Dodaj do ulubionych

duzy biust a dekolty

23.01.10, 23:04
Posiadam biust w rozmiarze 75G czyli calkiem spory i sama nie wiem
czy nie napisze tu czegos niestosownego ale nie rozumiem dlaczego
taki biust wydaje sie ludziom wulgarny. Posiadam kilka bluzeczek z
kopertowym dekoltem, ktore odslaniaja dosc sporo ale nie moge ich
nosic bo praltycznie bez przerwy slysze uwagi na temat swojego
nieprzyzwoitego biustu. Odkad mam dobrze dobrane biustonosze to
zwyczajnie lubie nalozyc podkreslajace bluzeczki zamiast przepasnych
swetrow ktorymi wczesniej ukrywalam fakt posiadania czegos wiecej niz
sutkow na klatce piersiowej.

Niedawno spotkalam sie kolezankami i uslyszalam, zebym sie jakos
zakryla bo wygladam jak pani lekkich obyczajow z tymi wielkimi
balonami na wierzchu. OK, tylko, ze kolezanka obok posiadajaca
znacznie skromniejszy literkowo biust miala dekolt nawet wiekszy i
jej nikt nie prosil zeby zakryla biust.

Nie wiem, jestem przewrazliwiona czy faktycznie duze piersi odbiera
sie jako wulgarne? Od zakupu kilku boskich bluzeczek i sweterkow
podkreslajacych co trzeva, wcale nie dekoltem a krojem jestem
zwyczajnie zadowolona ze swojej figury w rozmiarze 46. Ale czemu
wieksze biusty powoduja takie emocje? Podobne uwagi uslyszalam od
ciotki, babci, kolezanek, sasiadki, jakiejs pani na weselu
zbulweroswanej moja kieckaz dekoltem ..
Obserwuj wątek
    • teresa104 Tak, jesteś przewrażliwona:) 23.01.10, 23:31
    • st-efa Re: duzy biust a dekolty 23.01.10, 23:52
      No fakt coś w tym jest. Sama mam duży biust i też się czasami z
      takimi poglądami spotykam. Rodzina i przyjaciele się nie czepiają,
      faceci się nie czepiają, a jedynie jakieś znajome kobietki, które
      dodatkowo chcą jeszcze wyrazić swoje głębokie współczucie z powodu
      takiego strasznego problemu, jakim jest fakt posiadania dużego
      biustu.
      Nadal jednak mam zamiar nosić to co lubię - czyli dekolty w każdym
      wydaniu, bo w takich ciuchach przynajemniej mam wrażenie, że mam
      szyję :) wyglądam szczuplej i ogólnie dobrze się w nich czuję.
      Nie mam zamiaru pakować się w sweterki po szyję czy golfy tylko
      dlatego, że jakiejś znajomej kobitce coś się nie podoba.
      Swoją drogą zauważyłam właśnie, że mniej biuściaste mając nawet
      większy dekolt nie są krytykowane. Może jest to kwestia tego, że
      mniejsze piersi aż tak nie rzucają się w oczy, a duży biust widać od
      razu nawet bez jakiegoś mega dekoltu. Ja swojego nawet pod
      sweterkiem zapiętym po szyje nie ukryję, więc po co mam takie ciuchy
      nosić jak w nich moja sylwetka wygląda przyciężko.
    • daslicht Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 00:28
      A mi się nigdy nikt nie czepiał :) Niedawno jakoś laski przeżywały, że mi czerwona Eleonorka wyłazi:
      - Stanik ci wychodzi!
      - Ładny, nie? ^^
      i koniec. A o moich wielkich cycach nikt nic nie gadał, a jak gadał, to ja o tym nie wiem, dynda mi co tam sobie jakieś baburzyce szepczą. Zresztą co to za wielkie cyce, 65HH zaledwie, przy moim wzroście nic nadzwyczajnego.
      • mmm-mm Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 03:24
        > - Stanik ci wychodzi!
        > - Ładny, nie? ^^

        Swietny tekst:)
        • agn44 Re: duzy biust a dekolty 30.01.10, 16:28
          już się nie mogę doczekać lata i tego, żeby mi stanik było widać przy pochylaniu
          :P to będą moje pierwsze wakacje w nowych, dobrze dobranych i ładnych stanikach :)
    • anka_z_lasu one chciały Cię sprowadzić na drogę cnoty 24.01.10, 00:36
      a Ty taka niereformowalna. No przecież jak tak można duże fajne piersi światu w
      ogóle pokazywać i na dodatek je bezczelnie eksponować? A już największy Twój
      grzech, że nie wiszą Ci mimo swego rozmiaru i że stanik Cię nie uwiera. To
      niewybaczalne!

      ;)
    • maith co to za środowisko... 24.01.10, 00:52
      Taka była moja pierwsza reakcja - co to za środowisko, że ludzie tak
      reagują. Noszę 70HH i widać, że mam duży biust, ale takie chamskie
      reakcje? Nieeee.
      Ja ostatnio na ślubie i weselu byłam w sukience z dekoltem pod którym
      ledwie zmieścił się effuniak w wersji half-cup, czyli naprawdę
      wycięty, a effuniaki dodatkowo potrafią eksponować biust :)
      I jeszcze robiłam zdjęcia w kościele. Ksiądz był bardzo miły, ludzie
      na weselu byli bardzo mili, żadnych, powtarzam żadnych uwag.
      W moim środowisku tego typu uwagi byłyby uważane za wysoce
      niestosowne, czyli mówiąc wprost za szczyt chamstwa, nietolerancji i
      głupoty.
      Koleżanki, ciocie, babcia itp. widzą mój biust jako zwykłą zaletę.
      Nie wiem, jak zakompleksiona musi być kobieta, która jest w stanie
      wygłosić innej kobiecie, że wygląda "jak pani lekkich obyczajow z
      tymi wielkimi balonami na wierzchu" ale bez problemów emocjonalnych
      ludzie się tak nie zachowują.
      I naprawdę nie wiem, co to za środowisko, że dziewczyny nie spotkał
      za to ostracyzm społeczny. Bo nie owijając w bawełnę zachowała się
      jak ostatnie chamidło.
      • daslicht Re: co to za środowisko... 24.01.10, 01:17
        O, to jednak istnieją effuniakowe halfcupy w dużych rozmiarach? O_o
        • agafka88 Re: co to za środowisko... 24.01.10, 12:20
          daslicht napisała:

          > O, to jednak istnieją effuniakowe halfcupy w dużych rozmiarach? O_o
          >

          Daslicht, z tego co pamiętam, ten half-cup pochodzi z okolic
          pierwszego zlotu w Warszawie, czyli był jednym z prototypów, jak
          moja Agafka. Chyba, że Maith się udało jeszcze z listy kolejkowej
          coś wyczekać ;)
          • maith effuniakowy half-cup 24.01.10, 12:31
            No niestety pochodzi z czasów pierwszego zlotu.
            Ale to fajna rzecz, Ewa mogłaby je masowo produkować :)
            • butters77 Re: effuniakowy half-cup 24.01.10, 19:16
              Tak, pamiętam, też mi się taki marzył;)
    • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 01:56
      > Niedawno spotkalam sie kolezankami i uslyszalam, zebym sie jakos
      > zakryla bo wygladam jak pani lekkich obyczajow z tymi wielkimi
      > balonami na wierzchu

      No cóż, nie wiem, jakie masz układy z koleżankami, ale dla mnie to byłaby
      ostatnia rzecz, jaką od nich usłyszałam- za taki tekst zerwałabym te wątpliwej
      jakości kontakty, takich znajomych bym sobie stanowczo nie życzyła...
    • noszebiustonosze Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 08:33
      Na Twoim miejscu zrewidowałabym relacje z koleżankami. Też uważam,
      że tego typu uwagi są, oględnie mówiąc - niegrzeczne.
      Moja przyjaciółka ma biust 36JJ. Namówiłam ją, by W KOŃCU przestała
      chować tę część ciała i za częła nosić bluzki z dekoltami. NIKT w
      jej otoczeniu nie zachował się w sposób analogoczny do Twoich
      znajomych, a wręcz odwrotnie. Sama czasem w żartach mówię do niej,
      by oddała mi trochę swojego rewelacyjnego biustu, bo ma z czego.
      To prawda, że nikt tak nie potrafi dowartościować kobiety, jak druga
      kobieta, ale dopiec chyba też nikt...
      • noszebiustonosze Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 08:38
        Aha, oczywiście to byłem ja - Jarząbek vel renulec :))
        • agafka88 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:21
          noszebiustonosze napisała:

          > Aha, oczywiście to byłem ja - Jarząbek vel renulec :))
          >
          Renulcu, wrzuć sobie "Renulec" w sugnaturkę, żeby każdy wiedział, o
          co chodzi :)
          • butters77 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:17
            Ewentualnie wrzuć sobie "Jarząbek vel renulec";D
          • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 05:36
            a czy nie lepiej, żeby właścicielki/pracownice sklepów w wątkach sklepowych
            wypowiadały się nickiem "sklepowym", a w reszcie wątków pod nickiem "prywatnym"?
            (oczywiście w takim wypadku czasem się zapomina przelogować ;) )
    • marikooo Kwestia okazji w moim odczuciu 24.01.10, 08:41
      Mnie też się takie sytuacje zdarzają, jak założę bluzkę lub sukienkę z
      kopertowym dekoltem, chociaż biust mam mniejszy. Ale ostatnio usłyszałam w
      święta od starszego człowieka - którego szanuję i o złośliwość nie podejrzewam -
      żebym spięła bardziej dekolt, bo piersi mam ładne, ale zwracają na siebie uwagę.
      Że mężczyźni starają się nie patrzeć, ale one przyciągają ich uwagę i wzrok. A
      po co. Poczułam się jakbym co najmniej przyjechała na święta z zamiarem
      upolowania sobie wśród samców z rodziny kochanka czy drugiego męża... I spięłam
      dekolt agrafką. No bo w sumie może to nie była okazja do dekoltów...

      Mąż stwierdził, że jemu się podobało i mogłam nie spinać. Bo seksi i lubi moje
      piersi. Mnie się podoba, bo mam najładniejsze piersi z zebranych na kolacji
      kobiet i to podnosi moje poczucie własnej wartości. Analogicznie - jakbym miała
      szalenie zgrabne nogi, to bym założyła mini. Ale czy moje poczucie własnej
      wartości jest najważniejsze na wigilijnej kolacji? Albo w pracy? Na konferencji?
      Wykładzie?

      Postanowiłam, że kopertowe dekolty zostaną na okazje randkowo-kolacyjne i
      klubowo-wyjściowe z własnym mężem. A wtedy jak się inni gapią, to już ich
      problem, ot co. A mąż w razie czego pocieszy, że pięknie wyglądam, jak ktoś
      głupio skomentuje :P
      • berkano8 Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 24.01.10, 09:36
        Hmmm.Ja bym w takiej sytuacji dekoltu nie spięła.Kopertowy dekolt, co w tym
        nieprzyzwoitego?A że zwraca uwagę i prowokuje zdrożne myśli?To chyba problem
        tego, kto ma takie myśli.Gdybyś miała(nie wykluczam,że akurat masz:)) piękne
        długie faliste blond włosy i nosiła je rozpuszczone, to na takie dictum
        założyłabyś turban?bo zwracają uwagę?
        Gdyby bluzka była przezroczysta, a pod nią przezroczysty stanik, to ewentualnie
        uznałabym za słuszną uwagę owego starszego człowieka.
        A do autorki wątku- zastanowiłabym się nad tą 'koleżanką'.
      • kk345 Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 24.01.10, 11:36
        No sorry, ale ja bym uwzględniła raczej zdanie męża, niż kogoś z zewnątrz,
        choćby i był szanowanym starszym panem. Zakładam, że ubrałaś się stosownie do
        okazji, więc dlaczego jeszcze dopasowywać się do czyichś gustów? Przykład z
        zakrywaniem włosów, bo kogoś prowokują jest tu bardzo na miejscu:) Nie
        odpowiadamy przecież za to, co o nas myślą inni, a szkoda życia na branie pod
        uwagę wszystkich, często sprzecznych opinii.
        • kotwtrampkach Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 24.01.10, 23:52
          hmm, a mnie się wydaje, że uwaga starszego pana i agrafka były jak najbardziej ok.
          Jak potrzebuję skupić uwagę ludzi tym, co mówię i jeszcze chciałabym żeby to
          zapamiętali - zakładam ciuchy bardzo klasyczne. Gdybym miała spódniczkę
          zakrywającą tylko pupę -nie myśleliby o tym, co mówię, ale myśleli o moim
          stroju, zastanawiali się, kiedy się pochylę czy potknę.. Gdybym miała na sobie
          jaskrawożółtą garsonkę i pomarańczowe rajstopy - też komentowaliby mój strój
          zamiast słuchać. NO tak już jest.. Tak samo, jak współpracując z "prostymi"
          facetami - nie opłaca się zbyt eksponować walorów, bo można usłyszeć "proste"
          komentarze i wtedy trudniej się przebić z czymkolwiek. A przykład z włosami nie
          jest zbyt dobry - nie wyobrażam sobie długich rozpuszczonych włosów u
          psychologa, w biurze, u dentysty etc - zwyczajnie nie pasują. Sama często
          rozpuszczam, kiedy mnie gryzą spinki- ale dopiero wychodząc z pracy, :)

          Duzy (duży-duzy)dekolt pasuje w sytuacjach niezobowiązujących, romantycznych lub
          barowych. Ewentualnie, kiedy chcemy skorzystać na tym, że ktoś się ślini i myśli
          o biuście (ale to manipulacja? ;-) )
          • berkano8 Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 25.01.10, 00:22
            zależy, co kto rozumie przez kopertową bluzkę.Dla mnie to:
            www.biubiu.pl/product.php?id_product=69
            jest kopertowa bluzka.Sama klasyka, nic zdrożnego,a że widać,że biust jest-cóż.W
            każdej dobrze dobranej bluzce będzie widoczny, chyba że właścicielka wdzieje
            burkę.Ale weźmy pod uwagę,że w pewnych osobach nawet burka może prowokować
            niecne myśli pt 'co ona tam chowa pod spodem',skoro już idziemy tym tokiem
            rozumowania;)
            Przykład z włosami moim zdaniem jest jak najbardziej na miejscu-mowa była wszak
            o uroczystości rodzinnej, a nie wizycie u dentysty czy w biurze.Długie
            rozpuszczone włosy w pewnych zawodach nie wchodzą w rachubę i to nie tylko
            dlatego,że zwracają uwagę,ale są po prostu niewygodne.Ale dlaczego nie rozpuścić
            włosów w gronie rodzinnym?:)
            • kotwtrampkach Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 25.01.10, 01:48
              yy, no nie o takim efekcie myślałam - bo co w takiej bluzce można jeszcze spiąć?
              tak, to klasyka. Akurat tak wygląda na modelce.
              ale... Sama mam biubiu, mierzyłam jeszcze dwie inne i widziałam na kilku osobach
              - zapewniam, nie na wszystkich one wyglądają tak grzecznie ;-)
          • ptasia Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 25.01.10, 10:13
            > Duzy (duży-duzy)dekolt pasuje w sytuacjach niezobowiązujących, romantycznych lu
            > b
            > barowych. Ewentualnie, kiedy chcemy skorzystać na tym, że ktoś się ślini i myśl
            > i
            > o biuście (ale to manipulacja? ;-) )

            zgadzam się. Np. duży dekolt w biurze to imho to samo co mega mini spódniczka w
            biurze/odkryty brzuch lub nerki - to, co jak wyżej pisał mój mąż, odwraca uwagę
            od osoby, i, jak piszesz, tego, co ona mówi, a skupia na anatomii. Np. mam
            uczennicę, spotykamy się w jej biurze, i ona często nosi przepastne dekolty
            (plus niestety straszne staniki) i często łapię się na tym, że albo
            zahipnotyzowana gapię się w ten dekolt, albo robię wszystko, by się na niego nie
            gapić.
            Jeszcze inną kwestią jest to, że dekolt dobrze ostanikowany wygląda jednak
            inaczej od dekoltu wylewającego się ze stanika.
      • madzioreck Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 26.01.10, 13:58
        Nie spięłabym, a pewnie jeszcze bym się odgryzła :/ Nie sądzę, aby w sytuacji
        nieoficjalnej stosowne było zwracanie uwagi dorosłej osobie, że ma za duży
        dekolt. Rozumiem, gdybyś przyszła do pracy z bardzo wyeksponowanym biustem i
        uwagę zwróciłby Ci przełożony.
      • sharteel Re: Kwestia okazji w moim odczuciu 29.01.10, 12:48
        Nie, nie - żadnego spinania agrafką na rozkaz, czy prośbę - najlepsza droga do
        utraty pewności siebie.
        A starszy pan nie jest chyba aż tak elegancki (w znaczeniu "kulturalny"), skoro
        pozwala sobie na takie uwagi.
    • jul-kaa Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 10:07
      Duży biust to mam JA :) 36J (a teraz pewnie JJ). Czasem jak na niego patrzę, to
      wydaje mi się malutki, ale to chyba w jakieś gorsze dni :)
      Dekolty noszę w szpic, ale naprawdę głębokie. Uwagę w życiu zwracała mi tylko
      rodzina (!) - mama i tata. Dopóki byłam młoda, głupia i przede wszystkim
      nieuświadomiona, to brałam ich uwagi pod uwagę (:P). Teraz mama czasem coś
      skomentuje, ale ponieważ sama ma biust jeszcze większy, słyszy, że "fajne,
      nie?". Tata też - parę razy przywołany żartobliwie do porządku - przestał
      komentować mój piękny dekolt.

      Ostatnio jednak znajomi opowiadali o koleżance, której nie lubią. Jedną z cech
      owej koleżanki są "cyce jak donice", że tak pozwolę sobie zacytować. Koleżanka
      ponoć nachalnie je eksponuje i wygląda to wg znajomych wulgarnie. Stanęłam w
      obronie nieznajomej mówiąc, że sama mam bardzo duże piersi i lubię duże dekolty,
      bo dodają sylwetce lekkości, na co usłyszałam, że to nieprawda, mam piersi
      "normalne" (przypominam - 36JJ!) i nie wywalam ich non-stop. Zaskakujące, że
      oboje (kobieta i mężczyzna) opowiadali o biuściatej znajomej z taką samą
      niechęcią.


      Jasne, ze są okazje, gdzie nie wypada może takiego wielkiego dekoltu eksponować,
      ale moim zdaniem jest ich niewiele.
      • bebe.lapin Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 11:00
        Moze to kwestia zlego/dobrego ostanikowania? Fakt, ze duuuzy biust w kiepskim
        staniku wyglada nieszczegolnie i sprawia wrazenie "za duzego" - bulczy, wylewa
        sie, obwisa. Jak jest dobrze ujarzmiony przez stanik w dopasowanym rozmiarze, to
        nagle okazuje sie byc jak najbardziej ok. No i dochodzi tu chyba jeszcze kwestia
        tego, czy darzymy kogos sympatia lub nie; w tym drugim przypadku wszytko moze
        byc okazja do powyzlosliwiania sie ;)
        • jul-kaa Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 11:10
          bebe.lapin napisała:

          > Moze to kwestia zlego/dobrego ostanikowania?

          Tak tak! Zgadzam się w pełni. Źle ostanikowany duuuży biust wygląda znacznie gorzej niż ostanikowany, na mnie też robi wrażenie mniej estetycznego i wbrew logice - nadmiernie wyeksponowanego.
          W filmie "U Pana Boga w ogródku" królują panie w fatalnie dobranych biustonoszach mające naprawdę spore biusty. Oglądałam je z prawdziwą przykrością.
        • ptasia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 11:11
          > Moze to kwestia zlego/dobrego ostanikowania? Fakt, ze duuuzy biust w kiepskim
          > staniku wyglada nieszczegolnie i sprawia wrazenie "za duzego" - bulczy, wylewa
          > sie, obwisa. Jak jest dobrze ujarzmiony przez stanik w dopasowanym rozmiarze, t
          > o
          > nagle okazuje sie byc jak najbardziej ok.

          otóż to!
        • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 17:13
          mam taką znajomą, bardzo delikatnie mówiąc jest "większa". pod biustem nie mam
          pojęcia ile może mieć, ale luźno to pewnie jakieś 100cm, w biuście też jest
          pokaźna, nie mam pojęcia jaki powinna nosić rozmiar, ale widziałam ją w staniku,
          który miał dobrych kilka rozmiarów za małe miski ;/ dziewczyna nosi gorsety,
          duże dekolty, spod których wystaje stanik i budyniowata jednopierś, którą
          dziewczyna chętnie eksponuje w obecności płci przeciwnej ;) robi to całkowicie
          świadomie i to odnosi pożądany skutek, większość osób gapi się chcąc nie chcąc w
          jej dekolt, a na brak zainteresowanych facetów to ona nie narzeka ;)
          • maith Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 18:36
            fanka_tomcia napisała:
            > który miał dobrych kilka rozmiarów za małe miski ;/ dziewczyna nosi
            > gorsety,duże dekolty, spod których wystaje stanik i budyniowata
            > jednopierś, którądziewczyna chętnie eksponuje w obecności płci
            > przeciwnej ;) robi to całkowicie świadomie

            To mam do Ciebie 3 pytania.

            1) Spróbuj ją sobie teraz z tymi wymiarami wyobrazić schowaną w
            bluzkach całkiem bez dekoltów, tak żeby jej biust nie był
            "wyeksponowany". O ile będzie optycznie grubsza?
            2) Czy zdajesz sobie sprawę, jak ciężko osobie z jej wymiarami
            znaleźć coś, w czym nie będzie wyglądała jak klocek?
            3) I najważniejsze - czy miałaś w sobie tyle empatii, żeby widząc ją
            w staniku o kilka rozmiarów za małym powiedzieć jej o Lobby?
            • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 30.01.10, 17:18
              1. widziałam ją w golfie ;) i nie wydawała mi się optycznie grubsza, w każdym
              razie na pewno nie wyglądała gorzej niż w dużym dekolcie i gorsecie.
              2. zdaję sobie sprawę, ale dziewczyna sobie jakoś radzi, nigdy nie widziałam jej
              w bezkształtnym worze (nie napisałam też, że ZAWSZE nosi dekolty, czasem nie)
              3. w staniku to widziałam ją na zdjęciach ;) oczywiście w dekolcie z gorsetem
              też widać, że ma źle dobrany stanik, ale ja jestem zbytnim tchórzem, żeby mówić
              takie rzeczy. raz dość oględnie w tamtym towarzystwie mówiłam o stanikologii, to
              patrzyli na mnie jak na nawiedzoną. nie wyobrażam sobie też, żebym miała wziąć
              na imprezie na stronę dziewczynę, której nie znam aż tak blisko i powiedzieć, że
              moim zdaniem ma źle dobrany stanik ;/ jeśli nawiążę z nią bliższy kontakt, to
              wtedy może coś się zmieni.
              maith ---> ja się nie nadaję do lobbowania wśród koleżanek, serio serio.
              spotykam się z brakiem zrozumienia, zainteresowania, pobłażliwością i wyśmianiem.
    • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 10:41
      Właśnie dlatego nie noszę dekoltów :/ Wszyscy zawsze zwracali mi uwagę na mój duży biust (32FF) i już mi się odechciało. Dużo lepiej się czuję, kiedy mam pewność, że zrobiłam wszystko, żeby nie rzucać się w oczy.
      • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 11:33
        Wybacz, ale 32FF to NIE JEST duży biust, więc problem tkwi w Twojej głowie, nie
        w biuście... Nie ma obowiązku rzucania się w oczy, ale nie ma też potrzeby
        maskowania się przed światem- może jakieś rozwiązanie pośrednie?
        • kocio-kocio Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 11:52
          Wątek pięknie pokazuje, jak różnimy się w postrzeganiu samych siebie.
          Wystarczy porównać wpisy avarie i jul-lkii :o)

          A w temacie: ja plasuję się pomiędzy nimi, chociaż rozmiarowo bliżej
          mi to avarie (70GG), ale nigdy nie usłyszałam jakiegokolwiek
          komentarza negatywnego, chociaż dekolt miewam nawet przy 15 stopniach
          mrozu.
          Za to sama raz zobaczyłam swoje zdjęcia zrobione z tak fatalnej
          perspektywy, że dałam sobie szlaban na połączenie stanik + sweterek,
          które miałam wtedy na sobie :o)
          • maja285 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:04
            Ja noszę 32J i niestety...spotkałam się z niemiłymi uwagami,
            poszturchiwaniem towarzysza zeby zobaczył "jakie wielkie" niestety
            mówione na tyle głośno ze to słyszałam....takei uwago skiepściły mi
            wakacje w tym roku....ja się niestety przejmuję :((((((((( wiem, ze
            są eksponowane bo nosze Effuniaki i BiuBiu, ale głupio się czuję jak
            widzę te dwuznaczne spojrzenia, najczęściej jednak facetów, ale nie
            są to spojrzenia pełne podziwu ale bardziej wybryku natury... :
            ((((((((((
            • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:27
              Maju, ale dlaczego przejmujesz się, co o Tobie myśli chamski, źle wychowany
              facet? Noś dumnie effuniaki i biubiu, szkoda życia na branie pod uwagę takich
              prostaków. 32J wybrykiem natury? No proszę Cię...
            • maith Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 13:01
              Maja - masz biust mniej więcej mojej wielkości, a to mi przypomina
              zabawną sytuację, jak jeszcze w czasach przedlobbowych, w źle
              dobranym za luźnym staniku musiałam bardzo szybko gdzieś podbiec, a
              biust falował. I zapamiętałam takich chłopaków, odwracających się
              szybko z "patrz patrz" i niemym zachwytem w oczach. Dla mnie ich
              reakcje były zabawne, no może teraz bardziej, wtedy trochę się
              jeszcze stresowałam ;)
              Maja - to po prostu duży biust i on robi wrażenie, a Ty jesteś bardzo
              delikatna i dlatego dopisujesz sobie od razu nie wiadomo jakie myśli
              innych osób. Ich tam nie ma. To tak jakby dziewczyna z włosami za
              pupę odbierała ludzkie reakcje nie jako zainteresowanie jej pięknymi
              długimi włosami, tylko wyobrażała sobie, że ludzie biorą ją za wybryk
              natury. Nie biorą. Po prostu i duży biust i długie włosy zwracają
              uwagę :)
              • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 05:43
                hehe ja widziałam ostatnio dziewczynę z tak długimi włosami, że gdyby rozpuściła
                warkocz, to sięgałyby jej do ziemi ;) i tak, gapiłam się na jej włosy, bo były
                stanowczo niecodzienne, a nie dlatego, że były piękne, bo sam warkocz wyglądał
                przeciętnie, pomijając fakt że oczywiście był 3 razy grubszy niż coś co się da
                spleść z moich włosów :P stała odwrócona do mnie tyłem i po prostu nie
                potrafiłam się przestać na nią gapić i miałam w (piiip) że to jest ostentacyjne.
                jednak to nie było spojrzenie "ale wariatka", tylko "łoo nigdy nie widziałam
                takich włosów"
            • justinehh Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:14
              Są wakacje, idę sobie ulicą w średnio dopasowanym tiszercie, dekoltu brak no i
              co słyszę- gdzie rosną takie cycki!
              • tfu.tfu Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 13:25
                jak to gdzie? tam gdzie mądrość, klasa i dobre wychowanie ;) na sąsiedniej gałęzi ;)
                • yo_anka tfu.tfu -> DOBRE!!! :) n/t 31.01.10, 14:07

        • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 13:41
          Proporcjonalnie do mojej sylwetki TO JEST duży biust.
          • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:06
            A tak w ogóle to nie wiem, jak można powiedzieć komuś, że ma problem z głową, a nie biustem. Jak dla mnie to było to niegrzeczne.
            I gdzie jest granica między biustem dużym i niedużym?
            Mam biust duży - zarówno w stosunku do mojej sylwetki, jak i w porównaniu do kobiet w moim otoczeniu.
            Jest większy od 34FF koleżanki, od 30GG drugiej koleżanki. Wymiary ma mniejsze, ale nie zmienia to faktu, że JEST DUŻY. I nie jest to zdanie moje tylko osób z otoczenia.
            Nie ukryję tego, że rzuca się w oczy. Nie cierpię, kiedy ktoś zwraca na niego uwagę, a dekolt uważam za coś co prowokuje do tego. Chcąc nie chcąc patrzy się (ja również) w dekolty innych kobiet. T-shirt albo golf tego do tego nie skłania.
            A może po prostu przebywam w małobiuściastym towarzystwie?
            • anka_z_lasu halo, nie rozpędzajmy się 24.01.10, 14:31
              Avarie, poczekaj, napisano Ci, że masz problem W GŁOWIE a nie Z GŁOWĄ. Chodziło
              - zapewne - o to, że być może pewnym problemem jest Twoje postrzeganie swojego
              biustu, a nie jego faktyczne rozmiary.
              • avarie Re: halo, nie rozpędzajmy się 24.01.10, 14:38
                Ale zauważ, że nigdzie nie pisałam, że biust jest moim problemem. A zasugerowano mi od razu, że problem jest w mojej głowie.
                Lubię mój biust, co nie zmienia faktu, że jest większy niż te, które widzę na co dzień. Na uczelni spotykam szczuplutkie, małobiuściaste dziewczyny i na ich tle mam naprawdę duży biust. Zresztą - odstaje od ciała na tyle mocno, żeby nie mieścić się w przeciętnej.
                • jul-kaa Re: halo, nie rozpędzajmy się 24.01.10, 14:47
                  Napisałaś: "Dużo lepiej się czuję, kiedy mam pewność, że zrobiłam wszystko, żeby
                  nie rzucać się w oczy."
                  Moim zdaniem to sugeruje problem. Nie tylko z biustem, a w ogóle z wyglądem i
                  oceną postrzegania Ciebie przez innych ludzi.
                  • avarie Re: halo, nie rozpędzajmy się 24.01.10, 14:53
                    A nie raczej usposobienie? Osoby, które nie lubią się wyróżniać mają problemy?
                    Dobrze wiedzieć ;)
                • anka_z_lasu a bo widzisz 24.01.10, 14:54
                  w powszechnym Lobbowym postrzeganiu 32FF to nie jest bardzo duży biust,
                  zwłaszcza gdy ma się na przykład 171 wzrostu i rozmiar 40-42 (mój przypadek).
                  Stąd pewne zdziwienie, że Ty oceniasz go jako duży. Ale to przecież jest
                  indywidualne.
                  Inna sprawa, że trochę smutno zabrzmiały Twoje słowa o niechęci do dekoltów. Tak
                  jakby dokuczało Ci nadmierne zainteresowanie otoczenia, albo jakbyś
                  przywiązywała do tego nadmierna wagę. Biust mamy jeden i cieszmy się nim.

                  PS "Przeciętna" to 75B ;P nie chcesz się w niej mieścić ;)
                  • avarie Re: a bo widzisz 24.01.10, 15:05
                    Przy 163cm wzrostu 32FF to już duży biust. Nie bardzo duży, ale na pewno powyżej przeciętnej, która teraz plasuje się dla mnie w okolicach 30E-30F. To są dziewczyny, które widuję na co dzień.

                    A niechęć do dekoltów - nie lubię zwracać na siebie uwagi. Naprawdę nie marzę o tym, żeby mój wygląd ściągał na siebie wzrok innych. Nigdy nie cierpiałam, że jestem dla innych niewidzialna ;) I uwierzcie mi, że to nie jest problem. Nie trzeba ubierać się kobieco, podkreślać figury i eksponować urody, żeby być normalnym. Można zwyczajnie nie czuć takiej potrzeby.
                    Drażni mnie okrutnie przekonywanie mnie do obcasów, dekoltów, seksowności, koronek, kusidełek i innych (nie twierdzę, że to robicie). Są chwile, kiedy chcę wyglądać bardziej kobieco, ale na co dzień nie chcę czuć przymusu ubierania się w coś w czym mi niewygodnie i nie czuję, żebym była w tym sobą. Może jeszcze dorosnę do tego, ale na tym etapie najlepiej czuję się w t-shircie, bluzie i dżinsach. Dekolty są niepraktyczne ;)
                    • pierwszalitera Re: a bo widzisz 24.01.10, 15:20
                      avarie napisała:

                      > A niechęć do dekoltów - nie lubię zwracać na siebie uwagi. Naprawdę nie marzę o
                      > tym, żeby mój wygląd ściągał na siebie wzrok innych. Nigdy nie cierpiałam, że
                      > jestem dla innych niewidzialna ;) I uwierzcie mi, że to nie jest problem. Nie t
                      > rzeba ubierać się kobieco, podkreślać figury i eksponować urody, żeby być norma
                      > lnym. Można zwyczajnie nie czuć takiej potrzeby.

                      Bo większość argumentów w tej dyskusji jest bez sensu. Drażni nas odbieranie biustu w kategoriach wulgarności, więc uciekamy do innej ekstremy zachwycając się jego nadzwyczajnymi kobiecymi walorami i innymi erotyczno-estetycznymi superlatywami. Z tego można odnieść wrażnie, że można tylko albo-albo. A że biust jest biust i może dla kogoś w danym momencie w ogóle nie mieć erotycznej konotacji jest trudne do złapania.
                      • avarie Re: a bo widzisz 24.01.10, 15:33
                        Biust trzeba uwzględnić przy doborze ubrań, trzeba go badać, odpowiednio podtrzymać - takie znaczenie ma dla mnie na co dzień. ;)

                        Natomiast odnoszę wrażenie, tylko nie wiem czy uda mi się to precyzyjnie wyrazić, że mimo, że irytują nas męskie komentarze, to jednak kobiety same wywierają presję na inne, że noszenie ubrań, które nie podkreślają sylwetki jest złe. Nie wiem z czego to wynika, ale jak słyszę po raz setny komentarz, że mogłabym założyć obcasy i wywalić treki do szafy to mnie skręca. Z dekoltami jest podobnie "masz biust to go eskponuj! przecież jest piękny! jak można nie korzystać z takiego atutu!" Nie rozumiem, naprawdę. Takie uszczęśliwianie na siłę.
                        • kk345 Re: a bo widzisz 24.01.10, 17:02
                          > "masz biust to go eskponuj! przecież jest piękny!
                          Nie, to brzmi: masz biust, to go nie chowaj, nie udawaj, że go nie ma...
                          • avarie Re: a bo widzisz 24.01.10, 17:25
                            Po raz nie wiem który piszę: nie ukrywam go ;) T-shirt nie zakryje biustu i nie spłaszczy go. Sprawi tylko, że nikt nie zajrzy mi do dekoltu, nie zobaczy dolinki, kreski, czy płaskoklacia. Tak samo koszula - ja nadal mam w niej biust, tylko go nie pokazuję i nie zwracam nim niczyjej uwagi.
                            • palacsinta Re: a bo widzisz 24.01.10, 17:54
                              avarie napisała:

                              >Tak samo koszula - ja nadal mam w niej biust, ty
                              > lko go nie pokazuję i nie zwracam nim niczyjej uwagi.

                              No żebyś się nie zdziwiła;)
                              • kk345 Re: a bo widzisz 24.01.10, 18:14
                                Nie strasz:-)
                              • kotwtrampkach Re: a bo widzisz 25.01.10, 00:02
                                w bluzce z dekoldem mój biust nie rzuca się tak bardzo w oczy jak w gładkim
                                golfie :-) A jeszcze jak pasowała na mnie staruszka pancerna fantasie 32H :-)
                                ;-) zdecydowanie do "nierzucania się w oczy" wolę dekolty..
                            • maith Re: a bo widzisz 24.01.10, 20:51
                              avarie napisała:

                              > Po raz nie wiem który piszę: nie ukrywam go ;) T-shirt nie zakryje
                              > biustu i nie spłaszczy go. Sprawi tylko, że nikt nie zajrzy mi do
                              > dekoltu, nie zobaczy dolinki, kreski

                              Ciebie po prostu nie dotyczą typowe problemy biuściastych z
                              ubraniami. Możesz założyć t-shirt, bo nie będziesz w nim wyglądała,
                              jakbyś miała 15 cm więcej w talii. Możesz założyć koszulę, bo nie
                              rozjedzie Ci się na biuście w Twoim rozmiarze, więc nie zastanawiasz
                              się nad wersją kilka rozmiarów za dużą, odstającą Ci w ramionach :)
                              U dziewczyn z dużym biustem ukrywanie biustu, to nie tylko ukrywanie
                              czegoś, co jest ładne, ale generalnie oszpecanie się, bo nie da się
                              dużego biustu ukryć bez oszpecenia całej sylwetki.
                              • fanka_tomcia Re: a bo widzisz 25.01.10, 05:53
                                "Ciebie po prostu nie dotyczą typowe problemy biuściastych z
                                ubraniami. Możesz założyć t-shirt, bo nie będziesz w nim wyglądała,
                                jakbyś miała 15 cm więcej w talii"
                                nie bądź taka pewna, że jak rozmiar niby "mniejszy" to nie ma problemów ;) ja
                                mam mniejszy biust niż avarie i zakładając t-shirt wyglądam bezkształtnie i
                                klocowato, w talii optycznie więcej pewnie właśnie o te 15cm. kiedyś w sklepie z
                                bielizną miałam na sobie dość luźną koszulkę (bardziej jednak dopasowaną niż
                                t-shirt) i zostałam oceniona "na oko" na 85cm pod biustem...
                                guziki w niektórych koszulach rozłażą mi się na biuście, czasem muszę spinać
                                szpilką :/ (bo np w teatrze nie wypada świecić stanikiem spomiędzy guzików).
                                większość tego typu ciuchów jest za szeroka w plecach, jeśli jest dobra w
                                biuście albo nawet w biuście ciasno, a w plecach szeroko :/

                                ja podejrzewam, że avarie pisząc o t-shirtach ma na myśli dość przylegające
                                bluzeczki z wycięciem pod szyją, być może elastyczne, a nie typowy t-shirt
                                bawełniany taki w jakim chłopcy ćwiczą na w-fie. zgadłam? ;)
                                • avarie Re: a bo widzisz 25.01.10, 07:35
                                  Dokładnie tak!
                                  Każdą moją koszulę muszę spinać agrafką (na szczęście większość jest czarna to i agrafkę można dobrać pod kolor). T-shirty to właśnie takie elastyczne bluzeczki, więc chcąc nie chcąc zawsze przylegają. Typowe bawełniane t-shirty męskie kończyłam nosić w liceum właśnie dlatego, że czułam się jak kloc ;)
                                  I to nie jest tak, że jak mam 32FF to nie mam problemów. Jak można mówić nt. mojego ubierania się nie widząc mnie? Typowe problemy biuściastych owszem dotyczą mnie, bo koszuli nie kupię dopasowanej - każda jest luźna, a wcześniej wspomnianego t-shirta nie kupię mniejszego niż L lub XL w młodzieżowych sklepach, bo za mocno opina się na biuście. Zresztą w ogóle sklepy typu Bershka albo House są raczej nie dla mnie, bo ich L w ogóle nie uwzględnia miejsca na biust.
                                  Nie mam biustu na tyle dużego, żeby musieć nosić ubrania 46 żeby go tam wtłoczyć, ale niesprawiedliwe jest przypisywanie tylko biustom powyżej jakiejś literki problemów z ubiorem. Nie chcę udowadniać, że nie jestem wielbłądem, ale naprawdę grubo się można pomylić twierdząc, że sklepy odzieżowe kuszą mnie bogactwem asortymentu.
                                  • morrigaine Re: a bo widzisz 25.01.10, 10:19
                                    hmm, też noszę staniki w rozmiarze 32FF i mój biust wydaje mi się relatywnie
                                    mały. w którym to przekonaniu utwierdza mnie fakt, że niektóre "dość
                                    przylegające bluzeczki z wycięciem pod szyją, być może elastyczne" zakupione w
                                    H&M-ie (dosyć "młodzieżowy" sklep) mam w rozmiarze 36 O_o, chociaż zawsze
                                    uważałam się za osobę, na którą może wejść tylko coś w rozmiarze 40 lub powyżej :|
                                  • maith Re: a bo widzisz 25.01.10, 13:54
                                    Avarie, ja nie mówiłam o Tobie na podstawie rozmiaru stanika, tylko
                                    na podstawie Twoich reakcji.
                                    Zrobisz wszystko, żeby nie rzucać się w oczy, a widzisz tylko jedną
                                    możliwość rzucania się w oczy - kiedy widać, że masz biust.
                                    To znaczy, że widocznie nigdy nie stałaś w sklepie przed lustrem w
                                    kolejnej koszuli odstającej Ci karykaturalnie w ramionach.
                                    Nikt nie twierdzi, że nie masz problemów, bo mają je wszystkie
                                    kobiety - nieuwzględnianie miejsca na biust było opisywane też na
                                    LMB, a wiele firm za normę uważa szycie przodu tak jak pleców, tylko
                                    z innym wykończeniem.
                                    Wystarczyłaby odrobina inteligencji emocjonalnej, żebyś zobaczyła, że
                                    Twoje wygłaszane z wyższością teksty o koronkach, obcasach i
                                    jaskrawych obcisłych bluzkach w temacie o ubieraniu dużego biustu
                                    akurat na tym forum, są zwyczajnie niedelikatne.
                                    • avarie Re: a bo widzisz 25.01.10, 21:33
                                      Może zacznę od końca.
                                      O koronkach i obcasach pisałam w kontekście tego, co ludzie wokół mnie chcą we
                                      mnie zmienić. Wśród tych rzeczy są też dekolty - dlatego tu o tym napisałam.
                                      Krytykowanie mojego nienoszenia dekoltów to właściwie to samo, dlatego
                                      porównałabym to właśnie z nakłanianiem do noszenia obcasów, koronek, czy
                                      obcisłych jaskrawych bluzek. Gdzie tam była wyższość? Jeśli już to raczej była
                                      to obrona przed zarzucaniem mi kompleksów i problemów z samoakceptacją.
                                      Dwa: no przecież przeczytałam, że nie mam problemów biuściastych ;)
                                      Trzy: bo dla mnie naprawdę najprostszym sposobem na wyróżnienie się jest
                                      pokazanie dekoltu. Reszta zakładałaby wymianę połowy garderoby. No nie przekonam
                                      Cię, że wiele ubrań na mnie nie pasuje i wygląda co najmniej dziwnie - trudno.
                                      Nie pokażę zdjęć, nie zabiorę ze sobą na zakupy. Pozostaje zakończenie na ten
                                      temat dyskusji, bo przekonywanie kogoś, że wiem lepiej jakie mam problemy
                                      przerasta mnie ;)
            • palacsinta Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:34
              avarie napisała:

              > A tak w ogóle to nie wiem, jak można powiedzieć komuś, że ma problem z głową, a
              > nie biustem. Jak dla mnie to było to niegrzeczne.

              "Problem tkwi w Twojej głowie" a "masz problem z głową" to nie to samo.
              • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:40
                A jaka jest różnica? :D

                Problem tkwi w Twoim żołądku, a masz problem z żołądkiem to to samo stwierdzenie. Głowę traktujemy inaczej?
                • palacsinta Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:48
                  Owszem, inaczej, bo "masz problem z głową" to związek frazeologiczny sugerujący naszemu rozmówcy, że jest niespełna rozumu.
                  A "problem tkwi w Twojej głowie" oznacza, że problem nie istnieje obiektywnie, tylko, że wynika z Twojego postrzegania sytuacji. Różnica znacząca.
                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:57
                    Pozwolę sobie nie zgodzić się. Cały czas twierdzę, że było to niegrzeczne, bo nigdy nie twierdziłam, że siebie nie akceptuję,a sugerowanie mi problemu z postrzeganiem świata i swojej sylwetki narusza pewną granicę. Poza tym - rozmiar stanika to jeszcze nie wszystko żeby móc mówić o wielkości biustu.
                    • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:23
                      avarie, ponieważ wywołujesz mnie uparcie do tablicy, to powtórzę: moim zdaniem
                      problem tkwi w Twojej głowie, bo 32 FF to jednak nie jest duży biust. Ja, przy
                      163 cm noszę 32G, wiec doskonale wizualizuję sobie Twój biust. To jest forum
                      dyskusyjne i opiera się na wymianie poglądów- mój wiek i doświadczenie pozwalają
                      mi ocenić, ze postrzegasz swój biust nie jako atut, a jako kłopot do ukrycia-
                      wynika to z Twoich własnych wypowiedzi- i wprost i ze znaczeń, ukrytych między
                      słowami. Nie było w żadnym razie moją intencją obrażanie Cię, nawet się nie
                      znamy, natomiast chciałam Cię zainspirować do przemyślenia swojego postrzegania
                      własnego ciała. Nikt nas tak skutecznie nie ogranicza i nie krępuje, jak robimy
                      to same, wciskając się w gorsety kompleksów i samoumartwiania. Przejrzyj ten
                      wątek, piszę mniej więcej to samo wszystkim dziewczynom, które uważają, że inni
                      mają prawo je oceniać i powodować dalsze ograniczenie zachowania/ubioru itd.
                      Według mnie NIKT nie ma prawa narzucać mi, jak mam wyglądać, mówić, zachowywać
                      się i chciałabym zainspirować do takiego myślenia jak najwięcej kobiet. To forum
                      ze swoją afirmacją kobiecości jest do tego idealne, szkoda życia na hodowanie
                      kompleksów.
                      • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:32
                        kk345 napisała:

                        To jest forum
                        > dyskusyjne i opiera się na wymianie poglądów- mój wiek i doświadczenie pozwalaj
                        > ą
                        > mi ocenić, ze postrzegasz swój biust nie jako atut, a jako kłopot do ukrycia-
                        > wynika to z Twoich własnych wypowiedzi- i wprost i ze znaczeń, ukrytych między
                        > słowami.

                        Tak, avarie nie uważa swojego biustu za atut, ale to nie jest koniecznie powód do zmartwień. Nie róbmy z samoakceptacji obowiązku do postrzegania czegoś tam jako atut. Te peany na temat biuściastej wspaniałości mogą autentycznie niektórych drażnić i wywoływać opór. Być może niektórzy (niektóre) szukają tu też trochę emancypacji od wiecznego pojmowania się przez pryzmat ciała?
                        • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:40
                          > Tak, avarie nie uważa swojego biustu za atut, ale to nie jest koniecznie powód
                          > do zmartwień.
                          Jeśli ukrywamy integralne części swojego ciała, by nie narażać się na przykre
                          komentarze, to nie jest powód do zmartwień? W naszej kulturze ukrywa się części
                          intymne, ale społeczeństwo raczej zdaje sobie sprawę, ze kobieta ma biust-
                          większy, mniejszy, ale ma? I ze nosi go z przodu klatki piersiowej? PO co więc
                          ukrywać coś, co jest oczywiste i społecznie akceptowane?

                          Czy jeśli uznam, że mam brzydki nos i zrobię wszytko, by go ukryć, np. stając
                          tyłem do rozmówcy, to nadal nie będzie powód do niepokoju? I czy będę mogła
                          oburzać się na społeczeństwo bezrozumnie afirmujące nosy i tłumaczące mi, że
                          nosy są naturalne i nie ma potrzeby ich ukrywania?
                          • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:45
                            Kiepskie to porównanie moim zdaniem. Po 1 - nos nie kojarzy się erotycznie chyba. Po drugie - nie jest intymną częścią ciała, bo widzimy go na co dzień. Po trzecie - nieeksponowanie biustu, a odwracanie się tyłem to chyba jednak coś innego ;) Ja nie noszę na sobie zbroi płytowej żeby zamaskować obecność biustu, tak samo jak nie bandażuję się żeby udawać, że go nie ma. Ja po prostu go nie odsłaniam ;) Przecież i tak pod golfem, czy bluzą z kapturem widać, że on jest ;)
                          • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:56
                            kk345 napisała:

                            > Jeśli ukrywamy integralne części swojego ciała, by nie narażać się na przykre
                            > komentarze, to nie jest powód do zmartwień? W naszej kulturze ukrywa się części
                            > intymne, ale społeczeństwo raczej zdaje sobie sprawę, ze kobieta ma biust-
                            > większy, mniejszy, ale ma? I ze nosi go z przodu klatki piersiowej? PO co więc
                            > ukrywać coś, co jest oczywiste i społecznie akceptowane?

                            A co znaczy ukrywanie twoim zdaniem? Avarie pisała tylko, że go nie eksponuje. No i co z tego? Ja też nie eksponuję biustu, za to eksponuję nogi. Jak mam ochotę. A jak nie, to chodzę w spodniach i obszernym swetrze. Nie ma obowiązku podobania się wszystkim na okrągło. Z drugiej strony odważne eksponowanie może być też drażniąco-nudzące. Ja mam na serio fajne nogi i spotykałam się w minówie ze zwyczajem gwizdania na mój widok, zagadywania i takie tam, nawet kiedyś facet w samochodzie sie na ulicy zatrzymał i towarzyszył mi dobrych kilka metrów na wolnym biegu. Ok, to może i mój atut, ale trzeba ciągle wystawiać się na takie reakcje? Moim zdaniem nie trzeba. I nie ma to nic wspólnego z brakiem samoakceptacji i słabą asertywnością, czasem po prostu nie mam na to ochoty i się "ukrywam".
                            • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:01
                              O właśnie! :) Dokładnie o to mi chodzi.
                            • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:09
                              Bo kluczem jest motywacja: czy robię to, bo lubię i dobrze się czuję, kiedy mnie
                              nie widać, czy po to, by inni nie zwracali na mnie uwagi i mnie nie oceniali.
                              Ale przecież sama to dobrze wiesz...
                              • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:25
                                Nie umiem do końca określić tego, o czym piszesz.
                                Nie da się nie być ocenianym, bo po tym, jak wiele osób chce mi doradzać w sprawie mojego ubioru widzę, że i tak oceniana jestem :D Ale widać na tyle dobrze się czuję w swoich ubraniach, że jeszcze nie uległam.
                                Dobrze mi z tym, że nie muszę się zastanawiać, czy nie wystaje mi stanik, czy na brzuchu nie widać mi fałdki jak siadam, czy nie odsłaniają mi się plecy przy pochylaniu. Jedna rzecz mniej do martwienia się ;)
                                Ubrania mało kobiece to widocznie mój gust, w którym czuję się dobrze.
                        • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:41
                          Pierwszalitero, Ty chyba najlepiej kojarzysz moje narzekanie :D
                          Ale cokolwiek o nim nie powiedzieć, polubiłam swój biust. Mogło być gorzej zawsze. Wiem jak go podkreślić stanikami i to mi wystarcza. Nie czuję natomiast potrzeby pokazywania go - po prostu nie akceptuję tego, że ktoś może na niego zwracać uwagę. Nie mam obsesji, że każdy kto patrzy ma na jego punkcie brudne myśli, ale po prostu nie chcę nim zwracać niczyjej uwagi. Od liceum nie usłyszałam żadnych komplementów na jego temat od obcych mi osób, ale przy okazji nikt też nie rzucił mi przykrego komentarza w stylu "ale Ci leży na ławce". Nie robię też problemu z tego, że mam kompleksy na punkcie swojego ciała. Realizuję się naukowo, mam normalne życie związkowe, mam przyjaciół - moje kompleksy naprawdę nie są niczym złym.
                          • kotwtrampkach Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 12:25
                            haha, ja chyba też wiem avarie, o co chodzi w Twoich "narzekaniach" ;-) Chyba
                            gdzieś niepotrzebnie rozpoczęła się dyskusja - po prostu mamy do dyspozycji
                            tylko literki i czasem trudno dokładnie określić w czym rzecz.

                            po prostu pomiędzy nieeksponowaniem a ukrywaniem jest duża różnica - tylko do
                            umiejscowienia się gdzieś, trzeba mieć odniesienie :-) założenie pasującej do
                            sylwetki bluzki bez dekoltu a burej koszuli o 2 rozmiary za dużej to jednak
                            spora róznica.

                            Czasem wygodniej jest założyć dżinsy i t-shirt - wyobrażacie sobie biuściastą
                            kobietę w zwiewnej sukience przechodzącą w pobliżu placu budowy? No można, tylko
                            czasem nie warto tracić energii na odnoszenie się do podobnych komentarzy. i to
                            (ja uważam) nie ma nic wspólnego z asertywnością - raczej z zasobami wewnętrznej
                            agresji, ilością wolnego czasu, swoistym rozumieniem przyjemności.

                            I możemy sobie mówić co chcemy na temat asertywności i wolności i
                            nieodpowiadania za czyjeś myśli ale zrozummy też osoby, które nie przepadają za
                            "użeraniem się ze swiatem". Asertywność to nie nachalne mówienie każdemu o
                            swoich poglądach/prawach/potrzebach tylko szacunek dla siebie +szacunek dla
                            innych :-)
                            • butters77 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 12:45
                              Zgadzam się z większością uwag kotawtrampkach. Ja też zasadniczo mam sporo
                              akceptacji wobec swojego ciała i lubię w jakimś tam stopniu eksponować swoje
                              kształty (jedne bardziej, inne mniej - wiadomo;)

                              Ale są sytuacje (vide: mityczny plac budowy;), gdzie choćbym nie wiem, jak
                              dobrze czuła się ze swoją fizycznością, wolałabym zostawić ją tylko dla mnie;) I
                              nie wiąże się to z brakiem samoakceptacji - po prostu z brakiem chęci
                              wystawiania się na ocenę innych, bycia w centrum zainteresowania, w ogóle
                              zwracania na siebie uwagi. Ot, czasem chciałabym, żeby mnie nie widziano - chyba
                              każdy tak ma;) - a mój nonszalancki biust ma w zwyczaju właśnie wtedy przykuwać
                              spojrzenia;)
                      • miss-alchemist Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:37
                        rozmiar to nie wszystko. Avarie jest nie tylko niewysoka, ale ogólnie sprawia wrażenie drobnej, ma drobną buzię i ogólnie niektórym jej biust faktycznie może wydawać się duży w stosunku do sylwetki.
                        nie napisała też, że ma kompleksy, tylko że swojego biustu nie eksponuje w dekoltach - bo nie lubi, jak się zwraca na niego uwagę (ja tak zrozumiałam te wypowiedzi). i to jest zupełnie normalne - niektórzy lubią przemykać w tle po prostu i nie wiem, dlaczego to miałoby być problemem jakimkolwiek.
                        • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:42
                          Uff, wreszcie ktoś, kto mnie zrozumiał :D I przy okazji potwierdzi, że mogę czuć się dużobiuściasta :D
                        • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:44
                          avarie nie napisała o kompleksach, ale jednak niepokoi mnie to zdanie:
                          "Dużo lepiej się czuję, kiedy mam pewność, że zrobiłam wszystko, żeby nie rzucać
                          się w oczy" Dlatego ośmieliłam się napisać, ze problemem nie jest realna
                          wielkość biustu, lecz jego postrzeganie przez właścicielkę.
                          • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:50
                            Ok, więc może sprostuję.
                            Oto co robię, żeby nie rzucać się w oczy:
                            -nie maluję się tak, żeby było to widoczne na pierwszy rzut oka.
                            -nie noszę obcisłych, skąpych, jaskrawych ubrań
                            -nie krzyczę swoim wyglądem wszystkim "patrzcie, tu jestem, kobieca i biuściasta"
                            Do tej pory lubię to, że ludzie zapamiętują raczej to co mówię lub robię niż to jak wyglądam. Sprawiało mi to problem w gimnazjum i liceum, kiedy rzeczywiście miałam duuuży problem z własną samooceną. Teraz wiem, że wiele osób nie pamięta mnie po pierwszym spotkaniu, ale jednocześnie jest to pewna selekcja ludzi, z którymi rozmawiałam dłużej i jakoś zapadłam im w pamięć swoimi wypowiedziami, a nie kusą bluzeczką.
                            • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:04
                              Między nierzucaniem się w oczy a krzyczeniem "patrzcie, tu jestem" jest jeszcze
                              kilka opcji:)
                              Powinnam się obrazić za sugestię, że ludzie zapamiętują mnie ze względu na kusą
                              bluzeczkę, a nie za zawartość głowy?:)) Lubię to,że ludzie zapamiętują jak
                              wyglądam i co mówię jednocześnie:)
                              • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:11
                                Nie unikniemy tego, że część ludzi zapamięta nas za wygląd. Chyba nie uważasz, że jeśli założysz wydekoltowaną bluzkę to nikt tego nie zauważy i zwróci uwagę tylko na to co mówisz? :)
                                • mszn Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:25
                                  No i co z tego? Niektórzy ludzie zapamiętują mnie dlatego, że coś składnie
                                  powiedziałam, inni dlatego, że się uśmiechnęłam, a inni jeszcze dlatego, że mam
                                  mocno niebieskie oczy albo ładny biust. Nie rozumiem, dlaczego jeśli zwracam na
                                  siebie uwagę tym ostatnim, to jest w tym coś złego? Niewystarczająco
                                  intelektualnego? No bez przesady.
                                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:28
                                    A czy wolno mi dążyć do tego, żeby ludzie pamiętali to co mówię i robię, a nie to, jak wyglądam? Ja nie chcę, żeby mój biust był tą cechą, którą ktoś zapamiętuje. Ale to jestem ja. Nikomu nie bronię innych poglądów.
                                    • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:31
                                      Wolno. Problem w tym, że zabrzmiało to, jak stopniowanie: jeśli zapamiętują Cię
                                      za wygląd to be, a jeśli za to, co mówisz, to OK, bo to lepsze zapamiętywanie.
                                      • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:39
                                        Tak, uważam, że lepiej jeśli ktoś zapamięta mnie za to, co mówię. Ale nie każę innym tak myśleć i nigdy nie powiedziałam, że jest coś nie tak z tymi, które wolą być zapamiętane za wygląd.
                                        Nic nie poradzę, że mam ochotę zadusić faceta, który mówi mi, że pierwsze na co zwrócił uwagę to biust.
                                        Chyba każdy mój facet mówił mi, że poleciał na piersi. Może nie tymi słowami i nie do końca tylko na to, ale na pewno było to coś, co na początku mu się spodobało.
                                        Jestem świadoma, że na początku zauważamy wygląd, ale drażni mnie okrutnie zwracanie uwagi tylko na to. Tak jakby nie było we mnie nic interesującego poza tym. A wiem, że jest i dla mojej osobowości postrzeganie mnie przez pryzmat biustu jest mocno krzywdzące.
                                        • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:48
                                          > Jestem świadoma, że na początku zauważamy wygląd, ale drażni mnie okrutnie zwra
                                          > canie uwagi tylko na to. Tak jakby nie było we mnie nic interesującego poza tym

                                          A nie lepiej pogodzić się z tym, że wszyscy i tak najpierw zwracamy uwagę na
                                          wygląd (jak jeden mąż, niestety) i zadbać o to, by zwrócono uwagę na naszą
                                          osobowość równolegle z naszym wyglądem a nie zamiast niego? Napisałaś wcześniej,
                                          że niektórzy kojarzą Cię dopiero po drugim spotkaniu, więc sama widzisz, że
                                          osobowość ma -niestety- mniejszą siłę przebicia, niż "pierwsze wrażenie". Tak
                                          zostaliśmy zaprogramowani i walka z tym jest o tyle szlachetna, jak
                                          nieskuteczna. I nadal nie piszę o wyrzucaniu na wierzch biustu w całej
                                          okazałości, ale o niecelowości jego chowania, by udowodnić (sobie, innym) ze mój
                                          mózg jest ważniejszy niż ciało. Obie części są dla mnie tak samo ważne i ładnie
                                          się uzupełniają - i we mnie i w innych.
                                          • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:23
                                            Dlaczego ciągle upierasz się, że ja go chowam? Już kilkakrotnie napisałam, że nie chowam tylko nie eksponuję. :D

                                            Jestem pogodzona z tym, że ludzie zwracają uwagę na wygląd - napisałam to. Ale na moim podejściu do ludzi dobrze wychodzę do tej pory i naprawdę nie mam z tym problemu.
                                            Urodą świata nie zawojuję, bo nie jestem obiektywnie ładna. Znam swoje atuty, ale jestem też świadoma tego, że nikt nigdy za mną nie gwizdnie i nie zachwyci się moją urodą przy pierwszym spotkaniu.
                                            Dlatego stawiam na swój intelekt i osobowość. Nie robię sobie złudzeń. Nie dostaję komplementów, ale jednocześnie nikt nie robi mi przykrych uwag - coś za coś.

                                            Uważam, że mój mózg jest ważniejszy niż uroda ;)
                                            • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:44
                                              > Dlaczego ciągle upierasz się, że ja go chowam? Już kilkakrotnie napisałam, że n
                                              > ie chowam tylko nie eksponuję. :D
                                              >

                                              Ano dlatego:
                                              >Dużo lepiej się czuję, kiedy mam pewność, że zrobiłam wszystko, żeby >nie
                                              rzucać się w oczy.
                                              Powyższe kojarzy mi się z kuleniem się w sobie:-)
                                              • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:47
                                                Złe skojarzenie - w oczy rzuca się dekolt moim zdaniem. T-shirt, czy golf w stonowanym kolorze już nie ;)

                                                Nie wiem czy jestem w stanie zakryć swój biust i udawać, że go nie ma :D
                                                • kocio-kocio Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:59
                                                  Na Balkonetce jest Twoje zdjęcie?
                                                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:06
                                                    Pod innym nickiem ale tak.
                                                  • kocio-kocio Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:07
                                                    A pod nickiem avarie to nie Ty?
                                                  • miss-alchemist Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:20
                                                    avarie zmieniła nicka, bo taki sam ma na innych portalach i wyskakiwał w guglach jej biust :P
                                                  • kocio-kocio Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:25
                                                    Oj, no znalazłam na balkonetce zdjęcie uroczej młodej damy pod
                                                    nickiem Avarie właśnie.
                                                    Jeśli to zdjęcie naszej rozmówczyni z tego wątku, to uważam, że ktoś
                                                    jej straszną krzywdę zrobił, wmawiając, że nie może wzbudzić ciepłych
                                                    uczuć na pierwszy rzut oka.
                                                    Ile z nas wygląda, jak Miss Universum? A ile uchodzi za atrakcyjne
                                                    fizycznie kobiety?
                                                    I żeby nie było - nie uważam, że atrakcyjność fizyczna jest
                                                    ważniejsza niż wszystkie inne rodzaje atrakcyjności.
                                                  • miss-alchemist Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:35
                                                    prawdopodobnie nie zdradzę tajemnicy państwowej mówiąc że to faktycznie jest Avarie :P

                                                    wbrew temu, co sama twierdzi, jest również atrakcyjna wizualnie :P
                                                  • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:48
                                                    Jeśli to faktycznie avarie, to mam tu duuuuży rozdźwięk między tym, co widać-
                                                    urocza, atrakcyjna młoda dziewczyna- a tym, jaka sama siebie ocenia. Ktoś (lub
                                                    coś) wykonał wielki kawał roboty, by przekonać ją o własnej nieatrakcyjności...
                                                    BTW- miss_alchemist, czy avarie wie, ze wypowiadasz się w jej imieniu,
                                                    demaskując ją jednocześnie?
                                                  • miss-alchemist Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:07
                                                    nigdy nie ukrywała przed innymi użytkowniczkami, że to jej konto, zresztą wrzucała na balko swoje fotki, więc chyba się nie wstydzi swojej tożsamości. zresztą nie podaję jej aktualnego nicka, trudno więc połączyć kiepsko widoczną na zdjęciu buzię z biustem :P

                                                    myślę też, że te kilka postów, które napisała, to za mało, by wysuwać wniosek, że jest całkowicie przekonana o swojej nieatrakcyjności.
                                                  • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:17
                                                    > myślę też, że te kilka postów, które napisała, to za mało, by wysuwać wniosek,
                                                    > że jest całkowicie przekonana o swojej nieatrakcyjności.> myślę też, że te
                                                    kilka postów, które napisała, to za mało, by wysuwać wniosek,
                                                    > że jest całkowicie przekonana o swojej nieatrakcyjności.

                                                    Chyba czytamy inne forum:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,32203,106155738,106181092,Re_duzy_biust_a_dekolty.html
                                                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 23:05
                                                    A sądzicie, że do netu lądują kiepskie zdjęcia? (swoją drogą myślałam, że zdjęcia wrzucałam już pod nowym nickiem...)

                                                    Jestem przekonana o swojej atrakcyjności, ale nie polega ona na fizycznych cechach. Jestem w stanie zaoferować sobą dużo drugiemu człowiekowi, ale moimi atutami nie jest uroda fizyczna. No nie i koniec. Nikt mnie nie przekona, że to przypadek, że żaden facet nie poleciał na moją buźkę, czy figurę. Zwykle wychodziło to tak, że najpierw albo znaliśmy się przez net, albo znaliśmy się już długo i zaczęło się od przyjaźni. A i mimo tego zdarzali się tacy, którzy po wytrzeźwieniu po imprezie nie poznawali mnie na uczelni mimo, że poprzedniego wieczoru intensywnie zabiegali o numer.
                                                    Nie przyciągam urodą i tyle. Ja mam lustro w domu, znam siebie i swoje atuty i nauczyłam się trzeźwo oceniać własny wygląd. Akceptuję siebie i nie uważam się za gorszą od innych. Po prostu inaczej rozlokowane są moje zalety.
                                              • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 06:01
                                                qrde właśnie doszłam do wniosku, że skoro nie noszę głębokich dekoltów, to
                                                oznacza, że "chowam" biust. ale 1. zawsze coś jest nie tak z dekoltami - wyłażą
                                                z nich staniki. 2. żeby było widać coś aktrakcyjniejszego niż "deska" to
                                                musiałby to być naprawdę głęboki i rozległy dekolt, a takich bluzek wiele nie
                                                mam i patrz punkt 1.
                                                czasem czuję się z tego powodu źle, że się nie "eksponuję", ale nie robię też
                                                tego umyślnie :PP
                                                aa jeszcze 3. jak założę głębszy dekolt i widać oczywiście "deskę", a
                                                teoretycznie mniej biuściasta koleżanka założy jeszcze lepszy dekolt i ma
                                                oczywiście kreseczkę/dolinkę, to mi przykro i następnym razem rzeczywiście wolę
                                                się nie pokazywać, żeby nie być porównywaną chociażby przez rzeczoną koleżankę,
                                                od której już nie raz usłyszałam antykomplementy nt. wielkości a raczej
                                                niewielkości swojego biustu.
                                                wy przynajmniej macie co pokazywać :P
                                        • origami_21 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 11:23
                                          avarie napisała:
                                          > Nic nie poradzę, że mam ochotę zadusić faceta, który mówi mi, że
                                          pierwsze na co
                                          > zwrócił uwagę to biust.

                                          Ja noszę duże dekolty, mam rozmiar 34H i 165 cm wzrostu (chociaż
                                          obcasami zwykle dodaję sobie z 10) Najbardziej lubię, kiedy facet z
                                          którym toczę dysputę, nagle odkrywa, że OPRÓCZ pięknego i dużego
                                          biustu mam także bardzo sprawny mózg i w wielu wypadkach tenże mózg
                                          okazywał się nawet bardziej atrakcyjny od piersi:)
                                          Wiesz to bardzo przyjemne uczucie kiedy ludzie muszą dość nagle
                                          weryfikować swoje "pierwsze wrażenie" a Ty mozesz to obserwować.
                                          Z tym, że ja lubię zwracać na siebie uwagę i lubię zaskakiwać, Ty
                                          lubisz co innego i jest OK:)
                                          • kotwtrampkach Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 12:35
                                            origami_21 napisała:

                                            > Wiesz to bardzo przyjemne uczucie kiedy ludzie muszą dość nagle
                                            > weryfikować swoje "pierwsze wrażenie" a Ty mozesz to obserwować.

                                            też uważam, że to przyjemne. Ale trzeba mieć na to czas i energię :-) A czasem
                                            (a niektórym ludziom wcale) się nie chce zużywać energii tylko po to, żeby
                                            pokazać drugiemu pomyłkę. :-)
                                      • estreno Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:52
                                        Podobnie to odebralam. Przeciez to, kim jestesmy manifestuje sie na kilku polach
                                        (nasza emocjonalnosc, intelekt, cialo, duchowosc, stosunek do siebie i innych
                                        itd.) i to wszystko sklada sie na calosc. Fajnie, jesli widza nas w wiecej niz
                                        jednym wymiarze, ale mamy na to szanse przy blizszym i uwazniejszym kontakcie.
                                        To nieco dziwne, by odrzucac jeden z wymiarow - w tym wypadku cialo. Nie do
                                        konca mamy wplyw na to, co inni w nas widza. Jeden zwroci uwage na moja
                                        wypowiedz, inny na nogi, inny na moja wrazliwosc itd. Wazniejsze, czy jest nam
                                        zyczliwy. I jeszcze jedno, averie nie chce, by postrzegano ja tylko przez cialo,
                                        ale paradoksalnie moze sie czasami zdarzac, ze wlasnie zauwaza sie czesciej to,
                                        co chce ukryc. I zeby nie bylo, nikogo nie namawiam do eksponowania biustu,
                                        jesli nie ma na to ochoty :)))
                                        • estreno Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:58
                                          Avarie oczywiscie, przepraszam za pomylke w nicku :))
                                        • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 16:59
                                          Dokładnie o to mi chodzi w mojej argumentacji:)
                                        • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:45
                                          No raczej nie odrzucę swojego ciała :D

                                          Dziewczyny, takie podejście do życia jest moim lekarstwem na kompleksy. Zdaję sobie sprawę z tego, że moja uroda szału nie robi dlatego staram się przyciągać ludzi swoją osobowością. Nie robię sobie złudzeń, że ktoś może poczuć do mnie cieplejsze uczucia patrząc na mnie, bo wiem, że w porównaniu z kimkolwiek - przegrywam na tym polu.
                                          Znam swoje atuty i je eksponuję - działam naukowo, realizuję hobby, mam poczucie, że jestem ciekawym człowiekiem.
                                          Nie oszpecam się, nie chodzę łachmanach, dbam o swój biust, podkreślam urodę.

                                          Ja nie widzę w tym problemu ;)
                                          • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 17:53
                                            > Nie robię sobie złudzeń, że ktoś może poczuć do mnie c
                                            > ieplejsze uczucia patrząc na mnie, bo wiem, że w porównaniu z kimkolwiek - prze
                                            > grywam na tym polu.
                                            Smutne to i naprawdę nie wiem, co Ci napisać...
                                            • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:01
                                              Ale naprawdę nie musisz mi nic pisać, bo ja ze sobą czuję się dobrze. Nie widzę powodu do współczucia.
                                              Nie każdy ma urodę, prawda? Nie każdy jest inteligentny? Moja równowaga dobrodziejstw jakie otrzymałam przechyla się w stronę cech charakteru i tyle.
                                              • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:13
                                                Ale ja nie pisałam, że smutny jest brak urody- smuci mnie Twoje podejście do
                                                samej siebie, takie zrezygnowanie, założenie, że jesteś skazana na nieciekawość.
                                                Nie ma to nic wspólnego z tym, czy się ma urodę, czy nie.
                                                • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:02
                                                  kk345 napisała:

                                                  > Ale ja nie pisałam, że smutny jest brak urody- smuci mnie Twoje podejście do
                                                  > samej siebie, takie zrezygnowanie, założenie, że jesteś skazana na nieciekawość
                                                  > .
                                                  > Nie ma to nic wspólnego z tym, czy się ma urodę, czy nie.

                                                  Avarie nie napisała, że skazana jest na nieciekawość, tylko realnie ocenia swoje fizyczne walory. Znowu popadamy w skrajność, to trzeba czuć się od razu pięknym, by nie wpaść w ciężką depresję? Atrakcyjność to więcej niż piękny wygląd i avarie zdaje sobie z tego sprawę. Dla mnie to doroślejsze niż szukanie potwierdzenia w gładkiej powierzchowności, niezależnie do tego, czy znajdujemy go wtedy przez komplementy innych, czy szukamy tej urody w nas same. Bycie pięknym nie jest obowiązkiem kobiety. A co jak ktoś jest naprawdę brzydki, na przykład oszpecony w wypadku? Skazany jest na smutek i rezygnację?
                                                  • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:16
                                                    Akurat po zdjęciu widać, ze nie ocenia ich realnie, ale mniejsza z tym.
                                                    Pierwszalitero, dlaczego przeinaczasz moje intencje? Nie nawołuję, by czuła się
                                                    piękna, ale oświadczenie:
                                                    "Nie robię sobie złudzeń, że ktoś może poczuć do mnie cieplejsze uczucia patrząc
                                                    na mnie, bo wiem, że w porównaniu z kimkolwiek - przegrywam na tym polu" nie
                                                    jest zbyt optymistyczne- nie ma to nic wspólnego z brakiem próżności, czy
                                                    szukaniem potwierdzenia własnej wartości w osobowości a nie w urodzie, a już na
                                                    pewno nie jest- jak piszesz- doroślejsze. Jest za to przeraźliwie smutne, no,
                                                    ale ja się nie znam na psychologii więc na pewno źle interpretuję.
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 20:51
                                                    kk345 napisała:

                                                    > Akurat po zdjęciu widać, ze nie ocenia ich realnie, ale mniejsza z tym.
                                                    > Pierwszalitero, dlaczego przeinaczasz moje intencje?


                                                    Nie przeinaczam twoich intencji, tylko pokazuję, że twoje słowa mogą być w ten sposób zrozumiane. Jestem nawet pewna, że chcesz pomóc koleżance przekonując ją, że jest atrakcyjna fizyczna, tylko, że moim zdaniem nie tędy droga. Avarie nie posiada najprawdopodobniej twojego systemu wartości i nie przywiązuje do bycia ładnym i czarowania atutami aż takiej wagi. Niektórym brak urody nie wydaje się wcale smutny. W porządku, nie będziemy mówiły o dorosłości i lepszej albo gorszej postawie, ale każdy może sam decydować, które cechy są ważniejsze dla jego osobowości.
                                                  • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 21:05
                                                    Napiszę po raz ostatni: w moim systemie wartości nie liczy się bycie ładnym,
                                                    natomiast bardzo wysoko cenię sobie kochanie samego siebie ze wszystkimi wadami
                                                    i zaletami. Dlatego -napiszę brutalnie- kiedy czytam tak depresyjne wypowiedzi,
                                                    jak avarie, otwiera mi się w kieszeni nóż i chce mi się krzyczeć: kto Ci to
                                                    zrobił, dziewczyno??? Bo nikt na świecie nie dochodzi samodzielnie do takich
                                                    wniosków, do jakich ona doszła.Nie gloryfikuj więc, że nie przywiązuje wagi do
                                                    urody, tylko zastanów się, dlaczego czuje się tak nieatrakcyjna (nie brzydka,
                                                    nieatrakcyjna, a to różnica), że ludzie nie będą chcieli na nią patrzeć. I nie
                                                    ma to nic wspolnego ze świadomymi decyzjami ", które cechy są ważniejsze dla
                                                    jego osobowości" tylko raczej świadczą o problemach z postrzeganiem samego
                                                    siebie w oczach innych. A to, jak doskonale wiesz, więzienie, z którego niełatwo
                                                    uciec. Jeśli sami się nie akceptujemy - czy to wyglądu, czy cech charakteru- jak
                                                    mają zaakceptować nas inni? Dokonujemy przecież projekcji swoich lęków i
                                                    kompleksów na całe swoje otoczenie i ta cholerna szklanka zawsze w końcu okazuje
                                                    się w połowie pusta.
                                                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 23:18
                                                    Aaaaa, o matko :D Teraz wyszło, że czuję się nieatrakcyjna i nieciekawa :D A to bzdura - napisałam już wcześniej - jestem atrakcyjna. Ale atrakcyjność nie polega na seksownym, kuszącym wyglądzie. Prędzej oczaruję faceta flirtem i grą słów niż dekoltem i spojrzeniem. Po prostu inny typ atrakcyjności.
                                                    Akceptuję siebie :) Naprawdę :D Nawet siebie lubię, bo uważam, że jestem warta wszystkiego tego, co inne kobiety.
                                                    Jestem w udanym związku, odnoszę sukcesy na uczelni studiując ciekawy, ambitny kierunek, mam zainteresowania. Czuję się spełniona i naprawdę nie robię problemu z tego, że nie przystaję do kanonu urody.
                                                    Nie można się okłamywać nie wiadomo ile czasu, jeśli przez dotychczasowe życie ludzie raczej mówili o Tobie "sympatyczna" niż "ładna". Ba! Nie ma osoby, która po pierwszym spotkaniu ze mną określiła mnie jako "ładną". Jeśli już ktokolwiek mnie kojarzył to określał raczej właśnie jako "sympatyczną, miłą". Ja nie przykuwam wzroku urodą. Zdaję sobie sprawę z tego i naprawdę nie stanowi to dla mnie problemu. Unikam dzięki temu wielu nieprzyjemnych sytuacji - od niewybrednych komentarzy po facetów lecących tylko na ciało.
                                                    Uznaję tę moją nietypowość za pewnego rodzaju atut i nie spędza mi snu z powiek to, że nie mam urody modelki.

                                                    A kolejną lekcją pokory wobec siebie i samoakceptacji był dla mnie pobyt w szpitalu, kiedy widziało mnie bardzo dużo obcych ludzi, praktycznie sami mężczyźni, wiedziałam, że na sali operacyjnej będę naga, po operacji przez kilka dni nie miałam siły umyć włosów i naprawdę mój wygląd mnie nie interesował. Nie czułam potrzeby wyglądać pięknie.

                                                    Nie szukajcie dziury w całym dziewczyny ;) Ja wiem, ze jest masa dziewczyn, które trzeba nauczyć samoakceptacji, ale ja do nich nie należę. :) Ja czuję się dobrze we własnym ciele, jestem kochana, kocham siebie i czuję się szczęśliwa.
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 23:47
                                                    avarie napisała:

                                                    > Aaaaa, o matko :D Teraz wyszło, że czuję się nieatrakcyjna i nieciekawa :D A to
                                                    > bzdura - napisałam już wcześniej - jestem atrakcyjna. Ale atrakcyjność nie pol
                                                    > ega na seksownym, kuszącym wyglądzie. Prędzej oczaruję faceta flirtem i grą słó
                                                    > w niż dekoltem i spojrzeniem. Po prostu inny typ atrakcyjności.

                                                    Szczerze podziwiam. Mnie teoretycznie było łatwiej, bo oceniam swoją fizyczną atrakcyjność wysoko. I bardzo łatwo mi złapać faceta na wygląd. Dlatego ta cecha wiele dla mnie nie znaczy i na pozycji spalonej są u mnie faceci, którzy w oczywisty sposób reagowali/reagują na mój wygląd. Zawsze szukałam tych opornych, by się na nich sprawdzić, czy potrafię też inaczej. Bo bardzo cenię sobie ten inny typ atrakcyjności i imponują mi kobiety, które go reprezentują.
                                                  • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 00:30
                                                    A czym ten typ atrakcyjności przewyższa "łapanie na wygląd"? Inteligencja też jest cechą wrodzoną. Osobiście nie widzę różnicy między kimś, kto uzależnia randkę ze mną od rozmiaru mojego biustu, jak i kimś, kto umawia się ze mną dla mojego IQ ;).
                                                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 07:46
                                                    Ja jednak czuję się bardziej dowartościowana kiedy ktoś zauroczy się rozmową ze mną niż doceni mój biust. Nie mam wpływu na jego wielkość dlatego nie cenię go wysoko. Za to jeśli ktoś mi wpadnie w oko i uda mi się go zaczarować flirtem to jest to dla mnie ogromny powód do dumy, bo udało mi się tego kogoś do siebie przekonać dzięki własnym umiejętnościom.
                                                    No i jednak zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś poleci tylko na biust, to to nie jest coś, na czym można budować trwały związek. Bo za kilka lat mogę zajść w ciążę i ten biust nie będzie już tai jak teraz. Nie wspominając o starzeniu się.

                                                    Osobą, którą podziwiam jest pewna lekarka, z którą pracowałam na praktykach studenckich. Kobieta jest fizycznie mało atrakcyjna. Ubiera się "turystycznie", przyjeżdża rowerem, z kolegami chirurgami wita się raczej po kumpelsku i nie podkreśla swojej kobiecości. Ale jest tak fascynującą osobą, ma tak niesamowite poczucie humoru i jej inteligencja jest na tyle imponująca, że ta kobieta jest ogromnie pociągająca. U mnie takie osoby wywołują wielką chęć zbliżenia się do nich - nie wiem na czym to polega, ale lubię otaczać się takimi ludźmi.
                                                  • kura17 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 09:31
                                                    ja sie z Toba zgodze, nawet bardzo :)

                                                    jestem podobna, to znaczy nie wyrozniam sie "fizycznie", natomiast nie narzekam
                                                    (narzekalam ;) na brak zainteresowania plci przeciwnej - z podobnych powodow,
                                                    jak Ty. nie jeden raz slyszalam komplement typu "no sharon stone to ty nie
                                                    jestes, ale glowa uwiesc potrafisz"... ;)

                                                    dla mnie zaiteresowanie MNA, a nie moim wygladem tez jest duzo lepsze i bardziej
                                                    znaczace. pomijajac fakt, ze uroda przemija, naprawde wole, gdy ktos interesuje
                                                    sie mna jako CZLOWIEKIEM, a nie jako, hm, cialem? nie chodzi wylacznie o
                                                    inteligencje, ale o cala osobowosc.
                                                    nie przeszkadza mi, rzecz jasna, jesli przy okazji okazuje sie dla kogos
                                                    (bardzo) atrakcyjna fizycznie, ale to sa rzeczy, na ktore mam maly wplyw i
                                                    naprawde nie chcialabym byc pod ich wplywem klasyfikowana i oceniana jako
                                                    czlowiek. bo czlowiek to co duzo, duzo wiecej, niz wyglad. i mnie osobiscie
                                                    zalezy, zeby to cos wiecej bylo dostrzegane i doceniane bardziej, niz wyglad.

                                                    zwiazek bazujacy glownie na atrakcyjnosci fizycznej ma, wedlug mnie, bardzo
                                                    kruche podstawy. bo we wspolnym zyciu bardzo ciezko jest uciec, choc raz na
                                                    jakis czas, od "brzydoty" najrozniejszej... i potem slyszy sie "cudne" rady,
                                                    zeby przypadkiem NIGDY mezowi nie pokazac sie w papilotach, albo w czasie
                                                    farbowania wlosow, bo... nastepnego dnia na pewno znajdzie sobie kochanke, na
                                                    przyklad ;)
                                                    a przeciez naprawde zdarzaja sie w zyciu sytuacje, gdy brzydoty, czy nawet
                                                    obrzydliwosci nie da sie uniknac i mozna (tak mysle) oczekiwac od bliskiej
                                                    osoby, ze przebrnie przez to z nami z oddaniem i godnoscia i nie wplynie to
                                                    negatywnie na zwiazek (prozaicznym przykladem jest jakas "nieprzyjemna" choroba,
                                                    czy chocby poror/polog).
                                                  • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 10:37
                                                    Ale są jeszcze związki, które są oparte i na atrakcyjności fizycznej, i na
                                                    atrakcyjności umysłowej, przecież.
                                                    Dla mnie osobiście oba parametry są jednakowo ważne, bo jednak nie wyobrażam
                                                    sobie siebie w związku z kimś piekielnie inteligentnym, kto mi się nie podoba
                                                    fizycznie ani oczywiście z kimś, kto jest głupi, a doskonale pasuje do mojego
                                                    typu faceta. Musi być i jedno, i drugie :)
                                                    Oczywiście w moim przypadku ;)

                                                    Bo doskonale wiem, że są osoby, dla których wygląd nie ma znaczenia i dużo
                                                    ważniejsza jest zawartość głowy ;)
                                                  • jul-kaa Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 10:45
                                                    yaga7 napisała:

                                                    > Ale są jeszcze związki, które są oparte i na atrakcyjności fizycznej, i na
                                                    > atrakcyjności umysłowej, przecież.
                                                    > Dla mnie osobiście oba parametry są jednakowo ważne, bo jednak nie wyobrażam
                                                    > sobie siebie w związku z kimś piekielnie inteligentnym, kto mi się nie podoba
                                                    > fizycznie ani oczywiście z kimś, kto jest głupi, a doskonale pasuje do mojego
                                                    > typu faceta. Musi być i jedno, i drugie :)
                                                    > Oczywiście w moim przypadku ;)

                                                    Z tym też bywa różnie - dla mnie facet może stać się atrakcyjny z czasem -
                                                    własny mąż nie podobał mi się szczególnie do momentu, kiedy go pokochałam. Teraz
                                                    jest absolutnie najprzystojniejszym, najseksowniejszym facetem pod słońcem :))
                                                  • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 10:54
                                                    A to już zależy od człowieka :)
                                                    Ja należę do osób, które się zakochują od pierwszego wejrzenia - w sensie, że
                                                    najpierw facet mi się podoba, potem go poznaję i coś z tego wychodzi albo i nie.
                                                    Nie ma dla mnie opcji, że zakocham / pokocham kogoś, kto mi się od początku nie
                                                    podoba fizycznie :) No nie da się ;))
                                                  • kura17 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 12:20
                                                    nie no, jasne, ze sa zwiazki zawierajace oba elementy.

                                                    pisalam (mialam wrazenie, ze wyraznie ;)) o zwiazkach opartych JEDYNIE na
                                                    wrazeniu fizycznym (tym pierwszym). przypuszczam, ze jakas czesc z nich sie
                                                    ostaje, przeciez mozna POTEM odkryc i pokochac reszte czlowieka. ale (wedlug
                                                    mnie, znowu) lepiej wrozy zwiazkowi dostrzezenie tych "innych" cech od poczatku
                                                    (bo "widzialy galy co braly" ;)).

                                                    ja nie tyle nie wyobrazam sobie zwiazku z osoba, ktora mi sie nie podoba, ale
                                                    nie wyobrazam sobie zwiazku z osoba, ktora nie wywoluje u mnie "dreszczyka" ;)
                                                    nie musi byc atrakcyjna, ale musi miec w sobie cos, co powoduje u mnie gesia
                                                    skorke... no typowe physical attraction musi byc :) u mnie akurat nie wiaze sie
                                                    z wygladem, bo przerabialam brak zarowno u malo atrakcyjnej osoby, jak i u,
                                                    obiektywnie, przystojnego faceta...
                                                  • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 13:53
                                                    U mnie ten "dreszczyk" jest związany z tym, czy mi się ktoś podoba czy nie. Przy
                                                    czym ten człowiek _mnie_ się musi podobać, on nie musi być obiektywnie piękny.
                                                    Czyli u mnie dreszczyk = atrakcyjność fizyczna :)
                                                  • felisdomestica Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 15:18
                                                    avarie napisała:

                                                    > Ja jednak czuję się bardziej dowartościowana kiedy ktoś zauroczy się rozmową ze mną niż doceni mój biust. Nie mam wpływu na jego wielkość dlatego nie cenię go wysoko. Za to jeśli ktoś mi wpadnie w oko i uda mi się go zaczarować flirtem to jest to dla mnie ogromny powód do dumy, bo udało mi się tego kogoś do siebie przekonać dzięki własnym umiejętnościom.

                                                    Bo inteligencja to jest bardzo silny afrodyzjak. Dużo silniejszy niż półnagi biust...Dziewczyna bystra i inteligentna, z dużym poczuciem humoru może być bardziej pociągająca niż kobieta tylko ładna.
                                                    W czasach naszych (a w zasadzie waszych :-)) prababek mówiło się o tzw. wdzięku...Jeśli się go ma, to żaden strój go nie zabije. Dziewczyna może wyglądać niezwykle pociągająco w glanach i bojówkach ...nawet bardziej niż w szpilach i z dekoltem, bo działa tu jakieś prawo kontrastu, dzięki któremu mało kobiecy strój podkreśla kobiecość.


                                                    Z tym całym odsłanianiem ciała w celu podkreślenia atrakcyjności to jest tak jak w dowcipie z dziadkiem i wnuczkiem, którzy oglądali film porno. Na pytanie wnuczka, czy się dziadkowi podobało, dziadek odpowiada: "eeee tam, ja widziałem jak Gilda zdejmuje rękawiczkę..."
                                                  • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 17:09
                                                    Avarie - wybacz, ale to bzdury. Twoja inteligencja to dzieło matki natury, to, że mogłaś ją rozwijać też nie zależy tylko od Ciebie, ale od warunków zewnętrznych. I to równie słaby fundament związku, bo nasz intelekt też jest podatny na starzenie się, choroby i wypadki. Więc nie widzę przewagi intelektu nad biustem, wbrew temu, co się może wydawać są amatorzy i tego i tego, są faceci, którzy kolekcjonują duże biusty, są tacy, którzy traktują mózg kobiety jak trofeum.
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 21:44
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > Avarie - wybacz, ale to bzdury. Twoja inteligencja to dzieło matki natury, to,
                                                    > że mogłaś ją rozwijać też nie zależy tylko od Ciebie, ale od warunków zewnętrzn
                                                    > ych. I to równie słaby fundament związku, bo nasz intelekt też jest podatny na
                                                    > starzenie się, choroby i wypadki. Więc nie widzę przewagi intelektu nad biustem
                                                    > , wbrew temu, co się może wydawać są amatorzy i tego i tego, są faceci, którzy
                                                    > kolekcjonują duże biusty, są tacy, którzy traktują mózg kobiety jak trofeum.

                                                    Bzdurne jest tylko twoje wartościowanie. Nikt nie mówi, że łapanie na wygląd jest gorsze, a inteligencja, to ho, ho ho, tylko mówimy o swoich preferencjach. Gdybym ja miała wybierać między człowiekiem ładnym a inteligentym, to zdecydowanie wybiorę inteligentnego, bo taki dłużej będzie mnie bawił. Uroda jest przyjemna, ale na dłuższą metę po prostu nudna. Inni ludzie mogą mieć inne potrzeby, ale każdy ma prawo do ustalania własnej hierarchi. A gdybym miała stać się trofeum faceta kolekcjonującego mózgi, to nie miałabym z tym żadnego problemu. Wolę by widział we mnie mądrą i interesującą kobietę, bo to składa się na niepowtarzalną osobowość, niż tylko piękne, ale łatwe do zastąpienia ciało. I to nie prawda, że inteligencja to tylko dzieło matki matury, bo ten potencjał można rozwijać, można jednak też zmarnować.
                                                  • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 23:39
                                                    "Wolę by widział we mnie mądrą i interesującą kobietę, bo to składa się na niepowtarzalną osobowość, niż tylko piękne, ale łatwe do zastąpienia ciało"

                                                    I kto tu wartościuje ;)?

                                                    Intelekt też jest do zastąpienia. Nie da się zastąpić człowieka jako CAŁOŚĆ, razem z intelektem, ciałem i jeszcze paroma rzeczami, które świadczą o jego niezwykłości i niepowtarzalności.

                                                    "I to nie prawda, że inteligencja to tylko dzieło matki matury, bo ten potencjał można rozwijać, można jednak też zmarnować. "

                                                    Podobnie jak wdzięk, urodę i każdą cechę.

                                                    Zaś co do "łowców intelektów" - uwierz, tylko na pierwszy rzut oka są bardziej interesujący, niż Ci dla których liczy się wyłącznie powierzchowność.
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 00:58
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > "Wolę by widział we mnie mądrą i interesującą kobietę, bo to składa się na niep
                                                    > owtarzalną osobowość, niż tylko piękne, ale łatwe do zastąpienia ciało"
                                                    >
                                                    > I kto tu wartościuje ;)?

                                                    Nie wartościuję tylko stwierdzam fakty. Piękne ciało jest do zastąpienia, bo pięknych kobiety jest, w przeróżnych typach zresztą, cała masa. Zawsze znajdzie jest jakaś atrakcyjniejsza od ciebie. A osobowość człowieka jest niepowtarzalna i nie trzeba mieć do tego nawet wyjątkowego intelektu. Poza tym, gdy skończysz 35 lat, to przekonasz się, że uroda jest przeceniana, szczególnie gdy nie chodzi o złapanie partnera, a o utrzymanie długiego i szczęśliwego związku. Później liczy się pomysł i inne talenty. Już niejedna kobieta stawiająca głównie na fizyczność przeżyła ciężkie rozczarownie, gdy minęła pierwsza świeżość i jej atuty straciły siłę rażenia. Wiele jej bowiem wtedy nie pozostało, by ciągle zachwycać. Oglądanie zdjęć i wzdychanie " taka byłam piękna, a teraz?", jest nieco frustrujące, nie uważasz? ;-)

                                                  • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 02:01
                                                    "Piękne ciało jest do zastąpienia, bo pięknych kobiety jest, w przeróżnych
                                                    typach zresztą, cała masa. Zawsze znajdzie jest jakaś atrakcyjniejsza od ciebie.
                                                    A osobowość człowieka jest niepowtarzalna i nie trzeba mieć do tego nawet
                                                    wyjątkowego intelektu."

                                                    A o czym ja piszę :)?
                                                    Fascynujących osobowości czy chodzących intelektów też jest na pęczki. Ale
                                                    budowanie związku nie polega na tym, że przyciągamy kogoś
                                                    biustem/spojrzeniem/poczuciem humoru/inteligencją i przez resztę życia modlimy
                                                    się, żeby nie ustąpić komuś innemu na tym polu. To jest kwestia wyboru. Pociąga
                                                    nas całość i chociaż zapewne spotkamy jeszcze wiele fascynujących osób,
                                                    decydujemy się na tę konkretną, mimo, iż mamy wielkie szanse, że z czasem
                                                    zbrzydnie, zacznie tracić pamięć, wpadnie w depresję albo przytyje.

                                                    Wartościujesz, bo próbujesz mi wmówić, że fascynacja fizyczna jest czymś gorszym
                                                    i mniej trwałym. Ja zaryzykuję tezę, że jeśli kogoś interesuje tylko moje ciało,
                                                    to nie widzę szans na trwały związek, ale podobnie ich nie widzę, jeśli kogoś
                                                    moje ciało kompletnie nie interesuje :D.

                                                    Co chwila próbuje się przedstawić tutaj dwa stereotypowe obrazki - bystrej
                                                    studentki w dżinsach i okularach i tępej seksbomby. Życie to nie kreskówka,
                                                    większość z nas jest przeciętnie inteligentna i ma potencjał, jeśli chodzi o
                                                    urodę. To, czy ktoś woli rozwijać ciało na zajęciach tanecznych czy umysł
                                                    czytając książki lub (o zgrozo!) próbować połączyć jedno i drugie, jest dla mnie
                                                    sprawą jego prywatnego wyboru.
                                                  • maith A stereotypy są atrapą rozumu :) 26.01.10, 02:44
                                                    pinupgirl_dg napisała:
                                                    > Co chwila próbuje się przedstawić tutaj dwa stereotypowe obrazki -
                                                    > bystrej studentki w dżinsach i okularach i tępej seksbomby. Życie
                                                    > to nie kreskówka

                                                    Mądrze powiedziane.
                                                    A dodatkowo warto pamiętać, że stereotypy są atrapą rozumu.
                                                    Bycie bystrą wcale nie polega na chodzeniu w dżinsach i okularach ;)
                                                    Jak ktoś nie jest zbyt lotny, to nie pomoże mu zapięcie koszuli na
                                                    ostatni guzik. A nawet najseksowniejsza kiecka nie jest w stanie
                                                    zabrać intelektu inteligentnej dziewczynie :)
                                                  • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 05:45
                                                    jeśli w naszym partnerze pociągały nas na początku (i pociąga nadal) cechy takie
                                                    jak inteligencja, oczytanie, błyskotliwość, pewne cechy wspólne (odkrywanie, że
                                                    lubi się tego samego autora czy filmy ;) ) itp i myślimy, że to jest takie
                                                    niesamowite i wyjątkowe, to może nas mocno zdziwić, jak poznamy kiedyś kogoś,
                                                    kto będzie fascynujący w dokładnie taki sam sposób :P
                                                    i nagle się okazuje, że nie tylko nasz partner pod tymi względami jest super
                                                    hiper fascynujący i że do tego idzie to w parze z urodą ;) że wielu innych
                                                    również i gdybyśmy nie znali naszego partnera, to ten nowo poznany okazałby się
                                                    niezłym potencjalnym kandydatem :P
                                                    wtedy może się jeszcze na szczęście (? ;) ) okazać, że ta kolejna "bratnia
                                                    dusza" ma jakąś skazę, która przekreśla ją jako naszego partnera. w ostatecznym
                                                    rozrachunku moim zdaniem liczy się charakter, bo nie ma tak, żeby dwie osoby
                                                    miały identyczny i w każdej znajdzie się coś bardziej wkurzającego dla nas niż w
                                                    innej ;)
                                                  • kura17 Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 09:46

                                                    > Co chwila próbuje się przedstawić tutaj dwa stereotypowe obrazki -
                                                    > bystrej studentki w dżinsach i okularach i tępej seksbomby.

                                                    no chyba nie bardzo... Litera sama mowi, ze ona jest ma i jedno i drugie
                                                    (intelekt i urode), hehe...

                                                    natomiast (chyba) zawsze w podobnych dyskusjach pojawiaja sie dokladnie te
                                                    argumenty - ze INNI postrzegaja kobiety jako albo ladne, albo inteligentne... ja
                                                    mam czasem wrazenie, ze wynika to z jakis zakamuflowanych obaw (kompleksow?)
                                                    ladnych kobiet, zeby nie byc przypadkiem zaszufladkowanych do tych bezmozgich
                                                    seksbomb...

                                                    bo co jak co, ale na tym forum malo jest rozmow czarno-bialych, czy kierowania
                                                    sie sterotypami - przez rozmowcow. natomiast bardzo chetnie jest to
                                                    roznychfrakcjim WMAWIANE.

                                                    ani Avarie, ani Litera nigdzie nie przeciwstawily sobie seksbomb i
                                                    intelektualistek, ale zostaly o to posadzone... dyskusja byla o czyms innym i
                                                    uwazam, ze takie wprowadzenie tego kontrastu w niej jest niezbyt trafne (zeby
                                                    nie powiedziec - niezbyt uczciwe, bo momentalnie zjednuje sobie rozmowcy
                                                    sympatie wszystkich intelektualnych seksbomb ;))
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 14:46
                                                    kura17 napisała:

                                                    > no chyba nie bardzo... Litera sama mowi, ze ona jest ma i jedno i drugie
                                                    > (intelekt i urode), hehe...
                                                    >
                                                    > natomiast (chyba) zawsze w podobnych dyskusjach pojawiaja sie dokladnie te
                                                    > argumenty - ze INNI postrzegaja kobiety jako albo ladne, albo inteligentne... j
                                                    > a
                                                    > mam czasem wrazenie, ze wynika to z jakis zakamuflowanych obaw (kompleksow?)
                                                    > ladnych kobiet, zeby nie byc przypadkiem zaszufladkowanych do tych bezmozgich
                                                    > seksbomb...
                                                    >
                                                    > bo co jak co, ale na tym forum malo jest rozmow czarno-bialych, czy kierowania
                                                    > sie sterotypami - przez rozmowcow. natomiast bardzo chetnie jest to
                                                    > roznychfrakcjim WMAWIANE.


                                                    Dzięki kura za trafne podsumowanie sytuacji. :-) Nigdzie nie napisałam, że uroda jest be i nie kieruję się zawiścią, albo zazdrością. W wieku lat ponad 40 nie trzeba mieć fałszywej skromności, a skoro od 12 roku życia dostawałam potwierdzenie, że jestem atrakcyjna, w sensie, ładna, to nie mam dziś powodów, by w to nie wierzyć. Być może dlatego uroda, aż tak wiele dla mnie nie znaczy, bo wpadła mi dosyć łatwo w koszyczek i szukam potwierdzenia w innych dziedzinach. Po prostu sama uroda mi nie wystarczy i nie uważam tego za jakieś wielkie osiągnięcie, gdy na pięć kobiet w pomieszczeniu wyglądam najlepiej. Nie odczuwam z tego powodu żadnej satysfakcji. Poza tym mój czas świeżości się kończy i chociażby dla samej siebie nie chcę się od mojego wyglądu uzależniać. Czego życzę też innym kobietom, bo uroda wprawdzie otwiera wiele drzwi, ale ciągle też wiele zamyka. Nie raz tłumaczono moje dobre stopnie u męskich nauczycieli faktem założenia kusej spódniczki, a przy egzaminach na studiach profesor skomentował, że wszystko dobrze, ale następnym razem mam mniej kokietować. :-/ Kokietowanie to była ostatnia rzecz, o której wtedy myślałam, ale mam nieco zmysłowy typ urody i tak działam na facetów. Udowadnianie, że nie ma się seksualnych intencji i nie chce się wykorzystywać swojej atrakcyjności zżera sporo energii. Do dziś został mi zwyczaj niepatrzenia facetom w oczy dłużej niż sekundę, by nie zrozumieli tego jako propozycji. Naturalnie nie każdy na mnie leciał, ale wystarczacjąca ilość, by mieć ochotę czasem bycia niewidoczną. A całkiem jak bury kot też się nie chce biegać, więc to tylko w filmach tak fajnie i przebojowo wygląda. Kiedyś na starość, jak za tym zatęsknię, to napiszę książkę o tych wszystkich męskich podrywach, które mi się zdarzyły, być może wtedy z sympatyczniejszej perspektywy. ;-)
                                                  • tfu.tfu Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 15:15
                                                    hehe, fuckt. ostatnio zarzucono mi, że nie eksponuję kobiecości ;) no sorry, w
                                                    30 stopniowym mrozie jakoś sobie siebie nie wyobrażam inaczej niż w 2 swetrach i
                                                    okutanej jak na syberii... chłopię się zdziwiło nieco widząc mnie przy innej
                                                    okazji w sukience i już nie komentowało ;)
                                                    anyway... pewność siebie i własnych atutuw przyszła mi po 30-tce, a najpierw
                                                    ogoliłam głowę w ramach walki z "narzuconym stereotypem" ;]
                                                    teraz interesują się mną wyłącznie interesujący mężczyźni, którzy nie muszą się
                                                    "potwierdzać".
                                                  • maith Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 15:50
                                                    Litero, ale ta uwaga o stereotypowym podziale nie była chyba do Ciebie,
                                                    właśnie też się zdziwiłam, czemu Kura Cię wskazuje ;)
                                                  • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 16:06
                                                    > ani Avarie, ani Litera nigdzie nie przeciwstawily sobie seksbomb i
                                                    > intelektualistek, ale zostaly o to posadzone... dyskusja byla o czyms innym i
                                                    > uwazam, ze takie wprowadzenie tego kontrastu w niej jest niezbyt trafne (zeby
                                                    > nie powiedziec - niezbyt uczciwe, bo momentalnie zjednuje sobie rozmowcy
                                                    > sympatie wszystkich intelektualnych seksbomb ;))

                                                    Akurat sympatii tutejszej intelektualnej seksbomy nie udało mi się zjednać ;).
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 28.01.10, 16:14
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > Akurat sympatii tutejszej intelektualnej seksbomy nie udało mi się zjednać ;).

                                                    No takim komplementem to się na pewno nie uda. ;-) Dziękuję za uwagę. :-)
                                                  • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 13:56
                                                    pinupgirl_dg napisała:

                                                    > A o czym ja piszę :)?
                                                    > Fascynujących osobowości czy chodzących intelektów też jest na pęczki. Ale
                                                    > budowanie związku nie polega na tym, że przyciągamy kogoś
                                                    > biustem/spojrzeniem/poczuciem humoru/inteligencją i przez resztę życia modlimy
                                                    > się, żeby nie ustąpić komuś innemu na tym polu. To jest kwestia wyboru.

                                                    Nie wiem, z czego robisz problem. Dla mnie życie nie jest kreskówką i nie jestem ani studentką w okularach, ani tępą seksbombą. Do głowy by mi nie przyszło dzielenie świata na czarne i białe, więc dyskutuję z tobą tylko o niuansach. I w moim świecie podziwiam ludzi bardziej za atrakcyjną osobowość niż za miły wygląd. Chociażby z tego egoistycznego powodu, że ludzie z bogatą osobowością dostarczają mi więcej rozrywki. Zakończmy więc tą bzdurną dyskusję. Jedno jeszcze, owszem życie w związku zależy od wolnego wyboru, ale ten wybór podejmuje się codziennie i codziennie można kalkulować koszty i zyski wynikające z tego konkretnego partnerstwa. Być może jestem już za stara, by naiwnie wierzyć w moc jednej decyzji na całe życie. Mnie nie jest też ważne, by ktoś przy mnie tkwił, ale by życie ze mną uznawał ciągle za interesujące i atrakcyjne. To nie ma nic wspólnego ze strachem, tylko z dbaniem o jakość związku. I nie wydaje mi się, że pielęgnowanie urody wystarczy.
                                                  • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 16:10
                                                    > Zakończmy więc tą bzdurną dyskusję.

                                                    Chętnie :).
                                                  • kotwtrampkach Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 12:43
                                                    haha, ja widziałam. Z tym od wyglądu to czysta erotyka i trzeba było rozładować
                                                    napięcie, żeby zauważyć coś innego, a z tym od IQ można było porozmawiać od razu
                                                    :-)
                                                  • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 06:19
                                                    kk345 ----> ja na myspace i nk mam/miałam takie zdjęcia, że mój profil często
                                                    odwiedzali nieznajomi faceci, niektórzy (Anglicy) pisali do mnie np "fajne masz
                                                    zdjęcie, czy jesteś modelką, może się umówimy na drinka?" ;))) gwarantuję, że
                                                    jakby mnie zobaczyli w "realu", "normalnie zrobioną" to żaden nie zwróciłby na
                                                    mnie uwagi, a już nikt o zdrowych zmysłach nie posądziłby mnie o jakikolwiek
                                                    modeling, chociażby zdjęcia samej twarzy używane w reklamach :P bo zdjęcia były
                                                    wystylizowane. to na które łapali się Anglicy robione w szczególnych warunkach
                                                    oświetleniowych, patent który sama wymyśliłam (nawet mój facet powiedział
                                                    "wyglądasz lepiej niż w rzeczywistości", to chyba może być najlepszy komentarz
                                                    :P) no i poza tym to widać tylko twarz, czasem kawałek ramion, a mniej doskonała
                                                    reszta poza kadrem :P moje zapadnięte policzki wyglądają nawet na rozmiar 36 ;)))
                                                    zdjęcia wrzucane do sieci są starannie selekcjonowane, masa ludzi poddaje je
                                                    dodatkowej obróbce. na ile one odpowiadają rzeczywistości wiedzą oni sami, no i
                                                    ich znajomi :P
                                                  • fanka_tomcia Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 06:20
                                                    ach, żeby nikt nie wysnuł błędnych wniosków - Anglicy dlatego, bo miałam jako
                                                    kraj zaznaczone UK przez pewien czas ;)
                                                    --
                                                  • avarie Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 07:50
                                                    Dokładnie! Nie mam nic do dodania ;)
                                          • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 21:03
                                            A może ulegasz stereotypowi, że uroda i inteligencja nie idą w parze?

                                            Ale rozumiem, o co chodzi. Chcesz zwrócić całą uwagę na to, co w Tobie Twoim zdaniem najbardziej atrakcyjne - twój intelekt. Z tego samego powodu wprowadzono dress code, nie eksponujemy biustu, nóg, włosów żeby maksimum uwagi zwrócić na nasze kompetencje.

                                            Aha - zgadzam się, że świadomość niedociągnięć nie oznacza od razu braku samoakceptacji. Tyle, że trudno urodę obiektywnie ocenić, bo piękno jest w oku patrzącego.


                                            avarie napisała:

                                            > No raczej nie odrzucę swojego ciała :D
                                            >
                                            > Dziewczyny, takie podejście do życia jest moim lekarstwem na kompleksy. Zdaję s
                                            > obie sprawę z tego, że moja uroda szału nie robi dlatego staram się przyciągać
                                            > ludzi swoją osobowością. Nie robię sobie złudzeń, że ktoś może poczuć do mnie c
                                            > ieplejsze uczucia patrząc na mnie, bo wiem, że w porównaniu z kimkolwiek - prze
                                            > grywam na tym polu.
                                            > Znam swoje atuty i je eksponuję - działam naukowo, realizuję hobby, mam poczuci
                                            > e, że jestem ciekawym człowiekiem.
                                            > Nie oszpecam się, nie chodzę łachmanach, dbam o swój biust, podkreślam urodę.
                                            >
                                            > Ja nie widzę w tym problemu ;)
                                            • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 22:03
                                              Ja miałam kiedyś podobne poglądy jak Avarie :)
                                              (u mnie to były czasy licealne)
                                              I też wolałam być zapamiętywana za to, co mówię niż za to, jak wyglądam. I też
                                              wydawało mi się, że można być albo pięknym, albo mądrym :P
                                              Na szczęście potem mi się zmieniło, ale nadal czasem mam wrażenie, że jestem
                                              niewidzialna - że ponieważ mam tak przeciętną urodę i przeciętnie się ubieram,
                                              to na pewno nikt mnie nie zapamięta po pierwszym spotkaniu.
                                              Oczywiście zwykle jest to bujda - no bo generalnie moje stroje czasem bywają
                                              nieprzeciętne ;)

                                              Ale tak jak mówię - ja rozumiem takie podejście, sama tak miałam.
                                              Natomiast z mojego punktu widzenia cieszę się, że mi przeszło. Co oczywiście nie
                                              znaczy, że Avarie też powinno przejść ;)
                                              • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 22:18
                                                A u mnie to chyba się zmienia falami - raz chcę być szarą myszką, nie rzucającą
                                                się w oczy, ale "nadrabiającą" intelektem, a innym razem przebieram się za
                                                "Pretty Woman"... to chyba jest brak własnego stylu ;). Staram się ostatnio
                                                jakoś to wypośrodkować :).
                                                • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 10:55
                                                  Ja bym tego nie nazwała brakiem stylu :)

                                                  Kobieta zmienną jest i moim zdaniem umiejętność tego typu zmiany jest bardzo na
                                                  plus. Raz jesteś taka, raz inna - super.
                                                  Ja sama stosuję podobną strategię, bo nie chciałabym być zawsze taka sama.
                                              • origami_21 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 11:38
                                                yaga7 napisała:
                                                > Na szczęście potem mi się zmieniło, ale nadal czasem mam wrażenie,
                                                że jestem
                                                > niewidzialna - że ponieważ mam tak przeciętną urodę i przeciętnie
                                                się ubieram,
                                                > to na pewno nikt mnie nie zapamięta po pierwszym spotkaniu.
                                                > Oczywiście zwykle jest to bujda - no bo generalnie moje stroje
                                                czasem bywają
                                                > nieprzeciętne ;)


                                                Przęciętna uroda - nie bluźnij kobieto! Oburzyłam się autentycznie,
                                                bo przecież widziałam Cię w realu, to i zaświadczyć mogę, żeś piękna
                                                kobitka.
                                                • butters77 Yaga:) 25.01.10, 11:51
                                                  Yaga, już po samej galerii można stwierdzić, że Ty i przeciętne stroje
                                                  wykluczacie się wzajemnie:)))
                                                  • yaga7 Re: Yaga:) 25.01.10, 13:54
                                                    Hehe ;)

                                                    Ale gwarantuję, że siedząc i pracując przed kompem, jestem ubrana w jak
                                                    najbardziej przeciętne czarne bojówki i tiszercik :)
                                                  • butters77 Re: Yaga:) 25.01.10, 14:00
                                                    Akurat - ja tam już widzę oczyma wyobraźni różne satyny i sznurowania;))
                                                  • yaga7 Re: Yaga:) 25.01.10, 14:06
                                                    Masz bujną wyobraźnię :D
                                                • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 13:56
                                                  Pozostaje mi tylko podziękować i uroczo dygnąć :)
                                              • maith Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 14:03
                                                yaga7 napisała:

                                                > I też wolałam być zapamiętywana za to, co mówię niż za to, jak
                                                > wyglądam. I też wydawało mi się, że można być albo pięknym, albo
                                                > mądrym :P

                                                Mój wygląd w czasach licealnych nie pozostawiał mi śladu szans na
                                                posiadanie takich stereotypowych wyobrażeń. Dlatego szybko nauczyłam
                                                się eksponować intelekt ;))
                                                • yaga7 Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 14:10
                                                  Wiesz, wyobrażenia można mieć zawsze - ja nie miałam cienia szans na "bycie
                                                  piękną", więc zostawało mi tylko "być mądrą" ;) I wyobrażenia typu albo-albo
                                                  były doskonałą wymówką w tym celu :)
                                                  • maith Re: duzy biust a dekolty 25.01.10, 14:18
                                                    Każda z nas broniła się na swój sposób :) Prawdę mówiąc nauczyłam się
                                                    też wbijania w ziemię zwolenników stereotypów ;) Teraz już mogę
                                                    wyluzować :)
                • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 15:03
                  avarie napisała:

                  > A jaka jest różnica? :D
                  >
                  > Problem tkwi w Twoim żołądku, a masz problem z żołądkiem to to samo stwierdzeni
                  > e. Głowę traktujemy inaczej?

                  Tak, głowę traktujemy inaczej, bo w głowie znajduje się mózg, w którym generujemy nasze problemy. Gdyby być precyzyjnym, trzeba by powiedzieć "problem tkwi w twoim mózgu", ale to nie brzmi zbyt poetycznie. ;-)
      • maith Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 20:44
        Avarie - spróbuję Ci to inaczej wyjaśnić. Kobiety z naprawdę dużym
        biustem mają taki problem, że albo pogrubią się o 2 rozmiary,
        próbując na siłę ukryć biust, albo pokażą, że to po prostu jest
        biust.
        Ciebie ten problem najwyraźniej nie dotyczy, dlatego porównujesz
        stroje podkreślające figurę do obcasów. Ja tam obcasów nie noszę, bo
        są nie wygodne, ale nie widzę powodu udawania, że jestem o 2 rozmiary
        grubsza, żeby tylko ukryć biust.

        A dziewczyny zmartwiły się tym, co napisałaś, że starasz się mieć
        pewność, że zrobiłaś wszystko, żeby nie rzucać się w oczy. To nie to
        samo, co zwykłe niezwracanie na siebie uwagi.
      • yo_anka Re: duzy biust a dekolty 31.01.10, 14:13
        > Właśnie dlatego nie noszę dekoltów :/ Wszyscy zawsze zwracali mi uwagę na mój
        duży biust (32FF) i już mi się odechciało. Dużo lepiej się czuję, kiedy mam
        pewność, że zrobiłam wszystko, żeby nie rzucać się w oczy.

        32JJ pozdrawia, zaprawdę powiadam ci przeciętnej wielkości 32FF!
        Dziewczyno masz normalny, średniej wielkości biust, taki jak większość Polek,
        tyle tylko że nosisz dobrze dobraną bieliznę zamiast 75B
        Zapewniam cię nie rzucasz się w oczy, bo ja ciebie wszystkim z swoimi melonami
        przesłaniam! ;)))
    • pinupgirl_dg Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:32
      Nie wiem, jakie są Twoje relacje z koleżankami, więc nie chcę oceniać tego, co powiedziała, sama lepiej wiesz, co miała na myśli, czy to miał być żart, zwrócenie uwagi w dobrej wierze czy zwykła zazdrość.
      Natomiast komentarzy sąsiadki czy pani na weselu nic nie tłumaczy, to bardzo niegrzecznie zwracać uwagę obcej osobie w tak delikatnej sprawie.
      Co do tego, czy jesteś przewrażliwiona - na Małym Lobby jest wątek o przykrych komentarzach - to się niestety zdarza niezależnie od rozmiaru.
    • estreno Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:33
      A ja uwielbiam nosic dekolty. Nie spotkalam sie z niemilymi komentarzami, za to z wieloma bardzo pozytywnymi i to nie tylko od mezczyzn. Czasami na ulicy obserwuje zdegustowane spojrzenia kobiet i pelne zachwytu mezczyzn i zawsze mnie to bawi. Mam spory biust w porownaniu do moich kolezanek, ale zadna nigdy nie dala mi odczuc, ze w moich dekoltach jest cos niestosownego. Byc moze to jest kwestia tego, ze ja po prostu lubie swoja kobieca figure i nie narzekam ustawicznie, ze musze iles tam schudnac. Kiedys moj kolega powiedzial - ty jestes w sam raz i mimo ze od tego czasu troche kilogramow mi przybylo (ja to nazywam sobie, ze wykobiecialam), to staram sie o sobie myslec wlasnie w taki sposob :)) Nie widze nic zlego w tym, ze sie ciesze z tego, co we mnie ladne :)) i staram sie mnejsza wage przywiazywac do swoich mankamentow.
      • kk345 Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:40
        estreno, ładnie powiedziane:-) cała tajemnica w tym, jak postrzegamy siebie i
        świat: czy szklanka jest do połowy pusta czy do połowy pełna? Bo te z nas, dla
        których szklanka jest pusta, zawsze zinterpretują spojrzenia innych jako krytykę
        a nie zachwyt i będą wyczulone na każde słowo.
    • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 12:41
      Takie wątki ciągle się powtarzają. Przypominam sobie strasznie długie dyskusje na ten temat. Moim zdaniem sprawa jest prosta i związana jest z negatywnym, grzeszno-zwulgaryzowanym podejściem do seksualności w naszej kulturze. Na tą sferę ludzkiego życia nałożona jest cała masa ograniczających i deskredytujących reguł. Jednocześnie używa się go do manipulacji i niezdrowej stymulacji. A większy biust budzi erotyczne asocjacje, więc automatycznie wyzwala u ludzi mieszane uczucia. Jego wielkość nie ma znaczenia, wystarczy, że biust jest wyraźny i wyeksponowany. Podobne reakcje spotykają kobiety z małym biustem na przykład bez stanika i/albo lekko przezroczystej bluzce. Przy większym siła rażenia jest jednak większa i droga skojarzeń w głowie krótsza. Problem z tym mają najczęściej osoby przekonane, że wartość kobiety leży wyłącznie w jej cielesności i nie jest ona uprawniona do samodzielnego decydowania o tym towarze.
      • maith problem z podejściem do kobiet w naszej kulturze 24.01.10, 13:35
        Zgadza się i że wątki się powtarzają i że jest problem w podejściu do
        kobiet w naszej kulturze. Jeśli gdzieś wartość kobiety ocenia się pod
        kątem atrakcyjności dla mężczyzny, to takie reakcje się zdarzają. W
        Szwecji, gdzie wartość kobiety zależy od tego, kim ona sama jest,
        takie reakcje się nie zdarzają. A dla odmiany w społecznościach
        muzułmańskich, gdzie kobieta bez faceta jest nikim, potrafią nazwać
        dziwką kobietę okrytą od stóp do głów, której widać choćby oczy
        (kojarzycie te worki na głowy z krateczką na oczach?)

        Drugą kwestią są oczywiście kompleksy. Im słabsza pozycja kobiety w
        społeczeństwie, tym kompleksy dotyczące seksualnej atrakcyjności
        większe. A że u nas ludzie do psychologów nie chodzą, to niektóre
        kobiety próbują je chować zalewając świat żółcią. Problem w tym, że
        wtedy widać je bardziej. Tak czy inaczej kobiety wygłaszające te
        wszystkie chamskie, wulgarne teksty o innych kobietach czują się w
        środku o wiele gorzej od tych, które do innych kobiet podchodzą z
        ciepłem i afirmacją :)
    • kamamil Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 13:44
      Ja też się nie spotykam z tego typu reakcjami. Raczej są pozytywne - czy to
      zachwyt, czy nutka zazdrości. Chociaż fakt, kiedyś mnie bardzo peszyły wszelkie
      komentarze, nawet jeśli w założeniu miały być miłe. Teraz już mnie nie peszą, a
      jeśli, to informuję komentującego o tym, a wgapiającego się informuję, że lubię
      jak mi się podczas rozmowy patrzy w te drugie oczy :)
      Zajrzyj do wątku "miłe komentarze", zresztą coś mi się przypomniało i zaraz tam
      dopiszę
    • myszka.xww Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:19
      Zdecydowanie jestes przewrazliwiona. Twoje cycki, Twoj dekolt. Nie
      robmy z duzego biustu broni masowego razenia. Jest kobieta - ma
      biust. Normalne, no nie?
      No chyba, ze faktycznie biust byl nieprzyzwoicie na wierzchu, i
      bylas na tyle wulgarna, by chwalic sie dyndajacymi wolnoscia piersmi
      poza bluzka. Bez bluzki. Albo w ogole soute.
      Jesli bluzka byla, stanik byl, to kolezanka burak i prostak. Tego
      typu uwagi, jesli juz wymagaja wygloszenia, robi sie dyskretnie i
      bez swiadkow.
      • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:29
        myszka.xww napisała:

        > Zdecydowanie jestes przewrazliwiona. Twoje cycki, Twoj dekolt. Nie
        > robmy z duzego biustu broni masowego razenia. Jest kobieta - ma
        > biust. Normalne, no nie?
        > No chyba, ze faktycznie biust byl nieprzyzwoicie na wierzchu, i
        > bylas na tyle wulgarna, by chwalic sie dyndajacymi wolnoscia piersmi
        > poza bluzka. Bez bluzki. Albo w ogole soute.
        > Jesli bluzka byla, stanik byl, to kolezanka burak i prostak. Tego
        > typu uwagi, jesli juz wymagaja wygloszenia, robi sie dyskretnie i
        > bez swiadkow.

        Wszystko fajnie co napisałaś, tylko kto ma decydować o tym, ze "faktycznie biust byl nieprzyzwoicie na wierzchu"? I co znaczy: "bylas na tyle wulgarna, by chwalic sie dyndajacymi wolnoscia piersmi"? Musisz się zdecydować. Albo jesteś kobietą, masz biust i to ty decydujesz, co jest w tobie wulgarne, a co nie, albo prosisz otoczenie, by zwracało ci dyskretnie uwagę, że jesteś bezwstydnicą. Nie widzę prawdę mówiąc różnicy do stanu obecnego. To dyskretny burak jest lepszym burakiem?
        • myszka.xww Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:38
          pierwszalitera napisała:

          > myszka.xww napisała:
          >
          > > Zdecydowanie jestes przewrazliwiona. Twoje cycki, Twoj dekolt.
          Nie
          > > robmy z duzego biustu broni masowego razenia. Jest kobieta - ma
          > > biust. Normalne, no nie?
          > > No chyba, ze faktycznie biust byl nieprzyzwoicie na wierzchu, i
          > > bylas na tyle wulgarna, by chwalic sie dyndajacymi wolnoscia
          piersmi
          > > poza bluzka. Bez bluzki. Albo w ogole soute.
          > > Jesli bluzka byla, stanik byl, to kolezanka burak i prostak.
          Tego
          > > typu uwagi, jesli juz wymagaja wygloszenia, robi sie dyskretnie
          i
          > > bez swiadkow.
          >
          > Wszystko fajnie co napisałaś, tylko kto ma decydować o tym,
          ze "faktycznie bius
          > t byl nieprzyzwoicie na wierzchu"? I co znaczy: "bylas na tyle
          wulgarna, by chw
          > alic sie dyndajacymi wolnoscia piersmi"? Musisz się zdecydować.
          Albo jesteś kob
          > ietą, masz biust i to ty decydujesz, co jest w tobie wulgarne, a
          co nie, albo p
          > rosisz otoczenie, by zwracało ci dyskretnie uwagę, że jesteś
          bezwstydnicą. Nie
          > widzę prawdę mówiąc różnicy do stanu obecnego. To dyskretny burak
          jest lepszym
          > burakiem?


          Piersi bez odzienia, nagie, zupelnie na wierzchu moga byc "wulgarne"
          w wielu sytuacjach.
          Owszem, w takiej sytuacji burak szepczacy dyskretnie "cycek ci
          widac" jest lepszym burakiem od wrzeszczacego donosnie "cycki masz
          na wierzchu".
          Tak skrajnie to wyszlo.

          A tak poza tym musze popracowac nad czytelnoscia ironii.
          • pierwszalitera Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 14:59
            myszka.xww napisała:

            > Piersi bez odzienia, nagie, zupelnie na wierzchu moga byc "wulgarne"
            > w wielu sytuacjach.
            > Owszem, w takiej sytuacji burak szepczacy dyskretnie "cycek ci
            > widac" jest lepszym burakiem od wrzeszczacego donosnie "cycki masz
            > na wierzchu".
            > Tak skrajnie to wyszlo.
            >
            > A tak poza tym musze popracowac nad czytelnoscia ironii.


            To miała być ironia? ;-) Ja zakładam tylko, że wychodząc z nieodzianym biustem, bez bluzki na przykład, wiem, że mój biust jest nieodziany i nie potrzebuję ani dyskretnych szeptów, ani krzyków o tym mi przypominających. ;-) W biuście nie ma też a priori nic wulgarnego. Wulgarność wynika z zamiaru i z oceny. Na ocenę innych nie mam wpływu, ale jeżeli nie mam zamiaru być wulgarna, to nawet całkiem nago wulgarna nie będę. Tak czy siak, wszystko sprowadza się do tego, że nikomu nic do tego, co robię z moim biustem.
    • justinehh a propos dekoltów 24.01.10, 18:08
      www.wiadomosci24.pl/artykul/bielizna_na_wierzch_123652.html
      • irenka65f Re: a propos dekoltów 24.01.10, 19:12
        No właśnie, od czasu zakotwiczenia na lobby, zastanawiam się pod co zakładacie
        te cudne gorsety. Teraz już wiem! Pod marynarki! Właśnie sobie zamówiłam jeden
        taki cudny. Jak będzie dobry to wystąpię w nim na najbliższej imprezie.
        • kk345 Re: a propos dekoltów 24.01.10, 19:24
          Jeśli chcesz być modna, powinnaś założyć go NA marynarkę:-)
    • ptasia Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 18:46
      To ja wam powiem, co uważa na ten temat mój TŻ. Jest to opinia o biustach jako
      takich, wszystko jedno, czy moim, czy cudzym. Otóż on nie przepada za tym, jeśli
      kobieta ma naprawdę duży dekolt, bo - jak mówi - czuje się wtedy skrępowany, bo
      biust za bardzo przyciąga wtedy wzrok, i, jego zdaniem, wymusza uwagę nie na
      innych aspektach np. potencjalnej rozmówczyni, a na dekolcie. Rozmiar nie gra
      roli, mówi to samo o biustach z jednego, jak i z drugiego końca tabelki. Wiem, o
      co mu chodzi, ja to nazywam "rozmową z biustem" (miałam takiego kolegę na
      studiach, który notorycznie rozmawiał z biustami, nie z koleżankami, i wszystko
      jedno, czy był dekolt, czy nie).
      I z tego powodu co jakiś czas kłócimy się o mój strój na imprezy, bo, jak się
      kiedyś wyraziłam: "Po to mam Maskaradki, żeby je pokazywać". Nie chodziło mi
      dosłownie o pokazywanie stanika, ale... wiecie, o co mi chodziło ;)
    • irenka65f Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:08
      Tak sobie czytam tę dyskusję i przypomniałam sobie, że niektórzy wciąż uważają
      kobietę karmiącą piersią dziecko, w miejscu, nazwijmy je, publicznym, za
      wulgarną. Też zdarzają się komentarze i karcące spojrzenia, szczególnie ze
      strony starszych pań. I myślę, że trzeba to po prostu ignorować. Tak jak daslich
      odpowiedziała "ładny, no nie?" na uwagę o staniku, tak ja mówiłam "ślicznie
      ssie, prawda?" i tyle w temacie.
      A uwagę pana, żeby spiąć dekolt też bym zignorowała i przestałabym się, na
      przyszłość, liczyć z jego zdaniem. Był taki rysunek "co facetom w głowie
      siedzi". Może go sobie wydrukować w kilku egzemplarzach i dawać takim
      komentatorom?
      • irenka65f Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:43
        i.frazpc.pl/ftp/funy/Co%20siedzi%20facetom%20w%20glowie.jpg
        o, tu dla zainteresowanych
    • nessie-jp Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 19:48
      No to ci opowiem kontranegdotę.

      Ja mam biust w rozmiarze 70FF / 70G.

      I całe młodociane życie słyszałam od "życzliwych" i "dowcipnych" następujące
      twórcze i pomysłowe uwagi:
      • sharteel Re: duzy biust a dekolty 29.01.10, 12:51
        Dokładnie - złośliwe uwagi dotyczące cudzego wyglądu są jedynie oznaką braku
        kultury komentatora. Nie warto ich brać "do siebie".
    • indigo-rose to nie zależy od wielkości... 24.01.10, 20:05
      Myślę, że te teksty o za dużych dekoltach nie zależą od samej wielkości biustu,
      tylko od towarzystwa, w którym się ten dekolt nosi.

      Kiedyś na jakąś uroczystość rodzinną założyłam sukienkę na ramiączkach, z
      dekoltem kopertowym właśnie (a co u mnie może być widać w takim dekolcie?
      płaskoklacie!), i babcia stwierdziła, że można ten dekolt "spiąć jakąś broszką -
      o tu, żeby się nie rozłaził".

      Więc uszy do góry - może kogoś po prostu gorszą dekolty ogólnie, a nie postrzega
      konkretnie Twojego biustu w jakiś dziwny sposób...
    • heliamphora Re: duzy biust a dekolty 24.01.10, 20:48
      Jeśli ktoś od dziecka wyrastał w klimacie (uwaga, ironia i uproszczenie!)
      "kobieta ma sobie coś nieczystego, manifestowanie seksualności jest be, piersi
      są wulgarne" itp., to jego lęki, niepokoje i kompleksy ciągną się za nim przez
      życie i nieraz wychodzą na wierzch mimo ogłady i przystosowania społecznego. Nic
      przyjemnego słuchać takich tekstów, ale machnij ręką i wyobraź sobie, jakie
      ciężkie życie ma rzeczony komentator, który słucha ich cały czas - w swoim umyśle...
    • maith I słynny artykuł na ten temat :) 24.01.10, 21:03
      W naszych kobiecych kształtach. Myślę, że to może spokojnie zakończyć
      temat :)
      kobieceksztalty.blox.pl/2008/10/Talia-utajona.html
      • joankb Re: I słynny artykuł na ten temat :) 24.01.10, 21:11
        I z tegoż powodu dziewczyna z mniejszym biustem może dobrze wyglądać w
        luźniejszym ciuchu.
        Paradoksalnie - dziewczyna z większym biustem i dużym dekoltem ten biust
        "eksponuje" (paskudne słowo)mniej - bo i tak go nie schowa.
        Ta z mniejszym - czasem na odwrót. Nie byłby tak zauważalny gdyby nie dekolt.
        • maith Re: I słynny artykuł na ten temat :) 24.01.10, 21:40
          joankb napisała:

          > Paradoksalnie - dziewczyna z większym biustem i dużym dekoltem ten
          > biust "eksponuje" (paskudne słowo)mniej - bo i tak go nie schowa.

          Dokładnie "bo i tak go nie schowa". Chyba że już totalnie zaburzy
          sobie odbiór całej sylwetki, wtedy jest w stanie go na siłę ukryć.
          Ale kosztem niezgrabnego wyglądu. Co właśnie pokazała Butters w tym
          znakomitym tekście :)
          • joankb Re: I słynny artykuł na ten temat :) 24.01.10, 21:51
            Ale dlatego też, dziewczynom jak avarie łatwiej to "eksponowanie" mieć za złe.
            Bo bardziej zależy od tego co na siebie włożyła. Gdyby nie chciała to by nie
            eksponowała. Widocznie chciała.
            Ta różnica odbioru naprawdę istnieje :))
            • pierwszalitera Re: I słynny artykuł na ten temat :) 24.01.10, 23:36
              joankb napisała:

              > Ale dlatego też, dziewczynom jak avarie łatwiej to "eksponowanie" mieć za złe.
              > Bo bardziej zależy od tego co na siebie włożyła. Gdyby nie chciała to by nie
              > eksponowała. Widocznie chciała.
              > Ta różnica odbioru naprawdę istnieje :))

              Na pewno istnieje. Tylko, że avarie nie ma nikomu tego "eksponowania" za złe. I na pewno nie chodzi o dobrane do sylwetki ubrania, bo zaczęło się od dekoltów, w domyśle zamiaru ofensywnego obchodzenie się ze swoimi atutami. Avarie nie odczuwa osobiście takiej potrzeby, nie wiem z czego tu robić problem i rozdzielać się na fronty, zarzucając jej do tego niewystarczający do pojęcia problemu rozmiar. I prawdę mówiąc, chodziło o ogólniejszą sprawę podchodzenia do własnej atrakcyjności, a nie tylko biustu.
            • black_halo Re: I słynny artykuł na ten temat :) 24.01.10, 23:54
              Wisz, ze wyjelas mi to z ust? Mnie tez sie wydaje, ze niektorzy
              mysla, ze jak masz biust i wlozysz cos dopasowanego to eksponujesz
              sie na sile a jak wlozysz bezksztaltny worek to wygladasz przywoicie.
              Odkad odkrylam, ze w dobrych stanikach nie musze nosic workow
              pokutnych, swetrow za duzych o piec rozmiarow itd. to z checia kupuje
              kobiece fatalaszki i z przyjemnoscia je nosze ale ciagle lusze sie
              hamowac, zszywac kopertowe dekolaty zeby nie bylo za duzo widac.
              malobiusciasta moze wyjsc nawet z dekoltem do pasa z przodu i stylu,
              ona na sile nie eksponuje bo zasadniczo nie ma czego. Duzobiusciasta
              nawet jak nalozy zwykla dopasowana rozmiarem bluzke czyli cos
              mniejszego niz przepastny sweter albo koszula bez zaszewek to
              eksponuje specjalnie. Przyznam szczerze, ze kiedys nawet w sklepach
              sie nasluchalam, ze taki iust to trzeba chowac a nie swiecic golymi
              cyckami.

              • paula_aulap Re: I słynny artykuł na ten temat :) 25.01.10, 10:02
                '..malobiusciasta moze wyjsc nawet z dekoltem do pasa z przodu i
                stylu, ona na sile nie eksponuje bo zasadniczo nie ma czego..'

                Mały biust tak samo można eksponować lub nie, a z twojego postu
                wynika, że jak ktoś ma mały biust to tak jakby go nie miał i może w
                ogóle chodzić nago a nikt się tym się przejmie. Bez przesady;/
                Ja odkąd dobrałam sobie stanik i w końcu mogę pokazać dolinkę to
                rodzinka też na mnie krzywo patrzy że cyckami świecę., ale co tam,
                niech się przyzwyczajają.
                • black_halo Re: I słynny artykuł na ten temat :) 25.01.10, 11:16
                  To nie bylo skierowane przeciw maloboiusciastym tylko, ze zasadniczo
                  kobiety z mniejszym biustem noaszace duze dekolty sa troche inaczej
                  odbierane. Mnie sie wydaje, ze spoleczenstwo mysli, ze
                  malobiusciastej taki dekolt przystoi nawet w kosciele bo w tym
                  dekolcie nie ma duzych piersi z kreseczka czy nawet dolinka. jesli z
                  takim samym dekoltem pojawi sie wiekszobiusciasta, ktorej widac to i
                  owo, wcale nie mowie, ze duzo to to juz jest nioeprzyzwoite.

                  Niedawno bylam na weselu i przyznam szczerze, ze wzielam sobie szal
                  na ramiona i ciagle zakrywalam biust bo bylo mi glupio tak swiecic
                  piersiami a przeciez cale mnostwo dziwczyn mialo dekolty znacznie
                  wieksze, sukienki gdzie niemalze bylo widac posladki, albo tak
                  krotkie albo tak wyciete z tylu... pozatym nieco podpici faceci
                  zaczeli mnie zaczepiac i jak piaty raz poprosil mnie do tanca jakis
                  amator duzych biustow to poszlam sie zakryc a widzialam te maslane
                  spojrzenia. One sa mile, nie mowie, ale to dziwne uczucie.
                  • kk345 Dekolt a dekolt 25.01.10, 15:59
                    W toku tej dyskusji mam nieodparte wrażenie, że błędem było
                    niezdefiniowanie od poczatku pojęcia "dużego dekoltu". Ponieważ
                    dyskusja dryfuje w niektórych miejscach w stronę podziału "albo
                    cycki na wierzchu, albo intelekt, nic pośredniego" to może uściślę:
                    myśląc o dyżym dekolcie mam na myśli to:

                    www.bravissimo.com/products/clothing/dresses-and-skirts/bravissimo/bl54-details.aspx?ck=K%2f%2bibL3vZIE%3d

                    ale już nie to:
                    www.film.gildia.pl/filmy/u_pana_boga_w_ogrodku/galeria,i3
                    Dla mnie z pierwszą modelką można spokojnie rozmawić o Kancie czy
                    Einsteinie bez zbytniego rozproszenia, a druga już niekoniecznie...

                    • yaga7 Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 16:23
                      No to na podstawie tych akurat zdjęć mogę powiedzieć, że to jest kwestia
                      wielkości biustu oraz osobniczej skłonności do kreski ;)
                      Bo ja z moim 34g takiego dekoltu jak na zdjęciu drugim mieć nie będę, bo nie mam
                      piersi blisko siebie. A wierzę, że niejedna dziewczyna z mniejszym wizualnie
                      biustem będzie mieć taki dekolt, bo ma skłonność do kreski.
                      I co? ;)
                    • yaga7 Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 16:24
                      No to na podstawie tych akurat zdjęć mogę powiedzieć, że to jest kwestia wielkości biustu oraz osobniczej skłonności do kreski ;)
                      Bo ja z moim 34g takiego dekoltu jak na zdjęciu drugim mieć nie będę, bo nie mam piersi blisko siebie. A wierzę, że niejedna dziewczyna z mniejszym wizualnie biustem będzie mieć taki dekolt, bo ma skłonność do kreski.
                      I co? ;)
                      • kk345 Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 16:31
                        E tam, nie będziesz miała: zalożysz puszapka 80B i kreska jak ta
                        lala...
                        A poważnie- nie chodzi mi o kreskę, ale o wyraźne róznice w
                        stylizacji obu Pań i wykazanie, że spory dekolt nie musi być
                        wulgarny i wywoływać niezdrowych emocji:)
                        • maith Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 18:17
                          kk345 napisała:

                          > A poważnie- nie chodzi mi o kreskę, ale o wyraźne róznice w
                          > stylizacji obu Pań

                          Tylko że pani nr 1 w dekolcie nr 2 mogłaby mieć prawie niewidoczny
                          biust. Pani nr 2 ma biust wysoko, większy i prawdopodobnie ze
                          skłonnością do kreseczki.
                          • kk345 Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 19:21
                            maith, niekoniecznie, Pani nr 2 w sukience nr 1 nie wyglądałaby tak bardzo...bez
                            niedomówień.
                    • black_halo Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 17:11
                      No wlasnie, ja mam biust blizej tego drugiego i chocbym nie wiem jaki
                      nalozyla stanik to i tak tych piersi nie da sie rozdzielic. Ale moze
                      po prostu jeszcze takiego nie kupilam, moze znajde. Moje piersi
                      bardzo lubia byc blizko siebie i jesli akurat przeszkadzaja im w tym
                      fiszbiny na mostku to i tak sobie znajda spob zeby sie do siebie
                      zblizyc. Przekonalam sie to mierzac 3 rozmiary 75G, GG i H. I mam
                      wrazenie, ze ladne i wyciete bluzki w ktorych wygladam najlepiej ze
                      wzgledu na figure, ktora jest daleka od idealu - te ciuszki nie sa
                      dla mnie bo okropnie prowokuja do nieprzyzoitych mysli. Pani z
                      Bravissimo wyglada przyzwoicie, pani w filmu wyglada jakby swiadomie
                      prowokowala. Pani z Bravissimo w identycznej bluzce jak ta z filmu
                      nie wygladalaby wcale tak ... wyzywajaco. Nie wiem czemu to jest tak
                      odbierana, nawet ja sama lapie sie na tym, ze te druga pania odbieram
                      jak troche wyzywajaca, ta pierwsza wydaje mi sie uosobieniem
                      elegancji. Druga nawet w sukience z Bravissimo wygladalaby troche
                      mniej elegancko. Nie wiem skad to sie bierze ale okropnie sie czuje z
                      tym faktem. I domyslam, ze ze jak naloze dekolt to jestem odbierana
                      oodobnie ale przeciez biustu sztucznego dobie nie zrobilam o co tez
                      bywam posadzana ;d
                      • bebe.lapin Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 17:14
                        To sie chyba bierze z tego, ze z tyly glowy kolacze Ci sie owo nieszczesne
                        przekonanie, wpojone przez innych, ze duzy biust jest wulgarny sam w sobie,
                        jakby ktos mial wplyw na jego rozmiar;

                        Nie wiem, a moze przekonanie o wulgarnosci wynika z upowszechnienia sie operacji
                        plastycznych, i stad przekonanie, ze jak suzy cyc, to na pewno jest to wynik
                        swiadomych zabiegow posiadaczki.
                    • fanka_tomcia Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 17:23
                      teraz już wiem, czemu ze mną tak dobrze rozmawia się o filozofii, religii i
                      sztuce ;) nie rozpraszam tych nieszczęsnych samców. ok, przyznaję, jeden się
                      poczuł rozproszony, jak mówiłam mając twarz blisko niego ;) (w hałasie to chyba
                      normalne?) ale to jeden przypadek :P
                      • maith Re: Dekolt a dekolt 25.01.10, 18:25
                        fanka_tomcia napisała:

                        > teraz już wiem, czemu ze mną tak dobrze rozmawia się o filozofii,
                        > religii i sztuce ;) nie rozpraszam tych nieszczęsnych samców.

                        Inteligentny, kulturalny facet jest w stanie rozmawiać o filozofii,
                        religii i sztuce bez warunków szczególnych ;) A złej baletnicy to
                        wiadomo ;)
                        • fanka_tomcia Re: Dekolt a dekolt 26.01.10, 00:50
                          niestety jak kogoś poznaję, to nie dostaję na piśmie z pieczątką i podpisami
                          ekspertów, że dany egzemplarz jest inteligentny i kulturalny xD

                          poza tym - czy brakiem kultury jest zwrócenie uwagi na urodę rozmówcy? ;)

                          a poza tym to obecnie wolałabym, żeby to mój wygląd był doceniany. to że ktoś
                          uzna mnie za inteligentną to dla mnie nie jest ważne, bo taką opinię mam od
                          ponad 20 lat >< wolałabym, żeby myślano o mnie, że jestem ładna :PPP
                          • bebe.lapin Re: Dekolt a dekolt 26.01.10, 11:48
                            > a poza tym to obecnie wolałabym, żeby to mój wygląd był doceniany. to że ktoś
                            > uzna mnie za inteligentną to dla mnie nie jest ważne, bo taką opinię mam od
                            > ponad 20 lat >< wolałabym, żeby myślano o mnie, że jestem ładna :PPP

                            Mam dokladnie to samo :D
    • czerwona_pomadka Dekolty a wpływ rodzicielki 25.01.10, 20:12
      Śledzę cały wątek od początku z ciekawością i chciałam podzielić się swoimi
      doświadczeniami dekoltowymi.
      Od kiedy tylko mój biust zaczął robić się "widoczny", moja mamusia powtarzała
      mi, że dekolty są beee, że mam ich nie nosić, a jeśli, mając już skończone 18
      lat, wychodziłam z domu w bluzce z dekoltem, to na do widzenia mama rzucała mi
      takie spojrzenie, jak zazdrosna kobieta na ulicy i równie nieprzyjemny tekst,
      typu że "chcę się sprzedać czy co?". Mama czepiała się także o obcisłe bluzki
      (bez dekoltu!), a i również o to, że nosiłam torbę typu "listonoszka", która
      jeszcze bardziej "rozdzielała" mi piersi i je podkreślała.
      W efekcie jako nastolatka ubierałam się w workowate ciuchy, czułam się przy tym
      grubo i miałam mnóstwo kompleksów.
      Na szczęście mama z czasem zmodyfikowała swoje podejście (po wielu rozmowach,
      które przeprowadziłyśmy), a ja zaczęłam śmielej nosić dekolty w końcu bez
      najmniejszego poczucia winy. Teraz je uwielbiam i noszę bardzo chętnie :))) i
      już mnie kompletnie nie obchodzi, co ktoś sobie o tym pomyśli
      • fanka_tomcia Re: Dekolty a wpływ rodzicielki 26.01.10, 00:52
        jestem od dawna pełnoletnia, a mamie nie podoba się, kiedy zakładam głębszy
        dekolt, bo "po co" :/
        • bobeka005 Re: Dekolty a wpływ rodzicielki 26.01.10, 01:48
          Choć moja mamuśka jest troszkę "nie z tej ery", mimo to zawsze miałam pełną swobodę pod względem dekoltów. Na szczęscie :)

          Za to pamiętam jakim karcącym spojrzeniem obdarzał mnie ojciec za każdym razem, gdy publicznie ośmieliłam się pokazać trochę piersi w dużym dekolcie.

          A nawiązując do początku - chamskie czy krępujące komentarze na temat biustu wypadają z ust albo zazdrosnych koleżanek, albo niedojrzałych facetów. Czytaj: puszczać je mimo uszu ;)
    • madzioreck Re: duzy biust a dekolty 26.01.10, 13:50
      Pamiętam taką sytuację, kiedy ktoś się przyczepił, ale dziewczyna nie
      powiedziała tego bezpośrednio do mnie. To było w Sylwestra 99/00, bawiliśmy się
      na domówce u faceta mojej ówczesnej przyjaciółki, były też jej kuzynki ze swoimi
      facetami. Miałam na sobie czarną sukienkę na ramiączkach i ładnie wyeksponowany
      dekolt. Kilka dni po imprezie dowiedziałam się od przyjaciółki, że jedna z
      kuzynek była oburzona: "Jak ona mogła przyjść z takim dekoltem, powinna brać pod
      uwagę, że tu są inne dziewczyny ze swoimi chłopakami!!!". Miałam ubaw :D
      Przejmuję się różnymi rzeczami, ale nikt, absolutnie nikt nie wmówi mi, że biust
      trzeba chować pod golfami. Nie słyszałam więcej tego typu uwag, a jeśli tak się
      zdarzy, że usłyszę, ripostą wbiję w podłogę ;)

      Pomijam okres ostatnich klas szkoły podstawowej i początki liceum, gdzie koledzy
      mieli regularny ubaw z mojego biustu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka