nomina
22.07.08, 21:13
Dzień pierwszy:
Wbiłam się rano w 70-tkę Melissy (mając 74 ściśle pod biustem). Zapięłam się
na siłę, ale nic to. Wygarnęłam, zagarnęłam, co miałam wygarnąć. Na początku
trochę martwiłam się, że góra miseczki, przy koronce, sprawia wrażenie nie do
końca wypełnionej, tak jakby nie obejmowała ściśle piersi. Ale pomyślałam, że
może to moje skrzywienie - w końcu mając za małą miseczkę przez dłuższy czas,
jestem przyzwyczajona, że praktycznie wbija się ona w pierś.
Po około dwóch godzinach miła niespodzianka: biust się sam tak ułożył w
miseczce, że ładnie ją wypełnił. Obwód wbił się mocno w "nadżebrze", tworząc
bolesną, czerwoną pręgę i sprawiając ból mięśni kręgosłupa piersiowego, no ale
wiadomo, musi się przyzwyczaić. Za to mięśnie barku odciążone. Mając
towarzyszące chorobie chroniczne napięcia mięśniowe, fibromialgię, neuropatię,
hiperalgezję - zawsze zrzucałam sztywność na nie. Miło wiedzieć, że
przynajmniej częściowo da się ją usunąć.
Za to przepona protestuje "mostek" (złączenie fiszbin) uciska tak mocno, że po
południu, kiedy jestem trochę bardziej napuchnięta, ciężej mi się oddycha.
Żebra bolą. Nic to.
Po kilku godzinach biust wypełnia coraz bardziej miseczkę. Pręga pod biustem
jest coraz bardziej bolesna, przepona obolała, ale ogólne wrażenie - ok.
Dzień drugi:
Biust wypełnia górę coraz bardziej. Jak tak dalej pójdzie, za kilka dni
zacznie się bułkować w misce :). To chyba jedna z szybszych migracji na forum :).
Dziwnie jest z obwodem. Wczoraj ledwie się dopięłam, dzisiaj spokojnie mogę
zapiąć na drugą haftkę. Mam wrażenie, że obwód na plecach ciut podjeżdża. Ale
może to tylko wrażenie. "Mostek" wbija się za to tak mocno, że na odciśniętej
prędze pojawiają się mikropęknięcia naczynek. Fiszbiny rzeczywiście lekko są
poniżej, ale "dociśnięcie" tak, by były ściśle z linią biustu daje uczucie,
jakby w stanik zaszyto kawałki zasieków :(
I tego nie rozumiem, bo obwód mogę spokojnie ścieśnić i nawet wydaje mi się,
że mięśniom pleców dobrze to robi. Czyżby fiszbiny Melissy były źle
wyprofilowane lub zrobione z nieodpowiedniego materiału?
Ramiączka lekko wbijają się (czuję napięcie mięśni karku), choć nie ma powodu
- nie ma silnych śladów, za to poluźnianie powoduje brak stabilności.
Mobilność szyjna nieco mniejsza niż wczoraj.Przepona przeszła do kontrataku.
Ucisk fiszbin jest tak mocny, że odzywa się "w górnych rejonach"
charakterystyczne napięcie typowe dla nadaktywności tłoczni brzusznej, co po
kilku godzinach powoduje bóle głowy i oczu (siatkówki). Lekko spanikowałam.
(Mam zakaz jakichkolwiek napięć mięśniowych, które powodują niedotlenienie
naczyń w okolicach głowy i w konsekwencji - siatkówki). Mam nadzieję, że to
tylko chwilowa reakcja nadwrażliwości. Ale nie rozumiem mechanizmu - "objawy"
takie jak przy za ciasnym obwodzie, a pod zapięciem mam coraz większe luzy.
Nie zauważyłam, żeby któraś z Was skarżyła się na coś podobnego...?
Oprócz tego fiszbiny ("końcówki") są źle wyprofilowane, ale o tym pisałam już
na wątku Melissy.
W każdym razie dzisiaj z ulgą zdejmuję stanik...
Samo układanie biustu - bez zarzutu. Jak na x lat w niedopasowanym biustonoszu
adaptuje się całkiem nieźle :).