Dodaj do ulubionych

wielkość biustu predykatorem cukrzycy

21.10.09, 16:11
Zalazłam niezwykle interesujący artykuł na temat potencjalnego powiązania wielkości biustu a prawdopodobieństwem zachorowania na cukrzycę. Badania zrobione na dużej próbie kobiet i opublikowane w czasopiśmie z wysokim impact factorem. znaczy się wiarygodne.
Pokrótce: im wiekszy biust, tym większe prawdopodobieństwo zachorowania. Autorzy wzieli poprawkę na BMI, żeby nie było, że ta korelacja wynika po prostu z otyłości.

www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2211341/?tool=pubmed
Obserwuj wątek
    • nomina Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 16:24
      Eee, biorąc pod uwagę korelację cukrzycy z wysokoprzetworzoną żywnością i
      dodatkami chemicznymi - wydaje mi się, że biust (jakaś genetyczna
      predyspozycja?) może być najwyżej czynnikiem ułatwiającym te zaburzenia, ale
      raczej nie czymś, co je indukuje...
      • felisdomestica Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 17:07
        Nie przyczyna. Jedynie korelacja. Przyczyną jest obżarstwo :-). Ale z pracy wynika, że małobiuściaste mogą się bardziej bezkarnie objadać :-).
        • princesswhitewolf Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 23.10.09, 10:36
          felisdomestica napisała:

          > Nie przyczyna. Jedynie korelacja. Przyczyną jest obżarstwo :-)

          Mylisz sie. To nie jest jedyna przyczyna. Jest wiecej niz jeden typ cukrzycy.
          Osobiscie znam wychudzonego cukrzyka. Ponadto czesto otylosc jest wtorna i
          skutek problemow z wchlanianiem cukru, ponadto sa zwiazki miedzy lekami
          nadcisnieniowymi a pojawieniem sie cukrzycy typu B
          • pierwszalitera Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 23.10.09, 21:08
            princesswhitewolf napisała:

            Mylisz sie. To nie jest jedyna przyczyna. Jest wiecej niz jeden typ cukrzycy.
            > Osobiscie znam wychudzonego cukrzyka. Ponadto czesto otylosc jest wtorna i
            > skutek problemow z wchlanianiem cukru, ponadto sa zwiazki miedzy lekami
            > nadcisnieniowymi a pojawieniem sie cukrzycy typu B

            Oczywiście, że cukrzyk może być wychudzony, ale nie można zaprzeczyć, że w większości przypadków winne jest może nie obżarstwo prowadzące w prostej drodze do nadwagi, ale nadstymulacja trzuski i niekorzystny tryb życia. To, że w przypadku cukrzycy się tyje, to żadna tajemnica, szczególnie w przypadku tej zdiagnozowanej i "leczonej" insuliną, jednak cukrzyca nie pojawia się nagle z dnia na dzień, tylko ma długą fazę ukrytę, w której poziom cukru jest jeszcze zupełnie normalny. Chodzi tu o insulinooporność, genetyczną predypozycję, która w niekorzystnych warunkach prowadzi do rozwoju cukrzycy typu 2. Prawdopodobnie to nie leki nadciśnieniowe wywołały cukrzycę, tylko nadciśnienie bardzo często pokazuje się u ludzi właśnie ze skłonnością do insulinooporności. Przypuszcza się bowiem, że wysoki poziom insuliny jest w dużej mierze odpowiedzialny także za ten problem cywilizacyjny. Leki nadciśnieniowe jednak nie eliminują problemu insulinooporności, więc droga otwarta jest dla innych schorzeń, między innymi cukrzycy. Poza tym niektóre leki nadciśnieniowe, na przykład beta-blokery, faktycznie spowalniają spalanie, w ten sposób łatwo przybrać kilka dodatkowych kilogramów tłuszczu, który aktywnie prowadzi do blokady i dalszej obniżki wrażliwości komórek na insulinę. Niewykorzystany cukier zaczyna wtedy przekraczać normę uznaną w diabetologii za prawidłową. Ale lekarstwa są tu wtedy tylko faktorem przyśpieszającym, a nie przyczną, która w postaci insulinooporności od dawna czaiła się w organiźmie.
    • gartka Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 16:24
      Cukrzyca T.1
      Biust 32GG.
      Czy ja wiem..
      • caroline.1 Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 17:40
        Cukrzyca T. 1
        Biust: 30DD
        I co ja mam powiedzieć?? :D
        • nomina Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 19:57
          Insulinooporność i HIT, obecnie ścisłe 30GG, przed wakacjami normalne 30HH.

          I idealnie widzę, jak pięknie cukier skacze po zjedzeniu czegoś ze sztucznymi
          dodatkami.

          Nie kwestionuję badań, ale odkąd widziałam, jak na endokrynologii cukrzycy mają
          wystawiony kosz z białym chlebem (!) do podjadania i dostają podłą mielonkę -
          wątpię w świadomość lekarzy realnego związku żywienia człowieka z cukrzycą :).
          Jak będę miała czarno na białym, że wzięto pod uwagę czynniki żywnościowe, to
          uwierzę :).
          • magdalaena1977 Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 00:17
            nomina napisał(a):

            > odkąd widziałam, jak na endokrynologii cukrzycy mają
            > wystawiony kosz z białym chlebem (!) do podjadania i dostają podłą mielonkę -
            > wątpię w świadomość lekarzy realnego związku żywienia człowieka z cukrzycą :).
            Też to widziałam
            Lekarz pokazuje pacjentowi wyniki badań i mówi "dieta, mało węglowodanów,
            warzywa" a szpitalna kuchnia serwuje cztery kromki chleba do kolacji i plasterek
            pomidora.
            • pierwszalitera Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 00:38
              magdalaena1977 napisała:

              > Też to widziałam
              > Lekarz pokazuje pacjentowi wyniki badań i mówi "dieta, mało węglowodanów,
              > warzywa" a szpitalna kuchnia serwuje cztery kromki chleba do kolacji i plastere
              > k
              > pomidora.

              No a po co dieta, jak można wstrzyknąć insulinę. ;-) Mnie się wydaje, że nawet lekarze traktują często sprawę diety drugoplanowo i ograniczają się do opowiadania pacjentom banałów. Gdbyby ktoś potraktował sprawę diety poważnie,jako szansę na zatrzymanie a nawet złagodzenie choroby bez potrzeby terapii insulinowej, to takie sytuacje nie miałyby miejsca.
              • gartka Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 10:09
                pierwszalitera napisała: Gdbyby ktoś potraktował sprawę diety poważnie,jako szans
                > ę na zatrzymanie a nawet złagodzenie choroby bez potrzeby terapii insulinowej,
                > to takie sytuacje nie miałyby miejsca.
                Rozumiem, że mówisz o T.2?
                Z T.1 nawet przy najbardziej rygorystycznej diecie bez insuliny to ja długo nie pociągne.
                Mimo tego, ze sie nie obzeram, ograniczam weglowodany i uprawiam sporty wszelakie.
                • daslicht Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 11:23
                  Dwójka, wiadomo.

                  No ale cóż się dziwić, to nie Ameryka, tu nawet jak chce się dać lepsze jedzenie do szpitala, to efektem jest najwyżej opieprz od dyrektora, że nie ma pieniędzy i co mi pani wydziwia (jak to rzekła jedna pani dietetyczka szpitalna).
                  Inną sprawą jest to, że ludzie myślą że posiłek typu bułka z masłem i dżemem plus herbata z cukrem to zdrowe NORMALNE jedzenie. Chleb pełnoziarnisty, surówki, dania warzywne to potrawy dla świrów. A największe popieprzeńce jedzą soję. Jak kiedyś ułożyłam na ćwiczeniach jadłospis z potrawką z soi na obiad, to wyszło z tego:
                  - Czy ja kazałam układać dietę wegetariańską?
                  - Nie, a co się stało?
                  - Tu jest SOJA na obiad!
                  - Czy tylko wegetarianie moga jeść soję? A jak ktoś nie jest wege, to jak rozumiem jest paragraf za jedzenie soi?
                  - Prosze układać NORMALNE diety!

                  No ale to się dzieje w kraju, gdzie pewna emerytowana już profesorka rzekła na wykładzie, że "wegetarianie to porąbani ludzie, ONI są członkami jakichś Partii Porąbańców albo wyznawcami jakichś szurniętych wschodnich religii". Hmmmm, ONI tu są, droga pani profesor! Oj pamietam jak mnie cholera wtedy brała!

                  Może kiedyś zmieni sie podejście do łaczenia choroby z żywieniem (a jest tego mnóstwo), a przede wszystkim "normalni ludzie jedzą normalnie, a ci co się przejmują tym co jedzą, to albo chorzy, albo na diecie, albo jakieś świry". W Białymstoku nawet używanie szmacianych toreb na zakupy i chodzenie piechotą jest nienormalne :)))))))
                  • princesswhitewolf Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 23.10.09, 10:38
                    Moja mama ma raczej maly biust, jest praktycznie wegetarianka i ma cukrzyce.
                    Reguly nie sa takie proste. Cukrzyca w pewnym wieku pojawia sie wraz z...lekami
                    na nadcisnienie. Sporo w TV programow o skutkach ubocznych lekow
                    nadcisnieniowych a cukrzycy bylo
                • pierwszalitera Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 11:48
                  gartka napisała:

                  > Rozumiem, że mówisz o T.2?
                  > Z T.1 nawet przy najbardziej rygorystycznej diecie bez insuliny to ja długo nie
                  > pociągne.
                  > Mimo tego, ze sie nie obzeram, ograniczam weglowodany i uprawiam sporty wszelak
                  > ie.

                  Przepraszam, że nie napisałam od początku wyraźnie, o który typ mi chodzi, ale założyłam, nikogo nie dyskryminując, że mówiąc o cukrzycy w podobnych kontekstach większość ludzi kojarzy daleko bardziej rozpowszechniony typ 2. O tą zależność w tym biustowym badaniu też chodzi. T.1 ma inną przyczynę występowania i terapia nie zostawia innych możliwości. Wiadomo, że przy niedoborze, albo braku własnej insuliny nie można z substytucji tego hormonu zrezygnować, jednak przy T.2 nie uszkodzenie trzustki i brak insuliny jest problemem, bo zwykle krąży ona w początkowych stadiach w organiźmie nawet w nadmiarze, tylko zanik wrażliwości komórek na nią. T.2 jest bezsprzecznie chorobą cywilizacyjną i zwykle diagnozę stawia się w nieco późniejszym okresie życia. Chociaż nie omija ona też ludzi młodych, co według statystyk zdarza się coraz częściej. I tak naprawdę nie ma też jeszcze satysfakcjonującej terapii leczącej cukrzycę T.2. Zapobiega się więc często tylko najgorszemu i łagodzi symptomy (wysoki cukier) wstrzykując dodatkową, nota bene wcale nie obojętną dla zdrowia insulinę. Jeżeli jednak chory nie znajduje się jeszcze na tym zaawansowanym etapie ma duże szanse niskoinsulinową dietą, ruchem fizycznym i ewentualnie medykamentami wspomagającymi, między innymi metforminą, zatrzymać rozwój choroby.
                • felisdomestica Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 12:13
                  Oczywiście badania dotyczyły cukrzycy typu II. Wykluczono z nich osoby dziedzicznie obciążone (matka lub ojciec chorzy na cukrzycę) oraz osoby z już istniejącą cukrzycą.

                  Wyszło im, ze kobiety które w wieku 20 lat miały biust >/=D trzykrotnie bardziej narażone są na cukrzycę II niż te z miseczką A.
                  Niewątpliwą słabością tej pracy jest brak precyzyjnych pomiarów. Ale nawet jeśli było wiele błędów, to zrobiono te badania na 90 tysiącach kobiet, więc statystycznie te wyniki są mocne. Coś może byc na rzeczy.
                  • roza_am Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 13:07
                    Nie wykluczano osób obciążonych dziedzicznie - występowanie cukrzycy u któregoś z rodziców było jedną ze zmiennych uwzględnianych w modelu statystycznym dla poszczególnych porównywanych grup. Wykluczane były osoby już chorujące lub z epizodami cukrzycy ciążowej w przeszłości.

                    No i im więcej różnych dodatkowych czynników brano pod uwagę, tym mniejsza była proporcja ryzyka cukrzycy w grupie D+ do ryzyka w grupie A. Czyli samą wielkością miseczki w wieku 20 lat nie należy się aż tak bardzo przejmować, bo jeśli faktycznie świadczy ona o zwiększonym ryzyku cukrzycy, to to zwiększenie jest niewielkie.

                    Jeszcze słówko o metodologii: do pionierskiego badania sprawdzającego, czy czynnik wielkości biustu w ogóle warto brać pod uwagę w dalszych badaniach na ten temat, oszacowanie jakie zastosowano jest IMO wystarczające. Nie badano bowiem stopnia ryzyka w zależności od konkretnej, bezwzględnej wielkości biustu, ale sprawdzano czy pomiędzy osobami o małym, średnim i dużym biuście występują różnice. I do tego celu określenie się za pomocą literek A, B, C, D jest wystarczające (pozwala oszacować względną wielkość naszego biustu na tle biustów rówieśniczek). Teraz, kiedy potencjalna zależność została wykazana, można się zastanowić nad ewentualnym przeprowadzeniem dokładniejszych i wnikliwszych badań.

                    No i pamiętajmy też, że badanie ruszało w 1993 roku, kiedy Lobby jeszcze nie propagowało swojej wiedzy na cały świat ;-)
                • nomina OT - cukier i insulina 22.10.09, 17:17
                  Ale białe pieczywo to czysty cukier (IG=100). Im wyższy skok cukru, tym więcej
                  insuliny trzeba i tym większa szansa na insulinooporność.

                  Ja jestem na diecie antyhistaminowej, nie polecam, bo radykalna, ale sama dieta
                  niskoglikemiczna (ja propaguję tzw. paleodietę) pięknie tonuje cukier, insulinę
                  i uwrażliwia tkanki na tę ostatnią. Po prostu bez produktów "cukrowyzwalających"
                  mam np. na czczo cukru 70, a po posiłku 90, potem znów w granicach 70-80. Zero
                  skoków. Chyba że zjem coś niefajnego, to wiadomo :).

                  A propos: słodkie dziewczyny :) - próbowałyście włączyć do diety duże dawki
                  manganu, cynku (najlepiej chelaty), biotyny i chlorellę? Mnie to fenomenalnie
                  stabilizuje gospodarkę węglowodanową. A jakoś lekarze mało mówią o
                  glikemostatycznych właściwościach tych substancji...
                  • pierwszalitera Re: OT - cukier i insulina 22.10.09, 17:56
                    nomina napisał(a):

                    > Ale białe pieczywo to czysty cukier (IG=100). Im wyższy skok cukru, tym więcej
                    > insuliny trzeba i tym większa szansa na insulinooporność.

                    Nomina, to nie takie proste. Wzrost poziomu cukru nie przekłada się dokładnie na insulinową odpowiedź. To często jest mylone. Reakcja insuliny może zmienić się w zależności od składu całego posiłku, a nawet od pory dnia, bo na tą samą porcję cukru reaguje się rano inaczej niż wieczorem. Po wysiłku też inaczej niż podczas oglądania telewizji. Różnica w reakcji insuliny na biały i ciemny chleb jest też wbrew powszechnemu przekonaniu niewielka. Poza tym wykluczenie węglowodanów, nawet tych szybkich, nie jest zawsze najlepszym wyjściem, bo w samym cukrze nie ma nic szkodliwego, nasz mózg i mięśnie potrzebują go w całkiem sporej ilości. Problem insulinooporności rozwija się raczej z przedawkowania i ciągłego stymulowania organizmu węglowodananami, na przykład podczas ciągłego podjadania pomiędzy posiłkami. Nawet owoce nie są tutaj całkiem bez winy. W ten sposób można mieć normalny poziom cukru, a jednak zupełnie rozjechaną insulinową odpowiedź i stały wysoki jej poziom. Przed tym bronią się nasze komórki obniżając jeszcze bardziej stopień wrażliwości na insulinę i efektem tego może być błędne koło kończące się w cukrzycy typ. 2 . Jednorazowy, gwałtowny wzrost poziomu cukru podczas większego posiłku jest rzeczą zupełnie normalną i wcale nie patologiczną. Nawet w sytuacjach zagrożenia, stresu itp, nasze organizmy same uwalniają glykogen, czyli rezerwy cukru, by mieć do dyspozycji porcję nagłej energii.
                    • nomina Re: OT - cukier i insulina 22.10.09, 18:41
                      Jasne, zrobiłam uproszczenie. Ale przyznasz, że problemem naszych czasów
                      zdecydowanie nie jest jednorazowa podaż pokarmów wysokoglikemicznych ;).
                      Natomiast nie zgodzę się, że szybkie węglowodany są nam niezbędne - mam tu na
                      myśli rzeczy typu pieczywo, słodycze (owoce to trochę inna para kaloszy) - poza
                      wyjątkowymi przypadkami, gdy trzeba sobie gwałtownie "zastymulować" cukier.
                      • pierwszalitera Re: OT - cukier i insulina 23.10.09, 01:01
                        nomina napisał(a):

                        > Natomiast nie zgodzę się, że szybkie węglowodany są nam niezbędne - mam tu na
                        > myśli rzeczy typu pieczywo, słodycze (owoce to trochę inna para kaloszy) - poza
                        > wyjątkowymi przypadkami, gdy trzeba sobie gwałtownie "zastymulować" cukier.

                        No tak, przykłady kultur takich jak na przykład Eskimosi, czy afrykańskich koczowników pokazują, że dajemy sobie świetnie radę bez większej ilości węglowodanów. Tylko, że w naszym kręgu kulturowym niezbędność definiuje się nie tylko fizjologicznie. W mojej pracy z ludźmi z nadwagą, wśród których isnulinooporność jest niemal regułą, zaprzestałam stawiać zbyt wysoką poprzeczkę. Tylko wyjątki potrafią zrezygnować całkowicie i na dłuższy czas z pieczywa i słodyczy. Wydaje mi się więc, że rozsądniejszym rozwiązaniem jest przyzwolenie połączone z pewną czasową reglementacją. Czyli nie bez przerwy i bez zastanowienia, tylko w wyznaczonych i nie za krótkich interwałach. Już taka czasowa rezygnacja ze stymulacji insuliny pomaga podwyższyć wrażliwość komórek na ten hormon. A jeżeli ktoś potrafi ograniczyć węglowodany do minimum, tym lepiej. Interesujące jest jednak też to, że nie u każdego człowieka rezygnacja z węglowodanów przynosi oczekiwane efekty, niektórzy potrzebują pewnej ilości szybkiej energii, inaczej ich przemiana materii zaczyna pracować oszczędniej. Nie ma jednego wyjścia dla wszystkich, sprawa jest bardzo indywidualna i zależy od wielu osobistych faktorów.
                  • jul-kaa Re: OT - cukier i insulina 22.10.09, 20:39
                    nomina napisał(a):
                    > mam np. na czczo cukru 70, a po posiłku 90, potem znów w granicach 70-80. Zero
                    > skoków. Chyba że zjem coś niefajnego, to wiadomo :)

                    A mnie - mimo stwierdzonej insulinooporności - cukier w sumie prawie nie skacze
                    - ani 5, ani 10, ani 30 minut po posiłku. Ja to rozumiałam tak, że moja
                    superwysoka insulina od razu go hamuje.

                    pierwszalitero -> gdzie Ty jesteś i dlaczego Cię nie ma na offtopach, co?
                    • pierwszalitera Re: OT - cukier i insulina 23.10.09, 01:03
                      jul-kaa napisała:

                      > pierwszalitero -> gdzie Ty jesteś i dlaczego Cię nie ma na offtopach, co?

                      Jul-kaa, ja jestem. :-) Zaglądam i tu, i tam, wrócę też na offtopy, mam tylko teraz trochę pracy i nakładam sobie dlatego internetowe embargo. ;-)
    • adamantia Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 19:44
      Zwracam uwagę na co najmniej nieścisłe oszacowywanie rozmiaru biustu:

      "On the 1993 Nurses' Health Study II questionnaire, women were asked to recall their bra cup size at age 20 and indicate whether it was an A cup or smaller, B cup, C cup, or a D cup or larger. Those who did not wear a bra were asked to estimate their bra cup size. 17 Participants were not asked to formally measure their chest circumferences."
      • felisdomestica Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 20:40
        Uczestniczki nie były mierzone, ponieważ pytano jaki miały rozmiar w wieku 20 lat. Wiekszość badanych była starsza w momencie przystępowania do badań. rozmiar był więc siła rzeczy przybliżony.
        • anna-pia Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 21.10.09, 23:32
          Pozwolę sobie użyć genialnego wyrażenia Ananke: mając 20 lat, nosiłam małe B,
          mając 30 lat, nosiłam duże B, teraz mam zajebiście wielkie B ;p
          Doskonale wiemy, że to, co potocznie ocenia się jako "małe B", najczęściej jest
          czymś w okolicach 65F czy 70F, więc taka ocena to mniej więcej jak wróżenie z
          fusów.
          • pierwszalitera Re: wielkość biustu predykatorem cukrzycy 22.10.09, 00:03
            anna-pia napisała:

            > Doskonale wiemy, że to, co potocznie ocenia się jako "małe B", najczęściej jest
            > czymś w okolicach 65F czy 70F, więc taka ocena to mniej więcej jak wróżenie z
            > fusów.

            Rozmiar wyrażony tylko literką miseczki orientuje się zwykle na obwodach 75 i 80. Z czego wynika, że 75A -80B to mniejszy biust, 75C-80D średni, a wszystko co powyżej to biust duży. Nasze uświadomione rozmiary spowodowane koniecznością zaniżania obwodów i zawyżania miseczki nie zmieniają wielkości biustu, tylko wyznaczają inny rozmiar stanika. Zresztą biust, który faktycznie mieści się w miseczkę 75B, to biust w okolicach naszych 65D i 70C, a nie 70F. Korelacja związana z predyspozycją do cukrzycy jest możliwa i związana ze statystycznie wyższą proporcją tkanki tłuszczowej do tkanki mięśniowej, która nie zawsze wyrażona jest w BMI. Jak wiadomo problem spadku wrażliwości komórek na insulinę wzrasta wraz ze wzrostem tłuszczu oraz sprzyjającemu krągłościom wygodnemu trybowi życia. Szczególnie otyłość okołobrzuszna, w talii i pod biustem ma wielkie znaczenie w rozwoju tej choroby. Całkiem możliwe więc, że kobietom, którym tłuszcz odkłada się z natury chętnie w górnej części ciała, czyli też na biuście, są bardziej zagrożone. Nie znaczy to, że nie istnieją szczupłe kobiety z niskim tłuszczem ogólnym i z dużym biustem, ale tu chodzi o statystykę.
            • ederlezi1981 OT o rozmiarach 22.10.09, 00:32
              pierwszalitera napisała:
              > Rozmiar wyrażony tylko literką miseczki orientuje się zwykle na >obwodach 75 i 8
              > 0. Z czego wynika, że 75A -80B to mniejszy biust, 75C-80D średni, >a wszystko >co powyżej to biust duży. Nasze uświadomione rozmiary >spowodowanekoniecznością >zaniżania obwodów i zawyżania miseczki >nie zmieniają wielkości biustu, tylko >wyznaczają inny rozmiar >stanika. Zresztą biust, który faktycznie mieści się w miseczkę 75B, >to biust w okolicach naszych 65D i 70C, a nie 70F
              Masz rację, tylko nie bierzesz pod uwagę tego, że wiekszość tzw. nieuświadomionych nie nosi dobrego rozmiaru miski przy za luźnym obwodzie, tylko za małą miskę (i, przy okazji, za duży obwód)- w sensie, ze nie jest to miskowy przelicznik przy zmianie obwodu, lecz pro prostu inny rozmiar.
              • pierwszalitera Re: OT o rozmiarach 22.10.09, 00:47
                ederlezi1981 napisała:

                > Masz rację, tylko nie bierzesz pod uwagę tego, że wiekszość tzw. nieuświadomion
                > ych nie nosi dobrego rozmiaru miski przy za luźnym obwodzie, tylko za małą misk
                > ę (i, przy okazji, za duży obwód)- w sensie, ze nie jest to miskowy przelicznik
                > przy zmianie obwodu, lecz pro prostu inny rozmiar.

                Oczywiście, ale gdzieś się ta możliwość poślizgu i fałszowania przez to statystyk kończy. Osoba z dużym biustem, taka wpadająca w strefę G+ (przy obwodach od 70) nie nosiła raczej 75B, bo nawet ja z moim skromnym 70DD-E już się w tą miskę nie mieściłam i musiałam przerzucić się na 80B. ;-)
                • przedsesja Re: OT o rozmiarach 22.10.09, 12:31
                  łe, niekoniecznie - ja tam jako dziewczynka nosiłam 75 b, potem przy karmieniu w
                  wieku 23-30 wskoczyłam w 80 d, teraz 75 FF/G. I co?
                  • felisdomestica Re: OT o rozmiarach 22.10.09, 12:35
                    Łapiesz się na zwiększone ryzyko :-).
                  • pierwszalitera Re: OT o rozmiarach 22.10.09, 13:09
                    przedsesja napisała:

                    > łe, niekoniecznie - ja tam jako dziewczynka nosiłam 75 b, potem przy karmieniu
                    > w
                    > wieku 23-30 wskoczyłam w 80 d, teraz 75 FF/G. I co?

                    Jak to co? Zwiększył ci się procent tłuszczu w organiźmie, co jest rzeczą prawie, że normalną. Zarówno ciąża, jak i upływający czas temu sprzyjają. Wydaje mi się też, że pod uwagę bierze się rozmiar biustu w "wyrośniętym" organiźmie, a nie ten, który miało się w wieku dziewczęcym. 80D w (młodym) wieku 23 lat to jest już dosyć spory biust. Przypuszczam, że od 75B do tego 75FF/G skoczyła ci też waga. Poza tym zależność od wielkości biustu jest na pewno tylko jednym z faktorów sprzyjającym cukrzycy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka