Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Znow o kaskach,

    IP: *.cyf-kr.edu.pl 29.10.09, 15:17
    Bedzie troche prowokacyjnie, ale przy okazji dyskusji w innym miejscu
    internetowego swiatka, znalazlem interesujce opracowanie amerykanskie na temat
    przydatnosci kaskow w sportach zimowych. Amerykanskie, ale dane pochodza z
    calego swiata. Autorem jest nosiciel kasku, choc wydzwiek opracowania wydaje
    sie byc neutralny w kwestii przydatnosci kaskow, a juz na pewno w sprawie
    ewentualnego nakazu. Poczytajcie: www.ski-injury.com/prevention/helmet
    Obserwuj wątek
      • jeepwdyzlu Re: Znow o kaskach, 29.10.09, 16:11
        Finally, be aware that there is no conclusive scientific evidence
        that helmets reduce the risk of death in the event of a high speed
        collision with another object. Wearing a helmet does not make you
        invincible and may not offer you full protection if you have a high
        speed impact - so go careful, especially if there are trees on or
        near the pistes you're using. Such events though are very rare and
        do not, in my opinion (and that of many other snow sports
        researchers) justify a blanket law mandating their use.
        -------
        ale o czym tu duskutować?
        wnioski są oczywiste
        czy obowiązkowe ESP i ABS w samochodach bezpośrednio ratuje ludziom
        życie?
        zapewne tak - tylko jak to zmierzyć...
        Kask - zwiększa bezpieczeństwo. Ale jako o_andrzeju chcesz to
        udowadniać? Codziennie w trakcie sezonu dziesiątki tysięcu ludzi
        wali o glębę czy w cokolwiek na stokach całego świata - część z nich
        miałaby poważne urazy.. A nie ma czy ma mniejsze.. Jak to policzyć?
        Nie da się...
        jeep
        • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: *.dsl.bell.ca 30.10.09, 03:43
          Da sie policzyc uwierz mie ze jak udezysz kaskiem tak ze bez kasu dostal bys
          urazu to masz lekki wstrasniene glowki ze nie pojezdzisz za duao i w 98% lekko
          liczac konczy sie to interwncja i odnotwaniem wypadku. Impakt uderzenie
          [solidngo glowa w kasku jest w znaczym stopniu tluminy ale w duzje mierze tez
          przenoscoany na glowk delikwenta. Wierz mi na slowo ze kasknie zaltwia
          wszystkigo a przy silnym udezenieu dochodzi do mniejszych czy wiekszych wstrasow
          muzgu i tu poprzestane na opsach zostawiajac na goku daszy ich ciag zeby nie
          wchodzic w zbyt graficzne opisy takich przypadkow.

          Wniosek jest jeden kask nie watpiwie chroni ale nie do konca
          I jak mowia w raporcie jak przywalisz glowak to i innym czesicami cala tez
          lamia sie zebra czasmi przbujaja pluca ... .

          Nic nie zastapi umiejstnosci, obycia, rozsadku i realnej oczyeny swoich
          mozliwosci [ nawet ejali jest najleprzy to ocnean sowich mozliwoasc w dnnym dniu
          i czy tez porze dnia ] to glowne zabezpiecznie i to waniejsze niz noszenie
          kasku z ktorego nie radze rezygnowac.
      • ortodox Re: Znow o kaskach, 29.10.09, 16:33
        Czuję się sprowokowany ;)
        Nie przesadzaj o_andrzeju! Wydźwięk artykułu, a szczególnie konkluzji jest jednoznaczny. Kask chroni przed urazami podczas upadków i co najważniejsze, nie ma żadnych dowodów na to, że sam w sobie może być przyczyną innych zranień, czy ograniczeń. Nie zabezpiecza przed wszystkim i nie czyni narciarza nieśmiertelnym.
        To akurat wydaje się oczywiste nawet bez badań naukowych.
        Myślę, że my tu na forum, powinniśmy raczej propagować używanie kasków, zamiast poddawać pod wątpliwość sens ich stosowanie. Choćby dlatego, że nikt nam nie może zarzucić marketingowej indoktrynacji itp ;) Ja sam . jestem świecie przekonany o słuszności użycia kasku przez absolutnie każdego narciarza. Wynika to nie tylko z przytoczonego artykułu, zdrowego rozsądku, ale także własnych doświadczeń. Choć nie miałem zbyt wiele poważnych upadków w swoim narciarskim życiu, jednak były sytuacje, w których być może zawdzięczam mu życie. Również moja zona dzięki hełmowi w bardzo poważnym i nieprzyjemnym wypadku ucierpiała zdecydowanie mniej.
        Jeśli to mimo wszystko nie wystarczy, by wydać 200zł na kask, które można przecież wydać na obiad ... to trudno.
        pozdro.
        • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.cyf-kr.edu.pl 29.10.09, 17:08
          Przytoczylem ten link, bo uwazam ww. opracowanie za najlepsze i najbardziej
          obiektywne jakie dane bylo mi przeczytac w tym temacie. Wnioski kazdy wyciagnie
          sobie sam, o ile rzecz jasna znam jako tako amerykanski. Ja tez wyciagnalem. Nie
          kupuje kasku, choc bylem bliski jego kupna w zeszlym roku. Ale zone bede
          namawial do jego kupna, a dorosle dzieci juz od dawna w nim jezdza.
          • ortodox Re: Znow o kaskach, 29.10.09, 17:47
            Nie wiem, czy każdy zna na tyle biegle angielski (amerykański) :))
            Jeśli można wiedzieć ... co Ciebie tak zniechęciło?
            Chyba nie to, że w kasku jednak nie będziesz nieśmiertelny? ;))
            pozdro.
            • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.ghnet.pl 29.10.09, 21:36
              Spodziewalem sie bardziej przekonywujacych dowodow na skutecznosc kaskow.
              Okazuje sie, o czym poniekad wszyscy wiemy, ze procent urazow glowy wsrod innych
              urazow jest niewielki (ok. 15%, z wyjatkiem dzieci, gdzie procent jest istotnie
              wyzszy, dodajamy, ze nawet te 15% urazow zdarza sie przewaznie z innymi, typu
              kolana, sciegna, itp.), ze kask moze byc przydatny, tzn. lagodzic skutki urazu
              glowy w ok. 30% i to lekkich, bo przy tych powazniejszych i tak nas nic nie
              ratuje i wreszcie, o czym tez dobrze wiemy, wiekszosc wypadkow spowodownych jest
              brawura i niedoszacowaniem swoich umiejetnosci/mozliwosci do warunkow i
              sytuacji, a tak naprawde to przewaznie zbyt szybka jazda. W zasadzie o tym
              wiedzialem, ale teraz ktos mi to ladnie opakowal. Zreszta, jak juz wczesniej
              napisalem, bardzo mi sie ten raport spodobal, jest nietendencyjny i w miare
              mozliwosci kompletny (jak widac trudno znalezc wiarygodne i obszerne statystyki).

              Jezdze bardzo dobrze, ale wzglednie wolno. Bardzo rzadko upadam, a jesli juz to
              nigdy na glowe (choc zdarzalo mi sie na nia upasc kilka razy w zyciu, glownie w
              symolicznym tego slowa znaczeniu). Najgorszy upadek sprzed kilku lat byl na
              lodzie, gdy przywalilem biodrem, ktore niestety do dzis czuje. Przez prawie 50
              lat jezdzenia nigdy nie odnioslem kontuzji glowy, tylko raz, lekko, przywalila
              mnie wypieta narta i to przez brak skistopow (kiedys narta byla wiazana przy
              pomocy paska, ktory mial unimozliwic jej samodzielna jazde po wypieciu). Na
              stokach nie daje sie trafic innym, bo albo jezdze bokami tras stosunkowo waskim
              smigiem albo srodkiem trasy, ale dobrze kalkulujac trajektorie i dobrze sie
              wokol siebie rozgladajac. Na palcach jednej reki jestem w stanie wskazac
              sytuacje, w ktorych w moim narciarskim zyciu doszlo do kolizji z innym
              "zawodnikiem". Nie uprawiam zadnego freeride, ograniczajac sie co najwyzej do
              jazdy obok trasy.

              A kask mi przeszkadza - probowalem z nim jezdzic. Przeszkadza takze w
              trasporcie, trudno go upchac na polke, gdy jade autokarem, przeszkadza w marszu,
              bo musze go przytroczyc do plecaka, a na glowe zalozyc czapke.

              Tyle o mnie. Bynajmniej nie odradzam jego kupna innym, zwlaszcza poczatkujacy,
              sredniozaawansowanym i tym dobrze, ale ostro jezdzacym. Dzieciom zdecydowanie
              polecam. Nie wspominam tutaj jazdy pozatrasowej, nie mowiac o wszelkich formach
              skialpinizmu, gdzie uzywanie kasku jest oczywistoscia.
              • Gość: aga Re: Znow o kaskach, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 21:54
                A ja uważam że zawsze powinno się jeździć w kasku .w zeszłym roku miałam wypadek
                bez mojej winy,a otóż stałam sobie zboku na stoku odpoczywając i nagle
                dziewczyna która jeszcze chwilkę wcześniej siedziała na tyłku zjechała na
                snowbordzie prosto na mnie w taki sposób że podcięła mi nogi a ja poleciałam do
                góry i spadając rąbnęłam głową o jej deskę w samą krawędź i aż boję się pomyśleć
                co by było z mojej głowy gdyby nie kask który pękł.
              • ortodox Re: Znow o kaskach, 29.10.09, 22:17
                Nie wiem jak patrzyć na ten raport. Nie twierdzę, że jest tendencyjny, że coś przekłamuje. Jednak w nim samym jest informacja o wcześniejszych raportach, w których wykazywano nieco inny obraz statystyczny, a które miały odchylenia ze względów politycznych??? Sam taka informacja może już budzić pewne wątpliwości, czy aby ten, też nie jest również ... . To po pierwsze.
                Poz drugie, mimo wszystko wynika z niego, że hełm jest jakimś zabezpieczeniem, a nigdy nie wiadomo z jakim zdarzeniem będziesz miał "przyjemność" zetknąć się. Szczególnie, że akurat według tego raportu Twój styl jazdy( stosunkowo wolno) daje największe szanse na skorzystanie z dobrodziejstwa kasku.
                Poz trzecie, jakoś nie chce mi się wierzyć, że kask Ci przeszkadza. Może powinieneś próbować innych modeli. Dla mnie jazda w kasku jest zdecydowanie wygodniejsza niż w czapce. Hełm jest ciepły, świetnie pasują do niego gogle. Oczywiście, że jest to dodatkowy gadżet do wożenia. Dlatego właśnie lepszy jest samochód ;)
                Myślę, że chyba zbytnio uspokoiłeś się tymi amerykańskimi statystykami. Jednak Polska to nie Ameryka i tutaj te statystyki mimo wszystko mogą wyglądać nieco inaczej. Bardziej zatłoczone trasy i mniej doświadczeni i wyrobieni narciarze ( statystycznie) może całkiem zmienić statystyki. Oczywiście na niekorzyść.
                Nawet gdyby jednak przyjąć te dane za dobrą monetę, zawsze można sobie wyobrazić, że znajdziesz się w tym ułamku promila ... to po czwarte. No i jeszcze na koniec po piąte. Tak rozumując, można by zrezygnować z ubezpieczania się, a jednak chyba nie myślisz o tym.
                pozdro.
                • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.ghnet.pl 29.10.09, 22:47
                  > Nie wiem jak patrzyć na ten raport. Nie twierdzę, że jest tendencyjny, że coś p
                  > rzekłamuje. Jednak w nim samym jest informacja o wcześniejszych raportach, w kt
                  > órych wykazywano nieco inny obraz statystyczny, a które miały odchylenia ze wzg
                  > lędów politycznych???

                  Mial sluzyc za podkladke dla wprowadzenia obowiazku noszenia kaskow. Podano
                  zreszta razace bledy. Ale oczywiscie trudno byc na 100% pewnym
                  "bezinteresownosci" i tego chwalonego przeze mnie raportu. Wydaje sie jednak b.
                  rzetelny.

                  > Szczególnie, że akurat według tego raportu Twój styl jazdy( stosunkowo wolno)
                  > daje największe szanse na skorzystanie z dobrodziejstwa kasku.

                  Moja powolnosc jest wzgledna, bo dla niektorych jezdze jak wariat. :) Po prostu
                  caly czas kontroluje jazde i nie bawi mnie wielka predkosc. W raporcie jest
                  raczej mowa o niewielkich predkosciach rozwijanych przez poczatkujacych.
                  Wiadomo, ze padaja bardzo czesto i jest to zupelnie normalne, a nawet wskazane
                  zjawisko, co potwierdza goralskie powiedzonko: "jak sie nie przewrocisz, to...

                  > Poz trzecie, jakoś nie chce mi się wierzyć, że kask Ci przeszkadza. Może powini
                  > eneś próbować innych modeli.

                  Moze zle probowalem, a moze moja glowa jest wybitnie nietypowa. Np. mam na niej
                  niewielki, ale bolesny przy nacsku guzek spowodowany tym poprzenio opisanym
                  uderzeniem narty. :) Jakies 12 lat temu na Gubalowce. Moj kolega dlugo szukal
                  kasku na swoja miare i znalazl dopiero... w Internecie. :)

                  > Myślę, że chyba zbytnio uspokoiłeś się tymi amerykańskimi statystykami. Jednak
                  > Polska to nie Ameryka i tutaj te statystyki mimo wszystko mogą wyglądać nieco i
                  > naczej. Bardziej zatłoczone trasy i mniej doświadczeni i wyrobieni narciarze (
                  > statystycznie) może całkiem zmienić statystyki.

                  Tu masz racje. Wazki argument za noszeniem kasku. Patrzac na polka Kasiny czy
                  Bialki, jazda bez kasku wydaje sie wrecz samobojstwem. Ale jak napisalem, staram
                  sie przemykac bokami.

                  Nigdy nie mow nigdy, dlatego i ja sie nie zaklinam, ze kasku nie kupie. Ten
                  raport mnie tylko troche zmitygowal, ale kto wie...

                  Jeszcze raz powtorze. Nie chce bys postrzegany jako przeciwnik kaskow, bo nim
                  nie jestem. Najlepszy dowod, ze bede optowal za kaskiem dla zony. Nawet ona sie
                  starzeje (choc znacznie wolniej niz ja :)) i kask moze sie jej przydac w pewnych
                  sytuacjach (w zeszlym sezonie przywalila niegroznie glowa gdzies na Sella
                  Ronda). Rozpoczynajac ten watek chcialem przede wszystkim dostarczyc namiar na
                  bardzo udane wg. mnie opracowanie. Na temat kaskow dyskutuje sie i kloci na
                  wielu forach, ale prawie nigdy nie podaje rzetelnych informacji. Staralem sie
                  choc troche naprawic te tendencje. :)
                  • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: *.dsl.bell.ca 30.10.09, 03:34
                    Raport jest OK troche wygladzony pod poprawnosc polityczna ale tez dobrze
                    wywazony. Warto czasmispojzec na sprwae szerzej i to wlasnie ten raport nam
                    daje. Pomijac ze odczarowuje magie bezpieczenstwa Kasku to stawia problem jazdy
                    w kasu na wlasciwym miejscu deigniujac ze nie jest to antidotum na glupote, brak
                    umiejtnosci czy porostu brak obyci w gorach, na stou na nartach itp.
                    Co do miejc w ktorych kask wydaj sie nie odzowny zgadzam sie z toba.

                    Zageszczenie jakie jest na popularnych stokach to podstawowy czynnik decyzyjny.
                    Nie mniej mowiac o zagesczeniu pozwole sobie napoknc osobiscie mialem dwa razy
                    gips na rece i nit bylo to wynikiem spektakuladnych upadkow i spadnia po 30
                    50 m w wyszszych gorach [freeride] czy nawet w dawnych czasch w Teatrach poza
                    trasami. a zwylkymi podcieciami [sniespodzewanymi ] w duzych stacjach
                    narciarskich raz stojac niewinne przed buda z zarlem u podnuza stoku pojechal
                    mnie nisepodziewanie gosciu bedac komplenit nieprzygotowanym p[arlem upadajac
                    oparelm sie rka o podloze drugi gdzies juz wpsominalem wczesniej - niby nie
                    groznie sie to konczylo bo tylko malymi odpryaskami kosci w okolicach dloni nie
                    mniej gipsik byl zakaladany.

                    Wynika z tego ze zageszcenie na stokach zwlascza tych latwiejszych jest
                    czynnikiem wpywajacym na zwiekszenie mozliwiasci doznania urazow.

                    To ze kask nie jest wygodny i w noszeniu i w trasporcie to fakt i nie ma co do
                    tego dorabiac teori a ze chroni glowke przed urazami to fakt wiec warto go uzywac.

                  • robak_58 Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 09:00
                    Właśnie przed tygodniem rozpocząłem 4 sezon jazdy w kasku. Nie
                    podchodzę do tego tak emocjonalnie jak co poniektórzy w stylu że:
                    uratował Mi być może życie czy uchronił przed kalectwem itp. Po
                    prostu kupiłem kask, zapewne gdzieś w podświadomości zbombardowany
                    informacjami o ich bezpieczeństwie i tyle. Nie mam z tym problemu
                    też i z tego powodu że choć zajmuje sporo miejsca to da się wcisnąć
                    do niego i rękawice i gogle i skarpety narciarskie i maskę i jak
                    jest miejsce coś tam jeszcse, czyli sumarycznie nie zajmuje wiele
                    miejsca. Kasku jeszcze nigdzie nie zostawiłem zaś czapek różnych to
                    bez liku, jest dużo cieplejszy choć przy słonecznej i ciepłej
                    pogodzie zdecydowanie za ... gorący !!!. Jest jeszcze coś co Mnie
                    przy dyskusji o kaskach szczerze irytuje tak jak przy wypadkach z
                    udziałem pijanych kierowców (tu zupełnie nieadekwatna analogia ale
                    wydaje Mi się że w miarę obrazowa). Otóż mam mieszane odczucia że
                    kładzie się główny nacisk na zakładanie kasku gdy tymczasem wypadki
                    urazów głowy są w zdecydowanej mniejszości, ignoruje się iemal
                    zupełnie wypadki z kontuzjami kończyń dolnych które niejednokrotnioe
                    kończą się trwałym kalectwem. To jakaś chora sytuacja że połamać
                    nogi, rozwalić łękotki, zerwać więzadła kolanowe, połamać barki i
                    obojczyki jest akceptowalne zaś upadek na głowę już nie !!!. To jak
                    z wypadkami pijanych kierowców którzy stwarzają ich 9-11% ogólnej
                    ilości. Słusznie piętnuje się takich kierowców ale co z 90% tych
                    trzeźwych szaleńców. Bezkarni ???.
                    • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.cyf-kr.edu.pl 30.10.09, 12:25
                      > Otóż mam mieszane odczucia że
                      > kładzie się główny nacisk na zakładanie kasku gdy tymczasem wypadki
                      > urazów głowy są w zdecydowanej mniejszości, ignoruje się iemal
                      > zupełnie wypadki z kontuzjami kończyń dolnych które niejednokrotnioe
                      > kończą się trwałym kalectwem. To jakaś chora sytuacja że połamać
                      > nogi, rozwalić łękotki, zerwać więzadła kolanowe, połamać barki i
                      > obojczyki jest akceptowalne zaś upadek na głowę już nie !!!.

                      Mam to samo. Przy kazdym smiertelnym wypadku na nartach pojawia sie pierwsze
                      pytanie: "czy mial/miala kask?". Z raportu i zdrowego rozsadku wynika, ze czy
                      mial/miala czy tez nie, smierc i tak by nastapila. Jak dla mnie przecenie a sie
                      role kaskow. I za duzo sie o tym dyskutuje. :) Usmieszek, bo sam zaczalem tym razem.

                      Jeszcze gorzej jest w rowerach. Tam dyskutuje sie o kaskach jeszcze wiecej, a
                      prawda statystyczna jest bardziej brutalna niz w sportach zimowych. O ile w
                      sportach zimowych potwierdza sie przydatnosc kaskow, o tyle statystyki z krajow
                      (Australia, Nowa Zelandia), w ktorych obowiazuje kask sa smutne. Liczba
                      wypadkow, w tym urazow glowy pozostala na zblizonym poziomie, natomiat zmalala
                      liczba rowerzystow :) Do roweru zniechecil ich obowiazek uzywania kaskow.
                      • ortodox Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 16:59
                        Gość portalu: o_andrzej napisał(a):

                        > > Otóż mam mieszane odczucia że
                        > > kładzie się główny nacisk na zakładanie kasku gdy tymczasem
                        > > wypadki urazów głowy są w zdecydowanej mniejszości, ignoruje się > >iemal zupełnie wypadki z kontuzjami kończyń dolnych które
                        > > niejednokrotnioe
                        > > kończą się trwałym kalectwem. To jakaś chora sytuacja że połamać
                        > > nogi, rozwalić łękotki, zerwać więzadła kolanowe, połamać barki i
                        > > obojczyki jest akceptowalne zaś upadek na głowę już nie !!!.
                        >
                        > Mam to samo.
                        > pytanie: "czy mial/miala kask?". Z raportu i zdrowego rozsadku
                        > wynika ...
                        ---------------
                        Myślę, że nikt nie ignoruje takich wypadków. Ja przynajmniej się z tym nie spotkałem. Jednak śmierć wywołuje najsilniejsze emocje i nie ma się co dziwić. Przy nawet najcięższym kalectwie pozostaje nadzieja. Przy śmierci ... nie zostaje już nic. Nie można poza tym mieszać tego rodzaju urazów do tej dyskusji, gdzie rozmawiamy o ochronie głowy. Nie ma póki co odpowiednika kasku dla ochrony kończyn, stawów kolanowych itp. Nawet, jeśli można sobie coś takiego wyobrazić teoretycznie, to w praktyce nie będzie to możliwe, bo nie znajdziecie w każdym sklepie narciarskim czy supermarkecie stosownych urządzeń, podczas gdy kaski są ogólnie dostępne i lekceważenie tej możliwości jest dla mnie mało logiczne. Doprawdy nie przekonuje mnie argument, że śmierć, lub inny ciężki uraz głowy jest mało prawdopodobny. Także i to, że kask nie czyni nieśmiertelnym.
                        Zastanawiam się, jaką rolę u sceptyków nie użwywających kasków z wyboru odgrywa nadmierna pewność siebie. Jakże złudna, ale przecież jeżdżąc po stoku bez kasku, to tak prawie jak bez trzymanki na rowerze ;) jeśli już na rowery zeszło. Czyżby chcieli w ten sposób pokazać, że nic nie może się stać, bo są lepsi. A może tylko, że nie są mamisynkami ;)
                        • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, orto - zerzedzisz i basta IP: 70.51.166.* 30.10.09, 21:11
                          "...
                          . Doprawdy nie przekonuje mnie argument, że śmierć, lub inny ciężki uraz głowy
                          jest mało prawdopodobny.
                          ..."

                          Dlatego tez zrezygnowals z skesu bo nie ma w sumie 100% nie wchodzisz do
                          drewnianago kosciloa bo i tam moze celga na glose spasc,
                          oczywiscie nie jezdzisz autem bo tez mozna miec wypadek i to smiertelny ... .
                          Daj spoko - jak nie masz co napisac to walij sobie lufe brendy albo dwie a nie
                          zrzedz.
                • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: *.dsl.bell.ca 29.10.09, 23:07
                  Zastrzegam sie ze to moje osobiste zndanie prosze tego nie brac jako porade czy
                  namawianie do olanie kaskow
                  Zgadzam sie z tym raportem powiem wiecej ze jest on bardzo lagodny
                  Zagdzam sie z Andrzejem co do przeszkadzanie itp
                  Mojz decyzjia o juezdzenieu w kasku jest balansem pomiedzy umiejtnosciami
                  miejcami gdzie sie jezdzi i poprawnoscia polityczna.
                  Sluzbowo musze jezdzic w kasku nie jet to dla mnie zawygodne. Czy bezpiecnzne
                  napewno tak jesli zalozymy ze ktos mi przypapra narta w glowe albo udeze glowa
                  z stal przeszkode [ pwenie pozostanie jakis tam wstrzas muzgu ale unikne obrazen
                  fizycznych.
                  Kiedys ktos mie wepchnal w gaszcz drzew w ostatniej chili zaslonilem glow
                  rekoma - troche szumialo ale nie dlugo jedye co mi pozostalo to odprysk kosci w
                  nadgarstku powstalym od zegarka na reku.
                  Gdyby to sie stalo w kasku pewnie milabym zgruchotana reke w nadgarstu i
                  przedramieniu. No ale kto to wie?
                  Poprawnosc polityczne powoduje ze malo sjet takich badan a jesli sa to sa
                  bardzo delikatnie komentowane.
                  Napeswno kas chroni glowe od spotka ze stalymi obiektami i to juz moze bye
                  podstawa decyzji o jego noszenie ale ta decyzja pownna byc nasz a nie powinna
                  byc wynikac z nakazu.

                  • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.cyf-kr.edu.pl 30.10.09, 12:16
                    > Sluzbowo musze jezdzic w kasku nie jet to dla mnie zawygodne.

                    Wlasmnie w raporcie pisza, ze w resorcie (coz to za glupie zanczenie slowa
                    "resort" u Anglosasow, poprzekrecali lacinskie czy francuskie znaczenie) Vail
                    wszyscy pracownicy maja obowiazek noszenia kaskow od tego sezonu.
                    • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: 70.51.166.* 30.10.09, 13:43
                      Tutaj najbardziej przechlapane maja instuktorzy I i II stopna [stopni tutaj mamy
                      iv] uczacy na oslich laczkach. Wisna goraca a oni drepcza czy tez pluguja w
                      kaskach na plaskich stokach gdzie nikogo poza wolna
                      zsowajcymi sie novicjuszami nie ma.

                      No coz latwij mowic o kaskach wrecz ich wymagac [mozna latwo wykazac sie
                      pozorna dzialanoscia ] niz np solidnie uczyc podstaw nie tylko jazdy ale i
                      zachowania sie na stoku.

                      • jeepwdyzlu Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 13:55
                        Wy tu gadu gadu
                        a ja właśnie przed chwilą kupiłem sobie nowy kask..
                        taki z pompką dopasowującą do głowy
                        Nowe materiały, nowe systemy wewnętrzne, ciekawsze zapięcia, nowe
                        kolory...
                        Waży 530 gram (stary 700)
                        Firmy nie wymieniam, bo to nie miejsce na reklamę...
                        Ale zwracam uwagę, że firmy inwestują, coraz więcej sprzedają,
                        dokunują segmentacji rynku (dla pań, dla młodzieży..)
                        Kaski są coraz wygodniejsze, za kilka lat pewnie większość będzie
                        miałą zintegrowane szybki - a ta dyskusja będzie wywoływac uśmiech.
                        Tendencji na rynku odwrócić sie nie da.
                        jeepwkasku
                        • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: 70.51.166.* 30.10.09, 15:16
                          OK, gratulujac wspanialego zakupu pozwole sobie z innen tzw. beczki
                          w sprawie kaskow i ich wplywu na bezpieczenstwo na stokach.

                          Cala indoktrynacja na temt bezpieczenstwa jazdy w kasku jest przesadzona [
                          dalje twierdze ze warto go miec] ale daja to falszywe poczucie bezpiecenstwa i
                          zaprasza do bardziej ignorackeiej jazdy co moze byc przyczyna zwkekszenia
                          prawdopodobienstwa wypadkow. Baaa !!! kaski z wbudowanymi sluchawkami ktre monza
                          podlaczyc do roznyc wytwarzaczy dzwikoa [ipods ... ] To juz nie tylko pomylka
                          ale totalne
                          zaprzeczenie bezpieczenstwa na stoku !!!!!!!
                          • jeepwdyzlu Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 16:00
                            rok temu w val gardenie
                            przemiła włoszka właścicielka pensjonatu mi mówiła
                            że ich regionalne stowarzyszenie turystyczne
                            rozważało MOCNE podnisienie cen skipasów w wysokim sezonie.
                            z 200 np na 500 euro
                            po co? własnie żeby zmniejszyc liczbę narciarzy na stokach
                            większość była za
                            ale sprawa upadła, bo w grę wchodził interes wielu miejscowości, nie
                            tylko w jednej dolinie - bo większoć narciarzyi tak kupuje skipas
                            dolomiti superski
                            ok - na razie sie nie udało - ale pisze o tym, bo miejscowi uważają,
                            że ludzi na stokach jest zbyt wielu i pomimo ogromnej infrastruktury
                            (właśnie w val gardenie to widać) - z roku na rok na stokach jest
                            coraz bardziej niebezpiecznie...
                            czy wyższe ceny to właściwy kierunek? Wcale nie jestem pewien..
                            ale to temat na inną dyskusję..
                            Pozdrawiam
                            jeep
                          • ortodox Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 17:17
                            Słuchać muzyki na stoku można nie tylko w kasku. Są najróżniejsze słuchawki, które można zakładać pod czapkę, czy na goła głowę ...do ucha. Kto będzie chciał, będzie słuchał niekoniecznie w kasku, choc to głupi pomysł .. ale i kiepski to argument przeciw kaskom. Podobnie jak to, że prowokują do szybszej jazdy, stwarzając złudzenie bezpieczeństwa. Idąc tym tokiem myślenia można by kwestionować także zasadność ostrzenia krawędzi w nartach, nie mówiąc nawet o porządnym smarowaniu ślizgów. Chyba mógłbyś Jozzo, wymyślić coś mądrzejszego, żeby zamanifestować swą niechęć do kasku. Takimi argumentami mądrych nie przekonasz, a o głupich chyba Ci n ie chodzi.
                            pozdro.
                            • zolviu Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 18:52
                              ortodox napisał:

                              > Idąc tym tokiem myślenia można by kwestionować także zasadność ostrzenia
                              krawędzi w nartach, nie mówiąc nawet o porządnym smarowaniu ślizgów.

                              totalnie nietrafione. sluchanie muzyki czy zalozenie kasku w zaden sposob nie
                              wplynie na rozwijana predkosc ani zdolnosc manewrowania, a ostrzenie i
                              smarowanie jak najbardziej

                              to tak jakby stwierdzic ze ludzie sluchajacy muzyki w samochodzie lub
                              niezapinajacy pasow idac tym tokiem myslenia powinni jezdzic na lysych oponach i
                              bez hamulcow. jedno nic nie ma do drugiego
                              • Gość: jachu Re: Znow o kaskach, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 23:45
                                wadlug mnnie ortodox napisal:
                                "Kto będzie chciał, będzie słuchał niekoniecznie w kasku, choc to głupi pomysł .. ale i kiepski to argument przeciw kaskom. Podobnie jak to, że prowokują do szybszej jazdy, stwarzając złudzenie bezpieczeństwa. Idąc tym tokiem myślenia można by kwestionować także zasadność ostrzenia krawędzi w nartach, nie mówiąc nawet o porządnym smarowaniu ślizgów"
                                To jednak jak najbardziej trafiony argument
                                • zolviu Re: Znow o kaskach, 01.11.09, 00:43
                                  no ale nie rozumiem czego nie rozumiesz? :p

                                  mojego postu?

                                  to jeszcze raz dla slabszych :p

                                  pisze ze to glupie, ortodox przedstawia to jako punkt widzenia jozzo, a to jest
                                  tok myslenia ponizej jakiegokolwiek poziomu
                                  chodzi o to zeby osmieszyc jozzo

                                  czy Ty jachu tez nie rozumiesz o co chodzi jozzo?
                                  • Gość: jachu Re: Znow o kaskach, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.09, 16:52
                                    Skad to przekonanie ze to ja czegos nie rozumiem?
                                    Chyba jest odwrotnie. Twoj tak myslenia pasuje do omawianej sytuacji jak kalosze do fraka. Jesli kask ochronny wg. jozzo prowokuje do brawury bo daje bezpieczenstwo tak samo powinno byc z naostrzonymi nartami albo dobrymi wiazaniami. Logika jozzo jest nastepujaca.
                                    Im bezpieczniej tym wiecej brawury i szalenstwa. Kumasz chlopie o co w tym chodzi? Co ma do tego muzyka w samochodzie i lyse opony?
                                    • zolviu Re: Znow o kaskach, 01.11.09, 17:52
                                      gość portalu: jachu napisał(a):

                                      > Jesli kask ochronny wg. jozzo prowokuje do brawury bo daje bezpieczenstwo tak
                                      samo powinno byc z naostrzonymi nartami albo dobrymi wiazaniami. Logika jozzo
                                      jest nastepujaca. Im bezpieczniej tym wiecej brawury i szalenstwa

                                      to Twoje wnioskowanie jest na poziomie czterolatka, ujawnia Twoj brak argumentow
                                      i chec skierowania dyskusji na temat "co jozzo mial na mysli"
                                      mial na mysli to co napisal czyli ze kask sklania do brawury. tylko tyle i az
                                      tyle, to jego zdanie i mozna z nim polemizowac a nie dokladac mu łatke jakiegos
                                      dziwaka co to zaraz kaze nam nie ostrzyc nart

                                      co do porownania z samochodem
                                      jesli napisze ze sluchanie glosnej muzyki PROWOKUJE do szybszej jazdy to wg
                                      Ciebie uwazam tez napewno ze dobre opony i sprawne hamulce prowokuja do szybszej
                                      jazdy i napewno bede zachecal do nie wymieniania klockow ani opon? takie wnioski
                                      bys wyciagnal? jesli tak to wracaj do przedszkola
                                        • zolviu Re: Znow o kaskach, 01.11.09, 21:24
                                          w sumie to faktycznie niepotrzebna dyskusja z kolejnym wcieleniem al9, juz
                                          ładniejszym nickiem byl ten dżip w p.zdu, przynajmniej okreslal gdzie
                                          nieuchronnie zmierzasz :p

                                          mam nadzieje ze inni widza jak staracie sie zrobic glupka z jozzo ktory sam ma
                                          wieksza wiedze i praktyke narciarska niz wy we dwoch. ladniej troche umiecie
                                          pisac po polsku ale z tego akurat NIC nie wynika. kopiuj/wklej z poradnikow
                                          decathlonu kazdy glupi potrafi zrobic, tylko innym sie po prostu nie chce :p byc
                                          moze nie musza sobie poprawiac samooceny
                              • ortodox Re: Znow o kaskach, jak juz powiedzialem smecisz 30.10.09, 22:23
                                Na kilkanaście modeli które przymierzałem ... tylko dwa miały słuchawki. Na dodatek, wcale nie miały w instrukcji nakazu ich używania. Można słuchać także podczas jazdy na wyciągu, prawda?
                                Czy auto z popielniczką jest nakłanianiem do palenia? A ogrzewanie musi być używane także podczas upałów?
                                Naprawdę nie stać Ciebie Jozzo, człowieka gór ;) na lepsze argumenty przeciw kaskom. Napisz lepiej coś o "rikoszecie" albo jak kask uciął komuś głowę ... albo jak wybił komuś zęby podczas małego buuuum.
                                pozdrawiam ;)
                                      • ortodox Re: spokojnie Jozzo ... 31.10.09, 16:43
                                        Przepraszam, co robisz specjalnie dla mnie?
                                        Wytłumacz o co Ci chodziło i czego nie zrozumiałem w Twojej wypowiedzi? Zarzucasz kaskom, że prowokują do brawury i nakłaniają do słuchania muzyki. Uważam to za śmieszne argumenty przeciw kaskom i że mógłbyś wymyślić coś poważniejszego, bo na razie te bzdety nie są godne człowieka gór.
                                        pozdro.

                                        pozdro.
                                        • al-fredo Re: spokojnie Jozzo ... 31.10.09, 18:08
                                          Tym razem jozzo ma racje.
                                          Kaski prowokuja do brawury i naklaniaja do sluchania muzyki.
                                          Te argumenty wydaja sie tobie smieszne poniewaz przy twoim zolwim
                                          tempie oraz braku audio ciebie nie dotycza.
                                          pozdro
                                          • Gość: o_andrzej Re: spokojnie Jozzo ... IP: *.ghnet.pl 31.10.09, 23:38
                                            O widze, ze pojawil sie rzadki gosc. Dawno Cie Fredo nie "widzialem". Ciekaw
                                            jestem czy Ty jezdzisz w kasku? Zawsze czy czasami?

                                            Jako wirtualny narciarz i bajkopisarz, a zatem malo powazny, konfabulujacy
                                            osobnik nie sadze by kaski stymulowaly do wiekszej brawury. Byc moze, ale i tak
                                            tego nie da sie udowodnic. Natomiast mysle, ze dosc istotna ich wada jest
                                            ograniczenie sluchu. Jak dla mnie sluchanie tego co sie dzieje wokol mnie jest
                                            bardzo waznym elementem bezpieczenstwa i... przyjemnosci. Dodatkowe wlaczenie
                                            sluchawek uwazam za ryzykowna glupote, a pomysl sprzedazy kaskow z zamontowanymi
                                            sluchawkami - za skandaliczny. Ale to moje zdanie.
                                            • ortodox Ograniczenie słuch ... 01.11.09, 10:02
                                              ... rzeczywiście jest pewna wada kasku. Jednak przy odpowiednio dobranym sprzęcie nie jest poważnym problemem. W mim kasku "UVEX" słyszę dość dobrze. Swobodnie można komunikować się z otoczeniem, choć zapewne jest jakieś tłumienie. Podobnie jak przy goglach ograniczenie pola widzenia. Nie oceniałbym tak radykalnie słuchawek w kasku. Oczywiście, o czym już pisałem wcześniej i nie tylko w tym wątku, słuchanie muzyki pod każdą postacią podczas jazdy na nartach to wyłączenie ważnego zmysłu. To wzrost zagrożenia na stoku. Dotyczy to także głośnej i zagłuszającej wszystko muzyki w okolicach barów.
                                              Jednak ocena samych słuchawek, to zupełnie inna sprawa. Można przecież wyobrazić sobie całkiem sensowne wykorzystanie tych dodatków. Choćby komunikacja radiowa pomiędzy narciarzami, przekazywanie radiowo różnych ważnych komunikatów przez służby. Oczywiście, słuchawki powinny powinny pracować w tle naturalnych dźwięków otoczenia i ich nie zagłuszać. Sam pomysł dołożenia słuchawek do kasku nie jest więc zły, lecz złe jest czasem ich wykorzystanie, a to zupełnie co innego. Nie można więc czynić z tego argumentu przeciw kaskom. Jak to robi Jozzo. To głupota.
                                              pozdro.
                                              • Gość: Jozzo Re: Ograniczenie słuch ... IP: 70.51.165.* 01.11.09, 22:13
                                                zestan inzynuowac i przekrecac sens moich wypowiedzi.
                                                Nie wymyslaj jak dzieciak 4 letni argumentow do obrony sowich teori typu
                                                komunikaty komunikacja z innymi itp i nie odwracaj kota ogonem mowiac
                                                wycofujac sie z poprzednich wypowidzi typu no tak w moim [nie jestes pepkiem
                                                swiata i wykadnia ] w miare dobrze [przeciez w miar to nie znaczy ze dobrze -
                                                Achh szkoda tego konczyc same sprzecznosci i przekrety. Napisz cos swojego moze
                                                ci sie dua a nie czepiaj sie innych.

                      • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.ghnet.pl 30.10.09, 19:00
                        > Tutaj najbardziej przechlapane maja instuktorzy I i II stopna [stopni tutaj mam
                        > y
                        > iv] uczacy na oslich laczkach. Wisna goraca a oni drepcza czy tez pluguja w
                        > kaskach na plaskich stokach gdzie nikogo poza wolna
                        > zsowajcymi sie novicjuszami nie ma.

                        Ciekawe, ze w Austri i we Wloszech, nie mowiac o Polsce, nie zauwazylem by
                        instruktorzy jezdzili w kaskach. Powiedzmy, ze w wiekszosci byli bez kaskow.
                        Rozumiem, ze ci kanadyjscy musza w nich jezdzic.
      • ewangelizator_carvingu Re: Znow o kaskach, 29.10.09, 23:35
        moje zdanie jest takie - kask może przydac sie jeden - dwa razy w
        życiu, ale wtedy ratuje życie albo przynajmniej od kalectwa

        jak ktos go nie chce - jego wybór, nie powinno sie do nich
        przymuszać, jednak namówiłem juz praktycznie wszystkich znajomych i
        nikt nie narzeka

        sam uzywam kasku i uwazam go za duzo wygodniejszy niż jakakolwiek
        czapka - idealny komfort termiczny, w trasnsporcie nie jest wcale
        uciążliwy - ja pakuje do niego rekawiczki, gogle, okulary itp -
        wszystko mam na miejscu

        jedymy minus - gorszy odbiór dźwieków
        • Gość: web Re: Znow o kaskach, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 13:36
          w dalszym ciągu nie jeżdżę w kasku. Mi przeszkadza, na wiosnę jest za gorący,
          nie słyszę co dzieje się koło mnie, ani też miłego szumu od prędkości w
          uszach:). I jakoś jazda sprawia mniejszą frajdę.
          Tak jak Andrzej jeżdżę dość dobrze / kiedyś bardzo dobrze, ale wiek robi swoje
          :)/ Dziergam boczkiem, lub środkiem, rozpędzam się tylko na pustych trasach.
          Tak, tak - są takie:)
          Jedyne kontuzję / odpukać w niemalowane:)/ to ręka w gipsie po potknięciu się w
          biurze, i skręcona noga po krzywym stąpnięciu na schodku.
          Kaski polecam wszystkim znajomym, ja - niestety - jestem kiepskim wzorem do
          naśladowania.
          • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: 70.51.166.* 30.10.09, 13:48
            Hey web, to nie wiek a jak mawia moj serdeczny kumpel to uboczy efekt globalnego
            ocieplenia.
            Dowod na to ponoc jest prosty jak on mawia [moj kumpel] jak nie bylo
            globalnego ocieplenia to czlowiek nie mail zadyszki, biegal, jezdzil szybciej
            itd .. .
          • ortodox Re: Znow o kaskach, 30.10.09, 17:22
            Gość portalu: web napisał(a):
            > Kaski polecam wszystkim znajomym, ja - niestety - jestem kiepskim
            > wzorem do naśladowania.
            ------------------
            Nie ty jedna. Podobnie jest z wieloma palącymi lekarzami, uczciwymi politykami po wszystkich stronach ... . Hipokryzja staje się modna i niedługo będzie obowiązującym standardem.
            pozdro.
      • Gość: jachu Re: Znow o kaskach, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.09, 23:31
        Gdyby nie to, ze bylem dzisiaj na grobach bliskich. Jak co roku 1 listopada. Myslalbym, ze to prima aprilis. Czyli co? Juz po sezonie? Na szczescie nie. To tylko przechwalki narciarzy doskonalych.
        Takich ciekawych opinii o kaskach nie slyszalem jak zyje. Chyba za krotko. Najciekawsza z nich to "nie mam nic przeciwko kaskom, polecam wszystkim, ale sam nie uzywam, bo mi nie jest niepotrzebny. Kazdego z tych madrali zapraszam na test. Ja bede w kasku, wy nie, bo nie potrzebujecie. Potem bedziemy walic glowa w śnieg, lod, drzewa, i w co tylko chcecie madrale. Bedziemy to robic tak dlugo az ktos odszczeka swoje slowa. Potem napiszemy z tego testu sprawozdanie ku przestrodze innym. Co wy na to madrale?
        • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: 70.51.165.* 02.11.09, 05:28
          Czytasz vez zrozumina szukajc punktow ktore latwo przekrecic, wycinasz z
          kontkstu czesi zdan tworzc stek insynuacji.

          Najgorsze ze nie zrozumiales najwazniejszego [swiadczy o tym twoje zaproszenie
          do konkurecji wlaenia glowa w podloze]
          Nie zrozumiales ze przewaznie czyli prawie zawsze przy urazeniach w ktorychkask
          choni glow dochodzi rozniez do innych obrazen czasmi wrecz krytycznych bedacych
          przyczyna zejscia albo powanych obrazen
          Np polamine zeber z przebicem pluca lub innych obrazen orbanow wewnetrznych itp itd.
          No ale to juz bylo nie wygodne i wylecialo z twojego komentarza -
          czyzbys byl orto pod innym nnikiek[?]


          • zolviu Re: Znow o kaskach, 02.11.09, 09:01
            Gość portalu: Jozzo napisał(a):

            > czyzbys byl orto pod innym nnikiek[?]

            taa, albo ort albo al, jeden z nich dwoch napewno. ort caly czas marzy przeciez
            o zastapieniu wote na miejscu administratora. gdyby skupil sie na tym co potrafi
            najlepiej czyli kopiowaniu poradnikow decathlonu i opisach jego wirtualnego
            narciarstwa juz mysle by nim byl. moze swoje prawdziwe ja bedzie teraz pokazywal
            pod jakims innym nickiem? w sumie ta jego chec przedstawienia siebie jako
            wszystkowiedzacego fachowca, tepienie kazdego kto w jego opinii moglby mu
            "zagrozic", odpornosc na argumenty i inne niz jego zdanie, przebywanie tutaj 24
            godziny na dobe tez ma jakies (jak wszystko) podloze w rzeczywistym zyciu.
            jakiego typu sa to problemy, czy brak akceptacji otoczenia, jakies niepowodzenia
            czy kompleksy nie wiem ale cos jest napewno

            o al9 vel dżipie nie podejmuje sie dyskutowac. ocena osoby piszacej pod roznymi
            nickami (w tym samemu do siebie) to zadanie dla specjalistow, nie bede nasmiewal
            sie z choroby, zycze mu szczerze powrotu do zdrowia
              • zolviu Re: Znow o kaskach, 02.11.09, 10:52
                a Ty czyj "klon" ?

                jakos Cie tu nigdy nie widzialem a jestem tu ladnych pare latek.

                moze przynajmniej wypowiedz swoje zdanie NA TEMAT jak juz zarzucasz mi brak
                merytorycznosci.

                tez uwazasz ze jozzo w nastepnym kroku bedzie nas namawial do nieostrzenia i
                niesmarowania nart?

                zal faktycznie
            • ortodox Re: Znow o kaskach, 02.11.09, 20:57
              Zgadzam się z Andrzejem, a konkretnie z tym co napisał w podsumowaniem. Nie ma tam nic, z czym nie zgadzałem się wcześniej. Nie każ mi polemizować z idiotą, bo musiałbym zniżać się do jago poziomu. Zniżanie się do Twojego poziomu Jozzo, to wszystko na co mnie stać, choć też nie jest to zawsze możliwe. Dlatego sprawdzaj co rano podczas golenia, czy przypadkiem nie ma mnie w Twoim lusterku. Jestem prawie pewny, że tam kiedyś mnie zobaczysz i ja nic na to nie poradzę ;)
              pozdro.
              • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, IP: *.dsl.bell.ca 03.11.09, 05:17
                Poniewaz pomyliles zwroty na osi poziomow to tym razem w ponizlej cytowanym
                twoim tekscie byles rozbrajaco ucziwy
                "
                Zniżanie się do Twojego poziomu Jozzo, to wszystko na co mnie stać, choć też nie
                jest to zawsze możliwe.
                "

                A co do porannych widow w lustrze hmmm! mozja zona jest nie tylko swietna na
                stoku wiec to co pojawie sie w moim lustrze przy porannym goleniu jest poprostu
                speltakularnie napawajace energia na caly nadchodzacy dzien.

                Czytanie twoich infantylnych tekstow rozladouje stresy w robocie i ulatwia
                przetrwanie do wypatrywanej kolacji i relaksu na lonie domowego ogniska,

                Zdrowka
                • zolviu Re: Znow o kaskach, 03.11.09, 09:15
                  powinienes skakac z radosci do gory. PAN ŁASKAWCA w swojej dobroci czasem znizy
                  sie do Twojego poziomu i zamieni z Toba slowo. szczesciarzu :)

                  mnie niby nie czyta ;) a ze jego wypowiedz pojawia sie pod moim postem to
                  calkowity przypadek - albo wote zlosliwie ja tam przeniosl :p

                  czyta wszystko od deski do deski, gwarantuje Ci to :)
        • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.cyf-kr.edu.pl 02.11.09, 12:08
          > Ja bede w kasku, wy nie, bo nie potrzebujecie. Potem bedziemy walic glowa w ś
          > nieg, lod, drzewa, i w co tylko chcecie madrale.

          My madrale nie bedziemy walic glowa w snieg, lod czy drzewo, bo umiemy jezdzic.
          :) Jeszcze raz powtorze. Nigdy w zyciu, jak jezdze na nartach czterdziesci pare
          lat, z rozna intesywnoscia, po roznych trasach, nie przywalilem glowa w
          cokolwiek. Ani nikt mi nie przywalil. Czyli da sie. :)

          Tyle glupiej odpowiedzi na glupi komentarz. :)

          Dyskusja jaka wywolalem, pomimo roznych osobistych, zwyczajowych wycieczek i
          przepychanek pomiedzy stalymi uczestnikami tego typu "zawodow" jednak przyniosla
          kilka konstruktywnych wnioskow.

          - warto go uzywac, ewentualne korzysci (oby ich bylo jak najmniej) przeslaniaja
          stosunkowo niewielkie wady (niewygoda dla niektorych, pogorszenie slyszalnosci)

          - nie powinno sie kaskow mitologizowac (Jozzo), tzn. nie jest to panaceum na
          cale zlo; kask niewiele lub nic nie pomoze przy ciezkich urazach, za duzo sie
          mowi o kaskach i ich znaczeniu w kontekscie urazow i wypadkow w stosunku do
          innych znacznie wazniejszych elementow naszego bezpieczenstwa na stoku, jak
          unikanie brawury, nauka jezdzenia, dobre przygotowanie kondycyjne i ogolnie
          biorac zachowany rozsadek

          - mam mieszane uczucia odnosnie dwoch dyskusyjnych tematow: czy posiadanie kasku
          zacheca (mimowolnie) do brawury, przynajmniej niektorych z nas i jak ocenic
          wynalazki w rodzaju sluchawek montowanych w kask. Pomijajac caly kontekst
          miedzyludzki, czyli przepychanki slowne i historyczne uprzedzenia :), czuje sie
          przekonany rozsadnymi uwagami Ortodoxa. Faktycznie sluchawki moga sie przydac w
          roznych sytuacjach, np. do pogadania komorkowego. MSZ dobrze byloby, by
          producenci wyraznie zaznaczali, ze sluchanie muzyki w czasie zjezdzania jest
          zwyczajnie grozne i nie powinno byc stosowane. Odnosnie zachety do brawury.
          Osobiscie nie sadze, ale pewnosci nie mam. Zawsze przy tego typu wynalazkach
          podnosza sie podobne watpliwosci. Np. ABS w samnochodach. Zdecydowanie poprawia
          skutecznosc hamowania i jego bezpieczenstwo w prawie kazdej sytuacji. Ale
          czytalem calkiem powazne opracowania, ze zacheca tez do bardziej brawurowej
          jazdy. Podobne uwagi czytalem odnosnie kaskow dla rowerzystow. Osobiscie uwazam,
          ze tego typu rozwazania: zacheca do brawury czy tez nie, nie maja wiekszego
          sensu, bo nigdy nie da sie tutaj niczego statystycznie wybadac. O ile mozemy, a
          nawet powinnismy, zbierac statystyki podobne do tego, ktore podalem w linku w
          poscie otwierajacym, i wtedy dyskusje dotyczace zawartych w nich wynikow i
          wnioskow maja jak najbardziej sens, to rozprawianie na temat "wydaje sie" czy
          tez "wydaje mi sie" sensu wiekszego nie ma. Mimo wszystko, nawet jesli istnieje
          podejrzenie o wzrost brawury, inne korzysci plynace z uzywania tego czy innego
          wynalazku, przeslaniaja te hipotetyczna wade.

          Tyle moich koncowych uwag w temacie kaskowym.
          • ortodox Re: Znow o kaskach, 02.11.09, 14:37
            Zgadzam się z Tobą co do oceny meritum wątku oraz meritum problemu. Szkoda mimo wszystko, że dyskusja toczyła się w tak wąskim gronie. Z drugiej strony, grono dyskutantów było chyba i tak zbyt szerokie. Trochę szkoda, że wciąż te same osoby, nie mające w istocie nic do powiedzenia, próbują leczyć tu swoje kompleksy. Ponieważ sezon narciarski dopiero nadchodzi, jest możliwość powrotu tego tematu ważnego w późniejszym czasie. Nie sądzę, żeby to co tu napisaliśmy mogło tak naprawdę przekonać przeciwnika lub zniechęcić zwolennika ochrony głowy. Nie mniej jednak, jakiś promień światła na to zagadnienie został nakierowany i ciekawi, szukający realnej wiedzy zapewne oddziela ziarno od plew. Osobiście uważam, że warto jeździć w kasku, nawet jeśli to tylko częściowa ochrona. Nigdy nie ma bowiem wiadomo, czy nie zabraknie nam tych kilu procent, które daje kask.
            pozdro.
            • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, przekretnosc Orta IP: 70.51.165.* 02.11.09, 19:36
              "
              Zgadzam się z Tobą co do oceny meritum wątku oraz meritum problemu. Szkoda mimo
              wszystko, że dyskusja toczyła się w tak wąskim gronie. Z drugiej strony, grono
              dyskutantów było chyba i tak zbyt szerokie. Trochę szkoda, że wciąż te same
              osoby, nie mające w istocie nic do powiedzenia, próbują leczyć tu swoje kompleksy.
              "

              Ze wszystkimi zarzutami pod jego adresem sie zagdza a zaracem przypisuje je
              wszystkim na okolo samemu uskokujac w bok pt to zeby na koncu Expertsko stwerdza
              ze to nie on to inni.

              No i tak od lat czyli dokladnie jak tutaj napisano:
              forum.gazeta.pl/forum/w,380,102254099,102392403,Re_Znow_o_kaskach_.html
        • Gość: o_andrzej Re: Znow o kaskach, IP: *.cyf-kr.edu.pl 03.11.09, 11:52
          Uzupelnieniem moze byc tez to: orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/2268.htm
          (podany przez kolege w grupie newsowej). Przeczytalem nawet pobieznie
          "Ekspertyzy i opinie", ktore wydaja sie b. zrownowazone i rozsadne. W chwili
          obecnej ustawa zmierza w kierunku wprowadzenia oboaiazku noszenia kaskow przez
          dzieci/mlodziez do lat 15-tu.
          • ortodox Re: Znow o kaskach, 03.11.09, 13:11
            Przeczytałem jedno i drugie. Wątpliwości co do konstytucyjności nakazu wprowadzenia obowiązku używania kasków, to osobna para kaloszy. Natomiast z załączonych materiałów wynika jednoznacznie, że użycie kasków może wpłynąć w znaczący sposób na bezpieczeństwo na stokach. Nikt tego tam nie kwestionuje. Jeśli były gdzieś wątpliwości, to na przykład takie czy wprowadzenie powszechnego obowiązku, nie spowoduje na odwrotu w trendzie wzrostowym dobrowolnego ich użycia. Trochę śmieszne, bo oczywiście znajdą się tacy, którzy nie będą jeździć w kaskach bo muszą. Co oczywiście nie znaczy, że jeździli by, gdyby nie musieli. Będą to oczywiście wyjątki, tak jak teraz jeżdżący wbrew prawu bez prawa jazdy, po pijanemu itp. Pomijając ten śmieszny argument, oraz to, cała reszta wydaje się sensowna. Nie bardzo rozumiem też próby ograniczenia ewentualnego obowiązku do osób poniżej 18 roku życia.
            W opiniach też jest o tym mowa, ale w kontekście 16-17 lat.
            W końcu nie ma jakiegoś sensownego uzasadnienia dla takiej decyzji. To nie alkohol, czy papierosy ... to kwestia zdrowia i bezpieczeństwa. Wg mnie, taki obowiązek powinien dotyczyć absolutnie wszystkich. Uwolni to sporą grupę niezdecydowanych od dylematów: kupić czy nie kupić. Myślę, że wprowadzenie obowiązku dla wszystkich ma tę wyższość nad dobrowolnym używaniem, że pozbędziemy się tego kozakowania, które zawsze znajdzie amatorów. Chęć popisywanie się będzie tym większa im więcej osób będzie jeździć w kaskach.
            W przypadku bezwzględnego obowiązku, zejdzie to do absolutnego marginesu.
            pozdro.
            • jeepwdyzlu przymus? o nie 03.11.09, 13:26
              a ja jestem przeciwniekiem nakazów w imię bezpieczeństwa
              to ortodox za daleko idzie
              Patrz np tu:
              www.motofakty.pl/artykul/unia_europejska_chce_czarnych_skrzynek_w_autach.html

              Gdzie jest granica pomiędzy działaniami mającymi na celu
              eliminowanie wypadków, a wprowadzaniem procedur ograniczających
              wolność. czy to dotyczy samochodów czy jazdy na narty - wolałbym,
              żeby urzędnicy mnie nie uszczęśliwiali na siłę...
              Trudno - jak jadę na narty to wiem, że nieco ryzykuję. Chciałbym,
              żeby to ryzyko było niewielkie - ale akceptuje jego istnienie.
              Przecież jak nie wyjadę - to mogę spaść z fotela, albo poslizgnąć
              się na pilocie..
              Walczmy o DOBROWOLNE używanie kasków.
              Ale próby uszczęśliwiania nas na siłę zupełnie mnie nie przekonują.
              Więcej - takie myslenie uważam za niebezpieczne...
              jeep
              • ortodox Re: przymus ...tak 03.11.09, 14:19
                Uzasadniłem dlaczego uważa przymus za korzystny.
                Można się z tym nie zgadzać. Myślę, że i tak na każdy kroku jesteś w ten czy w inny sposób do czegoś przymuszany. Do jazdy po prawej stronie drogi, do respektowania innych przepisów, ograniczeń.
                Taki jest świat, który w imię wyższych celów, ogranicza całkowita swobodę. Spójrz na tę dyskusję. Nie chcę nikomu ubliżać, ale niestety są osoby dorosłe, których świadomość jest wciąż na etapie
                niezbyt rozgarniętego dziecka. Wolność i swoboda, to wspaniale rzeczy, ale dla ludzi rozsądnych. Współczesna cywilizacja to niestety zgoda na ograniczenia. Nie rozmawiamy tu o wysokości koszenia trawy w ogródku, ale o bezpieczeństwie.
                Jeśli chodzi o czarne skrzynki w autach, to nie widzę w tym nic strasznego. Uważam, że powinniśmy szybko mieć coś takiego w samochodach. Jaki tu widzisz ograniczenie wolności. Po prostu łatwiej będzie zidentyfikować winnego wypadku. Czy to źle?
                pozdro.
                • Gość: Robak Nieprawda IP: 81.15.172.* 03.11.09, 15:49
                  Poszedłeś niestety trochę za daleko. Bezpieczeństwo tkwi głównie w
                  umiejętnościach jazdy na nartach a także upadków. Im więcej razy
                  cwiczone tym lepiej. Ten ostatni element był przed wielu laty
                  cwiczony ale teraz nie widziałem by któryś z instruktorów pokazywał
                  jak się upada na stok. Wszak kase wydaje się na jeżdzenie a nie na
                  upadanie !!! a przecież narciarstwo jest sportemn sporego ryzyka i
                  winno byc trenowane wszystko co na stoku się zdarzy, nie tylko same
                  skręty. Jakoś treningi judo czy zapasów rozpoczynają się od
                  cwiczenia upadkow, umiejętności orientacji w czasie upadku i Nikt
                  nie stęka że tak jest, natomiast w nartach wmawia się pod
                  płaszczykiem bezpieczeństwa że jazda w kasku coś Nam gwarantuje. A
                  to niestety nie jest prawdą
                  • ortodox Re: Nieprawda 03.11.09, 16:02
                    Bardzo przepraszam, ale ja nie pisałem o zastąpieniu umiejętności narciarskich kaskiem na głowie. Ustawą o obowiązkowym używaniu kasków Tak to odbierasz???? Jedno nie wyklucza i nie zastępuje drugiego. Co najwyżej uzupełnia. Ale wydaje się, że ta myśl " albo kask, albo umiejętności " jest wyczuwalna w niektórych wypowiedziach.
                    To jest właśnie infantylizm.
                    pozdro.
                • jeepwdyzlu Re: przymus ...tak 03.11.09, 15:58
                  pewnie że nie musimy się zgadzać..
                  jeżdzę w kasku, cała moja rodzina też, namawiam do tego (z sukcesem
                  często) swoich przyjaciół
                  jesli wejdzie w życie przepis nakazujący taka jazdę - w moim życiu
                  się nic nie zmieni..
                  Niemniej - niepokoi mnie idąca coraz dalej chęć uszczęsliwiania
                  ludzi. Piszesz np, że czarna skrzynka pozwoli ustalić sprawcę
                  wypadku. zapewne, ale w ilu przypadkach jest to konieczne? 2%
                  wypadków? 5%? zapewne nie więcej. Natomiast Ty nie widzisz
                  implikacji takiego kroku. Mozliwości odmawiania odszkodowań w
                  banalnych sprawach pod pretekstem zbyt szybkiej jazdy.
                  Przeprogramowywania tych urządzeń. Zdalnego odbioru z nich danych.
                  Postępującej inwiligacji... Niby banalna sprawa ale jestem w 100%
                  pewien, że POWAŻNIE ograniczy moją i Twoją ortodox wolność. Niepokoi
                  mnie w ogóle pomysł uszczęsliwiania mnie takimi rozwiązaniami. Za
                  chwilę ta technologia spowoduje, że nigdzie nie będziesz mógł
                  przekroczyć dozwolonej szybkości, zaparkować w niedozwolonym
                  miejscu, zapalić we własnym samochodzie papierosa. Nie wiem ile masz
                  lat, ale kierunek legislacji mnie - wychowanego niestety w komunie -
                  bardzo rozczarowuje...
                  To samo dotyczy kasku na stoku. Mam go na głowie, bo uważam że ma to
                  sens. Ale jak ktoś nie chce czy nie ma ochoty - nie można mu tego
                  narzucać.
                  Zboczyliśmy nieco z głównego nurtu dyskusji..
                  Pozdrawiam
                  jeep
                  • ortodox Re: przymus ...tak 03.11.09, 16:20
                    Oczywiście, ze będziemy coraz bardziej inwigilowani. To jest nieuniknione. Dlatego dobrze jest ująć pewne rzeczy w ramy prawa.
                    Piszesz prze internet różne rzeczy i jesteś inwigilowany. Ktoś sprawdza Twoje wpisy, nicki jakich używasz, fora w jakich bierzesz udział i z kim rozmawiasz, a nawet o czym. Korzysta z wyszukiwarki i kiedy jesteś mu niewygodny, z zadowoleniem obwieszcza wszem i wobec. Czy w związku z tym, że jeden bałwan z drugim, inwigiluje Ciebie, mamy domagać się usunięcia wyszukiwarki?
                    No niestety, takie czasy. Trzeba się do nich dostosować. Oswoić z nowym. Nową techniką, potrzebami i możliwościami, ale i ograniczeniami. Kiedyś nie było radarów na drodze. Teraz są niemal na każdym skrzyżowaniu. Przestań się tym przejmować i zacznij jeździć zgodnie z przepisami.
                    pozdro.
                    • jeepwdyzlu Re: przymus ...tak 03.11.09, 16:42
                      ha
                      gdyby chodziło o tak banalne sprawy o jakich piszesz - włącznie z
                      przestrzeganiem kodeksu drogowego - specjalnie bym sie nie martwił...
                      Raczej widzę pełzającą tendencję do kontrolowania wszystkich
                      aspektów życia. Kamerami, telefonami, czarnymi skrzynkami...
                      Obym się mylił.
                      Pozdrawiam
                      jeep
                    • zolviu Re: przymus ...tak 03.11.09, 17:06
                      ortodox napisał:
                      > Piszesz prze internet różne rzeczy i jesteś inwigilowany. Ktoś sprawdza Twoje w
                      > pisy, nicki jakich używasz, fora w jakich bierzesz udział i z kim rozmawiasz,
                      > a nawet o czym. Korzysta z wyszukiwarki i kiedy jesteś mu niewygodny, z zadowol
                      > eniem obwieszcza wszem i wobec. Czy w związku z tym, że jeden bałwan z
                      drugim,

                      > inwigiluje Ciebie, mamy domagać się usunięcia wyszukiwarki?


                      dla tych ktorzy nie znaja ortodoxa zapraszam do lektury jednego z jego
                      "szpiegowskich wątków" to tylko probka, ale pokazuje ze tekst o
                      inwigilujacych balwanach to w gruncie rzeczy samokrytyka ortodoxa
                      .
                      najwiekszym inwigilujacym balwanem jest on sam, zreszta sami sobie przeczytajcie:


                      forum.gazeta.pl/forum/w,380,53666276,53666276,Pisac_kazdy_moze_czyli_hold_dla_al_freda.html
            • Gość: Jozzo Re: Znow o kaskach, moje 2 centy do wykadni Orta IP: *.dsl.bell.ca 03.11.09, 13:35
              Starajc sie "wejsc" na twoj wysoki poziom swiadomosci spolecznej i trosce o
              rownosc i demokracje na stokach czyli innymi slowy
              idac po twojej mysli zgodnej z tzw. zamordyzmem mininej epoki to
              proponuje ci zajac sie kolejnymi aspektami naszego bezpieczensta na stokach i
              powanie zajac sie propmowaniem i wporwadzeniem czynnikow jak ponizej ba nawet
              pojsc znacznie dalej:

              kompletny zakaz alkoholu i palenia we szelkich stacjach narciarskich rowniez
              wieczorami w kanjapach jako ze kac nastepnego dnia moze przyczyna groznych
              wypakdow; komplety zakaza ztrzymayeania na stokach poza miejscami dotego clu
              przeznaczoonych iodpowiednio oznakowanych; Radary kontrolujace szybkosc jazdy
              noi oczywiscie znakio ja limitujace; prawojazdy narciarski pozwalajaca na jazde
              na stokach zgodnei z i kategoria; paysy bezpieczenstwa na krzeselkach na
              wyciagach; moze okresowe badania lekarski [wzrok itp;]; obowiazkowe
              ubezpieczenia i system punktow karnych podobny jak w motoryzacji, system koty
              pozwalaby zwiekszac skadki ubezpieczeniowe w chili utraty punktow za
              przekroczenie w/w przepisow i regulacji - najlepiej polaczony z systemem w
              motoryzacji co pozwolioby zwiekszac rownoczesnieskladke ubezpieczenia
              samochodowego; DODA KTOS COS JESZCZE ?
              • ortodox Re: Znow o kaskach, moje 2 centy do wykadni Orta 03.11.09, 14:33
                Cóż Ci pozostało Jozzo? Możesz się tylko śmiać. Macie u was w Ameryce już taki obowiązek i czy chcesz czy nie musisz wozić skorupę na głowie. Inaczej zapewne byś jej nie założył. I to jest najlepszy argument na to, że taki obowiązek powinno się wprowadzić.
                Jak kiedyś pier ...niesz tą skorupa w lód, to sam dojdziesz do wniosku, że czasem niektórym trzeba coś nakazać (jak dziecku).
                pozdro.
      • Gość: Jozzo Czytajc teksty Orta ... IP: *.dsl.bell.ca 03.11.09, 16:00
        Czas skonczyc z karmieniem trolla wiec pare slow podsumowania.

        No wlasnie czytajc teksty ortodoxa to jak by sie przeniesc w czasie i przestrzen
        w Orwell-wskiej rzeczywistosc.
        Jest duzo celnych spostrzezen tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,380,102254099,102392403,Re_Znow_o_kaskach_.html

        Manipultywnosc orta musie segac korzeni w minonej epoce motywacji i przekretow
        motywojujcych wyzszosc sytemu minionej epoki.

        Mozna byc /miec poglday ortodoxyjne jakby na to wskazywall jego nik ale jego
        teksy nie maj nic wspolnego z opostaw ortodxyjna sa poprostu manipulatywne.

        Wracajac do meritum sprawy:

        1.
        Wsponailem o wlsnym szkoujacym doswadczeniu spotakne z twardym podlozem w kasku.
        Glowne przeslanie bylo to to ze wcale nie jest to taki przyjemne i nie chroni
        przed miniwstrzasmi czy tez wstrzasmi muzgu. Mialo to byc wyjsciem podparcia
        ustalen raportu ktory zaprezentowal Andrzej no i do sensownej dyskuji.
        Oczywiscie Orto przekrecil to totalnie aby moc pobrylowc zaspakajc swoje
        megloministyczne zapedy.
        2.
        Wydaje sie totalnym nieporozumieniem uczenie adeptow na oslich laczkach w
        upalne marcowe dni w kaskach - herezja - hmm moze a moze nie ?
        3.
        Nigdzie nie powiedzialem ze kas to nonsens i twierdze ze w wilu przypadkach
        moze uratowac od urazow glowy.
        4.
        Na bazie doswiadczen napisalem tez ze kas nie chroni przed urazami towarzyszcymi
        ktore czest moga byc/sa bardziej niz urazy glowy
        Napisalem to w celu uzmyslowienia sobie ze kas nie jest przapustka
        czy tez panacum na unikniecie obrazen na nartach - bylo zdecydowanie ostrzezenie
        a nie kontargument w sporze o kaski na stoku - oczywiwcie orto uzyl to w
        przekretyny i manipulatywny sposob w celu zaspokojenia sowich mgalomnistycznych ....
        5.
        Generalnie mowiac o kaskach to uwazam ze sa istotnym elementem w systmie
        bezpieczenstwa na nartach nie mniej przesadzania w ich glryfikacji [co czyni
        orto] prowadzi/moze prowadzic do wrecz przeciwnego efektu - poczucia pwenosci
        siebie w momentach kiedy jet to/moze byc zgugne dla nieswiadomego/
        [wpudzczonego w kanal przez orta] delikwenta.
        6.
        Cala otoczka nadmiernej gloryfikacji kaskow powoduje to ze nie mowi/edukuje sie
        ludzi o calej gamie bardziej istotynych elelmentow
        bezpieczenistwa na nartach [jak np: umiejtnosci narciarski w tym tez umiejtnosci
        upadkow [Robak to przywolal z poprzedich lta i tu ma racje totlna], zachownie
        sie na stoku, ocena warunkow pogodowych i umiejetnosc ich przewidywania] no ale
        to trudne, nudnie wiec latwiej bic na oslep czyi w tzw. czamu w dzwony oddajac
        sie dzilaniom pozorynym i zastepczym jak to robi orto w celu zaspokojenia swoich
        ... .
        7.
        I zeby bylo jasne czy warto nosci/jezdzic w kaskach - napewno tak
        ale nie powinno to byc nakazem prowadzacy do karania tych co ich nie uzywaja.
        Np. osla laczka [np wielkosci wiekszej muldy 10% zageszczenia upalne marcowy
        dzien uczymy nowicjusz plugu na miekim wiosennym sniegu [ malo tego ze
        zdejmujemy kurtki tonie bylbym za tym zeby karac tych co zdjema kask. No ale orto
        o jak najbardziej tak wysle za nimi policje bo lamia przepis ktore mu sie marza.
        No bo przeciz on musi zaspokic swoje .... .

        Cheers
        • ortodox Re: Czytajc teksty Orta ... 03.11.09, 17:08
          Ja na razie, to ty Jozzo jesteś mistrzem przekrętów.
          Ze sceptyka, niepolecającego używania kasków podczas normalnej jazdy,
          przemienisz się za chwilę w gorącego zwolennika i propagatora skorupy na głowie.
          Myślę, że spory jest w tym mój udział i z tego bardzo się cieszę.
          Co do spraw poza tematem ... To cóż, skoro aż tak bardzo domagasz się, to
          proszę. Ktoś, kiedyś o Tobie napisał pisał, że jesteś Kaziu! Mnie jest to
          wszystko jedno Jozzo kim Ty jesteś i kim byłeś. Nie wnikam w to, nic nie
          insynuuję, że kiedyś rozmawiałeś sam ze sobą, bo to nieelegancko. Jeśli wiesz,
          co to znaczy elegancko, to wyjmij słomę z butów i załóż stosowne do okazji
          pantofle. Nie odstawaj od innych, bo nie wypada. Inaczej jesteś tyle samo wart,
          co Twój obecnie najlepszy forumowy kolega, a kiedyś Twój największy wróg.
          Pozbawiony zasad, przesiąknięty nienawiścią i zazdrością. Pamiętaj, że z takimi
          kimś daleko nie zajdziesz,a obecnie zmierzasz do szamba. Dziś, wróg jego wroga,
          to przyjaciel. Jutro, dostaniesz w nożem plecy.
          pozdro.
          • zolviu Re: Czytajc teksty Orta ... 03.11.09, 18:13
            hehe, zobacz jozzo, on nie moze zrozumiec ze mozna miec swoje zdanie, niezalezne
            od tego kto w danej chwili nas popiera lub nie

            to jest argumentacja z przedszkola, zenujace:
            "...zobacz jozzo, ten zolviu to nie jest tak naprawde Twoim przyjacielem,
            pamietasz jak byl Twoim wrogiem, nie mozesz sie z nim zgadzac..."

            to czy sie kogos lubi czy nie nie ma zadnego znaczenia w temacie kaskow, a
            raczej w temacie ortodoxa probujacego najgorszych chwytow w celu wyeliminowania
            zdan przeciwnych

            najlepiej zeby razem z obowiazkiem noszenia kaskow wprowadzono obowiazek
            uznawania bez szemrania prawd objawionych pana ortodoxa
            tak, masz racje jozzo, pachnie to komunom, ale dla mnie bardziej nawet orwellem,
            kto czytal rok 1984 ten wie o co chodzi

            nie wiem czy zauwazyles jak ortodox w co drugim poscie tutaj odnosi sie do tego
            co napisalem :p a mial przeciez tego nie czytac!!! :)
            chyba wpadl w rozpacz ze zniza sie do tego zeby Cie prosic, zebys sie ze mna
            nie "przyjaznil" :p

            zenujace
          • Gość: Jozzo Re: Czytajc teksty Orta ... IP: *.dsl.bell.ca 03.11.09, 20:36
            Ten post to typowy przykad na insynuacje,odwracenie kota ogonem i
            obwinianie innych za seoje grzechy przyokazji stwaiajc siebie za przykald. To
            caly ty moj drgo orto. Czyzbys pracowal jako propagandzista dla PO i mistrz
            wizrunku dla sloneczka Peru ;)

            Popatrz na te sowje tkeksty - ZERO Wlasnego zdnia jakis walki szukanie
            przyjazni, wrogow o czym ty piszesz to jest forum tu ludzie wyminaja sie
            pogladami a nie walcza czy sie przyjaznia . Naprawde jetes taki samotny ze
            szukasz tetgo na forum.

            Napiszesz cos z sensem to jak najbardziej zaakceptuje i bede tego bronil przed
            tymi co beda chcieli to zdyskredytowac no ala jak na razie nie latwo znalesc cos
            comilao by znamiona sensy, cien wlanego zdania [ wszystko co piszesz to albo
            meglaomania, czepianie sie innych, ustawianie innych w pozycji do zwlaczania [
            na bazie przekrecania ich opni w strone ktra jest ci wygonieksz do proby
            zablysniecia.

            Jua dlugo namawiam cie do zalozenia watku, ktory moglbys prowadzic i wykazac sie
            sina, znajaca swoej stanowisko i umiejac sensownie bronic swego dania No i co -
            a no to samo.


            • ortodox Re: Czytajc teksty Orta ... 03.11.09, 20:51
              Jozzo, można się ze mną nie zgadać, wytaczać argumenty przeciw ... rozumiem, a nawet ze złości tupać nóżkami(czyli rzucać epitetami) Jednak zarzucając mi brak własnego zdania, kompromitujesz się.
              pozdro.
              • Gość: Jozzo Re: Czytajc teksty Orta ... IP: *.dsl.bell.ca 03.11.09, 21:02
                NIe da sie tobie wytoczyc kontargumentow bo wszystko przkerecach obracasz tak
                jak ci wygodnie albo pomijasz milczeniem za chile cytujac kontragumenty jako
                swoje zdanie. Poprostu polemika z toba jest wrecz niemozliwa.Ty nie broisz sojej
                pozycji ty ustawiasz sie tam gdzie noszenia zupelnie jak slonce peru i jego
                wskazniki.


                Napisalem to wszystko dla twojego dobra a nie po to zeby cie zwlaczac. Nie mam
                nic do dodania wiec niech to juz tak zostanie niech tak juz zostanie jako ze
                dlasze pisanie jest juz bezprzedmotowe wiec so long Ortodoxie
                • ortodox Re: Czytajc teksty Orta ... 03.11.09, 21:23
                  Gość portalu: Jozzo napisał(a):


                  > Napisalem to wszystko dla twojego dobra a nie po to zeby cie
                  > zwlaczac. Nie mam nic do dodania wiec niech to juz tak zostanie
                  > niech tak juz zostanie jako ze dlasze pisanie jest juz
                  > bezprzedmiotowe
                  ----------------------------------
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka