Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    All-Star 2002

    IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 19.11.01, 13:56
    Głosowaliście już na NBA.com? Jeżeli tak, to na kogo?

    Ja się nie podjąłem. No bo jak wybrać: Iverson, Jordan, Kidd, Allen czy
    Mcgrady? Kidd jest najlepszym rozgrywającym, Iverson, Allen i TMac to
    równorzędni SG na wschodzie, a Jordan... no wiadomo... I jak wybrać z tylu
    obrońców tylko dwóch?


    Jeżeli miałbym wybrać całą drużynę, to najchętniej wybrałbym takie składy:

    EAST
    - Kidd, T-Mac, Iverson, Allen, Jordan, R. Miller, B. Davis,
    - Carter, G. Hill,
    - O'Neal, Mourning
    - i pojęcia nie mam kto jeszcze: Casell? Robinson? Houston? Sprewell?

    WEST
    - Bryant, Francis, Marbury, Payton,
    - Duncan, Garnett, Marion, Nowitzki, Stojakovic, Webber
    - O'Neal, Divac
    Obserwuj wątek
      • Gość: LB Re: All-Star 2002 IP: 217.11.142.* 19.11.01, 14:27
        Głosowałem na takie piątki:

        EAST
        G - Iverson, Allen,
        F - Carter, Van Horn,
        C - Mourning.

        WEST
        G - Bryant, Bibby,
        F - Garnett, Webber,
        C - O'Neal,

        Oczywiście zdaję sobie sprawę jakie są szanse na to, że wybrany zostanie Bibby
        czy Van Horn, ale zagłosowałem na tych, których gra mi pasuje.
        Poza tym, na jednych pozycjach - tumult zawodników (obrońcy na wschodzie), a na
        innych - bryndza (center i skrzydłowi na wschodzie).

        Pzdr,
        LB


      • Gość: LakerFan Re: All-Star 2002 IP: *.chello.pl 19.11.01, 16:15
        mój wybór:

        Wschód:
        G - Kidd, Allen
        F - Carter, A. Walker
        c - Mourning

        Zachód
        G - A. Hardaway (mam nadzieję, że to już koniec jego kłopotów zdrowotnych),
        Bryant
        F - Garnett, Webber
        C - O'Neal
      • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 172.16.0.* 20.11.01, 14:07


        Jak dla mnie balloting rozpoczął się trochę za wcześnie, więc jeszcze nie
        zagłosowałem, ale oto moje typy na dzień dzisiejszy:

        Zachód:
        G - Kobe Bryant, Gary Payton;
        F - Kevin Garnett, Tim Duncan (przykro mi, ale na razie gra lepiej od
        Nowitzkiego);
        C - Shaquille O'Neal.

        Wschód:
        G - Jason Kidd, Paul Pierce (przynajmniej póki T-Mac i Iverson się nie
        rozegrają);
        F - Vince Carter (tylko że powinien być wśród obrońców), Antoine Walker;
        C - Alonzo Mourning.

        Natomiast chciałbym zwrócić uwagę na mały skandalik, który zresztą już inni
        zauważyli; z Lakers i Sixers - jak by nie było ubiegłorocznych finalistów (Lakers
        mających w dodatku razem z Minnesotą najlepszy wynik w tym sezonie) - wytypowano
        po 5 graczy, a z takiej "potęgi" jak Wizards...6! W 1989 mówiono, że nawet krowa
        dostałaby się do Senatu, gdyby sfotografowała się z Wałęsą; teraz widać niektórzy
        sądzą, że za sam fakt grania z MJ w Meczu Gwiazd powinien wziąć udział Kwame
        Brown... Nic dziwnego zresztą; gość zagrał so far w 5 meczach przez całe 110
        minut, uzyskując zawrotne średnie 4,2 pkt i 3,8 zb.! To dość, żeby on się znalazł
        w ballotingu, a wypadł Danny Fortson; zaledwie 10,9 pkt i 13, 5 zb. (pierwsze
        miejsce w lidze)...
        Pzdr
      • Gość: Wally#10 Re: All-Star 2002 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.01, 11:54
        Na pewno jeszcze za wcześnie, żeby cokolwiek przesądzać, ale zabawić się można.

        Zachód

        G :Van Excel, Bryant
        F :Garnett, Duncan
        c :Shaq

        Wschód

        G :Kidd, Allen
        F :Carter, Walker
        C :Wallace, hmm, Ben jeżeli ktoś miałby wątpliwości

        Teraz muszę się trochę wytłumaczyć:

        - Van Excel gra fenomenalnie, a drużyna którą prowadzi, skazywana przez
        wszystkich na porażki, wygrywa. Drugim kandydatem na zachodzie był Francis,
        ale on, moim zdaniem, ma większą pomoc. Payton tak, jeżeli Seattle będzie
        powyżej .500, czyli może już niedługo.

        - Kidd, bardzo dobrze prowadzi zespół, ale ma u mnie minus za niską skuteczność
        z gry. To trzeba poprawić.

        - Trochę jestem zaskoczony, że wszyscy tak ochoczo wybrali do piątki wschodu
        niejakiego Mourninga. Kogo? Grał w pięciu meczach, a jego zespół ma bilans 2-
        8. Jak dla mnie to trochę za mało.

        - Ben Wallace. Został wybrany nieco z braku laku. Ale spójrzmy: pierwszy w
        lidze w blokach, w ścisłej czołówce zbiórek i zdobywa punkty. Detroit: 7-2. Jak
        na razie jest moim typem.

        Co do innych nazwisk, które się pojawiły też mam nieco zastrzeżeń: Jordan,
        Sprewell, Houston, Hill, Webber (WEBBER ?). Nic nie mam do nich osobiście, ale
        niech ich zespoły zaczną wygrywać co najmniej co drugi mecz.

        PS. Uwaga na marginesie, Houston to największe oszustwo w ostatnim czasie w
        lidze. Gdzie on był w zeszłym sezonie w play-offach? Gdzie jest teraz? Za co
        dostał 100 milionowy kontrakt?

        PZDR.
      • Gość: HyLo Re: All-Star 2002 IP: *.phils.uj.edu.pl 21.11.01, 17:47
        zawsze głosuje w ostatnim momencie, zeby miec pełny przegląd i ne marnować
        głosu na kontuzjowanych.
        Ale gdybym miał wybierać w tej chwili to:

        wschód: Kidd, Allen, Carter, Walker, Wallace
        zachód: Payton, Bryant, Garnett, Nowitzki, O'Neal

        Spodziewam sie jednak, ze do lutego awansuja do tych piątek Grant Hill, Alonzo
        i Krzysiu Webber.

        W meczu gwiazd chętnie bym jeszcze zobaczył m.in. Finleya, Iversona, Divca,
        Peję, T-Maca (choć go nie lubię... no dobra, uważam, że to chciwy buc),
        Shareefa, Barona Davisa, Eddiego Jonesa, Stacka, Spree, Franchise'a itd. itd.

        pozdr
      • Gość: easy79 All-Star 2002 IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 23.01.02, 23:08
        Chyba moment jest już odpowiedni do odświeżenia tego wątku. Można już z dość
        dużym prawdopodobieństwem określić składy pierwszych piątek. Więc:

        EASTERN CONFERENCE

        Forwards: Vince Carter (Tor); Antoine Walker (Bos)
        Guards: Michael Jordan (Was); Allen Iverson (Phi)
        Centers: Dikembe Mutombo (Phi)

        WESTERN CONFERENCE

        Forwards: Kevin Garnett (Min); Tim Duncan (SA)
        Guards: Kobe Bryant (LAL); Steve Francis (Hou)
        Centers: Shaquille O’Neal (LAL)

        Ja osobiście wymienił bym w tym zestawieniu Iversona na Raya Allena. Ale to ze
        względu na większa sympatię do tego drugiego:))) Iverson z pewnością zasługuje
        na to miejsce ze względów czysto sportowych.
        Drugie moje zastrzeżenie ma już bardziej "sportowe" podstawy. Francis. Uważam
        że zarówno Payton(on w szczególności) jak i Marbury w wiekszym stopniu
        zasługują na to miejsce. Ale tutaj decydują kibice, jak widać ich sympatie
        rozkładaja się troszkę inaczej niż moje opinie na temat poziomu tych graczy w
        tegorocznych rozgrywkach.
        Aha, jeszcze wymienił bym Duncana(doceniam ale nie lubię goscia) na Webbera.

        Pozdr.
        • Gość: Primo Re: All-Star 2002 IP: *.f.ae.katowice.pl 24.01.02, 11:48
          Ja głosowałem tak:
          EAST
          -J.Kidd
          -M.Jordan
          -V.Carter
          -S.Abdur-Rahim
          -J.O'Neal

          WEST
          -J.Williams
          -S.Marbury
          -C.Webber
          -R.Wallace
          -S.O'Neal
          • Gość: nathan Re: All-Star 2002 IP: *.acn.waw.pl 24.01.02, 13:34
            Moje głosy to:

            East:
            -M. Jordan
            -A. Iverson
            -V. Carter
            -K. van Horn
            -D. Mutombo

            West:
            -K. Bryant
            -G. Payton
            -T. Duncan
            -K. Garnett
            -S. O`Neal
      • Gość: Wilt A teraz rezerwy - i będzie kompletny skład IP: 195.117.2.* 29.01.02, 16:09
        Jak wiemy, pierwsze piątki już kibice wybrali. Czasem kontrowersyjnie, ale
        cóż; vox populi vox Dei. Przypomnę:
        Zachód: Kobe, Francis, Duncan, Garnett, Shaq.
        Wschód: Kidd, Jordan, Carter, A. Walker, Mutombo.

        Teraz zabawmy się w panów Byrona Scotta/Dona Nelsona i dobierzmy po 7
        rezerwowych do każdej drużyny; w tym musi być co najmniej 2 obrońców, 2
        skrzydłowych i 1 center - pozostałych dwóch można wybrać niezależnie od
        pozycji. Oto moje typy:

        Zachód: Payton (jak dla mnie powinien być w 1 "5" zamiast Francisa), Nash,
        Nowitzki, Webber, Divac, Stojakovic, Malone.

        Wschód: Pierce, Iverson (dla mnie 1 z nich powinien być w 1 "5" zamiast MJ), J.
        O'Neal, Andre Miller i McGrady. Z skrzydłowymi jest kłopot, bo powinien być
        tam Ben Wallace, sklasyfikowany prawidłowo jako F, ale w ballotingu był na
        centrze; dzięki temu obok Abdur - Rahima prześlizguje się Glenn Robinson.

        (temu składowi przydałby się jeszcze Zo, ale za krótko - dopiero ostatnie 10 -
        15 meczów - grał na poziomie All - Star; ale i tak widzicie, że się rozegrał!).

        Pzdr

        • Gość: easy79 Re: A teraz rezerwy - i będzie kompletny skład IP: *.waw.cdp.pl 29.01.02, 18:37
          Gość portalu: Wilt napisał(a):

          > Jak wiemy, pierwsze piątki już kibice wybrali. Czasem kontrowersyjnie, ale
          > cóż; vox populi vox Dei. Przypomnę:
          > Zachód: Kobe, Francis, Duncan, Garnett, Shaq.
          > Wschód: Kidd, Jordan, Carter, A. Walker, Mutombo.

          No Wilt, kto jak kto ale Ty? Nie wiem skąd brałeś te wiadomości ale Kidda raczej
          w wyjściowej piątce to nie zobaczysz.
          >
          > Teraz zabawmy się w panów Byrona Scotta/Dona Nelsona i dobierzmy po 7
          > rezerwowych do każdej drużyny; w tym musi być co najmniej 2 obrońców, 2
          > skrzydłowych i 1 center - pozostałych dwóch można wybrać niezależnie od
          > pozycji. Oto moje typy:
          >
          > Zachód: Payton (jak dla mnie powinien być w 1 "5" zamiast Francisa), Nash,
          > Nowitzki, Webber, Divac, Stojakovic, Malone.

          Tu się zgadzam w 100 procentach. Wspomniałem zreszta o tym w poprzednim swoim
          tekściku.
          >
          > Wschód: Pierce, Iverson (dla mnie 1 z nich powinien być w 1 "5" zamiast MJ), J.
          >
          > O'Neal, Andre Miller i McGrady. Z skrzydłowymi jest kłopot, bo powinien być
          > tam Ben Wallace, sklasyfikowany prawidłowo jako F, ale w ballotingu był na
          > centrze; dzięki temu obok Abdur - Rahima prześlizguje się Glenn Robinson.
          >
          > (temu składowi przydałby się jeszcze Zo, ale za krótko - dopiero ostatnie 10 -
          > 15 meczów - grał na poziomie All - Star; ale i tak widzicie, że się rozegrał!).
          >
          I tutaj ten nieszczęsny Kidd. Naprawdę mnie zastanawia skąd Ty go wytrzsnąłeś:)
          Ale przy okazji, dlaczego to niby Iversonowi należy się miejsce w piątce a
          Jordanowi nie. O ile mi się zdaje to obaj na półmetku doprowadzili swoje drużyny
          do prawie tego samego miejsca. A chyba przyznasz że Iverson a chyba się zgodzisz
          że Iverson ma nieco wieksze wsparcie ze strony kolegów. A Jordan ostatnio chyba
          pokazuje że na to miejsce zasłużył. Ale Ty się pewnie ze mną nie zgodzisz:) A
          Piearce faktycznie gra świetnie ale w Bostonie równie ważny jest Walker. Sam
          raczej by wiele nie wskórał.

          > Pzdr
          >
          Pozdr.

          • Gość: Wilt Re: A teraz rezerwy - i będzie kompletny skład IP: 195.117.2.* 30.01.02, 08:27
            Gość portalu: easy79 napisał(a):

            > Gość portalu: Wilt napisał(a):
            >
            > > Jak wiemy, pierwsze piątki już kibice wybrali. Czasem kontrowersyjnie, al
            > e
            > > cóż; vox populi vox Dei. Przypomnę:
            > > Zachód: Kobe, Francis, Duncan, Garnett, Shaq.
            > > Wschód: Kidd, Jordan, Carter, A. Walker, Mutombo.
            >
            > No Wilt, kto jak kto ale Ty? Nie wiem skąd brałeś te wiadomości ale Kidda racze
            > j
            > w wyjściowej piątce to nie zobaczysz.

            O ku..leczka zamszowa, rzeczywiście! Wishful thinking czy wynik rozproszycy
            pochodzącej z ciągłego wplątywania mnie w spory personalne? Nieważne; przez ten
            karygodny błąd straciłem twarz na forum (wyobrażam sobie, jak cieszą się moi
            wrogowie...) i pozostało mi tylko seppuku, ewentualnie powrót na forum pod innym
            nickiem (i kibicując dla niepoznaki Robertsonowi). Zaproponuj jakiś ładny nick,
            easy, to może nie będę musiał wybierać seppuku. ;-)

            > > Teraz zabawmy się w panów Byrona Scotta/Dona Nelsona i dobierzmy po 7
            > > rezerwowych do każdej drużyny; w tym musi być co najmniej 2 obrońców, 2
            > > skrzydłowych i 1 center - pozostałych dwóch można wybrać niezależnie od
            > > pozycji. Oto moje typy:
            > >
            > > Zachód: Payton (jak dla mnie powinien być w 1 "5" zamiast Francisa), Nash,
            >
            > > Nowitzki, Webber, Divac, Stojakovic, Malone.
            >
            > Tu się zgadzam w 100 procentach.

            To mnie cieszy. :-)

            Wspomniałem zreszta o tym w poprzednim swoim
            > tekściku.
            > >
            > > Wschód: Pierce, Iverson (dla mnie 1 z nich powinien być w 1 "5" zamiast MJ
            > ), J.
            > >
            > > O'Neal, Andre Miller i McGrady. Z skrzydłowymi jest kłopot, bo powinien b
            > yć
            > > tam Ben Wallace, sklasyfikowany prawidłowo jako F, ale w ballotingu był na
            >
            > > centrze; dzięki temu obok Abdur - Rahima prześlizguje się Glenn Robinson.
            > >
            > > (temu składowi przydałby się jeszcze Zo, ale za krótko - dopiero ostatnie
            > 10 -
            > > 15 meczów - grał na poziomie All - Star; ale i tak widzicie, że się rozegr
            > ał!).
            > >
            > I tutaj ten nieszczęsny Kidd. Naprawdę mnie zastanawia skąd Ty go wytrzsnąłeś:)
            >
            > Ale przy okazji, dlaczego to niby Iversonowi należy się miejsce w piątce a
            > Jordanowi nie. O ile mi się zdaje to obaj na półmetku doprowadzili swoje drużyn
            > y
            > do prawie tego samego miejsca.

            Ale to Iverson prowadzi w lidze w jednocześnie 3 kategoriach: punktach,
            przechwytach i czasie gry. Ja zresztą sądzę, że zawsze należy brać pod uwagę
            przede wszystkim osiągnięcia indywidualne (oprócz rozgrywających jak Kidd,
            których głównym zadaniem jest, jak to lubią mówić, "making teammates better"); a
            już przy All-Star Game należy je brać pod uwagę w jeszcze większym stopniu niż
            przy All-NBA Teams, nie mówiąc o MVP. To niekoniecznie muszą być doskonali team
            guys, ale gracze którzy potrafią błysnąć i najwięcej pokazać na tym festiwalu,
            jakim jest Mecz Gwiazd.

            A chyba przyznasz że Iverson a chyba się zgodzis
            > z
            > że Iverson ma nieco wieksze wsparcie ze strony kolegów. A Jordan ostatnio chyba
            >
            > pokazuje że na to miejsce zasłużył. Ale Ty się pewnie ze mną nie zgodzisz:) A
            > Piearce faktycznie gra świetnie ale w Bostonie równie ważny jest Walker. Sam
            > raczej by wiele nie wskórał.

            Zgoda, ale przecież Walker już ma miejsce w All - Star Game, a ja wcale nie
            proponuje zastąpienia go Piercem - mogą byc obaj.

            > > Pzdr
            > >
            > Pozdr.
            >

            Pzdr

            • Gość: Wilt No i wybrali... IP: 195.117.2.* 30.01.02, 11:51
              I zobaczmy, czy posłuchali naszych światłych wskazań ;-):

              Eastern Conference
              Player Pos. Ht. Wt. Team
              x-Vince Carter F 6-6 225 Toronto
              x-Antoine Walker F 6-9 245 Boston
              x-Dikembe Mutombo C 7-2 265 Philadelphia
              x-Allen Iverson G 6-0 165 Philadelphia
              x-Michael Jordan G 6-6 218 Washington
              Shareef Abdur-Rahim F 6-9 240 Atlanta
              Ray Allen G 6-5 205 Milwaukee
              Jason Kidd G 6-4 212 New Jersey
              Tracy McGrady G/F 6-8 210 Orlando
              Alonzo Mourning C 6-10 261 Miami
              Jermaine O'Neal C/F 6-11 242 Indiana
              Paul Pierce G/F 6-6 230 Boston


              Western Conference
              Player Pos. Ht. Wt. Team
              x-Tim Duncan F 7-0 260 San Antonio
              x-Kevin Garnett F 6-11 220 Minnesota
              x-Shaquille O'Neal C 7-1 335 L.A. Lakers
              x-Kobe Bryant G 6-7 215 L.A. Lakers
              x-Steve Francis G 6-3 195 Houston
              Karl Malone F 6-9 255 Utah
              Steve Nash G 6-3 195 Dallas
              Dirk Nowitzki F/C 7-0 245 Dallas
              Gary Payton G 6-4 180 Seattle
              Peja Stojakovic F 6-9 229 Sacramento
              Wally Szczerbiak G/F 6-7 244 Minnesota
              Chris Webber F 6-10 245 Sacramento


              x = Starters

              Na Zachodzie 1 zmiana w stosunku do mojej opinii; Szczerbiak zamiast Divaca
              (niech się Wally cieszy ;-) ). Ale ja Divaca wziąłem dlatego, że zgodnie z
              regułami potrzebny był drugi center; tymczasem widać, że po takowego
              sklasyfikowali Dirka, który w ballotingu występował jako skrzydłowy! Ciekawy
              stosunek do własnych ustaleń...
              Na Wschodzie 2 zmiany; Ray Allen za Andre Millera (jednak nie, są lepsi:
              szczególnie po fatalnej grze Allena ostatnio) i Zo zamiast Glenna Robinsona. Tu
              znów zmieniają wczesniejsze ustalenia; jako skrzydłowy musieli pójść albo Pierce
              lub McGrady (wcześniej obrońcy), albo J. O'Neal (wcześniej center). Z tego
              drugiego jednak się cieszę; Mourning będzie bardziej przydatny niż Robinson
              cierpiącemu na niedobór big men Wschodowi.
              No i pozostaje nam tylko obstawiać wynik meczu. Mnie osobiście nie wypada
              powiedzieć nic innego niż zwycięstwo Zachodu (tym razem nie dadzą się uśpić
              przewagą składu i będą czujni od początku) i Kobe na MVP (chyba że Nelson będzie
              go za często odsyłał na ławkę - wtedy bym drania **@2981!&7** ;-) ). Ale
              zobaczymy...

              Pzdr
              • Gość: Qba Re: No i wybrali... IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 30.01.02, 12:56
                Ja natomiast będę tradycyjnie kibicował Wschodowi, chociaż znów obstawiam Zachód
                (w zeszłym roku na szczęście się pomyliłem :-))). Ale najważniejsze przecież żeby
                ten mecz był wielkim wspaniałym widowiskiem. Chciałbym żeby było tak jak
                ostatnio - walka do samego końca. Dla mnie to dużo bardziej emocjonujące niż
                podrzucania na siłę piłek na alley-oop'y, chociaż przydałoby się kilka fajnych
                akcji (takich jak np: dobitka MJ po rzutach osobistych bodajże Hilla w bodajże
                nie-pamiętam-którym-roku ;-))))
                • Gość: LB Re: No i wybrali... IP: 217.11.142.* 30.01.02, 13:15
                  Co prawda Kings są na Zachodzie, a wraz z nimi mój Webber, ale podobnie jak Qba
                  będę za Wschodem.
                  Bardzo bym chciał, żeby to był mecz z jajami. Wkurzają mnie te wszystkie
                  podania na alley-yoop'a na wysokości trzeciego piętra i trójki z 13 metrów
                  okraszone głupawymi uśmieszkami. Takie akcje to se sam z kumplami mogę
                  zmajstrować :)
                  Mógłby się zrobić mecz jak ten z 1994 (? no, wtedy gdy były 2OT, a coachem był
                  Pat, a Price spudłował w końcówce) lub chociaż ten zeszłoroczny.
                  Jest na wschodzi paru "charakternych" gości - MJ, AI, Zo. Na nich liczę.

                  Go East!

                  LB
                  • Gość: Qba Re: No i wybrali... IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 30.01.02, 14:22
                    Mecz z jajami - dobre określenie, właśnie o tym mówiłem.

                    btw: takie akcje to mi z kumplami nie bardzo wychodzą :-(((

                    Go East!
                    • Gość: LB Re: Do Qby IP: 217.11.142.* 31.01.02, 10:39
                      Gość portalu: Qba napisał(a):

                      > Mecz z jajami - dobre określenie, właśnie o tym mówiłem.
                      > > btw: takie akcje to mi z kumplami nie bardzo wychodzą :-(((
                      > > Go East!


                      Qba, mówiłem o nieudanych akcjach. O nieudanych allayach na wysokości trzeciego
                      piętra i airballach z 12 metrów. I dlatego napisałem, że takie akcje to sobie sam
                      z kumplami mogę zrobić. :))
                      Tobie i twoim kolegom pewnie też wyjdą ;) Wystarczy spróbować. To nic
                      trudnego :))

                      Go East!

                      Pzdr,
                      LB

                      PS. Sorry, że się niezbyt precyzyjnie wyraziłem. Pośpiech...

                      PPS. Jak tam LOTR. Widziałeś już? Ja jestem twardy i czekam. Żadnych DVX-ów. A
                      opinie słyszałem rózne - skrajne - zarówno in plus, jak i negatywne. Wiec
                      strasznie jestem ciekaw jak jest naprawdę.
                      • Gość: Qba Do LB IP: *.bielsk-podlaski.sdi.tpnet.pl 31.01.02, 14:26
                        > Qba, mówiłem o nieudanych akcjach. O nieudanych allayach na wysokości trzeciego
                        >
                        > piętra i airballach z 12 metrów. I dlatego napisałem, że takie akcje to sobie s
                        > am
                        > z kumplami mogę zrobić. :))
                        > Tobie i twoim kolegom pewnie też wyjdą ;) Wystarczy spróbować. To nic
                        > trudnego :))
                        >
                        No widzisz, a ja myślałem o tych niesamowitych, ale udanych akcjach (a to wcale
                        nie mały procent): i pomimo tego, że właśnie są udane to mi się nie podobają bo
                        najczęściej są wymuszone i grane na siłę. Wolę twardą (oczywiście bez
                        przesady), "normalną" grę na serio. Wtedy, przy tylu znakomitych zawodnikach,
                        ładne akcje same będą się układać.
                        Na niewielkiej salce w LO gdzie gramy po takich akcjach najczęściej ląduje się
                        rozpłaszczonym na ścianie :-))) Ale będę próbował...

                        > Go East!
                        >
                        > Pzdr,
                        > LB
                        >
                        Pozdrówka!!!!!
                        Qba

                        > PS. Sorry, że się niezbyt precyzyjnie wyraziłem. Pośpiech...
                        >
                        > PPS. Jak tam LOTR. Widziałeś już? Ja jestem twardy i czekam. Żadnych DVX-ów. A
                        > opinie słyszałem rózne - skrajne - zarówno in plus, jak i negatywne. Wiec
                        > strasznie jestem ciekaw jak jest naprawdę.
                        >
                        Muszę się pochwalić, że też jestem twardy, chociaż miałem możliwość obejrzeć
                        zarówno na płycie niewiadomego pochodzenia jak i ściągnięte z sieci. Nawet nie
                        rzuciłem okiem!!!! Opinie słyszałem w większości pozytywne, ale jako fan książki
                        obawiam się jednak zawodu, choć niekoniecznie wielkiego. Jak będzie naprawdę
                        zobaczymy już niedługo.
                        • Gość: easy79 Do Qby i LB IP: *.waw.cdp.pl 31.01.02, 17:39
                          NO panowie mnie bardzo mile zaskoczyli. To widzę że jst juz trzech fanów
                          Tolkiena na koszykówce. Ja ze swojej strony też mogę się pochwalić że mimo to
                          że na półeczce od 2 tygodni leży płytka to czekam, czekam, czekam.... i się
                          doczekać nie mogę. Jak człowiek nie będzie mógł obejżeć ALL Star na żywo to w
                          zamian pare dni później dostanie LOTRa i świat znów będzie piękny (mam
                          nadzieję, póki co słyszałem przważnie pozytywnw opinie):)))

                          Pozdr.
                          • Gość: HyLo Re: Do Qby i LB IP: *.phils.uj.edu.pl 31.01.02, 20:08
                            Gość portalu: easy79 napisał(a):

                            > NO panowie mnie bardzo mile zaskoczyli. To widzę że jst juz trzech fanów
                            > Tolkiena na koszykówce. Ja ze swojej strony też mogę się pochwalić że mimo to
                            > że na półeczce od 2 tygodni leży płytka to czekam, czekam, czekam.... i się
                            > doczekać nie mogę. Jak człowiek nie będzie mógł obejżeć ALL Star na żywo to w
                            > zamian pare dni później dostanie LOTRa i świat znów będzie piękny (mam
                            > nadzieję, póki co słyszałem przważnie pozytywnw opinie):)))
                            >
                            > Pozdr.


                            No proszę, proszę - tu się robi fanclub najlepszej ksiązki na swiecie :-)) Czekam
                            wraz z wami z utęsknieniem, to już tylko 2 tygodnie!!
                            • Gość: Kimer Re: Do Qby i LB IP: *.volta.net.pl 01.02.02, 15:56
                              Gość portalu: HyLo napisał(a):

                              > Gość portalu: easy79 napisał(a):
                              >
                              > > > No proszę, proszę - tu się robi fanclub najlepszej ksiązki na swiecie :-))
                              Czek
                              > am
                              > wraz z wami z utęsknieniem, to już tylko 2 tygodnie!!
                              KIedy dokładnie będzie premiera?
              • Gość: LB Re: No i wybrali... IP: 217.11.142.* 30.01.02, 13:05
                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                > I zobaczmy, czy posłuchali naszych światłych wskazań ;-):
                >
                > Eastern Conference
                > Player Pos. Ht. Wt. Team
                > x-Vince Carter F 6-6 225 Toronto
                > x-Antoine Walker F 6-9 245 Boston
                > x-Dikembe Mutombo C 7-2 265 Philadelphia
                > x-Allen Iverson G 6-0 165 Philadelphia
                > x-Michael Jordan G 6-6 218 Washington
                > Shareef Abdur-Rahim F 6-9 240 Atlanta
                > Ray Allen G 6-5 205 Milwaukee
                > Jason Kidd G 6-4 212 New Jersey
                > Tracy McGrady G/F 6-8 210 Orlando
                > Alonzo Mourning C 6-10 261 Miami
                > Jermaine O'Neal C/F 6-11 242 Indiana
                > Paul Pierce G/F 6-6 230 Boston
                >
                >
                > Western Conference
                > Player Pos. Ht. Wt. Team
                > x-Tim Duncan F 7-0 260 San Antonio
                > x-Kevin Garnett F 6-11 220 Minnesota
                > x-Shaquille O'Neal C 7-1 335 L.A. Lakers
                > x-Kobe Bryant G 6-7 215 L.A. Lakers
                > x-Steve Francis G 6-3 195 Houston
                > Karl Malone F 6-9 255 Utah
                > Steve Nash G 6-3 195 Dallas
                > Dirk Nowitzki F/C 7-0 245 Dallas
                > Gary Payton G 6-4 180 Seattle
                > Peja Stojakovic F 6-9 229 Sacramento
                > Wally Szczerbiak G/F 6-7 244 Minnesota
                > Chris Webber F 6-10 245 Sacramento
                >
                >
                > x = Starters
                >
                > Na Zachodzie 1 zmiana w stosunku do mojej opinii; Szczerbiak zamiast Divaca
                > (niech się Wally cieszy ;-) ). Ale ja Divaca wziąłem dlatego, że zgodnie z
                > regułami potrzebny był drugi center; tymczasem widać, że po takowego
                > sklasyfikowali Dirka, który w ballotingu występował jako skrzydłowy! Ciekawy
                > stosunek do własnych ustaleń...
                > Na Wschodzie 2 zmiany; Ray Allen za Andre Millera (jednak nie, są lepsi:
                > szczególnie po fatalnej grze Allena ostatnio) i Zo zamiast Glenna Robinsona. Tu
                >
                > znów zmieniają wczesniejsze ustalenia; jako skrzydłowy musieli pójść albo Pier
                > ce
                > lub McGrady (wcześniej obrońcy), albo J. O'Neal (wcześniej center). Z tego
                > drugiego jednak się cieszę; Mourning będzie bardziej przydatny niż Robinson
                > cierpiącemu na niedobór big men Wschodowi.
                > No i pozostaje nam tylko obstawiać wynik meczu. Mnie osobiście nie wypada
                > powiedzieć nic innego niż zwycięstwo Zachodu (tym razem nie dadzą się uśpić
                > przewagą składu i będą czujni od początku) i Kobe na MVP (chyba że Nelson będzi
                > e
                > go za często odsyłał na ławkę - wtedy bym drania **@2981!&7** ;-) ). Ale
                > zobaczymy...
                >
                > Pzdr

                Goście z NBA strasznie namieszali z poprzypisywaniem poszczególnych graczy do
                określonych pozycji, co moim zdaniem mogło nieco wypaczyć wyniki głosowania - np.
                Carter został sklasyfikowany jako Forward, a MJ i Pierce jako Guard (choć w
                meczach grają raczej na innych pozycjach). W rezultacie na wschodzie było mnóstwo
                dobrych zawodników na pozycji Guards, a totalna bryndza wśród skrzydłowych.
                Pomijając oczywisty aspekt widowiskowości gry VC, mogło mu to w pewnej mierze
                pomóc w zdobyciu największej ilości głosów.

                Co do składów - to oczywiście jest Webber - więc jest cool.
                Poza tym nie obraziłem się, że wybrali Raya Allena i Paula Pierce'a.
                Zwłaszcza ten drugi coraz bardziej pozytywnie mnie zaskakuje. Chyba odejście
                Pittino dobrze mu zrobiło :-)) (że przypomnę jego 47 ptk w dwie kwarty w meczu z
                Nets!)
                Pzdr,
                LB

                PS. Ciekaw jestem czy DSF da ten mecz na żywo. Wszak będzia tam grał Dirk...
                • Gość: nathan Re: No i wybrali.. a my nie bedziemy oglądali :-(( IP: *.acn.waw.pl 30.01.02, 15:07
                  Gość portalu: LB napisał(a):

                  > PS. Ciekaw jestem czy DSF da ten mecz na żywo. Wszak będzia tam grał Dirk...


                  No własnie tu będzie problem :-((((( bo mecz wykupiła premiere i na dsf-ie nie
                  będzie chyba leciał na żywo. Co za czasy ......
                  Wychodzi na to, że w Polsce nie będzie go można obejrzeć
            • Gość: easy79 Re: A teraz rezerwy - i będzie kompletny skład IP: *.waw.cdp.pl 30.01.02, 18:20
              Gość portalu: Wilt napisał(a):


              >
              > O ku..leczka zamszowa, rzeczywiście! Wishful thinking czy wynik rozproszycy
              > pochodzącej z ciągłego wplątywania mnie w spory personalne? Nieważne; przez ten
              >
              > karygodny błąd straciłem twarz na forum (wyobrażam sobie, jak cieszą się moi
              > wrogowie...) i pozostało mi tylko seppuku, ewentualnie powrót na forum pod inny
              > m
              > nickiem (i kibicując dla niepoznaki Robertsonowi). Zaproponuj jakiś ładny nick,
              >
              > easy, to może nie będę musiał wybierać seppuku. ;-)

              Wilt, ma coś w sam raz dla Ciebie. Normalnie będziesz zachwycony:)
              Ależ pięknie by było gdyby nowy/stary forumowicz miał nicka MICHAEL:))))))
              Czyż nie super?

              Pozdr:)

              >
              • reggie Siły wyrównane 30.01.02, 22:38
                Wschód wcale nie jest taki słaby, przynajmniej patrząc po zawodnikach biorących
                udział w AS Game. Może dojść nawet nawet do powtórki sprzed roku, bo wysocy
                Zachodu wcale nie mają tak wielkiej przewagi nad rywalami, niscy za to są
                porównywalni "jakościowo".
                Będę miał wielki problem z wytypowaniem zwycięzcy, a znając moje zamiłowanie do
                hazardu pewnie wtopię na tym pół miesięcznego dochodu, jak to drzewiej bywało...
                Macie może jakies pomysły na ten mecz? Chyba jednak Zachód.
                Pzdr.
                • Gość: Wilt Re: Siły wyrównane IP: 195.117.2.* 31.01.02, 09:29

                  Dużo zależy od tego, czy Shaq zagra, czy - jak przed rokiem (bo nie zapominajmy,
                  że tamta sensacja jednak nie byłaby możliwa, gdyby tak nie zrobił) pozwoli sobie
                  na przerwę, Ale nawet jeśli nie zagra, wciąż uważam, że wygra Zachód; bo, jak
                  wspomniałem, w tym roku nie dadzą się uśpić przewagą swojego składu i
                  prowadzeniem w czasie mecz, walcząc do końca (a przed rokiem do końca walczył
                  tylko Kobe); chcą się zrewanżować za tamtą porażkę, w związku z czym będzie mniej
                  popisów, a więcej gry na serio (co ucieszy wielu forumowiczów, w tym mnie); oraz
                  moim zdaniem nawet bez Shaqa przewaga Zachodu w big men jest jednak zauważalna.
                  Duncan - najlepszy klasyczny post player po Shaqu, Garnett-potrafiący prawie
                  wszystko, pewny kandydat na Defensive Player of the Year - obaj przy tym czołowi
                  kandydaci na MVP i Nowitzki- jedyny w lidze fenomen potrafiący grać na pozycjach
                  3-5. Kiedy Dirk gra na 3, jaki inny SF mógłby go powstrzymać? Chyba Garnett; ale
                  zaraz, on też gra na Zachodzie :-).Jest jeszcze Webber; chyba najlepszy klasyczny
                  PF obecnie i - w rezerwie - doświadczenie i twarda obrona w postaci Mailmana.
                  Z kolei na Wschodzie mamy: Mutombo - który wyraźnie zwolnił w porównaniu z
                  jeszcze poprzednim rokiem (wiek daje znać o sobie); J. O'Neala, który statystyki
                  już ma lepsze niż Deke, ale brak mu jeszcze ogrania (choć Nowitzkiemu też), a
                  zresztą nie jest tak dobry w obronie; Zo, który choć się poprawił, nie jest tym
                  kim był dawniej (a zresztą szczerze mówiąc, mimo mojej sympatii do niego, i tak
                  nigdy nie był tak dobry jak Duncan teraz); i Walkera, który z nich wszystkich
                  może być w obecnej chwili najlepszy, ale i tak nie będzie pokryć Garnetta,
                  Duncana czy Shaqa; a Duncan i KG będą w stanie skutecznie pokryć jego.
                  Na niższych pozycjach rywalizacja jest inna (można będzie spodziewać się wielu
                  wspaniałych matchupów, jak Kobe - T - Mac/Carter/Jordan czy Payton - Kidd),
                  Wschód ma obecnie nawet więcej głośnych nazwisk, ale i tak Zachód ma najlepszego
                  obecnie perimeter player - Kobego. Trenerzy; Nelson bywa kontrowersyjny, ale ma
                  nad Byronem ogromną przewagę doświadczenia, w tym również w All - Star Game.
                  Aha, i jeszcze jedno; najczęściej kandydaci do MVP sezonu. Zachód; Kobe, Shaq,
                  Duncan, KG. Wschód; jedynie Kidd (Jordana wspominają tylko jego najzagorzalsi
                  fani). Ta dysproporcja też chyba coś mówi...
                  Podsumowując; Zachód powinien wygrać: ale jeśli moje wskazówki miałyby przyczynić
                  się do postawienia przez Ciebie połowy pensji, to może lepiej się wstrzymaj; nie
                  chciałbym brać aż takiej odpowiedzialności... ;-)

                  Pzdr

                  • reggie Re: Siły wyrównane 31.01.02, 12:03
                    Dzięki za analizę Wilt. Shaq chyba jednak zagra, co może być decydującym
                    czynnikiem na boisku. Zachód jest rzeczywiście bardziej kompletnym teamem, ale
                    Wschód jest na tyle grozny, że niespodzianka nie jest wykluczona.
                    Chyba jednak zaryzykuję;-), najwyżej dostanę zawału przed TV o czwartej nad
                    ranem i bedę się modlił, aby nie trafił do mnie Dr Mengele. Już wolałbym Dr J:-)
                    Pzdr.

                    PS A Ty Wilt, obstawiałeś kiedyś NBA? Jeśli nie to zacznij, wróżę Ci spore
                    zyski, marnujesz swoją wiedzę chyba! Pełna powaga teraz.
                    Pzdr.
                    • Gość: Wilt Re: Siły wyrównane IP: 195.117.2.* 01.02.02, 17:40
                      reggie napisał(a):

                      > Dzięki za analizę Wilt. Shaq chyba jednak zagra, co może być decydującym
                      > czynnikiem na boisku. Zachód jest rzeczywiście bardziej kompletnym teamem, ale
                      > Wschód jest na tyle grozny, że niespodzianka nie jest wykluczona.
                      > Chyba jednak zaryzykuję;-), najwyżej dostanę zawału przed TV o czwartej nad
                      > ranem i bedę się modlił, aby nie trafił do mnie Dr Mengele. Już wolałbym Dr J:-
                      > )
                      > Pzdr.
                      >
                      > PS A Ty Wilt, obstawiałeś kiedyś NBA? Jeśli nie to zacznij, wróżę Ci spore
                      > zyski, marnujesz swoją wiedzę chyba! Pełna powaga teraz.
                      > Pzdr.

                      Dzięki. Jak dotąd nie próbowałem, ale możliwe, że w końcu kiedyś zacznę
                      (szczególnie słysząc namowy do tego i w sieci, i w realu). Mam tylko dwa pytania
                      do siebie; KIEDY? (bo czasu brak mi wręcz rozpaczliwie) i - w tym miesiącu - ZA
                      CO? ;-) Ale może kiedyś...

                      Pzdr

                      P.S. Tak, wszystko wskazuje, że Shaq zagra (NBA straszy zresztą uchylających się
                      od All-Star Game surowymi karami), ale swoją próbę analizy przeprowadziłem, na
                      wszelki wypadek, tak jakby go miało nie być. Co do meczu; naprawdę Zachód ma
                      chyba z 70% szans na wygrana; Wschód jest mocniejszy niż przed rokiem, ale Zachód
                      też. Osobiście ciekawi mnie, że tak wiele osób na forum kibicuje Wschodowi
                      (nawet LB - fan Kings!); to chyba sympatia dla underdogs, którą i ja czasem
                      czuję - ale akurat nie w tym wypadku. W każdym razie nie ma watpliwości, gdzie
                      jest obecnie najlepszy basket (określenia dziennikarzy z USA; "Leastern
                      Conference", "Eastern Conference, or the Third World" ;-)). A Ty właściwie komu
                      kibicujesz, niezależnie od ewentualnego obstawiania - Wschodowi, ze względu na
                      Indianę? Ale wiesz, Jermaine raczej tym razem jeszcze MVP nie zostanie; póki nie
                      stanie się supergwiazdą całą gębą, spokojnie możesz pokibicować Zachodowi. ;-)

              • Gość: Wilt Re: A teraz rezerwy - i będzie kompletny skład IP: 195.117.2.* 31.01.02, 08:50
                Gość portalu: easy79 napisał(a):

                > Wilt, ma coś w sam raz dla Ciebie. Normalnie będziesz zachwycony:)
                > Ależ pięknie by było gdyby nowy/stary forumowicz miał nicka MICHAEL:))))))
                > Czyż nie super?

                To już wolę seppuku... ;-)


                > Pozdr:)

                Pzdr


      • Gość: nathan Re: All-Star 2002 IP: *.acn.waw.pl 31.01.02, 12:44
        Powstrzymać Zachód mogą tylko dwaj gracze - Michael Jordan lub Allen Iverson.
        Vinca Cartera uważam za gracza dobrego ale nie potrafiącego jeszcze prowadzić
        swojej drużyny do ważnych i spektakularnych zwyciestw, w dodatku z bardzo
        mocnym Zachodem
        Ten pierwszy musiał by zagrać życową partię i to przy dużej pomocy innych co
        jest wątpliwe. Po pierwsze nie starczy mu pewnie sił na taki wysiłek, a po
        drugie szykować się będzie na niego (taki mecz którzy oglądają wszyscy będzie
        świetnym polem do tego) Kobe, który pamięta mu rok `98 i Shaq pamiętając mu
        `96 (Shaq powiniem dostać wtedy MVP). Jedyna nadzieja w starym znajomym
        Michaela, który (co ma zresztą w zwyczaju) nakaże Bryantowi i O`Nealowi
        zbytnie nie wysilanie się w tym meczu. Pewnie KB by i tak nie posłuchał :-)).
        I tu otwiera się szansa dla Little Big Man`a. Gdy wszyscy będą chcieli pokazać
        satremu mistrzowi gdzie jego miejsce, Iverson będzie mógł spokojnie punktować
        drużynę Zachodu, zakączając mecz z dorobkiem 40 pkt., przy pomocy zbiórek
        Mutombo i kilkanastu punktów Vinca i T-Maca. To jest optymistyczna wersja.
        Taka jaką chcieliby zobaczyć wszyscy fani Wschodu :-)))
        Pesymistyczna to taka, że nikt już nie będzie zwracał uwagi Jordana gdy ten
        sie męczy nie miłosiernie i Scott posadzi go na ławce po pierwszej połowie i
        juz go nie zobaczymy. Iverson widząc to będzie chciał za wszelką cenę
        powtórzyć wyczyn z przed roku, oddając niewiarygodną liczbę rzutów z czego
        drogę do kosza znajdą zaledwie 4. Mutombo w tym czasie będzie juz grzał ławę
        razem z Majkelem po 6 przewinieniu na Shaqu, a Duncan, Garnett, Kobe, Dirk i
        reszta będą popisywać sie wspaniałymi zagraniami i bawić się w najlepsze gdy
        wynik na tablicy będzie brzmiał 128 - 87 dla Zachodu. Mam nadzieje, że nie
        doczekam tego :-)).
        Zachód ma ogromną przewagę nazwisk i jest wielkim faworytem. Ale rok temu było
        podobnie, a wiadomo jak sie skończyło. Kobe zawiódł po całości i teraz bedzie
        chciał się odegrać. Nie zły numer zrobił The Answer w tamtym meczu. Na 2
        minuty do końca kiedy West prowadził 8 bodajże dokładnie nie pamiętam,
        punktami podszedł do stolika sędziowskiego i chciał się zakładać, że Zachód
        tego meczu nie wygra, co wszyscy skwitowali śmiechem. Ależ musieli miec potem
        nie miny tęgie. :-))))

        Go East!

        Pzdr.
        • Gość: toms Re: All-Star 2002 IP: *.cu.com.pl 31.01.02, 16:26
          wlasnie zaszloroczny mecz pokazal jakim bezsensem czasem jest orzekanie o
          zwyciestwie w mecu druzyn na podstawie porownywania par na poszczegolnych
          pozycjach ! Miala byc miazga a bylo wrecz odwrotnie!

          ja tradycyjnie wierze w MJa i mam nadzieje ze grajac w druzynie z troche
          lepszymi gostkami niz sa w wizards oczaruje nas wszystkich jest to juz jedna z
          nielicznych okazji kiedy grajac w niezlym zespole moze pokazac co potrafi!

          A zestawienie Jordan i AI jest super bo oni bardzo podobnie graja albo super
          trafiaja albo super pudluja :-))) z przewaga tego pierwszego :-) wiec wystarczy
          zeby chodz jeden z nich mial dzien i bedzie dobrze !!!

          A czy jest ktos bardziej uparty w dazeniu do zwyciestwa niz MJ i AI ? Nie ma!
          wiec bedzie ciekawie:-)
          • Gość: nathan Re: All-Star 2002 IP: *.acn.waw.pl 31.01.02, 23:06
            Tak, trafiłeś w sedno. Tych graczy cechuje duża zawziętość w dążeniu do
            zwycięstwa. Nie mówię, że innych nie ale MJ i I3 w szczególności (mówię o
            graczach z drużyny East) no i może jeszcze Zo, choć on to wielka nie wiadoma.
            Jeżeli chodzi o zestawienie MJ i AI. No super to oni sa graczami ale czy
            super, że razem będą grać? Tego nie wiem. I jeden i drugi należa do graczy,
            którzy nie chetnie oddają piłkę. Choc Majkel ze względu na wiek i
            doświadczenie teraz bardziej poluzował. Jak jeden trochę odejdzie w cień
            będzie lepiej dla drużyny. Tak jak mówiłeś w tamtym sezonie też miał Zachód
            wygrać, a było innaczej. Jeszcze jedna sprawa. Zeleży dużo też od tego z jakim
            nastawieniem podejdą do tego sami gracze. Czy zabawa czy prestiż wygranej.
            Osobiście wolałbym to drugie, co jest trendem w ostatnich latach. Pożyjemy
            zobaczymy.......


            Pzdr.
            • reggie Re: All-Star 2002 31.01.02, 23:25
              Właśnie, chciałem o tym już wcześniej napisać. Szansą dla Wschodu i to dość
              dużą, jest nastawienie przeciwników do gry.
              W przypadku samych popisów i różnych no look passów, tomahawk dunków itd. ze
              strony Zachodu, Wschód moze kontrolować grę, a nawet szybko objąć przewagę.
              Ale jeżeli sami będą grali tylko i wyłącznie "pod publiczność", to w połowie
              drugiej kwarty, kiedy zacznie się gra na poważnie, nie bedą mieli już atutów.
              Podsumowując - nadzieja dla Wschodu to ewentualne rozprężenie w szeregach
              zachodu, poparte konsekwetną grą od początku. Tu widzę już zadanie dla Iversona
              i po części Jordana.
              Na obydwu bedzie już czekał jednak Kobe Bryant, który ma przecież jeszcze parę
              rzeczy do udowodnienia...
              Pzdr.
              • Gość: toms Re: All-Star 2002 IP: *.cu.com.pl 01.02.02, 09:25
                co do efektownosci to jednak pamietajmy
                ze najefektowniejszy gracz obecnie gra na wschodzie i nazywa sie carter
                a dla tych co maja krotka pamiec to njaefektownieza akcje wykonal rok temu
                wlasnie on wchodzac od lini z lewego skrzydla naskok na dwie nogi obrot 360
                stopni i dunk! pytanie jakiego obronce minal po drodze ? :-))) Kobiego !
                ale to było na poczatku i chlopaki nie bronily zbyt agresywnie!

                jeszcze tak a propo wystepu Shaqu w zeszlorocznym meczu i takie gadanie ze
                gdyby byl to by na pewno !!! wygrali . A ja mowie ze na pewno by przegrali !
                Skad to slowo na pewno ?
                NA pewno to tak samo wschod przegral rok temu z zachodem ! tu nie ma nic na
                pewno ! jedyne co mozna powiedziec to to ze gdyby Shaqu gral to zachod mialby
                moze wieksze szanse ale czy by wygral ? i to na pewno ? he he tego nikt nie wie!
                Osobiscie nie lubie takiego gadania ze jak wezme 5 dobrych zawodnikow to bede
                mial super druzyne bo kazdy z nich na swojej pozycji jest lepszy od przeciwnika
                tylko wystarzy sobei przypomniec jak LAL wygrali z Blazers kiedy to Prtland
                majac super strzelcow ni epotrafili w czwartej kwarcie trafic do kosza i
                spudlowali 13 kolejnych rzutow!!! a biorac pod uwage sklad druzyny to przeciez
                niemozliwe prawda ?!!! Analizujac sklad taka akcja nie mogla miec miejsca to
                moze tego jednak nie było ?

                wracajac do meczu gwiazd
                przeciez pojedynek w koncowce Kobi , Marbury kontra Iverson polegal gównie na
                super rzutach z dystansu na wspanialej skutecznosci!
                tyle ze AI trafil jeden rzut wiecej :-)
                • Gość: Alex Re: All-Star 2002 IP: 193.0.117.* 01.02.02, 14:54
                  Na wschodzie parą obrońców powinni być : Kidd (nie wybranie go przez kibiców
                  było największym nieporozumieniem) i Iverson (te statystyki i w końcu to
                  wyprowadza Philadelphie na prostą), skrzydłowi Pierce (a Walker jako rezerwowy)
                  Jordan (na takiej pozycji teraz gra). Problem z centrem nikt tak na prawdę ze
                  wschodu nie zasługuje grać w meczu gwiazd na wschodzie. Na zachodzie Kobe i
                  Payton (Francis i Finley jako rezerwowy) center to tylko Shaq i olbrzymi
                  problem z skrzydłowymi, takie bogactwo (Garnett i Duncan, ale są jeszcze
                  przecież: Webber, Stojakovich, Nowitzki, Szczerbiak)
                • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 01.02.02, 17:17
                  Gość portalu: toms napisał(a):

                  > co do efektownosci to jednak pamietajmy
                  > ze najefektowniejszy gracz obecnie gra na wschodzie i nazywa sie carter
                  > a dla tych co maja krotka pamiec to njaefektownieza akcje wykonal rok temu
                  > wlasnie on wchodzac od lini z lewego skrzydla naskok na dwie nogi obrot 360
                  > stopni i dunk! pytanie jakiego obronce minal po drodze ? :-))) Kobiego !

                  To porównaj sobie liczbę akcji, w których Kobe powstrzymał w karierze Cartera, i
                  vice versa. Jaki wyjdzie stosunek; 2:1, 3:1, więcej? Można obstawiać. :-)

                  P.S. Niedawno (co zresztą stanowi dobry przykład na odwieczne wychwalanie
                  aktualnej generacji graczy kosztem ich poprzedników) w plebiscycie fanów Carter
                  został uznany za najlepiej dunkującego zawodnika wszechczasów, przed Jordanem.
                  Skoro tak lubisz Cartera, ciekawe, czy i z tym się zgodzisz (ale zawsze przecież
                  MJ pozostanie to, że jest, jak mówisz, najinteligentniejszy ;-)).

                  > ale to było na poczatku i chlopaki nie bronily zbyt agresywnie!
                  >
                  > jeszcze tak a propo wystepu Shaqu w zeszlorocznym meczu i takie gadanie ze
                  > gdyby byl to by na pewno !!! wygrali . A ja mowie ze na pewno by przegrali !
                  > Skad to slowo na pewno ?
                  > NA pewno to tak samo wschod przegral rok temu z zachodem ! tu nie ma nic na
                  > pewno ! jedyne co mozna powiedziec to to ze gdyby Shaqu gral to zachod mialby
                  > moze wieksze szanse ale czy by wygral ? i to na pewno ? he he tego nikt nie wie
                  > !

                  Dziękuję w imieniu Shaqa za śmiałe stwierdzenie, że z nim Zachód "miałby może
                  większe szanse" (pewnie tak samo, jak Lakers mają z nim może większe szanse na
                  mistrzostwo ;-)). Absolutnie pewne w życiu są tylko śmierć i podatki - ale
                  rozumowaniu, że najlepszy center ligi, nie mający żadnego choćby w przybliżeniu
                  równego sobie, zdodałby przechylić na stronę Zachodu mecz przegrany bez niego
                  przez ten Zachód zaledwie jednym punktem - naprawdę niedużo do tych standardów
                  pewności brakuje :-) (chyba nie trzeba przypominać, że niemożność powstrzymania
                  Shaqa nawet przez Mutombo udowodniona została ostatecznie w Finałach).

                  > Osobiscie nie lubie takiego gadania ze jak wezme 5 dobrych zawodnikow to bede
                  > mial super druzyne bo kazdy z nich na swojej pozycji jest lepszy od przeciwnika

                  Oczywiście, że nie; to będzie bardzo kiepska drużyna! ;-) A wyższość jednych
                  zawodników nad drugimi nic nie znaczy; nawet lepiej, kiedy są gorsi.

                  > tylko wystarzy sobei przypomniec jak LAL wygrali z Blazers kiedy to Prtland
                  > majac super strzelcow ni epotrafili w czwartej kwarcie trafic do kosza i
                  > spudlowali 13 kolejnych rzutow!!! a biorac pod uwage sklad druzyny to przeciez
                  > niemozliwe prawda ?!!! Analizujac sklad taka akcja nie mogla miec miejsca to
                  > moze tego jednak nie było ?

                  Tu mamy nieporozumienie; Blazers mieli rzeczywiście imponująco szeroki i
                  wyrównany skład, natomiast nie mieli w składzie nikogo takiego, jak nawet
                  supergwiazda w trakcie stawania się (Kobe), a cóż dopiero mówić o supergwieździe
                  u szczytu możliwości (Shaq). Pippen w decydujących chwilach zawiódł, udowadniając
                  ostatecznie, że niewiele znaczy bez MJ - reszta tak samo. Blazers może i mieli
                  nawet 12 silnych zawodników, ale w ostatecznym rozrachunku liczy się przede
                  wszystkim najsilniejszych 5, których naraz można wystawić. Porównując
                  najsilniejszy skład Blazers z Lakers; Kobe, a szczególnie Shaq mieli znacznie
                  większą przewagę nad swoimi odpowiednikami niż Pippen i Wallace nad swoimi. Na
                  PG, uwzględniając całą odmienność Harpera i Stoudamire'a, był remis. Znacząca
                  przewaga Blazers w rezerwach zdołała ich doprowadzić blisko, do 7. meczu, ale i
                  to nie wystarczyło, bo wciąż nie mieli odpowiedzi na Kobego i Shaqa. Widać więc,
                  że i ten przypadek jest raczej ilustracją prostego faktu, że najczęściej - jak
                  wszędzie na świecie - wygrywają mocniejsi, i doprawdy nie wiem,jak i w jakim celu
                  można z tym polemizować.

                  > wracajac do meczu gwiazd
                  > przeciez pojedynek w koncowce Kobi , Marbury kontra Iverson polegal gównie na
                  > super rzutach z dystansu na wspanialej skutecznosci!
                  > tyle ze AI trafil jeden rzut wiecej :-)

                  W końcówce to chyba ze strony Wschodu decydował Marbury, nie AI... A ze strony
                  Zachodu pudło Duncana po podaniu Kobego. Natomiast Allenowi coś tej skuteczności
                  zabrakło w Finałach. :-)

                  • Gość: toms Re: All-Star 2002 IP: *.cu.com.pl 01.02.02, 17:50
                    > To porównaj sobie liczbę akcji, w których Kobe powstrzymał w karierze Cartera,
                    > i
                    > vice versa. Jaki wyjdzie stosunek; 2:1, 3:1, więcej? Można obstawiać. :-)

                    ojej wilt napisalem przeciez ze byla slabsza obrona w tym czasie
                    nie zmienia to faktu ze byla to naj efektowniejsza akcja
                    natomiast co do obrony to nie wypowiadam sie kto jest lepszy nie analizowalem
                    tego
                    szczegolnie na przestrzeni calej kariery a w swoim poscie wypowiedzialem sie na
                    temat jednej akcji i nic wiecej! nic ponadto!
                    ty Wilt natomiast wyjezdzasz mi tu z cala kariera :-) nie przecze moze i jest
                    lepiej ale po prostu nie wiem

                    >
                    > P.S. Niedawno (co zresztą stanowi dobry przykład na odwieczne wychwalanie
                    > aktualnej generacji graczy kosztem ich poprzedników) w plebiscycie fanów Carter
                    >
                    > został uznany za najlepiej dunkującego zawodnika wszechczasów, przed Jordanem.
                    > Skoro tak lubisz Cartera, ciekawe, czy i z tym się zgodzisz (ale zawsze przecie
                    > ż
                    > MJ pozostanie to, że jest, jak mówisz, najinteligentniejszy ;-)).
                    >

                    Pewnie nie raz i nie dwa mi to napiszesz ale z tym ze Carter efektowniej dunkuje
                    od MJ'a to sie zgadzam i jestem pod wielkim wrazeniem jego paru akcji i rowniez
                    umiweszczam go na pierwszym miejscu w klasyfikacji dunkow.


                    he he tego nikt ni
                    > e wie
                    > > !
                    >
                    > Dziękuję w imieniu Shaqa za śmiałe stwierdzenie, że z nim Zachód "miałby może
                    > większe szanse" (pewnie tak samo, jak Lakers mają z nim może większe szanse na
                    > mistrzostwo ;-)). Absolutnie pewne w życiu są tylko śmierć i podatki - ale
                    > rozumowaniu, że najlepszy center ligi, nie mający żadnego choćby w przybliżeniu
                    >
                    > równego sobie, zdodałby przechylić na stronę Zachodu mecz przegrany bez niego
                    > przez ten Zachód zaledwie jednym punktem - naprawdę niedużo do tych standardów
                    > pewności brakuje :-) (chyba nie trzeba przypominać, że niemożność powstrzymania
                    >
                    > Shaqa nawet przez Mutombo udowodniona została ostatecznie w Finałach).
                    Wilt chodzi mi o to ze to nie jest tak ze Zachod nagle bedzie gral w szóstke jak
                    przyjdzie Shaqu! Nie mozesz powiedziez ze jak dojdzie Shaqu to zachod bedzie mial
                    o jego 30 pkt wiecej bo Shaqu kogos zastapi i gra bedzie zupelnie inaczej
                    wygladala i inna bedzie odpowiedz wschodu ! W przypadku zeszlego finalu wschod
                    zagral tak aby wygrac i wygral i skad widomo ze gdyby byl Shaqu to wschod nie
                    zagralby inaczej ale po to aby wygrac nie wiadomo !


                    >
                    > > Osobiscie nie lubie takiego gadania ze jak wezme 5 dobrych zawodnikow to b
                    > ede
                    > > mial super druzyne bo kazdy z nich na swojej pozycji jest lepszy od przeci
                    > wnika
                    >
                    > Oczywiście, że nie; to będzie bardzo kiepska drużyna! ;-) A wyższość jednych
                    > zawodników nad drugimi nic nie znaczy; nawet lepiej, kiedy są gorsi.

                    Owszem ze znaczy ale to nie wszystko ! mój ulubiony przyklad to rozpad Bulls
                    kiedy nikt z bylych mistrzow nie osiagnal swoich statystyk oraz LAL przed
                    przyjsciem Jacksona przegrywali z łomotem w playoff chociaz wszystkim sie
                    wydawalo ze jednak powinni conajmniej powalczyc bo tak wychodzilo z bilansu
                    zawodnikow

                    >
                    Analizujac sklad taka akcja nie mogla miec miejsca
                    > to
                    > > moze tego jednak nie było ?
                    >
                    > Tu mamy nieporozumienie; Blazers mieli rzeczywiście imponująco szeroki i
                    > wyrównany skład, natomiast nie mieli w składzie nikogo takiego, jak nawet
                    > supergwiazda w trakcie stawania się (Kobe), a cóż dopiero mówić o supergwieździ
                    > e
                    > u szczytu możliwości (Shaq). Pippen w decydujących chwilach zawiódł, udowadniaj
                    > ąc
                    > ostatecznie, że niewiele znaczy bez MJ - reszta tak samo. Blazers może i mieli
                    > nawet 12 silnych zawodników, ale w ostatecznym rozrachunku liczy się przede
                    > wszystkim najsilniejszych 5, których naraz można wystawić. Porównując
                    > najsilniejszy skład Blazers z Lakers; Kobe, a szczególnie Shaq mieli znacznie
                    > większą przewagę nad swoimi odpowiednikami niż Pippen i Wallace nad swoimi. Na
                    > PG, uwzględniając całą odmienność Harpera i Stoudamire'a, był remis. Znacząca
                    > przewaga Blazers w rezerwach zdołała ich doprowadzić blisko, do 7. meczu, ale i
                    >
                    > to nie wystarczyło, bo wciąż nie mieli odpowiedzi na Kobego i Shaqa. Widać więc
                    > ,
                    > że i ten przypadek jest raczej ilustracją prostego faktu, że najczęściej - jak
                    > wszędzie na świecie - wygrywają mocniejsi, i doprawdy nie wiem,jak i w jakim ce
                    > lu
                    > można z tym polemizować.

                    Oj Wilt wilt oabj widzielismy ten mecz i powiedzmy sobie ze seria 13 rzutow
                    niecelnych z rzedu nie trafia sie czesto wiec ta przewaga silniejszych nie byla
                    taka pewna :-)
                    siódmy mecz i 15pkt przewagi na poczatku czwartej kwarty dla Portland !

                    Zauważ ze to był taki mecz ze po wygraniu LAL mowisz ze oni byli silniejsi
                    po wygraniu Portland mowilbys ze to Portland bylo silniejsze !
                    Juz sam nei wiem czy jestem silny to wygrywam czy jak wygrywam to znaczy ze
                    jestem silny!


                    > Zachodu pudło Duncana po podaniu Kobego. Natomiast Allenowi coś tej skutecznośc
                    > i
                    > zabrakło w Finałach. :-)
                    >
                    No wlasnie bardzo tego żałuje ! bo tak to moglby startowac do miana nastepcy
                    Jordana !
                    • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 04.02.02, 10:20
                      Gość portalu: toms napisał(a):

                      ) ) To porównaj sobie liczbę akcji, w których Kobe powstrzymał w karierze Car
                      ) tera,
                      ) ) i
                      ) ) vice versa. Jaki wyjdzie stosunek; 2:1, 3:1, więcej? Można obstawiać. :-)
                      )
                      ) ojej wilt napisalem przeciez ze byla slabsza obrona w tym czasie
                      ) nie zmienia to faktu ze byla to naj efektowniejsza akcja
                      ) natomiast co do obrony to nie wypowiadam sie kto jest lepszy nie analizowalem
                      ) tego
                      ) szczegolnie na przestrzeni calej kariery a w swoim poscie wypowiedzialem sie na
                      )
                      ) temat jednej akcji i nic wiecej! nic ponadto!
                      ) ty Wilt natomiast wyjezdzasz mi tu z cala kariera :-) nie przecze moze i jest
                      ) lepiej ale po prostu nie wiem

                      O.K., czyli nie masz zdania na ten temat; natomiast jak dla mnie o
                      bezapelacyjnej wyższości Kobego w obronie świadczą zarówno bezpośrednie
                      obserwacje jego gry, w tym właśnie przeciw VC, jak i powoływanie go - w
                      przeciwieństwie do Cartera - do All - Defensive Teams.

                      ) ) P.S. Niedawno (co zresztą stanowi dobry przykład na odwieczne wychwalanie
                      )
                      ) ) aktualnej generacji graczy kosztem ich poprzedników) w plebiscycie fanów C
                      ) arter
                      ) )
                      ) ) został uznany za najlepiej dunkującego zawodnika wszechczasów, przed Jorda
                      ) nem.
                      ) ) Skoro tak lubisz Cartera, ciekawe, czy i z tym się zgodzisz (ale zawsze pr
                      ) zecie
                      ) ) ż
                      ) ) MJ pozostanie to, że jest, jak mówisz, najinteligentniejszy ;-)).
                      ) )
                      )
                      ) Pewnie nie raz i nie dwa mi to napiszesz ale z tym ze Carter efektowniej dunkuj
                      ) e
                      ) od MJ'a to sie zgadzam i jestem pod wielkim wrazeniem jego paru akcji i rowniez
                      )
                      ) umiweszczam go na pierwszym miejscu w klasyfikacji dunkow.

                      Coś takiego; ktoś w czymś lepszy od MJ? Niemożliwe! ;-)

                      ) he he tego nikt ni
                      ) ) e wie
                      ) ) ) !
                      ) )
                      ) ) Dziękuję w imieniu Shaqa za śmiałe stwierdzenie, że z nim Zachód "miałby
                      ) może
                      ) ) większe szanse" (pewnie tak samo, jak Lakers mają z nim może większe szans
                      ) e na
                      ) ) mistrzostwo ;-)). Absolutnie pewne w życiu są tylko śmierć i podatki - al
                      ) e
                      ) ) rozumowaniu, że najlepszy center ligi, nie mający żadnego choćby w przybli
                      ) żeniu
                      ) )
                      ) ) równego sobie, zdodałby przechylić na stronę Zachodu mecz przegrany bez ni
                      ) ego
                      ) ) przez ten Zachód zaledwie jednym punktem - naprawdę niedużo do tych standa
                      ) rdów
                      ) ) pewności brakuje :-) (chyba nie trzeba przypominać, że niemożność powstrzy
                      ) mania
                      ) )
                      ) ) Shaqa nawet przez Mutombo udowodniona została ostatecznie w Finałach).
                      ) Wilt chodzi mi o to ze to nie jest tak ze Zachod nagle bedzie gral w szóstke ja
                      ) k
                      ) przyjdzie Shaqu! Nie mozesz powiedziez ze jak dojdzie Shaqu to zachod bedzie mi
                      ) al
                      ) o jego 30 pkt wiecej bo Shaqu kogos zastapi i gra bedzie zupelnie inaczej
                      ) wygladala i inna bedzie odpowiedz wschodu ! W przypadku zeszlego finalu wschod
                      ) zagral tak aby wygrac i wygral i skad widomo ze gdyby byl Shaqu to wschod nie
                      ) zagralby inaczej ale po to aby wygrac nie wiadomo !

                      Wiesz, Lakers po dojściu Shaqa też nie zyskują 6. zawodnika, ale różnica jest,
                      prawda? Po prostu Shaq i Garnett na centrze (w dodatku ledwie 100 - kilowy KG
                      zamiast Duncana; wyjątkowo głupia decyzja Adelmana) to jednak ogromna różnica;
                      nie mówiąc o tym, że wtedy Garnett by nie wypadł ze składu, tylko przeszedł na
                      SF, i byłaby pierwsza piątka samych supergwiazd.

                      ) )
                      ) ) ) Osobiscie nie lubie takiego gadania ze jak wezme 5 dobrych zawodnikow
                      ) to b
                      ) ) ede
                      ) ) ) mial super druzyne bo kazdy z nich na swojej pozycji jest lepszy od p
                      ) rzeci
                      ) ) wnika
                      ) )
                      ) ) Oczywiście, że nie; to będzie bardzo kiepska drużyna! ;-) A wyższość jedn
                      ) ych
                      ) ) zawodników nad drugimi nic nie znaczy; nawet lepiej, kiedy są gorsi.
                      )
                      ) Owszem ze znaczy ale to nie wszystko ! mój ulubiony przyklad to rozpad Bulls
                      ) kiedy nikt z bylych mistrzow nie osiagnal swoich statystyk oraz LAL przed
                      ) przyjsciem Jacksona przegrywali z łomotem w playoff chociaz wszystkim sie
                      ) wydawalo ze jednak powinni conajmniej powalczyc bo tak wychodzilo z bilansu
                      ) zawodnikow

                      Nawiązujesz do tego, o czym już pisałeś - siła poszczególnych graczy a ich jako
                      drużyny, zgranie, chemia w zespole, rola trenera itd. Ale pytanie; co to wszystko
                      ma wspólnego z All-Star, gdzie zawodnicy i tak nie są żadną drużyną, stanowiąc
                      zebrany ad hoc zbiór gwiazd, a rola trenera ogranicza się głównie do
                      monitorowania minut? Jak tu można mówić o jakiejkolwiek chemii? All-Star Game to
                      pojedynek indywidualności; i dlatego właśnie bywa tu stosunkowo dużo
                      niespodzianek, a taki gracz jak Mitch Richmond może nagle odmienić losy całego
                      meczu.I Ty również na indywidualności ze Wschodu, a nie na ich zespół jako całość
                      czy na ich trenera liczysz, wymieniając jako ostatnią deskę ratunku Jordana i
                      Iversona. Ja czynię podobnie, tylko uważam, że to Zachód ma więcej
                      pierwszoplanowych indywidualności, a więc i większe szanse na wygraną.

                      P.S.I tak tylko przy okazji; eks-mistrzowie z Bulls po prostu byli już starzy i
                      dlatego nie nawiązali do dawnych statystyk, natomiast z tego samego powodu -
                      wieku, tym razem optymalnego - Pippen miał najlepsze lata nie w czasie trylogii
                      mistrzowskich Bulls, przed ani po nich, ale pomiędzy nimi, to samo Horace Grant;
                      najlepszy w ostatnim sezonie z Bulls i pierwszym z Magic.A najstarszy z nich
                      Rodman; oczywiście wcześniej, z Pistons, kiedy to on osiągnął był swój optymalny
                      wiek i szczyt formy.

                      ) Analizujac sklad taka akcja nie mogla miec miejsca
                      ) ) to
                      ) ) ) moze tego jednak nie było ?
                      ) )
                      ) ) Tu mamy nieporozumienie; Blazers mieli rzeczywiście imponująco szeroki i
                      ) ) wyrównany skład, natomiast nie mieli w składzie nikogo takiego, jak nawet
                      ) ) supergwiazda w trakcie stawania się (Kobe), a cóż dopiero mówić o supergwi
                      ) eździ
                      ) ) e
                      ) ) u szczytu możliwości (Shaq). Pippen w decydujących chwilach zawiódł, udowa
                      ) dniaj
                      ) ) ąc
                      ) ) ostatecznie, że niewiele znaczy bez MJ - reszta tak samo. Blazers może i m
                      ) ieli
                      ) ) nawet 12 silnych zawodników, ale w ostatecznym rozrachunku liczy się przed
                      ) e
                      ) ) wszystkim najsilniejszych 5, których naraz można wystawić. Porównując
                      ) ) najsilniejszy skład Blazers z Lakers; Kobe, a szczególnie Shaq mieli znacz
                      ) nie
                      ) ) większą przewagę nad swoimi odpowiednikami niż Pippen i Wallace nad swoimi
                      ) . Na
                      ) ) PG, uwzględniając całą odmienność Harpera i Stoudamire'a, był remis. Znacz
                      ) ąca
                      ) ) przewaga Blazers w rezerwach zdołała ich doprowadzić blisko, do 7. meczu,
                      ) ale i
                      ) )
                      ) ) to nie wystarczyło, bo wciąż nie mieli odpowiedzi na Kobego i Shaqa. Widać
                      ) więc
                      ) ) ,
                      ) ) że i ten przypadek jest raczej ilustracją prostego faktu, że najczęściej -
                      ) jak
                      ) ) wszędzie na świecie - wygrywają mocniejsi, i doprawdy nie wiem,jak i w jak
                      ) im ce
                      ) ) lu
                      ) ) można z tym polemizować.
                      )
                      ) Oj Wilt wilt oabj widzielismy ten mecz i powiedzmy sobie ze seria 13 rzutow
                      ) niecelnych z rzedu nie trafia sie czesto wiec ta przewaga silniejszych nie byla
                      )
                      ) taka pewna :-)
                      ) siódmy mecz i 15pkt przewagi na poczatku czwartej kwarty dla Portland !
                      )
                      ) Zauważ ze to był taki mecz ze po wygraniu LAL mowisz ze oni byli silniejsi
                      ) po wygraniu Portland mowilbys ze to Portland bylo silniejsze !
                      ) Juz sam nei wiem czy jestem silny to wygrywam czy jak wygrywam to znaczy ze
                      ) jestem silny!

                      Da się bronić obu tych wnioskowań ;-), ale nie o to chodzi. Stwierdzam po
                      prostu, że chociaż tamci Blazers mieli bezapelacyjnie silniejszą "12" (najlepszą
                      w całej lidze), to Lakers mieli silniejszą pierwszą "5" i dlatego ich wygrana nie
                      była takim zaskoczeniem, jakim byłaby obecna wygrana Wschodu, który i
                      pierwszą "5", i całą drużynę ma słabszą. Oczywiście takie zaskoczenie zdarzyło
                      się w tamtym roku, ale - chociaż żadnym specem od rachunku prawdopodobieństwa nie
                      jestem :-) - tak na chłopski rozum zdaje mi się, że niewielkie są szanse, że
                      trakie zaskoczenie powtórzy się rok po roku, tym bardziej że - jak wspomniałem -
                      Zachód będzie miał teraz zupełnie inne n
                      • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 04.02.02, 10:22
                        Da się bronić obu tych wnioskowań ;-), ale nie o to chodzi. Stwierdzam po
                        prostu, że chociaż tamci Blazers mieli bezapelacyjnie najsilniejszą "12"
                        (najlepszą w całej lidze), to Lakers mieli silniejszą pierwszą "5" i dlatego
                        ich wygrana nie była takim zaskoczeniem, jakim byłaby obecna wygrana Wschodu,
                        który i pierwszą "5", i całą drużynę ma słabszą. Oczywiście takie zaskoczenie
                        zdarzyło się w tamtym roku, ale - chociaż żadnym specem od rachunku
                        prawdopodobieństwa nie jestem :-) - tak na chłopski rozum zdaje mi się, że
                        niewielkie są szanse, że trakie zaskoczenie powtórzy się rok po roku, tym
                        bardziej że - jak wspomniałem - Zachód będzie miał teraz zupełnie inne
                        nastawienie psychiczne, będzie chciał się zrewanżować i grać na serio.

                        > > Zachodu pudło Duncana po podaniu Kobego. Natomiast Allenowi coś tej skutec
                        > znośc
                        > > i
                        > > zabrakło w Finałach. :-)
                        > >
                        > No wlasnie bardzo tego żałuje ! bo tak to moglby startowac do miana nastepcy
                        > Jordana !

                        To jednak szuka się następcy MJ... A tak z ciekawości, zupełnie nie chcąc
                        zmieniać Twojego zdania na ten temat; czemu upatrujesz jego następcy akurat w
                        Allenie, tak od niego odmiennym, jeśli chodzi oczywiście o najważniejsze - grę,
                        a nie o rozważania nt. psychiki or sth like that? Czemu nie w Kobem, czy -
                        skoro nie lubisz Kobego - w T-Macu, graczach znacznie bardziej - pominąwszy
                        rozważania, w jakim stopniu do niego dorosną - go grą i warunkami fizycznymi
                        przypominających?

                        • Gość: toms Re: All-Star 2002 IP: *.cu.com.pl 04.02.02, 10:46

                          > To jednak szuka się następcy MJ... A tak z ciekawości, zupełnie nie chcąc
                          > zmieniać Twojego zdania na ten temat; czemu upatrujesz jego następcy akurat w
                          > Allenie, tak od niego odmiennym, jeśli chodzi oczywiście o najważniejsze - grę,
                          >
                          > a nie o rozważania nt. psychiki or sth like that? Czemu nie w Kobem, czy -
                          > skoro nie lubisz Kobego - w T-Macu, graczach znacznie bardziej - pominąwszy
                          > rozważania, w jakim stopniu do niego dorosną - go grą i warunkami fizycznymi
                          > przypominających?

                          Wilt wyjasnijmy raz na zawsze ze nie jest tak ze nie lubie Kobiego czy
                          Chamberlina jakis specjalnych antypati do nich nie żywię.Koniec kropka.

                          Co do nastepcy MJa to wiesz jak odszedl w 98 to ze tak powiem naturalnie zaczalem
                          szukac zapelnienia tej WIELKIEJ pustki.
                          Zwłaszcza ze obecnie wg. mnie pojawia sie kilku graczy
                          po pierwsze Iverson bo jest krolem strzelcow tak jak MJ tak samo oddaje mnostwo
                          rzutów na tę swoją średnią tak jak MJ potrafi zdecydowac o wygranej ale jeszcze
                          nie do konca (np. final zeszlego roku)
                          po drugie Carter gra super efektownie, wyskok z naskoku fenomenalny jednakze nie
                          jest krolem strzelcow.

                          po trzecie Kobi wiec warunki fizyczne zblizone do MJa ale ma z jednej strony
                          szczescie ze gra obok Shaqu wiec od poczatku moze poznac smak zwyciestwa NBA i
                          wspoltworzyc druzyne ale z drugiej strony na razie nie moze stac sie liderem na
                          miare MJa, tak sobei mysle ze chyba juz wszyscy chcemy aby Kobi zaczal liderowac
                          w jakiejs druzynie aby moc zobaczyc na co go na prawde stac.

                          Widzisz Wilt Jordan zaczynal kariere przebojem, szybko stal sie krolem strzecow w
                          lidze gral wowczas najefektowniejsze akcje byl niekwestionowanym liderem zespolu
                          jak na razie nie widze gracza ktory zaczynalby w podobny sposob jedni sa krolami
                          ale nie sa tak efektowni drudzy sa efektowni ale nie sa krolami strzelcow a
                          trzeci nie sa liderami swoich zespolow.
                          • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 04.02.02, 17:14
                            Gość portalu: toms napisał(a):

                            >
                            > > To jednak szuka się następcy MJ... A tak z ciekawości, zupełnie nie chcąc
                            >
                            > > zmieniać Twojego zdania na ten temat; czemu upatrujesz jego następcy akura
                            > t w
                            > > Allenie, tak od niego odmiennym, jeśli chodzi oczywiście o najważniejsze -
                            > grę,
                            > >
                            > > a nie o rozważania nt. psychiki or sth like that? Czemu nie w Kobem, czy -
                            >
                            > > skoro nie lubisz Kobego - w T-Macu, graczach znacznie bardziej - pominąwsz
                            > y
                            > > rozważania, w jakim stopniu do niego dorosną - go grą i warunkami fizyczny
                            > mi
                            > > przypominających?
                            >
                            > Wilt wyjasnijmy raz na zawsze ze nie jest tak ze nie lubie Kobiego czy
                            > Chamberlina jakis specjalnych antypati do nich nie żywię.Koniec kropka.

                            OK, tym lepiej...

                            > Co do nastepcy MJa to wiesz jak odszedl w 98 to ze tak powiem naturalnie zaczal
                            > em
                            > szukac zapelnienia tej WIELKIEJ pustki.
                            > Zwłaszcza ze obecnie wg. mnie pojawia sie kilku graczy
                            > po pierwsze Iverson bo jest krolem strzelcow tak jak MJ tak samo oddaje mnostwo
                            >
                            > rzutów na tę swoją średnią

                            Tu muszę wystąpić (o zgrozo! ;-)) w obronie MJ - w latach swojej świetności -
                            80. - miał, w przeciwieństwie do AI, średnie rzędu 50% (choć oczywiście
                            zawdzięczał to po części temu, że średnie były wtedy wyższe - i temu, że prawie
                            nie rzucał trójek, bo robił to wówczas fatalnie).

                            tak jak MJ potrafi zdecydowac o wygranej ale jeszcze
                            >
                            > nie do konca (np. final zeszlego roku)

                            No wiesz; potrafić, ale nie do końca to jak być do połowy w ciąży...;-)

                            > po drugie Carter gra super efektownie, wyskok z naskoku fenomenalny

                            Wyskok z naskoku - WOW! A to, że za mało wchodzi pod kosz, że jest kiepski w
                            defensywie, że brak mu często twardości do wzięcia odpowiedzialności za zespół -
                            to wszystko chyba też się liczy i to odróżnia go od zarówno Kobego, jak Jordana,
                            a także - z wyjątkiem cechy drugiej - Iversona.

                            Cartera po prostu, niezależnie od jego widowiskowości, mijają kolejni, bardziej
                            wszechstronni i cenni gracze, czyniąc to całe wstępne gadanie o "Air Canada"
                            mocno przesadzonym. Najpierw Kobe, w zeszłym roku T-Mac, a w tym Pierce - spada
                            coraz dalej w drabince; tym bardziej, że w tym roku nie zrobił postępów, jakie
                            powinien i jakich się spodziewano.

                            jednakze ni
                            > e
                            > jest krolem strzelcow.
                            >
                            > po trzecie Kobi wiec warunki fizyczne zblizone do MJa ale ma z jednej strony
                            > szczescie ze gra obok Shaqu wiec od poczatku moze poznac smak zwyciestwa NBA i
                            > wspoltworzyc druzyne ale z drugiej strony na razie nie moze stac sie liderem na
                            >
                            > miare MJa, tak sobei mysle ze chyba juz wszyscy chcemy aby Kobi zaczal liderowa
                            > c
                            > w jakiejs druzynie aby moc zobaczyc na co go na prawde stac.

                            Słusznie, ja też bym chciał. W tym roku jeszcze Shaq, mimo obietnic, za mało się
                            posunął - więc może w przyszłym.

                            > Widzisz Wilt Jordan zaczynal kariere przebojem, szybko stal sie krolem strzecow
                            > w
                            > lidze gral wowczas najefektowniejsze akcje

                            No, chyba zapomniałeś o Nique - i to tylko, jeśli wciąż mówimy tylko o fruwaniu
                            nad koszem. Dla mnie i dla wielu innych niemniej efektowne były no - look passes
                            i cała magia Magica - nie zapominając też o rzucanych z zamkniętymi oczami
                            trójkach Birda.

                            byl niekwestionowanym liderem zespol
                            > u
                            > jak na razie nie widze gracza ktory zaczynalby w podobny sposob jedni sa krolam
                            > i
                            > ale nie sa tak efektowni drudzy sa efektowni ale nie sa krolami strzelcow a
                            > trzeci nie sa liderami swoich zespolow.

                            Trudno Cię zadowolić!;-) Ale wiesz, ładnych paru wybitnych graczy nie było nigdy
                            królami strzelców; Magic, Bird, a nawet (jeśli mierzyć wg ówczesnych reguł)
                            Robertson. To naprawdę nie jest obowiązkowe dla wielkości zawodnika (nie mówiąc
                            juz o tym, że jak dla mnie z rolą widowiskowości też trochę przesadzasz).

                            • Gość: toms Re: All-Star 2002 IP: *.pl 04.02.02, 18:36
                              Gość portalu: Wilt napisał(a):

                              >
                              > Trudno Cię zadowolić!;-) Ale wiesz, ładnych paru wybitnych graczy nie było nigd
                              > y
                              > królami strzelców; Magic, Bird, a nawet (jeśli mierzyć wg ówczesnych reguł)
                              > Robertson. To naprawdę nie jest obowiązkowe dla wielkości zawodnika (nie mówiąc
                              >
                              > juz o tym, że jak dla mnie z rolą widowiskowości też trochę przesadzasz).
                              >

                              zapewniam cie ze gdyby szukac nastepcy Chamba ciebie byloby jeszcze trudniej
                              zadowolic;-)
                              w koncu szukamy nastepcy MJa

                              a co do krolów strzelców to nie byli nimi i dlatego są "tylko" wybitnymi
                              natomiast obaj wiemy o co w tej grze chodzi - o zdobywanie pkt i dlatego ta
                              statystyka jest no. 1 inne tez sa wazne ale ta jest najwazniejsza i dlatego
                              przywiazuje do tego tak wielka wage i zreszta ty rowniez bo naszymi faworytami sa
                              przeciez krolowie strzelców :-)
                      • Gość: toms Re: All-Star 2002 IP: *.cu.com.pl 04.02.02, 11:10
                        Gość portalu: Wilt napisał(a):


                        > O.K., czyli nie masz zdania na ten temat; natomiast jak dla mnie o
                        > bezapelacyjnej wyższości Kobego w obronie świadczą zarówno bezpośrednie
                        > obserwacje jego gry, w tym właśnie przeciw VC, jak i powoływanie go - w
                        > przeciwieństwie do Cartera - do All - Defensive Teams.
                        Widzisz Wilt temat jest o ALL star i ja omaiwam akcje z ALL star a ty tu
                        wyciagasz analize calej kariery i w ten spsob i ty masz racje i ja :-)

                        >
                        > Coś takiego; ktoś w czymś lepszy od MJ? Niemożliwe! ;-)
                        Widzisz w sumie nie trudno zdetronizowac Mj-a jako najlepszego gracza w historii
                        w moich oczach :-) wystarczy JEDYNIE byc krolem strzelcow 11 razy, w tym czasie
                        zdobyc 7 tytułów mistrzowskich (najlepiej z rzedu), jednoczesnie zdobywajac 7
                        razy tytul MVP finalów tak aby nikt nie mial watpliwosci kto jest liderem :-), no
                        i jeszcze kilkanascie razy w playoff zdecydowac o zwyciestwie druzyny rzucajac w
                        ostatnich sekundach :-) i juz tak dla formalnosci kilka najefektowniejszy akcji
                        podkoszowych mozna by dorzucic :-)



                        > Nawiązujesz do tego, o czym już pisałeś - siła poszczególnych graczy a ich jak
                        > o
                        > drużyny, zgranie, chemia w zespole, rola trenera itd. Ale pytanie; co to wszyst
                        > ko
                        > ma wspólnego z All-Star, gdzie zawodnicy i tak nie są żadną drużyną, stanowiąc
                        > zebrany ad hoc zbiór gwiazd, a rola trenera ogranicza się głównie do
                        > monitorowania minut? Jak tu można mówić o jakiejkolwiek chemii? All-Star Game t
                        > o
                        > pojedynek indywidualności; i dlatego właśnie bywa tu stosunkowo dużo
                        > niespodzianek,
                        W sumie masz racje przyznaje :-)


                        > P.S.I tak tylko przy okazji; eks-mistrzowie z Bulls po prostu byli już starzy i
                        >
                        > dlatego nie nawiązali do dawnych statystyk,

                        tu si ez toba nie zgodze uwazam ze nie wszystko mozna zrzucic na Starosc
                        osobiscie uwazam tak jak ty ze Bulls byli swietnie zbilansowanie i doskonale
                        ustawieni wokol MJa dzieki temu stworzyli super druzyne a kazdy równał w góre,
                        natomiast po rozpadzie Bulls juz nie znaleźli sie w nowych druzynach i nawet nie
                        sa cieniami tych zawodnikow ktorymi byli w 98 roku (oczywiscie z wyjatkeim Mja)
                        >

                        > ) Juz sam nei wiem czy jestem silny to wygrywam czy jak wygrywam to znaczy ze
                        > ) jestem silny!
                        >
                        > Da się bronić obu tych wnioskowań ;-), ale nie o to chodzi. Stwierdzam po
                        > prostu, że chociaż tamci Blazers mieli bezapelacyjnie silniejszą "12" (najlepsz
                        > ą
                        > w całej lidze), to Lakers mieli silniejszą pierwszą "5" i dlatego ich wygrana n
                        > ie
                        > była takim zaskoczeniem, jakim byłaby obecna wygrana Wschodu, który i
                        > pierwszą "5", i całą drużynę ma słabszą. Oczywiście takie zaskoczenie zdarzyło
                        > się w tamtym roku, ale - chociaż żadnym specem od rachunku prawdopodobieństwa n
                        > ie
                        > jestem :-) - tak na chłopski rozum zdaje mi się, że niewielkie są szanse, że
                        > trakie zaskoczenie powtórzy się rok po roku, tym bardziej że - jak wspomniałem
                        > -
                        > Zachód będzie miał teraz zupełnie inne n

                        w sumie to zachod bedzie chcial bardzo sie odgryzc za zeszly rok
                        ale co sadzisz o tezie z piatkowej wyborczej ze Mecz Gwiazd jest traktowany przez
                        gwaiazdy raczej jako przymus ? Ciekawe co :-)
                        • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 04.02.02, 16:58
                          Gość portalu: toms napisał(a):

                          > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                          >
                          >
                          > > O.K., czyli nie masz zdania na ten temat; natomiast jak dla mnie o
                          > > bezapelacyjnej wyższości Kobego w obronie świadczą zarówno bezpośrednie
                          > > obserwacje jego gry, w tym właśnie przeciw VC, jak i powoływanie go - w
                          > > przeciwieństwie do Cartera - do All - Defensive Teams.
                          > Widzisz Wilt temat jest o ALL star i ja omaiwam akcje z ALL star a ty tu
                          > wyciagasz analize calej kariery i w ten spsob i ty masz racje i ja :-)
                          >

                          Nawet w All-Star Games Kobe w defensywie pokazał więcej niż Vince - ale sam
                          zobaczysz, podczas tegorocznego meczu.

                          > > Coś takiego; ktoś w czymś lepszy od MJ? Niemożliwe! ;-)
                          > Widzisz w sumie nie trudno zdetronizowac Mj-a jako najlepszego gracza w histori
                          > i
                          > w moich oczach :-) wystarczy JEDYNIE byc krolem strzelcow 11 razy, w tym czasie
                          >
                          > zdobyc 7 tytułów mistrzowskich (najlepiej z rzedu), jednoczesnie zdobywajac 7
                          > razy tytul MVP finalów tak aby nikt nie mial watpliwosci kto jest liderem :-),
                          > no
                          > i jeszcze kilkanascie razy w playoff zdecydowac o zwyciestwie druzyny rzucajac
                          > w
                          > ostatnich sekundach :-) i juz tak dla formalnosci kilka najefektowniejszy akcji
                          >
                          > podkoszowych mozna by dorzucic :-)

                          Ja nie mówiłem o byciu the best, tylko o dunkowaniu; ale uderz w stół, a nożyce
                          się odezwą ;-). Jednak zgadzam się z Tobą, z pewnymi zastrzeżeniami (już pisałem
                          np., że jeśli decydować ma - będąca tylko w części zasługa lidera zespołu - siła
                          drużyny, to the best jest Russell - 11 mistrzostw i - gdyby MVP Finałów
                          wprowadzić odpowiednio wcześnie - miałby ich 9 czy 10). Dla mnie też łatwo
                          zdetronizować Wilta: wystarczy znaleźć centra, który będzie 8 razy królem
                          strzelców (i przestanie nim być w wyniku świadomej zmiany swojej gry, a nie bo z
                          kimś przegrał); będzie 12 razy najlepszy w zbiórkach; będzie zaliczał nie po 25,
                          a 30 bloków w meczu; 9 razy będzie prowadził w czasie gry; 10 razy w celności z
                          gry; przy tym w czasie gry, punktach, zbiórkach (a także blokach, gdyby już wtedy
                          je rejestrowano) ustanowi rekordy, do których nikt się nawet nie zbliżył. Który -
                          jak żaden inny nie-obrońca, bo nawet Bird się do tego nie zbliżył - będzie
                          jednocześnie potrafił prowadzić w lidze w asystach - i w dodatku (choć dla mnie
                          nie ma to znaczenia, ale rozumiem, że dla ciebie ma); nawet mimo że panuje
                          powszechna opinia, ze big men can't dunk, będzie potrafił podobnie skakać jak
                          Wilt (w czasach którego w dodatku dunkowanie w ogóle było rzadkie, bo uważano je
                          za wyraz pogardy dla przeciwnika, a mimo to zdołał zająć 6. miejsce we
                          wspomnianym plebiscycie SLAM-u, jako zdecydowanie najwyższy gracz z czołówki!).
                          Tak, znajdź mi takiego (niech będzie w dodatku "defensive terror") - a będzie
                          lepszy od Wilta i przyznam to z całą odpowiedzialnością. ;-)

                          > > Nawiązujesz do tego, o czym już pisałeś - siła poszczególnych graczy a ic
                          > h jak
                          > > o
                          > > drużyny, zgranie, chemia w zespole, rola trenera itd. Ale pytanie; co to w
                          > szyst
                          > > ko
                          > > ma wspólnego z All-Star, gdzie zawodnicy i tak nie są żadną drużyną, stano
                          > wiąc
                          > > zebrany ad hoc zbiór gwiazd, a rola trenera ogranicza się głównie do
                          > > monitorowania minut? Jak tu można mówić o jakiejkolwiek chemii? All-Star G
                          > ame t
                          > > o
                          > > pojedynek indywidualności; i dlatego właśnie bywa tu stosunkowo dużo
                          > > niespodzianek,
                          > W sumie masz racje przyznaje :-)

                          MAM RACJĘ? Będę musiał zapisać ten dzień w pamiętniczku złotymi literami ;-).

                          > > P.S.I tak tylko przy okazji; eks-mistrzowie z Bulls po prostu byli już sta
                          > rzy i
                          > >
                          > > dlatego nie nawiązali do dawnych statystyk,
                          >
                          > tu si ez toba nie zgodze uwazam ze nie wszystko mozna zrzucic na Starosc
                          > osobiscie uwazam tak jak ty ze Bulls byli swietnie zbilansowanie i doskonale
                          > ustawieni wokol MJa dzieki temu stworzyli super druzyne a kazdy równał w góre,
                          > natomiast po rozpadzie Bulls juz nie znaleźli sie w nowych druzynach i nawet ni
                          > e
                          > sa cieniami tych zawodnikow ktorymi byli w 98 roku (oczywiscie z wyjatkeim Mja)

                          Czy obecny Pippen bardziej odstaje od swojego dawnego ja niż MJ - od swojego?
                          Odpowiedź jest taka oczywista chyba tylko dla przysięgłych fanów MJ (a Pippena
                          już niekoniecznie ;-)). W każdym razie, oczywiście zgadzam się, że Bulls byli
                          drużyną świetnie skomponowaną i zbilansowaną; ale zacząłeś mówić o indywidualnych
                          statystykach, więc tylko wykazałem, że ich wysokość nie zależała przede wszystkim
                          od tego, czy dany gość grał w określonym momencie w Bulls z Jordanem, tylko od
                          jego wieku i formy.

                          >
                          > w sumie to zachod bedzie chcial bardzo sie odgryzc za zeszly rok
                          > ale co sadzisz o tezie z piatkowej wyborczej ze Mecz Gwiazd jest traktowany prz
                          > ez
                          > gwaiazdy raczej jako przymus ? Ciekawe co :-)

                          W "GW", nie licząc Malone'a, którego stosunek do całej imprezy od lat jest znany,
                          wymieniono graczy, którzy są kontuzjowani i dlatego uważają, że przydałby się im
                          odpoczynek (co zresztą chyba jest prawidłowe; że w razie konieczności wyboru
                          przedkładają grę własnej drużyny i jej dobro nad All-Star Game). Co do Shaqa, tu
                          ostatnie wieści z frontu są takie, że zagra, żeby nie wkurzać władz ligi, ale
                          krótko, żeby nie nadwerężać tego swojego palca. Generalnie trudno o reguły kto
                          chce się bardziej pokazać w Meczu Gwiazd, a kto nie; ale wydaje się, że - co
                          zrozumiałe, mniej tego pragną zdobywcy MVP (Malone - 2 razy MVP) i, ewentualnie,
                          goście ze słabszych drużyn, którzy mają mniejsze szanse na sukcesy drużynowe
                          (dlatego swojego czasu tak się przykładali i tacy świetni byli Pettit i
                          Robertson, a później Isiah przed epoką świetności bad boys). Ale to też nie jest
                          żadną żelazną zasadą; bo np. Kobe, choć z czołowej drużyny, będzie się chciał
                          pokazać przy okazji, gdzie nie będzie się musiał tak dzielić z Shaqiem; a poza
                          Lakers jest tak wiele wyrównanych drużyn, że trudno oczekiwać wielu gwiazd, które
                          będą uważać, że w lidze są na straconej pozycji i w związku z tym będą chciały to
                          sobie odbić w All-Star Game. Po prostu i na szczęście dla atrakcyjności showu
                          jest wiele młodych gwiazd, które będą chciały coś udowodnić (w tym aż 7
                          debiutantów; chyba rekord od ładnych paru lat!), niezależnie od sytuacji swoich
                          drużyn - dlatego niechęć do gry nam raczej nie grozi.
          • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 01.02.02, 17:26
            Gość portalu: toms napisał(a):

            > wlasnie zaszloroczny mecz pokazal jakim bezsensem czasem jest orzekanie o
            > zwyciestwie w mecu druzyn na podstawie porownywania par na poszczegolnych
            > pozycjach ! Miala byc miazga a bylo wrecz odwrotnie!

            Co znaczy - jest bezsensem? Nie zawsze się sprawdza, podobnie jak każda
            prognoza, ale sprawdza się w większości. Jeśli to, że takie rozumowanie nie
            zawsze się sprawdza, czyni je bezsensownym, to każde prognozowanie jest bez
            sensu - również to, że Iverson albo MJ będą mieli superdzień. :-)

            > ja tradycyjnie wierze w MJa i mam nadzieje ze grajac w druzynie z troche
            > lepszymi gostkami niz sa w wizards oczaruje nas wszystkich jest to juz jedna z
            > nielicznych okazji kiedy grajac w niezlym zespole moze pokazac co potrafi!
            >
            > A zestawienie Jordan i AI jest super bo oni bardzo podobnie graja albo super
            > trafiaja albo super pudluja :-))) z przewaga tego pierwszego :-) wiec wystarczy
            >
            > zeby chodz jeden z nich mial dzien i bedzie dobrze !!!
            >
            > A czy jest ktos bardziej uparty w dazeniu do zwyciestwa niz MJ i AI ? Nie ma!

            Taki jesteś tego pewien? ;-) Mógłbym wymienić jednak ładnych paru podobnie
            nastawionych graczy, np. Kobego, Paytona, Garnetta (Zachód!).

            > wiec bedzie ciekawie:-)

            A tak - też mam taką nadzieję. Wielki rewanż Zachodu już blisko! :-)

      • Gość: easy79 Re: All-Star 2002 IP: *.waw.cdp.pl 01.02.02, 18:21
        Mimo że jestem zaprzysięgłym kibicem MJ to jestem też zaprzysięgłym kibicem
        Garnetta. Tak więc dla mnie mecz mógłby skończyć się remisem:))) A tak na
        poważnie to zachód ma z pewnościa przewagę, szczególnie na pozycjach 4 i 5. Tu
        można urzyć uwielbianego przez niektórych stwierdzenia. Jest to prawda
        oczywista:))) Tyle tylko że jest w tych meczach All Star tak jakoś dziwnie że
        czasami jeden zawodnik potrafi przesądzić o losach meczu. Wydaje mi się że
        jeżeli wschód przez trzy kwarty nie pozwoli zachodowi na uzyskanie jakiejś
        kolosalnej przewagi to w końcu wszystko się może zdarzć. A to dla tego że jest
        kilku zawodników którzy mogą nagle dostać koszykarskiego olśnienia i zacząć
        rzucać wszystko i z każdej pozycji. Tacy zawodnicy są po obu stronach ale o ile
        na zachodzie jest Koby to na wschodzie jest Iverson, Carter, Jordan czy nawet
        Allen. No ale pożyjemy zobaczymy. Mam nadzieje że imprezka będzie udana bez
        względu na wynik:))) I życzę wszystkim miłej zabawy, szkoda że nie na żywo:(

        Pozdr.
        • Gość: Wilt Re: All-Star 2002 IP: 195.117.2.* 04.02.02, 10:32
          Gość portalu: easy79 napisał(a):

          > Mimo że jestem zaprzysięgłym kibicem MJ to jestem też zaprzysięgłym kibicem
          > Garnetta. Tak więc dla mnie mecz mógłby skończyć się remisem:))) A tak na
          > poważnie to zachód ma z pewnościa przewagę, szczególnie na pozycjach 4 i 5. Tu
          > można urzyć uwielbianego przez niektórych stwierdzenia. Jest to prawda
          > oczywista:))) Tyle tylko że jest w tych meczach All Star tak jakoś dziwnie że
          > czasami jeden zawodnik potrafi przesądzić o losach meczu.

          Generalnie się zgadzam - patrz wyżej. Ale taki zawodnik musi też pozyskac
          odpowiednie wsparcie (jak w zeszłym roku Iverson od Marbury'ego i szczególnie
          Mutombo; z tym drugim uzupełniali się tak świetnie, że nie ma się co dziwić
          decyzji o wiadomym transferze).Nb. w tym roku Deke jest wyraźnie słabszy...

          Wydaje mi się że
          > jeżeli wschód przez trzy kwarty nie pozwoli zachodowi na uzyskanie jakiejś
          > kolosalnej przewagi to w końcu wszystko się może zdarzć. A to dla tego że jest
          > kilku zawodników którzy mogą nagle dostać koszykarskiego olśnienia i zacząć
          > rzucać wszystko i z każdej pozycji. Tacy zawodnicy są po obu stronach ale o ile
          >
          > na zachodzie jest Koby to na wschodzie jest Iverson, Carter, Jordan czy nawet
          > Allen.

          Ha! chyba nie sam Kobe; jeśli Ty wspominasz nawet o Allenie, to ja nie tylko o
          Nowitzkim, Stojakovicu czy Garnetcie, ale również o Nashu; w tym sezonie, choć
          PG, nie rzadziej przechylał szalę zwycięstwa na stronę Mavs niż Allen - który
          ostatnio zawodził - na stronę Bucks.

          No ale pożyjemy zobaczymy. Mam nadzieje że imprezka będzie udana bez
          > względu na wynik:))) I życzę wszystkim miłej zabawy, szkoda że nie na żywo:(
          >
          > Pozdr.

          Pzdr

          P.S. Ale kibice Wschodu mogą mieć nadzieję, bo ostatnio znów dochodzą sygnały, że
          Shaq może nie zagrać - opuści jeszcze jeden mecz w lidze i będzie miał 10 dni
          odpoczynku. Choć ostatnio nie wygląda na kogoś potrzebującego odpoczynku... No,
          zobaczymy. Z Shaqiem oszacowałem szanse na zwycięstwo Zachodu na 70% - bez niego
          będzie "tylko" 60%. ;-)
      • Gość: Wilt A inne punkty programu? IP: 195.117.2.* 04.02.02, 11:05
        Mecz Gwiazd Meczem Gwiazd, ale to tylko część - co prawda najważniejsza -
        całego Weekendu Gwiazd. Warto też zastanowić się nad innymi punktami programu.

        Rookie - Challenge. Tu przewiduję sensację; wygraną rookies, prowadzonych
        przez Gasola (największe szanse na MVP), Battiera, Tinsleya i Kirilenkę.
        Drugoroczniacy z ubiegłego, wyjątkowo słabego draftu, z Mike'em Millerem,
        Kenyonem Martinem i Swiftem, po prostu są gorsi, i pod koszem, i na perymetrze -
        na ich korzyść gra tylko oczywista przewaga doświadczenia.

        Shootout. Tytułu bronić będzie Allen - i ma spore szansę na jego obronę, ale
        ja kibicuję jego najgroźniejszemu rywalowi - Stojakovicowi (byłby zresztą
        pierwszym zwycięzcą spośród Europejczyków, choć to nie znaczy, że najlepszym z
        nich w trójkach; przypomnę Petrovica; a Schrempf miewał średnią rzędu 50% w
        sezonie!).


        Tzw. Hoop - it - Up. Nie wiem, skąd ten pomysł (przypomnę składy; zawodnik
        NBA, zawodnikczka WNBA, legenda NBA i "Celebrity", tj. jakiś piosenkarz czy
        aktor), ale skoro już zaistniał, rzecz jasna kibicuję drużynie z LA, z Magicem.
        Fishem i Lisą Leslie. Ponieważ nie obrażę się również na zwycięstwo
        Philadelphii, ani drużyny "International", jestem w wyjątkowo szczęśliwej
        sytuacji ;-) - nie urządza mnie tylko wygrana Houston.

        Slam - Dunk Contest. I tu nie mam zdania, zarówno dlatego, że szczerze mówiąc
        niewiele mnie zawsze wsady obchodziły, jak i z powodu schodzenia tej imprezy z
        powszechnej uwagi, co owocuje wyjątkowo słabym poziomem współzawodnictwa. Chyba
        rację miał MJ, kiedy ogladając zawody rok temu powiedział, że razem z Barkleyem
        mogliby jeszcze porządzić na tych zawodach (a przypomnę wagę Barkleya :-)).
        Swój tytuł może obronić Desmond Mason; ale kogo to naprawdę obchodzi? I nad tym
        warto by się zastanowić; dlaczego swoich tytułów nie chcieli bronić Kobe czy
        Vince (ten pierwszy ma wytłumaczenie, że w 1998 chciał lepiej przygotować się
        do zostanie najmłodszym All-Star w historii i dlatego sobie odpuścił - ale
        potem też nie chciał uczestniczyć)? Dlaczego McGrady, który nawet nie wygrał
        tego konkursu, więc nie można powiedzieć, że - jak Vince i Kobe - już swoje
        zdobył, niedawno oświadczył, że nie wystartowałby ponownie nawet za 10 mln
        dolarów? Niezależnie zresztą od przyczyn, mówi się, ze wkrótce całe zawody mają
        zniknąć z programu i już rozpisywane są sondy wśród kibiców, czym je zastąpić -
        ale trudno jest wymyślić coś sensownego, żeby znów nie skończyło się to jakimś
        Hoop - it - Up.
        O, mam; drużyna gwiazd NBA przeciw WNBA-przegrana strona (zgadnij misiu która
        to będzie...) zdejmuje koszulki!;-) Albo jeszcze lepiej, żeby stopniować
        napięcie; zawodniczka może wybrać: albo spaść za 6 fauli, albo pokazać to i owo
        (tzw. strip - basket). Z tym, że szczerze mówiąc, trzeba by się wtedy cieszyć,
        że naszej "Margo" Dydek te amerykańskie szowinistyczne świnie do składu nie
        wybierają...;-)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka