nomina
03.07.08, 11:17
Im dłużej siedzę w temacie, tym bardziej stwierdzam u siebie objawy swoistej
mammodyskalkulii, czyli Zespołu Otępiennego w Zakresie Sprawności Przeliczania
Rozmiarów Biustu i Poszczególnych Modeli Biustonoszy w Zależności od Firmy :).
Opanowałam przeliczeniówkę. W teorii. W praktyce nic się z niczym nie zgadza i
dalej przymierzam w ciemno. Co więcej - rozmiar zależy od firmy, a rozrzut to
dwa obwody pod i cztery literki. Sprawę komplikuje rozmiar polski i brytyjski.
Czy np. triumph sprzedawany w Polsce ma rozmiar polski czy brytyjski? Jak
radzić sobie w sytuacji, gdy nie wie się, czy dana firma stosuje przelicznik
wyspiarski czy kontynentalny? Tak, można pytać. Ale sprzedawczyni sama nie
wie, natomiast usiłuje wcisnąć produkt, więc energię traci się na asertywność,
a nie merytoryczność. A jak radzić sobie w sytuacji, gdy nie wiadomo, jaki
rozciągliwy jest model, a sprzedawca internetowy udziela mało konkretnych
wyjaśnień (typu "niewiele").
Dezorientuje mnie to :(. W ten sposób nie skompletuję bielizny do śmierci :(