Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Wizards na 5 miejscu!!!

    IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 09.01.02, 14:52
    No cóż, pomyślałem sobie że ten poprzedni wątek taki trochę nie aktualny więc...
    Maja chłopaki już tylko jedna wygraną mniej niż w całym poprzednim sezoni.
    Pewnie spadną na mnie gromy ale przycałym szacunku dla antagaonistów Jordana
    (pozwolicie że nie będę wymieniał) uważam że to w ogromnym stopniu jego
    zasługa. Nie mam tu nawet na myśli jego indywidualnych statystyk (są zawodnicy
    którzy mają podobne, a ich drużyny jednak dołują) ale przede wszystkim jego
    wpływu na motywację i podejście do pracy pozostałych zawodników.
    Coś się w tej druzynie zmieniło i są efekty. Oby tak dalej:)
    Pozdr.
    Obserwuj wątek
      • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 09.01.02, 15:55
        Pamiętam jak Wilt mówił, że napewno nie bedą mieli wiecej wygranych niż w
        tamtym sezonie. Ha! mówiąc to był o tym święcie przekonany i starał się
        wszystkich przekonać do swoich racji. Jordan i spólka sami obronili się na
        boisku. (słowa uznania dla tego pierwszego bo chyba przypłaci to życiem w
        pojedynkę)
        Tak jak Easy uważam, że kwestia nie leży w żadnych statystykach tylko
        podejścia do sprawy, mentalności, woli i chęci wygrywania. Jordan właśnie tego
        ich uczy. I tu objawia się jego wielkość, której Wilt skrzętnie mu odmawia
        Można być dobrym graczem, grając z jednymi partnerami, a z drugimi może już
        tak dobrze nie iść (przykład świetnego niegdyś strzelca Glena Rica) i
        statystyki nic nie mają do tego.

        P.S I jak tu nie pisać o MJ?! Sprawa jego gry w Wizards powraca jak bumerang i
        nie da się tego uniknąć. Skądinnąd już wiadomo dlaczego się o nim wciąż pisze:
        poprostu jest najlepszy! :))))))))))
        • Gość: HyLo Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.phils.uj.edu.pl 09.01.02, 20:29
          No coż, ja też niestety muszę się zgodzić, że ten *&^%$ MJ prowadzi Wizards
          gdzie byc według wszelkich praw nie powinni.

          Z drugiej strony jeszcze długi sezon przed nami. Prawdziwym
          testem "leadershipu" Jordana będzie zdolność WW do utrzymania się na tym
          poziomie i, szczególnie, gra w play-offach.

          pozdr
          • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 10.01.02, 11:11
            Gość portalu: HyLo napisał(a):

            > No coż, ja też niestety muszę się zgodzić, że ten *&^%$ MJ prowadzi Wizards
            > gdzie byc według wszelkich praw nie powinni.

            W końcu ktoś to powiedział :))

            >
            > Z drugiej strony jeszcze długi sezon przed nami. Prawdziwym
            > testem "leadershipu" Jordana będzie zdolność WW do utrzymania się na tym
            > poziomie i, szczególnie, gra w play-offach.
            >
            > pozdr

            Fakt, wysoko podniósł sobie poprzeczkę i ciekawe czy starczy mu sił. Pomimo to i
            tak bez niego Wizards byliby na dole tabeli.

            Pzdr.

          • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.cu.com.pl 10.01.02, 12:54
            szczególnie ciekawie bedzie wygladał rajd po zachodzie
            jak na razie Wizards graja ze wschodem i dobrze mi idzie
            a strasznie ciekaw jestesm wynikow w meczach z Lakers, Timberwolves i Spurs
            bedzie to bardoz ciekawe

            Pytanie czy jeden człowiek moze zmienic całą druzyne juz znalazlo swoja
            odpowiedz w 1996 roku kiedy to MJ wrocil do Bykow nastepnie fenomelnalny wynik
            10-72 (co wg mnie dobitnie swiadczy o tym iz byla to najlepsza druzyna w
            historii tej gry) oczywiscie Wilt mi zarzuci ze byki te 72 mecze wygraly z
            samymi slabeuszami :-))) ale porownanie bykow z roku 94 i 95 a 96,97 gdy grali
            z Jordanem uwazam daje najlepsza odpowiedz jaka jest wartosc MJ
            a dla niedowiearkow to on to samo robi z Wizzards tylko poprzednio wyciagal
            Chicago ze średniactwa na szczyt a teraz Wizards z dna na średniactwo.
            • Gość: LakerFan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.chello.pl 10.01.02, 15:20
              miejsce Wizards świadczy tylko o tym, że cały ten Wschód trzeba spuścić do II
              ligi NBA :-))))))))))))))) dalej twierdzę, że nie wejdą do play-offs. jeszcze
              dużo meczy mają przed sobą. a co do wycieczki na Zachód to MJ powie im pewnie
              tak: mogę wam obiecać jedynie trud, pot i łzy :-)))))))
              • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.cu.com.pl 10.01.02, 15:29
                zaraz zaraz jak ten zachód jest taki silny to przepraszam bardzo
                jak to było w playoff prosze mi przypomniec Lakers zdaje sie rozwalili
                wszystkie druzyny zachodu do zera nie dajac nikomu szans !
                i znalazla sie tylko jedna druzyna w playoff i to ze wschodu (!) ktora
                przytarla nosa Lakersom i wygrala z nimi mecz ! i byl to jednen z ciekawszych
                meczy jakie widzialem :-)))

                • Gość: LakerFan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.chello.pl 10.01.02, 17:01
                  no fakt. zagalopowałem się troszeczkę. przecież takie Milwaukee z wycieczek na
                  Zachód wywozi znakomity bilans 3-9, więc nie jest taki słaby ten Wschód.

                  btw. Washington grał już ze Spurs. 88-103
                  • Gość: easy79 Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.waw.cdp.pl 10.01.02, 19:04
                    Gość portalu: LakerFan napisał(a):

                    > no fakt. zagalopowałem się troszeczkę. przecież takie Milwaukee z wycieczek na
                    > Zachód wywozi znakomity bilans 3-9, więc nie jest taki słaby ten Wschód.

                    Faktycznie masz bardzo mocne argumenty. O ile się nie mylę to Milwaukee grało
                    ostatnio bez trzech zawodników pierwszej piątki i to nie będących jej
                    uzupełnieniem ale stanowiących o sile tego zespołu(Cassel, Alen, Robinson).
                    Nie wiem co Ci zrobiły te biedne drużyny ze wschodu, że ich tak nie lubisz.
                    >
                    > btw. Washington grał już ze Spurs. 88-103

                    A to kolejny dowód na beznadziejność tej drużyny. Pozwolili sobie na porażkę z
                    jednym z głównych kandydatów do tytułu. Beznadzieja. Nic to że po odbiciu się od
                    dna wygrywają prawie z wszystkimi (maja też na rozkładzie nie takich już słabych
                    Clipers, Utah - to chyba teamy z zachodu). Nie twierdzę że są potęgą ale wygrywać
                    już potrafią. A jak będzie dalej to się zobaczy.

                    Pozdr.
                    • Gość: LakerFan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.chello.pl 10.01.02, 21:31
                      Gość portalu: easy79 napisał(a):

                      > Gość portalu: LakerFan napisał(a):
                      >
                      > > no fakt. zagalopowałem się troszeczkę. przecież takie Milwaukee z wyciecze
                      > k na
                      > > Zachód wywozi znakomity bilans 3-9, więc nie jest taki słaby ten Wschód.
                      >
                      > Faktycznie masz bardzo mocne argumenty. O ile się nie mylę to Milwaukee grało
                      > ostatnio bez trzech zawodników pierwszej piątki i to nie będących jej
                      > uzupełnieniem ale stanowiących o sile tego zespołu(Cassel, Alen, Robinson).
                      > Nie wiem co Ci zrobiły te biedne drużyny ze wschodu, że ich tak nie lubisz.
                      > >
                      oczywiście masz rację, że Bucks grali ostatnio bez czołowych graczy. sprawdźmy
                      więc jak i szło w pełnym składzie. i co się okazuje? bilans 1-4. możnaby nawet
                      uznać, że 1-5, bo wprawdzie z Houston grali bez Allena, ale w Rockets zabrakło
                      Francisa. co więcej, spośród zespołów od których zebrali baty, 2 (a jeśli uznać i
                      mecz z Houston to 3) nie łapią się w chwili obecnej do playoffs, a mowa o
                      czołowej drużynie Wschodu. dla porównania tacy Lakers spacerują sobie właśnie po
                      Wschodzie, lejąc bezlitośnie ekipy zajmujące pozycje 5, 6 i 8.
                      druga sprawa. czemu sądzisz, że nie lubię Wschodu? przecież nigdzie tak nie
                      napisałem. uważam jedynie, że Wschód jest o wiele słabszy od Zachodu. poziom tam
                      jest tak wyrównany (w dół), że niemal każdy może wygrać z każdym, co, muszę
                      przyznać, świetnie wykorzystują Wizards. sprawdź sobie dla przykładu jakie
                      drużyny Wschodu znalazłyby się na dzień dzisiejszy w playoffs i porównaj ze
                      składem z poprzedniego sezonu. brakuje Sixers ((!!!) wiem, wiem - kontuzje),
                      Hornets, Knicks i Heat, podczas gdy na Zachodzie skład jest niemal ten sam -
                      jedynie Clippers w miejsce Blazers. żeby było śmieszniej, to spośród 4 czołowych
                      ekip Wschodu 3 nie brały udziału w ostatnich playoffs (Nets, Celtics i Wizards
                      (sic!))

                      > > btw. Washington grał już ze Spurs. 88-103
                      >
                      > A to kolejny dowód na beznadziejność tej drużyny. Pozwolili sobie na porażkę z
                      > jednym z głównych kandydatów do tytułu. Beznadzieja. Nic to że po odbiciu się o
                      > d
                      > dna wygrywają prawie z wszystkimi (maja też na rozkładzie nie takich już słabyc
                      > h
                      > Clipers, Utah - to chyba teamy z zachodu). Nie twierdzę że są potęgą ale wygryw
                      > ać
                      > już potrafią. A jak będzie dalej to się zobaczy.
                      >
                      nie podałem tego wyniku jako dowodu na tezę, że Wizards to cieniaki. po prostu
                      toms był bardzo ciekawy jak wypadną w konfrontacji z Lakers, Kings czy Spurs,
                      więc postanowiłem w pewnym stopniu tę ciekawość zaspokoić. a co do wyników
                      Wizards z ekipami Zachodu to nie przypominam sobie, żeby wygrali z Utah. z tego
                      co wiem wygrali z Dallas (bez Nowitzkiego), Houston (bez Francisa), Memphis i
                      Clippers i jeśli o mnie chodzi to jestem pewien, że gdyby dwie pierwsze drużyny
                      były w pełnych składach to one byłyby górą. ale stało się inaczej, niestety

                      > Pozdr.

                      pozdro
                      • Gość: easy79 Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 10.01.02, 22:27
                        Gość portalu: LakerFan napisał(a):

                        a co do wyników
                        > Wizards z ekipami Zachodu to nie przypominam sobie, żeby wygrali z Utah. z tego
                        >
                        > co wiem wygrali z Dallas (bez Nowitzkiego), Houston (bez Francisa), Memphis i
                        > Clippers i jeśli o mnie chodzi to jestem pewien, że gdyby dwie pierwsze drużyny
                        >
                        > były w pełnych składach to one byłyby górą. ale stało się inaczej, niestety
                        >
                        > > Pozdr.
                        >
                        > pozdro

                        Faktycznie, moja pomyłka - nie wygrali z Utah (mimo 44 pkt Jordana), to chyba
                        wynik odtwarzania z pamięci:)))
                        A co do dalszej części to wynika z niej, że Twoim zdaniem brak jednego zawodnika
                        (fakt, że Nowitzki to mocny punkt Dallas) w tak dużym stopniu osłabia czołową
                        przecież drużynę tej ligi. Jeżeli by tak miało być to jej siła jest bardzo
                        iluzoryczna.
                        Idąc tym tropem, weź pod uwagę że Wizards grają bez Hamiltona, bądź co bądź
                        czołowego strzelca.

                        Pozdr.
                      • Gość: Wilt I co do poziomu Wschodu i Zachodu... IP: 195.117.2.* 11.01.02, 10:23
                        ...tu przypomnę, bo widzę, że niektórzy wciąż mają jakieś watpliwości ;-), że -
                        zresztą tak jak w zeszłym sezonie - drużyny z Zachodu wygrywają trochę ponad
                        60% pojedynków ze wschodniakami. Można prześledzić też rozmaite power rankings,
                        pisane przecież przez bardzo różnych komentatorów (zresztą w większości z
                        mediów ze Wschodniego Wybrzeża, więc chyba nie uprzedzonych); prawie zawsze
                        pierwsze 3, 4 albo nawet 5 (!) drużyn pochodzi ze Wschodu, a dopiero po nich są
                        Nets czy Bucks. Można też prześledzić bilans meczów samych najsilniejszych
                        drużyn z obu konferencji, samych słabszych drużyn, jak znaczącą większosć
                        kandydatów do MVP (patrz wątek obok) stanowią gracze z Zachodu itd. Wniosek
                        wszędzie będzie ten sam: Zachód jest generalnie znacznie silniejszy i to w
                        takim stopniu, ze zaczyna mnie to trochę nudzić; bo co to za porządki, że finał
                        Zachodu jest w praktyce przedwczesnym finałem ligi, a później emocje - zamiast
                        rosnać - maleją? (przypomnę, że zarówno w 2000 Blazers byli silniejsi od
                        Pacers, jak i w 2001 Spurs od Nuggets; żadnym dowodem zbijającym te wszystkie
                        fakty nie jest jedna porażka LAL z Sixers w ostatnich Finałach, bo była
                        możliwa tylko dzięki 9 - dniowemu lay off, który wpłynął na chwilowy spadek
                        formy Lakers). Ale może na Wschodzie wyłoni się przynajmniej jedna silna i
                        stabilna druzyna i będzie ciekawiej; tylko że w obecnym bałaganie nie bardzo
                        wiadomo, która by to mogła być. Może nawet - co jeszcze w 2000 wydawało się
                        niemożliwe - szanse na to za parę lat mają Celtics i doszłoby do odnowienia
                        największej rywalizacji wszechczasów! :-)
                        Pzdr
                        • Gość: Wilt Re: I co do poziomu Wschodu i Zachodu... IP: 195.117.2.* 11.01.02, 10:39
                          Motyla noga, chyba widać, że przez cały tydzień się nie wysypiałem ;-).
                          Zamiast Sixers'2001 do tekstu wskoczyli mi Nuggets - pewnie dlatego, że
                          równolegle czytałem relację z ich meczu... Sorry.
                        • Gość: toms Re: I co do poziomu Wschodu i Zachodu... IP: *.cu.com.pl 11.01.02, 10:53
                          Gość portalu: Wilt napisał(a):

                          Wniosek
                          > wszędzie będzie ten sam: Zachód jest generalnie znacznie silniejszy i to w
                          > takim stopniu, ze zaczyna mnie to trochę nudzić; bo co to za porządki, że finał
                          >
                          > Zachodu jest w praktyce przedwczesnym finałem ligi,

                          to widze Wilt ze szybko sie nudzisz bo co powiedziec o latach 90 -ych i dominacji
                          chicago Bulls ??? to sie mozna bylo nudzic! co wiecej czasami Bulls było ciezej
                          przejsc final konferencji np z Indianą lub dawniej NY knicks i Detroit niz potem
                          wygrac wielki final. Pamietam ze Chicago mialo swietne wyniki w sezonie mimo iz
                          gralo w najsilnieszej dywizji!!! ( nie mam teraz czasu dokladnie wypisywac ktory
                          to byl sezon) tak wiec nie naduzywalbym tutaj slowa nuda zwlaszcza po tym jak
                          rywalizacja Iverson Carter byla o wiele bardziej interesujaca niz Walec na
                          zachodzie w postaci Lakers albo przebojowe wejscie do finalu NY Knicks przed
                          dwoma laty (naturalnie dla rownowagi mamy pojedynek Blazers i LAL sprzed roku :-)
                          troche żałuje ze Balzers przegrali ale jak ktos pudluje 13 rzutow z rzedu :-))))
                          ja bym powiedzial wrecz ze play off Wschodu jest duzo ciekawsze niz zachodu
                          Ja bedac fanem MJ przez dekade lat 90 raczej sie nie nudzilem a ty Wilt po dwóch
                          zwyciestwach LAL juz sie znudziles ... no cóż mijemy nadzieje ze w tym sezonie
                          nie bedzie nudy i moze ktos na zachodzie powalczy z LAL moze komus sie uda
                          wygrac jeden chociaz mecz z LAL.

                          >żadnym dowodem zbijającym te wszystkie
                          > fakty nie jest jedna porażka LAL z Sixers w ostatnich Finałach, bo była
                          > możliwa tylko dzięki 9 - dniowemu lay off, który wpłynął na chwilowy spadek
                          > formy Lakers).

                          Ja bym okreslił to jako nonszalancje i szczytowy narcyzm bo LAL zamiast bac sie
                          przeciwnikow pomysleli dokladnie tak samo jak ty Wilt czyli ze najciezsza
                          konferencje juz wygrali wiec bedzie z gorki i jako pierwsi wygraja final bez
                          porazki i tak sobie mysleli przez 9 dni a Philyy w tym czasie ciezko pracowala
                          nad Carterm i spolką a potem nad Bucksami !!! i w koncu niespodzianka i porazka !
                          Niby wszystko wygrali ale tak na prawde zostali wtedy upokorzeni przez Philly i
                          to jest fakt i kara za lekcewazenie! i to było lekcewazenie bo co na prawde
                          potrafi LAL pokazaali w nastepnych 4 meczach..........

                          A co do sezonu i sily w play off to zdazalo sie ze zespoly najlepsze w sezonie
                          odpadaly w pierwszych rundach i ze zespoly z miejsca drugiego lub trzeciego
                          wygrywaly lige wiec spoko spoko pozyjemy zobaczymy

                          • Gość: wilt Re: I co do poziomu Wschodu i Zachodu... IP: 172.16.0.* 11.01.02, 16:51
                            Gość portalu: toms napisał(a):

                            > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                            >
                            > Wniosek
                            > > wszędzie będzie ten sam: Zachód jest generalnie znacznie silniejszy i to w
                            >
                            > > takim stopniu, ze zaczyna mnie to trochę nudzić; bo co to za porządki, że
                            > finał
                            > >
                            > > Zachodu jest w praktyce przedwczesnym finałem ligi,
                            >
                            > to widze Wilt ze szybko sie nudzisz bo co powiedziec o latach 90 -ych i dominac
                            > ji
                            > chicago Bulls ??? to sie mozna bylo nudzic! co wiecej czasami Bulls było ciezej
                            >
                            > przejsc final konferencji np z Indianą lub dawniej NY knicks i Detroit niz pote
                            > m
                            > wygrac wielki final.

                            Kiedy tak było (np. w 1993), też było źle. Natomiast tak nie było zawsze; a
                            teraz jest regularnie i zanosi się na to, że będzie w najbliższej przyszłości.

                            Pamietam ze Chicago mialo swietne wyniki w sezonie mimo i
                            > z
                            > gralo w najsilnieszej dywizji!!! ( nie mam teraz czasu dokladnie wypisywac ktor
                            > y
                            > to byl sezon) tak wiec nie naduzywalbym tutaj slowa nuda zwlaszcza po tym jak
                            > rywalizacja Iverson Carter

                            To rywalizacja indywidualna; coś innego niż drużynowa. A stałej i na wysokim i
                            wyrównanym poziomie (czy choćby nawet niskim) rywalizacji obecnie nie ma, po
                            końcu wojny Heat - Knicks.

                            byla o wiele bardziej interesujaca niz Walec na
                            > zachodzie w postaci Lakers

                            Wiesz, chaos i brak liderów są w pewnym sensie ciekawe, ale nie sądzę, żeby
                            jakiegokolwiek zwolennika Wschodu satysfakcjonował obecny słaby poziom tej
                            konferencji - ciebie chyba też nie, bo inaczej byś nie próbował tej słabości
                            kwestionować.

                            albo przebojowe wejscie do finalu NY Knicks przed
                            > dwoma laty (naturalnie dla rownowagi mamy pojedynek Blazers i LAL sprzed roku :
                            > -)
                            > troche żałuje ze Balzers przegrali ale jak ktos pudluje 13 rzutow z rzedu :-)))
                            > )
                            > ja bym powiedzial wrecz ze play off Wschodu jest duzo ciekawsze niz zachodu
                            > Ja bedac fanem MJ przez dekade lat 90 raczej sie nie nudzilem a ty Wilt po dwóc
                            > h
                            > zwyciestwach LAL juz sie znudziles ...

                            Spokojnie, czytaj uważniej. Nie znudziłem się zwycięstwami Lakers, ale tym, że
                            nikt nie jest w stanie podjąć z nimi wyrównanej rywalizacji.

                            no cóż mijemy nadzieje ze w tym sezonie
                            > nie bedzie nudy i moze ktos na zachodzie powalczy z LAL moze komus sie uda
                            > wygrac jeden chociaz mecz z LAL.

                            Nadzieje antyfana Lakers na JEDEN przegrany przez nich mecz - czy to nie
                            najlepszy dowód na ich, obecną bezprecedensową dominacje? :-) A mecz czy dwa
                            Lakers mogą przegrać; natomiast liczy się to, że nikt, nawet Kings, nie wygra z
                            nimi serii.

                            > >żadnym dowodem zbijającym te wszystkie
                            > > fakty nie jest jedna porażka LAL z Sixers w ostatnich Finałach, bo była
                            > > możliwa tylko dzięki 9 - dniowemu lay off, który wpłynął na chwilowy spade
                            > k
                            > > formy Lakers).
                            >
                            > Ja bym okreslił to jako nonszalancje i szczytowy narcyzm

                            Jaka retoryka i to z miejsca! Ale w takim razie jak określic porażkę Bulls w
                            pierszym meczu ze słabszymi wówczas LAL'91, czy Sixers w I rundzie z Indianą
                            (którą dzieliło od Sixers więcej niż Sixers od Lakers). Bądź uczciwy i to też
                            nazwij narcyzmem i nonszalancją.
                            Poza tym, co mieli Lakers zrobić - celowo przegrac parę meczy ze Spurs, żeby
                            skrócić tę 9 - dniową przerwę? A przecież zawsze ma taka przerwa negatywny wpływ
                            na drużynę; żadnym treningiem nie da się zastąpić prawdziwych meczów i wypada się
                            z rytmu. To było przyczyną porażki LA, a nie jakaś tam nonszalancja.

                            bo LAL zamiast bac sie
                            >
                            > przeciwnikow pomysleli dokladnie tak samo jak ty Wilt czyli ze najciezsza
                            > konferencje juz wygrali wiec bedzie z gorki i jako pierwsi wygraja final bez
                            > porazki i tak sobie mysleli przez 9 dni a Philyy w tym czasie ciezko pracowala
                            > nad Carterm i spolką a potem nad Bucksami !!! i w koncu niespodzianka i porazka
                            > !
                            > Niby wszystko wygrali ale tak na prawde zostali wtedy upokorzeni przez Philly i
                            >
                            > to jest fakt i kara za lekcewazenie! i to było lekcewazenie bo co na prawde
                            > potrafi LAL pokazaali w nastepnych 4 meczach..........
                            >
                            > A co do sezonu i sily w play off to zdazalo sie ze zespoly najlepsze w sezonie
                            > odpadaly w pierwszych rundach i ze zespoly z miejsca drugiego lub trzeciego
                            > wygrywaly lige wiec spoko spoko pozyjemy zobaczymy

                            Słusznie; ale zdaje się nawet ty wyżej - realistycznie - ograniczasz swoje anty-
                            Lakersowskie nadzieje do przegrania przez nich meczu? :-)
                            • Gość: toms Re: I co do poziomu Wschodu i Zachodu... IP: *.cu.com.pl 11.01.02, 17:12
                              niestety odpowiem dopiero po likendzie see ya
                            • Gość: toms Re: I co do poziomu Wschodu i Zachodu... IP: *.cu.com.pl 14.01.02, 16:50
                              Gość portalu: wilt napisał(a):

                              > Kiedy tak było (np. w 1993), też było źle. Natomiast tak nie było zawsze; a
                              > teraz jest regularnie i zanosi się na to, że będzie w najbliższej przyszłości.
                              sorry ale chyba nei rozumiem o co pytasz, co też było źle????

                              >
                              > To rywalizacja indywidualna; coś innego niż drużynowa. A stałej i na wysokim i
                              >
                              > wyrównanym poziomie (czy choćby nawet niskim) rywalizacji obecnie nie ma, po
                              > końcu wojny Heat - Knicks.
                              Ojej po ciaglych zmianach przetasowaniach na wschodzie obecnie nie ma tego
                              tak samo bylo jak graly byki w 6 finalach grali z 5 roznymi druzynami ! chodzilo
                              mi o twoje nudzenie sie w play off i chcialem wykazac ze play off na wschodzie
                              byl duzo ciekawszy niz na zachodzie
                              a jak wg ciebie ciekawie jest tylko wtedy gdy druzyny walcza ze soba kilka lat z
                              rzedu to rzeczywiscie nie byl ciekawe


                              > Wiesz, chaos i brak liderów są w pewnym sensie ciekawe, ale nie sądzę, żeby
                              > jakiegokolwiek zwolennika Wschodu satysfakcjonował obecny słaby poziom tej
                              > konferencji - ciebie chyba też nie, bo inaczej byś nie próbował tej słabości
                              > kwestionować.
                              tego to juz zupelnie nie rozumiem to niby jak gdybym nie kwestionowal to slaby
                              poziom by mnie satysfakcjonował ???


                              >
                              > Spokojnie, czytaj uważniej. Nie znudziłem się zwycięstwami Lakers, ale tym, że
                              >
                              > nikt nie jest w stanie podjąć z nimi wyrównanej rywalizacji.

                              no ja bym uwazal na Minesote a przede wszystkim Spurs
                              >

                              > no cóż mijemy nadzieje ze w tym sezonie
                              > > nie bedzie nudy i moze ktos na zachodzie powalczy z LAL moze komus sie uda
                              >
                              > > wygrac jeden chociaz mecz z LAL.
                              >
                              > Nadzieje antyfana Lakers na JEDEN przegrany przez nich mecz - czy to nie
                              > najlepszy dowód na ich, obecną bezprecedensową dominacje? :-)
                              to było a propo super zachodu :-))) ktory nie moze wygrac nawet 1 meczu z LAL a
                              slabiutki wschod jednak daje rade

                              > >
                              > > Ja bym okreslił to jako nonszalancje i szczytowy narcyzm
                              >
                              > Jaka retoryka i to z miejsca! Ale w takim razie jak określic porażkę Bulls w
                              > pierszym meczu ze słabszymi wówczas LAL'91,
                              czy Sixers w I rundzie z Indianą
                              > (którą dzieliło od Sixers więcej niż Sixers od Lakers). Bądź uczciwy i to też
                              > nazwij narcyzmem i nonszalancją.
                              No co ty ! wyobrazasz sobie ze chicago ktore pierwszy raz wchodzi fo finalow
                              pozwala sobie na nonszalancje wobec 5 krotnych mistrzow ???? chyba nie mowisz
                              tego powaznie !
                              Co do Lakers to po pierwsze 90% komentarzy bylo na 4:0 i wogole atmosfera byla ze
                              latwo wygraja i bedzie koniec i sweep juz nawet nie wspominam o tym co pisala
                              wyborcza i pan ADROM

                              > Poza tym, co mieli Lakers zrobić - celowo przegrac parę meczy ze Spurs, żeby
                              > skrócić tę 9 - dniową przerwę?
                              Wiesz co z tego co ty piszesz wynika ze w NBA najgorsze co moze spotkac druzyne
                              to 9 dni przerwy w play off i ze jest to zupelnie niezalezne od niej i po takiej
                              przerwie to MUSI byc przegrana ! A guzik ! co mieli zrobic pytasz ? zagrac
                              powaznie ! ten mecz LAL przegrali na wlasne rzyczenie i o ile sie nie myle to
                              wlasnie Koby schrzanil w koncowce

                              >To było przyczyną porażki LA, a nie jakaś tam nonszalancja.

                              No pewnie bo przed meczem zarowno Koby i shaqu to tylko mowili jak to im ciezko
                              bedzie z Phily i jaki to ciezki final ich czeka itp itd
                              dajmy spokoj tym bajkom bo obaj wiemy ze panowie S. i K. nakreceni przez Media
                              mysleli tylko o tym czy uda im sie w 15 meczach zdobyc tytul ! zwlaszcza ze Phily
                              przychodzilo po dwoch cizkich pojedynkach po 7 meczy

                              i tak sobie mysleli i spotkala ich kara ...
        • Gość: Wilt nathan napisał: Lakers na pewno nie obronią tytułu IP: 195.117.2.* 11.01.02, 10:07
          Gość portalu: nathan napisał(a):

          > Pamiętam jak Wilt mówił, że napewno nie bedą mieli wiecej wygranych niż w
          > tamtym sezonie. Ha! mówiąc to był o tym święcie przekonany i starał się
          > wszystkich przekonać do swoich racji.


          Wiesz, co mnie najbardziej wkurza, nathan? Wbrew pozorom nie ślepe uwielbienie
          dla MJ, czegokolwiek by nie zrobił; ale sytuacja, kiedy ktoś przypisuje mi
          rzeczy, których nie powiedziałem, żeby móc sobie z nimi zwycięsko polemizować (bo
          widać w inny sposób mu to nie wychodzi). Nigdy i nigdzie nie powiedziałem, że
          Wizards nie będą mieli więcej zwycięstw niż w tamtym sezonie. Być może odnosisz
          się do mojej wypowiedzi komentującej ich poprzedni losing streak; konstatującej
          oczywisty fakt, że jest kiepsko i dodającej, że nawet jeśli będzie lepiej, to nie
          widzę Wizards w play off (i co podtrzymuję; nie awansują w obecnym składzie -
          jeśli się pomylę, to się przyznam do błędu). Prognozę dotyczącą CAŁEGO SEZONU
          Wizards i Jordana sformułowałem przed sezonem, kiedy ciebie jeszcze tu nie było,
          ale niedawno ją powtórzyłem; tym bardziej nie ma więc powodu, żeby przypisywać mi
          nieprawdziwe wypowiedzi. Na przyszłość prosiłbym więc o podobną dawkę uwagi w
          przytaczaniu moich poglądów, jaką ja wykazuję w stosunku do twoich.

          Jordan i spólka sami obronili się na
          > boisku. (słowa uznania dla tego pierwszego bo chyba przypłaci to życiem w
          > pojedynkę)
          > Tak jak Easy uważam, że kwestia nie leży w żadnych statystykach tylko
          > podejścia do sprawy, mentalności, woli i chęci wygrywania. Jordan właśnie tego
          > ich uczy. I tu objawia się jego wielkość, której Wilt skrzętnie mu odmawia

          A tu znowu to samo. Jeśli dla ciebie odmawianie komuś bycia najlepszym to to
          samo co odmawianie wielkości, to masz tej wielkości strasznie wąską definicję, aż
          się nie chce wierzyć (w takim razie Cruyff nie był wielkim piłkarzem, Erving -
          koszykarzem, czy Bohr - fizykiem...).Dziwne; wydawało się, że niedawno doszliśmy
          w tej sprawie do porozumienia na sąsiednim wątku, kiedy ze zdumieniem odkryłeś,
          że w przeciwieństwie do ciebie, nazywającego Shaqa beztalenciem, ja potrafię
          przyznać, że Jordan był - i czasem wciąż bywa - świetny.

          > Można być dobrym graczem, grając z jednymi partnerami, a z drugimi może już
          > tak dobrze nie iść (przykład świetnego niegdyś strzelca Glena Rica) i
          > statystyki nic nie mają do tego.
          >
          > P.S I jak tu nie pisać o MJ?! Sprawa jego gry w Wizards powraca jak bumerang i
          > nie da się tego uniknąć. Skądinnąd już wiadomo dlaczego się o nim wciąż pisze:
          > poprostu jest najlepszy! :))))))))))

          Co do samego MJ; postaram się być konsekwentny i, trzymając się tego, co zdaje
          się wspólnie uzgodniliśmy (że oceny będą uprawnione po końcu sezonu), nie pisać o
          nim - niezależnie od jego wyników - przynajmniej przez pewien okres, tym bardziej
          że muszę znaleźć czas na bardziej aktualne tematy (i to nie, żeby uniknąć za
          wszelką cenę pisania o jego sukcesach, bo teraz Wizards wreszcie czeka parę
          trudniejszych meczy, m. in. z Minnesotą).
          P.S. A ten tytuł to oczywiście mały rewanż. Zobaczymy, jak się poczujesz, gdy
          internauci, widząc sam tytuł postu, będą gremialnie myśleć, jak bardzo się
          myliłeś. ;-)

          • Gość: nathan Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: *.acn.waw.pl 11.01.02, 13:30
            Gość portalu: Wilt napisał(a):

            ...Lakers nie zdobyli tytułu. Z drugiej srony to pisałem kilkanaście razy, że go
            zdobędą.

            > Wiesz, co mnie najbardziej wkurza, nathan? Wbrew pozorom nie ślepe uwielbienie
            >
            > dla MJ, czegokolwiek by nie zrobił;

            Ok. Przyznaje się bez bicia. Jestem fanem MJ, jestem jego wielkim fanem.
            Lubię go tak, jak Ty go nie nawidzisz. Więc masz miarę tego. Jesteśmy na
            przeciwnych biegunach w tej kwesti.
            Co do tego, że uwielbiam wszystko czego by nie zrobił. Nie jestem z tych,
            którzy kibicują komuś jak mu idzie dobrze a odwracają się kiedy najlepiej nie
            jest. Poprostu go lubię czy będzie grał dobrze czy zle, a jak będzie grał zle
            nie omieszkam go zkrytykować. Zresztą jak nie uwielbiać kogoś co robi skoro robi
            to dobrze. Wiem co będzie sie działo ze moją osobą jak będzie grał zle! Ale
            zapewniem położę uszy po sobie.


            ale sytuacja, kiedy ktoś przypisuje mi
            > rzeczy, których nie powiedziałem, żeby móc sobie z nimi zwycięsko polemizować (
            > bo
            > widać w inny sposób mu to nie wychodzi). Nigdy i nigdzie nie powiedziałem, że
            > Wizards nie będą mieli więcej zwycięstw niż w tamtym sezonie. Być może odnosisz
            >
            > się do mojej wypowiedzi komentującej ich poprzedni losing streak; konstatującej
            >
            > oczywisty fakt, że jest kiepsko i dodającej, że nawet jeśli będzie lepiej, to n
            > ie
            > widzę Wizards w play off (i co podtrzymuję; nie awansują w obecnym składzie -
            > jeśli się pomylę, to się przyznam do błędu).

            Hmm..... No tak, myślałem, że mam do czynienia z gościem poważnym. Ale rozumiem
            Cię, wiem, że się zdenerwowałeś moim postem. Nie powinienem był pisać już takich
            rzeczy po tak długiej polemice z Tobą. W takim razie przepraszam, bo
            rzeczywiście rochę Cię zaatakowałem w tamtej wypowiedzi.
            Ależ zadziwiłem się strasznie widząć co napisałeś. To, że nie mówiłeś nigdy i
            nigdzie, że Wizards są gorsi z MJ niż bez niego!? No dobra, o to twoje cytaty z
            pamiętnego wątku "Do Wilta o przewadze MJ nad innymi":

            "A to, jak wiele (mało) może nawet najlepszy lider może zdziałać bez
            odpowiedniego składu czy trenera - problemy typowe dla kariery Wilta - pokazał
            choćby sam Jordan, w którego magiczną moc w tym zakresie wierzysz; aż do
            przyjścia Jacksona i rozegrania się Pippena i Granta w Bulls - i obecnie w
            wiadomej sytuacji w Wizards (z nim w składzie radzą sobie gorzej niż przed
            rokiem bez niego - ciekawe, co na to powiesz?)".

            Następny przykład:
            "Co najważniejsze młodzi, obiecujący gracze, w których leży przyszłość klubu -
            Hamilton, Alexander, K. Brown grają kiepsko ( w przypadku 2 pierwszych z nich,
            którzy grali już w tamtym sezonie, widać w porównaniu z tamtym okresem regres
            formy spowodowany obecnością MJ). Dlatego uprawnione było i jest twierdzenie, że
            Wizards są nawet słabsi niż przed rokiem, czego nie odmieni jedno czy drugie
            wyszarpane zwycięstwo. Natomiast gdyby nawet grali odrobinę lepiej...czy tak
            miał się przedstawiać come back Jordana? Założę się, że byłeś jednym z tych,
            którzy zapewniali, że doprowadzi każdy zespół w którym zagra co najmniej do play
            offs. A tu - kicha. :-)"

            No i okazuje się jednak, że tak było. Ok. Było mineło i nie chce już do tego
            wracać. Wkleiłem te cytaty tylko dlatego żebyś wiedział że to nie było czcze
            gadanie.


            Prognozę dotyczącą CAŁEGO SEZONU
            > Wizards i Jordana sformułowałem przed sezonem, kiedy ciebie jeszcze tu nie było

            Byłem, byłem ale nie pisałem :-))

            > ale niedawno ją powtórzyłem; tym bardziej nie ma więc powodu, żeby przypisywać
            > mi
            > nieprawdziwe wypowiedzi

            Hmm......

            Na przyszłość prosiłbym więc o podobną dawkę uwagi w
            > przytaczaniu moich poglądów, jaką ja wykazuję w stosunku do twoich.
            >

            > A tu znowu to samo. Jeśli dla ciebie odmawianie komuś bycia najlepszym to to
            > samo co odmawianie wielkości, to masz tej wielkości strasznie wąską definicję,
            > aż
            > się nie chce wierzyć (w takim razie Cruyff nie był wielkim piłkarzem, Erving -
            > koszykarzem, czy Bohr - fizykiem...).Dziwne; wydawało się, że niedawno doszliśm
            > y
            > w tej sprawie do porozumienia na sąsiednim wątku, kiedy ze zdumieniem odkryłeś,
            >
            > że w przeciwieństwie do ciebie, nazywającego Shaqa beztalenciem, ja potrafię
            > przyznać, że Jordan był - i czasem wciąż bywa - świetny.

            Co do Shaqa to dalej uważam, że nie zadziwił nikogo (sorki, przynajmniej mnie)
            swoją grą. Poprostu uważam, że to co robi na parkiecie jest w bardzo dużej
            mierze zasługą jego gabarytów. Wg. mnie naprzykład w rzemiośle koszykarskim
            Hakeem the Dream bił go na głowę. (co raz udowodnił w finałach) W. Chamberlain
            pewnie też :-)))))))). Ty za to o MJ nie powiedziałeś (no może raz) dobrego
            słowa, a krytyki całe mnóstwo. Ja o Wilcie odwrotnie mówiąc że był wielkim
            koszykarzem, za to (w mojej subiektywnej ocenie) MJ stawiam wyżej.

            >> Co do samego MJ; postaram się być konsekwentny i, trzymając się tego, co
            zdaje
            > się wspólnie uzgodniliśmy (że oceny będą uprawnione po końcu sezonu), nie pisać
            > o
            > nim - niezależnie od jego wyników - przynajmniej przez pewien okres, tym bardzi
            > ej
            > że muszę znaleźć czas na bardziej aktualne tematy (i to nie, żeby uniknąć za
            > wszelką cenę pisania o jego sukcesach, bo teraz Wizards wreszcie czeka parę
            > trudniejszych meczy, m. in. z Minnesotą).

            W pełni rozumiem i szanuje to.

            > P.S. A ten tytuł to oczywiście mały rewanż. Zobaczymy, jak się poczujesz, gdy
            > internauci, widząc sam tytuł postu, będą gremialnie myśleć, jak bardzo się
            > myliłeś. ;-)

            Hahaha. Przypomniałes mi troche małe dziecko (z tym tytułem) które za każdym
            razem chce się odgryzć. :)))). A z drugiej strony zachowujesz się conajmniej jak
            jakiś ...... (w tym miejscu musiał bym napisać coś nieprzyzwoitego czego bym
            nie chciał) napuszczając na mnie innych internautów. Wydawało mi się, że jesteś
            gościem z klasą. Szkoda ale Cię zawiodę ponieważ się nie pomylę (choć bym chciał
            z całego serca!). Pisałem chyba nawet w tym wątku, że i tak Lakersi założą
            pierścienie na koniec sezonu. Więc Ci którzy czytają posty nie będą myśleć tak,
            jak byś tego chciał.

            P.S. Sorry jeszcze raz za ten nieumyślny atak.




            • Gość: Wilt Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: 195.117.2.* 11.01.02, 15:55
              Gość portalu: nathan napisał(a):

              ) Gość portalu: Wilt napisał(a):
              )
              ) ...Lakers nie zdobyli tytułu. Z drugiej srony to pisałem kilkanaście razy, że g
              ) o
              ) zdobędą.
              )
              ) ) Wiesz, co mnie najbardziej wkurza, nathan? Wbrew pozorom nie ślepe uwielb
              ) ienie
              ) )
              ) ) dla MJ, czegokolwiek by nie zrobił;
              )
              ) Ok. Przyznaje się bez bicia. Jestem fanem MJ, jestem jego wielkim fanem.
              ) Lubię go tak, jak Ty go nie nawidzisz. Więc masz miarę tego. Jesteśmy na
              ) przeciwnych biegunach w tej kwesti.
              ) Co do tego, że uwielbiam wszystko czego by nie zrobił. Nie jestem z tych,
              ) którzy kibicują komuś jak mu idzie dobrze a odwracają się kiedy najlepiej nie
              ) jest. Poprostu go lubię czy będzie grał dobrze czy zle, a jak będzie grał zle
              ) nie omieszkam go zkrytykować. Zresztą jak nie uwielbiać kogoś co robi skoro rob
              ) i
              ) to dobrze. Wiem co będzie sie działo ze moją osobą jak będzie grał zle! Ale
              ) zapewniem położę uszy po sobie.
              )
              )
              ) ale sytuacja, kiedy ktoś przypisuje mi
              ) ) rzeczy, których nie powiedziałem, żeby móc sobie z nimi zwycięsko polemizo
              ) wać (
              ) ) bo
              ) ) widać w inny sposób mu to nie wychodzi). Nigdy i nigdzie nie powiedziałem,
              ) że
              ) ) Wizards nie będą mieli więcej zwycięstw niż w tamtym sezonie. Być może odn
              ) osisz
              ) )
              ) ) się do mojej wypowiedzi komentującej ich poprzedni losing streak; konstatu
              ) jącej
              ) )
              ) ) oczywisty fakt, że jest kiepsko i dodającej, że nawet jeśli będzie lepiej,
              ) to n
              ) ) ie
              ) ) widzę Wizards w play off (i co podtrzymuję; nie awansują w obecnym składzi
              ) e -
              ) ) jeśli się pomylę, to się przyznam do błędu).
              )
              ) Hmm..... No tak, myślałem, że mam do czynienia z gościem poważnym.


              No widzisz - pomyliłeś się. Tylko ty jesteś poważny na tym forum. Aha, jeszcze
              toms, piotrek i inni fani MJ.

              Ale rozumiem
              )
              ) Cię, wiem, że się zdenerwowałeś moim postem. Nie powinienem był pisać już takic
              ) h
              ) rzeczy po tak długiej polemice z Tobą. W takim razie przepraszam, bo
              ) rzeczywiście rochę Cię zaatakowałem w tamtej wypowiedzi.
              ) Ależ zadziwiłem się strasznie widząć co napisałeś. To, że nie mówiłeś nigdy i
              ) nigdzie, że Wizards są gorsi z MJ niż bez niego!? No dobra, o to twoje cytaty z
              )
              ) pamiętnego wątku "Do Wilta o przewadze MJ nad innymi":
              )
              ) "A to, jak wiele (mało) może nawet najlepszy lider może zdziałać bez
              ) odpowiedniego składu czy trenera - problemy typowe dla kariery Wilta - pokazał
              )
              ) choćby sam Jordan, w którego magiczną moc w tym zakresie wierzysz; aż do
              ) przyjścia Jacksona i rozegrania się Pippena i Granta w Bulls - i obecnie w
              ) wiadomej sytuacji w Wizards (z nim w składzie radzą sobie gorzej niż przed
              ) rokiem bez niego - ciekawe, co na to powiesz?)".
              )
              ) Następny przykład:
              ) "Co najważniejsze młodzi, obiecujący gracze, w których leży przyszłość klubu -
              ) Hamilton, Alexander, K. Brown grają kiepsko ( w przypadku 2 pierwszych z nich,
              ) którzy grali już w tamtym sezonie, widać w porównaniu z tamtym okresem regres
              ) formy spowodowany obecnością MJ). Dlatego uprawnione było i jest twierdzenie, ż
              ) e
              ) Wizards są nawet słabsi niż przed rokiem, czego nie odmieni jedno czy drugie
              ) wyszarpane zwycięstwo. Natomiast gdyby nawet grali odrobinę lepiej...czy tak
              ) miał się przedstawiać come back Jordana? Założę się, że byłeś jednym z tych,
              ) którzy zapewniali, że doprowadzi każdy zespół w którym zagra co najmniej do pla
              ) y
              ) offs. A tu - kicha. :-)"
              )
              ) No i okazuje się jednak, że tak było. Ok. Było mineło i nie chce już do tego
              ) wracać. Wkleiłem te cytaty tylko dlatego żebyś wiedział że to nie było czcze
              ) gadanie.

              Jezu, nathan; czy ty udajesz, czy naprawde nie potrafisz ogarnąć tak prostego
              tekstu?!!! Dokładnie o tym poście mówiłem; pisałem w nim krytycznie o ÓWCZESNEJ
              grze Wizards (której zresztą i ty nie chwaliłeś, bo i za co?) i ani słowem nie
              przesądza on o końcowej liczbie zwycięstw, co wcześniej twierdziłeś. Pisałem też,
              że nawet jeśli się poprawią, to i tak nie wejdą do play off, co - mówię po raz
              kolejny - podtrzymuję (czy mam jakoś zaznaczyć ten fragment; czy czytasz
              dokładnie chociaż to, co sam cytujesz?).
              Od tego czasu, oprócz ograniczenia swojej roli przez MJ, zmieniło się to, że
              Hamilton gra dobrze i zaczął normalnie grać - wcześniej ograniczony kontuzją -
              Haywood. Kwame Brown i Alexander wciąż są kiepscy. W efekcie ogólnej poprawy
              Wizards w istocie ZBLIŻYLI SIĘ (choć spełnianie się tej mojej prognozy akurat
              mnie nie cieszy) do moich przewidywań, którymi były - przypomnę ostatni raz -
              nieprzekroczenie 35 zwycięstw i w każdym razie - nawet na słabym Wschodzie -
              nieaawansowanie do play off.

              ) Prognozę dotyczącą CAŁEGO SEZONU
              ) ) Wizards i Jordana sformułowałem przed sezonem, kiedy ciebie jeszcze tu nie
              ) było
              )
              ) Byłem, byłem ale nie pisałem :-))

              A czytałeś?

              ) ) ale niedawno ją powtórzyłem; tym bardziej nie ma więc powodu, żeby przypis
              ) ywać
              ) ) mi
              ) ) nieprawdziwe wypowiedzi
              )
              ) Hmm......
              )
              ) Na przyszłość prosiłbym więc o podobną dawkę uwagi w
              ) ) przytaczaniu moich poglądów, jaką ja wykazuję w stosunku do twoich.
              ) )
              )
              ) ) A tu znowu to samo. Jeśli dla ciebie odmawianie komuś bycia najlepszym to
              ) to
              ) ) samo co odmawianie wielkości, to masz tej wielkości strasznie wąską defini
              ) cję,
              ) ) aż
              ) ) się nie chce wierzyć (w takim razie Cruyff nie był wielkim piłkarzem, Ervi
              ) ng -
              ) ) koszykarzem, czy Bohr - fizykiem...).Dziwne; wydawało się, że niedawno dos
              ) zliśm
              ) ) y
              ) ) w tej sprawie do porozumienia na sąsiednim wątku, kiedy ze zdumieniem odkr
              ) yłeś,
              ) )
              ) ) że w przeciwieństwie do ciebie, nazywającego Shaqa beztalenciem, ja potraf
              ) ię
              ) ) przyznać, że Jordan był - i czasem wciąż bywa - świetny.
              )
              ) Co do Shaqa to dalej uważam, że nie zadziwił nikogo (sorki, przynajmniej mnie)
              ) swoją grą. Poprostu uważam, że to co robi na parkiecie jest w bardzo dużej
              ) mierze zasługą jego gabarytów. Wg. mnie naprzykład w rzemiośle koszykarskim
              ) Hakeem the Dream bił go na głowę. (co raz udowodnił w finałach) W. Chamberlain
              ) pewnie też :-)))))))). Ty za to o MJ nie powiedziałeś (no może raz) dobrego
              ) słowa, a krytyki całe mnóstwo. Ja o Wilcie odwrotnie mówiąc że był wielkim
              ) koszykarzem, za to (w mojej subiektywnej ocenie) MJ stawiam wyżej.

              Myślę, że proporcje są tu co najmniej wyrównane (tym bardziej, że wcześniej
              sugerowałeś "zasługę gabarytów" również w stosunku do Wilta). Natomiast istnieje
              dość istotna różnica miedzy mną a tobą; ty jesteś jednym z wielu piszących o MJ
              wyłącznie dobrze i ja was w tym nie muszę chyba wyręczać. Z kolei swoje argumenty
              prezentuję prawie wyłącznie sam, a - w proporcji do całego forum - nie stanowią
              wcale "mnóstwa krytyki" - raczej skromny i przywracający choćby symboliczną
              równowagę kontrapunkt.

              ) )) Co do samego MJ; postaram się być konsekwentny i, trzymając się tego,
              ) co
              ) zdaje
              ) ) się wspólnie uzgodniliśmy (że oceny będą uprawnione po końcu sezonu), nie
              ) pisać
              ) ) o
              ) ) nim - niezależnie od jego wyników - przynajmniej przez pewien okres, tym b
              ) ardzi
              ) ) ej
              ) ) że muszę znaleźć czas na bardziej aktualne tematy (i to nie, żeby uniknąć
              ) za
              ) ) wszelką cenę pisania o jego sukcesach, bo teraz Wizards wreszcie czeka par
              ) ę
              ) ) trudniejszych meczy, m. in. z Minnesotą).
              )
              ) W pełni rozumiem i szanuje to.
              )
              ) ) P.S. A ten tytuł to oczywiście mały rewanż. Zobaczymy, jak się poczujesz,
              ) gdy
              ) ) internauci, widząc sam tytuł postu, będą gremialnie myśleć, jak bardzo się
              )
              ) ) myliłeś. ;-)
              )
              ) Hahaha. Przypomniałes mi troche małe dziecko (z tym tytułem) które za każdym
              ) razem chce się odgryzć. :)))). A z drugiej strony zachowujesz się conajmniej ja
              ) k
              ) jakiś ...... (w tym miejscu musiał bym napisać coś nieprzyzwoitego czego bym
              ) nie chciał) napuszczając na mnie innych internautów.

              Ha! A kto tu na kogo napuszcza?! Przecież to ty nawiązujesz - jak na tym wątk
              • Gość: Wilt Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: 195.117.2.* 11.01.02, 15:57
                Gość portalu: nathan napisał(a):

                > > P.S. A ten tytuł to oczywiście mały rewanż. Zobaczymy, jak się poczujesz,
                > gdy
                > > internauci, widząc sam tytuł postu, będą gremialnie myśleć, jak bardzo się
                >
                > > myliłeś. ;-)
                >
                > Hahaha. Przypomniałes mi troche małe dziecko (z tym tytułem) które za każdym
                > razem chce się odgryzć. :)))). A z drugiej strony zachowujesz się conajmniej
                ja
                > k
                > jakiś ...... (w tym miejscu musiał bym napisać coś nieprzyzwoitego czego bym
                > nie chciał) napuszczając na mnie innych internautów.

                Ha! A kto tu na kogo napuszcza?! Przecież to ty nawiązujesz - jak na tym
                wątku - do moich antyjordanowskich postów - próbując zmobilizować przeciw mnie
                projordanowską większość. Ja moim żartem (który przecież zaraz się wyda, kiedy
                tylko internauci przeczytają post) nie mam raczej szans kogokolwiek na ciebie
                napuścić (i dlatego tylko to robię, bo przecież naprawdę bym tego nie chciał).
                Co do zarzutów o moim braku klasy itd. - pozwolisz, że nie będę się wypowiadał.
                Niech ocenią forumowicze.

                Wydawało mi się, że jesteś
                >
                > gościem z klasą.


                Szkoda ale Cię zawiodę ponieważ się nie pomylę (choć bym chcia
                > ł
                > z całego serca!). Pisałem chyba nawet w tym wątku, że i tak Lakersi założą
                > pierścienie na koniec sezonu. Więc Ci którzy czytają posty nie będą myśleć
                tak,
                >
                > jak byś tego chciał.
                >
                > P.S. Sorry jeszcze raz za ten nieumyślny atak.

                Nathan, jeden apel; w końcu się zdecyduj, czy jestem gościem niepoważnym, bez
                klasy, zachowującym się jak dziecko itd. (wtedy chyba nie masz co udawać
                przesadnej uprzejmości), czy kimś, z kim pragniesz utrzymywać poprawne stosunki
                i kogo pozdrawiasz i przepraszasz za swój na niego atak. To tyle.
                Przyjmując tę drugą interpretację, pzdr
                • Gość: nathan Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: *.acn.waw.pl 12.01.02, 12:14
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  >> Ha! A kto tu na kogo napuszcza?! Przecież to ty nawiązujesz - jak na tym
                  > wątku - do moich antyjordanowskich postów - próbując zmobilizować przeciw mnie
                  > projordanowską większość. Ja moim żartem (który przecież zaraz się wyda, kiedy
                  > tylko internauci przeczytają post) nie mam raczej szans kogokolwiek na ciebie
                  > napuścić (i dlatego tylko to robię, bo przecież naprawdę bym tego nie chciał).

                  > Niech ocenią forumowicze.

                  No chyba, że to był żart. Jeżeli tak to odwołuje to co wcześniej powiedziałem w
                  tej kwestii. Na marginesie i tak nie smaczny (ten żart) bo wielu i tak by to
                  odebrało jako fakt.


                  zcze raz za ten nieumyślny atak.
                  >
                  > Nathan, jeden apel; w końcu się zdecyduj, czy jestem gościem niepoważnym, bez
                  > klasy, zachowującym się jak dziecko itd. (wtedy chyba nie masz co udawać
                  > przesadnej uprzejmości), czy kimś, z kim pragniesz utrzymywać poprawne stosunki
                  >
                  > i kogo pozdrawiasz i przepraszasz za swój na niego atak. To tyle.
                  > Przyjmując tę drugą interpretację, pzdr

                  Już się dawno zdecydowałem. Ciebie, a kogo innego? Z kim dyskytuje przez cały
                  czas na ten temat?! Widzisz kogoś, kogo ja nie widzę? Jak tak to powiedz.

                  Pzdr.
                  • Gość: Wilt Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: 195.117.2.* 15.01.02, 10:13
                    Gość portalu: nathan napisał(a):

                    > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                    >
                    > >> Ha! A kto tu na kogo napuszcza?! Przecież to ty nawiązujesz - jak na
                    > tym
                    > > wątku - do moich antyjordanowskich postów - próbując zmobilizować przeciw
                    > mnie
                    > > projordanowską większość. Ja moim żartem (który przecież zaraz się wyda, k
                    > iedy
                    > > tylko internauci przeczytają post) nie mam raczej szans kogokolwiek na cie
                    > bie
                    > > napuścić (i dlatego tylko to robię, bo przecież naprawdę bym tego nie chci
                    > ał).
                    >
                    > > Niech ocenią forumowicze.
                    >
                    > No chyba, że to był żart. Jeżeli tak to odwołuje to co wcześniej powiedziałem w
                    >
                    > tej kwestii. Na marginesie i tak nie smaczny (ten żart) bo wielu i tak by to
                    > odebrało jako fakt.

                    Wiesz, jak wynika z moich obserwacji to raczej fani Jordana nie czytają dokładnie
                    postów; a z ich strony raczej nie musisz spodziewać się ataku ;-) .

                    > zcze raz za ten nieumyślny atak.
                    > >
                    > > Nathan, jeden apel; w końcu się zdecyduj, czy jestem gościem niepoważnym,
                    > bez
                    > > klasy, zachowującym się jak dziecko itd. (wtedy chyba nie masz co udawać
                    > > przesadnej uprzejmości), czy kimś, z kim pragniesz utrzymywać poprawne sto
                    > sunki
                    > >
                    > > i kogo pozdrawiasz i przepraszasz za swój na niego atak. To tyle.
                    > > Przyjmując tę drugą interpretację, pzdr
                    >
                    > Już się dawno zdecydowałem. Ciebie, a kogo innego? Z kim dyskytuje przez cały
                    > czas na ten temat?! Widzisz kogoś, kogo ja nie widzę? Jak tak to powiedz.
                    >
                    > Pzdr.

                    Wiesz, nathan, wielkie dzięki za uznanie mojej skromnej osoby za godną dyskusji,
                    ale tak między nami; moje uczucia w tej kwestii są tak mieszane jak ton twoich
                    postów do mnie. Raz niby chcesz się ze mną porozumieć ponad podziałami, jak to
                    było np. z LB, z którym różnice poglądów nt. Lakers czy MJ absolutnie nie
                    przeszkadzają mi w utrzymywaniu przyjaznych stosunków; a raz mnie atakujesz - i
                    to nie moje poglądy, ale mnie personalnie... Mówiłem; zdecyduj się.
                    Ja w każdym razie rezerwuję sobie prawo do każdorazowego odpowiedzenia w tonie
                    podobnym do twojego, niezależnie od tego, za jak bardzo "niesmaczne" byś tego nie
                    uznawał.
              • Gość: nathan Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: *.acn.waw.pl 12.01.02, 12:05
                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                > Jezu, nathan; czy ty udajesz, czy naprawde nie potrafisz ogarnąć tak prostego
                > tekstu?!!! Dokładnie o tym poście mówiłem; pisałem w nim krytycznie o ÓWCZESNEJ
                >
                > grze Wizards (której zresztą i ty nie chwaliłeś, bo i za co?) i ani słowem nie
                >
                > przesądza on o końcowej liczbie zwycięstw, co wcześniej twierdziłeś. Pisałem te
                > ż,
                > że nawet jeśli się poprawią, to i tak nie wejdą do play off, co - mówię po raz
                > kolejny - podtrzymuję (czy mam jakoś zaznaczyć ten fragment; czy czytasz
                > dokładnie chociaż to, co sam cytujesz?).
                > Od tego czasu, oprócz ograniczenia swojej roli przez MJ, zmieniło się to, że
                > Hamilton gra dobrze i zaczął normalnie grać - wcześniej ograniczony kontuzją -
                > Haywood. Kwame Brown i Alexander wciąż są kiepscy. W efekcie ogólnej poprawy
                > Wizards w istocie ZBLIŻYLI SIĘ (choć spełnianie się tej mojej prognozy akurat
                > mnie nie cieszy) do moich przewidywań, którymi były - przypomnę ostatni raz -
                > nieprzekroczenie 35 zwycięstw i w każdym razie - nawet na słabym Wschodzie -
                > nieaawansowanie do play off.


                Ale zaraz! To co napisałeś to ja doskonale wiem! A co najważniejsze rozumiem :-
                )))))))))).
                Ale chodzi o coś zupełnie innego!!! Zarzuciłeś mi , że mówię rzeczy o których ty
                NIGDY I NIGDZIE nie mówiłeś, a ja odpowiedziałem Ci, że to nieprawda i
                przytoczyłem cytaty!
                Więc nie wiem po co wyjeżdżasz mi teraz z tymi tekstami, że krytykujesz Wizards
                i takie tam. Ja już mówiłem, ja to wiem. Chodzi tylko i wyłącznie o rzekome
                pisanie przezemnie nieprawdy

                > ) Prognozę dotyczącą CAŁEGO SEZONU
                > ) ) Wizards i Jordana sformułowałem przed sezonem, kiedy ciebie jeszcze tu nie
                > ) było
                > )
                > ) Byłem, byłem ale nie pisałem :-))
                >
                > A czytałeś?

                :-)))))). No jak byłem to i czytałem :-))))


                > Myślę, że proporcje są tu co najmniej wyrównane (tym bardziej, że wcześniej
                > sugerowałeś "zasługę gabarytów" również w stosunku do Wilta). Natomiast istniej
                > e
                > dość istotna różnica miedzy mną a tobą; ty jesteś jednym z wielu piszących o MJ
                >
                > wyłącznie dobrze i ja was w tym nie muszę chyba wyręczać. Z kolei swoje argumen
                > ty
                > prezentuję prawie wyłącznie sam, a - w proporcji do całego forum - nie stanowią
                >
                > wcale "mnóstwa krytyki" - raczej skromny i przywracający choćby symboliczną
                > równowagę kontrapunkt.

                Nie byłbym tak do końca przekonany o tym, że anty fanów MJ jest na tym forum tak
                mało.



                Pzdr.
                • Gość: Wilt Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: 195.117.2.* 15.01.02, 10:22
                  Gość portalu: nathan napisał(a):

                  > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                  >
                  > > Jezu, nathan; czy ty udajesz, czy naprawde nie potrafisz ogarnąć tak pros
                  > tego
                  > > tekstu?!!! Dokładnie o tym poście mówiłem; pisałem w nim krytycznie o ÓWCZ
                  > ESNEJ
                  > >
                  > > grze Wizards (której zresztą i ty nie chwaliłeś, bo i za co?) i ani słowe
                  > m nie
                  > >
                  > > przesądza on o końcowej liczbie zwycięstw, co wcześniej twierdziłeś. Pisał
                  > em te
                  > > ż,
                  > > że nawet jeśli się poprawią, to i tak nie wejdą do play off, co - mówię po
                  > raz
                  > > kolejny - podtrzymuję (czy mam jakoś zaznaczyć ten fragment; czy czytasz
                  > > dokładnie chociaż to, co sam cytujesz?).
                  > > Od tego czasu, oprócz ograniczenia swojej roli przez MJ, zmieniło się to,
                  > że
                  > > Hamilton gra dobrze i zaczął normalnie grać - wcześniej ograniczony kontuz
                  > ją -
                  > > Haywood. Kwame Brown i Alexander wciąż są kiepscy. W efekcie ogólnej popra
                  > wy
                  > > Wizards w istocie ZBLIŻYLI SIĘ (choć spełnianie się tej mojej prognozy aku
                  > rat
                  > > mnie nie cieszy) do moich przewidywań, którymi były - przypomnę ostatni ra
                  > z -
                  > > nieprzekroczenie 35 zwycięstw i w każdym razie - nawet na słabym Wschodzie
                  > -
                  > > nieaawansowanie do play off.
                  >
                  >
                  > Ale zaraz! To co napisałeś to ja doskonale wiem! A co najważniejsze rozumiem :-
                  > )))))))))).
                  > Ale chodzi o coś zupełnie innego!!! Zarzuciłeś mi , że mówię rzeczy o których t
                  > y
                  > NIGDY I NIGDZIE nie mówiłeś, a ja odpowiedziałem Ci, że to nieprawda i
                  > przytoczyłem cytaty!
                  > Więc nie wiem po co wyjeżdżasz mi teraz z tymi tekstami, że krytykujesz Wizards
                  >
                  > i takie tam. Ja już mówiłem, ja to wiem. Chodzi tylko i wyłącznie o rzekome
                  > pisanie przezemnie nieprawdy

                  Powtórzę po raz ostatni; pisałeś, że ja wcześniej twierdziłem, że Wizards nie
                  będą mieli więcej zwycięstw niż w zeszłym sezonie - a tak nie jest i nigdy nie
                  było; w cytowanym poście pisałem tylko o ich grze na dzień pisania postu. Są
                  niestety tylko dwie możliwości; albo kłamstwo albo nieumiejętność posługiwanie
                  się polszczyzną na podstawowym poziomie - a o to drugie chyba nie mam podstaw cię
                  posądzać.

                  > > ) Prognozę dotyczącą CAŁEGO SEZONU
                  > > ) ) Wizards i Jordana sformułowałem przed sezonem, kiedy ciebie jeszcze tu
                  > nie
                  > > ) było
                  > > )
                  > > ) Byłem, byłem ale nie pisałem :-))
                  > >
                  > > A czytałeś?
                  >
                  > :-)))))). No jak byłem to i czytałem :-))))

                  Wierzę ci na słowo, bo dowodów niestety nie widzę.

                  > > Myślę, że proporcje są tu co najmniej wyrównane (tym bardziej, że wcześni
                  > ej
                  > > sugerowałeś "zasługę gabarytów" również w stosunku do Wilta). Natomiast is
                  > tniej
                  > > e
                  > > dość istotna różnica miedzy mną a tobą; ty jesteś jednym z wielu piszących
                  > o MJ
                  > >
                  > > wyłącznie dobrze i ja was w tym nie muszę chyba wyręczać. Z kolei swoje ar
                  > gumen
                  > > ty
                  > > prezentuję prawie wyłącznie sam, a - w proporcji do całego forum - nie sta
                  > nowią
                  > >
                  > > wcale "mnóstwa krytyki" - raczej skromny i przywracający choćby symboliczn
                  > ą
                  > > równowagę kontrapunkt.
                  >
                  > Nie byłbym tak do końca przekonany o tym, że anty fanów MJ jest na tym forum ta
                  > k
                  > mało.
                  >

                  Jest ich mniejszość, bo fanów MJ jest większość. Z kolei fanów Lakers jest
                  mniejszość, bo fanów innych drużyn - co zresztą zrozumiałe - jest większość.
                  A co do Chamberlaina już nie ma wątpliwości; prawie tylko ja go broniłem (dawniej
                  jeszcze trochę Lechita, a obecnie - brawo! ;-) - dołącza Reggie).

                  > Pzdr.

                  Pzdr

                  • Gość: nathan Re: nathan tak nie napisał ale chciałby żeby .... IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 14:14
                    Gość portalu: Wilt napisał(a):

                    > Powtórzę po raz ostatni; pisałeś, że ja wcześniej twierdziłem, że Wizards nie
                    > będą mieli więcej zwycięstw niż w zeszłym sezonie - a tak nie jest i nigdy nie
                    > było; w cytowanym poście pisałem tylko o ich grze na dzień pisania postu. Są
                    > niestety tylko dwie możliwości; albo kłamstwo albo nieumiejętność posługiwanie
                    > się polszczyzną na podstawowym poziomie - a o to drugie chyba nie mam podstaw c
                    > ię
                    > posądzać.

                    A ja o to pierwsze ciebie posądzam! Bo pisząc i czytając już enty raz to samo
                    niechcesz albo udajesz, że nie widzisz tego co napisałeś. Napisałeś, że Wizards
                    grają gorzej z MJ. Nie tylko cała drużyna, a także jej poszczególni gracze
                    gorzej przez to, że MJ gra z nimi w drużynie, grają!!! Bardziej łopatologicznie
                    nie mogłem tego napisać ale to z racji tego, że udajesz, że nie rozumiesz.


                    > Jest ich mniejszość, bo fanów MJ jest większość. Z kolei fanów Lakers jest
                    > mniejszość, bo fanów innych drużyn - co zresztą zrozumiałe - jest większość.

                    Każdy ma prawo do wolnego wyboru i nie ty będziesz decydował o tym.

                    > A co do Chamberlaina już nie ma wątpliwości; prawie tylko ja go broniłem (dawni
                    > ej
                    > jeszcze trochę Lechita, a obecnie - brawo! ;-) - dołącza Reggie).
                    >

                    Tylko w czym ty tak broniłeś Chamberlaina, co? Ty broniłeś swoich poglądów
                    tylko, a to diametralna róznica. Ja do Chamberlaina nic nie mam.

                    >
                    > Pzdr
                    >

                    Pzdr.
      • Gość: Wally#10 Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 17:05

        Nie chcę tu występować z pozycji ważniaka, ale uważam, że zajmujecie się
        Jordanem z uporem godnym lepszej sprawy. Często jeszcze polemizując ze swoimi
        wyobrażeniami na temat poglądów adwersarzy. A tak naprawdę w lidze dzieje się
        tyle ciekawych rzeczy, o których można porozmawiać i przedstawić swoje opinie...

        PZDR
        • Gość: reggie Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 23:02
          Nie wiem, co miał na myśli nathan pisząc o tym, że "MJ po prostu jest
          najlepszy". Kiedy? W chwili obecnej, w tym sezonie? Czy może w latach 90tych,
          czy najlepszy w ogóle, w historii NBA?
          W mojej ocenie na pewno to nie jest dziś najlepszy zawodnik tej Ligi. Więcej,
          nie jest może nawet w pierwszej dziesiątce najlepszych. Jest już cokolwiek
          podtatusiałym, starszym panem z robiącą wrażenie przeszłością. Nie zmieni tego
          trzeci czy czwarty mecz 40+. MJ gra w kiepskim klubie i takiej samej
          Konferencji, jak wyglądałyby dzisiaj jego statystyki w takim Dallas czy nawet w
          Bostonie? Tak jak Wilt nie wierzę w ich awans, a jeśli już wejdą, to będzie ich
          koniec już w pierwszej rundzie. Dużo łatwiej jest mu rzucać więc ej punktów,
          skoro ma wolną rękę w tym względzie, czego nie ma np. Kobe w Lakers -
          rzeczywisty dla mnie MVP w NBA.
          Mogę się zgodzić tylko ze stwierdzeniem, że Jordan był najlepszy w dekadzie lat
          90tych. Był. Tytuły, statystyki, a także styl(te clutch shoots!) stawiają go na
          pierwszym miejscu w tym okresie.
          Nie był jednak najlepszy w całej historii. Zalicza się do pierwszej piatki i to
          nie, o czym pisał już w innym wątku Wilt, nie jako ten pierwszy czy drugi, jest
          najwyżej trzeci, czwarty. Jeśli wezmiemy pod uwagę osiągnięcia indywidualne,
          górą są Jabbar(overall) i Wilt Chambarlain(ktoś :-) już dokładnie wyjaśniał
          sprawę, osiągnięcia, ogólnie co, gdzie i kiedy, nie bedę powtarzał oczywistych
          rzeczy). Jeśli wezmiemy pod uwagę mistrzowskie tytuły, to grał kiedyś taki
          jeden pan, który miał ich aż 11 !
          Nie odmawiam MJ prawa do atencji i adoracji, aczkolwiek przy zachowaniu
          odpowiednich proporcji co do rzeczywistych dokonań na boisku.
          Za jakieś 10 latek MJ nie będzie może nawet już w tej rzeczonej wcześniej
          piatce. Ktoś grający z numerem 8 w pewnej dominującej ekipie pobije go i w
          liczbie tytułów i być może także w liczbie zdobytych punktów.
          Zdrowia, szczęścia, pomyślności!

        • Gość: reggie Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.02, 23:04
          Nie wiem, co miał na myśli nathan pisząc o tym, że "MJ po prostu jest
          najlepszy". Kiedy? W chwili obecnej, w tym sezonie? Czy może w latach 90tych,
          czy najlepszy w ogóle, w historii NBA?
          W mojej ocenie na pewno to nie jest dziś najlepszy zawodnik tej Ligi. Więcej,
          nie jest może nawet w pierwszej dziesiątce najlepszych. Jest już cokolwiek
          podtatusiałym, starszym panem z robiącą wrażenie przeszłością. Nie zmieni tego
          trzeci czy czwarty mecz 40+. MJ gra w kiepskim klubie i takiej samej
          Konferencji, jak wyglądałyby dzisiaj jego statystyki w takim Dallas czy nawet w
          Bostonie? Tak jak Wilt nie wierzę w ich awans, a jeśli już wejdą, to będzie ich
          koniec już w pierwszej rundzie. Dużo łatwiej jest mu rzucać więc ej punktów,
          skoro ma wolną rękę w tym względzie, czego nie ma np. Kobe w Lakers -
          rzeczywisty dla mnie MVP w NBA.
          Mogę się zgodzić tylko ze stwierdzeniem, że Jordan był najlepszy w dekadzie lat
          90tych. Był. Tytuły, statystyki, a także styl(te clutch shoots!) stawiają go na
          pierwszym miejscu w tym okresie.
          Nie był jednak najlepszy w całej historii. Zalicza się do pierwszej piatki i to
          nie, o czym pisał już w innym wątku Wilt, nie jako ten pierwszy czy drugi, jest
          najwyżej trzeci, czwarty. Jeśli wezmiemy pod uwagę osiągnięcia indywidualne,
          górą są Jabbar(overall) i Wilt Chambarlain(ktoś :-) już dokładnie wyjaśniał
          sprawę, osiągnięcia, ogólnie co, gdzie i kiedy, nie bedę powtarzał oczywistych
          rzeczy). Jeśli wezmiemy pod uwagę mistrzowskie tytuły, to grał kiedyś taki
          jeden pan, który miał ich aż 11 !
          Nie odmawiam MJ prawa do atencji i adoracji, aczkolwiek przy zachowaniu
          odpowiednich proporcji co do rzeczywistych dokonań na boisku.
          Za jakieś 10 latek MJ nie będzie może nawet już w tej rzeczonej wcześniej
          piatce. Ktoś grający z numerem 8 w pewnej dominującej ekipie pobije go i w
          liczbie tytułów i być może także w liczbie zdobytych punktów.
          Zdrowia, szczęścia, pomyślności!

          • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 12.01.02, 11:47
            Gość portalu: reggie napisał(a):

            > Nie wiem, co miał na myśli nathan pisząc o tym, że "MJ po prostu jest
            > najlepszy". Kiedy? W chwili obecnej, w tym sezonie? Czy może w latach 90tych,
            > czy najlepszy w ogóle, w historii NBA?
            > W mojej ocenie na pewno to nie jest dziś najlepszy zawodnik tej Ligi. Więcej,
            > nie jest może nawet w pierwszej dziesiątce najlepszych. Jest już cokolwiek
            > podtatusiałym, starszym panem z robiącą wrażenie przeszłością. Nie zmieni tego
            > trzeci czy czwarty mecz 40+. MJ gra w kiepskim klubie i takiej samej
            > Konferencji, jak wyglądałyby dzisiaj jego statystyki w takim Dallas czy nawet w
            >
            > Bostonie? Tak jak Wilt nie wierzę w ich awans, a jeśli już wejdą, to będzie ich
            >
            > koniec już w pierwszej rundzie. Dużo łatwiej jest mu rzucać więc ej punktów,
            > skoro ma wolną rękę w tym względzie, czego nie ma np. Kobe w Lakers -
            > rzeczywisty dla mnie MVP w NBA.
            > Mogę się zgodzić tylko ze stwierdzeniem, że Jordan był najlepszy w dekadzie lat
            >
            > 90tych. Był. Tytuły, statystyki, a także styl(te clutch shoots!) stawiają go na
            >
            > pierwszym miejscu w tym okresie.
            > Nie był jednak najlepszy w całej historii. Zalicza się do pierwszej piatki i to
            >
            > nie, o czym pisał już w innym wątku Wilt, nie jako ten pierwszy czy drugi, jest
            >
            > najwyżej trzeci, czwarty. Jeśli wezmiemy pod uwagę osiągnięcia indywidualne,
            > górą są Jabbar(overall) i Wilt Chambarlain(ktoś :-) już dokładnie wyjaśniał
            > sprawę, osiągnięcia, ogólnie co, gdzie i kiedy, nie bedę powtarzał oczywistych
            > rzeczy). Jeśli wezmiemy pod uwagę mistrzowskie tytuły, to grał kiedyś taki
            > jeden pan, który miał ich aż 11 !
            > Nie odmawiam MJ prawa do atencji i adoracji, aczkolwiek przy zachowaniu
            > odpowiednich proporcji co do rzeczywistych dokonań na boisku.
            > Za jakieś 10 latek MJ nie będzie może nawet już w tej rzeczonej wcześniej
            > piatce. Ktoś grający z numerem 8 w pewnej dominującej ekipie pobije go i w
            > liczbie tytułów i być może także w liczbie zdobytych punktów.
            > Zdrowia, szczęścia, pomyślności!
            >

            Nie chce mi się juz pisać ponownie tego samego, więc daruje sobie i innym.
            Gdybyś czytał moje wszystkie posty wiedział byś co miałem na myśli pisząc, że
            Michael jest najlepszy.
            Mam tylko jedno, aczkolwiek bardzo (dla mnie)ważne pytanie. Mianowicie,
            dlaczego? Powtarzam, DLACZEGO, większość dziennikarzy i znawców tematu w Stanach
            Zjednoczonych, a już prawie wszyscy dzinnnikarze w Polsce pisząc lub
            wypowiadając się na temat MJ, mówią o nim jako najlepszym koszykarzu wszech
            czasów?! Chciałbym to bardzo wiedzieć. Oni chyba nawet z racji zawodu powinni
            być chyba obiektywni. Dlaczego takie sformuowanie nie pada przy nazwisku Jabbara
            czy Chamberlaina? Przynajmniej ja nigdy nie słyszałem (No może pare razy przy
            tym drugim ale w porównaniu z Jordanem to blado wypada). To daje troche do
            myślenia.
            Ale wiem, że i tak Wilt wie wszystko najlepiej. Haha.
            Co do pana z numerem osiem. Chciałeś opowiedzieć jakiś żart czy co? Bo nie
            wiem. :)))

            • reggie Re: Wizards na 5 miejscu!!! 12.01.02, 13:33
              Wiesz nathan, nie wiem czemu w USA kilku komentatorów tak mówi, widocznie w to
              wierzą, może tak właśnie sądzą. Ale z pewnością nie są to wszyscy publicyści,
              sam wiele razy słyszałem, że to jednak Chamberlain był lepszy, ostatnio nawet w
              CNN. Sądzę, że są podstawy, aby tak uważać.
              Co do Kobego naprawdę twierdzę, że przeskoczy Jordana w liczbie zdobytych
              tytułów i to nie za lat 10, daję mu na to najwyżej 7 lat.
              Naprawdę uważasz, że przy obecnej formie i raczej małej podatności na kontuzje
              Bryant nie wyprzedzi go także pod względem zdobytych w karierze punktów?
              Co do stylu obydwu nie wypowiadam się, bo niektórzy twierdzą, że ładniej gra
              młody KB niż młody MJ, inni twierdzą odwrotnie.
              Przyszłość NBA nazywa się Kobe Bryant.
              Pzdr.
              • Gość: easy79 Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.01.02, 01:08
                Teraz tylko wypatrywać wszystkich Malonów, Stocktonów, Eawingów i całej reszty
                pechowców którym trfiło się grać w epoce Jordana. Regiego oczywiście do nich
                zaliczam. Hakeem to miał szczęście... Niedługo okaże się że od MJ lepsi byli
                także Manute Bol i w ogóle każdy kto nic nikomu złego w tej grze nie wyrządził,
                tzn nie przeszkadzał tym "wielkim" w zdobywaniu tytułów.
                A co do Kobego to pomyśl regiee. Gdyby Jordan zaczął grać w wieku 18 lat to sam
                możesz sobie policzyć ile miałby teraz pkt. Coś mi się wydaje że Jabbar byłby
                zagrożony:))) A co do ilości zdobytych tytułów. Wydaje mi się że jednak Jordan
                miał dużo większe zasługi w zdobytych przez Chicago niż Bryant w Lakers.
                Przynajmniej narazie.
                A tak w ogóle to przy całym szcunku dla KB to tej klasy zawodnikiem co MJ,
                Szczudło czy Magic i Bird to On nigdy nie będzie. Owszem, jest świetny, posiada
                wszelkie atuty aby być gwiazdą na wiele lat...ale nie ma tego czegoś (ciekawe
                że o tym "czymś" tyle sie mówi ale nikt jeszcze nie powiedział o co tak
                właściwie chodzi - w każdym razie wszyscy wielcy sportowcy to "coś" posiadali),
                co charakteryzuje najwybitniejszych sportowców. Myslę, że w ogóle długo nam
                przyjdzie czekać na takiego zawodnika. Pokolenie obecnych gwiazd jest mimo
                ogromnych talentów trochę zepsute. Za dużo pieniędzy, za dużo zabawy a zamało
                serca i charakteru. Fajnie się to ogląda ale ale to nie to samo co jeszcze np
                5 - 10 lat temu. Ot, zwyczajnie dobra zabawa w koszykówke.
                Jest to oczywiście moje zdanie, z którym sie pewnie kilka osób nie zgodzi:)))

                Pozdr.
                • reggie Re: Wizards na 5 miejscu!!! 13.01.02, 16:43
                  Co do pewnego zepsucia, to twierdzę, że obecnie w dobie rozkwitu internetu i
                  wszelkich mediów niektóre niewłaściwe zachowania graczy są odrobinę za mocno
                  eksponowane, trochę przerostu formy nad treścią, ciągle coś się musi dziać,
                  potrzebni są wrogowie, ci zli i media skrzętnie to wykorzystują. Aczkolwiek
                  zgadzam się, że to pewne "rozpasanie" obyczajów ma miejsce, ale to chyba ów
                  znak czasów, o czym się od jakiegoś czasu głośno mówi.
                  Co do momentu rozpoczęcia gry Kobego, to młody wiek nie zawsze musi pomagać w
                  osiąganiu dobrych rezultatów. Przez pierwsze 2 sezony walczył z sobą(nie był
                  ukształtowany koszykarsko grą na uniwersytecie) i z wielkimi, rozbudzonymi
                  oczekiwaniami wszystkich ludzi, którym musiał podołać, aby przeżyć w NBA i
                  wynieść ją na wyższy poziom, co mu się niewątpliwie świetnie udaje.
                  Nikt nie kazał odchodzić Jordanowi, to niech nikt nie mówi Kobemu,że za
                  wcześnie gra, bo to absurd. Nie jest to naprawdę jego winą.
                  Kobe ma wszystko co potrzebne do bycia najlepszym, to fakt.
                  Opanowanie w najważniejszych momentach, wielką wszechstronność, talent i cechy
                  prawdziwego lidera zespołu.
                  Liga ma skarb na wiele dłuuuugich latek.
                  Czy ja pisałem o jakimś pechu? Nie wymieniałem Olajuwana, Stocktona i Millera,
                  którzy są świetnymi graczami, ale do TOP"5", czy nawet TOP"10" to co niektórym
                  trochę brakuje. Doceniam wielkość Jordana, ale jego czas to tylko i wyłącznie
                  lata 90te. NIE JEST to zawodnik najlepszy w HISTORII NBA.
                  Pzdr.
                  • Gość: easy79 Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 13.01.02, 22:46
                    reggie napisał(a):

                    > > Co do momentu rozpoczęcia gry Kobego, to młody wiek nie zawsze musi pomagać w
                    > osiąganiu dobrych rezultatów. Przez pierwsze 2 sezony walczył z sobą(nie był
                    > ukształtowany koszykarsko grą na uniwersytecie) i z wielkimi, rozbudzonymi
                    > oczekiwaniami wszystkich ludzi, którym musiał podołać, aby przeżyć w NBA i
                    > wynieść ją na wyższy poziom, co mu się niewątpliwie świetnie udaje.
                    > Nikt nie kazał odchodzić Jordanowi, to niech nikt nie mówi Kobemu,że za
                    > wcześnie gra, bo to absurd. Nie jest to naprawdę jego winą.

                    Chyba źle zrozumiałeś moje słowa reggie. Ja nie zarzucam Kobemu zbyt wczesnego
                    wkroczenia do ligi. Twierdzę tylko że gdyby Jordan zaczął grać w wieku 18 lat to
                    nikt chyba i nigdy nie dorównał by mu w liczbie zdobytych pkt.

                    > Kobe ma wszystko co potrzebne do bycia najlepszym, to fakt.
                    > Opanowanie w najważniejszych momentach

                    Z tym się zdecydowanie nie zgadzam. Przynajmniej narazie. Kilka ostatnich meczów
                    zdaje się potwierdzać moje słowa. Koby owszem potrafi wziąść na siebie ciężar
                    odpowiedzialności ale tylko w tych meczach w których ma na boisku Shaqa.

                    , wielką wszechstronność, talent i cechy
                    > prawdziwego lidera zespołu.

                    Jak wyżej. Do lidera to mu wciąż niestety dużo brakuje. Nie ma charyzmy takiej
                    osobie potrzebnej.

                    > Liga ma skarb na wiele dłuuuugich latek.
                    > Czy ja pisałem o jakimś pechu? Nie wymieniałem Olajuwana, Stocktona i Millera,
                    > którzy są świetnymi graczami, ale do TOP"5", czy nawet TOP"10" to co niektórym
                    >
                    > trochę brakuje. Doceniam wielkość Jordana, ale jego czas to tylko i wyłącznie
                    > lata 90te. NIE JEST to zawodnik najlepszy w HISTORII NBA.

                    Zaczyna mnie to nudzić. O ile z Wiltem można by dyskutować (dyskutować, nie
                    zgodzić sie) ponieważ facet przytacza jakieś dowody, statystyki i inne takie, o
                    tyle Ty zwyczajnie sobie stwierdzasz że jest tak a nie inaczej (te duże litery
                    mają zdaje się potwierdzać słuszność Twoich słów). Otóż ja twierdzę, że tak nie
                    jest. MJ dostarczył przez lata swojej kariery bardzo wielu dowodów na tę
                    okoliczność:))
                    A to że teraz w ogóle dyskutuje się kwestię kto lepszy - KB czy MJ(przypomnę: 39
                    lat) zdaje się to tylko potwierdzać.

                    > Pzdr.

                    Pozdr.

                    • reggie Re: Wizards na 5 miejscu!!! 14.01.02, 01:18
                      Gość portalu: easy79 napisał(a):

                      > reggie napisał(a):
                      >
                      > > > Co do momentu rozpoczęcia gry Kobego, to młody wiek nie zawsze musi p
                      > omagać w
                      > > osiąganiu dobrych rezultatów. Przez pierwsze 2 sezony walczył z sobą(nie b
                      > ył
                      > > ukształtowany koszykarsko grą na uniwersytecie) i z wielkimi, rozbudzonymi
                      >
                      > > oczekiwaniami wszystkich ludzi, którym musiał podołać, aby przeżyć w NBA i
                      >
                      > > wynieść ją na wyższy poziom, co mu się niewątpliwie świetnie udaje.
                      > > Nikt nie kazał odchodzić Jordanowi, to niech nikt nie mówi Kobemu,że za
                      > > wcześnie gra, bo to absurd. Nie jest to naprawdę jego winą.
                      >
                      > Chyba źle zrozumiałeś moje słowa reggie. Ja nie zarzucam Kobemu zbyt wczesnego
                      > wkroczenia do ligi. Twierdzę tylko że gdyby Jordan zaczął grać w wieku 18 lat t
                      > o
                      > nikt chyba i nigdy nie dorównał by mu w liczbie zdobytych pkt.

                      Ale nie zaczął. Fakt jest faktem. Zgodzę się natomiast z Twym stwierdzeniem, że
                      pewnie stats MJ miałby lepsze, przynajmniej jeśli chodzi o overall points, bo
                      jako nastolatek nie rzucałby od razu 25-30 na mecz, stąd mogłaby być niższa
                      średnia. Ale się tego już nigdy nie dowiemy.
                      >
                      > > Kobe ma wszystko co potrzebne do bycia najlepszym, to fakt.
                      > > Opanowanie w najważniejszych momentach
                      >
                      > Z tym się zdecydowanie nie zgadzam. Przynajmniej narazie. Kilka ostatnich meczó
                      > w
                      > zdaje się potwierdzać moje słowa. Koby owszem potrafi wziąść na siebie ciężar
                      > odpowiedzialności ale tylko w tych meczach w których ma na boisku Shaqa.

                      Po co przytaczasz te dwa ostatnie mecze, w których zespołowi wyraznie nie wyszło?
                      Pewnie dla udowodnienia faktu słabości Bryanta? Te mecze to tylko wyjątki. A i
                      tak LAL są numerem jeden, nawet po tych dwóch porażkach. Tak, zabierz Kobemu
                      Shaqa, wez też Stocktona z Utah, zobaczymy, co wtedy zrobi Malone, cofając się w
                      przeszłość, jak graliby Bulls bez Pippena, którego Shaq swą wartością daleko
                      przewyższa? Po prostu ten zespół zbudowany jest na bazie dwóch supergwiazd, kiedy
                      jedna zawodzi, a druga w danym momencie nie jest w stanie przejąć pełnej kontroli
                      na boisku, zespół przegrywa, co widzieliśmy ostatnio w LAL. Na razie to duo się
                      uzupełnia, ale latka lecą, za kilka lat to Kobe stanie się pełnoprawnym liderem
                      tego zespołu, co nie znaczy,że teraz nim nie jest, może jeszcze nie w pełni.
                      >
                      > , wielką wszechstronność, talent i cechy
                      > > prawdziwego lidera zespołu.
                      >
                      > Jak wyżej. Do lidera to mu wciąż niestety dużo brakuje. Nie ma charyzmy takiej
                      > osobie potrzebnej.

                      Chyaryzmy? Raczysz żartować, jeśli nie ma jej KB, to kto ją ma? Carter? Iverson?
                      Jak ta ich charyzma odbija się na zespołach, w których grają?
                      >
                      > > Liga ma skarb na wiele dłuuuugich latek.
                      > > Czy ja pisałem o jakimś pechu? Nie wymieniałem Olajuwana, Stocktona i Mill
                      > era,
                      > > którzy są świetnymi graczami, ale do TOP"5", czy nawet TOP"10" to co niek
                      > tórym
                      > >
                      > > trochę brakuje. Doceniam wielkość Jordana, ale jego czas to tylko i wyłącz
                      > nie
                      > > lata 90te. NIE JEST to zawodnik najlepszy w HISTORII NBA.
                      >
                      > Zaczyna mnie to nudzić. O ile z Wiltem można by dyskutować (dyskutować, nie
                      > zgodzić sie) ponieważ facet przytacza jakieś dowody, statystyki i inne takie, o
                      >
                      > tyle Ty zwyczajnie sobie stwierdzasz że jest tak a nie inaczej (te duże litery
                      > mają zdaje się potwierdzać słuszność Twoich słów). Otóż ja twierdzę, że tak nie
                      >
                      > jest. MJ dostarczył przez lata swojej kariery bardzo wielu dowodów na tę
                      > okoliczność:))

                      Teraz to mnie zaczyna nudzić. Jeżeli ja sobie stwierdzam, że tak było i nie
                      przytaczam dowodów, to co Ty robisz? Powiedziałem przecież i o zdobytych tytułach
                      mistrzowskich i o punktach, przedstawiłem swój punkt widzenia, natomiast Ty
                      twierdzisz o nieprawdziwości tych faktów. Dla Ciebie wyższość Jordana to dogmat.
                      Niestety fałszywy.
                      Nie można widzę nikomu dogodzić. Przytoczyłeś sposób prowadzenia rozmowy przez
                      Wilta. Otóż jeśli się nie mylę, to w pewnym momencie z powodu braku argumentów w
                      obronie MJ stwierdzono, iż statystyki to nie wszystko, że Wilt przesadza, itd.
                      itp. Ja uważam, że przytaczanie tych samych cyferek i faktów co Wilt, nie ma
                      większego sensu, bo i tak wszyscy je znamy, po co powtarzać kolejny raz oczywistą
                      rzecz.
                      > A to że teraz w ogóle dyskutuje się kwestię kto lepszy - KB czy MJ(przypomnę: 3
                      > 9
                      > lat) zdaje się to tylko potwierdzać.

                      Potwierdza wyższość Bryanta, oczywiście?
                      >
                      > > Pzdr.
                      >
                      > Pozdr.
                      >
                      Pzdr.
                      • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.cu.com.pl 14.01.02, 10:01

                        > > > Kobe ma wszystko co potrzebne do bycia najlepszym, to fakt.
                        > > > Opanowanie w najważniejszych momentach
                        > >
                        > > Z tym się zdecydowanie nie zgadzam. Przynajmniej narazie. Kilka ostatnich
                        > meczó
                        > > w
                        > > zdaje się potwierdzać moje słowa. Koby owszem potrafi wziąść na siebie cię
                        > żar
                        > > odpowiedzialności ale tylko w tych meczach w których ma na boisku Shaqa.
                        >
                        > Po co przytaczasz te dwa ostatnie mecze, w których zespołowi wyraznie nie wyszł
                        > o?
                        > Pewnie dla udowodnienia faktu słabości Bryanta? Te mecze to tylko wyjątki. A i
                        > tak LAL są numerem jeden, nawet po tych dwóch porażkach. Tak, zabierz Kobemu
                        > Shaqa, wez też Stocktona z Utah, zobaczymy, co wtedy zrobi Malone, cofając się
                        > w
                        > przeszłość, jak graliby Bulls bez Pippena, którego Shaq swą wartością daleko
                        > przewyższa? Po prostu ten zespół zbudowany jest na bazie dwóch supergwiazd, kie
                        > dy
                        > jedna zawodzi, a druga w danym momencie nie jest w stanie przejąć pełnej kontro
                        > li
                        > na boisku, zespół przegrywa, co widzieliśmy ostatnio w LAL. Na razie to duo się
                        >
                        > uzupełnia, ale latka lecą, za kilka lat to Kobe stanie się pełnoprawnym liderem
                        >
                        > tego zespołu, co nie znaczy,że teraz nim nie jest, może jeszcze nie w pełni.
                        > >
                        > > , wielką wszechstronność, talent i cechy
                        > > > prawdziwego lidera zespołu.

                        Przepraszam bardzo ale liderem zespolu jest Shaqu i koniec i to bylo ewidentnie
                        widac w finalach ! Gadanie ze Koby jest przed Shaqu w zespole to tak jakbys
                        powiedzial za Pipen byl przed Jordanem ! I niejest to pustoslowie bo wystarczy
                        sobie przypomniec ostatnie play off !!!

                        Zeby zostac liderem LAL to musieliby zamienic Shaqu na kogos slabszego jak na
                        razie Koby nie zdetrronizuje Shaqu i wydaje mi sie ze z tym nie ma co dyskutowac

                        > >
                        > > Jak wyżej. Do lidera to mu wciąż niestety dużo brakuje. Nie ma charyzmy ta
                        > kiej
                        > > osobie potrzebnej.
                        >
                        > Chyaryzmy? Raczysz żartować, jeśli nie ma jej KB, to kto ją ma? Carter? Iverson
                        > ?
                        > Jak ta ich charyzma odbija się na zespołach, w których grają?
                        > >

                        Przepraszam cie ale wlasnie Iverson ma charyzme i jest liderem i wklada w ta gre
                        cale swoje serce i za to go ludzie uwielbiaja i za to ze pokazuje ze w najlepszej
                        lidze swiata mozna byc liderem w punktach majac zaledwie 182 cm wzrostu!
                        Natomiast Koby no coz sprawia wrazenie zawodnika ktory koniecznie chce sie
                        pokazac i ktory bardizej zastanawia sie nad tym czy dobrze wyglada w telewizji a
                        wogole to jest taki super ze ho ho ... - to jest moje wrazenie
                        a co do opanowania i liderowania to nie pamietam zadnej akcji Kobiego
                        porownywalnej wielkoscia do kilkunastu najwiekszych akcji Jordana,
                        jak na moj gust to na razie o Kobym to sie duzo mowi o potencjale itp itd tak jak
                        z naszymi siatkarzami a jak na razie jest po prostu bardzo dobry i nic ponad to !
                        do tej pory Koby nie pokazal nic nadzwyczajnego w tej lidze
                        chyba ze sie myle to poprosze o przyklady tych wielkich przelomowych akcji...

                        Ps aha i tak na marginesie to prosze mi tu nie wypisywac ze Koby jest mlody i ma
                        czas itp itd bo sami sie bardzo denerwujecie jezeli jako argument w dyskusji
                        podaje sie wiek Jordiego

                        • Gość: Wilt Zbiorcza odpowiedż na "mądrości" nt. Kobego IP: 195.117.2.* 15.01.02, 12:15
                          Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby się z
                          nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego przyćmiewa
                          rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa logika
                          zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
                          uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).
                          - Kobe wzorujący się na MJ. Po pierwsze, nie ma to znaczenia dla oceny ich gry;
                          po drugie, widac nie pamiętacie, że Jordana swego czasu oskarżano o kopiowanie
                          Ervinga. Co z tego zostało po latach - wiadomo (nic).
                          - Kobe na miarę Pippena i bez prawdziwej wielkości. Ha! Pytania: czemu w takim
                          razie Kobe już obecnie, jeszcze grubo przed szczytem możliwości, wymieniany jest
                          jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do MVP, podczas gdy Pippen nawet u
                          szczytu swoich możliwości (który wypadł akurat w czasie nieobecności MJ, więc nie
                          ma mowy o odwracaniu uwagi przez tamtego) nigdy takowym nie był? I czemu wielu
                          teraz (jak dla mnie - słusznie) żałuje wyboru Pippena do "50" wszechczasów,
                          podczas gdy - z drugiej strony - pojawiają się głosy, że gdyby taki wybór odbył
                          się teraz, to Kobe już obecnie załapałby się, wypychając z "50" któregoś z graczy
                          o znacznie dłuższym stażu (może właśnie Pipa ;-)) ? A jeśli Kobe nie ma
                          prawdziwej wielkości, to przepraszam; kto ją ma z obecnego pokolenia? Iverson
                          (którego zresztą lubię), przez swój egoizm strzelecki i brak chęci współpracy
                          trzymający swój zespół ponizej 500.? Dbający głównie o dunki Carter? Kobe, obok
                          Duncana i Garnetta (ale nawet jeszcze częściej od nich) wymieniany jest właśnie
                          jako gracz mający w sobie to coś, co odróżnia graczy swietnych od naprawdę
                          wybitnych. Widać to, gdy gra przeciw Carterowi czy Rayowi Allenowi; obaj są
                          świetni, ale w porównaniu z nim czegoś im brakuje; determinacji, woli walki,
                          wreszcie nawet umiejętności. Co do tego ostatniego punktu, przypomnę, że Jackson
                          określił Kobego jako najlepszego all - around player, jakiego kiedykolwiek
                          trenował. Any comments? :-)
                          - Niektórzy mają tak krótką pamięć, że nie przypominają sobie olśniewających
                          akcji KB czy brania przez niego w decydujących momentach ciężaru gry na siebie (a
                          wydawałoby się, że przeciętny internauta jest za młody na Alzheimera... ;-) ).
                          Niech pooglądają więc sobie choćby 7. mecz z Blazers w 2000 albo ostatnie serie
                          play offs z Kings czy Spurs - nie mówiąc już o ostatnim pogromie Grizzlies (56
                          pkt w 34 minuty!).
                          - Szczególnie agresywnością wyróżnia się ostatnio kolega toms, dla którego widać
                          stylistyka nathana jest jeszcze zbyt ugodowa (istny "jastrząb" forum). Dla
                          przeforsowania swoich tez sięga nawet po statystyki (nieżleście się podzielili
                          pracą z nathanem; jeden atakuje ze strony "statystyki nie są ważne", a drugi
                          sięga po nie wtedy, kiedy to jest wygodne,jakoś nie spotykając się przy tym z
                          kontrakcją ze strony pierwszego! ;-) ). Tylko wiesz, toms; statystyki trzeba
                          jeszcze rozumieć - bo inaczej przytaczając je można dowieść ceny odwrotnej niż by
                          się chciało.Oto dokonujesz epokowego odkrycia, że podczas nieobecności Shaqa
                          kontuzjowany przecież - przypomnę - Kobe oddawał więcej rzutów, ale z gorszą
                          celnością. Mucha nie siada. Jordan po nieobecność Pippena oddawał pewnie mniej,
                          ale za to z lepszą - w dodatku będąc kontuzjowany. Nieco zbyt daleko posuniętą
                          łatwizną intelektualną jest również sugerowanie, że to przez nieobecność Shaqa
                          Kobe miał 2 razy mniej wolnych. A to, że z kontuzją nie pchał się tak bardzo pod
                          kosz, zajmując się bardziej organizowaniem gry, pewnie nie ma z tym nic
                          wspólnego. Podobno myślenie nie boli...
                          Tym, co się naprawdę liczy w takiej analizie jest fakt, że Kobe jest w lidze 9.
                          w FG - Attempted, a 3. w punktach, podczas gdy Jordan - 3. w FG - Attempted i 8.
                          w punktach; niemal dokładnie odwrotnie! Czy potrzebne są jeszcze jakieś
                          tłumaczenia, czyj rzut jest obecnie bardziej wartościowy? A gdyby Kobe miał
                          szansę oddawania choćby w przybliżeniu tylu rzutów co Jordan, na koniec sezonu
                          byłby ze sporym zapasem królem strzelców. On jednak obecnie nie stawia tego sobie
                          jako ważnego celu, stawiając na pierwszym miejscu zespół. Trzeba naprawdę wiele
                          złej woli, żeby tego wszystkiego nie widzieć; a już szczególnie fałszywie brzmi w
                          tym kontekście powoływanie się na Jordana i Iversona; czy któryś z nich kiedyś
                          zdobył się na taki wybór?
                          - Nie wiem również, co mają oznaczać kolejne bujdy o "usprawiedliwianiu" się
                          Kobego kontuzją. On uspraweidliwiać się nie potrzebuje, zapewniam, nawet przed
                          kolegą tomsem - nawet o tej kontuzji osobiście nie poinformował. Po prostu gra,
                          jak na to pozwala mu zdrowie w danym momencie - tak jak zresztą robił to Jordan.
                          Natomiast co do Iversona, który przed play off w zeszłym roku chwalił się 5 czy 6
                          urazami; ostatnio czytałem ciekawą sugestię, że część z nich była raczej
                          przesadzona... Z kolei sam Allen postąpił fatalnie z czekaniem na operację
                          prawdziwej kontuzji; opuścił przez to miesiąc, a negatywne skutki trwają do
                          dzisiaj. I to ma być wzór lidera zespołu? Kobe nigdy by tego nie zrobił.
                          - Tak, podpowiem ci, skoro sam odpowiedzi nie znasz; Wizards po dojściu Shaqa
                          zstaliby się nieporównanie mocniejsi (jak to zawsze zresztą bywa, gdy dojdzie
                          gracz lepszy od poprzedniego najlepszego zawodnika ;-)); natomiast byliby słabsi
                          od obecnych LAL, tak jak MJ jest słabszy od Kobego czy Whitney - od Fisha. :-)
                          - Twierdzenie, że Kobe jest Pippenem dla Shaqa i świadczy to o słabości Kobego
                          nie tylko nie jest obecnie prawdą (patrz wyżej) - prawdą w pewnej mierze było,
                          gdy Kobe był młodszy, ale jest w ogóle pozbawione sensu. Czy naprawdę sądzicie,
                          że Jordan przychodząc do Bulls i zastając tam Shaqa (tym bardziej jako
                          nastolatek, co niektórzy z was sugerują) nie wpasowałby się w podobną rolę? I
                          gdzie byłyby wtedy jego statystyki życiowe i 10 tytułów króla strzelców?
                          To, że w dodatku podnosicie, ile by to punktów zdobył Jordan przychodzac do ligi
                          w wieku 18 lat, nie zauważajac, jaki by to miało wpływ na jego życiowe średnie,
                          którymi się tak chwalicie - również skłądam na karb logiki projordanowskiej, w
                          wielu punktach odmiennej od tradycyjnej arystotelesowskiej ;-).
                          - Nathan, po raz kolejny ciekawa sprawa; podkreślasz z uśmiechem, że Jordan
                          zdobył więcej mistrzostw od Chamberlaina, ale już przy Russellu twierdzisz,że to
                          nie ma żadnego znaczenia... Jesteś zresztą przy tym osamotniony w tej
                          argumentacji; inni fani MJ uwielbiają powoływać się na jego tytuły...
                          - Krótkie podsumowanie, bo nie chce mi się już odpowiadać na wszystkie
                          niemerytoryczne zaczepki. Jak słusznie powiedział Reggie (którego przy okazji
                          pozdrawiam); przyszłość NBA nazywa się Kobe Bryant, który - tu mogę się założyć -
                          jeśli nie wydarzy się (odpukać) jakaś katastrofa w rodzaju kończącego karierę
                          złamania nogi - będzie określany jako koszykarz obecnej dekady tak jak graczem
                          lat 90. był Jordan. Od razu współczuję, że będziecie trochę z tego powodu
                          cierpieć (znam ten ból, sam cierpiałem z powodu MJ ;-) ). ale tak właśnie będzie
                          i lepiej się z tą myślą zawczasu oswoić. Kobe zdobędzie też więcej tytułów niż
                          Jordan i, nawet biorąc pod uwagę jego dobrowolne samoograniczanie się w tej
                          mierze, więcej punktów w karierze. Ach, prawda, zapomniałem; te wszystkie względy
                          się nie liczą. Chyba ze dotyczą MJ...;-)
                          Nathan. Kiedyś - chyba z braku innych argumentów - podniosłeś, że o wielkości
                          Jordana świadczy to, że tak często o nim piszą, nawet krytycznie (ja). Nb. chwyt
                          używany często przez kiboli Legii z łównego forum...;-) A jeśli tak rozumujesz,
                          to zastanów się, o czym świadczy fakt, że wraz z kumplami tak często i krytycznie
                          zajmujecie się właśnei Kobem? Powiem wam dlaczego; tak naprawdę wyczuwacie, że z
                          tej generacji on jest największy. Dlatego właśnie wywołuje porównania do MJ,
                          które tak bardzo was denerwują, bo uważacie, że MJ nie można porównywac z
                          kimkolwiek. Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta
                          • Gość: Wilt Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: 195.117.2.* 15.01.02, 12:18
                            Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta itd. i to właśnie na Kobego, a
                            nie Iversona czy Cartera, choć przecież fakt, ze żadnego z nich nie da się
                            pomylić z MJ obecnie (i w przeciwieństwie do Kobego, również w przyszłości)
                            jest znacznie bardziej ewidentny; Allena można pomylić najwyzej z I.Thomasem, a
                            Cartera - z Dominique Wilkinsem...
                            Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ - w
                            końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów. Natomiast ma na to duże szanse, i
                            to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go można z
                            Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród SG
                            były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
                            Westa...).


                            P.S. Nathanie; jak ci już wypomniał reggie, może byś się w końcu zdecydował,
                            jaki model dyskusji bardziej ci odpowiada? Przytaczanie przeze mnie mnóstwa
                            faktów i cyfr, czy koncentrowanie się bardziej na swoich opiniach przez
                            reggiego? (zresztą za Twoim przykładem)? Czas się i w tej sprawie zdecydować,
                            bo na razie wygląda na to, że żadna forma postu cię nie zadowoli - oczywiście
                            tylko wtedy, gdy nie odpowiada ci jego treść. ;-)
                            P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
                            MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wątkach.
                            P.P.P.S. I jeszcze jedno, drodzy adwersarze; w razie odpowiadania mi przyjemnie
                            mnie zaskoczcie i skupcie się na argumentach merytorycznych, porzucając
                            wycieczki osobiste nt. Kobego, Chamberlaina czy wreszcie mojej skromnej osoby.
                            Wtedy i ja będę mógł wrócić do mojej poprzedniej, bardziej neutralnej
                            stylistyki.
                            Pzdr
                            • Gość: toms Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: *.cu.com.pl 15.01.02, 12:44
                              na razie krotko bo nie mam czasu ale Wilt
                              staralem sie bardzo trzymac dyskusje na poziomie i wogole nie pisalem ani o
                              tobie jako osobie ani nie uzywalem mocnego slownictwa
                              dodatkowo robie sam podsumowania wyciagam wnioski podaje liczby i wskazuje
                              niekonsekwecje w twoim wnioskowaniu aby nei byc posadzonym o pustoslowie
                              natomiast co moge znalezc w twoich mailach w stosunku do mnie :

                              1) sugestie ze nie mysle
                              2) sugestie ze mam Alzhaimera (na marginesie to ciekaw jestem czy kiedys
                              spotkales osobe chora na ta ciezka chorobe?)
                              3) sugestie ze niektore wywody sa dla ciebie tak prymitywne ze nei warto na nie
                              odpowiadac
                              4) posadzanie o fanatyzn

                              Widzisz ewidentnie ze w swoich wypowiedziach nie odnosisz sie jedynie do mich
                              wypowiedzi ale bardzo lubisz odnosic sie do mojej osoby i moich zdolnosci
                              umyslowych
                              no coz nie bede sie tym przejmowal i mam nadzieje ze jednak bedziesz sie mniej
                              zajmowal moja osoba a bardziej tym co pisze
                              pozdrawiam
                              • Gość: Wilt Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: 195.117.2.* 16.01.02, 11:29
                                Gość portalu: toms napisał(a):

                                > na razie krotko bo nie mam czasu ale Wilt
                                > staralem sie bardzo trzymac dyskusje na poziomie i wogole nie pisalem ani o
                                > tobie jako osobie ani nie uzywalem mocnego slownictwa

                                Ja też nie. Jeśli uważasz, że tak (musiałbyś mieć wtedy ciekawą definicję
                                mocnych słów...), to podaj przykłady.

                                > dodatkowo robie sam podsumowania wyciagam wnioski podaje liczby i wskazuje
                                > niekonsekwecje w twoim wnioskowaniu aby nei byc posadzonym o pustoslowie

                                A ja wykazuję niekonsekwencje w moich rzekomych niekonsekwencjach Twojego
                                autorstwa. I co, tak bardzo z tego powodu cierpisz? ;-) No tak...

                                > natomiast co moge znalezc w twoich mailach w stosunku do mnie :
                                >
                                > 1) sugestie ze nie mysle
                                > 2) sugestie ze mam Alzhaimera (na marginesie to ciekaw jestem czy kiedys
                                > spotkales osobe chora na ta ciezka chorobe?)
                                > 3) sugestie ze niektore wywody sa dla ciebie tak prymitywne ze nei warto na nie
                                >
                                > odpowiadac
                                > 4) posadzanie o fanatyzn
                                >
                                > Widzisz ewidentnie ze w swoich wypowiedziach nie odnosisz sie jedynie do mich
                                > wypowiedzi ale bardzo lubisz odnosic sie do mojej osoby i moich zdolnosci
                                > umyslowych
                                > no coz nie bede sie tym przejmowal i mam nadzieje ze jednak bedziesz sie mniej
                                > zajmowal moja osoba a bardziej tym co pisze
                                > pozdrawiam

                                To dla czytelników, którzy mogliby odnieść wrażenie po przeczytaniu tego postu,
                                że to ja brutalnie napadłem na biednego kolegę tomsa, kiedy tylko pojawił się na
                                forum; garść cytatów, którymi rozpoczął swoja działalność:

                                *
                                Tak patrze Wilt ze chyba tobie najwieksza radosc sprawiloby gdyby Koby shaqu
                                Carter Iverson i Walker sprali by tylek Jordanowi w meczu gdyby Jordan był w
                                druzynie sam sparalizowany na wozku inwalidzkim co???

                                *
                                Prawdopodobnie nawet jakby Jordi rzucal i srednio 29,5 pkt to przyszedlby Wilt
                                i stwierdził ze Jordan jest beznadziejny bo rzuca ponizej swojej sredniej ....
                                *
                                oczywiscie Wilt mi zarzuci ze byki te 72 mecze wygraly z
                                samymi slabeuszami :-)))
                                *
                                to widze Wilt ze szybko sie nudzisz bo co powiedziec o latach 90 -ych i dominacji
                                chicago Bulls ???

                                Ja bym okreslił to jako nonszalancje i szczytowy narcyzm bo LAL zamiast bac sie
                                przeciwnikow pomysleli dokladnie tak samo jak ty Wilt
                                *
                                Wilt staral sie usilnie zdeprecjonowac
                                wining strike Wizards

                                Przy okazji przypomnialem sobie tlumaczenia Wilta
                                *
                                a teraz krytyka w stylu Wilta :-)) (i tu cały post poświęcony wykpieniu mojego
                                sposobu pisania, natychmiast zresztą nagrodzony pochwałą nathana - przypis mój).

                                Pogratulować konsekwencji! W tak krótkim czasie co najmniej 8 bezpośrednich
                                odwołań w 6 postach na 3 różnych wątkach... - i wciąż utrzymujesz, że nie
                                odnosiłeś się do mnie jako osoby - i to w czasie, kiedy ja o Tobie nie
                                wspominałem, więc trudno przypisać ten niesprowokowany przeze mnie atak czemuś
                                innemu niż różnice w naszych poglądach, prawda? A nawet w akapitach, gdzie nie
                                przywoływałeś bezpośrednio mojego nicka, wciąż na ogół polemizowałeś z poglądami
                                wyznawanymi akurat przeze mnie - co samo w sobie jest zwyczajne, ale dokonywane z
                                taką jednostronnością (główny cel - ja) i konsekwencją musi jednak budzić co
                                najmniej zdziwienie. Jednocześnie identyczny atak przypuścił kolega nathan, w
                                którym widać nie wygasła jeszcze uraza do mnie po naszej polemice Wilt vs. MJ(w
                                razie potrzeby też służę cytatami). Dlatego mam jedną prośbę; nie udawaj teraz
                                niewinnie napadniętej urażonej dziewicy, dziwiąc się strasznie, że w końcu na te
                                wszystkie napaści ostrzej niż zwykle odpowiedziałem. Nie siej demagogii
                                wypominając mi użyte słowa, jak fanatyzm (chyba raczej zaślepienie, a Ty z kolei
                                mówisz m. in. o nonszalancji i szczytowym narcyźmie; no i co?) czy Alzheimer,
                                opatrzony zdaje się znaczkiem ;-), wskazującym - jeśli jeszcze tego nie wiesz -
                                że nie pisałem o nim na serio. Zamiast tego po prostu przestań mnie ciągle
                                personalnie atakować (i dobrze byloby, żeby dołączył do Ciebie nathan), a wtedy
                                i ja nie będę się musiał denerwować i kontratakować.
                                W nadziei na spełnienie mojego postulatu,
                                Pzdr
                                P.S. Niestety, ta nadzieja słabnie, bo już widzę Twoje dalsze posty i ich ton -
                                ale cóż, odpowiem na nie i tak w stosownym (innym) miejscu...

                                • toms_ Re: Zbiorcza odpowiedż na 16.01.02, 12:03
                                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                  > Gość portalu: toms napisał(a):
                                  >
                                  > > na razie krotko bo nie mam czasu ale Wilt
                                  > > staralem sie bardzo trzymac dyskusje na poziomie i wogole nie pisalem ani
                                  > o
                                  > > tobie jako osobie ani nie uzywalem mocnego slownictwa
                                  >
                                  > Ja też nie. Jeśli uważasz, że tak (musiałbyś mieć wtedy ciekawą definicję
                                  > mocnych słów...), to podaj przykłady.

                                  nie wiem skad wyciagnales wniosek ze ja tak uwazam ale to twoja tajemnica ...
                                  jak chcesz mozesz mi ja ujawniac



                                  > Pogratulować konsekwencji! W tak krótkim czasie co najmniej 8 bezpośrednich
                                  > odwołań w 6 postach na 3 różnych wątkach... - i wciąż utrzymujesz, że nie
                                  > odnosiłeś się do mnie jako osoby - i to w czasie, kiedy ja o Tobie nie
                                  > wspominałem, więc trudno przypisać ten niesprowokowany przeze mnie atak czemuś
                                  > innemu niż różnice w naszych poglądach, prawda?

                                  Wilt czy ty na prawde nie dostrzegasz róznicy pomiedzy dwiema wypowiedziami :
                                  - jestes glupi
                                  - twoja argumentacja jest zla, wniski bledne, bo...itp

                                  prosze cie napisz mi ze jednak widzisz roznice

                                  nigdzie nie napisalem ze jestes glupi czy ze nie myslisz itp. natomiast
                                  wykorzystywalem twoje argumenty sposob argumentacji i przepraszam cie ale w
                                  polemice pojawialo sie twoj nick ale nie jest to atak na osobe ale zaznaczenie z
                                  czyimi pogladami polemizuje mam nadzieje ze takie rozrozneinie akceptujesz

                                  natomiast te cytaty co przytoczyles swiadcza jedynie o tym ze prowadze z toba
                                  normalna dyskusje i o niczym wiecej i to chyba dobrze bo po to jest to forum

                                  z kolei cytaty przytoczone przeze mnie swiadcza o tym ze zaczynasz mnie wyzywac
                                  od umyslowo chorych i to juz nie jest w porzadku!

                                  > Jednocześnie identyczny atak przypuścił kolega nathan,
                                  Jakie sa twoje uklady z nathanem nei powinno miec wplywu na nasze uklady

                                  > Dlatego mam jedną prośbę; nie udawaj teraz
                                  > niewinnie napadniętej urażonej dziewicy, dziwiąc się strasznie, że w końcu na t
                                  > e
                                  > wszystkie napaści ostrzej niż zwykle odpowiedziałem.

                                  Nie udaje dziewicy a protestuje przeciwko twoim wypowiedziom na temat moich
                                  zdolnosci umyslowych (lagodnie mowiac) ale widzeze to do ciebei nie dociera

                                  Nie siej demagogii
                                  > wypominając mi użyte słowa, jak fanatyzm (chyba raczej zaślepienie, a Ty z kole
                                  > i
                                  > mówisz m. in. o nonszalancji i szczytowym narcyźmie; no i co?)

                                  te slowa pojawily sie nie w stosunku do ciebie ale w stosunku do druzyny LAL
                                  łacznie z argumentacja za tym wiec nie ma to zadnego zwiazku z ta dyskusja

                                  czy Alzheimer,
                                  > opatrzony zdaje się znaczkiem ;-), wskazującym - jeśli jeszcze tego nie wiesz -
                                  >
                                  > że nie pisałem o nim na serio.

                                  wiem wiem jak dasz znaczek :-) to mozesz niby wszystko pisac ??? wcale nie !
                                  Odpowiedz najpierw na moje pytanie ! jakie masz pojecie o tej chorobie ?
                                  spotkales kogos chorego na te chorobe ? ktos z rodziny byl nia dotkniety?
                                  czy ty wiesz o czym piszesz?

                                  Zamiast tego po prostu przestań mnie ciągle
                                  > personalnie atakować (i dobrze byloby, żeby dołączył do Ciebie nathan), a wted
                                  > y
                                  > i ja nie będę się musiał denerwować i kontratakować.

                                  Wilt ty mnei namawiasz jedynie do tego zebym z toba nei polemizowal do niczego
                                  innego ! Wilt uswiadom to sobie ze ja atakuje twoje poglady a nie ciebie
                                  a ty atakujesz mnie (przykaldy powyzej) i to jest DUZA róznica

                                  Poprosze o ctytaty gdy napisalem ze Wilt jest taki a taki albo jakos tak !!!
                                  Podpowiem ci nie znajdziesz tych cytatow bo ja tak nei pisze ja sie koncentruje
                                  na pogladach danej osoby a nie na osobie !

                                  Niestety jak tobie napisze czarno na bialym ze sie mylisz to tez do ciebie nie
                                  dociera ! Szkoda !
                                  Uznaj swoj blad i nie popelniaj go wiecej i tyle .

                            • toms_ Re: Zbiorcza odpowiedż na 16.01.02, 10:15
                              Gość portalu: Wilt napisał(a):

                              > Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta itd. i to właśnie na Kobego, a
                              > nie Iversona czy Cartera, choć przecież fakt, ze żadnego z nich nie da się
                              > pomylić z MJ obecnie (i w przeciwieństwie do Kobego, również w przyszłości)
                              > jest znacznie bardziej ewidentny;

                              Widzisz uwazam ze atak nie jest na Kobiego bo co tu duzo mowic jest graczem
                              bardzo dobrym natomiast jest pytanie czy jest graczem wybitnym i tu jest spor
                              ty, wilt, uwazasz ze jest natomiast inni uczestnicy forum uwazaja ze nie, wg mnie
                              jeszcze za malo pokazal aby tak o nim mowic i dla mnie musi pokazac jeszcze sporo
                              a przede wszystkim oczekuje fenomenalnej gry w finalach ! Nie w sezonie czy I lub
                              II runda ale w finale kiedy najbardziej potrzebna jest jego najlepsza forma
                              Niestety do tej pory w roli glownej widzielismy Shaqu

                              widzisz Kobi mial juz okazje grac w finalach NBA i nie pokazal tam nawet 50% tego
                              co wyczynial MJ i nie wazne jest tutaj dlaczego tego nie zrobil i jakie sa tego
                              powody on po prostu nie pokazal tego i z tego wzgledu uwazam nie mozna go
                              porownywac do MJ koniec kropka
                              a dywagacje w stylu gdyby nie bylo Shaqu i tak dalej to maja mniej wiecej tyle
                              sensu co rozwazania czy pan Zdzisio z klatki obok GDYBY zaczal grac w kosza 30
                              lat temu to niebylby czasem wiekszy od Chamberlaina (jaki jest skrot na Wilta ? a
                              propo) Gdybanie zostawmy sobie dla pań na bazarze....
                              albo inaczej mozemy sobie gdybać natomiast nie mozna o tym w zaden sposob
                              dyskutowac

                              > Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ - w
                              > końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów.
                              O tu są wielkie słowa nic dodać nic ująć ...


                              >Natomiast ma na to duże szanse, i
                              > to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go można z
                              > Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród SG
                              > były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
                              > Westa...).
                              >
                              tak jak wyzej moze za pare lat bedzie mozna go porownywac ale jeszcze dluga droga
                              przed nim i nic nie mozna mowic na pewno
                              natomiast z twoich kilku wypowiedzi wynikalo ze tak bedzie i basta
                              to moze mi w takim razie powiesz numery totolotka na przyszly tydzien jak tak
                              doskonale wiesz co bedzie w przyszlosci
                              owszem potencjal, warunki itp itd są ale czy ma to coś to dopiero sie zobaczy na
                              razie tego nie widac

                              > P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
                              > MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wątkach
                              > .
                              Postepujac tak jestes złośliwy jak male dziecko z przedszkola

                              > P.P.P.S. I jeszcze jedno, drodzy adwersarze; w razie odpowiadania mi przyjemnie
                              >
                              > mnie zaskoczcie i skupcie się na argumentach merytorycznych, porzucając
                              > wycieczki osobiste nt. Kobego, Chamberlaina czy wreszcie mojej skromnej osoby.
                              > Wtedy i ja będę mógł wrócić do mojej poprzedniej, bardziej neutralnej
                              > stylistyki.
                              > Pzdr
                              z tego co napisales wynika ze postanowiles znizyc sie do poziomu tych jakis tam
                              adwersarzy ( niewiem o kim mowisz bo przykladow nie podajesz) ale powiem ci ze
                              czytalem pare twoich postow gdzie z wielkim zamilowaniem odpowiadales na
                              idiotyczne posty wypelnione bluzgami i nonsensami i potrafiles prowadzic bardzo
                              dlugie dysputy na temat ewidentnych glupot ktore ktos napisal np. ktos podal ze
                              MJ bylby najlepszym centrem w historii a ty mu walisz elaborat ze to jest
                              nieprawda i sie cieszysz ze masz racje
                              Biorac powyzsze pod uwage twoja uwaga na temat ostatnich postow raczej jest malo
                              powazna
                              • Gość: Wilt Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: 195.117.2.* 16.01.02, 12:47
                                toms_ napisał(a):

                                ) Gość portalu: Wilt napisał(a):
                                )
                                ) ) Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta itd. i to właśnie na Kobego,
                                ) a
                                ) ) nie Iversona czy Cartera, choć przecież fakt, ze żadnego z nich nie da si
                                ) ę
                                ) ) pomylić z MJ obecnie (i w przeciwieństwie do Kobego, również w przyszłości
                                ) )
                                ) ) jest znacznie bardziej ewidentny;
                                )
                                ) Widzisz uwazam ze atak nie jest na Kobiego bo co tu duzo mowic jest graczem
                                ) bardzo dobrym natomiast jest pytanie czy jest graczem wybitnym i tu jest spor
                                ) ty, wilt, uwazasz ze jest natomiast inni uczestnicy forum uwazaja ze nie,

                                Ja uważam tak, a inni - inaczej?!!! Trudno o jaskrawszą - delikatnie mówiąc
                                nieprawdę. Nie przesądza to zresztą o słuszności, ale większość wypowiadających
                                się na tym forum uważa KB właśnie za gracza wybitnego, i to nie tylko fanowie LA
                                (LB - fan Kings, Wally - fan Wolves).

                                wg mn
                                ) ie
                                ) jeszcze za malo pokazal aby tak o nim mowic i dla mnie musi pokazac jeszcze spo
                                ) ro
                                ) a przede wszystkim oczekuje fenomenalnej gry w finalach ! Nie w sezonie czy I l
                                ) ub
                                ) II runda ale w finale kiedy najbardziej potrzebna

                                A to jest ogólna teoria, że finały są najbardziej wymagające, która nie zawsze
                                sprawdza się w praktyce. I teraz się właśnie nie sprawdziła; przecież finały
                                Zachodu'2000 i '2001 Lakers grali właśnie z silniejszymi przeciwnikami niż finały
                                ligi! Już na ten temat zresztą rozmawialiśmy, więc nie bardzo wiem, czemu
                                wykrecasz kota ogonem. I w ogóle widać, jak starasz się znaleźć argumenty na
                                siłę; nie liczą się w ocenie Kobego regular season i pozostałe rundy, ale akurat
                                finały, bo dziwnym trafem akurat tam jak dotąd stosunkowo najmniej dokonał
                                (ciekawe, czy i w przypadku Jordana brałeś pod uwagę tylko finały).

                                jest jego najlepsza forma
                                ) Niestety do tej pory w roli glownej widzielismy Shaqu

                                Niestety?!! To raczej normalna kolej rzeczy; jak w Lakers lat 80., gdzie
                                najpierw główną rolę grał Kareem, a potem - Magic.W 90. najpierw był Shaq, a
                                teraz nadchodzi czas Kobego. A czy odpowiedziałeś już na inną oczywistą moją
                                tezę, że gdyby w Bulls MJ zastał i Shaqa i dzięki temu wcześniej doszedł do
                                tytułó, to pełniłby do niego wtedy analogiczną rolę jak Kobe - póki Shaq, jak
                                teraz, nie zaczął by powoli schodzić ze sceny?

                                ) widzisz Kobi mial juz okazje grac w finalach NBA i nie pokazal tam nawet 50% te
                                ) go
                                ) co wyczynial MJ

                                Może np. dlatego, że grał so far w 33% liczby finałów MJ i to będąc znacznie od
                                niego mniej doświadczony ;-). Ale spokojnie, jeszcze się nagra.
                                Ja przy tym przypomnę, ze MJ miał 28 lat, kiedy zagrał w swoim PIERWSZYM finale -
                                a przedtem grał już ładnych parę lat, wiele osiągnął i uważany był za
                                supergwiazdę. Jeśli śledziłeś wtedy NBA, ciekawe, czy i wtedy mówiłeś, że to się
                                nie liczy dopóki nie sprawdzi się w finałach...

                                i nie wazne jest tutaj dlaczego tego nie zrobil i jakie sa tego
                                )
                                ) powody on po prostu nie pokazal tego i z tego wzgledu uwazam nie mozna go
                                ) porownywac do MJ koniec kropka

                                Jasne; czyli żadnych młodych graczy, póki nie osiągną kompletu triumfów, nie
                                można porównywać do wielkich; trzeba najpierw poczekać, aż wszystko zdobędą.
                                Tylko mogą już nie być wtedy tacy młodzi...;-) (MJ - mistrzem w wieku 28 lat!)

                                ) a dywagacje w stylu gdyby nie bylo Shaqu i tak dalej to maja mniej wiecej tyle
                                ) sensu co rozwazania czy pan Zdzisio z klatki obok GDYBY zaczal grac w kosza 30
                                ) lat temu to niebylby czasem wiekszy od Chamberlaina (jaki jest skrot na Wilta ?
                                ) a
                                ) propo)

                                Podawałem nathanowi; obiecywałeś, że przeczytasz ;-). Ale jeszcze raz;
                                www.wiltchamberlain.com
                                www.members.tripod.com/%7Eairjudden/wilt/wiltrules.html

                                Z obu są linki (niestety sporo wygasłych).
                                I jeszcze na CNNSI.com jest ikonka Wilt Chamberlain: Center of Attention.

                                Gdybanie zostawmy sobie dla pań na bazarze....

                                Zaadresuj tę śmiały postulat do siebie samego, gdy piszesz choćby o
                                hipotetycznej konfrontacji obecnych Lakers z dawnymi Bulls - znów podwójne
                                standardy... Takie twierdzenie oczywiście nie ma żadnego sensu; na gdybaniu w
                                znacznej mierze opiera się egzystencja tego forum i bez niego nie mogłoby ono
                                istnieć.

                                ) albo inaczej mozemy sobie gdybać natomiast nie mozna o tym w zaden sposob
                                ) dyskutowac
                                )
                                ) ) Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ -
                                ) w
                                ) ) końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów.
                                ) O tu są wielkie słowa nic dodać nic ująć ...

                                Tak jak nathan; dziwisz się, że oddaję sprawiedliwość klasie nielubianego przez
                                siebie gracza. Cóż, każdy sądzi po sobie... ;-)

                                ) )Natomiast ma na to duże szanse, i
                                ) ) to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go moż
                                ) na z
                                ) ) Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród S
                                ) G
                                ) ) były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
                                ) ) Westa...).
                                ) )
                                ) tak jak wyzej moze za pare lat bedzie mozna go porownywac ale jeszcze dluga dro
                                ) ga
                                ) przed nim i nic nie mozna mowic na pewno
                                ) natomiast z twoich kilku wypowiedzi wynikalo ze tak bedzie i basta

                                Wynikało ściślej biorąc to, że jeśli nie wydarzy żadna katastrofa (jak kończąca
                                karierę kontuzja), to Kobe ma na rządzenie w lidze największe szanse i jest to na
                                szczęście jedna z pewniejszych prognoz długoterminowych, jakie w ogóle można co
                                do NBA sformułować. :-)

                                ) to moze mi w takim razie powiesz numery totolotka na przyszly tydzien jak tak
                                ) doskonale wiesz co bedzie w przyszlosci

                                Cóż za dowcipny tekst; postaram się go nie zapomnieć i zastosować wobec Ciebie
                                za każdym razem, gdy tylko będziesz cokolwiek przewidywać na forum.

                                ) owszem potencjal, warunki itp itd

                                Sam potencjał to ma, czy raczej miał mieć Kwame Brown ;-) - Kobe już swój pełną
                                parą zaczyna realizować.

                                są ale czy ma to coś to dopiero sie zobaczy n
                                ) a
                                ) razie tego nie widac

                                Zacytowałbym ci w tym momencie "Misia": "To niech pan idzie do lekarza. Od
                                oczu", ale taki z Ciebie wrażliwiec (na punkcie uczuć swoich, niekoniecznie
                                innych), że jeszcze byś się obraził... ;-)

                                ) ) P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
                                ) ) MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wą
                                ) tkach
                                ) ) .
                                ) Postepujac tak jestes złośliwy jak male dziecko z przedszkola

                                Wow! Czyli mnożenie obalających Wasze tezy postów jest złośliwością? No cóż,
                                może dla Was w pewnym sensie... Natomiast wynika z tego, że samo ich pisanie też
                                jest złośliwością, tylko trochę mniejszą. To straszne - czuję się winny...


                                ) ) P.P.P.S. I jeszcze jedno, drodzy adwersarze; w razie odpowiadania mi przyj
                                ) emnie
                                ) )
                                ) ) mnie zaskoczcie i skupcie się na argumentach merytorycznych, porzucając
                                ) ) wycieczki osobiste nt. Kobego, Chamberlaina czy wreszcie mojej skromnej os
                                ) oby.
                                ) ) Wtedy i ja będę mógł wrócić do mojej poprzedniej, bardziej neutralnej
                                ) ) stylistyki.
                                ) ) Pzdr
                                ) z tego co napisales wynika ze postanowiles znizyc sie do poziomu tych jakis tam
                                )
                                ) adwersarzy ( niewiem o kim mowisz bo przykladow nie podajesz) ale powiem ci ze
                                ) czytalem pare twoich postow gdzie z wielkim zamilowaniem odpowiadales na
                                ) idiotyczne posty wypelnione bluzgami i nonsensami i potrafiles prowadzic bardzo
                                )
                                ) dlugie dysputy na temat ewidentnych glupot ktore ktos napisal

                                Dokładnie. Właśnie ostatnio miałem taką przyjemność ;-).

                                np. ktos podal ze
                                )
                                ) MJ bylby najlepszym centrem w historii a ty mu walisz elaborat ze to jest
                                ) nieprawda i sie cieszysz ze masz racje

                                Tak absurdalne tezy rzadko padają wprost, ja natomiast często wykazuję, że da
                                się ją wyprowadzić z nielogicznego rozumowania adwersarza; dokładnie tak, jak to
                                czynię z Twoimi postami; tylko że wtedy Ty oskarżasz mnie o złośliwość...


                                ) Biorac powyzsze pod uwage twoja uwaga na temat ostatnich postow raczej jest mal
                                ) o
                                ) powazna

                                ??? A to czemu?
                                • toms_ Re: Zbiorcza odpowiedż na 16.01.02, 14:29
                                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                  ) ) ty, wilt, uwazasz ze jest natomiast inni uczestnicy forum uwazaja ze nie,
                                  )
                                  ) Ja uważam tak, a inni - inaczej?!!! Trudno o jaskrawszą - delikatnie mówiąc
                                  ) nieprawdę.

                                  Wilt to juz bywa na prawde nudne po raz kolejny wyciagasz bledny wniosek z tego
                                  co napisalem
                                  prosty kurs logiki "inni" nie oznacza "wszyscy pozostali" anpisalem inni bo na
                                  ten temat juz dyskutowales z kilkoma osobami
                                  bo widze ze tego nie skojarzyles wiec cale moje zdanie napisane ma wartosc
                                  logiczna PRAWDA
                                  a wiec aby mi zarzucic nieprawde musisz sie troche bardziej postarac

                                  Nie przesądza to zresztą o słuszności, ale większość wypowiadających
                                  )
                                  ) się na tym forum uważa KB właśnie za gracza wybitnego, i to nie tylko fanowie L
                                  ) A
                                  ) (LB - fan Kings, Wally - fan Wolves).
                                  )
                                  widzisz ja pisze "inni" a ty czytasz "wiekszość " albo inaczej "wszyscy pozostali"
                                  tak to sobie przecyztales po czym z tym polemizujesz ...
                                  no rece opadaja i co ja mam napisac ?
                                  napisze tylko ze polemizujesz sam ze soba z tym co sobie wymysliles bo tego nie
                                  ma tu na pisane Wilt ! NIE MA! i jeszcze raz powtorze NIE MA!!!

                                  ) wg mn
                                  ) ) ie
                                  ) ) jeszcze za malo pokazal aby tak o nim mowic i dla mnie musi pokazac jeszcze s
                                  ) po
                                  ) ) ro
                                  ) ) a przede wszystkim oczekuje fenomenalnej gry w finalach ! Nie w sezonie czy I
                                  ) l
                                  ) ) ub
                                  ) ) II runda ale w finale kiedy najbardziej potrzebna
                                  )


                                  ) A to jest ogólna teoria, że finały są najbardziej wymagające, która nie zawsze
                                  ) sprawdza się w praktyce. I teraz się właśnie nie sprawdziła; przecież finały
                                  ) Zachodu'2000 i '2001 Lakers grali właśnie z silniejszymi przeciwnikami niż fina
                                  ) ły
                                  ) ligi! Już na ten temat zresztą rozmawialiśmy, więc nie bardzo wiem, czemu
                                  ) wykrecasz kota ogonem. I w ogóle widać, jak starasz się znaleźć argumenty na
                                  ) siłę; nie liczą się w ocenie Kobego regular season i pozostałe rundy, ale akura
                                  ) t
                                  ) finały,

                                  Widzisz Wilt tak to juz jest ze wyzej stawiam gracza ktory gra w sezonie i play
                                  off bardzo dobrze a w finalach wybitnie niz gracza ktory gra w sezonie wybitnie a
                                  w finalach "tylko" bardzo poprawnie
                                  dlatego w zeszlym sezonie to Shaqu byl numerem jeden a nie Kobi

                                  ) (ciekawe, czy i w przypadku Jordana brałeś pod uwagę tylko finały).
                                  )
                                  wlasnie u Jordana najbardziej to cenie ze w decydujacych momentach bierze nie
                                  tylko odpowiedzialnosc na siebei ale co wazniejsze wygrywa! i to w jakim stylu !
                                  wlasnie w tych najwazniejszych momentach, tych najtrudniejszych i tych
                                  najwiekszych ......

                                  ) A czy odpowiedziałeś już na inną oczywistą moją
                                  ) tezę, że gdyby w Bulls MJ zastał i Shaqa i dzięki temu wcześniej doszedł do
                                  ) tytułó, to pełniłby do niego wtedy analogiczną rolę jak Kobe - póki Shaq, jak
                                  ) teraz, nie zaczął by powoli schodzić ze sceny?

                                  Nie wiem ! tyle co moge napisac ! gdyby gdyby

                                  ) ) widzisz Kobi mial juz okazje grac w finalach NBA i nie pokazal tam nawet 50%
                                  ) te
                                  ) ) go
                                  ) ) co wyczynial MJ
                                  )
                                  ) Może np. dlatego, że grał so far w 33% liczby finałów MJ i to będąc znacznie o
                                  ) d
                                  ) niego mniej doświadczony ;-).
                                  MJ w kazdym finalow gral na maksa wiec procenty nie maja znaczenia
                                  a jak ty znowu zaczynasz o wieku Kobiego .. to ja dalej nie pisze
                                  caly czas tylko slysze ze jest za mlody
                                  to poco szedl do tego NBA jak jest za mlody aby cokolwiek moc powiedziec ?

                                  ) Ale spokojnie, jeszcze się nagra.
                                  Pewnie masz racje ale poczekamy zobaczymy

                                  ) i nie wazne jest tutaj dlaczego tego nie zrobil i jakie sa tego
                                  ) )
                                  ) ) powody on po prostu nie pokazal tego i z tego wzgledu uwazam nie mozna go
                                  ) ) porownywac do MJ koniec kropka
                                  )
                                  ) Jasne; czyli żadnych młodych graczy, póki nie osiągną kompletu triumfów, nie
                                  ) można porównywać do wielkich; trzeba najpierw poczekać, aż wszystko zdobędą.
                                  ) Tylko mogą już nie być wtedy tacy młodzi...;-) (MJ - mistrzem w wieku 28 lat!)

                                  Kobi mial szanse dwa razy i dwa razy nic nie pokazal i dlatego mam watpliwosci
                                  widzisz ja chce aby pokazal przeblysk ale wtedy gdy jest to najbardziej potrzebne

                                  ) Gdybanie zostawmy sobie dla pań na bazarze....
                                  )
                                  ) Zaadresuj tę śmiały postulat do siebie samego, gdy piszesz choćby o
                                  ) hipotetycznej konfrontacji obecnych Lakers z dawnymi Bulls - znów podwójne
                                  ) standardy...
                                  Oj wilt znowu wkladasz w moje usta (to juz czyba 4 czy 5 raz) slowa ktorych nie
                                  powiedzialem ja tylko napisalem ze chetnie bym to obejrzal i nic wiecej an ten
                                  temat nei napisalem ot tyle mam do powiedzenia

                                  ) Takie twierdzenie oczywiście nie ma żadnego sensu; na gdybaniu w
                                  ) znacznej mierze opiera się egzystencja tego forum i bez niego nie mogłoby ono
                                  ) istnieć.
                                  )
                                  powiedzialbym raczej na rzecozwej i konkretnej dyskusji

                                  ) ) ) Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ -
                                  ) ) w
                                  ) ) ) końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów.
                                  ) ) O tu są wielkie słowa nic dodać nic ująć ...
                                  )
                                  ) Tak jak nathan; dziwisz się, że oddaję sprawiedliwość klasie nielubianego prze
                                  ) z
                                  ) siebie gracza. Cóż, każdy sądzi po sobie... ;-)

                                  Widze ze ty Wilt masz manie dopowiadania sobie roznych rzeczy np. ze cos mnie
                                  dziwi ? a skąd taki wniosek ?
                                  widze ze nadal nie mozesz sie powstrzymac od uwag na temat mojej osoby ....:-(
                                  )
                                  ) ) )Natomiast ma na to duże szanse, i
                                  ) ) ) to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go moż
                                  ) ) na z
                                  ) ) ) Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród S
                                  ) ) G
                                  ) ) ) były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
                                  ) ) ) Westa...).
                                  ) ) )
                                  ) ) tak jak wyzej moze za pare lat bedzie mozna go porownywac ale jeszcze dluga d
                                  ) ro
                                  ) ) ga
                                  ) ) przed nim i nic nie mozna mowic na pewno
                                  ) ) natomiast z twoich kilku wypowiedzi wynikalo ze tak bedzie i basta
                                  )
                                  ) Wynikało ściślej biorąc to, że jeśli nie wydarzy żadna katastrofa (jak kończąc
                                  ) a
                                  ) karierę kontuzja), to Kobe ma na rządzenie w lidze największe szanse i jest to
                                  ) na
                                  ) szczęście jedna z pewniejszych prognoz długoterminowych, jakie w ogóle można co
                                  )
                                  ) do NBA sformułować. :-)

                                  Musze to jeszcze powaznie przemyslec ale nie zaprzeczam ze jezeli.... cos tam cos
                                  tam ..... to bedziego mozna porownac do MJ moze

                                  ) ) owszem potencjal, warunki itp itd
                                  )
                                  ) Sam potencjał to ma, czy raczej miał mieć Kwame Brown ;-) - Kobe już swój pełn
                                  ) ą
                                  ) parą zaczyna realizować.
                                  )
                                  ) są ale czy ma to coś to dopiero sie zobaczy n
                                  ) ) a
                                  ) ) razie tego nie widac
                                  )
                                  ) Zacytowałbym ci w tym momencie "Misia": "To niech pan idzie do lekarza. Od
                                  ) oczu", ale taki z Ciebie wrażliwiec (na punkcie uczuć swoich, niekoniecznie
                                  ) innych), że jeszcze byś się obraził... ;-)

                                  Wilt wiem ze starasz sie zaciemnic obraz ze to niby to jestes w porzadku a za to
                                  ja jestem be i zbyt wrazliwy
                                  a jedyne czego wymagam to kulturalnej dyskusji bez wyzywania siebie wzajemnie
                                  to chyba nie tak duzo co?
                                  i jestem wdzieczny ze zaakceptowales taka forme w koncu

                                  ) ) ) P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
                                  ) ) ) MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wą
                                  ) ) tkach
                                  ) ) ) .
                                  ) ) Postepujac tak jestes złośliwy jak male dziecko z przedszkola
                                  )
                                  ) Wow! Czyli mnożenie obalających Wasze tezy postów jest złośliwością? No cóż,
                                  ) może dla Was w pewnym sensie... Natomiast wynika z tego, że samo ich pisanie te
                                  ) ż
                                  ) jest złośliwością, tylko trochę mniejszą. To straszne - czuję się winny...
                                  )
                                  Juz nie mam sily pisac na temat blednych wnioskow ktore wyciagasz ....
                                  powiem tylko tyle ze z tego twoj wniosek wcale nie wynika

                                  ) Tak absurdalne tezy rzadko padają wprost, ja natomiast często wykazuję, że d
                                  ) a
                                  ) się ją wyprowadzić z nielogicznego rozumowania adwersarza; dokładnie tak, jak t
                                  ) o
                                  ) czynię z Twoimi postami; tylko że wtedy Ty oskarżasz mnie o złośliwość...
                                  )
                                  tu juz przesadziles ! Sam wyciagnales sobie jakis bledny wniosek o tym ze pisanei
                                  to zlosliwosc potem piszesz
                            • Gość: nathan Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 16:15
                              Gość portalu: Wilt napisał(a):

                              > Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta itd. i to właśnie na Kobego,


                              I vice versa. Ty atakujesz za każdym razem jordana bo uważasz, że jest najlepszy
                              i przesunął na 2 pozycję twojego ukochanego Wilta. Nie porównujesz Wilta do
                              Magica, L. Birda, Big O, J. Ervinga, Jerrego Westa, Billa Russela i wielu innych.
                              Tylko piszesz że był większy od MJ.

                              a
                              > nie Iversona czy Cartera, choć przecież fakt, ze żadnego z nich nie da się
                              > pomylić z MJ obecnie (i w przeciwieństwie do Kobego, również w przyszłości)
                              > jest znacznie bardziej ewidentny; Allena można pomylić najwyzej z I.Thomasem, a
                              >
                              > Cartera - z Dominique Wilkinsem...
                              > Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ - w
                              > końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów.


                              Co?!?! Nie no to już szczyt kłamstwa! Pan Duża Głowa nie twierdzi że Kobe
                              prześcignie MJ?! No żesz kur..... mać!!! Nie dalej jak kilka kolumn wcześniej
                              był gotów się założyć, że tak będzie, a teraz że on tak nie twierdzi. Żałosny
                              jesteś. A to kto napisał?! św. Mikołaj? :
                              "jeśli nie wydarzy się (odpukać) jakaś katastrofa w rodzaju kończącego karierę
                              złamania nogi - będzie określany jako koszykarz obecnej dekady tak jak graczem
                              lat 90. był Jordan. Od razu współczuję, że będziecie trochę z tego powodu
                              cierpieć (znam ten ból, sam cierpiałem z powodu MJ ;-) ). ale tak właśnie będzie
                              i lepiej się z tą myślą zawczasu oswoić. Kobe zdobędzie też więcej tytułów niż
                              Jordan i, nawet biorąc pod uwagę jego dobrowolne samoograniczanie się w tej
                              mierze, więcej punktów w karierze."



                              Natomiast ma na to duże szanse, i
                              >
                              > to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go można z
                              > Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród SG
                              > były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
                              > Westa...).



                              Zobaczymy .....


                              > P.S. Nathanie; jak ci już wypomniał reggie, może byś się w końcu zdecydował,
                              > jaki model dyskusji bardziej ci odpowiada? Przytaczanie przeze mnie mnóstwa
                              > faktów i cyfr, czy koncentrowanie się bardziej na swoich opiniach przez
                              > reggiego? (zresztą za Twoim przykładem)? Czas się i w tej sprawie zdecydować,
                              > bo na razie wygląda na to, że żadna forma postu cię nie zadowoli - oczywiście
                              > tylko wtedy, gdy nie odpowiada ci jego treść. ;-)


                              Mi jaki model dyskusji odpowiada?! Napewno inny niż twój. Ja lubię uczciwą
                              dyskusję i normalne stawianie sprawy. Nikt nie powiedział że statystyki sa nie
                              ważne. Ale nie mają one decydującego znaczenia.


                              > P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
                              > MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wątkach
                              > .
                              > P.P.P.S. I jeszcze jedno, drodzy adwersarze; w razie odpowiadania mi przyjemnie
                              >
                              > mnie zaskoczcie i skupcie się na argumentach merytorycznych, porzucając
                              > wycieczki osobiste nt. Kobego, Chamberlaina czy wreszcie mojej skromnej osoby.
                              > Wtedy i ja będę mógł wrócić do mojej poprzedniej, bardziej neutralnej
                              > stylistyki.
                              > Pzdr

                              Phi! Śmieszne


                              Pzdr.
                              • Gość: Wilt Złapany na kłamstwie nathan traci resztki kultury. IP: 195.117.2.* 16.01.02, 18:56
                                Gość portalu: nathan napisał(a):

                                > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                                >
                                > > Stąd ten atak, że nie dorównuje, nie dorasta itd. i to właśnie na Kobego,
                                >
                                >
                                > I vice versa.

                                Ty atakujesz za każdym razem jordana bo uważasz, że jest najlepsz
                                > y
                                > i przesunął na 2 pozycję twojego ukochanego Wilta. Nie porównujesz Wilta do
                                > Magica, L. Birda, Big O, J. Ervinga, Jerrego Westa, Billa Russela i wielu innyc
                                > h.
                                > Tylko piszesz że był większy od MJ.

                                Piszę, bo tylko MJ jest przed innych forumowiczów nad Wilta publicznie
                                przedkładany. Natomiast porównywać mogę każdą parę wielkich graczy i już na
                                własny użytek porównywałem - i mogę o tym napisać, jeśli tylko znajdą się chętni.

                                > a
                                > > nie Iversona czy Cartera, choć przecież fakt, ze żadnego z nich nie da si
                                > ę
                                > > pomylić z MJ obecnie (i w przeciwieństwie do Kobego, również w przyszłości
                                > )
                                > > jest znacznie bardziej ewidentny; Allena można pomylić najwyzej z I.Thomas
                                > em, a
                                > >
                                > > Cartera - z Dominique Wilkinsem...
                                > > Ja osobiście staram się być ostrożny i nie twierdzę, że Kobe dorówna MJ -
                                > w
                                > > końcu na pewno jednemu z Top 10 wszechczasów.
                                >
                                >
                                > Co?!?! Nie no to już szczyt kłamstwa! Pan Duża Głowa nie twierdzi że Kobe
                                > prześcignie MJ?! No żesz kur..... mać!!! Nie dalej jak kilka kolumn wcześniej
                                > był gotów się założyć, że tak będzie, a teraz że on tak nie twierdzi. Żałosny
                                > jesteś. A to kto napisał?! św. Mikołaj? :
                                > "jeśli nie wydarzy się (odpukać) jakaś katastrofa w rodzaju kończącego karierę
                                >
                                > złamania nogi - będzie określany jako koszykarz obecnej dekady tak jak graczem
                                > lat 90. był Jordan. Od razu współczuję, że będziecie trochę z tego powodu
                                > cierpieć (znam ten ból, sam cierpiałem z powodu MJ ;-) ). ale tak właśnie będzi
                                > e
                                > i lepiej się z tą myślą zawczasu oswoić. Kobe zdobędzie też więcej tytułów niż
                                > Jordan i, nawet biorąc pod uwagę jego dobrowolne samoograniczanie się w tej
                                > mierze, więcej punktów w karierze."
                                >
                                >
                                >
                                > Natomiast ma na to duże szanse, i
                                > >
                                > > to największe z tego pokolenia. A w każdym razie za parę lat będzie go moż
                                > na z
                                > > Jordanem porównywać (i nie macie się co przed tym bronić, bo nawet wśród S
                                > G
                                > > były już zdolni do tego; radzę przypomnieć sobie dorobek Robertsona i
                                > > Westa...).
                                >
                                Krótka odpowiedź (jeśli ktoś mógłby mieć jakieś wątpliwości):
                                - oczywiście bycie graczem dekady x i dekady Y nie oznacza jeszcze, że ci gracze
                                są sobie równi; np. Mikan w żadnej mierze nie dorównywał Chamberlainowi,
                                - nie oznacza tego także, gdy gracze są porównywalni, tj. plasują się w podobnej
                                klasie; tak jak obecnie plasują się w podobnej klasie Kobe i T-Mac - a jednak nie
                                mam wątpliwości, że Kobe jest w sumie lepszy.

                                - nigdy też nie pisałem, ze Kobe prześcignie MJ; a nathan używa tego terminu
                                zamiennie z dorównaniem MJ; kolejne kłamstwo.

                                Do reszty chamskich już wręcz ataków nathana na moją osobę (najbardziej nie może
                                przeboleć, że mu udowodniłem kłamstwo) odniosę się jutro. Na razie moge tylko
                                powiedzieć, że straciłem chęć do dykutowania z nim na tematy koszykarskie.

                                >
                                > Zobaczymy .....
                                >
                                >
                                > > P.S. Nathanie; jak ci już wypomniał reggie, może byś się w końcu zdecydowa
                                > ł,
                                > > jaki model dyskusji bardziej ci odpowiada? Przytaczanie przeze mnie mnóstw
                                > a
                                > > faktów i cyfr, czy koncentrowanie się bardziej na swoich opiniach przez
                                > > reggiego? (zresztą za Twoim przykładem)? Czas się i w tej sprawie zdecydow
                                > ać,
                                > > bo na razie wygląda na to, że żadna forma postu cię nie zadowoli - oczywiś
                                > cie
                                > > tylko wtedy, gdy nie odpowiada ci jego treść. ;-)
                                >
                                >
                                > Mi jaki model dyskusji odpowiada?! Napewno inny niż twój. Ja lubię uczciwą
                                > dyskusję i normalne stawianie sprawy. Nikt nie powiedział że statystyki sa nie
                                > ważne. Ale nie mają one decydującego znaczenia.

                                O tym jutro.

                                >
                                > > P.P.S. A teraz chyba postąpię za przykładem jednego ze stronnictwa pro -
                                > > MJ/anty - Kobe i rozpowszechnię swój post po eszystkich mówiących o tym wą
                                > tkach
                                > > .
                                > > P.P.P.S. I jeszcze jedno, drodzy adwersarze; w razie odpowiadania mi przyj
                                > emnie
                                > >
                                > > mnie zaskoczcie i skupcie się na argumentach merytorycznych, porzucając
                                > > wycieczki osobiste nt. Kobego, Chamberlaina czy wreszcie mojej skromnej os
                                > oby.
                                > > Wtedy i ja będę mógł wrócić do mojej poprzedniej, bardziej neutralnej
                                > > stylistyki.
                                > > Pzdr
                                >
                                > Phi! Śmieszne
                                >
                                >
                                > Pzdr.

                                Bez pozdrowień.
                          • Gość: toms Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: *.cu.com.pl 15.01.02, 14:53
                            Gość portalu: Wilt napisał(a):

                            > Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby się z
                            > nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego przyćmiewa
                            > rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa logika
                            > zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
                            > uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).

                            wiec pragne ci krzypomniec Wilt ze watek ten nie nosi tematu "Zdolności umyslowe
                            uczestnikow forum" albo "Brak rozsadku u forumowiczow" a dotyczy koszykowki bo
                            widze ze coraz czesciej zapominasz o tym i maile zaczynasz od uwag personalnych
                            zamiast merytorycznych na podany temat
                            powiem wiecej ze twoje zachowanie jest bardzo prowokujace i nie zdziwie sie jak
                            ktos w koncu wybuchnie i tez zacznie pisac o twoich mozliwosciach intelektalnych
                            a wtedy mozemy sie wszyscy przeniesc na forum "piłka nożna"

                            > - Kobe na miarę Pippena i bez prawdziwej wielkości. Ha! Pytania: czemu w taki
                            > m
                            > razie Kobe już obecnie, jeszcze grubo przed szczytem możliwości, wymieniany jes
                            > t
                            > jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do MVP, podczas gdy Pippen nawet u
                            > szczytu swoich możliwości (który wypadł akurat w czasie nieobecności MJ, więc n
                            > ie
                            > ma mowy o odwracaniu uwagi przez tamtego) nigdy takowym nie był?

                            O czym ty wogole piszesz ??? Pipen nie był MVP i Kobi tez nie był i koniec kropka
                            a co to za dywagacje ze bardzo powazny kandydat itp itd Pipen tez byl powaznym
                            kandydatem. Jak Kobi bedzie MVP sezonu to wtedy uzywaj tego argumentu


                            I czemu wielu
                            > teraz (jak dla mnie - słusznie) żałuje wyboru Pippena do "50" wszechczasów,
                            > podczas gdy - z drugiej strony - pojawiają się głosy, że gdyby taki wybór odbył
                            >
                            > się teraz, to Kobe już obecnie załapałby się, wypychając z "50" któregoś z grac
                            > zy
                            > o znacznie dłuższym stażu (może właśnie Pipa ;-)) ?

                            Kurcze zarzucasz innym ze ślą tu pustoslowie a zauwaz na swoje sformulowania
                            "pojawiaja się głosy" "wielu uwaza" i przepraszam co ja mam napisac ze co "ze nie
                            poijawiaja sie glosy "? "wielu nie uwaza"? widzisz jakas sensowną metode dyskusji
                            z tym co napisales bo ja nie!

                            A jeśli Kobe nie ma
                            > prawdziwej wielkości, to przepraszam; kto ją ma z obecnego pokolenia?
                            A ja sie pytam czy ktos ja musi akurat miec ???


                            > Niech pooglądają więc sobie choćby 7. mecz z Blazers w 2000 albo ostatnie serie
                            >
                            > play offs z Kings czy Spurs - nie mówiąc już o ostatnim pogromie Grizzlies (56
                            > pkt w 34 minuty!).
                            widze ze jest to odpowiedz na moja prosbe ale ja prosilem o konkretne akcje
                            Kobiego a nie o rade zebym sobie obejrzal wszystkie mecze Kobiego


                            Dla
                            > przeforsowania swoich tez sięga nawet po statystyki
                            Po co to slowo "nawet" dla mnie jest to normalne
                            zastanow sie Wilt o co ci chodzi bo wpierw piszesz zeby poslugiwac sie
                            statystykami a potem jestes zdziwiony ze ktos sie nimi posluguje

                            Tylko wiesz, toms; statystyki trzeba
                            > jeszcze rozumieć - bo inaczej przytaczając je można dowieść ceny odwrotnej niż
                            > by
                            > się chciało.
                            Absolutnie zgadzam sie z tym zdaniem i zgadzam sie ze 2+2 =4 itp itd
                            ale to forum nie nosi nazwy "prawdy oczywiste" wiec poco to pisac?

                            > kontuzjowany przecież - przypomnę - Kobe oddawał więcej rzutów, ale z gorszą
                            > celnością.
                            Jak byl kontuzjowany tak powaznie ze kiepsko gral to nie powinien grac tylko sie
                            leczyc ponizej sam piszesz ze Iverson zaniedbal kontuzje a Kobi by tego nigdy nie
                            zrobil (ciekawe skad u ciebie taka pewnosc) a teraz mi tu wypisujesz ze Kobi gral
                            z powazna kontuzja 5 meczy wiec juz zupelnie nei wiem o co ci chodzi i wktora
                            strone zmierzasz
                            (dalej wycialem caly tekst o kontuzji bo raz piszesz tak raz owak)

                            > Tym, co się naprawdę liczy w takiej analizie jest fakt, że Kobe jest w lidze 9
                            > .
                            > w FG - Attempted, a 3. w punktach, podczas gdy Jordan - 3. w FG - Attempted i 8
                            > .
                            > w punktach; niemal dokładnie odwrotnie! Czy potrzebne są jeszcze jakieś
                            > tłumaczenia, czyj rzut jest obecnie bardziej wartościowy?
                            A ja ci chcialem pokazac ze bez Shaqu (bo nie wiem czy zauwazyles ale Shaqu ni
                            egra razem z Jordanem ) rzut 23 -letniego Kobiego jest tyle samo warty co rzzut
                            39 - letniego Jordana
                            zrobilem wyliczenia podalem statystyki nie z jednego meczu ale z kilku i co ? i
                            nic? ty mi tu o jakis kontuzjach ? mówisz o liczbach ? te liczby jasno to
                            pokazały koniec kropka

                            A gdyby Kobe miał
                            > szansę oddawania choćby w przybliżeniu tylu rzutów co Jordan,
                            hej hej jak czytam twoje posty to mam wrazenie ze kobi oddaje 1 rzut na mecz a
                            Jordan 50
                            uswiadom to sobei ze Kobi oddaje w PRZYBLIZENIU tyle rzutów co Jordan z pola i
                            wiecej rzuca osobistych niz Jordan
                            A wogole to bylbym wdzieczny abys w takich wypadkach poslugiwal sie liczbami
                            a po trzecie zazwyczaj wieksza liczba rzutow prowadzi do mniejszej celnosci

                            On jednak obecnie nie stawia tego sobie
                            > jako ważnego celu, stawiając na pierwszym miejscu zespół. Jordana i Iversona;
                            czy któryś z nich kiedyś
                            > zdobył się na taki wybór?
                            O czym ty wogole piszesz ? Bullsi zdobyli 6 tytulow ustanowili wspanialy wynik 72-
                            10 a ty mi tu piszesz ze Jordan stawial zawsze SIEBIE na pierwszym miejscu
                            Nie powiem kto tu w tej lidze mial fenomenalne wyniki indywidualne a druzynowo
                            nei bylo tak dobrze jak Chicago....

                            On uspraweidliwiać się nie potrzebuje, zapewniam, nawet przed
                            > kolegą tomsem - nawet o tej kontuzji osobiście nie poinformował.
                            On sie nie usprawiedliwia ale ty go nan stop usprawiedliwiasz

                            > Natomiast co do Iversona, który przed play off w zeszłym roku chwalił się 5 czy
                            > 6
                            > urazami;

                            ostatnio czytałem ciekawą sugestię, że część z nich była raczej
                            > przesadzona...

                            O kurcze! "ostatnio czytales ciekawa sugestie" to jest dopiero mocny argument w
                            dyskusji....

                            Z kolei sam Allen postąpił fatalnie z czekaniem na operację
                            > prawdziwej kontuzji; opuścił przez to miesiąc, a negatywne skutki trwają do
                            > dzisiaj. I to ma być wzór lidera zespołu? Kobe nigdy by tego nie zrobił.

                            Ha HA ten tekst najbardziej mnie rozbawil w kontekscie twojego calego wywodu o
                            grze Kobiego z kontuzja jak nie byl Shaqu :-)))


                            > jeśli nie wydarzy się (odpukać) jakaś katastrofa w rodzaju kończącego karierę
                            > złamania nogi - będzie określany jako koszykarz obecnej dekady tak jak graczem
                            > lat 90. był Jordan.
                            czekam z nieceirpliwoscia na pokaz Kobiego i tak na marginesie przypominam ze
                            Jordan na pocztaku swej bajki w NBA miał kontuzje nogi !

                            Kobe zdobędzie też więcej tytułów niż
                            > Jordan i, nawet biorąc pod uwagę jego dobrowolne samoograniczanie się w tej
                            > mierze, więcej punktów w karierze.
                            A ja uwazam ze bedzie mial wyzsza srednia w sezonie niz 50,4 pk/mecz

                            • Gość: Wilt Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: 195.117.2.* 16.01.02, 13:58
                              Gość portalu: toms napisał(a):

                              ) Gość portalu: Wilt napisał(a):
                              )
                              ) ) Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby si
                              ) ę z
                              ) ) nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego przyćmie
                              ) wa
                              ) ) rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa log
                              ) ika
                              ) ) zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
                              ) ) uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).
                              )
                              ) wiec pragne ci krzypomniec Wilt ze watek ten nie nosi tematu "Zdolności umyslow
                              ) e
                              ) uczestnikow forum" albo "Brak rozsadku u forumowiczow" a dotyczy koszykowki bo
                              ) widze ze coraz czesciej zapominasz o tym i maile zaczynasz od uwag personalnych
                              )
                              ) zamiast merytorycznych na podany temat
                              ) powiem wiecej ze twoje zachowanie jest bardzo prowokujace i nie zdziwie sie jak
                              )
                              ) ktos w koncu wybuchnie i tez zacznie pisac o twoich mozliwosciach intelektalnyc
                              ) h
                              ) a wtedy mozemy sie wszyscy przeniesc na forum "piłka nożna"

                              Patrz mój wcześniejszy post; nie prowokuj, to nie dam się sprowokować; i nie
                              będziesz wtedy musiał próbować prawić kazań (co nie najlepiej Ci wychodzi).

                              ) ) - Kobe na miarę Pippena i bez prawdziwej wielkości. Ha! Pytania: czemu w
                              ) taki
                              ) ) m
                              ) ) razie Kobe już obecnie, jeszcze grubo przed szczytem możliwości, wymienian
                              ) y jes
                              ) ) t
                              ) ) jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do MVP, podczas gdy Pippen nawet
                              ) u
                              ) ) szczytu swoich możliwości (który wypadł akurat w czasie nieobecności MJ, w
                              ) ięc n
                              ) ) ie
                              ) ) ma mowy o odwracaniu uwagi przez tamtego) nigdy takowym nie był?
                              )
                              ) O czym ty wogole piszesz ??? Pipen nie był MVP i Kobi tez nie był i koniec krop
                              ) ka
                              ) a co to za dywagacje ze bardzo powazny kandydat itp itd Pipen tez byl powaznym
                              ) kandydatem. Jak Kobi bedzie MVP sezonu to wtedy uzywaj tego argumentu

                              Aha - wszystko jasne. Liczy się tylko bycie - niebycie MVP jako stan
                              zerojedynkowy; nie jest istotne np., czy ktoś dostał 0 głosów, czy przegrał tytuł
                              1 głosem... Natomiast Jordan został MVP w wieku 25 lat, po swoim 4. sezonie;
                              przed dostaniem trofeum nie był dla Ciebie wybitnym graczem?
                              No i Kobe może zostać MVP całkiem niedługo; ciekawe, kto wtedy powiesz... ;-)

                              ) I czemu wielu
                              ) ) teraz (jak dla mnie - słusznie) żałuje wyboru Pippena do "50" wszechczasów
                              ) ,
                              ) ) podczas gdy - z drugiej strony - pojawiają się głosy, że gdyby taki wybór
                              ) odbył
                              ) )
                              ) ) się teraz, to Kobe już obecnie załapałby się, wypychając z "50" któregoś z
                              ) grac
                              ) ) zy
                              ) ) o znacznie dłuższym stażu (może właśnie Pipa ;-)) ?
                              )
                              ) Kurcze zarzucasz innym ze ślą tu pustoslowie a zauwaz na swoje sformulowania
                              ) "pojawiaja się głosy" "wielu uwaza" i przepraszam co ja mam napisac ze co "ze n
                              ) ie
                              ) poijawiaja sie glosy "? "wielu nie uwaza"? widzisz jakas sensowną metode dyskus
                              ) ji
                              ) z tym co napisales bo ja nie!

                              Owszem, parę widzę (choć nie wiem, dlaczego miałbym ci w tym zakresie
                              podpowiadać). Możesz np. przytoczyć przeciwne opinie. Wszyscy zresztą dookoła
                              przytaczają cudze opinie i to, co wyczytali w Internecie, natomiast Ty
                              tradycyjnie (krótka to tradycja, ale już utrwalona) czepiasz się za to właśnie
                              mnie.

                              )
                              ) A jeśli Kobe nie ma
                              ) ) prawdziwej wielkości, to przepraszam; kto ją ma z obecnego pokolenia?
                              ) A ja sie pytam czy ktos ja musi akurat miec ???

                              Jasne; prawa fizyki tego nie nakazują; więc po kolenym odejściu Jordana można
                              zamknąć cały ten biznes pt. NBA i zająć się oglądaniem jego archiwalnych meczów,
                              bo nic ciekawego już się w lidze nie zdarzy. W praktyce zawsze jednak się tak
                              dziwnie składało, że zawsze znajdowali się gracze z najwyższej półki - i to nie
                              jeden, lecz paru - zdolni pociągnąć interes. Czemu obecna dekada miałaby być pod
                              tym względem upośledzona?

                              ) ) Niech pooglądają więc sobie choćby 7. mecz z Blazers w 2000 albo ostatnie
                              ) serie
                              ) )
                              ) ) play offs z Kings czy Spurs - nie mówiąc już o ostatnim pogromie Grizzlies
                              ) (56
                              ) ) pkt w 34 minuty!).
                              ) widze ze jest to odpowiedz na moja prosbe ale ja prosilem o konkretne akcje
                              ) Kobiego a nie o rade zebym sobie obejrzal wszystkie mecze Kobiego

                              Nie jesteś aby za wygodny? Podpowiedziałem Ci parę meczów (nie; wszystkie).
                              Akcje sam sobie wyłów, choćby z ostatniego meczu z Grizzlies ;-).

                              ) Dla
                              ) ) przeforsowania swoich tez sięga nawet po statystyki
                              ) Po co to slowo "nawet" dla mnie jest to normalne
                              ) zastanow sie Wilt o co ci chodzi bo wpierw piszesz zeby poslugiwac sie
                              ) statystykami a potem jestes zdziwiony ze ktos sie nimi posluguje

                              Bo nathan przyzwyczaił mnie do innego podejścia; ale Twoje dobre chęci w tym
                              zakresie mnie cieszą. ;-)

                              )
                              ) Tylko wiesz, toms; statystyki trzeba
                              ) ) jeszcze rozumieć - bo inaczej przytaczając je można dowieść ceny odwrotnej
                              ) niż
                              ) ) by
                              ) ) się chciało.
                              ) Absolutnie zgadzam sie z tym zdaniem i zgadzam sie ze 2+2 =4 itp itd
                              ) ale to forum nie nosi nazwy "prawdy oczywiste" wiec poco to pisac?

                              Po to, żebyś nie pisał takich rzeczy, jak pisałeś.

                              ) ) kontuzjowany przecież - przypomnę - Kobe oddawał więcej rzutów, ale z gors
                              ) zą
                              ) ) celnością.
                              ) Jak byl kontuzjowany tak powaznie ze kiepsko gral to nie powinien grac tylko si
                              ) e
                              ) leczyc ponizej sam piszesz ze Iverson zaniedbal kontuzje a Kobi by tego nigdy n
                              ) ie
                              ) zrobil (ciekawe skad u ciebie taka pewnosc) a teraz mi tu wypisujesz ze Kobi gr
                              ) al
                              ) z powazna kontuzja 5 meczy wiec juz zupelnie nei wiem o co ci chodzi i wktora
                              ) strone zmierzasz
                              ) (dalej wycialem caly tekst o kontuzji bo raz piszesz tak raz owak)

                              Ciekawe gdzie - wskaż. Co do kontuzji; dziwi, że tego nie wiesz, bo sprawa była
                              głośna; Iverson z McKie mieli kontuzje wymagające operacji, z kórymi mogli się
                              byli załatwić w offseason; tymczasem zwlekali, opuścili przez to po miesiącu i
                              osłablili zespół. Z kolei Kobe nie miał kontuzji wymagającej operacji; pisałem
                              przecież, że to były sore ribs, po prostu bolesne i ograniczające ruchliwość.
                              Normalnie poszedłby z nimi na IR, ale pod nieobecność Shaqa nie mógł opuścić
                              zespołu. Natomiast wszystkie swoje kontuzje leczył zawsze tak, by było to jak
                              najmniej niedogodne dla zespołu. I stąd właśnie czerpię pewność co do jego
                              zachowań; że nigdy nie pozwolił, by swoje problemy i dylematy spoza parkietu
                              przenosić na parkiet i przez to osłabiać zespół - w przeciwieństwie do Iversona z
                              przykładu powyżej albo Cartera zajmującego się tuż przed decydującym meczem play
                              off odebraniem dyplomu. Pewnie nawet nie słyszałeś, jakie przeżycia osobiste Kobe
                              miał poprzednio w związku ze sporami z rodziną, która nie chciała zaakceptować
                              jego związku z Vanessą. Był to dla niego potężny balast psychiczny, ale nie
                              słyszałeś o tym właśnie dlatego, że sprawę wyciszył i nie pozwolił żeby wpłynęła
                              na jego grę. Nic dziwnego wiec, że graczom wchodzącym obecnie do ligi -
                              szczególnie stojącym przed podwójnie trudnym zadaniem high - schoolers - już
                              obecnie stawia się tego niespełna 24-latka za wzór profesjonalizmu. :-)

                              ) ) Tym, co się naprawdę liczy w takiej analizie jest fakt, że Kobe jest w li
                              ) dze 9
                              ) ) .
                              ) ) w FG - Attempted, a 3. w punktach, podczas gdy Jordan - 3. w FG - Attempte
                              ) d i 8
                              ) ) .
                              ) ) w punktach; niemal dokładnie odwrotnie! Czy potrzebne są jeszcze jakieś
                              ) ) tłumaczenia, czyj rzut jest obecnie bardziej wartościowy?
                              ) A ja ci chcialem pokazac ze bez Shaqu (bo nie wiem czy zauwazyles ale Shaqu ni
                              ) egra razem z Jordanem ) rzut 23 -letniego Kobiego jest tyle samo warty co rzzut
                              )
                              ) 39 - letniego Jordana
                              ) zrobilem wyliczenia podalem statystyki nie z jednego meczu ale z kilku i co ? i
                              )
                              ) nic? ty mi tu o jakis kontuzjach ? mówisz o liczbach ? te liczby jasno to
                              ) pokazały koniec kropka

                              Czyli odparcie odmawiasz przyjęcia do wiadomości kontuzji Kobego. Czy zamierzasz
                              posłużyć za bohatera pracy pt. "Umysł zamknięty"? Jeśli tylko liczby się liczą,
                              to ciekawe czemu wspominałeś jednak o wieku i
                              • Gość: Wilt Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: 195.117.2.* 16.01.02, 13:59
                                Czyli odparcie odmawiasz przyjęcia do wiadomości kontuzji Kobego. Czy
                                zamierzasz posłużyć za bohatera pracy pt. "Umysł zamknięty"? Jeśli tylko liczby
                                się liczą, to ciekawe czemu wspominałeś jednak o wieku i kolanach Jordana jako
                                alibi - to po pierwsze.Po drugie, teraz możesz zanalizować grę Kobego znów bez
                                Shaqa, ale już bez kontuzji. Aha, z Twoich wypowiedzi wynika, że dla Ciebie
                                dopiero akurat 5 meczów się liczy - a 3 jeszcze nie i dlatego nie weżmiesz ich
                                pod uwagę. Nie ma co, zastanawiające...

                                > A gdyby Kobe miał
                                > > szansę oddawania choćby w przybliżeniu tylu rzutów co Jordan,
                                > hej hej jak czytam twoje posty to mam wrazenie ze kobi oddaje 1 rzut na mecz
                                a
                                > Jordan 50
                                > uswiadom to sobei ze Kobi oddaje w PRZYBLIZENIU tyle rzutów co Jordan z pola
                                i
                                > wiecej rzuca osobistych niz Jordan

                                Z osobistymi czy bez, oddaje ich mniej niż Jordan, zdobywając więcej punktów,
                                więc nie mam pojęcia, czemu próbujesz zaciemnić sytuację wprowadzając jeszcze
                                FT. Nie wiem też, czemu z uporem godnym lepszej sprawy wciąż i wciąż
                                nawiązujesz tylko do Jordana; ja tłumaczyłem przede wszystkim, czemu Kobe
                                zajmuje "dopiero" 3. miejsce na liście strzelców - przecież nie za MJ, ale za
                                Iversonem i Piercem.

                                > A wogole to bylbym wdzieczny abys w takich wypadkach poslugiwal sie liczbami

                                Nie ma sprawy; w moich postach znajdziesz sporo liczb; z tym że niekoniecznie
                                Ci się spodobają. ;-)
                                A wyżej akurat liczb nie widzę, tylko zwroty typu "w przybliżeniu", więc nie
                                czepiaj się i tego (zresztą dam Ci radę; w każdej sprawie, również w naszych
                                ulubionych statsach, nadgorliwośc jest gorsza od faszyzmu - dlatego nie domagaj
                                się liczb w absolutnie każdym zdaniu, tym bardziej, że i sam rzecz jasna tak
                                nie postępujesz).

                                > a po trzecie zazwyczaj wieksza liczba rzutow prowadzi do mniejszej celnosci

                                Piszesz to a propos swojego postu o Kobem rzucającym pod nieobecność Shaqa
                                więcej rzutów z mniejszą celnością? Widzisz, znów zbijasz własne argumenty. :-)
                                Ale poważnie; słabsza celność KB była spowodowana kontuzją; różnice w liczbie
                                rzutów mają zauważalny wpływ na celność dopiero gdy sięgają kilkudziesięciu
                                procent - a te kilka rzutów więcej MJ niż Kobego bynajmniej nie tłumaczy
                                różnicy rzędu 8 punktów procentowych w celności z gry ich obu.
                                Sam zresztą wyżej starasz się zniwelować różnicę między liczbą rzutów Kobego i
                                MJ, więc jak możesz tak sobie przeczyć?

                                > On jednak obecnie nie stawia tego sobie
                                > > jako ważnego celu, stawiając na pierwszym miejscu zespół. Jordana i Iverso
                                > na;
                                > czy któryś z nich kiedyś
                                > > zdobył się na taki wybór?
                                > O czym ty wogole piszesz ? Bullsi zdobyli 6 tytulow ustanowili wspanialy
                                wynik
                                > 72-
                                > 10 a ty mi tu piszesz ze Jordan stawial zawsze SIEBIE na pierwszym miejscu
                                > Nie powiem kto tu w tej lidze mial fenomenalne wyniki indywidualne a
                                druzynowo
                                > nei bylo tak dobrze jak Chicago....

                                Nie mów! ;-) Widzę, że wciąż próbujesz argumentować przywołując lata 60. choć
                                mogłeś już zauważyć, jak bardzo (sprawa mistrzostw w tym czasie) z Twoją
                                pobieżną wiedzą o tym okresie jest to ryzykowne. Otóż wyjaśnię; abstrahując od
                                przyczyn (w tym finansowych) ówczesnej hegemonii Celtics, o której naprawdę
                                możesz już sobie poczytać na moich polemikach z zebem i nathanem, Wilt zawsze
                                robił to, co było potrzebne jego drużynie. Kiedy Warriors potrzebowali ataku i
                                zbiórek, zbierał i atakował (coach McGuire powiedział mu wprost; w tym sezonie
                                musisz zdobywać po 50 pkt - i on to zrobił!). Kiedy Sixers zgromadzili
                                supermocny skład, potrafił dobrowolnie zrezygnować z kolejnych tytułów króla
                                strzelców, stając się za to najwyższym i najbardziej niewiarygodnym playmakerem
                                w historii. Natomiast w Lakers, gdzie głównym playmakerem był West, potrafił i
                                z tego zrezygnować, zadowalając się rolą a la Bill Russell; zbiórki, bloki,
                                obrona (co ciekawe, Russell powiedział wtedy, że Wilt gra lepiej niż on sam -
                                to gdyby znaleźli się jeszcze na forum jacyś zwolennicy wyższości Russella na
                                podstawie liczby posiadanych przez obu mistrzostw ;-) ). Natomiast MJ, z
                                oporami i po sporach z Jacksonem, zaakceptował w końcu trójkąty, wciąż
                                pozostając jednak główną siłą w ataku zepsołu, mogącą walczyć o kolejne tytuły
                                króla strzelców. Czy byłby w stanie i z tego zrezygnować - jego fani powiedzą,
                                że tak; ja, że nie sądzę; ale w każdym razie Wilt w drugiej połowie kariery,
                                Bird przez całą, a obecnie Kobe byli w stanie zrobić to na pewno, ponieważ to
                                zrobili - i za to po prostu należy ich pochwalić.

                                > On uspraweidliwiać się nie potrzebuje, zapewniam, nawet przed
                                > > kolegą tomsem - nawet o tej kontuzji osobiście nie poinformował.
                                > On sie nie usprawiedliwia ale ty go nan stop usprawiedliwiasz

                                I kto to mówi; wiodący usprawiedliwiacz Jordana. ;-)

                                > > Natomiast co do Iversona, który przed play off w zeszłym roku chwalił się
                                > 5 czy
                                > > 6
                                > > urazami;
                                >
                                > ostatnio czytałem ciekawą sugestię, że część z nich była raczej
                                > > przesadzona...
                                >
                                > O kurcze! "ostatnio czytales ciekawa sugestie" to jest dopiero mocny argument
                                w
                                >
                                > dyskusji....

                                Jasne; co innego by było, gdybym powołał się na Twoją sugestię. Ty pewnie
                                nigdy w życiu na żadną się nie powołałeś?

                                > Z kolei sam Allen postąpił fatalnie z czekaniem na operację
                                > > prawdziwej kontuzji; opuścił przez to miesiąc, a negatywne skutki trwają d
                                > o
                                > > dzisiaj. I to ma być wzór lidera zespołu? Kobe nigdy by tego nie zrobił.
                                >
                                > Ha HA ten tekst najbardziej mnie rozbawil w kontekscie twojego calego wywodu
                                o
                                > grze Kobiego z kontuzja jak nie byl Shaqu :-)))

                                Patrz wyjaśnienia wyżej (a zresztą różnicę między obiema sytuacjami można było
                                i wcześniej dostrzec - trzeba było tylko wysilić się na tzw. czytanie ze
                                zrozumieniem).

                                > > jeśli nie wydarzy się (odpukać) jakaś katastrofa w rodzaju kończącego kari
                                > erę
                                > > złamania nogi - będzie określany jako koszykarz obecnej dekady tak jak gra
                                > czem
                                > > lat 90. był Jordan.
                                > czekam z nieceirpliwoscia na pokaz Kobiego i tak na marginesie przypominam ze
                                > Jordan na pocztaku swej bajki w NBA miał kontuzje nogi !
                                >
                                > Kobe zdobędzie też więcej tytułów niż
                                > > Jordan i, nawet biorąc pod uwagę jego dobrowolne samoograniczanie się w te
                                > j
                                > > mierze, więcej punktów w karierze.
                                > A ja uwazam ze bedzie mial wyzsza srednia w sezonie niz 50,4 pk/mecz

                                A ja nie; to potrafił tylko Wilt i najwyższa średnia innego gracza - Baylora,
                                zresztą w tym samym sezonie - to 38,3 pkt. Różnica jest, i to rekordowa,
                                prawda? Natomiast co do możliwości zdobycia więcej punktów i mistrzostw niż MJ,
                                w ogóle nie trzeba zastanawiać się nad możliwością jej ziszczenia, ponieważ
                                zaszła już wcześniej :-).
                              • toms_ Re: Zbiorcza odpowiedż na - na razie krotko 16.01.02, 17:53
                                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                                > Gość portalu: toms napisał(a):
                                >
                                > ) Gość portalu: Wilt napisał(a):
                                > )
                                > ) ) Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby si
                                > ) ę z
                                > ) ) nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego przyćmie
                                > ) wa
                                > ) ) rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa log
                                > ) ika
                                > ) ) zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
                                > ) ) uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).
                                > )
                                > ) wiec pragne ci krzypomniec Wilt ze watek ten nie nosi tematu "Zdolności umysl
                                > ow
                                > ) e
                                > ) uczestnikow forum" albo "Brak rozsadku u forumowiczow" a dotyczy koszykowki b
                                > o
                                > ) widze ze coraz czesciej zapominasz o tym i maile zaczynasz od uwag personalny
                                > ch
                                > )
                                > ) zamiast merytorycznych na podany temat
                                > ) powiem wiecej ze twoje zachowanie jest bardzo prowokujace i nie zdziwie sie j
                                > ak
                                > )
                                > ) ktos w koncu wybuchnie i tez zacznie pisac o twoich mozliwosciach intelektaln
                                > yc
                                > ) h
                                > ) a wtedy mozemy sie wszyscy przeniesc na forum "piłka nożna"
                                >
                                > Patrz mój wcześniejszy post; nie prowokuj, to nie dam się sprowokować; i nie
                                > będziesz wtedy musiał próbować prawić kazań (co nie najlepiej Ci wychodzi).
                                >
                                Ja ci nie prawie kazan tylko wymagam od ciebie elementarnych zasad prowadzenia
                                dyskusji ! Nic PONAD TO! nie wymagam jakis nadzwyczajnych rzeczy !

                                Podalem przyklady twoich karygodnych zachowan ale widze ze jak tobie nawet
                                napisze : Wilt napisał to i to z cytatami to ty i tak bedziesz wpierw uwazal ze
                                tego nie napisales a jak juz napisales to ja musialem tez cos takiego napisac a
                                wogole to byl zart a wogole to cos tam i tysiace tez, hipotez, usprawiedliwien
                                a sprawa jest bardzo prosta wypisalem ci co robisz zlego i masz tego nie robic
                                jezeli mamy dyskutowac na poziomie i tyle.

                                Czy wg ciebie prowokowanie ciebie to jest zaprzeczenie twoim pogladom?
                                bo ja nic innego nie robie ! Prosze o przyklad kiedy to cie sprowokowalem w
                                karygodny sposob ? choc jeden prosze przytocz ! blagam choc jeden malutki ...

                                Podpowiem ci ! nie przytoczysz ! a to z prostej przyczyny i powtorze to setny raz
                                bo ja odnosze sie do twoich pogladow i argumentow a nie do TWOJEJ osoby!!!

                                ufff mam nadzije ze to w koncu do ciebie dotrze i zaakceptujesz juz ten fakt!
                          • Gość: nathan Re: Zbiorcza odpowiedż na IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 15:56
                            Gość portalu: Wilt napisał(a):

                            ) Tylko w skrócie, bo niektóre teksty naprawdę nie zasługują na to, żeby się z
                            ) nimi dłużej bawić. Niektórym po prostu niechęć do Lakers i Kobego

                            To nie jest nie chęć do LAL i Kobego tylko do Ciebie! A raczej do formy w której
                            opisujesz Jordana i nie lubianych przez ciebie graczy panie Wszyskto Wiedzący. :-
                            )

                            przyćmiewa
                            ) rozsądek w stopniu niemal równie wielkim co uwielbienie do MJ (ciekawa logika
                            ) zresztą przy jednoczesnym sugerowaniu wzorowania się Kobego na MJ; jego
                            ) uwielbiają, a jego kontynuację już nie?).

                            A niby dlczego mają uwielbiać jego kontynuację?! Trzeba mieć swój styl. I nie
                            pisz mi tu, że Jordan kontynuował Ervinga. On tylko się na nim wzorował, co jest
                            normalnym i zdrowym objawem. Każdy młody chłopak uganiający się za piłką wzoruje
                            się na kimś. Ale nie papugował i kopiował dokładnie wszystkiego! Ruchy które
                            Bryant wykonuje, ustawianie się z piłką przed przeciwnikiem, mijanie go,
                            wszystko jak robot kopiujący MJ. Nawet te uśmieszki i mizdrzenie się przed
                            kamerami i ruchy szczękami przy żuciu gumy(sic!). Doprawdy zabawne. (zresztą już
                            pisałem o tym nie raz ale ci przypomnę bo masz króciutką pamięć)
                            Chłopak naprawde dobrze gra w kosza ale z tymi nawykami to przesadza.

                            ) - Kobe wzorujący się na MJ. Po pierwsze, nie ma to znaczenia dla oceny ich gry

                            Jak narazie jedna mądra rzecz, którą napisałeś w tym poście.

                            ) po drugie, widac nie pamiętacie, że Jordana swego czasu oskarżano o kopiowanie
                            ) Ervinga. Co z tego zostało po latach - wiadomo (nic).

                            Odpowiedziałem na to wcześniej.

                            ) - Kobe na miarę Pippena i bez prawdziwej wielkości. Ha! Pytania: czemu w taki
                            ) m
                            ) razie Kobe już obecnie, jeszcze grubo przed szczytem możliwości, wymieniany jes
                            ) t
                            ) jako jeden z najpoważniejszych kandydatów do MVP, podczas gdy Pippen nawet u
                            ) szczytu swoich możliwości (który wypadł akurat w czasie nieobecności MJ, więc n
                            ) ie
                            ) ma mowy o odwracaniu uwagi przez tamtego) nigdy takowym nie był?

                            Buahahaha! Pippen nigdy takim nie był?! No ja nie mogę! Co za koleś?! Ty chyba
                            masz pypcia na oku? Nawet nie chce mi się odpowiadać na te twoje "ciekawe"
                            teorie.

                            I czemu wielu
                            ) teraz (jak dla mnie - słusznie) żałuje wyboru Pippena do "50" wszechczasów

                            Wielu?! To znaczy kto?!
                            A za 50 lat to będzie 1000 lepszych od Kobego i będą żałowali, że go wybrali do
                            50 wszech czasów, gdyby wypchnął kogoś z niej. :-))))))))))))). Doprawdy takich
                            smakołyków to jeszcze nie słyszałem.


                            ) podczas gdy - z drugiej strony - pojawiają się głosy, że gdyby taki wybór odbył
                            )
                            ) się teraz, to Kobe już obecnie załapałby się, wypychając z "50" któregoś z grac
                            ) zy
                            ) o znacznie dłuższym stażu (może właśnie Pipa ;-)) ? A jeśli Kobe nie ma
                            ) prawdziwej wielkości, to przepraszam; kto ją ma z obecnego pokolenia? Iverson

                            Oczywiście! Dla mnie jest on bardziej wartościwszym graczem niż Kobe. Bez niego
                            76-tki nie istnieją, a bez Kobego LAL byłoby zespołem króry by walczył co
                            najmniej o mistrzostwo konferencji.

                            ) (którego zresztą lubię), przez swój egoizm strzelecki i brak chęci współpracy
                            ) trzymający swój zespół ponizej 500.?

                            Egoizm strzelecki? Hmm.... A Kobe te nie egoista strzelecki, tak? Z pewnąścią by
                            chciał ale jest w drużynie number 1 to Shaq i jemu przypada większość rzutów. W
                            ostanim meczu Lakersów cała drużyna oddała 97 rzutów z czego ponad 1/3 oddał
                            Bryant. Ale on nie jest egoistą strzeleckim. :-))

                            Dbający głównie o dunki Carter? Kobe, obo
                            ) k
                            ) Duncana i Garnetta (ale nawet jeszcze częściej od nich) wymieniany jest właśnie
                            )
                            ) jako gracz mający w sobie to coś, co odróżnia graczy swietnych od naprawdę
                            ) wybitnych. Widać to, gdy gra przeciw Carterowi czy Rayowi Allenowi; obaj są
                            ) świetni, ale w porównaniu z nim czegoś im brakuje; determinacji, woli walki,
                            ) wreszcie nawet umiejętności. Co do tego ostatniego punktu, przypomnę, że Jackso
                            ) n
                            ) określił Kobego jako najlepszego all - around player, jakiego kiedykolwiek
                            ) trenował. Any comments? :-)

                            Ha! Racja, że Jackson określił Kobego, że to najwszechstronniejszy gracz jakiego
                            kiedykolwiek trenował. Tylko zapomniałeś (albo nie chciałeś - bardziej to
                            drugie) dodać dalszej części odpowiedzi. Mianowicie, dziennikarzowi któremu tak
                            powiedział odrazu nasuneło się pytanie (co oczywiste): A Michael Jordan?
                            A Phil na to, że Jordan to najlepszy KOSZYKARZ jakiego miał przyjemność
                            trenować. Any comments? :-)

                            ) - Niektórzy mają tak krótką pamięć, że nie przypominają sobie olśniewających
                            ) akcji KB czy brania przez niego w decydujących momentach ciężaru gry na siebie
                            ) (a
                            ) wydawałoby się, że przeciętny internauta jest za młody na Alzheimera... ;-) ).

                            Pamięć mają dobrą i pamiętają jego akcję. Alez ilu jest koszykarzy co takie
                            akcję wykonują i ilu w decydujących momentach bierze na siebie ciężar gry.
                            Tylko widzisz koleżko, nie ważne ile razy brał na siebie cieżar gry tylko ważne
                            z jakim skutkiem.

                            ) Niech pooglądają więc sobie choćby 7. mecz z Blazers w 2000 albo ostatnie serie
                            )
                            ) play offs z Kings czy Spurs - nie mówiąc już o ostatnim pogromie Grizzlies (56
                            ) pkt w 34 minuty!).


                            Ja już nie chce wymieniac meczy, które ty miał byś sobie pooglądać z udziałem MJ
                            i ile punktów w nich zdobywał. Mogło by ci czasu nie starczyć.


                            ) - Szczególnie agresywnością wyróżnia się ostatnio kolega toms, dla którego wid
                            ) ać

                            ) stylistyka nathana jest jeszcze zbyt ugodowa (istny "jastrząb" forum).


                            Za to z ciebie "kanareczek". Dobre sobie.


                            Dla
                            ) przeforsowania swoich tez sięga nawet po statystyki (nieżleście się podzielili
                            ) pracą z nathanem; jeden atakuje ze strony "statystyki nie są ważne", a drugi
                            ) sięga po nie wtedy, kiedy to jest wygodne,jakoś nie spotykając się przy tym z
                            ) kontrakcją ze strony pierwszego! ;-) ). Tylko wiesz, toms; statystyki trzeba
                            ) jeszcze rozumieć - bo inaczej przytaczając je można dowieść ceny odwrotnej niż
                            ) by
                            ) się chciało.Oto dokonujesz epokowego odkrycia, że podczas nieobecności Shaqa
                            ) kontuzjowany przecież - przypomnę - Kobe oddawał więcej rzutów, ale z gorszą
                            ) celnością. Mucha nie siada. Jordan po nieobecność Pippena oddawał pewnie mniej,


                            Jordan kolego mógł sobie pozwolić na oddawanie ilu chciał rzutów czy Pippen grał
                            czy nie. A Kobe może sobie tylko na taki luksus pozwolić wtedy gdy nie ma
                            O`Neala. Takie są fakty. Chciał to robić wcześniej i musiał się obejść ze
                            smakiem. Phil go zganił.


                            )
                            ) ale za to z lepszą - w dodatku będąc kontuzjowany. Nieco zbyt daleko posuniętą
                            ) łatwizną intelektualną jest również sugerowanie, że to przez nieobecność Shaqa
                            ) Kobe miał 2 razy mniej wolnych. A to, że z kontuzją nie pchał się tak bardzo po
                            ) d
                            ) kosz, zajmując się bardziej organizowaniem gry, pewnie nie ma z tym nic
                            ) wspólnego. Podobno myślenie nie boli...
                            ) Tym, co się naprawdę liczy w takiej analizie jest fakt, że Kobe jest w lidze 9
                            ) .
                            ) w FG - Attempted, a 3. w punktach, podczas gdy Jordan - 3. w FG - Attempted i 8
                            ) .
                            ) w punktach; niemal dokładnie odwrotnie! Czy potrzebne są jeszcze jakieś
                            ) tłumaczenia, czyj rzut jest obecnie bardziej wartościowy?


                            Obecnie. Co to za tłumaczenie. Przeciez już dawno wiadomo, zawodnik w wieku 39
                            lat gra mniej i widowiskowo i skuteczniej aniżeli w wieku np. 25. Więc nie wiem
                            do czego zmierzaż panie Kanarku.


                            A gdyby Kobe miał
                            ) szansę oddawania choćby w przybliżeniu tylu rzutów co Jordan, na koniec sezonu
                            ) byłby ze sporym zapasem królem strzelców. On jednak obecnie nie stawia tego sob
                            ) ie
                            ) jako ważnego celu, stawiając na pierwszym miejscu zespół.


                            On sobie nie stawia?! Haha. Zrobił by to dawno i palił się do tego aż miło. Nie
                            pozwolił mu na to Phil Jackson. Zresztą u Jordana też to musiał ukrucić.


                            Trzeba naprawdę wiele
                            )
                            ) złej woli, żeby tego wszystkiego nie widzieć;


                            Ależ wszyscy to widzą.


                            a już szczególnie fałszywie brzmi
                            ) w
                            ) tym kontekście powoływani
                      • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.cu.com.pl 14.01.02, 15:47
                        co do statystyk to ciekawe porownanie gry MJ i Kobiego
                        wezmy sobie mecze LAL bez Shaqu od 25.12 do 2.01 3 zwyciestwa 2 porazki
                        grali z druzynami (bilans w sezonie)
                        nuggets 11-24
                        rocktes 12-24
                        raptors 20-17
                        warriors 12-23
                        sixers 16-20
                        (powiedizlabym ze niezbyt rewelacyjni przeciwnicy a dwa mecze przegrane i ktos
                        mi chce wmowic ze to nie Shaqu jest liderem zespolu a Kobi)

                        i jak gral Koby otóż

                        1)srednia rzutów
                        22 rzuty z pola na mecz przypomnijmy ze MJ w sezonie ma 23,5 i tu jest wielki
                        lament nad tym Jak to duzo rzuca MJ i gdyby inni rzucali tyle to by niewiadomo
                        co bylo ! a co bylo to widzimy w nastepnej statystyce

                        2) srednia zdobytych punktow
                        24,2 punkta a wiec mniej niz ma MJ obecnie w sezonie

                        3) srednia liczba oddanych rzutow wolnych
                        4 co jest wynikiem prawie o polowe gorszym niz srednia z sezonu

                        wnioski
                        Jak Kobi gra sam i ma szanse sie wykazac to tak na prawde wcale statystyk nie
                        ma lepszych od MJ do tego ciekawe jest to ze tak gwaltownie Koby oddal mniej
                        osobistych
                        Koby rzuca bardzo duzo osobistych bo wg mnie dzieki shaqu moze latwo wchodzic
                        pod kosz i duzo jest wtedy faulowany
                        gdy nie bylo Shaqu sytuacja sie troche zmienila i drastycznie spadla liczba
                        oddawanych rzutow wolnych ....
                        jak wam sie podoba taka analiza?

                        tak na marginesie przypomne ze porownujemy mlodego super ekstra gwazdora nie z
                        tej ziemi grajacego w druzynie mistrzowskiej ktory ma 23 lata i starego lysego
                        gracza drugiej lub trzeciej dziesiatki ze sredniej druzyny slabiutkiego
                        wschodu ktory ma 39 lat!

                        I pytanie dnia czy LAL bez Shaqu sa silniejsi czy slabsi od Wizards ?
                        • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 14.01.02, 21:06
                          Gość portalu: toms napisał(a):

                          > I pytanie dnia czy LAL bez Shaqu sa silniejsi czy slabsi od Wizards ?

                          Nie wiem czy bez Shaqa byli by słabsi od Wizards ale wiem że o mistrzostwo by
                          nie walczyli. Taka Minnesota czy Kings łoili by ich niemiłosiernie.
                          • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.pl 14.01.02, 21:55
                          • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.pl 14.01.02, 22:09
                            sorry za poprzedni post

                            ale tak sobie pomyslalem nad tym ze np. Wilt staral sie usilnie zdeprecjonowac
                            wining strike Wizards wyliczajac ze grali z samymi slabeuszami a jedyny
                            sensowny zespol to bylo raptors
                            a zobaczmy ze LAL grajac przeciwko takim "potegom" jak nugets warriors raptors
                            dali rade wyniesc wynik 3:2 bez Shaqu i tak sobie mysle ze mozna by postawic
                            bardzo przewrotne pytanie co by si estalo gdyby Shaqu nagle przeszedl do
                            Wizards ? HA!
                            czy MJ polepszylby sobie statsy ? czy nie ? to chyba pytanie retoryczne
                            chodzi mi o to ze LAL bez swojego lidera ale majac "super ekstra gwiazde" w
                            postaci Bryanta wcale nie wypadlo lepiej niz przecietni Wizards z czolowym
                            zaowdnikiem ktory ma 39 lat i miesci sie wg niektorych na tym forum w drugiej a
                            nawet trzeciej dzisiatce zawodnikow NBA.
                            Przy okazji przypomnialem sobie tlumaczenia Wilta ze Koby mial problemy z
                            zebrami czy cos takiego ... no tak jak Jordana bola kolana itp i jest stary to
                            nie ma taryfy ulgowej ale jak Kobi ma jakies problemy zdrowotne i boli go
                            paznokiec albo ma siniaka na pupie to musimy go traktowac specjalnie!!!
                            Wlasnie o to chodzi ze MJ majac goraczke czy Iverson bedac potluczony zmeczony
                            nie biadola ze cos ich boli tylko graja na najwyzszych obrotach i wygrywaja i
                            nie ma tlumaczenia
                            to nie jest sympozjum lekarskie na temat stanu zdrowia Kobiego tu rozmawiamy o
                            statystykach i tyle
                        • Gość: toms Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.pl 14.01.02, 22:31
                          to mam jeszcze ciekawsza analize a mianowicie 5 kolejnych meczy potym jak
                          powrcil shaqu (dla przypomienia to ten co przeszkadza w druzynie Kobiemu aby
                          wyrosnac na wielka slawe i nie pozwala mu udowodnic ze to on jest liderem)
                          wiec powrocil Shaqu i co sie dzieje
                          owszem Kobi rzuca mniej bo przecietnie 20,2 rzuty na mecz ale za to wiecej
                          punktow zdobywa srednio 24,6 !!! co wiecej drastycznie wzrasta liczba
                          oddawanych osobistych srednio 7,6 na mecz ! hmmm... ciekawe co !
                          Wg. mnie wytlumczenie polepszenia statystyk Kobiego jest tylko i wylacznie fakt
                          wyleczenia żeber :-)))))
              • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 13.01.02, 17:01
                reggie napisał(a):

                > Wiesz nathan, nie wiem czemu w USA kilku komentatorów tak mówi, widocznie w to
                > wierzą, może tak właśnie sądzą.


                Tylko odpowiedz DLACZEGO! Dlaczego w to wierzą i dlaczego tak sądzą? Tak sobie?
                Poprostu? Wybrali sobie nie wiedzieć czemu zawodnika o którym tak będą mówić i
                wierzyć w to, że tak jest i już? Hmm... Troche nie jasno się określiłeś.


                Ale z pewnością nie są to wszyscy publicyści,
                > sam wiele razy słyszałem, że to jednak Chamberlain był lepszy, ostatnio
                nawet
                > CNN. Sądzę, że są podstawy, aby tak uważać.

                Oczywiście, że są podstawy aby tak uważać i mówiłem już, że wielu tak twierdzi.
                Sam też słyszałem takie głosy ale są one w mniejszości. I tego mi nie powiesz,
                że tak nie jest.

                > Co do Kobego naprawdę twierdzę, że przeskoczy Jordana w liczbie zdobytych
                > tytułów i to nie za lat 10, daję mu na to najwyżej 7 lat.

                Wielu było takich co go przeskakiwali w tej liczbie i o nich tak nie mówią.
                Chamberlain miał ich chyba mniej :-)))

                > Naprawdę uważasz, że przy obecnej formie i raczej małej podatności na kontuzje
                > Bryant nie wyprzedzi go także pod względem zdobytych w karierze punktów?

                Karl Malone też wyprzedza Jordana w tej liczbie i co z tego? Jeszcze nie
                słyszałem żeby ktoś o nim powiedział, że jest koszykarzem wszechczasów.
                To o czym wszystkim mówisz jest naprawdę mało istotne w tej ocenie. Nie tylko
                liczby charakteryzują gracza. Zresztą powtarzałem już to ..... nie wiem ile razy.
                Mała podatność na kontuzje? Nie przecze ale czasami jest tak, że złapie się
                jedną i można mieć kłopoty do końca kariery. On ma narazie młodziutki, a co za
                tym idzie odporny organizm. Poczekajmy jak będzie miał w nogach troszkę więcej
                sezonów, choć daj mu Panie Boże żeby był zdrów do końca kariery.


                > Co do stylu obydwu nie wypowiadam się, bo niektórzy twierdzą, że ładniej gra
                > młody KB niż młody MJ, inni twierdzą odwrotnie.
                > Przyszłość NBA nazywa się Kobe Bryant.
                > Pzdr.


                Nie wydaje Ci się że KB bardzo dużo czerpie ze stylu MJ?.
                Czy przyszłość nazywa się KB? Oczywiście jest to nie wykluczone. Nie wiadomo co
                przyniesie przyszłość. Ale jak narazie nic nie wskazuje na to żeby tak się (ta
                przyszłość) nazywała (KB)
                On nawet nie jest liderem w swojej drużynie. Lakers to drużyna Shaqa, a nie KB.
                chciałbym móc zobaczyć jak Kobe radził by sobie w tej roli. I nie mówię tu o
                pojedyńczych meczach (Pip też w wielu meczach przejmował liderowanie). Wyżej niż
                Kobego stawiam Allana. Osobiście w swojej drużynie wolałbym mieć Iversona niż
                Bryanta.

                Pzdr.
              • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 13.01.02, 19:55
                Kobe pokazał w meczu z Chicago dlaczego nigdy nie będzie graczem, którego
                można nazwać "the best of the best". On naprawdę w najważniejszych momentach
                zawodzi. Zawsze jak nie ma Shaqa Lakersom ciężko się gra z większością drużyn.
                Bryant jest takim zawodnikiem kalibru Pippena. Mianowicie, gracz bardzo dobry
                aczkolwiek nie wybitny i wydaje mi się, że nigdy takim nie będzie.
            • Gość: Wilt Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: 195.117.2.* 15.01.02, 10:36
              Gość portalu: nathan napisał(a):

              >
              > Nie chce mi się juz pisać ponownie tego samego, więc daruje sobie i innym.
              > Gdybyś czytał moje wszystkie posty wiedział byś co miałem na myśli pisząc, że
              > Michael jest najlepszy.

              Ja tylko przypomnę, że z tej dyskusji się wycofałeś; tak gwoli ścisłości ;-).

              > Mam tylko jedno, aczkolwiek bardzo (dla mnie)ważne pytanie. Mianowicie,
              > dlaczego? Powtarzam, DLACZEGO, większość dziennikarzy i znawców tematu w Stanac
              > h
              > Zjednoczonych, a już prawie wszyscy dzinnnikarze w Polsce pisząc lub
              > wypowiadając się na temat MJ, mówią o nim jako najlepszym koszykarzu wszech
              > czasów?! Chciałbym to bardzo wiedzieć.

              Nathan, już ze mną próbowałeś tego argumentu; nie udało ci się, a myślisz, że z
              Reggiem się uda? Powtórzę; jeśli większość (fanów, komentatorów itd.) ma zawsze
              rację, to dlaczego: a) nazywany przez ciebie za beztalencie Shaq jest przez nią
              uważany za najlepszego centra i najlepszego koszykarza w ogóle (np. rekordowa
              liczba głosów na MVP'2000); b) również krytykowanego przez ciebie Kobego
              większość uważa za najlepszego koszykarza na lata następne? I co - teraz też dla
              ciebie większość ma rację? ;-)


              Oni chyba nawet z racji zawodu powinni
              > być chyba obiektywni. Dlaczego takie sformuowanie nie pada przy nazwisku Jabbar
              > a
              > czy Chamberlaina? Przynajmniej ja nigdy nie słyszałem

              Wiesz, nie wszystko widać w życiu słyszałeś. Powchodź sobie na źródła w USA; tam
              naprawdę fani mają innych nr 1 oprócz MJ; Wilta, Magica, Kareema, Birda czy
              Robertsona.
              Nie mówiąc o tym, że śmieszne jest podkreślanie, że projordanowska większosć
              jest w Polsce jeszcze większa niż w USA. To co - w Polsce znają się lepiej? MAm
              wrażenie, ze odwrotnie ;-). I taka jest zresztą prawidłowość; im wyższy poziom
              wiedzy o MNA. tym mniej niezachwiana pewność o wyższości MJ i częściej ludzie
              wybierają inne opcje. :-)

              (No może pare razy przy
              > tym drugim ale w porównaniu z Jordanem to blado wypada). To daje troche do
              > myślenia.
              > Ale wiem, że i tak Wilt wie wszystko najlepiej. Haha.

              Huhuhu. Hihihi. Hyhyhy.

              > Co do pana z numerem osiem. Chciałeś opowiedzieć jakiś żart czy co? Bo nie
              > wiem. :)))
              >

              Jak to nie wiesz? Przecież to ty jesteś ostatnio na forum specem od żartów ;-).

              • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 15.01.02, 11:27
                Gość portalu: Wilt napisał(a):

                > Ja tylko przypomnę, że z tej dyskusji się wycofałeś; tak gwoli ścisłości ;-).


                Tak gwoli ścisłości to przypomnij sobie, kto jako pierwszy napisał post o
                tytule: "Odp. do nathana. Koniec polemiki".
                Coś masz króciótką pamięć koleżko.

                > Nathan, już ze mną próbowałeś tego argumentu; nie udało ci się,

                A wiesz dlaczego mi się nie udało? Bo nic konkretnego nie powiedziałeś oprócz
                zalewania mnie statystykami i popisywania się tym jakąż ty masz wiedzę na temat
                NBA. Przytaczałeś jakieś rzeczy, które wyczytałeś na stronach anglojęzycznych. A
                założę się, że meczy z przed `85 roku to nie obejrzałeś nawet jednego! Nie
                mówiąc już nic na temat meczów z twoim kochanym Wiltem.



                a myślisz, że
                > z
                > Reggiem się uda?

                Po pierwsze to nie traktuje tego w kategoriach czy mi się coś uda czy nie.
                Po drugie do dyskutuje z reggim, a nie z tobą.


                Powtórzę; jeśli większość (fanów, komentatorów itd.) ma zawsze
                >
                > rację, to dlaczego: a) nazywany przez ciebie za beztalencie Shaq jest przez nią
                >
                > uważany za najlepszego centra i najlepszego koszykarza w ogóle (np. rekordowa
                > liczba głosów na MVP'2000); b) również krytykowanego przez ciebie Kobego
                > większość uważa za najlepszego koszykarza na lata następne? I co - teraz też dl
                > a
                > ciebie większość ma rację? ;-)

                Ad. a): Według tych co się znają może i jest w tym momencie najlepszy. Innaczej
                nie powiedziałem. Powiedziałem natomiast, że wg. mojej, subiektywnej oceny,
                talentu mu odmawiam. A to czy jest najlepszy czy ma talent to dwie różne sprawy.
                Panie Wiem Wszystko Najlepiej. Buahaha.


                > Wiesz, nie wszystko widać w życiu słyszałeś.

                Proste. Ten kto twierdzi, że wszystko w życiu słyszał to naprawde nic nie
                słyszał. :-)

                Powchodź sobie na źródła w USA; t
                > am
                > naprawdę fani mają innych nr 1 oprócz MJ; Wilta, Magica, Kareema, Birda czy
                > Robertsona.

                Ok. Przecież mówię o tym cały czas. Każdy fan ma prawo do swojej oceny i nikt
                nie może mu niczego narzucać. Czy znowu mam ci przytaczać cytaty, że tak
                pisałem? Bez sensu. Jeżeli masz mi wciskać kolejny raz "chorobę" to daj sobie
                spokój i nie pisz wogóle. Tylko ja piszę o ekspertach, którzy się zajmują tym
                zawodowo, a ty mi z fanami wyjeżdżasz, a potem napiszesz że twoje argumenty
                powinny wystarczyć każdemu. Hehe

                > Nie mówiąc o tym, że śmieszne jest podkreślanie, że projordanowska większosć
                > jest w Polsce jeszcze większa niż w USA. To co - w Polsce znają się lepiej?

                Nie tylko w Polsce kolego. Np. w Niemczech, we Francji, w Grecji. Wogóle w całej
                Europie. A jeżeli np. Ktoś w Polsce obejrzy wszystkie mecze danej drużyny i to
                samo zrobi to ktoś w USA, a potem każdy z nich wyciągnie wnioski z jej gry, to
                co? Ten co obejrzał je w Ameryce będzie wiedział lepiej?
                A jezeli chodzi o przeciwników MJ to jest ich w polsce naprawdę dużo. Uwierz mi.
                Spotykam się z tym bardzo często. Ale są to goście którzy nie odmawiają mu
                niczego, w przeciwieństwie do pana, panie Chodząca Encyklopedio :-).
                Zresztą na tym forum jest ich zapewne dużo, choć chciałbym się mylić.

                MAm
                >
                > wrażenie, ze odwrotnie ;-). I taka jest zresztą prawidłowość; im wyższy poziom
                > wiedzy o MNA. tym mniej niezachwiana pewność o wyższości MJ i częściej ludzie
                > wybierają inne opcje. :-)

                Odpowiem Ci tak. Na przykładzie piłki nożnej. Może dlatego, że jest ona bliższa
                europejczykom. Zobacz ilu wspaniałych graczy wydała ta gra. Ilu wspaniałych
                graczy było w historii piłki i ilu gra obecnie. Wymieniać tu można bez liku.
                Każda dekada miała swoje gwiazdy. A i tak eksperci wskażą że najlepsi w histori
                było dwóch Pele i Maradona (ze wskazaniem na tego pierwszego, choć zdania są
                podzielone). Np. teraz dla wielu młodych fanów najlepsi to Zidane, Figo, Raul,
                Owen, Totti a i słyszałem że Olisadebe :-))))). I co z tego. Wszyscy (myślący)
                wiedzą, że są oni najlepsi w tym czasie i tak rzeczywiście jest. Ale jezeli
                chodzi o historię tej gry wskażą graczy wyżej wymienionych. Tak samo i w
                koszykówce i w każdej innej grze. Liga NBA ma też dwóch którzy są predystynowani
                do tego miana. W moim, powtarzam w MOIM mniemaniu jest to MJ. Dla innych może
                jest innaczej.

                >
                > Jak to nie wiesz? Przecież to ty jesteś ostatnio na forum specem od żartów ;-)

                Jeszcze się taki nie urodził co by wszystko wiedział najlepiej. No chyba że ty :-
                ))))


                Pzdr.

                • Gość: Wilt Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: 195.117.2.* 16.01.02, 14:58
                  Gość portalu: nathan napisał(a):

                  ) Gość portalu: Wilt napisał(a):
                  )
                  ) ) Ja tylko przypomnę, że z tej dyskusji się wycofałeś; tak gwoli ścisłości
                  ) ;-).
                  )
                  )
                  ) Tak gwoli ścisłości to przypomnij sobie, kto jako pierwszy napisał post o
                  ) tytule: "Odp. do nathana. Koniec polemiki".
                  ) Coś masz króciótką pamięć koleżko.

                  Zaraz sprawdzimy kto ma krótką pamięć, "koleżko". Otóż "gwoli ścisłości" postu
                  pod takim tytułem (przypominam na użytek osób trzecich, że chodzi o wątek "Do
                  Wilta. O przewadze MJ nad innymi" - jeśli chcą, mogą same sprawdzić) nigdy nie
                  napisałem. Napisałem natomiast 26.11.2001. post pod wymownym tytułem "Niech
                  będzie - koniec polemiki" w odpowiedzi na Twój wcześniejszy post z 22.11.,
                  sugerujący zakończenie rzeczonej. Cytat z niego:
                  "Nich zostanie tak jak jest w takim razie: Dla Ciebie Jordan to jeden z wielu, a
                  Wilt to gigant koszykówki. A dla mnie Jordan to
                  najlepszy zawodnik wszech
                  czasów, a Chamberlein to "drugi po Bogu" :)))."

                  Potem jednak kontynuowałeś dyskusję, więc wymienialiśmy dalsze posty (ja wtedy
                  kolejną ich serię zatytułowałem ironicznie; ""Koniec" polemiki"), aż wreszcie
                  wycofałeś się z niej ostatecznie postem z 10.12., zaadresowanym zresztą do LB.
                  Kolejne cytaty:
                  "Ta ......... Cały czs próbuje przekonac Wilta, że taka dyskusja poprostu jest
                  bezsensu. Pisałem wcześniej o tym, że niech pozostanie tak jak
                  jest czyli
                  wiadomo: Dla mnie nr. 1 to Joradan, dla Wilta, Chamberlain. I
                  podejrzewam, że nic
                  tego nie zmieni."

                  " Chcę wobec tego ogłosić, że jest remis! Przynajmniej dla mnie. Więcej z Tobą
                  Wilcie nie będe dyskutował na temat Wilt-Michał, ponieważ uważam
                  temat za
                  skończony. Dziekuję w takim razie za dyskusje."

                  Następnie ja wysłałem finalną serię postów (z 14.12.), na które Ty już nie
                  odpowiedziałeś.

                  Czy w obliczu tych wszystkich faktów ktokolwiek mógłby mieć jeszcze wątpliwości,
                  kto z tamtej dyskusji chciał się wycofać - i kto ostatecznie się wycofał? Chyba
                  nie. Ja mogę tylko dodać, że smuci mnie bardzo, że w walce ze mną, którą zacząłeś
                  parę dni temu zupełnie niesprowokowany i po upływie sporego czasu od tamtej
                  dyskusji, uciekasz się już po raz drugi do zarzucania mi kłamstwa. Nieudolnego
                  zresztą, bo przecież każdy może wejść na dany wątek i przekonać się, jakie były
                  fakty - chyba, że liczysz na to, że przy obrzucaniu błotem zawsze coś przyschnie,
                  jak mawiał klasyk podobnej propagandy? :-(((


                  ) ) Nathan, już ze mną próbowałeś tego argumentu; nie udało ci się,
                  )
                  ) A wiesz dlaczego mi się nie udało? Bo nic konkretnego nie powiedziałeś oprócz
                  ) zalewania mnie statystykami i popisywania się tym jakąż ty masz wiedzę na temat
                  )
                  ) NBA.

                  Jasne; oprócz statystyk i innych fragmentów wiedzy o NBA "nic konkretnego" nie
                  powiedziałem. ;-) Ty to masz poczucie humoru... Mnie jednak pociesza to, że
                  ludzie nieuprzedzeni osobiście do moich poglądów - jak Reggie - potrafią znaleźć
                  w moich tekstach coś wartościowego; nie mówiąc już o satysfakcji, że fani Jordana
                  nie zdołali an nie skutecznie kontrargumentować :-).

                  Przytaczałeś jakieś rzeczy, które wyczytałeś na stronach anglojęzycznych.
                  ) A

                  To straszne - Ty pewnie, jak każdy prawdziwy patriota, czerpiesz swoją wiedzę o
                  NBA ze stron polskojęzycznych.

                  ) założę się, że meczy z przed `85 roku to nie obejrzałeś nawet jednego! Nie
                  ) mówiąc już nic na temat meczów z twoim kochanym Wiltem.
                  )

                  To byś przegrał, bo widziałem (można oglądać mecze i lata po ich odbyciu się,
                  zapewniam). Co do Wilta; niestety, na razie tylko fragmenty. Ale nie martw się;
                  bitew Napoleona nie widziałem ani jednej, co nie przeszkadza mi we właściwej
                  ocenie jego geniuszu - tak jak nie przeszkadza mi to, że Schwarzkopfa mogłem w
                  przeciwieństwie do niego zobaczyć na CNN. :-)


                  ) a myślisz, że
                  ) ) z
                  ) ) Reggiem się uda?
                  )
                  ) Po pierwsze to nie traktuje tego w kategoriach czy mi się coś uda czy nie.

                  To czemu tak się przejmujesz tym, czy Ci się uda? ;-) Patrz choćby zdanie niżej.

                  ) Po drugie do dyskutuje z reggim, a nie z tobą.

                  Jacy my jesteśmy obrażalscy kiedy nie mamy argumentów... W takim razie, kiedy Ty
                  się włączałeś do mojej wymiany zdań, ja nie dyskutowałem z Tobą, ale np. na wątku
                  o Lakers - z Wallym. I co?

                  ) Powtórzę; jeśli większość (fanów, komentatorów itd.) ma zawsze
                  ) )
                  ) ) rację, to dlaczego: a) nazywany przez ciebie za beztalencie Shaq jest prze
                  ) z nią
                  ) )
                  ) ) uważany za najlepszego centra i najlepszego koszykarza w ogóle (np. rekord
                  ) owa
                  ) ) liczba głosów na MVP'2000); b) również krytykowanego przez ciebie Kobego
                  ) ) większość uważa za najlepszego koszykarza na lata następne? I co - teraz t
                  ) eż dl
                  ) ) a
                  ) ) ciebie większość ma rację? ;-)
                  )
                  ) Ad. a): Według tych co się znają może i jest w tym momencie najlepszy. Innaczej
                  )
                  ) nie powiedziałem. Powiedziałem natomiast, że wg. mojej, subiektywnej oceny,
                  ) talentu mu odmawiam. A to czy jest najlepszy czy ma talent to dwie różne sprawy
                  ) .
                  ) Panie Wiem Wszystko Najlepiej. Buahaha.

                  To oczywiste; bycie najlepszym nie ma absolutnie nic wspólnego z talentem;
                  talent w byciu najlepszym tylko przeszkadza. ;-) Część nt. Kobego sprytnie
                  pominąłeś (czyżbyś jemu akurat talentu nie odmawiał?), natomiast i tak te uniki
                  nie zmieniają istoty sprawy, która jest to, że logicznie niepoprawne jest
                  powoływanie się w jednej sprawie na argument większości, a w drugiej - na
                  bagatelizowanie go, niezależnie od tego, czy te sprawy dotyczą talentu gracza,
                  jego bycia the best czy może fasonu butów.


                  ) ) Wiesz, nie wszystko widać w życiu słyszałeś.
                  )
                  ) Proste. Ten kto twierdzi, że wszystko w życiu słyszał to naprawde nic nie
                  ) słyszał. :-)
                  )
                  ) Powchodź sobie na źródła w USA; t
                  ) ) am
                  ) ) naprawdę fani mają innych nr 1 oprócz MJ; Wilta, Magica, Kareema, Birda cz
                  ) y
                  ) ) Robertsona.
                  )
                  ) Ok. Przecież mówię o tym cały czas. Każdy fan ma prawo do swojej oceny i nikt
                  ) nie może mu niczego narzucać. Czy znowu mam ci przytaczać cytaty, że tak
                  ) pisałem? Bez sensu. Jeżeli masz mi wciskać kolejny raz "chorobę" to daj sobie
                  ) spokój i nie pisz wogóle. Tylko ja piszę o ekspertach, którzy się zajmują tym
                  ) zawodowo, a ty mi z fanami wyjeżdżasz, a potem napiszesz że twoje argumenty
                  ) powinny wystarczyć każdemu. Hehe

                  Rozpoczynając tę myśl(sam tenm fragment przytaczasz) piszę wyraźnie i o
                  ekspertach i o fanach, w dodatku podkreślając, że wśród ekspertów właśnie więcej
                  jest zwolenników innych opcji - więc naprawdę przynajmniej w tym miejscu mógłbyś
                  spróbować nie wciskać kitu.

                  ) ) Nie mówiąc o tym, że śmieszne jest podkreślanie, że projordanowska większ
                  ) osć
                  ) ) jest w Polsce jeszcze większa niż w USA. To co - w Polsce znają się lepiej
                  ) ?
                  )
                  ) Nie tylko w Polsce kolego. Np. w Niemczech, we Francji, w Grecji. Wogóle w całe
                  ) j
                  ) Europie. A jeżeli np. Ktoś w Polsce obejrzy wszystkie mecze danej drużyny i to
                  ) samo zrobi to ktoś w USA, a potem każdy z nich wyciągnie wnioski z jej gry, to
                  ) co? Ten co obejrzał je w Ameryce będzie wiedział lepiej?

                  Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mecze NBA,
                  czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać opowieści
                  starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z graczami i ogóle
                  nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkarską
                  ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jankesi. Co
                  ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                  szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                  przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA mniej
                  niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                  równania - p
                  • Gość: Wilt Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: 195.117.2.* 16.01.02, 14:59
                    Gość portalu: nathan napisał(a):

                    > > Nie mówiąc o tym, że śmieszne jest podkreślanie, że projordanowska większ
                    > osć
                    > > jest w Polsce jeszcze większa niż w USA. To co - w Polsce znają się lepiej
                    > ?
                    >
                    > Nie tylko w Polsce kolego. Np. w Niemczech, we Francji, w Grecji. Wogóle w
                    całe
                    > j
                    > Europie. A jeżeli np. Ktoś w Polsce obejrzy wszystkie mecze danej drużyny i
                    to
                    > samo zrobi to ktoś w USA, a potem każdy z nich wyciągnie wnioski z jej gry,
                    to
                    > co? Ten co obejrzał je w Ameryce będzie wiedział lepiej?

                    Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mecze
                    NBA, czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać
                    opowieści starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z graczami i
                    ogóle nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkarską
                    ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jankesi.
                    Co ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                    szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                    przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA mniej
                    niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                    równania - plasuje się pomiędzy nimi. Jest to tak oczywiste, że nie wiem o co
                    się spierasz - jeszcze za mało masz ze mną sporów? ;-)

                    > A jezeli chodzi o przeciwników MJ to jest ich w polsce naprawdę dużo. Uwierz
                    mi
                    > .
                    > Spotykam się z tym bardzo często. Ale są to goście którzy nie odmawiają mu
                    > niczego, w przeciwieństwie do pana, panie Chodząca Encyklopedio :-).

                    Ja natomiast odmawiam MJ wszsytkiego; konkretnie tego, że był the greatest
                    ever. Jeśli to dla niego ma być wszystko, to biedak naprawdę niewiele ma ;-)

                    > Zresztą na tym forum jest ich zapewne dużo, choć chciałbym się mylić.
                    >
                    > MAm
                    > >
                    > > wrażenie, ze odwrotnie ;-). I taka jest zresztą prawidłowość; im wyższy po
                    > ziom
                    > > wiedzy o MNA. tym mniej niezachwiana pewność o wyższości MJ i częściej lud
                    > zie
                    > > wybierają inne opcje. :-)
                    >
                    > Odpowiem Ci tak. Na przykładzie piłki nożnej. Może dlatego, że jest ona
                    bliższa
                    >
                    > europejczykom. Zobacz ilu wspaniałych graczy wydała ta gra. Ilu wspaniałych
                    > graczy było w historii piłki i ilu gra obecnie. Wymieniać tu można bez liku.
                    > Każda dekada miała swoje gwiazdy. A i tak eksperci wskażą że najlepsi w
                    histori
                    >
                    > było dwóch Pele i Maradona (ze wskazaniem na tego pierwszego, choć zdania są
                    > podzielone). Np. teraz dla wielu młodych fanów najlepsi to Zidane, Figo,
                    Raul,
                    > Owen, Totti a i słyszałem że Olisadebe :-))))). I co z tego. Wszyscy
                    (myślący)
                    > wiedzą, że są oni najlepsi w tym czasie i tak rzeczywiście jest. Ale jezeli
                    > chodzi o historię tej gry wskażą graczy wyżej wymienionych. Tak samo i w
                    > koszykówce i w każdej innej grze. Liga NBA ma też dwóch którzy są
                    predystynowan
                    > i
                    > do tego miana. W moim, powtarzam w MOIM mniemaniu jest to MJ. Dla innych może
                    > jest innaczej.
                    >

                    Dobrze, że uznajesz możliwość (realizowaną przez nie tak mało osób)
                    przedkładania innych graczy nad MJ; w takim razie nie próbuj zepchnąć wyznawców
                    takich poglądów na margines, utrzymując, że właściwie to wszyscy są za Jordanem.

                    > > Jak to nie wiesz? Przecież to ty jesteś ostatnio na forum specem od żartó
                    > w ;-)
                    >
                    > Jeszcze się taki nie urodził co by wszystko wiedział najlepiej. No chyba że
                    ty
                    > :-
                    > ))))
                    >

                    Ja - ależ skąd! ;-)

                    > Pzdr.
                    • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 17:01
                      Gość portalu: Wilt napisał(a):

                      > Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mecze
                      > NBA, czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać
                      > opowieści starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z graczami i
                      >
                      > ogóle nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkarską
                      > ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jankesi.
                      > Co ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                      > szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                      > przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA mniej
                      >
                      > niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                      > równania - plasuje się pomiędzy nimi. Jest to tak oczywiste, że nie wiem o co
                      > się spierasz - jeszcze za mało masz ze mną sporów? ;-)

                      Nie wiem czy za mało. Ty to powiedziałeś.


                      > Ja natomiast odmawiam MJ wszsytkiego; konkretnie tego, że był the greatest
                      > ever. Jeśli to dla niego ma być wszystko, to biedak naprawdę niewiele ma ;-)


                      Oczywiście! Być greatest ever w jakiejkolwiek dziedzinie to naprawde nie
                      wiele. :-). Ciekawa teoria? Hmm.......



                      > Dobrze, że uznajesz możliwość (realizowaną przez nie tak mało osób)
                      > przedkładania innych graczy nad MJ; w takim razie nie próbuj zepchnąć wyznawców
                      >
                      > takich poglądów na margines

                      Ja nie próbuje i nie robię tego z innymi. To ty zpychasz wyznawców MJ na
                      margines. A ja w takim razie spycham tylko ciebie z twoimi poglądami.


                      > utrzymując, że właściwie to wszyscy są za Jordanem

                      Takie jest moje stanowisko w tej sprawie i mam do niego prawo. Szanując przy tym
                      innych poglądy (do czasu były też tam i twoje poglądy)


                      > Ja - ależ skąd! ;-)


                      Przynajmniej to :-)))))))))))

                      > > Pzdr.


                      Pzdr.
                      • Gość: Wilt Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: 195.117.2.* 16.01.02, 17:58
                        Gość portalu: nathan napisał(a):

                        > Gość portalu: Wilt napisał(a):
                        >
                        > > Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mec
                        > ze
                        > > NBA, czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać
                        > > opowieści starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z gracza
                        > mi i
                        > >
                        > > ogóle nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkar
                        > ską
                        > > ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jank
                        > esi.
                        > > Co ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                        >
                        > > szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                        > > przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA
                        > mniej
                        > >
                        > > niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                        > > równania - plasuje się pomiędzy nimi. Jest to tak oczywiste, że nie wiem o
                        > co
                        > > się spierasz - jeszcze za mało masz ze mną sporów? ;-)
                        >
                        > Nie wiem czy za mało. Ty to powiedziałeś.

                        No to skoro nie wiesz, to się zdecyduj.

                        >
                        > > Ja natomiast odmawiam MJ wszsytkiego; konkretnie tego, że był the greates
                        > t
                        > > ever. Jeśli to dla niego ma być wszystko, to biedak naprawdę niewiele ma ;
                        > -)
                        >
                        >
                        > Oczywiście! Być greatest ever w jakiejkolwiek dziedzinie to naprawde nie
                        > wiele. :-). Ciekawa teoria? Hmm.......

                        Naprawdę nie zrozumiałeś żartu odnoszącego się do wmawiania mi, że odmawiam MJ
                        wszystkiego, czy tylko udajesz i sam próbujesz żartować? W razie czego napisz, to
                        wyjaśnię problem.

                        > > Dobrze, że uznajesz możliwość (realizowaną przez nie tak mało osób)
                        > > przedkładania innych graczy nad MJ; w takim razie nie próbuj zepchnąć wyzn
                        > awców
                        > >
                        > > takich poglądów na margines
                        >
                        > Ja nie próbuje i nie robię tego z innymi.

                        Tak? To skąd w takim razie m. in. ostatni atak na mnie?

                        To ty zpychasz wyznawców MJ na
                        > margines.

                        Tak? Gdzie? Ja się przede wszystkim bronię. I w ogóle dzięki, ale przypisujesz
                        mi za duży potencjał; nawet gdybym chciał, nie mógłbym z tego forum kogokolwiek w
                        jakimkolwiek sensie zepchnąć. Już i tak ręka mnie boli od pisania na forum; a
                        nawet wykorzystując nieoczekiwanie dużo wolnego czasu, ledwie zdążam odpierać w
                        przybliżeniu wszystkie ostatnie na mnie ataki. Ale któregoś dnia nie zdążę nawet
                        w przybliżeniu; i wtedy osiągnięcie triumf tanim kosztem.

                        A ja w takim razie spycham tylko ciebie z twoimi poglądami.
                        >
                        A spychasz, spychasz; tj. właściwie próbujesz (mnie nie tak łatwo zepchnąć).

                        > > utrzymując, że właściwie to wszyscy są za Jordanem
                        >
                        > Takie jest moje stanowisko w tej sprawie i mam do niego prawo.

                        Chyba do twierdzenia, że wg ciebie MJ jest najlepszy; ale nie, że wszyscy są tego
                        zdania, bo to oczywista nieprawda, co wyżej sam przyznałeś!

                        Szanując przy ty
                        > m
                        > innych poglądy (do czasu były też tam i twoje poglądy)

                        Sam wiem, że nie szanujesz moich poglądów - ale dziękuję za uczciwe przyznanie
                        się. Tylko zastanawia mnie kiedy to niby je szanowałeś...


                        > > Ja - ależ skąd! ;-)
                        >
                        >
                        > Przynajmniej to :-)))))))))))
                        >
                        > > > Pzdr.
                        >
                        >
                        > Pzdr.

                        Pzdr

                  • Gość: nathan Re: Wizards na 5 miejscu!!! IP: *.acn.waw.pl 16.01.02, 16:54
                    Gość portalu: Wilt napisał(a):

                    > Zaraz sprawdzimy kto ma krótką pamięć, "koleżko". Otóż "gwoli ścisłości" post
                    > u
                    > pod takim tytułem (przypominam na użytek osób trzecich, że chodzi o wątek "Do
                    > Wilta. O przewadze MJ nad innymi" - jeśli chcą, mogą same sprawdzić) nigdy nie
                    > napisałem. Napisałem natomiast 26.11.2001. post pod wymownym tytułem "Niech
                    > będzie - koniec polemiki" w odpowiedzi na Twój wcześniejszy post z 22.11.,
                    > sugerujący zakończenie rzeczonej. Cytat z niego:
                    > "Nich zostanie tak jak jest w takim razie: Dla Ciebie Jordan to jeden z wielu,
                    > a
                    > Wilt to gigant koszykówki. A dla mnie Jordan to
                    > najlepszy zawodnik wszech
                    > czasów, a Chamberlein to "drugi po Bogu" :)))."
                    >
                    > Potem jednak kontynuowałeś dyskusję, więc wymienialiśmy dalsze posty (ja wtedy
                    >
                    > kolejną ich serię zatytułowałem ironicznie; ""Koniec" polemiki"), aż wreszcie
                    > wycofałeś się z niej ostatecznie postem z 10.12., zaadresowanym zresztą do LB.
                    > Kolejne cytaty:
                    > "Ta ......... Cały czs próbuje przekonac Wilta, że taka dyskusja poprostu jest
                    > bezsensu. Pisałem wcześniej o tym, że niech pozostanie tak jak
                    > jest czyli
                    > wiadomo: Dla mnie nr. 1 to Joradan, dla Wilta, Chamberlain. I
                    > podejrzewam, że nic
                    > tego nie zmieni."
                    >
                    > " Chcę wobec tego ogłosić, że jest remis! Przynajmniej dla mnie. Więcej z Tobą
                    > Wilcie nie będe dyskutował na temat Wilt-Michał, ponieważ uważam
                    >
                    > temat za
                    > skończony. Dziekuję w takim razie za dyskusje."
                    >
                    > Następnie ja wysłałem finalną serię postów (z 14.12.), na które Ty już nie
                    > odpowiedziałeś.
                    >
                    > Czy w obliczu tych wszystkich faktów ktokolwiek mógłby mieć jeszcze wątpliwośc
                    > i,
                    > kto z tamtej dyskusji chciał się wycofać - i kto ostatecznie się wycofał? Chyba
                    >
                    > nie. Ja mogę tylko dodać, że smuci mnie bardzo, że w walce ze mną, którą zaczął
                    > eś
                    > parę dni temu zupełnie niesprowokowany i po upływie sporego czasu od tamtej
                    > dyskusji, uciekasz się już po raz drugi do zarzucania mi kłamstwa. Nieudolnego
                    > zresztą, bo przecież każdy może wejść na dany wątek i przekonać się, jakie były
                    >
                    > fakty - chyba, że liczysz na to, że przy obrzucaniu błotem zawsze coś przyschni
                    > e,
                    > jak mawiał klasyk podobnej propagandy? :-(((


                    Fakt wycofałem się tylko z watku MJ-Wilt. A Tytuł postu brzmiał: "Do Wilta. O
                    przewadze MJ nad innymi" "koleżko".


                    > To straszne - Ty pewnie, jak każdy prawdziwy patriota, czerpiesz swoją wiedzę
                    > o
                    > NBA ze stron polskojęzycznych.


                    Nie tylko "koleżko".


                    >
                    > To byś przegrał, bo widziałem (można oglądać mecze i lata po ich odbyciu się,
                    > zapewniam). Co do Wilta; niestety, na razie tylko fragmenty. Ale nie martw się;


                    Jakoś Ci nie wierzę.


                    > bitew Napoleona nie widziałem ani jednej, co nie przeszkadza mi we właściwej
                    > ocenie jego geniuszu

                    Nie przeszkadza ci? A na jakiej podstawie oceniłbyś jego geniusz? Czyż nie na
                    podstawie opinii innych ludzi?


                    -
                    > ) Po drugie do dyskutuje z reggim, a nie z tobą.
                    >
                    > Jacy my jesteśmy obrażalscy kiedy nie mamy argumentów... W takim razie, kiedy
                    > Ty
                    > się włączałeś do mojej wymiany zdań, ja nie dyskutowałem z Tobą, ale np. na wąt
                    > ku
                    > o Lakers - z Wallym. I co?


                    Od tego trzeba zacząć, że ja się na nikogo nie obraziłem. Daleki jestem od tego.
                    A już napewno nie na ciebie. heheh


                    > To oczywiste; bycie najlepszym nie ma absolutnie nic wspólnego z talentem;
                    > talent w byciu najlepszym tylko przeszkadza.

                    No i widzisz. Ja wcale tak nie powiedziałem, że talent przeszkadza w byciu
                    najlepszym. Tak to zinterpretowałeś i powiedziałeś ale to już nie są mooje słowa
                    tylko twoje i pewnie ty tak myślisz.


                    ;-) Część nt. Kobego sprytnie
                    > pominąłeś (czyżbyś jemu akurat talentu nie odmawiał?)


                    Tylko twoje domysły. Nie wciskaj komuś w usta to czego nie mówił.


                    , natomiast i tak te uniki
                    >
                    > nie zmieniają istoty sprawy, która jest to, że logicznie niepoprawne jest
                    > powoływanie się w jednej sprawie na argument większości, a w drugiej - na
                    > bagatelizowanie go, niezależnie od tego, czy te sprawy dotyczą talentu gracza,
                    > jego bycia the best czy może fasonu butów.

                    Określ się bliżej.

                    > Rozpoczynając tę myśl(sam tenm fragment przytaczasz) piszę wyraźnie i o
                    > ekspertach i o fanach, w dodatku podkreślając, że wśród ekspertów właśnie więce
                    > j
                    > jest zwolenników innych opcji - więc naprawdę przynajmniej w tym miejscu mógłby
                    > ś
                    > spróbować nie wciskać kitu.


                    Tzn jakich opcjii? I których ekspertów?

                    > Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mecze NB
                    > A,
                    > czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać opowieści
                    > starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z graczami i ogóle
                    > nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkarską
                    > ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jankesi.
                    > Co
                    > ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                    > szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                    > przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA mniej
                    >
                    > niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                    > równania


                    Co nie zmienia faktu że może tak być.

                    • Gość: Wilt Dobrze, że nathan przynajmniej się przyznał... IP: 195.117.2.* 16.01.02, 17:35
                      Gość portalu: nathan napisał(a):

                      ) Gość portalu: Wilt napisał(a):
                      )
                      ) ) Zaraz sprawdzimy kto ma krótką pamięć, "koleżko". Otóż "gwoli ścisłości"
                      ) post
                      ) ) u
                      ) ) pod takim tytułem (przypominam na użytek osób trzecich, że chodzi o wątek
                      ) "Do
                      ) ) Wilta. O przewadze MJ nad innymi" - jeśli chcą, mogą same sprawdzić) nigdy
                      ) nie
                      ) ) napisałem. Napisałem natomiast 26.11.2001. post pod wymownym tytułem "Niec
                      ) h
                      ) ) będzie - koniec polemiki" w odpowiedzi na Twój wcześniejszy post z 22.11.,
                      )
                      ) ) sugerujący zakończenie rzeczonej. Cytat z niego:
                      ) ) "Nich zostanie tak jak jest w takim razie: Dla Ciebie Jordan to jeden z wi
                      ) elu,
                      ) ) a
                      ) ) Wilt to gigant koszykówki. A dla mnie Jorda
                      ) n to
                      ) ) najlepszy zawodnik wszech
                      ) ) czasów, a Chamberlein to "drugi po Bogu" :)
                      ) ))."
                      ) )
                      ) ) Potem jednak kontynuowałeś dyskusję, więc wymienialiśmy dalsze posty (ja w
                      ) tedy
                      ) )
                      ) ) kolejną ich serię zatytułowałem ironicznie; ""Koniec" polemiki"), aż wresz
                      ) cie
                      ) ) wycofałeś się z niej ostatecznie postem z 10.12., zaadresowanym zresztą do
                      ) LB.
                      ) ) Kolejne cytaty:
                      ) ) "Ta ......... Cały czs próbuje przekonac Wilta, że taka dyskusja poprostu
                      ) jest
                      ) ) bezsensu. Pisałem wcześniej o tym, że niech pozostanie tak
                      ) jak
                      ) ) jest czyli
                      ) ) wiadomo: Dla mnie nr. 1 to Joradan, dla Wilta, Chamberlain.
                      ) I
                      ) ) podejrzewam, że nic
                      ) ) tego nie zmieni."
                      ) )
                      ) ) " Chcę wobec tego ogłosić, że jest remis! Przynajmniej dla mnie. Więcej z
                      ) Tobą
                      ) ) Wilcie nie będe dyskutował na temat Wilt-Michał, ponieważ u
                      ) ważam
                      ) )
                      ) ) temat za
                      ) ) skończony. Dziekuję w takim razie za dyskusje."
                      ) )
                      ) ) Następnie ja wysłałem finalną serię postów (z 14.12.), na które Ty już ni
                      ) e
                      ) ) odpowiedziałeś.
                      ) )
                      ) ) Czy w obliczu tych wszystkich faktów ktokolwiek mógłby mieć jeszcze wątpl
                      ) iwośc
                      ) ) i,
                      ) ) kto z tamtej dyskusji chciał się wycofać - i kto ostatecznie się wycofał?
                      ) Chyba
                      ) )
                      ) ) nie. Ja mogę tylko dodać, że smuci mnie bardzo, że w walce ze mną, którą z
                      ) aczął
                      ) ) eś
                      ) ) parę dni temu zupełnie niesprowokowany i po upływie sporego czasu od tamte
                      ) j
                      ) ) dyskusji, uciekasz się już po raz drugi do zarzucania mi kłamstwa. Nieudol
                      ) nego
                      ) ) zresztą, bo przecież każdy może wejść na dany wątek i przekonać się, jakie
                      ) były
                      ) )
                      ) ) fakty - chyba, że liczysz na to, że przy obrzucaniu błotem zawsze coś przy
                      ) schni
                      ) ) e,
                      ) ) jak mawiał klasyk podobnej propagandy? :-(((
                      )
                      )
                      ) Fakt wycofałem się tylko z watku MJ-Wilt.

                      Słusznie - i właśnie o tym wątku mówimy! Ale dobre i to, że przyznajesz, że to
                      był fakt - czyli że napisałeś, delikatnie mówiąc, nieprawdę, poświęcając temu co
                      prawda niewiele słów - co zresztą psychologicznie łatwo zrozumieć. Zadnego
                      oficjalnego odwołania, nie mówiąc o przeprosinach za kłamstwo - ale dobre i to...


                      A Tytuł postu brzmiał: "Do Wilta. O
                      ) przewadze MJ nad innymi" "koleżko".

                      Którego postu - zaczynającego dyskusję? O czym ty w ogóle mówisz?

                      )
                      ) ) To straszne - Ty pewnie, jak każdy prawdziwy patriota, czerpiesz swoją wi
                      ) edzę
                      ) ) o
                      ) ) NBA ze stron polskojęzycznych.
                      )
                      )
                      ) Nie tylko "koleżko".

                      To czego się mnie czepiasz, "koleżko", skoro sam z tych stron korzystasz?


                      ) ) To byś przegrał, bo widziałem (można oglądać mecze i lata po ich odbyciu
                      ) się,
                      ) ) zapewniam). Co do Wilta; niestety, na razie tylko fragmenty. Ale nie martw
                      ) się;
                      )
                      )
                      ) Jakoś Ci nie wierzę.

                      To mi nie wierz. Jakoś mało mnie to wzrusza.

                      ) ) bitew Napoleona nie widziałem ani jednej, co nie przeszkadza mi we właściw
                      ) ej
                      ) ) ocenie jego geniuszu
                      )
                      ) Nie przeszkadza ci? A na jakiej podstawie oceniłbyś jego geniusz? Czyż nie na
                      ) podstawie opinii innych ludzi?

                      W pierwszym rzędzie, jak zawsze, na podstawie faktów; takich jak to, że
                      utrzymywał się tak długo u władzy walcząc przeciw niemal całej Europie, odnosząc
                      przy okazji więcej zwycięstw w bitwach niż Juliusz Cezar i Aleksander Macedoński
                      razem wzięci (a więc jakaś analogia do rekordów Wilta istnieje :-)).


                      ) ) ) Po drugie do dyskutuje z reggim, a nie z tobą.
                      ) )
                      ) ) Jacy my jesteśmy obrażalscy kiedy nie mamy argumentów... W takim razie, k
                      ) iedy
                      ) ) Ty
                      ) ) się włączałeś do mojej wymiany zdań, ja nie dyskutowałem z Tobą, ale np. n
                      ) a wąt
                      ) ) ku
                      ) ) o Lakers - z Wallym. I co?
                      )
                      )
                      ) Od tego trzeba zacząć, że ja się na nikogo nie obraziłem. Daleki jestem od tego
                      ) .
                      ) A już napewno nie na ciebie. heheh

                      Nie obrażasz się? To widać tylko twoje posty wyglądają na obrażone.

                      ) ) To oczywiste; bycie najlepszym nie ma absolutnie nic wspólnego z talentem
                      ) ;
                      ) ) talent w byciu najlepszym tylko przeszkadza.
                      )
                      ) No i widzisz. Ja wcale tak nie powiedziałem, że talent przeszkadza w byciu
                      ) najlepszym. Tak to zinterpretowałeś i powiedziałeś ale to już nie są mooje słow
                      ) a
                      ) tylko twoje i pewnie ty tak myślisz.

                      Jasne; to ja wprowadziłem to subtelne rozróżnienie, sugerując istnienie fenomenu
                      pt. "najlepszy gracz NBA bez talentu" (coś takiego jak "złe dobre książki")?
                      Oczywiście nie; ja tylko próbuję wykazać, do jakich absurdów takie rozróżnienie
                      prowadzi.

                      ) ;-) Część nt. Kobego sprytnie
                      ) ) pominąłeś (czyżbyś jemu akurat talentu nie odmawiał?)
                      )
                      )
                      ) Tylko twoje domysły. Nie wciskaj komuś w usta to czego nie mówił.

                      To nie pomijaj niewygodnych dla siebie fragmentów - wtedy nie będę miał pola do
                      domysłów.

                      ) , natomiast i tak te uniki
                      ) )
                      ) ) nie zmieniają istoty sprawy, która jest to, że logicznie niepoprawne jest
                      ) ) powoływanie się w jednej sprawie na argument większości, a w drugiej - na
                      ) ) bagatelizowanie go, niezależnie od tego, czy te sprawy dotyczą talentu gra
                      ) cza,
                      ) ) jego bycia the best czy może fasonu butów.
                      )
                      ) Określ się bliżej.

                      ??? Nie jest wystarczająco jasno?

                      ) ) Rozpoczynając tę myśl(sam tenm fragment przytaczasz) piszę wyraźnie i o
                      ) ) ekspertach i o fanach, w dodatku podkreślając, że wśród ekspertów właśnie
                      ) więce
                      ) ) j
                      ) ) jest zwolenników innych opcji - więc naprawdę przynajmniej w tym miejscu m
                      ) ógłby
                      ) ) ś
                      ) ) spróbować nie wciskać kitu.
                      )
                      )
                      ) Tzn jakich opcjii? I których ekspertów?

                      Pewien klasyk polskiej myśli politycznej określił podobne zachowanie jako
                      rżnięcie głupa...Nie rozmawialiśmy o tym nigdy, choćby częściowo powyżej? Mam
                      ponownie wymieniać nazwiska innych graczy uważanych za best ever (patrz tuż
                      wyżej)? Albo nazwiska autorytetów z kosza za takowych ich właśnie uważających
                      (patrz nasza wcześniejsza polemika)? W co ty w ogóle próbujesz grać - przecież
                      jednocześnie sam przyznajesz, że istnieją na ten temat róźne opinie, a teraz co -
                      jednak mam udowadniać ci ich istnienie?

                      ) ) Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mec
                      ) ze NB
                      ) ) A,
                      ) ) czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać opowieśc
                      ) i
                      ) ) starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z graczami i ogól
                      ) e
                      ) ) nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkarską
                      ) ) ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jank
                      ) esi.
                      ) ) Co
                      ) ) ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                      ) ) szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                      ) ) przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA
                      ) mniej
                      ) )
                      ) ) niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                      ) ) równania
                      )
                      )
                      ) Co nie zmienia faktu że może tak być.

                      W jakimś pojedynczym przypadku przecież piszę, że może - ale co to ma do wiedzy
                      o NBA populacji Polski i USA jako całości?!!!!

                      • Gość: nathan Re: Dobrze, że nathan przynajmniej się przyznał... IP: *.acn.waw.pl 17.01.02, 14:02
                        Gość portalu: Wilt napisał(a):

                        > Słusznie - i właśnie o tym wątku mówimy! Ale dobre i to, że przyznajesz, że to
                        >
                        > był fakt - czyli że napisałeś, delikatnie mówiąc, nieprawdę, poświęcając temu c
                        > o
                        > prawda niewiele słów - co zresztą psychologicznie łatwo zrozumieć. Zadnego
                        > oficjalnego odwołania, nie mówiąc o przeprosinach za kłamstwo - ale dobre i to.
                        > ..
                        >

                        Przepraszałem cie już nie wiem ile razy. Więcej juz nie będe. o tym co też
                        kłamał i nie przepraszał nie będe już mówił. Pewnie jeszcze przeczytasz
                        >> Którego postu - zaczynającego dyskusję? O czym ty w ogóle mówisz?
                        >


                        Dokładnie o tym mówię. O poście zaczynajacego dyskusję.


                        > To czego się mnie czepiasz, "koleżko", skoro sam z tych stron korzystasz?



                        > To mi nie wierz. Jakoś mało mnie to wzrusza.

                        Mnie też


                        >> W pierwszym rzędzie, jak zawsze, na podstawie faktów; takich jak to, że
                        > utrzymywał się tak długo u władzy walcząc przeciw niemal całej Europie, odnoszą
                        > c
                        > przy okazji więcej zwycięstw w bitwach niż Juliusz Cezar i Aleksander Macedońsk
                        > i
                        > razem wzięci (a więc jakaś analogia do rekordów Wilta istnieje :-)).
                        >


                        Tylko, że te fakty ktoś musiał podac i gdzieś zapisać. To nie byli ludzie? Więc
                        kto? Pisałeś o klasyku myśli politycznej, że takie coś nazywa się rżnięciem
                        głupa..... Pozwól że oszczędzę tobie, mi i wszystkim kończenia tej myśli.


                        >> Nie obrażasz się? To widać tylko twoje posty wyglądają na obrażone.

                        Trochę byłem czasami i niepotrzebnie poddenerwowany. Ale nie obrażony.

                        > Jasne; to ja wprowadziłem to subtelne rozróżnienie, sugerując istnienie fenome
                        > nu
                        > pt. "najlepszy gracz NBA bez talentu" (coś takiego jak "złe dobre książki")?
                        > Oczywiście nie; ja tylko próbuję wykazać, do jakich absurdów takie rozróżnienie
                        >
                        > prowadzi.
                        >
                        > ) ;-) Część nt. Kobego sprytnie
                        > ) ) pominąłeś (czyżbyś jemu akurat talentu nie odmawiał?)
                        > )
                        > )
                        > ) Tylko twoje domysły. Nie wciskaj komuś w usta to czego nie mówił.
                        >
                        > To nie pomijaj niewygodnych dla siebie fragmentów - wtedy nie będę miał pola d
                        > o
                        > domysłów.
                        >
                        > ) , natomiast i tak te uniki
                        > ) )
                        > ) ) nie zmieniają istoty sprawy, która jest to, że logicznie niepoprawne jest
                        > ) ) powoływanie się w jednej sprawie na argument większości, a w drugiej - na
                        > ) ) bagatelizowanie go, niezależnie od tego, czy te sprawy dotyczą talentu gra
                        > ) cza,
                        > ) ) jego bycia the best czy może fasonu butów.
                        > )
                        > ) Określ się bliżej.
                        >
                        > ??? Nie jest wystarczająco jasno?

                        Przeciez gdyby było tobym nie prosił o to. Znowu ten klasyk myśli politycznej
                        nasuwa mi się na myśl ......

                        >
                        > ) ) Rozpoczynając tę myśl(sam tenm fragment przytaczasz) piszę wyraźnie i o
                        > ) ) ekspertach i o fanach, w dodatku podkreślając, że wśród ekspertów właśnie
                        > ) więce
                        > ) ) j
                        > ) ) jest zwolenników innych opcji - więc naprawdę przynajmniej w tym miejscu m
                        > ) ógłby
                        > ) ) ś
                        > ) ) spróbować nie wciskać kitu.
                        > )
                        > )
                        > ) Tzn jakich opcjii? I których ekspertów?
                        >
                        > Pewien klasyk polskiej myśli politycznej określił podobne zachowanie jako
                        > rżnięcie głupa...Nie rozmawialiśmy o tym nigdy, choćby częściowo powyżej? Mam
                        > ponownie wymieniać nazwiska innych graczy uważanych za best ever (patrz tuż
                        > wyżej)? Albo nazwiska autorytetów z kosza za takowych ich właśnie uważających
                        > (patrz nasza wcześniejsza polemika)? W co ty w ogóle próbujesz grać - przecież
                        > jednocześnie sam przyznajesz, że istnieją na ten temat róźne opinie, a teraz co
                        > -
                        > jednak mam udowadniać ci ich istnienie?


                        Nie musisz udowadniać.

                        > ) ) Jasne; jeśli jakiś Polak czy Francuz od dziecka mógł oglądać non stop mec
                        > ) ze NB
                        > ) ) A,
                        > ) ) czytać pisma o tej lidze, wchodzić na strony internetowe, słuchać opowieśc
                        > ) i
                        > ) ) starszych jak to było za dawnych lat ligi, spotykać się z graczami i ogól
                        > ) e
                        > ) ) nasiąkać całą tą atmosferą w takim stopniu jak Polacy - swoją piłkarską
                        > ) ) ekstraklasą, to nie ma żadnych przeszkód, żeby wiedział o NBA tyle co Jank
                        > ) esi.
                        > ) ) Co
                        > ) ) ja jednak poradzę, że wydaje mi się to możliwoscią raczej teoretyczną -
                        > ) ) szczególnie w odniesieniu do tzw. szerokich rzesz fanów? ;-) Po prostu;
                        > ) ) przeciętnie (co nie jest ujmą dla nikogo w szczególności) Polak wie o NBA
                        > ) mniej
                        > ) )
                        > ) ) niż Amerykanin, a gość z Zachodniej Europy - jeśli już wprowadziłeś go do
                        > ) ) równania
                        > )
                        > )
                        > ) Co nie zmienia faktu że może tak być.
                        >
                        > W jakimś pojedynczym przypadku przecież piszę, że może - ale co to ma do wied
                        > zy
                        > o NBA populacji Polski i USA jako całości?!!!!

                        Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.




    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka