Dodaj do ulubionych

Dopasowane czy za małe?

26.11.12, 11:26
Obserwuję kobiety noszące biuściaste ciuchy (i nie tylko) i odnoszę wrażenie, że wiele z nich wybiera możliwie najbardziej dopasowane, obcisłe, z mojej perspektywy wręcz za małe ciuchy. Podkreślające biust, ale też niemiłosiernie opinające brzuch i plecy.
Jaka jest tego przyczyna? Rewanż za lata maksymalnie niedobranych ubrań?

Wątek ma na celu dyskusję na temat upodobań i ich przyczyn, a nie ocenianie. Mnie się ma prawo nie podobać, Ciebie zachwycać - ale nie o tym tu ;)
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 11:49
      Dobrze by było rzucić jakimś linkiem do porównania :)

      Bo to co Ty będziesz określać mianem "za ciasne", dla kogoś innego może być "normalne" i w związku z tym nie odpowie na Twoje pytanie, bo będzie uważać, że go nie dotyczy.

      Zresztą to może być właśnie ta kwestia - dla Ciebie te ciuchy są zbyt obcisłe, dla właścicielek są obcisłe w odpowiedni sposób i wcale nie uważają, że są za małe. A to już rzecz gustu.
    • besame.mucho Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 12:03
      IMO "dopasowane" często jest zrównywane z "obcisłe". Osobiście uważam, że ciuch "dopasowany" może być też "lekko przylegający", "opływający" a nawet "luźny". "Dopasowany" to dla mnie synonim "ładnie podkreślający sylwetkę", a "podkreślać" można moim zdaniem nie tylko obcisłością.

      Powodów dla których często widuje się obcisłe i bardzo obcisłe ciuchy IMO może być kilka:
      - Figura z dużym biustem + ciuch z sieciówki. Dla wielu osób jest to wybór: obcisłe lub dodające kilka kilo. Osobiście wolę dodające kilka kilo, ale nie wszyscy muszą.
      - Ciuchy probiuściastych firm. Radość z tego, że można się przerzucić z 44, które brało się, żeby zmieścić biust, na 38, które się dopina. Z tej radości przegapienie, że 40 też się dopina, a nie obciska.
      - Przybieranie na wadze. Niechęć do dopuszczenia do siebie myśli, że trzeba już kupować ciuchy o rozmiar większe.
      - Chęć posiadania danego ciucha, ale figura, do której on nie pasuje. Np. mocna gruszka w sukience prostej tubie bez ramiączek będzie ją miała bardzo obcisłą na pupie, bo większa spadnie jej z biustu. Albo mocne jabłko w ciuchu skrojonym na klepsydrę - ciuch będzie mocno obcisły na brzuchu albo za duży wszędzie indziej.
      - No i last but no least - upodobania. Obcisłe może się noszącej po prostu podobać i dlatego takie nosi. Tak jak ja lubię luźne, i wolałabym nie słyszeć komentarzy "ech, a ty znowu w tych workach!" (nie dalej jak kilka dni temu obca pani w przebieralni na basenie uznała za stosowne zapytać mnie czemu "taka ładna dziewczyna a tak się oszpeca takimi wielkimi spodniami!"), tak sama nie chcę nikomu włazić w jego upodobania i wyskakiwać z "a ty znowu w obcisłym, taka ładna dziewczyna, a sobie podkreśla wszystkie fałdki!". Wolny wybór rulez ;).
      • yaga7 Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 12:06
        Podpisuję się pod Twoim wnioskiem :))
        • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 12:20
          Też się podpisuję, ale nie całkiem bez wartościowania. Ciuchy wyglądające na za małe uważam za mało gustowne i torpedujące nosicielkę do kategorii "tani seks". Nic nie poradzę. Nawet najpiękniejsze ciało traci na takiej prezentacji. Faktem jest, że niekiedy kobiety przesadzają z zamaszystością ubrań, ale druga ekstrema wcale nie jest rzadka. Osobiście nawet na modelkach w biuściastych sklepach wypróbowałabym często większy rozmiar, bo zachęcają do kupowania za małych ciuchów.
      • kasica_k Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 15:42
        besame.mucho napisała:

        > IMO "dopasowane" często jest zrównywane z "obcisłe". Osobiście uważam, że ciuch
        > "dopasowany" może być też "lekko przylegający", "opływający" a nawet "luźny".
        > "Dopasowany" to dla mnie synonim "ładnie podkreślający sylwetkę", a "podkreślać
        > " można moim zdaniem nie tylko obcisłością.

        Dla mnie "dopasowany" to też po prostu prawidłowo, dobrze leżący - to znaczy: dobrze dopasowany :) Rozmiarem, krojem. Często jednak używa się tego określenia jako synonimu "przy ciele" (np. "źle się czuję w dopasowanej/mocno dopasowanej odzieży"). To też jest OK - ale jeśli wiadomo, o co chodzi.

        Denerwuje mnie natomiast, gdy przez "biuściasty" czy też "dopasowany do większego rozmiaru biustu" rozumie się tylko jeden typ kroju, a mianowicie, podkreślający talię. Tymczasem możliwych krojów, które mogą dobrze wyglądać na biuściastych kobietach, jest więcej. Przy dopasowaniu stroju do typu sylwetki mają znaczenie także inne czynniki, oprócz biustu - takie jak szerokość bioder, stosunek biodra-talia, wielkość brzucha w stosunku do biustu, itp. Nie istnieje bowiem jeden typ "biuściastej" sylwetki. Czekam, aż któraś z biuściastych firm (czy to będa nasze polskie firmy, czy brytyjskie Pepperberry) uszyje cokolwiek, co będzie właściwie leżało w partii biustu (co to konkretnie oznacza: odpowiednio głębokie zaszewki, nieciągnące się boki/rękawy, miejsce na biust przewidziane z przodu a nie w rękawie czy na plecach, otwory na ręce przez które nie wychodzi pół stanika, nie za długie rękawy, nie za długi ciuch, bo rozmiar biustu nie jest proporcjonalny do wzrostu), ale oprócz tego będzie w prostym, luźniejszym fasonie, np. takim jak ta sukienka:

        https://static.zara.net/photos//2012/I/0/1/p/1639/167/504/1639167504_1_1_3.jpg?timestamp=1347619681648
        • urkye Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 18:42
          Hmm... Przyznam szczerze, że u mnie np. wszelkie kroje bez podkreślonej talii wyglądają delikatnie mówiąc średnio. Od razu robię się prostokątna i generalnie w oczach tyję o dobre 15 kg ;) Luźno skrojona koszula czy sukienka, bez zaszewek, opiera się u mnie na biuście i potem na biodrach. Tylko jak zawieje, widać, że mam jednak jakieś wcięcie.

          Takie ciuchy za to są idealne na wszelkie większe wyżerki albo na leniwy wieczór w domu przed tv, z chipsami i winkiem:) Mam jedną taką sukienkę, w której chodzę namiętnie latem. Ale tylko po przysłowiowym "domu";)

          Mam w planach uszycie sobie peleryny na zimę, z racji kroju zaszewek wielu nie będzie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, sama jestem ciekawa, czy nie będzie efektu Buki;)
          • kasiamat00 Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 22:55
            Też tak myślałam, dopóki nie przymierzyłam płaszcza (tzn. na mnie to jest krótki płaszczyk, na normalnej osobie byłaby dłuższa kurtka) o kroju lekkie A. W żadnym taliowanym płaszczu tak dobrze nie wyglądam, nawet w zabójczej krótkiej kurtce z Bravissimo. Powód jest prosty, płaszczyk oprócz tego, że mi zjada talię, to zżera mi też z 10 cm w biodrach, dzięki czemu wyglądam po prostu smuklej.
            • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 23:14
              A ja tu jeszcze chcę dodać, że nawet look podkreślający szczupłą talię nie oznacza automatycznie obcisłości, ala syrena. Tu na przykład taki styl retro z rozkloszowaną spódniczką i górą, o której mówiło się kiedyś zbluzowana, czyli wcale nie obcisłą pod biustem tylko lekko dopasowaną i zebraną w pasku talii:

              https://d1g350gvn7wwx5.cloudfront.net/images/outfits/7136006/50er-jahre-look-fuer-eine-modefrage_web.jpg
              • turzyca Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 23:28
                Tu na przykład taki styl retro z rozk
                > loszowaną spódniczką i górą, o której mówiło się kiedyś zbluzowana, czyli wcale
                > nie obcisłą pod biustem tylko lekko dopasowaną i zebraną w pasku talii.

                Ten model koszul uwielbia pewna generacja pan profesor. W zwiazku z czym mialam mozliwosc obejrzenia takich zestawow na przeroznych sylwetkach. I niestety ale od pewnego rozmiaru biustu robi sie jeden wielki wor nadtaliowy i wlascicielka nie wyglada na osobe w zbluzowanej koszuli, ale na po prostu roztyta. Mysle, ze ksztalt ramion tez ma pewien udzial, ale w celu doprecyzowania musialabym sie udac na jakas konferencje i znowu sobie poogladac.
                • kasica_k Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 03:35
                  Przy porządnie dobranym staniku?

                  Tak czy owak, jasne, że nie każdy ciuch jest dla każdego - o tym tu właśnie mowa. Powinnyśmy mieć do dyspozycji różne opcje podkreślające, niepodkreślające, podkreślające na różne sposoby to czy owo - tak samo jak te wszystkie osoby, które w sieciówkowych rzeczach wyglądają OK i mogą przebierać w krojach. Ja bym chciała móc przebierać w jak największym repertuarze krojów i żeby we wszystkich mieścił mi się odpowiednio biust. Na razie niestety wybór mam nieduży...
                  • turzyca Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 09:19
                    kasica_k napisała:

                    > Przy porządnie dobranym staniku?

                    Nawet. Zreszta nawet juz u mnie pojawia sie to ryzyko, pojdzmy poszlajac sie po sklepach, to Ci pokaze.

                    Ja bym ch
                    > ciała móc przebierać w jak największym repertuarze krojów i żeby we wszystkich
                    > mieścił mi się odpowiednio biust. Na razie niestety wybór mam nieduży...

                    Ech, to co? Wracamy do mojego pomyslu lepszego oznaczenia rozmiarowki ciuchowej? Czy sa jakies inne drogi, zeby producenci mieli jasnosc, co im schodzi i dlaczego?
                • yaga7 Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 06:09
                  Ja w takiej koszuli będę wyglądać +10. Mam bary, plecy, biust i wtedy mi się robi właśnie taki wór i wyglądam niedobrze.
                  Pewnie jest tak też dlatego, że ja nie mam jakiejś mega talii i żeby ją było widać, to muszę mieć bluzkę, która od podbiuścia do bioder będzie nie tyle obcisła, co po prostu przylegająca i niestwarzająca dodatkowych worów.
              • maith Re: Dopasowane czy za małe? 29.11.12, 22:51
                pierwszalitera napisała:

                > Tu na przykład taki styl retro z rozk
                > loszowaną spódniczką i górą, o której mówiło się kiedyś zbluzowana, czyli wcale
                > nie obcisłą pod biustem tylko lekko dopasowaną i zebraną w pasku talii:

                Pamiętam, jak na studiach przeżyłam szok, kiedy coś takiego założyła moja superzgrabna koleżanka z dużym biustem i szerszymi biodrami. Jeszcze z takim właśnie cienkim paskiem. Całą jej zgrabność diabli wzięli, doszło jej z miejsca z 15 kg, to było aż nie do uwierzenia. Ta sama dziewczyna w sukience obleczonej na ciele wyglądała super (no wtedy nie było probiuściastych firm, więc nie było co liczyć na dopasowanie przez wyprofilowanie niestety).

                Co do zbluzowanej góry, to do dziś pamiętam swoją traumę, jak po założeniu takiej bluzki wyglądałam, jakbym miała dwa biusty - jeden na miejscu a drugi na brzuchu. Przy mniejszych piersiach to sobie na górze mniej więcej spływa i na dole widać, że to zbluzowanie. Przy większych - piersi na górze zaburzają spływanie materiału i to potrafi naprawdę źle wyglądać.
                • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 29.11.12, 23:42
                  maith napisała:

                  > Pamiętam, jak na studiach przeżyłam szok, kiedy coś takiego założyła moja super
                  > zgrabna koleżanka z dużym biustem i szerszymi biodrami. Jeszcze z takim właśnie
                  > cienkim paskiem.

                  Ale pasek można włożyć szerszy. I chodziło mi raczej o zbluzowaną górę. Ale to może być oczywiście sprawa gustu, bo mnie osobiście bardziej podoba się coś takiego:
                  https://1.bp.blogspot.com/-KGmmDtmnVZ8/TftiqvLIRSI/AAAAAAAAK5U/I12yyS8bTlQ/s320/imagesCAQ5WP18.jpg https://www.polyvore.com/cgi/img-thing?.out=jpg&size=l&tid=21520002

                  A coś takiego dużo mniej:
                  https://media-cache-lt0.pinterest.com/upload/398146423276832816_RbKd2UGE_b.jpg https://www.babylonberlin.de/images/billywilder/dasverflixtesiebtejahr_kl.jpg
                  • yaga7 Re: Dopasowane czy za małe? 30.11.12, 08:29
                    To też może być sprawa sylwetki, nie tylko gustu :)

                    Gdybym w zbluzowanej koszuli i takich spodniach wyglądała tak jak MM, to mogłabym tak chodzić, bo mi się to nawet podoba. Ale nie wyglądam ;)
                  • besame.mucho Re: Dopasowane czy za małe? 30.11.12, 11:02
                    > Ale pasek można włożyć szerszy. I chodziło mi raczej o zbluzowaną górę. Ale to
                    > może być oczywiście sprawa gustu, bo mnie osobiście bardziej podoba się coś tak
                    > iego:

                    Mnie też. Ale niestety na mojej figurze to nie zdaje egzaminu, bo na górze robi się jedna kulka (biust mocno idzie do przodu, więc materiał zanim wróci do paska robi kulkę), na dole druga (bo mam szerokie biodra i wystający tyłek, więc druga kulka) i wyglądam jak bałwanek. Ale mając ze trzy miseczki mniej chętnie bym się tak nosiła. Może schudnę ;).
            • yaga7 Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 06:52
              U mnie taki fason kurtki czy płaszcza sprawdziłby się tylko do rurek i obcasów. Wtedy mam długie nogi i ogromną górę. Gdy noszę luźniejsze tuniki czy topy oversize do rurek mam właśnie taki przerysowany efekt, który zresztą jest OK, bo lubię różne ciuchy.
        • kotwtrampkach Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 22:37
          kasica_k napisała:

          > Czekam, aż któraś z biuściastych firm (czy to b
          > ęda nasze polskie firmy, czy brytyjskie Pepperberry) uszyje cokolwiek, co będzi
          > e właściwie leżało w partii biustu (co to konkretnie oznacza: odpowiednio głębo
          > kie zaszewki, nieciągnące się boki/rękawy, miejsce na biust przewidziane z przo
          > du a nie w rękawie czy na plecach, otwory na ręce przez które nie wychodzi pół
          > stanika, nie za długie rękawy, nie za długi ciuch, bo rozmiar biustu nie jest p
          > roporcjonalny do wzrostu), ale oprócz tego będzie w prostym, luźniejszym fasoni
          > e, np. takim jak ta sukienka:

          tez mi się podoba.
          Ja w takim fasonie wyglądam bardzo dobrze - moje fałdki podbiustowe i okolobrzuszne wcale nie lubią być bardzo widoczne.. Mam sweterkowa tunikę, miałam sukienkę na ramiączkach (bardziej tolerancyjną od "rękawnej", ale raczej na wakacje) - świetnie się w nich czuję.
      • maith Re: Dopasowane czy za małe? 29.11.12, 19:06
        Świetny post. Szczególnie warty podkreślenia jest fragment o gruszce i jabłku. Bo faktycznie, problem z niedopasowaniem może dotyczyć też bardziej kształtu niż rozmiaru.
    • kis-moho Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 12:06
      Z perspektywy małobiuściastej: zdarza się, że jakiś ciuch podoba mi się tak bardzo, że idę na pewne kompromisy. Część biuściastych ubrań jest szyta na większą niż moja różnicę talia-biust, i żeby mi nic smutno nie powiewało w biuście, zgadzam się na dość mocne dopasowanie w talii. Tak zrobiłam w przypadku szarej tuby urkye, bo była po prostu śliczna, rozmiar wyżej był po prostu zdecydowanie za duży (inna sprawa, że w talii też). Zwykle jednak staram się unikać ubrań, w których nie mogę iść na większą pizzę. Myślę, że większe dopasowanie w talii jest lubiane przez mniej biuściaste, bo wtedy nie ma ryzyka, że biust gdzieś zniknie, prawda?
      Ale domyślam się, że nie o tym tutaj przede wszystkim mowa. Też obserwuję noszenie zbyt małych (w mojej opinii) ciuchów przez typowe klepsydry, dopasowywanie typu druga skóra. Trochę trudno o tym dyskutować, bo to jednak kwestia gustu. Jeżeli jednak mówimy o tym, co się komu podoba, to ja się często łapię na myśli, że rozmiar w górę dałby o wiele fajniejszy efekt. No ale to ja.
    • felisdomestica Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 12:22
      Rzeczywiście, od paru lat obowiązuje dopasowanie rozumiane jako obcisłość. Trudno zdefiniowac przyczynę tego zjawiska. Czy to nieprawidłowe rozumienie słowa "dopasowanie"? Myślę, że internet i fora internetowe skutecznie się do tego przyczyniły. Tu bardzo łatwo wpłynąć na cudze opinie. Z drugiej strony nie ma już innych wzorców, niż internetosfera. Jeśli obcisłe ciuszki widzi się na wpływowych blogerkach, na celebrytkach, jeśli ciuchy probiuściaste w przeważającej większości szyte są z dzianiny, kusząco rozciągliwej, to skąd młoda dziewczyna ma wiedzieć, że można inaczej? Że luz między ciałem a ubraniem to nie skutek złego dobrania rozmiaru, tylko konieczność?
      Ostatnio słuchałam w TOKu rozmowy ze specjalistą od savoir vivre'u, który stwierdził, że Polki mają krótkie nogi (budząc tym zdecydowany sprzeciw słuchaczy :-) ). Swoje wrażenie uzasadnił tym, że na polskiej ulicy widzi się głównie spodnie biodrówki, które skracają nogi, a wydłużają tułów, i stąd wrażenie krótkich nóg.
      Myślę, że to po prostu naśladownictwo: skoro wszyscy noszą, noszę i ja.
      • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 15:47
        felisdomestica napisała:

        Jeśli obcisłe ciuszki widzi się na wpływowyc
        > h blogerkach, na celebrytkach, jeśli ciuchy probiuściaste w przeważającej więks
        > zości szyte są z dzianiny, kusząco rozciągliwej, to skąd młoda dziewczyna ma wi
        > edzieć, że można inaczej? Że luz między ciałem a ubraniem to nie skutek złego d
        > obrania rozmiaru, tylko konieczność?

        No ale moda się zmienia, o czym biuściasta społeczność często zapomina. Teraz na przykład lansuje się znowu oversize i sklepy są pełne takich ciuszków. Rozumiem więc, że na próżno szukać rzeczy dopasowanych w talii, bo takich się po prostu nie nosi. ;-) Ok, jak ma się specyficzną sylwetką i w oversize wygląda się jak mała karuzela, to szuka się raczej czegoś w sprawdzonym, bardziej dopasownym do ciała stylu. Trudno jednak wymagać, by moda dopasowała się zawsze do naszej figury. Mnie osobiście oversize się podoba. Kupiłam sobie dwa luźne, nietoperzowe sweterki w stylu lat 80-tych i je kocham. I nie bardzo rozumiem dlaczego kobiety chcą orientować się na celbrytkami na czerwonym dywanie. Przecież te pretensjonalne, opięte na ciele ciuchy, więcej pokazujące niż zasłaniające, wszystkie w jednym nudnym stylu, to nie są wzory do noszenia na co dzień.
        • kasica_k Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 15:54
          pierwszalitera napisała:
          >
          > Mnie osobiście oversize się podoba. Kupiłam sobie dwa luźne, nietoperz
          > owe sweterki w stylu lat 80-tych i je kocham.

          Mnie też podoba się sporo rzeczy w tym stylu i bardzo by było fajnie, gdyby biuściaste firmy były trochę bardziej wszechstronne. Akurat nietoperzowaty sweterek skrojony do biustu być specjalnie nie musi, ale np. krótsze z przodu oversize'owe bluzy w wydaniu na duże biusty mogłyby być mniej krótsze z przodu :) bo na biuście materiał się podnosi. I tak dalej. Prostą luźną sukienkę też mozna skroić tak, by dobrze pasowała na rozmiar BBB vel Super Curvy i nie była przy tym wszędzie indziej za duża (rękawy, ramiona, długość...), i tak, by nie przewidywała w ogóle wypukłości na klatce piersiowej. Więc jest tu równie duże pole do popisu dla firm, jak w przypadku ciuchów dopasowanych w talii.
        • pinupgirl_dg Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 21:33
          Też mi się wydaje, że to moda. Taki "kusy" styl był modny za czasów mojego LO, później przez jakiś czas tego nie było, wrócił rok czy dwa lata temu wraz z programami typu T&S, lansujacych dopasowane ubrania.
          Przy czym, Pierwszalitero, zanim to, co jest modne na wybiegach trafi do sieciówek, a to co w siecówkach trafi na ulicę (masowo, tak, żeby się dało zauważyć), może minąć trochę czasu.
          • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 21:44
            pinupgirl_dg napisała:

            > Przy czym, Pierwszalitero, zanim to, co jest modne na wybiegach trafi do sieció
            > wek, a to co w siecówkach trafi na ulicę (masowo, tak, żeby się dało zauważyć),
            > może minąć trochę czasu.

            To akurat nie jest prawdą, sieciówki taki jak H&M, Zara, Mango i Orsay reagują błyskawicznie, do tego nowości w tych sklepach pojawiają się co chwila. A co ludzie z tym robią i czym zapełniają ulicy, to już inna sprawa.
            • pinupgirl_dg Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 21:58
              > To akurat nie jest prawdą, sieciówki taki jak H&M, Zara, Mango i Orsay reagują
              > błyskawicznie, do tego nowości w tych sklepach pojawiają się co chwila. A co lu
              > dzie z tym robią i czym zapełniają ulicy, to już inna sprawa.

              Trudno mi powiedzieć, bo nie znam się ani na sieciówkach, ani na wielkiej modzie. Ale jeśli jakiś trend się "przyjmie" wśród zwykłych ludzi, to zwykle nosi się przez kilka lat. Oczywiście, są ludzie, którzy są zawsze na czasie, ale generalnie tak to widzę. Takie dopasowane/ciasne ubrania zauważylam po raz pierwszy dwa lata temu (przy czym nie jestem zbyt spostrzegawcza, możliwe, że to już trwało jakiś czas). Możliwe, że to nawet nie specyfika Lobby, tylko jesteśmy odbiciem tego, co się nosi na ulicy.
              • besame.mucho Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 22:01
                Na ulicy oversize'ów jest dużo od kiedy są modne. Ja przynajmniej widuję w zasadzie co krok. Ale może to wina mojego hipsterskiego towarzystwa ;)
      • turzyca Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 09:11
        > Rzeczywiście, od paru lat obowiązuje dopasowanie rozumiane jako obcisłość. Trud
        > no zdefiniowac przyczynę tego zjawiska

        Kiepska oferta sklepowa? Jesli chce kupic cos przy ciele, to o ile nie znam Bravissimo, BiuBiu, Urkye, to ciuch miejscami musi byc obcisly. Dopasowanie jest efektem kunsztu krawieckiego, a tego w masowce z moja sylwetka nie ma co szukac.
        A wg T&S mam jedna z popularniejszych sylwetek.
    • sylwiastka Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 14:47
      Nasunela mi sie jeszcze jedna przyczyna. Procz nieodpowiedniego fasonu, moze jeszcze kryc sie nieodpowiedni material. Te wszystkie dzianiny z elastanem pozwalaja na noszenie przymalych ciuchow. W ciuchach szytych z tkanin ciezko wbic sie w przyciasny rozmiar, jest po prostu niewygodnie. Tkaniny daja wiekszy margines.
      Osobiscie tez zauwazylam ten trned, szczegolnie w przypadku dzianin. Ja wole, jak ubranie okala cialo ale nie przylegaja przesadnie (z wyjatkiem ocieplajacych podkoszulkow).
      • ciociazlarada Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:05
        Podpiszę się pod Sylwiastką. Większość biuściastych ciuchów jest szyta z dość cienkich, często marnych dzianin. Czasami jest tak, że po prostu żaden rozmiar nie pasuje ze względu na materiał. Pamiętam taką sukienkę z Bravissimo (jeszcze wtedy) - śliwkową, ze ściąganym dekoltem. Teoretycznie prześliczna i przyjazna dla osób z szerokimi biodrami. W praktyce: dzianina była tak cienka i wiotka, że mniejszy rozmiar niemiłosiernie podkreślał przeróżne "love handles" nawet kiedy nie opinał, a większy smętnie zwisał, kompletnie nie układając się na sylwetce. I nie było w tym wypadku żadnej drogi środka.
        • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:13
          Ano właśnie. Niestety ciuch uszyty z za cienkiej dzianiny nawet na szczupłej figurze potrafi wyglądać po prostu nieelegancko. Są materiały nadające się na odzież dzienną i są takie, które nadają się tylko na odzież nocną :)
          • turzyca Re: Kiepskie dzianiny 28.11.12, 09:52
            Niestety ciuch uszyty z za cienkiej dzianiny nawet na szczupłej fi
            > gurze potrafi wyglądać po prostu nieelegancko. Są materiały nadające się na odz
            > ież dzienną i są takie, które nadają się tylko na odzież nocną :)

            Ja bym jednak postulowala odziez spodnia, wspolspaczy tez nie nalezy straszyc. Ostatnio dojrzalam do takiego wiekopomnego wynalazku jak podkoszulki bielizniane, M&S ma takie z bardzo gladkiej, bardzo cienkiej, mocno oblepiajacej dzianiny. Do noszenia solo nie nadaja sie w ogole. Ale swoja role spelniaja rewelacyjnie, koszule ukladaja sie znacznie lepiej.
            • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 28.11.12, 13:42
              No sorki, ale nie zamierzam zakładać pod cienkie bluzki koszulek, chyba że będzie mróz trzaskający, ale wtedy i tak wolę porządny sweter. Koszulki bieliźniane są dobre pod półprzejrzyste rzeczy i ewentualnie pod koszule, tu mogę się poświęcić, bo takie rzeczy noszę rzadko. Ale na piżamkowate materiały to naprawdę nie pomoże.
              • 100krotna OT Piżamkowate materiały 28.11.12, 15:08
                Mam kilka piżam (bo lubię i bo marznę) i w porównaniu do niektórych bluzek, to one są dużo lepszej jakości. Piżamy piorę w pralce, w gorącej wodzie, bluzki ręcznie w chłodnej i te piżamy, mimo, że są starsze niż niektóre bluzki wyglądają dużo lepiej - nie tracą kształtu, materiał się nie przeciera, NIE KULKUJĄ SIĘ, nie rozchodzą szwy... chciałabym, żeby niektóre bluzki były szyte z takich piżamowych materiałów ;)
                • kasica_k Re: OT Piżamkowate materiały 28.11.12, 15:29
                  Och, pewnie. Moim zdaniem kluczowe jest w przypadku Twoich piżam to, że powstały kilka lat temu. Mam wrażenie, że ostatnio w sklepach królują złe i bardzo złe materiały - cienkie, prześwitujące, w wielu z tych rzeczy po prostu krępowałabym się wyjść z domu, bo o ile koszuli nocnej można takie coś wybaczyć, to jednak bluzkom zakładanym niekoniecznie na plażę, czy sukienkom, już nie.
                  • felisdomestica Re: OT Piżamkowate materiały 28.11.12, 15:42
                    I tak już będzie, bo tkaniny i dzianiny producent ciuchów kupuje na kilogramy, nie na metry. Im niższa gramatura, tym więcej metrów na kilogram. Stąd w sieciówkach tak wiele bluzek z tkanin o grubości gazy.
        • agafka88 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:24
          ciociazlarada napisała:

          > Podpiszę się pod Sylwiastką. Większość biuściastych ciuchów jest szyta z dość c
          > ienkich, często marnych dzianin. Czasami jest tak, że po prostu żaden rozmiar n
          > ie pasuje ze względu na materiał. Pamiętam taką sukienkę z Bravissimo (jeszcze
          > wtedy) - śliwkową, ze ściąganym dekoltem. Teoretycznie prześliczna i przyjazna
          > dla osób z szerokimi biodrami. W praktyce: dzianina była tak cienka i wiotka, ż
          > e mniejszy rozmiar niemiłosiernie podkreślał przeróżne "love handles" nawet kie
          > dy nie opinał, a większy smętnie zwisał, kompletnie nie układając się na sylwet
          > ce. I nie było w tym wypadku żadnej drogi środka.

          ja się zmartwiłam, bo nowe francuzki od urkye są szyte właśnie z rozciągliwej dzianiny (jakość ok, ale materiał nie jest taki fajny jak w poprzednich). Te poprzednie podobno nie były aż tak lubiane. I zastanawiam się, czy niechęć to mniej rozciągliwych ciuchów nie wynika właśnie z tego zbytniego zaniżania. Wiadomo, że jak próbujemy się wcisnąć w zbyt małą bluzkę z mniej rozciągliwego materiału, to będzie nam niewygodnie. Rozciągliwa dzianina wiele zniesie...
          • besame.mucho Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:39
            > ja się zmartwiłam, bo nowe francuzki od urkye są szyte właśnie z rozciągliwej d
            > zianiny (jakość ok, ale materiał nie jest taki fajny jak w poprzednich). Te pop
            > rzednie podobno nie były aż tak lubiane. I zastanawiam się, czy niechęć to mnie
            > j rozciągliwych ciuchów nie wynika właśnie z tego zbytniego zaniżania.

            Z tego co Urkye na zlocie opowiadała dlaczego poprzednie francuzki nie były tak lubiane, to właśnie dlatego, że zbyt obciskały i było w nich niewygodnie. Moja francuzka nie obciska i jest mi w niej jak najbardziej wygodnie, więc zakładam, że niewygoda może wynikać właśnie z nieco za małego rozmiaru - bo to na pewno fakt, że jeśli ciuch jest bardzo obcisły, to jest w nim wygodniej kiedy jest cienki i mocno elastyczny, a nie gruby i mało elastyczny.
            • jul-kaa Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:45
              Ja z wypowiedzi Urkye zrozumiałam między innymi, że teraz zmienia kroje, bo (w większych rozmiarach?) dziewczyny narzekały właśnie na za małe dopasowanie w talii, czyli na to, że ta talia jest niewystarczająco podkreślona. Znów więc mamy potrzebę maksymalnego podkreślenia kształtów.


              • yaga7 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:52
                No ale co złego w tym podkreślaniu talii?

                Jeżeli nie chcę podkreślać talii, kupuję ciuch w sieciówce - jak będzie dobry w biuście, w talii mi będzie latać, jest git.
                Jak chcę podkreślać, idę do biuściastego sklepu i mam ciuch dopasowany od góry do dołu i też jest git ;)
                Ważne jest, że jest wybór i każdy może sobie dopasować to, na czym mu zależy.
                • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:01
                  yaga7 napisała:

                  > No ale co złego w tym podkreślaniu talii?

                  Nic, szkoda tylko, że często jest jedyną opcją.

                  > Jeżeli nie chcę podkreślać talii, kupuję ciuch w sieciówce - jak będzie dobry w
                  > biuście, w talii mi będzie latać, jest git.

                  To jesteś szczęśliwa, bo gdy ja kupię ciuch w sieciówce i będzie on "dobry w biuście" (tzn. zmieszczę w niego klatkę piersiową), to będzie za duży:
                  - w ramionach
                  - w rękawach
                  - będzie miał za wielkie otwory na ręce (w sukience bez rękawów tymi otworami wyjdzie mi stanik po bokach)
                  - w plecach
                  - będzie się ciągnął na linii pacha-wierzchołek biustu

                  (O biodrach to już w ogóle nie wspominam :)

                  I naprawdę najmniejszym problemem będzie dla mnie to, że nie podkreśla talii.
                  • yaga7 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:06
                    No i jak widać sylwetki są różne, różniste :)

                    Aha, te moje uwagi nie dotyczyły rzeczy nieelastycznych - bo na takie to nie mam raczej żadnych szans czy to w sieciówce, czy w biuściastym sklepie, bo mam figurę inną niż ustawa przewiduje.
                    • besame.mucho Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:09
                      A, no widzisz, to chyba tu różnica, bo mi np. chodziło głównie o nieelastyczne (zresztą elastycznych ciuchów mam w szafie co kot napłakał, bo niezbyt lubię) :).
                    • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:13
                      Przy elastycznych to też ma znaczenie - mniejsze, bo dzianiny bardziej dopasowują się do sylwetki, ale też ma. Ja np. bardzo wyraźnie widzę, kiedy w dzianinowej bluzeczce ciągnie mi się materiał między biustem a pachą albo mam za szerokie ramiona, bo przy mniejszym rozmiarze biust się jednak nie mieścił.
                • besame.mucho Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:02
                  > No ale co złego w tym podkreślaniu talii?

                  IMO nic :). Ale chętnie zobaczyłabym w probiuściastych sklepach większą różnorodność - bo przy dużym biuście to niestety nie jest tak, że jak się nie chce mocnego podkreślenia talii, to wystarczy kupić w sieciówce i jest git. Git są dla mnie oversize'y z lejącego materiału, bo te z mega luzami i tak wyglądają ładnie i lekko. Natomiast oversize'a z bardziej sztywnego materiału (np. grubego swetra) już w sieciówce nie kupię, bo będę wyglądała jak (jak to obrazowo napisała wyżej Pierwszalitera) karuzela ;). A można go uszyć probiuściaście (w sensie zwiększyć część biustową tak, żeby nie ciągnęła rękawów, itd) jednocześnie zostawiając cały czas "zadużość" w całym ciuchu.

                  Aha, żeby nie było - ja zdecydowanie nie postuluję, żeby wywalić ciuchy podkreślające talię ze sklepów. Lubię ciuchową różnorodność i z przyjemnością zobaczyłabym w sklepach najróżniejsze rodzaje ciuchów dopasowane do najróżniejszych figur.
                  • yaga7 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:11
                    Za różnorodnością też jestem :)

                    Ale w moim przypadku najpierw przydałaby się różnorodność wzrostowa, bo tak czy siak sporo ciuchów mi odpada, bo są szyte na niższe osoby. Więc nawet jeżeli się zwiększy różnorodność typów ciuchów (na różne figury, ale o tym samym wzroście), to w moim przypadku to niczego nie zmieni, bo i tak nie będą dla mnie.
                    • besame.mucho Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:12
                      Empatyzuję, mam to samo :). Miejsce na biodra mi wypada w talii, więc wygląda to tak, że znacznie lepiej mi po prostu w luźnym ciuchu z sieciówki.
                      • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:20
                        No mnie niestety w za luźnym ciuchu z sieciówki (zwłaszcza jeśli jest to np. sukienka z tkaniny) przeważnie jest tak fatalnie, że... po prostu bardzo bardzo długo szukam, aż znajdę coś akceptowalnego. Np. mam taki jeden jedyny krój sukienki z Wallisa, który jest dla mnie OK i staram się kupić prawie wszystko, co w nim wypuszczą :) Pechowo robią w nim właściwie tylko letnie kiecki.
                    • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:16
                      Jeżeli krój będzie prosty, bez wyraźnego podkreślenia części taliowej i biodrowej, to IMHO zwiększy Ci się szansa na dobre dopasowanie, bo przestaną Ci ciuchowe biodra wypadać na nieodpowiedniej wysokości (bo ich prawie wcale nie będzie :) No ale to tylko pod warunkiem, że byś się zgodziła na brak dopasowania taliowego i ciuch ogólnie nieco krótszy.
                      • yaga7 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 16:23
                        Dużo bardziej niż brak talii przeszkadza mi za krótkość ciucha :)

                        Ja akurat mam taką figurę, że lepiej wyglądam w bluzkach, które są dłuższe niż krótsze. Nawet jeżeli nie są probiuściaste. Stąd mam sporo długich golfów czy elastycznych topów z brytyjskich sklepów i mimo braku probiuściastości są dobre, nic mi się nie ciągnie pod pachami itp. Natomiast gdyby ten sam fason skrócić, to już nie wyglądam dobrze, bo nagle mam +5 kg wokół talii ;)

                        Czyli probiuściasta, o długości za tyłek tunika, która nie podkreśla talii jest OK, ale taka sama bluzka to już na pewno nie ;)
                • justinehh Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 21:24
                  Jabłka talii często nie mają i takie ciuchy je podkreślające robią tylko efekt ciąży albo i gorzej...
            • kasica_k Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:47
              Z tego chyba wniosek, że żeby ciuchy mogły być szyte z mniej elastycznych materiałów, to zakres rozmiarów musi być większy. Przynajmniej dla mnie na pewno to zachodzi :) Nie wiem, czy zmieściłabym się w zakres rozmiarów obecnej Francuzki, gdyby była z tego samego materiału co poprzednie (nie wiem, tych poprzednich nie miałam w ręku, bo dochodziły tylko do 42). Dzianina obecnej Francuzki jednak wydaje mi się całkiem OK w porównaniu z cienkimi wiskozami, z których powstają czasem biuściaste ciuchy, jest od nich wyraźnie grubsza.
              • yaga7 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:49
                A to na pewno.

                Do tego nieelastyczne ciuchy powinny być jeszcze szyte na różny wzrost i różną długość stanu (mierzyłam x sukienek z tkanin, w których talia lądowała mi pod biustem, a nie w talii - w niektórych sukienkach z dzianin ten problem zostaje trochę zmniejszony, właśnie dzięki elastyczności).
              • maith Re: Kiepskie dzianiny 29.11.12, 22:59
                kasica_k napisała:

                > Z tego chyba wniosek, że żeby ciuchy mogły być szyte z mniej elastycznych mater
                > iałów, to zakres rozmiarów musi być większy.

                Dokładnie - zakres rozmiarów i zróżnicowanie sylwetek. A na to nie mamy co liczyć, bo "naszych" firm na to nie stać, a wielkie korporacje dopiero oszczędzają na rozmiarówce.
          • yaga7 Re: Kiepskie dzianiny 26.11.12, 15:43
            Różnie to bywa.

            Ja akurat mam problem z sylwetką (spośród problemów wymienionych przez Besame). Stara francuzka (którą mierzyłam i odesłałam) była na mnie za luźna w talii i za ciasna w plecach i w ramionach (mam szerokie plecy i ramiona), w większym rozmiarze pewnie byłaby dobra w plecach, ale kompletnie nie nadawałaby się do noszenia ze względu na talię i biodra, w których by powiewała.
            Dzięki temu, że nowa dzianina jest bardziej rozciągliwa, francuzka w tym samym rozmiarze lepiej się układa na mojej sylwetce i mogę w niej chodzić.

            Podejrzewam, że jeżeli ktoś nie ma problemów z sylwetką i ma takie wymiary, na jakie szyje się większość ciuchów, to może nie zrozumieć, dlaczego człowiek czasem nosi nie do końca dopasowane ciuchy. Bo czasem po prostu nie ma alternatywy i trzeba iść na kompromis (jeżeli kogoś nie stać na prywatnego krawca).
    • jul-kaa Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 15:50
      Jednym z powodów noszenia zbyt obcisłych ciuchów mogą być wahania wagi. Kobieta odchudzona w ramach ekstazy spowodowanej nowym rozmiarem chce się zmieścić w najmniejszy możliwy rozmiar. Kobieta przytyciu zaś może nie zauważyć zmiany objętości i wciskać się w coś, co kiedyś byłoby dobre. Sytuację drugą przeżyłam (chyba), nie wiem, czy nosiłam za małe ciuchy (czy raczej za duże), ale na pewno nie miałam świadomości, jaka jestem gruba. W sytuacji pierwszej jestem teraz, kupuję za małe ciuchy, ale jednak na razie chowam je do szafy na zaś :)
    • kis-moho Na przykładach z Pepperberry 26.11.12, 15:51
      Popatrzyłam sobie na różne nowości Pepperberry (bardzo ładne niektóre są, swoją drogą), i wydaje mi się, że znalazłam ciekawe ilustracje problemu. Np. ta pani (link) ma na sobie bardzo ładnie układającą się bluzkę, chociaż na pewno spokojnie wbiłaby się w rozmiar mniej (albo i dwa rozmiary?). Całość wygląda niezobowiązująco i wygodnie. Za to pani w tej koszuli (link) wydaje mi się już być na granicy zamałości, i nie wiem, czy może się wygodnie przeciągnąć lub zjeść większy obiad (chodzi mi głównie o dopasowanie w talii). Oczywiście to są zupełnie inne ciuchy, ale chyba dobrze pokazują o co chodzi w wypadku noszenia ubrań jak "druga skóra".
      • kasica_k Re: Na przykładach z Pepperberry 26.11.12, 18:43
        O tak, koszula to dobry przykład na "drugą skórę". Ta druga bluzeczka zaś leży jakoś dziwnie, albo modelka krzywo stoi, w każdym razie wolałabym ją zobaczyć, jak stoi prosto.

        Ciekawym przykładem jest też dla mnie ta tunika:

        www.bravissimo.com/pepperberry/products/tops/going-out-tops/frill-neck-chiffon-tunic/navy/pd117nvy/?show=16&sort=1&exclusive=false&new=false&sale=false&level=1
        Ta akurat tunika nie jest w moim stylu ze względu na ilość falbanek i marszczeń (nie lubię też w ogóle tunik - tę bym natychmiast obcięła i zrobiła z niej bluzkę), ale obrazuje, że rzecz nie musi być w ogóle nigdzie obcisła, by dobrze leżeć na biuście (szkoda, że nie została pokazana z profilu). Zwracam też uwagę, iż jest to jedyna rzecz z kategorii Going Out Tops, która nie przylega pod biustem do brzucha :)
        • yaga7 Re: Na przykładach z Pepperberry 26.11.12, 18:55
          Ja akurat w tak luźnej tunice wyglądałabym +10 kg. Zwłaszcza z tym paseczkiem ;)

          Ale chętnie zobaczyłabym taki ciuch (dobrze uszyty) na jakiejś większej sylwetce, żeby zobaczyć, jaki jest efekt.

          Bo takie luźne, szyfonowe i przezroczyste ciuchy kojarzą mi się z modelkami typu 180 cm ;)
          • kasica_k Re: Na przykładach z Pepperberry 26.11.12, 19:45
            Akurat szyfony i przezroczystości to tez nie jest mój ulubiony styl, no ale niczego innego nie-obcisłego tam nie było :) Ja z kolei w opiętych rzeczach wyglądam jak wielorybka ;)
            • babciun Re: Na przykładach z Pepperberry 26.11.12, 20:01
              Mam obcisłe ubrania (dokładnie bluzki), chociaż tego nienawidzę. Największy rozmiar z dodatkiem dzianiny elastycznej oblepia mnie jak mokra szmata (innych bluzek wchodzących na mnie nie ma tzn. bez dodatku elastilu). Na kupienie czegokolwiek innego nie mam szans. Dziś postanowiłam kupić kurtkę na zimę. Jedyny warunek- żeby się na mnie zapięła. Ciche pragnienie: żeby na plecach nie robiła się fałda, kiedy to biust wypełnia tak mocno przód kurtki, że ciągnie plecy. Marzenie: żeby nie była czarna....
              Realia: wlazłam w jedno okrycie!! I to byłoby na tyle... to krótki płaszcz, nie kurtka, czarna, z wałkiem na plecach, i tylko trochę za długie rękawy, za szerokie ramiona...:(
              Nie chcę nosić obcisłych ciuchów. No i co z tego??????????????????????
              • turzyca Re: Na przykładach z Pepperberry 27.11.12, 09:22
                > Realia: wlazłam w jedno okrycie!! I to byłoby na tyle...

                A teraz idz, zaloz watek na Odziezowym, wrzuc rozmiar i pozadane cechy ciucha oraz mniej wiecej okolice Polski, gdzie chcesz ow ciuch zanabywac (plus opcjonalnie czy internetowe zakupy wchodza w gre), a my sie bedziemy zmozdzac. Co stado lobbystek, to nie jedna.
            • yaga7 Re: Na przykładach z Pepperberry 26.11.12, 20:03
              Po prostu przydałaby się większa różnorodność ciuchowa :)
        • maith Re: Na przykładach z Pepperberry 29.11.12, 22:34
          kasica_k napisała:
          > rel="nofollow">www.bravissimo.com/pepperberry/products/tops/going-out-tops/frill-neck-chiffon-tunic/navy/pd117nvy/?show=16&sort=1&exclusive=false&new=false&sale=false&level=1
          > ale obrazuje, że rzecz nie musi być w ogóle nigdzie obcisła, by dobrze le
          > żeć na biuście (szkoda, że nie została pokazana z profilu).

          Bo przy tej tunice problemy mogą się pojawić raczej przy dużym biuście, szczególnie jakby jeszcze dziewczyna była nieco pulchniejsza. Na szczuplutkiej małobiuściastej dziewczynie ta tunika sobie zwiśnie i jej nie pogrubi, najwyżej tylko nie podkreśli biustu i talii. Nie musi. Za to przy większym biuście ona już z góry nie zwiśnie, tylko się na tym biuście zawiesi i pod nim zrobi się luźna przestrzeń. To przy dużym biuście może spowodować wrażenie, że jest jeszcze większy, bo nie do końca będzie widać, gdzie się od dołu kończy. Nie każdy ma na to ochotę.
          A zdjęcia na bardziej biuściastej modelce nie widać.
    • nathd Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 20:30
      A ja jestem z tej drugiej frakcji - lubię mocno dopasowane rzeczy :) Kiedyś wydawało mi się, że czarne i luźne wyszczupla. Potem poszłam na studia i okazało się, że mogę wyglądać inaczej. Zaczęłam podkreślać biust, który do tej pory chowałam. Zaczęłam nosić spódnicę. Itd.... Nie lubię, gdy coś na mnie wisi. Mam wtedy wrażenie, że mam na sobie worek. Chyba jest to właśnie ten rewanż.
      Dlaczego czasem wyglądaj na za małe? Przede wszystkim u mnie jest to zmiana wagi. Na zimę zawsze się przybiera, potem na kolejne lato tłuszczyk zostaje. A ja wiecznie się "odchudzam" i nie będę kupować ciuchów, bo przecież "będą zaraz za duże" :D Inna przyczyna - w praniu się kurczą ;p
      Ale na 100% to kwestia upodobań - ja się widzę w 38BB, a powinnam nosić 40B, co by się tak nie opinało ;p
    • bathilda Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 21:07
      Zgłasza się ta od za małych ciuchów ;).

      Ja lubię jak ubranie podkreśla talię, to efekt tego że przez lata nosiłam dużo za duże ciuchy żeby w nich upchnąć swoje wieeeeelkie 75DD. :D. Choć po paru latach odreagowywania ostatnio chyba już spada na mnie trochę rozsądku. Więc to mija ;).
    • anna-pia Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 21:27
      Mnie jest prawie zawsze zimno, więc zamiast podkoszulka, opinającego biust do duszenia i powiewającego w pasie i na ramionach, zakładam pod bluzę/sweter taką mocno akurat biubluzkę i jest mi ciepło. Wprawia mnie to w taką euforię po latach marznięcia od października do maja, że to, czy bluzka nie jest zbyt obcisła, interesuje mnie tak samo, jak polityczne aspekty powstania sipajów ;p Ja swoich pleców nie oglądam ;)
    • amused.to.death Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 22:06
      > e wiele z nich wybiera możliwie najbardziej dopasowane, obcisłe, z mojej perspe
      > ktywy wręcz za małe ciuchy. Podkreślające biust, ale też niemiłosiernie opinają
      > ce brzuch i plecy.

      Te ciuchy często nie są za małe, tylko tak skrojone, żeby były obcisłe.
      Ja lubię ubrania dopasowane, ale niekoniecznie obcisłe i doszłam do wniosku, że w zasadzie chyba jedynym rozwiązaniem jest znowu spore schudnięcie do czasów kiedy miałam większy wybór przy kupowaniu ciuchów z sieciówek - trzeba było się naszukać, ale można było coś znaleźć.

      Mam lekko dosyć biuściastych ciuchów, bo oprócz obcisłości mają często duże dekolty.
      • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 22:33
        amused.to.death napisała:

        > Mam lekko dosyć biuściastych ciuchów, bo oprócz obcisłości mają często duże dek
        > olty.

        Ojej, zupełnie o tym zapomniałam. Musi tak być? :-/ Nie mam nic przeciwko dekoltom nawet do pępka, ale mojej skórze wystawianie na stałe działanie UV nie służy i szczególnie latem chcę ją tam zasłaniać. Kocham więc wszelkie łódki, łódkopodobne i pod szyję, ewentualnie małe V, a tu zonk, biuściaste ciuchy są wycięte na bufetową, jakby kobiety z dużym biustem nie miały innych atrakcji do wyróżniania. ;-)
        • amused.to.death Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 23:00
          Dodam jeszcze, że jeśli sobie wezmę np. bluzkę rozmiar większą (jak to było postulowane gdzieś na początku wątku) to od razu są trochę szersze ramiona i reszta i dekolt też się wydaje większy.

        • turzyca Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 11:13
          Kocham więc wszelkie łódki, łódkop
          > odobne i pod szyję, ewentualnie małe V, a tu zonk, biuściaste ciuchy są wycięte
          > na bufetową, jakby kobiety z dużym biustem nie miały innych atrakcji do wyróżn
          > iania. ;-)

          Jak chce byc bardzo, bardzo zlosliwa, to zakladam zestaw skladajacy sie z dlugiej czarnej spodnicy i gladkiej czarnej bluzki z rekawem 3/4 i praktycznie bez dekoltu, ot, niezbyt szeroka lodka. Haczyk polega na tym, ze w takim zestawieniu moj biust wola wielkim glosem "tu jestem, patrz na mnie, tak, tak, nawet nie probuj popatrzec gdzie indziej". Rzadko mi sie zdarza, zeby mezczyzni byli tak zdekoncentrowani i mieli takie problemy z utrzymaniem wzroku na mojej twarzy, zaden, nawet najglebszy dekolt nie daje takich wynikow.
          Drugi zestaw z dzinsami i blekitnym sweterkiem daje podobny efekt, ale ten ma te przewage, ze ma te pozorna surowosc habitu zakonnego, stad jego upiorna zlosliwosc.
          • pierwszalitera Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 11:33
            turzyca napisała:

            > Jak chce byc bardzo, bardzo zlosliwa, to zakladam zestaw skladajacy sie z dlugi
            > ej czarnej spodnicy i gladkiej czarnej bluzki z rekawem 3/4 i praktycznie bez d
            > ekoltu, ot, niezbyt szeroka lodka. Haczyk polega na tym, ze w takim zestawieniu
            > moj biust wola wielkim glosem "tu jestem, patrz na mnie, tak, tak, nawet nie p
            > robuj popatrzec gdzie indziej".

            No super. Mnie za to biodrówki nie skracją nóg, bo mam je z natury bardzo długie i do tego wysoką talię z krótkim tułowiem. Jak założę za to spodnie z talią w talii, jak wiele klepsydrowatych dziewczyn sobie życzy dla lepszego wyglądu, to mimo posiadania wyraźnej talii wyglądam jak Humpty Dumpty. Więc zgódźmy się, że stany biuściastości i klepsydrowatości są różne, nie każda biuściasta ma miseczkę G+ i nie każda musi wkładać kieckę na syrenę, by wyglądać dobrze.
            • turzyca Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 11:41
              Więc zgódźmy się,
              > że stany biuściastości i klepsydrowatości są różne

              Alez ja to twierdze od dawna, ciesze sie, ze dolaczylas do mojej frakcji.

              Moj post byl tylko odpowiedza na Twoje stwierdzenie: Kocham więc wszelkie łódki, łódkopodobne i pod szyję, ewentualnie małe V, a tu zonk, biuściaste ciuchy są wycięte na bufetową, jakby kobiety z dużym biustem nie miały innych atrakcji do wyróżniania. ;-) Bo u mnie akurat lodkopodobne powoduja, ze biust wyroznia sie ogromnie, a dekolty, tnac optycznie gorna czesc sylwetki, zmniejszaja ekspozycje. Po prostu nie kazda biusciasta, zakladajac dekolt, wyroznia biust, czesc wlasnie w ten sposob zmniejsza jego ekspozycje.
              • besame.mucho Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 14:09
                > Bo u mnie akurat lodkopodobne powoduja, ze biust wyro
                > znia sie ogromnie

                U mnie zależy jakie łódki. Taka klasyczna łódka, tzn. szeroka, ale płyciutka przy samej szy, do tego w obcisłym ciuchu bardzo mi eksponuje biust, pewnie bardziej niż dekolty. Ale już tego typu nazwijmy to łódki (bo nie wiem jak inaczej nazwać ;), w każdym razie dekolt jest szerszy niż głębszy), w dosyć luźnych ciuchach podkreślają mi biust znacznie mniej niż dekolty:
                https://www.uroda-wdziek.pl/files/images/ciemno-brazowy-oversize.preview.jpg
                https://imageshack.us/scaled/medium/607/zrzutekranu20121127godz.png
                https://img521.imageshack.us/img521/1017/zrzutekranu20121127godz.png



                • marciasek podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wygodnie 27.11.12, 14:58
                  Mi akurat jest wszystko jedno, czy ubranie podkreśla mi biust, czy maskuje. Znaczenie ma komfort. W zimie marznę w szyję i w ręce, zatem w grę wchodzą wyłącznie długie rękawy, a w okolicach szyi najchętniej golfy. W nosie mam fakt, że golfy podobno powiększają biust. Jest mi w nich ciepło i to absolutnie wystarcza.

                  A propos rękawów: większość probiuściastych kiecek z kolekcji zimowych ma rękawy 3/4. Dlaczego? czy to kwestia mody?

                  Na zupełny już koniec opowiem, jak to przed chwilą zakrztusiłam się ze śmiechu, kiedy moduł sprawdzania pisowni zaproponował mi, żeby nieznane mu słowo probiuściastych zamienić na iglasto-liściastych...
                  • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:05
                    marciasek napisała:

                    > A propos rękawów: większość probiuściastych kiecek z kolekcji zimowych ma rękaw
                    > y 3/4. Dlaczego? czy to kwestia mody?

                    Co kto lubi :)
                    Ja akurat nie lubię sukienek z długim rękawem, wolę 3/4. Bo jak jest zimno i tak nie łażę w sukienkach, więc nie muszę mieć długich rękawów.
                    • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:39
                      No własnie nie co kto lubi, dostępne są TYLKO 3/4. Długich nie ma. Mi w rękawach 3/4 jest zawsze zimno, nawet kiedy jest ciepło - ze względu na różnicę temperatury miedzy gołym nadgarstkiem a ubraną resztą. Ponadto przy moim wzroście przykrótkie rękawy zawsze wyglądają jak przykrótkie, nie jak 3/4. Topy w zdecydowanej większości tez maja skopane (z mojej perspektywy!) rękawy. No więc łażę w golfach z Cubusa i H&M i dziękuję ich projektantom za to, co wyrzuca im Kasica: że w większych rozmiarach szyja dłuższe rękawy. Akurat dla mnie to dobrze :)
                      • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:42
                        No nie TYLKO, bo w BiuBiu masz np. Viennę z długimi rękawami :)

                        Natomiast ból co do rękawów tak ogólnie rozumiem, sama lubię długie i tez uważam, że mogliby robić dłuższe rękawy tak ogólnie.
                        • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:47
                          na kogo długie, na tego długie :/ ale idę popatrzeć
                          • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:49
                            Ale ona jest FIOLETOWA! Fioletów nie noszę.
                            • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:52
                              Hehe, ale to już wiesz, inny problem :)

                              Ale rozumiem, rozumiem, ja przykładowo nie noszę ani żółtych, ani pomarańczowych bluzek, a takich też jest pełno ;)
                              • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:54
                                Fiolety mnie mdlą. Myślałam, że miną wraz z modą, która minęła jakieś 3-4 lata temu. Ale nie, w probiuściastej modzie trzymają się mocno. A gdzie neutralia, ja się pytam? Kolory dla niemodnych starych bab, takich jak ja?
                                • marciasek didaskalium 27.11.12, 15:55
                                  z góry przepraszam za nazwanie się stara babą, nie chciałam nikogo urazic, to wynik zbliżających się 40tych urodzin i zimowej depresji.
                                • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:07
                                  Może te inne kolory po prostu się nie sprzedają?

                                  Ja akurat fiolety kocham, więc mnie obecna tendencja bardzo cieszy.
                                  • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:44
                                    no pewnie, że się nie sprzedają: jak się może sprzedawać coś, co nie istnieje? :)
                                    • pierwszalitera Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:56
                                      marciasek napisała:

                                      > no pewnie, że się nie sprzedają: jak się może sprzedawać coś, co nie istnieje?
                                      > :)

                                      No właśnie. A Urkye pisała nawet, że beżowe Groszki sprzedają się całkiem dobrze, więc istnieją odbiorcy takich niekolorów. Ja też kupiłam i czekam na więcej nudziarzy.
                                      • kis-moho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:58
                                        > No właśnie. A Urkye pisała nawet, że beżowe Groszki sprzedają się całkiem dobr
                                        > ze, więc istnieją odbiorcy takich niekolorów. Ja też kupiłam i czekam na więcej
                                        > nudziarzy.

                                        Z drugiej strony, czarne i fioletowe kieski zniknęły z prędkością światła, więc na takie kolory też jest sporo chętnych.
                                        Chociaż reszta kolorów faktycznie była z gatunku tych, które się kocha albo nienawidzi, więc może przykład nie do końca miarodajny.
                                        • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:07
                                          Proszę, nie stawiaj czarnych i fioletowych obok siebie. Czarny to klasyka, fiolet - kwestia mody lub gustu. Do czerni mam tylko jedno zastrzeżenie: ile można mieć czarnych ubrań? Bo wybór zazwyczaj jest własnie taki: jak nie fioletowe/fuksjowe/pomarańczowe/turkusowe/jakiekolwiek-inne-modne-kolory to CZARNE.
                                          • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:15
                                            Ja Ci mogę odpowiedzieć, ile można mieć czarnych ubrań ;)
                                            DUŻO :D

                                            Swego czasu 90% mojej szafy to były czarne ciuchy, teraz, dzięki kolorowym biuciuchom, ten procent pewnie spadł do 60%, fiolet dzielnie pnie się w górę ;)
                                            • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:35
                                              No właśnie wiem, że dużo, bo większość moich ubrań JEST czarna i postanowiłam, że KONIEC Z TYM! :) Czarnych butów tez już nie kupuję.
                                        • pierwszalitera Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:11
                                          kis-moho napisała:

                                          > Z drugiej strony, czarne i fioletowe kieski zniknęły z prędkością światła, więc
                                          > na takie kolory też jest sporo chętnych.

                                          To przecież nie szkodzi. Ja też polowałam na czerwowną kieskę, kupiłam i bardzo sobie chwalę. Ale to wyjątkowa sukienka. Zimą nie będą jej jednak nosić na okrągło, latem pewnie też nie, bo czerwony jest na dłuższą metę trochę męczący. Z bluzek kupiłam więc tylko czarną, bo te inne kolory nie pasują mi do moich ciuchów, a bluzek nie nosi się solo.
                                • pierwszalitera Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:52
                                  marciasek napisała:

                                  > Fiolety mnie mdlą. Myślałam, że miną wraz z modą, która minęła jakieś 3-4 lata
                                  > temu. Ale nie, w probiuściastej modzie trzymają się mocno. A gdzie neutralia, j
                                  > a się pytam? Kolory dla niemodnych starych bab, takich jak ja?

                                  Dopisuję się. Proszę o neutralne kolory dla starych bab i długie rękawy bez dużych dekoltów. ;-) Na co dzień biegam w beżach i jasnych popielach, bo do takiej bazy zawsze zamotam sobie coś ciemnego albo kolorowego, w zależności od nastroju. Jedna czerowna bluzka albo sukienka owszem, ale będzie więcej wisieć w szafie niż na mnie, więc z biuściastych rzeczy kupuję zwykle czarne, dają się kombinować z beżami i popielami. ;-)
                                  • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:59
                                    > Na co dzień biegam w beżach i jasnych popielach, bo do takiej
                                    > bazy zawsze zamotam sobie coś ciemnego albo kolorowego,
                                    > w zależności od nastroju.

                                    Otóz to. Dorzucam jeszcze oliwkę.
                                    • felisdomestica Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 08:42
                                      taktaktak! Poproszę!
                  • agafka88 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:29
                    marciasek napisała:
                    >
                    > A propos rękawów: większość probiuściastych kiecek z kolekcji zimowych ma rękaw
                    > y 3/4. Dlaczego? czy to kwestia mody?

                    3/4 dla mnie jest ok, i tak lepiej niż większość sieciówkowych - co mi się sukienka spodoba, to bez rękawków...
                    >
                    > Na zupełny już koniec opowiem, jak to przed chwilą zakrztusiłam się ze śmiechu,
                    > kiedy moduł sprawdzania pisowni zaproponował mi, żeby nieznane mu słowo pro
                    > biuściastych
                    zamienić na iglasto-liściastych...

                    W zamierzchłych czasach, kiedy lobby raczkowało po wpisaniu "Lobby Busciastych" w gugla wyskakiwało "czy chodziło ci o lobby liściastych?" ;)
                  • besame.mucho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:41
                    > Mi akurat jest wszystko jedno, czy ubranie podkreśla mi biust, czy maskuje. Zna
                    > czenie ma komfort.

                    Amen, dla mnie komfort też najważniejszy. Pewnie stąd moje upodobanie do za luźnych biodrówek, bluz z kapturem i dużych swetrów. Bo to wszystko takie miło wygodne i nie trzeba się martwić, że się zmarznie :).
                    Chociaż ja akurat długich rękawów nie lubię, wszystkie zawijam do łokci, bo mi tak wygodniej. Jeśli marznę przy nadgarstkach, to wolę wersję podwinięty rękaw + długie rękawiczki niż długi rękaw, nie wiem czemu, po prostu nie lubię.
                    • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:48
                      no to pewnie się okaże, że tylko ja lubię długie i dlatego nie ma :)
                      • besame.mucho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:50
                        Chociaż w sumie jakby się tak zastanowić, to ja lubię PODWINIĘTE rękawy. Więc chyba mogę do Ciebie dołączyć w lobbowaniu o długie, bo wolę zawinąć do łokci niż mieć je uszyte do łokci. Lobbujemy razem ;).
                        • kis-moho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:51
                          besame.mucho napisała:

                          > Chociaż w sumie jakby się tak zastanowić, to ja lubię PODWINIĘTE rękawy. Więc c
                          > hyba mogę do Ciebie dołączyć w lobbowaniu o długie, bo wolę zawinąć do łokci ni
                          > ż mieć je uszyte do łokci. Lobbujemy razem ;).

                          Ja też nie przepadam za rękawami 3/4, które uważam za jakiś fenomen ciuchów pro-biu, nigdzie indziej ich nie widuję w takim natężeniu.
                          • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:52
                            > Ja też nie przepadam za rękawami 3/4, które uważam za jakiś fenomen ciuchów pro
                            > -biu, nigdzie indziej ich nie widuję w takim natężeniu.

                            Otóż to. Poza tym większość jest fioletowa.
                            • felisdomestica Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 08:34
                              Albo "w ciemnej fuksji" :-).
                              A co do rękawów, to tez nie rozumiem tego zamiłowania do 3/4...
                        • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:52
                          Dzięki ci, dobra kobieto :) Podwinięte: czemu nie? Sama czasem podwijam, a raczej podciągam. Ale najdalej po kwadransie opuszczam z powrotem.
                        • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 15:53
                          Też lubię podwinięte :)

                          Mam manię podwijania, rozciągania w dół, podwijania, rozciągania....
                      • anna-pia Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 09:17
                        marciasek napisała:

                        > no to pewnie się okaże, że tylko ja lubię długie i dlatego nie ma :)

                        Nie, ja też lubię długie, ale na mnie 3/4 wyglądają jak długie (kwestia wzrostu i proporcji), więc mi to lata ;) Takie prawdziwie długie i tak podwijam, jak Besame.
                      • anulla1974 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 30.11.12, 10:46
                        E tam - ja tez lubię. 3/4 mi nie leży - jak jest ciepło to krótki, jak jest chłodniej to długi. I zimą pod szyję, niekoniecznie golf, ale mały dekolt :)
                  • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:24
                    marciasek napisała:

                    > Mi akurat jest wszystko jedno, czy ubranie podkreśla mi biust, czy maskuje. Zna
                    > czenie ma komfort. W zimie marznę w szyję i w ręce, zatem w grę wchodzą wyłączn
                    > ie długie rękawy, a w okolicach szyi najchętniej golfy.

                    Wiedzialam, ze pora roku ma znaczenie dla przebiegu dyskusji. Bo zawsze gdy mowimy komfort a biusciastosc musze, po prostu musze, myslec o moich pierwszych zaglach w biubluzkach. Wzielam kilka, bo wiedzialam, ze beda porty, tawerny, moze nawet i dyskoteki i chcialam miec pare estetyczniejszych rzeczy niz tylko lachy do mokrej roboty. Skonczylo sie tym, ze kazdego dnia bilam sie ze soba, czy smodrac biubluzke po deku. Bo okazalo sie, ze mi wygodniej. Wygodniej mi, gdy nie musze po podniesieniu reki, obciagac bluzki na dol, wygodniej mi, gdy nie musze wybierac miedzy swoboda ruchu, a wiatrem wiejacym po nerach. Ze bluzka z miejscem na biust i z zaznaczona talia jest wygodniejsza od zwyklego t-shirta.
                    • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:32
                      Ale to też jednak zależy.

                      W warunkach wakacyjnych typu żagle dużo swobodniej i wygodniej czuję się w lekko dopasowanym tiszercie (damskim, nie męskim), który mi sięga do bioder niż w biubluzce sięgającej za pępek (taka uroda letnich ciuchów probiuściastych i mojego wzrostu).

                      Nie mówiąc o tym, że są sytuacje, kiedy nie lubię na maksa podkreślać swojej figury i do takich sytuacji zaliczam żagle czy górską wycieczkę.
                      • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:29
                        > W warunkach wakacyjnych typu żagle dużo swobodniej i wygodniej czuję się w lekk
                        > o dopasowanym tiszercie (damskim, nie męskim), który mi sięga do bioder niż w b
                        > iubluzce sięgającej za pępek (taka uroda letnich ciuchów probiuściastych i moje
                        > go wzrostu).
                        >
                        > Nie mówiąc o tym, że są sytuacje, kiedy nie lubię na maksa podkreślać swojej fi
                        > gury i do takich sytuacji zaliczam żagle czy górską wycieczkę.

                        Ale dla mnie to nie bylo "chce podkreslac na maksa moja sylwetke w trakcie zeglowania" tylko "bluzka, ktora wzielam na wieczorne imprezy okazala sie wygodniejsza od ciuchow sportowych". Jako alternatywe mialam wlasnie damskie t-shirty. Lub meskie t-shirty, ktore tez maja zalety, bo wtedy zdecydowanie nic nie krepuje ruchow i po nerach nie wieje. Tylko czasem sie zahacza nadmiarem materialu. Biubluzki z tych trzech okazaly sie najwygodniejsze.
                        Moze wiaze sie to z tym, ze na mnie biubluzki maja dlugosc do kosci miednicy i to spokojnie wystarcza.
                        • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:39
                          > Ale dla mnie to nie bylo "chce podkreslac na maksa moja sylwetke w trakcie zegl
                          > owania" tylko "bluzka, ktora wzielam na wieczorne imprezy okazala sie wygodniej
                          > sza od ciuchow sportowych".

                          No ja wiem, że dla Ciebie to nie było :)
                          Ale dla mnie to by było "podkreslenie na maksa sylwetki w warunkach, w których nie mam na to ochoty".
                          Jesteśmy po prostu inne.

                          > Moze wiaze sie to z tym, ze na mnie biubluzki maja dlugosc do kosci miednicy i
                          > to spokojnie wystarcza.

                          Podejrzewam, że długość też robi różnicę, aczkolwiek mnie bardziej chodzi o podkreslenie biustu + talii + dekolt. No po prostu nie lubię tak podkreślonej sylwetki w tak luźnych warunkach jak żagle. W takich warunkach swobodniej się czuję w luźnych ciuchach. Po prostu :)

                          Aha, podejrzewam również, że może to mieć związek z zachowaniem, bo na wakacjach ogólnie jestem wyluzowana i mało kobieca, pewnie dlatego typowo kobiece ciuchy do mnie nie pasują.
                          • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:46
                            ja niby tez na wakacjach jestem wyluzowana i mało kobieca, ale nie lubię jak mi bluzka łopocze na wietrze, dlatego na żagle chodzę na obcisło. Ale nie w biubluzkach :) Moje obcisłe rzeczy są na wskroś sportowe (tez z decathlona, z działu dla żeglarzy lub surferów) i sprawdzają się doskonale.
                            • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 23:42
                              nie lubię jak mi
                              > bluzka łopocze na wietrze, dlatego na żagle chodzę na obcisło. Ale nie w biubl
                              > uzkach :) Moje obcisłe rzeczy są na wskroś sportowe (tez z decathlona, z działu
                              > dla żeglarzy lub surferów) i sprawdzają się doskonale.

                              Mialam ciuchy z decathlona, jako wyposazenie podstawowe. Podnosze rece do zagla, opuszczam rece, lapie za dol koszulki, obciagam. Podnosze rece, opuszczam, lapie, obciagam. To samo wykonane w biubluzce okazalo sie byc pozbawione ostatnich dwoch krokow, po prostu bluzka nie wedrowala do gory.
                              Ale przyznaje, ze mi podczas zagli zasadniczo zwisa jak wygladam, ma byc wygodnie, a czy robie za seks bombe czy za ostatnie wycirajlo, to i tak zalezy od oczu patrzacego. ;)
                              • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 12:34
                                Chyba wykopałyśmy w tym Decathlonie zupełnie inne ciuchy, moje żeglarskie koszulki siedzą tam, gdzie trzeba i ciągną się jak guma.

                                Wszystko zależy od rodzaju aktywności. Do wycieczki w góry bez wspinania wystarczą rzeczy oddychające, elastyczność ma mniejsze znaczenie. Na żagle potrzebne jest coś więcej i tu polecam zwłaszcza ciuchy surfingowe oraz wspinaczkowe - zazwyczaj są mocne, bardzo elastyczne, dość długie i dopasowane do sylwetki.
                        • felisdomestica Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 08:48
                          No tak, ale ciuch, z którego przy każdym pochyleniu biust niemal wyskakuje, nie jeet wygodny na łódkę :-).
                          Mam metr sześćdziesiąt w kapeluszu, ale każdy biubluzka i biukoszula (fakt, nie mam ich dużo) podjeżdża mi w górę i roluje się w talii. Straszna niewygoda...
                          • anna-pia Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 09:26
                            felisdomestica napisała:

                            > Mam metr sześćdziesiąt w kapeluszu, ale każdy biubluzka i biukoszula (fakt, nie
                            > mam ich dużo) podjeżdża mi w górę i roluje się w talii. Straszna niewygoda...

                            Sugeruję wziąć rozmiar więcej, dla mnie to podstawowy objaw zamałości. Wzrost mam podobny :)
                            • felisdomestica Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 10:51
                              Jestem ostatnią osobą, która wciskałaby się w za mały rozmiar :-). Biukoszule o rozmiar wieksze już niestety są znacznie za szerokie w ramionach i plecach. One są szyte tak, niestety, że nie ma żadnego marginesu błędu. Jak dla mnie są za krótkie po prostu. Taki fason.
                            • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:01
                              Sugeruję wziąć rozmiar więcej, dla mnie to podstawowy objaw zamałości. Wzrost m
                              > am podobny :)

                              Albo za duzosci, szczegolnie przy roznicy biodra-talia. Nie opina sie, wiec sobie wedruje spokojnie do gory.
                              • kis-moho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:14
                                > Sugeruję wziąć rozmiar więcej, dla mnie to podstawowy objaw zamałości. Wzrost m
                                > > am podobny :)
                                >
                                > Albo za duzosci, szczegolnie przy roznicy biodra-talia. Nie opina sie, wiec sob
                                > ie wedruje spokojnie do gory.

                                Moje prado podjeżdżają, mimo tego, że nie są ani za obcisłe, ani za luźne. Są po prostu krótkie. Każda bluzka rusza się na ciel, jeżeli właścicielka nie tylko leży i pachnie :o) Jeżeli ma jakiś zapas na nerkach na ten ruch, to OK. Jeżeli jest na styk - to właścicielka pokazuje nerki światu.
                                Kiedyś gdzieś wstawiałam porównanie z Groszkami:
                                https://imageshack.us/a/img837/723/dsc06230i.jpg
                                Tak krótka bluzka będzie pokazywać nerki niezależnie od rozmiaru.
                                • kasica_k Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 13:56
                                  Ja myślę, że wiele zależy od postrzegania zastosowań biuciuchów. Ja nie wymagam od biuściastych firm ciuchów na żagle ani wspinaczki górskie (ja w góry idę w oddychającej koszulce z Decathlona czy innego Go Sporta, o żaglach nic nie wiem), tylko do codziennego chodzenia po mieście, na przykład do pracy. Nie zależy mi na tym, by mi zakrywały cały zadek, zwłaszcza że z zakrytym zadkiem wyglądam gorzej. Wystarczy mi, że mogę podnieść rękę i sięgnąć na wyższą półkę w regale bez ryzyka ekspozycji połowy brzucha. W tym rzeczywiście biuciuchy są lepsze od zwykłych, bo zwykłe po prostu wypadają z przodu krótsze niż powinny ze względu na podnoszenie się bluzki na biuście (proszę nie radzić mi noszenia tunik, nie znoszę tunik). Gdy na biust przewidziane jest wystarczająco dużo miejsca, to ciuch się nie podnosi. Idealna bluzka to taka, która "w spoczynku" nie zakrywa mi całego tyłka, a przy podniesieniu ręki do góry nie odkrywa brzucha i nerek.
                              • pierwszalitera Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:28
                                turzyca napisała:

                                > Albo za duzosci, szczegolnie przy roznicy biodra-talia. Nie opina sie, wiec sob
                                > ie wedruje spokojnie do gory.

                                Rczej odwrotnie. Ciuchy za ciasne na biodrach podchodzą do góry. Na biodrach nie ma się opinać, tylko materiał ma biodra opływać. Dlatego biodra są wymiarem równie istotnym jak biust i talia. Przy większej różnicy talia-biodra nawet w biuściastych ciuchach trzeba robić kompromisy i kierować się przy wyborze rozmiaru tym drugim. Nie wszystkie biuściaste ciuchy szyte są jednak probiodrzaście. Zwykle ta różnica nie przewiduje więcej niż 25-30cm.
                              • felisdomestica Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:55
                                Ależ właśnie opina się :-).
                          • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 09:55
                            felisdomestica napisała:

                            > No tak, ale ciuch, z którego przy każdym pochyleniu biust niemal wyskakuje, nie
                            > jeet wygodny na łódkę :-).

                            Ale nadal mowimy o starym biubiu? Maczkach i kocio-kociach? Bo dla mnie to byly pierwsze ciuchy z dekoltem, a bez ryzyka wyskoczenia biustu, on tam ma dosc miejsca, zeby sobie spokojnie siedziec.
                            Moze to kwestia odpowiedniego dobrania rozmiaru? Zeby tak wrocic do tematu watku... ;)
                            • kis-moho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 10:03
                              > Moze to kwestia odpowiedniego dobrania rozmiaru? Zeby tak wrocic do tematu watk
                              > u... ;)

                              No właśnie, ja mam wrażenie, że dyskusja toczy się raczej wokół skrajności druga skóra - t-shirt męski. A i "dopasowane" ciuchy mogą być dopasowane lepiej lub gorzej. Np. patrząc na Urkye na tym zdjęciu wydaje mi się, że wbiłaby się (szczególnie przy rozciągliwym materiale) w rozmiar mniej, i wtedy powstałby ten wspominany wielokrotnie efekt syreny.
                              • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 10:08
                                Ja mam wrażenie, że tak naprawdę możemy "obcisłość i dopasowanie" rozumieć po prostu inaczej i bez wielu fot poglądowych nie dojdziemy do wielu wniosków.
                                Bo to, co dla kogoś będzie dobrze dopasowaną bluzką (która nie jest za mała), dla innej osoby może być zbyt dopasowaną bluzką (rozmiar większy byłby lepszy).
                                No ale nie wiem, może się mylę ;)
                                • jul-kaa Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 14:36
                                  O, to proszę foty poglądowe:
                                  www.curvywordy.com/
                                  Czy ta pani (mająca rzeczywiście trudną figurę) nosi ubrania dopasowane, masakrycznie obcisłe czy za małe?
                                  A ta: fullerfigurefullerbust.com/category/clothing/ ?
                                  • kis-moho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 15:16
                                    Zgadzam się, że obie panie mają trudne do odziania figury. Ale nie wiem, czy wyjściem jest dopasowanie a la syrena, które widać na większości zdjęć. Częściowo to jest kwestia doboru krojów i materiałów, ale częściowo rozmiar wyżej miałby szanse dużo lepiej leżeć.
                                    Zresztą w jednym z postów curvy wordy pisze: mierzyłam 14, była sporo za duża, więc wzięłam 10. link. Efekt jest moim zdaniem średni, może 12 byłaby nie taka obcisła (zobaczcie, jak 10 się opina na rękach). Z tym, że wg. mnie takie wzory w takim natężeniu na takiej sylwetce to absolutne no go, więc to trochę może zaburzać mój odbiór.
                                  • kasica_k Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 16:05
                                    Moim zdaniem obu paniom z tych przykładów zdarza się nosić po prostu za małe rzeczy. Nie mam zupełnie nic przeciwko stylowi podkreślającemu figurę - każdemu jego styl. Zwłaszcza jeśli ta figura ogólnie rzuca się w oczy i doprawdy trudno by dobrać cokolwiek niebędącego totalnym workiem, co by jej nie podkreślało :) Ale ten "obcisk" w niektórych przypadkach spokojnie mógłby być mniejszy.

                                    A skoro już o blogach mowa - oto moja ulubiona ostatnio plus-size bloggerka z przeciwnego bieguna sylwetkowego:
                                    buttercupsfrocks.tumblr.com/
                                    Co ciekawe, którymś ze swoich postów stwierdziła, że świadomie popełnia grzech, za który jest się krytykowanym w środowisku plus-size bloggerek, a mianowicie - "chowanie swoich kształtów". To znaczy, że zdarza się jej nosić np. luźne sukienki, bo tak jej wygodniej i lepiej się czuje. Biust ma bodaj 36FF, więc potrzebuje rzeczy z miejscem na biust, ale zupełnie nie ma figury klepsydry i obciśnięta paskiem w talii wyglądałaby dziwnie, najlepiej moim zdaniem wygląda w rzeczach prosto skrojonych, umiarkowanie swobodnych i z fajnym wzorem. Interesujące jest to, że istnieje w tym środowisku, jak widać, presja na noszenie rzeczy mocniej dopasowanych - skoro są osoby odczuwające potrzebę buntu.
                                  • veev Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 17:29
                                    jul-kaa napisała:

                                    > O, to proszę foty poglądowe:
                                    > www.curvywordy.com/
                                    > Czy ta pani (mająca rzeczywiście trudną figurę) nosi ubrania dopasowane, masakr
                                    > ycznie obcisłe czy za małe?
                                    > A ta: rel="nofollow">fullerfigurefullerbust.com/category/clothing/ ?

                                    Właśnie o nich (i o girlwithcurves, choć ona "grzeszy" głównie ciasnymi dołami) pomyślałam, jak zobaczyłam ten wątek. I myślę, że o ile na zdjęciach efekt często bywa niezły (podobają mi się te pinupowe klimaty), to podejrzewam, że taka obcisła, mocno opinająca sukienka, taka, pod którą koniecznie trzeba założyć wyszczuplającą halkę lub gorset, na co dzień po prostu się nie sprawdza. Zawsze jakaś nieszczególnie estetyczna fałdka się tu czy tam ujawni - nie, żebym była wrogiem fałdek, fałdki rzecz ludzka, ale parę centrymetrów luzu by nie zaszkodziło. Dlatego zresztą nie przepadam za kieckami z dzianin, zwłaszcza takich bardziej elastycznych i lejących.

                                    Inna - oczywista - sprawa, że oferta sklepowa jest jaka jest i bardzo dobrze wiem(y), jak trudno jest o ładne, przyzwoitej jakości i nieworkowate ciuchy pasujące na osoby, powiedzmy, trochę większe od średniej, więc pewnie wiele dziewczyn woli kupić fajną przymałą kieckę niż nic.

                                    Ale np. mój mąż ma zupełnie inny sposób patrzenia na to i najbardziej mu się podobam w bluzkach, które sama uważam za zbyt przylegające i noszę tylko pod coś innego (sweter, bluzę, sukienkę princeskę).
                                    • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 17:42
                                      Gilrlwithcurves jest fenomenalna. I bardzo ładna. Jednak nie potrafię sobie wyobrazić, żebym jej wzorem założyła jakiś mocno niedopinający się kardygan lub płaszcz, ścisnęła go paskiem i poszła w świat. Nawet nie żebym się wstydziła, ale jakoś chyba mało to wygodne - ? Choć na zdjęciach wychodzi bardzo fajnie.
                                      • kasica_k Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 18:08
                                        Jest tu też drugi problem - po prostu jest mało rzeczy na:
                                        - duże rozmiary
                                        - biuściaste figury
                                        Tak jak pisała babciun, czasem po prostu nie da się mieć nieobcisłej rzeczy, bo wszystko w sklepach jest zwyczajnie za małe. Jak ja włożę na siebie kardigan rozmiar polskie-42, to też mi guziki na biuście odskakują. Na tym rozmiarze kończy większość sieciówek. Żeby znaleźć większy, muszę iść do droższego sklepu i z bardziej konserwatywnym (z reguły) wzornictwem, a i to nie gwarantuje sukcesu. Polskie sklepy na przykład sprowadzają z wielu marek rzeczy tylko do rozmiaru np. L albo XL, a większych już nie, mimo że są produkowane.
                                      • veev Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 18:50
                                        Ona w ogóle robi moim zdaniem dużo dobrego dla, nazwijmy to, promowania kobiecej różnorodności i pozytywnego stosunku do siebie i trzeba przyznać, że "stylizacje" (nie lubię tego słowa, ale co robić) ma z reguły świetne i zdjęcia też są pierwsza klasa.

                                        Tylko że to, co świetnie wygląda na ślicznej i ładnie upozowanej modelce zdjęciach, nie musi równie dobrze wyglądać na żywo - ona na przykład często stoi tak, żeby ukryć szerokie biodra (albo trzyma na wysokości pupy torebkę czy ustawia się tak, żeby coś ją jakoś w tym miejscu optycznie przecinało/zasłaniało). Podejrzewam, że w rzeczywistości duża pupa w obcisłych rurkach może wyglądać nieco mniej fajnie. Tym bardziej, że mało która kobieta w zbliżonym rozmiarze ma idealnie gładkie ciało bez fałdek i cellulitu... (pewnie zresztą w ogóle mało która kobieta ma idealnie gładkie ciało, kropka).

                                        Ale od kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam, to zazdroszczę, że mam zupełnie inną sylwetkę. Pewnie to trochę na zasadzie "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma", ale wydaje mi się, że mając szerokie biodra, wąską talię i względnie szczupłą górę znacznie łatwiej ubrać się tak, żeby wyglądać lekko i zgrabnie, niż mając szerokie ramiona, duży biust, małe wcięcie w talii i wąskie biodra, nawet jak się waży mniej więcej tyle samo.
                                        • slotna Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 29.11.12, 02:10
                                          > Ale od kiedy ją pierwszy raz zobaczyłam, to zazdroszczę, że mam zupełnie inną s
                                          > ylwetkę. Pewnie to trochę na zasadzie "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma", ale
                                          > wydaje mi się, że mając szerokie biodra, wąską talię i względnie szczupłą górę
                                          > znacznie łatwiej ubrać się tak, żeby wyglądać lekko i zgrabnie, niż mając szero
                                          > kie ramiona, duży biust, małe wcięcie w talii i wąskie biodra, nawet jak się wa
                                          > ży mniej więcej tyle samo.

                                          Latwiej ubrac sie tak, zeby wygladac kobieco, a nie grubo. Szczegolnie na siedzaco :P Ja tez wolalabym byc gruszka niz tym czyms.
                                          • kasica_k Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 29.11.12, 02:42
                                            slotna napisała:
                                            >
                                            > Latwiej ubrac sie tak, zeby wygladac kobieco, a nie grubo. Szczegolnie na siedz
                                            > aco :P Ja tez wolalabym byc gruszka niz tym czyms.

                                            Slotna, ty nie jesteś żadnym czymś tylko szczupłą zgrabną laską. Sorry ale NMSP.
                                            • slotna Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 29.11.12, 12:45
                                              > Slotna, ty nie jesteś żadnym czymś tylko szczupłą zgrabną laską. Sorry ale NMSP.

                                              Tak, od dluzszego czasu mam stabilna wage (Pierwszalitera sie klania ;)), ale figura przeciez mi sie od tego nie zmienila. Mam ramiona szersze od bioder, w ogole duza gore, brak talii i ten typ sylwetki mi sie nie podoba, ciezko mi sie ubrac kobieco. W bombkach wygladam chyba pod tym wzgledem najlepiej, w ogole w sukienkach poszerzajacych biodra, ale sukienki zasadniczo odpadaja. Modle sie, zebym do konca zycia mogla pomykac w dzinsach i bluzach, jeszcze nie widzialam np. zakietu, w ktorym bym wygladala chociaz akceptowalnie. Piszac "tym czyms" mialam na mysli typ sylwetki, nie wiem, jak ja zakwalifikowac, wiem, ze nie gruszka ;) Aczkolwiek jest dla mnie nadzieja, bo z wiekiem zaczyna mi sie odkladac tluszcz na biodrach, co prawda nizej niz bym chciala... :D
                                              • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 29.11.12, 13:33
                                                Zdaje sie kielich. Albo ew. rozek.

                                                I jesli Cie to jakos pocieszy, to ide o zaklad, ze stada kobiet patrza sie z zazdroscia na Twoj tylek, bo Ty nie musisz uwazac na kazdy ciuch dolny, zeby nie zrobic z siebie kredensu z nadstawka (czyli bardzo masywny dol i nieproporcjonalnie lekka gora.)
                                                • slotna Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 29.11.12, 19:50
                                                  Predzej kielich, bo biust mam duzy. Ale atutem mojej sylwetki na pewno nie sa "długie, szczupłe, wspaniałe nogi", bo takich nie posiadam. Na spodnie tez musze zwracac uwage, zeby nie wyszczuplaly przesadnie zwlaszcza, jesli mam luzniejsza gore, bo to dopiero okropnie wyglada. Kazda sylwetka ma swoje problemy, po prostu jedne ksztalty mi sie bardziej podobaja, inne mniej.

                                                  No i wkurza mnie, ze na zdjeciach od biustu w gore czesto wygladam na otyla. Zdjec od pasa w dol raczej sie nie robi :P
                            • felisdomestica Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 10:56
                              Mam starego kocia. Bez koszulki pod spodem ani rusz, bo dekolt do pepka :-). I na pewno rozmiar nie jest za mały, że powtórze, co napisałam przed chwilą: jestem ostatnią osobą, która wbija się w za małe ciuchy :-). To raczej kwestia rozmiaru w ogóle. Co innego 65G, a co innego 70HH.
                              • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:01
                                Też mam starego kocia i o ile taki dekolt akceptuję na imprezach jako takich, o tyle nie akceptuję w warunkach, w których nie chcę, aby ludzie w tenże dekolt mi się gapili ;)
                                I nie jest to kwestia ludzi, tylko mojej wygody, bo bywają również sytuacje, gdy ludzie jak najbardziej się gapią w mój dekolt i mi to nie przeszkadza.
                                Nie mówiąc już o tym, że do kociów pasuje mi wyłącznie plandż typu Deco, a nie jest to stanik, w którym na takiej łajbie by mi było wygodnie. (W effuplandżu też by mi nie było wygodnie ;))
                                • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:13
                                  > Nie mówiąc już o tym, że do kociów pasuje mi wyłącznie plandż typu Deco, a nie
                                  > jest to stanik, w którym na takiej łajbie by mi było wygodnie. (W effuplandżu t
                                  > eż by mi nie było wygodnie ;))

                                  U mnie sie sprawdzaly wszystkie staniki kostiumowe.
                                  A chyba jakos nie robi mi roznicy, czy mam gleboki dekolt w kostiumie i bluzce czy tylko kostiumie. Ale zagle to ten moment, kiedy mi naprawde wszystko jedno, ciuchy maja byc przede wszystkim wygodne.
                                  • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 11:26
                                    A widzisz, mnie w stanikach kostiumowych nie jest wygodnie, no i po prostu nie jest mi wygodnie w takich ciuchach w takich warunkach. Też stawiam na wygodę, tylko inaczej ją definiuję :)
                                • veev Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 12:56
                                  yaga7 napisała:

                                  > Nie mówiąc już o tym, że do kociów pasuje mi wyłącznie plandż typu Deco, a nie
                                  > jest to stanik, w którym na takiej łajbie by mi było wygodnie. (W effuplandżu t
                                  > eż by mi nie było wygodnie ;))

                                  Kurczę, mnie tam w Deco jest wszędzie wygodnie, na łajbie, na kajaku, na nartach, na fitnessie i na imprezach ;) Co jest w sumie trochę smutne, bo mam pół szuflady staników (i to są *dobre*, dobrze dobrane, pasujące i ładnie leżące staniki), a chodzę na okrągło w trzech (2x Deco i raz Fauve Rosa).
                                  • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 13:04
                                    Bywa. U mnie niszczeją wszystkie piękne staniki, które nie są Polyanną. I nic na to nie poradzę. Kupiłam sobie więc kilka Polyann i chodzę w nich cały czas, a resztę używam od wielkiego dzwonu.
                                  • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 13:25
                                    Mnie Deco wyciska za duże buły na plecach, żeby to był mój ulubiony stanik. Nawet sobie zapodałam Deco w wiekszym obwodzie, licząc na mniejsze buły naplecne, jest trochę lepiej, ale nadal. Dlatego nie jest to stanik pod obcisłe ciuchy, niestety.
                                    Fauve Rosa jest lepsza, więc tym samym jest bardziej eksploatowana.

                                    Ale na narty czy fitnessy wolę miękusy, bo po prostu mam w nich mniejszy biust i jest mi wygodniej.
                                    • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 17:38
                                      Dla mnie na fitnessy (na nartach nie jeżdżę) najlepszy jest Panache Sports
                                      • veev Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 18:54
                                        Ja też zwykle ćwiczę w sportowym, ale jak akurat nie (bo sportowy jest w praniu, albo bo idę na fitness w "miejskich" ciuchach i nie przebieram się cała, tylko np. szybko zmieniam kieckę na koszulkę i spodenki), to Deco daje radę.
                    • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:50
                      Ja na żagle zakładam rzeczywiście dopasowane, by nie rzec obcisłe bluzki. Ale zazwyczaj z długim rękawem i bez dekoltu, bo mi słońce szkodzi. Taka karnacja. Poza tym wiskoza czy bawełna na żagle na morze się IMHO nadaje znacznie mniej niż sztuczne, nowoczesne włókna, które naprawdę szybko schną i doskonale oddychają.

                      Podobnie w góry: wełna albo plastik. Dopasowane, bo lepiej odprowadzają pot. W bawełnie/wiskozie w góry za żadne skarby się nie wybiorę.

                      Ciuchy specjalistyczne maja znacznie więcej zmiennych niż tylko obcisłość w okolicy talii.
                      • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 16:54
                        Ja na termokoszulkę w górach zakładam bawełnę - tiszert czy koszulę, bo baaaardzo nie lubię tych obciskających termokoszulek. W samej termokoszulce wyglądam jak wieloryb (i nie zalezy to od materiałów czy fasonów, mam kilka, z wełny i z plastiku, i w każdej solo wyglądam okropnie ;))
                        Dla mnie termokoszulki to odzież, którą się nosi pod spodem, a nie na wierzch. Na wierzchu muszę mieć coś luźniejszego, żeby mi było wygodnie (psychicznie również).
                        • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:04
                          NA termokoszulke to jeszcze potrafię zrozumieć, ale na gołe ciało? A w życiu!
                          Ja na bieliznę termiczna zakładam kolejne systemowe warstwy. A system przewiduje sztuczne włókna lub wełnę. Ale to w chłodne dni. Na lato mam wełniane merynosowe koszulki z Decathlona, które świetnie sprawdzają się noszone samodzielnie, nie wyglądają jak bielizna, wręcz przeciwnie, maja nawet jakieś tam hafty i inne ozdoby. Być może wyglądam w nich okropnie, nie wiem, na szczęście w górach rzadko rozstawione są lustra :)))
                          • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:14
                            O merynosowych z Decathlona nic nie wiem, ale skoro nie wyglądają jak typowe termokoszulki, to muszę sprawdzić :)
                            • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:37
                              Są świetne i tanie. Zwłaszcza o tej porze roku (wyprzedaż!). Zaraz ci znajdę linka...
                              • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:43
                                Niestety, linka nie znalazłam, bo na stronie Decathlona jest tylko bieżąca kolekcja, a zimowe merynosy wyglądają normalnie - golf, długi rękaw, nic specjalnego. Letnie były różne. Na przykład na ramiączkach, długie, z draperią w okolicy nabiustnej. Z krótkim rękawem, lekko marszczone przy ramionach i w okolicy karczku (nad biustem), na dole doszyty pas dzianiny w roli ściągacza, z boku wyhaftowane kwiaty. Tę ostatnia mam, w kolorze popielatym, haft błękitno-zielony. Bardzo ładna.
                                • yaga7 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:46
                                  Z długim rękawem mam trochę plastikowych na narty, ale w sumie merynosowe może też by mi się przydały, postaram się tam przy okazji zaglądnąć.

                                  A na te letnie będę polować na wiosnę :)
                                  • marciasek Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 17:47
                                    zajrzyj koniecznie, szukaj zwłaszcza wśród końcówek serii. Tam zdarzają się perełki w postaci np. merynosowych golfów za 29 zł.
                    • besame.mucho Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 20:35
                      > Ze bluzka z mie
                      > jscem na biust i z zaznaczona talia jest wygodniejsza od zwyklego t-shirta.

                      Dla mnie nie - w kwestii komfortu najwygodniejsze są dla mnie luźne sieciówkowe ciuchy niezależnie od pory roku. Biuściaste bluzki lepiej podkreślają figurę niż te tiszerty i wyglądam w nich szczuplej, to zgoda, ale że są wygodniejsze, to się zdecydowanie nie zgodzę.
                      • turzyca Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 27.11.12, 23:36

                        > Dla mnie nie - w kwestii komfortu najwygodniejsze są dla mnie luźne sieciówkowe
                        > ciuchy niezależnie od pory roku.

                        Luzne bylyby ok, gdyby nie fakt, ze sie hacza i lopocza.
                      • kasica_k Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 28.11.12, 00:55
                        Dla mnie zdecydowanie najwygodniejszy jest brak ciuchów. Dlatego nie jest mi wygodnie w obcisłych rzeczach, ja po prostu w ogóle nie przepadam za materiałem oblepiającym ciało, zwłaszcza na tułowiu, i dreszcz mnie przechodzi, gdy oglądam takie dopasowania a la druga skóra. No ale nasze normy kulturowe są takie, jakie są i jeśli już w coś muszę się odziewać, to chcę, żeby było możliwie najwygodniejsze i piękne do tego :)
                  • moniach_1 Re: podkreśla nie podkreśla- ważne, żeby było wyg 29.11.12, 00:17
                    > A propos rękawów: większość probiuściastych kiecek z kolekcji zimowych ma rękaw
                    > y 3/4. Dlaczego? czy to kwestia mody?

                    Ja się strasznie irytuję na rękawy 3/4, bo jestem generalnie mała i krótkokończynowa i 3/4 wygląda na mnie jak po prostu długie które wyszło za krótkie :/
                • kasica_k Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 19:00
                  Takie szerokie swobodne półokrągłe dekolty też lubię. Łódek natomiast generalnie nie. Jak już mam się zakryć, to zdecydowanie wolę golf od łódki. A najbardziej nie cierpię takich małych okrągłych jak w męskich tiszertach - błe :) Wybaczam to paskudztwo tylko absolutnie pięknym tiszertom.
            • maggianna Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 13:49
              Mam podobnie jak Pierwszalitera ale dodatkowo jestem gruszka - spodnie dochodzące do talii i obcisla bluzka (zwłaszcza probiusciasta dzianinowa nawet w dobrym rozmiarze) nie dość ze podkreśla wszystkie niedoskonałości i nadwagę to dodatkowo zaburza proporcje figury i zaznacza ze mam krótki tułw i ze w ramionach jestem dużo mniejsza niż w biodrach.
              Chętnie kupiłam bym probiusciasta bluzkę która jest dopasowana w biuscie i w talii ale nie jest obcisla ale żeby uzyskać dopasowany do figury ale lekko "lejacy" a nie obciskajacy efekt musiałabym pewnie kupic bluzkę o 2 rozmiary większa.
              Idealnym przykładem dopasowanego ale nie za małego ciucha była bluzka Kasicy na złocie - takich chętnie kupilabym kilka.
              • kasica_k Re: Dopasowane czy za małe? 28.11.12, 00:45
                maggianna napisała:
                > Idealnym przykładem dopasowanego ale nie za małego ciucha była bluzka Kasicy na
                > złocie - takich chętnie kupilabym kilka.

                Miło mi ;) Specjalnie w niej przyszłam, żeby namówić Urkye do szycia podobnych rzeczy.
    • anka_z_lasu Re: Dopasowane czy za małe? 26.11.12, 22:56
      Nie wiem czy łapię się w kategorię ale się wypowiem.

      Noszę często bluzki dopasowane, w zasadzie obcisłe, choć unikam podkreślania fałdek, więc wybieram grubszą bawełnę z elastanem, chętnie sztywniejszą, lub grubą wiskozę. Jestem też przewrażliwiona na punkcie wpijających się rajstop, spódnic, spodni i pasków - brzuch ma być gładki. Figura wazon ('wygładzona' klepsydra) wg klasyfikacji Trinny i Suzannah. Jeśli zakładam bluzkę, która jest dopasowana w biuście i biodrach a pod biustem, na żołądku i na wysokości pępka ma luzy, mam na dzień dobry 5 kilo do przodu. Jeśli zakładam bluzkę luźną po całości, mam na plusie 10. Jeśli zakładam bluzkę ładnie dopasowaną do sylwetki ale nie obcisłą i nie robiącą rzeczonego worka na żołądku - to nie mam żadnych kilo, ale najpierw muszę jej długo szukać... Najłatwiej znaleźć obcisłą po całości.
      Z moją figurą i rozmiarem 40/42 nie potrzebuję sztucznych optycznych kilogramów, zwłaszcza na wysokości talii. Za to lubię założyć luźniejsze spodnie, zwłaszcza do jakiejś nieszczęsnej obcisłej bluzki aby uwypuklić to co podoba mi się w mojej sylwetce i schować malutkie bryczesy na udach.
      Pomogłam? ;)
    • tfu.tfu za krótkie? 27.11.12, 10:05
      o ile problem biuściastości u mnie przestał istnieć jakieś 2 lata temu, to problem za krótkości prawie wszystkich topów i koszulek istnieje nieustająco. w takich koszulkach na 164cm wyglądam jak w ciuchu zdjętym z młodszej siostry (której nie posiadam) i gdy tylko usiądę, wyłążą mi gołe plecy :-/
      w za dużym ciuchu (na szerokość) z kolei mam +10kg optycznie i szczerze, przy dość drobnym biuście, szerokich plecach i masywnych udach jestem generalnie w tzw. kropce, bo tylko w dość długich górach i dopasowanych spodniach wyglądam dobrze. lużne góry odpadają, bo mam efekt 9 miesiąca ciąży.
      Kasica ma rację, że nie ma ubrań dla jabłko/lizaków. klepsydry/wiolonczele/gruszki mają zupełnie inne proporcje. nie wiem, ale zdaje się, że klepsydrowata konstrukcja jest łatwiejsza...
      • yaga7 Re: za krótkie? 27.11.12, 10:24
        > Kasica ma rację, że nie ma ubrań dla jabłko/lizaków. klepsydry/wiolonczele/grus
        > zki mają zupełnie inne proporcje. nie wiem, ale zdaje się, że klepsydrowata kon
        > strukcja jest łatwiejsza...

        Też się z tym zgadzam.

        Właśnie zmierzyłam swój obwód w ramionach - mam raptem 2 cm więcej w ramionach niż w biodrach, ale to już sprawia, że większość ciuchów dobrych w barach wisi dołem, bo są przewidziane na biodra dużo większe niż moje.
      • turzyca Re: za krótkie? 27.11.12, 11:06
        ale zdaje się, że klepsydrowata kon
        > strukcja jest łatwiejsza...

        Niekoniecznie, po prostu klepsydr/wiolonczeli/gruszek jest najwiecej, wiec jak juz sie uwzglednia jakies sylwetki, to raczej te. Lizakow bylo OIDP ca. 2% kobiet.

        A jablka to w ogole inny temat, bo szczuple jablka sa rzadkoscia, za to naduzywa sie jablka do okreslenia figury z przewaga otylosci brzusznej i to niezaleznie od sylwetki wyjsciowej. Utyta klepsydra, utyta kolumna i utyty lizak staja sie od razu jablkiem - co za absurd! Jednak jest roznica czy jablko ma szerokie proste ramiona czy waskie spadziste i czy od tylu widac talie czy tulow jest mniej wiecej prosty.
        Maith zaczela kiedys serie notek, w ktorych pokazywala to zroznicowanie kobiet z nadwaga, mam nadzieje, ze ja kiedys pociagnie, bo temat naprawde wart porzadnego opracowania.
    • darchangel Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 10:48
      jul-kaa napisała:

      > Obserwuję kobiety noszące biuściaste ciuchy (i nie tylko) i odnoszę wrażenie, ż
      > e wiele z nich wybiera możliwie najbardziej dopasowane, obcisłe, z mojej perspe
      > ktywy wręcz za małe ciuchy. Podkreślające biust, ale też niemiłosiernie opinają
      > ce brzuch i plecy.

      Jakbym Mamę słyszała: "dlaczego ty wszystko musisz mieć takie obcisłe?" ;). Na co jej tłumaczę, że nie obcisłe, tylko dopasowane, a to różnica, i muszę mieć, bo w talii mam 30 cm mniej niż w biuście i to brzydko wygląda, kiedy mam tam materiału tyle, co w biuście, a on powiewa dodając kilogramów i lat, i cholera wie, czego jeszcze (ostatnio w pracy popatrzyłam w lustro i w tej "mundurkowej" koszulce wyglądałam jak sierota, a rozmiar mniejszej nie wezmę, bo jest krótsza i pół kadłuba mi będzie odsłaniać - bo jak ktoś jest mniejszy, to i niższy, na pewno). Przez tę talię wszystko, co nie jest dopasowane, wygląda na za duże. I nie, nie muszę nosić obcisłych (choć czasem noszę, ale to z elastycznych materiałów), czy zszywanych na mnie, ale lubię mieć podkreśloną talię, po prostu dużo lepiej to wygląda.

      A generalnie, jeśli chodzi o ludzi, których obserwuję na ulicach (i których być może Ty też widujesz), to część z nich wygląda, jakby nie miała lustra w domu, bądź nie wiedziała, jak z niego korzystać (przepraszam,jeśli kogoś to razi, ale to naprawdę tak wygląda). Poza tym chyba nadal wbicie się w mniejszy rozmiar jest traktowane jako wybitne osiągnięcie; większe, niż noszenie dopasowanych ubrań we właściwym rozmiarze. Chyba taki wpływ kultury masowej i wypowiedzi różnych "znawców". Bo przeciez 40 noszą wieloryby (macham do Was ze swojej części oceanu... bo w probiuściaste 36 nie zmieszczę się z biodrami, więc zostaję przy swojej sieciówkowej 40 ;)).
      • marciasek Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 15:06
        > Chyba taki wpływ kultury masowej i wypowiedzi różny
        > ch "znawców". Bo przeciez 40 noszą wieloryby (macham do Was ze swojej części oc
        > eanu... bo w probiuściaste 36 nie zmieszczę się z biodrami, więc zostaję przy s
        > wojej sieciówkowej 40 ;)).

        Terroryzmowi rozmiarów mówimy stanowcze NIE. Macham do Ciebie serdecznie z moim sieciówkowym 44(dół)/46(góra), co przy wzroście 182 nie wygląda wcale zaskakująco, a zresztą nieważne jak wygląda, ważne, żebyśmy zdrowe były :)
        • babciun Re: Dopasowane czy za małe? 27.11.12, 23:37
          Turzyco, podam te moje nieszczęsne rozmiary: wzrost 156cm, biodra i biust po 135 cm.... małe miasteczko na południu Polski. Najbliższe duże to Rzeszów (tylko 1,5 godz. autobusem w jedną stronę. Dziękuję za odzew:) Trochę marudzę Wam tu, a to stanika nie mogę kupić, a jak już kupiłam to "gryzie, a to kurtki nie itp. aż mi głupio...
          • babciun ups miałam napisać na odzie.zowym... przepraszam:) 27.11.12, 23:40
          • veev Re: Dopasowane czy za małe? 28.11.12, 19:09
            Babciun, ja bym poszukała na Allegro. Sporo jest większych rozmiarów, na pewno więcej, niż w przeciętnym centrum handlowym.
    • kamuzy30 Po co? 29.11.12, 09:55
      Chyba czegoś nie rozumiem, ale co autorkę wątku obchodzą inne kobiety? Czy nie ma własnego życia, nie dość własnych problemów? Każdy ubiera się tak, jak uważa za stosowne, jedni lubią ciasno inni luźno i co komu do tego? Dlatego najlepiej czuję się za granicą, tam ludzie nie gapią się na człowieka, można przejść w płetwach i nikogo to nie ruszy. W Polsce - wzbudzi niezdrową sensację.

      > Wątek ma na celu dyskusję na temat upodobań i ich przyczyn, a nie ocenianie. Mn
      > ie się ma prawo nie podobać, Ciebie zachwycać - ale nie o tym tu ;)
      Jak to nie, przecież od razu na wstępie oceniłaś te "niemiłosiernie opinające brzuch i plecy" ubrania. Nie kryguj się więc proszę. Co mianowicie ta dyskusja zmieni? W moich upodobaniach nic, nie sądzę też abyś nawróciła kogoś kto akurat lubi nosić rzeczy dopasowane czy obcisłe. Pytam więc po co?
      • pierwszalitera Re: Po co? 29.11.12, 11:21
        kamuzy30 napisał(a):

        > Chyba czegoś nie rozumiem, ale co autorkę wątku obchodzą inne kobiety? Czy nie
        > ma własnego życia, nie dość własnych problemów? Każdy ubiera się tak, jak uważa
        > za stosowne, jedni lubią ciasno inni luźno i co komu do tego? Dlatego najlepie
        > j czuję się za granicą, tam ludzie nie gapią się na człowieka, można przejść w
        > płetwach i nikogo to nie ruszy. W Polsce - wzbudzi niezdrową sensację.

        Ciekawe, że ty też zachowujesz się w sposób, który potępiasz. Też bowiem wartościujesz i podejrzewasz autorkę wątku o nieładne motywy. Zapytałabyś kogoś za granicą co sądzi o płetwach na ulicy, to usłyszałabyś podobne komentarze co u nas, tyle tylko, że te opinie noszącemu płytwy latają zwykle koło tyłka. A różnica pomiędzy Polską a Zachodem polega na tym, że tam tylko nikogo nie uszczęśliwia się na siłę, ale nie daj się nabrać, bo bardzo dobrze widzi się, czy ktoś ma styl i wyczucie smaku oraz wyciąga z tego odpowiednie wnioski. Nawet za granicą ludzie zajmują się bowiem modą, dobrym dopasowaniem i możliwością optymalnego wyglądu. I o ile moje zagraniczne doświadczenia pozwalają na pewne zdanie na ten temat, to akurat na Zachodzie przesadzone podkreślanie ciała i styl seksownej syreny jest nawet wyrazem pewnej taniej desperacji. Tak ubierają się bowiem małolaty z niską samooceną, rozpaczliwie broniące się przed upływem czasu 40-tki ze społecznego marginesu, często z bardzo zaniedbanym ciałem i pseudogwiazdy z telewizji trash promujące silikon i botoks. Takie kobiety nie wzbudzają podziwu, tylko pożałowanie. Ludzie tu bowiem bombardowani są od lat otwartym seksem i cenią sobie raczej sztukę erotycznego niedomówienia i understatement.
        • czerwona_pomadka bez przesady 06.12.12, 18:43
          pierwszalitera napisała:


          >
          > Ciekawe, że ty też zachowujesz się w sposób, który potępiasz. Też bowiem wartoś
          > ciujesz i podejrzewasz autorkę wątku o nieładne motywy. Zapytałabyś kogoś za gr
          > anicą co sądzi o płetwach na ulicy, to usłyszałabyś podobne komentarze co u na
          > s, tyle tylko, że te opinie noszącemu płytwy latają zwykle koło tyłka. A różn
          > ica pomiędzy Polską a Zachodem polega na tym, że tam tylko nikogo nie uszczęśli
          > wia się na siłę, ale nie daj się nabrać, bo bardzo dobrze widzi się, czy ktoś
          > ma styl i wyczucie smaku oraz wyciąga z tego odpowiednie wnioski. Nawet za gr
          > anicą ludzie zajmują się bowiem modą, dobrym dopasowaniem i możliwością optyma
          > lnego wyglądu. I o ile moje zagraniczne doświadczenia pozwalają na pewne zdanie
          > na ten temat, to akurat na Zachodzie przesadzone podkreślanie ciała i styl sek
          > sownej syreny jest nawet wyrazem pewnej taniej desperacji. Tak ubierają się bow
          > iem małolaty z niską samooceną, rozpaczliwie broniące się przed upływem czasu 4
          > 0-tki ze społecznego marginesu, często z bardzo zaniedbanym ciałem i pseudogwia
          > zdy z telewizji trash promujące silikon i botoks. Takie kobiety nie wzbudzaj
          > ą podziwu, tylko pożałowanie. Ludzie tu bowiem bombardowani są od lat otwartym
          > seksem i cenią sobie raczej sztukę erotycznego niedomówienia i understatement.

          Bez przesady. Uważam, że kobieta wyglądająca mniej więcej w taki sposób:

          i2.listal.com/image/4095341/600full-madalina-ghenea.jpg
          lub taki:

          www.superphotospace.com/images/miranda-kerr-victorias-secret-viewing-party09_4ed8e0c8d9897.jpg
          będzie generalnie wzbudzała pozytywne męskie zainteresowanie bez względu na szerokość geograficzną, zarówno wśród hinduskich robotników, jak i niemieckich dyrektorów czy naukowców. Nie sądzę, aby tak wyglądające kobiety wśród tych 'wysublimowanych' mężczyzn z Europy Zachodniej budziły pożałowanie, politowanie i kojarzyły się z 'tanią desperacją'. Co jest złego czy taniego w eksponowaniu atutów urody bądź sylwetki? Co do Niemiec, mam wrażenie że atrakcyjna kobieta w dopasowanej, krótkiej sukience na niemieckiej ulicy jest dość rzadko spotykanym zjawiskiem oraz budzi żywe zainteresowanie zarówno wśród studentów, jak i poważnie wyglądających panów w garniturach. I nie wygląda to bynajmniej na zainteresowanie z powodu niesmaku czy pożałowania wobec takiej niewiasty ;)
          • pierwszalitera Re: bez przesady 07.12.12, 10:32
            czerwona_pomadka napisała:

            > będzie generalnie wzbudzała pozytywne męskie zainteresowanie bez względu na sze
            > rokość geograficzną, zarówno wśród hinduskich robotników, jak i niemieckich dyr
            > ektorów czy naukowców. Nie sądzę, aby tak wyglądające kobiety wśród tych 'wysub
            > limowanych' mężczyzn z Europy Zachodniej budziły pożałowanie, politowanie i koj
            > arzyły się z 'tanią desperacją'.

            To zależy co ty rozumiesz pod pojęciem "męskie zainteresowanie". Bo jednorazowe wywołanie wzwodu u faceta nie jest aż tak wielką sztuką i nie nadaje kobiecie jeszcze królewskich insygnii. Trzeba też uważać co wystawia się na rynku, bo jak pokazujesz, że twoimi głównymi atutami jest seks i uroda, to przyciągasz tym odpowiednich mężczyzn, dla których te cechy u kobiety są najważniejsze, wiec nie będą mieli skrupółów, by wymienić cię po czasie na świeży model. Patrz na przykład los Ivany Trump.
            Poza tym, ja nie mam nic przeciwko eksponowaniu ciała, ale po pierwsze, trzeba mieć ciało do eksponowania, a po drugie, wiedzieć też kiedy to robić. Nie bardzo wiem bowiem, co niby mam z tego, że wywołuję zainteresowanie każdego męskiego przechodnia. Przpuszczam, że te panie na zdjęciach na ulicy noszą też raczej dżinsy i t-shirty, i nie pozują przed każdym przechodzącym facetem w celu otrzymania potwierdzenia, że nadają się jako materiał do przelecenia. A mój styl to i tak w ogóle nie jest. Istnieje też cała masa interesujących facetów, znudzonych "szczuciem cycem" i wybierających zasadę mniej jest więcej. Pokazuj więc ile chcesz, nie wejdziemy sobie w drogę.
    • mefistofelia Re: Dopasowane czy za małe? 30.11.12, 17:02
      Z punktu widzenia kogoś z zewnątrz-nie jestem specjalnie targetem biuściastych ciuchów (poza koszulami)- w moim odczuciu na modelkach część z nich jest zbyt obcisła. Na tyle, że ja bym się w nich nie czuła swobodnie- bo lubię mieć trochę luzu, choćby kosztem paru wizualnych kg na plusie. Jako przykład mogę podać Francuzkę Urkye (akurat kliknęłam na fioletową) czy Viennę purple BiuBiu-modelkom takie dopasowanie nie szkodzi, ale dla osób z fałdką tu i ówdzie byłoby mocno ryzykowne. W luźniejszych według mnie wyglądałyby swobodniej i bardziej zachęcały mnie osobiście do zakupu.

      Ale ja zawsze miałam trochę miękkiego ciała na brzuchu (przy całej reszcie szczupłej), a przy takiej figurze podkreślanie okolic pasa i talii jest zdecydowanie niekorzystne. Dlatego jestem wyczulona na tym punkcie i obcisłości unikam jak ognia.

      Przykładem biuściastej i biodrzastej dziewczyny, która podkreśla swoje kształty zarówno obcisłymi jak i luźniejszymi ubraniami jest Brittany z Thin and Curvy. Według mnie świetnie wygląda w swobodnych koszulach takich jak te: www.thinandcurvy.com/2012/10/review-big-bra-bar-black-shirt.html
      www.thinandcurvy.com/2012/05/jailyn-apparel-review.html
      i tunice z tej notki:
      www.thinandcurvy.com/search?updated-max=2011-12-15T07:31:00-08:00&max-results=7&start=7&by-date=false
      Nawet jeśli nie podkreślają one jej talii tak jak by mogły.

      Ładnie te dwa typy ubrań (i moje preferencje) ilustruje notka z biubluzkami: www.thinandcurvy.com/2011/01/biubiu-review-awesome-clothing-for-big.html
      Mnie najbardziej przekonuje ta ostatnia-luźniejsza. Jest zdecydowanie probiuściasta i podkreśla talię według mnie wystarczająco, bez uwidaczniania wszystkiego co pod spodem (jak pępek, zapięcie spodni, minimalne fałdki pod obwodem stanika).

      Także, podsumowując mój komentarz- obcisłości to nie moja bajka, zdecydowanie bardziej podobam się sobie w luźniejszych (ale wciąż dopasowanych) ciuchach i takie też ciuchy podobają mi się na innych. Jak najbardziej popieram istnienie takich ciuchów w ofercie biu i nie-biu sklepów i jestem całym sercem za rozszerzeniem tej oferty o więcej dobrze skrojonych luźnych ciuchów przyjaznych figurom o mniej zaznaczonej talii.

      Mam nadzieję, że przywołaniem przykładów nikogo nie uraziłam, bo nie taka była moja intencja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka