Dodaj do ulubionych

31 SIERPIEŃ 1980 - 2005

14.04.05, 23:08
W ciągu minionego ćwierćwiecza społeczeństwo polskie raz jawiło się jako
całkiem bierne; potem - pełne witalności, energii życiowej. Następnie jako
społeczeństwo reformatorskie, twórcze, gotowe do zbiorowego wysiłku. Wreszcie
jako społeczeństwo ludzi zawiedzionych, zniechęconych, o słabnących więziach
społecznych, rosnącej tendencji do brutalizacji współżycia w sferze prywatnej
i publicznej. Wahania nastrojów społecznych skłaniają nas działaczy do
zapytania:Jacy jesteśmy, jakie jest polskie społeczeństwo?
Obserwuj wątek
    • hanka9 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 16.04.05, 14:37
      nieufne, bo wiele razy oszukane, ale głosujące - ile % ?
      niezorientowane - i dlatego łatwo dające się nabierać - ile %?
      żenująco nieświadome - i zostające w domu w dniu głosowania - ile %?
      Wyrachowane i głosujące bez żenady i bez oglądania się na dobro kraju - ile %?
      Ja myślę że tak circa: kolejno 20, 20, 30, 15.
      Kto uważa inaczej?
      h9
      • tpajak1 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 19.04.05, 17:05
        hanka9 napisała:

        > nieufne, bo wiele razy oszukane, ale głosujące - ile % ?
        > niezorientowane - i dlatego łatwo dające się nabierać - ile %?
        > żenująco nieświadome - i zostające w domu w dniu głosowania - ile %?
        > Wyrachowane i głosujące bez żenady i bez oglądania się na dobro kraju - ile %?
        > Ja myślę że tak circa: kolejno 20, 20, 30, 15.
        > Kto uważa inaczej?
        > h9
        Zgrabnie to ujełaś aczkolwiek wnioski należy wysuwać po odpowiedzeniu samemu
        sobie na pytanie dlaczego do tego doszło? tzn co robiłem/am kiedy się działo.
        Wydawało się wtedy, że politycy to wielcy ludzie a teraz okazuje się, że to są
        tacy jak my i sejm ,powiat,gmina jest dokładnym odzwierciedleniem przekroju
        społeczeństwa. Otworzenie granic zamiast zmobilizować nas do lepszej pracy
        spowodowało owczy pęd do kasy. Może jest wśród nas zbyt mało ludzi uczciwych
        nie zmieniajacych swoich poglądów w zależności od koniunktury i obiecywanych
        pieniędzy( na stołku), układów politycznych i tych nieformalnych o których w
        Sku się wie ale tylko dzięki głuchym telefonom no i absolutnej tajemnicy
        koleżeńskiej. To jakie warunki dał nam sierpień 80 rozjechało się w politykę i
        politykierów, po nich przyszli układowcy i przydupasy. Teraz jest 10 partii 100
        stoważyszeń i każdy do czegoś należy czasami nawet nie wiedząc o co chodzi a
        najczęściej o kasę.
        • hanka9 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 19.04.05, 21:36
          W tej mojej działalności, o której tu na tym forum już kilka razy pisałam, mam
          ustawiczną możliwość poznawania ludzi i ich zachowań powiedzmy to tak: po obu
          stronach barykady. Poznaję tych przeciętnych Kowalskich i tych wybrańców
          narodu. Masz rację - w większości przypadków mandat lub dieta zastępują ideę,
          która jest wysyłana do głębokiego snu. W czasie kadencji trwa upiorny taniec
          chochołów jak w nierealnym śnie wariata!
          Nie ma ideałów, etyki i moralności - to zapomniane w polityce wartości!
          Jest pęd do władzy, popularności i splendorów, które kupuje się u publiki za
          nic nie znaczące słowa obietnic. Z tych obietnic przywykło się już dziś nikogo
          nie rozliczać - to stało się normą! A polityk mówiąc coś do kamery uważa, że
          spełnił już swój obowiązek - jemu też nie przychodzi nawet do głowy, że za
          gadaniem powinno iść konkretne działanie. I w ten oto sposób mamy upiorną grę
          pozorów, która jest naszą rzeczywistością w której żyjemy!
          To pantonima, która demoralizuje coraz to nowe pokolenia!
          Serdecznie pozdrawiam h9
          • tpajak1 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 19.04.05, 22:33
            Czy pochwały skłaniają Cię do jeszcze ładniejszego stylu pisania.
            Na dobrą sprawę kilka postów daje ocenę kim jesteśmy. Sądzę, że m.wojtek ukrył
            w swoim poście coś więcej niż pytanie. Bo zawyczaj pytamy aby otrzymać
            odpowiedź a odpowiedź mówi mu kto odpowiada i co ta odpowiedź za sobą niesie.
            Być może nastepne pytanie czy powinniśmy dalej biernie patrzeć na wypaczone
            przez czas i kasę charaktery ideowców-producentów pustosłowia. Idąc dalej myślę
            o argumentach, które wyrwałyby im stołki spod dupy tak aby wstrząs
            przypomniał , że polityk to nie tylko jęzor ale i ręce a czaszka nosi mózg i
            gały żeby patrzały. Ze swej strony zainteresowany jestem czy ludzie tak jak
            zawsze krytykowali władzę(lokalną)to będą to robić nadal bez względu na to kto
            ją sprawuje czy tez oczekują na ludzi, którzy najpierw swoim programem
            udowodnią autentyczną chęć i determinację w tworzeniu lepszego "poniedziałku"
            a następnie konsekwętną realizacją tego programu udowodnią wyborcom, że byli
            wartymi wyboru.Na dzisiaj brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowa
            szereguje sprawujacych władzę wśród płyt szafy grajacej.
            • hanka9 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 20.04.05, 15:45
              Lubię pisać o swych przemyśleniach - to wszystko!
              Chciałabym, aby nadeszły takie czasy, że ludzie będą sprawiedliwie oceniać
              rządzących, a nie postępować z nim wg zasady: NIE TA OPCJA WIĘC TRZEBA
              KRYTYKOWAĆ CHOĆBY BYŁ ZŁOTY!
              Sprawiedliwa ocena powinna się brać oczywiście z rozliczenia z wcześniejszych
              deklaracji kandydata.
              Szersza społeczność nie jest zdolna do takiej oceny bo nie przejawia
              zainteresowania życiem np. gminy. Nie orientuje się w statutach, ustawach i
              kompetencjach. Przysłowiowych ONYCH trzeba krytykować wszędzie i za wszystko!
              Jednostki zorientowane to przeważnie zupełnie pozbawieni obiektywizmu kumple
              partyjni władzy lub opozycji wraz z rodzinami, które wytrwale poucza się przed
              wyjściem do lokalu wyborczego. Między nim rozgrywa się mecz o wysoką stawkę.
              Reszta obywateli to tylko mięso armatnie do celów arytmetyki wyborczej. To
              mięso nie ma pojęcia dlaczego głosuje akurat tak... Jako uzasadnienie można
              usłyszeć: bo mówili w telewizji; bo mówił ksiądz: bo ładnie wyglądał na
              plakacie; bo kuzyn mi opowiadał że on jest fajny!
              Nie widzę możliwości aby ten stan rzeczy miał szansę zmienić się w najbliższym
              czasie. Sama dwukrotnie startowałam w wyborach i całą tą atmosferę poznałam od
              podszewki. Ktoś autentyczny ale bez kasy ma minimalne szanse. Zwyciężają ludzie
              z ogromną kasą, których stać na bilbordy, plakat, ulotki i spotkania. Tacy
              liczą się tylko z jeszcze bogatszymi od nich. Od takiego daremnie oczekiwać
              zrozumienia siermiężnej codzienności z którą przyszło się zmagać jego wyborcom.
              Widzisz szansę? To melduj i krzycz o niej głośno!
              Pozdrawiam Hanka :)
              • tpajak1 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 20.04.05, 17:32
                Masz racje.
                Zastanawiam się od jakiegoś czasu jakim ludziom jest z tym wygodnie i
                natrafiłem w dzisiejszej GW na przedwyborczy sondaż CBOS o tytule Nie wierzymy
                w partie. Czy w wyborach parl będziesz miał na kogo głosować 43%-tak 41%-nie
                trudno powiedzieć 16%//// Czy w Polsce powinno się utworzyć nową partię?
                58%-nie, 28%-tak, trudno powiedzieć 14%. Nie będę komentował i odsyłam do gw bo
                interpretacje badania mogą być subiektywne poparte przynależnością partyjną.
                Wracając do Twojej "wypowiedzi" mogła byc podzielić się z nami swoimi
                odczuciami z procesu wyborczego nadając ich uczestnikom zmyślone inicjały i
                nieumiejscawiajac w czasie. Sądzę, że da to nam z zewnątrz pogląd i ocenę
                tamtych czasu, pozwoli wyciągnąc wnioski na przyszłośc a chętnym do działania
                na pewno pomoże w ostrożnym formułowaniu programów jeżeli one są najważniejsze.
                Lepiej korzystać z doświadczeń niż otwierać już otwarte. W kontekście
                przytoczonego artykułu być może ktoś autentyczny, niezależny i bez kasy jednak
                będzie miał jakieś szanse w wyborach samorządowych. Jest sporo czasu na
                zaznajomieniem się z osiągnięciami "magistratu" na podpatrywaniu działalności,
                wyciąganiu wniosków bo bez tego każdy nastepny ochotnik nie mający na ręku
                argumetów i zwięzłych propozycji ma nikłe szanse w walce z konkurencją. Jak na
                razie widzę takie szanse min w zainteresowaniu ludzi kogo wybieramy i po co.
                Pozdrawiam i przepraszam m.wojtek, że z niezłej książki zjechałem na wybory ale
                czyż dzisiejsza polityka nie winna sobie przypomnieć po co był SIERPIEŃ.
                Przecież nie chodziło wtedy o samą kiełbasę ale o możliwośc współdecydowania.
                Demokracja za sprawą przekrętów zmieniła się w "korytarz"- wąski tunel w którym
                mało jest miejsca aby wszyscy chętni doszli do ustawionego na końcu koryta.
                Pozdrawiam.
                • hanka9 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 20.04.05, 19:07
                  Ja i bez CBOS-u widzę to wszystko naokoło siebie.
                  W 2001 roku startowałam do parlamentu. Jako bezpartyjna musiałam (NIESTETY!)
                  przykleić się do jakiejś listy i zrobiłam to. Wybrałam partię - wydawało mi się
                  wtedy - najmniej kontrowersyjną i najmniej uwikłaną w groteskę zwaną rządami.
                  Kazali wpłacić 100 zł i dali "naste" miejsce na liście. Przysporzyłam tej
                  liście prawie 1.200 głosów. Nikomu na nic to się zdało- ani liście ani mnie...
                  ani tym pierwszym. Lista nie osiągnęła progu w naszym okręgu. Ja nie miałam
                  pieniędzy na pazerną kampanię, inni mieli i wydawali moc z miną pewniaka a też
                  nic nie wskórali. Obserwowałam jak łapano frajerów na tzw. wypełniaczy listy
                  (lista musi mieć określoną liczbę kandydatów)i ciągnięto od nich kasę: aby
                  dokładali się do bilbordów i do wyborczych imprez. Ludzie wpadali w amok i szli
                  vabank! Zapożyczali się, aby przez kilka dni śnić o zaszczytach posła. Czy
                  mieli w tym swoim kandydowaniu jakieś szczytne cele nie wiem. Ja miałam.
                  Drugi raz kandydowałam w wyborach samorządowych - równy rok po tamtych.
                  Z całej listy weszłam do rady tylko ja. Jedyny materiał jaki miałam to były
                  pisane na komputerze treści i samodzielnie odbijane na ksero. Sama też nosiłam
                  te karteczki od domu do domu, od drzwi do drzwi.
                  Teraz już trzeci rok obserwuję 24 moich towarzyszy niedoli czyli pozostałych
                  radnych. Staram się zrozumieć czym poszczególni radni się kierują. Za nic nie
                  mogę pogodzić się z dyscypliną klubową, którą przywykli się zasłaniać czasem w
                  dramatycznych momentach. Nie liczy się dobro gminy liczy się manifest
                  polityczny. Ciężko takiemu jak ja - jestem dalej bezpartyjna i zamierzam taką
                  pozostać. Ale też daje mi to często legitymacje do tego, aby komuś nawciskać
                  ile wlezie, bez oglądania się na tzw. opcje. Jestem też czasem takim
                  przysłowiowym języczkiem u wagi.
                  Jeżdżę często do Sejmu i biorę udział w posiedzeniu komisji sejmowych (głównie
                  Skarbu Państwa). Mam więc okazję poznawać poszczególnych reprezentantów narodu.
                  W większości są to nadmuchane bęcwały chore na ważność. Wygłaszają bez
                  zająknienia mądrości, świadczące o żenująco niskiej wiedzy o współczesnym życiu
                  mas. I nie ma tu różnicy która opcja - wszystkie są po jednych pieniądzach!
                  Pan Bóg mnie ustrzegł że wtedy nie dostałam się do tego Sejmu bo chyba
                  przepłaciłabym to życiem uczestnicząc w tym kociokwiku politycznym.
                  To jest straszna prawda o parlamencie: LOBBING nade wszystko! Tam nikt nie
                  myśli o ludziach i o kraju, tam liczą się interesy.
                  Jeśli jakoś tego nie potrafimy zmienić i wyprowadzić na normalność to marny los
                  przyszłych pokoleń!
                  A wszystkiemu winien system partyjno - klikowy!
                  h9 :(
                  • tpajak1 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 21.04.05, 00:38
                    Żeby długo nie komentować współczuję, bo kiedy zaczynałaś byłać chętna i ufna,
                    że przydasz się. Obecnie Ludzie "zainteresowani" już okrzepli i sądzą, że jak
                    było tak pozostanie. Sądzę, że sposób w jaki prezentowałaś sie w w.sam. jak
                    najbardziej bedzie wskazany w nadchodzących w.samorzadowych. Codo sejmu to
                    najpierw na dole musimy udowodnić, że da się tanio i skutecznie reklamować a
                    następnie kierować gminami. Sami partyjniacy zrozumieją, że kasa za wejście na
                    listę już nic im nie da. Takie wybory do sejmu do złudzenia przypominają
                    piramidy finansowe w których kto zaczyna zabawę kasuje zyski a reszta to ćwoki
                    bez mózgu. Ale na razie muszą tacy być. Dziękuję za uczciwą ocenę choć nie
                    różni się wiele od prezentowanych przez znajomych, którzy otarli się kiedyś o
                    samorząd. Pozdrawiam k1.
                    • hanka9 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 21.04.05, 08:17
                      Trochę mnie osobiste problemy przygięły do ziemi, ale swoją robotę robię dalej
                      i nie oszczędzam się. Mam nadzieję że sceptycyzm nie zastąpi u mnie w całości
                      tamtego entuzjazmu (że wszystko można jak bardzo się chce!).
                      Serdecznie pozdrawiam Hanka
            • m.wojciech Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 01.07.05, 17:28
              tpajak1 napisał:

              > Czy pochwały skłaniają Cię do jeszcze ładniejszego stylu pisania.
              > Na dobrą sprawę kilka postów daje ocenę kim jesteśmy. Sądzę, że m.wojtek
              ukrył
              > w swoim poście coś więcej niż pytanie. Bo zawyczaj pytamy aby otrzymać
              > odpowiedź a odpowiedź mówi mu kto odpowiada i co ta odpowiedź za sobą niesie.
              > Być może nastepne pytanie czy powinniśmy dalej biernie patrzeć na wypaczone
              > przez czas i kasę charaktery ideowców-producentów pustosłowia. Idąc dalej
              myślę
              >
              > o argumentach, które wyrwałyby im stołki spod dupy tak aby wstrząs
              > przypomniał , że polityk to nie tylko jęzor ale i ręce a czaszka nosi mózg i
              > gały żeby patrzały. Ze swej strony zainteresowany jestem czy ludzie tak jak
              > zawsze krytykowali władzę(lokalną)to będą to robić nadal bez względu na to
              kto
              > ją sprawuje czy tez oczekują na ludzi, którzy najpierw swoim programem
              > udowodnią autentyczną chęć i determinację w tworzeniu lepszego "poniedziałku"
              > a następnie konsekwętną realizacją tego programu udowodnią wyborcom, że byli
              > wartymi wyboru.Na dzisiaj brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowa
              > szereguje sprawujacych władzę wśród płyt szafy grajacej.

              Przeczytałem wszystkie posty. Za nie dziękuję. Zacytowałem Twój, ale muszę
              pochwalić wszystkie wypowiedzi.
              Sam podobnie myślałem i przekonywałem kolegów, że ktoś powinien w Polsce stanąć
              w obronie ideałów Sierpnia 80. Nawet wydałem swoją książkę pt. "Zaczynaliśmy od
              postulatów". Wspomniam w niej o czasach minionego 25 lecia w Skarżysku.
              Byłem przekonany, że Sierpnia bronić powinien NSZZ Solidarność. Nie wiem czy
              Solidarność jest zdolna do wyłuszczenia osiągnięć Sierpnia. Wałęsa ma się
              dobrze, jak sam mówi zajmuje się Danuśką... Więc zwątpiłem i się zastanawiam,
              czy Polacy ze swoimi wrodzonymi wadami, przywarami dadzą sobie bez przywództwa
              radę. Zbliżają się wybory prezydenckie i też nie widzę na liście kandydata z
              charyzmą. Niezrozumiała jest dla mnie wrzawa wokół Cimoszewicza i to świadczy o
              tym , że w polityce brakuje dobrych kadr z prawej strony, że większą przewagę
              mają kadry z lewej strony.
              Pozdrawiam
              m.wojciech
    • lanius5 jacy jesteśmy 17.04.05, 10:41
      Za wulgaryzmy przepraszam, nie chciałbym nikogo, a zwłaszcza Ciebie, nimi urazić.
      Pozdrawiam.
      Życzę miłej niedzieli.

      www.mmj.pl/~cichy/motylek.swf
      • hanka9 motylkom to dobrze! 17.04.05, 16:19
        Rzeczywiście obecnie w narodzie przeważa postawa motylkowa!
        pozdrawiam h9 :)
        • stanislaw.sidor Re: Motylem jestem... 17.04.05, 17:18
          ..bo też nie potrafię wszystkiemu stawić czoła, a jakoś to sobie wytłumaczyć
          trzeba.
          Kłaniam się dwornie
          St.S.
          • hanka9 Re: Motylem jestem... 17.04.05, 20:18
            To rodzaj instynktu samozachowawczego Panie Stanisławie?
            A Pan Poseł w środę cosik inauguruje w Stolycy...
            Proponował wspólny wyjazd a ja mu na to po motylkowemu... ale kurtuazyjnie.
            Serdecznie pozdrawiam Hanka.
            • stanislaw.sidor Re: Motylem jestem... 18.04.05, 09:00
              A ja w piątek brałem udział w Warszawie w czymś podobnym, też z udziałem
              posłów. To nasza Kongregacja Przemysłowo-Handlowa postanowiła zaistnieć w
              kampanii wyborczej. Pewien poseł (mój imiennik) usilnie zabiegał o narzucenie
              naszemu komitetowi wyborczemu nazwy swojego ruchu Polska Racja Stanu. Większość
              wypowiedziała się za. Jeżeli taka zapadnie decyzja, że niedobitki z różnych
              klubów poselskich będą dominować, to ja rad nie rad... motylem będę.
              Z szacunkiem
              St.S.
          • piotrhans Ważne zagadnienie 22.04.05, 13:47
          • piotrhans Wazne zagadnienie 22.04.05, 14:00
            Ciesze sie ze poruszamy temat naszej kondycji w tym 25 leciu. Jestesmy
            swiadkami rocznicy 25 lecia powstania Solidarności wielkiego ruchu społecznego
            które odmieniło oblicze naszego społeczenstwa. I nie mam na mysli tylko upadku
            starego ustroju. To bardzo ciekawy okres i zmian było bez liku. Ja tylko
            chciałbym zwrócic forumowiczom uwagę na potrzebę odpowiedniego uczczenia 25
            lecia Solidarności. I warte jest to nie dlatego żeby spotkali sie kombatanci z
            tamtych lat, lecz aby wyciągnąc z tej rocznicy to co najważniejsze czyli nasza
            tozsamość. Moglibysmy wspólnie zrobic coś aby godnie uczcic rocznice a
            jednoczesnie dowiedziec sie czegos o tym pięknym zjawisku i okresie naszej
            historii tak waznej dla naszej dzis postawy społecznej. Nie zmarnujmy dorobku
            wielu milionów ludzi. Prosze o wypowiedzi. Chętnie słuze pomoca w organizacji
            np. odczytów czy innych przedsięwziec. Porozmawiajmy o tym. Pozdrawiam
            • hanka9 Re: Wazne zagadnienie - co z niego zostało?! 22.04.05, 19:59
              Co zostało z tamtej idei... garść popiołu!
              Nawet wszystkie polskie sentymenty zabrała nam dziś komercja życia!
              Nikt nie ma czasu, siły i ochoty oglądać się wstecz i rozmyślać nad
              przeszłością, zwłaszcza doznając tego, do czego ona nas doprowadziła. No cóż -
              była wiosna ludów, ośmielam się rzec że... zmarnowana.
              Serdecznie wszystkich pozdrawiam i przepraszam za mój pesymizm -h9
              • tpajak1 Re: Wazne zagadnienie - co z niego zostało?! 23.04.05, 16:31
                Idee pozostały w pamięci wiekszości z nas tylko przykryły je pieniadze bez
                których ni huhu. A ilu zwiazkowców tamtych czasów tak naprawdę wiedziało co ich
                czekać będzie za nascie lat. Nie można żyć tylko ideami i czasem przeszłym.
                Życie jest brutalne dlatego też należy do niego podchodzić z większą rezerwą
                niż do zakupu fury.Wyobraźnia nasza nie sięgała tak daleko i dzisiaj pozostało
                nam wyciągać wnioski przed następnymi zmianamia nie po nich. Czyżby wielki brat
                nie powiedział Wałęsie - musisz mieć najpierw otoczenie, które wie co to jest
                wolność i kapitalizm, które doświadczyło niego a nie tylko słyszało od krewnych
                zza oceanu.Podejrzewam, że nikt im nie powiedział ile będzie upadłości,
                przekrętów i jak sie przed nimi bronić. Nie można mówić, że zmarnowano
                osiągnięcia tamtych lat. Najgorszym jest jednak stwierdzenie, którym karmiono
                nas w tamtych czasach, że " transformacja zajmie nam 15-20 lat" co okazało sie
                błędnym przynoszącym straty stwierdzeniem. Nalezało powiedzieć " mamy kadencje
                i jak nie zrobimy to jesteśmy głąby a nie bawić sie w kompromisy i układy.
                Zamiast tworzyć ustawy nowe pieprzono się z ich poprawianiem co zajęło kilka
                razy więcej czasu. Ale to juz mija choć prawnicy nadal komplikują prawo bo boją
                się utraty wpływów i kasy. Dzisiaj to już jest szkoda czasu na czytanie
                repetytorium z wolności. k1
                • sensei4 Re: Wazne zagadnienie - co z niego zostało?! 23.04.05, 18:08
                  tpajak1 napisał:

                  > Idee pozostały w pamięci wiekszości z nas tylko przykryły je pieniadze bez
                  > których ni huhu. A ilu zwiazkowców tamtych czasów tak naprawdę wiedziało co
                  ich
                  >
                  > czekać będzie za nascie lat.
                  A ilu chciało wiedzieć ? A ilu miało wiedzę ekonomiczną i polityczną ?
                  Mieli ja doradcy i wtajemniczeni.
                  Ale jak powstawoło prawo o podwójnym obywatelstwie, o firmach mogących płacić
                  podatki w innych krajach, tam, gdzie mają siedziby w hotelowych łazienkach,
                  "dZon i venczer" z aportem który pies z łatwościa mógł unieść w pysku,
                  to nikt nie załapywał co zaczyna być grane ? A hasełko " małe jest piękne"
                  (powiedz pan to swojej kobicie, komentował taką agitkę jeden z moich
                  znajomych), nikomu ze związkowców nie wpadło do głowy, że małe przerżnie w
                  konkurencji z dużym ? tera to już jest po ptokach. Trzeba pić naważone piwo.
                  Po wypiciu, jak kufa będzie pusta, można zacząć ważyć nowe piwo. Ale czy
                  lepsze ? Trzeba poszukac nowego, dobrego, uczciwego piwowara. A znajdziesz
                  takiego ?
                  >Nie można żyć tylko ideami i czasem przeszłym.
                  A to większość robi z uporem maniaka.
                  > Życie jest brutalne dlatego też należy do niego podchodzić z większą rezerwą
                  > niż do zakupu fury.Wyobraźnia nasza nie sięgała tak daleko i dzisiaj
                  >pozostało nam wyciągać wnioski przed następnymi zmianamia nie po nich.
                  >Czyżby wielki brat
                  > nie powiedział Wałęsie - musisz mieć najpierw otoczenie, które wie co to
                  jest
                  > wolność i kapitalizm, które doświadczyło niego a nie tylko słyszało od
                  krewnych
                  >
                  > zza oceanu.Podejrzewam, że nikt im nie powiedział ile będzie upadłości,
                  > przekrętów i jak sie przed nimi bronić. Nie można mówić, że zmarnowano
                  > osiągnięcia tamtych lat. Najgorszym jest jednak stwierdzenie, którym
                  karmiono
                  > nas w tamtych czasach, że " transformacja zajmie nam 15-20 lat" co okazało
                  sie
                  > błędnym przynoszącym straty stwierdzeniem.
                  Komuna karmiła, po komunie karmili, teraz też karmią ?


                  Nalezało powiedzieć " mamy kadencje
                  > i jak nie zrobimy to jesteśmy głąby a nie bawić sie w kompromisy i układy.
                  > Zamiast tworzyć ustawy nowe pieprzono się z ich poprawianiem co zajęło kilka
                  > razy więcej czasu.
                  Nic sie nie dzieje bez powodu.
                  > Ale to juz mija choć prawnicy nadal komplikują prawo bo boją
                  >
                  > się utraty wpływów i kasy. Dzisiaj to już jest szkoda czasu na czytanie
                  > repetytorium z wolności. k1

                  No to co proponujesz?
                  sensei4-ty.
                  • tpajak1 Re: Wazne zagadnienie - co z niego zostało?! 23.04.05, 22:23
                    Trzeba poszukac nowego, dobrego, uczciwego piwowara.Nie można żyć tylko ideami
                    i czasem przeszłym.
                    Nowy- apolityczny
                    Dobry- to potrafiący merytorycznie ocenić działania poprzedniej kadencji i dać
                    konkretne (szczegółowe)rozwiazania, których sens trafi do zwykłych ludzi a
                    wyjadaczy zawstydzą.
                    Uczciwy- to taki, który po wyborze nie zmieni swojego programu na gorszy i
                    zawrze swoistą umowę ze społeczeństwem i jeżeli bedzie ją miernie realizował to
                    wypada z gry. Czy któryś z wybranych wycofał sie kiedys bo nie potrafił obronić
                    swojego programu? Czy może te programy były na tyle uniwersalne-popolistyczne z
                    których wynikało dużo i nic. A gdzie odpowiedzialność za głoszone frazesy? Nie
                    spotkałem w mieści ludzi(radnych) z politycznymi jajami co by doprowadzili
                    sprawy do końca. Jest kadencja - to jest. Będzie jeszcze następna. Czy 70-latek
                    ma być moim guru i snuć wizje nowego miasta? On to ma emeryturę a punkt
                    widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby miał dzisiaj zarobić 500 zł dla
                    budzetu miasta to nie wydał by na ul Ostrobramską. Czy to nie jest jakaś
                    choroba? k1
                    • hanka9 poszukiwanie raju? 24.04.05, 11:50
                      To wszystko teoria: trzeba to, trzeba tamto.
                      Ale gdzie go znaleźć tego piwowara i jak sprawić, aby nie znarowił się po
                      wyborze jak już uda się doprowadzić do tego aby został wybrany?! Oto jest
                      pytanie!
                      Trzeba jeszcze brać pod uwagę taki fakt że jeśli dla ok. 50% społeczności ten
                      piwowar będzie tym właściwym, to dla drugich 50% będzie obiektem który należy
                      wściekle zwalczać (vide: wydac czy nie wydać na Ostrobramską).
                      Moim zdaniem nie jest możliwym, aby radykalnej zmiany w tej kwesti dokonało
                      jakieś małe grono ludzi (partia, stowarzyszenie itp) - tu potrzebny jest jakiś
                      prawdziwy wstrząs, który wywróci od podszewki myślenie i działania ludzkie.
                      Daj Boże aby nie była to rewolucja.
                      Ale jak dokonać pokojowej rewolucji w umysłach ludzkich?
                      pozdrawiam h9
                      • tpajak1 Re: poszukiwanie raju? 24.04.05, 14:55
                        Teoria jest potrzebna aby ją przekuc w praktykę. Dzisiaj społeczeństwa nie
                        utrzymują się z koscielnych i sponsorskich datków tylko z wypracowabych przez
                        siebie pieniędzy. Politycy z drobnymi wyjątkami utrzymują się z naszych
                        podatków. Więc o co najpierw trzeba zadbać? Moim zdaniem o stwarzanie jak
                        najlepszych warunków egzystencji ludzi(przez pracę) a nie dawanie możliwości
                        pójścia do kościoła nowym deptakiem na skróty. Zrozumiałbym gdyby bezrobocie w
                        mieście było na poziomie jednocyfrowym ale w tej sytuacji nie zrozumiem i nie
                        ma merytorycznego uzasadnienia poza przypodobaniem się tej grupie społecznej,
                        która w większości jest na emeryturze. Nie oni są tu winni. Winny jest ten,
                        który poparł taką inicjatywę i nie umiał się jej sprzeciwić używając
                        odpowiednich argumentów. Nie jest dla mnie ważne którędy pójdę do kościoła bo
                        idę tam po naukę, refleksję, modlitwę a nie podziwiać uroki drogi.
                        Jeżeli jestem "głodny" to priorytetem jest kupić jedzenie i zjeść. Żeby nie
                        kraść muszę zarabiać. Jeżeli nie potrafię sam zarobić to liczę, że inny pozwoli
                        mi pracować. Więc twórzmy warunki do pracy na różne sposoby.
                        Wystarczy spytać siebie samego co musiałby mówić do mnie kandydat na ... i
                        jakie gwarancje daje, że mówi uczciwie. W sklepach patrzymy na to ile jaki
                        producent daje lat gwarancjii bo kupujemy za wypracowane pieniądze. Dlaczego od
                        kandydata nie wymagać takowych gwarancjii? k1
            • m.wojciech Re: Wazne zagadnienie 07.09.05, 07:39
              piotrhans napisał:

              > Ciesze sie ze poruszamy temat naszej kondycji w tym 25 leciu. Jestesmy
              > swiadkami rocznicy 25 lecia powstania Solidarności wielkiego ruchu
              społecznego
              > które odmieniło oblicze naszego społeczenstwa. I nie mam na mysli tylko
              upadku
              > starego ustroju. To bardzo ciekawy okres i zmian było bez liku. Ja tylko
              > chciałbym zwrócic forumowiczom uwagę na potrzebę odpowiedniego uczczenia 25
              > lecia Solidarności. I warte jest to nie dlatego żeby spotkali sie kombatanci
              z
              > tamtych lat, lecz aby wyciągnąc z tej rocznicy to co najważniejsze czyli
              nasza
              > tozsamość. Moglibysmy wspólnie zrobic coś aby godnie uczcic rocznice a
              > jednoczesnie dowiedziec sie czegos o tym pięknym zjawisku i okresie naszej
              > historii tak waznej dla naszej dzis postawy społecznej. Nie zmarnujmy dorobku
              > wielu milionów ludzi. Prosze o wypowiedzi. Chętnie słuze pomoca w organizacji
              > np. odczytów czy innych przedsięwziec. Porozmawiajmy o tym. Pozdrawiam

              Minęły oficjalne uroczystości Sierpnia 80. Wspólnota "Solidarności" jest dalej
              podzielona. Czy Gwiazda , Walentynowicz i nni z obozu przeciwnego są postaciami
              pozytywnymi? Moim zdaniem Gwiazda ma swoje zasługi ale co on dzisiaj może
              zaproponować ludziom pracy, wydaje mi się , ze nie ma nic do powiedzenia na
              temat oficjalnie działającego Związku, na temat
              Chciałbym usłyszeć od jednej i drugich strony "Solidarności", jaki musi być
              ustrój państwowy, który stwarzy warunki do swobodnego rozwoju człowieka.
    • hanka9 Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 24.04.05, 17:07
      Producenta za "gwarancje" złapiesz, polityka - nie ma takiej siły!
      h9
    • edico Re: 31 SIERPIEŃ 1980 - 2005 22.04.06, 01:35
      m.wojciech napisał:

      > ... Wahania nastrojów społecznych skłaniają nas działaczy do
      > zapytania:Jacy jesteśmy, jakie jest polskie społeczeństwo?

      "nas działaczy", którzy chcieli bysmu zaspakajać własne ambicje i uczyć się na
      żywym organiźmie? ;((

      Zabraklo w tym wszystkim jeszcze okrzyczanego etosu... realizującego te 21
      postulatów ;((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka