Gość: LB IP: 217.11.142.* 07.10.03, 10:25 Kilka ciekawych, śmiesznych i zastanawiających informacji i sytuacji z obozu Lakersów (info z www.slamonline.com). QUOTES OF THE DAY "Jumping out of the telephone booth. It was a big drop." Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Wilt Re: Wieści z obozu Lakersów IP: *.starnettelecom.pl 07.10.03, 12:38 Widzę, LB, że zrobił się z Ciebie kronikarz Lakers ;-). Popieram tę ewolucję (po co np. tracić czas na wieści z obozu Kings? :-)), a więc dorzucam i od siebie kawałek o zespole z zabawnym zakończeniem: Malone, Payton get settled at camp Print this story AIM this story Email this story BY BERNIE WILSON Associated Press Oct. 4, 2003 5:25 a.m. HONOLULU (AP)— The Glove and the Mailman were thrilled to finally suit up with the Los Angeles Lakers, even if one of the superstars they signed to play with, Kobe Bryant, was a no-show for the team's first full-squad practice. Gary Payton and Karl Malone practiced with Shaquille O'Neal for the first time on Friday, although most of the focus remained on Bryant's absence from training camp at the University of Hawaii. Bryant, who faces felony sexual assault charges in Colorado, didn't make the charter flight that brought the other veterans from Los Angeles on Thursday. The team said the star guard was "under the weather." Lakers spokesman John Black said Friday that Bryant was expected to arrive in Honolulu late Friday night and be at practice on Saturday. He is expected to meet with the media following his first practice. Even if Bryant is "under the weather," Payton said he thinks his backcourt mate needs time to clear his mind. "Let him settle himself down," Payton said. "If you see yourself in the paper every day and people keep talking about you, you will have a little breakdown in yourself, too. So until he gets his mind right, I'm 100 percent behind him. He shouldn't come in until he gets his mind right so he can focus basically on basketball." Bryant is charged with sexual assaulting a woman June 30 in his suite at a mountain resort where she worked. He has said the two had consensual sex. Free on $25,000 bond, Bryant is scheduled to appear Thursday in Eagle, Colo., for a preliminary hearing to determine whether he will stand trial. "Kobe's dealing with a situation; we're going to let him deal with the situation. Our situation is here on this basketball court for the Lakers," Payton said. "When we signed, we were excited. I'm still excited. I'm going to be excited when he gets here because it's going to be even better because I know he's coming." Malone, 40, and Payton, five years younger, signed with the Lakers at discount prices in hopes of winning their first NBA championship. Payton, a 13-year veteran, will be paid the midlevel exception of $4.917 million next year, while Malone gets the veteran's exception of $1.5 million. Malone, who gave up a lot to sign at that low price, said he didn't second- guess his decision after learning of Bryant's case. "I'm the kind of man that once I've made my mind up about something, I don't let anything change that. I don't think about, 'Oh, my God, what have I done?' I think about, 'OK, how many tough situations have I been in my life and I've always fought my way out of them."' Malone said he's facing an even bigger challenge, the death of his mother this summer. "I've lost a whole lot more personally than a championship ring. I lost my mom," he said. "So everything else right now is irrelevant. I'm doing this because this is what she'd want me to do, and I love doing it." After spending 18 seasons with Utah, Malone said it hasn't fully set in that he's a Laker. "I'm sure that first game when we play Golden State here, it'll set in," he said. "But every day I learn the system, every day I take a pass from a guy, every day that I get encouragement from a teammate, I'm going to be a Laker real quick." The Lakers play Golden State on Tuesday and Wednesday nights. Payton said he had a great time in his first Lakers practice as he began learning coach Phil Jackson's system. "We've seen him win championships with this and now I'm a part of it. It's been good for me." The Lakers' string of three straight NBA titles ended last spring with a loss in the Western Conference semifinals to eventual champion San Antonio. O'Neal looked to be a good shape, although he has a bruised left heel. "Small thing," he said. "I got a lot of rest this summer and worked out. So I'm cool. I'll always be cool." Said Jackson: "That backboard's still up there but he grabbed it pretty hard a few times in demonstrative dunks. Explosive. He looked good." Every time O'Neal was asked about Bryant, he replied by saying "CAT." The translation: "Mean's Can't Answer That," O'Neal said. "Meow. Meow. Meow, meow, meow. Meow, meow, meow, meow, meow. ... Can't answer that." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Wieści z obozu Lakersów IP: 217.11.142.* 07.10.03, 13:07 Gość portalu: Wilt napisał(a): > Widzę, LB, że zrobił się z Ciebie kronikarz Lakers ;-). Popieram tę ewolucję > (po co np. tracić czas na wieści z obozu Kings? :-) W porównaniu do Lakers w Kings niewiele się dzieje. No może poza fajnym strojem w jakim wystąpił(a) ostatnio Gerald Wallace. Po prostu nikt z Kingsów nie wpadł na podobny sposób spędzenia lata jak KB, brak nowych zawodników (takiego kalibru jak w Lakersach), a Adelman robi normalne treningi koszykarskie. Po prostu nuda... ;) Natomiast fajny tekst gdzieś wyczytałem, w którym sugerowano, iż wraz ze nowymi twarzami w Lakers, Tex Winter powinien obmyślić nową strategię gry w ataku: QUADRANGLE OFFENSE. :)) LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Wieści z obozu Lakersów IP: *.starnettelecom.pl 10.10.03, 16:04 Gość portalu: LB napisał(a): > Gość portalu: Wilt napisał(a): > > > Widzę, LB, że zrobił się z Ciebie kronikarz Lakers ;-). Popieram tę ewoluc > ję > > (po co np. tracić czas na wieści z obozu Kings? :-) > > > W porównaniu do Lakers w Kings niewiele się dzieje. No może poza fajnym strojem > > w jakim wystąpił(a) ostatnio Gerald Wallace. Po prostu nikt z Kingsów nie wpadł > > na podobny sposób spędzenia lata jak KB, brak nowych zawodników (takiego > kalibru jak w Lakersach), a Adelman robi normalne treningi koszykarskie. Po > prostu nuda... ;) Właśnie: co do zawodników, to w Kings, oprócz Brada, paru mniejszego kalibru (Songaila, Massenburg) zastąpiło paru lepszych (Turkoglu, K. Clark). Jest więć dobry temat do zastanowienia się, czy Kings są wciąż najgłębszym zespołem w NBA. Broniłem tej tezy w starciu z fanem Spurs Jabolem (należą mi się podziękowania z obozu Sacto ;-)), ale nie jest to już tak oczywiste jak dawniej. Nie mówiąc o porównaniu z offseason moves i nowymi pierwszymi „5” innych potęg Zachodu. Przyznaj, LB: czy sam nie sądzisz, że najlepszy czas na zdobycie mistrzostwo przez Kings już minął? > > Natomiast fajny tekst gdzieś wyczytałem, w którym sugerowano, iż wraz ze nowymi > > twarzami w Lakers, Tex Winter powinien obmyślić nową strategię gry w ataku: > QUADRANGLE OFFENSE. :)) > > LB Tak, też coś podobnego słyszałem (tylko chyba z innym słowem). Miłe, ale niepotrzebne: skoro w Bulls trójkąty mogły funkcjonować tylko z 2 gwiazdorami i nie robiły się z nich linie, to w Lakers chyba mogą funkcjonować z czterema? ;- ) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Kings IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 02:17 Gość portalu: Wilt napisał(a): > Przyznaj, LB: czy sam nie sądzisz, że najlepszy czas na > zdobycie mistrzostwo przez Kings już minął? Kings powinni byli zostać mistrzami w 2002 r., ale jak wiadomo plany pokrzyżowali im sędziowie. Natomiast na Twoje pytanie odpowiem inaczej. Od czasu jak oglądam NBA tylko trzy drużyny były drużynami, o których mógłbym powiedzieć, że rzeczywiście były to drużyny mistrzowskie: - Detroit Pistons 89-90 - Chicago Bulls 91-93 i 96-98 - Lakers 00-01. Te drużyny, rzeczywiście były najlepsze i miały to coś: odpowiedni skład, talent, umiejętności, charakter, wiarę w siebie i takie bezczelne przekonanie, że nikt nie jest w stanie ich pokonać. Żadna z pozostałych drużyn, które zdobyły mistrzostwo w latach 1989-2003, moim zdaniem i w moim wyobrażeniu, nie jest "drużyną mistrzowską". Po prostu w danym sezonie wygrały więcej meczów niż inne, ale to nie o nich będą po latach rozmawiać kibice. Czy ktoś się podnieca mistrzowską drużyną Houston Rockets, albo Spurs. Tzn. też nie chcę deprecjonować ich osiągnięć, wygrali zasłużenie, ale to nie jest to. Otóż przy całej mojej sympatii dla Kings, jakoś nie widzę ich w fotelu mistrza. Nie są w tej chwili (i nigdy nie byli, stąd też nie uważam, że najlepszy okres na zdobycie przez nich mistrzostwa już minął, wręcz przeciwnie - jeśli wyeliminują mankamenty o których piszę, to mogą jeszcze powalczyć) dla mnie drużyną mistrzowską, w takim moim (może mało precyzyjnym) rozumieniu z następujących powodów: 1. Trener Adelman nie potrafi wykrzesać z tej drużyny więcej niż wynosi suma talentów poszczególnych graczy. A tylko to pozwoli na pokonanie pozostałych drużyn na zachodzie. Gdyby na jego miejscu był Phil, to jestem przekonany, że Kings mieliby już 2 tytuły. Adelman jest dobrym trenerem, ale nie jest trenerem który zdobędzie dla Kings mistrzostwo. [Drużyny które uważam za "mistrzowskie" prowadzili Chuck Daly i Phil Jackson] 2. Brak lidera - clutch shootera. W Kings brakuje mi jednoznacznego lidera. Takiego, który w najważniejszym momencie weźmie piłkę i wrzuci ją do kosza. Kings fajnie grają zespołowo ze słabymi drużynami, ale gdy przychodzą play-offy, to nie ma komu trafiać. W roli "go-to guys" najlepiej sprawdzają sie zawodnicy, którzy mogą zarówno trafić za trzy, jak i wejść pod kosz (np. Iverson, Bryant, Pierce, McGrady - z tych współczesnych). Wysocy gracze do takiej roli raczej nie pasują, stąd też Webber, Divac czy Miller odpadają. Christie to klasyczny obrońca, więc pozostają Bibby, Stojakovic i Jackson. Wydawało się, że może takim gościem stanie się Bibby, ale on w minionym sezonie się gdzies zagubił. Poza tym on i Jackson są niscy, a to ułatwia powstrzymanie ich obrońcom (Iverson i I. Thomas to wyjątki). Być może taką role mógłby spełniać Stojakovic. Osobiście byłbym za tym, żeby go wypróbować jako lidera zespołu - niech na nim spoczywa największy ciężar zdobywania punktów (aczkolwiek po kontuzji Webbera nie pociągnął zespołu do zwycięstwa nad Dalas). Ale nie wiem jaką koncepcję ma Adelman. [W moich "mistrzowskich teamach" takimi graczami byli: Thomas, Dumars, Jordan, Pippen, Bryant, Horry] 3. Kontuzje Kontuzje prześladują Kings. Tylko Divac, Christie i Clark zagrali w zeszłym sezonie po 80 meczów. Reszta wypadała na dłużej lub krócej ze składu. [Kontuzje omijały kluczowych zawodników wymienionych przeze mnie drużyn w latach, w których zdobywali oni mistrzostwo] 4. Defensywa "Offense wins battles but defence wins wars." Kings powinni to sobie wypisać w szatnie wołami na tablicy. Tu nie ma się co rozwodzić. Kings dużo rzucają, ale i dużo punktów tracą. Na poziomie o jakim ta drużyna marzy, trzeba bronić. Kings mają tu wiele braków i albo je wyeliminują, albo marzenia o mistrzostwie trzeba będzie odłożyć na później. [O defensywie Bad Boysów i Bulls nie ma co mówić bo była bardzo dobra. Lakersi byli nieco słabsi, ale mieli w środku Shaqa] Na razie, nie widziawszy żadnej z drużyn, nie chcę prorokować kto ma największe szanse na mistrzowstwo. Natomiast na pewne nie są to Kings. Przynajmnie tak mi się wydaje. Pzdr, LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Kings IP: *.starnettelecom.pl 28.10.03, 16:04 - Oczywiście odrzucamy wszystkie prowokacje odnośnie sędziów jako zupełnie nieuzasadnione ;-). - Nie zgadzam się też, że Bulls’93 i ’98 byli bardziej „mistrzowscy” (w sensie dominacji) niż Lakers’2002, przy czym parę – oczywiście zupełnie nieuzasadnionych ;-) – pretensji sędziowskich i do nich, jak pamiętasz, dałoby się odnieść. - Ale oczywiście racja; są mistrzowie i mistrzowie – z tym, że zanim się będziesz martwił, jacy championi sa z Kings, trzeba, by najpierw w ogóle championami zostali ;-). I tu przypominają mi już zdecydowanie Jazz około 1999 – niby wciąż pretendenci, ale już nawet nie najpoważniejsi i powoli schodzący ze sceny. Mistrzostwo mogą oczywiście jeszcze zdobyć – ale bardziej stawiałbym na Lakers i chyba (z powodów psychologicznych) na Spurs. - Zupełnie zgadzam się tu z przytoczonymi przez Ciebie powodami: co do Adelmana powiedziałbym nawet, że wydobywa z drużyny MNIEJ niż wynosi suma jej talentów; przejęcie roli pierwszej opcji przez Peję to dobry pomysł, ale problem w tym, że on też clutch za bardzo nie jest (rzuty lepiej wychodzą mu na konkursach); stąd też wzięło się przecenianie (w przenośni i dosłownie) Bibby’ego jako lidera i clutch player – mówiłem, że nie jest wart tych pieniędzy!; a co do Webbera w każdym razie… gdyby na jego miejscu był Nowitzki, to nie musiałbyś teraz opowiadać o spisku sędzió w 2002 r. (może ja bym opowiadał? ;-)). I dlatego właśnie wolę Dirka. - Zastrzeżenia można mieć tylko do fragmentu o defensywie: Hollinger z CNNSI sporządził zestawienie obrony poszczególnych drużyn nie pod względem traconych pkt. (bo to mylące i zależy od tempa gry), ale pkt. traconych przy każdym posiadaniu piłki i wyszło, że Kings są lepsi niż by to wyglądało (choć nie dorównują Spurs czy Lakers nie licząc ostatniego sezonu), a np. Heat – gorsi. - Ale pozostaje jeszcze inny problem: ta krótsza w tym sezonie ławka. Może Kings podłapią jeszcze T. Hilla czy Masona? Ale na razie nic nie słychać. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Kings IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 01:10 Gość portalu: Wilt napisał(a): > - Zastrzeżenia można mieć tylko do fragmentu o defensywie: Hollinger z CNNSI > sporządził zestawienie obrony poszczególnych drużyn nie pod względem traconych > pkt. (bo to mylące i zależy od tempa gry), ale pkt. traconych przy każdym > posiadaniu piłki i wyszło, że Kings są lepsi niż by to wyglądało (choć nie > dorównują Spurs czy Lakers nie licząc ostatniego sezonu), a np. Heat – go > rsi. Pisząc o słabej defensywie Kings miałem na myśli jej niedoskonałość w porównaniu do najlepszych drużyn na Zachodzie. W zasadzie zgadzasz się, że bronią gorzej niż Spurs i Lakers, a to że mają lepszą defensywę niż Heat? No cóż, who cares? I tak, żeby zdobyć mistrzostwo muszą pokonać SAS i LAL, wiec to że bronią lepiej niż drużyny które nie awansują do play-offs to żadna dla Kings pociecha. LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Kings IP: *.starnettelecom.pl 31.10.03, 15:45 No, trochę słabszą obronę od LAL czy SPurs Kings mogliby nadrobić silniejszym atakiem: ale skoro sam sugerujesz inaczej, kimże ja jestem, żeby Ci się sprzeciwiać? ;-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Kings IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 21:58 Kings są jedną z najlepszych drużyn jeśli chodzi o grę w ataku - mam na myśli liczbę dobrych strzelców i ich skuteczność. W tym elemencie ciężko o poprawę. Przecież nie zaczną rzucać po 120 ptk. na mecz ze skutecznością 60%. Dlatego muszą się skupić na poprawie obrony, zwłaszcza że zdarzają się czasem takie mecze, że nic nie chce wpadać do kosza, nawet z łatwych pozycji. Natomiast gra obronna jest bardziej "stabilna", jeśli wiesz co mam na myśli. Pzdr, LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Defensywa Kings IP: 217.11.142.* 03.11.03, 14:47 Poprawa gry obronnej Kings będzie bardzo, bardzo trudna. Tym bardziej, że drużyna staciła: - Jima Jacksona (którego osobiście bardzo lubię od czasów "trójki panów J" w Dallas) - silnego fizycznie zawodnika, dobrego strzelca i przede wszystkim defensora; - Keona Clarka; - Scotta Polarda (obaj to zawodnicy podkoszowi). Ci trzej to byli zawodnicy, którzy sporo wnosili do gry obronnej Kings - dodawali jej twardości i stabilizacji. Bez nich obrona Królów będzie podlegała większym wahaniom (Miller ich nie zastąpi) i trudniej będzie Sacramento utrzymać stały i odpowiedni do aspiracji tej drużyny poziom defensywy. A teraz jeszcze brakuje Webbera i stąd już obrona w ogóle jest do dupy - przegrana z Nuggets najlepiej o tym świadczy. LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sacto Re: Wieści z obozu Lakersów IP: *.bonair.com.pl 07.10.03, 13:45 Dawno czytasz LINKSy LB ? Niedalej jak w piątek był polski akcent, napisał o wymianie Phoenix z Memphis: (..)they also get Cezary TrEbansky whoever that is... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: Wieści z obozu Lakersów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 22:56 Też zauważyłem tego Trebansky'ego. No cóż, i tak dziw, że w ogóle o nim wspomniał. ;) Regularnie zacząłem czytać Linksy kilka miesięcy temu. I trochę się od nich uzależniłem. Nie ma jak małe śniadanie podczas czytania linków Langa tuż przed pracą. Wcześniej tzn. ponad rok temu, incydentalnie zaglądałem do Linków, ale jakoś się do nich nie przekonałem. Bardziej lubiłem czytać teksty Prof. Dondrummond T. Duncan - były bardzo radykalne i śmieszne. Przejrzałem też archiwum Linksów. Po ostatniej awarii prądu w USA i bieżących komentarzach Langa zainteresowało mnie, co pisał o 11 września. Całkiem ciekawe. Czasami pisze o bzdurach, ale zdecydowanie częściej o interesujących rzeczach związanych z koszykówką. Pzdr, LB Odpowiedz Link Zgłoś