satia2004 Nie karmić trolla :) 05.01.09, 19:46 Dziewczyny - Nottowear wylewa na forum frustracje związane z niekorzystnym odbijaniem się 'szarej strefy' na jej biznesie. Pewnie ma do tej frustracji pełne prawo. Tylko, że logicznymi argumentami jej nie przekonacie :) Dalsza dyskusja nie ma sensu - nie chcemy przepłacać więc uczestniczymy w kradzieży. Odpowiedz Link
nottowear Re: Nie karmić trolla :) 07.01.09, 10:16 Może faktycznie mój pierwszy post był mało precyzyjny i zbyt ogólny, ale wystarczyło przeczytać kolejne by się przekonać o moich intencjach. I tak: jeśli ktoś świadomie kupuje od osób, które sprzedają regularnie staniki, mają wystawione kilkadziesiąt sztuk, na pytanie o rachunek czy fakturę odpowiadają, że nie prowadzą działalność - to uczestniczy w kradzieży. Poniekąd okrada też samego siebie: logicznym bowiem jest, że gdy ktoś nie płaci należnych podatków, to skarb państwa ma mniej pieniędzy, a co za tym idzie dowolna działaność finansowana przez państwo (np. służba zdrowia) ma mniej kasy. Kto na tym cierpi? Ty i Twoi bliscy. I nie nazywaj mnie trollem, bo to również można uznać za zniesławienie. Zajęłam się tematem w moim odczuciu ważnym i po kilku wypowiedziach z tego wątku widzę, że nie wszystkim jest to obojętne. Odpowiedz Link
joankb Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 21:45 Popełniam, albo biorę udział w popełnianiu przestępstw skarbowych prawie codziennie: a) kupuję jaja i nabiał od Pani na placu i nigdy nie sprawdzam czy ma dzisiejszy kwitek, że zapłaciła placowe. b) czasem Pani przynosi mi ten nabiał do domu - ja placowego nie pobieram. Dodam, że ona prowadzi tę działalność ciągle - przynajmniej od paru lat. I bardzo często są to jajka czy ser, które wcześniej odkupiła od sąsiadek, nawet mówi od której, znam całą wieś. c) daję napiwki w restauracjach i u fryzjera d) nie zawsze biorę paragon w busie e) naprawiam sąsiadom usterki w instalacji elektrycznej - i raczej robię to stale, bezpłatnie co prawda, ale gdybym zarejestrowała taka dg i pobierała małe opłaty, każdy by się zgodził i poooodatek by był jak nic. f) sąsiad naprawia z kolei usterki wody i c.o. - jak wyżej g) jak oboje nie umiemy to korzystamy z usług lokalnej, emerytowanej złotej rączki. On też nie ma dg. h) jak byłam na życiowym zakręcie to udzielałam korepetycji - bez podatku i bez działalności. Uważałam, że pierwszym moim moralnym obowiązkiem było nakarmienie dziecka. Obowiązki wobec państwa są, moim zdaniem, zawsze wtórne. Alfabet mi się skończy.., aaa staniki też sprzedawałam. Dużo, wszystkie swoje. Ale gdybym zrobiła to przedmiotem dg?? Państwo zatrudnia służby, które opłaca z moich podatków, Allegro bierze swoja prowizję od każdej transakcji, a to ja mam sprawdzać sprzedających? Państwo rozdziela na lewo i prawo ulgi, zwolnienia, odliczenia i umorzenia podatkowe, na miliony złotych, tym, którzy takie ulgi są w stanie sobie wywalczyć. Tymi ulgami i zwolnieniami się potem handluje, nazywając to np. konsolidacją. Ile razy zmieniał nazwę supermarket w waszej okolicy? Duże i średnio-duże przedsiębiorstwa uciekają do rajów podatkowych, albo choćby na Słowację. Zgodnie z prawem, oczywiście. Prawo, a moralność i etyka to dwie zupełnie odrębne rzeczy. Prawo dopuszcza zachowanie nieetyczne, zachowania dużych i bogatych, nazywając to dbałością o interesy gospodarcze. Ja uważam moje zachowania za bezprawne co prawda, ale etyczne - i nie obiecuję żadnej poprawy. Odpowiedz Link
nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 10:23 Zatem Ci współczuję. Wg mnie to co robisz to tzw. fałszywa moralność. Najlepiej szukać dziur w systemie prawnym czy podatkowym niż obiektywnie ocenić swoje działania. Odpowiedz Link
joankb Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 10:54 Przepraszam Cię bardzo - możesz oceniać moje podejście do systemu podatkowego, ale nie masz prawa oceniać mojej moralność. Naruszam prawo, drobiazgami, naruszam jako dorosła osoba, świadoma konsekwencji takich naruszeń. naruszam, bo nie uważam tego za nieetyczne Współczuję Ci serdecznie jeśli nigdy nie dałaś napiwku kelnerowi...., ale nie oceniam Twojej moralności... I poproszę o wzajemność. Odpowiedz Link
nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 12:44 Mam prawo oceniać Twoją moralność wg swoich zasad jakimi kieruję się w życiu. Wkładasz mi w usta słowa, których nigdy nie napisałam i wydaje Ci się, że jest to uczciwe moralnie??? NIGDY NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE DAJĘ NAPIWKU KELNEROWI!!! Nie popadajmy w paranoję. Natomiast podatki płacę, płaciłam też podatek od udzielanych kiedyś korepetycji, niezależnie od mojej osobistej sytuacji finansowej. Dla mnie straszne jest, że ludzie tworzą sobie "własną moralność", wymyślając swoje własne falszywe argumenty i wytłumaczenia. Nie ma czegoś takiego "jak własne ocena moralności", a przynajmniej być nie powinno, bo wówczas wiele osób unikałoby należnej im kary. Nie twiedzę, że popełniasz od razu jakąś zbrodnię, ale naginanie pojęcia moralność do własnych potrzeb jest wysoce niestosowne, by nie powiedzieć niemoralne. Nie mówiąc już o tym, że po prostu kłamiesz, powołując się na moje słowa, kórych nigdy nie napisałam. Odpowiedz Link
nottowear Źłe wkleiłam. 07.01.09, 12:46 Źle wkleiłam posta - część miała być do użytkowniczki tfu.tfu, ale wkleiła mi się całość. Do Ciebie więcj jest tylko fragment: Mam prawo oceniać Twoją moralność wg swoich zasad jakimi kieruję się > w życiu. Wkładasz mi w usta słowa, których nigdy nie napisałam i > wydaje Ci się, że jest to uczciwe moralnie??? > > NIGDY NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE DAJĘ NAPIWKU KELNEROWI!!! Nie > popadajmy w paranoję. > > Natomiast podatki płacę, płaciłam też podatek od udzielanych kiedyś > korepetycji, niezależnie od mojej osobistej sytuacji finansowej. Odpowiedz Link
joankb Re: Źłe wkleiłam. 07.01.09, 14:35 Dzięki za pouczenie... Wygłosiłaś tu już tyle kazań, że i mnie się przyda. W tamtym czasie nie płaciłam, robiłam słusznie - i nie Tobie to oceniać. To znaczy wolno Ci oceniać, ale Twoja ocena na moją wpływu nie ma. Odpowiedz Link
satia2004 No i wpadłaś! 07.01.09, 14:43 nottowear napisała: > NIGDY NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE DAJĘ NAPIWKU KELNEROWI!!! Nie > popadajmy w paranoję. (...) > Dla mnie > straszne jest, że ludzie tworzą sobie "własną moralność", Dla Ciebie chyba straszne jest, że ludzie nie kierują się TWOJĄ molarnością :) 10zł napiwku jest OK ale 10zł za stanik od osoby, która nie płaci podatków to już kradzież? Masz jakiś własny prywatny limit do którego coś nie jest okradaniem państwa? Do twojej wiadomości - zdarzyło mi się dawać napiwki wyższe niż to co wydałam na stanik. I co? według TWOJEJ molarności kasa na napiwek od której nie zostanie zapłacony podatek, ZUS, NFZ jest OK ale już kupno stanik nie? Takie rozumowanie jest nielogiczne i niekonsekwentne :) Odpowiedz Link
joankb Re: No i wpadłaś! 07.01.09, 14:57 Ona najpierw sprawdza czy kelner dopisał napiwek do rachunku... W niektórych knajpach tak jest :)) Ciężkie życie bo trzeba chodzić z trzema ustawami pod pachą (a nuż coś ostatnio zwolnili, albo przeciwnie), a i to nie wiadomo jaka będzie w razie czego interpretacja US w tym akurat mieście. Stoi stragan przy drodze, a Ty się bijesz z myślami - mogę tam kupić butelkę wody czy nie? A jeśli ktoś powie, że jest legalny, a potem okaże się, że jednak nie??? Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 15:28 nottowear napisała: > Natomiast podatki płacę, płaciłam też podatek od udzielanych kiedyś > korepetycji, niezależnie od mojej osobistej sytuacji finansowej. ale dlaczego nazywasz złodziejem (a czyn kradzieżą) kogoś kto nie płaci podatków ? a tym bardziej klienta sklepu z szarej strefy ? Może dla Ciebie to tylko drobne uproszczenie, ale dla mnie to po prostu nieprawda. Odpowiedz Link
masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 20:39 Nottowear, znasz definicję "moralności" i jakimi kategoriami się tutaj kierujesz? Uznajesz uniwersalną moralność? Jeśli tak, skąd ją bierzesz? Na razie moim zdaniem wycierasz sobie buzię tym pojęciem. Przykre. Odpowiedz Link
kuraiko do eponak 05.01.09, 23:03 "Stanik firmy XXX nie powinien być celem samym w sobie. I mi nie pasuje nieuczciwość w zdobywaniu takich staników. Nie są one ze złota, jakieś super (Maskaradki zachwalane i pochwalane, kosztujące ok 160 zł spłaszczają biust, niektórym robią kacze dzioby, są nierówne miseczkowo etc.). I dlatego jeśli kogoś nie stać na taki stanik to powinien świadomie zdecydować się na tańszy, bo przecież on równie dobrze będzie spełniał swoją rolę i będzie miał podobne problemy jak droższe staniki. Effuniaki są po sto złotych, a po krakowskim zlocie uważam, że stoją wysoko, wysoko ponad innymi firmami. I cena nie może być wyznacznikiem jakości. A SĄ tańsze staniki polecanych na Lobby firm. Jak ktoś chce, to znajdzie je w sklepie." ok, ja mieszkam w mieście, w którym nie ma sklepu stacjonarnego ze stanikami w moim rozmiarze. nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. że kupno tańszej Frei na eBay jest "be"? bo nie kosztuje 150zł tylko 80zł z przesyłką? zakładając że kupuje się w normalnym zarejestrowanym sklepie na eBay. albo w bravissimo czy brastopie na wyprzedaży. przepraszam, gdzie ja mam kupić stanik w rozmiarze 65FF??!!! w moim mieście tego nie ma, to nie chodzi o firmę "X", ale o stanik w dobrym rozmiarze, na dodatek pasujący. teraz wiem, że M&S mają dla mnie za szerokie fiszbiny. nie wiem z czym będę znowu próbować, ale na pewno nie kupię w stacjonarnym sklepie, bo nie będę brała 70F do zapinania od razu na najciaśniejszą haftkę, tylko po prostu zamówię coś z internetu. myślisz, że nie wolałabym iść do sklepu i kupić ładny stanik 65FF obojętnie jakiej firmy, byleby pasował i miał normalną cenę? (powiedzmy do 80zł) albo chociażby zamówić sobie effuniaka przez internet. ale to jest jak na razie niemożliwe. myślę, że trochę przeceniasz brytyjskie firmy pisząc o ich cenach, bo na ogół to jest 120-160zł, a polski stanik np Samanty kosztuje 120-140, Dalia ok 110zł itd. tu jest oczywisty problem z rozmiarówką i nic się nie da na to poradzić. owszem zaczęło się od celowego przymierznia w sklepie, aby kupić w internecie, ale mam wrażenie, że wybiegasz daleko poza to, radząc czekanie na "lepsze czasy" ze starym rozciągniętym 75B, bo przecież nie fair jest kupić coś taniej w necie, a na uskładanie sumy na stanik ze sklepu stacjonarnego trzeba trochę poczekać. ja w tym momencie mam tylko trzy alternatywy: internet, szukanie szczęścia w lumpeksie albo wyjazd do miasta oddalonego o 160km żeby kupić stanik brytyjski stacjonarnie, co kosztowałoby mnie łącznie z przejazdem jakieś 200zł albo i więcej. a na to mnie niestety nie stać, tak samo jak na zamówienie stanika za 150zł+przesyłka. jak rozumiem w imię idei powinnam w momencie kiedy mi się staniki rozciągną, chodzić w nich jeszcze kilka miesięcy i niszczyć piersi za szerokim obwodem, tudzież za szerokimi fiszbinami (które powodują uciekanie pod pachę)? Odpowiedz Link
eponak Re: do eponak 06.01.09, 02:23 > ok, ja mieszkam w mieście, w którym nie ma sklepu stacjonarnego ze > stanikami w moim rozmiarze. > nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi. > że kupno tańszej Frei na eBay jest "be"? bo nie kosztuje 150zł tylko > 80zł z przesyłką? Jeszcze raz, bo dalej nie rozumiesz. Tu są dwie sprawy w sumie, które mieszasz. PO PIERWSZE: 1. NIE jestem przeciwna kupowaniu tańszych staników przez sieć czy serwisy aukcyjne. JESTEM przeciwna traktowaniu sklepów jak darmowych i charytatywnych miejsc, gdzie ekspedientki dobiorą stanik i będę go mogła kupić taniej gdzie indziej. A później na nie zrzucać winę za to, że jakiś model nie pasuje (vide przywołany przeze mnie wątek Najgłupsze teksty klientek). DLACZEGO?: Jeśli nie powiemy uczciwie, że takie zachowanie jest złe, nie fair wobec sklepu to w myśl zasady "co nie jest zabronione jest dozwolone" problem będzie narastać. I naprawdę nie mówię tu o przypadkach, kiedy idziemy poprzymierzać, ale ostatecznie nie decydujemy się na zakup z różnych powodów i wybieramy zakupy sieciowe. Chodzi mi TYLKO I WYŁĄCZNIE o osoby, które notorycznie chodzą do sklepów stacjonarnych poprzymierzać ciuchy i kupić je taniej i nie zakładają, że mogłyby coś kupić (bo skoro stacjonarny, to musi być drogi). Stacjonarny oferuje nam coś, czego nie dadzą nam sklepy netowe i za usługi się płaci, a w pewien sposób nagradzamy stacjonarne sklepy za pomoc, doradzenie ekspedientek i uprzejmość. Ja cały czas mówię o tej wąskiej grupie osób, która uważa, że nie będzie płacić "haraczu". Jeśli nie powiemy, że to jest złe i niesprawiedliwe to więcej osób będzie tak robić. A ponieważ sklepy nie są organizacjami charytatywnymi utrzymującymi się z darowizn to albo będą podnosić ceny (dla tych osób, które stać na zakupy staników od ręki i bez zastanowienia) albo będą zwijać działalność na rzecz sprzedawania internetowego. I w efekcie nie powstaną nowe sklepy, oferujące bogaty wybór i niższe ceny. To ostatnie udowodnią chyba osoby dłuższe niż ja stażem na forum. Jak miałam przyjemnośc się ostatnio dowiedzieć, staniki kosztowały jeszcze dwa lata temu i po kilkaset złotych, a jednak znalazły się osoby które odżałowały i kupiły (nie tylko te kokosiaste), żeby mieć coś porządnego. Teraz ceny zeszły w dół, bo jest większe zainteresowanie i konkurencja. I wspierając stacjonarne zakupami od czasu do czasu inwestujemy na przyszłość. Szukanie tańszych alternatyw jest normalne, rynek też na to reaguje. I NIE potępiam tego. Sama tak robię. Mówię cały czas o tych, którzy celowo oszukują sklep, a których nie można usprawiedliwiać stwierdzeniem, że np ich nie stać na niektóre marki, a dlaczego? O tym poniżej. I drogie Panie, nie mówcie, że sklep i jego właściciele są nieefektywni, jeśli więcej osób decyduje się na takie działanie. Bo cena w sklepie to coś więcej niż tylko cena stanika. To jest wygoda, pomoc i możliwość przebierania w ubraniach (i daj Boże, jak największej ilości staników :)). Oni się muszą z czegoś utrzymać, jeśli chcą zaoferować to co oferują. 2. Mówiłaś, że osób zarabiających mniej niż tysiąc nie stać na kupowanie staników w sklepach stacjonarnych. Zgodziłam się połowicznie. Nottowear fajnie to ujęła: "dla niektórych posiadanie Freyi staje się wyznacznikiem statusu". Dobry i dopasowany stanik to nie tylko ten z polecanych na Lobby, albo tych których posiadanie jest obiektem marzeń (a wiele osób, nawet zarabiających więcej niż średnia krajowa nie może sobie na nie pozwolić). I jeśli kogoś nie stać to może kupić tańszy (nie mówię oczywiście o chińskich za kilka złotych...), też dobrej jakości. I jeżeli ktoś w imię swojej biedy zaczyna usprawiedliwiać oszukiwanie sklepów, o którym mówiłam w punkcie 1, żeby kupić stanika kosztujący normalnie ponad sto złotych (no bo jest polecany i wszyscy go mają i w ogóle..), to jak dla mnie to jest ŻADNE usprawiedliwienie. I nie mogę powiedzieć, że takie osoby rozumiem. Są tańsze modele i nie wiem czy różnią się one tak bardzo więc można się na nie zdecydować. I jeśli się marzy o jakimś droższym staniku, to po prostu zacząć odkładać :) Nie namawiam przecież do siedzenia w starych i beznadziejnych stanikach, a do szukania alternatyw. Drogi stanik nie musi znaczyć od razu superhiperdobry stanik. I powtórzę się po raz kolejny: skoro są tańsze modele, to przecież można się na nie zdecydować. Mogą one równie dobrze spełniać swoją rolę, jak ich droższe odpowiedniki. I w tym wypadku nie ma dla mnie znaczenia, czy ten ktoś kupuje przez internet czy stacjonarnie, bo to jest trochę inna kwestia niż punkt 1, ale wiąże się z nim. Kuraiko, przeczytaj to ze zrozumieniem kilka razy i nie zarzucaj mi bzdur. Szanuję swój czas i nie cierpię się powtarzać. Odpowiedz Link
kuraiko Re: do eponak 06.01.09, 04:20 ekhm, ale jednak kilka zdań mogło budzić wątpliwości... ja jednak nie rozumiem, co ma szukanie oszczędności do mierzenia celowo w sklepach (oprócz tego, że ktoś chce się najpierw upewnić, że zakupi potem dobrany rozmiar, bo się boi odsyłania itd) jeśli chodzi wyłącznie o to mierzenie (w przypadku osób, które nie stać na kupno stacjonarnie), to rozumiem. ale jeśli o to, żeby w ogóle kupować coś tańszego, to jednak nie. jeśli ktoś ma ochotę na Rio (ja miałam swego czasu) i może kupić na allegro od dziewczyny, która nie trafiła rozmiarowo, za jakieś 60- 80zł, a nie stać go na zakup stacjonarny ani przez internet w normalnym sklepie, to czemu nie? jak pisałam - ja nie mam obecnie innych możliwości, niż kupno stanika przez internet. nie mam okazji też udać się do stacjonarnego typu Mila we Wrocku, bo w moim mieście po prostu takiego nie ma. wiele dziewczyn na pewno ma tak samo. no i dla mnie proste i logiczne jest, że będę szukała stanika w swoim rozmiarze dość tanio na wyprzedażach, eBay lub allegro, bo nie mam kasy na stanik np z intimo za 160+przesyłka. i obecnie nie wiem co mogłabym znaleźć "taniej" a "uczciwie" stacjonarnie. kupiłam na ebay 2 nowe staniki, razem łącznie z przesyłką ok 76zł. i nie sądzę, aby taka okazja się powtórzyła, a nie mam przez pewien czas znowu próbować z tą firmą. i za bardzo nie wiem jakie mogę dostać tańsze modele, które nie byłyby szeroko fiszbinowe, najlepiej soft i kosztowały łącznie z przesyłką max 80zł. na pewno w super sytuacji są osoby, które noszą rozmiary dostępnie powszechnie i bez problemu w polskich firmach, np 70D, 75E itd. Odpowiedz Link
kuraiko Re: do eponak 06.01.09, 04:33 "ja jednak nie rozumiem, co ma szukanie oszczędności do mierzenia celowo w sklepach" tzn chodzi mi o to, że moim zdaniem osoba, której nie stać na panache stacjonarnie lub w sklepie typu dopasowana.pl, ma święte prawo kupić sobie to panache na ebay, allegro czy na wyprzedaży (abstrahuję od "nieuczciwych" sprzedawców, ale np od osoby, która sprzedaje staniki z których "wyrosła" albo sama kupiła i jednak na nią nie pasuje). wiesz i to, że ktoś nie ma kasy, to nie oznacza, że nie ma prawa chcieć jakiegoś tam stanika, tylko dlatego, że w normalnym sklepie jest "drogi". jeśli komuś się podoba jakiś stanik, to dlaczego ma sobie go nie zamówić z brastopu? dla zasady? a gdzie jakakolwiek przyjemność? co z tego, że jakiś stanik jest tańszy, ale mnie się kompletnie nie podoba, że będę się w nim czuła jak w "antygwałcie"? pisałaś wcześniej o effuniakach, że jakość i niska cena. no właśnie dla mnie nie aż tak sporo niska. w ogóle ceny brytyjskich staników nie są aż tak hardkorowe, w porównaniu z np Feliną i jak pisałam wcześniej, różnica między niektórymi polskimi a brytolami wynosi ok 30-50zł. i nie orientuję się, jakie to 'tańsze' marki byłyby równie polecane. po tym jak kupiłam Samantę i się rozciągnęła po 2 miesiącach, i to wcale nie był tani stanik, nie mam zamiaru kupować kota w worku, czyli staników marki "X" kompletnie nie opisanych na lobby, ani nie zawartych w tabeli obwodów. ja już wiem, do ile może się rozciągać obwód, żeby było dla mnie komfortowo i takich informacji szukam. na pewno już nie będę kupować staników w ciemno i nie mam tu na myśli mierzenia, ale informacje o rozciągliwości, jakości podtrzymania, kształtowaniu biustu, szerokości fiszbin. pewnie rok temu byłoby mi to obojętne. dlatego nie wiem, czy dobrym rozwiązaniem jest kupowanie staników firmy nieopisywanej na lobby... nawet jeśliby były tanie Odpowiedz Link
eponak Re: do eponak 06.01.09, 12:51 Nie mam czasu odpowiadać na wszystko w osobnych, ani sie znowu powtarzać, jeśli ktoś nie rozumie, bo wyjeżdzam na kilka dni :) Po weekendzie, jeśli wątek nie umrze śmiercią naturalną. Kuraiko, dalej mnie nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć. Nie naskakuję na osoby, które kupują w sieci i na serwisach taniej. To jest normalne, nie mam nic przeciwko. Zwłaszcza, jeśli się w promieniu iluśset/dziesięci kilmetrów nie ma takiego sklepu. Myślałam, że to w końcu będzie jasne, ale widać nie... I w tym kontekście nie mówiłam, że niekupowanie w sklepie jest nieuczciwe... Mówiłam JEDYNIE o osobach, które przymierzają w sklepie i się próbują usprawiedliwiać, że ich nie stać na te drogie staniki za 150 zł i więcej :) A mogą je później szukać taniej. Po prostu mi się to nie podoba, że ktoś traktuje sklep jak darmowe centrum mierzenia i doradzania. I nie tylko osoby, które nie mają większych oszczędności, tak robią. Znam kobietę, która zarabia kilkanaście tysięcy miesięcznie i ceruje rajstopy dla oszczędności :) Jeśli dalej nie rozumiesz, to przykro mi. Nie atakuję ani Ciebie, ani innych osób szukających tańszych staników (co, siebie mam atakować?). I nie namawiałam do kupowania polskich tańszych niż brytyjskie staników. Gdzie ktoś to u mnie wyczytał? Lepiej, wcześniej podawałam brytyjski przykład stanika, który bez przeceny widziałam za 50 zł :) Mówiłam jedynie, że chińskie bylejakie staniki trzeba sobie odpuścić (a je można poza wielkimi miastami kupić za kilka złotych, a w mieście na te same chińczyki cena jest wyższa). Kto nie rozumie dalej, to proszę się kontaktować w poniedziałek :) Odpowiedz Link
psuj-ka Re: do eponak 06.01.09, 08:46 Jedno pytanie - gdzie są te tańsze modele w naszych rozmiarach? ja bardzo chętnie kupiłabym prosty stanik codzienny od polskiego producenta za mniej niż 50 złotych, tylko jakoś nikt nie chce takiego zrobić. Nawet gdybym nie zaniżała obwodu, a jednak większość polskich firm robi staniki z rozciągliwych materiałów, to 70g nie można kupić u zbyt wielu firm, a i te mają ceny podobne lub tylko minimalnie niższe od brytyjczyków. A jak mam kupić za 80zł 70g, w którym obwód rozciąga się do 90cm, to gdzie tu ta taniość i porównanie z brytyjczykami? Jakoś nie sądzę, żeby ktoś tu kupował Freye jako "symbol statusu" tylko jako wygodne staniki w szerokiej gamie rozmiarów. Natomiast nikt tu chyba nie zaprzeczył i kuraiko też nie, że chodzenie do stacjonarnych tylko i wyłącznie po to, żeby sobie poprzymierzać staniki ze świadomością, że na pewno się nic nie kupi, jest nie w porządku. Bo można przyjść sobie i poprzymierzać, a po znalezieniu idealnego stanika nie kupować go od razu, uzbierać pieniądze. Nie trzeba mieć miliona staników ;) ale jak mam czekać aż uzbieram kasę w jakimś 75d/e, bo w takie by mnie pewnie wcisnęli w zwykłym sklepie to ja dziękuję :/ Na kwestiach prawnych - allegro się nie znam, więc nie mam co się wypowiadać. Odpowiedz Link
kura17 Re: do eponak 06.01.09, 10:27 ja tez poprosze o tansza alternatywe dla rozmiaru 65hh lub 70gg-h bardzo chetnie kupie cos innego, niz freya, panache lub R&P!!! Odpowiedz Link
tfu.tfu Re: do eponak 06.01.09, 11:08 byłam w bravissimo na brafittingu, gdybym kupiła dobrane 36E, to byłoby to wywalenie kasy w błoto ;) metoda prób i błędów doszłam do mojego faktycznego rozmiaru, gdybym miała kupowac w RPR, to pewnie bym nie miała obecnie ŻADNEGO dobrego stanika ;) szczerze, panie z bravissimo same zachęcaja do akupów online, nie tylko w bravissimo. i same zalecaja mierzenie jak największej ilości modeli ;] czyli co? działaja na własną szkodę? :D załozycielka wątku chyba podeszła do sprawy zbyt emocjonalnie, nie czuję się "złodziejką" ani "naciągaczką" bo poszłam pomierzyć staniki w bravissimo! echhhh... Odpowiedz Link
nottowear Re: do eponak 07.01.09, 10:31 To bardzo nie fair - wtykanie mi czegoś, czego nigdy nie napisałam. Skoro cytujesz, że pisałam o osobach, które mierzą staniki, że to złodzieje i naciągacze to bardzo proszę o cały cytat???? Gdzie coś takiego napisałam??? Na podstawie Twojej wypowiedzi mogę jednoznacznie stwierdzić, że jesteś niemoralna - cytujesz rzekomo moje słowa, których nigdy nie napisałam. To naprawdę świństwo i prymitywizm - trzeba nazwać rzecz po imieniu. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: do eponak 06.01.09, 12:58 eponak napisała: > I jeśli kogoś nie stać to może kupić tańszy > (nie mówię oczywiście o chińskich za kilka złotych...), też dobrej jakości. Czy naprawdę znasz jakieś staniki dobrej jakości, które w sklepach stacjonarnych kosztują powiedzmy do 100 zł ? Oczywiście w naszych rozmiarach (dla mnie 34GG). Bo w internecie Freya nie jest wcale taka droga - na ebayu czy wyprzedażach spokojnie można dostać stanik z metkami w okolicach 60 - 100 zł (zależnie od rozmiaru). Właśnie idzie do mnie Freya Pippa 34GG z listków za 85 zł z przesyłką Odpowiedz Link
eponak Re: do eponak 06.01.09, 13:03 Zaraz się powieszę na ramiączku od stanika :P Nigdzie nie twierdzę, że tani stanik nie można kupować przez internet bo to be. A wy usilnie staracie się mi to wmówić od cholera wie ilu postów ;D Osoby wykorzystujące sklepy jako darmowe centra stanikologii - jedna sprawa, kupowanie staników taniej - druga sprawa. CO je łączy? Że niektóre osoby jednym chcą wytłumaczyć drugie i usprawiedliwiać wykorzystywanie sklepów. Dla mnie to jest proste i logiczne, więc nie wmawiajcie mi czegoś, czego nie twierdzę. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: do eponak 06.01.09, 13:35 eponak napisała: > Zaraz się powieszę na ramiączku od stanika :P Nigdzie nie twierdzę, że tani > stanik nie można kupować przez internet bo to be. A wy usilnie staracie się mi > to wmówić od cholera wie ilu postów ;D ale pisałaś kilkukrotnie, że jak ktoś nie ma kasy, to wcale nie musi kupować stanika Freyi (którego pragnie ze względu na markę), tylko coś tańszego. A my zauważamy, że w wielu rozmiarach jest tylko Freya i Panache 9Plus droższe marki), więc jak ktoś jest wąskofiszbinowcem to nie za bardzo ma jakiś wybór. Odpowiedz Link
eponak Re: do eponak 06.01.09, 14:28 No jasne :) Tak pisałam. I jaką niezgodność widzisz? Przecież można znaleźć takie modele za mniej niż sto złotych... Przez ebay chociażby, albo w jakimś sklepie w UK. Nie ma sprzeczności w tym, co myślę :) Tylko usilnie mieszacie dwie sprawy :) Osoby wykorzystujące sklepy, żeby sobie poprzymierzać i przeciwne robieniu w nich zakupów: be, wyszukiwanie okazji w internecie czy stacjonarnych: cacy. I dla tych be nie uznaję żadnego usprawiedliwienia :) Ktoś jest be to jest be, a nie zrobi się mniej be, jak będzie argumentował że wyboru nie ma. Bo może upolować stanik tańszy za kilkadziesiąt zł, ale coś co nie waży dużo już ma problem odesłać :) Co innego, jakby cena przesyłki przekraczała cenę stanika, ale raczej tak nie ma ;) Odpowiedz Link
kuraiko Re: do eponak 06.01.09, 16:00 no dobra, czyli ta na ebay to nadal będzie freya, a nie "inna tańsza marka", jak zrozumiałam ;) Odpowiedz Link
roza_am Eponak, kilka spraw 06.01.09, 15:39 1. (vide przywołany przeze mnie wątek Najgłupsze teksty klientek). > DLACZEGO?: Jeśli nie powiemy uczciwie, że takie zachowanie jest złe, nie fair > wobec sklepu to w myśl zasady "co nie jest zabronione jest dozwolone" problem > będzie narastać. Przesadzasz i wyolbrzymiasz. Podajesz jeden (słownie: jeden) przykład sprzed paru miesięcy, cytowany w wątku "najgłupsze teksty" (a nie np. "jestem sprytna - idźcie w moje ślady") jako swoiste kuriozum i jako owo kuriozum wyśmiany i skrytykowany. Nikt tutaj nie pochwalił zachowania tamtej osoby, ani nie doradzał pójścia w jej ślady. Skąd przypuszczenie, że problem będzie narastał? Czy to nie jakaś paranoja? Wyluzuj dziewczyno, więcej wiary w naszą uczciwość i szacunek dla sprzedawców. 2. Ja cały czas mówię o tej wąskiej grupie > osób, która uważa, że nie będzie płacić "haraczu". Wypowiedzi na temat niezgody na płacenie haraczu odnoszą się do zaporowych cen ustalanych przez producentów/dystrybutorów. W tym wątku temat ten poruszała Maith - poczytaj jej posty. To jest prawdziwy problem, z którym nie bardzo jest jak walczyć, a bardzo byśmy chciały. Jeśli masz jakiś pomysł - napisz o tym. Mówię serio, rozwiązanie tego problemu byłoby na wagę złota. Wszystkie wiemy, ze dobry sklep stacjonarny oferuje nie tylko towar, ale i usługę. I nie widzimy problemu w płaceniu za tę usługę (w kosztach stanika), jednak widzimy, że cena stanika = jego realny koszt + kosz usługi sklepowej + dużo więcej. O to "dużo więcej" właśnie nam chodzi. Jak pisałam wyżej, odsyłam do postów Maith. 3. "dla niektórych posiadanie Freyi staje się wyznacznikiem statusu". > Dobry i dopasowany stanik to nie tylko ten z polecanych na Lobby, albo tych > których posiadanie jest obiektem marzeń (a wiele osób, nawet zarabiających > więcej niż średnia krajowa nie może sobie na nie pozwolić). I jeśli kogoś nie > stać to może kupić tańszy (nie mówię oczywiście o chińskich za kilka > złotych...), też dobrej jakości. Czy wiesz, że te słowa obrażają wiele dziewczyn? Sugerują one, że osoby z obwodami 60, miskami powyżej G itd. mają jakieś realne alternatywy dla staników czołowych lobbowych firm. Być może źle się wyraziłaś. Jeśli tak, sformułuj swoje słowa inaczej. W obecnej formie są one nie do przyjęcia. Wiele osób jest skazanych na 2 firmy, niektóre na 1, inne wypadają z wszelkich rozmiarówek i, czy tego chcą czy nie chcą, muszą się bawić w robótki ręczne. Celowo użyłam słowa "skazane", gdyż sam rozmiar to nie wszystko. Czy zdajesz sobie sprawę, ze tak doświadczona, kompetentna i pomocna osoba jak Maheda nie ma w czym chodzić: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89321342&a=89335763 ? Tak więc, nie mów nam, ze Freya to luksus i jak kogoś na nią nie stać, to ma tańsze alternatywy. Dla niektórych z nas Freya to koszmarne "mniejsze zło". Dlatego uważaj na słowa, kiedy wygłaszasz takie zdania. P.S. na forum mówimy sobie na "ty". Mówienie per "Panie" (o ile nie jesteś firmą zaglądającą tu w interesach :), tylko jedną z nas) jest zwyczajnie obraźliwe. Odpowiedz Link
nathd Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 16:27 Dziwi mnie trochę ta dyskusja, o ile się nie mylę podobna już kiedyś była. Ja wypowiedzi eponak zrozumiałam tak: nie idź do sklepu i nie przymierzaj jeśli nie zamierzasz kupić w tym sklepie. Zgadza się? W takim wypadku połowa osób powinna przestać chodzić do sklepów! Ja np. przyprowadzam do sklepu koleżanki, aby coś sobie kupiły, sama nie planuję zakupów, ale czasem coś przymierzę i potem jak się nadarzy okazja kupię taniej np. w internecie(to nie jest żadna zasada, tylko przykład) albo przymierzam bluzkę w sklepie i czekam na przecenę. Nie można nikogo potępiać, że idzie do sklepu, "naprzymierza" się i nic nie kupi, bo woli kupić taniej. To jego wybór, tak jak głosowanie! Czyjkolwiek sprzeciw nic nie da. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 16:48 nathd napisała: > Ja wypowiedzi eponak zrozumiałam tak: nie idź do sklepu i nie przymierzaj jeśli > nie zamierzasz kupić w tym sklepie. Zgadza się? > W takim wypadku połowa osób powinna przestać chodzić do sklepów! Zgadzam się z nathd. Przecież idąc do sklepu np. z ciuchami często nie mamy konsekwentnego pragnienia kupienia ich towaru. Idziemy - zobaczyć co jest, jak w tym wyglądamy, jakie są ceny, a może coś fajnego się trafi. Sklepy radzą sobie z tym na różne sposoby np IKEA , która sprzedaje meble (oglądamy je w kilkunastu sklepach zanim kupimy) ma w ofercie mnóstwo drobnych przedmiotów do domu. I nawet jak klient wychodzi bez kanapy, to kupi świecznik czy serwetkę. A mnie strasznie denerwują "ekskluzywne" sklepy czy salony samochodowe, gdzie ekspedientki oceniają portfele klientów i zachowują się opryskliwie, jak ktoś ma podniszczoną kurtkę. Odpowiedz Link
joankb Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 17:47 De facto sklep, w którym nic dla siebie nie znajduję, "bo takich rozmiarów, kolorów, fasonów to my proszę Pani nie prowadzimy" też zajmuje mój czas, który mogłabym spędzić dużo pożyteczniej... Żart oczywiście, ale ostatnie bezowocne poszukiwania prostej, ciepłej, ołówkowej i nie czarnej spódnicy nieco mnie wkurzyły... Choć z czarną też byłby problem... Konkurencję mamy różną. Zdarzały mi się tygodnie pracy nad ofertą, o której, od połowy tego czasu wiedziałam, że będzie służyć wyłącznie jako "straszak", w celu wymuszenia niższej ceny od kogoś, kto już ten kontrakt ma w kieszeni :)). Nie zabiłam klienta, ja też przeżyłam, następne zlecenie od niego było już moje. Kto nie chce klientów obsługiwać, doradzać, nie może się pogodzić z tym, że przyszli pooglądać, pomarudzić i pomierzyć, wolałby pracować na zasadzie "dwie sztuki poproszę" - niech sprzedaje znaczki na poczcie. Odpowiedz Link
nottowear Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 10:40 Przecież eponak zupełnie co innego napisała, nie wiem dlaczego to tak trudno jest zrozumieć??? Może łopatologicznie: PRZYKŁAD A Idę do sklepu: nie znajduję nic dla siebie. Co robię? Szukam w sieci i kupuję. Efekt: postępuje uczciwie moralnie i uczciwie wobec sprzedawcy, który nie zaproponował mi nic co chciałabym kupić. PRZYKŁAD B Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę, bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej - uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości). Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp., itd.) Odpowiedz Link
narcyza5 Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 12:23 nottowear napisała: > PRZYKŁAD B > Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na > podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę, > bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle > kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary > staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej - > uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości). > Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić > pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że > kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp., > itd.) > ehkm a jak taniej ma sklep stacjonarny dwie ulice dalej? Mogę w nim "uczciwie" kupić, czy też nie? A może mieć nawet sporo taniej (bo np. prowadzi działalność we własnym lokalu, bo nie zatrudnia dodatkowych pracowników, tylko opiera się na pracy dwóch współwłaścicieli, bo kupuje prosto od producenta, omijając pośredników itp. itd). Uprzejmie proszę nottowear o odpowiedź, czy kupowanie w sklepie, oferującym ten sam towar, co inny sklep taniej też jest nieuczciwe? A może w tym tańszym sklepie pownnam obsłudze dłużej głowę pozawracać? Odpowiedz Link
nottowear Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 12:49 Masz prawo porównać oferty dwóch sklepów - jak najbardziej, ale czy nie widzisz różnicy między porównywaniem ofert, a świadomym zawracaniem komuś głowy w sklepie, w którym już z założenia wiesz, że nic nie kupisz??? > A może w tym tańszym sklepie pownnam obsłudze dłużej głowę > pozawracać? To już byłoby kolejne wcielenie Monty Pythona :-)) Odpowiedz Link
narcyza5 Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 14:22 nottowear napisała: > , ale czy > nie widzisz różnicy między porównywaniem ofert, a świadomym > zawracaniem komuś głowy w sklepie, w którym już z założenia wiesz, > że nic nie kupisz??? > no naprawdę nie sądziłam, że to takie proste... Wchodząc 3 razy do deni cler bez zamiaru zakupu (bo wiedziałam, że ceny bardzo nie na moją kieszeń) byłam nieuczciwa. A obsługa wokół mnie nieomal tańczyła. Za to za czwartym weszłam wreszcie uczciwie (hurra!!!), bo wyszłam z płaszczem zobaczonym przy pierwszej wizycie, a który chodziłam potem jeszcze 2 razy oglądać, bo jednak cenę miał niebagatelną. I widzisz - gdybym za tym pierwszym razem nie weszła (bo przecież mnie nie stać) albo obsługa zachowywała się zniechęcająco (bo cię na nasz towar nie stać) ten sklep by wcale moich pieniędzy nie nie zobaczył. Podobnie kupiła farby benjamina moora (a nie kilkukrotnie tańszy dekoral), kilka bardzo drogich albumów i nieomal codziennie 'przepłacam' pani w zieleniaku, chociaż w tesco obok jest taniej. Dziś może mnie nie stać ale może jutro tak - natomiast na pewno już nie wrócę do sklepu z obsługą traktującą mnie jak intruza, który ma czelność zawracać głowę personelowi, chociaż kupować teraz nie zamierza. Odpowiedz Link
narcyza5 Re: 07.01.09, 14:59 nottowear napisała: > Masz prawo porównać oferty dwóch sklepów - jak najbardziej ale ja się nie o to pytałam. Więc jeszcze raz - jestem uczciwa, kupując w tym tańszym, dwie ulice dalej czy nie? Odpowiedz Link
pierwszalitera Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 15:42 nottowear napisała: > PRZYKŁAD B > Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na > podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę, > bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle > kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary > staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej - > uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości). > Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić > pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że > kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp., > itd.) > Ponieważ sama pracuję na własny rachunek i muszę ciągle sprzedawać klientom, moje droższe niż u kolegi na rogu, usługi, rozumiem przykład B zupełnie inaczej. Sprzedawca, który wypuszcza zadowolonych z towaru klientów ze sklepu bez sprzedania im tego towaru, jest po prostu do kitu! Istnieje coś takiego jak psychologiczna manipulacja i możliwość pozytywnego przekonania klienta, by koniecznie chciał nam towar odkupić. Są wartości ważniejsze od zaoszczędzonych złotówek i dla wielu zakupy, to coś więcej niż tylko zdobycie upragnionej sztuki. I jeżeli taki sprzedawca oszukiwany jest przez klientów, w sposób, który opisałaś, to jego własna wina. Nie wystarczy powiesić kilka staników na wieszakach i liczyć, że ktoś przyjdzie i je nam odbierze. Jeżeli też sprzedawca zauważa, że ma do czynienia z oszczędną, lub z mniej zamożną klientelą, której jego wygórowana suma za staniki jest za wysoka, to nic przecież nie stoi mu na przeszkodzi szukać klienteli zamożniejszej, dla której cena nie gra roli. I nie opowiadajcie głupot, ludzi z kasą w Polsce jest też cała kupa, trzeba tylko do nich dotrzeć. A jak taki sprzedawca liczy tylko na klientki z naszego Forum, to dobranoc. Co mu przeszkadza samemu prowadzić działalność uświadamiającą? Robić akcje, imprezy, bra fittingi, reklamować, pisać artykuły w lokalnej prasie i zachwalać się. Przyciągać tłumy. Przecież jak rozejdzie się fama, że jest najlepszym sklepem bieliźniarskim w mieście, to klientki, również te z forsą, będę waliły drzwiami i oknami. Ja sama wolę nowy stanik ze sklepu i nigdy nie kupiłam niczego na giełdzie. Kupuję w sklepach internetowych też bez większej frajdy, bo nuży mnie to ciągłe czekanie, mierzenie i odsyłanie. Gdybym mogła, korzystałabym chętnie ze stacjonarnych sklepów. Tylko gdzie one są? Dlaczego tak trudno je znaleść? Przecież jak chcą sprzedawać, to powinny włazić nam w oczy. A ciągle czytamy zapytania forumek w stylu, gdzie w moim mieście mogę coś takiego znaleść. Nie, nie mam żadnej litości z takimi przedsiębiorcami. Może powinni przerzucić się na warzywa i owoce, te zawsze ktoś kupi. ;-) Odpowiedz Link
turzyca OT sklepy stacjonarne 07.01.09, 20:15 pierwszalitera napisała: Ja sama wolę nowy stanik ze sklepu i nigdy nie kupiłam niczego na giełdzie. > Kupuję w sklepach internetowych też bez większej frajdy, bo nuży mnie to ciągł > e czekanie, mierzenie i odsyłanie. Gdybym mogła, korzystałabym chętnie ze stacj > onarnych sklepów. Tylko gdzie one są? Mam dla Ciebie dobra wiadomosc - w Niemczech latwiej kupic brytyjskie staniki niz w Polsce, wyszukiwarka freyi wypluwa kilkadziesiat sklepow, u Ciebie tez sa jakies. Zla wiadomosc jest taka, ze niemieckie sklepy stacjonarne nie sprowadzaja calej rozmiarowki, miewaja koszmarne przebicie cenowe i do tego jeszcze nie tylko mie oferuja bra-fittingu, ale czasem wrecz antybrafitting, ktos mnie probowal upchnac w 70D, mimo ze sklep ma i panache i freye i mial moje 65GG na stanie. Ale probuj, a nuz masz szczescie i masz u siebie swietnie zaopatrzony sklep z normalnymi cenami i normalnymi sprzedawczyniami. Odpowiedz Link
nisiaczek28 Re: Eponak, kilka spraw 08.01.09, 00:49 > PRZYKŁAD B > Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na > podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę, > bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle > kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary > staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej - > uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości). > Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić > pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że > kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp., > itd.) A może własnie potrafię docenić, pomimo że nic nie kupię ja to polecę ten sklep 10 przyjaciólkom, które kupią tam staniki za grube pieniądze. A ja dlaczego mam od razu kupowac od złodzieja? I tak na marginesie, skoro to złodziej to dlaczego pozwala mu się sprzedawac w serwisie aukcyjnym notabene najpopularniejszym w Polsce? Czy każdy człowiek musi się znać i interesować prawem podatkowym a potem sprawdzac każdą ofertę na allegro bo kurcze może ten to złodziej, a tamtem uczciwy? Odpowiedz Link
eponak Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 17:46 > Przesadzasz i wyolbrzymiasz. Podajesz jeden (słownie: jeden) przykład sprzed pa > ru miesięcy, cytowany w wątku "najgłupsze teksty" (a nie np. "jestem sprytna - > idźcie w moje ślady") jako swoiste kuriozum i jako owo kuriozum wyśmiany i skry > tykowany. > Nikt tutaj nie pochwalił zachowania tamtej osoby, ani nie doradzał pójścia w je > j ślady. Skąd przypuszczenie, że problem będzie narastał? Czy to nie jakaś para > noja? Wyluzuj dziewczyno, więcej wiary w naszą uczciwość i szacunek dla sprzeda > wców. Z przyjemnością "wyluzuję" (:)) jeśli przestanę być zaciekle atakowana za uwagę mówiącą co się mi nie podoba. I to jest jeden przykład, do którego dostęp ma praktycznie każdy, więc mogę się na to powołać. Wśród Polaków mnóstwo jest takich "cwaniaczków", a na innych forach które przeglądam spotykam się z osobami, które chwalą się takim kiwaniem sklepów i uważają to za osiągnięcie. Ale nie prowadzę indeksu, gdzie gromadzę takie informacje :) I rany, kolejny raz muszę podkreślać, że nie jestem przeciwna pójściu do sklepu i przymierzeniu czegoś bez kupienia? To jest dla mnie całkiem inne zachowanie niż cwaniactwo i wykorzystywanie obsługi sklepu. Chodzi mi o zwykłą, ludzką uczciwość, której pewnym osobom po prostu brakuje. I ja potępiam tylko te "cwane" osoby. A nie każdą, która wybiera się na zakupy i coś przymierza. Czy jeszcze dla kogoś to nie jest jasne i muszę powtórzyć kolejny raz? A atak na mnie to po prostu efekt niezrozumienia o jakich DOKŁADNIE osobach mówię i które DOKŁADNIE osoby potępiam. Ta :) > Wypowiedzi na temat niezgody na płacenie haraczu odnoszą się do zaporowych cen > ustalanych przez producentów/dystrybutorów. W tym wątku temat ten poruszała Mai > th - poczytaj jej posty. To jest prawdziwy problem, z którym nie bardzo jest ja > k walczyć, a bardzo byśmy chciały. Jeśli masz jakiś pomysł - napisz o tym. Mówi > ę serio, rozwiązanie tego problemu byłoby na wagę złota. Większa sprzedaż? Co prawda nie sprzedawałam staników, ale przy wiekszej ilości sprzedanych przedmiotów przedsiębiorca może iść na rękę kupującemu. Ech, to jest problem, z którego wynika to, że pojawiają się takie "cwaniaczki"... Które powołują się na niezgodę na płacenie haraczu :) "Bo sklep sam dyktuje ceny i chce od nas wyciągnąć ile się da..." Bzdura, po prostu pewne osoby coś nie rozumieją (tak,tak - "cwaniaczki"), a Wy rozumiecie. Tylko niepotrzebnie bierzecie moje słowa, jako atak na świadomy wybór konsumenta. > Czy wiesz, że te słowa obrażają wiele dziewczyn? Sugerują one, że osoby z obwodami 60, miskami powyżej G itd. mają jakieś realne alternatywy dla staników czołowych lobbowych firm. Być może źle się wyraziłaś. Jeśli tak, sformułuj swoje słowa inaczej. W obecnej formie są one nie do przyjęcia. Wiele osób jest skazanych na 2 firmy, niektóre na 1, inne wypadają z wszelkich rozmiarówek i, czy tego chcą czy nie chcą, muszą się bawić w robótki ręczne. Celowo użyłam słowa "skazane", gdyż sam rozmiar to nie wszystko. Czy zdajesz sobie sprawę, ze tak doświadczona, kompetentna i pomocna osoba jak Maheda nie ma w czym chodzić: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89321342&a=89335763 ? > Tak więc, nie mów nam, ze Freya to luksus i jak kogoś na nią nie stać, to ma ta > ńsze alternatywy. Dla niektórych z nas Freya to koszmarne "mniejsze zło". Dlate > go uważaj na słowa, kiedy wygłaszasz takie zdania. Rozmowa w TYM KONKRETNYM temacie wzięła się z tego, że kuraiko przywołała osoby zarabiające niewiele. I jeśli ktoś poczuł się obrażony to bynajmniej nie zamierzam przepraszać, bo nie karciłam Lobbystki, tylko mówiłam o alternatywach. Kiedy nie zarabia się wiele i jednocześnie nie ma alternatywy to trzeba zacisnąć pasa i trochę odłożyć, to jest normalna kolej rzeczy, bo nawet staniki w promocji kosztują kilkadziesiąt złotych. Zresztą, bardzo spodobała mi się gdzieś jedna wypowiedź na Lobby: dziewczyna stwierdziła, że kilkanaście lat chodziła w źle dobranym staniku, to te dwa-trzy miesiące nie zrobią jej teraz różnicy i woli poczytać i pójść do sklepu z pełną wiedzą o stanikach. Więc po poznaniu prawdziwego rozmiaru nie musimy mieć stanika dobrego "już natychmiast". Co nie znaczy, że namawiam do tkwienia w koszmarnych stanikach (ta, pewnie znowu mi to zostanie zarzucone), jeśli komuś to nie odpowiada. Tylko po prostu nie ma też co przesadzać i taka postawa jak ta powyżej bardzo się mi podoba, bo jest głosem rozsądku :) Nowe osoby, które czasami zostają postraszone na dzień dobry efektami noszenia źle dobranego stanika CZASAMI (żeby nie było znowu, że każda :P) zaraz coś kupują opierając się na wątku rozmiarowym. I nie trafiają (wiem, wiem, osoba bardziej doświadczona też nie trafia), ale popełniają czasami dość głupie błedy przy zamawianiu - łącznie z niesprawdzeniem opisu stanika w wątkach producenckich. Ale to już dalej idący wniosek :) Wracając: Nie każda oszczędzająca jest wąskofiszbinowa i ma 60G+. Ale jeśli jednak ma wybór to może z niego skorzystać. Jeśli ma możliwość kupowania przez internet to niech kupi, jeśli ma "cięzki" rozmiar do kupienia to przecież ma po prostu ograniczony wybór, ale ceny przeważnie jednak nie. Przecież ja tego nie neguję ;) A mówiłam o tym, że po prostu jak się ma wybór to można wybrać :) Przeciez ja nie każę nikomu kupować tylko w sklepach stacjonarnych, ani nie korzystać z promocji i okazji - wręcz przeciwnie, alternatywa to dla mnie właśnie tańsze staniki :) Tańsze w sensie nie że chińskie i bylejakie bazarkowe, a kupione gdzieś, gdzie są tanie :D > P.S. na forum mówimy sobie na "ty". Mówienie per "Panie" (o ile nie jesteś firm > ą zaglądającą tu w interesach :), tylko jedną z nas) jest zwyczajnie obraźliwe. Hm, wyrwało mi się "Panie"? Ech, nie kojarzę, ale całkiem możliwe ;) I raczej nie napisane specjalnie :) Ale za to też nie zamierzam przepraszać, bo to nie jest nic złego (chyba, że jest?), jeśli użyłam powszechnie przyjętego zwrotu grzecznościowego :) Jeśli ktoś się czuje pokrzywdzony nazwaniem "Pani" to może się obrazić ;))) Ja się nie pogniewam :) Odpowiedz Link
maith Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 18:17 Roza_am pokazała Ci problem, a Ty nawet tego nie przeczytałaś. Sklepy mają odgórnie NARZUCONE niekonkurencyjne ceny. Taki sznur zaciskający się na szyi. Teraz już rozumiesz? Nie mogą swobodnie konkurować cenami i muszą je mieć znacznie wyższe niż by chciały i obiektywnie mogły. Czy zdajesz sobie sprawę, co to znaczy dla sklepów? Sklepy bez sensu tracą klientów, którzy chcą kupić ich produkty. I kupują je (te same produkty). Ale wolą indywidualnie sprowadzać je z Anglii, bo tak bezsensownie wysokie ceny narzucono na polski rynek. Podawanie jako rozwiązania większej sprzedaży brzmi jak "Nie mają chleba? To niech jedzą ciastka". Problemem jest SZTUCZNE osłabianie sprzedaży polskim sklepom przez ZAWYŻANIE im cen. Roza_am napisała: > > Wypowiedzi na temat niezgody na płacenie haraczu odnoszą się do > > zaporowych cen ustalanych przez producentów/dystrybutorów. > > ...Jeśli masz jakiś pomysł... eponak napisała: > Większa sprzedaż? Co prawda nie sprzedawałam staników, ale przy > wiekszej ilości sprzedanych przedmiotów przedsiębiorca może iść na > rękę kupującemu. Odpowiedz Link
panistrusia Uwaga: offtop 07.01.09, 16:04 A powiedzcie mi, co powinnam zrobić, jak świadomie i z premedytacją idę nękać panią w sklepie na T o stanik w moim rozmiarze? Powinnam jej zapłacić? W końcu w ciągu pół godziny zmarnowanej na wysłuchiwanie moich perorów na temat bułek i luźnego obwodu mogłaby obsłużyć 5 innych klientek. A jak jej wynagrodzić straty moralne: co jeśli mi uwierzy w to, że istnieje rozmiar 65G i już nie będzie tak szczęśliwa z powodu swojej pracy? Odpowiedz Link
tfu.tfu LOL 07.01.09, 21:47 aaaale chyba to sie nazywa lobbowanie, nie? ;) to ona Tobie powinna płacić za uświadamianie ;) Odpowiedz Link
kuraiko Re: Uwaga: offtop 08.01.09, 00:54 czytałam wczoraj wywiad z p. Krukiem, obecnie właścicielem Vistuli, a dawnym i obecnym właścicielem salonów jubilerskich Kruk. kiedyś już wspominałam o tym, jak u Kruka traktują klienta i każdy mógłby się od nich uczyć. Kruk w wywiadzie wspominał też o tym jak postępują z klientami. pozwólcie, że zacytuję cały fragment "Często się zdarza, że nasi klienci rozmawiają z pracownikami półtorej godziny, wypiją kawę, zostają ugoszczeni, oglądają biżuterię lub zegarki, a następnie niczego nie kupują. I naszym obowiązkiem jest znalezienie dla nich tyle czasu, ile potrzebują." owszem, Kruk to firma ekskluzywna, ale bez przesady. mają też biżuterię w przystępnych cenach. do tego konkurencja nie śpi. Apart jest popularny, nieco tańszy. Kruk na pewno liczy się z tym, że klient naogląda się, a ostatecznie dojdzie do wniosku, że np w Aparcie jest podobny naszyjnik, a tańszy o 100zł. albo że jednak podoba mu się co innego. albo kupi w Yes. itd czy klient naraża tym sprzedawcę na straty? ok, to jest może inna sytuacja niż w przypadku "pomierzę, a i tak kupię w necie", bo też trudno oczekiwać że ktoś kupi taką biżuterię w internecie. ale też jednak zajmuje się czas sprzedawcom. ja wiem, jak wygląda poszukiwanie biżuterii, bo rok temu po całym prawie mieście szukałam czegoś dla mamy w przystępnej cenie, zaliczyłam Kruka, Apart (nawet kilka filii), Yes i wiele innych sklepów jubilerskich. prosiłam o podanie, pokazanie, etc i oczywiście kupiłam tylko w jednym sklepie :P w przeciętnym sklepie odzieżowym z naburmuszoną ekspedientką, która robi łaskę, że w ogóle tam stoi, to obsługa pewnie byłaby obruszona. "mierzy, mierzy i nie kupuje, durna *****" niestety często tak jest, a nie powinno. Odpowiedz Link
nottowear Re: Uwaga: offtop 18.01.09, 15:54 Mi nigdy nikt kawy w Kruku nie proponował, choć czasami tam kupuję :- ). Ten cytat świadczy o klasie sprzedawcy i o braku klasy klienta - czyli dokładnie to o czym piszę. Nigdzie nie napisałam, że klienta należy oceniać po wyglądzie, zasobności portfela, itp. Jesteśmy jednak tylko ludźmi i można (chociażby na tym forum) wyrazić swoje zdanie o zachowaniach innych osób. Celem dyskusji było: UNIKAJCIE NIEUCZCIWYCH SPRZEDAWCÓW, KTÓRZY SPRZEDAJĄ DUŻE ILOŚCI, A NIE PŁACĄ PODATKÓW. Faktycznie niepotrzebie zostało w to wmieszane kilka tematów, ale trudno... jestem nowa na forum i musicie mi to wybaczyć. Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że cel posiadania dobrze dopasowanego stanika niektórym przyćmił zdrowy rozsądek. Mam koleżanki, które powinny nosić 65G, a noszą 75D i nie ma to nic wspólnego z brakiem świadomości - po prostu kupują to, na co je stać, nie uczestnicząc w kradzieży lub nie nosząc uzywanej bielizny (mam tu na myśli bardzo zuzyte staniki ze spraną metką, jakich jest mnóstwo na Allegro). Czy posiadanie świadomości, że dobrze wyprofilowany materac jest zdrowy dla kręgosłupa, gwarantuje zdrowy sen i lepsze samopoczucie oznacza, że osoba, która śpi na zwykłej kanapie pobiegnie od razu do sklpu, by wydać 10 tys, tylko dlatego, że posiada taką wiedzę??? Czy posiadanie wiedzy o zdrowym żywieniu oznacza, że kierujesz się na półkę organic lub bio w sklepie i płacisz bnawet 50-60% drożej za żywność??? Bo wyżej przeczytałam, że ustalenie właściwego rozmiaru stanika wiąże się ze wcieleniem tej wiedzy w życie, czyli kupowaniem Frei czy Panache! Więc ja piszę: DOBRZE DOPASOWANY MATERAC SŁUŻY TWOJEMU KRĘGOSŁUPOWI, TWOJEMU SAMOPOCZUCIU. Niech kilkanaście osób to potwierdzi (lub lepiej założy forum na ten temat), a wszystkie zaczniemy kupować dobre materace, niezależnie od zasobności portfela. no dobrze: materac to jednak wydatek, więc może zacznijmy od zdrowej żywności... Odpowiedz Link