Gość: aero
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
31.01.02, 20:02
Fragment artykulu z wypowiedziami Placzynskiego (UFA):
"Nieważne, czy oglądają nas tłumy, ważne, by ci, którzy wybrali nasz kanał
zapłacili, ile trzeba" - oto ich dewiza. Ta zasada już obowiązuje, a w
przyszłości będzie najważniejsza. Dla elity - sport na żywo, dla reszty -
relacje w gazetach, następnego dnia. Zainteresowanie sportem raczej nie zginie.
I wg mnie tu sie mylą. Tak jak wczesniej mowil, po co komu olimpiada jesli
obejrzy ja 90% mniej ludzi niz kiedys? To gowno warte.
Nawet bedac na pozycji bogatego. Co z tego ze masz jakies tam dekodery
przyszlosci i mozesz wszystko widziec? po co Ci to skoro wiesz, ze sasiedzi,
ludzie ktorych widzisz na ulicy nie ogladaja tego bo ich nie stac. I co?
Zostajesz sam ze swym "szczesciem". Nie masz sie z kim dzielic radoscia
kibicowania bo wszyscy sa wkurwieni i smutni przez to ze nie moga tez ogladac.
W koncu powstana konkurencyjne imprezy np. "Coca Cola Public Cup" - ktora
bedzie dwa lata po World Cup tylko ze w TV publicznej.. i ludzie wtedy wszyscy
beda to ogladali wiec bedzie to dla nich lepsze impreza niz tradycyjne
mistrzostwa swiata. Nie sadzicie?