Dodaj do ulubionych

Najgłupsze teksty klientek

    • glupia_ekspedientka Re: Najgłupsze teksty klientek 20.12.08, 13:57
      Klientka (z nabożeństwem):
      - Staniki firmy Triumph.
      Ekspedientka (z uśmiechem):
      - Nie mamy, ale mamy lepsze ;)
      K:
      - Lepsze??? Proszę mi pokazać!
      E pokazuje Freye, Panasze...
      K (z oburzeniem):
      - To nawet koło Triumpha nie leżało!!!


      (Chciałoby się dopisać - i całe szczęście...) ;)
      • kuraiko Re: Najgłupsze teksty klientek 20.12.08, 17:36
        ale jak mogło leżeć koło Triumpha, skoro Triumpha nie było w
        sklepie? O__o
      • paskud_agg Re: Najgłupsze teksty klientek 21.12.08, 09:39
        > K (z oburzeniem):
        > - To nawet koło Triumpha nie leżało!!!

        Może pani uznała, że są za bardzo zabudowane? Albo bazarowe? (Różne rzeczy mogą
        do głowy przyjść...)
        A chciała chociaż dać im szansę i zmierzyć, czy prychnęła i wyszła?

        A swoją drogą, to nie mogę uwierzyć, że mogła coś takiego powiedzieć, jeśli
        pokazywałaś jej np. Arabelkę... Ale ludzie różni są :P
        • alexkieszek Re: Najgłupsze teksty klientek 21.12.08, 23:19
          bardzo dziękuję za ten wątek :D

          ja pewnie w triumphie jestem uznawana za głupią :D chociaż ostatnio zmieniła się
          pani z 19-letniej wypindrzonej laluni na kobietę po 40-tce która nie kompentuje,
          że 65 pod moim biustem to nie prawda i, że nie ma miski ani G ani H a poza tym,
          osoba z taką miską nie ma prawa być szczupła... grrrrrrrr (więc nie mam prawa
          być szczupła idę jeść :D)...

          wątek bardzo fajny i zabawny :D
          • paskud_agg Re: Alexkieszek 22.12.08, 10:34
            Nie jedz! Żryj! Jak utyjesz to może wreszcie stanie przed Tobą otworem świat
            fHancuskich koronek!
            • drzazga1 Paskudko:DDDD 11.01.09, 17:37
              paskud_agg napisała:

              > Nie jedz! Żryj! Jak utyjesz to może wreszcie stanie przed Tobą
              otworem świat
              > fHancuskich koronek!

              Sturlalam sie na podloge:)
        • semele2 Re: Najgłupsze teksty klientek 22.12.08, 10:37
          Wiesz, różne są gusta. Skrajnie różne. Spotkałam się kiedyś z panią, która na
          widok którejś z czarnych Arabelek powiedziała, że wzorek jest (pardon le mot)
          burdelowy, ale stanik leży na niej tak ślicznie, że ona go chce, tę różową
          wstążeczkę na górze da się wypruć. Było też coś o tym, że do lekarza to ona by
          się w tym wstydziła iść. To brzmi strasznie drańsko, jak się to tak sucho
          opisze, ale pani była bardzo miła, życzliwa i spokojna, po prostu gust miała
          zdecydowany, a sposób mówienia bezpośredni ;).
          • masza.s Re: Najgłupsze teksty klientek 22.12.08, 10:45
            Moim zdaniem też jest.
            Ale ja nie taka wstydliwa ;)
          • daslicht Re: Najgłupsze teksty klientek 22.12.08, 11:58
            Dla mnie pancerna Arabelka z 4cm-ramiąchami to chomąto i też bym się
            wstydziła rozebrać na zasadzie "taka piękna kobieta w takim brzydkim
            staniku" ;)

            A serio to mi dynda, staram się zakładać np. Elizę, ale jak miałam
            gorączkę, to i w T2 poszłam i wiecie co się stało? Otóż to! Nic się
            nie stało! :)

            Ale widziałam reakcje babek na pancerną Arabelkę w kolorze brązowo-
            zielonym w znacznie większym rozmiarze niż mój - "jaki ślicznyyyy!".
            Ramiączka miał za to takie same jak mój, może kwestia kontrastu?

            Arabelka w kolorze wsciekleróżowym była moim pierwszym stanikiem i
            mój zachwyt polegał na "łał! on nie jest beżowy!" - raczej kolor,
            niż krój :)
            • semele2 Re: Najgłupsze teksty klientek 22.12.08, 12:04
              Wiesz, mnie Arabelki nie ruszały, dopóki nie zobaczyłam brązowo-zielonej ;). Ale
              teraz to się mogę nią zachwycać, ile wlezie, jestem drastycznie niekompatybilna
              i niestety nie ma to nic wspólnego z rozmiarem.
          • marciasek Re: Najgłupsze teksty klientek 17.01.09, 16:48
            a mój luby na widok arabeli się krzywi i mówi, że nie podoba mu się stanik z
            taka balustradą. Jak widać są różne gusty :)
        • pieczyste Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 16:07
          Jeszcze niedawno tez bym nie uwierzyła, że Arabelka mogłaby sie komus nie
          podobać. Ale nedawno nawróciłam siostrę. Nosi obecnie Pollyane Harmony. Na
          Arabelkę nawet spojrzec nie chce, twierdząc że to najbrzydszy stanik.
          • nataliaolga Re: Najgłupsze teksty klientek 11.01.09, 17:11
            Arabelka jest ok, ale niepancerna wersja. Gdy wymieniłam 65E na 60F (strasznie
            rozciągliwa i wąska w fiszbinach), zaskoczyły mnie te grubachne pasy na
            ramionach. Jeszcze w brązie. TOż to nie ramiączko, ale linka holownicza. Ale
            trudno, i tak noszę bo biust powiększa
    • glupia_ekspedientka Perełka :) 23.12.08, 12:01
      Zagubiony mężczyzna wchodzi do sklepu z bielizną.
      Ekspedientka (widząc zagubienie):
      - Może w czymś pomóc?
      Mężczyzna:
      - Nie, wie pani, ja to jestem taki, że jak coś zobaczę, to zobaczę,
      a jak nic nie widzę, to nie widzę... (i zwiał) :DDD
      • glupia_ekspedientka Re: Perełka :) 23.12.08, 17:54
        Z cyklu - mężczyzna i bielizna.

        Na ladzie mnóstwo staników i majtek po poprzedniej klientce, wchodzi
        dwóch chłopaków:
        - O, jak po koncercie rockowym! :)
        • wera9954 Re: Perełka :) 23.12.08, 19:18
          Umarłam :D
        • marciasek Re: Perełka :) 17.01.09, 16:52
          aaaaaaaaaaaaa :)))) obśmiałam sie jak norka :)
      • kuraiko Re: Perełka :) 03.01.09, 06:11
        chyba wiem o co mu chodziło ;) ja (i moja mama też) mam często tak,
        że dopiero jak coś zobaczę, to wiem czy mi się to podoba, a gdyby
        mnie ktoś zapytał, to bym nie potrafiła powiedzieć czego szukam.
        załóżmy że szukam "fajnego ciucha", ale jeszcze nie wiem, który to
        dopóki mi nie wpadnie w oko ;)
    • myszka.xww Re: Najgłupsze teksty klientek 23.12.08, 19:40
      sklep typu "stanikarnia". Ogladam dzial bielizny dolnej, wchodzi
      para. Mlodzi, z dziecieciem. Ona sie rozglada, on, z czarujacym
      usmiechem na pysku, rzecze do korpulentnej sprzedawczyni:
      - jakas uprzaz na mleczarnie dla zony?
      Zona porozowiala na licu i sprawila wrazenie, iz ukrylaby sie
      chetnie za wieszakiem z majtkami.
      Chwile sie zastanowilam, czy nie lutnac chamowi z liscia w
      potylice....
      • gosiakk101 Re: Najgłupsze teksty klientek 23.12.08, 20:28
        o nie!!!! to chyba niemozliwe!jak tak mozna powiedziec! wiem ze trzeba byc
        uprzejmym bedac sprzedawca nawet dla najwiekszej mendy, ale jemu to bym zaraz
        wygarnęła
        • glupia_ekspedientka Re: Najgłupsze teksty klientek 23.12.08, 23:06
          Albo tak:
          - Śmiesznie jesteś ściśnięta w tym staniku i masz takie sterczące
          cycki!
          Nie kupiła...
          • sybla1 Re: Najgłupsze teksty klientek 23.12.08, 23:33
            Kiedyś byłam świadkiem, jak młodzieniec kupował stanik dla sympatii.
            Zapytany przez ekspedientkę o rozmiar chwilę się zastanawiał i
            rzucił >coś jakby na deskę napluć...< Mnie zmroziło, sprzedawczyni
            też miała dziwną minę. Sympatia nie słyszała na szczęście... albo i
            nieszczęście, bo może by chamidło rzuciła w diabły.
            • ametyst89 Re: Najgłupsze teksty klientek 31.12.08, 14:48
              CO ZA CHAM :@ Szkoda, że dziewczyna nie słyszała.
              • irjakrk Re: Najgłupsze teksty klientek 04.01.09, 11:30
                Echhh....

                Ja obronię tegoż młodzieńca tak tycityci - to jest b. popularne powiedzenie...
                Wiem, że to brzmi obrzydliwie, ale cóz, młodzi faceci często durni są :/
    • ametyst89 Re: Najgłupsze teksty klientek 31.12.08, 14:59
      Wczoraj byłam z rodzicielką w Victorii, z chęcią kupienia jej jakiego fajnego
      kompletu (mamie się jeden model z Dalii kiedyś spodobał), niestety akurat 70G by
      się przydało, a nie było. Za to weszła do sklepu młoda dziewczyna, szczupła, na
      oko prawidłowy obwód - 60-65 z tekstem:
      -Przepraszam szukam stanika w rozmiarze 80A. Czy w ogóle jest tu taki rozmiar?

      Nóż mi się w kieszeni otworzył, ledwo się powstrzymałam, nie będę przy
      rodzicielce krucjat stanikowych urządzać :P
    • melamina Re: Najgłupsze teksty klientek 02.01.09, 17:59
      Pani klientka grzebie w wieszaczkach:
      - Dlaczego w takich pięknych koronkowych stanikach robią takie brzydkie tyły?
      - Chodzi o lepsze dopasowanie i podtrzymanie.
      - Jakie podtrzymanie?
      - Biustu. Przecież to podstawowe zadanie biustonosza.
      - Coś pani kręci.
      - No a jakie jest, pani zdaniem, zadanie biustonosza? Po co pani nosi stanik?
      - Do ozdoby.
      - ?
      - O ten trochę lepszy. Będzie pani miała taki dla mnie?
      - A jaki pani nosi rozmiar?
      - 75D.
      - Przykro mi, ale już nie mam. Mam 70E. To taka sama miska tylko obwód ciaśniejszy.
      - Nie ma mowy. W 70 na pewno mi się zrobią balerony. Ja unikam dopasowanych ubrań.
      • bathilda Re: Najgłupsze teksty klientek 02.01.09, 18:17
        > - No a jakie jest, pani zdaniem, zadanie biustonosza? Po co pani nosi stanik?
        > - Do ozdoby.

        O matko! Jak ktoś nosi 75D i uważa, że stanik jest do ozdoby to ja nie mam
        więcej pytań ....
      • megiddo0 Re: Najgłupsze teksty klientek 02.01.09, 18:17
        eh...smutne:(
        bo w koncu jak sama nazwa wskazuje biustonosz sluzy do ozdabiania...
        • edytaf5 Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 09:43
          Moze to glupie, ale ja tez kiedys nosilam stanik dla ozdoby... Mam bardzo maly
          biust i trudno bylo w ogole kupic na niego jakies 70a (nie bylam uswiadomiona).
          Jak juz znalazlam troszke pasujacy stanik, to nosilam go, ale ze uwazalam, ze
          moj biust nie wymaga podtrzymania, to pelnil on wlasnie funkcje ozdobna ;) Alez
          ja glupiutka bylam ;)
      • wiedzma.jaga Re: Najgłupsze teksty klientek 02.01.09, 21:37
        Bardziej od ozdoby mnie uderzyło to:
        > - Nie ma mowy. W 70 na pewno mi się zrobią balerony. Ja unikam dopasowanych ubrań.

        Według tej pani kupowanie dopasowanych staników jest zbędne. Jakoś wątpię że jest zadowolona ze swoich strojów, jeśli się tak bardzo boi zostać "baleronikiem". Szkoda, bo dobrze dopasowane ubrania mogą wiele zdziałać.
      • mefistofelia Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 13:12
        ej.... czekajcie... co w tym co ta pani powiedziala takiego "lomatko"?
        przeciez to najpopularniejsze niemal poglady posrod nieuswiadomionych kobiet.
        wiekszosc z nas przed uswiadomieniem bala sie ciasniejszego obwodu z powodu
        domniemanego zagrozenia baleronami na plecach.
        nie pamietacie?
        nie mam pojecia na jakiej podstawie posadzacie ja o niezadowolenie ze swojego ciala.
        • roza_am Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 15:20
          E tam, ja się nie bałam baleronów, tylko uduszenia :). Skoro stanik o szerszym
          obwodzie mnie cisnął, to przecież ciaśniejszy tym bardziej.

          A cytowana pani powiedziała, że generalnie unika obcisłych ubrań. Stąd pewnie
          skojarzenie, że za swym ciałem nie przepada.
          • mefistofelia Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 16:23
            e tam. predzej noszenie obcislych ubran swiadczy o tym ze ktos nie lubi swego
            ciala i chce je pokazac z jak najgorszej strony. one maja byc dopasowane ;)

            jak dla mnie tamta pani to idealny material do uswiadamiania. wystarczy
            powiedziec, ze w dobrym staniku plecy beda gladsze
            • roza_am Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 16:59
              Źle zacytowałam, była mowa właśnie o dopasowanych :)

              Wiesz, mam wrażenie, że pani była zbyt zamknięta na nowe treści i niegotowa na
              uświadamianie. No, ale to tylko wrażenie przez internet, trzeba by filmik
              zobaczyć, jej mowę ciała itp. - bez tego możemy tylko gdybać.
          • maith Re: Najgłupsze teksty klientek 03.01.09, 18:58
            Unika obcisłych ubrań, bo pewnie za małe miseczki wypchnęły jej część biustu na
            plecy...
      • nataliaolga Re: Najgłupsze teksty klientek 11.01.09, 17:30
        A ja ją rozumiem, całe życie mi mama powtarzała: kup większą spódnicę/koszulkę
        to będziesz wyglądała szczuplej. I na ogół coś w tym jest.
        65 noszę nie z dbałości o estetykę pleców, a biustu. Przy 71 pod biustem, mój
        tył zapewne wygląda dobrze w stanikach 75. W tych które noszę robią mi się
        obrzydliwe balony tłuszczu na plecach, tuż pod pachą. I żadną miarą nie jestem
        ich w stanie przepchać do miski.
        • wera9954 Re: Najgłupsze teksty klientek 11.01.09, 17:58
          nataliaolga napisała:

          > A ja ją rozumiem, całe życie mi mama powtarzała: kup większą spódnicę/koszulkę
          > to będziesz wyglądała szczuplej. I na ogół coś w tym jest.

          To Ci źle radziła. Z moich doświadczeń wynika, że za duże pogrubia.
          • ametyst89 Re: Najgłupsze teksty klientek 11.01.09, 18:52
            Zgadzam się.
            W gimnazjum rodzicielka kupowała mi rzeczy o rozmiar lub dwa za duże po to by
            ukryć jaka jestem chuda. Nie mogła ścierpieć myśli o obcisłym ciuchu na moim
            ciele :) Nie muszą mówić, że wyglądałam... dziwnie. :P W drugiej klasie się
            zbuntowałam i od paru ładnych lat cieszę się figurą :)
            • wera9954 Re: Najgłupsze teksty klientek 11.01.09, 19:20
              Tak, ja natomiast kiedyś kupowałam wielkie, bardzo luźne ciuchy, aby ukryć lekką
              nadwagę. W efekcie ta moja nadwaga nie wyglądała na niewielką, a sporą.
              Schudłam, ale gdybym się nie pozbyła worów, nadal wyglądałabym grubo. Teraz
              noszę ciuchy w dobrym rozmiarze, całkiem przylegające lub TROSZKĘ luźne. Jedynie
              spódnice noszę szerokie, rozkloszowane :) Jednak rzuciłam okiem na dział z
              odzieżą dla puszystych w H&M i niestety królują workowate bluzki i bardzo luźne
              spodnie, bojówki :(
              • ponura85 Re: Najgłupsze teksty klientek 11.01.09, 19:59
                Heh - ja kiedy pozbyłam się worów przez które właśnie miałam tylko
                większą nadwagę to odkryłam, że mam figurę :)
        • nataliaolga Re: Najgłupsze teksty klientek 12.01.09, 01:10
          Nie chodziło mi o noszenie worów, tylko o subtelną różnicę między koszulką przy
          ciele a obcisłą (przy której wychodzi jakiś wałek z brzucha czy boku).
          Czy tylko ja mam problem z wałkami na plecach, szpecącymi dobrze dobraną
          bieliznę? Niby mam 71 pod, ale nad stanikiem chyba sporo więcej. To nad górną
          krawędzią robią się "kłopoty". Gdybym miała więcej cierpliwości, to kupowałabym
          większe obwody i podszywała tylko dolną krawędź.
          • turzyca Re: Najgłupsze teksty klientek 12.01.09, 01:14
            Effuniak wspominala mi, ze uwzgledni ten problem i bedzie miala odpowiednie
            krawedzie.

            Aczkolwiek przy nastepnych zakupach sprawdz, co bedzie jak wezmiesz stanik z
            miska o 1 i o 2 wieksza. Moze jestes nietabelkowa? Bo bulka z tylu, ktorej
            jednakze nie da sie przepchnac do miseczki bywa objawem duzo za malego w miskach
            stanika.
          • wera9954 Re: Najgłupsze teksty klientek 12.01.09, 14:52
            Skoro tak, to w porządku ;) Rzeczywiście ubrania przy ciele, ale nie obcisłe
            wyszczuplają. Mam jedne takie spodnie i moje nogi wydają się w nich zgrabniutkie
            :) a kuper megapłaski :(
            • luincir Re: Najgłupsze teksty klientek 12.01.09, 19:49
              Chyba wielki offtop się zrobił, ale co tam ;-) Ja przez całe życie (czyli jakieś ostatnie dziesięć lat, bo wcześniej ciuchy kupowała mi mama ;p) unikałam dopasowanych spodni, bo żyłam w przekonaniu, że mam "wielki tyłek". Ale parę miesięcy temu kupiłam sobie fajne i tanie buty, na które żadne z posiadanych wówczas spodni nie chciały wleźć, zainwestowałam więc w rurki, mówiąc sobie, że wszyscy je teraz noszą, nawet znacznie grubsze dziewczyny, to nikt nie będzie na mnie dziwnie patrzył. I co? Okazało się, że jestem straszny szczypior ;D Usiąść mam na czym, owszem, biodra to najszersza cześć mojego ciała, ale w dopasowanych (nie obcisłych, wylewających biodra górą) ciuchach jestem klepsydrą, nie gruszką, o!
          • marciasek Re: Najgłupsze teksty klientek 17.01.09, 17:01
            nie tylko ty, ja mam to samo i z niecierpliwością czekam na feedback od
            doświadczonych forumek, bo bułom mówimy zdecydowane NIE!
    • papuka Re: Najgłupsze teksty klientek 14.01.09, 16:24
      Co do tego uświadamiania to przypomina mi się jak kiedyś przyjaciel pokazał mi
      różnicę między moimi słuchawkami a jego. Testowane na tej samej piosence. Zawsze
      byłam przekonana że moje słuchawki są ok :) Przekonał mnie że najlepiej jest
      przetestować najpierw to co lepsze a potem gorsze. Zapewniam że to działa :)
      Swój pierwszy stanik w rozmiarze 70j kupiłam na ebay. Przesyłka dotarła w ciągu
      kilku dni i od wczoraj z dumą go noszę :) Dzisiaj postanowiłam zdjąć 70j i na
      chwilę założyć 75D. Stanik w ciągu kilku chwil wylądował w śmietniku :D
      • mam_to_w_nosie Re: Najgłupsze teksty klientek 15.01.09, 11:28
        Coś jest na rzeczy, że najłatwiej się przekonać testując właśnie w tej
        kolejności. Ja nie zmieniłam rozmiaru aż tak bardzo, bo mój biust
        mega-duży nie jest, więc w naszych sklepch udawało mi się kupować na
        siebie biustonosze, ale zawsze miałam kłopot z obwodem - mega-rozciągliwe
        70, a 65 brak, skracałam, kombinowałam, szukałam firm/modeli z jak
        najwęższymi obwodami i wydawało mi się, ze jest OK, nie idealnie,
        ale OK. Dopiero jak kupiłam pierwszy dobrze dopasowany stanik, zaczęłam
        w nim chodzić, a potem wróciłam do czegoś starego, to poczułam jaka
        kolosalna jest różnica. Niestety na razie jeszcze muszę raz na jakiś
        czas cierpieć bo mam jeden naprawdę dobrze dobrany stanik, jedną
        średnio dobraną Gaie i dwa stare - niestety czasami ze względu na
        kolory muszę sięgać po stare, ale nie poddaję się i szukam dalej,
        żeby chociaż taki minimalny podstawowy zestaw dobrze dopasowanych
        biustonoszy skompletować.
    • melamina ze świeżego udoju :o) 17.01.09, 15:51
      Klientka: Proszę pani, ja potrzebuję jakiś jasny stanik.
      Ekspedientka: Jaki rozmiar?
      Klientka: U was to jakiś dziwny, o tu mam zapisane (65J), ale w Triumphie to ja
      noszę normalne 75D.
      Ekspedientka: To ja pani podam 65J i sprawdzimy, czy nic się nie zmieniło od
      ostatniego razu.
      Podaję. Pani mierzy. Woła mnie.
      Klientka: No widzi pani? Świetnie leży! A w tym Triumphie to jakiś taki mam
      biust nie podtrzymany. Jednak co marka to marka.
      Oczywiście, jak już pozbierałam szczękę wyjaśniłam, że poza marką znaczenie ma
      też rozmiar. Tłumaczenie musiało zawierać również krótki wykład na temat tego co
      znaczy liczba, a co litera w rozmiarze.
      • melamina Re: ze świeżego udoju :o) 17.01.09, 15:57
        Może niekoniecznie o klientkach, ale świetny przykład dlaczego nie powinno się
        zabierać na zakupy facetów (a niektórych powinno się zostawić w lesie).
        Pani mierzy prosty, codzienny stanik. Pokazuje się panu.
        Pan: Wyglądasz jak zakonnica. Ściągaj tę szmatę.
        Pani mierzy elegancki, klasyczny, cały koronkowy.
        Pan: Chyba nie wyjdziesz w tym kurestwie na ulicę?
        Nic nie kupili.
        • marciasek Re: ze świeżego udoju :o) 17.01.09, 17:09
          protestuję! ja na każde zakupy uwielbiam chodzić z moim TŻ. Na stanikowe
          również. Z dwóch powodów. Po pierwsze, to on jako perfekcjonista powstrzymuje
          mnie przed kupieniem absolutnie każdego w miarę dobrego stanika, bo JEST
          (pozostałość po dawnych czasach, kiedy na pytanie o głupie 80F panie odpowiadały
          zazwyczaj "ti-tu-tu, nie ma takiego numeru" no i kupowało się wszystko to, co
          było w miarę dobre tylko dlatego, że było dostępne, a w czymś chodzić trzeba) i
          pomaga mi wybrać te, które naprawdę idealnie na mnie pasują. Po drugie dlatego,
          że to jemu mam się w tych stanikach podobać, niech zatem wybierze wg swojego
          gustu. Co w tym złego?
        • marciasek i dodam 17.01.09, 17:15
          ...że prawdą świętą jest to, że niektórych facetów trzeba zostawić w lesie. Sama
          kilku takich spotkałam, zanim nie trafiłam na tego Jedynego...
        • myszanka_88 Re: ze świeżego udoju :o) 04.03.09, 21:59
          melamina napisała:

          dlaczego nie powinno się
          > zabierać na zakupy facetów (a niektórych powinno się zostawić w
          lesie).

          Najlepszy tekst na świecie ;) Poprawił mi humor :D


      • melamina a teraz o mamach 17.01.09, 16:13
        Pani (dorosła kobieta, sama za siebie płaci) przyszła z mamą, jako siłą
        doradczą. Spoko. Wolny kraj.
        Pani nie wie, jakiego rozmiaru potrzebuje. Pytam co nosi do tej pory, oglądam
        jak w tym wygląda, podaję coś co mi się wydaje odpowiednie (tak, to się da
        zrobić na oko, bez centymetra, wystarczy trochę doświadczenia; mam trafialność
        rzędu 60-70%, rzadko mylę się o więcej niż 1 miskę).
        Ekspedientka: Proszę przymierzyć ten i mnie zawołać. Jak ustalimy rozmiar podam
        pani wszystko co w tym rozmiarze mam.
        Klientka mierzy, woła, oglądam, idę w półki.
        Przeglądam wszystkie wieszaczki, szuflady i szafki po kolei (bo tak najłatwiej
        nic nie przeoczyć).
        Nagle znienacka mama z drugiego końca sklepu: A z tego będzie dla niej rozmiar?
        Ekspedientka: Zaraz sprawdzę, jak będzie to podam.
        Mama: No dobrze. A z tego?
        Ekspedientka: Jak skończę na tych półkach to tam podejdę i sprawdzę.
        Mama: Ale ten jest taki piękny.
        Ekspedientka z uśmiechem: O, nie tylko ten. Podam pani córce wszystko co mam w
        jej rozmiarze, będzie miała z czego wybierać.
        Zanoszę do przymierzalni naręcze staników.
        Pani mierzy, mama co chwilę zagląda.
        Mama: Przecież ten stanik jest na nią za wielki! O, tu odstaje tu!
        Ekspedientka: No troszkę będzie na tej piersi luzu, bo pani ma lewą pierś
        mniejszą niż prawą, a stanik trzeba dobrać do większej piersi.
        Mama: No ale jak to wygląda, takie puste miejsce?
        Ekspedientka: Lepiej niż buła w za małej misce. Zresztą to nie zdrowo dla piersi
        być uciskaną przez za małą miskę.
        Klientka się wyraźnie waha.
        Ekspedientka: Podać pani mniejszy?
        Klientka: Poproszę.
        Przynoszę mniejszy. Od razu większa pierś wypływa górą. Klientka przyznaje mi
        rację. Ale mamie się podoba.
        Bawimy się w ten sposób ok. 40 minut z kilkunastoma stanikami.
        W pewnej chwili słyszę szepty z przymierzalni:
        Mama: Jak to możliwe, że masz G? Przecież schudłaś a poprzednio miałaś E.
        W końcu pani wychodzi bez stanika, bo nie może się zdecydować czy woli mieć
        stanik trochę za mały, czy trochę za duży.

        • glupia_ekspedientka Re: a teraz o mamach 17.01.09, 22:13
          Mamy i faceci to zmora. Mamy nawet bardziej, bo one przecież noszą
          staniki i wiedzą lepiej niż głupia ekspedientka.
          Zmorą jest też udowadnianie, że stanik jest przecież za duży, bo:
          1. odstaje, jak pani się zgarbi
          2. do miseczki można wsadzić palec
          3. nic się w pierś nie wrzyna.
        • bbkk Re: a teraz o mamach 20.01.09, 15:22
          podziwiam
          ja bym nie miała tyle cierpliwości
      • bbkk fajna klientka :-) 20.01.09, 15:15

    • myszka.xww Nie klientki, ale.. 17.01.09, 22:14
      wiem, nieladnie podsluchiwac :P

      Sklepik malenki, chinszczyzna nadziewany, aczkolwiem gacie cieple z
      nogawkami na wystawie mieli. To i wlazlam. Sprzedajaca babeczka
      rubaszna machnela ku mnie reka i poszla z biustnikiem do
      tzw "przymierzalni". Po chwili slysze glosik dziewczecy zabarwiony
      lekka nutka zmarudzenia:
      - Ale on mi robi tak na boki, a ja bym chciala na srodku miec....
      na to glos drugi, znacznie bardziej dojrzaly, aczkolwiek, ze tak
      powiem, z lekka wqrwem podbarwiony:
      - na srodku, to panowie wacka nosza. A cycki sa dwa.

      Poleglam. Majciochow nie kupilam.
      • melamina Re: Nie klientki, ale.. 17.01.09, 22:47
        To mi przypomina panią "ja mam 80C i proszę mi nie wmawiać, że nie,
        bo ja noszę stanik dłużej niż pani po świecie chodzi" sprzed kilku
        dni.
        Nie przymierzyła żadnego z pokazanych jej staników, mimo że
        rozłożyłam przed nią wachlarz 80C (mam tego dużo, bo mało kto z takim
        rozmiarem wychodzi...), ponieważ miały wysokie fiszbiny na mostku, a
        takie fiszbiny "robią takie dwa ohydne cyce, zamiast tak stulać
        piersi".
        Ponieważ pozwoliłam sobie na komentarz (i demonstrację, bo miałam na
        sobie Tango plunge), że biustonosz o króciutkich fiszbinach, ale w
        dobrym rozmiarze też piersi rozdziela, a stulone piersi to efekt za
        małego stanika, nie spodziewam się pani więcej u siebie zobaczyć...

      • monissska Re: Nie klientki, ale.. 17.01.09, 23:34
        > - Ale on mi robi tak na boki, a ja bym chciala na srodku miec....
        > na to glos drugi, znacznie bardziej dojrzaly, aczkolwiek, ze tak
        > powiem, z lekka wqrwem podbarwiony:
        > - na srodku, to panowie wacka nosza. A cycki sa dwa.

        litości :D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D
      • ametyst89 Re: Nie klientki, ale.. 18.01.09, 18:27
        > - Ale on mi robi tak na boki, a ja bym chciala na srodku miec....
        > na to glos drugi, znacznie bardziej dojrzaly, aczkolwiek, ze tak
        > powiem, z lekka wqrwem podbarwiony:
        > - na srodku, to panowie wacka nosza. A cycki sa dwa.

        Co proszęęę xD
        • beniutka_bo Re: Nie klientki, ale.. 18.01.09, 18:48
          i znów kompa zaplułam,muszę się z Wami oduczyć siedzieć przy kompie z herbatą :]
      • marciasek Re: Nie klientki, ale.. 20.01.09, 01:41
        umarłam... :)))))))
        tekst jakby żywcem wyjęty z Włatców Móch :))
      • bbkk Padłam :-)))))))))) 20.01.09, 15:24

      • naila Re: Nie klientki, ale.. 05.03.09, 13:28
        > tzw "przymierzalni". Po chwili slysze glosik dziewczecy zabarwiony
        > lekka nutka zmarudzenia:
        > - Ale on mi robi tak na boki, a ja bym chciala na srodku miec....
        > na to glos drugi, znacznie bardziej dojrzaly, aczkolwiek, ze tak
        > powiem, z lekka wqrwem podbarwiony:
        > - na srodku, to panowie wacka nosza. A cycki sa dwa.

        Leżę. Dosłownie :DDDDDDDDDD Dobrze, że kawę wcześniej odstawiłam, bo też by
        leżała :)
        • wielebnna Re: Nie klientki, ale.. 30.11.09, 08:43
          naila napisała:

          > > tzw "przymierzalni". Po chwili slysze glosik dziewczecy zabarwiony > > lekka
          nutka zmarudzenia:
          > > - Ale on mi robi tak na boki, a ja bym chciala na srodku miec....
          > > na to glos drugi, znacznie bardziej dojrzaly, aczkolwiek, ze tak
          > > powiem, z lekka wqrwem podbarwiony:
          > > - na srodku, to panowie wacka nosza. A cycki sa dwa.
          >
          > Leżę. Dosłownie :DDDDDDDDDD Dobrze, że kawę wcześniej odstawiłam, bo też by>
          leżała :)
          >
          ROTFL :):):):)
    • glupia_ekspedientka Push-up 1. 27.02.09, 12:53
      K ogląda biustonosze, E prezentuje modele... wybór pada na miękki,
      czarny balkonik.
      K: A ten jest w rozmiarze 70D?
      E: Nie, ale sądzę, że dobrałybyśmy inny rozmiar, 70 to chyba jest
      dla pani za duży obwód (pomimo puchowej kurtki widać, że pani jest
      drobna i szczupła)
      K: No dobrze, to proszę mi pokazać stanik dla mnie.
      E podaje 65E w celach pokazowych, w końcu nie jest wróżką...
      K: Ale to jest jakiś PUSH UP, cała pierś mi się górą wyleje. Nie,
      nie, ja dziękuję, ja noszę Freye, ja mam swój sklep gdzie wchodzę i
      pani już wie, co mi podać, do widzenia!

      E notuje: kupić rentgen. Kurtyna :)
    • glupia_ekspedientka Push up 2. 27.02.09, 12:56
      K: Szukam usztywnianego stanika w rozmiarze 75D albo 80B.
      E: Nie mamy staników usztywnianych, ale wydaje mi się, że nosi pani
      biustonosze ze zbyt luźnym obwodem, może spróbuje pani miękkiego
      biustonosza w innym rozmiarze?
      K: Nie, nie, mierzyłam już miękkie, to nie dla mnie, a rozmiar
      zawsze można dobrać, do widzenia!

      Ale zwróććie uwagę, że pani w sumie dobrze przeliczała rozmiary! ;)
      • kuraiko Re: Push up 2. 04.03.09, 17:42
        a właśnie miałam Cię zapytać o push-upową kwestię ;)

        otóż wysłałam (znowu...) CV do sklepu z bielizną. to pewnie jeden
        albo z "lepszych" bieliźniaków gdzie są obwody od 70 i miski do F/G
        (wooow), mam nadzieję, że nie taki z "chińczykami" :/ bo wiem tylko
        na jakiej ulicy, a tam jest kilka różnych, ale nie ważne.

        zastanawiałam się nad sytuacją, że przychodzi klientka prosząc o
        push-upa 75B ;) i jakimś cudem da się obejrzeć w przymierzalni no i
        ja widzę te mega seksi buły i kreskę...
        no i co w takiej sytuacji? jeśli by pannie obwód podjeżdżał, to bym
        mogła zaproponować mniejszy obwód i miska przeliczona.
        ale te buły?? wiele dziewczyn uważa, że to jest spoko i nie wiem czy
        odważyłabym się powiedzieć, że miska za mała, skoro pannie zależy na
        takim efekcie :/

        co robisz w takiej sytuacji? niby pisałaś, że tylko miękkie staniki,
        ale i w takich buły i krecha się robią ;)
        • glupia_ekspedientka Re: Push up 2. 04.03.09, 17:58
          Zawsze mówię, że stanik za mały, proponuję inny, ale jeśli
          informacja nie dociera, to trudno.
          Ziarno zostało zasiane, może kiedyś wykiełkuje ;)
    • beniutka_bo skąd sie biorą piersi? 04.03.09, 20:58
      Dziś obserwowałam koleżanki kupujące staniki-fachowy bra-fitting był.
      Dziewczątka drobnej budowy, ale i tak nieco urosły (z 7B na 60DD i z 75B na
      60FF). Zakup-sztuk jeden jak na razie- dokonany.
      Wychodzimy, jedna nie może otrząsnąć się ze swojego nowego 60FF...

      M: "Skąd mi się wzięły takie piersi?"
      -One tam były,tylko rozmiar hmmm
      M:"Już wiem! Spod pachy!"
      Jakoś tak to szło.

      I kolejny:
      M: "ej, w ten stanik można grejpfruty włożyć
      - a co? Ty nie masz grejpfrutów?"
      M:"ja mam pomarańcze"

      Chociaż myslę,ze to nalezałoby raczej do kategorii "odkrywcze teksty
      ostanikowanych" lub "humor nawróconych" :]
      • anetaw2 Re: skąd sie biorą piersi? 05.03.09, 08:17
        >humor nawróconych

        to świetne określenie,
        ważne że COŚ tam załapały i wyszły dobrze ostanikowane
        • beniutka_bo Re: skąd sie biorą piersi? 05.03.09, 14:21
          nie,no akurat one to ogólnie dziewczęta podatne na ostanikowanie:)

          ale czasem taki beton się trafia-dziewczyna może taka jak ja,tylko biust chyba
          większy i opowiada,jak była w sklepie i mierzyła staniki:
          No chcę 85C (Boże,widzisz i nie grzmisz!!!???),a kobieta do mnie,ze za duży
          obwód będzie!A ja przecież takie noszę i wiem chyba,jaki mam rozmiar!W węższym
          się uduszę!
          Święte oburzenie....
    • nathd Re: Najgłupsze teksty klientek 05.03.09, 14:28
      Uświadamiam koleżankę od dawna, ale ona dalej na pytanie: jaki Pani nosi rozmiar
      odpowiada: "no, B,...C, 70". Szczęka mi opada:( (Powinna nosić 65D, ale nigdy
      nie mówi: "Noszę D")
    • ptasia Podsłuchany bra fitting 27.04.09, 21:48
      Wiem, że brzydko podsłuchiwać, ale...
      Miejsce akcji: Selfridges, Londyn, ja w kabinie obok klientki (K) korzystającej
      z brafittingu.
      E (ekspedientka): Jaki ma pani stanik teraz na sobie?
      K (po głosie sądząc, ok. 60 lat): 36C.
      E: Hmmm... (pauza, pewnie mierzy)... Bo powinna pani nosić 32 [miski nie
      dosłyszałam).
      K (zszokowana); Pani żartuje!
      E tłumaczy, czemu stanik źle leży, że podjeżdża, a miska za mała.
      K: Czyli cały czas źle robiłam?!
      E wychodzi po staniki.
      K sama do siebie w pustej przymierzalni: Dobry Boże! (w oryg. Good God!)
      Potem niestety było trudniej, bo pani w 32 było za ciasno i zażądała
      natychmiastowego zdjęcia (w sumie po rozciągniętym 36 trudno się dziwić), a
      potem wyszłam z przymierzalni.
      "Good God!"
      A, tak btw dostępność surowca (w UK w stanikach można się tarzać) bynajmniej nie
      oznacza dobrego ostanikowania: takie kwiatki widziałam na ulicach Londynu, od
      mega buł do spanieli, o zapięciach na karku nie mówiąc, że głowa mała.
    • wielebnna Re: Najgłupsze teksty klientek 30.11.09, 00:52
      podrzucę swój własny tekst:
      poinformowałam urocze panie handlujące na straganie na ich propozycję dobrania
      uroczego stanika , że noszę 75 K i na propozycję "naprawdę dużego stanika 95F"
      zapytałam czy mam sobie pod pachę wsadzić pluszowego misia, żeby mi obwód trzymał
      • wronki12 Re: Najgłupsze teksty klientek 30.11.09, 02:10
        oplułam ekran - ale może faktycznie misio by potrzymał :)
      • agus2412 Re: Najgłupsze teksty klientek 30.11.09, 09:12
        Świetny tekst z misiem! :)
        • kalibetre Re: Najgłupsze teksty klientek 30.11.09, 23:50
          Kolejny przykład tym razem piżamowy
          K: Jakieś piżamy mi proszę pokazać, tylko ładne.
          E: pokazuję kilkanaście wzorów, tłumaczę sprawę krojów i materiałów itp
          K: badziewne takie, tylko ta mi sie podoba ale tylko w takich kolorach macie,
          nic innego bo te kolory jakies takie beznadziejne, a z innymi spodaniami itp.?
          E:(Na końcu języka mam zawsze - nie nieładne czy brzydkie tylko się po prostu
          pani nie podobają. Wracając do tematu piżama występuje w 4 wersjach
          kolorystycznych co się naprawdę rzadko zdarza, na wieszaku wiszą dwie dwie mamy
          jeszcze nierozpakowane) Pytam grzecznie jaki kolor by Panią interesował,
          dowiaduję się że pomarańczowy, jakby pomarańczowy był to by na pewno kupiła bo
          uwielbia. Traf chciał że akurat miałam :) pokazuję i słyszę: EEe, nie chce mi
          się mierzyć wogóle to przyjdę innym razem, już się śpieszę itp itd....
          Dodam że spędziłam conajmniej 30 minut pokazując K. nasz asortyment i nie
          wspominała ani słowem że jej się śpieszy. Wiecie jakie to uczucie kiedy się
          produkujecie, przez kilkanaście minut omawiacie wszystko po kolei,
          rozpakowujecie kolejne rozmiaru i kolory a na końcu okazuje się że Pani tylko
          udaje, że przyszła z zamiarem zakupu, a tak naprawdę przyszła miło według niej
          spędzić czas? I nawet "nie chce jej się zmierzyć". Rozwala mnie to.
      • jessieq.pl Re: Najgłupsze teksty klientek 26.05.11, 18:28
        To jest właśnie to, jak kupuję w Triumphie lub innych sklepach i mówię obwód powiedzmy 70 miseczka C i okazuje się, że za mała bo powinna być D to pani radzi w obwodzie wziąć 75 a zostawić miseczkę C więc nie dziwię się, że większość z nas ma źle dobrane biustonosze:)
    • alex_k Re: dziwne teksty klientek 24.06.10, 09:29
      Tekst nie tyle głupi, co inspirujący :-)
      Ekspedientka obsługuje jednosześnie 2 klientki, które przyszły
      jednocześnie. W sąsiadujących przymierzalniach, pomaga na zmianę
      jednej i drugiej. Jedna z nich w pewnym momencie niecierpliwie
      przywołuje ekspedientkę, ta odpowiada, ze już podchodzi, tylko poda
      pani w sdrugiej przymierzalni biustonosz do założenia, na co
      klientka odpowiada oburzona "ale ja powinnam być pierwsza, bo ja mam
      przecież WIĘKSZE PIERSI!"
    • zupa_grzybowa 75HH = normalne 75E 19.01.11, 15:07
      Może nie najgłupszy, ale zadziwiający.
      Klientka przyszła po stanik w rozmiarze 75E. Mówi, że ma już dobrany Shock Absorber. Już przez kurtkę widać, że na pewno dużo większy jest potrzebny. No ale nic, podaję 75E, którego nie da się nawet założyć, tak jest za mały. Pytam, czy naprawdę nosi 75E z brytyjskiej rozmiarówki.
      Klientka: To są różne te rozmiarówki, ale tak normalnie to noszę 75E.
      Pokazuje stanik, w którym przyszła, na metce 75HH.
      Ja: Aha, czyli nosi pani 75HH, a nie 75E.
      Klientka: Czyli w tradycyjnej rozmiarówce 75E?
      Ja: Nie, w żadnej rozmiarówce nie będzie na panią dobre 75E. Po prostu nosiła pani zły rozmiar stanika.
      Później zapisałam na karteczce rozmiar 75HH i mówię:
      Proszę nigdy w żadnym sklepie nie pytać o 75E, bo będzie o wiele za małe. Z brytyjskich staników proszę szukać 75HH, a w polskiej rozmiarówce to będzie większa literka, na pewno nie mniejsza.
      Klientka: No tak, ale kiedyś nie było 75HH, kupowałam 75E i były dobre.
      • milstar Re: 75HH = normalne 75E 19.01.11, 17:50
        A tu akurat czepiałabym się ekspedientki. Spotkałam się u jednej z tekstem: bo ta brytyjska rozmiarówka jest inna, stąd taki dziwny rozmiar - a potem klientka jest święcie przekonana, że nosi to samo, tylko pod inną nazwą
        • aleksandralm Re: 75HH = normalne 75E 19.01.11, 19:24
          Powiedzialabym ze tu sie msci branie opornej na zmiany klientki "sposobem" - czyli wmowienia jej ze to jest to samo co nosila tylko w innej rozmiarowce...
          Zreszta co tu duzo gadac, czasami nie ma wyjscia i chcac ostanikowac czy kogos z rodziny, kolezanke itd mowimy im takie rzeczy...
          • zupa_grzybowa Re: 75HH = normalne 75E 19.01.11, 20:19
            Tak, ale to kłamstwo ma krótkie nogi. Potem klientki między wizytami w uświadomionym sklepie kupują sobie na przykład Calvina Kleina 80C (prawdziwy brytyjski rozmiar 75F). Albo mówią "normalnie to mam 75A, a u państwa kupowałam jakiś dziwny - 65D". A to, że inaczej leży, często tłumaczą sobie lepszą jakością i krojem naszych marek.
        • ania.kar Re: 75HH = normalne 75E 20.01.11, 13:18
          > A tu akurat czepiałabym się ekspedientki.

          Ja bym tak od razu nie osądzała ekspedientki. Czasami kobiety słyszą to, co chcą słyszeć. Szczególnie jak dochodzi do nich, że całe życie nosiły zły rozmiar stanika, to próbują sobie to jakoś wyjaśnić np. naginając fakty ;)
          A często bywa i tak, że jak dostają dużo nowych informacji przy takiej pierwszej wizycie w "uświadomionym" sklepie, to mogą nie wszystko zapamiętać. Usłyszą coś o tym, że brytyjska rozmiarówka jest inna, a czym się różni to już zapomniały i coś tam sobie dopowiedzą.
    • glupia_ekspedientka Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 12:34
      GE - głupia ekspedientka
      K - klientka
      GE: W czym mogę pomóc?
      K: Szukam jakiegoś taniego prezentu dla synowej... może jakieś majtki?... Macie w przecenie?
      GE: Oczywiście, a w jakim rozmiarze?
      K: No takie jak pani ma dupsko, że tak powiem.

      Kurtyna!
      • mauske Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 12:44

        K: No takie jak pani ma dupsko, że tak powiem.



        wymiękłam... pozdrawiam teściową!
        • kasiadj07 Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 12:53
          Szczękę zbieram z klawiatury...
          • beniutka_bo Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 17:20
            padłam i ja :]
            • effuniak Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 17:46
              Cóż za urocza "mamuśka"....

              hihihihiiiiiii
      • maheda :D :D 21.01.11, 12:56
        Taaaaakkkk...
        Niektóre klientki bywają zachwycające... :-)
      • anka_z_lasu Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 20:58
        Jeśli udało Ci się zachować standardy obsługi klienta nie kopnąć klientki w jej własne dupsko, to masz moje najwyższe uznanie ;)
        • glupia_ekspedientka Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 21.01.11, 21:35
          No coś Ty, jestem profesjonalistką. Na chwilę mnie zatkało, ale z kamienną twarzą powiedziałam twardo "XL!"
          I tak niczego nie kupiła...
      • jessieq.pl Re: Umarłam i muszę się tym z Wami podzielić! 26.05.11, 18:24
        Dobrze i sprawnie potrafi ocenić rozmiar:D
    • glupia_ekspedientka 85C 21.01.11, 21:45
      Dzisiaj był wysyp. Osoby dramatu - tak jak zawsze.
      K: Szukam koronkowego stanika z odpinanymi ramiączkami.
      GE: A w jakim rozmiarze?
      K: 85-90 C
      GE: Hm, no niestety, takiego rozmiaru pani u nas nie znajdzie, ale to nie znaczy, że nie ma dla pani stanika. Musiałabym panią zmierzyć i dobrać rozmiar, bo u nas jest trochę inaczej...
      K: Zmierzyć?! Ja NIGDY nie mierzę staników!
      GE: Yyy... to jak pani kupuje?
      K: No biorę 85C! Proszę pani, czy ja wyglądam jak dziesięcioletnia siusiumajtka?!
      Podaję 85F z wypatrzonego przez panią modelu na to hipotetyczne 80H (oceniane przez sweter i spod kurtki). Pani zapina stanik pod biustem NA SWETRZE.
      K: No, może...
      Zmienia zdanie i idzie mierzyć.
      Zza zasłonki słyszę:
      K: Za mały. A nie ma pani 90?
      GE: Z tego stanika niestety nie mam...
      K: Nigdzie staników w tym mieście dostać nie można, no taki problem, do Szczecina muszę jeździć, tylko tam mają!

      Kurtyna (pozdrawiamy szczęśliwe szczecinianki)! :)
    • kasienka.body Re: Najgłupsze teksty klientek 04.02.11, 10:43
      Miałam ostatnio klientkę. Przyszła z biustem pod pachami, spłaszczonym za małym bezfiszbinowym stanikiem. Dobrałyśmy gładki, czarny stanik w odpowiednim rozmiarze.
      W końcu piersi pani się odnalazły z przodu klatki piersiowej, nabrały ładnego kształtu, po czym pani parsknęła śmiechem i stwierdziła, że jej biust wygląda jak cytuje "kupa na łące" :D
      Podziwiam otwartość umysłu i bogactwo skojarzeń ;)
      • paula_aulap może chodziło o krowie placki? :P hehh n/t 04.02.11, 13:05
    • glupia_ekspedientka Nic nie mamy... 15.03.11, 18:40
      K - klientka, GE - głupia ekspedientka:
      GE: W czym mogę pomóc?
      K: Ale tu macie same duże rozmiary!
      GE: Nie, mamy wszystkie rozmiary, i duże, i małe.
      K: Ale same miękkie!
      GE: Tam jest cała ściana usztywnianych biustonoszy.
      K: To ja dziękuję (kurtyna).
    • mauske Re: Najgłupsze teksty klientek 04.04.11, 20:48
      Mój ulubiony wątek ;-))
      Teraz coś od nas, świeżynka z dzisiaj:

      otwierają się szeroko drzwi i słychać:
      - macie duże staniki?
      - mamy!
      - to ja przyjdę z biustem!
      trzasnęła drzwiami i już jej nie było.

      • mauske i jeszcze jeden... 04.04.11, 20:58
        z serii tragikomedii:

        Kilka dni temu pani kupiła stanik, zamieniłyśmy bezfiszbinowca przyciskającego biust do brzucha w okolicach pępka na cudną pół usztywnioną Delfinę 95H. Efektem pani była zachwycona, szczególnie po założeniu elastycznej bluzeczki. Cały sklep słyszał te ochy i achy...
        Dziś przyszła wymienić, jak to określiła, na "właściwy rozmiar". Pytam, co jest nie tak, a pani mi na to, że może i owszem, on biust unosi i z boków wybiera, ale ma jedną ZASADNICZĄ WADĘ... powoduje, że ubrania wcześniej szyte na miarę u krawcowej nie pasują w biuście, bo ten jest za wysoko... Kategorycznie zażądała "takiego samego rozmiaru, ale żeby piersi były nisko, żeby żakiety dobrze leżały". Ręce mi opadły, wyszła obrażona, bo nie chciałam jej już nic "płaskiego" szukać.
        Też macie czasem dość tej roboty?
        • bebe.lapin Re: i jeszcze jeden... 15.04.11, 21:09
          a dalas namiar na biubiu? :)

          (np.ja co prawda nie expedientka, ale przy okazji zamawiania biubluzek od razu wzielam w tajemnicy dla kolezanki koszule, bo jakosc nie widze punktu wspolnego z jej koszulami i nowymi stanikami, w ktore sie przyodzieje niebawem dzieki mnie :D).
          • mauske Re: i jeszcze jeden... 16.04.11, 21:25


            > a dalas namiar na biubiu? :)


            jasne, ale ona nie była zainteresowana, chodziło o to, że "uszyte na miarę" nie pasują.
            miara zdejmowana była w starym, koszmarnie źle dopasowanym staniku.
        • kotwtrampkach Re: i jeszcze jeden... 19.04.11, 22:32
          ja mam wrażenie, ze nie wszystko przeskoczymy - moja mama tak samo tłumaczyła niechęć do zmiany stanika. Więcej udało się zdziałać kiedy trochę schudła.
          Mauske, śmiej się, ale ja trochę rozumiem - jest taki zal, że wszystkie ciuchy przestają pasować.. A czasem wydało się na nie niemałą kasę i miało nadzieję, ze posłużą dłużej.. Albo po prostu kobiety nie stać na wymianę garderoby - miałam tak po diecie - niby jest radość, lepiej sie czuję, dobrze wyglądam - ale co włożyć do pracy ..
    • devoska Re: Najgłupsze teksty klientek 16.04.11, 21:27
      klientka już na oko miała nie więcej niż 65 a miseczka zapewne oscylowała w okolicach H w tymże obwodzie.Jej tekst wprawił nas,doświadczone solidnie i na głupote odporne,w niezle osłupienie :))


      JA:a w jakim rozmiarze Pani do nas przyszła?(po calej epopei czym się zajmuję)
      KLIENTKA:ja to już nie wiem i nie patrzę na rozmiary bo czasem noszę 75D a czasem samo 75
      JA:eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee :o
      • mauske Re: Najgłupsze teksty klientek 16.04.11, 21:35
        devoska napisała:

        > klientka już na oko miała nie więcej niż 65 a miseczka zapewne oscylowała w oko
        > licach H w tymże obwodzie.Jej tekst wprawił nas,doświadczone solidnie i na głup
        > ote odporne,w niezle osłupienie :))
        >
        >
        > JA:a w jakim rozmiarze Pani do nas przyszła?(po calej epopei czym się zajmuję)
        > KLIENTKA:ja to już nie wiem i nie patrzę na rozmiary bo czasem noszę 75D a czas
        > em samo 75
        > JA:eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee :o


        moja jedna klientka ma idealnie dobranego Panacha 32H, ale nawet po ostanikowaniu (efektem była oczarowana) uparcie twierdziła, że ma w domu kilka z Triumpha 75E i leżą idealnie. Pewnie to klientki z tej samej kategorii ;-)
        • devoska Re: Najgłupsze teksty klientek 17.04.11, 10:43
          wysnułysmy wniosek,ze nosi same obwody :D
          • zmijunia.lbn Re: Najgłupsze teksty klientek 28.05.11, 12:14
            devoska napisała:

            > wysnułysmy wniosek,ze nosi same obwody :D

            W sumie dobre wyjście, jak nie może znaleźć odpowiednio dużej miseczki :D
    • mauske z lekko innej branży... 16.04.11, 21:32
      Przyszła dziś dziewczyna, bardzo młoda, ok. 19 lat, po stanik do sukni ślubnej. Zamieniłyśmy jej 75B na bardotkę z Avy 65E i wyglądała bosko! Była zachwycona, a po chwili ze łzami w oczach mówi, że krawcowa w salonie kazała jej przyjść na następną przymiarkę w staniku (uwaga!) DWA ROZMIARY ZA DUŻYM w miskach i dodatkowo włożyć do każdej z misek po 2 wkładki silikonowe, bo suknia wyszła za szeroka w biuście i źle leży. Trzeba powiększyć piersi! Wyobrażacie sobie, że są jeszcze TAKIE salony?
      • mauske i jeszcze z kategorii wiejskiej... 16.04.11, 21:42
        wchodzi facet:
        - majtki dla mojej żony macie?
        - mamy, jaki rozmiar?
        a on:
        - a taki na trzy zagrody będzie.
        • doris.sol Re: i jeszcze z kategorii wiejskiej... 16.04.11, 22:09
          Ajjjj...Lubic,lubic!Bardzo mi sie podobac!Bardzo rozbawic!!! hi hi ;-)
      • besame.mucho Re: z lekko innej branży... 18.04.11, 17:09
        Mam nadzieję, że podpuściłaś dziewczynę, żeby walczyła o swoje, a nie dała sobie wmówić, że jak jej źle uszyli suknie, to ONA ma się dopasować do niej i kombinować z wkładkami.
        Szczęka mi aż opadła, chociaż historii o salonach sukni ślubnych słyszałam tyle, że nic już nie powinno dziwić.
    • mauske Re: Najgłupsze teksty klientek 17.04.11, 12:02
      - dzień dobry, czy są BIStonosze na fiszbOnach?

      noł koments.
      • snowflake86 Re: Najgłupsze teksty klientek 17.04.11, 12:11
        znaczy na ościach? ;)
        • turzyca Re: Najgłupsze teksty klientek 17.04.11, 17:04
          No tak historycznie patrzac i uznajac, ze wieloRYB to faktycznie ryba, to rzeczywiscie biustnosze sa na osciach. ;)
          • myff Bistonosze 18.04.11, 19:51
            Obśmiałam się jak fretka.
            Dziś rozmawiałam z koleżanką o jej przygotowaniach do ślubu, suknia już niby jest...ale ona sobie wymarzyła, że spod tej sukni muszą wystawać dwie cytuję "bułeczki". Powiedziałam jej szczerze, że to nie wygląda sexy tylko niechlujnie, a w jej przypadku- z całym szacunkiem wszystkie kobiety o drobnych piersiach- śmiesznie, bo biust ma bardzo mały. Na co ona, że nie prawda, bo jej koleżanka takie ma(bułki) i są fajne...próbowałam ją przekonywać do sztywnych effuniaków zwłaszcza halfów, ale ona chce buły i kropka...
    • nathd Re: Najgłupsze teksty klientek 18.04.11, 22:24
      Nie wiem czy to śmieszne czy raczej tragiczne, ale przyszła pani z córką po biustonosz ślubny. Okazało się że potrzeba rozmiar 65C, pokazuję kilka modeli, na co matka stwierdza, że córka potrzebuje z push-upem, bo córka ma mały biust a ma wyglądać na większy. Tłumaczę spokojnie, że rozmiar jest bardzo ważny, że push-up (w sensie 3cm gąbki) jest zły itd. Na moje wywody matka zakrzyknęła: "Ależ proszę pani moja córka nie będzie z takim małym biustem po mieście paradować!"
      Kurtyna.
      • devoska no i szczęka opadła 18.04.11, 22:34
        wchodzi klientka i rozgląda się po sklepie.zajęta inną klientką zagaduję tę pierwszą,oglądającą po około 3 minutach.z grzecznym uśmiechem:
        -czym mogę slużyć
        -(nadal się rozgląda) czy dostanę fleki do butów?
        -nie proszę pani.to sklep z bielizną.
        -a to fleków nie ma?

        ręce cycki opadają
      • jessieq.pl Re: Najgłupsze teksty klientek 26.05.11, 18:23
        Jeżeli wg mamy C to mały rozmiar to mnie zatkało:O
        • indigo-rose Re: Najgłupsze teksty klientek 27.07.11, 18:38
          Mnie to nie zatkało, bo 65C to JEST mały rozmiar - ale to decydowanie za córkę, że to za mały biust żeby chodzić bez wkładek... masakra.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka