Dodaj do ulubionych

Staniki pod prześwitujące bluzki

03.04.10, 14:32
Zbliża się matura i czeka mnie sporo egzaminów, podczas których paradować będę zazwyczaj w białej bluzce. Tymczasem nie mam żadnego białego stanika, a jedyny beżyk (Soria Masquerade) się już znosił i nie nadaje do użytku. Nie lubię białej bielizny i w ogóle za jasną nie przepadam, dlatego nie chcę przepłacać. Pomyślałam sobie, że kupię coś miękkiego, to latem się przyda. No i natrafiłam na promocje u Ewy Bień. Wzięłabym sobie np. taką Numę: www.ewabien.com/eshop/?prod,1058 za niecałe 50 zł i nawet, gdybym jej wiele nie nosiła, to pieniędzy by mi szkoda nie było. Ale czy takie przezroczyste biustonosze mają racje bytu pod białymi bluzkami? Niby koszula nie jest przezroczysta, ale jak to z białymi bywa, prześwituje co nieco. Warto próbować czy lepiej poszukać czegoś innego?
Obserwuj wątek
    • roza_am Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 14:53
      Garść dyskusji nt. staników pod białe bluzki:
      forum.gazeta.pl/forum/w,32203,64532723,109589305,Jaki_stanik_pod_BIALA_BLUZKE_.html
    • sleepysheep Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 14:53
      Ja pod białe bluzki (te prześwitujące) zakładam tylko beżowy stanik. Tak samo
      jak pod spódnicę czy spodnie białe - też tylko beż, tzw. cielisty kolor, który
      nie odznacza się pod ubraniem (jedynie szwem się odznacza wtedy).
    • pierwszalitera Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 15:11
      i-w-ona napisała:

      Ale czy takie przezroczyste biustonosze mają racje bytu pod białymi bluzkami? Niby koszula nie jest przezroczysta, ale jak
      to z białymi bywa, prześwituje co nieco.

      Przezroczyste biustonosze mają naturalnie rację bytu pod białymi bluzkami. Musisz sobie jednak odpowiedzieć sobie sama, jak mocna jest u ciebie potrzeba ukrywania i zasłaniania wszystkich możliwych objawów związanych z posiadaniem biustu. Muszę ci tylko powiedzieć, że dopóki ulicy nie opanowały wszechobecne gąbkowce, prześwitujące, albo odznaczające się pod ubraniem sutki nie były w ogóle żadną sensacją. I pewnie dzisiaj też nie będą, bo skoro bluzka jest zapięta i w miarę skromna, to czego tu się czepiać? Posiadania sutków? Zresztą chłopakom pod białą koszulą też pewnie będzie coś prześwitywać. ;-)
      • black_halo Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 15:22
        Mnie sie sutki nawet w podgabkowanych iustonoszach odznaczaja. Np. W
        Aragonie. Chyba musialby to byc stanik z gatunku bazarowych skorupek
        zeby mi wszystko co trzeba zakryc. Zadna sensacja, tez tak uwazam bo
        kazda z nas ma sutki.
        • mszn Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 15:51
          Wydaje mi się, że chodzi tutaj o inną sprawę. To, że w miękkim staniku części
          kobiet odznacza się zarys sutków pod bluzką, to jedno. Ale założenie
          przezroczystego stanika na cienką, białą bluzkę oznacza też, w przypadku
          ciemniejszych aureolek (jestem jasną blondynką i też mi się to zdarzało, więc te
          "ciemniejsze" mocno umowne, no i zależy od bluzki), że owe aureolki po prostu
          widać. Nie zarys kształtu, a kolor po prostu. I uważam, że jest to w sytuacjach
          formalnych niedopuszczalne, tak samo jak wszelka inna golizna. Kształt - tak,
          nie popadajmy w paranoję, ale pełen widok - nie.
          • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 15:55
            Tak, właśnie o widok ciemniejszego koloru w miejscu sutka mi chodziło.
            • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 16:06
              Ja pod maturalną koszulę kupuję białego plisowanego Effuniaka. Chciałam coś beżowego ale doczekać się nie mogę. Miękkiego sobie nie wyobrażam, a przezroczystego nie założyłabym nawet pod sweter - umarłabym chyba ze wstydu gdyby było mi widać kolor brodawek na egzaminie.
              Jeśli chcesz coś miękkiego i przezroczystego to może dobrym rozwiązaniem jest kupienie białego, prostego, przylegającego do ciała t-shirtu i założenie go pod koszulę? Ja zamierzam tak zrobić.
              • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 17:05
                Prawdę mówiąc, nie chciałam niczego przezroczystego. Chciałam miękki biustonosz, bo latem jest w takim przewiewnie ;] A przecież nie na samą maturę kupuję stanik. Niestety, trudno znaleźć coś białego/beżowego i nieprzezroczystego. Te przezroczyste mnie nie zachwycają (takiej Frei za 150 zł bym np. nie kupiła), ale za tą cenę obejdą. Tak, jak mówiłam, nie lubię też bielizny w bieli/beżu i nie chcę w taką inwestować większej kasy. A do tego Effuniaki... mam morskiego plunga (ze studniówki) i nie jest to najbardziej kompatybilny z moim biustem stanik :(

                Krótko mówiąc, chciałabym jasny, miękki, ale kryjący i niezbyt zabudowany, wygodny biustonosz ;]
                • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 17:21
                  A w jakim rozmiarze? Może Audelle Honeycomb (jest w onlyher.pl) - podobno sprawdza się pod białymi bluzkami no i nie jest biały/beżowy.
                  W dopasowanej też jest całkiem sporo miękkich, jasnych biustonoszy, dużo poprzecenianych:)
                  Ja też nie lubię ale cóż - teraz to siła wyższa, a skoro już będę mieć biały/beżowy stanik to mam zamiar go wykorzystać i kupić białe ubrania.
                  • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 18:57
                    Stanik niebrzydki, aczkolwiek mojego rozmiaru nie ma. Potrzebuję brytyjskiego
                    30FF lub polskiego 65G. Dopasowaną przeszukałam, mój rozmiar jest niestety
                    chodliwy...
                    • hke Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 19:31
                      i-w-ona napisała:

                      > Stanik niebrzydki, aczkolwiek mojego rozmiaru nie ma. Potrzebuję brytyjskiego
                      > 30FF lub polskiego 65G.
                      Honeycomb jest podobno naprawdę ściśliwy i 65 ponoć naciąga się tylko do 70 cm (wymiary podane na blogu sklepowym
                      tnij.org/honeycomb ), więc raczej będzie za ciasne.
                      Jeśli Ci się podoba, to może zapytaj właścicielkę sklepu o radę co do rozmiaru.
                      • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:09
                        Nawet jeśli, to w 70-tkach największa dostępna obecnie w sklepie miska to DD,
                        więc z pewnością za mała.
                        • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:24
                          Jeśli szyją większe miseczki to Agugabi powinna być w stanie ją dla Ciebie
                          sprowadzić, wystarczy napisać maila:)
              • pierwszalitera Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 17:18
                elftherinii napisała:

                Miękkiego sobie nie wyobrażam, a przezroczyste
                > go nie założyłabym nawet pod sweter - umarłabym chyba ze wstydu gdyby było mi w
                > idać kolor brodawek na egzaminie.


                No i tu jest właśnie pies pogrzebany. Ja nie umarłabym ze wstydu. Nie umiera się też przecież ze wstydu nosząc wycięte dekolty, w którym widać nagi biust. Wszystko jest więc sprawą umowną. Mając na sobie stanik i zwykłą bluzkę, a nie taką szyfonową, przez którą z założenia widać skórę, nikt nie jest nagi i nie musi się takim czuć. A tych ciemniejszych brodawek, to nikt nawet nie zauważy, bo nikt nie patrzy na nas tak wnikliwie, jak robimy to oczami naszej cnoty przed lustrem. ;-) Nigdy nawet nie przypuszczałam, że coś takiego może być problemem. Nie przypominam sobie też z czasów mojego nastoletniego wieku, by ktokolwiek czymś takim się zajmował. Ani moja babcia, ani moja mama, ani koleżanki, a nawet koledzy z klasy nie zwrócili uwagi, gdy na maturę poszłam w białej bluzce zupełnie bez stanika, by nic podczas pisania nie uwierało.
                • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 17:25
                  Pierwszalitero: Dlatego napisałam, że JA bym umarła ze wstydu. Z głębokich dekoltów jednak mi sutki nie wystają:)
                  Ja mam kilka takich zasad ubraniowych, które może nie są do końca logiczne, ale są i na szczęście nie komplikują mi zbytnio życia.
                • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 19:02
                  Cóż, czasy się zmieniają i zwyczaje również. Ja bym nie umarła ze wstydu, ale
                  czułabym się niekomfortowo mając sutki lekko widoczne spod ubrania. Podczas
                  matury chcę się czuć jak najbardziej komfortowo, więc odpada. Natomiast, znając
                  koleżanki i obyczajowość szkoły, sporo osób zauważyłoby co się kryje pod moją
                  bielizną ;]
      • edhelwen Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:52
        trudno powiedzieć, co komu do głowy strzeli, w końcu to MATURA. A o ile
        pamiętam, dawniej mężczyźni też czasem zakładali podkoszulek pod koszulę :P
        Ciekawa jestem, czy w latach 60-80 prześwitujące sutki były na maturze mile
        widziane przez konserwatywnych pedagogów. Nie mówię o przebijaniu kształtu, ale
        odcinaniu się koloru, moim zdaniem to nie jest eleganckie na maturze. (ale może
        jestem staroświecka)
        • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:00
          Z racji wieku nie pamiętam innych czasów, ale wydaje mi się, że zauważalny kolor
          sutka nie jest na miejscu nie tylko na maturze, ale praktycznie w żadnej
          sytuacji. Wyjątkami są sytuacje prywatne, intymne, plaża, basen itp. Kształt ok
          (choć osobiście nie lubię go pokazywać), ale kolor to już za wiele.
          • edhelwen Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:09
            wg niektórych forumek widocznie nie :DDD
            • edhelwen Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:11
              i jak uważasz inaczej, tzn. krępujesz się widocznych sutków, to wg niektórych
              chyba masz jakiś problem i powinnaś się nad sobą zastanowić :D
              a ja akurat miałam na maturze biały stanik, wtedy jeszcze większość nastolatek
              nie była uświadamiana, że pod białą bluzkę najlepszy cielisty (zresztą w
              bieliźniaku najłatwiej było dostać białe i czarne na fiszbinach, beżowych jakoś
              sobie nie przypominam), często też pod koszulę zakładało się podkoszulek na
              ramiączkach, wtedy stanik się mocno nie odznaczał
        • pierwszalitera Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:24
          edhelwen napisała:

          > Ciekawa jestem, czy w latach 60-80 prześwitujące sutki były na maturze mile
          > widziane przez konserwatywnych pedagogów. Nie mówię o przebijaniu kształtu, ale
          > odcinaniu się koloru, moim zdaniem to nie jest eleganckie na maturze. (ale może
          > jestem staroświecka)


          Nie wiem jak w latach 60-tych, ale w końcówce lat 80-tych nie robiło się tyle hałasu wokół kobiecego sutka. Nie wiem, może faktycznie czasy były bardziej progresywne? Być może też tylko ciekawsze rzeczy wisiały w powietrzu i konserwatywni pedagodzy mieli inne problemy z młodzieżą, bo chodzenie bez stanika, czy prześwitanie sutków nie było ścigane. ;-) No i definicje elegancji są różne. To raczej widoczna bielizna jest nieelegancka, na przykład biały stanik pod białą bluzką. Sutki to są sutki, mają taki kolor jaki mają, na to nie mamy wpływu.
          • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:26
            Mnie się wydaje, że jednak widoczna bielizna jest mniej nieelegancka niż
            widoczny sutek...
          • edhelwen Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:35
            to po co w ogóle stanik zakładać :D biała bielizna be, ale ciemne brodawki pod
            białą koszulą ok... well, ja tam nie uważam, że mam patent na posiadanie racji,
            może i tak jest istotnie ;)
            • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:52
              Jak widać brodawki to trochę jakbym przyszła goła. Kiedy widać bieliznę jestem
              ubrana, może nieudolnie, ale zakryta.
            • pierwszalitera Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 01:45
              edhelwen napisała:

              > to po co w ogóle stanik zakładać :D

              Jak to po co? Stanik służy do podtrzymywania biustu i nadawania mu ładniejszego, krąglejszego kształtu. Większym biustom w stanikach oprócz tego wygodniej, bo się nie dynda i nie naciąga. A co? Używasz stanika tylko jako sutkozasłaniacza?
              • edhelwen Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 02:11
                miałam na myśli sytuację, kiedy do wyboru jest tylko nieelegancki biały stanik
                pod białą bluzkę lub pójście bez stanika z prześwitującymi sutkami. Poza tym
                niektóre dziewczyny z mniejszym jędrnym biustem mogą sobie na to pozwolić, czyż
                nie? ;) Oczywiście rozwiązaniem jest poszukanie cielistego, ale nie ja tutaj
                postuluję chodzenie w prześwitującej bieliźnie albo bez na maturę ;))
                • pierwszalitera Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 11:40
                  edhelwen napisała:

                  Poza tym
                  > niektóre dziewczyny z mniejszym jędrnym biustem mogą sobie na to pozwolić, czyż
                  > nie? ;) Oczywiście rozwiązaniem jest poszukanie cielistego, ale nie ja tutaj
                  > postuluję chodzenie w prześwitującej bieliźnie albo bez na maturę ;))

                  Ja tu niczego nie postuluję. Ja tylko przypominam, że posiadanie sutków to nie zbrodnia i jak coś tam myrga delikatnie pod dwoma warstwami ubrania, czyli stanikiem i bluzką (jeżeli w ogóle, bo uważam to za lekkie urojenie), to chyba trzeba faktycznie nie mieć innych problemów, by się tym zajmować. Szczególnie w dniu matury.
                  • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 11:48
                    Ja się tym zajmuję w dniu matury szczególnie, bo akurat wtedy chcę się czuć
                    zupełnie swobodnie i komfortowo. A świadomość posiadania sutków choćby
                    delikatnie widocznych mnie krępuje.
          • elam1 Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 09:37
            Delkatnie się wtrącę
            - staniki w tych latach były w rozmiarach 1,2,3 ... o obwodach
            rzadko sie mówiło - zasadniczo uczono nas 70 - 2, 75 - 3, 80 - 4,
            były jeszcze dla nastolatek tzw. 1, jak spytałam co to są fiszbiny ,
            bo padło pytanie ze strony klientki,to myślałam, że Pani mnie
            wzrokiem zabije i że juz skonczyła sie moja praktyka na tym dziale,
            - bluzki były szyte tez z tkanin nieco o grubszym utkaniu co
            sprawiało, ze byly mniej przezroczyste, nie mówiąc o wspomnianych
            szyfonach i innych sztucznych tkaninach.
            - ponadto faktycznie seksownośc nie była tak ogólnie wynoszona, co
            sprawialo ze inne rzeczy były bardziej widoczne niż omawiane sutki,
            nie było takiej presji społeczeństwa na wygląd ale więcej było się
            razem, nie omawiano w którym miejscu jest biust obwisly a w którym
            jędrny, ale to już było, znikło gdzieś za nami .... jak w słowach
            piosenki :-)
            • effuniak Elam1 04.04.10, 10:05
              Świete słowa !!
              Piersi po prostu były !
              Takie zwyczajne , ot jak nogi czy ręce
              A jak panowie wzdychali do takiej Kaliny Jędrusik to nie mówiło sie że to z
              powodu jej biustu tylko z powodu seksapilu jakim emanowała na co składało się
              powłóczyste spojrzenie, magiczny tembr głosu i figura bogini (podkreslam -
              figura nie biust)

              A teraz...
              no cóż...
              co nam zostało z tych lat...

              i czy są jeszcze takie kobiety, które mogą bez zadęcia zaśpiewać :
              "bo we mnie jest sex, goracy jak samum"....

              ehhh...było - minęło ....
              • i-w-ona Effuniak 04.04.10, 10:34
                BTW skoro do wątku przyłączyła się producentka ;] Morski plunge 70F, który na
                moje wymiary (obwód ciasno/luźno: 70/75, biust stojąc/w pochyle: 93/98) powinien
                być ok, jakoś mi nie leży. Niby po założeniu jest nieźle, ale w noszeniu już nie
                halo. Tu coś gniecie, tam wychodzi, ciągle poprawiam. Jakby rozmiar nie ten, ale
                nie wiem w jaki celować. Mogę wysłać zdjęcia i uwagi, żeby go zrewidować i
                ewentualnie kupić lepszy Cielisty Plunge?
                • effuniak i-w-ona 05.04.10, 09:42
                  Ślij :)
              • pierwszalitera Re: Elam1 04.04.10, 12:08
                effuniak napisała:
                > i czy są jeszcze takie kobiety, które mogą bez zadęcia zaśpiewać :
                > "bo we mnie jest sex, goracy jak samum"....
                >
                > ehhh...było - minęło ....

                Ja bym powiedziała, że erotyka i kobieca zmysłowość, to wymierające chyba są. To co zostało, to tylko pruderia wystylizowna na promiskuityzm. Wszystko tylko show. ;-)
                • a_girl Re: Elam1 04.04.10, 22:16
                  > Ja bym powiedziała, że erotyka i kobieca zmysłowość, to wymierające chyba są. T
                  > o co zostało, to tylko pruderia wystylizowna na promiskuityzm.

                  :D "Za mooooooich czasów to była erotyka! A teraz to, panie dzieju tylko
                  promiskuityzm i wyuzdanie!"

                  Tak a propos ;)
                  www.youtube.com/watch?v=GIBp8RgSAKQ
    • tfu.tfu Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 17:24
      kompromisowo: może cielista koszulka na ramiaczkach, która całkowicie ukryje
      stanik z siateczki? albo bluzka z grubszego płótna? a może jednak jakiś sztywniak?
      • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 19:06
        Otóż sztywniaka nie chcę, bo dla zamierzam wykorzystać stanik w lecie, w upały,
        skoro już ma być jasny. A zdecydowanie przyjemniejszy na lato będzie miękki.
        Grubsza bluzka nie wchodzi w grę, bo mam białe koszule i nie zamierzam kupować
        kolejnych, z resztą trudno znaleźć coś białego w ogóle nie prześwitującego i
        nadającego się do noszenia w maju. Jedyne rozwiązanie, które biorę pod uwagę to
        cienka koszulka. Choć wolałabym po prostu kryjący stanik.
        • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 19:08
          Zdaje się, że ten jest kryjący: sklep.gorsenia.pl/go/_info/?id=263 Ale
          jego zabudowanie mnie rozbraja :D
          • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 19:17
            A rozważałaś coś z bazówki brytyjczyków? Jakąś Freyę Rio, Jolie lub Panache Tango, Ariza, Harmony albo Confetti? One są właśnie nieprzezroczyste.
            Jak przeglądam sklepy to zaczynam się cieszyć,że lubię sztywne staniki:)
            • thorrey Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 19:48
              Ja wiem, że Rio pięknością nie powala, ale DLA MNIE to jest idealny
              stanik pod przezroczyste bluzki, bo akurat pasuje mi do tonacji
              skóry i sam w sobie jest nieprzezroczysty. No i robi fantastyczny
              kulkowaty kształt, zupełnie nie jak freyowa balkonetka.

              Freya Millie to też fajny codzienny cielak, jak komuś pasuje Freya.

              Ostatnio kupiłam Pour Moi Provence, myśląc, że będe miałą kolejnego
              fajnego nudziarza pod przezroczyste bluzki no i pudło - stanik jest
              sam w sobie prześwitujący, więc pod bardzo przezroczyste się nie
              nadaje. Z tego samego powodu odpadła kiedyś u mnie Arabella Oyster.

              Zaletą Provence jest to, że jest dosyć tani i trzeba pamiętać, że
              Pour Moi jest ścisłe i nie trzeba aż tak bardzo zaniżać obwodów.
              • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:18
                Otóż Rio mam w kolorze fuksji. Kształt idealny, to prawda. Ale nie mam ochoty na
                kolejne. I obiecałam chłopakowi, że go nie kupię ;] Czy któraś jasna
                nieprzezroczysta Freya (lub nie Freya) jest mniej zabudowana?
            • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:15
              Panasze odpadają z góry, bo mają o wieeele za szerokie dla mnie fiszbiny. A
              sztywniaki (byle nie pancerniaki) lubię, naprawdę bardzo lubię, chyba bardziej
              niż miękkie. Z tegoż powodu mam same sztywniaki i tylko jedną miękką Freyę Rio,
              którą opiszę w odpowiedzi na post thorrey. Ale idzie lato i przydałby mi się
              miękki, przewiewny, jasny stanik, dlatego przy okazji matury taki chciałabym nabyć.
              • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:23
                To może Freya Jolie biała, ewentualnie Polyanna?:)
                Ja dalej nie mogę się zdecydować czy nie domówić beżowego Effuniaka skoro już
                jest w sklepie;/
                • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 23:45
                  Freya by mi pasowała, jak najbardziej. Tylko, szanujmy się, one kosztują prawie
                  200zł! Ja wiem, że jakość dobra, marka znana, ale to już szaleństwo! Szkoda mi
                  wyłożyć tyle kasy na zwyklaka :/
                  Z drugiej strony lepiej kupić jeden a porządny niż męczyć się z dziadostwem...

                  Jakbym znalazła taką Freyę w ludzkiej cenie, to bym się zdecydowała. A jak nie,
                  to pomyślę o effuniaku cielaku albo Audelle Honeycomb. Jeszcze jest Ewa Bień,
                  ale jakoś nie mogę się przekonać do przezroczystości, za to cena przystęna. Sama
                  już nie wiem...
                  • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:03
                    Ja Jolie kupiłam chyba za 160zł... Effuniaki cielaki są już w sklepie - ale
                    pewnie trzeba się pośpieszyć bo może rozejdą się tak jak limitowane beżyki (ja
                    już sobie zamówiłam żeby porównać co wolę - biały czy cielisty:P).
                    Ewentualnie możesz spróbować odkupić jakiś używany na giełdzie LB lub na bazarku
                    na balkonetka.pl
                    • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:20
                      Właśnie też zauważyłam te cielaki Ewy Michalak. Wolałabym taki niż beżyk. Za
                      Freyę nie dam więcej niż 150 zł, więc mogę nie znaleźć. Na giełdzie szukałam,
                      niczego nie znalazłam. Ale co to jest bazarek balkonetowy? Nie wiedziałam o jego
                      istnieniu.
                      • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:26
                        portal balkonetka.pl na forum jest wątek bra swap - można odkupić staniki.
          • ania.biulandia Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 20:08
            Iwona - mam tę Gorsenię w sklepie, a zabudowanie na mniejszym biuście wygląda
            mniej więcej tak:
            biulandia.pl/product_info.php?products_id=37&manufacturers_id=3
            Jest tez Ewa Bien, nie akurat ten model, o którym pisałaś - nowa kolekcja i
            można znaleźć sporo miękkich biustonoszy. Np. Rea złota nadaje się jako cielak
            pod białe bluzki.
    • milstar Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 03.04.10, 20:15
      Możesz jeszcze wypróbować naklejki na sutki w cielistym kolorze
      • bobeka005 Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:29
        Ja na Twoim miejscu zdecydowanie zainwestowałabym w Effuniakowego cielaka :) Nie dość, że pod białą bluzką będzie praktycznie niewidoczny (a przyda się też pod jasne letnie bluzki) to zrobi Ci niesamowity dekolt! A wiadomo, lato idzie, dekolty coraz większe ;)

        Co prawda ten Ewy Bień z początku wątku też jest śliczny ale będzie się niemiłosiernie odznaczał. Musiałabyś wtedy dodatkowo zainwestować w jakąś cienką koszulkę, tak jak mówiły dziewczyny..
        • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 00:49
          Mam Effuniaka morskiego i wiem jaki mi robi dekolt. I właśnie dlatego, że wiem,
          to jeszcze go nie kupiłam i nie wiem czy kupię...
    • teresa104 Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 10:52
      i granicach tak zwanej przyzwoitości, o tym, co licuje, co nie;)

      Bardzo ciekawe czasy mamy: z jednej strony wylewa się na nas z TV
      golizna, ruchy frykcyjne i przemoc seksualna, z drugiej zaś strony
      piętnujemy gołe sutki chyba najgorliwiej od czasu śmierci Stalina.

      Możesz jeszcze założyć bluzkę szarą, czarną, granatową, fioletową,
      brązową... a pod spód normalną bieliznę, w której Ci będzie
      wygodnie.
      Na przykład ja w bieli jestem ziemista i chociaż lubię biel, od
      pyska wolę mieć coś bardziej zdecydowanego. Gdybym znów zdawała
      maturę, znów poszłabym na nią w czarnej koszuli. Bez stanika.

      A popatrz na te staniki, może coś z nich Ci podejdzie:
      tiny.pl/hgp55
      tiny.pl/hgp51

      tiny.pl/hgp5j


      tiny.pl/hgp5p


      • elftherinii Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 11:10
        Otóż nie! Nie wiem jak w innych szkołach ale ja na maturze muszę mieć BIAŁĄ koszulę. Nie czarną, nie szarą, nie granatową - białą. Plus czarną spódnicę.

        Cóż... Nie każdy pochwala to co widzi w TV (ja np przestałam oglądać - dziękuję, wolę poczekać na dvd interesujących mnie filmów, niż mieć seansy seksistowskich i stereotypowych reklam). Nie każda młoda kobieta wygląda jak pracownica domów publicznych. Sutki, tak samo jak inne części ciała owszem są naturalne - ale wolę zachować je dla mniejszego grona osób niż egzaminatorzy i cała sala piszących egzamin plus przegląd dziwnych osobowości w autobusach. Nie wszystko co widać w TV odzwierciedla stan społeczeństwa. Nie wyobrażam sobie np. mieć zajęć z kobietą, której spod białej koszuli wesoło prześwitują sutki. Czułabym się niezręcznie. Dlatego sama pod białą koszulę wolą założyć coś kryjącego. Mimo że uważam swoje sutki za całkiem urokliwe :)
        • teresa104 Ale powiedz mi, 04.04.10, 11:25
          kto to określa, jak masz być ubrana na egzamin? Jakiś regulamin
          szkoły? Okólnik dyrektora? Kilka szkół skończyłam, co prawda dawno,
          i pamiętam tylko, że strój miał być "schludny". Nie dopuszczono by
          Cię do egzaminu, gdybyś przyszła w szarej sukience, na przykład
          takiej (bez tej rudej szmaty):
          idolo.pl/i/galeria/422/15/s2_422.jpg
          albo w śliwkowej koszuli:
          www.biubiu.pl/product.php?id_product=87?

          Ja może mam duszę anarchistki, ale gdyby mi ktoś coś kazał,
          bezwzględnie musiałabym sprawdzić, co będzie, jeśli wykażę, że nakaz
          jest idiotyczny.
          • elftherinii Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 11:35
            Regulamin mojej szkoły zakłada, że nawet na co dzień nie możemy nosić jaskrawych kolorów (na szczęście nowa pani dyrektor już od tego odeszła, jednak nie toleruje np legginsów bez spódnicy, czy czegoś w tym stylu).
            Jednak mamy Wewnątrzszkolny System Oceniania, który reguluje między innymi jak wygląda strój galowy. Nie ogólniki tylko oficjalny dokument szkoły. Np. sukienka NIE jest strojem galowym - nie możemy w niej przyjść. Spódnica/spodnie w kant plus biała koszula i ewentualnie żakiet.
            Chyba wolę nie próbować czy by mnie dopuścili lub nie - zbyt duże straty:) Ostatecznie tutaj, mimo że nakaz i owszem jest idiotyczny - wywalenie z matury niesie za sobą takie konsekwencje, że wolę wbić się w białą koszulę (przy okazji okazało się, że w białym mi całkiem ładnie).
            • teresa104 Nie namawiam Cię do buntu, przeciwnie, 04.04.10, 11:43
              po prostu nie widzę siebie w sytuacji tak głupiego przymusu.

              Gwarantuję Ci, że by Cię dopuścili do egzaminu maturalnego w
              fioletowej koszuli, ale wątek przecież nie o tym.

              Podlinkowane przeze mnie staniki sa dość tanie, są cieliste, więc
              będą najlepsze pod białą koszulę.

              Powodzenia na maturze! Niech moc sutków będzie z Tobą!
              • elftherinii Re: Nie namawiam Cię do buntu, przeciwnie, 04.04.10, 11:48
                Tereso: ja w tej szkole już się wybuntowałam za wszystkie czasy:) Na maturę
                przyjdę grzecznie, tak jak ma być - biała koszula kupiona, czarna spódniczka do
                kolanka się szyje, cielisty i biały Effuniak do porównania zamówione (nie jestem
                pewna co na mojej skórze będzie mniej widoczne).
                Ja jestem z tego typu co na każdy przymus reagują "co by tu zrobić na przekór".
                Ale jednak moje priorytety zakładają pewien konformizm, jeśli tylko mi się to
                opłaca.

                Dziękuję:)
            • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 11:51
              elftherinii napisała:

              Osta
              > tecznie tutaj, mimo że nakaz i owszem jest idiotyczny - wywalenie z matury nie
              > sie za sobą takie konsekwencje, że wolę wbić się w białą koszulę (przy okazji o
              > kazało się, że w białym mi całkiem ładnie).

              Ok, nie ma sprawy. Mnie w białym koszmarnie, a na maturę też poszłam w białej bluzce, bo była wymagana. Przeżyło się. Ale w regulaminie nie ma mowy o prześwitujących sutkach. Jeżeli sobie coś tam kombinujesz o "konserwatywnych pedagogach" i ich ewentualnych reakcjach, to jest to twoja nadinterpretacja i nakładasz sobie samej dobrowolnie kaganiec. To nie o to chodzi, że nie wolno, tylko, że ci samej wstyd. Nie będę pisała o problemach, bo mnie to nie obchodzi, jakie masz podejście do swego ciała, ale nie mieszaj w to zewnętrznych przymusów, bo takich po prostu nie ma.
              • elftherinii Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:02
                pierwszalitero: ja traktuje ich po prostu tak jak sama chciałabym być
                traktowana. Nie czułabym się komfortowo jeśli kobieta siedząca przede mną na
                maturze świeciłaby mi po oczach sutkami, więc dlaczego ja mam robić coś takiego?
                Nie za bardzo rozumiem o jakich problemach mówisz?
                Jest zewnętrzny przymus białej koszuli - o innym nie pisałam.
                Kaganiec byłby wtedy gdybym robiła coś wbrew sobie. Gdybym CHCIAŁA chodzić w
                przezroczystych stanikach, a udowadniała, że nie mogę. Ale nie chcę.
                • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:13
                  elftherinii napisała:

                  Nie czułabym się komfortowo jeśli kobieta siedząca przede mną na
                  > maturze świeciłaby mi po oczach sutkami, więc dlaczego ja mam robić coś takiego
                  > ?

                  He???? Nie czułabyś się komfortowo, bo jakiejś dziewczynie przed tobą coś tam lekko prześwituje pod bluzką? A z jakiego powodu ci to przeszkadza? I ty jesteś pewna, że to jest normalna kobieca reakcja?
                  • i-w-ona Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:18
                    Ja bym na pewno stwierdziła, że takie ubranie jest nie na miejscu i kobieta
                    powinna założyć inną bieliznę.
                    • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:22
                      i-w-ona napisała:

                      > Ja bym na pewno stwierdziła, że takie ubranie jest nie na miejscu i kobieta
                      > powinna założyć inną bieliznę.

                      Eeee, otrząśnij się lepiej, bo tylko sobie komplikujesz życie. ;-)
                      • elftherinii Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:27
                        O tak i-w-ono! Otrząśnij się! Jak możesz nie lubić kiedy ktoś jest ubrany (wg Ciebie) niestosownie do okazji! Przecież to z Tobą jest coś nie tak, bo nie lubisz przebijających sutków!
                        <koniec ironii>
                      • i-w-ona Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:30
                        Trudno, taka już jestem, że czasem sobie komplikuję życie. Jeśli ktoś lubi
                        przezroczyste staniki i nie przeszkadzają mu prześwitujące sutki, to niech je
                        nosi latem na co dzień, w nieformalnych okazjach. Takie jest moje zdanie.
                        • teresa104 To jeszcze ja na maluńko, jako praktyczka 04.04.10, 13:09
                          się wypowiem.

                          Moja praca to jedna sytuacja formalna. Spotykam setki młodych kobiet
                          (i pojedynczych mężczyzn) i one spotykają, co naturalne, mnie.
                          Jestem wobec nich w położeniu nadrzędnym. Biję się w piersi (bez
                          biustonosza), że nie wiem, jakie mają sutki, jakie staniki, czy
                          prześwitują im bluzki. (Natomiast doskonale pamiętam, której i kiedy
                          śmierdziało z ust, a której cuchną śliczne stópki mimochodem
                          wysuwane pod stołem z pięknego bucika.) Czy one mi patrzą na cycki,
                          czy frapują je moje sterczące sutki, czy na korytarzach wymieniają
                          takie spostrzeżenia? Nie mam zielonego pojęcia. To po prostu nie
                          jest interesujące. Dla "śmierdzielek" jestem tak samo uprzejma i
                          rzeczowa, choć nie jest wykluczone, że staram się je szybciej, za
                          przeproszeniem, załatwić;)
                          • i-w-ona Re: To jeszcze ja na maluńko, jako praktyczka 04.04.10, 15:40
                            To chyba oczywiste, że przeszkadza nam czyjś "zapaszek". Ale co to właściwie ma
                            do rzeczy? Rozmawiamy o tym, czy widoczne spod ubrania sutki są na miejscu czy
                            nie. I przepraszam, ale wydaje mi się, że pisanie, iż bardziej nie na miejscu
                            jest niemycie ząbków czy stóp niczego do tej dyskusji nie wnosi. To jakby w
                            odpowiedzi na pytanie czy konkretne zachowanie jest złe mówić, że inne jest gorsze.
                            • teresa104 Zdaje się, że 04.04.10, 18:28
                              akcenty logiczne w mojej wypowiedzi rozłożyłam wystarczająco
                              czytelnie i wystarczająco dobitnie wyraziłam się na zadany temat.
                              Ale jak wolisz.
                  • elftherinii Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 12:23
                    Jeśli prześwitywanie byłoby widoczne (kąt padania światła chociażby) to dla mnie byłoby to już niechlujstwo (nieodpowiedni strój do sytuacji). Mówię o widocznym prześwitywaniu a nie: "wgapię jej się w biust przez 10 minut to może coś tam zobaczę". Przeszkadza mi to, ponieważ tak zostałam wychowana i uważam, że pewnych części ciała, mimo że pięknych i naturalnych, nie pokazuje się w pewnych okolicznościach (nie mam np nic przeciwko kolorowi sutków prześwitujących przez strój kąpielowy).
                    I nie dziewczynie - a kobiecie, która przyszła do pracy. W sytuacji oficjalnej, jaką jest egzamin.

                    To tylko zależy od definicji normalności. Aktualnie podobno "normalne" się nastolatki uprawiające seks w wieku 13 lat, normalne jest to, że młodzież pije, pali i ćpa. Normalne jest, że część (na szczęście chyba ta mniejsza część) nastolatek wygląda jak k**** . Wiesz, jeśli za normalną reakcję uznamy reakcję większości - to ja wcale nie muszę być normalna. Zwłaszcza, jeśli moje decyzje wpływają bezpośrednio tylko na mnie.
                    • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 13:04
                      elftherinii napisała:

                      > To tylko zależy od definicji normalności. Aktualnie podobno "normalne" się nast
                      > olatki uprawiające seks w wieku 13 lat, normalne jest to, że młodzież pije, pal
                      > i i ćpa. Normalne jest, że część (na szczęście chyba ta mniejsza część) nastola
                      > tek wygląda jak k**** . Wiesz, jeśli za normalną reakcję uznamy reakcję większo
                      > ści - to ja wcale nie muszę być normalna. Zwłaszcza, jeśli moje decyzje wpływaj
                      > ą bezpośrednio tylko na mnie.

                      Nie bardzo wiem, co mają sutki pod bluzką z uprawianiem seksu w wieku lat 13-tu. Bardzo mi przykro, gdy tobie wszystko się seksualnie kojarzy. To jest właśnie paranoja dzisiejszych czasów. Dziewczęta za normalne uważają golenie sobie łona, noszenie wypchających staników do głębokich dekoltów, legginsów i gorsetów opinających ciała, często stylizują się prywatnie na gwiazdy porno, a dyskutują o wstydliwości oraz szkodliwości społecznej cienia sutków pod bluzką na maturze. ;-)
                      • elftherinii Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 13:33
                        Ależ nie wszystko kojarzy mi się seksualnie. Jednak sutki - tak.
                        Tylko widzisz, ja nie uważam za normalne legginsów i gorsetów, golenie ciała to jest wg mnie prywatna decyzja (zarówno estetyczna jak i zdrowotna).
                        Nie stylizuję się na gwiazdę porno, nie noszę krótkich spódnic itp.

                        Ja nie rozumiem z kolei co Ciebie tak bulwersuje w fakcie, że ktoś nie chce pokazywać tych sutków. Moja decyzja, nie muszę dostosowywać się do ogółu nastolatek. Co do dyskutowania: czy to, że większość robi co innego automatycznie sprawia, że ja, która tak nie robi, nie mogę dyskutować?

                        Ani moja mama, ani babcia, ani żadna ze znajomych nie wyobraża sobie wyjść poza dom w bluzce, przez którą przebija kolor sutków. Nie wiem może jesteśmy dziwne.
                        • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 14:06
                          elftherinii napisała:

                          > Ja nie rozumiem z kolei co Ciebie tak bulwersuje w fakcie, że ktoś nie chce pok
                          > azywać tych sutków. Moja decyzja, nie muszę dostosowywać się do ogółu nastolate
                          > k. Co do dyskutowania: czy to, że większość robi co innego automatycznie sprawi
                          > a, że ja, która tak nie robi, nie mogę dyskutować?
                          >
                          > Ani moja mama, ani babcia, ani żadna ze znajomych nie wyobraża sobie wyjść poza
                          > dom w bluzce, przez którą przebija kolor sutków. Nie wiem może jesteśmy dziwne


                          Jeszcze raz. Nic nie ma przeciwko indywidualnym wyborom, ani twoim, ani twojej babci. Nie podoba mi się tylko ta moralna dyskusja wokół. Ja się po prostu bardzo dziwię, że kobiety, które nie chcą być traktowane jako obiekty seksualne ulegają pruderyjnej presji traktowania swojego ciała jako potencjalnej podkładki do onanizmu. Owszem, sutki są erotyczne, a raczej takie się stają, kiedy mam ochotę się przed kimś rozebrać, albo pozwalam je komuś dotykać, wtedy są takie nawet pod grubym swetrem. Kiedy mam na sobie białą bluzkę, idę na maturę i nie staję przed egzaminatorem w lubieżnej pozie, to te sutki erotyczne nie są. A niech sobie prześwitują, ja nie przyszłam tu na sesję do Playboya, więc to inni powinni kontrolować swój wzrok i perwersje. Sorry, ale kontekst sytuacji jest chyba jasny, więc o co chodzi? Ciągle te dyskusje, co wypada, a co nie wypada kobiecie, bo komuś jakaś tam (ubrana!) część naszego ciała może się przypadkowo skojarzyć. A może by tak samej decydować, kiedy uważamy się za seksualne?
                          • i-w-ona Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 14:16
                            Ciągle te dyskusje, co wypada, a co nie wypada kobiec
                            > ie, bo komuś jakaś tam (ubrana!) część naszego ciała może się przypadkowo skoja
                            > rzyć.

                            Ubrana, ale niezasłonięta część ciała. Po to ubieram coś na biust (poza
                            biustonoszem, który głównie ma nadawać kształt i trzymać mi biust w ryzach),
                            żeby go zasłonić. Jeśli bluzka nie zasłania go całkowicie, to zakładam kryjącą
                            bieliznę.
                            • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 15:50
                              i-w-ona napisała:

                              > Ubrana, ale niezasłonięta część ciała. Po to ubieram coś na biust (poza
                              > biustonoszem, który głównie ma nadawać kształt i trzymać mi biust w ryzach),
                              > żeby go zasłonić. Jeśli bluzka nie zasłania go całkowicie, to zakładam kryjącą
                              > bieliznę.

                              Owszem, chodzenie nago nie jest czymś zwyczajnym na naszych ulicach, ale erotyczny wstyd ze względu na lekko prześwitującą bluzkę, to moim zdaniem przegięcie. A jak prześwituje pępek, to co? Nie mówimy tu w ogóle o przezroczystych w zamierzeniu bluzkach, tylko takich typu cieńka bawełna. Jeżeli ktoś tam coś chce pod tym zobaczyć, to musi się już natrudzić, by dostrzec. Trzeba więc mieć zamiar i pewien potencjał perwersyjnej energii. Przypomina już trochę zwyczaj osłaniania włosów przez kobiety muzułmańskie. Włosy uchodzą w tej kulturze za erotyczne, a że porządna kobieta nie epatuje erotyką w miejscu publicznym powinna je osłonić. Tu też przykleja się moralne znaczenie czemuś, co jest w nieerotycznej sytuacji całkowicie niewinne. Biust masz przecież osłonięty dwoma warstwami materiału, wic nie ma mowy o nagości i chęci pokazywania czegokolwiek. Wyrażenia "ubrana, ale niezasłonięta część ciała", w ogóle nie rozumiem. To jaka? Ubrana, czy niezasłonięta?
                              • i-w-ona Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 16:42
                                Ano właśnie ubrana, ale niezasłonięta. Ubrana, bo coś na niej jest. Ale
                                niezasłonięta, bo można ją zobaczyć.
                • edhelwen Re: Ale powiedz mi, 04.04.10, 13:17
                  ja tak samo... sutki to strefa erogenna, kojarzą się erotycznie. Sorry, nie
                  każda kobieta jest hetero i nie reaguje kompletnie na widok sutków u innej
                  kobiety ;) Tak samo jak u mężczyzny ;) Może to sądzenie innych po sobie, ale nie
                  uważam się za jakiegoś dziwoląga, który zwraca uwagę na widoczne sutki u faceta
                  czy kobiety, dlaczego miałoby to być takie dziwne i nieoczekiwane, żeby
                  nauczyciel nie przypatrywał się uczennicy jakby była w prześwitującej bluzce :/
                  Ja wolałabym takiej sytuacji uniknąć, nauczyciele to też ludzie, mają odruchy
                  również w stosunku do uczennic :/
                  Oczywiście mogłabym mieć daleko gdzieś, że ktoś patrzy na mnie jak na obiekt
                  seksualny, ale mnie to osobiście by przeszkadzało i deprymowało.
                  Nie należy innych sądzić po sobie, tak zauważyłam, że niektórzy uważają swoje
                  zdanie za najbardziej właściwe, bo przecież "im nie przeszkadza", ale w drugą
                  stronę to już jest "be".
                  • teresa104 No no, coraz lepsza motywacja:) 04.04.10, 14:29
                    I siedzi potem ta historyca, co to się podejrzanie zamyka z
                    uczennicami w składziku z mapami, i zaciera ręce, że znowu maj,
                    znowu matury; historyk też coś zaciera, bo białe bluzeczki kojarzą
                    mu się z orłem bielikiem, na punkcie którego od dziecka ma fiksację;
                    matematyk, który na widok spódniczki do kolan nie umie zliczyć do
                    czterech; fizyca, która zawsze każe chłopakom kawałkiem flaneli
                    elektryzować laskę ebonitu; chemik, który ma plamy na spodniach i
                    twierdzi, że to zawiesina kredowa. Wszyscy oni od akademii 11
                    listopada (Piłsudskiego Dziada) nie mogą się doczekać, żeby znowu
                    zobaczyć tłumy białych bluzeczek, spod których świtają brodawki. Ale
                    młodzież nie w ciemię bita, nie, nie! Młodzież ma metody, by nie
                    podniecać ciała pedagogicznego. Młodzież zastosuje nakładki na sutki
                    i beżowe staniki. I nic nie wychynie!
                    • edhelwen Re: No no, coraz lepsza motywacja:) 04.04.10, 17:59
                      no bez przesady. nie zawsze nauczyciel patrzy na uczennicę wyłącznie jak na
                      uczennicę. Dziewczyna 18-19-letnia ma ciało kobiety. Nie mówię, że KAŻDY się
                      ślini, jak zasugerowałaś, ale niektórzy z nich możliwe, że tak. I nie każdy
                      nauczyciel to za przeproszeniem stary pryk, zdarzają się o dziwo młodzi
                      mężczyźni zaraz po studiach, śluby z uczennicami też skądś się biorą (nawet w
                      mojej klasie, i tak, zamykanie się w kantorku nie okazało się niewinne ;D)
                      • teresa104 Odkryłam po prostu odwieczny spisek: 04.04.10, 18:34
                        szkolne dominy i składzikowi napaleńcy upierają się przy tych
                        białych koszulach z niskich pobudek, wpajając młodzieży, że to o
                        elegancję i godność idzie. Tymczasem rządzi nimi chuć. Chuć! Oooo,
                        gorę!
                        • edhelwen Re: Odkryłam po prostu odwieczny spisek: 04.04.10, 18:38
                          uhm..... daj sobie spokój.....
                          • teresa104 Nigdy. W środę idę z tym do kuratorium. 04.04.10, 18:41
                            • elftherinii Re: ? 04.04.10, 18:58
                              Zarówno jakby egzaminator się wręcz ślinił na mój widok jak i w momencie gdy egzaminowałaby mnie osoba zupełnie obojętna na mój wygląd - pewnych rzeczy się nie robi. Nie śmierdzi się jak idzie się do ludzi (w ogóle się nie śmierdzi - woda, mydło i pasta do zębów nie gryzie na litość boską:/). Nie pokazuje się pewnych części ciała na egzaminach - sutki się do nich wg. mnie zaliczają.

                              Swoją drogą: tak całkiem prywatnie Tereso, to współczuję obcowania z takimi, nieprzyjemnie pachnącymi ludźmi. Mój wyczulony węch w połączeniu z kiepsko reagującym na smród żołądkiem miałyby problem wytrzymać w takich warunkach.
                    • a_girl :DDDDD 04.04.10, 21:40
                      >Ale
                      > młodzież nie w ciemię bita, nie, nie! Młodzież ma metody, by nie
                      > podniecać ciała pedagogicznego. Młodzież zastosuje nakładki na sutki
                      > i beżowe staniki. I nic nie wychynie!

                      Teresa, miejże Ty litość nad mym monitorem! :D
                    • tfu.tfu Re: No no, coraz lepsza motywacja:) 05.04.10, 16:19
                      matko! Tereso!! :D leżę i pokwikuję! dzięki Ci dobra kobieto, nic mi tak od
                      miesięcy nie poprawiło humoru jak ów piekny post! :D
                      nie ściskam bom zagrypiona i smarkata ;) znaczy mentalnie ściskam! o!
                  • pierwszalitera Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 13:08
                    edhelwen napisała:

                    > ja tak samo... sutki to strefa erogenna, kojarzą się erotycznie. Sorry, nie
                    > każda kobieta jest hetero i nie reaguje kompletnie na widok sutków u innej
                    > kobiety ;)

                    Matko i córko, to nośmy się zgrzebnie, bo teraz to już nie tylko faceci nie mogą opanować swoich chuci. Ze wszystkich stron grozi nam molestowanie seksualne. ;-)
                    • edhelwen Re: Ale powiedz mi, 05.04.10, 14:46
                      aha czyli albo zgrzebność albo świecenie sutkami spod cienkiej koszuli, tak? (i
                      powtarzam, nie chodzi o widoczny kształt, tylko kolor)
        • miss-alchemist Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 20:29
          nic nie musisz :) Twoja szkoła ma OBOWIĄZEK święty wręcz umożliwić Ci napisanie matury w swoim budynku, choćbyś przyszła w koszuli różowej w seledynowe kropki.

          oczywiście, nie radzę sprawdzać swojego prawa, to jak z pierwszeństwem pieszych na pasach, ale gdybyś jednak zechciała, to wiesz... :P

          boże, jak to dobrze, że chodziłam do normalnej szkoły :P
          • elftherinii Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 20:54
            Nie lubię rozkładu tego forum ale to chyba było do mnie:)

            Otóż wydaje mi się, że jeśli jest jakiśtam regulamin to wypadałoby się do niego
            stosować, zwłaszcza jeśli jest całkiem sensowny (akurat ten punkt dla mnie taki
            jest). Pominę fakt, że czułabym się jak idiotka we wściekle pomarańczowej bluzce
            w fioletowe słoniki mające zieloniutkie skarpetki:) na maturze. Jakąś klasę
            trzeba mieć i pewien poziom elegancji reprezentować, nawet będąc zbuntowaną
            młodzieżą.

            No i jednak nie uwierzę, że na ustnych nie zwraca się uwagi na ubiór - powiem
            nawet, że jeśli na ogłoszenie wyników (są 2 razy na dzień) przyjdzie się nie na
            galowo - zostanie się wyproszonym za drzwi a ilość punktów będzie znana dopiero
            w czerwcu.

            Ta dyskusja zaczyna coraz bardziej odbiegać od tematu. Negowanie białej koszuli
            jest momentami dla mnie takim buntowaniem się dla zasady :). Zwłaszcza, że
            "problemem" jest stanik POD koszulę, a nie kolor koszuli:)

            PS. jakiś czas temu (tj kilka lat temu) wywalili dziewczynę z egzaminu (nie
            pamiętam czy matura czy gimnazjalny) za to, że przyszła W GLANACH. Jakoś nie
            chcę tego testować na sobie.
            • i-w-ona Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 21:03
              Ja również swoje myślę na temat wyrzucania z egzaminów za rzekomy nieodpowiedni
              strój. Jednak dyskusję na ten temat proponuję przenieść do STANIKOWYCH OFFTOPÓW. ;]

              Tutaj, zgodnie z tematem, powinnyśmy pisać o tym, jaki stanik założyć pod
              regulaminowy strój maturalny ;) , a także wszelkie inne prześwitujące bluzki.
            • miss-alchemist offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 21:11
              zawsze można się odwołać - matura to egzamin państwowy i masz święte prawo do niego podejść. są oczywiście pewne ograniczenia, ale w żadnym wypadku nie powinien być to kolor koszuli. za wyrzucenie z powodu glanów można nawet pójść do sądu po odszkodowanie za straty moralne :P

              nie chodzi nawet o bunt czy coś takiego, ale o bezsensowne imo reguły - nie mówienie o tym, że są bezsensowne sprawia, że wrastają w życie. dla mnie np. ubranie białej koszuli jest wręcz niewykonalne, bo takowej nie mam :) na maturze byłam w czarnej i nikomu to nie przeszkadzało. tak samo jak nie przeszkadzały glany na zakończeniu roku do spódnicy.

              no, ale ja liberalną szkołę miałam, mogłam iść nawet w dziurawych spodniach i podartej koszuli, ważne było, jak się uczę, a nie jak wyglądam. z tym, że to kwestia jakiegoś tam wyczucia i dopasowania się do sytuacji – w końcu nie umiera się od eleganckiego stroju. na ustną nawet włożyłam buty na obcasach, to mi się wyjątkowo rzadko zdarza :P:P

              i nie namawiam do buntu, lepiej nie ryzykować w takiej sytuacji :)

              > No i jednak nie uwierzę, że na ustnych nie zwraca się uwagi na ubiór - powiem
              > nawet, że jeśli na ogłoszenie wyników (są 2 razy na dzień) przyjdzie się nie na
              > galowo - zostanie się wyproszonym za drzwi a ilość punktów będzie znana dopiero
              > w czerwcu.

              wydaje mi się, że komisja ma prawny obowiązek podać Ci wyniki niezależnie od wszystkiego, ale żadnych ustaw na to nie mam :)
              • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 21:21
                Ok - mogę się odwołać ale pierwsza rekrutacja lub nawet pierwszy rok studiów
                sobie leci a ja niestety siedzę i nie mam co ze sobą zrobić.

                Moja szkoła też jest liberalna - co widać po zachowaniach nauczycieli,
                możliwości dialogu itp. Jednak jeśli np. chciałam uczestniczyć w konferencji
                naukowej to MUSIAŁAM dostosować się do pewnych reguł (typu właśnie strój galowy,
                czy też noszenie paskudnej pomarańczowej plakietki żeby było widać, żem obsługa
                i o kawę można poprosić:P. W zamian byłam na kilku wyjazdach i wykładach).

                Ma obowiązek - w czerwcu, razem z resztą wyników:)
              • irenka65f Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 21:58
                Jasne. Można i w galanach i w koszulce na ramiączkach, a potem zdziwienie, że do
                pracy w banku to obowiązuje spódnica za kolano i rajstopy 40DIN. Te wymagania na
                maturze czy w innych sytuacjach szkolnych mają uświadomić młodzieży, że nie
                zawsze możemy wyrażać swoją indywidualność strojem. Czasem trzeba się przełamać
                i pójść na kompromis bo po prostu tak wypada. Nie jestem nauczycielką, ale
                gdybym była to czepiałabym się głębokich dekoltów, bardzo mini spódniczek,
                koszulek na cienkich ramiączkach itp. w szkole. Szkoła to jednak swego rodzaju
                instytucja i zwyczajnie nie wypada chodzić chodzić do niej w stroju jak na
                plażę. Jak nie zrozumiemy tego w szkole to potem może zdarzyć się następująca
                sytuacja:
                Przychodzi do pracy w sądzie aplikantka (to taka stażystka-sędzia - dla tych co
                nie wiedzą). Jest upał, więc panienka przychodzi w koszulce na ramiączkach i
                klapeczkach na szpilkach. W togę ubierze się dopiero na sali sądowej, więc w tym
                stroju musi przejść przez korytarz, na którym czekają podsądni. Czy myślicie, że
                panowie oskarżeni o drobne kradzieże jak pooglądają sobie wdzięki pani sędzi to
                później faktycznie pomyślą sobie o niej "wysoki sąd"? Czy ona jak zostanie
                głośno skomentowana przechodząc przez korytarz - będzie pewnie wygłaszać wyrok w
                imieniu Rzeczpospolitej?
                A policjantka, ale nie mundurowa tylko powiedzmy prawnik czy psycholog pracująca
                z nieletnimi przestępcami przychodząca do pracy (znów upalny dzień) w
                króciutkich szortach? A lekarka we wdzianku bez rękawów eksponująca ładne,
                krągłe ramiona i pomalowane paznokcie na nogach widoczne z klapek bez palców?
                Przykłady można mnożyć.
                Po prostu żyjemy w świecie konwenansów i prześwitujące męskie sutki też są
                baaardzo nieeleganckie, więc albo koszula z grubszego materiału, albo
                podkoszulka, albo po prostu nie zdejmować marynarki i to ostatnie chyba w
                sytuacjach oficjalnych najlepsze.
                • irenka65f Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 22:02
                  A wyczucie zarówno elftherinii jak i i-w-ony doskonale rozumiem i podzielam.
                  • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 22:15
                    Ojej wreszcie nie czuję się jak niezrozumiana, nieakceptująca swojego ciała mutantka :P
                    No u nas faceci na studniówce jak pozbyli się marynarek to potem usłyszeli nieco uszczypliwych uwag.
                    Aczkolwiek dekolty noszę, tak samo jak bluzki na GRUBSZYCH ramiączkach (ale nie cieniutkich) oraz sandały - po prostu mi jest non stop cieeepło:)
                    Swoją drogą mam nadzieję, że moja praca nie będzie wymagała aż tak oficjalnego stroju...
                    • irenka65f Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 22:18
                      Ależ ja noszę i sandały i cieniutkie ramiączka i krótkie spodenki i dekolty.
                      Tylko nie w pracy. Po prostu przebieram się po przyjściu do pracy.
                    • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 22:24
                      A moim zdaniem ta marynarka to gruba przesada. Co innego jakaś oficjalna
                      konferencja, a co innego impreza. Szkolna, bo szkolna, ale jednak Studniówka to
                      impreza.
                      • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 22:29
                        Nom impreza - oficjalna i szkolna:)
                        Nie wypada, ale większość zdjęła. Nie było konsekwencji tylko ewentualne
                        żartobliwe komentarze. Tak samo jak w stosunku do dziewczyn, które w pewnym
                        momencie zdjęły buty i tańczyły bez - "bo obcasy były za wysokie".
                        • miss-alchemist Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 23:07
                          a tam "wypada" czy "nie wypada". wypada to biust z źle dobranego stanika.

                          studniówka to impreza dla uczniów, która powinna być fajną zabawą i świetnym wspomnieniem czasów liceum, a nie sztywną posiadówą w marynarach, butach na obcasach i sukienkach do kostki (bo bal, to przecież sukienki do kolana nie wypada). w marynarkach jest zwyczajnie gorąco i niewygodnie, w imię czego chłopaki mieli się męczyć? wymyślonego poczucia stylu?

                          studniówka to zabawa, a nie oficjalne przyjęcie u prezydenta...
                          • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 13:32
                            Jestem podobnego zdania, z drobnymi różnicami. Należy się bawić jak najlepiej,
                            zachowując oczywiście klasę. I tak proponuję marynarki ściągać, buty przebierać
                            na płaskie, ale nie pozbywać się ich wcale!

                            A co do sukienek... to jest bal - pierwsza i dla niektórych jedyna okazja do
                            założenia długiej sukienki. U mnie w szkole panuje dowolność długości, ale z
                            własnej woli (podobnie jak większość koleżanek z klasy i spora część dziewczyn
                            ze szkoły) wybrałam sukienkę długą, do kostek. Natomiast z rozcięciem
                            eksponującym zgrabne (nieskromnie mówiąc :D) nogi od połowy uda ;] I uważam, że
                            to był wspaniały wybór! Wyglądałam świetnie, czułam się wspaniale i było mi
                            wygodnie, nic mi w tańcu nie przeszkadzało. Krótką sukienkę założysz zawsze, na
                            długą masz kilka okazji w życiu i trzeba je wykorzystać. Więc akurat długą
                            suknię na WŁASNĄ studniówkę (jako osoba towarzysząca niekoniecznie) polecam i
                            gorąco zachęcam do zakładania!
                            • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 13:36
                              Naszym te marynarki nie przeszkadzały jakoś strasznie.
                              Co do butów - ja przetańczyłam w obcasach 8 cm, część przebrała, część zdjęła.
                              Ale eleganckie sukienki i bose stopy to dla mnie już lekkie przegięcie:)
                              Ja sukienkę miałam do kolan - mimo że długie są ślicznie to jednak nie wyglądam
                              w nich najkorzystniej, a klasyczna mała czarna też ma w sobie "to coś":).
                              Czasami lepiej zrezygnować z długiej, jeśli lepszy efekt jest w krótszej (ale to
                              oczywiście tylko moje zdanie). :)
                              • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 14:12
                                O to mi właśnie chodziło z tymi butami. Rozumiem, jest gorąco i duszno - nie ma
                                rady, trzeba pozbyć się części garderoby (marynarki), ale buty mamy możliwość
                                sobie wybrać - możemy kupić niższe, jeśli nie potrafimy wytrzymać w wysokich
                                albo przebrać je w dowolnym momencie. Brudne, bose stopy i podarte rajstopy to
                                nie jest idealne zakończenie imprezy i wcale nie świadczy o tym "jak to się
                                świetnie bawiłam" (z za oznakę tego jest często uważane).

                                Oczywiście szanuję Twoje zdanie w sprawie sukienki, ale mam swoje. Nie znam
                                dziewczyny, która zrobiłaby na studniówce większe wrażenie klasyczną małą czarną
                                niż odpowiednio dobraną, długą suknią. Problem jest tylko z dobraniem
                                odpowiedniego kroju, fasonu, koloru. Niełatwo znaleźć, ale warto poszukiwać czy
                                szyć. Dla każdej z nas inna będzie ta idealna długa sukienka, ale dla każdej się
                                znajdzie. Bo na małą czarną to okazje się zdarzają. Z braku laku założyłabym na
                                studniówkę małą czarną tylko w 2 przypadkach: albo z plecami gołymi po samą pupę
                                (lub z przezroczystą koronką na całych plecach), albo z ekstrawaganckimi,
                                niebotycznie wysokimi butami w mocnym kolorze. Ewentualnie w innym, niezwykłym
                                połączeniu. Innej opcji nie ma.
                                • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 14:41
                                  Ja również szanuję Twoje zdanie. Przymierzyłam dosyć sporo długich sukienek i uważam, że mała czarna z ciekawą, asymetryczną górą była dobrym pomysłem (dla mnie!). Na pewno lepszym niż chociażby długie, stylizowane na księżniczki sukienki (a były i takie:D). Mi wystarczyło w zupełności odsłonięcie ładnych łydek oraz podkreślenie sylwetki materiałem. W długich sukienkach wyglądałam ciężko:)
                                  • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 14:59
                                    Nie no, stylizowanie się na księżniczkę jest wg mnie straszne i pisząc o długich
                                    sukienkach ani mi przez myśl taka nie przeszła :D Miałam na myśli eleganckie,
                                    ale niezbyt poważne, piękne długie suknie. Nie jakiś tam stos różowych falbanek
                                    i kokardek!
                                    • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 15:03
                                      Domyślam się, że nie mówiłaś o takich:D Ale widziałaś coś takiego na żywo? I
                                      jeszcze pozłacany diadeeeeeeeeemik :D
                                      • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 15:21
                                        Oj, widziałam. Na mojej studniówce takich cyrków nie było, ale w moim mieście w
                                        innej szkole dziewczyna założyła coś takiego: cała sukienka w kolorze
                                        żółtozłotym (w zamyśle miała być złota, ale taki materiał trudno znaleźć, więc
                                        była taka żółtawa). Góra satynowa, zrobiona na kształt niby-gorsetu (bez fiszbin
                                        oczywiście), obcisła, z ramiączkami łączącymi się na szyi (jak w strojach
                                        kąpielowych). Duży dekolt, a brzegi pokryte jakimiś błyszczącymi złotawymi
                                        kryształkami. Ale efekt robił dopiero dół! Bardziej błyszczący, zrobiony z
                                        drobnych falbanek wychodzących jedna spod drugiej aż do samej ziemi na kształt
                                        koła. Koleżanka szyła u tej samej krawcowej i dowiedziała się, że góra miała być
                                        cała w tych kryształkach, ale udało jej się przekonać klientkę, że to przesadyzm
                                        :D Dodam, że dziewczyna miała długie farbowane blond fale. I tym sposobem stała
                                        się jedną wielką pofalowaną kulą złota :D Miała zwracać uwagę i zwracała -
                                        wszyscy mówili o najgorzej ubranej osobie na studniówce. Ach, i jeszcze dół był
                                        odpinany tak, że zostawała tylko część falbanek na długość mini. A wtedy to już
                                        wyglądała jak szczyt kiczu i tandety (kosztujący ok. 700zł!).
                                        • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 17:26
                                          OK, WYGRAŁAŚ! :D:D
                                          Ta sukienka, którą widziałam to przy tym szczyt elegancji^^'
                                        • kocio-kocio Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 23:59
                                          Czy tylko ja jestem taka stara, że u mnie na studniówce obowiązkowa
                                          była biała bluzka i czarna/granatowa spódnica lub sukienka (ale też z
                                          białą bluzką)?
                                          • arwena-g Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 06.04.10, 08:56
                                            No, u mnie tez tak było - tylko czerń, granat i biel. A było to 21 lat temu.
                                            Teraz w zasadzie jest dowolność, wtedy nawet tą nieszczęsną czarna sukienkę
                                            musiałam szyć u krawcowej.
                            • edhelwen Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 14:42
                              niby tak, ale co potem z taką suknią zrobić ;) moja suknia po półmetku była
                              założona raz i wisi w szafie... na studniówce miałam bluzkę i spódnicę
                              wyglądające jak sukienka ;) i to był dobry wybór, bo bluzkę czasem zakładam (a
                              spódnica wisi....). Z tym, że w ogóle wtedy mało co było w sklepach (jeśli
                              chodzi o sezon półmetkowy), teraz ładne sukienki wiszą w sklepach cały rok. Z
                              kolei jak szukałam na studniówkę to nic na mnie nie pasowało (problem
                              biust-biodra) stąd 2-częściowy komplet. Gdybym teraz miała studniówkę/półmetek,
                              to poszłabym w krótkiej sukience, która by w przyszłości mogła się przydać na
                              wesele, chrzest itp ;)
                              • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 14:49
                                edhelwen: Niby wisi, ale jak już masz 35 cm różnicy talia biodra to NIC nie
                                znajdziesz. Dodaj do tego, że chcesz mieć pod spodem biustonosz to... wiadomo
                                no:) No i szycie wychodzi taniej o_O
                                Moja jak założę pod spód bordową lub białą koszulę nada się na jakieś większe
                                wyjścia do teatru. I za to uwielbiam klasykę.
                                Ale chyba właśnie najlepsza jest ta różnorodność - każdy może przyjść w zasadzie
                                w czym chce.
                                • edhelwen Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 23:43
                                  elfthe ---> ja też miałabym problem, na studniówkę nie dałam rady dopasować
                                  sukienki, a wtedy już więcej było w sklepach, bo był w końcu "sezon". Chociaż
                                  jeśli w ubiegłym roku udało mi się znaleźć sukienkę, to jednak musi być w jakimś
                                  stopniu łatwiej. No i zależy jaki krój, bo przy większej różnicy "prosta"
                                  sukienka ze sklepu odpada, odcinana w talii i rozkloszowana mogłaby pasować.
                                  • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 06.04.10, 00:13
                                    Powiem tak: mam 160, szerokie biodra i wystający tyłek, wąziutką talię, szerokie
                                    ramiona (takie jak biodra). No i biust, którego nie chcę upychać. Nie lubię jak
                                    mi coś wisi i powiewa w pasie. Odcinana i rozkloszowana wyglądałaby może i
                                    dobrze, gdyby kończyła się tam gdzie przewidział producent a nie 10 cm niżej:D
                                    Krawcowa to skarb:) Jak dla mnie to w sklepach jest pełno ciuchów, tylu ubrań
                                    nie da się kupić:)
                              • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 15:05
                                Jak z suknią ślubną - tylko na raz, ale i tak warto ;] Jeśli kogoś stać,
                                oczywiście. Ja swoją mogłabym wykorzystać na sylwestra (tylko koniecznie w
                                jakimś lokalu, nie prywatce) albo jako wieczorową kreację na weselu (nie do
                                kościoła, tylko na przebranie koło północy) - szykuje mi się w maju, tylko nie
                                wiem czy pójdę ze względu na maturę. No i może ją sprzedam, po jednym założeniu
                                nie posiada śladów użytkowania.
                            • miss-alchemist Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 21:39
                              a jak mam pierwszą i jedyną okazję ubrać np worek na ziemniaki, to powinnam to zrobić? dla mnie tłumaczenie "pierwsza okazja, by założyć długą suknię" jest do niczego :P

                              moim zdaniem najlepiej jest ubrać to, w czym się czuje najlepiej i najwygodniej. studniówka to zabawa, a nie rewia mody.
                        • i-w-ona Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 13:22
                          A ja uważam, że właśnie marynarkę zdjąć wypada. Polonez i początek imprezy jest
                          rzeczywiście oficjalny, ale, powiedzmy, po północy zdjęcie marynarki jest jak
                          najbardziej na miejscu, bo leci muzyka dyskotekowa (czy jak ją tam nazwać, w
                          każdym razie nie żadne walce itp. :D) i trzeba się bawić, bo od tego jest
                          impreza, nie od sztywniacta.

                          Co innego ściąganie butów. To akurat jest głupie, bo mamy możliwość przebrania
                          szpilek na płaskie baleryny chociażby i nadal wygląda się elegancko i ładnie.
                          Choć przyznam się, że ja całe dwie studniówki przetańczyłam w 12-centymetrowych
                          obcasach ;] bo wygodne były. Ale na wszelki wypadek miałam płaskie na
                          przebranie. A bawiłam się świetnie do rana ;]

                          Podsumowując, marynarki - tak, buty - absolutnie nie!
                    • edhelwen Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 04.04.10, 22:39
                      w mojej szkole również był zapis w regulaminie określający w jakiś sposób
                      wymaganą skromność stroju i makijażu. Zakazane były bluzki na ramiączkach ze
                      szczególnym uwzględnieniem wystających ramiączek i obwodu stanika ;), krótkie
                      spódniczki, krótkie spodenki, mocny makijaż, w tym paznokci (również u stóp).
                      Łamanie regulaminu = obniżone zachowanie, wyproszenie z lekcji ("idź do toalety
                      i to zmyj", "proszę, oto zmywacz do paznokci"). Jeśli takie zapisy są w
                      regulaminie, to ja nie widzę powodu naginania przepisów do swojego widzimisię i
                      w imię swojej wolności osobistej. Lepiej było się nie pacykować i mieć święty
                      spokój.
                      Rozumiem, że część z dziewczyn, które miały totalny luz w szkole, nie rozumie
                      tego i mogą być oburzone, że zamiast wyrażać swoje "ja" niektórzy woleli nie
                      łamać regulaminu ;)
                      Ja sobie mogę tylko wyobrazić reakcję nauczycielki, która daje ci ochrzan za
                      jasny pastelowy lakier do paznokci, pomalowane paznokcie u stóp (kto się patrzy
                      na stopy? a wy się oburzacie, że kto niby na biust patrzy :PP) i krótkie
                      spodenki zasłonięte bluzą zawiązaną wokół bioder, na widoczne spod przejrzystej
                      koszuli sutki czy zarys piersi (niektóre koszule naprawdę są "leciutkie").
                      Pewnie, oczywiście można się odwoływać i to będzie albo nasz problem, bo mamy
                      chore główki i nam się wydaje że jest tak czy inaczej i się wstydzimy, albo
                      problem nauczyciela, który nam "przerąbie". Odnoszę wrażenie, że noszenie się
                      jak się nam podoba, mimo że mogłoby działać w danej sytuacji na naszą
                      niekorzyść, jest takie cool, bo wyrażamy swoje "ja". To rozumiem, że jakbym na
                      rozmowę o pracę przyszła ubrana jak na dyskotekę (i nie, nie chodzi o pracę w
                      dyskotece, nocnym klubie itp :P) i bym nie została przyjęta z powodu ubrania
                      (tak, wygląd i odzież również się ocenia!!), to oznaczałoby że ten pracodawca ma
                      problem sam ze sobą, a moje postępowanie było z całą pewnością w porządku?
                      Ale nie, chyba ja mam problem, bo się PRZEJMUJĘ.
                      sorry za OT
                      • cat_woman_in_black Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 20:55
                        To ja jeszcze dodam, że u mnie w szkole niektóre nauczycielki nie tolerują
                        chłopaków, którzy w lecie chodzą w krótkich spodenkach. Jest taka anglistka,
                        która wyprasza ich po prostu z lekcji i koniec. A wszyscy śmieją się, że robi
                        tak dlatego, bo... ma od nich dłuższe włosy na nogach ;)).
                        Co do studniówki były różne ekstrawaganckie stroje, ale dość nieliczne.
                        Najbardziej pamiętam koleżankę, która ubrała krótkie spodenki, do których miała
                        doczepiony ogon sukienki. Góra natomiast była osobno. Jak dla mnie dziwnie to
                        wyglądało.
                        A sama miałam krótką sukienkę i nie żałuję ;).
                        • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 21:23
                          U nas też krótkie spodenki nie są tolerowane - jest to również, z tego co
                          pamiętam, ujęte w regulaminie.
                          Do pracy w szpitalu/banku/firmie też pójdą w krótkich spodenkach? No nie wypada.
                          • cat_woman_in_black Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 21:36
                            W szkole zdziwiło mnie to bardzo, tym bardziej, że nikomu jakoś nie przeszkadza,
                            że dziewczyny chodzą w spódniczkach, które ledwo im tyłek zakrywają. Do pracy
                            już niekoniecznie, to oczywiste. Chociaż z tego co słyszałam panie w którymś
                            urzędzie biegają w lecie w wydekoltowanych topach i mini spódniczkach.
                            • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 21:57
                              No u nas zbyt krótkie spódniczki też są chyba nie do końca mile widziane.:)
                              Chyba bo ja osobiście ze spódnic to najchętniej spodnie, więc temat mnie nie
                              dotyczy.
                              Wolałabym nie załatwiać np prawa jazdy czy tam dowodu osobistego z panią w mini,
                              wydekoltowanym topie i sandałkach. Za to jestem za klimatyzacją w urzędach -
                              wtedy można nosić oficjalne ubrania bez tortur wynikających z temperatury:)
                              • cat_woman_in_black Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 22:13
                                Jeszcze miałam polonistkę, która czepiała się osób noszących ubrania z motywem
                                czaszek albo takie ozdoby, np. bransoletki. Ona z kolei była strasznie
                                nawiedzona i zdziwaczała, sama natomiast ubierała się na różowo, obwieszała
                                mnóstwem krzyży i medalików.
                                • elftherinii Re: offtopik maturalno-ubraniowy :P 05.04.10, 22:45
                                  Hm katechetka w podstawówce krzyczała, że osoby noszące drewniane koraliki to
                                  sataniści (10 letni sataniści wypadałoby dodać:D). Ciekawa persona to ogólnie
                                  była, na szczęście nie miałam wielu okazji mieć z nią zajęć:)
      • i-w-ona Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 11:46
        Niezależnie od ogólnej obyczajowości, JA NIE MAM OCHOTY mieć sutków widocznych
        spod bluzki. Koniec i kropka. Telewizji prawie nie oglądam, bo nie ma tam nic
        ciekawego, a nagą kobietę mogę sobie obejrzeć w lustrze (i to bez silikonów ;]).
        A żeby nie było, że jestem jakaś staroświecka i zakrywam się od stóp do głów,
        żeby nikomu niczego nie pokazać, to powiem, że uwielbiam mini i duuże dekolty
        (noszone oczywiście osobno - albo jedno, albo drugie). Ale sutków nie pokazuję.

        Nie muszę, ale chcę założyć białą bluzkę. Nikt by mnie nie wyrzucił nawet za
        zieloną czy czerwoną, ale chcę białą i już ją mam.

        Dzięki za stanikowe propozycje, ale żaden nie występuje w moim rozmiarze, niestety.
        • pierwszalitera Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 11:57
          i-w-ona napisała:

          a nagą kobietę mogę sobie obejrzeć w lustrze (i to bez silikonów ;])

          No widzisz, na twoje sutki też raczej nikt nie będzie patrzył, bo wszyscy są z reguły zajęci swoimi własnymi, więc możesz czuć się swobodnie niezależnie o tego, co na sobie masz ;-)
          • i-w-ona Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 12:04
            Tak dobrze nie ma ;] Pamiętam jak wiele się mówiło kiedyś o znajomej, która
            pokazała się w bikini na szkolnej kolonii. Podobno widać jej było zarost łonowy.
            Nie jakiś busz, po prostu można było zauważyć, że nie jest wydepilowana (relacja
            mojej najbliższej koleżanki, która była na wyjeździe). Do dziś wiadomo, że
            "Kaśka się nie goli". Wiadomość powszechna tak wśród chłopców, jak i dziewcząt.
            • pierwszalitera Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 12:18
              i-w-ona napisała:

              Do dziś wiadomo, że
              > "Kaśka się nie goli". Wiadomość powszechna tak wśród chłopców, jak i dziewcząt.

              No to tylko można się pośmiać i pożałować tych debili, którzy taką wiadomość przyjmują jako sensację godną zaśmiecania sobie nią głowy. No trochę poważania trzeba mieć o sobie, by chociaż spróbować udawać, że stoimy ponadto. Bo inaczej marniutko będziemy mieć w życiu, gdy pokażemy wszystkim, gdzie są nasz słabe punkty.
              • i-w-ona Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 12:25
                Oczywiście, że takie zjawisko jest głupie, ale istnieje. I o ile na co dzień nie
                przejmuję się tym, czy komuś podoba się mój wygląd, czy nie, to w dniu matury
                nie mam ochoty słyszeć ludzi szepczących o moich sutkach. Byłoby to dla mnie
                krępujące i na pewno najbardziej skupiłabym się na tym, by je zakryć. A to
                ostatnie czego będę wtedy potrzebowała.
              • edhelwen Re: Lubię dyskusje o sutkach 04.04.10, 13:22
                pierwszalitero ----> a co powiesz o białych cienkich obcisłych spodniach (takie
                były popularne jeszcze kilka lat temu) noszonych do przezroczystych stringów,
                spod których spod spodni przebijają ciemne włosy łonowe? I widoczny
                "przedziałek" pośladków ;) Też naturalne, ładne i nie zwracające uwagi? Bo czym
                różni się pupa i wzgórek łonowy od sutków?
    • cat_woman_in_black Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 13:20
      Na LMB założyłam kiedyś taki wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,50580,94805122,94805122,Jak_radzicie_sobie_z_przeswitujacymi_biustonoszami.html
      Też nie założyłabym miękkiego stanika na maturę, jeśli miałyby mi prześwitywać
      sutki i bardzo dobrze Cię rozumiem. Też już myślałam nad stanikiem, jaki założę
      w maju i zdecydowałam się na zakup białej usztywnianej Lucindy firmy Jolidon
      bielizna-sklepy.pl/index.php?s_name=lucinda&prod_id=1980&p=2. Rozmiarówka
      jest co prawda ograniczona, ale na moje 65DD kupiłam 65D i jest idealne. Nie
      wiedziałam wcześniej, że jest również w jasnym beżu, może jeszcze taki zakupię.
      Tym bardziej, że kompatybilne staniki mogłabym policzyć na palcach jednej ręki,
      niestety nawet o Effuniakach nie mam co marzyć.
      Powodzenia na maturze ;)
    • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 21:41
      Znalazłam jeszcze takie cuś, tylko nie wiem czy ten róż jednak nie będzie
      widoczny spod białej koszuli: ebras.pl/2/1/24/527,biustonosz+mistyrose.html
      • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 21:45
        Zależy jaki masz kolor skóry. Ale wydaje mi się, że będzie zbyt różowy jednak :/
        No i na modelce się całkiem mocno odznacza.
        • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 21:47
          Ja to taka bledziutka jestem raczej...
        • kk345 Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 22:11
          Niezależnie od koloru skory na plecach brzydko będą odznaczać się ramiączka, nie
          wiadomo dlaczego uszyte z białej gumki.
          • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 22:16
            O, nawet nie zwróciłam uwagi na ramiączka... To ja już wolę cały biały lub cały
            beżowy stanik, niż taki misz-masz kolorów.
          • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 22:16
            Też prawda. Poza tym to chyba taki sam zabudowaniec jak wszystkie inne Gorsenie.
    • i-w-ona Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 22:21
      Wypatrzyłam Audelle Honeycomb zaproponowaną przez jedną z forumek na balkonetce:
      balkonetka.pl/katalog/bra/audelle-lepel-honeycomb-7 I okazuje się, że
      użytkowniczka rozmiaru 70DD ma wymiary 72/94. Moje to 70/93 (obwód ciasno).
      Czyżby miał być odpowiedni i dla mnie?
      • elftherinii Re: Staniki pod prześwitujące bluzki 04.04.10, 22:31
        Wyślij maila do Agugabi, lub wpisz się na wątku onlyher na balkonetce:)
    • elftherinii Re: a taka pizamka satynowa? 05.04.10, 20:42
      na studniówkę? :D Osobiście przeciwko satynie nic nie mam, ale piżamkaaaa....
      Czyżby to już było przygotowanie na potencjalny ciąg dalszy imprezy? ^^
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka