Dodaj do ulubionych

Taniej nie zawsze znaczy uczciwie.

    • satia2004 Nie karmić trolla :) 05.01.09, 19:46
      Dziewczyny - Nottowear wylewa na forum frustracje związane z
      niekorzystnym odbijaniem się 'szarej strefy' na jej biznesie. Pewnie
      ma do tej frustracji pełne prawo. Tylko, że logicznymi argumentami
      jej nie przekonacie :) Dalsza dyskusja nie ma sensu - nie chcemy
      przepłacać więc uczestniczymy w kradzieży.
      • nottowear Re: Nie karmić trolla :) 07.01.09, 10:16
        Może faktycznie mój pierwszy post był mało precyzyjny i zbyt ogólny,
        ale wystarczyło przeczytać kolejne by się przekonać o moich
        intencjach.

        I tak: jeśli ktoś świadomie kupuje od osób, które sprzedają
        regularnie staniki, mają wystawione kilkadziesiąt sztuk, na pytanie
        o rachunek czy fakturę odpowiadają, że nie prowadzą działalność - to
        uczestniczy w kradzieży. Poniekąd okrada też samego siebie:
        logicznym bowiem jest, że gdy ktoś nie płaci należnych podatków, to
        skarb państwa ma mniej pieniędzy, a co za tym idzie dowolna
        działaność finansowana przez państwo (np. służba zdrowia) ma mniej
        kasy. Kto na tym cierpi? Ty i Twoi bliscy.

        I nie nazywaj mnie trollem, bo to również można uznać za
        zniesławienie. Zajęłam się tematem w moim odczuciu ważnym i po kilku
        wypowiedziach z tego wątku widzę, że nie wszystkim jest to obojętne.
    • joankb Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 05.01.09, 21:45
      Popełniam, albo biorę udział w popełnianiu przestępstw skarbowych prawie codziennie:
      a) kupuję jaja i nabiał od Pani na placu i nigdy nie sprawdzam czy ma dzisiejszy
      kwitek, że zapłaciła placowe.
      b) czasem Pani przynosi mi ten nabiał do domu - ja placowego nie pobieram.
      Dodam, że ona prowadzi tę działalność ciągle - przynajmniej od paru lat. I
      bardzo często są to jajka czy ser, które wcześniej odkupiła od sąsiadek, nawet
      mówi od której, znam całą wieś.
      c) daję napiwki w restauracjach i u fryzjera
      d) nie zawsze biorę paragon w busie
      e) naprawiam sąsiadom usterki w instalacji elektrycznej - i raczej robię to
      stale, bezpłatnie co prawda, ale gdybym zarejestrowała taka dg i pobierała małe
      opłaty, każdy by się zgodził i poooodatek by był jak nic.
      f) sąsiad naprawia z kolei usterki wody i c.o. - jak wyżej
      g) jak oboje nie umiemy to korzystamy z usług lokalnej, emerytowanej złotej
      rączki. On też nie ma dg.
      h) jak byłam na życiowym zakręcie to udzielałam korepetycji - bez podatku i bez
      działalności. Uważałam, że pierwszym moim moralnym obowiązkiem było nakarmienie
      dziecka. Obowiązki wobec państwa są, moim zdaniem, zawsze wtórne.
      Alfabet mi się skończy.., aaa staniki też sprzedawałam. Dużo, wszystkie swoje.
      Ale gdybym zrobiła to przedmiotem dg??

      Państwo zatrudnia służby, które opłaca z moich podatków, Allegro bierze swoja
      prowizję od każdej transakcji, a to ja mam sprawdzać sprzedających?
      Państwo rozdziela na lewo i prawo ulgi, zwolnienia, odliczenia i umorzenia
      podatkowe, na miliony złotych, tym, którzy takie ulgi są w stanie sobie
      wywalczyć. Tymi ulgami i zwolnieniami się potem handluje, nazywając to np.
      konsolidacją. Ile razy zmieniał nazwę supermarket w waszej okolicy?
      Duże i średnio-duże przedsiębiorstwa uciekają do rajów podatkowych, albo choćby
      na Słowację. Zgodnie z prawem, oczywiście.
      Prawo, a moralność i etyka to dwie zupełnie odrębne rzeczy. Prawo dopuszcza
      zachowanie nieetyczne, zachowania dużych i bogatych, nazywając to dbałością o
      interesy gospodarcze.
      Ja uważam moje zachowania za bezprawne co prawda, ale etyczne - i nie obiecuję
      żadnej poprawy.
      • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 10:23
        Zatem Ci współczuję. Wg mnie to co robisz to tzw. fałszywa
        moralność. Najlepiej szukać dziur w systemie prawnym czy podatkowym
        niż obiektywnie ocenić swoje działania.

        • joankb Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 10:54
          Przepraszam Cię bardzo - możesz oceniać moje podejście do systemu podatkowego,
          ale nie masz prawa oceniać mojej moralność. Naruszam prawo, drobiazgami,
          naruszam jako dorosła osoba, świadoma konsekwencji takich naruszeń. naruszam, bo
          nie uważam tego za nieetyczne
          Współczuję Ci serdecznie jeśli nigdy nie dałaś napiwku kelnerowi...., ale nie
          oceniam Twojej moralności... I poproszę o wzajemność.
          • nottowear Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 12:44
            Mam prawo oceniać Twoją moralność wg swoich zasad jakimi kieruję się
            w życiu. Wkładasz mi w usta słowa, których nigdy nie napisałam i
            wydaje Ci się, że jest to uczciwe moralnie???

            NIGDY NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE DAJĘ NAPIWKU KELNEROWI!!! Nie
            popadajmy w paranoję.

            Natomiast podatki płacę, płaciłam też podatek od udzielanych kiedyś
            korepetycji, niezależnie od mojej osobistej sytuacji finansowej. Dla
            mnie straszne jest, że ludzie tworzą sobie "własną moralność",
            wymyślając swoje własne falszywe argumenty i wytłumaczenia. Nie ma
            czegoś takiego "jak własne ocena moralności", a przynajmniej być nie
            powinno, bo wówczas wiele osób unikałoby należnej im kary. Nie
            twiedzę, że popełniasz od razu jakąś zbrodnię, ale naginanie pojęcia
            moralność do własnych potrzeb jest wysoce niestosowne, by nie
            powiedzieć niemoralne. Nie mówiąc już o tym, że po prostu kłamiesz,
            powołując się na moje słowa, kórych nigdy nie napisałam.
            • nottowear Źłe wkleiłam. 07.01.09, 12:46
              Źle wkleiłam posta - część miała być do użytkowniczki tfu.tfu, ale
              wkleiła mi się całość.

              Do Ciebie więcj jest tylko fragment:
              Mam prawo oceniać Twoją moralność wg swoich zasad jakimi kieruję się
              > w życiu. Wkładasz mi w usta słowa, których nigdy nie napisałam i
              > wydaje Ci się, że jest to uczciwe moralnie???
              >
              > NIGDY NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE DAJĘ NAPIWKU KELNEROWI!!! Nie
              > popadajmy w paranoję.
              >
              > Natomiast podatki płacę, płaciłam też podatek od udzielanych
              kiedyś
              > korepetycji, niezależnie od mojej osobistej sytuacji finansowej.
              • joankb Re: Źłe wkleiłam. 07.01.09, 14:35
                Dzięki za pouczenie...
                Wygłosiłaś tu już tyle kazań, że i mnie się przyda.
                W tamtym czasie nie płaciłam, robiłam słusznie - i nie Tobie to oceniać. To
                znaczy wolno Ci oceniać, ale Twoja ocena na moją wpływu nie ma.
            • satia2004 No i wpadłaś! 07.01.09, 14:43
              nottowear napisała:
              > NIGDY NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE NIE DAJĘ NAPIWKU KELNEROWI!!! Nie
              > popadajmy w paranoję.
              (...)
              > Dla mnie
              > straszne jest, że ludzie tworzą sobie "własną moralność",


              Dla Ciebie chyba straszne jest, że ludzie nie kierują się TWOJĄ
              molarnością :)

              10zł napiwku jest OK ale 10zł za stanik od osoby, która nie płaci
              podatków to już kradzież? Masz jakiś własny prywatny limit do
              którego coś nie jest okradaniem państwa?

              Do twojej wiadomości - zdarzyło mi się dawać napiwki wyższe niż to
              co wydałam na stanik. I co? według TWOJEJ molarności kasa na napiwek
              od której nie zostanie zapłacony podatek, ZUS, NFZ jest OK ale już
              kupno stanik nie?

              Takie rozumowanie jest nielogiczne i niekonsekwentne :)
              • joankb Re: No i wpadłaś! 07.01.09, 14:57
                Ona najpierw sprawdza czy kelner dopisał napiwek do rachunku...
                W niektórych knajpach tak jest :))
                Ciężkie życie bo trzeba chodzić z trzema ustawami pod pachą (a nuż coś ostatnio
                zwolnili, albo przeciwnie), a i to nie wiadomo jaka będzie w razie czego
                interpretacja US w tym akurat mieście.
                Stoi stragan przy drodze, a Ty się bijesz z myślami - mogę tam kupić butelkę
                wody czy nie? A jeśli ktoś powie, że jest legalny, a potem okaże się, że jednak
                nie???
            • magdalaena1977 Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 15:28
              nottowear napisała:
              > Natomiast podatki płacę, płaciłam też podatek od udzielanych kiedyś
              > korepetycji, niezależnie od mojej osobistej sytuacji finansowej.
              ale dlaczego nazywasz złodziejem (a czyn kradzieżą) kogoś kto nie płaci podatków
              ? a tym bardziej klienta sklepu z szarej strefy ?
              Może dla Ciebie to tylko drobne uproszczenie, ale dla mnie to po prostu nieprawda.
        • masza.s Re: Taniej nie zawsze znaczy uczciwie. 07.01.09, 20:39
          Nottowear, znasz definicję "moralności" i jakimi kategoriami się tutaj
          kierujesz? Uznajesz uniwersalną moralność? Jeśli tak, skąd ją bierzesz?

          Na razie moim zdaniem wycierasz sobie buzię tym pojęciem. Przykre.
    • kuraiko do eponak 05.01.09, 23:03
      "Stanik firmy XXX nie
      powinien być celem samym w sobie. I mi nie pasuje nieuczciwość w
      zdobywaniu takich staników. Nie są one ze złota, jakieś super
      (Maskaradki zachwalane i pochwalane, kosztujące ok 160 zł
      spłaszczają biust, niektórym robią kacze dzioby, są nierówne
      miseczkowo etc.). I dlatego jeśli kogoś nie stać na taki stanik to
      powinien świadomie zdecydować się na tańszy, bo przecież on równie
      dobrze będzie spełniał swoją rolę i będzie miał podobne problemy jak
      droższe staniki. Effuniaki są po sto złotych, a po krakowskim zlocie
      uważam, że stoją wysoko, wysoko ponad innymi firmami. I cena nie
      może być wyznacznikiem jakości.
      A SĄ tańsze staniki polecanych na Lobby firm. Jak ktoś chce, to
      znajdzie je w
      sklepie."


      ok, ja mieszkam w mieście, w którym nie ma sklepu stacjonarnego ze
      stanikami w moim rozmiarze.
      nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi.
      że kupno tańszej Frei na eBay jest "be"? bo nie kosztuje 150zł tylko
      80zł z przesyłką? zakładając że kupuje się w normalnym
      zarejestrowanym sklepie na eBay. albo w bravissimo czy brastopie na
      wyprzedaży.
      przepraszam, gdzie ja mam kupić stanik w rozmiarze 65FF??!!! w moim
      mieście tego nie ma, to nie chodzi o firmę "X", ale o stanik w
      dobrym rozmiarze, na dodatek pasujący. teraz wiem, że M&S mają dla
      mnie za szerokie fiszbiny. nie wiem z czym będę znowu próbować, ale
      na pewno nie kupię w stacjonarnym sklepie, bo nie będę brała 70F do
      zapinania od razu na najciaśniejszą haftkę, tylko po prostu zamówię
      coś z internetu.

      myślisz, że nie wolałabym iść do sklepu i kupić ładny stanik 65FF
      obojętnie jakiej firmy, byleby pasował i miał normalną cenę?
      (powiedzmy do 80zł) albo chociażby zamówić sobie effuniaka przez
      internet. ale to jest jak na razie niemożliwe.
      myślę, że trochę przeceniasz brytyjskie firmy pisząc o ich cenach,
      bo na ogół to jest 120-160zł, a polski stanik np Samanty kosztuje
      120-140, Dalia ok 110zł itd. tu jest oczywisty problem z rozmiarówką
      i nic się nie da na to poradzić.
      owszem zaczęło się od celowego przymierznia w sklepie, aby kupić w
      internecie, ale mam wrażenie, że wybiegasz daleko poza to, radząc
      czekanie na "lepsze czasy" ze starym rozciągniętym 75B, bo przecież
      nie fair jest kupić coś taniej w necie, a na uskładanie sumy na
      stanik ze sklepu stacjonarnego trzeba trochę poczekać.
      ja w tym momencie mam tylko trzy alternatywy: internet, szukanie
      szczęścia w lumpeksie albo wyjazd do miasta oddalonego o 160km żeby
      kupić stanik brytyjski stacjonarnie, co kosztowałoby mnie łącznie z
      przejazdem jakieś 200zł albo i więcej. a na to mnie niestety nie
      stać, tak samo jak na zamówienie stanika za 150zł+przesyłka.
      jak rozumiem w imię idei powinnam w momencie kiedy mi się staniki
      rozciągną, chodzić w nich jeszcze kilka miesięcy i niszczyć piersi
      za szerokim obwodem, tudzież za szerokimi fiszbinami (które powodują
      uciekanie pod pachę)?
      • eponak Re: do eponak 06.01.09, 02:23
        > ok, ja mieszkam w mieście, w którym nie ma sklepu stacjonarnego ze
        > stanikami w moim rozmiarze.
        > nie za bardzo rozumiem o co ci chodzi.
        > że kupno tańszej Frei na eBay jest "be"? bo nie kosztuje 150zł tylko
        > 80zł z przesyłką?

        Jeszcze raz, bo dalej nie rozumiesz. Tu są dwie sprawy w sumie, które mieszasz.
        PO PIERWSZE:
        1. NIE jestem przeciwna kupowaniu tańszych staników przez sieć czy serwisy
        aukcyjne. JESTEM przeciwna traktowaniu sklepów jak darmowych i charytatywnych
        miejsc, gdzie ekspedientki dobiorą stanik i będę go mogła kupić taniej gdzie
        indziej. A później na nie zrzucać winę za to, że jakiś model nie pasuje (vide
        przywołany przeze mnie wątek Najgłupsze teksty klientek).
        DLACZEGO?: Jeśli nie powiemy uczciwie, że takie zachowanie jest złe, nie fair
        wobec sklepu to w myśl zasady "co nie jest zabronione jest dozwolone" problem
        będzie narastać. I naprawdę nie mówię tu o przypadkach, kiedy idziemy
        poprzymierzać, ale ostatecznie nie decydujemy się na zakup z różnych powodów i
        wybieramy zakupy sieciowe. Chodzi mi TYLKO I WYŁĄCZNIE o osoby, które
        notorycznie chodzą do sklepów stacjonarnych poprzymierzać ciuchy i kupić je
        taniej i nie zakładają, że mogłyby coś kupić (bo skoro stacjonarny, to musi być
        drogi). Stacjonarny oferuje nam coś, czego nie dadzą nam sklepy netowe i za
        usługi się płaci, a w pewien sposób nagradzamy stacjonarne sklepy za pomoc,
        doradzenie ekspedientek i uprzejmość. Ja cały czas mówię o tej wąskiej grupie
        osób, która uważa, że nie będzie płacić "haraczu". Jeśli nie powiemy, że to jest
        złe i niesprawiedliwe to więcej osób będzie tak robić. A ponieważ sklepy nie są
        organizacjami charytatywnymi utrzymującymi się z darowizn to albo będą podnosić
        ceny (dla tych osób, które stać na zakupy staników od ręki i bez zastanowienia)
        albo będą zwijać działalność na rzecz sprzedawania internetowego. I w efekcie
        nie powstaną nowe sklepy, oferujące bogaty wybór i niższe ceny. To ostatnie
        udowodnią chyba osoby dłuższe niż ja stażem na forum. Jak miałam przyjemnośc się
        ostatnio dowiedzieć, staniki kosztowały jeszcze dwa lata temu i po kilkaset
        złotych, a jednak znalazły się osoby które odżałowały i kupiły (nie tylko te
        kokosiaste), żeby mieć coś porządnego. Teraz ceny zeszły w dół, bo jest większe
        zainteresowanie i konkurencja. I wspierając stacjonarne zakupami od czasu do
        czasu inwestujemy na przyszłość.
        Szukanie tańszych alternatyw jest normalne, rynek też na to reaguje. I NIE
        potępiam tego. Sama tak robię. Mówię cały czas o tych, którzy celowo oszukują
        sklep, a których nie można usprawiedliwiać stwierdzeniem, że np ich nie stać na
        niektóre marki, a dlaczego? O tym poniżej.

        I drogie Panie, nie mówcie, że sklep i jego właściciele są nieefektywni, jeśli
        więcej osób decyduje się na takie działanie. Bo cena w sklepie to coś więcej niż
        tylko cena stanika. To jest wygoda, pomoc i możliwość przebierania w ubraniach
        (i daj Boże, jak największej ilości staników :)). Oni się muszą z czegoś
        utrzymać, jeśli chcą zaoferować to co oferują.

        2. Mówiłaś, że osób zarabiających mniej niż tysiąc nie stać na kupowanie
        staników w sklepach stacjonarnych. Zgodziłam się połowicznie. Nottowear fajnie
        to ujęła: "dla niektórych posiadanie Freyi staje się wyznacznikiem statusu".
        Dobry i dopasowany stanik to nie tylko ten z polecanych na Lobby, albo tych
        których posiadanie jest obiektem marzeń (a wiele osób, nawet zarabiających
        więcej niż średnia krajowa nie może sobie na nie pozwolić). I jeśli kogoś nie
        stać to może kupić tańszy (nie mówię oczywiście o chińskich za kilka
        złotych...), też dobrej jakości. I jeżeli ktoś w imię swojej biedy zaczyna
        usprawiedliwiać oszukiwanie sklepów, o którym mówiłam w punkcie 1, żeby kupić
        stanika kosztujący normalnie ponad sto złotych (no bo jest polecany i wszyscy go
        mają i w ogóle..), to jak dla mnie to jest ŻADNE usprawiedliwienie. I nie mogę
        powiedzieć, że takie osoby rozumiem. Są tańsze modele i nie wiem czy różnią się
        one tak bardzo więc można się na nie zdecydować. I jeśli się marzy o jakimś
        droższym staniku, to po prostu zacząć odkładać :) Nie namawiam przecież do
        siedzenia w starych i beznadziejnych stanikach, a do szukania alternatyw. Drogi
        stanik nie musi znaczyć od razu superhiperdobry stanik. I powtórzę się po raz
        kolejny: skoro są tańsze modele, to przecież można się na nie zdecydować. Mogą
        one równie dobrze spełniać swoją rolę, jak ich droższe odpowiedniki. I w tym
        wypadku nie ma dla mnie znaczenia, czy ten ktoś kupuje przez internet czy
        stacjonarnie, bo to jest trochę inna kwestia niż punkt 1, ale wiąże się z nim.

        Kuraiko, przeczytaj to ze zrozumieniem kilka razy i nie zarzucaj mi bzdur.
        Szanuję swój czas i nie cierpię się powtarzać.
        • kuraiko Re: do eponak 06.01.09, 04:20
          ekhm, ale jednak kilka zdań mogło budzić wątpliwości...

          ja jednak nie rozumiem, co ma szukanie oszczędności do mierzenia
          celowo w sklepach (oprócz tego, że ktoś chce się najpierw upewnić,
          że zakupi potem dobrany rozmiar, bo się boi odsyłania itd)
          jeśli chodzi wyłącznie o to mierzenie (w przypadku osób, które nie
          stać na kupno stacjonarnie), to rozumiem.
          ale jeśli o to, żeby w ogóle kupować coś tańszego, to jednak nie.
          jeśli ktoś ma ochotę na Rio (ja miałam swego czasu) i może kupić na
          allegro od dziewczyny, która nie trafiła rozmiarowo, za jakieś 60-
          80zł, a nie stać go na zakup stacjonarny ani przez internet w
          normalnym sklepie, to czemu nie?

          jak pisałam - ja nie mam obecnie innych możliwości, niż kupno
          stanika przez internet. nie mam okazji też udać się do stacjonarnego
          typu Mila we Wrocku, bo w moim mieście po prostu takiego nie ma.
          wiele dziewczyn na pewno ma tak samo. no i dla mnie proste i
          logiczne jest, że będę szukała stanika w swoim rozmiarze dość tanio
          na wyprzedażach, eBay lub allegro, bo nie mam kasy na stanik np z
          intimo za 160+przesyłka. i obecnie nie wiem co mogłabym
          znaleźć "taniej" a "uczciwie" stacjonarnie. kupiłam na ebay 2 nowe
          staniki, razem łącznie z przesyłką ok 76zł. i nie sądzę, aby taka
          okazja się powtórzyła, a nie mam przez pewien czas znowu próbować z
          tą firmą.
          i za bardzo nie wiem jakie mogę dostać tańsze modele, które nie
          byłyby szeroko fiszbinowe, najlepiej soft i kosztowały łącznie z
          przesyłką max 80zł.
          na pewno w super sytuacji są osoby, które noszą rozmiary dostępnie
          powszechnie i bez problemu w polskich firmach, np 70D, 75E itd.
          • kuraiko Re: do eponak 06.01.09, 04:33
            "ja jednak nie rozumiem, co ma szukanie oszczędności do mierzenia
            celowo w sklepach"
            tzn chodzi mi o to, że moim zdaniem osoba, której nie stać na
            panache stacjonarnie lub w sklepie typu dopasowana.pl, ma święte
            prawo kupić sobie to panache na ebay, allegro czy na wyprzedaży
            (abstrahuję od "nieuczciwych" sprzedawców, ale np od osoby, która
            sprzedaje staniki z których "wyrosła" albo sama kupiła i jednak na
            nią nie pasuje). wiesz i to, że ktoś nie ma kasy, to nie oznacza, że
            nie ma prawa chcieć jakiegoś tam stanika, tylko dlatego, że w
            normalnym sklepie jest "drogi". jeśli komuś się podoba jakiś stanik,
            to dlaczego ma sobie go nie zamówić z brastopu? dla zasady? a gdzie
            jakakolwiek przyjemność? co z tego, że jakiś stanik jest tańszy, ale
            mnie się kompletnie nie podoba, że będę się w nim czuła jak
            w "antygwałcie"?

            pisałaś wcześniej o effuniakach, że jakość i niska cena. no właśnie
            dla mnie nie aż tak sporo niska. w ogóle ceny brytyjskich staników
            nie są aż tak hardkorowe, w porównaniu z np Feliną i jak pisałam
            wcześniej, różnica między niektórymi polskimi a brytolami wynosi ok
            30-50zł.
            i nie orientuję się, jakie to 'tańsze' marki byłyby równie polecane.
            po tym jak kupiłam Samantę i się rozciągnęła po 2 miesiącach, i to
            wcale nie był tani stanik, nie mam zamiaru kupować kota w worku,
            czyli staników marki "X" kompletnie nie opisanych na lobby, ani nie
            zawartych w tabeli obwodów. ja już wiem, do ile może się rozciągać
            obwód, żeby było dla mnie komfortowo i takich informacji szukam. na
            pewno już nie będę kupować staników w ciemno i nie mam tu na myśli
            mierzenia, ale informacje o rozciągliwości, jakości podtrzymania,
            kształtowaniu biustu, szerokości fiszbin. pewnie rok temu byłoby mi
            to obojętne. dlatego nie wiem, czy dobrym rozwiązaniem jest
            kupowanie staników firmy nieopisywanej na lobby... nawet jeśliby
            były tanie
          • eponak Re: do eponak 06.01.09, 12:51
            Nie mam czasu odpowiadać na wszystko w osobnych, ani sie znowu powtarzać, jeśli
            ktoś nie rozumie, bo wyjeżdzam na kilka dni :) Po weekendzie, jeśli wątek nie
            umrze śmiercią naturalną. Kuraiko, dalej mnie nie rozumiesz, albo nie chcesz
            zrozumieć. Nie naskakuję na osoby, które kupują w sieci i na serwisach taniej.
            To jest normalne, nie mam nic przeciwko. Zwłaszcza, jeśli się w promieniu
            iluśset/dziesięci kilmetrów nie ma takiego sklepu. Myślałam, że to w końcu
            będzie jasne, ale widać nie... I w tym kontekście nie mówiłam, że niekupowanie w
            sklepie jest nieuczciwe... Mówiłam JEDYNIE o osobach, które przymierzają w
            sklepie i się próbują usprawiedliwiać, że ich nie stać na te drogie staniki za
            150 zł i więcej :) A mogą je później szukać taniej. Po prostu mi się to nie
            podoba, że ktoś traktuje sklep jak darmowe centrum mierzenia i doradzania. I nie
            tylko osoby, które nie mają większych oszczędności, tak robią. Znam kobietę,
            która zarabia kilkanaście tysięcy miesięcznie i ceruje rajstopy dla oszczędności
            :) Jeśli dalej nie rozumiesz, to przykro mi. Nie atakuję ani Ciebie, ani innych
            osób szukających tańszych staników (co, siebie mam atakować?).

            I nie namawiałam do kupowania polskich tańszych niż brytyjskie staników. Gdzie
            ktoś to u mnie wyczytał? Lepiej, wcześniej podawałam brytyjski przykład stanika,
            który bez przeceny widziałam za 50 zł :) Mówiłam jedynie, że chińskie bylejakie
            staniki trzeba sobie odpuścić (a je można poza wielkimi miastami kupić za kilka
            złotych, a w mieście na te same chińczyki cena jest wyższa). Kto nie rozumie
            dalej, to proszę się kontaktować w poniedziałek :)

        • psuj-ka Re: do eponak 06.01.09, 08:46
          Jedno pytanie - gdzie są te tańsze modele w naszych rozmiarach? ja bardzo chętnie kupiłabym prosty stanik codzienny od polskiego producenta za mniej niż 50 złotych, tylko jakoś nikt nie chce takiego zrobić. Nawet gdybym nie zaniżała obwodu, a jednak większość polskich firm robi staniki z rozciągliwych materiałów, to 70g nie można kupić u zbyt wielu firm, a i te mają ceny podobne lub tylko minimalnie niższe od brytyjczyków. A jak mam kupić za 80zł 70g, w którym obwód rozciąga się do 90cm, to gdzie tu ta taniość i porównanie z brytyjczykami? Jakoś nie sądzę, żeby ktoś tu kupował Freye jako "symbol statusu" tylko jako wygodne staniki w szerokiej gamie rozmiarów.

          Natomiast nikt tu chyba nie zaprzeczył i kuraiko też nie, że chodzenie do stacjonarnych tylko i wyłącznie po to, żeby sobie poprzymierzać staniki ze świadomością, że na pewno się nic nie kupi, jest nie w porządku. Bo można przyjść sobie i poprzymierzać, a po znalezieniu idealnego stanika nie kupować go od razu, uzbierać pieniądze. Nie trzeba mieć miliona staników ;) ale jak mam czekać aż uzbieram kasę w jakimś 75d/e, bo w takie by mnie pewnie wcisnęli w zwykłym sklepie to ja dziękuję :/

          Na kwestiach prawnych - allegro się nie znam, więc nie mam co się wypowiadać.
          • kura17 Re: do eponak 06.01.09, 10:27
            ja tez poprosze o tansza alternatywe dla rozmiaru 65hh lub 70gg-h
            bardzo chetnie kupie cos innego, niz freya, panache lub R&P!!!
            • tfu.tfu Re: do eponak 06.01.09, 11:08
              byłam w bravissimo na brafittingu, gdybym kupiła dobrane 36E, to byłoby to
              wywalenie kasy w błoto ;)
              metoda prób i błędów doszłam do mojego faktycznego rozmiaru, gdybym miała
              kupowac w RPR, to pewnie bym nie miała obecnie ŻADNEGO dobrego stanika ;)
              szczerze, panie z bravissimo same zachęcaja do akupów online, nie tylko w
              bravissimo. i same zalecaja mierzenie jak największej ilości modeli ;] czyli co?
              działaja na własną szkodę? :D
              załozycielka wątku chyba podeszła do sprawy zbyt emocjonalnie, nie czuję się
              "złodziejką" ani "naciągaczką" bo poszłam pomierzyć staniki w bravissimo! echhhh...
              • nottowear Re: do eponak 07.01.09, 10:31
                To bardzo nie fair - wtykanie mi czegoś, czego nigdy nie napisałam.
                Skoro cytujesz, że pisałam o osobach, które mierzą staniki, że to
                złodzieje i naciągacze to bardzo proszę o cały cytat???? Gdzie coś
                takiego napisałam???

                Na podstawie Twojej wypowiedzi mogę jednoznacznie stwierdzić, że
                jesteś niemoralna - cytujesz rzekomo moje słowa, których nigdy nie
                napisałam. To naprawdę świństwo i prymitywizm - trzeba nazwać rzecz
                po imieniu.
        • magdalaena1977 Re: do eponak 06.01.09, 12:58
          eponak napisała:
          > I jeśli kogoś nie stać to może kupić tańszy
          > (nie mówię oczywiście o chińskich za kilka złotych...), też dobrej jakości.
          Czy naprawdę znasz jakieś staniki dobrej jakości, które w sklepach stacjonarnych
          kosztują powiedzmy do 100 zł ? Oczywiście w naszych rozmiarach (dla mnie 34GG).

          Bo w internecie Freya nie jest wcale taka droga - na ebayu czy wyprzedażach
          spokojnie można dostać stanik z metkami w okolicach 60 - 100 zł (zależnie od
          rozmiaru). Właśnie idzie do mnie Freya Pippa 34GG z listków za 85 zł z przesyłką
          • eponak Re: do eponak 06.01.09, 13:03
            Zaraz się powieszę na ramiączku od stanika :P Nigdzie nie twierdzę, że tani
            stanik nie można kupować przez internet bo to be. A wy usilnie staracie się mi
            to wmówić od cholera wie ilu postów ;D Osoby wykorzystujące sklepy jako darmowe
            centra stanikologii - jedna sprawa, kupowanie staników taniej - druga sprawa. CO
            je łączy? Że niektóre osoby jednym chcą wytłumaczyć drugie i usprawiedliwiać
            wykorzystywanie sklepów. Dla mnie to jest proste i logiczne, więc nie wmawiajcie
            mi czegoś, czego nie twierdzę.
            • magdalaena1977 Re: do eponak 06.01.09, 13:35
              eponak napisała:

              > Zaraz się powieszę na ramiączku od stanika :P Nigdzie nie twierdzę, że tani
              > stanik nie można kupować przez internet bo to be. A wy usilnie staracie się mi
              > to wmówić od cholera wie ilu postów ;D
              ale pisałaś kilkukrotnie, że jak ktoś nie ma kasy, to wcale nie musi kupować
              stanika Freyi (którego pragnie ze względu na markę), tylko coś tańszego.
              A my zauważamy, że w wielu rozmiarach jest tylko Freya i Panache 9Plus droższe
              marki), więc jak ktoś jest wąskofiszbinowcem to nie za bardzo ma jakiś wybór.
              • eponak Re: do eponak 06.01.09, 14:28
                No jasne :) Tak pisałam. I jaką niezgodność widzisz? Przecież można znaleźć
                takie modele za mniej niż sto złotych... Przez ebay chociażby, albo w jakimś
                sklepie w UK. Nie ma sprzeczności w tym, co myślę :) Tylko usilnie mieszacie
                dwie sprawy :) Osoby wykorzystujące sklepy, żeby sobie poprzymierzać i przeciwne
                robieniu w nich zakupów: be, wyszukiwanie okazji w internecie czy stacjonarnych:
                cacy. I dla tych be nie uznaję żadnego usprawiedliwienia :) Ktoś jest be to jest
                be, a nie zrobi się mniej be, jak będzie argumentował że wyboru nie ma. Bo może
                upolować stanik tańszy za kilkadziesiąt zł, ale coś co nie waży dużo już ma
                problem odesłać :) Co innego, jakby cena przesyłki przekraczała cenę stanika,
                ale raczej tak nie ma ;)
                • kuraiko Re: do eponak 06.01.09, 16:00
                  no dobra, czyli ta na ebay to nadal będzie freya, a nie "inna tańsza
                  marka", jak zrozumiałam ;)
        • roza_am Eponak, kilka spraw 06.01.09, 15:39
          1.
          (vide przywołany przeze mnie wątek Najgłupsze teksty klientek).
          > DLACZEGO?: Jeśli nie powiemy uczciwie, że takie zachowanie jest złe, nie fair
          > wobec sklepu to w myśl zasady "co nie jest zabronione jest dozwolone" problem
          > będzie narastać.

          Przesadzasz i wyolbrzymiasz. Podajesz jeden (słownie: jeden) przykład sprzed paru miesięcy, cytowany w wątku "najgłupsze teksty" (a nie np. "jestem sprytna - idźcie w moje ślady") jako swoiste kuriozum i jako owo kuriozum wyśmiany i skrytykowany.
          Nikt tutaj nie pochwalił zachowania tamtej osoby, ani nie doradzał pójścia w jej ślady. Skąd przypuszczenie, że problem będzie narastał? Czy to nie jakaś paranoja? Wyluzuj dziewczyno, więcej wiary w naszą uczciwość i szacunek dla sprzedawców.

          2.
          Ja cały czas mówię o tej wąskiej grupie
          > osób, która uważa, że nie będzie płacić "haraczu".

          Wypowiedzi na temat niezgody na płacenie haraczu odnoszą się do zaporowych cen ustalanych przez producentów/dystrybutorów. W tym wątku temat ten poruszała Maith - poczytaj jej posty. To jest prawdziwy problem, z którym nie bardzo jest jak walczyć, a bardzo byśmy chciały. Jeśli masz jakiś pomysł - napisz o tym. Mówię serio, rozwiązanie tego problemu byłoby na wagę złota.

          Wszystkie wiemy, ze dobry sklep stacjonarny oferuje nie tylko towar, ale i usługę. I nie widzimy problemu w płaceniu za tę usługę (w kosztach stanika), jednak widzimy, że cena stanika = jego realny koszt + kosz usługi sklepowej + dużo więcej. O to "dużo więcej" właśnie nam chodzi. Jak pisałam wyżej, odsyłam do postów Maith.

          3.
          "dla niektórych posiadanie Freyi staje się wyznacznikiem statusu".
          > Dobry i dopasowany stanik to nie tylko ten z polecanych na Lobby, albo tych
          > których posiadanie jest obiektem marzeń (a wiele osób, nawet zarabiających
          > więcej niż średnia krajowa nie może sobie na nie pozwolić). I jeśli kogoś nie
          > stać to może kupić tańszy (nie mówię oczywiście o chińskich za kilka
          > złotych...), też dobrej jakości.

          Czy wiesz, że te słowa obrażają wiele dziewczyn? Sugerują one, że osoby z obwodami 60, miskami powyżej G itd. mają jakieś realne alternatywy dla staników czołowych lobbowych firm. Być może źle się wyraziłaś. Jeśli tak, sformułuj swoje słowa inaczej. W obecnej formie są one nie do przyjęcia. Wiele osób jest skazanych na 2 firmy, niektóre na 1, inne wypadają z wszelkich rozmiarówek i, czy tego chcą czy nie chcą, muszą się bawić w robótki ręczne. Celowo użyłam słowa "skazane", gdyż sam rozmiar to nie wszystko. Czy zdajesz sobie sprawę, ze tak doświadczona, kompetentna i pomocna osoba jak Maheda nie ma w czym chodzić: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89321342&a=89335763 ?
          Tak więc, nie mów nam, ze Freya to luksus i jak kogoś na nią nie stać, to ma tańsze alternatywy. Dla niektórych z nas Freya to koszmarne "mniejsze zło". Dlatego uważaj na słowa, kiedy wygłaszasz takie zdania.

          P.S. na forum mówimy sobie na "ty". Mówienie per "Panie" (o ile nie jesteś firmą zaglądającą tu w interesach :), tylko jedną z nas) jest zwyczajnie obraźliwe.
          • nathd Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 16:27
            Dziwi mnie trochę ta dyskusja, o ile się nie mylę podobna już kiedyś była.
            Ja wypowiedzi eponak zrozumiałam tak: nie idź do sklepu i nie przymierzaj jeśli
            nie zamierzasz kupić w tym sklepie. Zgadza się?
            W takim wypadku połowa osób powinna przestać chodzić do sklepów!
            Ja np. przyprowadzam do sklepu koleżanki, aby coś sobie kupiły, sama nie planuję
            zakupów, ale czasem coś przymierzę i potem jak się nadarzy okazja kupię taniej
            np. w internecie(to nie jest żadna zasada, tylko przykład) albo przymierzam
            bluzkę w sklepie i czekam na przecenę.
            Nie można nikogo potępiać, że idzie do sklepu, "naprzymierza" się i nic nie
            kupi, bo woli kupić taniej. To jego wybór, tak jak głosowanie! Czyjkolwiek
            sprzeciw nic nie da.
            • magdalaena1977 Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 16:48
              nathd napisała:
              > Ja wypowiedzi eponak zrozumiałam tak: nie idź do sklepu i nie przymierzaj jeśli
              > nie zamierzasz kupić w tym sklepie. Zgadza się?
              > W takim wypadku połowa osób powinna przestać chodzić do sklepów!
              Zgadzam się z nathd. Przecież idąc do sklepu np. z ciuchami często nie mamy
              konsekwentnego pragnienia kupienia ich towaru. Idziemy - zobaczyć co jest, jak w
              tym wyglądamy, jakie są ceny, a może coś fajnego się trafi.
              Sklepy radzą sobie z tym na różne sposoby np IKEA , która sprzedaje meble
              (oglądamy je w kilkunastu sklepach zanim kupimy) ma w ofercie mnóstwo drobnych
              przedmiotów do domu. I nawet jak klient wychodzi bez kanapy, to kupi świecznik
              czy serwetkę.
              A mnie strasznie denerwują "ekskluzywne" sklepy czy salony samochodowe, gdzie
              ekspedientki oceniają portfele klientów i zachowują się opryskliwie, jak ktoś ma
              podniszczoną kurtkę.
              • joankb Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 17:47
                De facto sklep, w którym nic dla siebie nie znajduję, "bo takich rozmiarów,
                kolorów, fasonów to my proszę Pani nie prowadzimy" też zajmuje mój czas, który
                mogłabym spędzić dużo pożyteczniej... Żart oczywiście, ale ostatnie bezowocne
                poszukiwania prostej, ciepłej, ołówkowej i nie czarnej spódnicy nieco mnie
                wkurzyły... Choć z czarną też byłby problem...
                Konkurencję mamy różną. Zdarzały mi się tygodnie pracy nad ofertą, o której, od
                połowy tego czasu wiedziałam, że będzie służyć wyłącznie jako "straszak", w celu
                wymuszenia niższej ceny od kogoś, kto już ten kontrakt ma w kieszeni :)).
                Nie zabiłam klienta, ja też przeżyłam, następne zlecenie od niego było już moje.
                Kto nie chce klientów obsługiwać, doradzać, nie może się pogodzić z tym, że
                przyszli pooglądać, pomarudzić i pomierzyć, wolałby pracować na zasadzie "dwie
                sztuki poproszę" - niech sprzedaje znaczki na poczcie.
                • nottowear Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 10:40
                  Przecież eponak zupełnie co innego napisała, nie wiem dlaczego to
                  tak trudno jest zrozumieć???

                  Może łopatologicznie:

                  PRZYKŁAD A
                  Idę do sklepu: nie znajduję nic dla siebie. Co robię? Szukam w sieci
                  i kupuję.
                  Efekt: postępuje uczciwie moralnie i uczciwie wobec sprzedawcy,
                  który nie zaproponował mi nic co chciałabym kupić.

                  PRZYKŁAD B
                  Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na
                  podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę,
                  bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle
                  kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary
                  staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej -
                  uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości).
                  Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić
                  pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że
                  kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp.,
                  itd.)

                  • narcyza5 Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 12:23
                    nottowear napisała:

                    > PRZYKŁAD B
                    > Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele
                    na
                    > podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi
                    godzinę,
                    > bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle
                    > kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary
                    > staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma
                    taniej -
                    > uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości).
                    > Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić
                    > pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że
                    > kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić,
                    itp.,
                    > itd.)
                    >

                    ehkm
                    a jak taniej ma sklep stacjonarny dwie ulice dalej?
                    Mogę w nim "uczciwie" kupić, czy też nie?
                    A może mieć nawet sporo taniej (bo np. prowadzi działalność we
                    własnym lokalu, bo nie zatrudnia dodatkowych pracowników, tylko
                    opiera się na pracy dwóch współwłaścicieli, bo kupuje prosto od
                    producenta, omijając pośredników itp. itd).
                    Uprzejmie proszę nottowear o odpowiedź, czy kupowanie w sklepie,
                    oferującym ten sam towar, co inny sklep taniej też jest nieuczciwe?
                    A może w tym tańszym sklepie pownnam obsłudze dłużej głowę
                    pozawracać?
                    • nottowear Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 12:49
                      Masz prawo porównać oferty dwóch sklepów - jak najbardziej, ale czy
                      nie widzisz różnicy między porównywaniem ofert, a świadomym
                      zawracaniem komuś głowy w sklepie, w którym już z założenia wiesz,
                      że nic nie kupisz???

                      > A może w tym tańszym sklepie pownnam obsłudze dłużej głowę
                      > pozawracać?

                      To już byłoby kolejne wcielenie Monty Pythona :-))
                      • narcyza5 Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 14:22
                        nottowear napisała:

                        > , ale czy
                        > nie widzisz różnicy między porównywaniem ofert, a świadomym
                        > zawracaniem komuś głowy w sklepie, w którym już z założenia wiesz,
                        > że nic nie kupisz???
                        >


                        no naprawdę nie sądziłam, że to takie proste...
                        Wchodząc 3 razy do deni cler bez zamiaru zakupu (bo wiedziałam, że
                        ceny bardzo nie na moją kieszeń) byłam nieuczciwa. A obsługa wokół
                        mnie nieomal tańczyła. Za to za czwartym weszłam wreszcie uczciwie
                        (hurra!!!), bo wyszłam z płaszczem zobaczonym przy pierwszej
                        wizycie, a który chodziłam potem jeszcze 2 razy oglądać, bo jednak
                        cenę miał niebagatelną.
                        I widzisz - gdybym za tym pierwszym razem nie weszła (bo przecież
                        mnie nie stać) albo obsługa zachowywała się zniechęcająco (bo cię na
                        nasz towar nie stać) ten sklep by wcale moich pieniędzy nie nie
                        zobaczył. Podobnie kupiła farby benjamina moora (a nie kilkukrotnie
                        tańszy dekoral), kilka bardzo drogich albumów i nieomal
                        codziennie 'przepłacam' pani w zieleniaku, chociaż w tesco obok jest
                        taniej. Dziś może mnie nie stać ale może jutro tak - natomiast na
                        pewno już nie wrócę do sklepu z obsługą traktującą mnie jak intruza,
                        który ma czelność zawracać głowę personelowi, chociaż kupować teraz
                        nie zamierza.

                      • narcyza5 Re: 07.01.09, 14:59
                        nottowear napisała:

                        > Masz prawo porównać oferty dwóch sklepów - jak najbardziej

                        ale ja się nie o to pytałam.
                        Więc jeszcze raz - jestem uczciwa, kupując w tym tańszym, dwie ulice
                        dalej czy nie?
                  • pierwszalitera Re: Eponak, kilka spraw 07.01.09, 15:42
                    nottowear napisała:

                    > PRZYKŁAD B
                    > Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na
                    > podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę,
                    > bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle
                    > kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary
                    > staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej -
                    > uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości).
                    > Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić
                    > pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że
                    > kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp.,
                    > itd.)
                    >

                    Ponieważ sama pracuję na własny rachunek i muszę ciągle sprzedawać klientom, moje droższe niż u kolegi na rogu, usługi, rozumiem przykład B zupełnie inaczej. Sprzedawca, który wypuszcza zadowolonych z towaru klientów ze sklepu bez sprzedania im tego towaru, jest po prostu do kitu! Istnieje coś takiego jak psychologiczna manipulacja i możliwość pozytywnego przekonania klienta, by koniecznie chciał nam towar odkupić. Są wartości ważniejsze od zaoszczędzonych złotówek i dla wielu zakupy, to coś więcej niż tylko zdobycie upragnionej sztuki. I jeżeli taki sprzedawca oszukiwany jest przez klientów, w sposób, który opisałaś, to jego własna wina. Nie wystarczy powiesić kilka staników na wieszakach i liczyć, że ktoś przyjdzie i je nam odbierze. Jeżeli też sprzedawca zauważa, że ma do czynienia z oszczędną, lub z mniej zamożną klientelą, której jego wygórowana suma za staniki jest za wysoka, to nic przecież nie stoi mu na przeszkodzi szukać klienteli zamożniejszej, dla której cena nie gra roli. I nie opowiadajcie głupot, ludzi z kasą w Polsce jest też cała kupa, trzeba tylko do nich dotrzeć. A jak taki sprzedawca liczy tylko na klientki z naszego Forum, to dobranoc. Co mu przeszkadza samemu prowadzić działalność uświadamiającą? Robić akcje, imprezy, bra fittingi, reklamować, pisać artykuły w lokalnej prasie i zachwalać się. Przyciągać tłumy. Przecież jak rozejdzie się fama, że jest najlepszym sklepem bieliźniarskim w mieście, to klientki, również te z forsą, będę waliły drzwiami i oknami. Ja sama wolę nowy stanik ze sklepu i nigdy nie kupiłam niczego na giełdzie. Kupuję w sklepach internetowych też bez większej frajdy, bo nuży mnie to ciągłe czekanie, mierzenie i odsyłanie. Gdybym mogła, korzystałabym chętnie ze stacjonarnych sklepów. Tylko gdzie one są? Dlaczego tak trudno je znaleść? Przecież jak chcą sprzedawać, to powinny włazić nam w oczy. A ciągle czytamy zapytania forumek w stylu, gdzie w moim mieście mogę coś takiego znaleść. Nie, nie mam żadnej litości z takimi przedsiębiorcami. Może powinni przerzucić się na warzywa i owoce, te zawsze ktoś kupi. ;-)

                    • turzyca OT sklepy stacjonarne 07.01.09, 20:15
                      pierwszalitera napisała:

                      Ja sama wolę nowy stanik ze sklepu i nigdy nie kupiłam niczego na giełdzie.
                      > Kupuję w sklepach internetowych też bez większej frajdy, bo nuży mnie to ciągł
                      > e czekanie, mierzenie i odsyłanie. Gdybym mogła, korzystałabym chętnie ze stacj
                      > onarnych sklepów. Tylko gdzie one są?

                      Mam dla Ciebie dobra wiadomosc - w Niemczech latwiej kupic brytyjskie staniki
                      niz w Polsce, wyszukiwarka freyi wypluwa kilkadziesiat sklepow, u Ciebie tez sa
                      jakies. Zla wiadomosc jest taka, ze niemieckie sklepy stacjonarne nie
                      sprowadzaja calej rozmiarowki, miewaja koszmarne przebicie cenowe i do tego
                      jeszcze nie tylko mie oferuja bra-fittingu, ale czasem wrecz antybrafitting,
                      ktos mnie probowal upchnac w 70D, mimo ze sklep ma i panache i freye i mial moje
                      65GG na stanie. Ale probuj, a nuz masz szczescie i masz u siebie swietnie
                      zaopatrzony sklep z normalnymi cenami i normalnymi sprzedawczyniami.
                  • nisiaczek28 Re: Eponak, kilka spraw 08.01.09, 00:49
                    > PRZYKŁAD B
                    > Idę do sklepu: znajduję 5 pasujących staników lub spisuję modele na
                    > podstawie popularnych na lobby, Pani w sklepie poświęca mi godzinę,
                    > bo widzi zainteresowanie. Co robię? Stwierdzam, że nie mam tyle
                    > kasy, że na internecie jest taniej, więc spisuję modele i rozmiary
                    > staników i kupuję na Allegro (najlepiej od złodzieja, bo ma taniej -
                    > uwaga!!! to uproszczenie, żeby nie było wątpliwości).
                    > Efekt: postępuję niemoralnie i nieuczciwie, nie potrafię docenić
                    > pomocy obsługi sklepu, mam to gdzieś, bo liczy się dla mnie to, że
                    > kupię taniej w sieci (no bo przecież dziecko trzeba nakarmić, itp.,
                    > itd.)

                    A może własnie potrafię docenić, pomimo że nic nie kupię ja to polecę ten sklep 10 przyjaciólkom, które kupią tam staniki za grube pieniądze. A ja dlaczego mam od razu kupowac od złodzieja? I tak na marginesie, skoro to złodziej to dlaczego pozwala mu się sprzedawac w serwisie aukcyjnym notabene najpopularniejszym w Polsce? Czy każdy człowiek musi się znać i interesować prawem podatkowym a potem sprawdzac każdą ofertę na allegro bo kurcze może ten to złodziej, a tamtem uczciwy?
          • eponak Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 17:46

            > Przesadzasz i wyolbrzymiasz. Podajesz jeden (słownie: jeden) przykład sprzed pa
            > ru miesięcy, cytowany w wątku "najgłupsze teksty" (a nie np. "jestem sprytna -
            > idźcie w moje ślady") jako swoiste kuriozum i jako owo kuriozum wyśmiany i skry
            > tykowany.
            > Nikt tutaj nie pochwalił zachowania tamtej osoby, ani nie doradzał pójścia w je
            > j ślady. Skąd przypuszczenie, że problem będzie narastał? Czy to nie jakaś para
            > noja? Wyluzuj dziewczyno, więcej wiary w naszą uczciwość i szacunek dla sprzeda
            > wców.

            Z przyjemnością "wyluzuję" (:)) jeśli przestanę być zaciekle atakowana za uwagę
            mówiącą co się mi nie podoba. I to jest jeden przykład, do którego dostęp ma
            praktycznie każdy, więc mogę się na to powołać. Wśród Polaków mnóstwo jest
            takich "cwaniaczków", a na innych forach które przeglądam spotykam się z
            osobami, które chwalą się takim kiwaniem sklepów i uważają to za osiągnięcie.
            Ale nie prowadzę indeksu, gdzie gromadzę takie informacje :) I rany, kolejny raz
            muszę podkreślać, że nie jestem przeciwna pójściu do sklepu i przymierzeniu
            czegoś bez kupienia? To jest dla mnie całkiem inne zachowanie niż cwaniactwo i
            wykorzystywanie obsługi sklepu. Chodzi mi o zwykłą, ludzką uczciwość, której
            pewnym osobom po prostu brakuje. I ja potępiam tylko te "cwane" osoby. A nie
            każdą, która wybiera się na zakupy i coś przymierza. Czy jeszcze dla kogoś to
            nie jest jasne i muszę powtórzyć kolejny raz?

            A atak na mnie to po prostu efekt niezrozumienia o jakich DOKŁADNIE osobach
            mówię i które DOKŁADNIE osoby potępiam. Ta :)

            > Wypowiedzi na temat niezgody na płacenie haraczu odnoszą się do zaporowych cen
            > ustalanych przez producentów/dystrybutorów. W tym wątku temat ten poruszała Mai
            > th - poczytaj jej posty. To jest prawdziwy problem, z którym nie bardzo jest ja
            > k walczyć, a bardzo byśmy chciały. Jeśli masz jakiś pomysł - napisz o tym. Mówi
            > ę serio, rozwiązanie tego problemu byłoby na wagę złota.

            Większa sprzedaż? Co prawda nie sprzedawałam staników, ale przy wiekszej ilości
            sprzedanych przedmiotów przedsiębiorca może iść na rękę kupującemu. Ech, to jest
            problem, z którego wynika to, że pojawiają się takie "cwaniaczki"... Które
            powołują się na niezgodę na płacenie haraczu :) "Bo sklep sam dyktuje ceny i
            chce od nas wyciągnąć ile się da..." Bzdura, po prostu pewne osoby coś nie
            rozumieją (tak,tak - "cwaniaczki"), a Wy rozumiecie. Tylko niepotrzebnie
            bierzecie moje słowa, jako atak na świadomy wybór konsumenta.

            > Czy wiesz, że te słowa obrażają wiele dziewczyn? Sugerują one, że osoby z
            obwodami 60, miskami powyżej G itd. mają jakieś realne alternatywy dla staników
            czołowych lobbowych firm. Być może źle się wyraziłaś. Jeśli tak, sformułuj swoje
            słowa inaczej. W obecnej formie są one nie do przyjęcia. Wiele osób jest
            skazanych na 2 firmy, niektóre na 1, inne wypadają z wszelkich rozmiarówek i,
            czy tego chcą czy nie chcą, muszą się bawić w robótki ręczne. Celowo użyłam
            słowa "skazane", gdyż sam rozmiar to nie wszystko. Czy zdajesz sobie sprawę, ze
            tak doświadczona, kompetentna i pomocna osoba jak Maheda nie ma w czym chodzić:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=89321342&a=89335763 ?
            > Tak więc, nie mów nam, ze Freya to luksus i jak kogoś na nią nie stać, to ma ta
            > ńsze alternatywy. Dla niektórych z nas Freya to koszmarne "mniejsze zło". Dlate
            > go uważaj na słowa, kiedy wygłaszasz takie zdania.

            Rozmowa w TYM KONKRETNYM temacie wzięła się z tego, że kuraiko przywołała osoby
            zarabiające niewiele. I jeśli ktoś poczuł się obrażony to bynajmniej nie
            zamierzam przepraszać, bo nie karciłam Lobbystki, tylko mówiłam o
            alternatywach. Kiedy nie zarabia się wiele i jednocześnie nie ma alternatywy to
            trzeba zacisnąć pasa i trochę odłożyć, to jest normalna kolej rzeczy, bo nawet
            staniki w promocji kosztują kilkadziesiąt złotych. Zresztą, bardzo spodobała mi
            się gdzieś jedna wypowiedź na Lobby: dziewczyna stwierdziła, że kilkanaście lat
            chodziła w źle dobranym staniku, to te dwa-trzy miesiące nie zrobią jej teraz
            różnicy i woli poczytać i pójść do sklepu z pełną wiedzą o stanikach. Więc po
            poznaniu prawdziwego rozmiaru nie musimy mieć stanika dobrego "już natychmiast".
            Co nie znaczy, że namawiam do tkwienia w koszmarnych stanikach (ta, pewnie znowu
            mi to zostanie zarzucone), jeśli komuś to nie odpowiada. Tylko po prostu nie ma
            też co przesadzać i taka postawa jak ta powyżej bardzo się mi podoba, bo jest
            głosem rozsądku :) Nowe osoby, które czasami zostają postraszone na dzień dobry
            efektami noszenia źle dobranego stanika CZASAMI (żeby nie było znowu, że każda
            :P) zaraz coś kupują opierając się na wątku rozmiarowym. I nie trafiają (wiem,
            wiem, osoba bardziej doświadczona też nie trafia), ale popełniają czasami dość
            głupie błedy przy zamawianiu - łącznie z niesprawdzeniem opisu stanika w wątkach
            producenckich. Ale to już dalej idący wniosek :) Wracając:
            Nie każda oszczędzająca jest wąskofiszbinowa i ma 60G+. Ale jeśli jednak ma
            wybór to może z niego skorzystać. Jeśli ma możliwość kupowania przez internet to
            niech kupi, jeśli ma "cięzki" rozmiar do kupienia to przecież ma po prostu
            ograniczony wybór, ale ceny przeważnie jednak nie. Przecież ja tego nie neguję
            ;) A mówiłam o tym, że po prostu jak się ma wybór to można wybrać :) Przeciez ja
            nie każę nikomu kupować tylko w sklepach stacjonarnych, ani nie korzystać z
            promocji i okazji - wręcz przeciwnie, alternatywa to dla mnie właśnie tańsze
            staniki :) Tańsze w sensie nie że chińskie i bylejakie bazarkowe, a kupione
            gdzieś, gdzie są tanie :D

            > P.S. na forum mówimy sobie na "ty". Mówienie per "Panie" (o ile nie jesteś firm
            > ą zaglądającą tu w interesach :), tylko jedną z nas) jest zwyczajnie obraźliwe.

            Hm, wyrwało mi się "Panie"? Ech, nie kojarzę, ale całkiem możliwe ;) I raczej
            nie napisane specjalnie :) Ale za to też nie zamierzam przepraszać, bo to nie
            jest nic złego (chyba, że jest?), jeśli użyłam powszechnie przyjętego zwrotu
            grzecznościowego :) Jeśli ktoś się czuje pokrzywdzony nazwaniem "Pani" to może
            się obrazić ;))) Ja się nie pogniewam :)
            • maith Re: Eponak, kilka spraw 06.01.09, 18:17
              Roza_am pokazała Ci problem, a Ty nawet tego nie przeczytałaś.
              Sklepy mają odgórnie NARZUCONE niekonkurencyjne ceny. Taki sznur zaciskający się
              na szyi. Teraz już rozumiesz?
              Nie mogą swobodnie konkurować cenami i muszą je mieć znacznie wyższe niż by
              chciały i obiektywnie mogły.

              Czy zdajesz sobie sprawę, co to znaczy dla sklepów? Sklepy bez sensu tracą
              klientów, którzy chcą kupić ich produkty. I kupują je (te same produkty). Ale
              wolą indywidualnie sprowadzać je z Anglii, bo tak bezsensownie wysokie ceny
              narzucono na polski rynek.
              Podawanie jako rozwiązania większej sprzedaży brzmi jak "Nie mają chleba? To
              niech jedzą ciastka".
              Problemem jest SZTUCZNE osłabianie sprzedaży polskim sklepom przez ZAWYŻANIE im
              cen.

              Roza_am napisała:
              > > Wypowiedzi na temat niezgody na płacenie haraczu odnoszą się do
              > > zaporowych cen ustalanych przez producentów/dystrybutorów.
              > > ...Jeśli masz jakiś pomysł...

              eponak napisała:
              > Większa sprzedaż? Co prawda nie sprzedawałam staników, ale przy
              > wiekszej ilości sprzedanych przedmiotów przedsiębiorca może iść na
              > rękę kupującemu.
    • panistrusia Uwaga: offtop 07.01.09, 16:04
      A powiedzcie mi, co powinnam zrobić, jak świadomie i z premedytacją idę nękać
      panią w sklepie na T o stanik w moim rozmiarze? Powinnam jej zapłacić? W końcu w
      ciągu pół godziny zmarnowanej na wysłuchiwanie moich perorów na temat bułek i
      luźnego obwodu mogłaby obsłużyć 5 innych klientek.
      A jak jej wynagrodzić straty moralne: co jeśli mi uwierzy w to, że istnieje
      rozmiar 65G i już nie będzie tak szczęśliwa z powodu swojej pracy?
      • tfu.tfu LOL 07.01.09, 21:47
        aaaale chyba to sie nazywa lobbowanie, nie? ;) to ona Tobie powinna płacić za
        uświadamianie ;)
      • kuraiko Re: Uwaga: offtop 08.01.09, 00:54
        czytałam wczoraj wywiad z p. Krukiem, obecnie właścicielem Vistuli,
        a dawnym i obecnym właścicielem salonów jubilerskich Kruk. kiedyś
        już wspominałam o tym, jak u Kruka traktują klienta i każdy mógłby
        się od nich uczyć.
        Kruk w wywiadzie wspominał też o tym jak postępują z klientami.
        pozwólcie, że zacytuję cały fragment

        "Często się zdarza, że nasi klienci rozmawiają z pracownikami
        półtorej godziny, wypiją kawę, zostają ugoszczeni, oglądają
        biżuterię lub zegarki, a następnie niczego nie kupują. I naszym
        obowiązkiem jest znalezienie dla nich tyle czasu, ile potrzebują."

        owszem, Kruk to firma ekskluzywna, ale bez przesady. mają też
        biżuterię w przystępnych cenach. do tego konkurencja nie śpi. Apart
        jest popularny, nieco tańszy.
        Kruk na pewno liczy się z tym, że klient naogląda się, a ostatecznie
        dojdzie do wniosku, że np w Aparcie jest podobny naszyjnik, a tańszy
        o 100zł. albo że jednak podoba mu się co innego. albo kupi w Yes. itd
        czy klient naraża tym sprzedawcę na straty?
        ok, to jest może inna sytuacja niż w przypadku "pomierzę, a i tak
        kupię w necie", bo też trudno oczekiwać że ktoś kupi taką biżuterię
        w internecie. ale też jednak zajmuje się czas sprzedawcom.
        ja wiem, jak wygląda poszukiwanie biżuterii, bo rok temu po całym
        prawie mieście szukałam czegoś dla mamy w przystępnej cenie,
        zaliczyłam Kruka, Apart (nawet kilka filii), Yes i wiele innych
        sklepów jubilerskich. prosiłam o podanie, pokazanie, etc i
        oczywiście kupiłam tylko w jednym sklepie :P
        w przeciętnym sklepie odzieżowym z naburmuszoną ekspedientką, która
        robi łaskę, że w ogóle tam stoi, to obsługa pewnie byłaby obruszona.
        "mierzy, mierzy i nie kupuje, durna *****" niestety często tak jest,
        a nie powinno.
        • nottowear Re: Uwaga: offtop 18.01.09, 15:54
          Mi nigdy nikt kawy w Kruku nie proponował, choć czasami tam kupuję :-
          ). Ten cytat świadczy o klasie sprzedawcy i o braku klasy klienta -
          czyli dokładnie to o czym piszę. Nigdzie nie napisałam, że klienta
          należy oceniać po wyglądzie, zasobności portfela, itp. Jesteśmy
          jednak tylko ludźmi i można (chociażby na tym forum) wyrazić swoje
          zdanie o zachowaniach innych osób.

          Celem dyskusji było: UNIKAJCIE NIEUCZCIWYCH SPRZEDAWCÓW, KTÓRZY
          SPRZEDAJĄ DUŻE ILOŚCI, A NIE PŁACĄ PODATKÓW. Faktycznie niepotrzebie
          zostało w to wmieszane kilka tematów, ale trudno... jestem nowa na
          forum i musicie mi to wybaczyć.

          Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że cel posiadania dobrze
          dopasowanego stanika niektórym przyćmił zdrowy rozsądek. Mam
          koleżanki, które powinny nosić 65G, a noszą 75D i nie ma to nic
          wspólnego z brakiem świadomości - po prostu kupują to, na co je
          stać, nie uczestnicząc w kradzieży lub nie nosząc uzywanej bielizny
          (mam tu na myśli bardzo zuzyte staniki ze spraną metką, jakich jest
          mnóstwo na Allegro).
          Czy posiadanie świadomości, że dobrze wyprofilowany materac jest
          zdrowy dla kręgosłupa, gwarantuje zdrowy sen i lepsze samopoczucie
          oznacza, że osoba, która śpi na zwykłej kanapie pobiegnie od razu do
          sklpu, by wydać 10 tys, tylko dlatego, że posiada taką wiedzę???
          Czy posiadanie wiedzy o zdrowym żywieniu oznacza, że kierujesz się
          na półkę organic lub bio w sklepie i płacisz bnawet 50-60% drożej za
          żywność???
          Bo wyżej przeczytałam, że ustalenie właściwego rozmiaru stanika
          wiąże się ze wcieleniem tej wiedzy w życie, czyli kupowaniem Frei
          czy Panache! Więc ja piszę: DOBRZE DOPASOWANY MATERAC SŁUŻY TWOJEMU
          KRĘGOSŁUPOWI, TWOJEMU SAMOPOCZUCIU. Niech kilkanaście osób to
          potwierdzi (lub lepiej założy forum na ten temat), a wszystkie
          zaczniemy kupować dobre materace, niezależnie od zasobności
          portfela. no dobrze: materac to jednak wydatek, więc może zacznijmy
          od zdrowej żywności...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka