Gość: PIJANY KSIĄŻĘ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.01.09, 14:23
Federer - Berdych: nadspodziewanie ciekawy pojedynek. Prawdę mówiąc
spodziewałem się łatwego zwycięstwa Szwajcara, zupełnie nie wierząc
w Berdycha. A tu sprawa pięciosetowa wyszła i Szwajcar w nie lada
opałach i prawie wyrzucony z turnieju. Prawie.
Czech przez 2,5 seta grał jak natchniony - dostał szansę, rzucił
wszystko co najlepsze do gry, był bardzo zdecydowany, grał
konsekwentnie i skutecznie, niestety dla niego w najważniejszym
momencie meczu nie dał rady dopilnować swojego interesu.
Początek nietypowy, Federer z dwoma przełamaniami, ale w plecy, a
nie z przodu. I mocno niewyraźny do tego. Jedno odrobił, ale set
przegrany. Drugi set też dla Berdycha w tiebreaku. 2-0 w setach,
zaczęło tu pachnieć grubą niespodzianką, Berdych niemal bezbłędny
był w tym czasie. Szwajcar wyraźnie nie mógł się rozkręcić po
swojemu i trwale narzucić gry Berdychowi, sam co raz był pod presją
(teraz już wszyscy cisną ile wlezie backhand Federera). A co
przełamał Berdycha, natychmiast przełamanie było odrabiane i kilka
razy to miało miejsce w drugim i trzecim secie. To coś zupełnie
niecharakterystycznego dla Szwajcara, który z reguły jak dorwie
przełamanie, to na nim jedzie do końca seta i tak rozmowa się
kończy.
Gem siódmy trzeciego seta, dramatyczny, okazał się punktem zwrotnym
meczu. Berdych przegrał tu chyba szansę wygrania tego meczu. Czech
prowadził pewnie, potem źle przy siatce, a potem nawet jeszcze
gorzej było, kilka razy w sumie. Przełamany i konsekwencje dalsze
były w postaci seta. Federer tenisowo zaczynający pomału wyglądać na
człowieka przegranego wrócił do gry. Set czwarty RF zaczął od
przełamania (stały fragment gry, przerabiany w poprzednich setach),
ale tym razem nie wypuścił prowadzenia. Przy 5-4 ostatnie kłopoty
Rogera, dwa break pointy dla Czecha, niebezpieczeństwo oddalone
serwisami i po chwili 2-2 w setach. Dalej już z górki dla Szwajcara,
Berdych osłabł, choć trzeba mu to oddać, próbował walczyć do końca.
W miarę upływu czasu w tym meczu serwis Szwajcara jednak coraz
lepiej funkcjonował, a w trzecim i czwartym secie radykalnie
ograniczył liczbę własnych błędów i powoli zaczął przejmować mecz.
W sumie wyszedł z tego nadspodziewanie interesujący i dramatyczny
pojedynek, dużo lepszy niż można było zakładać. No i zawsze warto
zobaczyć Federera pod ścianą.