czerwona_pomadka
08.08.09, 19:03
Dziewczyny
zakładam ten wątek, bo "zainspirowała" mnie Maheda pisząca o zbyt ciasnych
obwodach, oraz to, co sama zauważyłam jakiś czas temu u siebie.
Otóż zaraz po pierwszym etapie migracji (w którą hmm średnio wierzyłam, że
nastąpi...) zauważyłam, że moje staniki (a nakupowałam ich na początku trochę,
bo nie wierzyłam w migrację) nagle zrobiły się za małe, po i po wygarnięciu
bułkowały. Popadłam wtedy w straszną bułkofobię. Każdy z mierzonych staników
wydawał mi się za mały, mini-bułcia w totalnym max.wyproście dyskwalifikowała
dany stanik-rozmiar w moich oczach.
Taka pomigracyjna bułofobia zaowocowała tym, że stałam się posiadaczką trzech
staników, które są po prostu na mnie za duże.
Widok buł w tych przedmigracyjnych 65F tak mnie poraził, że zaczęłam kupować
praktycznie same za duże NIE zauważając wcale tej zadużości.
Czy przytrafia Wam się coś podobnego? Również pytanie do Mahedy i brafitterek
- czy zdarza Wam się pracować z kobietą, która nosi za dużą miseczkę?
Zdaję sobie sprawę, że ciasny obwód jest jakby mniej wizualnie zauważalny niż
za duża miska, i pewnie noszenie zbyt dużej miseczki zdarza się rzadziej. Ale
zdarza się, co widać choćby w Katalogu na Balkonetce, i na moim przykładzie.
Dopiero teraz, po ponad roku przygody z 'dobrze dobranym' rozmiarem, uważam,
że faktycznie potrafię dopasować sobie stanik. Taki, żeby nie był ani za mały,
ani za duży czy za ciasny.
Co o tym sądzicie? Czy zdarzało Wam się kupować za duże staniki, a dopiero
później uświadamiałyście sobie, że są za duże?