czarx
22.09.03, 03:29
Jak to jest, ze zawodnicy Lecha, w wiekszosci ograni i solidni ligowcy, graja
w Lechu tak fatalnie? Dlaczego Michal Golinski jest najlepszym pilkarzem na
boisku w meczu Widzew-Lech, podczas gdy grajac w Lechu prezentowal sie
mizernie? Czemu Krzysztof Gajtkowski dopiero po powrocie do Dospelu strzelil
gola w meczu ligowym? A siegajac nieco dalej: Mariusz Mowlik - w Polonii
filar obrony, w Lechu trzecioligowiec, Bartosz Slusarski - sytuacja
analogiczna w Widzewie, Bartosz Bosacki - to samo w Amice. Wszyscy pamietamy
jak po spadku Lecha do drugiej ligi pierwsza kadra rozeszla sie po
pierwszoligowych zespolach i ....w wiekszosci grali w pierwszych skladach
dobrych zespolow. Cos tu nie gra. Paradoks ten dotyczy zarowno wychowankow
Lecha, jak i "najemnikow". Z czego wynika ten absurdalny stan rzeczy?
Odpowiedzi, a wlasciwie domysly moga byc rozne. Moze wszystko rozbija sie o
publicznosc - zawodnicy w innych klubach nie sa tak bestialsko "stresowani"
przez rzesze wiernych i wymagajacych kibicow. Nasi zawodnicy sa zwyczajnie
oniesmieleni takim wsparciem, nie radza sobie z presja, ktorej nie czuc, gdy
na trybunach zasiada tysiac osob. Moze nalezaloby wprowadzic gorny limit
widzow na kazdym spotkaniu, np 5000, i problem z glowy. Dobrze by bylo
jeszcze, gdyby dziennikarze sie dogadali i nie pisali o Lech wiecej niz 2
artykuly w tygodniu. Szum w prasie tych biednych pilkarzy tez musi stresowac.
Tylko czy to nie jest absurd, ze pilkarz, czlowiek stworzony po to, zeby
zachwycac gawiedz, peszy sie na widok zyczliwych tlumow? Nie, z pewnoscia
musi byc jakies inne wytlumaczenie. Pewnie chodzi tu o trenerow. Przyjezdzaja
jacys Czesi i nie dosc, ze "zajezdzaja" zawodnikow, to jeszcze chca by grali
po europejsku, podczas gdy mozna grac po staremu. Chwileczke. Czy aby
trenerem porywajaco grajacego Groclinu nie jest Slowak, a ojcem obecnej Legii
(obecnej, czyli tej, ktora rozbila 4:1 Wisle) Dragomir Okuka, poniekad tez
Slowianin? A czy Verner Liczka, Czech (!), nie zdobyl z Polonia mistrzostwa?
A czy Czesi w ogole nie sa teraz jedna z najlepszych druzyn Starego
Kontynentu? Czyli jednak trenerzy z zagranicy, trenerzy - Slowianie, tez cos
potrafia. Wyglada na to, ze zalosnej gry Lecha nijak nie da sie na nich
zwalic. Tylko o co tu wtedy chodzi? Przeciez, gdzie sie nie spojrzec, to w
Lechu sa zawodnicy, ktory, jak na nasza lige, prezentuja sie okazale. Mamy
reprezentantow najlepszej od lat polskiej mlodziezowki (ba, nawet pozwalamy
sobie na ich wypozyczanie), mamy ogranych i uznanych nie tylko w polskiej
lidze obroncow, mamy lidera druzyny, ktora niedawno grala na mistrzostwach
swiata, mamy dwoch zawodnikow, ktorzy na przestrzeni roku strzelali bramki w
kadrze, dwoch dobrych, rownorzednych bramkarzy, zdolnych wychowankow...CO SIE
WIEC Z TA DRUZYNA DZIEJE? Przeciez spotkania z Legia, Groclinem i Widzewem to
byly istne katastrofy (meczu z Polonia nie widzialem, ale z relacji prasowych
wynikalo, ze nie bylo sie czym zachwycac). Doszlo do tego, ze komentatorzy
Canalu+ podsmiechuja sie z nas, wytykajac zalosne statystyki. Mam wrazenie,
ze cos w polityce kadrowej na Bulgarskiej jest bardzo nie tak. Ze zatrudnia
sie po prostu mentalnie i pilkarsko nieodpowiednich ludzi. Kilka przykladow:
1.) Krzysztof Gajtkowski – pilkarska Polska uslyszala o nim, gdy gral dla
rewelacyjnego w poprzednim sezonie Dospelu. Kupiono go od razu, uznajac sume
1 miliona zlotych za odpowiednia za 20-letniego pilkarza, ktory przez pol
sezonu zdobyl 4 bramki. Dlaczego nikt nie zauwazyl dwoch rzeczy: Gajtkowski
nie umialby przejsc „jeden-na-jeden” slepego starca z urwana noga, a
psychicznie "Kusza" jest zbyt slaby, zeby byc czescia tworzonego z rozmachem
zespolu, a wlasciwie widowiska, jakim mialy stac sie mecze Lecha. Za duzo w
Poznaniu szumu, kibicow, ambicji, a moze niedlugo i pieniedzy, dla
zagubionego Slazaka "Gajtka", ktory psychicznie pasuje bardziej do mniej
perspektywicznych i przy tym prowincjonalnie spokojnych Katowic.
2.)Bartosz Bosacki, Pawel Kaczorowski, Waldemar Kryger, moze tez Rafal
Lasocki - odnosze przykre wrazenie, ze pilkarze ci sa sportowo wypaleni.
Mieli byc filarami obrony, a sa albo wiecznie kontuzjowani, albo graja na
poziomie o wiele nizszym niz przed laty. Wiem, ze druzyne, ktora buduje sie
od podstaw (Lecha po awansie do 1 ligi trzeba bylo wlasciwie zbudowac od
zera), trzeba w jakims stopniu oprzec na zawodnikach doswiadczonych. Rola
dzialaczy i trenerow polega tu na dobraniu takich zawodnikow, ktorzy sa
jednak nie tylko doswiadczeni, ale daja tez perspektywy na dobra gre przez
dluzszy okres czasu w przyszlosci.W Lechu dzialacze i trenerzy zawiedli.
Przeblyski Bartosza Bosackiego w poprzednim sezonie, to byla taka rownia
pochyla. Im dalej w las, tym gorzej. Nie dziwie sie, ze Amica Wronki nie
walczyla jak lwica o zatrzymanie tego zawodnika. Jej dzialcze wiedzieli -
Bosacki nie pasuje do druzyny budowanej z mysla o przyszlosci, druzyny z
ambicjami na miejsce w szeregu solidnych europejskich sredniakow. O
Waldemarze Krygerze nie ma co pisac - gra na miare swoich lat. Z kolei
Lasocki z Kaczorowskim przychodzili do Lecha w glorii zawodnikow ocierajacych
sie o kadre. No i tez sie poocierali, zdobywajac nawet po jednej bramce w
meczach z europejskimi kopciuszkami, a wlasciwie sie starli. Moze nieslusznie
umieszczam tu Lasockiego, ktory z Groclinem w miare sie prezentowal, ale tez
ciezko wyrzucic mi z glowy obraz gry tego zawodnika w porzedniej rundzie, w
tych nielicznych momentach, kiedy akurat dopisywalo mu zdrowie. Zeby moja
kryrtyka nie byla zupelnie bezkonstruktywna, wskaze tu kilku zawodnikow z
bliskich Lechowi, nie tylko geograficznie, ale i pod wzgledem ambicji,
druzyn, ktorzy moga jednoczesnie sluzyc doswiadczeniem, jak i grac na
przyzwoitym poziomie: Pawel Kryszalowicz, Jacek Dembinski, Tomasz
Wieszczycki, Mariusz Pawlak, Radek Mynar.
3.) Piotr Reiss - osobiscie bardzo lubie tego pilkarza, zarowno za jego pelne
zaangazowanie w mecze, jak i sympatyczny sposob bycia. Jednak, odrzucajac
sentymenty, czy nie jest tak, ze ten zawodnik ma niezdrowo mocna pozycje w
klubie? Czy na pewno powinien byl grac, gdy golym okiem widac bylo, iz jak na
sportowca prezentuje sie nieco zbyt korpulentnie? Czy wreszcie nie jest
troche tak, ze autorytet, jakim cieszy sie u dzialaczy (choc to oni sa jego
pracodawcami, wiec wedlug wszelkich praw, sprawy powinny sie miec dokladnie
odwrotnie) wplywa demoralizujaco na reszte druzyny? Slyszalem, ze Reiss mocno
przysluzyl sie Lechowi tam, gdzie sprawy zahaczaja bardziej o kregi biznesu,
niz sportu. Moze wiec z Reissa, ktory choc bramki ostatnio strzela, nie
blyszczy, nalezaloby zrobic cos w rodzaju menadzera i pozwolic mu na tym polu
realizowac sie jako osobie niewatpliwie Lechowi zyczliwej.
4.)Bartosz Slusarski, Michal Golinski - w Lechu ci obiecujacy w opinii
ekspertow zawodnicy graja wyjatkowo nieobiecujaco. Brakuje im zadziornosci,
twardosci, silnego charakteru. Mozliwosci sa dwie: albo sie tacy urodzili,
albo, co bardziej prawdopodobne, zle ich poprowadzono. W druzynie bedacej w
fazie budowy musza byc mlodzi pespektywiczni gracze, ktorzy uczac sie od
doswiadczonych starszych, stopniowo wypychaja ich na emeryture. "Golina"
i "Slusarz" nikogo nie wypychaja; jest wrecz zupelnie odwrotnie. Michal nie
podjal rywalizacji ze slabym dzisiaj Swierczewskim, a Bartek wyleci ze skladu
jak tylko w Lechu pojawi sie jakikolwiek przyzwoity napastnik. Dla takich
zawodnikow nie moze byc miejsca w druzynie, ktora marzy, aby w niedalekiej
przyszlosci przyzwoicie zaprezentowac sie w Europie.
5.)Piotr Swierczewski - pilkarz, ktory, niestety przyszedl do Lecha wylacznie
po kase. Nikt go nie chcial, wlaczajac naszych czolowych ligowcow. I
slusznie, ze go nie chcieli! Swierczewski mocno wierzy, ze jest tak dobry, ze
jak tylko troszke pogra w Polsce, to z