Dodaj do ulubionych

Mądry facet, pani Hania i staniki :)

04.07.09, 08:08
licorea.pl/bart/blog/2009/07/03/pseudonauka-i-cycki/
Tylko nie wiedziałam, gdzie to wrzucić, bo na pewno nie do śmietnika :)
Obserwuj wątek
    • koppola Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 08:48
      Dobre!
    • joankb Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 10:01
      Tylko coś się namieszało...
      Poglądy pani Hani, abstrahując od ich słuszności, nijak się mają do poglądów
      wyśmianych na blogu.
      W przeciwnym wypadku pani Hania rozbierałaby kobiety ze staników, zamiast je w
      staniki (ciaśniejsze!!!)odziewać.
      • pierwszalitera Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 12:33
        joankb napisała:

        > W przeciwnym wypadku pani Hania rozbierałaby kobiety ze staników, zamiast je w
        > staniki (ciaśniejsze!!!)odziewać.


        Niezupełnie. ;-) Zakładając, że nowotwory robią się w piersiach, a nie na obwodzie, pani Hani chodziłoby o nacisk na samą pierś spowodowany za małą miseczką konwencjonalnych staników. I tu wszystko by się zgadzało. ;-)
        • wera9954 Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 13:50
          pierwszalitera napisała:

          Zakładając, że nowotwory robią się w piersiach, a nie na obwod
          > zie, pani Hani chodziłoby o nacisk na samą pierś spowodowany za
          małą miseczką k
          > onwencjonalnych staników. I tu wszystko by się zgadzało. ;-)

          Ale skoro tak, to czemu dobiera za małe miseczki? Sama sobie przeczy.
          • pierwszalitera Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 14:17
            To pani Hania dobiera za małe miseczki? Nie wiedziałam, nie miałam osobistej przyjemności.
            • wera9954 Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 15:39
              Moje staniki z Atutu miały za małe miseczki. Pamiętam jakie
              wąziutkie fiszbiny miałam w triumfie 70F i jaką pomarańczę w
              szklance miałam w tym staniku.
              • tuonetar Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 17:06
                Moje staniki z Atutu nie miały z kolei ciasnych obwodów.
                Miały dokładnie ten sam rozmiar, który kupowałam wcześniej tradycyjnie
                dobierając wg tabelki czyli na 73-77cm pod biustem rozmiar 75.

            • akj77 Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 06.07.09, 11:02
              pierwszalitera napisała:

              > To pani Hania dobiera za małe miseczki? Nie wiedziałam, nie miałam osobistej
              przyjemności.

              Jak nie ma dobrych, to dobiera za małe. Mnie dobierała Felinowe 80G na biust,
              który później okazał się mieścić w brytyjskie 75H (czyli w rozmiarówce feliny
              nieistniejące 75M). Te Feliny odstawały mi na mostku, fiszbiny z przodu były na
              piersiach i myślałam, że tak ma być.
          • panthera_tigris Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 15:48
            Mi pani Hania dobierała kilka lat temu biustonosze, nie były za małe. Nic też
            nie mówiła o raku czy innych chorobach...
        • joankb Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 16:11
          A,nie... Według przytoczonych badań przed rakiem chroni wyłącznie chodzenie bez
          stanika. Nie podano czy bez złego czy bez dobranego :)).
      • koppola Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 12:38
        Dodam jeszcze, że z p. Hanią widziałam się tylko raz, jakieś 7 lat temu. O raku
        nic nie mówiła, ale wymieniła inne schorzenia, jakich można się nabawić nosząc
        źle dobrany stanik (głownie związ. z kręgosłupem).
        • turzyca Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 05.07.09, 00:34
          wymieniła inne schorzenia, jakich można się nabawić nosząc
          > źle dobrany stanik (głownie związ. z kręgosłupem).

          No i to przy wiekszym biuscie niestety prawda.
    • kuraiko Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 16:34
      heh, ale popełnił błąd - w przytaczanym tekscie chyba chodziło o to,
      że z kobiet, które zapadły na raka piersi 75% nosiło staniki ileś
      tam godzin, a nie, że 75% kobiet, które noszą staniki x godzin
      zapada na raka piersi ;)
      • licorea_bart Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 18:58
        Witam serdecznie. W oryginale było napisane tak:

        "3 out of 4 women who wore their bras 24 hours per day developed breast cancer."

        Być może coś źle tłumaczę, ale według mnie znaczy to, że na cztery kobiety noszące staniki non stop trzy zachorują na raka piersi :)

        W innym miejscu przeczytałem, że kobiety noszące staniki 24 h zapadały na raka piersi 125 razy częściej niż te, które nie nosiły ich w ogóle. To akurat informacja potwierdzona osobiście przez autorów książki. Dla porównania: palacze zapadają na raka płuc 20 razy częściej niż niepalący.

        Pozdrawiam forum :)
        • thorrey Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 04.07.09, 19:58
          licorea_bart napisał:

          > W oryginale było napisane tak:
          >
          > "3 out of 4 women who wore their bras 24 hours per day developed
          breast cancer.
          > "
          >
          > Być może coś źle tłumaczę, ale według mnie znaczy to, że na cztery
          kobiety nosz
          > ące staniki non stop trzy zachorują na raka piersi :)

          No tu by się można było sprzeczać :) Nie że trzy zachorują, tylko 3
          z 4 _zachorowały_- rozumiem, że badali ileś tam koiet, ileś z nich
          nosiło staniki 24 godziny na dobę i 75% z nich zachorowało.

          Z czego oczywiście nasi dzielni zbawiacze świata zrobili natychmiast
          interpolację, że 75% _wszystkich_ kobiet które noszą non stop stanik
          zachoruje na raka...

          CO jako żywo przypomina naukowców wieszczących, że skoro przez ileś
          tam lat jakaś tam średnia temperatura na Ziemi się podnosiła,
          powiedzmy o 0,1 stopień Celsjusz ana rok, to za 100 lat wszyscy się
          ugotują, o ile wczesniej się nie potopią od roztopionej Antarktydy.

          Sorry za olbrzymi skrót myślowy...I gratulacje za czerwone lampki :)
    • kochanica-francuza mnie nic nie mówiła o raku 04.07.09, 20:01
      tylko zadała głupie i agresywne pytanie: "Po co ten minimizer?"

      No a jak myśli - po co?

      PS. Wbrew poglądom stale głoszonym na tym forum, ja, kochanica Francuza
      zalogowana i fachowo ostanikowana, współforumowiczka, stwierdzam empirycznie, że
      w minimizerze mam MNIEJSZY biust niż w dobrze dobranym staniku i że nadal z
      chęcią bym go (biust) zmniejszyła.
      • turzyca Re: mnie nic nie mówiła o raku 05.07.09, 00:38
        Poczekaj, poczekaj, jeszcze zrobimy Ci pranie mozgu. ;)

        A tak ogolnie to owszem, biust w minimajzerze jest mniejszy, bo przyplaszczony.
        W efekcie mamy grubsza kobiete z mniejszym biustem. Jak komus na tym zalezy, to
        jego sprawa, ale ja tam sie dziwie. Po co wygladac ciezej, skoro mozna zgrabniej?
        Jeszcze zeby tylko ubrania byly szyte sensownie...
        • kochanica-francuza ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 05.07.09, 13:04
          Proste, prawda?

          Zgrabnie to ja mogę wyglądać dla kogoś, kto mi się podoba (właśnie dostałam
          kosza i dziwię się, jak koszodawca - kolega - w ogóle ze mną wytrzymuje),ale, na
          miłość Boską, te widoczne na kilometr spojrzenia skierowane na mój biust, które
          znikają, kiedy ostentacyjnie zakryję go torbą...

          Lato to straszna pora roku. Z wielu względów.
          • smallfemme Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 05.07.09, 23:28
            a ja zawsze wychodzę z założenia, że to patrzący mają problem, jesli nie wiedzą co zrobić z oczami...
            • kochanica-francuza Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 05.07.09, 23:51
              smallfemme napisała:

              > a ja zawsze wychodzę z założenia, że to patrzący mają problem, jesli nie wiedzą
              > co zrobić z oczami...

              Oni doskonale wiedzą, uwierz mi. Do szału mnie doprowadza fakt, że jakiś jeden z
              drugim neandertalczyk może myśleć o mnie w ten sposób.
              • palacsinta Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 06.07.09, 00:12
                kochanica-francuza napisała:

                > Oni doskonale wiedzą, uwierz mi. Do szału mnie doprowadza fakt, że jakiś jeden
                > z
                > drugim neandertalczyk może myśleć o mnie w ten sposób.

                Dla prawdziwego lubieżnika minimizer nie będzie stanowił przeszkody:) I nie
                tylko kobiety ubrane w sposób podkreślający ich wdzięki mogą stać się
                przedmiotem "brudnych" myśli.
                • pierwszalitera Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 06.07.09, 10:56
                  palacsinta napisała:

                  > Dla prawdziwego lubieżnika minimizer nie będzie stanowił przeszkody:) I nie
                  > tylko kobiety ubrane w sposób podkreślający ich wdzięki mogą stać się
                  > przedmiotem "brudnych" myśli.

                  Większość tych patrzących mężczyzn nie ma wcale lubieżnych, ani brudnych myśli. To tylka taka NASZA nadinterpretacja, bo NAM się wydaje, że nasz biust musi być w takiej postaci odbierany mocno erotycznie. Zdarzyło nam się może kilka razy, że ktoś głupi, coś tam powiedział i teraz jesteśmy przewrażliwone i każdą reację bierzemy za atak. A ludzie po prostu patrzą z zaciekawieniem na rzeczy, które odbiegają od przeciętności i standardu. To zwykła psychologiczna reakcja na nowe stymuli, inne od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. U mężczyzn na dodatek, kobiece ciała, to wyjątkowy, atawistyczny bodzieć i oni przy tym nie myślą, głowa im się sama wykręca, ale to nie znaczy, że mają od razu lubieżne zamiary. Odczuwanie nieprzyjemności, zażenowania, albo złoszczenie się z tego powodu jest nieco nieadekwatną reakcją i zupełnie niepotrzebną, bo tylko utrudniającą nam życie. Większość tych gapiących się facetów nie wiedziałoby w ogóle o co nam chodzi i po kilku minutach nawet już nie wie, że się na nas patrzyło. ;-) Nie zapominać trzeba, że my kobiety, też się patrzymy, ale po pierwsze mamy biologicznie szersze pole wzroku i możemy spoglądać kątem, albo spod oka, a po drugie jesteśmy wysocjalizowane na więcej dyskretności. Biedni faceci nie potrafią tego ukryć. ;-)
                  • palacsinta Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 06.07.09, 12:34
                    pierwszalitera napisała:

                    >Większość tych patrzących mężczyzn nie ma wcale lubieżnych, ani brudnych myśli.

                    Mi tego nie musisz tłumaczyć, piłam do wyobrażeń kochanicy-francuza:)
              • joankb Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 06.07.09, 07:49
                I im bardziej Cie to do szału doprowadza, im lepiej to po Tobie widać, tym
                bardziej się gapią.
                Na dziewczyny, które nie maja z tym żadnego problemu gapi się najmniej "śliniaków".
                • kochanica-francuza Re: ŻEBY SIĘ NIE ślinili latem 06.07.09, 14:54
                  joankb napisała:

                  > I im bardziej Cie to do szału doprowadza, im lepiej to po Tobie widać

                  Wcale nie, w odróżnieniu od nich jestem dobrze wychowana i silnie socjalizowana.
                • kochanica-francuza przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 15:01
                  słynę z wyobraźni wśród znajomych, ale kilku rzeczy nie potrafię sobie
                  wyobrazić, np:

                  - jak można mieć kłopoty z wysłowieniem się
                  - jak można nie myśleć
                  - jak można w wieku powyżej 20 lat SZCZERZE NIE WIEDZIEĆ, że pewne zachowania na
                  ulicy nie przystoją (od dłubania w nosie, po gapienie się na cudzy biust)

                  Oczywiście sądzę w tych punktach po sobie i swoim środowisku, ale moja
                  wyobraźnia tu pasuje (w sensie: poddaje się).

                  Jak to : NIE MYŚLI? Mój umysł pracuje cały czas.

                  Jak to: nieświadomie? Zdarza wam się nieświadomie dłubać na ulicy w nosie? No
                  przecież nie.

                  Dlatego zakładam, że taki chłop robi to ŚWIADOMIE i CELOWO.

                  Biedni? Nie, raczej niesocjalizowani.

                  Czy pies, który sika w domu, jest dla was "biedny" i mu współczujecie? (rzecz
                  jasna nie chodzi o chorego psa, tylko zdrowego, niewychowanego).

                  Nie jest, prawda?

                  Dla mnie chłop dłubiący w autobusie w nosie, śmierdzący (bo się nie umył),
                  gapiący się, robiący obleśne uwagi (jak często zdarza wam się mówić nieświadomie
                  do obcych ludzi, co o nich sądzicie???), są po prostu niesocjalizowani.

                  Zatem trzeba ich socjalizować. Nas można, ich też. Oczywiście niektóre pokolenia
                  są już stracone, nie wychowasz pięćdziesięciolatka, należy się zająć młodszymi.
                  • pierwszalitera Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 22:53
                    kochanica-francuza napisała:

                    > Jak to : NIE MYŚLI? Mój umysł pracuje cały czas.

                    Nie gniewaj się, ale z taki podejściem, to stresujesz tylko samą siebie. Bo to nie ci patrzący faceci odczuwają dyskomfort z powodu własnego niemyślenia, tyko ty. Nie można spoglądać też na cały świat przez pryzmat własnej socjalizacji i wychowania, choćby wydawało nam się, że wszyscy powinni znać jej reguły. Dla niektórych granica zaczyna się dopiero od werbalnej zaczepki, albo dotykania, a patrzenie jest jeszcze zupełnie niewinnym uczynkiem. To może być (ale czy musi?) w pewnym sensie uciążliwe, ale spotkać może każdego z jakąś niestandardową cechą. To nie musi być biust, ale na przykład duży nos, garb, albo piękne nogi. Zakładanie też, że ktoś spojrzeniem chce świadomo i celowo wprowadzić cię w zakłopotanie nie świadczy też o poczuciu suwerenności.
                    • kochanica-francuza Pierwszalitera 06.07.09, 23:52
                      Nie gniewam się, ja bardzo często stresuję sama siebie myśleniem takim czy owakim.

                      Nie uważam, że chce mnie zakłopotać - UWAŻAM, ŻE GAPI SIĘ, BO NA MNIE LECI, I MA
                      W DUPIE, CO JA O TYM MYŚLĘ.

                      Wiem, że moje spojrzenie na świat jest ograniczone. Niemniej inaczej nie
                      potrafię. Może się nauczę kiedyś, a może nie.

                      • pierwszalitera Re: Pierwszalitera 07.07.09, 12:09
                        kochanica-francuza napisała:

                        > Nie uważam, że chce mnie zakłopotać - UWAŻAM, ŻE GAPI SIĘ, BO NA MNIE LECI, I M
                        > A
                        > W DUPIE, CO JA O TYM MYŚLĘ.

                        To znaczy, że masz właściwości telepatyczne i zawsze wiesz, co myślą inni ludzie? ;-) Możesz się upierać przy swojej definicji i zrozumieniu świata, ale nie robisz sobie tym nic dobrego. To, co ty UWAŻASZ, jest bowiem tylko wynikiem indywidualnych procesów myślowych w twojej głowie i nie jest uniwersalnym sposobem pojmowania, charakterystycznym dla wszystkich. I to nie ma nic wspólnego z wyższym, czy niższym stopniem wychowania. Proponuję trochę się zabawić i rozmawiać z różnymi ludźmi na temat ich interpretacji przeróżnych drobnych sytuacji życiowych, których świadkami jesteście. Będziesz zaskoczona, jak odmienne oceny mają ludzie na podstawie, można by było myśleć, identycznych faktów. To doprowadza niekiedy do rozpaczy adwokatów w sądzie. ;-) Ale otwiera też oczy i zmusza do refleksji. Wtedy nie będziesz już pewna, że wiesz, co, ktoś w jakiejś sytuacji sobie tam myśli. Bardzo wyzwalające uczucie, bo skoro nie wiesz z pewnością, co komu chodzi po głowie, przestajesz być przez te myśli kontrolowana. Możesz pójść nawet dalej i wybrać sobie z tych wielu przeróżnych interpretacji tą, którą uważasz za najprzyjemniejszą. Facet patrzy, bo mu się podobam. Super! Jestem atrakcyjną kobietą, czy to nie jest to, czego życzą sobie wszystkie babki, bycia atrakcyjną kobietą?
                        • kochanica-francuza Re: Pierwszalitera - to NIE jest super! 07.07.09, 13:40
                          \bo mu się podobam. Super!



                          Jestem at
                          > rakcyjną kobietą, czy to nie jest to, czego życzą sobie wszystkie babki, bycia
                          > atrakcyjną kobietą?

                          No właśnie nie i o tym piszę. NIE CHCĘ BYĆ ATRAKCYJNA DLA OBCYCH ĆWOKÓW.Nie
                          wiem, czy wszystkie sobie życzymy bycia atrakcyjną dla wszystkich, ale ja z
                          pewnością nie!nie
                  • turzyca Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 22:56
                    > - jak można w wieku powyżej 20 lat SZCZERZE NIE WIEDZIEĆ, że pewne zachowania n
                    > a
                    > ulicy nie przystoją (od dłubania w nosie, po gapienie się na cudzy biust)

                    A kiedy ostatni raz widzialas faceta publicznie dlubiacego w nosie? Bo ja dzis.
                    Na rowerze jechal i dlubal!

                    > Zatem trzeba ich socjalizować.

                    Owszem. Ale jesli socjalizoawnie ma polegac na tym, ze im bardziej facet sie
                    gapi tym bardziej ja sie zakrywam, to sorry, ja wysiadam, nie bede popylac w
                    abbaji, a do tego ten sposob myslenia prowadzi. Usta tez mam takie wyraznie
                    zaznaczone...
                    • kasica_k Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:00
                      turzyca napisała:
                      > Owszem. Ale jesli socjalizoawnie ma polegac na tym, ze im bardziej facet sie
                      > gapi tym bardziej ja sie zakrywam, to sorry, ja wysiadam, nie bede popylac w
                      > abbaji, a do tego ten sposob myslenia prowadzi.

                      Otóż to. Kamą, dlaczego mam chodzić w worze pokutnym, bo ktoś tam, gdzieś tam
                      może na mnie PATRZEĆ?

                      Kochanico, nie gniewaj się, ale nie masz Ty czasem przesadnego poczucia bycia
                      pępkiem świata? Mam na myśli takie dość charakterystyczne dla młodego wieku
                      uczucie, że cały świat na nas patrzy i w ogóle kręci się wokół naszej osoby.
                      Jeśli jakiś facet ODRUCHOWO omiecie wzrokiem Twój biust czy inne elementy Twojej
                      fizyczności (a zdecydowana większość robi to wyłącznie z czystego odruchu) to
                      naprawdę nie jest poważny powód do stresu, IMHO.
                      • justinehh Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:11
                        No ale jak się gapi nachalnie facet naprany w cztery trąbki w tramwaju to nie da
                        się tego tak luzem zostawić...
                        • kasica_k Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:13
                          Znaczy, co należy zrobić? Nakłaść mu po twarzy? Rozpłakać się? :)
                          • justinehh Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:18
                            pomyślałam, żeby mu nakłaść, ale ograniczyłam się do głośnego i wyraźnego spie..laj
                            poskutkowało
                        • turzyca Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:23
                          > No ale jak się gapi nachalnie facet naprany w cztery trąbki w tramwaju to nie d
                          > a
                          > się tego tak luzem zostawić...

                          No ale na litosc boska nie zakladac minimajzera z tego powodu. Kunsztowna
                          wiazanke mu puscic albo ograniczyc sie do wujka Staszka, ale przeciez nie mozna
                          podporzadkowywac swojego zycia marginesowi intelektualnemu niemajacemu pojecia,
                          jak sie nalezy zachowywac na ulicy.
                          • kuraiko Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:54
                            "ograniczyc sie do wujka Staszka" - co to znaczy? xD
                            • besame.mucho Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 07.07.09, 00:30
                              Jak sądzę chodzi o dowcip o wujku Staszku czyli mistrzu ciętej
                              riposty. Z tego co Justinehh pisze wynika, że właśnie ograniczyła się
                              do wujka Staszka ;).
                          • justinehh Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:57
                            Wtedy nosiłam jakieś 80E zapinane na tyłku i gdzieś tam rozważałam opcję
                            minimajzera :) ...
                            • kochanica-francuza Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 06.07.09, 23:58
                              justinehh napisała:

                              > Wtedy nosiłam jakieś 80E zapinane na tyłku

                              To musiał być ciekawy widok...
                              • justinehh Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 07.07.09, 00:04
                                No co, nigdy nie miałaś stanika podnoszącego pośladki? ;)
                                • kochanica-francuza Re: przepraszam, jak to: NIE MYŚLĄ? 07.07.09, 00:13
                                  justinehh napisała:

                                  > No co, nigdy nie miałaś stanika podnoszącego pośladki? ;)

                                  Dwa w jednym? Widzę lukę rynkową!
                      • kochanica-francuza Widzę, żeście się forumki uczepiły czegoś 06.07.09, 23:57

                        > Otóż to. Kamą, dlaczego mam chodzić w worze pokutnym, bo ktoś tam, gdzieś tam
                        > może na mnie PATRZEĆ?

                        czego wcale nie napisałam.
                        >
                        > Kochanico, nie gniewaj się, ale nie masz Ty czasem przesadnego poczucia bycia
                        > pępkiem świata?

                        Bo ja wiem? mam liczne problemy nerwicowe, ale akurat ten?


                        Mam na myśli takie dość charakterystyczne dla młodego wieku

                        ależ ja kończę za tydzień 35 lat!

                        > uczucie, że cały świat na nas patrzy i w ogóle kręci się wokół naszej osoby.

                        Bynajmniej takiego uczucia nie mam.


                        > Jeśli jakiś facet ODRUCHOWO omiecie wzrokiem Twój biust czy inne elementy Twoje
                        > j
                        > fizyczności

                        A jeśli ja sobie idę (albo stoję przed przejściem na światłach), a on się gapi,
                        to na miłość Boską, jak długie gapienie mam uznać za odruchowe? Bez przesady!
                        Nie mówię o "gapnięciu", tylko o DŁUGIM GAPIENIU!
                    • kochanica-francuza Turzyca 06.07.09, 23:54

                      >
                      > A kiedy ostatni raz widzialas faceta publicznie dlubiacego w nosie? Bo ja dzis.
                      > Na rowerze jechal i dlubal!

                      No właśnie. I niemożliwe, żeby on nie wiedział, że się nie dłubie. MIAŁ ZASADY W
                      DUPIE!

                      >
                      > > Zatem trzeba ich socjalizować.
                      >
                      > Owszem. Ale jesli socjalizoawnie ma polegac na tym, ze im bardziej facet sie
                      > gapi tym bardziej ja sie zakrywam

                      Nienienie, Boże broń! Zaznaczaj usta, biust i co chcesz! Socjalizowanie ma
                      polegać na UCZENIU FACETÓW, ŻE MAJĄ SIĘ NIE GAPIĆ, A JEŚLI JUŻ, TO DYSKRETNIE.
                      • besame.mucho Re: Turzyca 07.07.09, 00:31
                        > Nienienie, Boże broń! Zaznaczaj usta, biust i co chcesz!
                        > Socjalizowanie ma
                        > polegać na UCZENIU FACETÓW, ŻE MAJĄ SIĘ NIE GAPIĆ, A JEŚLI JUŻ, TO
                        > DYSKRETNIE.

                        Obawiam się, że jeśli drogą do tego będzie noszenie mniejszych
                        dekoltów, minimizerów, i tak dalej, to panowie mogą nie załapać
                        skomplikowanego łańcucha przyczynowo-skutkowego.
                        • kuraiko Re: Turzyca 07.07.09, 00:47
                          no cóż, czasem jest lepiej założyć ten mniejszy dekolt i się nie
                          narażać... mnie kiedyś spotkała pewna nieprzyjemna przygoda, która
                          mogła się skończyć bardzo źle (np gwałtem?), prawdopodobną przyczyną
                          był mój spory dekolt, od tamtej pory jak mam wracać sama późną porą
                          do domu, to nie ubieram się "wyzywająco", bo po co kusić los.
                          czy to źle, że unikam w ten sposób nadmiernego zainteresowania
                          mężczyzn? oczywiście w biały dzień w miejscu publicznym to co
                          innego, ale nie przesadzałabym z tym, że celowe założenie
                          skromniejszego dekoltu jest aż tak złe, nawet jeśli to miałby być
                          ten biały dzień i miejsce publiczne.
                          • ida14 Re: Turzyca 07.07.09, 00:52
                            mały dekolt ok, ale od razu minimajzer?
                          • besame.mucho Re: Turzyca 07.07.09, 01:14
                            Kuraiko, mówimy o dwóch kompletnie różnych sprawach. Czym innym jest
                            ubranie się w jakiś sposób dla własnego bezpieczeństwa (chyba nie
                            podejrzewasz mnie o to, że w imię wolności w ubierania się w to, w
                            co nam się podoba, będę namawiała do noszenia mini i wielkich
                            dekoltów na przechadzki w nocy w niebezpiecznych miejscach?), a czym
                            innym ubranie się tak po to, żeby kogoś "wychować" (w dodatku kiedy
                            szanse, że wychowywany załapie o co chodzi są naprawdę minimalne,
                            faceci na ulicach nie są telepatami, żeby popatrzeć na dziewczynę
                            ubraną w minimizer i od razu wiedzieć "oho, ubrała się tak, bo
                            uważa, że mężczyźni nie powinni się wgapiać kobietom w biusty na
                            ulicach").

                            Kontrprzykład jest tu mniej więcej na takiej zasadzie jakby
                            Kochanica napisała, że nigdy nie kupi sobie komórki, bo chce
                            "wychować" kieszonkowców, że nie powinno się kraść, a Ty byś na
                            krytykę przez kogoś takiego podejścia podała kontrprzykład, że nie
                            zostawia się przecież na środku warszawskiej Pragi swojego otwartego
                            Mercedesa z kluczykami w środku.
                            • kochanica-francuza Boże, czy wy udajecie, że nie rozumiecie??? 07.07.09, 13:44
                              Piszę piąty raz, że:

                              1. Minimizer noszę nie celem wychowywania, tylko CELEM STANIA SIĘ MNIEJ ATRAKCYJNĄ.

                              2. NIKOGO NIE ZAMIERZAM WYCHOWYWAĆ ŻADNYM UBRANIEM.

                              3. Nie, wychowywać ich powinna np. szkoła.
                              • turzyca Rozumiemy, o dziwo 07.07.09, 14:41
                                > 1. Minimizer noszę nie celem wychowywania, tylko CELEM STANIA SIĘ MNIEJ ATRAKCY
                                > JNĄ.

                                A dlaczego chcesz sie stac mniej atrakcyjna?
                                • kochanica-francuza W takim razie skutecznie to ukrywałyście 07.07.09, 15:00
                                  do tej pory. Owo zrozumienie.



                                  Żeby się nie gapili. Proste, prawda?

                                  Byłam dwa razy w tym samym miejscu, tak samo ubrana, różnica polegała na
                                  staniku: dobrany kontra minimizer. W wypadku minimizera nie gapili się.

                                  A poza tym - agresywna uwaga "Po co ten minimizer!" nie jest właściwym sposobem
                                  kontaktu z nową klientką.
                                  • turzyca . 07.07.09, 16:03
                                    Klientka? Zabkomyszkorybko jak mawiala moja sprzedawczyni bielizny, jesli Ty
                                    chcesz tu byc klientka, to mi najpierw zaplac. A skoro nie placisz i nie jestes
                                    klientka, tylko jestes forumowiczka bioraca udzial w forum dyskusyjnym, to licz
                                    sie z mozliwoscia spotkania innych pogladow niz Twoje.
                                    • kochanica-francuza Re: . 07.07.09, 16:53
                                      turzyca napisała:

                                      > Klientka?

                                      Tak, mówiłam o reakcji PANI HANI.
                                    • kochanica-francuza Re: . 07.07.09, 16:53
                                      turzyca napisała:

                                      > Klientka? Zabkomyszkorybko jak mawiala moja sprzedawczyni bielizny, jesli Ty
                                      > chcesz tu byc klientka

                                      Rżniesz głupa? Mówiłam o reakcji pani Hani. I owszem, zapłaciłam jej.
                          • turzyca OT o zasadach 07.07.09, 14:38
                            mnie kiedyś spotkała pewna nieprzyjemna przygoda, która
                            > mogła się skończyć bardzo źle (np gwałtem?), prawdopodobną przyczyną
                            > był mój spory dekolt, od tamtej pory jak mam wracać sama późną porą
                            > do domu, to nie ubieram się "wyzywająco",

                            Uswiadomie Cie. Glowna przyczyna byl fakt, ze bylas sama. Po prostu zelazna
                            zasada jest, ze kobieta nie powinna wracac po nocy do domu samotnie. Albo ktos
                            odprowadza, albo ktos wychodzi, albo wraca sie taksowka i prosi taksowkarza,
                            zeby patrzyl, az dojdziesz do drzwi. A juz absolutnie i kategorycznie nie wraca
                            sie do domu samotnie, jesli jest sie nietrzezwa i/lub ma sie buty na wysokim
                            obcasie. I sa to zasady, ktorych przestrzegam takze mieszkajac w Niemczech, w
                            malym spokojnym miasteczku, w dobrej dzielnicy. W Polsce, w duzym miescie, w
                            kiepskiej dzielnicy przestrzega sie ich absolutnie bezwyjatkowo.

                            Jesli musisz wracac do domu po nocy samotnie, to w dobrych butach, przytomnie -
                            trzezwo, bez sluchawek i bez kaptura, zeby slyszec i widziec, co sie wokol
                            dzieje, zdecydowanym krokiem, wybierajac mozliwe ludna i widna trase, nawet
                            jesli oznacza to nadlozenie drogi.

                            Dekolt jest naprawde sprawa trzeciego rzedu.
                            • kochanica-francuza Re: OT o zasadach 07.07.09, 15:05

                              >
                              > Uswiadomie Cie. Glowna przyczyna byl fakt, ze bylas sama. Po prostu zelazna
                              > zasada jest, ze kobieta nie powinna wracac po nocy do domu samotnie.

                              a kultury patriarchalnej nie ma wcale - ale to nawiązując do Kasicy, nie do
                              Ciebie...


                              Al
                              > sie do domu samotnie, jesli jest sie nietrzezwa

                              Całkowita zgoda.

                            • roza_am Polecam 07.07.09, 15:19
                              www.proszynski.pl/Zawsze_bezpieczna__Psychologiczne_aspekty_samoobrony_kobiet-p-2309-.html
                              • stary_dywanik Re: Polecam 07.07.09, 16:40
                                roza_am napisała:

                                >
                                www.proszynski.pl/Zawsze_bezpieczna__Psychologiczne_aspekty_samoobron
                                y_kobiet-p-2309-.html

                                Ja również polecam.
                            • kuraiko Re: OT o zasadach 07.07.09, 18:16
                              a właśnie, że nie byłam sama ;) zaczęło się, jak byłam jeszcze w
                              towarzystwie koleżanki, na przystanku, na którym były może jeszcze 2
                              osoby, następnie na innym przystanku, na którym było jeszcze więcej
                              osób, ciąg dalszy był w autobusie, w którym owszem już byłam bez
                              koleżanki, ale nadal tam byli ludzie. czyli zaczepka zaczęła się w
                              miejscu publicznym, a niestety miałam perspektywę wracania z
                              przystanku przez 10 minut sama mało uczęszczaną drogą. i to właśnie
                              było duże ryzyko, na szczęście skończyło się dobrze, długo by
                              opisywać.
                              problem polega właśnie na dojściu od przystanku do domu, wtedy
                              jestem na ogół sama, na ulicy żywego ducha, czasem jakieś auto
                              przejedzie :/ powiedzmy że mój wygląd przez te 10 minut to
                              rzeczywiście sprawa drugorzędna, raczej boję się żeby nie zwrócić
                              uwagi jakiegoś kolesia kiedy dopiero czekam na autobus i jadę przez
                              miasto ;/

                              mój wygląd prawdopodobnie sprowokował podpitego kolesia do zaczepki,
                              nie byłam wtedy sama, potem pewnie chciał wykorzystać już to, że
                              jestem samotna. znamienne jest to, że nie polazł za moją koleżanką,
                              która sama wracała potem do domu.
                              • kochanica-francuza Koleżanka nie liczy się, nie wiesz? 07.07.09, 19:59
                                Facet musi być!

                                Kobita bez faceta = kobita do dowolnego potraktowania.

                                Kobita z koleżanką = dwie kobity do dowolnego potraktowania.

                                Kobita z facetem = cudza własność, nie ruszać, bo właściciel da w ryja (albo i
                                gorzej).

                                Szacunek dla kobity z facetem rośnie wprost proporcjonalnie do wielkości tegoż
                                faceta.
                        • pierwszalitera Re: Turzyca 07.07.09, 11:43
                          besame.mucho napisała:

                          > Obawiam się, że jeśli drogą do tego będzie noszenie mniejszych
                          > dekoltów, minimizerów, i tak dalej, to panowie mogą nie załapać
                          > skomplikowanego łańcucha przyczynowo-skutkowego.

                          Tu masz zdecydowanie rację. Załapią za to inny łańcuch przyczynowo- skutkowy. Jeżeli dostrzegą, że odruchowe gapienie wyprowadza kobietę z równowagi i zmienia jej zachowanie, zaczyna nagłe zakrywać biust, to wtedy dopiero staje im się świadomy aspekt seksualny. Faceci mają frajdę z takiego "erotycznego porozumienia" między patrzącym a oglądaną. Dopiero w tym momencie zaczynają się u nich lubieżne myśli. Właściwie naszym zażenowaniem do tego się przyczyniamy. Do tego nie wolno dopuścić. Ja ostatnio miałam występ tańca brzucha i w naprawdę skąpym stroju musiałam przejść przez pełną ludzi salę, długo przed występem, jako prywatna osoba i jeszcze spędzić tam jakiś czas. Wiedziałam, że faceci się gapią, byłam prawie pół naga, biust na wierzchu, do tego rajcująco wymalowana i zrobiona, ale po prostu uznałam, że to ja decyduję kiedy mam ochotę na erotyczne zabawy myślowe i co chodzi po głowach innym ludziom (mężczyznom) mnie nie obchodzi. Do tego połowa kobiet była na pewno też zgorszona, bo nie mam już 25 lat i powinnam raczej wystąpić w roli uważającej na córkę matki, a nie potencjalnej uwodzicielki. ;-) Nie ma sensu się takimi myślami obciążać. Najlepszym sposobem na pozbycie się takich natrętnych spojrzeń i zaczepek jest uparte udawanie, że nie zrozumiało się intencji.
                          • jul-kaa Re: Turzyca 07.07.09, 13:20
                            Moim zdaniem jest coś takiego, jak gapienie się w miarę nieświadome. Ludziom
                            zdarza się zamyślić i gapić na innych zupełnie nieświadomie. Jeśli ci akurat są
                            prze/u-wrażliwieni na punkcie danej części ciała, to odbiorą to jako nachalność.
                            Wiem jednak, że ewidentnie są takie typy, które gapią się na kobiecy
                            dekolty/pośladki prawie się śliniąc.
                            I mam taki pomysł:
                            Pewnie każda z nas potrafi zrobić grymas wyrażający potworne obrzydzenie.
                            Zmierzyć takiego od stóp do głów i wykrzywić się jakby poczuło się nieludzki
                            smród. Działa! Mówię Wam, działa!
                            Odważniejszym polecam zatrzymanie wzroku na wysokości pasa delikwenta i
                            uniesienie brwi w obrzydzonym zdziwieniu. Nie dość, że od Was się odczepi, to
                            inne w przyszłości będą od niego wolne :))
                            • kochanica-francuza Pierwszalitera - nieprawda, wcale nie działa 07.07.09, 13:45
                              Czasem ignoruję i to nie przeszkadza, że następni się na mnie gapią.

                              A tej frajdy z "porozumienia" to wcale nie widzę, ćwok po prostu odwraca wzrok.
                            • kochanica-francuza No i jul-ka dała mi wreszcie radę 07.07.09, 13:46
                              zamiast analizować moją osobowość i czepiać się czegoś, czego NIE napisałam.
                              • jul-kaa Re: No i jul-ka dała mi wreszcie radę 07.07.09, 13:50
                                Wypróbujesz ;)?
                                Zdaj relację, jak Ci poszło :)
                        • kochanica-francuza Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 13:42

                          > Obawiam się, że jeśli drogą do tego będzie noszenie mniejszych
                          > dekoltów, minimizerów, i tak dalej

                          I piszesz to w poście, w którym cytujesz mnie, piszącą, że NIE TO ma być drogą.
                          • besame.mucho Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 13:54
                            Piszę, bo poważnie, Kochanico, ja nie kumam o co Ci chodzi. Nie
                            chcesz żeby się na Ciebie gapili po prostu dlatego, że Ci to
                            przeszkadza? Nic prostszego, ubierasz się tak, żeby niczego nie
                            podkreślać i już, ale po co wtedy cała dyskusja?
                            Ale tu nie padły tylko takie słowa, że po prostu Ty nie chcesz. Jest
                            sporo o braku kultury i wychowania, o konieczności wychowywania
                            ludzi tak, żeby na innych nie patrzyli, itd. Takie coś już dyskusję
                            wywołuje.
                            • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 14:27

                              Nie
                              > chcesz żeby się na Ciebie gapili po prostu dlatego, że Ci to
                              > przeszkadza?

                              A muszę mieć inne powody?


                              Nic prostszego, ubierasz się tak, żeby niczego nie
                              > podkreślać i już

                              To znaczy jak? Bo musiałabym schować biust do kieszeni. Noszę tiszerty od
                              jackpota, męskie od zary, one nie mają jakichś przesadnych dekoltów.

                              Nie ubieram się prowokacyjnie. Po prostu MAM BIUST.

                              Noszę spodnie, dżinsy, bojówki lub proste lniane, jestem najmniej kobieco ubraną
                              i takoż się zachowującą osobą na roku (rok sfeminizowany - nas jest z 70, ich
                              ośmiu).

                              Do tego nie jestem ładna, mam ciężką budowę, złe proporcje ciała, lekką nadwagę,
                              niekobiecą fryzurę, okulary, nie maluję się wcale, mam przebarwienia na twarzy.

                              Chodzę na płaskim obcasie.

                              Nadal się gapią.

                              Co twoim zdaniem jeszcze mogę zrobić?

                              UWAGA! CZYNIĘ TAK NIE DLATEGO, ŻEBY SIĘ NIE GAPILI, ALE PO PROSTU LUBIĘ TAKI STYL!

                              UWAGA! CZYNIĘ TAK NIE DLATEGO, ŻEBY SIĘ NIE GAPILI, ALE PO PROSTU LUBIĘ TAKI STYL!

                              UWAGA! CZYNIĘ TAK NIE DLATEGO, ŻEBY SIĘ NIE GAPILI, ALE PO PROSTU LUBIĘ TAKI STYL!

                              (piszę trzy razy, żeby nikt nie przegapił)

                              A z dekoltem pod szyję nie włożę, bo wyglądam jak debilka.


                              ,
                              > Ale tu nie padły tylko takie słowa, że po prostu Ty nie chcesz. Jest
                              > sporo o braku kultury i wychowania, o konieczności wychowywania
                              > ludzi tak, żeby na innych nie patrzyli

                              Tak, bo tak uważam.

                              Mężczyzna w kulturze jest patrzącym, kobieta oglądaną. Pogap się ostentacyjnie
                              na faceta, a zaraz się rzuci.

                              Ale oni są tymi, którzy mogą się gapić. My zaś mamy bez końca dbać o siebie,
                              żeby nie być "pasztetami" i nie urazić uczuć estetycznych niedomytych brzucholi
                              ubranych jak powodzianie (nie z biedy, tylko z zaniedbania).
                              • kochanica-francuza nieświadome, hahaha 07.07.09, 14:32
                                gdybym sobie nadrukowała na biuście TU SIĘ GAPIĄ TYLKO ĆWOKI to po przeczytaniu
                                zaraz by się gapić przestawali.

                                tylko mi tego nie doradzajcie, nie znoszę mieć na sobie deklaracji w
                                jakiejkolwiek formie (z maleńką flagą francuską na torebce włącznie)
                              • kasica_k Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 14:40
                                Zanim zaczną się tu rozważania o kulturze patriarchalnej, obawiam się, że muszę
                                wrócić do swojej tezy: droga Kochanico, to, że cały świat się na Ciebie gapi, to
                                się Tobie tylko tak wydaje, moim skromnym zdaniem. Nie wiem, czemu w Twoim wieku
                                (zbliżonym zresztą do mojego) wciąż masz taką obsesję, ale spróbuj może dogadać
                                się najpierw ze swoją głową, zamiast winić biedny biust, dekolty, facetów, czy
                                co tam. A o kulturze i pozycji w niej kobiety podyskutować sobie niezależnie i
                                może niekoniecznie na tym forum.

                                Oraz chciałabym przypomnieć, że czteroliterowe słowo na D należy do wulgaryzmów,
                                a tu się umówiłyśmy, że unikamy tychże.
                                • kochanica-francuza Droga Kasico, NIE CAŁY ŚWIAT 07.07.09, 14:55
                                  czy zrozumiałaś wreszcie?

                                  Nie cały świat, tylko NIEKTÓRZY OBLEŚNI FACECI!

                                  Widzę, że teza o mojej paranoi podoba ci się bardzo, bo trzymasz się jej zębami
                                  i pazurami, mimo że napisałam, że NIE MAM WRAŻENIA, JAKOBY GAPIŁ SIĘ CAŁY ŚWIAT.

                                  Rozumiem, że łatwiej ci okazywać mi wyższość niż podyskutować o kulturze
                                  patriarchalnej, ale niestety muszę cię rozczarować.
                                  NIE GAPI SIĘ NA MNIE CAŁY ŚWIAT, TYLKO NIEKTÓRE OBLECHY.

                                  Czy tym razem zrozumiałaś?

                                  Bez wulgaryzmów

                                  KF
                                  • kasica_k Re: Droga Kasico, NIE CAŁY ŚWIAT 07.07.09, 16:01
                                    kochanica-francuza napisała:
                                    > czy zrozumiałaś wreszcie?
                                    >
                                    > Nie cały świat, tylko NIEKTÓRZY OBLEŚNI FACECI!

                                    I ci obleśni faceci są najwyraźniej niezwykle liczni w społeczeństwie, skoro
                                    sprawia Ci to taki problem. Cały świat - taka figura retoryczna.

                                    > Widzę, że teza o mojej paranoi podoba ci się bardzo, bo trzymasz się jej zębami
                                    > i pazurami, mimo że napisałam, że NIE MAM WRAŻENIA, JAKOBY GAPIŁ SIĘ CAŁY ŚWIAT
                                    > .

                                    Nie, masz wrażenie, ze gapią się na Ciebie obleśni faceci i przeszkadza Ci to
                                    tak bardzo, że wałkujesz ten temat już drugi dzień na forum. Tak, uważam, że to
                                    paranoja, zwłaszcza u dorosłej kobiety, albo też sobie z nas żartujesz, całkiem
                                    udatnie zresztą :) Jakoś większość znanych mi kobiet nie ma życiowego problemu
                                    gapiących się obleśnych facetów. Mimo dużych biustów, dekoltów, atrakcyjności i
                                    tak dalej. Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatni raz gapił się na mnie
                                    jakiś obleśny facet, a moja kobiecość jest dość widoczna i raczej nieprzykra dla
                                    oka. Może po prostu nie mam paranoi = mam w nosie obleśnych facetów i ich czynności?

                                    > Rozumiem, że łatwiej ci okazywać mi wyższość niż podyskutować o kulturze
                                    > patriarchalnej, ale niestety muszę cię rozczarować.

                                    Nie chce mi się dyskutować o kulturze patriarchalnej, bo mam lepsze zajęcia, ale
                                    jak chcesz, to proszę, są Stanikowe Offtopy, tam się możesz wyżyć polemicznie,
                                    choć niestety nie ze mną.
                                    • kochanica-francuza Re: Droga Kasico, NIE CAŁY ŚWIAT 07.07.09, 16:43
                                      kasica_k napisała:

                                      > kochanica-francuza napisała:
                                      > > czy zrozumiałaś wreszcie?
                                      > >
                                      > > Nie cały świat, tylko NIEKTÓRZY OBLEŚNI FACECI!
                                      >
                                      > I ci obleśni faceci są najwyraźniej niezwykle liczni w społeczeństwie

                                      W naszym owszem.


                                      > > .
                                      >
                                      >
                                      > tak bardzo, że wałkujesz ten temat już drugi dzień na forum.

                                      Temat sam się wałkuje, skoro to WY odpisujecie. Hehe.



                                      Tak, uważam, że to
                                      > paranoja

                                      Paranoja to zaburzone widzenie rzeczywistości. Znaczy nie gapią się, tak? Bo
                                      poprzednio mnie przekonywałyście, że jednak gapią się, ale to dlatego, że są
                                      taaaaacy biedni i inaczej nie umieją, sierotki.




                                      , Jakoś większość znanych mi kobiet nie ma życiowego problemu
                                      > gapiących się obleśnych facetów.

                                      Większość znanych mi kobiet nie cierpi na nerwice lękowe, a moja Mama tak.
                                      Będziesz ją wyśmiewać?
                                  • olusimama Re: Droga Kasico, NIE CAŁY ŚWIAT 07.07.09, 16:04
                                    kochanica-francuza napisała:

                                    > czy zrozumiałaś wreszcie?
                                    >
                                    > Nie cały świat, tylko NIEKTÓRZY OBLEŚNI FACECI!

                                    he he tu Cię mam ;-)
                                    Jakby się gapili przystojni to byś tak nie jojczała, co? ;-)
                                    • kochanica-francuza Re: Droga Kasico, NIE CAŁY ŚWIAT 07.07.09, 16:44
                                      o
                                      > he he tu Cię mam ;-)
                                      > Jakby się gapili przystojni to byś tak nie jojczała, co? ;-)

                                      W każdym razie mniej. ;-)

                                      Nie masz mnie co "mieć", wcale tego nie ukrywałam.
                              • besame.mucho Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 14:53
                                > A muszę mieć inne powody?

                                Oczywiście, że nie.

                                > (...)
                                > Nadal się gapią

                                To ja nie wiem, albo spotykamy innych facetów, albo inaczej
                                rozgraniczamy gapienie i zerkanie. Mam biust, noszę bluzki z
                                dekoltami i sukienki, brzydka nie jestem, a nachalnych wgapiaczy się
                                spotykam raz na ruski rok. Owszem, faceci na ulicy na mnie zerkają,
                                ale denerwującym gapieniem się bym tego nie nazwała.

                                > Pogap się ostentacyjnie
                                > na faceta, a zaraz się rzuci.

                                Czy ja wiem. Jestem wybredna, mało facetów mi się podoba, jak już
                                trafię na przystojnego to z wrażenia patrzę. Ba, czasem nie zerkam,
                                ale gapię się właśnie. Tak samo na ładne męskie ciało, bo jednak
                                przeważają mało zadbani panowie. I nigdy z tym żadnych problemów nie
                                miałam.
                                • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 14:57

                                  >
                                  > To ja nie wiem, albo spotykamy innych facetów, albo inaczej
                                  > rozgraniczamy gapienie i zerkanie

                                  To już prędzej. Może to kwestia miejsc, w jakich żyjemy? Gdzie mieszkasz, jeśli
                                  wolno wiedzieć?


                                  >
                                  > Czy ja wiem. Jestem wybredna, mało facetów mi się podoba, jak już
                                  > trafię na przystojnego to z wrażenia patrzę.

                                  Ja bardzo często patrzę z wrażenia "jak można tak się zaniedbać".
                                  • turzyca Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 14:59
                                    Besame mieszka dokladnie w tym samym miescie co Ty.

                                    I powiedzialabym, ze jest sliczna, a nie "niebrzydka". I ma niesaaaamowicie
                                    kobieca figure.
                                    • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:03
                                      turzyca napisała:

                                      > Besame mieszka dokladnie w tym samym miescie co Ty.

                                      Znaczy, kwestia odbioru. I proszę mi nie ciosać kołków na głowie idiotycznymi
                                      uwagami typu "to NIE MYŚL tak", "to NIE PODCHODŹ TAK do tego". To znaczy co,
                                      dacie mi taką maszynkę, wsadzę w nią łeb, wyjmę i będę myśleć inaczej? Z
                                      emocjami się nie dyskutuje.
                                      >
                                      > I powiedzialabym, ze jest sliczna, a nie "niebrzydka". I ma niesaaaamowicie
                                      > kobieca figure.

                                      Chętnie wierzę. Piękne kobiety tak samo jak piękni mężczyźni są wspaniałą
                                      częścią otaczającego nas świata.
                                      • turzyca Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:13
                                        Maszynki Ci nikt nie da. Ale owszem da sie sposob myslenia. Samodzielnie lub z
                                        czyjas pomoca.
                                        • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:17
                                          turzyca napisała:

                                          > Maszynki Ci nikt nie da. Ale owszem da sie sposob myslenia. Samodzielnie lub z
                                          > czyjas pomoca.

                                          Aluzju poniała.

                                          Wiesz, ale ja od lat pracuję nad sobą w różnych aspektach.

                                          Może nie wymagaj ode mnie, żebym wyżej...eee...tyłka podskoczyła?

                                          Poza tym nie wiem dlaczego nieakceptowanie faktu bycia obiektem seksualnym dla
                                          niedomytych ćwoków miałoby być zaburzeniem. Wyjaśnij mi proszę.
                                          • jul-kaa Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:51
                                            kochanica-francuza napisała:

                                            >
                                            > Poza tym nie wiem dlaczego nieakceptowanie faktu bycia obiektem seksualnym dla
                                            > niedomytych ćwoków miałoby być zaburzeniem. Wyjaśnij mi proszę.

                                            Po prostu ich zdanie nie powinno Cie obchodzic...
                                            • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 16:46

                                              >
                                              > Po prostu ich zdanie nie powinno Cie obchodzic...

                                              Ale mnie obchodzi. Nie powinnam też zapewne lecieć na kolegę X, bo to zaburza
                                              nasze relacje, ale dyskutowanie z emocjami jest szkodliwe.
                                          • pierwszalitera Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 17:47
                                            kochanica-francuza napisała:

                                            Poza tym nie wiem dlaczego nieakceptowanie faktu bycia obiektem seksualnym dla
                                            > niedomytych ćwoków miałoby być zaburzeniem. Wyjaśnij mi proszę.

                                            Zaczynasz mocno mnie drażnić. Być może sobie tylko fantazjujesz na temat bycia objektem seksualnym. Być może patrzą na ciebie zupełnie z tego samego powodu, z którego ty przyglądasz się mężczyznom, bo nie mogą nadziwić się twojemu zaniedbaniu. Jeżeli ktoś nienawidzi ludzi i ocenia ich tylko na podstawie (obleśnego) wyglądu nie zasługuje na inne traktowanie z drugiej strony. Najczęściej jest tak, że dostajemy to, co sami rozdajemy.
                                            • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 18:01

                                              >
                                              > Zaczynasz mocno mnie drażnić.

                                              To mnie nie czytaj, każe ci ktoś?


                                              Być może sobie tylko fantazjujesz na temat bycia
                                              > objektem seksualnym. Być może patrzą na ciebie zupełnie z tego samego powodu, z
                                              > którego ty przyglądasz się mężczyznom, bo nie mogą nadziwić się twojemu zanied
                                              > baniu.


                                              Uhm, i to zaniedbanie mi mija, jak biust zasłonię.

                                              ocenia ich tylko na podstawie (obleśnego)
                                              > wyglądu

                                              A na jakiej podstawie mam oceniać obleśnego faceta na ulicy? Oceniam "obleśny" i
                                              więcej wniosków nie wyciągam. Być może ma wybitną duszę, brak obleśności duszy
                                              nie zaszkodzi.

                                              Najczęściej jest
                                              > tak, że dostajemy to, co sami rozdajemy.

                                              jak wychodzimy na ulicę gapiąc się w przestrzeń albo na zabawnego kundla
                                              sąsiada, pewnie!
                                            • palacsinta Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 18:19
                                              pierwszalitera napisała:

                                              > Zaczynasz mocno mnie drażnić. Być może sobie tylko fantazjujesz na temat bycia
                                              > objektem seksualnym. Być może patrzą na ciebie zupełnie z tego samego powodu, z
                                              > którego ty przyglądasz się mężczyznom, bo nie mogą nadziwić się twojemu zanied
                                              > baniu.

                                              O, to to! A zasłonięcie biustu sprawia, że odwracają wzrok, bo myślą sobie: "o nie! jeszcze pomyślała, że jej się na cycki gapię!"

                                              Wiesz, jestem kochanico-francuza niebrzydką kobietą z dużym biustem, lubię być zadbana, z drugiej strony mam mocno feministyczne poglądy i krytyczne podejście do rzeczywistości. Mieszkam w Warszawie. I jeśli, jak np. pisząca przede mną besame, nie natykam się codziennie na gapiących się na mnie wstrętnych brzuchatych patriarchalnych oblechów, to może jednak znaczy to, że istnieją oni tylko w twojej wyobraźni.
                                              • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 18:30

                                                > Wiesz, jestem kochanico-francuza niebrzydką kobietą z dużym biustem

                                                no i bardzo dobrze!

                                                , lubię być
                                                > zadbana, z drugiej strony mam mocno feministyczne poglądy i krytyczne podejście
                                                > do rzeczywistości. Mieszkam w Warszawie. I jeśli, jak np. pisząca przede mną b
                                                > esame, nie natykam się codziennie na gapiących się na mnie wstrętnych brzuchaty
                                                > ch patriarchalnych oblechów, to może jednak znaczy to, że istnieją oni tylko w
                                                > twojej wyobraźni.

                                                a może to znaczy, że silniej odbieram rzeczywistość? (tak, tak, należy to
                                                skrytykować i polecić mi psychologa. Moja lekarka dawno o tym wie)
                                                • pierwszalitera Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 19:32
                                                  kochanica-francuza napisała:

                                                  > a może to znaczy, że silniej odbieram rzeczywistość?

                                                  I to ma być powodem do dumy? Nie, to nie prawda, że masz jakąś szczególną wrażliwości i esoteryczne umiejętności odczuwania rzeczy, których inni nie widzą. To tylko skłonność do fantazjowania i nadinterpretacji. Czarujesz sobie rzeczywistość, która nie istnieje. Założę się, że masz na imię Alicja. ;-)
                                                  • kochanica-francuza i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 19:42
                                                    pierwszalitera napisała:

                                                    > kochanica-francuza napisała:
                                                    >
                                                    > > a może to znaczy, że silniej odbieram rzeczywistość?
                                                    >
                                                    > I to ma być powodem do dumy?

                                                    Nie. To ma być stwierdzenie faktu.

                                                    Nie, to nie prawda, że masz jakąś szczególną wrażl
                                                    > iwości i esoteryczne


                                                    Ezoteryczne. Nic takiego nie twierdziłam. Nie interesuję się i nigdy nie
                                                    interesowałam ezoteryką.

                                                    Typowe dla polskich psychologów - z paru danych zbudować negatywny obraz osoby i
                                                    tym obrazem osobę zaatakować.

                                                    umiejętności odczuwania rzeczy, których inni nie widzą.

                                                    Nie mówiłam o niczym takim. Mówiłam jedynie o tzw. wysokoreaktywności. To
                                                    pojęcie powinno być ci znane.


                                                    To
                                                    > tylko skłonność do fantazjowania i nadinterpretacji.

                                                    Jak mi przykro, ale wmawiasz mi rzeczy, których nie napisałam! I kto tu
                                                    nadinterpretuje?

                                                    Jak na psychologa zresztą jesteś dziwnie czepliwa. Preferujesz terapię "kopaniem
                                                    w tyłek"? Przynajmniej wobec mnie?


                                                    Czarujesz sobie rzeczywis
                                                    > tość, która nie istnieje.

                                                    Na psychologii uczą złośliwego naintepretowania?

                                                    Założę się, że masz na imię Alicja. ;-)

                                                    O co?
                                                  • kuraiko Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 19:44
                                                    zaraz ci pierwszalitera napisze, że nie kształciła się w Polsce,
                                                    zobaczysz ;)
                                                    tak naprawdę to po prostu jest pewna cecha pewnego rodzaju osób,
                                                    niezależnie od miejsca zamieszkania czy wykształcenia ;)
                                                  • kochanica-francuza Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 19:53
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > zaraz ci pierwszalitera napisze, że nie kształciła się w Polsce,
                                                    > zobaczysz ;)
                                                    > tak naprawdę to po prostu jest pewna cecha pewnego rodzaju osób,
                                                    > niezależnie od miejsca zamieszkania czy wykształcenia ;)

                                                    ale psycholog, ksiądz i nauczyciel akurat nie powinni jej mieć ;-)
                                                  • pierwszalitera Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 21:55
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    > ale psycholog, ksiądz i nauczyciel akurat nie powinni jej mieć ;-)

                                                    Coś ci się pomyliło. Psycholog nie jest ani od zbawienia dusz, ani od wychowywania nieletnich, a tym bardziej nie od głaskania po główkach. Jako prywatna osoba nie mam też poczucia misji uzdrawiania świata. ;-)
                                                  • kochanica-francuza Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 22:16
                                                    pierwszalitera napisała:

                                                    > kochanica-francuza napisała:
                                                    >
                                                    > > ale psycholog, ksiądz i nauczyciel akurat nie powinni jej mieć ;-)
                                                    >
                                                    > Coś ci się pomyliło. Psycholog nie jest ani od zbawienia dusz, ani od wychowywa
                                                    > nia nieletnich, a tym bardziej nie od głaskania po główkach.

                                                    Aha, psycholog jest od nadużywania władzy psychologicznej i pomiatania bliźnim,
                                                    więc często pacjentem, prawda?

                                                    Mowa nie o zbawianiu świata, ale o szacunku dla innych. Nie nadajesz się do zawodu.
                                                  • pierwszalitera Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 22:36
                                                    kochanica-francuza napisała:

                                                    > Mowa nie o zbawianiu świata, ale o szacunku dla innych. Nie nadajesz się do zaw
                                                    > odu.

                                                    Jeżeli będę potrzebowała opinii na temat mojej przydatności do zawodu, to zgłoszę się na test do ciebie. Być może zdobędziesz do tego czasu należyte kwalifikacje i uprawnienia.
                                                  • kuraiko Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 19:46
                                                    "Jak na psychologa zresztą jesteś dziwnie czepliwa. Preferujesz
                                                    terapię "kopaniem w tyłek"? Przynajmniej wobec mnie?"
                                                    Kochanico - nie widziałaś, że to jest typowa terapia Pierwszejlitery
                                                    na forum? xD
                                                  • kochanica-francuza Re: i kto tu nadinterpretuje... 07.07.09, 19:53
                                                    kuraiko napisała:

                                                    > "Jak na psychologa zresztą jesteś dziwnie czepliwa. Preferujesz
                                                    > terapię "kopaniem w tyłek"? Przynajmniej wobec mnie?"
                                                    > Kochanico - nie widziałaś, że to jest typowa terapia Pierwszejlitery
                                                    > na forum? xD

                                                    Ja tylko wiem, że to jest terapia preferowana w Polsce (w tym Klinice Nerwic).
                                                    Dopiero kiedy zawodzi, szuka się innej.
                                    • agafka88 Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 17:40
                                      turzyca napisała:

                                      > Besame mieszka dokladnie w tym samym miescie co Ty.
                                      >
                                      > I powiedzialabym, ze jest sliczna, a nie "niebrzydka". I ma niesaaaamowicie
                                      > kobieca figure.

                                      Dołączam się do klubu wielbicielek urody besame :)
                                  • besame.mucho Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:02
                                    > To już prędzej. Może to kwestia miejsc, w jakich żyjemy? Gdzie
                                    > mieszkasz, jeśli wolno wiedzieć?

                                    No właśnie zdaje się, że tam gdzie Ty - w Warszawie.
                                    • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:06
                                      besame.mucho napisała:

                                      > > To już prędzej. Może to kwestia miejsc, w jakich żyjemy? Gdzie
                                      > > mieszkasz, jeśli wolno wiedzieć?
                                      >
                                      > No właśnie zdaje się, że tam gdzie Ty - w Warszawie.

                                      W takim razie patrz post wyżej. ;-)
                                  • roza_am Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:12
                                    > Ja bardzo często patrzę z wrażenia "jak można tak się zaniedbać".

                                    Może tu jest pies pogrzebany. Po prostu patrzysz na niewłaściwych facetów. :-)
                                    Ja się oglądam za atrakcyjnymi (for me). Nie dość, ze się nie rzucają, to
                                    jeszcze odpowiadają uśmiechem i ciepłym spojrzeniem. Mała rzecz a uprzyjemnia
                                    życie. :-)
                                    • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 15:14
                                      roza_am napisała:

                                      > > Ja bardzo często patrzę z wrażenia "jak można tak się zaniedbać".
                                      >
                                      > Może tu jest pies pogrzebany. Po prostu patrzysz na niewłaściwych facetów. :-)

                                      Nie, nie tu. A jest ich (zaniedbanych) tylu, że nie sposób na nich nie patrzeć.
                              • olusimama Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 16:02

                                > Mężczyzna w kulturze jest patrzącym, kobieta oglądaną. Pogap się ostentacyjnie
                                > na faceta, a zaraz się rzuci.

                                E tam, nieprawda. Jak się gapię na faceta, który mi się podoba, to się taki
                                zazwyczaj uśmiecha, nie rzuca. hm
                                • kochanica-francuza Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 16:47

                                  >
                                  > E tam, nieprawda. Jak się gapię na faceta, który mi się podoba, to się taki
                                  > zazwyczaj uśmiecha, nie rzuca. hm
                                  >
                                  bo pewnie się na cywilizowanych gapisz
                                  • kuraiko Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 18:28
                                    a to jest niestety prawda, że jak się gapią czy czynią niewybredne
                                    uwagi, to są to najczęściej podpici kolesie lub tacy o wyglądzie
                                    ewidentnego pijaka, wieku najczęściej średniego.
                                    ci młodzi i trzeźwi i na jakimś poziomie jeśli chodzi o wygląd (nie
                                    dresy ani karki) to raczej się nie gapią, nie komentują. czasem
                                    rzucą okiem jeśli jestem odpowiednio "zrobiona", tak samo jak i ja
                                    obdarzam szczególnym spojrzeniem młodych przystojniaków w moim typie.
                                    ale obleśne spojrzenia to tylko ci wymienieni na początku. czyli
                                    przeważnie podpity, niedomyty oblech.
                                    ja się staram takich omijać z daleka, brrr
                              • feni.feni Re: Czy ja mam pisać sto razy? [opad rąk] 07.07.09, 22:39
                                to ja się pytam - jak się ubierać, żeby nie było wyzywająco? Wszak wszyscy nam
                                radzą, by przy dużym biuście nosić duży dekolt!
    • jul-kaa Re: Mądry facet, pani Hania i staniki :) 08.07.09, 22:02
      Chciałam wszystkim, które uważają, że faceci gapią się na ich biust, polecić
      krótki film. Dotyczy on czegoś zupełnie innego, ale może warto się nad nim tak
      czy siak zastanowić:
      www.youtube.com/watch?v=ZsRdpPMAvfs&feature=player_embedded
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka