24.01.09, 18:55
Jako szczęśliwa posiadaczka formy do muffinów, prosze o Wasze najulubieńsze
przepisy na muffiny ;) Na chrzest formy zrobiłam te:
mojewypieki.blox.pl/2006/12/Muffinki-z-bialym-serem.html#ListaKomentarzy
Dobre, ale bez rewelacji. Jakie są wasze bestsellery? :)
Obserwuj wątek
    • missmurder Re: Muffiny 24.01.09, 19:33
      Co prawda nie robilam (od daaaawna zbieram się do zakupienia formy ;)), ale że
      często dodaję do ulubionych różne przepisy, to 2 na muffiny się znalazły ;)
      Jeden na słodko, drugi na słono :)
      1. mojewypieki.blox.pl/2008/11/Muffiny-mocno-czekoladowe-z-wisniami.html
      2. www.foody.pl/strony/1/i/136.php?re_id=1362 (z fetą i suszonymi pomidorami)
      Jeśli któreś zrobisz, napisz :)
      • lavaenn Re: Muffiny 25.01.09, 14:31
        czekoladowe z wiśniami robiłam kilka razy, przepyszne :) poza tym
        podoba mi się ich konsystencja, więc korzystam z tego przepisu jako
        bazy i tylko zmieniam dodatki.
        chociaż nie mogę się zdecydować czy to moje ulubione, bo przecież
        jeszcze śliwkowo-cynamonowe, albo z mrożonymi malinami, albo miętowo-
        czekoladowe które tak ostatnio do mnie wołają... :D
          • lavaenn Re: Muffiny 25.01.09, 16:44
            jeszcze nie robiłam, ale wydaje mi się że powinny się dać zrobić na
            tej samej zasadzie co znane mi ciasto - przesiana mięta z torebki
            plus czekolada w kawałkach, ewentualnie jeszcze starte na wiórki
            jabłko dla wilgoci :)
            hmm... chyba wracam do siebie po tej grypie skoro zaczęłam myśleć o
            jedzeniu :D
            • pierwszalitera Re: Muffiny 25.01.09, 20:17
              lavaenn napisała:

              > jeszcze nie robiłam, ale wydaje mi się że powinny się dać zrobić
              na
              > tej samej zasadzie co znane mi ciasto - przesiana mięta z torebki
              > plus czekolada w kawałkach, ewentualnie jeszcze starte na wiórki
              > jabłko dla wilgoci :)

              Ja na miętowy smak do ciasta w typie piernika użyłam kilka
              rozpuszczonych w odrobinie wody i podgrzewanych na ogniu miętowych
              cukierków. Takich klasycznych miętusków-landrynek na cukrze. A
              bardzo starym sposobem stosowanym w Polsce jeszcze w czasach komuny,
              to były miętowe krople żołądkowe. W malutkiej ilości dodane do
              ciasta np. czekoladowego gwarantowanie nie zaszkodzą. ;-)
      • agafka88 Re: Muffiny 24.01.09, 23:11
        szarsz napisała:

        > boszsz, a ja myślałam, że piszesz o efekcie muffina na biuście :D

        Szarsz, to już niestety na odwyk tylko się nadaje :P
      • pierwszalitera Re: Muffiny 24.01.09, 23:43
        lawendowata napisała:

        > Błagam niech ktoś mnie pocieszy i powie że da się zrobić muffiny w prodiżu ;( :
        > D
        > bo nie mam piekarnika i tak się czaję... :P

        Jak dasz radę w twoim prodiżu upiec "normalne" ciasto, to da się i z ciastem muffinowym. Ja odkryłam, że na muffiny da się przerobić dowolny przepis na ciasto w dużej formie i odwrotnie. Można się więc kreatywnie wyżywać. Tylko czas pieczenia przy muffinach w małych foremkach się naturalnie skraca (spora oszczędność energii). Tylko chcesz tą formę muffinową włożyć do prodiża? To się w ogóle da? Z takimi metalowymi to może być niebezpieczne, ale są też formy z silikonu.
          • pierwszalitera Re: Muffiny 25.01.09, 00:20
            No ja nie wiem. Mnie się jakoś skojarzyło z mikrofalówką. Tam też nie wolno wkładać metalowych części. Ale faktycznie, prodiż to trochę inaczej. ;-) Możesz spróbować. Najwyżej ciasto nie wyjdzie. A może być też rewelacja. :-)
                • turzyca Re: Muffiny 25.01.09, 00:54
                  Ja bym wstawiala, komin przeciez sie wstawia, a jest metalowy.

                  Znalazlam Ci okragla forme do muffinek, zeby pasowala do prodiza, ale ciun
                  droga... www.aledobre.pl/4825,Forma_okragla_na_6_babeczek_muffinow_Lekue.html

                  Teoretycznie mozesz piec w samych papilotkach, ale to nie zawsze wychodzi.
                  Najfajniejsze bylbyby takie foremki modulowe, ale w hurtowni sa w pakiecie 100
                  sztuk... A moze forma na 6 sztuk Ci sie zmiesci?
                  • lawendowata Re: Muffiny 29.01.09, 11:27
                    Póki co zrobiłam partię z pudełka (wstyd ;) z Lidla - wstawiałam do prodiża
                    tylko te papierowe foremki i wszystko się udało, więc spróbuję chyba te
                    czekoladowe z wiśniami zrobić niedługo...
                    • lawendowata Re: Muffiny 30.01.09, 15:14
                      Czekoladowe z wiśniami zrobione :D co prawda w foremkach do babeczek, nie mieli
                      papierków koło mnie w sklepie i musiałam się nawydłubywać - bo mam 10 foremek, a
                      ciastek wyszło ze dwadzieścia parę, (4 foremki mieszczą się w prodiżu, więc i
                      trwało to...) ale mam zapas ciastek i jestem szczęśliwa :D fajne są, takie mało
                      słodkie i mocno zamulające :)
        • siamese67 Prodiż i foremki 25.01.09, 13:29
          No co wy, przecież do prodiża spokojnie można wstawiać wszystko metalowe, łącznie z tortownicą, tym metalowym kubełkiem, który się daje, żeby ciasto miało w środku dziurę, można i małe babeczkowe foremki. Zawsze tak robiłam i nie wiem, skąd te wątpliwości...

          Nie wolno tylko dawać do prodiża niczego z plastiku i innych tworzyw, które nie wytrzymają temperatury pieczenia i się w niej rozpłyną.
      • pierwszalitera Re: Muffiny 25.01.09, 00:23
        Takie małe, okrągłe babeczko-ciastka pieczone w płaskich foremkach z dziurami. ;-) Made in America.

        en.wikipedia.org/wiki/Muffin
        pl.wikipedia.org/wiki/Muffin
        • turzyca uzupelnienie 25.01.09, 00:42
          >Takie małe, okrągłe babeczko-ciastka...

          ...ktorych zasadnicza cecha jest prostota przygotowan. Mokre z mokrym, suche z
          suchym, wymieszac razem i do formy.


          Poza tym muffinem nazywa sie specyficzny rodzaj bulki stanikowej.
          • joankb Re: uzupelnienie 25.01.09, 00:58
            Czytanie jakiegokolwiek przepisu przyprawia mnie o wielogodzinne rozważania...
            Co to jest nieco?, trochę? drobno? do zrumienienia?.
            Podziwiam, ale z daleka, jak mi się zdarzy u kogoś wpaść akurat na kulinarny
            program, to jakby po chińsku mówili :))
            • turzyca Re: uzupelnienie 25.01.09, 01:32
              No popatrz, a ja osobie mowiacej mi "wez 270 gram maki, 165 gram cukru i jedno
              jajko" zadaje perfidne pytanie "a jajko to ile ma wazyc?"
              I mam przepisy notowane metoda wrecz sredniowieczna "cebula, soczewica,
              pomidory, rosol, lisc laurowy, bazylia, pieprz, rozmaryn do posypania na
              talerzu." :D

              Tak dlugo jak dlugo nie lamiesz praw fizyki mozesz sobie w kuchni pozwolic na
              wszystko. Tylko przyprawy warto dodawac pod koniec i probujac, bo to proces
              nieodwracalny.;]
              • szarsz Re: uzupelnienie 25.01.09, 17:59
                hehe,ja to pytanie zadaję samej sobie, jak widzę taki precyzyjny
                przepis :)

                A i tak zawsze wszystko okazuje się byćć do deee..., bo na przykład
                mąkę można mieć bardziej lub mniej suchą i cała precyzyjna
                kalkulacje bierze w łeb.

                Niestety, Joankb, gotowanie na wyczucie, na szczypy i odrobiny
                rulezz :)
    • kasica_k Re: Muffiny 25.01.09, 02:28
      O, mój temat :)

      Należy kupić sobie taką cienką książeczkę wydawnictwa Konemann pt. Muffinki.
      Doskonałe przepisy na słodkie i na słone, moje ulubione pochodzą właśnie stamtąd
      (+ modyfikacje autorskie). Wszystkie ilości podane w gramach i mililitrach,
      podane temperatury i czasy pieczenia. W sieci też roi się od przepisów, wiele
      osób cytuje właśnie te z Konemanna.

      W sumie wystarczy upiec parę blaszek i już łapie się blusesa - można robić
      wariacje na temat.

      A mafinomanią zaraziłam się kilka lat temu na forum Kuchnia, które przeglądałam
      od czasu do czasu. Hm, może by tak blogaska o mafinach? :)
    • missmurder Inna nazwa 25.01.09, 12:00
      Czy ja dobrze pamiętam, że kiedyś sprzedawali właśnie takie jakby muffinki (nie
      pamiętam ile sztuk, ale wiem, że w foliowym opakowaniu, i były w tych papierkach
      - papilotkach?), które nazywały się "magdalenki"? :)
      • pierwszalitera Re: Inna nazwa 25.01.09, 12:42
        Nie, magdalenki to całkiem inny wypiek. Francuzi by się strasznie obrazili z porównania do anglosaskich muffinów. ;-) Nie czytałaś Prousta? ;-) Muffiny charakteryzują się wielką różnorodnością, natomiast smak magdalenek jest raczej stały, bo z tych samych składników (smakuje maślano-waniliowo, czasem trochę rumowo i migdałowo). Ciasteczka pochodzą właśnie z Francji i piecze się je tradycyjnie, wytryskując wolne ciasto do formy o kształcie płaskich muszli. Chociaż widziałam już przeróżne formy, bo ciastka są niezwykle popularne i wykonuje się je przemysłowo.
    • ptysiowa_7 Re: Muffiny 25.01.09, 13:02
      A ja polecam moje ulubione obecnie muffiny bananowe z "Nigella
      Ekspresowo"
      3 dojrzałe banany
      125 ml oleju roślinnego
      2 jajka
      250 g mąki (ja daję 300 g, jeśli ciasto wydaje mi się zbyt
      rzadkie)
      100 g cukru
      1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
      łyżeczka proszku do pieczenia
      150 g kawałków toffi lub białej czekolady lub gorzkiej czekolady (ja
      dodaję 100 g białej czekolady i uważam, że to dość. muszę jeszcze
      spróbować z toffi)
      Rozgnieść banany widelcem na gładką masę.
      Wymieszać olej z jajkami.
      Dodać mąkę, cukier, sodę oczyszczoną i proszek do pieczenia.
      Wymieszać. Dodać masę bananową. Na koniec dodać kawałki czekolady.
      Nałożyć ciasto do formy do muffinów wyłożonej papierowymi foremkami i
      piec 20 minut w 200 st.
      • kollii Re: Muffiny 06.03.09, 10:02
        zrobiłam ostatnio bananowe a zamiast toffi powrzucałam do ciasta
        kawałeczki mleka skondensowanego juz ugotowanego na karmel, wyszły
        pyszne :)
        na druga ture poszły czakoladowe z wisniami, zniknęły w mgnieniu oka
        teraz pora na wyprobowanie z brzoskwiniami bo akurat mam otwarta
        puszke :)
    • turzyca wyrazam moja frustracje. 28.02.09, 22:00
      Pare dni temu po dlugich rozwazaniach, co ja bym mogla zjesc slodkiego, doszlam
      do wniosku, ze chce malin, czekolady i jeszcze czegos. Trafil mi sie przepis na
      muffiny, to zrobilam muffiny. W papierowych foremkach, bo szesciodolkowa blache
      za 7 euro uznalam za zbytek. Wyszly smaczne, ale w sumie w formie okraglych
      ciasteczek, takich jak okragle biszkopty.
      Od czwartku chodza za mna suszone pomidory i feta. Takie muffiny tez sa do
      znalezienia w necie. Po przemysleniu sprawy i obejsciu okolicznych sklepow
      pojechalam do ikei po dwunastodolkowa blache za 5 euro, w reszcie sklepow
      przebicie bylo bowiem dwukrotne.
      Wlasnie wyciagnelam muffiny z blachy. Zakalec to to nie jest, ale daleko do
      niego nie maja. Gdyby mialy fajna konsystencje, to by im mozna wybaczyc
      nieidealny smak. A tak jestem zdegustowana wynikiem. A ze mi ogolnie wychodza
      wszystkie rzeczy, ktore sie piecze, to czuje sie sfrustrowana.
      Skonczylam wyrazac swoja frustracje. ;)

      Czy ktos chce odpowiedziec na kilka moich szczegolowych pytan? Bo wcale nie mam
      zamiaru sie poddawac. :)
      • pierwszalitera Re: wyrazam moja frustracje. 01.03.09, 00:01
        Te z pomidorami i fetą ci nie wyszły, czy jesteś ogólnie niezadowolona z muffinowej blachy z Ikeii? Mnie te z Ikeii jakoś tak nie podchodziły i kupiłam inne, pokryte jakąś teflonową warstwą. Całkiem fajne widziałam kiedyś w sklepie Weltbild jako dodatek do muffinowej książki kucharskiej. Cenowo chyba jednak coś koło 10euro. Ja piekę przeróżne rzeczy na oko i wymyślam też własne przepisy, więc może coś pomogę? A może to wina piekarnika?
        • turzyca Re: wyrazam moja frustracje. 01.03.09, 11:37
          Nie, blacha z ikei swietna, wlasnie najlepsza ze wszystkich, ktore ogladalam, bo
          jako jedyna pokryta dobrym teflonem. Muffinki wylazily same. Jak sobie pomysle,
          ze pojechalam po nia tylko po to, zeby nie placic, gdzie indziej dwa razy tyle,
          to jestem podwojnie rozsmieszona.
          Piec jest w porzadku, do tej pory udawalo mi sie wszystko, ja naprawde lubie i
          umiem piec.
          Mam wrazenie, ze brakuje mi dobrego przepisu bez mleka - we wczorajszym bylo
          napisane pol szklanki mleka/maslanki/jogurtu. Ze wzgledu na laktoze wzielam
          jogurt. Moze to byl blad?
          • pierwszalitera Re: wyrazam moja frustracje. 01.03.09, 13:41
            turzyca napisała:

            Mam wrazenie, ze brakuje mi dobrego przepisu bez mleka - we wczorajszym bylo
            > napisane pol szklanki mleka/maslanki/jogurtu. Ze wzgledu na laktoze wzielam
            > jogurt. Moze to byl blad?

            Ja bardzo często zmieniam płyn w przepisie. Od kiedy odkryłam, że jogurt dodaje słodkim muffinkom lepszego, świeższego smaku bardzo rzadko dodaję mleka, chyba, że robię coś bardzo klasycznego. Jogurt pasuje moim zdaniem wszędzie tam gdzie masz jakieś owoce. Dodaję też zamiast mleka soków (cytrynowego, pomarańczowego, z ananasa), różnych płynów alkoholicznych (rumu, sektu itp) a nawet zwykłej wody. Jest tylko jedna reguła: płynu dodajesz tylko tyle, by konsystencja ciasta była ciężko odrywająca się od miksera. To znaczy ciasto ma spadać z niego jak w slow motion. Być może w twoim przepisie ilość płynu była za duża. Ja bardzo często we wszystkich przepisach koryguję składniki, bo dużo zależy od jakości i rodzaju mąki. No i jak zamieniasz mleko na jogurt (są różne przecież), to proporcje też się mogą trochę zmienić. Ja mam tak trochę oko do tego, jak powinno wyglądać ciasto danego rodzaju, więc nie boję się eksperymentować. Przy jogurcie ciasto po upieczeniu jest też trochę bardziej wilgotne, wolniej wysycha, co jest w pewnym sensie zaletą, ale może właśnie to wzięłaś za zakalec?
            Jesteś niemieckojęzyczna, więc polecam ci przepisy z czasopisma Brigitte. Są też w necie. W odróżnieniu do innych, są one zawsze sprawdzone i mnie zawsze się udawały. Z tego czasopisma mam taki stary przepis na oryginalne cytrynowe muffinki, które brałam jako przepis podstawowy do przeróżnych wariacji:

            Cytrynowe muffinki
            2jajka, sól, 175g masła albo margaryny, 150g cukru, 2 niepryskane cytryny, 250g mąki, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, pół łyżeczki sody oczyszczonej (czasem brałam zamiast sody trochę więcej proszku).

            Robota jak zawsze. Białka ubijasz ze solą osobno. Miękki tłuszcz miksujesz na kremowo z cukrem, dodajesz żółtka. Otartą skórkę cytrynową i wyciśnięty sok dodajesz do masy. Mąkę zamieszać z proszkiem, sodą i dodać do masy jajecznej. Na samym końcu dodać białko. Piec w piekarniku 170-200stopni około 25 minut.

            Jak eksperymentowałam z płynami, to dodawałam raczej mniej i ostrożnie, a jak mieszanka z mąką wydawała mi się za gęsta to dolewałam kapkę. Na smak muffinów i ich udawanie się nie miało to żadnego wpływu, że nie cały płyn dodawany był na raz.

            Niżej mój osobisty i ulubiony przepis na waniliowe muffiny z owocami i jogurtem. Miał być w moje przyszłej książce kucharskiej, ale niech tam. ;-)

            150g masła, sól, 150g cukru, paczka cukru waniliowego, 3 jajka, 250g mąki (czasem biorę tylko 175g mąki i dwie paczuszki a 35g budyniu waniliowego, robi ładny kolor), 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia, około 5 dużych łyżek jogurtu 3,5%, 300-400g owoców. Owoce lepiej brać nie całkiem dojrzałe (mniej się rozciapią) i osuszyć ściereczką po myciu. Duże, jak brzoskwinie na przykład pokroić w kostkę.
            Reszta pracy jak przy cytrynowych. Owoce dodać na samym końcu do ciasta i delikatnie zamieszać.

            • turzyca Ustalmy podstawy 02.03.09, 00:13
              Jaka ta konsystencja ma byc? Mikser mi nic nie mowi, nie posiadam. Jak biszkopt?
              Jak drozdzowe? Jak babka ucierana?
              Chwilowo mam pacie pomiedzy drozdzowym, a babka, nie pozera lyzki jak babka, ale
              nie ma tej fajnej miekkiej struktury drozdzowego.

              a masz cos wytrawnego? Bo zadnych slodkosci nie bede piec, dopoki ktos nie zje
              tego kilograma babki ucieranej, ktorej zazadal....
              • kasica_k Re: Ustalmy podstawy 02.03.09, 03:02
                Konsystencja bywa różna, piekłam mafiny z ciasta bardzo gęstego i z mocno
                rzadkawego - zależy od przepisu i od tego, ile naładujesz dodatków. Istotne
                podobno jest (co bardzo podkreślają autorzy książki, z której najczęściej
                piekę), żeby nie wymieszać ciasta zbyt dokładnie, tylko "ma być grudkowate".
                Oddzielnie łączymy składniki suche, oddzielnie mokre, po czym wlewamy mokre do
                suchego i mieszamy tylko tyle czasu, żeby ledwo połączyć jedno z drugim, i do
                foremek - mnie chce się nawet używać miksera, tylko mach-mach łyżką i już. Tak
                właśnie robię i na swoje mafiny nie narzekam.

                Poza tym mafiny z natury swej rzadko bywają puszyste. To są takie ciężkie,
                pożywne ciacha, może to odebrałaś jako zakalec? Porządnie naładowanym np.
                orzechami i serem mafinem to oko można podbić :) Kiedyś pewna znajoma narzekała
                mi, że zrobiła raz mafiny (identyczne, jak sama robię), i wyszły takie ciężkie,
                mało puszyste, i że ona woli swój biszkopt. No cóż, jeśli dla kogoś biszkopt
                jest ideałem ciasta, to mafinami się może rozczarować.
                • pierwszalitera Re: Ustalmy podstawy 02.03.09, 11:28
                  kasica_k napisała:

                  > Konsystencja bywa różna, piekłam mafiny z ciasta bardzo gęstego i z mocno
                  > rzadkawego - zależy od przepisu i od tego, ile naładujesz dodatków. Istotne
                  > podobno jest (co bardzo podkreślają autorzy książki, z której najczęściej
                  > piekę), żeby nie wymieszać ciasta zbyt dokładnie, tylko "ma być grudkowate".

                  Muszę się przyznać, że o tym grudkach w muffinach, to słyszę po raz pierwszy. Pewnie każdy autor ma jakieś swoje reguły. Istnieje jeszcze inny, podobny anglosaski wypiek, nazywa się Scones i jest właśnie w konsystencji ciężki i trochę zakalcowaty. Może ktoś się na tym wzorował? A muffiny, owszem, bywają pulchniutkie. Takie jadłam w Danii. W końcu dodaje się do nich w oryginalnym przepisie sody. Jeżeli można mówić o jakimś oryginalnym przepisie, bo muffiny znane są w tylu krajach. Moim zdaniem można robić je spokojnie mikserem i pulchniejsze, jak ktoś lubi. :-) W przepisach, na których ja się wzorowałam, dodaje się ostrożnie na koniec zawsze ubite białko, a to wpływa raczej na puszystość. A dobry biszkopt też nie jest zły. I prawdę mówiąc, gdybym miała do wybory muffina, albo włoski biszkopt Bellini z prosecco i kremem brzoskwiniowo-śmietankowym, to w ogóle bym się nie zastanawiała. ;-)
                  • kasica_k Re: Ustalmy podstawy 02.03.09, 18:19
                    Nie, na pewno nie chodzi o scones. Na scones jest zresztą u Konemanna oddzielny
                    przepis ("angielskie scones"), BTW nigdy nie robiłam.

                    Bardzo lubię biszkopt, ale muffiny też lubię i nie wymagam od nich bycia
                    biszkoptami, jak tamta znajoma :)
                • turzyca Re: Ustalmy podstawy 02.03.09, 12:24
                  Nie, one byly za ciezkie w porownaniu do innych znanych mi muffinow. Nie
                  naprawde zakalcowate, ale takie prawie, troche za blisko zakalca. Ale moze to
                  wina sera albo pomidorow, a nie jogurtu?

                  No dobrze, bede cwiczyc. Jak juz mi sie raz uda, to potem pojdzie z gorki. :)
                  • agafka88 Re: Ustalmy podstawy 02.03.09, 15:00
                    turzyco, ja popieram Kasicę, we wszystkich książkach, które czytałam o
                    muffinach, jak i w Galerii Potraw podkreślają, że trzeba mieszać byle jak i jak
                    najmniej - tylko tak, żeby się składniki połączyły, nic więcej. Może za dużo
                    mieszałaś?
                    • turzyca Re: Ustalmy podstawy 02.03.09, 16:02
                      Nie, wlasnie tylko do polaczenia skladnikow. Krocej sie nie dalo, przestalam od
                      razu po tym, jak przestalam miec make luzem.

                      No coz, pocwicze dalej, a jak mi sie nie bedzie udawac, to uznam, ze kazdy musi
                      miec piete Achillesowa. ;)
              • pierwszalitera Ciasto drożdżowe 02.03.09, 11:53
                Spraw sobie mikser. :-) Będziesz miała mniej babraniny. Serio. Tajemnicą ciast drożdżowego jest, że jak dodasz za mało płynu, to wyjdzie ci suche i łykowate, a jak dodasz tyle ile trzeba, to w życiu nie wyrobisz rękami. Będzie się godzinami kleić na paluchach. A tak wyrabiasz długo widełkami miksera, aż ciasto staje się lśniące i zaczyna odchodzić od miski. Potem można wyrobić jeszcze nawet ręką, ale to moim zdaniem też bujda, że trzeba. Zrobiłam już tyle drożdżowych ciast bez gniecenia ręką. Chodzi tylko o to, by przy miksowaniu wprowadzić do ciasta jak najwięcej powietrza i wcale nie trzeba męczyć się konwencjonalnie. Drożdżowe ciasto ma być przyjemnie miękkie, że ma ochotę się go dotykać, ale nawet porządnie wyrobione z tendencją do pewnej "chwytliwości" na przedmiotach i rękach. W czasie wyrastania zawsze odrobinkę jeszcze przesycha.
                Najlepsze proporcje na uniwersalne drożdżowe ciasto:
                375g mąki, 20g świeżych drożdży, 75g cukru, 1/8l mleka, 1jajko, 75g miękkiego masła. Po wyrośnięciu można robić z niego wszystko. Na placek, na makowce, strucel, na małe drożdówki itp.

                Na włoską pizzę bierzesz 400g mąki, jakieś 15g drożdży, około 1/4l wody i kilka sporych łyżek oliwy, sól.

                Do drożdowego ciasta składniki lepiej nie z lodówki, płyny ogrzać, mąkę warto przesiać, by była pulchniejsza i zaplanować wystarczająco dużo czasu do wyrośnięcia. Dobrze zrobić też malutki rozczyn z drożdy, tzn. w mące zrobić dołek, pokruszyć do nich drożdże, posypać 1 łyżeczką cukru, zabełtać z małą ilością mleka i jak zacznie po kilku minutach puszczać pęcherzyki dodać resztę składników i wyrobić.
                • turzyca nie ucz ojca dzieci robic ;) 02.03.09, 12:19
                  Nie sprawie sobie miksera, bo nie mam go gdzie wetknac, ta kuchnia jest tak
                  mala, ze ma 20 cm blatu roboczego. Na wszelki wypadek mam zyrafe, daje rade. Ale
                  naprawde jedyne ciasto, do ktorego trzeba wbijac powietrze to biszkopt.
                  Przepis na ciasto drozdzowe mam od Babci, robiony od lat i wychodzi zawsze
                  (tylko prosze mnie o niego teraz nie prosic, zostawilam zeszyt w Warszawie,
                  grrr). Przez stulecia ludzie robili drozdzowe bez miksera i im wychodzilo,
                  dlaczego w XXI wieku mialo by sie cos odmienic? Trzeba tylko wiedziec, ze sa
                  dwie techniki robienia ciasta drozdzowego - albo duzo pracy albo duzo czasu. Ja
                  stosuje metode rodzinna i stawiam na drugi wariant, dlaczego ja mam robic prace,
                  ktora moga zrobic drozdze? Ja ogolnie zakladam, ze nalezy sobie zycie
                  maksymalnie upraszczac i wykorzystywac zjawiska zachodzace samoistnie, zamiast
                  walczyc na sile. Inteligencja umozliwia lenistwo. :)

                  No i juz gdzies pisalam, ze przepisy podajace wage maki co do grama, smiesza
                  mnie okrutnie. Pomijam juz, ze jajko moze byc roznej wielkosci, ale za to
                  swietnie wiem, co sie dzieje, jesli raz wezmiesz make tortowa, a raz typ 1050.
                  Ja sie trzymam uwag Babci i biore taka nieco grubsza make, krupczatka jest
                  idealna, a z braku laku 550 tez dobra.


                  No i po przeczytaniu instrucji dzialania, wiem tez juz dlaczego potrzebujesz
                  miksera. Bo ja rozrabiam drozdze z cieplym mlekiem/woda, cukrem i maka i daje im
                  popracowac. W duzym garnku, bo rozczyn rosnie kilkakrotnie. Sama ide zajac sie
                  ciekawszymi zajeciami. Jak juz rozczyn sobie urosnie, to do tego garnka dodaje
                  reszte skladnikow, zarabiam na gladko i jak juz moge wyjac reke, to przykrywam
                  garnek i odstawiam w cieple miejsce na kolejnych kilka godzin. Jak sie mi
                  przypomni to ide nastawic piekarnik, bo dzieki pracowitym drozdzom mam w kuchni
                  gotowe, pieknie wyrosniete ciasto, ktore po upieczeniu bedzie slicznie puchate.
                  A ja moge robic za ambitna gospodynie minimalnym nakladem pracy. :)
                  • pierwszalitera Pikantne mauffiny 02.03.09, 20:23
                    A co ma wspólnego inteligencja z brakiem posiadania miksera? ;-) Posiadam też żelazko, zmywarkę, pralkę automatyczną i suszarkę do bielizny i nie uważam, że moja babcia bez tych wynalazków miała leniwiej. ;-) Ja nie piszę zresztą o maszynie kuchennej, tylko o zwykłym mikserze ręcznym z widełkami, który znacznie skraca mi pracę w kuchni. Tradycyjny gnieciony sposób też znam, tylko że właśnie mikserem jest o wiele, wiele krócej i nawet nie brudzę sobie przy tym rąk. A czy drożdże rozbełtasz najpierw w ciepłym mleku, czy zrobisz rozczyn w dołku, albo nawet wymieszasz wszystkie składniki bez rozczynu (też się da), to tylko sprawa sposobu wiodącego do tego samego celu. A rosnąć, rośnie sobie moje ciasto dokładnie jak przed stuleciami. ;-)
                    Na dole przepis na pikantne muffiny. :-D Uprzedzam, że składniki mieszam zwykle starannie, a nie byle jak. ;-) Prawdę mówiąc, bardzo by mnie interesował sens tego krótkiego mieszania przy muffinach. Przy kruchym cieście to rozumiem, bo ma dużo tłuszczu i miękknie szybko w rękach, ale muffiny? Ma ktoś jakieś informacje na ten temat?


                    Muffiny z pomiodorami i serem

                    12 malutkich pomiodorków czereśniowych, sól, pieprz, 100g twardego utartego sera, np. parmesan, 4 jajka, 100g mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia.


                    Białka oddzielić od zółtek i ubić na szytwno ze szczyptą soli. Żółtka i 3 łyżki wody ubić mikserem na pianę. Mąkę, potarty ser, pieprz i proszek do pieczenia wymieszać i dodać do masy jajecznej. Na koniec ostrożnie wymieszać z białkiem. Pomidorki naciąć w krzyżyk i nacięciem w dół położyć na dół papierowej foremki. Posolić i popieprzyć. Ciasto wylać na pomidory i do nagrzanego piekarnika 180-200stopni około 10-15 minut.
                    • pierwszalitera Re: Pikantne mauffiny 02.03.09, 20:38
                      Acha, ta waga podana do ostatniego grama, jak piszesz, to jest liczba składników pasująca do moich potrzeb, wielkości formy itp. Wiadomo, że 5-10 g w jedną albo drugą stronę nie robi różnicy, a jak ma się doświadczenie i wie jak co powinno wyglądać, to można zrobić nawet na oko. Jednak dla kogoś, kto o pieczeniu nie ma pojęcia, są takie dokładne przepisy lepsze. Wagi kuchenne nie kosztują majątku, a przepisy typu kostka masła i pół filiżanki cukru doprowadzały mnie wcześniej do rozpaczy. Bo ile to kostka? Albo jaka filżanka? W moich niemieckich przepisach jest często kostka drożdży, ale moja mama żyjąca w Polsce nie ma na przykład pojęcia, że niemieckie drożdże sprzedawane są w ilościach dokładnie 42g. Dlatego wolę być, podając komuś przepis, precyzyjna. :-) Od mojej śląskiej babci nauczyłam się też robić kluski na oko, albo lepiej powiedziane "na części" i chociaż robię je od lat nie mam zielonego pojęcia, ile czego daję. Nie każdy miał jednak szczęście mieć w kuchni do każdej potrawy nauczycielkę. :-)
                    • turzyca Re: Pikantne mauffiny 02.03.09, 20:55
                      Tyle ma wspolnego, ze z braku miejsca na mikser (ja mam jedna szafke na wszystko
                      - garnki, patelnie, formy, osprzet, mikser jest za duzy) posluguje sie
                      inteligencja i zaprzegam do roboty drozdze zamiast pracowac samej - ja ciasta
                      drozdzowego po prostu nie wyrabiam. Ani recznie ani maszynowo. A rozczynowi
                      ogolnie pewnie wszystko jedno czy jest w dolku z maki czy nie, ale czy mu sie da
                      popracowac tylko do pierwszych babelkow czy zostawi na dobra godzine to juz
                      owszem. Dluga praca drozdzy zastepuje moja prace (moja czy mikser to juz
                      wszystko jedno). :)
                        • turzyca Re: Pikantne mauffiny 02.03.09, 21:40
                          Jak to nie? Bierze sie trzepaczke i chlopa i po chwili naturalna praca
                          uzyskujesz super sztywna piane. ;)


                          A tak serio to wlasnie dlatego przez pierwszy rok pieklam wylacznie drozdzowe i
                          kruche, ze zdecydowana z przewaga drozdzowego. ;) Teraz mam maciupcia zyrafe
                          brauna, ktora do takich lekkich zadan jak ubicie piany calkiem niezle sie nadaje. :)
    • adamantia Re: Muffiny 01.03.09, 11:06
      Mufinki to u nas stała pozycja w jadłospisie. Piecze (i gotuje) partner, ja
      jestem odpowiedzialna za research, monitoring i ewaluację. ;-)

      Polecam sprawdzone mufinki z tej strony (w jęz. ang.), szczególnie Easy Pumpkin
      Muffin (dyniowe, ale można podstawić także np. jabłko) i Awesome Banana Muffin
      (bananowe):
      www.catcancook.com/category/muffin-recipes/
    • lavaenn zaszalałam wczoraj :) 02.03.09, 15:01
      wzięłam wielki gar, rozmieszałam podwójną porcję i wyszło mi po 9-12:
      - maliny
      - konfitura wiśniowa-kakao-czekolada
      - ananas-wiórki kokosowe
      - dżem śliwkowy + Nussbeiser (bo cynamonu nie było, a zwykła
      czekolada się skończyła, ale wyszło niespodziewanie dobre, te całe
      orzechy w środku, mmm...)

      i właśnie zjadam przedostatniego, zniknęły błyskawicznie :P


      aha - piekłam jednocześnie na dwie formy, silikonową i zwykłą. z
      silikonowej wyszły piękne jak zwykle, a z metalowej (to samo
      ciasto!) plaskate i jakby ciut zakalczyk. złe nie były, ale
      pozostaję wierna silikonowi :)
    • idid Re: Muffiny 06.03.09, 15:29
      Ja ostatnio popełniłam takie:

      MUFFINKI POMARAŃCZOWO-CZEKOLADOWE

      100 g miękkiej margaryny/masła
      225 g cukru
      2 duże jaja
      150 ml naturalnego jogurtu
      5 łyżek soku pomarańczowego
      275 g maki pszennej
      1 łyżeczka sody oczyszczonej
      175 g czekolady pokrojonej na kawałeczki
      skorka starta z 1 pomarańczy

      1. margarynę utrzeć w misce z cukrem na puszysta masę, wbić jaja. wlać jogurt i
      sok, wymieszać na gładką masę
      2. do masy przesiać make i sodę oczyszczona, starannie wymieszać
      3. wsypać pokrojona czekoladę i skórkę pomarańczową, wymieszać
      4. wlać do foremek i piec ok 20 - 25 min w temp 190 stopni


      Upiekłam te muffinki z kawałkami pomarańczy obranych z błon i kawałeczkami
      gorzkiej czekolady, ale mniej niż w przepisie - trzy duże kostki 5*5cm. Użyłam
      masła, a zamiast otartej skórki z pomarańczy dodałam takie gotowe skórki (chyba
      kandyzowane) i aromat pomarańczowy.

      SMACZNEGO :)
      • ptysiowa_7 Re: Muffiny 08.03.09, 00:02
        O, to ja dzisiaj zrobiłam dokładnie te same! Z takiej
        książeczki "Czekolada"?
        Tylko moje jedyne odstępstwo było takie, że wzięłam 100 g czekolady,
        w wiórkach. Gdybym wzięła 175 g, to już by nie były muffiny z
        czekoladą, tylko czekolada z muffinami:) Wyszły bardzo dobre, już
        prawie ich nie ma:)
        • idid Re: Muffiny 17.03.09, 08:28
          Możliwe, że z książki, a przepisany do netu. Mój przepis jest z jakiejś strony w
          necie wyszukany, teraz już go nie odnajdę.
    • monika3411 Moje pierwsze w zyciu muffiny 31.03.09, 13:30
      Po lekturze tego wątku zachorowałam na muffiny :-)
      Wczoraj wreszcie kupiłam pierwszą w życiu foremkę i moje pierwsze w
      życiu muffinki sa właśnie w piekarniku :-)
      Z bananami i czekoladą. Jestem bardzo zdziwiona jak łatwo się je
      przygotowuje. Jeśli będą smakowały tak jak wyglądają, to już je
      kocham :-)
      A swoją drogą to gdzie się kupuje te papilotki do nich? Bo do
      blaszki było dołączone 60 szt., z czego połowa dzisiaj zostanie
      zużyta...
      • agafka88 Re: Moje pierwsze w zyciu muffiny 31.03.09, 16:26
        Papilotki możesz kupić na allegro lub w sklepie z artykułami domowymi. Chociaż
        ja piekę bez papilotek, bo do mojej blaszki nic nie przywiera, a ten papierek do
        szczęścia mi nie jest potrzebny ;)

        I jak smakują?

        Podziel się oczywiście przepisem, nie bądź samolubna! :)
        • monika3411 Re: Moje pierwsze w zyciu muffiny 31.03.09, 17:59
          Smakują świetnie :-) Choć wydaje mi się, że piekłam je ciut za
          krótko, ale mój piekarnik uwielbia przypalać spody każdego ciasta,
          więc się bałam.
          Robiłam je wg tego przepisu :
          www.naszakuchnia.pl/index.php/2009/01/02/bananowe-muffiny-z-
          czekolada/
          Ale widzę, że przepisów w internecie jest po prostu cała masa -
          kurczę chyba jutro znów zrobię muffinki
          :-) :-) :-)
      • monika3411 Re: Moje drugie i trzecie muffiny :-) 01.04.09, 15:35
        Dzisiaj zrobiłam cytrynowe i truskawkowe :-)
        Truskawkowe właśnie wyjęłam z piekarnika. Wyczytałam, że ciasta z
        owocami należy kłaść do pełna, bo nie rośnie tak jak to bez owoców.
        Wyrosły tak, że niektóre się dotykają :-) Jak ja je wyjmę? No cóż,
        niech odrobinę przestygną, wtedy spróbuję :-)
        • monika3411 Re: Ale mi narobilyscie smaka :) 01.04.09, 09:13
          Po pierwsze na bank Ci się spodoba :-)
          Moja 11 letnia córka była zachwycona :-) Dzisiaj robimy znowu i
          zabieramy do babci :-)
          Nie wiem czy bez formy się da, bo te papilotki to tak się trochę
          deformowały póki nie wylądowały w dołkach foremki.
          Jeśli chodzi o cenę, to są teraz w Lidlu. Ja kupiłam foremkę właśnie
          tam. Kosztuje 19,99 zł.
          Kupuj, piecz, to łatwizna, a zabawa przednia, zwłaszcza jeśli masz
          dzieci, które pomogą :-)
          Cała robota to pół godziny, łącznie z pieczeniem, więc nie ma się
          nad czym zastanawiać ;-)
    • besame.mucho Pomocy pomocy! 01.01.10, 12:57
      Mam garść pytań :).
      Wymyśliłam sobie, że też zacznę się bawić w muffinkowe szaleństwo.
      Gdzie można kupić formę (w Warszawie), z jakiego tworzywa lepiej
      (metalową, silikonową, czy jeszcze jakąś inną), jakiej firmy, itd?
      Najlepiej, żeby nadawała się i do gazowego i do elektrycznego
      piekarnika, bo kręcę się między dwoma mieszkaniami i chciałabym móc
      piec w tymi tym. I czy lepiej od razu zaopatrzyć się w dużą ilość
      papierków, czy większość muffinków można piec bez papierków, a
      przydają się tylko do tych bardziej mokrych?
      Mam na nie taką ochotę, że aż żałuję, że dzisiaj 1.01 i sklepy
      pozamykane :).
      • lavaenn Re: Pomocy pomocy! 01.01.10, 13:12
        ja polecam silikonową - zawsze piekę bez papierków i nie ma problemu z myciem :) w metalowej musiałam piec z papierkami albo myć między jedną porcją a drugą, bo przywierały. obie nadają się do wszystkich piekarników. ja kupowałam wprawdzie nie w Warszawie, ale w Tesco (chyba 20 zł za sześciodołkową) :)
        • fanaberia.fanaberia Tak, zdecydowanie silikonowe 01.01.10, 15:39
          Popieram ze wszystkich sił :) Formy silikonowe to fantastyczny wynalazek.
          Bardzo sobie chwalę foremki mufinkowe "luzem". Mają kształt papilotek (tj. takie "plisowane" brzegi) i tę zaletę, że można użyć dowolnej ich liczby. Są bardzo poręczne przy napełnianiu, a do przechowywania wsuwa się jedną w drugą i zajmują bardzo mało miejsca w szufladzie. Kiedy przyjdzie ochota coś w nich pozamrażać, to też są łatwiejsze w obsłudze niż taka "zespolona" foremka-tacka :)
          Mam foremki takiego typu: tiny.pl/hmq39
      • jul-kaa Re: Pomocy pomocy! 01.01.10, 18:56
        Muffiny są moją piętą achillesową :) Umiem upiec/ugotować bardzo, bardzo dużo
        różnych rzeczy, czasem w swojej pysze się zastanawiam, czego nie umiem :P No i
        są to właśnie muffiny wszelkiego typu. Nie rosną, nie smakują mi, są za
        słodkie/za mało słodkie. Generalnie FUJ!
        Mam formę silikonową i to ją właśnie obwiniam za ten stan rzeczy. Piekłam kiedyś
        i inne ciasta w silikonowych formach i po kilku porażkach je po prostu
        wywaliłam. Muffinowa została, ale z niej już nie korzystam. Miałam wrażenie, że
        ciasto jakby mniej się piecze, a bardziej gotuje. Poza tym trudno ją domyć -
        zabarwiła się już wiśniami, czekoladą, czymś żółtym. Próbowałam ją moczyć, myć w
        zmywarce, szorować... Jedynym wyjściem jest używanie papierowych papilotek.
        Zdarzyło mi się jeszcze rozwalić całość, jak podniosłam formę (mam taką z
        ośmioma dołkami), która przecież jest giętka.
        Nie pomogłam chyba, ale się przynajmniej wyżaliłam :)
        • zawsze_zielona Re: Pomocy pomocy! 01.01.10, 19:05
          Julka, a do Dorotus zagladalas? IMO ma fantastyczne przepisy na muffinki i nie tylko. Moje ulubione sa
          z ananasem.

          Tez mam te formeki silikonowe ale wole forme metalowa, bo uwielbiam muffinki w roznokolorowych papilotkach.
          • jul-kaa Re: Pomocy pomocy! 01.01.10, 19:28
            zawsze_zielona napisała:

            > Julka, a do Dorotus zagladalas? IMO ma fantastyczne przepisy na muffinki i nie
            tylko. Moje ulubione sa
            > z ananasem.

            Nawet JEJ przepisy mi nie wychodziły (a jej blog jest IMO najlepszym źródłem
            przepisów i ufam mu bezgranicznie), więc to pewnie jakieś fatum :))
      • kasica_k Re: Pomocy pomocy! 03.01.10, 02:37
        Ja mam metalową z Ikei. Silikonową też, ale nie używam, bo ma mniejsze dołki od
        tej metalowej (nie wiem, czy wszystkie silikony tak mają) - a muffiny wyrastają
        mi niekiedy dość wybujałe :) Piekę w piekarniku elektrycznym, w gazowym nie
        próbowałam, ale myślę, że każdy się nadaje, byle dał się rozgrzać do 210 stopni.
        Papierków do żadnych muffinów nie używam, bo jestem uprzedzona - za wiele razy w
        kawiarniach zmuszona byłam do misternego wydłubywania papieru zapieczonego w
        ciastku :-) Tak czy owak, wydają mi się zbędne.

        Przepisów w sieci jest multum, ale najczęściej wracam do tych z książeczki
        "Muffinki" wydawnictwa Konnemann (na życzenie podzielę się ulubionymi na priva :)

        I jak Besame, upiekłaś coś? :)
        • besame.mucho Re: Pomocy pomocy! 03.01.10, 10:26
          A jakże! Blachę kupiłam w końcu metalową, bo byłam w Duce i tam były
          właśnie takie, a miałam takie ciśnienie na muffiny, że nie chciałam
          już marnować czasu na jeżdżenie i szukanie innej. Od wczoraj
          muffinkowe szaleństwo trwa - wczoraj upiekłam blachę takich
          kakaowych z kawałkami ciemnej i białej czekolady i muffinki-
          marmurki, wszystko spałaszowaliśmy ze znajomymi, a dziś zaprosiłam
          koleżankę więc biorę się niedługo za następne.
          Super sprawa te muffiny, rzeczywiście bardzo szybkie i bardzo bardzo
          pyszne.

          A Twoje ulubione przepisy z miłą chcęcią przygarnę :) !
        • amilos Re: Pomocy pomocy! 03.01.10, 23:31
          witam, właśnie przez ten watek zachorowałam na muffiny i już właśnie zakupiłam
          na allegro 12 otworowa foremkę i jak tylko przyjdzie, zaczynam piec. Czy
          mogłabym tez prosić o przepisy na adres gazetowy?
    • zireael00 Re: Muffiny 03.01.10, 14:46
      Kupiłam mamie na Święta formę do muffinów, metalową na sześć ciach, bo jęczała za nią potwornie. Chciałabym z Lubym zrobić jej chrzest bojowy (formie, nie matce ; p), ale się boję, że nam nie wyjdą. : <
      Jak na razie, mamy opanowane pierniki, kruche ciastka i ciasto, ja sama robiłam biszkopt i mi nie wyrósł cholernik, ciasto drożdżowe też stawiało opór. Czy przepisy muffinowe różnicują się jakoś ze względu na stopień trudności?
      • jul-kaa Re: Muffiny 03.01.10, 14:54
        zireael00 napisała:
        > Jak na razie, mamy opanowane pierniki, kruche ciastka i ciasto, ja sama robiłam
        > biszkopt i mi nie wyrósł cholernik, ciasto drożdżowe też stawiało opór. Czy pr
        > zepisy muffinowe różnicują się jakoś ze względu na stopień
        trudności?

        Z muffinami Ci nie pomogę, ale z drożdżowym może mogłabym, bo mi wychodzi zawsze
        :) Piekę z przepisów Dorotus (mojewypieki.blox.pl/strony/Drozdzowe.html).
        Co Ci nie wychodzi w drożdżowym?
        Na biszkopt jest rada - trzeba BARDZO, BARDZO ostrożnie łączyć białka z resztą.
        Nigdy mikser, zawsze łopatka/łyżka. Dorotus poleca też walnięcie biszkoptem o
        podłogę :) A on Ci nie rośnie, czy opada paskudnik?
        • zireael00 Re: Muffiny 05.01.10, 23:06
          Dziękuję Ci, Julko, za odpowiedź.
          Drożdżowe mi nie rosło. Było płaskie i "bez polotu", może drożdże były zue. Biszkopt robiłam jako bazę dla tortu na urodzinową niespodziankę dla mojego Kochanego (szliśmy na imprezę halloweenową, rany, co to była za konspiracja, żeby się nie zorientował, zamieszałam w to chyba całą paczkę znajomych obecną na imprezie). Biszkopt nie dość, że był krzywy, to jeszcze prawie wcale nie wyrósł (było trochę proszku do pieczenia) i co więcej, opadł, więc był jak porządniejszy naleśnik. Nie zdołałabym go przełożyć kremem, więc tylko obficie go tymże kremem opaćkałam i posypałam czekoladą. Rozszedł się na pniu, a Kochany i znajomi bardzo chwali ten twór, no cóż.
          Mieszałam mikserem na niskich obrotach, mama powiedziała, że można i że jej wychodzi. : < Wysnuła też hipotezę, że biszkopt mógł nie wyrosnąć z powodu olejku rumowego obecnego w masie jajecznej. Wydaje mi się to mało prawdopodobne. o.O
          Pytam raz jeszcze litościwe forumki: czy istnieją łatwiejsze i trudniejsze muffiny? Jeśli tak, to ja proszę o przepis na najłatwiejsze na świecie.
          • jul-kaa Re: Muffiny 05.01.10, 23:27
            zireael00 napisała:

            > Drożdżowe mi nie rosło. Było płaskie i "bez polotu", może drożdże były zue.

            Ja zawsze daję świeże drożdże, bo lubię ich zapach i "zachowanie". Daję też
            zawsze troszkę więcej, niż każe przepis. Zaczynam od zaczynu, daję drożdżom czas
            na uaktywnienie się.
            Ważne jest też, by ciasto mogło kilka razy wyrosnąć - stawiasz już zagniecione
            ciasto w cieple, przykryte, czekasz aż się podwoi (albo i lepiej), szybko
            wypukujesz powietrze, zagniatasz i znów do ciepła (ja teraz stawiam przy
            kaloryferze w łazience, bo tylko on grzeje). Po uformowaniu, a przed włożeniem
            do pieca jeszcze raz czekasz aż wyrośnie. No i nie wyjmujesz do zimnej kuchni.
            Powinno się udać :) Ciasto drożdżowe pachnie najpiękniej na świecie!

            No a biszkopt trzeba traktować delikatnie - to, że Twojej Mamie wychodzi
            mikserem, to pewnie kwestia doświadczenie, Ty spróbuj delikatniej go mieszać.
            Nie otwieraj piekarnika w trakcie pieczenia i pozwól ciastu trochę wystygnąć w
            wyłączonym piekarniku.
    • lolkalolka Re: Muffiny 12.01.10, 22:58
      Aaaa, co mnie podkusiło, aby wejść w ten wątek!
      Przez Was właśnie piekę swoje pierwsze w życiu muffiny. Trzymajcie kciuki, bo
      jak wyjdzie kicha to się zapłaczę.
      Pierwsza wersja czekolada+pomarańcze, druga bez czekolady.

      A dodam, że fanką gotowania nie jestem, za to pieczenie lubię, choć moje
      osiągnięcia ograniczają się jak dotąd do placka owocowego i pierniczków :)


      PS: Nie cierpię obierania pomarańczy :/
    • kasica_k Re: Muffiny 19.01.10, 04:48
      O muffinach na Pinezce.pl:

      słodkie
      www.pinezka.pl/content/view/1510/202/wytrawne
      www.pinezka.pl/content/view/1555/202/
      Jeszcze o foremkach - jak byłam ostatnio w Ikei i szukałam dla siebie drugiej foremki (potrzebna mi, żeby szybko upiec więcej - gdy jedna z pieca, druga do pieca :), to były tylko takie z głębszymi dołkami i o mniejszej średnicy niż normalnie: www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00133038 - nie wiem, czy mają standardową pojemność... Nie kupiłam.
      • jul-kaa Re: Muffiny 19.01.10, 10:24
        Kasico, błąd się chyba wkradł. Tu są słodkie:
        www.pinezka.pl/content/view/1510/202/
        I chyba się przekonam do nowej manii naszej małej sekty i upiekę muffiny
        wytrawne :) Jak nie wyjdą.... gr!
      • besame.mucho Re: Muffiny 19.01.10, 10:47
        Co do foremek z Ikei - Dorotus na swoim blogu pokazywała muffiny z tej
        formy. Sądząc po ilości użytych przez nią składników pojemność jest
        podobna jak w zwykłych formach. Ja nie kupiłam, bo bardziej mi się
        podoba klasyczny "przysadzisty" kształt muffinków niż te "grzybki" z
        Ikei :)
    • smallfemme Re: Muffiny 11.02.10, 18:17
      PILNE!
      Na czym wstawiacie pojedyncze foremki do piekarnika? Bo kupiłam pojedyncze silikonowe foremki i ciężko się je wstawia bezpośrednio na blachę :)
      • jul-kaa Re: Muffiny 11.02.10, 19:12
        smallfemme napisała:

        > PILNE!
        > Na czym wstawiacie pojedyncze foremki do piekarnika? Bo kupiłam pojedyncze sili
        > konowe foremki i ciężko się je wstawia bezpośrednio na blachę :)

        Ja bym po prostu napełniała je już na blasze i wstawiała całą blachę.
      • mujer_bonita Re: Muffiny 11.02.10, 21:17
        smallfemme napisała:
        > PILNE!
        > Na czym wstawiacie pojedyncze foremki do piekarnika? Bo kupiłam pojedyncze sili
        > konowe foremki i ciężko się je wstawia bezpośrednio na blachę :)

        Silikonowe formy są miękkie i najlepiej napełniać je jak są już postawione na blasze z piekarnika.

        Kupiłaś może takie czerwone w walentynkowej promocji Lidlu?
    • psychodelia1 Re: Muffiny 21.02.10, 17:33
      Muffiny są przepyszne i przede wszystkim łatwe w wykonaniu.
      Ja najbardziej lubię muffiny z malinami. Poza tym zamiast zwykłej mąki daję
      razową, otręby i/lub zarodki; zamiast masła lub oleju - maślankę (czasem z
      dodatkiem mleka sojowego).
      Ogólnie polecam początkującym w wypiekach, bo muffiny chyba nie mogą się nie udać.
    • smallfemme Re: Muffiny 07.03.10, 22:00
      Zaraziłam się muffinowym hobby kompletnie :) Przez ostatni weekend te muffiny mojewypieki.blox.pl/2008/05/Muffinki-marmurkowe.html piekłam trzy razy :) Prywatny dodatek pod gusta mojego faceta - orzechy włoskie. Plus raz bananowo-czekoladowe z tego wątku, jako że banany zalegały w szafce, ale moi mężczyźni uznali, że są za słodkie ;)
        • madzi1 Re: Muffiny 08.03.10, 11:33
          Ooo brokułowe? Podzielisz się przepisem? Wytrawne zrobiłam kiedyś
          tylko raz i nie wyszły mi, w dodatku nikt nie chciał ich jeść więc
          zarzuciłam pieczenie wytrawnych. Może bym zrobiła kolejne podejście?
          Ja w pieczeniu słodkich doszłam kiedyś do perfekcji bo piekłam je na
          okrągło. W końcu przejadły się wszystkim w moim najbliższym
          otoczeniu ;) I przestałam piec. Jak tak dzisiaj zaczęłam czytać ten
          wątek i zajrzałam na strony z przepisami, które linkujecie to chyba
          dzisiaj wrócę do domu i zakręce babki :)
          Ze słodkich najbardziej lubie czekoladowe z kawałkami czekolady. Te
          same robię też w wersji bananowo-czekoladowej. Albo w wersji z
          kawałkami czekolady i wiśnią w środku.
          W sezonie owocowym pyszne mi wychodziły malinowe z białą czekoladą i
          kruszonką. Robię też ze świeżymi śliwkami i z kruszonką. Wzięcie u
          mnie mają też waniliwie z jabłkiem i cynamonem, albo gruszką i
          cynamonem. No i oczywiście jagodowe! Uwielbiam jagody, zajadam
          kilogramami w sezonie, więc i muffinki z jagodami uwielbiam. Oh a
          teraz mnie naszedł smak na mufiny ze śliwkami, pyyychota. Szkoda, że
          śliwek nie ma.
          Robiłam też kiedyś jakieś z białym serem w środku. Może któraś z was
          ma jakiś przepis na takie?
          Aha, ja piekę w teflonowej formie w gazowym piekarniku, bez żadnych
          turbo super hiper obiegów ;) W silikonowych nie wychodzą takie
          dobre, a i spody zawsze są bardziej przypieczone niż reszta.
          Papierków używam rzadko. Po prostu żeby nie przywierały smaruję
          foremki masłem i posypuję cukrem pudrem.
      • kulka_kulkowa Foremki do muffinów - pojedyncze silikonowe 31.08.10, 20:36
        Po wizycie u przyszłej szwagierki "siekło" mnie na muffinki i na kolorowe silikonowe foremki :)

        Dziś nabyłam 12 pojedynczych w Rossmannie za 7,99 ("Dobra cena na do widzenia", wcześniej podobno ok. 15 zł). Mam wrażenie, że te szwagierkowe były trochę grubsze (chodzi mi o ścianki), ale w tych pewnie też da się piec. Identyczne są na tej aukcji: tnij.org/foremki1

        Napisał też do mnie Jysk, że 8 szt. foremek kosztuje tam 16,22 między 2 a 8 września (normalnie 24,95). Jak będę miała okazję, sprawdzę czy są grubsze od tych rossmannowych, ale na zdjęciu nie wyglądają - to takie: tnij.org/foremki2
    • madzi1 Machnęłam dzisiaj muffiny. 25.03.10, 14:46
      Zrobiłam dzisiaj eksperymentalnie muffiny bananowo malinowe z
      migdałami na wierzchu. Widziałam takie w jakiejś kawiarni czy gdzieś
      na zdjęciu i tak ładnie wyglądały, że sama musiałam je zrobić.
      Wyszły całkiem fajne :)
        • madzi1 Re: Machnęłam dzisiaj muffiny. 26.03.10, 18:20
          No to tak:
          suche: 2 do 2,5 szklanki mąki, 6 lyżek cukru (ja deję brązowy), 1,5
          łyżeczki proszku do pieczenia, cukier waniliowy
          mokre: 125gr masła roślinnego rozpuszczonego, dwa jajka, dwa banany
          zblendowane na paćkę.
          Wymieszałam mokre z suchymi (wyszło trochę za gęste więc dolałam
          trochę maślanki), dodałam maliny mrożone, a po wierchu posypałam
          płatkami migdałowymi. Przez te mrożone maliny piekły się prawie
          godzinę :o Normalnie piekę około 20-25 minut. Wyszły wilgotne w
          środku i chrupiące na wierzchu.
          Czasem też robię bananowo-czekoladowe. Czyli też zamiast
          maślanki/mleka daję dwa zblendowane banany i do suchych kakao. Z
          bananami wogóle babki wychodzą takie bardziej pulchne i miękkie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka