Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.03, 21:20
    pewnie maja racje, ale ja bym to wolal sam ogladnac... nawet z
    odtworzenia. a nie mam gdzie ani jak:(
    Obserwuj wątek
      • Gość: kck Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.03, 22:39
        Czy żeby finał NBA był ciekawy muszą grać w nim Lakersi? Czy
        jeżeli nie zobaczycie Bryanta finały są nudne? Może obie drużyny
        nie grają ładnie, może skuteczność jest niska, może obrona nie
        jest wcale widowiskowa, ale ja się cieszę, że nie oglądam po raz
        kolejny Lakersów.
        • Gość: GUSTAW NO I PISZE TAKI TAM YYY... EEE... ZEBY NIBY SMIESZNIE IP: *.rose2.brandeis.edu 17.06.03, 02:01
          ALE NIE SMIESZNIE, NAWET YYYY... NO... CZYTAC SIE NIE
          CHCE... NUDA PANIE R. W OGOLE BRAK AKCJI JEST.

          Tim Duncan pobil w tym sezonie kilka rekordow NBA. Jest
          najlepszym zawodnikiem od dwoch lat w lidze NBA i nie jest
          ulubiencem panow redaktorow Gazety.
      • Gość: misiek Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.dialup.netins.net 15.06.03, 22:44
        Nagrywam wszytkie mecze. Takze jesli ktos koniecznie chce
        zobaczyc ta miernizne ( NO JAK TAK MOZNA GRAC W FINALACH
        NBA??!!) to niech sie ze mna skontaktuje :
        michaljedrzejczyk@hotmail.com
        • Gość: piwus Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 17.06.03, 11:03
          Postanowiłem napisać pare słów do dwóch panów piszących o NBA w
          GW. Czy Wy wiecie o tym, że LAL przegrali z SAS w półfinale
          konferencji??? To chyba o czymś świadczy?? Poza tym NBA to nie
          tylko atak. Finał NBA to przede wszystkim żelazna obrona.
          Panowie woleliby żeby mecze kończyły się wynikami 150:149, a
          Tim Duncan rzucał 100 pkt (jak niegdyś Chamberlain). W finale
          grają dwie najlepsze drużyny swoich konferencji, a absencja
          strzelecka Kidda czy Martina wynika z wzorowej obrony SAS.
          Inżynier Mamoń mówił o polskich filmach nuda, dłużyzna ,nic się
          się nie dzieje..., czy z takim samym znudzeniem oglądają
          Panowie ,, Rejs ". To chyba była ironia, o ile mam jescze coś w
          głowie. Na początku myślałem, że Wy też ten cytat umieściliście
          ironicznie, ale po przeczytaniu artykułu zawiodłem się. Na
          marginesie do czego Panowie tęsknią? LAL? Miedviedienko,
          George,Horry, Fox i przepychający się Shaq, żeby włożyć piłkę
          do kosza. Napiszcie,że tęsknicie do Bryanta to się zgodzę. Na
          koniec podam Wam wynik Duncana w meczu nr 6 : 21pkt,20
          zbiórek,10 asyst, 8 zbiórek. A Panowie na to ,, Najlepszy jest
          Tim Duncan, ale i on nie błyszczy..." Pozdrawiam i proszę o
          obiektywizm. Od dziennikarzy tego chyba się wymaga.
      • Gość: slawek Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 213.25.40.* 16.06.03, 09:30
        Czyli final byl nudniejszy niz swego czasu NY-Houston?
        Mimo wszystko i tak nie przeszkadza mi, ze nie grali tam
        Lakersi:)
      • Gość: JX Lakersi??? IP: 195.117.142.* 16.06.03, 09:55
        Powiem tak, skoro Lakersi powinni grać w finale to dlaczego do
        niego nie awansowali? No i przegrali przecież z "cieniakami" z
        San Antonio. No to skoro przegrali z "cieniakami" to kim są
        sami? - "cienkimi cieniakami":-))))
      • Gość: HyLo Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.phils.uj.edu.pl 16.06.03, 10:15
        "Najlepszy jest Tim Duncan - ale nawet i on nie błyszczy tak,
        jak można by tego od niego oczekiwać. W ogóle ten finał nie ma
        gwiazdy przez duże G - takiej jak Magic Johnson, Larry Bird,
        Isiah Thomas, Michael Jordan, Hakeem Olajuwon, Shaquille O'Neal
        i Kobe Bryant."

        Panowie, nie wstyd to takie bzdury wypisywać? Przyjrzeliście
        się może średnim Duncana w tych playoffach? To czego wy
        oczekiwaliście - 35 punktów, 25 zbiórek i 10 bloków na mecz?

        W ogóle drażni mnie to czepianie się TD. Owszem, jego gra nie
        jest widowiskowa. Owszem, fajnie jest, jak zawodnik ma jakąś
        (jakąkolwiek) mimikę. Owszem, lepiej by było, żeby MVP ligi był
        ktoś zdolny do wykonania reverse-windmilla nad głowami 3
        przeciwników.

        Niestety, MVP jest Duncan i choć nie zalicza się do moich
        ulubieńców to mam tyle rozsądku, żeby nie dopieprzać się do
        faceta, którego nikt na tym bożym swiecie nie potrafi
        zatrzymać. Trudno, zagryzam zęby i czekam na jakiegoś
        widowiskowego bigmana, który zdominuje ligę, tak, jak w tym
        roku, a szczególnie PO, Duncan.

        Miejcież szacunek dla klasy!
        • Gość: leszek Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 193.178.143.* 16.06.03, 11:19
          Gość portalu: HyLo napisał(a):

          > Miejcież szacunek dla klasy!

          Moim zdaniem maja szacunek - tydzien temu napisali przeciez
          tekst o Duncanie w pelni podkreslajacy jego zaslugi i chwalacy
          umiejetnosci.
          Tutaj tylko twierdza, ze nie jest takim dominatorem, jak w
          ostatnich latach Shaq, a wczesniej Jordan czy Hakeem.
          W sumie to chyba prawda - Duncan mial nieco gorsze statsy a poza
          tym czesto zawodzil w koncowkach - osobistych nie trafial, bal
          sie czasem rzucac w decydujacych momentach. Jest wybitnym
          rzemieslnikiem ale nie ma w nim blysku geniuszu.

          L.
          • Gość: raf człowieku, czy ty masz pojecie o baskecie... IP: *.man.bialystok.pl 16.06.03, 13:24
            chyba nie bardzo, w życiu nie zagrałeś poważnego meczu a wypisujesz takie
            bzdury. że niby duncan jest rzemieślnikiem? niezłe, skoro on jest
            rzemieślnikiem to cała NBA jest do dupy bo jakoś nikt nie potrafił tego
            rzemieślnikia zatrzymać. obejrzyj sobie statystyki duncana i zastanów sie co
            znaczy błysk geniuszu. chyba że geniusz to u ciebie ktoś kto robi wsad z trzema
            obrotami i potem podnieca sie tym robiąc głupie miny (tak jak robi to bryant
            czy shaq). to sama dotyczy panów wUJCA i rUTKOWSKIEGO. nie wiem jak długo będą
            oni pisali beznadziejne i nieobiektywne felietony ale chyba gazeta w której
            pracuja jest zbyt poważna na coś takiego (proponuje "bravo sport", tam zrobicie
            furore).
            • Gość: piwus Re: człowieku, czy ty masz pojecie o baskecie... IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 17.06.03, 22:39
              Szacunek dla Raf. W pełni popieram Twoje zdanie.Leszek czy ty oglądałeś kiedyś
              Duncana w akcji, a może znasz go tylko z opowiadań panów redaktorków z GW??
      • Gość: Paski Dlaczego oni piszą takie bzdury? IP: 213.77.91.* 16.06.03, 13:15
        Kto godzi sią na drukowanie takich tekstów. Żenada, dno. Jak
        można pisać, że mecze są przegrywane, a nie wygrywane? CO w
        takim razie napieszecie w swoich pupilkach LAL? Przecież onie
        przegrali z tymi kiepściakami z Texasu. Jak to się stało?
        Napewno Shaq i Kobe mieli zatrucie, albo był korek na ulicy i
        wszystko się przeciw nim sprzeciwiło, a SAS mieli farta. Dajcie
        spokój panowie. Powinniście pisać dla jakieść loklalnej gazety o
        zbiorach buraków. Kenyon Martin nie zawodzi? Pokazał to w dwóch
        ostatnich meczach. Tak wiem grypa. Nikt nie jest w stanie
        zatrzymać Duncana 1:1. Nikt. Tim pokazał jak można takiemu
        gościowi jak Kenyon wybić grę z gowy. Chociażby dla samych tych
        czap warto było zarywać noce. ALe wy bez Shaqa i Kobiego nie
        widzicie w tym sporcie nic ciekawego. Pocieszacie się sami, i
        macie nadzieję, że letnie treningi pozwolą mu odzyskać dominację
        w NBA. Zobaczymy. Myśle, że Duncanowi zdecydowanie łatwiej
        przychodzi grać niż Shaqowi i to Tim będzie dyktował warunki
        przez najbliższe lata.
        • Gość: SM Wujec Rutkowski-lecicie IP: 81.210.25.* 16.06.03, 19:29
          Paski na redaktora!!!
      • Gość: Liko Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 217.153.119.* 16.06.03, 13:58
        Gość portalu: Hoe napisał(a):

        > pewnie maja racje, ale ja bym to wolal sam ogladnac... nawet z
        > odtworzenia. a nie mam gdzie ani jak:(

        NIC DODAĆ, NIC UJĄĆ!!!!!!
      • Gość: SpursMike Re: Rutkowski, Wujec-kretyni roku IP: 81.210.25.* 16.06.03, 14:30
        Najwiekszy stek bzdur jaki widziałemdzis w necie!! Redaktorze
        prosze wywalić tych dwoch prostaków na zbity pysk. A panów R i W
        odsyłam do espn.com tam macie fachowe opinie na temat finałów...
        zero znawstwa...skandal
      • Gość: bartek Finał IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.06.03, 14:57
        10 lat temu to były finały - niczego nie brakowało: gwiazd,
        punktów, świetnych akcji, rzutów w ostatnich sekundach ... :)
        • Gość: haen Re: Finał IP: *.man.bialystok.pl 16.06.03, 15:51
          Bo kiedys to w ogole bylo fajnie... tez zachody slonca... no wie
          pan...

          A mowiac powaznie, jak widze nie tylko mnie denerwuje
          nieobiektywizm panow R. i W. w pisaniu o NBA. LAL najlepsi, SAS
          be... Ja rozumiem, ze mozna podziwiac gre Bryanta (sam go nie
          lubie, ale..) ale juz zachwyty nad Shaqiem to lekkie
          nieporozumienie. Powiedzcie mi kochani panowie redaktorzy, coz
          takiego potrafi ten wasz pupil, ze z waszych ust padaja
          okreslenia typu 'blysk geniuszu'? Otoz zawodnik ow potrafi
          przepchac sie na sile do kosza i zapakowac pilke demonstrujac
          przy tym zestaw nienajmadrzejszych min. To wszystko. A co z
          reszta elemntow koszykarskiego rzemiosla? Eeee, no co, to
          przeciez geniusz jest... :/
          Moze by panowie R. i W. raczyli wreszcie spojrzec na statystyki
          Duncana w playofie (chyba ich nie widzieli, skoro takie bzdury
          wypisuja), wtedy by doszli do wniosku, ze Tim Duncan jest
          zawodnikiem kompletnym, ktory koncentruje sie na grze
          (zespolowej nalezy tu dodac, z czego zrozumieniem maja wyrazne
          problemy panowie Bryant i o'Neil), a nie na szokowaniu mediow,
          sedziow, kibicow itd itp. Dorosnijcie panowie, bo mozna by
          powiedziec, ze wasza wiedza na temat koszykowki wywodzi sie z
          pogrywania sobie w NBA Live, a z rzeczywista gra to macie tyle
          wspolnego, ze kiedys widzieliscie parkiet z daleka.. Ponownie :/
      • Gość: HubertusB Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 213.17.163.* 16.06.03, 15:48
        Jak czesto czytuje SP-ów z uśmieszkiem tak teraz uśmiecham się
        jedynie z politowaniem. Bo to tak jak zapytac o radę przy kupnie
        aparatu fotogaficznego na pl.rec.foto - zawsze znajda
        sie "fachowcy" którzy odpowiedzą cokolwiek byś kupił (innego niż
        Pentax i do tego czarny) to będzie badziewie. Pojawiły się tam
        już takie żarty, że gdy ktoś zapyta przypadkowo jakie skarpetki
        kupić to ... "najlepsze są Pentaxy!, czarne!"
        Z Panami jest dokładnie tak samo! Cotygodniowa rubryczka może
        zamknąć się do jednego zdania: "W kosza to umieją grać tylko
        Bulls (z czasów Jordana) i Lakers, a reszta to dno, Panie, dno!"
        Może warto zastanowić się nad sensem felietonów?, albo na
        emeryturą - wychodzi na to że Panowie "stare dziady" jesteście!
        Jest jeszcze jedna możliwość - Zarówno Rutkowski (a.k.a. Rudy)
        jak i Wujec to roboty, takie malutkie programiki, które z bazy
        zachwytów nad Jordanem, Bulls, Jaxem, Shaqiem,.... i narzekań
        nad reztą metoda losowania układają (pod względem formalnym i
        gramatycznym) i logiczny felieton. Gratuluje więc programistom
        oby modułów - czytając felietony wielokrotnie się usmialem.
        STD Rulez!!!
        Trzymam kciuki za wkacaje Panów R. i W.

        pozdr dla p.r.sk.

        hb
        • Gość: kabatek Rutkowski i Wujec wcale nie są kibicami LAL IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 23:05
          Wiele krytycznych komentarzy zebrali panowie RiW. Ja czytam ich
          od dawna i napewno nie kibicują LAL a raczej Sacramento
          (sprawdźcie felieton pt: "władcy pierścieni powrót królów").

          Ostatnie dwa felietony nie przypadły mi do gustu, bo również
          zgadzam się z stwierdzeniem, że SAS to lepsze zło niż LAL i
          grubas (szaq).
          A co do Spurs to młoda drużyna i pewnie dlatego finały w ich
          wykonaniu nie wyglądały imponującą. Średnia wieku (ofensywnych
          graczy) Parkera,Jacksona,Ginobiegoi Duncana to około 25 lat.
          Więc wszystko przed nimi i jeszcze na dodatek około 15 mln$
          wolnej kwoty na transfery...
      • Gość: bartek W ogóle brak akcji jest IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.06.03, 17:01
        Ja tam bym wolał żeby w finale było Sacramento albo Dallas graja
        zdecydowanie ładniej. Ale za Lakersami nie tęsknię ani trochę
      • Gość: szymonnan Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 212.244.183.* 16.06.03, 20:16
        SUPER!!!
        juz kiedys twierdzilem ze panowie R i W maja poczucie humoru a la Monthy
        Python, ale zeby Rejs... no,no...
        faktycznie Duncan to klasa, chociaz rozumiem po czesci ich narzekania - ale
        widowiskowy to byl Barkley a nie kobe czy shaq!
        pozdrowienia!
      • Gość: mike raczej nie panowie nie IP: 81.210.25.* 17.06.03, 09:54
        pewnie goście nie widzieli ani jednego meczu finału i pisza taki głupoty...bo trzeba byc chyba ślepy, zeby uznać ze te finały były nudne...dowód co myslą amerykanie o finałach-proxy.espn.go.com/chat/sportsnation/polling?event_id=286, naprawde krew mnie zalewa jak takie cos czytam, ciekawe panowie redaktorzy ile wam płacą , bo ja podejme się pisania społecznie artykułów do wyborczej, i napewno cała polska nie bedzie sie ze mnie smiała tak jak z Panów!! A własciwie co wy widzicie w LA! Widzieliscie półfinał ich ze Spursami-proponuje załatwic sobie kopie,zreflektowac się po tam widac jak na dłoni kto gra nudnego basketa...
      • Gość: Łukasz Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.nat.wsp.zgora.pl 17.06.03, 14:16
        No i co, panowie Rutkowski i Wujec??? Ja rozumiem chęć
        przyciągnięcia czytelników prowokacjami w stylu "Nets na pewno
        wygrają!"; albo: "Nie ma w finałach gwiazdy, bo Duncan nie gra
        na swoim poziomie...". Ja się pytam, to co zrobił MVP w 6. meczu
        (21p, 20zb, 10as i 8bl)???? To można zagrać jeszcze lepiej?
        Według panów pewnie tak, to "lepiej" polega chyba jednak na
        wbiciu efektowniejszego dunka i obowiązkowej ekspresji do kamery
        po udanym zagraniu. A Duncan tego nie robi, więc według was i
        gra gorzej. Choć artykuły piszecie w sposób ciekawy i zabawny,
        to na koszykówce znacie się już znacznie gorzej :(
        • Gość: filut Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 193.178.143.* 17.06.03, 19:24
          Gość portalu: Łukasz napisał(a):

          > Ja się pytam, to co zrobił MVP w 6. meczu
          > (21p, 20zb, 10as i 8bl)???? To można zagrać jeszcze lepiej?

          Sądząc po dacie to oni pisali ten tekst przed szostym meczem.
          Przesadzili troche z tym Duncanem ale w jednym trzeba sie z nimi
          zgodzic - to straszny drewniak.

          Filut
          • Gość: piwus Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.osd.vectranet.pl / 10.8.1.* 17.06.03, 22:48
            Filut weź ty się stuknij w ten ćwirćinteligentny łeb.
      • Gość: Ketur Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.pl 17.06.03, 15:17
        Świetny felieton, jak zawsze zresztą. Dawno nie czytałem opinii
        o NBA tak bardzo zgadzającymi się z moimi. Tak trzymać!!!!
      • Gość: toms Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 217.153.60.* 18.06.03, 09:23
        ja czytalem ten artykul i niezle sie ubawilem

        kurcze jak czytam te wasze powazne komentarze to az boje sie ze GW was poslucha
        i bedziemy mieli drewniane, powazne analizy NBA
        wy to byscie na pewno super artykuly napisali co pelne statystyk, porownan,
        analiz i wykresow
        ekstra !!!

        zastanwocie sie nad tym iz NBA u nas w kraju to abstrakcja, wiekszosc wiedzy
        macie ze strony
        NBA.com i tak na prawde gdyby ta witryna zawiesila dzialalnosc to nic byscie
        nie wiedzieli
        tak to jest
        wiec przestancie byc takimi wazniakami bo wam spodnie w kroku pękną

        meczy nie ma jak ogladac wiec staty mozna sobie na NBA.com poczytac
        powazne analizy na espn.com
        a w GW mozna przecyztac lekki felietonik i posmiac sie troche

        i oto chodzi...
        • Gość: haen Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.man.bialystok.pl 18.06.03, 18:09
          Nie, zupelnie nie o to chodzi. Mowa tu o braku obiektywizmu panow W. i R.,
          ktorzy przyprzelewaja swoje sympatie i antypatie na papier przy okazji pisania
          nowego tekstu do GW. Coz, najwidoczniej masz problemy z czytaniem, skoro nie
          zauwazyles ze o tym wlasnie jest duza czesc tych komentarzy. A podanie
          statystyk Duncana nie mialo na celu wymuszenie publikowania w kazdym numerze GW
          5 stron z tabelkami, tylko zwrocenie uwagi no to, ze zaden rzemieslnik nie
          zblizy sie nawet do wynikow zawadnika SAS. A ze dla panow W. i R. w calej tej
          grze najwazniejsza jest zdaje sie mimika twarzy zawodnika...
      • Gość: rzulw Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.06.03, 13:23
        twarz szaqa, coś w niej jest... NIBY CO? GŁĘBOKIE ZADŁUŻENIE
        INTELEKTUALNE?!
      • snowboarder te finaly to bylo dno 18.06.03, 20:42
        nic dodac, nic ujac. Wstyd dla calej ligi. Duncan MOP -
        most overrated player ever. No moze Chris Webber mu
        dorownuje w tej kategorii.
        Mecze byly zenujaco slabe. Zero, nic. Flaki.
        I na koniec nagroda MVP finalow wiadomo dla kogo.
        Najlepiej o jakosci tej calej serii swiadczy ogladalnosc
        w USA. Najnizsza od wprowadzenia pomiarow!
        San Antonio zdobylo to mistrzostwo w najgorszym stylu
        ever. To wynik innej sondy. Wymeczone zwyciestwa z
        kolejnymi druzynami, ktore tak naprawde przegraly na
        wlasne zyczenie, patrz Lakers, takze Dallas.
        No moze za rok bedzie lepiej. Miejmy nadzieje.
      • Gość: philipe Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: 80.51.250.* 19.06.03, 09:41
        W 100% popieram R. i W. Tak nudnych finalow nie bylo od lat, nie chce tam
        wiecej widziec drewniakow z texasu;)!!!!! i to jest moje w pelni subiektywne
        odczucie:))) Precz z blotna koszykowka!!!!
      • Gość: MAX100%HARDCORE RUTKOWSKI , WUJEC = GŁUPKI IP: 213.199.238.* 19.06.03, 16:53
        "NIE MA MECZÓW WYGRANYCH SĄ TYLKO MECZE PRZEGRANE".
        NIE MA MĄDRYCH DZIENNIKARZY SĄ TYLKO GŁUPI DZIENNIKARZE.
        • Gość: REDAKTORZY ReDO MAX100% TY DEBILU,GŁUPKU..... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.06.03, 13:04
          Gość portalu: MAX100%HARDCORE napisał(a):

          > "NIE MA MECZÓW WYGRANYCH SĄ TYLKO MECZE PRZEGRANE".
          > NIE MA MĄDRYCH DZIENNIKARZY SĄ TYLKO GŁUPI DZIENNIKARZE.
          A TY JESTEŚ DEBIL I POJEB,ZOBACZ SOBIE NA WYNIKI SONDY W STANACH,NAJNIŻSZA
          OGLĄDALNOŚĆ OD WIELU LAT MÓWI WSZYSTKO O TYCH FINAŁACH.A WIDOWISKOWO TO GRAŁ
          JORDAN I BARKLEY.
      • Gość: krzych Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.chello.pl 21.06.03, 12:48
        Ale wszyscy pierdolicie.
        Pewnie nikt z was nawet nie widzial tych finalow a macie
        pretensje do kolesi, ktorzy je ogladali. W Stanach wszyscy sie
        zalamuja tymi finalami - New Jersey gralo jak ostatnie dupy,
        Kidd nic nie trafial, Martin - nieporozumienie, Jefferson -bez
        formy. Reszta (Kittles, Collins) to gowno. San Antonio niewiele
        lepiej - wygrali final tylko dzieki lepszym koncowkom. Chyba
        najgorszy final w historii. To wstyd, ze takie dwie chujowe
        druzyny spotkaly sie w finale - nie dziwi nikogo, ze nikt tego
        nie chcial ogladac. Najgorszy najnudniejszy final w historii.
        Jeden Duncan wiosny nie czyni.
        Spurs sa mistrzami dzieki kontuzjom Webbera i Nowitzkiego i
        dzieki temu, ze Shaqowi sie nie chcialo. I dzieki Duncanowi,
        ktory rzeczywiscie jest zajebisty. I zdrowy. Jackson, Bowen,
        Parker to gowno nie mistrzowie. A wy sie nie wypowiadajcie na
        temat poziomu, skoro nie ogladaliscie tych meczow. Ja ogladalem.
        Strata czasu.

        Krzych
        • Gość: Jabol130 Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.satx.rr.com 23.06.03, 04:09
          Krzych
          Strata czasu jest "pierdolenie o rzekomym pierodleniu", strata czasu moze byc
          tez moja odpowiedz na twoj niezmniernie wnikliwy post ale tak sie sklada ze
          moge sobie na ta strate pozwolic. W stanach, nie wszyscy, tylko wiekszosc
          rzekomych fanow koszykowki, jak twierdzisz "zalamuje sie tymi finalami".
          Powodem tego "zalamania" jest po pierwsze niepokojaco niski poziom talentu
          graczy w wschodniej konferencji, no i podobnie strasznie niski poziom wiedzy o
          koszykowce tej wiekszosci kibicow do ktorej ty bez watpienia sie zaliczasz.
          Dam ci przyklad, nie wiem czy kiedykolwiek ogladales na zywo jakikolwiek mecz
          koszykowki, wlasciwie to wcale nie musi byc kosz, pilka nozna tez sie nadaje.
          W obu tych sportach opisany nizej epizod jest dosyc czestym wydarzeniem.
          Powiedzmy ze taki, Tracy McGrady przykladowo biegnie do kosza aby wykonac wsad
          i stoi przed nim, powiedzmy Ben Wallace. Wallace jest w odpowiedniej pozycji
          aby zmusic Tracy'ego do faulu ofensywnego. No wiec Tracy wpada na Bena i
          popelnia oczywista "charge", ofensywny faul. Kazdy z trzech arbitrow w meczu
          nie ma najmniejszego watpienie ze Ben zmusil McGrady do faulu. Mimo trzech
          bardzo wyraznych gwizdkow, swiadczacych o oczywistosci przewinienia
          McGrady'ego, Tracy nie przestaje biegnac do kosza, trzyma pilke w obu rekach,
          robi nastepne piec krokow bez kozlowania i wkoncu wykonuje efektywny wsad do
          kosza. Polowa kibicow w hali Orlando Magic zrywa sie ze swoich siedzen i
          zaczyna swietowac to "wspaniale" zagranie, nie zdajac sobie sprawy z tego ze
          ono sie nie liczylo. Nie zdajac sobie sprawy z tego ze McGrady wlasnie
          popelnil nastepujace przewinienia : "charge" i "traveling", a przede wszystkim
          nie zdajac sobie sprawy ze wspanialego zagrania Wallace'a w obronie.
          Ci cieszacy sie ludzie, bez najmniejszej kropli pojecia o grze w kosza sa
          wlasnie przykladem wiekszosci kibicow tego sportu, nie mozna przeciesz
          zabronic im ogladac telewizji albo pozbawic miejsca na trybunach. Trzeba sie
          nauczyc zyc z idiotyzmem, a co gorsze z ignorancja. Dlatego tez rozumiem ze
          chcesz dorzucic swoje idiotyczne dwa grosze do tego watku, wiedz ze wybaczam
          ci twoja glupote. Strata czasu jest rzeczywiscie twoje ogladanie jakichkolwiek
          meczow koszykowki, przynajmniej dopoki nie poprawisz swojego o niej nieuctwa.
      • Gość: neuro Re: Rutkowski, Wujec: W ogóle brak akcji jest IP: *.zabierzow.sdi.tpnet.pl 22.06.03, 15:08
        ale wy ludzie nie macie poczucia humoru:).
        nie rozumiecie rowniez, ze to jest kolumna autorska, a nie
        rocznik statystyczny.
        do tego jestes pewni bardzo siebie i nie doceniacie. naprawde
        uwazacie, ze panowie R i W nic nie wiedza o NBA? i chwalicie
        sie, ze czytacie wyjatkowo "insajderski" espn? litosci..

        bez pzdr
      • Gość: Wilt Do fanów Spurs IP: *.gov.pl 23.06.03, 15:21
        Powiem jedno: zdecydowanie przesadzacie.

        Nie przepadam zbytnio za panami R&W i w ogóle nie uważam ich za fachowców, ale
        co do ich tekstów o Spurs i Lakers:

        - Jak można twierdzić, że dziennikarze, którzy jako jedyni z autorów
        dziesiątków podsumowań, które czytałem, umieścili Shaqa nie tylko w… TRZECIEJ
        piątce ligi (bo z JEDEN inny taki przykład widziałem), ale w dodatku razem z MJ
        (!), faworyzują Shaqa i Lakers? Zresztą wcześniej typowali mistrzostwo Kings.

        - Ani autorzy, ani fani LA z tego forum, ani w ogóle nikt przy zdrowych
        zmysłach nie kwestionuje wartości Duncana jako zawodnika (no, chyba że dla Was
        robi tak każdy, kto np. wątpi w jego MVP sezonu – ale to już Wasz problem). W
        przeciwieństwie do fanów Spurs potrafiących tu wypisywać takie nonsensy o Kobem
        i Shaqu, że ci dwaj – mający już zagwarantowane miejsce wśród najlepszych
        duetów wszechczasów (żeby było jasne: wyżej niż Duncan i Robinson) – nie grają
        zespołowo.
        I nawiasem mówiąc, chyba tylko fani Spurs myślą, że Duncan był w tym roku tak
        dominujący jak Shaq w 2000-2001, Hakeem w 1994-95 czy Jordan (tego to nie
        znosiłem, ale potrafiłem docenić klasę). Aż tak dobry z pewnością nie był:
        osobiście postawiłbym go najwyżej (chociaż te końcówki i wolne…) obok Waltona z
        1977 czy Willisa Reeda z 1970 – a to i tak dużo.

        - Poruszanym problemem jest natomiast, powiedzmy, brak efektowności Duncana,
        jak i Spurs w ogóle. Bronicie się tu jakimiś pojedynczymi cytatami fanów, ale
        to, co myślą na ten temat szerokie rzesze, pokazują rekordowo niskie wskażniki
        oglądalności Finałów. I nie tylko Finałów, więc nie ma co zwalać na uprzedzenia
        co do słabości Wschodu – o ile wiem, również np. z finałami Zachodu było gorzej
        niż w zeszłym roku.

        - Zamiast szukać dziury w całym, cieszcie się więc mistrzostwem (póki możecie,
        bo w przyszłym roku Lakers powrócą! ;-)).

        Pzdr
        • Gość: Bill Re: Do Wilta IP: 217.96.11.* 24.06.03, 16:31
          Cieszę się, że pojawiają się na tym forum czasami ludzie
          używający argumentów dla obrony swoich racji a nie wyzwisk,
          banałów i czepiania się słów. Dlatego też pozwolę się w ten sam
          co ty sposób nie zgodzić się z kilkoma sprawami (jako kibic SA).
          Napisałeś, że "to co myślą na ten temat szerokie rzesze,
          pokazują rekordowo niskie wskażniki oglądalności Finałów".
          Owszem Duncan jest sztywniakiem, ale np. New Jersey grali w tym
          sezonie najefektowniejszy i najszybszy basket w lidze. Powodami
          niskiej oglądalności były:
          1) niestety od jakiegoś czasu spada popularność NBA a jeżeli
          jeszcze obrażeni fani Lakersów (czyli m.in. niemal wszystkie
          gwiazdy Hollywood - bo co to za szpan pokazać się na meczu poza
          Californią i Nowym Yorkiem) je olali (poza Tobą i kilkoma inymi
          kibicami kosza, którzy doceniają nie-Lakersów) to nie ma się co
          dziwić
          2) Spursi będący faworytami tych finałów nie mieli takich
          warunków jak faworyci w poprzednich latach - Bulls i Lakers
          (działalność "pozaboiskowa" zawodników, liczba kibiców, ich
          entuzjazm, popularność na świecie drużyny i miasta, a nawet
          cheerleaderki :)
          3) telewizje ogólnodostępne przestają pokazywać NBA (patrz
          Polska-nic, Niemcy-kodowane,znienawidzone przez Niemców Premiere)
          Zresztą nie zawsze to co się nie podoba większości ("szerokim
          reszą") jest złe a i nie wszyscy przejmują się opinią publiczną
          (patrz SLD ;)
          Co do tych spraw "dominacji" to w tym sezonie jakby było można
          to by nie przyznano MVP bo nikt się tak bardzo nie wyróżniał. Co
          do Shaqa w 2001 to się zgodzę ale to nie jego zasługa (tylko
          jego mamy), że się urodziło takie monstrum, które przy wadze
          140kg jest sprawniejsze (o ile utrzyma tę wagę) od każdego
          białego zawodnika z Europy. W 1994/95 MVP dostał Robinson,
          Olajuwon wygrał rok wcześniej kiedy Robinson miał
          30pkt,13zb,5as,4bl na mecz i 72pkt w ostatnim meczu sezonu
          (takim osiągnięciem nie pochwali się ani MJ, ani Shaq czy Kobe i
          się nie pochwalą). Nie twierdzę że David był najlepszym
          zawodnikiem w historii ani, że Spursi grają piękną koszykówkę
          ale należał się tytuł Robinsonowi na koniec kariery i zespół
          walczył o ten tytuł dla niego.
          Pozdrowienia
          • Gość: Wilt Do Billa IP: *.gov.pl 28.06.03, 10:23
            Na oglądalność (ograniczmy się do USA, gdzie dostęp do meczów wciąż jest)
            niewątpliwie miał wpływ fakt, że SA to stosunkowo mały rynek i że Wschód jest
            słabszy – ale nawet gdyby LA było takim samym rynkiem, walcząc z tym samym
            Wschodem przyciągnęłoby znacznie wiecej kibiców – bo i sami graja efektowniej,
            i nie musząc aż tak dusić w obronie pozwoliliby efektowniej grać Nets. Mniejsza
            zresztą, bo tak czy owak jesteście mistrzami – ale szczerze sądzę, że były to
            kiepskie Finały. Ktoś mógłby powiedzieć, że się czepiam, bo nie ma tam LA, ale
            naprawdę: prawdziwy superskład zdolny dać lepszy show (i wcale nie rezygnując
            przy tym z defensywy) to powinniście mieć dopiero na przyszły sezon.

            Nb. co sądzisz o waszych wzmocnieniach: Kidd plus słabsi podkoszowi (Rasho czy
            PJ Brown) czy Jermaine plus słabsi niscy, np. Maggette? Ja myślę, że najlepszy
            dla SAS byłby układ z Brandem zamiast Jermaine’a (i Duncan na C – ale, jak
            wiemy, boi się Shaqa ;-)), ale on jest RFA.

            Olajuwon w 1994 miał porównywalne statystyki co DRob (które trochę
            zaokrągliłeś…), natomiast lepiej krył (zdobywając DPOY) i jego zespół był
            lepszy – zasłużone MVP. Zresztą rolę grała tu też kolejność dziobania (z
            porównywalnych graczy najpierw dać starszemu), tak samo jak w rok później – tym
            razem na korzyść Robinsona, a niekorzyść Shaqa (ale Admirał też był oczywiście
            zasłużonym MVP). 71 pkt. – ładnie, choć z Clippers (a Shaq zawsze potem
            twierdził, że to coach Fitch specjalnie na to pozwolił z antypatii do niego ;-
            )), ale na poziomie ofensywnym O’Neala czy Jordana jeden taki wyczyn Robinsona
            jeszcze nie stawia. Natomiast w playoffs i w 1994 i 1995 Hakeem jednak wyraźnie
            oderwał się od Admirała (sławne 4-2 z niższego miejsca i bilans punktowy obu
            212:146 po zwodach, które ciskały DRoba na parkiet) pokazując, kto był nr 1 pod
            koszem w latach 90.

            O Dieslu piszesz, że to nie jego zasługa, jakie ma rozmiary. A czy np. atletyzm
            Robinsona to jego zasługa? O tamtym ktoś ze znających go na początku kariery
            powiedział, że jest najlepszym atletycznie graczem jakiego widział, lepszym niż
            Dominique Wilkins. Może to przesada, ale i tak wydaje się, że w koszu z jego
            warunkami mógł osiągnąć znacznie więcej, gdyby psychika pozwoliła (nawet fani
            Spurs piszą o jego miękkości, jak na tym forum) i być wymienianym obok Hakeema
            i Shaqa – w porównaniu z nimi to jednak underachiever, więc trudno mówić, że
            ma w jakiś sposób większe zasługi.

            A tytuł w 1999 r. i tak już zdobył: i trudno mówić, że zasługuje na drugi
            bardziej niż np. Malone i Stockton na pierwszy (co oni biedni mają
            powiedzieć? ;-)). To zresztą interesujące porównanie: Spurs i Jazz długo w
            latach 90. szli równo – tacy mocni średniacy – a w bezpośrednich spotkaniach z
            reguły wygrywali Jazz i w ogóle dochodzili dalej. Ale to Robinson, a nie
            Malone, miał fart rozłożyć się na sezon tak, żeby potem wygrać w loterii
            Duncana. Przyznaj: od tego czasu macie sporo szczęścia jako klub (trafienie
            talentu Parkera, Manu, obrócenie na korzyść nawet wymuszonego trade’u Smith –
            Anderson) – ale oczywiście szczęściu też trzeba pomóc i tak właśnie robicie.

            Natomiast Duncan jest świetny, ale musiałby najpierw wyraźnie przebić starszego
            kumpla u szczytu formy, żeby porównywać go z Dreamem i Shaqiem. Na razie obaj
            Spursi są porównywalni, ale - kolejne ciekawe zagadnienie - czy jednak trochę
            lepszy był Robinson w 1995 (statystyki), czy Duncan teraz (lepsza psychika i
            clutchness)?

            Pzdr
            • alex.4 Re: Do Billa 28.06.03, 19:46
              Po pierwsze nie mozna niedoceniać Duncana. W rtym roku trudno było wskazać MVP
              ale tak na prawdę liczyli się tylko Duncan i Garnett.
              Nie mozna na pewno nie doceniać Shaq`a. Gdyby koncentrował się tylko na
              koszykóce trzeba byłoby go postawić na równi z Chamberlainem i Russellem, wyżej
              niż Jabbara. A i tak Shaq jewst graczem porównywalnym z Olajuwanem czy
              Karteemem.
              Nie trzeba dodawać że Koby to też jeden z najlepszych graczy. Zobaczymy kto
              bedzie grał w Lakers. Sam duet Shaq0Koby może nie wystarczyć znowu, tym
              bardziej, że Shaq ma coraz wieksze kłopoty zdrowotne, a Koby odniósł kontuzję.
              Zobaczymy jakie bedą transakcje w tym roku, ja bym tytułu mistrzowskiego nie
              przydzielał. Sacramento nie zdobyło tytułu w tym roku, gdyż kontuzję odniósł
              Webber. Bez tego Dallas pewnie by ich nie zatrzymali, a Spurs rónież mieliby
              kłopoty.
              Zobaczymy jaki skład bedzie miał lakers, Spurs, Dallas i Sacramento. To trochę
              wyjasni.... W przyszłym roku zupełnie odmienione może być Dallas z Kiddem,
              Malone, Bowitzkim Finleyem. Za rok na zakończenie akriery może w końcu
              pierścień mistrzowski załozy K.Malone. Tylko szkoda, że Stocton pierścienia nie
              zdobył....
              Argumenty, ze ktoś zasłuzył na pierścień jest bezzasadny. Pietrścienie dostaja
              najlepsi, a nie ci co zasłuzyli
              Pozdr
              • Gość: Wilt Do alexa IP: *.gov.pl 04.07.03, 11:39
                alex.4 napisał:

                > Po pierwsze nie mozna niedoceniać Duncana. W rtym roku trudno było wskazać
                MVP
                > ale tak na prawdę liczyli się tylko Duncan i Garnett.

                Liczyli się najbardziej (dla mnie bardziej KG), ale tuż za ich plecami byli
                Kobe, T-Mac, Nowitzki… Nie sądzę, zebym Duncana w jakimkolwiek stopniu nie
                doceniał; po prostu nie stawiałbym go obok Shaqa z jego okresu świetności
                (porównywalni sa dopiero teraz, tylko dzięki temu, że Shaq się pogorszył). A
                propos Kobego; w gruncie rzeczy cieszę się z tego 3. miejsca, bo tak się
                przyzwyczaiłem do niedoceniania go z uwagi na pomoc Diesla, że sądziłem, że
                pójdzie niżej. A tu wyprzedził i T-Maca, i właśnie Shaqa, nie mówiąc o
                Iversonie czy Kiddzie – widać, że głosujący w końcu załapali, kto w Lakers jest
                najważniejszy i, co za tym idzie, gdy LAL powrócą w wielkim stylu, będzie miał
                NAJWIĘKSZE szanse na MVP.

                > Nie mozna na pewno nie doceniać Shaq`a. Gdyby koncentrował się tylko na
                > koszykóce trzeba byłoby go postawić na równi z Chamberlainem i Russellem,
                wyżej
                >
                > niż Jabbara. A i tak Shaq jewst graczem porównywalnym z Olajuwanem czy
                > Karteemem.

                Moja hierarchia jest trochę inna (no i oczywiście nigdy nie powiedziałbym, że
                Shaq dorównałby Wiltowi ;-)), ale to tu nieważne. Nie jestem tylko pewien, co
                miałeś na myśli: jakieś pozaboiskowe zainteresowania Shaqa (bez przesady; to
                nie Kareem, któremu zresztą zamiłowanie do książek nie przeszkadzało), czy
                raczej po prostu nieprzykładanie się coraz bardziej do treningów i odwlekanie
                operacji rok temu. Tu częściowo się zgadzam; gdyby O’Neal nie rozleniwił się w
                przekonaniu, że i tak nikt go nie może powstrzymać, raczej nie byłby lepszy niż
                był w 2000-2001 (może trochę w obronie), ale utrzymałby zbliżony poziom przez
                dłuższy czas. Ale teraz chyba wreszcie do niego dotarło, bo ma przyłożyć się do
                treningów, pod okiem Phila i Kobego i nadzorem eks-osobistego trenera T-Maca.

                > Nie trzeba dodawać że Koby to też jeden z najlepszych graczy. Zobaczymy kto
                > bedzie grał w Lakers. Sam duet Shaq0Koby może nie wystarczyć znowu, tym
                > bardziej, że Shaq ma coraz wieksze kłopoty zdrowotne, a Koby odniósł kontuzję.
                > Zobaczymy jakie bedą transakcje w tym roku, ja bym tytułu mistrzowskiego nie
                > przydzielał. Sacramento nie zdobyło tytułu w tym roku, gdyż kontuzję odniósł
                > Webber. Bez tego Dallas pewnie by ich nie zatrzymali, a Spurs rónież mieliby
                > kłopoty.

                No i ja się zgadzam, że zdrowi Kings mieliby zdecydowanie największe szanse na
                mistrzostwo. Ale sądzę, że zmarnowali drugą już z rzędu najlepszą na to okazję
                (tym razem nie z własnej winy) i teraz ich „window of opportunity” będzie się
                powoli zamykać, jak po 1998 było z Utah. Pomyśl; Lakers i oczywiście Spurs będą
                talent dodawać, a Kings jeśli już, to odejmować – już przed sezonem
                zapowiadali, że w razie niezdobycia mistrzostwa trzeba będzie odchudzić payroll
                i pierwszym kandydatem do takiego odejścia wydaje się Turkoglu. Zespołem, jaki
                może bardziej zagrozić tej pierwszej dwójce, będą Mavericks, jeśli pozyskają
                Kidda lub (względnie zdrowego) Mourninga; jeśli zdobędą obu, a LAL/SAS nie
                wzmocnią się tak bardzo, to Dallaa wyrośnie niemal na faworyta.

                > Zobaczymy jaki skład bedzie miał lakers, Spurs, Dallas i Sacramento. To
                trochę
                > wyjasni.... W przyszłym roku zupełnie odmienione może być Dallas z Kiddem,
                > Malone, Bowitzkim Finleyem. Za rok na zakończenie akriery może w końcu
                > pierścień mistrzowski załozy K.Malone. Tylko szkoda, że Stocton pierścienia
                nie
                >
                > zdobył....
                > Argumenty, ze ktoś zasłuzył na pierścień jest bezzasadny. Pietrścienie
                dostaja
                > najlepsi, a nie ci co zasłuzyli
                > Pozdr

                Hm, a czy na pewno zawsze najlepsi? Czy nie liczy się np. szczęście? Sam
                piszesz, że Kings byliby prawdopodobnie najlepsi i zdobyliby mistrzostwo, gdyby
                nie kontuzja Webbera. To tyle jeśli chodzi o „najlepsze” kluby”: co do graczy,
                wystarczy tylko porównać Baylora, Gervina czy Stocktona (bez pierścienia) z
                Longleyem, T. Murrayem czy Penberthym (z pierścieniem), żeby dostrzec podział
                na zasłużonych i niezasłużonych, lepszych i gorszych. Zresztą sam piszesz też,
                że szkoda ci Stocktona; czy nie właśnie dlatego, żesobie na coś zasłużył?

                Pzdr
                • Gość: Jabol130 Re: Do Wilta IP: *.satx.rr.com 05.07.03, 00:10
                  Duncan wygral mistrzostwo juz w drugim swoim sezonie w NBA, jego talent i
                  umiejetnosci sa o niebo lepsze niz cokolwiek co tyczy sie Shaqa. A porownanie
                  tych dwoch graczy jest obraza dla TD.

                  > Nie sądzę, zebym Duncana w jakimkolwiek stopniu ni
                  > e
                  > doceniał; po prostu nie stawiałbym go obok Shaqa z jego okresu świetności
                  > (porównywalni sa dopiero teraz, tylko dzięki temu, że Shaq się pogorszył).

                  "z jego okresu swietnosci" - az mi sie smiac chce, kiedy to niby byl taki
                  okres.
                  No i w jaki sposob sie Shaq pogorszyl, jak sie mozna pogorszyc jak sie nie
                  wiele potrafi i polega na swojej wadze, chyba ze masz na mysli ze przytyl albo
                  sie po prostu starzeje i wolniejszy sie zrobil. Z tym sie zgodze.
                  Pozdrowienia.
                  • Gość: Jabol130 NBA insider 7/03 IP: *.satx.rr.com 05.07.03, 00:13
                    SpursCrusader posted on Spursreport.com:
                    Free-agent market taking shape
                    By Terry Brown
                    NBA Insider
                    Friday, July 4
                    Updated: July 4
                    10:10 AM ET

                    Before we get too excited about Jason Kidd and the San Antonio Spurs, or out
                    of control with Jason Kidd and the Dallas Mavericks, or all warm and fuzzy
                    with Jason Kidd and the New Jersey Nets, maybe we should first consider Tony
                    Parker, already with the Spurs, Derek Fisher, long of the Lakers, and Vernon
                    Maxwell of the early-1990s Houston Rockets.

                    Yes, that Vernon Maxwell.


                    Kidd may very well be the most prized individual in this summer's free agent
                    market, but while we wonder which team will get the honor of paying him $12
                    million a season, let's not forget that in the last 13 years, no point guard
                    has led his team to the NBA title.

                    Aside from Avery Johnson, no point guard from any championship team in that
                    span averaged more than 5.3 assists per game, and that includes Parker this
                    season. Heck, Johnson averaged only 7.4 per game in 1999. Over those 13 years,
                    the championship point guard averaged a very meager 3.88 assists per game due
                    to changes in offensive theory, availability (or lack thereof) of talent and
                    perhaps even rules changes.

                    Point guards ain't what they used to be.

                    The NBA's leading assist man in each of those 13 seasons
                  • Gość: Wilt Do Jabola IP: *.gov.pl 10.07.03, 15:51
                    Gość portalu: Jabol130 napisał(a):

                    > Duncan wygral mistrzostwo juz w drugim swoim sezonie w NBA,

                    A Mike Penberthy – w pierwszym (i ostatnim). Czy jest przez to jeszcze lepszy?
                    Sam taki goły fakt nic nie znaczy – trzeba brać jeszcze pod uwagę wszystkie
                    okoliczności.


                    jego talent i
                    > umiejetnosci sa o niebo lepsze niz cokolwiek co tyczy sie Shaqa. A porownanie
                    > tych dwoch graczy jest obraza dla TD.


                    No to wyłazi z Ciebie nieuleczalny „homer”. Zapytaj się kogokolwiek
                    nieuprzedzonego; może, skoro mieszkasz w S.A., uda ci się nawet zapytać samego
                    Duncana: czy uważa tak samo? Oczywiście, że nie. Fakty są takie, że Shaq nie
                    tylko dokonał w karierze więcej (co byłoby jeszcze zrozumiałe, bo jest
                    starszy), ale też w szczytowym momencie grał na znacznie wyższym poziomie,
                    będac praktycznie niepowstrzymany, przywołując skojarzenia nawet z
                    Chamberlainem (podczas gdy Duncana do McHale’a; z całym szacunkiem, ale jest
                    różnica). Analizując poszczególne umiejętności i najlepsze sezony obu: 99/00 i
                    00/01 Shaqa i 2 ostatnie Duncana (który też właśnie wszedł w szczytowy okres,
                    więc porównania są adekwatne) widać, ze TD jest lepszy niż był Shaq tylko w
                    kryciu 1 na 1, do którego zresztą Shaqowi nigdy się nie chciało przykładać.
                    Zbiórki; lekka przewaga Shaqa. Bloki; przewaga Shaqa. Playmaking; remis (lekka
                    przewaga Shaqa jeśli uwzględnić, że centrowi trudniej dużo podawać niż PF). No
                    i najważniejsze; ogromna przewaga Shaqa w ataku; nie licząc rookie year,
                    NAJNIŻSZA średnia ppg z jego kariery to więcej niż NAJWYŻSZA średnia Duncana!
                    W dodatku przy znacznie wyższej celności z gry! Diesel był 2 razy królem
                    strzelców, a 3 razy otarł się o tytuł (z czego raz oddał go praktycznie
                    dobrowolnie). Duncan nigdy nawet nie walczył o tytuł i widać, że nigdy walczyć
                    nie będzie. Jednak najbardziej charakterystyczne dla Shaqa jest to, jak
                    był „unstoppable”; nikt nie mógł choćby trochę go ograniczyć, nawet Mutombo w
                    2001 – wówczas panujący (po raz czwarty – rekord) Defensive Player of the Year.
                    Tymczasem Duncana potrafią ograniczyć nie tylko Rasheed czy KG, ale w Finałach
                    taki młodziak jak K. Martin zmusił go do poniżej 50% celności z gry!
                    Bilans więc wyraźnie na korzyść O’Neala. W istocie, jak już napisałem innemu
                    fanowi Spurs, można się zastanawiać czy TD jest lepszy – ale nie od Shaqa,
                    tylko Robinsona u szczytu możliwości tamtego – i to dopiero ciekawe i wyrównane
                    starcie. Ale nie dostałem odpowiedzi, kogo fani Spurs uwazają za lepszego;
                    może Ty odpowiesz?


                    > "z jego okresu swietnosci" - az mi sie smiac chce, kiedy to niby byl taki
                    > okres.

                    Np. wtedy, gdy wybierano go na MVP z zaledwie 1 głosem przeciw (rekord!); w
                    porównaniu z Duncanem wygrywającym z jednymi z najniższych przewag w historii.
                    Albo kiedy prowadził Lakers do bilansu w postseason 15 -1: porównaj to sobie z
                    kolei z tegorocznym bilansem Spurs 16-8.

                    > No i w jaki sposob sie Shaq pogorszyl, jak sie mozna pogorszyc jak sie nie
                    > wiele potrafi i polega na swojej wadze, chyba ze masz na mysli ze przytyl
                    albo
                    > sie po prostu starzeje i wolniejszy sie zrobil. Z tym sie zgodze.

                    Bo to prawda; jest starszy i wolniejszy, i dlatego Duncan mógł go doścignąć.
                    Przecież TD praktycznie nie był lepszy niż rok temu (w sezonie statystyki
                    trochę słabsze, w playoffs chyba trochę lepsze; w sumie tak samo)); to Spurs
                    byli lepsi, głównie dzięki postępom Parkera!

                    > Pozdrowienia.

                    Tekst o PG jest ciekawy, też go czytałem, ale uważam, że w sumie demagogiczny.
                    Żaden PG nie powiódł swojego zespołu do tytułu przez ostatnie 13 lat; równie
                    dobrze można by napisać, że żaden PF oprócz Duncana nie dokonał tego przez
                    ostatnie 22 lata (od Maxwella, choć liderem Celtów na co dzień tak był Bird) i
                    w ten sposób podważać znaczenie tej pozycji, najsilniej przecież teraz
                    obsadzonej w NBA. Prawdą jest natomiast, że: a) generalnie niskim graczom
                    trudniej dominować niż wysokim (a PG są oczywiście najmniejsi); b) współcześnie
                    tradycyjne role się zacierają i dlatego czołowi PG mają coraz mniej asyst,
                    musząc dzielić się nimi ze świetnie podającymi SG (Snow - Iverson) czy nawet PF
                    (dawniej Brandon – KG). Ale to wszystko nie znaczy jeszcze, ze są mało ważni (z
                    drugiej strony, np. rzucają więcej niż dawniej i większość młodych to
                    teraz „scoring points”).

                    Pzdr

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka