Gość: trad@interia.pl
IP: *.ghnet.pl
04.02.07, 21:27
Bardzo się cieszę, że football zaczyna zdobywac sobie w Polsce może nie tyle kibiców (oni pojawią się później), co oprawę medialną. Są transmisje w C+ (poziom komentarza pożal się Boże, ale przynajmniej coś jest), pojawił się kanał ze sportami amerykańskim na platformie N (NASN), sprawozdania i komentarze zaczynają się pokazywac również na popularnych portalach internetowych. Pozwolę sobie skrobnąc kilka słów, które być może komuś ułatwią odbiór meczu.
Przede wszystkim: najciekawszy mecz play-ofs już się odbył. Faktycznym finałem NFL był finał AFC, sprzed dwóch tygodni. Było wszystko: dwie najlepsze drużyny ligi, odwieczni rywale, dramaturgia, pojedynek dwóch osobowości (i to na dwóch poziomahc, bo to i Dungy contra Belicheck, jak i Manning contra Brady). Tamten mecz nie miał wyraxnego faworyta - w Super Bowl zwycięstwo Chicago byłoby sensacją. U bookmacherów Colts mają 6 1/2 punkta przewagi - i jest to wycena IMO zaniżona.
Obiegowa opinia głosi, że dla Chicago decydująca będzie ich gra dołem, a dla Indianapolis gra górą. Nic bardziej błędnego. Colts zatrzymają running game Bears w ten sam sposób, w jaki zatrzymali Chiefs i Patriots: grając "eight in the box" (przenosząc strong safety blżej line of scrimmage). [Jedna uwaga: chodzi rzecz jasna o tzw. "normal downs", czyli w szczególności 1st and 10, gdy szansa biegu i podania są mniej więcej równe. Przy 2nd and long, a zwłaszcza 3rd and long, nacisk kładzie się na passing defense, bo ofensywa musi wtedy grać górą. Ale najlepszym defensywnym wskaźnikiem sukcesu jest obrona przy 1st downs]. Zostawi to do obrony przed podaniami w zasadzie tylko trzech grqaczy - i w związku z tym skrzydłowi (wide receivers) Bears będą kryci indywidualnie, a nie strefą. Colts złożą Bears propozycję: spróbujcie pokonać nas grając górą. Grossman (QB Bears), wiadomo, jestprawdopodobnie najsłabszym quarterbackiem, jaki kiedykolwiek grał w Super Bowl. Szansa,że uda mu sie to, co nie udało się Brady'emu nie jest duża. Ale ofensywa Chicago innej szansy mieć nie będzie - albo Grossman zagra mecz życia, zmusi Indianapolis do zmiany krycia, cofnięcia drugiego safety i, w efekcie, da running backom więcej luzu, albo atak Bears wiele nie ugra.
Teraz atak Colts. Bears zagrają w defensywie cover 2 (czyli boczni obrońcy, cornerbacks, ustawią się blisko line of scrimmage i zagrają bardzo fizycznie, a safeties będą odpowiedzialni za głębszą strefę). Po pierwsze dlatego, że tak grają od przyjścia Lovie Smitha, po drugie dlatego, że ten system obronny historycznie przynosił dobre rezltaty przeciw Manningowi. Cover 2 ma dwie słabości. Po pierwsze podania w lukę między linebackerami a safeties (najczęściej do tight enda, ale również do slot receivera czy wręcz skrzydłowego biegnącego cross route), po drugie power running. Z pierwszą słabością Bears sobie poradzą, bo ich linebackerzysą niezwykle szybcy, jak żadni inniw lidze nadają się do krycia tak strefą jak i indywidualnie. Pozostaje więc pytanie, czy defensive line Bears poradzi sobie z zatrzymaniem biegów Colts. Co więcej będzie ona musiała również bez pomocy blitzów wywierać presję na Manningu podczas passing downs - blitze bardzo osłabiają cover 2 (a Bears nie mają ludzi aby przejśc na krycie indywidualne), co przy gracz z takim przeglądem boiska jak Manning jest gwarancją samobójstwa.
Ergo: Bears zagrają odwrotnośc tego, co będą grać Colts. Będą chcieli odebrać grę górą i zmusić Colts do pokonania ich bieganiem. Colts mlasną, i pokonają Bears grą po ziemi. Wymusi to na Bears przesunięcie safety bliżej lne of scrimmage, a wtedy zacznie się Peyton time.
Tak więc Colts są zdecydowanymi faworytami (bo są w stanie zatrzymać atak Bears, a z kolei ich ataku zatrzymać się nie da - jeżeli nie potrafił tego Belicheck, nikt nie potrafi), a Bears szansy na sukces musi szukać w zdarzeniach losowych. Otóż Chicago jest najlepsze w lidze w powodowaniu fumbles. Warunkiem koniecznym (acz dalece niewystarczającym) zwycięstwa Chicago jest dodatni bilans turnovers. Grossman musi zagrać bezbłędnie (żadnych przechwytów!),obrona musi zdobyć kilka piłek głęboko na terenie rywala (przechwyt na 20 jardzie Chicago wiele im nie da - ofensywa nie przejdzie tych 50jardów, aby znaleźć się choćbyw zasięgu field goala), będzie też musiała fenomenalnie zagrać we własnej red zone (stawiam dolary przeciw orzechom, że Colts będą mieli więcej akcji punktowanych, zadaniem Bears jest oddawać field goale, a nie touch downy). Jeżeli uda się zamienić mecz w walkę o field position - pojawi się szansa, bo jeśli chodzi o special teams Chicago jest lepsze (Vinatieri jest klasa dla siebie, ale tak w przypadku puntera jak i cover teams Chicago jest lepsze).
Szczerze pisząc przypuszczam, że mecz będzie nudny i jednostronny - Colts odjadą, co wymusi próby pogoni ze strony Bears, Grossman rzuci parę przechwytów, i gdzieś w połowie trzeciej kwarty będziemy mogli wpisać do kajecików GAME OVER. Ale ciekawa będzie obserwacja walki dwóch trenerów, dwóch strategii. I jak Dngy Smith będą te strategie na bieżąco modyfikować. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio walczyły w SB dwie drużyny o tak wyraźnych i jednorodnych stylach gry. Musiałbym się chyba cofnąć do klasycznych pojedynków Dallas-Bufalo, a przynajmniej Green Bay-Denver.