Dodaj do ulubionych

Szału nie ma....

14.11.12, 07:22
Czasem pod recenzjami na Balkonetce widzę taką właśnie diagnozę i zastanawiam się do jakiego momentu jest to akceptowalny stan biuściatości
Czego oczekujecie od staników ?
Na jakie ustępstwa jesteście w stanie pójść ?
Na co ewentualnie możecie "przymknąć oko" ?
i czy przy wszystkich firmach ?
;)
Obserwuj wątek
    • 100krotna Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 10:42
      "Szału nie ma" to dla mnie sytuacja, kiedy dany stanik/ciuch leży dużo gorzej od moich pozostałych. Jeżeli mam zamiennik, to bez wahania się pozbywam, bo wiem, że i tak nie będę tego nosić. Jeżeli jednak jest w jakiś sposób unikalny, a zarazem okazjonalnie potrzebny (np. biała bluzka, beżowy bezszwowy t-shirt bra - mówię o konkretnych przypadkach z mojej szafy, mam odrobinę za ciasną w biuście białą koszulę i odrobinę za luźny stanik) to zostawiam, bo wiem, że w pewnych sytuacjach może mi być potrzebny i mogę nie mieć czasu szukać zamiennika. Jeżeli kiedyś, na spokojnie, znajdę zamiennik, to dana rzecz znajdzie prawdopodobnie nowego właściciela, bo... no właśnie, szału nie ma. Dotyczy wszystkich marek, nie rozróżniam produktów pod kątem pochodzenia, a jedynie wyglądu/efektu.
    • besame.mucho Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 11:17
      Tak jak 100krotna - na ustępstwa jestem w stanie iść jak nie mam jak dostać tego, czego chcę, a rzecz "bez szału" jest tylko "bez szału" a nie "zła i niewygodna".

      Upatrzyłam sobie ostatnio buty, chciałam męskie o konkretnej tęgości (znacznie na mnie za szerokie, ale taki był mój zamysł, a nie zgoda na niedopasowanie). Tak mały i jednocześnie szeroki rozmiar męskich butów okazał się nie do dostania, chociaż przekopałam sklepy w Polsce i w Stanach. W takim przypadku jestem w stanie się zgodzić na "szału nie ma" i kupić o oczko węższe (nadal na mnie za szerokie).
      Gdyby te drugie miały być za wąskie i mnie uciskać, to bym na takie "szału nie ma" nie poszła.

      Jestem w stanie kupić stanik który wizualnie nie do końca mi się podoba, albo stanik, którego jakość jest moim zdaniem wątpliwa, kiedy w moim rozmiarze nie mogę znaleźć nic w czym byłoby mi bardziej wygodnie i w czym miałabym fajniejszy kszałt biustu. W drugą stronę to nie działa - stanika świetnej jakości i pięknego nie kupię, jeśli będzie mi robił krzywdę fiszbinami i dziobował.

      Tak, to wszystko dotyczy wszystkich firm. Jeśli pijesz do tego czy również firm młodych, rozwijających się, to tak - również firm młodych, rozwijających się. Nie stosuję taryfy ulgowej, bo nie widzę powodu dla którego miałabym dopłacać za to, że ktoś się doucza. Jedyna różnica jest taka, że do wielkiej i długo istniejącej firmy odeślę niepasującą rzecz bez słowa, a odsyłając do firmy młodej życzliwie opiszę z jakiego powodu odsyłam, bo wierzę, że taka firma jeszcze zwraca uwagę na opinie konsumentów i chce poprawić swoje wyroby w oparciu o te opinie.
    • magdalaena1977 Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 11:56
      Nie wiem, co mają na myśli dziewczyny z balkonetki, ale dla mnie określenie jest takie neutralne - na zasadzie niby ok, ale nie ma się czym specjalnie zachwycać.
      IMHO pierwsze eksperymentalne effuniaki były niesamowite i fantastycznie piękne, a większość tej obecnej kolekcji to taka bazówka, no właśnie szału nie ma.

      Co do kompromisów - nie ma staników idealnych, zawsze trzeba z czegoś zrezygnować - s ceny, jakości, trwałości. I chciałabym mieć wybór, co w danym modelu jest dla mnie najważniejsze. A chyba najtrudniej zrezygnować dobrego dopasowania i wygody - wtedy nawet najładniejszy stanik ląduje na dnie szuflady.
      • effuniak Magdalaena 14.11.12, 13:36
        Bazówka się sprzedaje - szaleństwa niestety nie

        Mnie racej chodzi o kwestie dopasowania a nie designu bo wydaje mi się, że raczej przy szałowym designu jesteśmy w stanie "przymknąć oko" na pewne niedociągnięcia ;)
        • mszn Re: Magdalaena 14.11.12, 13:50
          Mnie żaden design nie przekona do kupna stanika, w którym kształt biustu mi nie odpowiada (że niewygodnego, to się rozumie samo przez się). Za dużo mam staników w szafie, które sobie leżą i ładnie wyglądają (ładnie jak kilkaset złotych...), a ja co dzień sięgam i tak po te trzy, w których najlepiej się czuję w ubraniu.

          W drugą stronę działa to już trochę inaczej - jeśli efekt pod ubraniem robi szał, to mogę czasem przeboleć estetykę. Ale też bez przesady, nie kupię stanika, który wydaje mi się paskudny - ustępstwa, na jakie idę, to raczej "no, nudny ten design, ale efekt taki, że przeżyję".

          No i tak jak inne osoby: im mniejsza szansa, że dostanę coś lepszego/bardziej pasującego etc., na tym większe ustępstwa mogę iść. W momencie, w którym znajduję coś, co spełnia wszystkie moje wymagania dotyczące wygody i kształtowania, takie ustępstwa zaczynaja się kurzyć w szafie.
        • kasica_k Re: Magdalaena 14.11.12, 13:51
          Jeżeli chodzi o dopasowanie, to ja tu nie bardzo widzę miejsce na szały i nieszały (ja akurat nie używam tego określenia i nie wiem za bardzo, co znaczy ono w ustach dzisiejszej młodzieży :), we mnie dobrze dopasowany stanik nie budzi szału zachwytu, tylko spokojne zadowolenie :) I tak, jestem w stanie przymknąć oko na różne szczegóły, jak np. trochę odstający mostek ("trochę" nie oznacza o 3 cm!), trochę bułkująca większa pierś (mam asymetrię), trochę za luźny obwód (se zapnę ciaśniej), trochę piłujące ramiączko (jestem twarda) itp. - bo jakiś stanik bardzo mi się podoba z innych względów albo dana wada jest praktycznie nieodczuwalna. W recenzjach o takich rzeczach piszę i albo obniżam ocenę za jakiś mankament albo nie, i piszę o tym czemu uważam go za istotny dla oceny albo nie.
        • magdalaena1977 Re: Magdalaena 14.11.12, 14:25
          effuniak napisała:

          > Bazówka się sprzedaje - szaleństwa niestety nie

          Domyślam się :-(

          > Mnie racej chodzi o kwestie dopasowania a nie designu bo wydaje mi się,
          > że raczej przy szałowym designu jesteśmy w stanie "przymknąć oko"
          > na pewne niedociągnięcia ;)

          U mnie raczej odwrotnie - z effuniaków miałam kiedyś muchomora i chodziłam w nim non stop, bo był tak niesamowicie wygodny, mimo tej jadowitej czerwieni. Nawet dokupiłam sobie do niego czerwony golfik, żeby mi nie przebijał.
          • ganbaja Re: Magdalaena 15.11.12, 19:19
            Dla mnie właśnie Effuniaki podpadają pod to określenie, ale tylko dlatego, że wciąż wspominam jej pierwsze projekty i chciałabym staniki Ewy w stylu arabelki :-)
            Wtedy byłby SZAŁ. Bo szał to jest wtedy gdy stanik wygląda jak milion dolarów i leży jak dwa miliony :-)
            A tak "szału nie ma", ale są to najwygodniejsze staniki i nie noszę już innych.
      • slotna Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 16:17
        > IMHO pierwsze eksperymentalne effuniaki były niesamowite i fantastycznie piękne
        > , a większość tej obecnej kolekcji to taka bazówka, no właśnie szału nie ma.

        Haha, to samo mi przyszlo do glowy :) Szalu nie ma, jak cos jest przecietne, nie zle ale i nie cudowne.
    • felisdomestica Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 13:48
      Ja bym sie tak bardzo nie sugerowała opiniami z balkonetki. Tam się gromadzi specyficzna grupa klientek :-). Są to wciąż te same dziewczyny, które poddając się ocenie innych już na samym początku się asekurują owym "szału nie ma". Nowe - tym bardziej. Dodatkowo dochodzi nierealność pewnych oczekiwań. Chcą mieć kreskę, dolinkę, jabłuszka, a nie zawsze się da. I znów: "szału nie ma"
    • moniach_1 Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 18:44
      Dla mnie "szału nie ma" to stanik poprawny, nie robiący krzywdy, ale nie robiący wrażenia ani efektem nabiustnym ani designem. Ew. może sugerować że użytkowniczka nastawiała się na dużo więcej, a wyszło przeciętnie. Nie wiem czy to jest specyficzny język balkonetki, dla mnie to zupełnie normalne określenie nad którym nie ma co dywagować, ale może mi się tak wydaje bo już się do niego przyzwyczaiłam ;)

      Zastanawia mnie też, że często widzę narzekania ze strony lobbystek i balkonetkowiczek na siebie nawzajem, główną osią konfliktu jest wiek. Balkonetkowiczki twierdzą, że są traktowane protekcjonalnie bo są młode, lobbystki często nie lubią katalogu balkonetki bo balkonetkowiczki są infantylne (i seria innych cech przypisywanych ich wiekowi). Dziwię się, bo będąc w wieku przeciętnej balkonetkowiczki czuję się i na lobby, i na balkonetce dobrze...
    • dziwna_dziewczyna Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 21:05
      Szału może nie być pod kilkoma względami.
      Estetyka stanika - może być nudno, ale niech będzie ciekawie. Dla mnie cieliste staniki mogłyby nie istnieć, znaczy szału nie robią wcale, ale takie wafelki, znaczy karmelki zmieniły moją ugruntowaną opinię. Ale szału może też nie robić coś, po czym spodziewałyśmy się lepszej jakości, czy dodatków. Pamiętam swój zawód Masquerade Madison - toporony materiał, szeeerokachny mostek.
      Kształtowanie - poprawne, akceptowalne, naturalne*. Jeśli podoba mi się wizualnie - zaakceptuję, że wypada w porównaniu gorzej, niż któryś z posiadanych staników. Ale u mnie naturalne, to w miarę jędrny, bliskoosadzony i okrągły biust, który jedynie ze względy na swój ciężar potrzebuje podtrzymania, a nie spektakularnego uniesienia pod brodę. Jestem w stanie zrozumieć dziewczyny które wymagają zbliżenia/uniesienia/kulkowania/noskowania - o ile naturalnie te wymagania mogą być spełnione przez odpowiednie dopasowanie stanik+biust+okazja.
      Stan posiadania - przy 3 stanikach, znalezienie czegoś co będzie lepiej leżeć nie jest szczególnie trudne. Przy 30 - może nie być szału... Zdarzało mi się już machnąć ręką na coś, czego zakup pomimo spełnienia powyższych kryteriów byłby po prostu fanaberią, ale to ze względu na:
      Potencjalne problemy w przyszłości - jeśli już mam ulec swoim kaprysom, stanik zachwyca mnie wizualnie, jest wygodny i spełnia swoje zadanie, to zadaję sobie jeszcze jedno ważne pytanie: czy są jakieś elementy, które mogą generować potencjalne problemy? Czy obwód nie będzie się ciągnąć jak gumka od majtek, albo wręcz przeciwnie, okaże się niepracujący? Czy mostek jest odpowiednio niski i wąski? Czy ramiączka nie będą się zsuwać i rozregulowywać? Czy warto coś testować, zamiast postawić na coś, co jest sprawdzone i wygodne? Jeśli analiza wypada na korzyść - kupuję.
    • madzioreck Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 23:21
      "Szału ni ma" oznacza dla mnie stan nabiustny, w którym jakby chciał, to nie ma się czego konkretnie przyczepić, jest poprawnie ale i z zachwytu człowiek nie pieje.

      > Czego oczekujecie od staników ?

      Podtrzymania, ofkors, jako-takiej wygody, i coby cieszył moje oczy, solo i w zestawie z moim biustem.

      > Na jakie ustępstwa jesteście w stanie pójść ?
      > Na co ewentualnie możecie "przymknąć oko" ?

      Jeśli o mnie chodzi, to mam sporą tolerancję na różne drobiazgi. Jeśli podoba mi się np. balkonetka, i spełnia podstawowe warunki - trzyma dobrze, ładnie kształtuje i nie robi mi kuku, ale ze względu, że to nie najlepszy dla mnie fason gdzieś tam coś tam się lekko marszczy albo gdzieś tam lekko mnie tnie, to biorę. Minibułkami się nie przejmuję, inaczej przy asymetrii nie miałabym chyba ani jednego stanika. Trochę odstający mostek też nie dyskwalifikuje stanika, jeśli nie pociąga za sobą następstw typu: latanie biustu luzem, jednopierś/dziabanie w piersi.
      Może to ze względu na fakt, że bardzo trudno mi dobrać sobie idealnie leżący stanik i gdybym chciała czepiać się takich drobiazgów, to zwyczajnie miałabym ze 3 staniki w szufladzie, w których wszystko gra, poza asymetrią oczywiście.

      > i czy przy wszystkich firmach ?
      > ;)

      Bez wyjątku ;)
    • pinupgirl_dg Re: Szału nie ma.... 14.11.12, 23:45
      To zależy, do czego mi ten stanik potrzebny. Na pewno nie zrezygnuję z wygody. A reszta - zależy. Czasami oczekuję, że stanik mi zrobi super dekolt (niekoniecznie pod wydekoltowane bluzki) i wtedy godzę się z lekkim spłaszczeniem. Czasami chcę, żeby bardziej wysuwał biust do przodu (chociaż rzadziej i tylko pod niektóre ubrania, częściej wolę jednak efekt dekoltowy), czasami, żeby był zwiewnym kusidełkiem (to nawet dość często). W kwestii stylistyki nie jestem zbyt wymagająca, byle nie była przekombinowania i byle ja bym w staniku wyglądała ładnie :).
    • martvica Re: Szału nie ma.... 15.11.12, 19:45
      'Szału nie ma' oznacza na ogół rozczarowanie, jak się na coś napalam a to jest średnie (różnica między zdjęciem katalogowym a rzeczywistością).
      Albo jeśli wzornictwo jest ładne, ale obwód jest średnio podtrzymujący.
      Albo jak kupuje stanik z przeznaczeniem dekoltowym, a on jest średnio skonstruowany i ten dekolt wygląda równie tak sobie jak bez stanika.
      Albo jak stanik nic nie robi z biustem, mam takiego beżowego miękusa i czasem jak chcę się ukarać to go zakładam. Nie mogę powiedzieć że jest zły (tylko brzydki jak siedem nieszczęść), ale nie zbiera, nie podnosi, nie kształtuje. Jedyną jego zaletą jest to że nie psuje mi piersi (nie wcina się krawędzią), a to się często zdarza. Ot, leży na biuście i nie daje mu się spłaszczać ubraniem.
      W sumie 'szału nie ma' to baaardzo szerokie określenie.
      Kiedyś mierzyłam Effuniaki na zlocie w Krakowie i właśnie szału nie robiły - leżały mi na biuście i nie robiły WOW. Takie były pastelowe, błękitne i liliowe, wzorniczo też bez szału, bo to testery były. Pamiętam że byłam strasznie zawiedziona bo poprzednim razem mój dekolt wyglądał fantastycznie. Za to, dla porównania, mam teraz PL Violet i robi szał ;)
    • zawrotglowy Re: Szału nie ma.... 16.11.12, 11:24
      Dla mnie szału nie ma odnosi się głównie do estetyki. W zasadzie jestem przyzwyczajona do tego, że Effuniaki, głównie HP, są tym w czym mój biust wygląda najlepiej, więc nie mam powodów do narzekania na czynniki pozaestetyczne, bo nic mnie nie uwiera, nie przemieszcza się, nie dziobie. Kupuję zazwyczaj stacjonarnie, więc czasem przymykam oko na niekoniecznie mój kolor np ostatni mój nabytek, Capuccino, wyglądem nie powala, ale biust kształtuje świetnie. Mam w szufladzie Curvy Kate Tease Me, który urzekł mnie dizajnem i leży tak sobie tam od dwóch lat, czasem go wyciągam i zakładam, żeby sobie przypomnieć, że to największy dusiciel i rzeźnik, jakiego kiedykolwiek nosiłam. Więc owszem szał jest, bo wygląda pięknie i sam i na biuście, ale co z tego kiedy ja w trakcie noszenia go odkrywam masochistyczne strony swojej natury;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka