Gość: G'Reggie
IP: 212.126.17.*
19.11.01, 14:13
Sędziowanie w Polsce nie jest na wysokim poziomie i nowa ekipa w PZPN-ie
niczego nie zmieniła. Nadal dochodzą do głosu układy. Sam przez kilka lat byłem
sędzią na szczeblu okręgowym. Otarłem się też kilka razy o "centralę" sędziując
kilka spotkań jako asystent w meczach II ligi i Pucharze Polski. Staram się
więc patrzeć na sędziowanie obiektywnie. Oczywiście, każdemu mogą zdarzyc się
błędy, ale jeśli jest to nagminne, dlaczego to tolerować? Dla mnie bardziej
jaskrawym przykładem na przymykanie oczu centrali na bylejakie sędziowanie jest
pan Mirosław R. z Warszawy. To, że członek jego najbliższej rodziny pracuje w
PZPN-ie nie powinno być wystarczającym argumentem do zgłoszenia go jako
sędziego międzynarodowego. Byłem na debiucie sędziego R. w I lidze kilka lat
temu i do dzisiaj staram się obserwować jego poczynania. Niestety o ile
tragiczne sędziowanie w tym pierwszym meczu można usprawiedliwić tremą debiutu,
o tyle trudno doszukać się wyjaśnień, dlaczego tak kiepski sędzia bryluje nadal
w ekstraklasie i pcha się go na arenę międzynarodową. A decyzja pana Wójcika o
zakończeniu kariery jest słuszna, ale grubo spóźniona - buty na kołku powinien
powiesić po sławetnym meczu Real-Leeds. Przecież jeżeli on nie odczuwa
przyjemności z sędziowania, to niech nie psuje przyjemności piłkarzom i widzom.
PZPN nie da mu zginąć - Sindbad to przecież ulubione biuro podróży centrali,
któż inny mogłby zajmować się organizacją wyjazdów na mecze reprezentacji, czy
dystrybucją biletów?