Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Spurs mistrzem w 2004

    IP: *.satx.rr.com 25.07.03, 08:19
    Spurs dostali Turkoglou'a i Mercer'a w trade i podpisali kontrakt z
    R.Horry'm.
    c Nesterovic, Willis
    pf Duncan, Rose, Horry
    sf Bowen, Turkoglou
    sg Ginobili, Mercer
    pg Parker, Kerr
    Troche sie obawialem, po incydencie z Jasonem Kiddem ze tym latem moi Spurs
    nie beda w stanie sie powaznie wzmocnic, ale Gregg Popovich i RC Bufford sa
    najlepsza para manadzerow w NBA i pomimo poczatkowych przeszkod sprawili sie
    lepiej niz sie spodziewalem.
    Po wygraniu mistrzostwa w San Antonio oczywiste bylo ze Spurs pozegnaja sie
    ze Steve Smith i Danny Ferry. Druzyna byla dosyc pewna straty Claxtona,
    Speedy bardzo chcial grac w pierwszej piatce a w Spurs to po prostu nie bylo
    mozliwe. No i w obliczu emerytury D Robinsona wydawalo sie ze Spurs musza
    nie tylko zatrzymac Stephena Jacksona ale takze zwerbowac Kidda.
    Wyglada jednak na to ze San Antonio obejdzie sie nie tylko bez Jasona ale
    takze bez SJax'a, ktory domaga sie wiekszej gazy niz Spurs maja mu zamiar
    zaoferowac.
    Ostrogi ponownie wiec wygladaja jak najsilniejsza druzyna w NBA pomimo zmian
    w Los Angeles (Payton, Malone) i Minnesocie (Sprewell, Cassell, Olowakandi).
    Steve Kerr i Kevin Willis maja zamiar powrocic i choc San Antonio nadal
    potrzebuje zmiennika dla Parkera to kiedy Spurs uporaja sie i z tym klopotem
    nic nie powstrzyma ich od kolejnego tytulu mistrzow NBA.
    Obserwuj wątek
      • Gość: calagan Re: Spurs mistrzem w 2004 IP: *.acn.pl 25.07.03, 13:04
        Gość portalu: Jabol130 napisał(a):

        > Spurs dostali Turkoglou'a i Mercer'a w trade i podpisali kontrakt z
        > R.Horry'm.
        > c Nesterovic, Willis
        > pf Duncan, Rose, Horry
        > sf Bowen, Turkoglou
        > sg Ginobili, Mercer
        > pg Parker, Kerr
        > Troche sie obawialem, po incydencie z Jasonem Kiddem ze tym latem moi Spurs
        > nie beda w stanie sie powaznie wzmocnic, ale Gregg Popovich i RC Bufford sa
        > najlepsza para manadzerow w NBA i pomimo poczatkowych przeszkod sprawili sie
        > lepiej niz sie spodziewalem.
        > Po wygraniu mistrzostwa w San Antonio oczywiste bylo ze Spurs pozegnaja sie
        > ze Steve Smith i Danny Ferry. Druzyna byla dosyc pewna straty Claxtona,
        > Speedy bardzo chcial grac w pierwszej piatce a w Spurs to po prostu nie bylo
        > mozliwe. No i w obliczu emerytury D Robinsona wydawalo sie ze Spurs musza
        > nie tylko zatrzymac Stephena Jacksona ale takze zwerbowac Kidda.
        > Wyglada jednak na to ze San Antonio obejdzie sie nie tylko bez Jasona ale
        > takze bez SJax'a, ktory domaga sie wiekszej gazy niz Spurs maja mu zamiar
        > zaoferowac.

        Troche dziwie sie Twojemu optymizmowi. Jak na moj gust to macie slabszy
        sklad. Willisa nie podpisaliscie na razie. Kerra takze. Poza tym jakos nie
        widze rownowagi miedzy Claxtonem, a Kerrem, a Ty tak latwo przeslizgnales sie
        po tej stracie. Rasho nijak ma sie do starego Robinsona. Moze jest bardziej
        ruchliwy i lepiej rzuca, ale w obronie to slabizna. Wybacz, ale majac 20mln
        kasy Ty za sukces uznales sprowadzenie Rasho (przeplaconego), Mercera i Hedo.
        Miales bardzo male wymagania skoro twierdzisz, ze sprawili sie tak dobrze. Ale
        to przeczy Twym zapowiedziom zaraz po finalach. Cos o 2 gwiazdach mowiles...
        Mercer wypelni czesciowo luke po Jacksonie jak go nie podpiszecie. Hedo to
        fajny chlopak poglebiajacy lawke na SG/SF, ale gdzie tam sa wysocy?
        Wygraliscie z lakers ktorzy nie mieli SF i slabiutkiego PF. Pokonaliscie
        Dallas bez Nowitzkiego. Nets sa znacznie slabsi wiec tutaj nie bylo problemu.
        Teraz Lakers maja dobrego PF, a do tego znakomitego PG, ktory powstrzyma w
        duzym stopniu Parkera i umotywowanego znow centra. Kings pozyskali dobrego
        centra, tracac znacznie slabszego Pollarda. Wskaz mi powazne wzmocnienia Spurs
        poza Turkuglu?



        > Ostrogi ponownie wiec wygladaja jak najsilniejsza druzyna w NBA pomimo zmian
        > w Los Angeles (Payton, Malone) i Minnesocie (Sprewell, Cassell, Olowakandi).
        > Steve Kerr i Kevin Willis maja zamiar powrocic i choc San Antonio nadal
        > potrzebuje zmiennika dla Parkera to kiedy Spurs uporaja sie i z tym klopotem
        > nic nie powstrzyma ich od kolejnego tytulu mistrzow NBA.


        Gdzie wygladaja jak najsilniejszy team? Chyba tylko z tego miejsca na ktorym
        Ty siedzisz. Z mojej perspektywy spadaja na 3-4 miejsce za Kings, lakers a
        nawet Minnesote. Obiektywizmu Jabol, obiektywizmu niczego wiecej.
        • Gość: Jabol130 Re: Spurs mistrzem w 2004 IP: *.satx.rr.com 03.08.03, 00:33
          Calagan napisal:
          > Troche dziwie sie Twojemu optymizmowi. Jak na moj gust to macie slabszy
          > sklad. Willisa nie podpisaliscie na razie. Kerra takze. Poza tym jakos nie
          > widze rownowagi miedzy Claxtonem, a Kerrem, a Ty tak latwo przeslizgnales
          sie
          > po tej stracie.

          No to wynika z tego ze cos nie tak z twoim gustem. Nie ma sie co tu dziwic
          mojemu optymizmowi, latwiej jest sie powaznie zastanowic o czym naprawde
          pisze, a moze rzeczywiscie latwiej jest oskarzac mnie o zbyt pochopny optymizm.
          Cos mi sie wydaje ze nie za bardzo doceniasz przeciwnika Calagan, nie wydaje
          ci sie chyba ze Steve Kerr to nasz back up pg. Napisalem przeciez ze Spurs
          powaznie staraja sie wypelnic luke po odejsciu Claxtona i dowodem jest Anthony
          Carter ktory nie jest duzo gorszy od Speedy'ego. Willis juz jest podpisany,
          Kerr zastanawia sie czy powrocic czy zaczac kariere w TV, a oczywiste jest ze
          jesli wroci to tylko do Spurs no i kolejnym dodadkiem, a to juz do naszej IR
          jest lokalny bohater Devin Brown (ktoremu z reszta wroze niezla kariere w
          NBA). Takze ja nie "przeslizguje sie" tu po zadnych stratach.

          >Rasho nijak ma sie do starego Robinsona. Moze jest bardziej
          > ruchliwy i lepiej rzuca, ale w obronie to slabizna.

          Choc moim zdaniem ZDROWY Mourning bybly lepszym nabytkiem Nesterovic zagra w
          San Antonio lepiej niz w Minnesocie, ma lepszy rzut niz Robinson i lepiej gra
          z plecami do kosza, w obronie nie jest to David ale przewiduje ze 1,5blk i
          8zbiorek na mecz mozna sie spodziewac, a to juz wystarczy.

          >Wybacz, ale majac 20mln
          > kasy Ty za sukces uznales sprowadzenie Rasho (przeplaconego), Mercera i
          Hedo.
          > Miales bardzo male wymagania skoro twierdzisz, ze sprawili sie tak dobrze.

          Nie bylo 20 tylko 15 czy tez $16mln, i za ta sume poza Rasho, Mercerem i Hedo
          Spurs rowniez sprowadzili Willisa, Horry'ego, Cartera i Browna, mozna sie tez
          spodziewac Kerra i byc moze A.Okulaja. Po rozwazeniu tych nabytkow zgodzisz
          sie chyba ze najlepszy GM office w NBA nadal miesci sie w San Antonio.

          >Ale to przeczy Twym zapowiedziom zaraz po finalach. Cos o 2 gwiazdach
          >mowiles...
          > Mercer wypelni czesciowo luke po Jacksonie jak go nie podpiszecie. Hedo to
          > fajny chlopak poglebiajacy lawke na SG/SF, ale gdzie tam sa wysocy?
          > Wygraliscie z lakers ktorzy nie mieli SF i slabiutkiego PF. Pokonaliscie
          > Dallas bez Nowitzkiego. Nets sa znacznie slabsi wiec tutaj nie bylo
          problemu.
          > Teraz Lakers maja dobrego PF, a do tego znakomitego PG, ktory powstrzyma w
          > duzym stopniu Parkera i umotywowanego znow centra. Kings pozyskali dobrego
          > centra, tracac znacznie slabszego Pollarda. Wskaz mi powazne wzmocnienia
          Spurs
          > poza Turkuglu?

          Juz to zrobilem, jesli chcesz oceniac moj team wedlug wlasnych (dyktowanych ci
          przez ukochanych Lakersow) upodoban to chodzi ci pewnie o wzmocnienia w
          pierwszej piatce (bo tak Lakers zrobili) to prosze bardzo, jest takim
          przejscie Ginobili z lawki rezerwowych do tej wlasnie grupy starterow co
          wzmacnia ogolna obrone druzyny i wogle ulepsza gre w prawie kazdym aspekcie,
          ofensywa polepsza sie tez z nabytkiem Rasho, ktory byc moze w obliczu straty
          Robinsona nie wzmacnia druzyny ale jest niezlym alternatywnym rozwiazaniem.
          Co do lawki rezerwowych to nie ma mowy o jakichkolwiek porownaniach, zadna z
          druzyn NBA nie jest nawet godna (przynajmniej rozwazajac dotychczasowe
          posuniecia)takich porownan, Spurs sa bez watpienia najbogatsza druzyna pod
          wzgledem liczacych sie w tej lidze zawodnikow i ten wlasie atut w polaczeniu z
          bardzo silna pierwsza piatka stanowi o wielkosci San Antonio ponad Lakers,
          Kings, Nets, Mavs czy tez TWolves.

          > Gdzie wygladaja jak najsilniejszy team? Chyba tylko z tego miejsca na
          ktorym
          > Ty siedzisz. """"""""""Z MOJEJ PERSPEKTYWY SPADAJA NA 3-4 MIEJSCE ZA KINGS,
          >LAKERS A NAWET MINNESOTE.""""""""" Obiektywizmu Jabol, obiektywizmu niczego
          >wiecej.

          I jak mozesz pisac o obiektywizmie z czystym sumieniem po takiej wypowiedzi.



          Druzyna na ten rok jest lepsza od mistrzowskiej z zeszlego sezonu, powaznym
          wzmocieniem jest nabytek Turkoglu i Horry'ego w porownaniu do straty Smith'a i
          Ferry'ego.
          PF Duncan, Rose, Horry PF Duncan, Rose, Ferry
          SF Bowen, Turkoglou, SF Bowen, Smith
          C Nestervic, Willis C Robinson, Willis
          SG Ginobili, Mercer, Brown SG Jackson, Ginobili
          PG Parker, Carter, Kerr PG Parker, Claxton, Kerr

          Co do Wilta porownania skladow Lakers i Spurs, oto moje zdanie:

          Duncan - duzo, duzo lepszy niz Malone, Rose duzo lepszy niz Grant
          Bowen vs George, przewaga Bowen Turkoglou vs Fox przewaga Turkoglou
          Nesterovic - Shaq - duza przewaga ONeala ale nie wiele wieksza niz nad
          Robinsonem Willis vs ??????? Walton, Medvedenko
          Ginobili vs Bryant - mala przewaga Kobe (nie chodzi mi tu tylko wylacznie o
          porownania pod wzgledem punktow i innych statystyk ale o ogolny wplyw na
          sukces druzyny) Mercer lepszy od Pargo
          Parker vs Payton - remis, choc w ostatnich pojedynkach tej dwojki Parker byl
          wyraznie lepszy, Carter vs Fisher remis, moze mala przwaga Fishera
          Oczywista jest wiec przewaga Spurs, a poza tym za wczesnie chyba na
          jakiekolwiek porownania, bo wydaje mi sie ze Lakers poszukuja nowego startera
          na sg :)- pzdr

          Convict Kobe, he's a true Faker, Go SPURS Go in 2004
          • Gość: calagan Re: Spurs mistrzem w 2004 IP: *.acn.pl 05.08.03, 12:24
            Gość portalu: Jabol130 napisał(a):

            ) Calagan napisal:
            ) ) Troche dziwie sie Twojemu optymizmowi. Jak na moj gust to macie slabszy
            ) ) sklad. Willisa nie podpisaliscie na razie. Kerra takze. Poza tym jakos nie
            )
            ) ) widze rownowagi miedzy Claxtonem, a Kerrem, a Ty tak latwo przeslizgnales
            ) sie
            ) ) po tej stracie.
            )
            ) No to wynika z tego ze cos nie tak z twoim gustem. Nie ma sie co tu dziwic
            ) mojemu optymizmowi, latwiej jest sie powaznie zastanowic o czym naprawde
            ) pisze, a moze rzeczywiscie latwiej jest oskarzac mnie o zbyt pochopny
            optymizm.

            Ja Cie nie oskarzam. Wyrazam swoja opinie. A o gustach sie nie dyskutuje ;-)).


            ) Cos mi sie wydaje ze nie za bardzo doceniasz przeciwnika Calagan, nie wydaje
            ) ci sie chyba ze Steve Kerr to nasz back up pg. Napisalem przeciez ze Spurs
            ) powaznie staraja sie wypelnic luke po odejsciu Claxtona i dowodem jest
            Anthony
            ) Carter ktory nie jest duzo gorszy od Speedy'ego.

            Jasne, ale pisales juz o super skladzie bez wiedzy kto bedzie tym back up`em.
            Nawet umiesciles Kerra jako PG w swoim skladzie.



            Willis juz jest podpisany,
            ) Kerr zastanawia sie czy powrocic czy zaczac kariere w TV, a oczywiste jest
            ze
            ) jesli wroci to tylko do Spurs no i kolejnym dodadkiem, a to juz do naszej IR
            ) jest lokalny bohater Devin Brown (ktoremu z reszta wroze niezla kariere w
            ) NBA).

            Wielu juz wrozono, ale to troche malo.



            Takze ja nie "przeslizguje sie" tu po zadnych stratach.
            )
            ) )Rasho nijak ma sie do starego Robinsona. Moze jest bardziej
            ) ) ruchliwy i lepiej rzuca, ale w obronie to slabizna.
            )
            ) Choc moim zdaniem ZDROWY Mourning bybly lepszym nabytkiem Nesterovic zagra w
            ) San Antonio lepiej niz w Minnesocie, ma lepszy rzut niz Robinson i lepiej
            gra
            ) z plecami do kosza, w obronie nie jest to David ale przewiduje ze 1,5blk i
            ) 8zbiorek na mecz mozna sie spodziewac, a to juz wystarczy.
            )

            Na co wystarczy? Na Boston, czy NJN? Tu nie chodzi o wyrabianie jakiejs normy
            tylko o konkretna gre. Samaki Walker rok temu mial kolo 7 pkt i 7 reb, a mimo
            to uwazano go w Lakers za klocka (i slusznie zreszta, co potwierdzil kolejny
            sezon). Pamietaj, ze SAS gra na zachodzie. Kings sciagneli Millera aby
            wzmocnic Divca, Shaq postanowil ostro wziac sie do roboty, co oznacza ze
            bedzie gotowy do sezonu, a moze nawet schudnie. W Minnesocie jest Olo. Ciagle
            kombinuje Dallas. A Spurs maja slabego w obronie Rasho.



            ) )Wybacz, ale majac 20mln
            ) ) kasy Ty za sukces uznales sprowadzenie Rasho (przeplaconego), Mercera i
            ) Hedo.
            ) ) Miales bardzo male wymagania skoro twierdzisz, ze sprawili sie tak dobrze.
            )
            )
            ) Nie bylo 20 tylko 15 czy tez $16mln, i za ta sume poza Rasho, Mercerem i
            Hedo
            ) Spurs rowniez sprowadzili Willisa, Horry'ego, Cartera i Browna, mozna sie
            tez
            ) spodziewac Kerra i byc moze A.Okulaja. Po rozwazeniu tych nabytkow zgodzisz
            ) sie chyba ze najlepszy GM office w NBA nadal miesci sie w San Antonio.
            )

            Przepraszam idziemy w ilosc, czy jakosc? O ile Carter jest niezlym nabytkiem,
            o tyle Horry za taka zwlaszca cene jest nieporozumieniem. Jesli Browna uwazasz
            za wzmocnienie to rozumiem dlaczego twierdzisz, ze jestescie najsilniejsi.
            Mercer poglebia wam sklad i to jest maly plusik. Hedo to duzy plus, bo
            faktycznie on jeden was naprawde wzmocnil.



            ) )Ale to przeczy Twym zapowiedziom zaraz po finalach. Cos o 2 gwiazdach
            ) )mowiles...
            ) ) Mercer wypelni czesciowo luke po Jacksonie jak go nie podpiszecie. Hedo to
            )
            ) ) fajny chlopak poglebiajacy lawke na SG/SF, ale gdzie tam sa wysocy?
            ) ) Wygraliscie z lakers ktorzy nie mieli SF i slabiutkiego PF. Pokonaliscie
            ) ) Dallas bez Nowitzkiego. Nets sa znacznie slabsi wiec tutaj nie bylo
            ) problemu.
            ) ) Teraz Lakers maja dobrego PF, a do tego znakomitego PG, ktory powstrzyma w
            )
            ) ) duzym stopniu Parkera i umotywowanego znow centra. Kings pozyskali dobrego
            )
            ) ) centra, tracac znacznie slabszego Pollarda. Wskaz mi powazne wzmocnienia
            ) Spurs
            ) ) poza Turkuglu?
            )
            ) Juz to zrobilem, jesli chcesz oceniac moj team wedlug wlasnych (dyktowanych
            ci
            ) przez ukochanych Lakersow) upodoban to chodzi ci pewnie o wzmocnienia w
            ) pierwszej piatce (bo tak Lakers zrobili)

            Ruch Lakers wzmocnil takze ich lawke, troszke, ale jednak.


            to prosze bardzo, jest takim
            ) przejscie Ginobili z lawki rezerwowych do tej wlasnie grupy starterow co
            ) wzmacnia ogolna obrone druzyny i wogle ulepsza gre w prawie kazdym aspekcie,
            ) ofensywa polepsza sie tez z nabytkiem Rasho, ktory byc moze w obliczu straty
            ) Robinsona nie wzmacnia druzyny ale jest niezlym alternatywnym rozwiazaniem.

            Wszystko ladnie, ale pierwsza piatka SAS nie byla wcale super, hiper mocna. A
            na najbardziej newralgicznej pozycji w NBA i na zachodzie zwlaszca (centra)
            zostala mimo wszystko oslabiona.


            ) Co do lawki rezerwowych to nie ma mowy o jakichkolwiek porownaniach, zadna z
            ) druzyn NBA nie jest nawet godna (przynajmniej rozwazajac dotychczasowe
            ) posuniecia)takich porownan, Spurs sa bez watpienia najbogatsza druzyna pod
            ) wzgledem liczacych sie w tej lidze zawodnikow i ten wlasie atut w polaczeniu
            z
            ) bardzo silna pierwsza piatka stanowi o wielkosci San Antonio ponad Lakers,
            ) Kings, Nets, Mavs czy tez TWolves.

            Smiala teza biorac pod uwage Kings i Minnesote. Fakt, macie rezerwy lepsze od
            Lakers, Nets, a nawet moze i Mavs, ale od Kings?, czy tez nawet Minnesoty?
            Odwazna teza. Nie wiem co Ty takiego widzisz na tej lawce, ale ja tego napewno
            nie widze. Poza tym rezerwy Lakers zawsze byly slabe i jakos tytuly zdobywali.
            Licze, ze i tym razem bedzie podobnie.



            )
            ) ) Gdzie wygladaja jak najsilniejszy team? Chyba tylko z tego miejsca na
            ) ktorym
            ) ) Ty siedzisz. """"""""""Z MOJEJ PERSPEKTYWY SPADAJA NA 3-4 MIEJSCE ZA KINGS
            ) ,
            ) )LAKERS A NAWET MINNESOTE.""""""""" Obiektywizmu Jabol, obiektywizmu niczego
            )
            ) )wiecej.
            )
            ) I jak mozesz pisac o obiektywizmie z czystym sumieniem po takiej wypowiedzi.
            )
            )

            Jakos moge skoro pisze. Gdybym byl nie obiektywny to bym napisal, ze nie
            macie szans i jestescie ciency jak barszcz. Jest to moj poglad i Ty mozesz sie
            z tym niezgodzic, ale wara od mojego sumienia.



            )
            ) Druzyna na ten rok jest lepsza od mistrzowskiej z zeszlego sezonu, powaznym
            ) wzmocieniem jest nabytek Turkoglu i Horry'ego w porownaniu do straty Smith'a
            i
            ) Ferry'ego.

            Ale ciagle zapominasz, ze rywale takze sie wzmocnili. Najbardziej Minnesota i
            Lakers. Kings takze sa lepsi. Do finalu NBA poza pierwsza runda przeszliscie
            po kontuzjowanych druzynach - nie zapominaj o tym.


            ) PF Duncan, Rose, Horry PF Duncan, Rose, Ferry

            Nie wiem, czy Horry bedzie lepszy od Ferrego.

            ) SF Bowen, Turkoglou, SF Bowen, Smith

            A czy tutaj nie gral Ginobil takze?

            ) C Nestervic, Willis C Robinson, Willis

            Spory minus, glownie w defensywie.

            ) SG Ginobili, Mercer, Brown SG Jackson, Ginobili

            Plus, nie duzy, ale jednak.

            ) PG Parker, Carter, Kerr PG Parker, Claxton, Kerr

            Minus, tez nie duzy, ale jednak.

            )
            ) Co do Wilta porownania skladow Lakers i Spurs, oto moje zdanie:

            Wprawdze to do Wilta, ale tez pozwole sobie skomentowac.


            )
            ) Duncan - duzo, duzo lepszy niz Malone,

            Lepszy, moze i duzo, ale o wiele, wiele mniej niz od Madsen, czy Horrego.

            Rose duzo lepszy niz Grant

            Trudno zaprzeczyc. Ale Cook moze byc ciekawym zawodnikiem.

            ) Bowen vs George, przewaga Bowen

            No, ja bym powaznie dyskutowal. Raczej odwrotnie.

            Turkoglou vs Fox przewaga Turkoglou

            I to spora.

            ) Nesterovic - Shaq - duza przewaga ONeala ale nie wiele wieksza niz nad
            ) Robinsonem

            Olbrzymia i sporo wieksza w stosunku do Roba. Robinson jakos radzil sobie w p-
            o z Shaqiem, Rasho w ogole.

            Willis vs ??????? Walton, Medvedenko

            Chyba Grant vel Sampson. Jesli grant to tylko troche lepszy Wil
          • Gość: Wilt Znów do Jabola IP: *.crowley.pl 11.08.03, 17:14
            Wstęp do Hena:
            Absolutnie nie należy się spodziewać powrotu Admirała. Chciał odejść jako
            zwycięzca, a nie być częścią dalszej przebudowy zespołu (w której zresztą by
            przeszkadzał i dlatego klub też szczerze mówiąc raczej by go nie chciał; choć
            gdyby się napierał, potrzymaliby go jeszcze z uwagi na zasługi, jak teraz
            Pacers Reggie Millera). Jego stosunkowo wczesne odejście to w sumie pozytywny
            efekt tego, że nigdy nie miał wielkiego serca i pasji do gry – co z jednej
            strony przyczyniło się do zmarnowania szansy na mistrzostwo w 1995, gdy był
            liderem zespołu, ale za to z drugiej pozwoliło mu usunąć się w cień na rzecz
            Duncana, co doprowadziło do mistrzostwa w 1999 (nie jak Ewing, który nie
            potrafił ograniczyć się na rzecz Sprewella, więc dopiero jego kontuzja
            pozwoliła Knicks dojść w tamtym roku do Finałów). A teraz DRob nie będzie się
            już bujać a la Ewing czy nawet Hakeem, obaj przydługo pragnący jeszcze pograć
            za wszelką cenę - co w sumie jest dobre dla wszystkich zainteresowanych.

            I do Jabola: niniejszym przyznaję Ci tytuł największego homera forum. Nawet
            najzagorzalsi fani Kings nie twierdzili tu, że Kobe ma tylko „małą przewagę”
            nad Christiem (jak Ty mówisz o Ginobilim), czy że gracz tak marginalny jak
            powiedzmy Funderburke jest porównywalny z Fisherem (jak Ty mówisz o Carterze).
            Ale po kolei:

            PG: kiedy to niby Parker był lepszy od Paytona? Nie przypominam sobie; a jeśli
            uzasadniasz to tym, że Spurs wygrywali z zespołami GP, to w takim razie w 2002
            r. Samaki Walker był lepszy od Duncana. Payton wciąż góruje nad Tonym miażdżąco
            pod praktycznie każdym względem – atak, obrona, playmaking, nawet zbiórki – a
            jeśliby Parker miałby być od niego lepszy, to znaczyłoby, że jest co najmniej
            porównywalny z Kiddem, jedynym na razie, który może być uznany za
            przewyższającego GP (ale po co ja to piszę jako dowód nonsensowności; Ty pewnie
            jesteś zdania, że i z Kiddem Parker może się mierzyć – w końcu Spurs wygrali z
            Nets ;-)).

            SG: no, to już przekracza granice śmieszności. Gość, który – owszem – świetnie
            się zapowiada, ale na razie był rezerwowym za supergwiazdorem aka Stephen
            Jackson, tylko trochę słabszy od All – NBA First Teamer, All- Defensive First
            Teamer, trzeciego w głosowaniu na MVP? Trzeba być naprawdę haterem, żeby tak
            twierdzić o graczu, którego nawet Shaq nazwał MVP zespołu – nie ma innego
            wytłumaczenia.
            A na tej pozycji oczywiście pozostaje ogromna przewaga Lakers.

            SF: Fox – taki mini - Pippen potrafiący po trochu wszystko - jest mimo wieku
            wciąż lepszy od jednostronnego Bowena, który potrafi tylko kryć i rzucać za 3.
            Devean też ma zadatki na takiego lepszego, bardziej uniwersalnego gracza – ale
            jeśli ich nie zrealizuje, to po prostu Fox go znów zastąpi w pierwszej „5”, po
            wyleczeniu kontuzji. Przewagę na SF Spurs będą mieli dopiero, JEŚLI Turkoglu
            zanotuje breakout year - do czego zresztą potrzebne jest jednak wystawianie go
            jako startera, co wcale nie jest pewne, zważywszy jego braki w obronie i fakt,
            że może być z zespołem tylko przez rok.

            PF: no, jeśli Duncan jest dużo, dużo lepszy od Malone’a, to konsekwentnie
            powinieneś nazywać Kobego co najmniej MIAŻDŻĄCO lepszym od Gino (i od KB, i
            Duncana nie ma lepszych na ich pozycjach, tylko Ginobili jest oczywiście
            znacznie dalej w swoim rankingu SG niż Malone, wciąż jeden z Top 10 PF).
            Zobaczysz zresztą, jak dotychczasowy obraz ich pojedynków się zmieni, gdy
            Malone zamiast być 1. opcją w Utah, zostanie 4. opcją w Los Angeles i będzie
            mógł skoncentrować się na defensywie – skoro taki K. Martin sprowadził Duncana
            poniżej 50% z gry, to myślisz, że Mailman nie może?

            C: Tak samo: przewaga Diesla nad Rasho, jak i KB nad Gino, jest nieporównanie
            większa niż Duncana nad Malone’em. I nawet większa podczas bezpośrednich
            pojedynków niż całego sezonu – powtarzam, sprawdź, jak Rasho nic nie znaczył w
            serii Lakers - Wolves, jak zupełnie wymiękł w starciu z Shaqiem. Pod tym
            względem będzie wam bardzo brakować nawet starego już Robinsona, bo nie
            wyobrażam sobie Duncana przejmującego główny ciężar krycia Shaqa. Dotąd unikał
            tego jak mógł, jak i gry na C: łatwiej radzić sobie z PF, praktycznie
            wszystkimi mniejszymi od niego, co? ;-)

            Pozostaje więc przewaga Spurs na ławce, ale co do niej też nie przesadzajmy:
            porównujesz Fishera, bądź co bądź startera w 2 mistrzowskich zespołach, z…
            Carterem, który był wyciągającym 18,6 mpg rezerwowym w jednym z paru
            najsłabszych zespołów ligi? Z Fishem to można najwyżej porównywać Besta, który
            był starterem ponad Carterem – ale Fish miał znacznie lepszy sezon i od
            tamtego! Natomiast przyznaj szczerze; chwalisz AC tylko dlatego, że przyszdł do
            Spurs, bo przedtem na pewno myślałeś, że „Carter sucks” (jak i cała reszta ligi
            i jej fanów).
            Parę liczb:
            Anthony Carter
            Miami Heat
            Position: G
            Height: 6-2 Weight: 195
            College: Hawaii '98
            Player file | Team stats


            2002-03 Statistics
            PPG 4.1
            RPG 1.7
            APG 4.1
            SPG .92
            BPG .10
            FG% .356
            FT% .660
            3P% .000
            MPG 18.6


            Derek Fisher
            Los Angeles Lakers
            Position: G
            Height: 6-1 Weight: 205
            College: Arkansas-Little Rock '96
            Player file | Team stats


            2002-03 Statistics
            PPG 10.5
            RPG 2.9
            APG 3.6
            SPG 1.13
            BPG .18
            FG% .437
            FT% .800
            3P% .401
            MPG 34.5



            Ważniejsze i tak, że Lakers mają za to lepszego coacha i przewagę na co
            najmniej 3 z 5 pozycji starterów, w dodatku wyraźniejszą niż Spurs na swojej
            pozycji/pozycjach. W sumie wyraźna przewaga Lakers, którą mogą zniwelować
            tylko – odpukać – kłopoty prawne Kobego i GP. I, skoro o nich wspominasz, teraz
            muszę przypomnieć, czemu fani Lakers przed ostatnim sezonem nie opierali
            nadziei na zwycięstwo na kłopotach prawnych Webbera: po pierwsze, uważali, że
            byłoby to bez klasy; po drugie, zdradzałoby niewiarę we własny zespół i jego
            szanse na mistrzostwo bez pomocy sądu.

            Co do rankingu drużyn: czego w offseason dokonali Spurs oprócz przegrania Kidda
            na rzecz Nets, J. O’Neala na rzecz Pacers, a w końcu nawet Malone’a na rzecz
            Lakers? Nabytki: Brown, Mercer, Turkoglu, Horry, Nesterovic. Ubytki: S.
            Claxton, Kerr (widzisz – jednak nie wrócił, a Barbosy się pozbyliście=kłopot na
            backup PG), Smith, S. Jackson, Ferry, Robinson i Bateer. Gdzie tu widzisz
            postęp w stosunku do zeszłego sezonu i dokonania „najlepszego GM w lidze”? Ja
            widzę pozostawanie na tym samym poziomie; co pamiętając, że a) wcale nie
            zmiatali swoich osłabionych przecież kontuzjami przeciwników, b) przeciwnicy są
            teraz znacznie silniejsi i nie ma powodu myśleć, że znów będą mieć pecha z
            kontuzjami – w żadnym wypadku nie pozwala myśleć o Spurs jako faworytach nr 1.
            Oprócz Lakers, SAS mają też trochę słabszą 1. piątkę od Kings, którzy będą mieć
            przy tym lepsze rezerwy. Porównywalną 1. piątkę mają też Mavs i Wolves, co
            pozwala zrozumieć, czemu inni się tu wypowiadający – alex, calagan, wojtas -
            stawiają Spurs dopiero w pierwszej czwórce. Ja oceniam ich trochę wyżej, na
            równi z teoretycznie silniejszymi Kings, ponieważ: a) najważniejsi zawodnicy
            Ostróg są zgrani i mają doświadczenie, w tym najważniejsze - mistrzowskie; b)
            ich młodzież ma duży potencjał rozwoju; c) grają zazwyczaj lepiej, niż by
            wynikało z ich składu, odwrotnie niż Kings, którzy grają słabiej, co ma wiele
            wspólnego z różnicą w klasie trenerów; d) jeśli nie ma za dużej różnicy w role
            players, decyduje klasa liderów – supergwiazd (patrz pojedynki Lakers – Kings),
            a Duncan, tak jak Kobe z Shaqiem, jest wyraźnie lepszy od Webbera.
            Czyli pierwsza trójka ligi, nie będąc przy tym absolutnie poza zasięgiem Mavs,
            Wolves, a i Nets (jeśli Zo jeszcze cokolwiek znaczy, teraz dopiero serie z nimi
            byłyby wyrównane) - wyżej Spurs nie pozwala mi postawić po prostu
            • Gość: Wilt Znów do Jabola-c.d. IP: *.crowley.pl 11.08.03, 17:16
              Czyli pierwsza trójka ligi, nie będąc przy tym absolutnie poza zasięgiem Mavs,
              Wolves, a i Nets (jeśli Zo jeszcze cokolwiek znaczy, teraz dopiero serie z nimi
              byłyby wyrównane) - wyżej Spurs nie pozwala mi postawić po prostu kibicowskie
              sumienie :-).

              Pzdr
              • Gość: Sugar Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.retsat1.com.pl 11.08.03, 19:23
                Lubie czytać posty Wilta, Calagana, Wally`ego i reszty, ponieważ oszczędza mi
                to śledzenia wszytskich możliwych opracowań, analiz i wyliczeń nt. NBA. To co
                najważniejsze i najciekawsze oni i tak wynajdą i o tym tu napiszą. Jednakże,
                często w/w osłabiają swój "autorytet" w tej dziedzinie, świadomie
                przejaskarawiając i wyolbrzymiając poszczególne fakty tylko po to żeby
                udowodnic innym wyższość Lakers/Wolves (vide WallY) ponad resztę zespołów NBA.
                Przynosi to czasem karykaturalne formy, co spróbuje przedstawić poniżej na
                podstawie postu Wilta do Jabola...

                *** "SF: Fox – taki mini - Pippen potrafiący po trochu wszystko - jest mimo
                wieku wciąż lepszy od jednostronnego Bowena, który potrafi tylko kryć i rzucać
                za 3."

                Wszystko pięknie, tylko że Fox jest już stary, wraca po kontuzji, a oprócz gry
                w koszykówkę, przejawia poważne zainteresowanie filmem, co nie wpływa dodatnio
                na jego zaangażowanie. Jeżeli dodamy do tego, iż wszystko co najważniejsze w
                sporcie (i będące w jego zasięgu) już osiągnął, nie należy się już spodziewać z
                jego strony heroicznych wyczynów na parkietach.

                Co innego Bowen. W debiutanckim sezonie w Heat, przewodził w klasyfikacji
                zawodników którzy spędzili najmniej minut w sezonie. Później była tułaczka po
                Sixers ponownie Miami, aż w końcu trafił do Spurs z opinią solidnego,
                REZERWOWEGO specjalisty od obrony. I nagle, przypadkowo trafił do pierwszej 5 i
                został wybrany do "2nd All Defensive Team". W tegorocznych playoffs wygrał
                nawet jeden mecz. On ma wciąż wiele do udowodnienia wielu ludziom, dlatego
                jeszcze przez najbliższe 2-3 lata będzie dawał w każdym sezonie z siebie
                wszystko. Potem mu przejdzie jak Foxowi...

                Co nie zmienia faktu iż jest 1000x gorszy od Foxa, ponieważ nigdy nie grał w...
                Lakers

                *** "Devean też ma zadatki na takiego lepszego, bardziej uniwersalnego gracza –
                ale jeśli ich nie zrealizuje, to po prostu Fox go znów zastąpi w pierwszej „5”,
                po wyleczeniu kontuzji."

                Od dłuższego czasu fani Lakersów na tym forum nobilitują ponad wszystko George`a
                Dzięki temu można odnieść wrażenie iż Devean to jeden z najbardziej cenionych i
                rozchwytywanych zawodników w lidze... Niestety jego statystyki mówią co innego.
                To typowa zapchajdziura, taki 5 element. Ma do wykonania określone funkcje na
                parkiecie i się z nich solidnie wywiązuje. Tak samo jak Bowen. Niestety
                George`a nigdy nie było w żadnej klasyfikacji posezonowej...

                *** "Przewagę na SF Spurs będą mieli dopiero, JEŚLI Turkoglu zanotuje breakout
                year - do czego zresztą potrzebne jest jednak wystawianie go jako startera, co
                wcale nie jest pewne, zważywszy jego braki w obronie i fakt, że może być z
                zespołem tylko przez rok."

                Devean ma zadatki na świetnego gracza - Hedo MUSI mieć breakout sezon. Przewaga
                Deveana, bo jest z LA...

                Turkoglu to wciąż niewiadoma. Świetne występy przeplata z tragedią. Natomiast
                fakt uzyskania statusu free agenta po sezonie, oznacza tylko tyle iż będzie
                dawał z siebie wszystko. Jeśli nie Spurs, to ktoś inny... Oczywiście może to
                oznaczać samolubną i w efekcie destruktywną dla drużyny grę. Na szczęście dla
                Spurs, Popovic ma w obwodzie... Mercera. Tego samego o którym Wilt kompletnie
                zapomniał w swojej analizie. Chociaż zapewne Mercer również jest 1000 x gorszy
                od rencisty Foxa i perspektywicznego forever George`a... Mercer jest wątpliwy w
                obronie, ale za to jest z niego świetny snajper (Boston, Chicago). I ten sezon
                również będzie dla niego przełomowy. Bo albo da z siebie wszystko, albo już do
                końca kariery będzie postrzegany jako rezerwowy (= mniejsze i krótsze kontrakty)
                Reasumując: obydwaj będą starali wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i dać
                z siebie wszystko co najlepsze. A to może wyjść San Antonio tylko na dobre...

                SF: Bowen-Hedo-Mercer vs. George-Fox
                Kolosalna przewaga Spurs

                *** "Nabytki: Brown, Mercer, Turkoglu, Horry, Nesterovic. Ubytki: S.
                Claxton, Kerr (...), Smith, S. Jackson, Ferry, Robinson i Bateer. Gdzie tu
                widzisz postęp w stosunku do zeszłego sezonu i dokonania „najlepszego GM w
                lidze?"

                I znowu dramatyczne przejaskrawianie. Oczywiście że "best GM" jest poza
                zasięgiem, ale bez przesady... Na podstawie doboru słów wnioskuję iż nosisz
                okulary. Jeśli tak, czas je zmienić na lepsze. Ułatwię ci twoje porównanie:

                1. Brown - Kerr =
                2. Carter - Claxton -
                3. Mercer - Smith +
                4. Turkoglu - S. Jackson =
                5. Horry - Ferry +
                6. Nesterovic - Robinson -

                1. Drudno cokolwiek powiedzieć. Kerr nadawał się tylko na 5-10 minut w meczu i
                2-3 rzuty za 3. Jeśli były celne - GENIALNIE! Jeśli nie - ława... Poza tym
                musiał w końcu odejść. Zastąpienie go Brownem nie wydaje mi się jakimś większym
                osłabieniem. Co do Browna to wiadomo niewiele. Rozczarować nie rozczaruje, co
                najwyżej mile zaskoczy.

                2. Bardzo malutki, ale jednak minus... Spurs potrzebowali rezerwowego PG, więc
                go dostali. Claxton swój potencjał pokazuje tylko wtedy gdy gra w pierwszej 5
                (np. gdy zastępował w debiutanckim sezonie Iversona w Philly). Jednakże Carter
                to bez wątpienia słabszy zawodnik, chociaż na miarę oczekiwań SA.

                3. Plus i to spory! Smith zanotował straszny regres... Mercer jest lepszy od
                niego nawet ze złamaną ręką

                4. Jeżeli Hedo będzie miał breakout sezon, będzie PLUS. Bez tego stagnacja.
                Hedo lepszy w ataku, ale Jackson lepszy w obronie...

                5. Wystarczył transfer z ukochanego klubu i boski Robbie został przyrównany do
                Ferry`ego. Nawet jeśli Horry miałby zacząć grać W stylu wooden Danny`ego, to
                nie zapominajmy że jest ostatnim amuletem (Kerr gra teraz dla TNT). A to może
                być plus decydujący o wszystkim ;-)

                6. Tu w pełni się zgadzam. Fiasko. Gdyby przyszedł Kandi, czy chociaż Brad
                Miller, wtedy można by rozważyć wspomnianą wcześniej kandydaturę. Ale w tej
                sytuacji...

                Batera nie klasyfikowałem bo jego "transfer" należy zaliczyc jako +

                Co do reszty, to raczej się zgadzam. Generalnie fajna i ciekawa analiza,
                niestety popsuta w/w fanatyzmami.

                PS: A o mistrza (o ile awansują) Lakersi będą się bić nie z frajerskimi
                Netsami, czy prymitywnym Detroit, tylko z magiczną Philadelphią, prowadzoną
                przez boski duet: the Answer-Big Dog.

                Philadelphia 76-ers 2004 NBA World Champion

                ;-)
                • Gość: Wilt Re: Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.crowley.pl 12.08.03, 15:42
                  Dzięki za ciepłe słowa odnośnie moich analiz, mniej jestem wdzięczny za
                  przypisywanie mi słów, których nie napisałem... ale odpowiem w przyszłym
                  tygodniu, bo nie mam czasu - i może do tej pory wypowie się więcej forumowiczów.
                  • Gość: Szugarov Re: Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.retsat1.com.pl 12.08.03, 17:09
                    Gość portalu: Wilt napisał(a):

                    > Dzięki za ciepłe słowa odnośnie moich analiz, mniej jestem wdzięczny za
                    > przypisywanie mi słów, których nie napisałem...

                    ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

                    I`m waitin` with curiousity!!!
                • Gość: calagan Re: Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.acn.pl 14.08.03, 13:20
                  Odpowiem zbiorczo w jednym. Poprzedni mój post niestety ucięło, co zauważyłem
                  dopiero teraz. Nie mam już zamiaru ponownie pisać tego co tam napisałem na
                  temat PG i SG w Lakers – Wilt mniej więcej wyraził moje poglądy w tej kwestii.
                  Teraz odniosę się do tego co napisał Sugar i Wilt.

                  Do Wilta drobne uwagi. Odnośnie SF to tak różowo nie jest. George ma potencjał
                  i ja wierzę, że w końcu zademonstruje go, ale jakby nie daj boże jednak znów
                  stoczył się do roli rezerwowego to będzie to o tyle niekorzystne, że:
                  - Fox ma już swoje lata, a będzie po kontuzji (teoretycznie bardziej
                  wypoczęty, ale i mniej ograny),
                  - Kontrakt George ciągle będzie zalegać Lakers na liście płac, a tacy
                  drodzy rezerwowi nie są nam do szczęścia potrzebni. On musi się w tym roku
                  przełamać. Tylko ewentualne (tfu, tfu) kontuzje mogą mu w tym przeszkodzić.
                  Hedo pomimo swoich braków w obronie raczej będzie wychodził w pierwszej
                  piątce. Jedynym naprawdę logicznym argumentem przeciw jest wzmocnienie ławki
                  (w ofensywie). Jego kontrakt nie wygasa też po tym roku. Będzie chronionym
                  wolnym agentem, a to oznacza, że może pójdzie, a może nie (z naciskiem na nie,
                  ponieważ Spurs zachowają sporą mobilność płacową i raczej nikt nie będzie
                  wstanie ich przelicytować – zwłaszcza że to tylko SF).

                  Nie przeceniałbym też aż tak bardzo Karla w defensywie. Mimo wszystko swoje
                  lata ma, a K-Martin to młody wilczek, który walcząc o maxa chciał się pokazać.
                  Niewątpliwie jednak z nim Duncan będzie miał znacznie więcej roboty niż z jego
                  poprzednikami – zarówno w ataku jak i obronie.

                  A teraz czas na Sugara (Raya) ;-)).
                  Chyba troszkę przeceniasz Bowena, a nie doceniasz Foxa. Bowen naprawdę poza
                  obroną i trójkami niczym specjalnym nie zachwyca. Nie jest graczem
                  uniwersalnym, który może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść swojej
                  drużyny. Bycie znakomitym obrońcą to trochę mało. Fox faktycznie jest starszy
                  i wraca po kontuzji, ale opowiadanie, że teraz bardziej frapują go filmy niż
                  koszykówka jest lekkim przegięciem. Osiągnąć w swojej karierze wszystko to on
                  zdążył już w 2000 roku gdy zdobył tytuł. Później to już były dodatki, ale
                  jednak mobilizował się na nie i walczył. Teraz było tak samo. Śmiem twierdzić,
                  że Lakers z Foxem w składzie nie przegraliby meczów z SAS (teza śmiała, ale
                  nie bezpodstawna). Rick potrafi rzucić kilkanaście punktów (i nie jest to
                  wypadkiem przy pracy jak jeden mecz Bowena – swego czasu to było normą),
                  zbierze kilka piłek z tablic, obsłuży podaniem kolegę, a do tego wszystkiego
                  także jest dobrym obrońcą – może nie tak znakomitym jak Bowen, ale na Hedo
                  spokojnie by wystarczyło, a na Bowena jeszcze by zapas został ;-)).
                  Co do George`a to do Twojej definicji pasuje jakieś 2/3 składu Spurs i pewnie
                  generalnie większość zawodników tej ligi. Nikt na tym forum nie nobilituje
                  Devean`a ponad miarę. On ma potencjał i większość to dostrzega. Niestety
                  objawia swoje możliwości nader rzadko, co powoduje obawę o jego dalszy rozwój.
                  Jest też jedynym obok Fishera realnym towarem wymiany. Fox jest kontuzjowany,
                  gwiazdy nie do ruszenia, a na resztę nikt się nie połasi (pomijam nowych –
                  Malona i Paytona). Jeśli dla Ciebie bardziej się liczy fakt bycia w jakieś
                  klasyfikacji posezonowej niż sama gra zawodnika to nie dziwię się, że tak
                  cenisz Bowena. Ja jednak wolę bardziej wszechstronnego George`a niż
                  nastawionego wyłącznie na defensywę Bruce`a. Od Devean`a niczego więcej poza
                  tymi paroma (nastoma?) punktami, kilkoma zbiórkami i asystami w połączeniu z
                  dobrą obroną się nie wymaga. Zwracanie na niego szczególnej uwagi przez
                  kibiców Lakers wynikało tylko i wyłącznie z tego, że LA rezerw za bardzo nie
                  posiada. Płaca Kobego i Shaqa pożera na tyle dużo środków, że na nowych,
                  dobrych role players kasy niet. A na pozycji SF mamy bardzo ciekawy duet.
                  Graczy bardzo porównywalnych umiejętnościami, a gdyby ten młodszy spełnił
                  pokładane w nim nadzieje to byłby nawet lepszy od tego starszego (bo ma ku
                  temu potencjał).
                  Bardzo sprytnie dopasowałeś zmiany i nazwiska do głoszonej przez siebie
                  teorii. Niestety dla Ciebie jest to broń obosieczna, ale o tym za chwilę. Jak
                  sam zauważyłeś Hedo to wciąż zagadka. Może zagrać znakomicie, a może do bani.
                  Nie jest to jego ostatni rok, a nawet jeśli to przy zasobach finansowych Spurs
                  spokojnie dostanie swoje pieniążki. Oczywiście będzie musiał na nie
                  zapracować, ale tutaj może się pojawić to o czym wspominasz – konflikt
                  interesów (drużyny i zawodnika). Załóżmy, że zwycięży dobro ogółu. Jak dla
                  mnie to oznacza równowagę – lepsi od Bowena, gorsi od Hedo. Ale Ty do
                  rozgrywki włączyłeś trzeciego – Mercera. Nie wiem jak oni we trzech podzielą
                  się minutami, ale co tam. Mercer dobry w ataku – zgoda – ale nie w obronie.
                  Obaj wymienieni wcześniej SF mają zdobycze punktowe podobne do Mercera, a on
                  będzie dopiero trzeci w kolejności dziobania na tej pozycji. Ron ma fatalną
                  skuteczność z dystansu i nie jest tak uniwersalny jak obaj SF Lakers. Jak mało
                  to dodam, że na SF jako trzeciego Lakers mogą wystawić Bryanta (i to jest ta
                  obosieczność). To, że kończy mu się kontrakt nijak ma się do całości. Jak nie
                  masz minut to się nie pokażesz. On będzie rezerwowym. Takiej kasy jaką
                  wytargował na początku kariery już nie dostanie. Łatka rezerwowego już do
                  niego przylgnęła i się nie oderwie tylko dlatego, że będzie dobrym
                  zmiennikiem.
                  Bowen, Hedo, Mercer – George, Fox, Bryant – to gdzie ta przewaga??

                  Ad 1
                  Kerr to było doświadczenie. Trzeba wiedzieć kiedy i jak oddać rzuty, jak nie
                  stracić głupio piłki. On to wiedział, a co wie Brown?
                  Ad2.
                  Nie wiem czy na miarę ich oczekiwań skoro chcieli sprowadzić Kidda, a z
                  Parkera uczynić zmiennika ;-)), ale jest słabszy, znacznie słabszy od
                  Speedy`ego (na szczęście dla SAS Parker powinien jeszcze robić postępy).
                  Ad3
                  Niewątpliwie plus, ale odnotuj pewną rzecz – rok temu na SG grał Manu i
                  Jackson, a na SF Bowen, Manu. Smith był rezerwowym tu i tu. Teraz nie ma
                  Jacksona i Smitha, a jest Hedo i Mercer. Porównuj go do Jacksona, a nie
                  Smitha, bo to jego zastępuje, a nie Steve`a.
                  Ad5
                  Nie wiem jak długo czytasz moje wypociny w temacie NBA na tym forum, ale ja
                  już od roku piszę, że Rob jest cienki (podobnie jak i Fox – dlatego też
                  snuliśmy z Wiltem różnego rodzaju scenariusze zmian w rosterze Lakers przed
                  deadline). Krytykę swoją nasiliłem po sezonie, na długo nim go zatrudnili SAS.
                  On jest cienki i będzie pewnie coraz cieńszy. Game winnery miał w Lakers, ale
                  tam grał długo w podstawowej piątce. Nie wiem czy tak samo będą mu wpadać, gdy
                  będzie wchodził na zimno z ławki (o ile w ogóle, biorąc pod uwagę popisy z
                  ostatnich p-o ;-)) ).
                  • Gość: Sugar Re: Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.retsat1.com.pl 14.08.03, 15:13
                    Może w moim "opracowaniu" umknął ogólny sens, dlatego go na wszelki wypadek
                    powtórzę. Nie czepiam się waszych analiz w całości, a jedynie wypunktowanych
                    przeze mnie tzw. "fanatyzmów". Mimo jak zwykle wyczerpującej analizie calagana,
                    spróbuję w miarę możliwości krótko z nim popolemizować...

                    Bowen vs. Fox

                    Do tej pory ofensywa Lakers opierała się wyłącznie na dwójce Kobe-Shaq.
                    Zdobywali oni wspólnie ok. 50-60 pts w meczu. Resztę musieli "uciułać" Fisher,
                    Fox, Horry etc. Wymusiło to na Foxie większą wszechstronność, ponieważ o ile
                    pamiętam, to w czasach gry w Celtics, miał opinię podobną do tej jaką cieszy
                    się obecnie Bowen. Gra w LA sprawiła że Fox się rozwinął i chwała mu i Lakersom
                    za to! Jednakże wciąż podkreślam jego wiek i kontuzję.

                    No ale zapomnijmy na chwilę o tym i wyobraźmy sobie pierwszą 5 Lakers w
                    przyszłym sezonie:

                    Payton - Bryant - (zdrowy, zwarty i gotowy) Fox - Malone - O`Neal
                    Teoretyczne osiągnięcia punktowe: Bryant-O`Neal-Payton 60-70 pts, Malone 10-15,
                    ile rzutów do oddania zostaje Foxowi? Na czym więc będzie się Rick
                    koncentrować? Na rozgrywce (Payton-Bryant)? Na zbiórkach (O`Neal-Malone-Bryant)?
                    Czy może na obronie (której nigdy za wiele)? A w obronie dużo lepszy jest Bowen.

                    TERAZ!
                    Jeżeli będziemy rozpatrywać zawodników TYLKO podłóg siebie, to oczywistym jest
                    że Fox jest bardziej wszechstronny, doświadczony & stuff od Bowena. Ale jeżeli
                    będziemy rozpatrywać ich umiejętności pod względem przydatności do zespołu, to
                    przewaga (może i minimalna) jest po stronie Bowena... Poza tym nie jestem
                    pewien, czy gdyby zaproponować LA wymianę Bowen za Foxa (lub George`a), Lakersi
                    długo by się zastanawiali? Myślę, że Bowen to zawodnik idealnie pasujący do
                    koncepcji zarówno Grega jak i Phila. Przy ogromie talentów jakie posiada
                    Jackson, wąsko wyspecjalizowany (na dodatek w obronie!) zawodnik byłby na miarę
                    jego oczekiwań. Stąd też moja uwaga, że nie należy jednoznacznie przechylać
                    szali na stronę Foxa...

                    Hedo vs. Devean

                    Jak sam zauważyłeś calaganie, George to zawodnik który "ma potencjał i
                    większość to dostrzega. Niestety objawia swoje możliwości nader rzadko, co
                    powoduje obawę o jego dalszy rozwój." Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce z
                    Turkoglu. Jego rzuty dały zwycięstwo w kilku (-nastu?) meczach Sacramento w
                    tylko ostatnim sezonie, jednakże często zdażały mu się również występy
                    całkowicie bezbarwne. "Fanatyzm" polega na tym, iż z doboru waszych (Wilta)
                    słów wynika, że Devean wciąż ma czas i się rozwija, podczas gdy Hedo MUSI
                    zacząć grać doskonale. Ogólna ocena transferu Turkoglu uzależniana jest
                    wyłącznie od rozmiarów jego postępu, podczas gdy George jest automatycznie z
                    tego zwalniany. Tzn. w przypadku DG szanse rozwoju są zaletą, u HT warunkiem na
                    pozytywna ocenę. I TYLKO O TO MI CHODZIŁO. O pewien niedobór obiektywizmu.
                    Chociaż osobiście uważam Turkoglu za lepszego gracza, co mam nadzieję
                    ostatecznie udowodni w najbliższym sezonie.

                    Słusznie też zauważyłeś, że zainteresowanie Deveanem wynika również z faktu
                    krótkiej (słabej?) ławki rezerwowych Lakers. Ciekawe jak George poradziłby
                    sobie w pierwszej 5 chociażby takiego Cleveland, czy Toronto (w zeszłym
                    sezonie!), gdzie miałby dużo czasu i okazji się wykazać?

                    Jeśli chodzi o stwierdzenie "posezonowe klasyfikacje", to chodziło mi o drugi
                    skład najlepszych obrońców ligi, do którego został zakwalifikowany Bowen.
                    Jeżeli cię to nie wzrusza, to tytuły MVP, czy miejsca w 1, 2, czy 3 piątce NBA
                    też chyba nic dla ciebie nie znaczą?

                    Sprawa Mercera...

                    ...jest dla mnie otwarta. Albo będzie grał doskonale i wywalczy (nie wiem czyim
                    kosztem?) minuty gry, albo to będzie jego ostatni sezon w barwach Spurs. Wydaje
                    mi się lepszy od Smitha pod tym względem, iż ma dużo więcej od niego do
                    stracenia. Steve Smith to świetny zawodnik, mający mnóstwo sukcesów na koncie,
                    który powoli zbliża się do końca kariery. Z kolei dla Mercera to ostatni
                    dzwonek. Albo teraz, albo nigdy. Trudno o lepsza motywację do dobrej gry. Nie
                    wiem czy pamiętasz takiego zawodnika jak Armon "the Hammer" Gilliam? Będąc
                    przez większą część kariery solidnym rezerwowym, rozgrywając swój ostatni sezon
                    w barwach Nets, nieoczekiwanie stał się ich liderem. Następnie podpisał
                    lukratywny kontrakt z Bucks i wrócił do gry na starym poziomie
                    (tzn. 7-10 pts/mecz). Koniec kontraktu dodaje koszykarzom skrzydeł. MOŻE tak
                    byc w przypadku Mercera, który pokazał już że ma duży potencjał i szczerze
                    mówiąc, trochę szkoda że jego kariera zmierza w takim kierunku...

                    Co do wszechstronności, to odwołam się do tego co napisałem powyżej odnośnie
                    Bowena.

                    No i jeszcze jedno! Tak jak ja, nieoczekiwanie dodałem do analizy Mercera, tak
                    ty nieoczekiwanie dodałeś Braynta. Wtedy Payton przeszedłby na SG,
                    a rozgrywałby(?) Fisher. Oczywiście Hedo z Mercerem miękną momentalnie przy Kobe
                    a Bowen ma dość po 1szej połowie ;-) Tylko kto wtedy zajmie się dwójką Parker-
                    Ginobli (Turkoglu/Mercer)? Na pewno Payton. Ale czy nie szkoda Foxa czy
                    George`a na rzecz Fishera? Bo Parker kręci nim jak dzieckiem na karuzeli...

                    Steve Kerr.

                    Tak jak napisałem wcześniej, musiał kiedyś odejść... Na jego miejsce wciąż
                    można kogoś przyjąć, np. Peelera. Dobry za 3 i doświadczony. Poza tym może ten
                    Brown coś pokaże? Poza tym Hedo też jest dobry w trójkach (oczywiście nie aż
                    tak), no i przyjmując Mercera, Spurs nie mogą już narzekać na mało ofensywny
                    skład. A Kerra należało rozpatrywać WYŁĄCZNIE pod kątem ofensywy. Dlatego
                    wydaje mi się że w jakiś tam sposób stratę po nim załatano... Tym bardziej że
                    wciąż jest czas!

                    Carter vs. Claxton

                    Jeżeli Parker rozegra 82 mecze i całe play-offs, to Carter jest właściwym
                    człowiekiem na właściwym miejscu. Trzymanie na ławce Speedy`ego byłoby w
                    stosunku do niego niegodziwe ;-) A teraz serio. Oczywiście że brak Claxtona to
                    strata, ale SA załatali dziurę po nim jak mogli. Powtarzam, jeżeli Praker
                    wytrzyma cały sezon, to nie będzie wcale tak najgorzej. Ale w ostatecznym
                    rozrachunku oczywiście - dla Spurs.

                    Robert Horry.

                    Podpisali go żeby przyniósł im szczęście. A game winnery albo się trafia, albo
                    nie... Czas gry nie ma tu nic do rzeczy. Jakkolwiek, nie sądzę żeby był gorszy
                    od Ferry`ego. Ferry to jedna z większych pomyłek NBA.
                    • Gość: Jabol130 Re: Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.satx.rr.com 14.08.03, 21:33
                      Juz myslem ze na tym forum to tylko milosnicy Lakersow maja czas na pisanie
                      wypracowan typu Wilt, dlatego tez strasznie ucieszyla mnie lektura postow
                      bezinteresownego kolesia jakim wydaje mi sie Sugar. Oczywiscie, Sugar ty tez
                      mozesz sie wkrotce spodziewac ze Wilt mianuje cie najwiekszym "homerem" tego
                      forum ale to juz w jego stylu. pzdr
                      • Gość: Sugar Response dla Jabola130 IP: *.retsat1.com.pl 15.08.03, 10:44
                        Gość portalu: Jabol130 napisał(a):

                        > Juz myslem ze na tym forum to tylko milosnicy Lakersow maja czas na pisanie
                        > wypracowan typu Wilt, dlatego tez strasznie ucieszyla mnie lektura postow
                        > bezinteresownego kolesia jakim wydaje mi sie Sugar. Oczywiscie, Sugar ty tez
                        > mozesz sie wkrotce spodziewac ze Wilt mianuje cie najwiekszym "homerem" tego
                        > forum ale to juz w jego stylu. pzdr

                        Skoro zostałem mianowany "bezinteresownym" (co można podciągnąć trochę pod
                        obiektywnego), to sam rozumiesz że nie mam teraz innego wyjścia jak skrytykować
                        nieco Ciebie ;-)

                        A więc krótko:

                        1. Kobe vs. Manu

                        I`m really really sorry, but... próba przyrównywania tych dwóch zawodników
                        wydaje mi się wyjątkowo, hmm... infantylna. Póki co, Bryant to jeden z 3
                        najlepszych zawodników w NBA. Można go nie lubić (tak jak czyni to np. Sugar),
                        ale nie można zaprzeczać faktom. Manu wyskoczył w tym sezonie trochę jak diabeł
                        z pudełka, zaskakując nie tyle swoimi zagraniami, ile faktem iż nikt się po nim
                        tego nie spodziewał. Z pewnością jest to bardzo zdolny i perspektywiczny
                        zawodnik, ale do tej pory (niestety dla ciebie) nie zbliżył się poziomem gry do
                        Bryanta. Aby to uczynić, musiałby mieć kilka 30 punktowych serii,
                        charakterystycznych dla Kobe`ego.

                        Poza tym, z jednej strony wychwalasz Popovica, jako jednego z najlepszych
                        trenerów w NBA (lepszego nawet od Phila), a z drugiej przechodzisz bez słowa
                        nad faktem, iż Greg trzymał cały zeszły sezon zawodnika formatu all-star na
                        ławie, wstawiając za niego Stefana Dżeksona. Wiem, że Manu to co najlepsze
                        zostawił dopiero na ten sezon (i kolejne), ale obiektywizm podpowiada, aby
                        wstrzymać się z jednoznacznymi osądami do momentu jak to udowodni.

                        Póki co - wstrząsająca przewaga Bryanta

                        2. Nesterovic vs. Robinson

                        Wszystkie poczynania Spurs w tegorocznym off-season można skwitować
                        stwierdzeniem: starają się jak mogą. A jak mogą - widać. Miał być: Kidd/Kandi/
                        Brand/O`Neal, są: Turkoglu, Mercer, Horry i Rasho... i wcale nie jest tak źle,
                        jak chcieliby tego fani Lakers (o czym pisałem powyżej). Spurs faktycznie
                        niewiele stracili - a wręcz z poprzednim sezonem zyskali - niestety wobec
                        szumnych zapowiedzi z początku off-season ich wzmocnienia wyglądają niezwykle
                        blado.

                        TERAZ! Fani Spurs wychwalają te wzmocnienia ponad wszystko, nobilitując ponad
                        miarę Hedo, Rasho, czy Cartera, podczas gdy opozycja świadomie bądź nie,
                        dezawuuje poszczególnych zawodników, bardziej niż na to zasługują. No ale po
                        tym można poznać prawdziwych kibiców ;-)

                        Myślę że stratę Robinsona S.A. w jakiś sposób zniwelowało angażując Nesterovica
                        i mając cały czas w zanadrzu Malika Rose`a. Może do końca off-season zangażują
                        jeszcze jakiegoś wysokiego (chociaż na chwilę obecna nie mam pojęcia kogo), ale
                        nie zmienia to faktu iż udało im się załatać dziurę na pozycji C.

                        Jednakże niewyobrażalnym błędem było podpisywanie Rasho na tak długo i za tak
                        olbrzymie pieniądze. On po prostu na to nie zasługuje. Spurs mogliby sobie
                        ściągnąć zamiast niego równie dobrze Bradleya z Dallas. Obydwaj są równie
                        twardzi w obronie i wszechstronni w ataku... Teraz Spurs będą się z nim męczyć
                        przez dobrych parę lat. No ale popełnili i tak lepszy interes niż Seattle kilka
                        lat temu podpisując McIlvein`a

                        3. Rasho vs. Shaq

                        Sorry, ale śmiech nie pozwala mi na skupieniu się na klawiaturze...

                        :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)
                        :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)
                        :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)

                        Sugar jako bezinteresowny...?

                        Nnno nie dokońca. Kibicuję kilku drużynom ze Wschodu (w tym tej jedynej
                        z Philly). Niestety na forum zdominowanym przez fanatyków LAL, SA, Kings, czy
                        T`Wolves, chwalenie się szalikiem (;-) Sixersów, CAVS (jeszcze sprzed epoki
                        LeBrona), czy Nuggets (chociaż są z westu), zostałoby odczytane jako
                        niesamowity obciach... No i z kim tu podyskutować o ostatnich wzmocnieniach
                        Toronto (w postaci Jeroma Moiso ;-) i ich wpływie na sytuację w Central Div.

                        PS: czytałem że Memphis za wszelką cenę chcą dostać jakiego dobrego C. Czyżby
                        to były ostatnie dni Trybka w ojczyźnie Presleya? West zainteresowany jest
                        Foylem i/lub Dampierem z GS, tak więc...?
                    • Gość: calagan Re: Ech... czyli do fanatyków Lakersów IP: *.acn.pl 15.08.03, 17:18
                      I słusznie, że próbujesz punktować tzw. „fanatyzmy”. Dzięki temu można o czymś
                      podyskutować w tym martwym sezonie. Teraz ja postaram się trochę popolemizować
                      z Twoimi uwagami.

                      Bowen vs. Fox

                      Niestety nie sprawdziłeś tego o czym pisałeś i ta część Twojego wywodu w tej
                      kwestii troszku wypaczyła fakty. Fox od początku swojej kariery był graczem
                      wszechstronnym. W Lakers musiał wręcz ograniczyć swe zapędy – zwłaszcza
                      ofensywne – skupiając się bardziej na defensywie. Był taki sezon, że Rick stał
                      się zawodnikiem od czarnej roboty (chyba pierwszy tytuł z Rice`m). Wchodził na
                      boisko tylko po to, żeby ostro bronić przeciwnika, bez względu na konsekwencje
                      w postaci fauli. Miał uprzykrzyć grę rywalowi. Rok później, kiedy wracał do
                      pierwszej piątki istniały poważne obawy, że sędziowie pamiętający jego grę z
                      poprzedniego sezonu będą nadmiernie troskliwi o jego przeciwników.
                      W przypadku gdyby zagrał w piątce jego gra ograniczyłaby się do ściśle
                      określonych zadań. W obronie miałby bronić SF lub SG rywala (zależnie od
                      potrzeb), w ataku być 5 opcją ;-)), zagrożeniem z linii za 3 i sprawnym
                      przekaźnikiem piłki.
                      Nie zgodzę się, że Bowen pod względem przydatności do zespołu miałby przewagę –
                      wręcz na odwrót. Bruce znakomicie rzuca z dystansu i broni, ale w taktyce
                      Lakers potrzebny jest gracz, który potrafi również znakomicie podawać i być
                      przekaźnikiem piłki. Ja nie widzę go jako podającego. Fox robi to znakomicie i
                      to od dawna. Oczywiście teraz będzie Payton, ale nie przesadzajmy – nie każda
                      piłka i nie zawsze będzie szła przez jego ręce. Jeśli mieliby się zgodzić na
                      wymianę to tylko ze względu na wiek i wysokość kontraktu. Jackson na tyle jest
                      przywiązany do swoich graczy, że mimo niewątpliwej potrzeby wzmocnienia Lakers
                      w poprzednim sezonie i realnych szans na to, nie zgodził się. Nawet jeśli w
                      tym miejscu rozpatrywać kandydaturę George`a to i tak wychodzi on lepiej, jako
                      że we wczesnej fazie gry w koszykówkę (nie pamiętam, czy w HS, czy na początku
                      collegu) był na tyle niski, że spełniał rolę ... rozgrywającego. Jak bardzo
                      zwraca na to uwagę Phil udowadnia tegoroczny draft. W II rundzie Lakers wzięli
                      niejakiego Waltona – najlepszego podającego wśród SF/PF. Koleś miał koło 5
                      asyst na mecz! Myślę, że mając do wybory – speca od defensywy i obrony i
                      kolesia, który także dobrze broni (lepiej niż większość graczy na tej pozycji
                      o podobnych warunkach fizycznych, acz faktycznie gorzej od Bowena), a do tego
                      potrafi rzucić, podać i zebrać, wybrałby jednak tego drugiego.

                      George vs. Turkoglu

                      Nie wiem co Wilt miał na myśli używając tych słów. Trzeba by jego zapytać. Na
                      pewno odpowie ;-)). Ja zrozumiałem je tak: Fox i George są jego zdaniem lepsi
                      niż Bowen. Hedo obecnie ze swoją nierówną grą i brakami w obronie jest na
                      podobnym poziomie co ci dwaj. Utrzymywanie go (poziomu gry) nie daje Spurs
                      żadnej przewagi. Jeśli zanotuje breakout year będą mieli przewagę. George,
                      zwłaszcza w obecnym składzie Lakers ma czas, bo brak jego postępów nie będzie
                      aż tak odczuwalny (raz, że jest sporo gwiazd, dwa że i tak pozostaje ciągle
                      Fox w rezerwie). Hedo przy braku postępów defakto powoduje osłabienie składu.
                      Wszystkie transfery dokonane latem przez GM`a Spurs są takie sobie. Jeśli i
                      ten okazałby się tylko uzupełnieniem to off-season 2003 należałoby nazwać
                      totalna klapą. Pod tym katem będzie oceniany Turkoglu. George to draft, Hedo
                      to wzmocnienie tradowe. Wiadomo, że ocenia się takie rzeczy zupełnie inaczej.
                      Może Cię to pocieszy, ale po podpisaniu z Devean`em nowej umowy i kilku jego
                      meczach, większość kibiców Lakers i nie tylko, była bardzo krytyczna wobec
                      niego i uważano, że został przepłacony.
                      W pierwszej piątce innego zespołu prawdopodobnie grałby znacznie lepiej. Mówi
                      się, że George bardzo nie lubi stresu, a jak wiadomo trudno go uniknąć grając
                      w zespole walczącym o mistrzostwo. Mając też więcej swobody w ofensywie mógłby
                      też oddawać więcej rzutów.
                      Klasyfikacje takie mnie nie wzruszają jeśli gracze pojawiający się tam nic
                      więcej nie prezentują sobą. Bruce rzuca za 3 i broni i nic więcej. Wszelkie
                      średnie ma słabe. Trudno uznać go za znaczącego zawodnika. Wybór do drugiej
                      piątki defensorów mówi, że świetnie broni, ale aby uznać go za dobrego gracza
                      to jak dla mnie trochę mało. Przyzwoity role player i nic ponad to.

                      Sprawa Mercera

                      No właśnie – zagra, nie zagra? Czyim kosztem? Wbrew pozorom są to ważne
                      kwestie. I zapomniałeś, że Mercer faktycznie w składzie Spurs zmienił
                      S.Jacksona. Smith to cień wielkiego gracza, tak jak w Lakers był Richmond.
                      Manu do pierwszej piątki wszedł kosztem Jacksona, ale w tym momencie nie ma
                      rezerwy dla niego. Ja wiem, że młody, zdrowy chłop może grac długo itp., ale
                      przykład Bryanta z poprzedniego sezonu pokazuje, że nawet tacy, grając po 40
                      minut w maju gonią w piętkę. Mercer dla mnie to przede wszystkim zmiennik na
                      pozycji SG, a dopiero w dalszej kolejności, jeśli będzie miał ku temu okazje,
                      na SF. Ale jest to raczej ostateczność. Biorąc pod uwagę jacy zawodnicy grają
                      na SF nie bardzo widzę możliwości dla Rona do pokazania się. Żeby się pokazać
                      musi mieć możliwość. Te są bardzo ograniczone. A każda kontuzja będzie
                      poważnym ciosem dla SAS.
                      Odnośnie dodania Bryanta – pamiętaj że nigdy i w żadnym zespole nie gra non
                      stop pierwsza piątka. Wchodzą rezerwy itp. W Lakers podstawowy skład jest na
                      tyle silny, że mogą stosować sporą rotację (tak, że nawet na moment nie będzie
                      grała piątka bez którejś z gwiazd). Jest jeszcze Rush – może zrobił postępy w
                      swojej grze, a nie będzie aż taką dziurą w obronie. Poza tym pamiętaj, że
                      Parker też musi odpoczywać. A nawet jeśli nie, to jakoś z Fishem w składzie LA
                      grali. Jasne, że nim kręcił, ale reszta kręciła jego partnerami i wszystko się
                      wyrównuje. Kobego dodawałem jako jedną z możliwości Lakers, tak jak Mercer w
                      SAS. Przecież nie sądzisz raczej, że nagle Ron wykopie ze składu równocześnie
                      Bruce`a i Hedo? Będzie zmiennikiem i to trzecim zapewne. Kobe także na kilka
                      minut może się nim stać. A może jak też wspomniałem być nim Walton.

                      Steve Kerr

                      Oczywiście ja nie neguje, że musiał kiedyś odejść, ale pisanie, iż pozyskanie
                      Browna rekompensuje stratę Kerra, bo też może rzucić jest troszkę śmieszne. To
                      tak jak napisać, że Samaki Walker jest równie dobry jak Malone bo zbiera tyle
                      samo piłek. W jakiś tam sposób rekompensuje brak Kerra, ale to nie to samo co
                      orginał. Można jeszcze kogoś przyjąć, ale póki nikogo nie ma to kolejna strata.

                      Carter vs. Claxton

                      Jeżeli wytrzyma to wystarczy. Ale jako rezerwa jest znacznie słabszy od Fisha,
                      a że Payton jest lepszy od Parkera to przewaga LA nie podlega dyskusji.

                      Robert Horry

                      Czas gry ma bardzo duże znaczenie. Mówi Ci coś taki zwrot, że jakiś koszykarz
                      jest zimny, albo że ostygł na ławce? To jest właśnie to. Jak grasz, biegasz i
                      oddajesz jakieś rzuty to jesteś rozgrzany i masz lepsza celność. Wchodząc z
                      ławki na jeden rzut, na 2-3 minuty nie masz wyczucia gry, piłki itp. Nawet
                      Kobe jak siada na ławce i siedzi tam za długo, to po ponownym wejściu gra
                      słabiej, na gorszej skuteczności. Dlatego czas gry ma znaczenie. Horry na
                      pewno będzie lepszy od Ferrego, ale na takie rzuty jakie wchodziły mu w LA
                      będzie ciężko liczyć.

                      Ps:
                      A tak na marginesie – czemu zarzucasz fanatyzm nam (kibicom Lakers), a w ogóle
                      nie zwróciłeś uwagi na takie fanatyczne wpisy jak ten Jabola o Kobem i
                      Parkerze w porównaniu do Ginobila i Parkera. To dopiero musi być fanatyzm,
                      żeby napisać takie rzeczy ;-))). Nawet Wally w swoim fanatyźmie nie posuwa się
                      tak daleko. Umiejętności graczy Minnesoty zawyża tylko lekko ;-)).

                      PS`:
                      Już po napisaniu całości odezwał się ponownie Jabol. Jemu odpowiem po week-end-
                      zie.
                • Gość: Wilt Do Sugara IP: *.crowley.pl 22.08.03, 12:37
                  No, Sugar/Szugarov: nadszedł czas, aby zaspokoić Twoją curio(u)sity. Po kolei:

                  Fox: czy masz jakiekolwiek dowody czy choćby poszlaki albo przynajmniej
                  wypowiedź kogoś ze światka NBA, świadczące, że jego zainteresowanie filmem
                  wpływa ujemnie na grę? Bo ja nigdy się z takim zarzutem nie spotkałem i sądzę,
                  że wymyśliłeś go na poczekaniu (gdyby w jego bio na NBA.com jako hobby była
                  wymieniona gra w kręgle, napisałbyś, że przeszkadzają mu te kręgle itd.). A
                  jeśli już mówimy o motywacjach Foxa i Bowena (co którego się mylisz: był
                  starterem już w Heat, gdzie Riley go odkrył, i już tam został wybrany do All-
                  Defensive Second Team, i również do Spurs został sprowadzony na startera, jako
                  namiastka „Kobe – stoppera”), to teraz jest z nimi raczej odwrotnie, co dotyczy
                  zresztą całych zespołów. To Spurs są spełnionymi mistrzami, którzy mogą osiąść
                  na laurach (aczkolwiek osobiście tak nie sądzę, ale jednak prawdopodobnie będą
                  mniej zmotywowani niż w zeszłym sezonie), natomiast Lakersi z całą pewnością są
                  bardziej zmotywowani niż kiedykolwiek od 2000 r.; chcą za wszelką cenę odzyskać
                  tytuł i udowodnić, że w normalnych warunkach (bez kontuzji) są najlepsi, po
                  drodze rewanżując się swoim pogromcom. Nie mówiąc już o osobistych motywacjach
                  Malone’a i GP, żeby zdobyć PIERWSZY dla nich tytuł: oni zrobią wszystko, by pod
                  koniec kariery wygrać…
                  Wiek: tu znowu chyba pomyliły Ci się fakty, bo Fox, owszem, ma 34 lata, za to
                  Bowen…32. Rzeczywiście, zupełny młodzieniaszek. ;-)
                  I jeszcze jedna korekta: Fox był już w Bostonie lepszy niż Bowen kiedykolwiek
                  (np. 14,0 ppg/5,6 rpg/4,6 apg w 95/96).
                  Ja przy tym oczywiście nie twierdzę (to też uwaga do calagana), że Rick to
                  gracz przyszłościowy, ale że, mówiąc o następnym i tylko następnym sezonie,
                  razem z Deveanem zadowalająco obsadza pozycję SF. Tylko tam wprawdzie Lakers
                  nie mają żadnej gwiazdy, ale może to i dobrze: w armii nie mogą być sami
                  generałowie, bez szeregowców.
                  Może jednak niepotrzebnie to wszystko piszę, bo i Ty sam przyznałeś, że „Fox
                  jest bardziej wszechstronny, doświadczony & stuff od Bowena”. Po co więc tyle
                  czasu chwaliłeś Bowena za drugą piątkę obrony (zapominając go zganić za średnie
                  typu 7,1 ppg/2,9 rpg/1,9 apg czy rekordowo niskie 40,4% z wolnych) i
                  wypisywałeś wady Foxa, które nawet jeśli są prawdziwe, nie zmieniają sytuacji
                  (nie buduję z Foxa modelu dla wszystkich SF ani nie porównuję go z prawdziwymi
                  gwiazdami: stwierdzam tylko, że jest lepszy od Bowena). Żeby mieć okazję do
                  paru niezbyt wyszukanych kpinek z mojego rzekomego „fanatyzmu”? A, bo
                  twierdzisz, że jest bardziej przydatny dla zespołu: owszem, jest, ale dopiero w
                  tej chwili, ponieważ Lakersi mają teraz lepszy skład od Spurs i zawodnik tej
                  klasy znaczy dla nich mniej niż dla Spurs. Ale to, że Lakers są silniejsi, nie
                  oznacza, że Fox jest słabszy – skąd takie rozumowanie? Równie dobrze można by
                  twierdzić np., że i Harrington to słabszy SF od Bowena, bo mniej znaczy dla
                  swojego zespołu; ba, nawet nie jest starterem!
                  Mylisz się też co do większej przydatności Bowena w Lakers. Obaj z Foxem są na
                  swoim miejscu: Bowen w San Antonio, gdzie wymaga się od niego tylko defensywy i
                  paru trójek, kiedy obrona koncentruje się na Duncanie, natomiast Fox w LA,
                  gdzie jego uniwersalność może być wykorzystana w trójkątach. I tej właśnie
                  uniwersalności brakuje Bowenowi, żeby grać w Lakers, którzy nigdy by nie
                  chcieli zamienić swojego SF na zawodnika tak nie potrafiącego podawać i
                  stanowiącego czarną dziurę w akcjach ofensywnych (a trójkąty wymagają
                  współdziałania CAŁEGO zespołu!).

                  D. George: to zaczyna się przypisywanie mi rzeczy, których nigdy nie napisałem.
                  Gdzie ja – albo którykolwiek fan Lakers tutaj – „nobilitowałem go” w
                  jakikolwiek sposób? Oczywiście twierdzę tylko, że może być następcą Foxa:
                  jesteś innego zdania? I Ty zarzucasz innym przejaskrawianie, gdy sam
                  przejaskrawiasz poglądy oponenta bardziej niż ktokolwiek na wątku?

                  Turkoglu musi mieć breakout season, żeby być lepszy od Foxa: Devean dla Lakers
                  nie musi mieć, bo od Bowena i tak lepszy jest właśnie Fox. Co tak trudno
                  zrozumieć w tej myśli, że zmusiło Cię do wypisywania na mój temat rzeczy nie
                  mających nic wspólnego z prawdą?
                  Uważam przy tym, że Turkoglu prawdopodobnie odnotuje taki sezon, ale to
                  niewiele zmienia, bo – jak już pisałem – Lakers i tak wtedy utrzymają przewagę
                  w pierwszej piątce!

                  Ale dopiero przy porównywaniu całości nabytków zaczyna się przekręcanie moich
                  myśli na całego. Pytam: na jakiej podstawie grupujesz starych i nowych
                  zawodników Spurs w pary, a potem polemizujesz z oceną tych par, tak jakbym ja
                  jej dokonał? Mogę Ci podpowiedzieć, dlaczego nie powinno się robić ani
                  pierwszego (w stosunku do rezerwowych, z powodów koszykarskich) ani drugiego (z
                  powodów związanych z grą fair) – ale może sam się domyślisz.
                  Ja więc oczywiście np. nigdy nie pisałem, że Horry jest równy Ferry’emu. Jest
                  lepszy, choć i tak Spurs za niego przepłacili, nie mając na kogo wydać
                  pieniędzy, bo w klubie tak bogatym na PF będzie pełnił rolę znacznie mniejszą
                  niż to było w Lakers, nawet gdy nie był tam starterem (a i gdy był starterem,
                  klub słusznie uznał, że nie jest wart takich pieniędzy, jakie dostanie teraz
                  jako rezerwowy z końca ławki!). Będzie podobny znaczeniem do Kerra, co do
                  którego zresztą też się mylisz (seria z Mavs!): zastąpienie go przez „Nobody”
                  Browna byłoby wyraźnym osłabieniem, ale zrekompensował to Horry. Napisałem
                  przecież natomiast, że jako CAŁOŚĆ (bezsens grupowania rezerwowych w pary –
                  patrz wyżej) ławka Spurs lepsza jest od ławki Lakers. Nie ma więc sensu
                  odkrywać Ameryki, że Mercer jest lepszy od K. Rusha - jakbym ja twierdził
                  inaczej - a raczej zastanowić się, czy nie ważniejsza od przewagi ławki jest
                  JEDNOCZESNA przewaga Lakers w zakresie starterów oraz coacha (mimo że Pop też
                  jest świetny). Bo historia NBA pokazuje raczej jednoznacznie, że ważniejsze
                  jest to drugie.
                  Przy okazji: Claxton >> Carter (popatrz, jak ładnie sprawdził się w Finałach,
                  oczywiście jako zmiennik).

                  Ale i tak znowu, jak z Foxem, dochodzimy do pytania: po co to wszystko pisałeś,
                  skoro wychodzi na to, że się ze mną zgadzasz? Czy może sam nie podliczyłeś
                  bilansu swojej kolumny: że z 2 plusów, 2 minusów i 2 znaków równości wychodzi…
                  znak równości? Gdzie tu więc polemika z moim stanowiskiem, że wzmocnienia i
                  ubytki Spurs mniej więcej się równoważą?!
                  I tak w sumie z całymi Twoimi postami: z jednej strony piszesz, że z calaganem
                  przedstawiamy fajne i ciekawe analizy, a z drugiej przy niemal każdej
                  konkretnej tezie tych analiz zarzucasz nam przejaskrawianie i fanatyzm. Ktoś
                  mógłby tu zarzucić ciężką niekonsekwencję, ale sytuację ratuje fakt, że – jak
                  wspominałem – po bliższym przyjrzeniu widać, jak często się z nami zgadzasz. :-)

                  Pzdr
                  • Gość: Wilt Do Sugara - P.S. IP: *.crowley.pl 22.08.03, 12:39
                    P.S. Raczej nie zauważyłem, żeby na forum sekowani byli zwolennicy Wschodu (no
                    dobrze, może ostatnio raz ;-) – kiedy przed Finałami niektórzy fani Spurs
                    wypowiadali się pogardliwie o Nets, ale przy starciach w playoffs to
                    powszechne). Dla mnie przy tym Lakers oczywiście są bezdyskusyjnym nr 1, ale
                    Sixers – równie bezdyskusyjnym nr 2 – a rozmawiać (tak jak wszyscy inni stali
                    bywalcy forum) i tak mogę na każdy temat, nawet naprawdę nielubianych przeze
                    mnie drużyn: Bulls i Knicks.
            • Gość: Jabol130 do Wilta IP: *.satx.rr.com 14.08.03, 21:18
              Wilt napisal:
              ) I do Jabola: niniejszym przyznaję Ci tytuł największego homera forum. Nawet
              ) najzagorzalsi fani Kings nie twierdzili tu, że Kobe ma tylko „małą przewa
              ) gę”
              ) nad Christiem (jak Ty mówisz o Ginobilim), czy że gracz tak marginalny jak
              ) powiedzmy Funderburke jest porównywalny z Fisherem (jak Ty mówisz o
              Carterze).

              Juz ci kiedys napisalem chyba ze trudno ci dostrzec wlasne wady choc swietnie
              potrafisz je innym wytykac. Moim zdaniem Wilt, ty wlasnie jestes najwiekszym
              homerem tego forum, nie rozumiem tylko dlaczego tak trudno ci sie z tym
              pogodzic. Cieszy mnie ze widocznym jest moje oddanie dla Spurs, masz racje ze
              jestem homerem, tyle tylko ze bardziej obiektywnym niz ty.
              Jesli z uwaga przeczytasz moj post, ten do ktorego sie odwolujesz, to
              zauwazysz ze wyraznie zaznaczylem ze chodzi mi o ogolny wlpyw Ginobliego na
              gre Spurs, jest on ogromnie wszechstronnym graczem i w tych aspekcie ma
              przewage na Kobe, nie porownuje scoring averages, no i uznaje przeciez
              wyzszosc sg lakers na manu, ale nie jest ona tak wielka jak ci sie wydaje.
              ) Ale po kolei:
              )
              ) PG: kiedy to niby Parker był lepszy od Paytona? Nie przypominam sobie; a
              jeśli
              ) uzasadniasz to tym, że Spurs wygrywali z zespołami GP, to w takim razie w
              2002
              ) r. Samaki Walker był lepszy od Duncana. Payton wciąż góruje nad Tonym
              miażdżąco
              )
              ) pod praktycznie każdym względem – atak, obrona, playmaking, nawet zbiórki
              ) – a
              ) jeśliby Parker miałby być od niego lepszy, to znaczyłoby, że jest co
              najmniej
              ) porównywalny z Kiddem, jedynym na razie, który może być uznany za
              ) przewyższającego GP (ale po co ja to piszę jako dowód nonsensowności; Ty
              pewnie
              )
              ) jesteś zdania, że i z Kiddem Parker może się mierzyć – w końcu Spurs wygr
              ) ali z
              ) Nets ;-)).

              Chodzi mi o playoffy w zeszlym roku, kiedy Spurs grali z Sonics. Parker byl w
              swoim pierwszym roku w lidze i poprowadzil Spurs ( bez Robinsona w calej serii
              i Duncana w jednym z meczow) do wygranej nad Seattle a do tego wyraznie held
              his own vs Payton i ogral go w kilku meczach co zreszta bylo wielkim
              wydarzeniem tej serii playoffow. Nie wiem Wilt na czym swoje zdanie opierasz,
              ale jesli ograniczasz je do artykulow na internecie to trudno mi sie dziwic
              twoim niektortym opiniom:
              http://www.nba.com/playoffs2002/west_round1_02.html, wejdz sobie na box
              scores
              Od tego czasu Tony zyskal sobie ogolne poszanowanie w lidze i zostal uznany za
              jednego z lepszym pg na dodatek Payton jakos nigdy nie potrafil sie pozbierac
              przeciwko Spurs i do tego czasu nie zablysnal w pojedykach z Parkerem. Co do
              Cartera to sam obalasz swoja teorie podajac statyczne porownanie z 2002-2003
              , biorac pod uwage fakt ze Fisher traci role statera i jego playing time sie
              zmniejszy przynajmnie o polowe, moze spodziewac sie podobnego ubytku w
              pozostalych kategoriach:
              Fisher
              2003-04 Statistics
              PPG 5
              RPG 1.5
              APG 1.8
              SPG .55
              BPG .09
              FG% .437
              FT% .800
              3P% .401
              MPG 18
              i jesli dodam ze Carter jest swietnym obronca i doskonalym rozgrywajacym i
              dotego w Spurs mozna sie spodziewac wyzszej fg% to jego zeszloroczne stats
              wcale nie wygladaja zle w porownaniu z fisherem
              Carter
              2002-03 Statistics
              PPG 4.1
              RPG 1.7
              APG 4.1
              SPG .92
              BPG .10
              FG% .356
              FT% .660
              3P% .000
              MPG 18.6

              Pg- nie zmieniles mojego zdania, rownowaga

              )
              ) SG: no, to już przekracza granice śmieszności. Gość, który – owszem ̵
              ) 1; świetnie
              ) się zapowiada, ale na razie był rezerwowym za supergwiazdorem aka Stephen
              ) Jackson, tylko trochę słabszy od All – NBA First Teamer, All- Defensive F
              ) irst
              ) Teamer, trzeciego w głosowaniu na MVP? Trzeba być naprawdę haterem, żeby tak
              ) twierdzić o graczu, którego nawet Shaq nazwał MVP zespołu – nie ma innego
              )
              ) wytłumaczenia.
              ) A na tej pozycji oczywiście pozostaje ogromna przewaga Lakers.

              Manu, Mercer, Brown vs Kobe, Rush, Udoka
              Moze dwa lata temu, przed przyjsciem Manu, teraz jest tylko lekka przewaga
              Lakers na tej pozycji

              ) SF: Fox – taki mini - Pippen potrafiący po trochu wszystko - jest mimo wi
              ) eku
              ) wciąż lepszy od jednostronnego Bowena, który potrafi tylko kryć i rzucać za
              3.
              ) Devean też ma zadatki na takiego lepszego, bardziej uniwersalnego gracza –
              ) ; ale
              ) jeśli ich nie zrealizuje, to po prostu Fox go znów zastąpi w pierwszej „5
              ) ”, po
              ) wyleczeniu kontuzji. Przewagę na SF Spurs będą mieli dopiero, JEŚLI Turkoglu
              ) zanotuje breakout year - do czego zresztą potrzebne jest jednak wystawianie
              go
              ) jako startera, co wcale nie jest pewne, zważywszy jego braki w obronie i
              fakt,
              ) że może być z zespołem tylko przez rok.

              mini Pippen, ha ha, raczej micro Pippen, i to ten Pippen teraz, w obecnym
              wieku a nie Pippen-six-time-world-champion with Bulls
              "jednostronny Bowen, ktory potrafi tylko kryc i rzucac za trzy"- czy nie
              znaczylo by to ze Bowen jest wiec wiecej niz tylko jednostronny, no bo kryc (
              i do tego lepiej niz ktokolwiek inny)- jenda strona, rzucac za trzy (i do
              tego skuteczniej niz ktokolwiek inny)- druga strona, no to jest dwustronny i
              jeszcze dodam ze pomimo slabej ofensywy poza 3 pointers, i ta czesc jego gry
              sie powoli polepsza, po dodaniu kilku zbiorek i czap(ktore zreszta uwielbia
              zakladac Bryantowi) mamy calkiem niezlego sf a tyle to juz Spurs wystarczy na
              tej pozycji. Co do przeplaconego George'a to prawda jest ze tylko fani Lakers
              uznaja go za gracza godnego pierwszej piatki, i oni sami zaczeli tak myslec
              kiedy oczywistym stal sie fakt slabej z wiekiem gry Foxa.

              )
              ) PF: no, jeśli Duncan jest dużo, dużo lepszy od Malone’a, to konsekwentnie
              )
              ) powinieneś nazywać Kobego co najmniej MIAŻDŻĄCO lepszym od Gino (i od KB, i
              ) Duncana nie ma lepszych na ich pozycjach, tylko Ginobili jest oczywiście
              ) znacznie dalej w swoim rankingu SG niż Malone, wciąż jeden z Top 10 PF).

              Nic konsekwentnego w twojej wypowiedzi nie ma, czy mam rozumiec ze ze wzledu
              na wyzszosc Duncana nad Malone, Kobe jest lepszy niz Manu. Come on Wilt.
              Kobe jest rzeczywiscie lepszy niz Manu ale nie jest mozliwa miazdzaca przewaga
              jakiegokolwiek sg w nba nad manu, he's just THAT GOOD.

              ) Zobaczysz zresztą, jak dotychczasowy obraz ich pojedynków się zmieni, gdy
              ) Malone zamiast być 1. opcją w Utah, zostanie 4. opcją w Los Angeles i będzie
              ) mógł skoncentrować się na defensywie – skoro taki K. Martin sprowadził Du
              ) ncana
              ) poniżej 50% z gry, to myślisz, że Mailman nie może?

              To co rozmawiales z Malonem o tym jak chetnie ograniczy on swoja gre do
              obrony, z tego co ja wiem to on wcale nie widzi swojej roli w lakers innaczej
              niz w Utah, a nawet jak i to sie stannie to watpie w jego wartosc w defensywie.
              Malik- duzo lepszy niz Grant albo Cook, hell, Malik jest najlepszym backup pf
              w NBA.
              Takze na pf, moze nie miazdzaca ale mimo wszystko spora przewaga Spurs.

              )
              ) C: Tak samo: przewaga Diesla nad Rasho, jak i KB nad Gino, jest
              nieporównanie
              ) większa niż Duncana nad Malone’em. I nawet większa podczas bezpośrednich
              ) pojedynków niż całego sezonu – powtarzam, sprawdź, jak Rasho nic nie znac
              ) zył w
              ) serii Lakers - Wolves, jak zupełnie wymiękł w starciu z Shaqiem. Pod tym
              ) względem będzie wam bardzo brakować nawet starego już Robinsona, bo nie
              ) wyobrażam sobie Duncana przejmującego główny ciężar krycia Shaqa. Dotąd
              unikał
              ) tego jak mógł, jak i gry na C: łatwiej radzić sobie z PF, praktycznie
              ) wszystkimi mniejszymi od niego, co? ;-)
              )
              Rasho bedzie lepszym graczem w Spurs, nie tylko ze wzgledu na to ze chlopak
              jest bardzo ambitny, i robil dotychczas postepy z roku na rok ale takze ze
              wzgledu na to ze polepszy go gra z TD. Poza tym nadaje sie lepiej do gry dla
              san antonio niz w minnesocie i to kolejny powod dla ktorego uwazam ze
              Nesterovic bedzie mial duzo lepszy rok od zeszlego. Co do defensywy, to ten
              wlasnie element jego gry pole
              • Gość: Jabol130 Re: do Wilta IP: *.satx.rr.com 14.08.03, 21:31
                pszy sie najbardziej pod okiem Popovicha.
                c - przewaga lakers

                Wilt napisal:
                "Ważniejsze i tak, że Lakers mają za to lepszego coacha i przewagę na co
                najmniej 3 z 5 pozycji starterów, w dodatku wyraźniejszą niż Spurs na swojej
                pozycji/pozycjach. W sumie wyraźna przewaga Lakers, którą mogą zniwelować
                tylko – odpukać – kłopoty prawne Kobego i GP. I, skoro o nich wspominasz,..."

                Nie podzielam twojej opini o wyzszosci jacksonsa, popovich udowodnil w
                zeszlym sezonie ze ma wiekszy wplyw na swoich graczy, niz phil na lakersow a
                jakson ma rece pelne roboty za nim bedzie mu mozna przywrocic tytul
                najlepszego coacha w nba, jakim jest tereaz pop.



                "Co do rankingu drużyn: czego w offseason dokonali Spurs oprócz przegrania
                Kidda
                na rzecz Nets, J. O’Neala na rzecz Pacers, a w końcu nawet Malone’a na rzecz
                Lakers? Nabytki: Brown, Mercer, Turkoglu, Horry, Nesterovic. Ubytki: S.
                Claxton, Kerr (widzisz – jednak nie wrócił, a Barbosy się pozbyliście=kłopot
                na
                backup PG), Smith, S. Jackson, Ferry, Robinson i Bateer. Gdzie tu widzisz
                postęp w stosunku do zeszłego sezonu i dokonania „najlepszego GM w lidze”? Ja
                widzę pozostawanie na tym samym poziomie; co pamiętając, że a) wcale nie
                zmiatali swoich osłabionych przecież kontuzjami przeciwników, b) przeciwnicy

                teraz znacznie silniejsi i nie ma powodu myśleć, że znów będą mieć pecha z
                kontuzjami – w żadnym wypadku nie pozwala myśleć o Spurs jako faworytach nr 1.
                Oprócz Lakers, SAS mają też trochę słabszą 1. piątkę od Kings, którzy będą
                mieć
                przy tym lepsze rezerwy."

                Wilt - spurs, a nie Kings maja najlepsza lawke w nba, jak chcesz na ten temat
                podyskutowac to daj mi znac

                ogolnie, nabytki spurs w tym offseason a przedewszyskim trade hedo, mercer -
                ferry stawiaja san antonio w duzo lepszej pozycji niz nabytki Kidda, Oneal czy
                tez Malone'a.

                1.Spurs
                2.Kings
                3.Lakers
                4.Mets
                5.Wolves
                6.Mavs
                • Gość: calagan Re: do Wilta IP: *.acn.pl 20.08.03, 13:05
                  Tak wiem, to było do Wilta, ale pozwolę sobie mimo to coś napisać.

                  Ad Kobe vs. Ginobil

                  Tak, Manu ma olbrzymi wpływa na gre SAS i w ogóle, ale ciągle zapominasz, że
                  Kobe to nie jest tylko strzelec. Nie wiem czemu z uporem maniaka powtarzasz
                  jak wielki wpływ ma na grę Spurs, a równocześnie zupełnie zapominasz i nie
                  dostrzegasz znaczenia Kobego dla Lakers. Ulegasz wszechwładnemu mitowi jakoby
                  o sile LA decydował Shaq, a nie obaj. Kobe nie jest wszechstronny? Nie ma
                  wpływu na grę Lakers? Pod jakim względem przeważa Gino? Zdefiniuj to jakoś, bo
                  hasło:

                  chodzi mi o ogolny wlpyw Ginobliego na
                  gre Spurs, jest on ogromnie wszechstronnym graczem i w tych aspekcie ma
                  przewage na Kobe

                  jest tak ogólnikowe i nic nie mówiące jak to tylko można sobie wyobrazić.

                  Ad Parker vs. Payton

                  Zarzucasz Wiltowi opieranie się na artykułach z internetu, a sam opierasz
                  swoją śmiałą tezę na jednej serii. Rozumiem, że to swoisty obiektywizm. Nikt
                  nie twierdzi, że Parker jest słaby, ale Twoje twierdzenie o wyższości tegoż
                  nad Garym. Za rok, a raczej dwa byłbym wstanie się z Tobą zgodzić, ale jeszcze
                  nie teraz. Jabol, zrozum, że gdyby Tony był tak dobry jak Ty to opisujesz, to
                  nigdy nie przyszłoby im do głowy ściągać Kidda.

                  Ad Fisher vs. Carter

                  Mówisz, że Wilt wziął statsy ze składu wyjściowego, a Carter to back up?
                  Dobra, to masz statsy rezerwowego PG Lakers:

                  1997/98 1999/2000 2001/02
                  PPG 5,8 6,3 11,2
                  RPG 2,4 1,8 2,1
                  AS 4,1 2,8 2,6
                  ST 0,91 1,03 0,94
                  BL 0,06 0,04 0,13
                  TO 1,45 0,96 0,89
                  FG% 43,4 34,6 41,1
                  3P% 38,3 31,3 41,3
                  FT% 75,7 72,4 84,7
                  MIN 21,5 23,1 28,2


                  Tak wygląda gra rezerwowego Fishera. No i jak wypada na tle statystyk Cartera?
                  Chyba nadal lepiej. A nie zapominaj, że mimo wychodzenia w pierwszej piątce
                  Lakers i bycia nominalnym PG, w rzeczywistości nim nie był. W LA nie rozgrywa
                  nikt, czyli wszyscy (a najczęściej Kobe). Zresztą widać to nawet w tych
                  statsach Fisha. Przed przybyciem Jaxa do LA i po. Może Carter jest lepszym
                  obrońcą, ale generalnie lepszym zawodnikiem jest Fish, a w połączeniu z faktem
                  iż moim zdaniem Gary jest lepszy od Tonego daje LA znaczną przewage na tej
                  pozycji.

                  Ad SG

                  Oczywiście, że się z Tobą nie zgodzę w tej kwestii (powody wyjaśniłem
                  częściowo wcześniej). Jednak mógłbyś wykazać się odrobiną większą rozwagą w
                  wypisywaniu graczy LA na poszczególnych pozycjach. Uduka to mięso na camp. Czy
                  nastepnym razem wymienisz także Cartera i Archibonga?

                  Ad. SF

                  Tak, tak, jasne. Czy poza głupawymi złośliwościami i czepianiem się słówek
                  zawarłeś w tym fragmencie wypowiedzi jakąś istotną treść? Niewiele. Fox jest
                  mini Pippenem. Jest bardzo wszechstronny i dobry w defensywie. Podważasz to
                  stwierdzenie? Zapewne tak skoro stwierdziłeś już, że Manu jest niewiele gorszy
                  od Bryanta (bo wiele wnosi do gry???), a Parker jest wręcz lepszy od Paytona
                  (bo ograł go w jednej serii???). Co do George`a to prawda jest taka, że w
                  większości drużyn nie grających o tytuł miałby miejsce w podstawowej piątce i
                  zachwycał wszystkich w lidze. W LA jest tłem, które nie bardzo wytrzymuje
                  ciągłej presji zwycięstwa.

                  Ad. PF1

                  W wypowiedzi Wilta ja dostrzegam konsekwencję. Stwierdziłeś, że Tim jest dużo
                  lepszy od Malone`a. Zgoda. Według różnego rodzaju zestawień Malone nadal łapie
                  się w co najmniej czołowej 10 PF ligi (a nawet według niektórych 5). Manu w
                  podobnym zestawieniu nie łapie się tak wysoko. Z tego właśnie zapewne Wilt
                  wnioskował taką przewagę Kobego.

                  Ps: Sorry Wilt, że za Ciebie próbuje tłumaczyć Twój tok myślenia. Mam
                  nadzieję, że chociaż bliski jestem prawdy ;-))).

                  Ad. PF2

                  Myślę, że Malone będzie siłą rzeczy zmuszony do ograniczenia swoich zapędów
                  ofensywnych na rzecz defensywy. Jax to na nim wymusi, tak jak wymusił na Kobem
                  pogodzenie się z byciem chwilowo drugim, a na Shaqu powolne oddawanie władzy
                  Kobemu. Rezerwy Lakers są słabe jak zawsze. Nie będę próbował przekonywać, że
                  Malik nie jest dużo lepszy od Granta i Cooka. Nie będę się też sprzeczał, że
                  nie macie przewagi na PF, ale nadal powtarzam – przewaga Spurs na tej pozycji
                  jest znacznie mniejsza niż w poprzednim roku.

                  Ad. C

                  Nie bardzo rozumiem co ma gra z TD do polepszenia poziomu gry Rasho? Mógłbys
                  jakoś rozwinąć tę myśl? Czy się nadaje bardziej to zobaczymy. SAS są
                  przyzwyczajeni do gry z Robinsonem, a on raczej był bardziej podkoszowy niż z
                  półdystansu. A czy defensywę poprawi i jeżeli już to jak bardzo to
                  zweryfikujemy dopiero w czasie gry. Na razie jedo obrona pozostawia wiele do
                  życzenia.

                  Ad. Coach

                  Powiem tak – jeden i drugi ma swoje plusy i minusy i obecnie ciężko wskazać
                  faworyta. Skłaniam się za Jaxem ze względu na jego doświadczenie mistrzowskie,
                  umiejętność ujarzmiania zawodników i fantastyczne ich motywowanie. Popovich ma
                  niewątpliwie świetny instynkt do zawodników i potrafi ich dobrze ułożyć
                  taktycznie na parkiecie. Akurat jeśli chodzi o wpływ na nich do Jax ma
                  większy, bo w przeciwnym wypadku już dawno LA rozleciałoby się i o tytułach
                  nie byłoby mowy.

                  Ad. Ranking

                  Jabol – nabytki Spurs? Przecież oni pozyskali tylko Cartera i Rasho. Cały
                  offseason SAS to trade i koniec. Ja biorę pod uwagę w tego typu rankingu co
                  dało pozyskanie tychże graczy zespołowi, a nie ich liczbę itp. Co dał Rasho –
                  zapchał dziurę pod koszem (ale za to za jakie pieniądze – a jest słabszy od
                  DRoba), Carter – zastąpił Speedego (jest słabszy), Mercer – zastąpił
                  S.Jacksona (podobny poziom, choć nie wiem, czy Jackson nie był lepszym
                  defensorem), Hedo – wzmocnił pozycje SF, Horry – zastąpił Ferrego (chyba
                  lepszy, ale za takie pieniądze??). Co dało Lakers przyjście: Malone – zastąpił
                  Horrego (jest duuużo lepszy [i tańszy ;-))], wypełnił dziurę w składzie LAL),
                  Payton – wzmocnił zdecydowanie pozycje PG, Grant – zastąpił Walkera (poziom
                  podobny, a doświadczenie jakby większe), Cook – zastąpił Madsena, Walton - ??
                  Większość nabytków SAS jest gorsza od ich poprzedników, a ci którzy są lepsi
                  niewiele wniosą raczej do gry (ze względu na ograniczoną liczbę minut). Dużym
                  plusem jest Hedo. I Malone i Payton bardzo wzmacniają piątkę LA, a dodatkowo
                  ławkę (Fish w rezerwie). Reszta jest tak samo bezbarwna jak ich poprzednicy.
                  Ja dostrzegam póki co przewagę Lakers. O tym dlaczego Sactos i Minnesote także
                  uważam za lepszych w tym offseason nie chce mi się już pisać. Ranking ten nie
                  dotyczy jednak szans na mistrzostwo.

                  Ranking offseason Calagana:

                  1 – Minnesota
                  2 - Lakers
                  3 – Sacramento
                  4 – Spurs
                  5 – Dallas (mimo tradu z GSW)
                  6 – Nets (za dużo nie wiadomych z Zo)

                  Ranking szans na mistrzostwo Calagana:

                  1 – Lakers
                  2 – Spurs
                  3 – Sacramento
                  4 – Minnesota
                  5 - Dallas
              • Gość: Wilt Do Jabola - cz. 1 IP: *.crowley.pl 22.08.03, 12:41
                Jabol, w zasadzie prawie nie musiałbym Ci odpowiadać, bo część spraw wyjaśnił
                już calagan, a część wyjaśniam w poście do Sugara; ale jednak odpowiadam: może
                przyczynię się do tego, że spojszysz na Spurs bardziej obiektywnie, jeśli to w
                ogóle możliwe…


                Gość portalu: Jabol130 napisał(a):

                > Juz ci kiedys napisalem chyba ze trudno ci dostrzec wlasne wady choc swietnie
                > potrafisz je innym wytykac.

                Dzięki i za to… ;-)

                Moim zdaniem Wilt, ty wlasnie jestes najwiekszym
                > homerem tego forum, nie rozumiem tylko dlaczego tak trudno ci sie z tym
                > pogodzic. Cieszy mnie ze widocznym jest moje oddanie dla Spurs, masz racje
                ze
                > jestem homerem, tyle tylko ze bardziej obiektywnym niz ty.

                W tej kwestii nie zamierzam być sędzią we własnej sprawie: ale porównaj sobie
                choćby, jak często zgadzają się ze mną nie-fani Lakers, a z tobą – nie-fani
                Spurs. Wynik powinien być pouczający, nawet biorąc pod uwagę, jak często
                poruszam kontrowersyjny dla wielu temat Chamberlain – Jordan…

                > Jesli z uwaga przeczytasz moj post, ten do ktorego sie odwolujesz, to
                > zauwazysz ze wyraznie zaznaczylem ze chodzi mi o ogolny wlpyw Ginobliego na
                > gre Spurs, jest on ogromnie wszechstronnym graczem i w tych aspekcie ma
                > przewage na Kobe, nie porownuje scoring averages, no i uznaje przeciez
                > wyzszosc sg lakers na manu, ale nie jest ona tak wielka jak ci sie wydaje.

                Porównaj jakiekolwiek averages i którykolwiek aspekt gry: nigdzie nie wyjdzie
                Ci, że Manu jest bardziej wszechstronny, wprost przeciwnie. Bo od Kobego, od
                kiedy trafia już i trójki, nie ma ma już na pewno obecnie bardziej
                uniwersalnego obrońcy.

                > Chodzi mi o playoffy w zeszlym roku, kiedy Spurs grali z Sonics. Parker byl
                w
                > swoim pierwszym roku w lidze i poprowadzil Spurs ( bez Robinsona w calej
                serii
                > i Duncana w jednym z meczow) do wygranej nad Seattle a do tego wyraznie held
                > his own vs Payton i ogral go w kilku meczach co zreszta bylo wielkim
                > wydarzeniem tej serii playoffow. Nie wiem Wilt na czym swoje zdanie opierasz,
                > ale jesli ograniczasz je do artykulow na internecie to trudno mi sie dziwic
                > twoim niektortym opiniom:
                > www.nba.com/playoffs2002/west_round1_02.html, wejdz sobie na box
                > scores
                > Od tego czasu Tony zyskal sobie ogolne poszanowanie w lidze i zostal uznany
                za
                > jednego z lepszym pg na dodatek Payton jakos nigdy nie potrafil sie pozbierac
                > przeciwko Spurs i do tego czasu nie zablysnal w pojedykach z Parkerem.

                Znów to samo: Spurs wygrywali z Sonics – nie dziwota, będąc silniejszym
                zespołem nawet bez Robinsona - a ty na tej podstawie wyciągasz wnioski, że
                Parker był lepszy od Paytona i „poprowadził” Spurs do zwycięstwa (jakby bez
                niego mieliby przegrać). Nie załapałeś mojego przykładu, że w takim razie może
                i S. Walker bywał „lepszy” od Duncana? A może uważasz, że fakt, że w którymś
                meczu Parker zdobył nawet więcej punktów oznacza, że ograł GP? Sprawdź sobie
                świeższe box scores z serii z Mavs, to zobaczysz, że w takim razie nawet
                bardziej uprawnione jest twierdzenie, że Nowitzki ograł Duncana: zgodziłbyś się
                z nim?
                Takie przeceniają Parkera oczywiście tylko fani Spurs (nie zastanowiło cię, że
                nikt inny tego nie robi?), posuwając się na podstawie takich „przesłanek” go do
                porównywania go z dwoma najlepszymi PG w lidze - GP i Kiddem, co oczywiście
                jest zupełną bzdurą. Inni widzą, że, nawet niezależnie od obiektywnej różnicy
                klasy, jest to porównywanie ”apples to oranges” z uwagi na ich zupełnie inną
                rolę w zespole. Payton był wtedy w Sonics Mr Everything: najlepszy w ataku,
                obronie, podaniach, na perymetrze, nawet pod koszem, dźwigał na swoich barkach
                całą grę zespołu. Nie miał nawet czasu koncentrować się na Duncanie, więć
                Podobnie, choć w mniejszym stopniu, bo Nets byli silniejsi, było z Kiddem: fani
                Spurs plotą, jak Parker go ograł, kiedy Kidd z konieczności koncentrował na nim
                najwyżej 20% uwagi, i często w ogóle nie grali przeciw sobie, a Francuza krył
                Kittles.
                A Parker tak samo ograł Kidda czy GP, jak Yao w 1. meczu ograł Shaqa. Rockets
                też wtedy wygrali, choć Yao był pod każdym względem gorszy – i tak samo wtedy
                różni haters wstawiali głodne kawałki, że Ming był lepszy. Tak jak Parker, nie
                dał się zdominować przez bardziej doświadczonego i lepszego zawodnika, jest
                bardzo obiecującym młodym graczem itd. – ale od tego do bycia lepszym czy
                przynajmniej równym prawdziwej gwieździe jest jeszcze bardzo daleka droga.

                Różnicę między Parkerem a Kiddem i GP dobrze ilustruje ten cytat z HoopsHype:
                In the same light, would you bet on Jason Kidd, with the weight of a whole team
                on his shoulders, who was at best one-dimensional this series in quarters 2 and
                4, or a young, ready to prove himself, nothing to lose twenty-year old who
                could answer every doubtful question about him with an irrelevant shot or pass?
                Putting all names aside and with due respect to Jason Kidd, he has proven time
                and time again that he can make a team better. On the flipside of this matchup
                coin we had a player like Tony Parker who is made better by his team, and the
                matchup problems they create. And this was the difference in this series. If
                you are Jason Kidd, and about to double down on Tim Duncan, this is your
                dilemma: either run out to one of the fastest guards in the league because he
                can hit that shot, or stick to the big guy, who will definitely hit that shot
                if you leave. Quite the conundrum. And fouling wears thin when you have a thin
                bench.

                A na podstawie konkretnych cech już porównywałem GP i Parkera i nie będę się
                powtarzał (zresztą nawet nie próbowałeś z tymi konkretami polemizować).
                • Gość: Wilt Do Jabola - cz. 2 IP: *.crowley.pl 22.08.03, 12:42
                  > Pg- nie zmieniles mojego zdania, rownowaga

                  Jabol, bez urazy, ale Ty jesteś zdaje się takim człowiekiem, który kiedy
                  twierdzi, że ziemia jest płaska, to nie daje się przekonać nawet po zobaczeniu
                  jej kulistości z kosmosu. Dlatego jeśli nawet nie zmienię Twojego zdania, to
                  zadowolę się tym, że inni zobaczą, że się mylisz (jeśli już tego nie widzą).

                  > Manu, Mercer, Brown vs Kobe, Rush, Udoka
                  > Moze dwa lata temu, przed przyjsciem Manu, teraz jest tylko lekka przewaga
                  > Lakers na tej pozycji

                  Czy mógłbyś zauważyć, że ja OSOBNO (jak to jest zresztą powszechnie
                  praktykowane np. w playoff previews) rozpatruję ławkę i pierwszą piątkę? A Ty
                  próbujesz się bronić tak: wprawdzie Kobe jest lepszy od Manu, ale za to Mercer
                  od Rusha, więc wszystko się wyrównuje - mimo że wpływ na grę tej drugiej pary
                  jest 5 razy mniejszy. Kto u licha jest ważniejszy: starterzy czy rezerwowi?

                  > mini Pippen, ha ha, raczej micro Pippen, i to ten Pippen teraz, w obecnym
                  > wieku a nie Pippen-six-time-world-champion with Bulls
                  > "jednostronny Bowen, ktory potrafi tylko kryc i rzucac za trzy"- czy nie
                  > znaczylo by to ze Bowen jest wiec wiecej niz tylko jednostronny, no bo kryc (
                  > i do tego lepiej niz ktokolwiek inny)- jenda strona, rzucac za trzy (i do
                  > tego skuteczniej niz ktokolwiek inny)- druga strona, no to jest dwustronny i
                  > jeszcze dodam ze pomimo slabej ofensywy poza 3 pointers, i ta czesc jego gry
                  > sie powoli polepsza, po dodaniu kilku zbiorek i czap(ktore zreszta uwielbia
                  > zakladac Bryantowi) mamy calkiem niezlego sf a tyle to juz Spurs wystarczy na
                  > tej pozycji. Co do przeplaconego George'a to prawda jest ze tylko fani
                  Lakers
                  > uznaja go za gracza godnego pierwszej piatki, i oni sami zaczeli tak myslec
                  > kiedy oczywistym stal sie fakt slabej z wiekiem gry Foxa.

                  Ja też mogę napisać, że Bowen to „minimikromili Michael Cooper” – co takie
                  wyzywanie wnosi konstruktywnego? Co do porównań Fox/Bowen i George’a – patrz
                  posty do Sugara. Ja tylko jeszcze zaznaczę, że basket ma o wiele więcej
                  aspektów niż obrona i rzuty za 3 i gracz słabszy w tych 2 elementach, ale
                  wyraźnie lepszy w ataku, zbiórkach, przechwytach czy podaniach, jest bardziej
                  uniwersalny i wartościowy (nawet nie wspominając, że defensorem też nie jest
                  słabym).
                  Również gratulacje dla Bowena za zdławienie Kobego i założenie mu tylu czap, że
                  ten – mimo jednoczesnych kontuzji kolana i ramienia - …wciąż był PIERWSZYM
                  strzelcem playoffs! Naprawde wielkie osiągnięcie: chyba jednak Bruce jest
                  lepszy niż kiedykolwiek był Coop. ;-)
                  P.S. Kto jest obecnie bardziej przepłacony: George czy Horry?

                  > Nic konsekwentnego w twojej wypowiedzi nie ma, czy mam rozumiec ze ze wzledu
                  > na wyzszosc Duncana nad Malone, Kobe jest lepszy niz Manu. Come on Wilt.
                  > Kobe jest rzeczywiscie lepszy niz Manu ale nie jest mozliwa miazdzaca
                  przewaga
                  > jakiegokolwiek sg w nba nad manu, he's just THAT GOOD.

                  Moje rozumowanie już dodatkowo wyjaśnił calagan (mam nadzieję, że zrozumiałeś).
                  A Ginobilego przeceniasz jak nikt na forum; „nikt nie jest od niego miażdżąco
                  lepszy” – dobre! Niech najpierw coś pokaże choćby przez 1 pełny sezon. A nikt
                  nie jest miażdżąco lepszy od SG dopiero mniej więcej poziomu Finleya.

                  > To co rozmawiales z Malonem o tym jak chetnie ograniczy on swoja gre do
                  > obrony, z tego co ja wiem to on wcale nie widzi swojej roli w lakers innaczej
                  > niz w Utah,

                  Będzie chciał być 1. opcją przed Kobem i Shaqiem :-) ?!!! Skąd masz takie
                  rewelacje? Może Ty z nim rozmawiałeś?

                  a nawet jak i to sie stannie to watpie w jego wartosc w defensywie.
                  > Malik- duzo lepszy niz Grant albo Cook, hell, Malik jest najlepszym backup pf
                  > w NBA.
                  > Takze na pf, moze nie miazdzaca ale mimo wszystko spora przewaga Spurs.

                  Jest wprost przeciwnie: Malone (jak i Payton) oczywiście wypowiadał się
                  publicznie, że rozumie, że będzie inaczej niż w Utah i musi się dostosować do
                  gry w „drużynie Shaqa i Kobego”, jak się wyraził.
                  Rezerwowi: patrz wyżej.

                  > Rasho bedzie lepszym graczem w Spurs, nie tylko ze wzgledu na to ze chlopak
                  > jest bardzo ambitny, i robil dotychczas postepy z roku na rok ale takze ze
                  > wzgledu na to ze polepszy go gra z TD.

                  Na czym opierasz tezę, że gra z Duncanem polepsza bardziej niż z Garnettem?

                  Poza tym nadaje sie lepiej do gry dla
                  > san antonio niz w minnesocie

                  Czemu? Poza tym nawet jeśli; liczy się to, że nadaje się gorzej niż Robinson.

                  i to kolejny powod dla ktorego uwazam ze
                  > Nesterovic bedzie mial duzo lepszy rok od zeszlego. Co do defensywy, to ten
                  > wlasnie element jego gry pole
                  Gość portalu: Jabol130 napisał(a):

                  > pszy sie najbardziej pod okiem Popovicha.

                  Jabol, proste pytanie: czy nawet wtedy defensywa CAŁEGO zespołu, w którym
                  Nesterovic zastąpił Admirała, a Turkoglu najprawdopodobniej zastąpi jako
                  starter Bowena polepszy się – czy pogorszy? Dla mnie na 90% pogorszy.

                  > c - przewaga lakers
                  >
                  > Wilt napisal:
                  > "Ważniejsze i tak, że Lakers mają za to lepszego coacha i przewagę na co
                  > najmniej 3 z 5 pozycji starterów, w dodatku wyraźniejszą niż Spurs na swojej
                  > pozycji/pozycjach. W sumie wyraźna przewaga Lakers, którą mogą zniwelować
                  > tylko – odpukać – kłopoty prawne Kobego i GP. I, skoro o nich wspom
                  > inasz,..."

                  Na to podsumowanie nie odpowiedziałeś… No, chyba że za odpowiedź uznać
                  przytoczone statystyki pierwszych „5” z Insidera. To bardzo uczciwe z Twojej
                  strony, że podałeś, że Spurs mają najsłabszą… ;-) Oczywiście te teoretyczne
                  zestawienia nie przesądzają o wszystkim (z tego, co czytałem o tym Insiderze, i
                  Suns wypadli tam lepiej od Spurs – ale chyba mimo wszystko nie są od nich
                  lepsi… chociaż tak samo są lepsi od Spurs, jak Parker jest równy GP :-)). Dają
                  jednak do myślenia; tym bardziej, że – jak wspominałem wyżej – status Spurs
                  jako najlepiej broniącego zespołu w nowym składzie jest poważnie zagrożony.

                  >
                  > Nie podzielam twojej opini o wyzszosci jacksonsa, popovich udowodnil w
                  > zeszlym sezonie ze ma wiekszy wplyw na swoich graczy, niz phil na lakersow a
                  > jakson ma rece pelne roboty za nim bedzie mu mozna przywrocic tytul
                  > najlepszego coacha w nba, jakim jest tereaz pop.

                  Wiesz, jest taka szkoła myślenia: Spurs (albo Lakers/Bulls itd.) są teraz
                  mistrzami, więc wszystko mają najlepsze: graczy na każdej pozycji, trenera,
                  halę, cheerleaderki… Ale takie myślenie ma bardzo krótkie nogi i doprawdy
                  trudno dopatrzyć się logiki we wnioskowaniu, że skoro Popovicha w playoffs nie
                  miał problemów ze zdrowiem graczy i własnym, to „miał większy wpływ” na swój
                  zespół i jest lepszym coachem. A nawet gdyby nie było tych kontuzji, które
                  zmieniły przebieg rywalizacji, patrz nie na jedną serię, tylko na cały dorobek
                  Jacksona (9 mistrzostw, w tym ostatnie zaledwie rok temu) i na opinie o nim:
                  większość fachowców oczywiście jest zdania, że to trener nr 1, a jeśli chodzi o
                  kontrkandydatów to i tak częściej niż Popovicha wymienia się Larry Browna.
                  A propos: czy skoro Rockets wygrali z Knicks w 1994, to Tomjanovich jest
                  lepszym trenerem od Rileya? A w tym roku - B. Scott od Carlisle’a (sweep!)?
                  Nie mówiąc już, że – jak wspominał calagan – prowadzić Lakers jest trudniej niż
                  Spurs, którzy mają tylko 1 wielką gwiazdę.

                  • Gość: Wilt Do Jabola - cz. 3 IP: *.crowley.pl 22.08.03, 12:43
                    > Wilt - spurs, a nie Kings maja najlepsza lawke w nba, jak chcesz na ten temat
                    > podyskutowac to daj mi znac

                    Proszę: najgłębszy skład w lidze, mimo oddania Clarka, wciąż mają Kings (pewnie
                    znów tak twierdzę, bo jestem „homerem”: pytanie czyim? Kings? ;-)). B. Jackson,
                    Peeler, G. Wallace i B. Miller lub Divac (zależnie, który będzie startował) to
                    więcej niż A. Carter, Mercer, Horry i Rose. Dwóch rezerwowych rzędu Sixth Man –
                    Divac/Miller i Jackson to więcej niż jeden Rose. Tak samo zresztą pierwsza
                    piątka: w przyszłym sezonie Sacto wciąż najprawdopodobniej będzie miało
                    przewagę na PG i SG (a jeśli nie – to na pewno nie będą słabsi), a prócz tego
                    oczywiście na SF i C: jedyna pewna przewaga Spurs to PF!
                    (Uwaga: jak już pisałem, biorąc pod uwagę inne czynniki, oceniam Spurs na równi
                    z Lakers)

                    > ogolnie, nabytki spurs w tym offseason a przedewszyskim trade hedo, mercer -
                    > ferry stawiaja san antonio w duzo lepszej pozycji niz nabytki Kidda, Oneal
                    czy
                    > tez Malone'a.

                    ?!!!!!
                    :-))))))))

                    > 1.Spurs
                    > 2.Kings
                    > 3.Lakers
                    > 4.Mets
                    > 5.Wolves
                    > 6.Mavs

                    Mets to nie basebolliści? ;-)

                    Ja z hierachią wzmocnień calagana się zgadzam (może tylko Lakers ex aequo z
                    Wolves), a o swojej hierarchii ogólnej już pisałem.

                    Podsumowując powtarzam: Lakers wzmocnili się znacznie, a Spurs pozostali na
                    zbliżonym poziomie: może Cię to wkurzać, ale tego nie zmienisz. :-)

                    Pzdr
                    • Gość: Wilt ERRATA! IP: *.crowley.pl 22.08.03, 12:46
                      Gość portalu: Wilt napisał(a):

                      > (Uwaga: jak już pisałem, biorąc pod uwagę inne czynniki, oceniam Spurs na
                      równi
                      >
                      > z Lakers)


                      Straszne przejęzyczenie - oczywiście miałem na myśli: na równi z Kings!!!
                      Admin, wykasować to! :-))


                • Gość: Wilt Do Jabola - cz. 1 - uzupełnienie IP: *.crowley.pl 22.08.03, 15:52
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  > rolę w zespole. Payton był wtedy w Sonics Mr Everything: najlepszy w ataku,
                  > obronie, podaniach, na perymetrze, nawet pod koszem, dźwigał na swoich
                  barkach
                  > całą grę zespołu. Nie miał nawet czasu koncentrować się na Duncanie, więć


                  Tu mi wycięło kawałek: nie miał czasu koncentrować się na Parkerze, musząc
                  pomagać przy Duncanie (podwajanie), więc Parker mógł spokojnie szaleć.

      • Gość: Wilt Spurs mistrzem w 2004? Wątpię. IP: *.gov.pl 25.07.03, 15:41
        Wierzyłem w szczerość Twoich wcześniejszych opinii, Jabol, kiedy pisałeś, że
        cieszysz się z nie pozyskania Kidda z Mourningiem (choć w takim razie czemu
        piszesz teraz ze smutkiem o „incydencie z Kiddem”? ;-)), ale szczerze mówiąc im
        się dziwiłem. Ci dwaj byli jedynym realistycznym pakietem mogącym – zakładając
        dobrą formę Zo – zrównoważyć nabytki Lakers. Nie wyszło; JK wolał próbować
        dalej na własną rękę (chyba przestraszył się, że na Zachodzie nie przejdzie
        przez Lakers, a tak będzie przynajmniej w Finałach :-)), mimo tego że podobno w
        Teksasie z uwagi na podatki zarobiłby nawet więcej. Chyba straciliście przez
        to, że nie zaoferowaliście Zo tyle, co Nets i Mavs – a może raczej, jak
        przepowiadałem, po podpisaniu Kidda mielibyście dla Zo mniej niż MLE, które
        dostał! Prawie równie dobry nabytek – Jermaine O’Neal (nawet lepszy z uwagi na
        młodość i brak możliwości konfliktu z dotychczasowym starterem, jak Kidda z
        Parkerem) został w Indianie, woląc być nr 1 i zarobić więcej kasy (tu można się
        pośmiać z niektórych fanów SAS utrzymujących, że to Spurs odwołali jego wizyty –
        tak, odwołali, kiedy w ogóle nie odpowiadał na telefony w sprawie wizyt).
        Trzeci w kolejności Brand zostaje w Clippers (brawo, hojny David! ;-)). Malone
        też Was odrzucił, gdy rzutem na taśmę próbowaliście za większą kasę wyszarpnąć
        go Lakers. Co więc zostało? Turkoglu, Mercer, Horry (gdzie on w Spurs znajdzie
        minuty?) – przydatne nazwiska, ale stanowczo zbyt małego kalibru, by przesądzać
        o mistrzostwie (tym bardziej, że odeszli Claxton, Ferry, S. Smith i
        prawdopodobnie Jackson). To samo Nesterovic; wprawdzie niezły center (choć może
        nie za taką cenę), i charakterem na pewno lepiej dobrany ze swoją
        beznamiętnością na parkiecie do Duncana niż KG ;-) – ale kto widział, jak
        niemiłosiernie robił go w serii z Wolves osłabiony przecież Shaq (do tego
        stopnia, że M. Jackson wypadł lepiej od niego), może wątpić, czy w porównaniu z
        nawet Robinsonem tuż przed emeryturą będzie nabytkiem na plus.
        Nie chcę być źle zrozumiany; Spurs to wciąż bardzo silny zespół, czołówka ligi –
        ale moim zdaniem nie tak silny jak Lakers. Dobrze, że mają głęboki skład (choć
        i tak płytszy od Blazers i Nets, nie mówiąc o Kings), ale głębokość jest mniej
        ważna niż to, jak silną pierwszą piątkę możesz wystawić i jakie supergwiazdy ją
        napędzają. Dlatego Bulls wygrali z Pacers w 1998 r., a Lakers z Blazers w 2000
        r. czy z Kings w 2001 i 2002 r. – i również z obecnymi Spurs będą faworytami,
        jeśli tylko nie przeszkodzą kontuzje, kłótnie wewnętrzne albo kłopoty prawne
        Kobego i GP. Porównajmy:

        PG: Payton Parker - wyraźna przewaga Lakers
        SG: Bryant Ginobili - wyraźna przewaga Lakers
        SF: D. George lub Fox Bowen lub Turkoglu – remis
        PF: Malone Duncan – przewaga Spurs
        C: Shaq Rasho - wyraźna przewaga Lakers

        Ławka:
        Fisher, Rush, Fox lub George, Cook, Miedwiedenko

        Mercer, Turkoglu lub Bowen, Horry, Rose

        Niech będzie, że przewaga Spurs

        Coach: Jackson Popovich - przewaga Lakers

        W sumie wyraźna przewaga Lakers :-).

        Przy tym przy okazji ostatniego trade’u wzmocnili się też Kings, wciąż
        najgłębszy zespół ligi (samo to, że tacy bezpośredni rywale jak Spurs i Kings
        handlują ze sobą, wykazuje, jak bardzo wszyscy boją się nowych Lakers, wiedząc,
        że bez wzmocnień nie dadzą im rady – więc handlują z mniej groźnymi niż LAL
        rywalami). W rezultacie na teraz hierarchię w NBA oceniałbym mniej więcej tak:

        1. Lakers
        2. Spurs i Kings
        3. Mavericks, Nets i Timberwolves

        Na Twoim miejscu więc bym się tak nie spieszył z proklamowaniem obrony
        mistrzostwa…

        Pzdr


        P.S. Ale Twoim poniższym wcześniejszym postem trudno mi się teraz nie cieszyć.
        Widzisz, że nawet 20 mln salary cap w porównaniu ze skromnymi 6 mln exceptions
        nie doprowadzi do tego, że FA będą woleć San Antonio od Los Angeles… :-)

        > Czas sie do tego
        > przyzwyczaic, offseason tez nie bedzie specjalna przyjemnoscia dla ciebie bo
        > Spurs tylko sie wzmocnia a dla Lakers poprawa bedzie trudnoscia i beda sie z
        > tym ( zasluzenie zreszta ) borykac.

      • Gość: Hen Re: Spurs mistrzem w 2004 IP: *.acn.waw.pl 25.07.03, 21:28
        Mam do Was pytanie. Czy nie uważacie, że wobec znacznego pierwszej piątki
        wzmocnienia LAL (Payton, Malone) Robinson zmieni zdanie (ulegnie namowom np.
        Duncana) i zagra jeszcze jeden sezon. Przecież, jak na C, nie jest taki stary.
        Pewnie, że nie jest już taki szybki, ale w obronie potrafi ustać O'Nealowi. I
        wtedy dwaj C - Robinson + Nesterovic (grający po 24 min) wspomagani przez
        Duncana mogą skutecznie przeciwstawić się "Szakowi".
        Czy Waszym zdaniem decyzja Robinsona jest ostateczna i niedwołalna
        • alex.4 Re: Spurs mistrzem w 2004 04.08.03, 19:53
          Nie słyszałem aby Robinson chciał wracać.
          Spurs mieli by poważne trudności z zdobyciem tytułu gdyby nie kontuzje w
          Sacramento i Dallas. W przyszłym roku S.Antonio nie jest silniejsze, a Dallas i
          sacramento nie są słabsze. Minesota uległa wzmocnieniu. A Lakers. Na papierze
          to pewny mistrz. Ale zobaczymy jak panowie się zgrają. O ile Malone nie bedize
          miał pewnie problemu z znalezieniem się w zespole, to z Paytonem moga byc
          wieksze kłopoty. Nie wiadomo co z Koby`m. Jesli zostanie uznanym winnym pewnie
          dostanie wyrok w zawieszeniu (aczkolwiek jeśli jest winien, powinien iść do
          więzienia). Jesli Shaq wytrzyma sezon, Payton nie bedzie grymasił, a na grez
          Koby`ego nie odbije się sprawa to Lakers są głónym kandydatem do tytułu. Jesli
          Wydaje się mnie, ze obecnie chierarchia wyglada tak (nie wiadomo jeszcze co
          wymysli Cuban, a on może jeszcze coś szykować, wymieniać np. Lafrentza):
          1 Lakers
          2 Sacramento
          3 Dallas
          3 S.Antonio
          5 Minnesota
          Pozdr
      • Gość: wojtas Re: Spurs mistrzem w 2004 IP: *.softpro2.pl 07.08.03, 22:52
        Moje typy:
        1. LAL - Z taką piatka nie ma sily, zeby ktos im dal rade, chyba ze kontuzje,
        albo inne okolicznosci (patrz Kobe)
        2. Dallas i Sacramento - praktycznie bez zmian w porownaniu do poprzedniego
        sezonu. W Sacramento pozyskanie Millera powinno zrownowazyc strate Pollarda i
        Clarka. Szkoda Turkoglu, ale w sumie nie gral duzo, a jest jeszcze Wallace i
        powinien byc Jim Jackson.
        3. Spurs - poziom porownywalny do poprzedniego, ale Lakersi sa mocniejsi, a
        dodatkowo trudno liczyc ponownie na kontuzje liderow Kings i Mavs. Na pewno
        oslabienie po odejsciu Robinsona - Rasho duzo slabszy w obronie i na pewno nie
        lepszy w ataku. Jedyne wzmocnienie to Turkoglu, ktory moze miec najlepszy
        sezon w karierze, tylko ze brakuje mu ogrania - w Sacra grzal lawe. Dodatkowo
        na plus przesuniecie Manu do pierwszej piatki.

        A tak wogole to to mam nadzieje, ze w koncu pech opusci Sacramento i zagraja w
        finale ligi, a jak sie znowu nie uda, to niech Dallas zajmie ich miejsce. W
        finale NJN albo Detroit powinni byc juz do ogrania. No a poza tymi druzynami
        bede kibicowal nowej Minnesocie i oczywiscie NYK z nowa nadzija bialych;))
        • Gość: Jabol130 Van Exel do warriors, Fortson i Jamison do Mavs IP: *.satx.rr.com 16.08.03, 05:55
          W dodatku do Jamisona, najlepszego strzelca w Warriors w zeszlym sezonie
          Mavericks otrzymaja rowniez pf Danny Fortson, sf Chris Mills i g Jiri Welsch.
          Wraz z Van Exel'em, Dallas wysle Avery Johnsona, Evana Eschmeyera i Popeye
          Jonesa do Golden State.

          Fortson to swietny rebounder, mills niezly w obronie, Jamison - kolejny
          wszechstronny scorer az trudno uwiezyc ze jedynym naprawde przyzwoitym graczem
          Dallas sie pozbywa jest Van Exel
          Dallas zdecydowalo sie wlaczyc do walki gigantow NBA w przedsezonowej
          przerwie, zamieszczony ponizej artykul brzmi dosyc pewnie, pewniej niz
          poprzednie plotki na temat Mavericks, jesli ta wymiana jest w istocie prawda
          to dallas sie niezle polepszylo, nie rozumiem tylko w jaki sposob Cuban
          potrafil namowic GS to tej trade

          www.dfw.com/mld/dfw/sports/basketball/6543831.htm
          • Gość: Jabol130 bajeczna piatka zachodniej konferencji IP: *.satx.rr.com 20.08.03, 08:19
            posted by SpursCrusader on Spursreport.com:
            " The Western Conference Fab Fives
            By Chad Ford
            NBA Insider
            Send an Email to Chad Ford Tuesday, August 19
            Updated: August 19
            11:00 AM ET

            Forget about the Kobe Bryant case, LeBron James, the Eastern Conference, the
            incoming foreign invasion and just about anything else the pundits will use to
            try to define the upcoming NBA season.


            Mark Cuban and the Mavs are determined to stay in the hunt out West.
            Mark Cuban and four other NBA owners have a more subtle, more true answer to
            what ails the NBA.

            For the first time in ages, you don't have to get excited about a slick new
            marketing ploy. No, Cuban along with Jerry Buss, the Maloof Brothers, Glen
            Taylor and Peter Holt have something different in mind now.

            Competition.

            The race for the Western Conference crown is shaping up to be one of the most
            exciting in recent NBA history. Over the summer, five teams
            • Gość: wojtas Re: bajeczna piatka zachodniej konferencji IP: *.softpro2.pl 20.08.03, 16:34
              >
              > The race for the Western Conference crown is shaping up to be one of the
              most
              > exciting in recent NBA history. Over the summer, five teams
              • alex.4 Re: bajeczna piatka zachodniej konferencji 20.08.03, 18:02
                Ciekawie, ciekawie. Choc Minnesota mająca świetna pierwszą piatkę nie ma
                przyzwoitym rezerwowych. W tej statystyce wyżej powinno się znaleść Scramento,
                które znowu ma dobrych rezerwowych. Lakers na papierze wyglada na druzyne nie
                do pobicia. Jeśli proces nie wpłynie zbyt deprymujaco na Bryanta, a Shaq
                porządnie przepracuje przygotowanie do sezonu Lakers są mimo zmiocnień
                przeciwnikó najważniejszym kandydatem do tytułu. Ale nie sądzę, abyśmy milei
                druga połone dynastii lakers. Skład Lakers jest stary, Payton i Malone mają
                niskie kontrakty, trudno będzie Lakers znaleść nastepców.
                Pozdr
                • Gość: Wilt Re: bajeczna piatka zachodniej konferencji IP: *.crowley.pl 01.09.03, 13:53
                  Ale nie sądzę, abyśmy milei
                  > druga połone dynastii lakers. Skład Lakers jest stary, Payton i Malone mają
                  > niskie kontrakty, trudno będzie Lakers znaleść nastepców.
                  > Pozdr

                  Chyba Mailmanowi i GP starczy wieku akurat gdzieś na drugi 3 - peat, co zgadza
                  się z tym, że Lakers planują teraz do 2006 (a to, że obaj są tani, to chyba
                  dobrze...) ;-)

                  Pzdr
      • Gość: Sugar czyli Cukier Ech...czyli do Wilta...czyli ech...czyli epilog??? IP: *.retsat1.com.pl 23.08.03, 12:15
        Drogi Wilt`cie! Bardzo ważna rzecz! Spróbuj (o ile to możliwe) potraktować
        poniższy post z przymrużeniem oka ;-)

        1. Fox vs. Bowen

        Twój cytat: "Fox: czy masz jakiekolwiek dowody czy choćby poszlaki albo
        przynajmniej wypowiedź kogoś ze światka NBA, świadczące, że jego
        zainteresowanie filmem wpływa ujemnie na grę?"

        Dzwoniłem wczoraj do Ricka, ale oczywiście zarzekał się że Lakersi to dla niego
        wciąż numer 1. Acha, kazał cię pozdrowić i obiecał że wyśle ci swój plakat z
        podpisem i czapeczkę. Miłe, co nie?

        A tak serio, to z chęcią bym z tobą podyskutował, ale strzeliłem taką sqifę, że
        nie pozostaje mi nic innego, jak posypać głowę popiołem (cukrem?) i przyznać
        się do porażki... Byłem przekonany że Bowen jest młodszy! To w moim mniemaniu
        całkowicie dyskwalifikuje mnie jako człowieka piszącego o NBA na forum... Co do
        Heat, to pisząc tamte słowa (możesz oczywiście mi nie wierzyć, ale) wiedziałem
        że Bowen grał pierwszej piątce u Riley`a. Zapomniałem tylko że trwało to DWA
        sezony... w pierwszym(w rzeczywistości drugim) faktycznie był tylko rezerwowym.

        No ale nie zmienia to faktu że mnie zakasowałeś... Jesteś wielki! Przynajmniej
        w pisaniu o NBA...

        2. Sprawa Devean`a

        Gdyby w STSie przyjmowali zakłady na to co Wilt napisze na forum, wygrałbym
        wielką kasę... Szczerze mówiąc sam mogłem napisać tę część twojego postu.
        Oczekujesz zapewne, abym zacytował twoje słowa: "Ja, Wilt chcę oznajmić iż
        nobilituję Deveana G., gracza LA Lakers". Nic takiego oczywiście ani ty, ani
        nikt inny nigdy nie napisał. Za to napisał (i słusznie) calagan, że całe
        zamieszanie (zainteresowanie) George`em spowodowane jest w dużej mierze faktem
        iż jest on rezerwowym Lakers, a Lakers mają słabą ławkę. Dlatego każdy
        wyróżniający się zawodnik na ławce Lakersów wzbudza zainteresowanie. Moim
        skromnym zdaniem (oczywiście dużo mniejszym niż Twoje/Wasze) przeceniacie
        Deveana, a w szczególności przeceniłeś go TY (Wilt`cie) względem Hedo Turkoglu.
        I zanim wkleisz mi dla porównania (udowodnienia mi że....) statystyki obydwu
        graczy, chciałbym nadmienić tylko że Hedo był wyróżniającym się zawodnikiem
        rezerwowym w Sacramento, a George w Lakers. Devean miał za konkurentów takich
        tytanów koszykówki jak Brian Shaw, Stanislav Medviedenko, czy resztki Mitcha
        Richmonda... Nic dziwnego że błyszczał (błyszczy!).

        Wciąż podtrzymuję swoje pytanie: jak waszym zdaniem DG radziłby sobie w np.
        Toronto, Seattle, czy Atlancie, gdzie musiałby przejąć ciężar gry, a przede
        wszystkim musiałby zdobywać więcej punktów? I to nie mając tej bezcennej
        świadomości, że cała obrona przeciwnika skoncentrowana jest na najlepszym C i
        drugim SG w lidze?

        3. Sugar the Manipulator...

        Cytat: "Pytam: na jakiej podstawie grupujesz starych i nowych zawodników Spurs
        w pary, a potem polemizujesz z oceną tych par, tak jakbym ja jej dokonał?"

        He he... fajnie to wymyśliłem, nie? ;-)

        Powaliło mnie za to to, w jak trafny sposób odczytałeś moje działanie
        matematyczne. BRAVO! Faktycznie wyszło "0" A przecież o to mi chodziło... Jabol
        napisał, że Spurs są bogami offseason, ty napisałeś, że nieprawda, że jeśli
        już, to tylko się osłabili (Robinson etc.). Ja napisałem że jest remis. Ty
        napisałeś, że z mojego postu jednoznacznie wynika, że jest remis, więc po co
        się rzucam, skoro od początku pisałeś że tak. Kto ma rację? :-) Znowu Wilt?

        I`m the same manipulator as you are Wilt! And it`s no shame... Chyba że jesteś
        prawicowcem (ale że chyba nie jesteś ;-) ale o tym za chwilę)

        Kolejna sprawa. Piszesz że przewaga Lakersów nad Spurs to:

        5 + trener (LA)
        nad
        rezerwa + trochę słabszy trener (SA)

        Ta przewaga może zadecydować o tytule. Faktycznie, nie da się tu polemizować.
        Masz 100% racji.

        Pytanie: a co jeśli przyjdą kontuzje? Co jeśli na grze Bryant`a odciśnie się w
        jakikolwiek sposób sprawa procesu? Co jeśli będą konflikty w 5 Lakersów? Ale o
        tym nie piszesz...

        4. No więc po co te posty???

        Z dwóch powodów. Po pierwsze, przedstawiając swoje analizy (które są słuszne i
        się z nimi zgadzam), zapominacie trochę o tym co napisałem powyżej. Na papierze
        wszystko jest piękne, liczby nie kłamią... Ale co jeśli... Rasho się na pewno
        nie sprawdzi, bo do tej pory się nie sprawdzał. Ale jak będzie grał Bryant
        mając w perspektywie więzienie, lub conajmniej zszarganą reputację? Jak będzie
        grał Malone, który poraz pierwszy w karierze będzie 3-4 opcją w ataku? Co na to
        wszystko Payton? Nie zapominajmy że Jackson radził sobie do tej pory z max 3
        gwiazdami w drużynie, ale tylko 1 legendą. A Malone legendą już jest
        (przynajmniej w swoim mniemaniu. 2gie miejsce za Jabbarem to w końcu nie byle
        co), Payton bardzo by chciał, a O`Neal? To przecież jego drużyna...
        Czasem po prostu zapominacie w swoich cyferkach zaokrąglić trochę do góry lub w
        dół... Stąd moja skromna reakcja ;-)

        Po drugie, forum nieco siadło ;-( Dominacja Lakersów jest tu bezsprzeczna. Ja
        Jabol rozpoczął wątek o Spursach, szybko został spacyfikowany i dyskusja się
        urwała... Obawiałem się zostaną w końcu tylko calagan i Wilt, i nieskończone
        debaty o wiecznie perspektywicznym Deveanie, o postępach Rusha, o nodze Foxa,
        zaangażowaniu O`Neala etc. itp. Chciałem trochę ruszyć z tym forum do przodu i
        prosze... :-) Znowu zażarte polemiki i dyskusje :-) I chyba o to chodzi?

        5. Zakończenie, z przymrużeniem oka ;-)

        Strasznie emocjonalnie reagujesz na krytykę swoich postów Wilt ;-) Przecież
        nikt nam za to nie płaci, to tylko zabawa... Nie chodzi mi tu o mnie, tylko o
        ogólne wrażenie z dotychczasowej lektury twoich postów... Chill out!

        Na koniec osobiste pytanie: do tej pory pisałeś z rządowego adresu IP:
        Twoje "kłopoty z komputerem" i w konsekwencji zmiana adresu IP: zbiegła się z
        czystkami w MSW i aferą Starachowicką. Jesteś czerwony Wilt? Jeśli tak, to ja
        nie mam nic przeciwko :-) And don`t take it too personal...

        Pozdr.
        • Gość: Wilt Do Sugara - 2 IP: *.crowley.pl 01.09.03, 13:48
          Sugar:

          1. Pewnie wiesz, jak to jest z pasjami, które traktuje się poważnie, jak
          ja NBA: zdarza się, że w polemikę wkłada się sporo wysiłku i osobistych emocji.
          Nie powinno Cię to dziwić, szczególnie że – jak sam przyznajesz – prowokujesz,
          czyli chcesz wywołać podobne reakcje (ja celowo nie prowokuję, i choćby dlatego
          moje działanie różni się od Twojego, choć twierdzisz inaczej). A ja tak czy
          owak staram się wyjaśnić interesujące mnie kwestie z koszykarskiego punktu
          widzenia, na użytek wszystkich forumowiczów, nawet gdy sam mój polemista nie
          pisał do końca serio (co zresztą trudno czasem ocenić).
          2. Mylisz się; od początku pisałem o remisie co do zmian w Spurs. Oto
          cytat:

          • Znów do Jabola adres: *.crowley.pl
          Gość: Wilt 11-08-2003 17:14 odpowiedz na list odpowiedz cytując

          (…)
          Gdzie tu widzisz
          postęp w stosunku do zeszłego sezonu i dokonania „najlepszego GM w
          lidze”? Ja
          widzę pozostawanie na tym samym poziomie; co pamiętając, że a)
          wcale nie
          zmiatali swoich osłabionych przecież kontuzjami przeciwników, b)
          przeciwnicy są
          teraz znacznie silniejsi i nie ma powodu myśleć, że znów będą mieć
          pecha z
          kontuzjami – w żadnym wypadku nie pozwala myśleć o Spurs jako
          faworytach nr 1.

          I stąd było moje pytanie: gdzie Twoja polemika z moją zasadniczą tezą?
          3. Przed Lakers wiele znaków zapytania, stąd przecież wyraźnie
          podkreślałem, że oceniam ich nie biorąc pod uwagę pesymistycznych scenariuszy
          (tak samo zresztą jak przy Wolves i całej reszcie). Mowa o samym sporcie: i tu
          chyba i ty nie zaprzeczasz, że Lakers w pełnym składzie mają największe szanse
          na mistrzostwo (właśnie: może przedstawiłbyś własny ranking?).
          4. Ten biedny Devean… Znów nie wiem, kiedy to ja przeceniłem go wobec
          Turkoglu. Jeśli niewystarczająco jasno wynikało to z moich wcześniejszych
          wypowiedzi, kiedy to dopuściłem przewagę Spurs na SF, stwierdzam wprost: mimo,
          że dokonał w NBA na razie mniej niż George (i dałoby się do niego odnieść
          pytania zadawane przez Ciebie wobec gracza Lakers) i statystyki z zeszłego roku
          miał słabsze, to uważam, że ma większy potencjał i większe szanse na zostanie
          gwiazdą. Wystarczy?
          5. Moje IP wbrew pozorom cały czas pozostaje rządowe (wyznaję: internetem,
          NBA, forum zajmuję się w wolnych chwilach w pracy…). A poglądy polityczne
          oczywiście mam, ale wolałbym, żebyśmy na tym forum dzielili się tylko sportowo.
          Wyobrażasz sobie dylematy typu: fan Pistons z Samoobrony jedynego ideowego
          sojusznika znajduje w fanie Nets ;-) ?

          Pzdr
          • Gość: Sugar Sugar do Wilta IP: *.retsat1.com.pl 01.09.03, 18:37
            Gość portalu: Wilt napisał(a):

            > 1.Pewnie wiesz, jak to jest z pasjami, które traktuje się poważnie, jak
            > ja NBA: zdarza się, że w polemikę wkłada się sporo wysiłku i osobistych
            > emocji.

            Jak i tym razem ;-) patrz poniżej...

            > Nie powinno Cię to dziwić, szczególnie że – jak sam przyznajesz –
            > prowokujesz, czyli chcesz wywołać podobne reakcje (ja celowo nie prowokuję,
            > i choćby dlatego moje działanie różni się od Twojego, choć twierdzisz
            > inaczej). A ja tak czy owak staram się wyjaśnić interesujące mnie kwestie z
            > koszykarskiego punktu widzenia, na użytek wszystkich forumowiczów, nawet gdy
            > sam mój polemista nie pisał do końca serio (co zresztą trudno czasem ocenić).

            Wynika TROCHĘ z tego, że moje posty zdominowane sa przez prowokację i próby
            manipulacji, a przynajmniej ja w ten sposób odczytuję twoje słowa. Jakkolwiek
            biorę poprawkę na wysokie zaangażowanie emocjonalne w pisany przez ciebie
            tekst, dlatego się nie gniewam ;-)

            Czasem faktycznie, może coś przekręcę, ale czynię to nieświadomie, ponieważ
            prawie wszystkie fakty o jakich piszę, przywołuję z pamięci. Koniec końców, ma
            to też dobre strony, ponieważ prowokuje dyskusję, co jest niezmiernie rzadkim
            objawem na tym wymarłym ostatnimi czasy forum ;-(

            > 5.Moje IP wbrew pozorom cały czas pozostaje rządowe (wyznaję: internetem,
            > NBA, forum zajmuję się w wolnych chwilach w pracy…).

            Jassssne ;-)
            Ale ok., całkiem możliwe że odpowiednia komórka monitoruje to co piszesz ;-)

            > Wyobrażasz sobie dylematy typu: fan Pistons z Samoobrony jedynego ideowego
            > sojusznika znajduje w fanie Nets ;-) ?

            Biorąc pod uwagę moje czysto koszykarskie sympatie, jako fan Philadelphii,
            znajduję się w żelaznej opozycji do zdominowanego przez Western Conf. forum o
            koszykówce na GW

            pozdr.
            • alex.4 Re: Sugar do Wilta 01.09.03, 20:58
              Myslę, że K.Malone zagra jeszcze jeden dobry sezon, a potem bedzie jednak grał
              słabiej. Shaq, trudno poiwedzieć na ile go jeszcze stać. Nie sądzę, aby Bryanta
              wsadzili do wiezienia za gwałt. A Payton zdobedzie wymarzony tytuł i zacznie
              narzekać.... Lakers zbudowali zespół na jeden dobry sezon. Kiedy zdobedą tytuł
              mistrzowski. Nastepnie bedą należeli do najsilniejszych zespołów, ale nie oni
              bedą rozgrywać raczej karty.
              Houston tak samo chcieli kontynuować dynastię, sprowadzili Drexlera, potem
              Barkleya i Pippena. Skończyło się na wypadnieciu z walki o PO. Lubie Malone i
              zyczę mu zdobycia pierścienia (Paytonowi w sumie też był jedny,m z najleposzych
              playmakerów), ale nie zbyt wierzę zespoły zbyt stare. A jeden młody Bryant moze
              byc za mało..
              PoZdr
              • Gość: Sugar Taki mi wpadł pomysł do głowy... IP: *.retsat1.com.pl 01.09.03, 22:51
                Od samego początku największym błędem Lakers było moim zdaniem to o czym
                napisał alex4, czyli jednosezonowość tego składu. Next year budujemy wszystko
                od nowa... Ale abstrachując od wyników jakie osiągną Lakersi w tym sezonie co
                powiecie o tym że...

                Po sezonie 2003/2004 Bryant dostaje wolna rękę, a do LA przychodzi KG? Albo
                sign&trade? Bo dla mnie to Kobe jest już spalony (z resztą nigdy go nie lubiłem)
                a KG to cichy, spokojny chłopak, całą karierę spędził na prowincji, to nie
                będzie nagle szaleć.

                To dosyć ekstremalna wizja, ale ciekawy jestem waszego zdania?
            • Gość: Wilt Do Sugara i alexa IP: *.crowley.pl 05.09.03, 16:03
              - Sugar: sam przyznałeś, że prowokujesz, natomiast ja nigdy nie pisałem, że
              zdominowało to Twoje pisanie, więc nie ma potrzeby przypisywać mi nadmiernego
              zaangażowania (chyba że to kolejna prowokacja ;-)). I tyle chyba wystarczy na
              ten temat.

              - Wiek Lakers: tu oczywiście się z Wami nie zgadzam. 3 lata, czyli obecny
              horyzont czasowy, na jaki planuje klub, to stanowczo za mało, biorąc pod uwagę
              zarówno obecne standardy wiekowe, jak i konkretny przebieg kariery tych graczy,
              żeby spodziewać się znaczącego pogorszenia gry Shaqa i GP. Zostaje najwyżej
              Malone, choć jeśli osłabnie, to a) nie tak od razu; b) nawet w 2006 będzie
              lepszy niż wszyscy dotyczasowi PF Lakers co najmniej od czasów E. Campbella; c)
              przecież klub nie zostawi go samego, tylko będzie starał się wspomóc młodymi
              graczami (tak jak Lakers w 1987 Kareema Thompsonem, co okazało się świetnym
              posunięciem i przedłużyło karierę Kareema).
              Nie wiem, czy porównania alexa Lakers - Rockets są do końca uzasadnione.
              Zaczynając sezon w 1996 – Olajuwon i Barkley mieli po 33 lata, a Drexler – 34.
              Teraz Kobe ma 25, Shaq - 31, GP - 35 i Malone - 40 – przeciętna wbrew pozorom
              niższa od tamtego składu, nie mówiąc o składzie z Pippenem z 98/99: tylko że
              LAL są poza tym silniejsi. Dodatkowo znacząca różnica: cała trójka Rockets
              miała kłopoty z kontuzjami, szczególnie Barkley, a w czwórce Lakers tylko Shaq –
              za to Payton i Malone to mimo wieku wciąż prawdziwi ironmen. A i nie jest tak,
              że tamten skład Rockets był kiepski – przecież gdyby nie kolejna kontuzja
              Barkleya, najpewniej wygraliby z Jazz, więc zostali co najmniej wicemistrzami.
              Uważam zresztą, że mieliby większe szanse niż Utah na pokonanie Bulls: a
              właśnie, a w jakim wieku byli ci Bulls? Jordan – też 33 lata, Pippen - 31,
              Rodman – 36. Robak, nawet kiedy przychodził do Bulls, miał już 35 lat, i na
              pewno reprezentował mniej niż teraz 40 – letni Malone…Harper też nie był młody.
              Natomiast obecni Lakersi są młodsi, lepsi i zdrowsi – dlatego właśnie widzę ich
              jako więcej niż 1 – krotnych mistrzów :-).

              Zresztą gdyby nawet GP i Malone mieli się gwałtownie postarzeć, to co mieli
              Lakers innego zrobić? Podpisać Howarda lub PJ Browna za MLE (jeśli ten drugi w
              ogóle by za tyle poszedł…), i Alstona czy T. Hardawaya za LLE zamiast Paytona i
              Mailmana, żeby pozyskać nabytki młodsze - mimo że poza tym gorsze pod każdym
              względem? Bo tylko wybór tego rodzaju mieli, o czym przecież dobrze wiecie. I
              gdzie tu jakiś rzekomy błąd klubu?

              Tym bardziej, że zawsze tak było, że drużyny walczące o kolejne mistrzostwa
              wzmacniają się nie młodzieżą, tylko doświadczonymi weteranami, nie patrząc na
              ich wiek: Celtics lat 60. (Lovellette, Howell czy Embry), Lakers lat 80.
              (McAdoo, M. Thompson) czy wspomniani Bulls.
              Okazało się to dla nich słuszną polityką; i nie ma powodu, żeby z współczesnymi
              LAL było inaczej.

              - Pozbycie się Kobego… rozumiem, że to dowcip. Jeśli będzie grał, a nie
              siedział, to Lakers (jak zresztą zrobiłby każdy team) zrobią absolutnie
              WSZYSTKO, żeby go zatrzymać. KG mogliby próbować pozyskać najwyżej jako
              uzupełnienie do Bryanta…ale oczywiście trudno oczekiwać tu na sukces, z powodu
              finansów i ambicji KG, który musi się jeszcze naczekać tyle, co GP i Malone,
              żeby zrozumieć, że najlepsza droga do mistrzostwa wiedzie przez Los Angeles :-).
              Aha, i chyba nie wiesz o przeszłości KG, Sugar, jeśli nazywasz go cichym,
              spokojnym chłopakiem z prowincji. Może niedługo nazwiesz tak i Iversona i
              powiesz, że dlatego Lakers powinni wymienić Kobego na niego? ;-)

              Pzdr
              • alex.4 Re: Do Sugara i alexa 05.09.03, 16:50
                Myslę, ze Lakers nie mają powodu pozbywać się Koby`ego. Zobaczymy jakie
                reperkusje przyniesie sprawa o gwałt Koby`emu, ale najprawdopodobniej nikłe.
                Pozyskanie Paytona i Malone za ta cene to był prawdziwy majstersztyk. Pewnie
                przyniesie on tytuł mistrzowski. Oczywiście, że Malone jako 40 jest lepszy od
                każdego PF Lakers poprzednio. Jest tylko jedna róznica. Shaq miał najlepsze
                sezony swojej kariery. Jesli Shaq będzie grał dobrze to Lakers bedą potegą. Bez
                niego cała konstrukcja może się zawalić.
                Forma niektórych straszych graczy potrafi bardzo spaść praktycznie w ciągu
                sezonu. A 40 PG, to tylko w historii był Stockton.
                Ale niedługo zobaczymy. Jak Shaq bedzie grał tak jak za najlepszych czasów, a
                przynajmniej nie bedzie widać kontuzji, to Lakers bedzie trudno pokonać. Inna
                sprawa, że osatatnio lakers podpisali kontrakty z kilkoma graczami z NBDL. Nie
                wiem jaka jest sytuacja kadrowa wśród rezerwowych lakers. Ale w ich wypadku
                powinni mieć kilku porządnych zmienników.
                Pozdr
                • Gość: Wilt Re: Do Sugara i alexa IP: *.crowley.pl 10.09.03, 12:17
                  Lakers mają już taki zwyczaj, że na obóz zapraszają ładnych paru no names: może
                  coś z któregoś wyjdzie, chociaż wątpię (Samake…). Wolałbym, żeby zamiast
                  takiego Chenowitha zatrzymali Madsena (przecież do Wolves też poszedł za
                  minimum), jednocześnie pozyskując Granta. Wtedy bym już nie narzekał na ponowny
                  brak prawdziwego rezerwowego 7 – footera (jeśli Chenowith takim się jednak
                  okaże, wszystko odszczekam :-)).

                  Pzdr
                  • Gość: Lukasz22W-wa Re: Do Sugara i alexa IP: *.acn.pl 11.01.04, 22:03
                    Rewelacyjna potyczka słowna, nie miałem jednak na tyle czasu żeby ją w całości
                    prześledzić...I może czas teraz na wyciągnięcie pierwszych wniosków?
                    • Gość: Wilt Re: Do Sugara i alexa IP: *.starnettelecom.pl 16.01.04, 15:23
                      Zwykle na większe podsumowania puszczam się trochę później, tuż przed All –
                      Star Break, ale już teraz widzę, że moje prognozy generalnie się sprawdzają.
                      Lakersi pozostają dla mnie faworytem nr 1, zarówno sercem, jak i rozumem (w
                      przeciwieństwie do poprzedniego sezonu), ale oczywiście dotyczy to ZDROWYCH
                      Lakers – bo na razie wygląda, że bogowie koszykówki sprzysięgli się przeciw ich
                      zdrowiu, żeby ten sezon uczynic ciekawszym. Kolejno Malone, Shaq, Kobe… – mam
                      nadzieję, że przyniesie to też dobre skutki: a) wyczerpie to limit pecha przed
                      playoffs; b) wpłynie to korzystnie na poziom gry role players, którzy nauczą
                      się sami brać odpowiedzialność za mecze (zdają się to potwiedzać ostatnie 2
                      zwycięstwa tylko z KB i GP i 1 nawet bez Kobego! Szczególnie pocieszają postępy
                      Miedwiedenki.). Tak czy owak, prognozowane 1. miejsce w regular season jest
                      zagrożone.

                      Również w mocy pozostaje prognoza, że główne zagrożenie stanowić będą Spurs i
                      Kings. Sacto ma teoretycznie najbardziej imponujący bilans, grając bez gwiazdy
                      nr 1 – Webbera, choć trzeba zauważyć, że wbrew pozorom może się okazać, że
                      spychając Peję z powrotem do roli opcji nr 2 oraz wyjmując ze składu twardego
                      defensora na PF – B. Millera i zastępując go miękkim Webberem, wcale nie będą
                      grali o tyle lepiej, jakby się zdawało. A w ogóle Kings to zespół, któremu
                      zawsze coś staje na przeszkodzie w zrealizowaniu potencjału; dlatego
                      niezależnie od merytorycznych argumentów, instynktownie bardziej obawiam się
                      Spurs – zespołu, który pokazał, że umie zdobywac mistrzostwa i grać powyżej
                      swego teoretycznego potencjału, nie jak Kings – poniżej. Dodatkowo świetnym
                      wzmocnieniem powinien dla nich okazać się Ward, gdy tylko zgra się z drużyną:
                      pomaga im w usunięciu 2 dotąd trapiących ich słabości - backup PG i rzutów za
                      3.

                      Wielką niewiadomą pozostaje Minnesota, grająca na razie bez Szczerbiaka,
                      Hudsona i prawie bez Kandiego (tu tak samo można się zastanawiać, czy ich
                      powrót wzmocni ich tak, jakby się zdawało), natomiast Dallas możemy się zbytnio
                      nie obawiać; transfery im nie posłużyły, jak zresztą sądziłem.

                      Co do możliwych rywali ze Wschodu, Nets się nie obawiam: Lakers, jak się mówi,
                      znają ich numer. Największe szanse na finały mają natomiast Pacers, większe niż
                      Nets i Detroit – ale to akurat dobrze, bo przeciw Lakers wypadają gorzej od
                      Pistons, nie mając tak dobrych defensorów przeciw Shaqowi.

                      W sumie więc powinno być dobrze ;-) – oby tylko zdrowie dopisywało.

                      Pzdr
                      • xamel do wiltcika 04.02.04, 15:36
                        wilt zabelkotal :
                        > oraz wyjmując ze składu twardego
                        > defensora na PF – B. Millera i zastępując go miękkim Webberem, wcale nie
                        > będą
                        > grali o tyle lepiej, jakby się zdawało

                        :-)
                        to jest na takim poziomie wiedzy jakby napisac ze LA straca wstawiajac do
                        skladu miekkiego malona za twardego defensora S.Medwiedenko

                        wilt - nie przesadzaj wszyscy czekaja na powrot webbera zeby kings zaczeli grac
                        w koncu porzadna obrone ...
                        nie wierzysz ?
                        jakie miejsce mieli w zeszlym roku kings pod wzgledem defensywy ? (point
                        allowed)
                        pierwsza 3
                        a teraz z "twardym" millerem zamist "miekkiego" webbera sa pod tym wzgledem w 3
                        dziesiatce
                        wiec daruj sobie takie teksty - webber moze zepsuc wiele swoim powrotem -
                        chemie, rotacje, stojaka, millera+divaca - ale na pewno nie zepsuje obrony -
                        wrecz przeciwnie
                        prosze odrobic najpierw prace domowa zanim sie wypowiesz na temat innych
                        zespolow

                        BTW: ciekawe czemu nie boisz sie Garneczka i jego chlopakow ?
                        • Gość: Wilt Próbuj dalej szćżęścia ;- IP: 62.29.137.* 06.02.04, 15:33

                          Wróć do mamusi, chłopczyku, i potrenuj maniery – albo do piaskownicy i potrenuj
                          wyzwiska. Bo na razie w obu dziedzinach nieco za kiepskiś: nie zdołałeś mnie
                          ani wkurzyć (najwyżej ziewnę i postawię ignora), ani sprowokować do
                          merytorycznej odpowiedzi (tym bardziej, że na szczęście prowadzę bardziej
                          interesujące polemiki na forum). Doskonal się więc w którymś z tych kierunków;
                          może zarobisz na Pełną Odpowiedź Wilta ;-).
                          • Gość: Lukasz22W-wa Re: Próbuj dalej szćżęścia ;- IP: *.acn.pl 07.02.04, 01:00
                            Z tego co widzę Wilcie miales podobną przeprawę do mojej (czytaj LB).Czy
                            niektórzy nie potrafią pojąć tego, że prezentują się żałośnie?
                            Mało tego, mimo zdecydowanego ignora wciąż nic do nich nie trafia i znowu to
                            samo...ach załamać się tylko można, iz tak mało rozgranięci odwiedzają to forum.
                            Nie pisze tego tylko ot tak, ale apeluję do wszystkich forumowiczów, którzy nie
                            wiedzą na czym polega prowadzenie sztuki dyskusji, aby wzięli konieczne
                            korepetycje, nabrali oglady i ewentualnie wrócili.Szkoda tylko, że zasmiecacie
                            forum gazety ogólnopolskiej.
                            Pzdr dla normalnych (czytaj LB: niesadystycznych i skrajnie apodyktycznych)
                            forumowiczów...
                            • Gość: LB Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.04, 22:38
                              Z Wiltem można prowadzić długie dyskusje, bo on ma jakieś argumenty.
                              Ty nie masz żadnych.

                              LB

                              PS. Podoba mi się to, jak się podlizujesz Wiltowi. Widać, że masz w tym wprawę.
                          • xamel do bufona 09.02.04, 11:03
                            taaaa

                            niestety w moja wypowiedz wkradly sie niescislosci :
                            sakramento rok temu - 95,2 - 13 najgorszy pod tym wzgledem zepsol NBA
                            sakramento w tym roku - punkty tracone 97,4 - 5 najgorszy (!!!) zespol w NBA

                            jak rozumiem do merytorycznej odpowiedzi trzeba sprowokowac - bo fakty
                            swiadczace o tym ze sie nie mialo racji do wyobrazni nie przemawiaja
                            troche mniej nadecia na swoim punkcie, troche wiecej uwagi w ferowaniu wyrokow

                            PS: u mamy i w piaskowanicy za wysoki poziom - musialem wrocic tu
                            PS2: to jak z tymi LAL? sa tak dobrzy jak mowilem ja czy tak slabi jak mowil wilt ?
                            • xamel Re: do bufona 09.02.04, 11:12
                              jescze kilka statystyk -
                              pozwalaja przeciwnikom rzucac ze skutecznoscia 45% (5 najgorszy wynik w lidze)
                              podczas gdy rok temu byli pod tym wzgledem NAJLEPSI (42%)

                              "miekki" Webber "twardy" Miller ?

                              ciekaw jestem odpowiedzi "twardego" Wilta - czy bedzie merytoryczna czy jak
                              zwykle jak brak argumentow to czysta zlosliwosc?

                              BTW: kiedy wraca Malone - juz sie nie moge doczekac ponownej dominacji LAL
                              • Gość: Wilt Re: IP: 62.29.137.* 12.02.04, 13:58
                                To niezmiernie interesujące, co piszesz; zastanówmy się jednak, jak by spojrzał
                                na to obiektywny obserwator. Piszesz o moim braku merytorycznych argumentów –
                                wydaje się, że w jednym poście – choćby na tym wątku - potrafię zawrzeć ich
                                więcej (patrz narzekania na długość moich postów; cóż, nie sposób wszystkich
                                zadowolić ;-)) niż Ty przez miesiąc działalności na forum, gdzie nie jesteś
                                zbyt aktywnym uczestnikiem, zadowalając się wtrącaniem jakiegoś zdania od czasu
                                do czasu. Piszesz o obrażaniu: chyba wszyscy widzieli, że to Ty mnie właśnie
                                pierwszy niesprowokowany zaatakowałeś i próbowałes obrazić; albo bezinteresowna
                                wredność albo jakieś urazy z przeszłości (że jednak ja nikogo pierwszy nie
                                obrażam, musiałem chyba Cię o jeden raz za dużo pokonać w dyskusji ;-)) – żadna
                                z tych możliwości nie świadczy o Tobie najlepiej… Taki obserwator musiałby też
                                zauważyć, że generalnie nie unikam polemik, wprost przeciwnie; natomiast nie
                                spodziewałby się chyba, jak każdy noramlny człowiek, że będę wysilał się na
                                dyskusję z kimś, kto mnie obraża. Trudno uwierzyć, byś i Ty tego nie widział,
                                ale na wszelki wypadek mówię wyraźnie: obrażając mnie w istocie wykluczasz
                                wszelką poważną polemikę. Trudno, bym akceptował takie postępowanie, ale w imię
                                dobrej atmosfery na forum daję Ci jeszcze szansę: napisz merytoryczny post, bez
                                ŻADNYCH bluzgów, to Ci odpowiem. A jeśli zamiast tego dalej będziesz próbował
                                obrażać, też będzie OK: wszyscy już na dobre zobaczą, że tylko na tym Ci
                                zależy, będę mógł postawić Ci ignora i zająć się innymi sprawami.

                                • xamel na kolanach ? 12.02.04, 16:33
                                  po 1. wydaje mi sie ze przesadzasz i mylisz bluzgi z docinkami czy zlosliwoscia
                                  - do tych 2 ostatnich uwazam ze mam pelne prawo
                                  po 2. mam wrazenie ze lekko przesadzilem w dyskusji siugara o prognozach ale po
                                  prostu dalem ci sie sprowokowac (ja przegialem ty przegiales jest ok)
                                  w zasadzie to co bedzie dalej powinno pojsc na twojego prywatnego maila ale
                                  skoro juz wlaczasz opinie publiczna (:-)cytat "wszyscy już na dobre zobaczą, że
                                  tylko na tym Ci zależy") to dam to tu

                                  przesledzmy "historie naszej znajomosci"
                                  xamel:
                                  "[...] LA mialo wszystkich latwo objedzac (zwlaszcza jesli przeciwnicy graja bez
                                  [...]"
                                  wilt:
                                  [...]P.S. do xamela: kolego, według kogo LAL mieli wszystkich „objeżdżać” –
                                  chyba nie Ciebie? [...]
                                  Gorzej niż się
                                  spodziewano grają natomiast Spurs – nawet gdy byli jeszcze w pełnym składzie. [...]

                                  tu przyznam ze per "kolego" mnie troche zdenerwowalo (byc moze masz taki status
                                  na forum ze mozesz sobie na to pozwalac - mi nie musi sie to podobac - ale
                                  przyznam ze zbyt mnie to wytracilo )

                                  xamel:
                                  "a sugar mial o tobie taka dobra opinie ... a ty sie tak czepiasz i naginasz
                                  fakty :-)[...] "(przyp.x. -zwracam uwage na :-)!!!!)
                                  dalej:
                                  moja polemika z czescia o sznasach LAL - zwykla opinia
                                  i na koniec:
                                  "[...]
                                  Spurs w pelnym skladzie to grali ostatni raz z Nets w finalach NBA latem
                                  i faktycznie wtedy grali slabo jak na mozliwosci :-)
                                  wiec nie naciagaj faktow, ok ?
                                  [...]"
                                  po czym jeszcze zlosliwosc w stosunku do LA

                                  wilt:
                                  najpierw ze masz inne zdanie o naginaniu faktow (tego do tej pory nie rozumiem -
                                  wtedy spurs grali oslabieni - ty napisales ze w pelnym skladzie - nie jest to
                                  naginanie faktow ??)
                                  nastepnie nastepuje polemika (pomijam to ze wpadasz w niej w ton prawdy
                                  objawionej - "kazdy widzi..." itp twoje prawo)

                                  po czym nastepuje:
                                  "[...]to jeszcze zdolność logicznego myślenia ma przytłumioną przez niechęć do
                                  Lakers, bo – jak wyżej – nawet zupełny laik obiektywnie rozumując zdałby sobie
                                  sprawę, że zintegrowanie z drużyną 2 nowych starterów, i to wyjątkowo z uwagi
                                  na wiek, dorobek i przyzwyczajenia wyjątkowo trudnych do integracji, zabierze
                                  sporo czasu i wysiłku.
                                  Punkt a) można wybaczyć (nie każdy musi mieć Cyfrę), ale b) i szczególnie c)
                                  naprawdę nie powinny odnosić się do kogoś, kto chce bez ośmieszania się pisac
                                  na publiczne forum. [...]"

                                  jak rozumiem to twoim zdaniem nie jest obrazliwe ?

                                  potem polemika z moim tekstem naszpikowana zlosliwostkami (na roznym poziomie) i
                                  z przeswiadczeniem ze jestem LA hatersem + pare razy niepotrzebne lanie wody ale
                                  to w koncu dyskusja kazdy ma prawo lac wode ile chce

                                  odpowiedz xamel:
                                  moja polemika zarowno z argumentami jak i z zarzucaniem sprzecznosci, moje
                                  wyjasnienie ze nie jestem ani anti LAL ani superproSAS
                                  potem polemika odnosnie mistrzostw SPurs (gwiazdki kontuzje) BTW: wychodzi tam
                                  na to ze ty jestes SAS haterem :-)
                                  i tu nie wytrzymalem :
                                  "[...]po drugie to jestes zalosny z tymi gwizadkami - u Jaxa to zlosliwe i bezczelne
                                  ale u ciebie ludziku to jest zalosne :-)[...]"
                                  BTW: caly czas szukam mniejsca zeby ci przypiec po twoich komentarzach (patrz wyzej)
                                  i jeszcze koncowka - przyznaje ze sprowokowana:

                                  [...]przeczytaj wszystko jeszcze raz i zastanow sie czy przypadkiem nie byles nieco
                                  tendencyjny (tepis la hatersow) i troche nie ponaciagales wszystkiego zeby
                                  udowodnic bledna teze?
                                  ze o chamstwie nie wspomne

                                  > Pzdr
                                  tego nie skomentuje bo zal d.u.p.e sciska


                                  absolutnie nie pozdrawiam, szkoda slow ...
                                  [...]"

                                  odpowiedz na pozdrowienia iscie chamska z mojej strony - ale wybacz po takich
                                  wycieczkach osobistych pisac na koncu "Pzdr" jesli z tekstu wynika jakie masz o
                                  mnie zdanie odebralem jako szczyt

                                  potem ty :
                                  "[...]Widzę, kolego przyszywany,[...]"
                                  co ty z tym kolega ???
                                  potem costam na temat poziomu mojego postu i jedyny uczciwy tekst :
                                  "[...]Tym razem, zgodnie z wolą obu stron, bez pozdrowień[...]"

                                  to rozumiem - jak komus daje do zrozumienia ze go nie szanuje to i nie pisze
                                  pozdrowien :-)

                                  w miedzyczasie poszlo dwutorowo
                                  xamel:
                                  "[...]o twoim chamstwie i nieumiejetnosci wyciagania wnioskow tez dosc. [...]"
                                  w odpowiedzi na twoja "rozsądku przyćmionym niechęcią "

                                  a tak BTW: oczywiscie moja reakcja przesadzona, ale uwazam ze nie wolno pozwolic
                                  sobie wchodzic na glowe ZWLASZCZA osobom ktore uwaza sie na forum za superekspertow
                                  od takich osob mozna wymagac wiecej niz wycieczki osobiste (patrz wyzej o
                                  logicznym mysleniu (moim))

                                  reasumujac :
                                  1. moim zdaniem zaczales ty (chodzi o wycieczki osobiste wychodzace poza granice
                                  dobrego smaku)
                                  2. odbierasz moje zlosliwosci jako bluzgi - jesli przesadzam to przepraszam ale
                                  naprawde czasami za bardzo sie nadymasz - co nie znaczy ze cos takiego mi sie
                                  nie zdarza - tylko ze trzeba umiec spojrzec w lustro
                                  BTW: pare osob zauwazylo jak bezkompromisowo przykladasz latke LAhaters i jak
                                  ich gnebisz

                                  3. " Piszesz o moim braku merytorycznych argumentów 
                                  > 211;
                                  > wydaje się, że w jednym poście – choćby na tym wątku - potrafię zawrzeć
                                  > ich
                                  > więcej (patrz narzekania na długość moich postów; cóż, nie sposób wszystkich
                                  > zadowolić ;-)) niż Ty przez miesiąc działalności na forum, gdzie nie jesteś
                                  > zbyt aktywnym uczestnikiem, zadowalając się wtrącaniem jakiegoś zdania od czasu
                                  >
                                  > do czasu."

                                  ilosc nie zawsze przechodzi w jakosc, nie doczepiam sie do wszystkiego a jedynie
                                  do tych rzaczy gdzie przesadzasz i niestety nie odpowiadam ze to ze nie moge sie
                                  tak czesto udzielac jak ty - prawdobnie z powodu jakiegos ^%$^%$& firewalla nie
                                  mialem dostepu przez 2 miechy do forum gazet - czy to znaczy ze czyni mnie to
                                  gorszym ???

                                  4. "(że jednak ja nikogo pierwszy nie
                                  obrażam, musiałem chyba Cię o jeden raz za dużo pokonać w dyskusji ;-)) "
                                  osobiscie poczulem sie pierwszy obrazony przez Ciebie - przykro mi MR.Perfect

                                  5. staralem sie aby w tym poscie nie bylo zadnych "bluzgow" - sa jedynie cytaty
                                  ktore nie swiadcza dobrze ani o mnie ani o tobie ...

                                  6."[...]daję Ci jeszcze szansę[...]"
                                  boze
                                  nie nadymasz sie znowu aby czasem za bardzo ?

                                  7. nie staralem sie ciebie obrazac w tym poscie - uwazam ze sie w nim tlumacze z
                                  motywow - ale skad mam wiedziec jak ty to odbierzesz?
                                  a odnosnie postu bez bluzgow - wytnij z poprzedniego bufona i odpowiedz na
                                  niego bo nie bede dwa razy pisal tego samego

                                  PS: informacja dla wszystkich - "bufon" nie mial na celu byc bardzo obrazliwy -
                                  okresla jedynie moj stosunek do osob wypowiadajacych sie w tonie prawdy
                                  objawionej i w stylu "daję Ci jeszcze szansę" jesli wilt jest obrazony - to
                                  przepraszam, ale prosze sie wiecej nie nadymac

                                  "skruszony" xamel

                                  BTW: proponuje zapomniec o przeszloci pojsc na piwo i rozmawiac normalnie -
                                  jesli chcesz postaram sie powstrzymac od zlosliwosci

                                  • Gość: alex.4 Re: Xamel na kolanach ? IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be 12.02.04, 17:18
                                    xamel jestes strasznie popieprzony. Chlopie wez troche na luz. na koszykowce
                                    nie konczy sie swiat. Ani na zespole ktory lubisz. W USA patrzony by na ciebie
                                    jak na wariata.
                                    Przedrzeznianie i proba upokarzania osob z ktorymi dyskutujesz jest absurdalna
                                    i zalosna.
                                    Sezon zasadniczy to sezon zasadniczy. A kto bedzie mistrzem bedzie decydowaly
                                    po. W tej chwili jest kilka druzyn ktore graja dobrze, ktora z nich siegnie po
                                    tytul bedzie decydowala forma na koniec sezonu. Minnesota, sacramento, Dallas,
                                    lakers i Spurs sa silne. lakers nie dominuja jak chcieli ich fani, ale to
                                    zwiazane jest zkontuzjami (jak Malone) i chyba slaba motywacja do gry
                                    niektorych innych (O`Neal). Ale jesli w po beda wszyscy to lakers beda
                                    kandydatami do tytulu. Jednym z kilku. Nawet jesli obrona sacramento jest
                                    nienajlepsza to wazne jest ze zdobywaja wiecej punktow niz przeciwnicy. Obrona
                                    sie wygrywa mecze, ale bez zdobywania punktow wygrac ich nie mozna. Po w tym
                                    roku powinn byc bardzo ciekawe. Szkoda ze Indiana nie zatrzymala B.Millera.
                                    Wtedy final po raz pierwszy od lat moglby byc ciekawy
                                    Pozdr
                                    • xamel Re: Xamel na kolanach ? 13.02.04, 07:31

                                      > xamel jestes strasznie popieprzony. Chlopie wez troche na luz. na koszykowce
                                      > nie konczy sie swiat. Ani na zespole ktory lubisz. W USA patrzony by na ciebie
                                      > jak na wariata.

                                      szczena w dol. chyba wilt mial racje. ide sie zastanowic nad wlasnym zyciem.

                                      > Przedrzeznianie i proba upokarzania osob z ktorymi dyskutujesz jest absurdalna
                                      > i zalosna.

                                      zalosna - owszem - ale przynajmniej jestem w tym konsekwentny :-)
                                      BTW: caly czas mam wrazenie ze to wilt pierwszy zaczal (dawno temu) ale skoro
                                      opinia publiczna sadzi inaczej to moze nie mam racji

                                      > lakers nie dominuja jak chcieli ich fani, ale to
                                      > zwiazane jest zkontuzjami (jak Malone) i chyba slaba motywacja do gry
                                      > niektorych innych (O`Neal).

                                      zdaje mi sie za jak pisalem o la to mieli oni wynik, cos kolo 15-3 i o kontuzji
                                      malona nikt nie myslal
                                      zreszta jakbys przeczytal watek to bys zobaczyl ze ja (inaczej niz wilt)
                                      slabosci LA upatrywalem nie w zgraniu malona i paytona z reszta druzyny (18-3 o
                                      czyms swiadczy) lecz w kontuzjach (to kontuzje ich rozlozyly, nie ?)

                                      > Nawet jesli obrona sacramento jest
                                      > nienajlepsza to wazne jest ze zdobywaja wiecej punktow niz przeciwnicy

                                      to prawda. tylko chyba nie czytasz uwaznie? krytyka obrony sacramento byla
                                      spowodowana opinia wilta ze webber jest slabszym obronca niz miller (sic!) i ze
                                      jego powrot oslabi sakramento (przypomne ze dwa lata temu tez tak myslano - ja
                                      tez - a oni po powrocie Webba byli jeszcze lepsi)

                                      > Obrona
                                      > sie wygrywa mecze, ale bez zdobywania punktow wygrac ich nie mozna.

                                      a znasz takie powiedzenie "atakiem wygrywa sie mecze a obrona mistrzostwa" ?
                                      trener Kings powiedzial po ktoryms meczu (w zeszlym tygodniu chyba) ze z taka
                                      obrona nie liczy na tytul - ma nadzieje ze powrot Webbera wzmocni obrone

                                      PS: alex.4 nie odpowiem na twoje "xamel jestes strasznie popieprzony" w zaden
                                      obrazliwy sposob. To oznacza ze klotnia z wiltem mnie czegos nauczyla. i na
                                      pewno nie jest to skromnosc.

                                      PS2: kolejny ktory ma do mnie waty i na koniec pozdrawia. Ja rozumiem ze
                                      netykieta mowi ze to mile pozdrawiac wszystkich ale jesli zaczynam tekst od tego
                                      ze ktos jest popieprzony a potem go pozdrawiam to te pozdrowienia sa chyba warte
                                      funta klakow? mam prywatna prosbe - prosze mnie nie pozdrawiac na forum . dziekuje.

                                      PS3: ide sie zastanawiac. moze trzeba jednak wiltowi postawic piwo ?
                                      • Gość: alex.4 Re: Xamel na kolanach ? IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be 13.02.04, 09:59
                                        moze jestes konsekwentny, ale napastliwy twoj ton powoduje ze nikt z toba nie
                                        bedzie chcial rozmawiac. Czy to chcesz uzyskac??????
                                        Twoje wypowiedzi byly zbyt emocjonalne. Potrzeba troche spokoju.
                                        Przeciez zupelnie naczej sie z toba rozmawia gdy troche sie uspokajasz i nie
                                        wypowiadasz sie w tak emocjonalny sposob. Im mniej emocji i zniewag tym wszyscy
                                        beda odpowiadac z mniejszym temperamentem.
                                        Czasami jest tak ze powrot gwiazdy zamiast wzmacniac zespol oslabia go. Tak
                                        bylo jak Ewing wrocil do NY po kontuzji ktora trwala znaczna czesc sezonu
                                        zasadniczego. Zreszta ciekawie kto wypadnie z pierwszej piatki po powrocie
                                        Webbera. Powinien B.Miller, ale na stronie oficjalnej nba w sondarzu chciano,
                                        aby wygladala ona Bibby, Stojakovic-B.Miller, Webber-Divac. Na szczescie to nie
                                        fani decyduja o obsadzie I piatki. Nie wiem czy bez D.Christie sacramento
                                        broniloby lepiej...
                                        Lakers i plaga kontuzji. To nie bylo oczywiste. W koncu Shaq zapowiadal ze
                                        porzadnie przygotuje sie do sezonu. Kto mogl przypuszczac ze Koby bedzie robil
                                        remont w garazu. Do tej pory Malone zawsze byl okazem zdrowia. Wydawalo sie, ze
                                        on i Payton moga miec pewne klopoty raczej pozniej gdy beda wyczerpani sezonem.
                                        Sila najwiekszych pretendentow do tytulu sa zblizone. Duzo bedzie zalezalo od
                                        dyspozycji na koniec sezonu.
                                        Pozdr
                                        • xamel Re: Xamel na kolanach ? 13.02.04, 11:04
                                          z pierwszej piatki wypadnie albo miller albo divac (obaj zglosili sie na
                                          ochotnika :-) ) ale jak to sie mowi - nie wazne kto zaczyna, wazne kto konczy -
                                          i weydaje sie ze raczej bedzie zaczynal miller a konczyl divac (jednak to
                                          doswiadczenie)
                                          dzieki szerszej rotacji divac bedzie bardziej wypoczeta na PO
                                          o powrot webbera sie nie martwie bo po pierwsze jak juz pisalem wracal on 2 lata
                                          temu a po drugie w Kings jest swietna chemia
                                          a stojak jest troche za duzy i za wolny na SG (chyba, bo juz niejedno oczy moje
                                          widzialy)

                                          odnosnie LA - to nie bylo oczywiste ale tez nie o to chodzilo
                                          tez uwazalem ze pod koniec moga sie ewentualnie posypac
                                          niech szybko wracaja do zdrowia

                                          PS: jako LA hater musze powiedziec ze 2 lata temu nawet sie cieszylem gdy LA
                                          pokonali po 7 meczach Kings, i w tym roku nie wiem jak bedzie jesli dojdzie do
                                          finalu (konferencji) LA-Kings
                                          osobiscie stawiam na pojedynek Garnett-Duncan
                                          ale jak bedzie zobaczymy

                                          PS2: moim malym cichym faworytem - czarnym koniem sa niedzwiadki - licze ze
                                          gasol i spolka zamieszaja w PO
                                          • Gość: calagan Re: Xamel na kolanach ? IP: *.aster.pl 13.02.04, 15:40
                                            No zesz do k... n... panowie - co to za dziecinada z tym wyzywaniem sie na
                                            forum. Przeginacie. Mam w d... kto zaczal i dlaczego. M... w kubel i pisac o
                                            NBA, a nie atakowac sie nawzajem bez sensu i kredensu.

                                            No, to bylo tytulem wstepu do wczesniejszych wypowiedzi xamela, Wilta, LB,
                                            Lukasza i alexa. A teraz wracajac do zadanego tematu - popieram Wilta. Moim
                                            zdaniem Webber jest miekkim defensorem. Podalej rozne fajne statystyki xamel,
                                            ale zapomniales jeszcze napisac, ze z zespolu odeszlo co najmniej 2 dobrych
                                            defensorow. Przeciez starcili Keona Clarka, Jima Jacksona i Scotta Pollarda. To
                                            sa naprawde dobrzy defensorzy. O ile mozna pominac wplyw na obrone Pollarda -
                                            gral krotko i malo, to juz Keona i Jima nie. Poza tym wiek tez robi swoje.
                                            Divacowi latka leca, inni tez mlodsi nie sa. To jest najstarszy z pretendentow -
                                            nawet biorac pod uwage Lakers z Malonem i Paytonem.
                                            Z piatki wypadnie Divac - wlasnie z powodu wieku i koniecznosci oszczedzania
                                            go (jak slusznie napisal xamel). Lawka w tym roku w Kings uboga, musza sie
                                            chlopaki oszczedzac.
                                            Lakers jak wyzdrowieja, to beda znow faworytem nr 1 - zwlaszcza w kontekscie
                                            ogrywania sie lawki. Jednak niestety najprawdopodobniej bedzie to juz ostatni
                                            rok dominacji LA. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, a takze plotki, mowia o
                                            koncu Lakers po sezonie, ale o tym wiecej po weekendzie.
                                            • Gość: alex.4 Re: Xamel na kolanach ? IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be 13.02.04, 15:53
                                              xamel i tak powinienes pisac od poczatku. Zdecydowanie lepiej...
                                              Lakers chyba sa jednak za starzy, choc jak wroci Malone... A przede wszystkim
                                              Shaq chyba nie do konca jest profesjonalista, albo ma juz takie problemy
                                              zdrowotne...
                                              Jesli sacramento ne ma lawki, to co powiedzziec o lakers????:) W sumie B.Miller
                                              pasowany byl jako przyszly nastepca Divac`a
                                              W tym roku chyba wszytskie 5 czolowych druzyn zachodu bedzie mialo wyrownane
                                              szanse...
                                              Pozdr
                                              • Gość: calagan Re: Xamel na kolanach ? IP: *.aster.pl 13.02.04, 16:18
                                                > Jesli sacramento ne ma lawki, to co powiedzziec o lakers????:)

                                                Ze bedzie mialo lawke bardzo ograna - a tego nie ma nikt z czolowki ;-)).
                                            • xamel Re: Xamel na kolanach ? 13.02.04, 16:51
                                              z keonem i clarkiem - masz racje, to jest sensowny argument, ale nie
                                              przesadzajmy - nie mieli oni az takiego wplywu na gra Kings - tymczasem chodzi o
                                              millera i webbera - miller nie jest wcale twardym defensorem, na dodatek jest
                                              wolniejszy i mniej sprawny niz Web - Miller jest swietny do obrony przeciw C,
                                              ale na boga nie przeciw supersprawnym PF'om (a po drodze az sie roi od PF'ow)
                                              obaj maja po 1,3 bloku, ale web ma 1,5 przechwytu przy 0,9 millera (szybkosc i
                                              sprawnosc vs wzrost)
                                              spojrz na to z tej strony - pod koszem masz dwoch wysokich ale dosc wolnych
                                              zawodnikow - dlatego Webber poprawi (mam nadzieje) obrone Kings
                                              BTW: zdanie to podziela niejaki pan Jack Ramsey (864 zwyciestwa jako trener w
                                              NBA) :-)

                                              ale zobaczymy - to tylko opinia, zycie zweryfikuje

                                              odnosnie lawki Kings vs. Lalkers
                                              z lawki w sakramento beda wchodzili Miller (lub divac?) i B.Jackson a w LAL? Fox
                                              i Medvedenko
                                              jednak jest pewna drobna roznica na korzysc Kings ?

                                              BTW: LAL nie sa faworytem ze wzgledu na ograna lawke tylko na 4 jezdzcow apokalipsy
                                              i jesli chodzi o dominacje LAL to chyba Spurs ja zakonczyli rok temu? czy tez
                                              pamiec mnie tak zawodzi i aktualnym mistrzem jest jednak LA ?
                                              • Gość: calagan Re: Xamel na kolanach ? IP: *.aster.pl 13.02.04, 17:16
                                                No nie wiem. Ponad 20 minut gry to nie malo. Miller jest wolniejszy, ale
                                                twardszy w bezposrednich starciach z graczami wysokimi. Webber stara sie
                                                wykorzystac swoja szybkosc, ale po ostatnich kontuzjach wcale juz nie musi byc
                                                taki sprawny. A jak nie udaje mu sie szybkoscia wygrac to niewiele ma juz
                                                argumentow. Supersprawni PF sporo traca na poldystansie - jakby na to nie
                                                patrzec gracze wysocy najlepiej trafiaja grajac blizej kosza. Raczej nie
                                                spodziewam sie gonitwy za Duncanem po calym boisku. Moze za Garnettem, czy
                                                Walkerem, a przeciez nie beda grali ze wszystkimi trzema.

                                                Odnosnie lawki - wiesz, ale to tylko 2 graczy. Lakers po tej pladze kontuzji
                                                maja co najmniej 5 ogranych zawodnikow. Mysle, ze George, Grant, Medved i Fish
                                                sa wartosciowymi graczami, a jest jeszcze doswiadczony Russell, czy mlody Rush.
                                                Bobby, raczej Divac i Peeler to moze byc troche malo. Bo obecna lawka Lakers w
                                                polaczeniu z 4 jezdzcami apokalipsy (jak ich ladnie nazwales) stanowi sile
                                                niszczaca. Sami jezdzcy nic by nie wskorali. Padli by w finale konferencji.

                                                Spurs to tylko drobny przerywnik -)). Ich dominacje zakonczy tegoroczne
                                                odejscie Koba i Jaxa.
                                                • alex.4 Re: Xamel na kolanach ? 14.02.04, 02:02
                                                  ograni czy nie ograni, ale rewelacyjni nie sa...
                                                  Lawka Lakers jest slaba.
                                                  O sile zespolu decyduja jednak supergwiazdy. Brak Malone widac. Jesli pod
                                                  koniec sezonu kontuzja wyeleminuje shaq`a albo Malone to lakers raczej nie
                                                  przejda I rundy.
                                                  Calaghan moze cos wiecej o Koby`im. Skad informacje, pewnosc ich itd?????
                                                  Pozdr
                                                  • Gość: calagan Re: Xamel na kolanach ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 12:18
                                                    Teraz krotko bo jestem goscinnie przy necie.

                                                    Wiesz alex, jesli przed sezonem ktos by mi powiedzial, ze lawka Lakers bedzie
                                                    tak ciagnela zespol jak teraz, to bym go wysmial. Dla mnie byla slabitka. Dwoch
                                                    rookich, pokraka, ktora od kilku lat nie moze pokazac niczego wielkiego
                                                    (Medved), niespelniony role player (George), dwoch emerytow (Russel i Grant), a
                                                    do tego nierowno grajacy Fish i wielka niewiadoma Rush. A wlasnie oni z Garym
                                                    zdolali utrzymac Lakers na jako takim poziomie. Nie mowie, ze bilans byl jakis
                                                    dodatni, ale grali lepiej niz sie to zapowiadalo przed sezonem. Co bys nie
                                                    mowil, ale gra Slavi, postawa do niedawna George`a i popisy Rusha sa
                                                    zaskoczeniem. Grali sporo, z roznymi rywalami - latwymi i trudnymi, a mimo to
                                                    zdolali sie dobrze zaprezentowac. Jak dla mnie sa swietni, a co wazniejsze
                                                    ograni. O ile w przypadku Granta, czy Russela ma to male znaczenie, to juz
                                                    Cook, Walton, czy Rush zyskaja na tym bardzo wiele. Oczywiscie nie oznacza to,
                                                    ze jak zabraknie super4 (albioe "wiekszej" jego czesci) to oni beda wstanie
                                                    wygrac cokolwiek, ale nie bedzie tez koniecznoisci zajezdzania tych gwiazdek
                                                    od poczatku p-o. Ma ich kto zmienic.

                                                    Co do Koba - coz, forum Lakrsow+ostatnie artykuly (a nie sa to pierwsze
                                                    mowiace, ze Kobe odejdzie) powoduja, ze sklaniam sie ku tezie iz odejdzie. Poza
                                                    tym dzialania managmentu Lakers tez nie sa do konca jasne i czytelne, bo ja
                                                    jakos nie widze usprawiedliwienia dla zawieszenia rozmow z Jacksonem na temat
                                                    extension. Ba, obawiam sie, ze moga wpakowac LA w cos na wzor NYK - full
                                                    payroll-zero sukcesow. Jesli podpisza Shaqa, a odejda pozostale gwiazdki (niby
                                                    Malone powiedzial, ze zostanie, ale cholera go tam wie) to bedziemy mieli
                                                    tlusto oplaconego grubasa-Shaqa i cienka obudowe wokol. Czarno to wiedze, ale
                                                    dluzsza wypowiedz tam w oddzielnym temacie.

                                                    Ps: I nie jestem Calaghan - jam jest CALAGAN ;-)).
                                                    • Gość: alex.4 Re: IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be 14.02.04, 15:01
                                                      sorry.
                                                      Lawka lakers spisuje sie lepiej niz mozna sie bylo spodziewac. Ale jednak za
                                                      mocna nie jest. Choc masz racje, ze spisywali sie chyba lepiej niz mozna sie
                                                      bylo spodziewac.
                                                      Odejscie Kobe byloby wielka strata, lakers przestaliby sie liczyc w walce o
                                                      tytul. Tylko kto mialby mozliwosc zaproponowania mu sensownego kontraktu????
                                                      Jak lakers nie zdobeda w tym roku tytulu to pewnie malone i payton poszukaja
                                                      sobie innego klubu. Wladowanie sie w kontrakt z kim kto bedzie strasznie
                                                      przeplacany jest niebezpieczne (Lakers maj wyraznie problem z PF). Kobe moze
                                                      teraz straszyc aby dostac wyzszy kontrakt. Choc jego animozje z Shaqiem sa
                                                      znane. z drugiej strony nie przeszkodzlo to i zdobyc 3 tytulow. Kiedys McHale i
                                                      Bird nienawidzili sie, a Jabbar nie uznawal za stosowne rozmawiac z magikiem
                                                      Johnsonem. tez im to nie przeszkadzalo.
                                                      Jackson???? czyzby jego narzeczona miala go dosc??? :) Jackson jest bardzo
                                                      kontrowersyjnym trenerem. Z jednej strony tyle tytulow, z drugiej najpierw mial
                                                      Jordana w najlepszych latach, a teraz ma Shaq`a i Kobe. Jest starsznym bucem i
                                                      strasznie uderza mu woda sodowa do glowy. Ale jednak jego niekonwencjonalne
                                                      metody psychologiczne przynosza efekty.
                                                      Pozdr
                                                    • Gość: jabol130 powrot nets i spurs do finalow IP: *.satx.rr.com 14.02.04, 21:19
                                                      wow, co za zacieta dyskusja, trudno mi nie wtracic swoich trzech groszy na
                                                      temat stanu Kings jak i pozostalych druzyn western conference
                                                      Wydaje mi sie ze Sacramento jest obecnie liderem ze wzgledu na dosyc latwy
                                                      schedule. Prawie 1/3 ich nadchodzacych rozgrywek jest przeciwko
                                                      pozostalym "potegom" NBA, co w polaczeniu z powrotem Webbera i zwiazanymi z
                                                      niego zmianami w skladzie spowoduje, moim zdaniem ze Kings lewdo zalapia sie na
                                                      60 wygranych. Ale wazniejsze dla nich bedzie dobre ogranie Chris'a z reszta
                                                      druzyny przed play-offami, Kings potrzebuja go i powinni sie polepszyc w
                                                      obronie z jego powrotem, choc o niewiele. Zgadzam sie z teoria ze tegoroczni
                                                      Kings sa lepsi w ofensywie ale rzeczywiscie ucierpiala na tym ich obrona.
                                                      Straty Clark, Pollard, Jackson, Webber a nawet Turkoglou sa glownymi powodami
                                                      tej zmiany, na dodatek Christie nie wydaje sie byc tym samym graczem w
                                                      defensywie. Sacramento potrafi jednak zagrac dobrze w obronie, co udowodnili
                                                      mi w ich ostatniej wygranej nad Spurs, jednak ich styl gry w ataku (pomimo ze
                                                      sa swietni w "ball movement" za bardzo opieraja sie na "jump shots") nigdy nie
                                                      pozwoli im bronic w stylu San Antonio albo Indiana.
                                                      W tegorocznych playoffach stawiam na final west pomiedzy Sacramento i Spurs.
                                                      Nie jestem przekonany co do Minnesoty, maja jeszcze sporo do udowodnienia
                                                      zarowno w drugiej polowie sezonu jak i playoffach. Moga jednak okazac sie
                                                      spora przeszkoda dla moich Spurs, szczegolnie jesli SA nie znajdzie sposobu na
                                                      powstrzymanie Cassell'a. Dallas wcale mnie nie przeraza, moim zdaniem
                                                      mavericks cofneli sie o krok w porownaniu z zeszlym rokiem, oni wlasnie moga
                                                      sie okazac przegranymi w pierwszej rundzie playoffow. Co do Lakers, za duzo
                                                      problemow z kontuzjami, motywacja i konsekwentnym zgraniem druzyny, nawet jesli
                                                      wszyscy wyzdrowieja i kobe powroci do normalnej psychicznej formy nie wroze
                                                      Lakers powrotu nie tylko do wielkiego finalu ale nawet finalu zachodu.
                                                      We wschodnie konferencji, po mimo sukcesow Indiany moim faworytem sa Nets,
                                                      wydaje mi sie ze powroca do finalu bo maja moim zdaniem najlepsza kombinacje
                                                      ataku i obrony na wschodie. Indiana ma szanse jesli J O'Neal ,Reggie Miller i
                                                      Artest potrafia zagrac w playoffach nawet lepiej niz graja obecnie.
                                                      Co do Spurs, bardzo chce mi sie napisac ze nie wazne sa te spekulacje na temat
                                                      pozostalych druzyn NBA, bo przeciez Spurs i tak ponownie zatryumfuja ale troche
                                                      mi trzeba jednak zaczekac na takie wrozby, jeszcze troche za wczesnie. Prawda
                                                      jest jednak, ze nie najlepsza gra Spurs jest nie tylko powodem nabytku nowych
                                                      graczy ale takze zmeczenia filarow zespolu. Duncan, Parker i Ginobli nie tylko
                                                      grali w dluzszych playoffach niz wiekszosc ligi w zeszlym roku ale rowniez
                                                      (podobnie jak i Hedo Turkoglou) wsparli swoje narodowe druzyny w kwalifikacjach
                                                      do olimpiady. Ich lepsza gra jest, moim zdaniem spowodowana powolnych powrotem
                                                      energii, a 8-dniowa przerwa na mecz All-Stars powinna dostarczyc dodatkowego
                                                      odpoczynku. Wszystko wiec ponownie wyglada dosyc niezle dla Spurs i tylko
                                                      czekac na to jak Duncan polepszy sie we free throws i wtedy to juz z pewnoscia
                                                      nie powstrzymam sie odwaznych przepowiedni na ich temat.
                                                      GO SPURS GO.
                                                      pzdr.
                                                    • Gość: calagan Re: IP: *.aster.pl 16.02.04, 17:24
                                                      Ja nie twierdze, ze lawka jest super mocna, ale w porownaniu do glownych
                                                      pretendentow nie odstaje az tak bardzo, a na tle niektorych moze byc wrecz
                                                      lepsza.
                                                      Kobe najwieksza kase dostaje w LA, ale jak zechce odejsc to nie dla pieniedzy.
                                                      Odejdzie, zeby cos udowodnic. Jest glupi, ale to jego problem. W innych
                                                      zespolach bedzie niepodwarzalnym liderem (chyba), ale na tytul szanse beda
                                                      raczej niewielkie (z wyjatkiem SAS, a za kilka lat Suns). Wydaje sie, ze
                                                      konflikt z Shaqiem znow sie zaognil, tyle ze nie jest juz sprawa publiczna.
                                                      Kobe dla Lakers to przyszlosc, ale Jaxowi zalezy na terazniejszosci i dlatego
                                                      ogranicza Koba na boisku na rzecz Shaqa, aby go zadowolic. Moze wlasnie to jest
                                                      powodem zawiszenia rozmow? Shaq jak dostanie kase to zostanie, a inny coach
                                                      moze ustawi zespol bardziej pod Kobego. Cholera wie, ale zapowiada sie rozpad
                                                      LA i tlumaczenia Kobego niewiele w tej kwestii zmieniaja.
                                                    • Gość: alex.4 Re: IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be 16.02.04, 18:53
                                                      ciekawe byly spekulacje, ze Kobe pojdzie za Westem. Wtedy memphis z Kobe,
                                                      Gasolem, M.Miller`em (jako SF)byliby w stanie praktycznie od razu wejsc do
                                                      grona pretendentow....
                                                      O.K. lawka lakers jest taka jaka jest. jedno co dla lakers jest niebezpieczne,
                                                      to wiek wiekszosci gwiazd. Malone, Payton, Shaq moga zlapac latwo kontuzje. W
                                                      sumie kazdy moze jka pokazaly zeszle PO (Nowitzki, Webber), ale szansa u lakers
                                                      na taki malo przyjemny obrod sprawy jest chyba wieksza....
                                                      Pozdr
                                                    • Gość: calagan Re: IP: *.aster.pl 17.02.04, 16:14
                                                      Nie, byliby za slabi pod koszem. Jeden Gasol z przecietniakami na PF/C to malo,
                                                      ale p-o gwarantowane.
                                                      Shaq nie jest starszy od polowy skladu Kings, a jak slusznie zauwazyles
                                                      kontuzje moze zlapac kazdy. Szansa na taki obrot sprawy u Lakers jest wieksza
                                                      tylko dlatego, ze w tym roku mieli ich sporo. Bo poza tym nie widze powodu dla
                                                      ktorego np: Bibby nie moglby sie przypadkowo polamac (czego mu nie zycze) idac
                                                      do hali.
                                                    • Gość: alex.4 Re: IP: 4.2.* / *.kuleuven.ac.be 17.02.04, 19:35
                                                      albo sprzatajac garaz:))))
                                                      Kontuzje sa czesto przypadkowo. czasami sa one rezultatem przepracowania a
                                                      raczej nie okresu przygotowywczego. Pod koszem rzeczywiscie w Memphis byloby
                                                      troche slabo:)))))
                                                      Pozdr
                                  • Gość: Wilt Re: na kolanach ? IP: 62.29.137.* 20.02.04, 14:58
                                    Szczerze mówiąc, xamel, zapomniałem, że to z Tobą zaszła tamta wymiana zdań,
                                    ale w każdym razie moja intuicja była słuszna: chciałeś się odegrać za
                                    wcześniejszą dyskusję. Żywiąc nadzieję, że – jak zacząłeś pokazywać na tym
                                    wątku – nie będziesz więcej tak się zachowywał, pomijam nieistotne bzdety i
                                    odpowiadam na poruszone tu kwestie merytoryczne.

                                    Czemu za głównych rywali LAL uważam Spurs i Kings, już pisałem. Minnesota moim
                                    zdaniem ustępuje im z powodu jednej istotnej kwestii – doświadczenia. Wiem, że
                                    skład się im wzmocnił a Cassell i Spree mają dużo doświadczenia, ale
                                    indywidualnego: tymczasem CAŁY skład musi zgrać się i nabrać doświadczenia
                                    RAZEM. To trwa, dlatego nigdy chyba nie zdarzyło się w lidze, żeby zespół,
                                    który jeszcze nic nie osiągnął, a w poprzednim roku nie przeszedł pierwszej
                                    rundy, w następnym zdobył mistrzostwo (choć osobiście przeciw Spurs czy Kings
                                    będę Wilkom kibicował). Podobne zastrzeżenie dotyczy Pacers.

                                    Ławka LA wciąż może być uważana za najsłabszą wśród głównych pretendentów, ale
                                    przejścia związane z nieobecnością gwiazd rzeczywiście i na szczęście ją
                                    wzmocniły, i różnice nie są już tak wielkie. Dodając do tego fakt posiadania
                                    najlepszej pierwszej „5” i najlepszego, a co najmniej najlepszego ex aequo
                                    trenera, Lakers mogą spokojnie patrzeć w przyszłość – jeśli tylko wykorzystali
                                    już swój limit pecha na ten sezon. Uważam, że tylko ten pech może im odebrać
                                    mistrzostwo – nie sami przeciwnicy.

                                    Zaczynam niestety przychylać się do tezy, że Kobe opuści Lakers – ale to temat
                                    na dłuższą analizę. Następnym razem.

                                    Webber: co z tego, że jest szybszy od B. Millera, skoro jest słabszy i miękki w
                                    obronie? Czy J. Richardson albo Boykins są lepszymi, bo szybszymi defensorami
                                    od Artesta? Miller jest wolniejszy od C – Webba – nic dziwnego, bo cięższy;
                                    przecież to center – ale jest POWSZECHNIE uważany za lepszego defensora
                                    (sprawdź choćby głosy na niego przy All – Defensive Teams – nie wiem, czy
                                    Webber dostał choć jeden), i uważam, że pozostaje nim nawet na nie swojej
                                    pozycji. Pogorszenie obrony Kings jest prawdą, ale po pierwsze: kolejnym
                                    dowodem na to, że nie jest spowodowane nieobecnością Webbera, jest drobny fakt,
                                    że był on nieobecny i przez spory kawał poprzedniego sezonu, co absolutnie nie
                                    przeszkodziło Sacto uzyskać przytaczanych przez Ciebie rekordowych statystyk.
                                    Zastępowali go, jak już tu wspomniano, Clark i Pollard: defensorzy nieźli, choć
                                    niżej cenieni od B. Millera (za to nie zdziwiłbym się, gdyby z nimi Kings byli
                                    lepsi w defensywie niż z Webberem; tyle sprawdzałeś, może sprawdzisz i to?). Po
                                    drugie, tak gwałtowne pogorszenie statystyk całego zespołu rzadko może być
                                    wiązane tylko z 1 graczem, szczególnie w drużynie tak wyrównanej jak Kings. Po
                                    trzecie, jeśli chcesz jednak znaleźć zawodnika, który indywidualnie może
                                    NAJBARDZIEJ ponosić za to odpowiedzialność, nie jest nim Webber, tylko
                                    Christie; najlepszy indywidualny defensor drużyny, motywujący wszystkich do
                                    myślenia o obronie (w Blazers podobną rolę u Adelmana spełniał Buck Williams),
                                    który jednak w tym sezonie pogorszył się tak wyraźnie (chyba z racji wieku), że
                                    pojawiły się nawet plotki o jego oddaniu, nienotowane od czasu, gdy przybył do
                                    Sacramento.

                                    Dla mnie na TEN sezon w Kings logiczniejsze byłoby posłanie na ławkę B.
                                    Millera, jako jedynego z ich liczącej się trójki pod koszem, który może
                                    praktycznie równie dobrze wchodzić i na 4, i na 5. Ale może – z racji wieku –
                                    od razu posadzą tam Divaca; w każdym razie to nieduża różnica, bo każdy z nich
                                    będzie spędzał na parkiecie po przynajmniej 30 minut.
                                    • xamel Re: na kolanach ? 20.02.04, 18:09
                                      jezeli w tym poscie pojawia sie bluzgi to sa one skierowane do mojego
                                      kkkkochanego komputera ktory mi sie zwiesil i skaowal cala wypowiedz

                                      w zwiazku z tym tylko w skrocie

                                      >Lakers mogą spokojnie patrzeć w przyszłość – jeśli tylko wykorzy
                                      > stali
                                      > już swój limit pecha na ten sezon. Uważam, że tylko ten pech może im odebrać
                                      > mistrzostwo – nie sami przeciwnicy

                                      mam nadzieje ze sie mylisz - bo inaczej bedzie nudny PO

                                      odnosnie Webber - Miller
                                      Miller wdo tego roku robil poniezej 0.7 bloku na mecz (jak na centra "twardo"
                                      broniacego to rewelacja) i nie byl POWSZECHNIE uwazany za lepszego defensora
                                      (ALL-Defensive w zeszlym roku dostal 0 glosow, webber ma 1)
                                      w tym roku Miller gra lepsza obrone i moze w tym roku zarobic jakis szacunek
                                      jako defensor - dotychczas gral dobre mecze tylko przeciw szakowi :-)

                                      webbera nie bylo raptem 15 meczy (Pollardad duzo dluzej) Clark to owszem duza
                                      strata i tak samo slabiej grajacy christy, ale pod wzgledem obrony NA PF miller
                                      jest slabszy od Webba i to w sumie spowodowalo tak drastyczne obnizenie statystyk
                                      miller jest moze wiekszy i silniejszy, ale mniej hehe ogolnorozwojowy - za malo
                                      sprawny zeby bronic przeciwko najlepszym PF-om ligi
                                      pamietaj ze w PO moga grac przeciwko SAS i SAK
                                      duncan i garnett go zjadaja:
                                      duncan 31,5 p (+8,4 w stosunku do sredniej) 16r (+3) 3,5blk (+0,8)
                                      garnett 27,7p (+3) 20r (+5,4) 2,67r (+0,4)

                                      rok temu wygladalo to tak:
                                      duncan 22,8p (+0,5) 13,5r (+0,6) 3,5blk (+0,6)
                                      garnett 22,8 (-0,5) 17r (+3,6) 3,8blk (+1)

                                      zeby nie bylo - sprawdzilem - Webber gral we wszystkich 8 meczach

                                      tak wiec odpowiedz na pytanie - czy szybszy zawodnik jest lepszy w obronie jest
                                      taka - to zalezy od pozycji i od przeciwnikow
                                      Artest za Iversonem moze coi najwyzej pobiegac, a boykins dotrzyma mu kroku
                                      przez caly mecz

                                      na to sprawdzanie ktore zaproponowales 0 nie mam dzis czasu, ale moze jak bede
                                      mial chwile albo ktos sprawdzi ?

                                      zgadzam sie ze tak gwaltowne pogorszenie nie jest zwiazane tylko z Webberem, ale
                                      gdyby Miller byl taki jak mowisz to bylby to mniejszy spadek

                                      to prawda ze defensywa kings zaraz po przyjsciu Webbera nie zacznie dzialac jak
                                      w zegarku - wazne zeby Webber poprawil ja na tyle, ze w PO KIngs beda bronili
                                      duzo lepiej (czego sobie i innym zycze)

                                      PS: dzisiaj miller nie gral wiec statystyki garnetta przeciwko millerowi sa
                                      troche inne - zbiorki na pewno nizsze (18) ale punkty (30,5) i bloki (3,5) wyzsze

                                      jak na razie duncan i garnett rzucaja millerowi 8 punktow wiecej niz webberowi

                                      we will see
                                      • Gość: Wilt Re: na kolanach ? IP: 62.29.137.* 10.03.04, 15:56
                                        Xamel, kilka spraw.

                                        Po pierwsze, obrona to przede wszystkim KRYCIE: bezpośrednie ograniczanie
                                        ruchów zawodników przeciwnika.. Talenty odpowiednio do przechwytów, bloków i
                                        zbiórek nie czynią Iversona, LaFrentza i Fortsona wybitnymi czy choćby dobrymi
                                        defensorami. Wysokie jak u nich średnie nie muszą się łączyć z dobrym kryciem,
                                        a nawet mogą mu przeszkadzać: jak z AI, który odpuszcza ciasne krycie rywala,
                                        żeby ustawiać się w passing lanes i podwyższyć zdobycze w przechwytach albo
                                        późnym Rodmanem, który podobnie coraz bardziej lekceważył krycie koncentrując
                                        się już tylko na zbiórkach. Dlatego też przywoływanie bloków i przechwytów
                                        Webbera w porównianiu z B. Millerem mnie absolutnie nie wzrusza, bo liczy się
                                        to, że Webber wyraźnie gorszy jest w kryciu.

                                        Po drugie, wyniki głosowań co do defensywy obu. OK, Webber zdobył w 2003 aż
                                        JEDEN punkt, obok takich tuzów jak Dale Davis czy Des Mason. Nie chce mi się
                                        szukać wyników z 2002, więc poprzestanę na: a) stwierdzeniu, że Keon Clark też
                                        miał 1 pkt., więc zgodnie z tym jego nieobecność kosztowała Kings tyle samo co
                                        C - Webba ;-); b) założeniu się z Tobą, że w tym roku B. Miller zdobędzie
                                        więcej głosów niż miał Webber, a z kolei Christie zdobędzie mniej niż w
                                        poprzednich latach. Oba wyniki potwierdziłyby moje tezy; ale nie tylko takie
                                        głosowania się liczą. Nie wiem, czy oglądasz mecze, ale w każdym razie chyba
                                        zauważyłeś, jak dobrze mówi się o defensywie Millera, jak kiedy przychodził do
                                        Kings pisano, że im się przyda pod koszem, nawet przeciw Shaqowi (pamiętasz ich
                                        sławne starcie w Chicago?), ale nie tylko – również Duncanowi czy Yao; a z
                                        kolei teraz mówi się, jak bardzo brakuje go Indianie. Sam chyba trochę się
                                        wycofujesz z krytykowania jego możliwości w obronie, bo teraz piszesz, że jest
                                        gorszy w tym od Webbera „jako PF”. Ja sądzę, że nawet na PF pozostaje lepszy,
                                        ale pozostaniemy przy swoich zdaniach, chyba że spór rozstrzygnie przyszłość –
                                        patrz niżej.

                                        Po trzecie…no, muszę przyznać, że trochę zaskoczyłeś mnie tymi danymi ;-). Ale
                                        nie przesądzają one o sprawie, bo – przypominam – po pierwsze, nie obejmują
                                        różnic między meczami z Webberem i bez; a po drugie, wciąż uważam, że większy
                                        wpływ na pogorszenie obrony Kings mieli inni gracze: przede wszystkim
                                        starzejący się Christie, ale też odchodzący Clark i – o czym nie wspomniałem –
                                        również starzejący się Divac. Rozstrzygnąć to chyba może tylko najbliższa
                                        przyszłość: Webber przecież wrócił, więc zobaczymy, czy defensywa Kings
                                        gwałtownie się poprawi. Osobiście w to wątpię…

                                        P.S. Ale playoffs CIEKAWE w znaczeniu zagrożenia szans Lakers powinny być, więc
                                        się ucieszysz; osobiście wycofuję wszelkie deklaracje o wyczerpaniu pecha
                                        Lakers, bo wydaje się, że z tymi kontuzjami mają tu limit nieograniczony… :-(

                                        P.P.S. Przemyśl jeszcze swoje wcześniejsze porównanie Millera i Webbera z
                                        Malonem i Miedwiedenką: kto w Kings jest Malonem – niby wolniejszym, a lepszym
                                        w obronie, a kto Miedwiedenką? Bo wygląda, że sam sobie przeczysz. :-)

                                        Pzdr
                                        • xamel <jeb> ? 06.04.04, 11:54
                                          wobez tego co wyprawia webber i co robia queens ja sie wycofuje z dyskusji -
                                          chwilowo webber to d a nie koszykarz
                                          moze jak wroci do normalnej dyspozycji i 100% zdrowia to wroce do tej rozmowy

                                          PS: bez webbera queens nie maja szans na mistrzostwo - jakby zajebiscie Miller
                                          nie gral w obronie diva + Miller + songalia na zachod sa za ciency (na
                                          wszystkie kszaki dunkany garneczki i mingi)
                                          100%'towy webber + miller + diva i wtedy qeuuns moga o czyms rozmawiac
                                          PS2: az jestem ciekaw wynikow glosowania na obroncow :-)
                                    • Gość: Jabol130 O Kobe IP: *.satx.rr.com 23.02.04, 08:06
                                      Whazzup Wilt, sorry ale nie sposob mi sie opanowac i nie napisac czegos o
                                      twoich obawach o Kobe'm. Moim zdaniem Bryant (ponownie udowadniajac swoja
                                      ogromna ignorancje i egoizm) probuje dodac kolejny epizod do swojej nie
                                      konczacej sie mydlanej opery ktora w jego mniemaniu ewentualnie uczyni go
                                      najwieksza gwiazda w historii NBA. Bryant nie ma najmniejszego zamiaru aby
                                      opuscic Los Angeles, on kocha i nalezy do tego miasta, bez znaczenia na to jak
                                      bardzo nie lubi Shaqa, Jacksona czy kogokolwiek innego. Jego gigantyczne ego
                                      (prawie tak wielkie jak J.Nicholsona) jest uzaleznione od tego miasta gwiazd i
                                      on taka wlasnie gwiazda zdecydowanie chce pozostac.
                                      Kobe nie dawno powiedzial ze on po prostu chcialby doswiadczyc "free agency",
                                      po co mu doswiadczac free agency kiedy wszyscy doskonale wiedza ze prawie kazda
                                      druzyna NBA bedzie mu sie klaniac oferujac ogromne ilosci kasy, kasy ktora Los
                                      Angeles tez przeciez nie pogardzi oferujac mu kontrakt. Moim zdaniem Bryant
                                      chce jedynie zadowolic swoja pyche tym letnim szalem wokol swojej osoby, bez
                                      wzgledu na to jak patrza na to inni czlonkowie LA Lakers. Bedzie on przeciez w
                                      centrum zainteresowania, prawdopodobnie #1 na liscie wiekszosci team'ow a to
                                      przeciez tylko pomodz moze jego slawie i popularnosci. A jak przyjdzie do
                                      podjecia decyzji podobnie jak Jason Kidd, Bryant powroci do swojej druzyny
                                      bogatszy nie tylko doslownie ale tez o nowy "autorytet" i wplyw w klubie.
                                      No a jesli sie tak nie stanie to zawsze pozostanie ci Wilt kibicowac obecnym
                                      mistrzom NBA, bo oni sa duzo bardziej "low-key" i nie maja w swoich barwach
                                      samolubnych smarkaczy.
                                      • Gość: Jabol130 poprawka IP: *.satx.rr.com 24.02.04, 05:04
                                        za nim ktos mnie zdazy poprawic, ponizsze zdanie w moim poscie "O Kobe" powinno
                                        czytac:
                                        ...druzyna NBA bedzie mu sie klaniac oferujac ogromne ilosci kasy, kasy ktora
                                        Los Angeles tez przeciez nie POSKAPI oferujac mu kontrakt
                                        pzdr
                                      • Gość: Wilt Re: O Kobe IP: 62.29.137.* 10.03.04, 15:58
                                        Tak, Jabol: po prostu od razu widać, że nie kierują Tobą żadne stereotypy i
                                        uprzedzenia. Szczególnie we fragmentach, gdzie sugerujesz, że Kobe wypowiadając
                                        kontrakt próbuje zwrócić na siebie uwagę: jasne, strasznie jej brakuje temu
                                        zapomnianemu koszykarzowi, szczególnie w obliczu procesu ;-). Nie mając jednak
                                        równie głębokiej jak Twoja znajomości najgłębszych zakamarków psychiki Bryanta,
                                        wolę poprzestać na konstatacji, że jego ruch – opting out - jest dokładnie taki
                                        sam jak wykonany przez samego Świętego Duncana rok wcześniej: a zatem nie fair
                                        byłoby oceniać ich za to samo inaczej, prawda?

                                        Sportowe porównania KB i Duncana są za to o tyle nieuprawnione, że Duncan nigdy
                                        nie musiał ustępować takiemu Shaqowi: gdyby był, też nie wiem, czy byłby
                                        zadowolony. Kobe może odejdzie, a może zostanie, jeśli uzyska zapewnienie, że
                                        będzie opcją nr 1. Tego chciałbym ja i większość kibiców, widzących jak coraz
                                        mniej można polegać na Shaqu; a zatem taki ruch byłby w interesie Lakers, co
                                        dodatkowo podważa Twoje oskarżenia o egoizm (chyba że każdy gwiazdor chcący być
                                        zasłużenie opcją nr 1 to egoista: może i Duncan, bo zabrał pozycję pierwszej
                                        strzelby Robinsonowi?). TD wydaje się mieć odmienną osobowość od Kobego: jednak
                                        nie chcę zapuszczać się Twoim wzorem w niepewne dociekania co do psychiki
                                        nieznanych mi ludzi, pytam tylko: jeśli nawet, to co z tego?! Nie znajdziesz
                                        wielkiej gwiazdy bez silnego ego; większość ma chyba silniejsze od Duncana,
                                        więc niby mógłbyś ich krytykować, ale wtedy nie tylko KB, ale też Iversona, T –
                                        Maca, KG, Jermaine’a (nie mówiąc już o MJ), właściwie wszystkie współczesne
                                        gwiazdy: tylko właściwie za co i po co? Żeby tylko wywyższyć ukochanych Spurs i
                                        samemu poczuć się lepiej? Jałowa to zabawa i niewiele mająca wspólnego z
                                        kibicowaniem dobrej koszykówce, kto i gdzie by jej nie grał.

                                        A te wszystkie Twoje wytrząsania nad charakterem Bryanta w porównaniu z
                                        graczami San Antonio są o tyle śmieszne, że jakbyś się nie łudził, że Spurs to
                                        poszukujący samych świętych zakon karmelitów bosych NBA, to gwarantuję Ci, że
                                        będą w czołówce poszukujących usług Kobego, woląc go – oczywiście słusznie -
                                        od Ginobilego i Turkoglu razem wziętych. Pierwszą oznakę tego można było już
                                        zauważyć przy apelu Popovicha, by fani w SA nie gwizdali na Bryanta (chyba
                                        ŻADEN inny trener się o to nie zwrócił)… Prawie chciałbym zobaczyć taki
                                        scenariusz dla samej Twojej reakcji na forum: znając Twój… hm… homerism, ile
                                        zajęłoby Ci dojście do przekonania, że Kobe to super gość i razem z Duncanem
                                        najlepszy koszykarz pod słońcem? Pięć minut? ;-) Więc choćby żeby nie musieć
                                        się wycofywać ze swych słów, pohamuj się przynajmniej do czasu, gdy KB wyląduje
                                        gdzie indziej, najlepiej znów w Lakers, którzy widać nieźle zaleźli Ci za
                                        skórę, skoro tak ich uwielbiasz krytykować… prawie tak bardzo jak samego
                                        Bryanta, więc znów będziesz mógł łączyć dwa w jednym. :-)

                                        Pzdr
                                        • Gość: Jabol130 Spurs end Lakers streak IP: *.satx.rr.com 05.04.04, 07:33
                                          Hej, po dlugiej przerwie i swietnej wygranej Spurs and Lakersami znalazlem
                                          troche czasu zeby wystukac kila slow. Wilt zajme sie odpisem na twoja
                                          odpowiedz do mojego Koby postu nastepnym razem, bo chce sie skupic nad tym jak
                                          Spurs rozprawili sie z LA w dzisiejszym meczu. Kluczem do zwyciestwa byla
                                          ponownie wspaniala obrona Ostrog a przede wszystkim Bowena na Kobe'm. Podobnie
                                          jak w zeszlorocznych playoffach Kobe za bardzo wzial sobie do serca swoj
                                          pojedynek z Bruce'm i nie potrafil odpowiednio zaangazowac swoich kolegow,
                                          zdziwila mnie jednak reakcja Jacksona ktory nie zabardzo wydawal sie tym faktem
                                          przejmowac. Wazne dla przebiegu tego meczu byly tez klopoty O'Neala z faulami.
                                          Spurs, a szczegolnie Ginobli zaciecie dostawali sie pod kosz prowokujac centra
                                          LA do niepewnej reakcji pod koszem. Bardzo dobra gra Duncana ktory ponownie
                                          udowodnil ze nie musi by centrum ofensywy san antonio aby druzyna zagrala
                                          dobrze w ataku. Choc trudno mi w to uwiezyc chwilami Spurs motion-offense
                                          wygladala duzo lepiej niz Sacramento's. No i trzeba dodac ze Parker mial super
                                          mecz, bez problemu ubiegajac sie z obrona Paytona i Fishera, Payton gubil sie w
                                          obronie i nie byl w stanie nadazyc nad Tony'm. Ogolnie Spurs upewnili mnie w
                                          moim przekonaniu ze ponownie sa najlepiej przygotowana dryzyna NBA przed
                                          playoffami i powinni byc w stanie wywalczyc pierwsza pozycje na zachodzie.
                                          Go Spurs Go, How SWEET is it to REPEAT!!!!!!!!!!
                                          pzdr
                                          • Gość: Jabol130 poprawka again IP: *.satx.rr.com 05.04.04, 07:57
                                            nastepna idiotyczna gafa, prosze wybaczyc ale wsrod swoich wielu zalet
                                            imigracja ma tez sporo powaznych wad, jedna z nich jest zadziwiajaco komiczne
                                            mieszanie slow i zwrotow ojczystego jezyka (a ten guzik "wyslij" to tak bardzo
                                            kusi gosci takich jak ja -ktorym brakuje cierpliwosci).
                                            Mialo byc:
                                            >Parker mial super
                                            > mecz, bez problemu UPORAL sie z obrona Paytona i Fishera, Payton gubil sie w

                                          • Gość: Wilt Re: Spurs end Lakers streak IP: 62.29.137.* 06.04.04, 14:58
                                            Co do czepiania się Kobego, znów zalecam ostrożność - patrz uwaga wyżej (chyba
                                            że to dlatego, że sądzisz, że jednak zostanie w Lakers, a Spurs mają na
                                            skuszenie go jeszcze mniejsze szanse niż mieli na Jermaine’a i Kidda: dzięki za
                                            słowa otuchy ;-)). To jednak mniejsza: skoro odezwałeś się, odpowiadam (ale
                                            jeśli piszesz tylko, gdy Spurs udało się wygrać z Lakers, na ripostę pewnie
                                            jeszcze długo poczekam :-)).
                                            Można długo rozprawiać nt. tego meczu - od kontrowersyjnego 3. faulu Shaqa,
                                            który ustawił cały przebieg gry, po tradycyjną dla zespołów Jacksona słabą
                                            obronę przed pick – and – rollem – ale nie zmienia to podstawowego faktu: to
                                            był TYLKO JEDEN mecz. CAŁOŚĆ obrazu wygląda tak, że Lakers – przynajmniej przed
                                            tym spotkaniem - mieli najlepszy w lidze bilans po Meczu Gwiazd, podczas gdy
                                            Spurs nie byli nawet w pierwszej „5”; że Lakers walczą o 1. miejsce na
                                            Zachodzie, gdy Spurs - tylko o 3.: że w związku z tym w playoffs Lakers będą
                                            mieli nad nimi przewagę własnej hali; że Lakers prowadzą z SA w sezonie 3 – 1.
                                            Jak z tego wszystkiego ma wychodzić, ze Spurs są lepsi od LAL i najlepsi w NBA,
                                            to wiesz tylko Ty… i Twój homerism. ;-) Rzeczywistość jest taka, że nie ma
                                            stuprocentowego faworyta, ale to Lakers są przez większość fanów całej ligi i
                                            komentatorów uważani za pretendenta nr 1 do tytułu, a Spurs – tylko za nr 2,
                                            zespół mogący im najbardziej zagrozić (jak pisałem już przed sezonem). Dlatego
                                            i tu przyhamuj, żeby nie musieć się wycofywać ze swych deklaracji: albo
                                            wyraźnie oddziel oceny faktów od pobożnych życzeń. ;-)

                                            Pzdr

                                            P.S. Spurs w 2000 też mieli zaliczyć repeat, ale jakoś nie wyszło i skasowali
                                            ich prości Suns; pewnie dlatego, że to nie był sezon z gwiazdką. :)

                                            P.P.S. 8 pkt. – i „świetna” wygrana? Zabraknie Ci przymiotników, Jabol, jeśli
                                            kiedyś (wiem, że to mało prawdopodobne ;-)) Spurs wygrają z Lakers jakąś
                                            znaczącą różnicą punktów.
                                            • xamel Re: Spurs end Lakers streak 07.04.04, 10:00
                                              prrr Wilt
                                              La walczacy o 1 miejsce maja nad Spurs walczacymi "tylko" o 3 przewage 1/2 meczu
                                              :-)
                                              to jest szczyt obiektywizmu (wiem wiem - do dzis mieli 1 1/2, tylko co to
                                              zmienia? )

                                              po 2 aktualnie juz 2 mecze w plecy LA (z zajebistymi PTB)
                                              po 3 jak zespol po 11 wygranych przegrywa u siebie (!!!) mecz to to jednak o
                                              czyms swiadczy
                                              tym bardziej ze gdyby wygrali zostaliby obwolani juz teraz mistrzami a w PO
                                              byloby wszystko pozamiatane, czyz nie ?

                                              a kto jest najlepszy w NBA to sie dowiemy po finalach (stawiam na pistons :-) )

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka