01.11.08, 14:00
Lubicie? Jakie dania najbardziej?
Uwielbiam kuchnię włoską i francuską, najbardziej lubię wszelkie
makarony i warzywa. Ostatnie odkrycie - sushi. Wykonuję wersję
autorską, z pesto:)
Co ciekawsze, długie lata byłam przekonana, że nie umiem gotować.
Byłam zrozpaczona, że nie odziedziczyłam talentu kulinarnego po
mamie. Dopiero kiedy wyjechałam na stypendium za granicę, okazało
się, że w kuchni radzę sobie nieźle. Teraz gotować uwielbiam i
przyuczam mężczyznę. Wspólne pichcenie to jest to!
Obserwuj wątek
    • besame.mucho Re: Gotowanie 01.11.08, 14:02
      Oj tak. Najwięcej gotuję chińszczyzny, uwielbiam kombinowanie z
      wokiem :). Włosko i francusko też eksperymentuję.
      A mój aktualny cel to nauczyć się perfekcyjnie piec kaczkę. Żeby
      było chrupiąco na górze, żeby nie było sucho w środku i żeby było
      pysznie ;).
    • masza.s Re: Gotowanie 01.11.08, 14:02
      Ostre. Kuchnia arabska, kaukaska i wszelka orientalna. Włoska - ryby. Kocham
      owoce morza. Nie jem za dużo chleba i makaronu, w zasadzie w ogóle. I żydowska -
      czulent, mniam... Generalnie po tacie lubię na ostro, z mnóstwem przypraw.
      Sushi uwielbiam, ale sama jeszcze nie robiłam.
      Moja mama gotować nie umie ( no dobra - robi świetne 3 dania na krzyż) i szybko
      przestała, od 12 roku życia pichcę sama i muszę przyznać, że to się opłaciło.
      Weszło w krew, po prostu. Gotować każdy może. ;)
      • agafka88 Re: Gotowanie 01.11.08, 17:56
        Ja uwielbiam gotować :) i piec ciasta i ciasteczka, choć nie przepadam za
        słodyczami, jednak lubię patrzeć jak ludzie pałaszują moje wypieki ;)

        Ostatnio doskonalę się w robieniu wegetariańskich sajgonek, które uwielbiam :) Z
        ciasteczek - kokosanki, ciastka ryzowe - ubóstwiam je :) Z ciast - ciasto
        marchewkowe.

        Poza tym lubię ostrą kuchnię, dużo, dużo przypraw. I makarony - ze wszystkim
        dosłownie, choć najbardziej lubię z pesto, carbonarę i z tuńczykiem - im mniej
        składników, tym lepiej.
          • agafka88 Re: O ja... 02.11.08, 00:18
            kokosanki są dziecinnie proste :) wersja rozpustna przewiduje jeszcze dodanie
            kawałków czekolady do środka, ale dla mnie by było za słodko. Przepis z galerii
            potraw - polecam to forum, można tam znaleźć prawdziwe perełki :)

            Te kokosanki robiłam na warszawski zlot:
            25 dag wiórków kokosowych,
            pół szklanki cukru,
            2 jajka,
            5 dag masła,
            3-4 płaskie łyżeczki mąki,
            odrobina sody.



            Jajka utrzeć z cukrem, dodać roztopione i przestudzone masło i wymieszać z kokosem,
            mąką i odrobiną sody (na czubek łyżeczki).
            Formować kuleczki i układać na natłuszczonej blasze. Piec około 15 minut w 170-180
            stopniach.
            Delikatnie zdejmować z blachy, bo mają tendencję do przyklejania się (lepiej
            poczekać
            aż przestygną).
            Z tej ilości składników wyszło 12 całkiem sporych kokosanek.
            • winter76 Re: O ja... 02.11.08, 09:23
              Agafko,zamierzam zrobić te kokosanki :)
              Ja nie przepadam za gotowaniem,ale jak mam przepis pod nosem i w nim wszystko dokładnie napisane co i jak po kolei to nie ma problemu.
              A co do pieczenia to dopiero od niedawna mam swój własny,śliczniutki piekarnik z grillem i zacznę od kokosanek Agafki :)
                • winter76 Re: O ja... 02.11.08, 12:48
                  Nie wiem czy dane będzie mi spróbować-na dniach dieta się zaczyna :) Dlatego muszę je zrobić jak najszybciej,może we wtorek.napiszę jak mi wyszły.
                  Też uwielbiam kokosy. :)
                  • agafka88 Re: O ja... 02.11.08, 16:01
                    winter, jeżeli lubisz wiórki to polecam piersi z kurczaka w wiórkach kokosowych
                    :) rodzina najpierw kręciła nosem, że takich dziwactw nie będą jedli, a potem
                    tylko się zajadali :) Przepis:
                    www.cincin.cc/index.php?showtopic=3066&pid=199533&mode=threaded&start=
    • aadrianka Ulubione zioła i przyprawy 01.11.08, 14:11
      Curry, czosnek i bazylia:)
      Pierwszą samodzielną zupę grzybową zrobiłam właśnie z curry. Rodzina
      najpierw krzyk straszliwy podniosła, następnie zupę wyjedli i
      chcieli jeszcze:)
      Natomiast nie cierpię pieprzu. Odrzuca mnie sam zapach.
        • ederlezi1981 czosnek 02.11.08, 21:23
          czosnke kocham, ale tylko prawdziwy. Dodaję do większości potraw- ciężko mi wyobrazić sobie mięso bez dodatku czosnku (nieduzo, ale na poczatku musi być). Kocham kuchnię śródziemnomorską- tam z kolei najlepszy jest czosnek na chwilkę rzucony na gorącą oliwę.
          Nie cierpie za to czosnku granulowanego, dlatego raczej nie ryzykuje i nie kupuje kebabów (moja wielka miłość) z nim.
          Świetny jest sos czosnkowo-cytrynowy :-)
      • the_mariska Cynamon! :) 01.11.08, 14:20
        Cynamon jest naprawdę dobry do wszystkiego - od lodów waniliowych, przez piwo po
        pieczony schab. Czy ktoś jeszcze podziela moje cynamonowe zboczenie? ;)

        A oprócz tego: bazylia, oregano, imbir, kurkuma, papryczki chilli i czosnek pod
        każdą postacią. Szkoda tylko, ze w akademiku za nic nie chce mi się gotować :)
            • marciasek Re: Cynamon! :) 17.01.10, 16:57
              Cynamon - tak, ale tylko tzw. prawdziwy, cejloński.
              Kasja - nie.

              Niestety, prawdziwy cynamon jest rzadko dostępny, dość drogi, a w postaci mielonej w Polsce w ogóle nie występuje, wszędzie tylko kasja :/ Oprócz pewnej różnicy w aromacie (kasja ma zapach słodszy, ostrzejszy i imho bardziej banalny) te dwa gatunki cynamonowca różnią się zawartością szkodliwej kumaryny, której w kasji jest znacznie więcej niż w cynamonie cejlońskim.

              Jak odróżnić? Prawdziwy cynamon nie jest rudy, ma kolor raczej beżowo-brązowy, a w przekroju wygląda jak cygaro: jego kora rozwarstwia się na cienkie płatki. Oto zdjęcie.
              Kasja jest gruba, jednowarstwowa, twarda i ruda - wygląda tak. Niestety, w postaci mielonej oba gatunki są raczej nie do odróżnienia, ja zatem kupuję zawsze całe kawałki i ścieram na specjalnej b. ostrej tarce (Microplane lub podróby, np. Fackelmanna dostępne w Almie, w Auchan lub na Allegro).
        • lawendowata Re: Cynamon! :) 01.11.08, 15:24
          Mi też się nie chciało gotować w akademiku, za to od kiedy się przeniosłam do
          mieszkania, mogę sobie poszaleć :) w tym tygodniu przypomniałam sobie o
          istnieniu brukselki ;)
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,84734384,86604413.html?wv.x=1
          • effuniak Re: Cynamon! :) 01.11.08, 15:30
            Tego jeszcze nie próbowałam z mnienskiem ale już o tym zameldowałam mojemu
            prywatnemu szefowi kuchni i obiecał wypróbować przy najbliższej okazji
            Bo z nas dwojga to mój Mąż jest lepszym kucharzem (właściwie to tylko On jest
            kucharzem w tym domu !)
            ....i nawet dżemik mi ostatnio wysmażył ze śliweczek :)!!!!
            • plica Re: Cynamon! :) 01.11.08, 22:38
              > Bo z nas dwojga to mój Mąż jest lepszym kucharzem (właściwie to tylko On jest
              > kucharzem w tym domu !)

              o. u mnie calkiem podobnie. ja gotuje od swieta, czasem na weekendy, a tak to MążMój :)
              dzis upiekł murzynka. mniam mniam :)
        • madzioreck Re: Cynamon! :) 01.11.08, 16:21
          Ło matko, sama nie wiem, czemu tak nie trawię cynamonu... Toleruję odrobinkę w
          szarlotce. Jak mi kiedyś fryzjerka nałożyła coś cynamonowego na włosy, to prosto
          w łazience wylądowałam z głową pod prysznicem...
      • elayne_trakand Re: Ulubione zioła i przyprawy 01.11.08, 14:21
        Majeranek, tymianek, oregano, chili, cayenne, czosnek, pieprz ziolowy, imbir.
        U mnie wszystko musi byc przyprawione i odpowiednie słone inaczej nie zjem ;)
        Stosuje dużo różnych przypraw, nawet owsianke dla dzieci gotuje z kurkuma,
        imbirem, cynamonem.
        Przyprawy kupuje w opakowaniach kateringowych, bo sypie lyzeczkami albo garsciami.
      • besame.mucho Orzeszki! 01.11.08, 14:25
        A może ktoś podziela moją miłość do orzechów?
        Każdego rodzaju orzechy i do każdego rodzaju kuchni. Chińszczyzna z
        fistaszkami i nerkowcami, makaron z włoskimi, ciasta i kremy
        czekoladowe z laskowymi i z migdałami...
      • ja_joanna Co do pieprzu 01.11.08, 16:15
        Adrianko, ale odrzuca Cię od mielonego czy świeżo zmielonego? Bo
        mielony pachnie naprawdę obrzydliwie. Natomiast taki prosto z młynka
        jest cudny... Możesz też spróbować mieszankę pieprzy kolorowych,
        aczkolwiek nie polecam białego, bo ten nawet świeżo zmielony pachnie
        podobnie to nieświeżo zmielonego zwykłego czarnego.

        Ja UWIELBIAM świeżo mielony pieprz... Bez tego nie ma kuchni.
      • evolet Re: Ulubione zioła i przyprawy 02.11.08, 02:05
        Pieprz! Chilli i bazylia. Ostatnio z tendencją do oregano i rozmarynu.
        Znienawidzone: curry i kminek - i o ile kminek w małych ilościach zniosę, to
        zapach curry psuje mi dzień:/
        Kusi mnie asafetyda, ale jeszcze nie próbowałam. Miała któraś z Was do czynienia?
        • marciasek assafoetida 17.01.10, 17:02
          Sama w sobie nie jest bardzo atrakcyjna, ma aromat czosnkowo-cebulowy. Ale
          genialnie wpływa na trawienie i ma niezwykle skuteczne działanie
          przeciwwzdęciowe. Do gulaszu wołowego, do dań z kapusty, fasoli itd - rewelacja.
    • madzioreck Lubicie kurczaczka? Kurczak w maggi 01.11.08, 15:33
      Ja za kurczakiem generalnie nie przepadam, ale ten jest bomba:

      Bierzemy np 5 ćwiartek z kurczaka, trochę trzeba posolić, ile kto lubi. Przy
      kurczaku to wszystko właściwie. I robimy glazurkę: 4 łyżki cukru roztapiamy na
      patelni z łyżką wody, aż zrobi się karmel, do tego 12 łyżek maggi (zawsze 3
      łyżki maggi na 1 łyżke cukru) i kostkę masła. Jak się roztopi to trzeba raczej
      rozdzielić na dwie patelnie albo garnki, bo się nie zmieści kurczak, układamy
      tylko jedną warstwę, najpierw skórką do dołu, jak się przyrumieni, to
      przewracamy i dusimy do miękkości. Sosik smakuje super z ryżem i z ziemniakami.
      Mniam :)
    • lavaenn Re: Gotowanie 01.11.08, 16:13
      Uwielbiam :)

      Dopóki mieszkałam w domu, ograniczałam się do wyszukiwania przepisów
      i podrzucania ich mamie, dopiero na studiach się zaczęło - aż do
      takiego stopnia, że jak jadę na wakacje do domu, to chudnę, bo sobie
      tak nie dogadzam jak w ciągu roku :P

      Ostatnie odkrycia:
      - spaghetti pełnoziarniste z bobem i pieczarkami
      - zapiekanka kalafiorowo-brokułowa w sosie czosnkowym
      - autorska wersja szpinaku po indyjsku

      Szkoda tylko, że piekarnik mam do niczego, bo pewnie bym jeszcze
      ciasta zaczęła piec... A może to i dobrze ;)
      • siamese67 Re: Gotowanie 01.11.08, 16:18
        Poproszę przepis na to ze szpinakiem - i w ogóle przepisy na to co ostatnie, bo jak czytałam to się aż zaśliniłam. Szpinakuuuu!!! Brokuuułaaa!!!! i sosu czoskowego...
        • masza.s Re: Gotowanie 01.11.08, 16:22
          Tak! Szpinak i to brokułowo-kalofiorowe coś z sosem czosnkowym.
          Jestem wielkim szpinakożercą i brokułożercą. Mniam. Mam na to osobny żołądek ;)
        • lavaenn szpinak, zapiekanka - przepisy 01.11.08, 21:49
          jeśli można to przepisami nazwać... ;) to jest kuchnia studencka :)

          szpinak (oryginalne danie to bodajże palak paneer, po licznych
          modyfikacjach):
          przychodzę do domu głodna, na patelnię wrzucam posiekaną cebulkę i
          czosnek (wyjątkowo mało jak na mnie, ząbek wystarczy), do garnka
          torebkę ryżu. idę włączyć laptopa i sprawdzić pocztę. wracam,
          dorzucam mrożony szpinak i czubatą łyżkę garam masali. idę przejrzeć
          lobby. wracam, dorzucam dwie łyżki koncentratu pomidorowego,
          przypominam sobie że jeszcze nie sprawdziłam stanikomanii. wracam i
          wyłączam palnik, czekam chwilę, wlewam mały jogurt naturalny (albo
          pół dużego bałkańskiego). kroję kawałek żółtego sera w kostkę. na
          talerz: ryż, w środku ryżu wykopuję dziurę, do tej dziury szpinak, w
          szpinaku upycham kostki żółtego sera. wracam do laptopa, zaglądam na
          balkonetkę. ser żółty się już przytopił i można jeść :)

          aktualna wersja zapiekanki (robię ją co tydzień-dwa i za każdym
          razem coś zmieniam, współlokatorki się śmieją że do końca roku
          doprowadzę ją do perfekcji, ale i tak im smakuje):
          sos - kiedyś robiłam sama, teraz nie mam czasu, więc fix Knorra
          (kieszonki w sosie czosnkowym) z małą śmietaną 18% plus odrobinę soli
          do naczynia żaroodpornego - kawałki podgotowanego kalafiora, trochę
          uklepać, podlać sosem (połową?), warstwa startego sera (w tym
          miejscu mogłaby się przydać jakaś wędlina, ale jeszcze nie
          dojrzałałam do tej decyzji), potem kawałki podgotowanych brokułów,
          wylać resztę sosu, połówki pomidorków koktajlowych (jak mam),
          jeszcze trochę sera plus parmezan. do piekarnika (grzałka górna i
          dolna, nie wiem jaka temperatura bo mój piekarnik ustawia jaką
          chce), idę czytać lobby aż poczuję w pokoju że w kuchni pachnie
          odpowiednio :)


          wszelkie pomysły na warzywa chętnie przyjmę - szczególnie kalafior i
          brokuły, bo codziennie mam w warzywniaku po 1,50, więc najpierw
          kupuję, a potem myślę... :D
          • agafka88 Re: Gotowanie 02.11.08, 21:47
            lavaenn napisała:

            > podsmażam pieczarki, do tego ugotowany bób i tymianek plus śmietana
            > i duszę jeszcze chwilę :)
            >

            Brzmi pysznie! Tymianek suszony czy z doniczki?
          • brykanty Re: Gotowanie 02.11.08, 23:20
            To spróbuję przy najbliższej okazji. Wygląda bardzo zachęcająco. A jeśli chodzi o śmietanę, to preferujesz jakieś konkretne procenty? (12, 18, 22 czy jeszcze jakieś inne?)
    • tfu.tfu Re: Gotowanie 01.11.08, 16:49
      kuchnia polska i eksperymentalna: czyli coś z niczego ;)
      nie jestem bardzo oryginalna, ale lubemu to nie przeszkadza, da się wykorzystać
      za pierogi ;)
    • inez69 Beztalencie totalne, to ja:( 01.11.08, 16:56
      A ja jestem taką sierotką w kuchni, że kompletnie nic nie gotuję.
      Gdy dwa lata mieszkałam sama, to coś tam zawsze skleciłam na obiad,
      ale tuż po zamieszkaniu z lubym i jeszcze jedna parą, przestałam
      zupełnie.
      Sama zjadałam nawet najwiekszy niewypał, a przed innym już się
      stresuję gotowac, bo w kuchni czuję się tak zagubiona i nieporadna
      jak nigdzie. Dodatkowo mój facet jest kucharzem (ale rzadko gotuje w
      domu, bo w pracy ma tego dość) i to już zupełnie wpędza mnie w
      kompleksy.
      • yaga7 Re: Beztalencie totalne, to ja:( 01.11.08, 17:33
        Nie jesteś sama ;)
        I jestem pewna, że ja jestem jeszcze większym beztalenciem.

        Gotować nie lubię, nie umiem i nie chcę się nauczyć.
        Do tego ja jadam zupełnie inaczej niż moj Luby, więc de facto i tak każdy sobie
        powinien gotować. No i jeżeli ktoś u nas coś pichci, to własnie Luby, który to
        lubi, tylko nie zawsze mu się chce.
        A ja mogłabym przeżyć na jogurtach, serkach i rybie wędzonej, hehe.
      • turzyca E tam beztalencie 02.11.08, 16:27
        Ktos dobrze napisal, ze gotowanie domowe to nie sztuka, to rzemioslo. To jest po
        prostu kwestia nauczenia sie ilus tam zasad, opanowania jakichs ruchow. Jak masz
        szczescie i inteligencje kulinarna to lapiesz to jeszcze jako dziecko w domu,
        jak nie to w ciagu zycia powolutku zlapiesz. O ile bedziesz chciala i sobie
        pozwolisz a nie bedziesz sie przejmowac otoczeniem. :)
        • yaga7 Re: E tam beztalencie 03.11.08, 11:42
          O własnie - o ile będziesz chciała, to jest kluczowe.
          Mnie osobiście się nie chce i tyle. Uważam, że jest sporo rzeczy ciekawszych do
          zrobienia / zobaczenia / poczytania, niż siedzenie nad garami.

          Inna sprawa jest taka, że uważam, że nie ma sensu gotować dla jednej osoby, bo
          wtedy ta jedna osoba je to samo przez trzy dni. Owszem, można mrozić, ale nie
          wszystko zamrozić się da.
    • martvica Re: Gotowanie 01.11.08, 17:24
      Gotować uwielbiam, pod warunkiem że nie muszę. Uwielbiam również jeść, a że
      trudna jestem (wegetarianka, nie lubię białego sera, majonezu, śmietany, paru
      innych rzeczy), to wolę sobie pichcić sama.
      Lubię ostro. I czosnkowo też lubię. I kocham ciasta z warzyw, znaczy marchwiaka
      i cukiniowca czekoladowego. I przyprawy indyjskie, zwłaszcza kumin/kmin, który
      pachnie jak męski pot, tylko fajniej :P
        • martvica Re: Gotowanie 02.11.08, 10:32
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,46887579,46887579.html
          Używam białej mąki i cukru, zwykłej gorzkiej czekolady i daruję sobie ten
          wierzch. Pycha - o ile się lubi gorzką czekoladę.
          Planuję zrobić z dynią zamiast cukinii, właściwie dlaczego by nie miało wyjść?
    • sbarazzina Re: Gotowanie 02.11.08, 00:03
      Przyłączam się do fanek cynamonu i świeżo mielonego pieprzu!

      Ja generalnie uwielbiam gotować, piec i przede wszystkim jeść :)))

      Moim faworytem jest kuchnia włoska. Chociaż ja sama jak gotouję to
      wykorzystuję własną niograniczoną kreatywność. Rzadko trzymam się
      przepisów, eksperymetuję po prostu z tym co mam w lodówce.
      A ponieważ mieszkam sama, to moje gotowanie musi być szybkie i
      możliwe do wykonania w małych porcjach. Z tego powodu też niewiele
      ostatnio piekę :(
    • evolet Re: Gotowanie 02.11.08, 02:10
      Ja się trzymałam wersji, że gotować nie lubię. Pewnie dlatego, że mama nie znosi
      siedzieć w kuchni, chociaż gotuje świetnie. Lubię piec. Aż wreszcie, przepis po
      przepisie, nadal udając, że nie lubię gotować, ale lubię jeść, więc gotuję, żeby
      jeść, a nie dla przyjemności, doszłam do etapu, że musiałam się poddać.
      Uwielbiam gotować:) uwielbiam gotować dla ludzi, którzy kochają jeść:) i z
      ludźmi, którzy czują gotowanie i lubią improwizować w kuchni:) Świetnie mi się
      gotowało z poprzednim współlokatorem i super mi się gotuje z bratem. Lubię, jak
      rzucam pomysł, a druga osoba potrafi sobie wyobrazić jak to będzie smakować:)
      A co do kuchni - bazuję na śródziemnomorskiej i azjatyckiej. Raczej unikam
      tradycyjnej polskiej kuchni. Lubię też dania wegetariańskie, chociaż
      wegetarianką nie jestem i nie będę.
    • airia Re: Gotowanie 02.11.08, 08:45
      A u mnie panuje sprawiedliwy podział :) Ja tworzę wszelkiego rodzaju słodkości i
      wypieki słone natomiast mój M. całą resztę :) Jest w tym dużo lepszy niż ja :)
      Tylko do słodyczy ma dwie lewe ręce :)

      Z przypraw uwielbiam wszystko co pikantne. I ubóstwiam czosnek (ostatnie
      odkrycie to ziemniaki gotowane z ząbkiem czosnku mhh...). A od jakiegoś czasu
      marchewkę z groszkiem mogłabym jeść w każdych ilościach :)
    • brykanty Re: Gotowanie 02.11.08, 15:50
      A ja poproszę o pochwałę.
      Pierwszy raz w życiu wykonałam własnoręcznie ruskie pierogi (dostałam prawdziwy biały ser wiejski prosto od krowy i nie miałam sumienia zmarnować, a bym nie przejadła takiej ilości saute). I wyszły! Ciasto cienkie, elastyczne, farsz odpowiednio doprawiony (no dobra, następnym razem dorzucę jeszcze jednego ziemniaka) i tak koło 45 sztuk.
      Właściwie nawet to pierwsze pierogi w ogóle, nie tylko ruskie.
        • brykanty Re: Pochwała dla brykanty :D 02.11.08, 19:03
          No ja też nie umiałam, a dziś się nauczyłam.
          Na pół kilo mąki bierze się jedno całe jajko i szklankę gorącej wody.
          Przesiewasz na stolnicę, robiąc górkę z mąki, w środku palcem drąży się dołek i do tego krateru wlewasz jajko. Można je najpierw wymieszać widelcem w jakiejś miseczce, żeby miało jednolitą konsystencję, bo mąka jakoś inaczej oblepia białko, a inaczej żółtko. Jak już jest w tym dołku, to rozbełtujesz je z mąką pobieraną u podnóża górki, jak z grubsza mąka je oblepi, to po trochu dolewasz wodę i dalej mieszasz z mąką. Trzeba to robić tak, żeby ścianki krateru nie rozwaliły się, zanim wlejesz większość wody, bo Ci się wyleje ze stolnicy.
          Wyrabiać trzeba dość krótko, (bo inaczej ciasto będzie twarde), tak żeby już nie lepiło się do stolnicy. Może trzeba będzie dosypać troszkę mąki albo dolać więcej wody, to chyba zależy od stopnia suchości mąki. Jak użnasz, że jest gotowe, to włóż je do miseczki i przykryj, żeby nie obsychało, odcinaj tylko po trochu na kolejne placki do wałkowania już na same pierogi.
          Farsz to już prostota - mielony biały ser, gotowane zmielone ziemniaki (musi być więcej niż sera), mieszasz i dodajesz pasujące przyprawy - pieprz, pieprz ziołowy, ja dodałam jeszcze szczyptę tymianku, paprykę, przyprawę do gyrosa, past twarogowych i chyba do kurczaka. I koniecznie drobno pokrojoną cebulkę usmażoną na oleju. Dużo cebulki. Smak musi być wyrazisty.
    • agafka88 Ulubione przepisy 02.11.08, 16:18
      Może podacie tu przepisy na dania, które uwielbiacie Wy lub Wasze rodziny? Takie
      Wasze kulinarne bestsellery? :)

      Bardzo lubię korzystać z ulubionych przepisów innych osób - mam do nich większe
      zaufanie niż do takich znalezionych gdzieś w książce, czy śmigające po
      internecie bez recenzji :) A lobbystki to dla mnie osoby "sieciowo bliskie" więc
      mam do Was zaufanie ;)

      Zwykle przy gotowaniu kieruję się zasadą,że pierwszy raz piekę/ gotuję wg.
      przepisu, a potem ewentualnie modyfikuję danie do własnych potrzeb.
      • winter76 Re: Ulubione przepisy 02.11.08, 16:26
        Ja uwielbiam sałatki,szczególnie warstwowe.To moja ulubiona
        1 warstwa-czerwona,odsączona fasola z puszki
        2 warstwa-drobno pokrojony ogórek konserwowy
        3 warstwa-szynka konserwowa,ja ją kroję w cienkie paski
        na to cienka warstwa majonezu zmieszanego z musztardą
        4 warstwa-pokrojony pomidor
        na wierzch sypiemy starty,żółty ser.

        Ser szybko wysycha,a pomidor i ogórek puszczają soki dlatego ja ją robię na ostatnią chwilę :)
        • madzioreck Ja tez lubię warstwowe 02.11.08, 16:36
          Z tuńczykiem:

          1 warstwa: starte na grubej tarce białko jajka
          2 warstwa: starty drobno ser żółty
          3 warstwa: majonez (ostrożnie rozsmarowywać, bo się z serem lubi wymieszać)
          4 warstwa: tuńczyk rozdrobniony (najlepiej z sosu własnego, dobrze odsączony)
          5 warstwa: cebulka drobno pokrojona
          6 warstwa: majonez
          7 warstwa: ponownie ser żółty
          8 warstwa: starte na drobnej tartce zółtka.

          Ja jeszcze lubię wykończyć ją, wysypując wzorki z przypraw, kratkę z pieprzu na
          przykład albo innych kolorowych, szczypiorek czy coś.
          Pycha :)
      • aadrianka zupa selerowa z chipsami buraczanymi 02.11.08, 16:39
        Bierzemy 2 selery średniej wielkości, obieramy, kroimy, wrzucamy do
        garnka z gotującą się wodą (wywar z włoszczyzny). Dodajemy pokrojone
        2 ziemniaki. Wszystko po ugotowaniu przecieramy lub miksujemy,
        doprawiamy do smaku. W czasie gotowania zupy kroimy nieduże buraczki
        (2-3) na cieniutkie plasterki i smażymy na chrupko - w ten sposób
        osiągamy chipsy buraczane:) Wrzucamy je do talerza z zupą.
        Jak się chipsami zamiesza w talerzu, to się fajne czerwone wzorki
        robią:D
        Zupę uwielbiam:)
      • madzioreck Zupka meksykańska 02.11.08, 16:49
        Dostałam wytyczne od kogoś, nie wiem, na ile meksykańskie, ale pyszne i łatwe i
        szybkie do zrobienia. Bierzemy:

        1 puszka fasolki czerwonej
        1 puszka fasolki białej
        1 puszka groszku
        1 puszka kukurydzy
        - cebula - ja biorę ze 2 duże, ale jak kto lubi
        - kilka ząbków czosnku
        - mięso mielone - 0,5 kg - tylko nie garmażeryjne, musi się dać ładnie
        rozdrobnić w czasie smażenia
        - mały słoiczek koncentratu pomidorowego, można dorzucić pomidorów z puszki:

        Zawartość puszek razem z płynami wlewamy do garnka i gotujemy, a w tym czasie
        podsmażamy na patelni cebulę do zrumienienia. Cebulka trafia do garnka, a
        mielone na patelnię po cebuli. Rozdrobnić na grysik widelcem albo czym tam
        wygodnie, jak zmieni kolor z różowego na... no, na usmażony, to wrzucamy do
        garnka. Wszystko nie musi się długo gotować, z 15 minut na małym ogniu. Na
        koniec koncentrat pomidorowy, rozgnieciony czosnek. Z przypraw pasuje czerwona
        papryka - słodka lub ostra, jak kto lubi, oraz przyprawa meksykańska, bazylia.

        Podaję z bagietką, do której robię masło z czosnkiem. Pyszne :) 20 minut roboty.
      • effka454 Re: Ulubione przepisy 02.11.08, 23:14
        Moje dzieci ochrzciły tę potrawę jako "mięsko w kropki" :)
        Oliwy z pół szklanki (ostatnio używam oleju z pestek winogron), czosnku
        posiekanego ze trzy ząbki (uwielbiamy czosnek), przypraw jakich kto woli do woli
        :D, u mnie ostatnio był lubczyk, bazylia i chyba tymianek, czasami wrzucam po
        prostu gotowy mix do kurczaka pieczonego, czasem zestaw zioł prowansalskich, co
        mi akurat wpadnie pod rękę, mieszamy i odstawiamy.
        Dwie piersi kurzęce lub jedną mniejszą indyczą myjemy i kroimy w sporą kostkę
        (jak na gulasz). Wrzucamy do marynatki i zostawiamy w lodówce do dnia następnego
        (chociaż jak postoi dwa dni to też nic się nie stanie).
        Na patelnię zlewamy oliwę z marynaty i porządnie rozgrzewamy, potem wrzucamy
        mięsko (uwaga pryska) i kilka minut podsmażamy na dużym ogniu, potem
        przykręcamy, przykrywamy i idziemy gotować ryż, albo gruby makaron, chociaż ze
        zwykłymi ziemniakami też nie jest złe, ale wtedy ziemniaki trzeba nastawić
        wcześniej, żeby mięsko za długo nie dusiło się.
        Do tego jakaś zielenina i obiad gotowy, smacznego :)
      • besame.mucho Moja ulubiona chińszczyzna :) 03.11.08, 14:12
        Wrzucam przepis. Ostrzegam, że bez dokładnych proporcji, bo zawsze
        robię go na oko. Ale jeszcze nigdy nie wyszło źle, więc można
        spokojnie eksperymentować z ilością.
        Uwaga - niezbędne jest posiadanie woka.

        Składniki:
        piersi z kaczki lub z kurczaka (z kaczki IMO wychodzi lepsze)
        orzeszki (fistaszki i nerkowce. wedle uznania - ja lubię kiedy jest
        dużo)
        piana z jednego białka z jajka
        imbir
        sos sojowy jasny i ciemny
        sos ostrygowy
        sos hoisin
        olej sezamowy
        olej arachidowy
        olej zwykły (rzepakowy lub słonecznikowy)
        ocet ryżowy
        mąka kukurydziana
        mąka ziemniaczana
        wino ryżowe
        groszek cukrowy
        cebula dymka
        ostre papryczki

        Jak to zrobić :) :

        Zaczynamy od pokrojenia mięsa w niewielkie plasterki. Potem robimy
        marynatę. Dajemy do niej: 2/3 łyżki piany z białka, sos sojowy
        ciemny i jasny (ja leję na oko, trzeba pilnować, żeby nie było za
        dużo, bo może wyjść za słone, myślę, że wystarczy po ok. 3 łyżki
        każdego), sos ostrygowy (też koło trzech łyżek), sos hoisin (trochę
        mniej, ze dwie łyżki), łyżeczka mąki kukurydzianej, wino ryżowe (na
        oko, można zdrowo nalać, jest smaczne ;) ), olej sezamowy (tyle,
        żeby ładnie pachniało, nie za dużo).

        Wrzucamy mięso do marynaty i zabieramy się za inne rzeczy.
        Kroimy groszek, dymkę, imbir i papryczki (z papryczek wyciągamy
        pestki, chyba, że ktoś lubi naprawdę bardzo ostre jedzenie), łuskamy
        orzeszki.

        Przygotowujemy sos:
        Bierzemy: to samo co do marynaty, zamieniamy tylko mąkę kukurydzianą
        na ziemniaczaną, i nie dodajemy oleju. Proporcje również zostają te
        same co w marynacie (wina można dać tu trochę mniej, to sos szybciej
        zgęstnieje)

        Rozgrzewamy woka i wlewamy zwykły olej - dużo, do głębokiego
        smażenia. Wrzucamy mięso (samo, trzeba je wyłowić z marynaty -
        marynaty nie wylewać - przyda się jeszcze), czekamy minutę lub dwie
        i wyciągamy. Teraz wylewamy zwykły olej i wlewamy arachidowy (tym
        razem mniej - koło pięciu łyżek). Czekamy aż się rozgrzeje i
        wrzucamy orzeszki i imbir. Jakieś 30 sekund czy minutę mieszamy i
        dorzucamy groszek, dymkę i papryczki. Znów chwilę mieszamy i
        dorzucamy mięso. Smażymy wszystko razem dwie - trzy minuty i
        dolewamy marynatę i sos. (uwaga - marynatę i sos dobrze jest trzymać
        w dosyć ciepłym miejscu, w żadnym razie nie wkładać do lodówki, bo
        jeśli wrzucimy bardzo zimne sosy do gorącego oleju to mogą się nie
        zmieszać i wtedy na wierzchu zostanie brzydka warstwa oleju).
        Mieszamy aż sos ładnie zgęstnieje.
        Jemy z ryżem :).

        Uff, przepis wymagający porządnych zakupów, ale pyszny. Zaraz wrzucę
        dla wyrównania drugi, który nie wymaga prawie niczego :).
      • besame.mucho Kurczak w wódce - bardzo łatwy. 03.11.08, 14:17
        Jako drugi przepis coś o wiele prostszego.

        Składniki:
        pierś kurczaka
        sos sojowy (jasny lub ciemny, można też pomieszać)
        wódka
        cytryna
        sól
        pieprz
        olej (rzepakowy lub słonecznikowy)
        mąka ziemniaczana

        Kroimy kurczaka w kotkę. Bierzemy półtorej szklanki sosu sojowego i
        szklankę wódki. Wlewamy do jednej miseczki, dodajemy sok z cytryny
        (ja daję z całej cytryny, można z połówki), sól i pieprz. Wrzucamy
        kurczaka do środka i zostawiamy na co najmniej trzy godziny
        (uważajcie na długość trzymania. ja kiedyś zrobiłam marynatę po
        południu, wrzuciłam kurczaka, stwierdziłam, że jednak nie jestem
        głodna, wstawiłam do lodówki i wyjęłam następnego dnia. po usmażeniu
        smakowało jak wódka w skorupkach ;) ). Wyjmujemy kurczaka, obtaczamy
        w mące ziemniaczanej i smażymy w głębokim mocno rozgrzanym oleju
        (najlepiej bardzo rozgrzanym, bo kurczak jest tym lepszy im krócej
        musi w nim siedzieć).
      • besame.mucho Kurczak z grilla na słodko-gorzko 03.11.08, 14:23
        Jeszcze jeden kurczak. Kroimy pierś na kawałki dowolnej wielkości.

        Najpierw przygotowujemy olej, który będzie potrzebny do marynaty.
        Wlewamy na patelnię trochę oleju sezamowego i rozgrzewamy. Następnie
        wrzucamy kilka kawałków imbiru i trawy cytrynowej. Smażymy chwilę,
        żeby imbir i trawa wydzieliły smak :). Następnie wyciągamy je z
        oleju.

        Robimy marynatę. Używamy do niej:
        - pół butelki piwa (najlepszy wyszedł mi z warką)
        - kilka łyżek miodu (polecam gryczany, będzie miła goryczka)
        - trochę przyprawy pięć smaków
        - przygotowanego wcześniej oleju
        - troszkę wódki
        - trochę bardzo drobno posiekanego imbiru
        To taka niezbędna baza. Poza tym można improwizować - ja najbardziej
        lubię wersję, w której jest trochę sosu hoisin i octu ryżowego.

        Zostawiamy mięso w marynacie. Po kilku godzinach wrzucamy na grilla.
      • besame.mucho Kurczak w tortilli 03.11.08, 14:31
        Przepis dobry dla mam, których dzieci krzyczą, że chcą fastfood, a
        mamy wolą fastfoodów unikać ;).

        Co jest potrzebne:
        - mesykańska tortilla (można zrobić, ale można też kupić, da się
        kupić całkiem niezłe)
        - pierś kurczaka
        - papryka w proszku - słodka i ostra
        - sałata
        - co kto lubi - pomidor, ogórek, itd
        - majonez
        - olej rzepakowy lub słonecznikowy
        - jajko
        - bułka tarta
        - mąka zwykła / ziemniaczana / kukurydziana / ryżowa (do wyboru lub
        mieszamy)
        - sól
        - pieprz

        Kroimy pierś w niewielką kostkę. Obtaczamy kawałki w mące zmieszanej
        z solą i pieprzem. Następnie moczymy w rozbitym jajku (do jajka też
        można dosypać trochę przypraw), a potem obtaczamy w bułce tartej.
        Smażymy w głębokim rozgrzanym oleju i wyciągamy na papierowe
        ręczniki, żeby mięso odsączyło się trochę z tłuszczu.

        W czasie smażenia tortillę smarujemy majonezem, kładziemy sałatę i
        inne warzywa. Dorzucamy usmażonego kurczaka i zawijamy.
      • pierwszalitera Jabłka pieczone, nadziewane 05.11.08, 01:23
        Mój hit ostatnich tygodni. Nadaje się na jesienno-zimowe desery i podwieczorki. Łudzę się, że jak jabłka, to niskokaloryczne. ;-) W zasadzie nie przepadam za jabłkami, ale te smakują jakoś zupełnie inaczej. ;-)

        Jabłka średniej wielkości nie obierać ze skórki, tylko umyć i wydrążyć. Mam do tego taki wydrążacz-wycinacz, ale nożem też pewno wyjdzie. W powstałe dziury pakuję moją smakowitą masę.
        Na 6 jabłek biorę mniej więcej:
        100g prawdziwej marcepanowej masy
        2-3 łyżki opłukanych rodzynków
        Trochę cukru waniliowego
        Łyżeczkę cynamonu
        Łyżeczkę zmielonego anyżu
        Trochę rumu

        Masę marcepanową kroję w kostkę i mieszam z pozostałymi składnikami. Bez marcepana też można, biorę wtedy obrane migdały, orzechy i dodaję do masy łyżkę masła. Zresztą można dać co się chce i lubi, skórkę pomarańczową, albo cytrynową, może nawet wiórek kokosowych?
        Napycham więc masą jabłka na czubato, maznę je jeszcze dookoła rumową pozostałością po masie i wkładam do żaroodpornej i lekko natłuszczonej formy. Na górę jabłek jeszcze kilka płatków masła do smaku i do nagrzanego piekarnika. Piec w 180-200 stopniach około 20-35 minut. Czas zależy od wielkości jabłek, ale nawet gdy wyciągnie się za wcześnie, to też smakują. Podaję jabłka z gorącym sosem waniliowym, który robię z banalnego budyniu, biorę tylko na tą samą ilość mleka połowę proszku z paczki i odrobinę mniej cukru. Dla dorosłych polewam jeszcze gorące jabłuszka łyżką rumu, albo podaję rum do herbaty. ;-)

      • ja_joanna Bakłażany panierowane z kokosem – dla mariski :-) 29.07.09, 19:51
        No i to jest cały przepis, marisko ;-) Bo w sumie ponad panierkę i
        kokos to wiele tam nie ma.

        Bakłażana pokroić w plastry ok. 1 cm grubości. Posypać każdy plaster
        hojnie solą z obu stron i odstawić na jakiś czas aż puszczą sok
        (myślę, że min. 10-15 minut). Wtedy opłukać je z soku i soli.

        Do jednego głębokiego talerza wbić jajko i rozbełtać.
        Do drugiego wsypać bułkę tartą i wiórki kokosowe.
        Obtaczać w jajku, a potem w tej mieszance.

        Rozgrzać dobrze patelnię i wlać sporo oleju. Ja je smażyłam tak na
        4–5 stopniu z sześciu na elektrycznej kuchence, także raczej dość
        gorąco.

        Smażyć z obu stron.

        Do tego zrobiłam sos z jogurtu, trochę śmietany, koperek, sól i
        pieprz. Ale może być cokolwiek zielonego. Może być bez śmietany.
        Mogą być jakieś świeże albo suszone zioła.

        I finał. :)
    • agafka88 Kulinarne zboczenia ;) 02.11.08, 21:51
      Czy Wy też tak macie, że podczas czytania danego przepisu czujecie smak danej
      potrawy? Np. przed chwilą "zasmakowałam" w przepisie lavaenn na bób z
      pieczarkami, tymiankiem i śmietaną

      Poza tym mam dziwne upodobania. Zwykle kiedy robię sobie kanapki, jedna jest
      wytrawna, druga na słodko (np. z szynką i majonezem, a druga z dżemem
      truskawkowym). Potem obgryzam skórkę chleba i gryyzę kanapki na zmianę ;) wiele
      osób patrzy na to z obrzydzeniem ;p
      • winter76 Re: Kulinarne zboczenia ;) 02.11.08, 22:15
        Co dla mnie jest zboczeniem to dla innych normalka-np u mojego męża w domu rodzinnych rosół b.często jadło się z ziemniakami.Fuuuj!!!
        Ja Gdańszczanka z dziada pradziada,on spod z Warszawy-co region to inne kulinarne zboczenia ;)
      • evolet Re: Kulinarne zboczenia ;) 02.11.08, 22:38
        > Czy Wy też tak macie, że podczas czytania danego przepisu czujecie smak danej
        > potrawy?

        Aha. To jest błogosławieństwo i przekleństwo - uwielbiam książki kucharskie,
        zwłaszcza czytać przed snem, przez co zaczyna mnie ssać w żołądku i chcę
        konkretne danie zjeść zaraz natychmiast, idea niejedzenia przed snem idzie
        się... a zawartość lodówki pozostawia niedosyt. Ewentualnie zdarza mi się o 2 w
        nocy robić naleśniki z truskawkami, bo akurat mam ochotę;)
      • lavaenn Re: Kulinarne zboczenia ;) 02.11.08, 22:44
        mam tak samo jak evolet - przydatne, ale bywa też denerwujące :)

        co do dziwnych upodobań - zawsze po strączkowych (a to moje główne
        źródło białka) po prostu muszę zjeść jogurt z płatkami
        czekoladowymi. jak się intensywnie uczę, potrafię przegryzać chipsy
        cebulowe czekoladą. no i przez dwa pierwsze dni cyklu jem wyłącznie
        kanapki z serem żółtym, gruubą warstwą majonezu i keczupem :P
      • besame.mucho Re: Kulinarne zboczenia ;) 04.11.08, 11:01
        Z rzeczy, które dla mnie zawsze były oczywiste, a dopiero z czasem
        przekonałam się, że dla innych ludzi to dziwactwa :) :
        - do zupy pomidorowej (już ugotowanej, jedząc, a nie gotując)
        wrzucam biały ser
        - kanapki z masłem orzechowym zawsze jem z miodem (tutaj nie wiem
        kto był bardziej zdziwiony - pan w kawiarni kiedy widząc, że mają
        kanapki z masłem orzechowym poprosiłam, żeby zrobił mi taką z
        miodem, czy ja, kiedy pan powiedział, że wszyscy zawsze jedzą masło
        orzechowe z ostrymi rzeczami, a nie ze słodkimi)
        • agafka88 Re: Kulinarne zboczenia ;) 04.11.08, 11:11
          Ja się zdziwiłam, kiedy jadłam sobie kiedyś kanapkę z pieczarkami, a ktoś
          zareagował w stylu "jak można jeść surowe grzybyyyyyyyy?!" :)

          Ja na kanapki z masłem orzechowym nic nie kładę, ale muszę spróbować wersji z
          miodem :)
          • besame.mucho Re: Kulinarne zboczenia ;) 04.11.08, 11:47
            Polecam :). Tylko lepiej z takim gęstym miodem, a nie z lejącym się.
            Swoją drogą naprawdę dobry miód trudno dostać. Ja ratuję się
            zazwyczaj tym, że wyjeżdżając na działkę kupuję kilka dużych słoików
            i przywożę do Warszawy na zapas, bo tam mogę kupić u faceta, który
            ma własną pasiekę i faktycznie pyszne miody. Ze sklepowych tylko
            jedna firma mnie przekonuje, większość jakoś taka mało miodowa jest.
      • ametyst89 Wino czerwone-zawsze ;) 04.01.09, 22:35
        To jest moje prawdziwe kulinarne zboczenie ;) Jakkolwiek pieczeni bym nie
        robiła, jakkolwiek gulaszu, czy nawet kotletów jako takich, zawsze dodaję
        czerwonego wina ;) Jak nie ma czerwonego wina to jestem bliska załamania
        nerwowego ;) Wino nie obowiązuje u mnie w bardzo nielicznych przepisach :) (nie
        przesadzam aż tak, do kurczaka w cieście naleśnikowym nie będę dodawać wina :P)
        • victoria1985 Re: Kulinarne zboczenia ;) 11.01.10, 20:52
          ja masło orzechowe uwielbiam z dżemem lub marmolada pychota
          bigos razem z ziemniaczkami popijam mlekiem bez mleka nie zjem
          paluszki słone też popijam mlekiem
          frytki tylko z majonezem chodź na co dzień nienawidzę majonezu :)
          Wszyscy się dziwnie na mnie patrzą jak jem któreś z moich dziwactw i się
          dopytują czy nie jestem w ciąży
          • pierwszalitera Re: Kulinarne zboczenia ;) 11.01.10, 21:29
            victoria1985 napisała:

            > frytki tylko z majonezem chodź na co dzień nienawidzę majonezu :)

            Frytki z majonezem to żadne dziwactwo, tak się je w Niemczech i Holandii. Często z ketczupem i z majonezem. Mnie z majonezem smakują też najlepiej (kocham majonez), ale staram się nie tak często. ;-)
            A masło orzechowe w krajach anglosaskich też kombinuje się z dżemem. W zasadzie każde dziwactwo może być gdzieś tam na świecie regułą. ;-)
      • 0remedios0 Re: HELP ciasto bez pieczenia nieserniknazimno sz 03.11.08, 12:57
        Może takie z wafli z karmelem - kupujesz opakowanie okrągłych wafli i puszkę słodzonego mleka skondensowanego, całą puszkę gotujesz w wodzie jakąś godzinę, wychodzi bardzo słodki karmel, którym przekładasz wafle, pyszne, może to nie do końca ciasto ale jeśli jeszcze zrobić czekoladową polewę i posypać np płatkami migdałów może wygłądać dobrze. Moja mama robi jeszcze biszkopt z pianką, ona piecze ale można dostać gotowe spody biszkoptowe, nie wiem jak smakują, ale w tym cieście najważniejsza jest pianka więc może być ok, a piankę robi się tak: przygotowuje się dwie galaretki, ale z mniejszą ilością wody niż jest wskazana, jak galaretka przestygnie ubija się z półtorej szklanki śmietanki i miesza oba składniki, później na albo między biszkopt; pamiętam jeszcze chatkę Puchatka, z hebatników z kremem z białego sera i domową czekoladę z mleka w proszku (nie ciasto i nie wszyskim smakuje) mogę poszukać przepisów. Poza tym tiramisu, wprawdzie nie ciasto, ale łatwe w przygotowaniu i pyszne:)
        PS Czeskie 'prosim' zawsze mnie rozbraja:)
                    • marciasek wprawdzie nie tiramisu, ale w sumie podobne 17.01.10, 03:08
                      Potrzebne są: wiadro twarożku sernikowego z Piątnicy, paczka biszkoptów San,
                      puszka brzoskwiń Giana, ekstrakt waniliowy, miód wielokwiatowy, prostokątna
                      foremka tejwielkości.

                      Najpierw otwieram brzoskwinie i owoce kroję w kostkę, a syrop odstawiam do
                      namoczenia biszkoptów (jeśli syrop jest za słodki można mu pomóc cytryną lub
                      wytrawnym winem). Następnie wywalam ser do miski, dodaję 2 łyżki miodu, ekstrakt
                      waniliowy (jeśli nie macie ekstraktu może być cukier waniliowy lub utarta laska
                      wanilii) oraz pokrojone brzoskwinie i mieszam. Masa gotowa.
                      Teraz wystarczy zwilżone syropem brzoskwiniowym biszkopty ułożyć w foremce,
                      przykryć połowa masy serowo-owocowej, na to położyć następna warstwe zwilżonych
                      biszkoptów, na biszkopty resztę masy. Wyrównac wierzch, ozdobić czym kto chce
                      (płatki migdałów, tarta biała czekolada, plasterki owoców itd.), przykryć folia
                      spożywcza i wstawić na kilka godzin do lodówki.

                      Uwagi:
                      - biszkoptów nie namaczamy w syropie tylko je leciutko zwilżamy!
                      - masa serowa jest mało dosłodzona ponieważ biszkopty są ze swej natury bardzo
                      słodkie i w końcowym efekcie smak jest dobrze zbalansowany
                      - twarożek MUSI być z Piątnicy; testowałam wszystkie inne dostępne warianty i
                      żaden się nie nadaje. No, mascarpone pewnie by się nadał, ale założenie przy
                      tworzeniu tego przepisu było takie, by ciasto go nie zawierało. To miała być
                      niskokaloryczna alternatywa dla tiramisu.
                      - biszkopty mogą być jakiekolwiek, ja używam Sana, bo mi najbardziej smakują.
                      - brzoskwinie też mogą być jakiekolwiek, ja kupuję Gianę bo ma najmniej słodki
                      syrop, a przy okazji jest najtańsza.

                      Foremka z Ikei którą zalinkowałam wyżej jest idealna na porcję ciasta dla 8 osób
                      z podanej ilości składników - zostaje tylko łyżka masy serowej na spróbunek :)
      • besame.mucho Pseudo-napoleonki ;) 03.11.08, 14:42
        Bardzo łatwe, bardzo szybkie, bardzo kaloryczne ;).

        Co jest potrzebne:
        - herbatniki lub krakersy
        - mleko
        - cukier
        - margaryna
        - mąka
        - 4 jajka

        Jak zrobić:
        2 szklanki mleka, 2 szklanki cukru i margarynę wrzucamy do garnka i
        gotujemy mieszając. Kiedy masa wrze dorzucamy (wymieszane
        wcześniej!) 2,5 szklanki mleka, 1 szklankę mąki, 4 żółtka. Mieszamy
        aż powstaje jednolita gęsta masa.

        Na blasze ukladamy ciasno obok siebie herbatniki lub krakersy.
        Zalewamy masą, na wierzch znów warstwa herbatników/krakersów. Kiedy
        wystygnie (powinno stygnąć porządnie zgęstnieć, żeby masa nie była
        już leista) kroimy tam gdzie kończą się herbatniki.
        --
        Czy Twój stanik ma dobry rozmiar?
        Lobby Biuściastych
        • besame.mucho Re: Pseudo-napoleonki ;) - mała uwaga 03.11.08, 14:51
          Podany przepis to taka baza, można oczywiście kombinować z
          dodawaniem różnych rzeczy do masy - np laska wanilii i gałka
          muszkatołowa czy kilka kropelek cytryny. Pełna dowolność. Jeśli
          któraś z Was będzie korzystała z przepisu i doda coś ciekawego do
          masy, to niech koniecznie się pochwali :).
        • besame.mucho Re: Pseudo-napoleonki ;) 03.11.08, 14:53
          Boże, wybaczcie koszmarną gramatykę przepisu. Jestem okropnie
          przeziębiona i piszę jak głupek ;). Poprawki:

          > Mieszamy aż powstaje jednolita gęsta masa.

          Aż powstanie oczywiście

          > (powinno stygnąć porządnie zgęstnieć, żeby masa nie była
          > już leista)

          Miało być: podczas stygnięcia powinno porządnie zgęstnieć
      • elrosa Re: HELP ciasto bez pieczenia nieserniknazimno sz 14.11.08, 17:10
        wprawdzie to nie sernik na zimno, tylko raffaello na krakersach, ale robi się szybko i jest pyszne :)

        Składniki:
        2 paczki krakersów (słonych! najlepiej Lajkonikowych)
        wiórki kokosowe (ilość dowolna, ile kto lubi; zazwyczaj sypię paczuszkę 100g lub nieco więcej)
        1 opakowanie cukru waniliowego
        3/4 szklanki cukru (zwykłego)
        1 żółtko
        2 szklanki mleka
        kostka masła
        2 łyżki mąki
        2 łyżki budyniu (śmietankowego, waniliowego)
        Żółtka utrzeć z cukrem waniliowym i 1/2 szklanki cukru. Dodać mąkę, budyń i 1/2 szklanki mleka. Wszystko razem zmiksować. Resztę mleka zagotować z resztą cukru, dodać przygotowaną masę. Gotować, aż będzie mieć budyniowatą konsystencję, ostudzić. Zmiksować masło (najlepiej je wcześniej wyjąć, coby zmiękło), stopniowo dodawać wystudzony budyń. Dodać wiórki kokosowe, wymieszać. Na dnie formy ułożyć krakersy, wyłożyć na nie część masy, znów krakersy, masa, ... aż skończy nam się forma, krakersy lub masa :) (na wierzchu teoretycznie powinna być masa). Posypać toto wiórkami kokosowymi, wstawić do lodówki na jakiś czas (niby minimum trzy godziny, ale jeszcze nigdy nie udało mi się go tyle utrzymać ;)).
        Smacznego :)
      • jolka-pol-ka ptasie mleczko 14.11.08, 18:41
        Do kuchni wchodze tylko wtedy, kiedy muszę i zawsze na krótko. W tym
        przypadku robota zajmuje mi 15 minut.
        Przepis:
        składniki: 1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
        2 opakowania galaretki agrestowej lub cytrynowej
        2 opakowania galaretki czerwonej (wiśniowa, truskawkowa..)
        1 puszka brzoskwiń (połówki)
        Mleko zamrozić (ok. 2 godzin w dobrym zamrażalniku lub noc w
        kiepskim). Galaretki wymieszać z połową przewidzianej ilości wody -
        2 szklanki na każde 2 opakowania. Zmiksować zamrożone mleko z
        chłodną ( nie zastygniętą!!!) galaretką agrestową i wylać masę na
        tortownicę. Na wierzchu ułożyć owoce i zalać latnimi galaretkami
        czerwonymi. Wstawić do lodowki. Można jeść, kiedy galaretka na
        wierzchu jest zastygnięta.
        Lekkie, włazi nawet po największym obżarstwie. Modyfikacje owocowo -
        galaretkowe dowolne - ja najbardziej lubię kwaskowate "ptasie
        mleczko" i słodką górę.
    • luliluli Re: Gotowanie 03.11.08, 14:34
      miały być przepisy to proszzzz:D to mój autorski przepis na pierś
      kurczaka w wersji delikatnej dla miłośników smaku masła w kuchni:)
      mąż uwielbia:
      kuchnia.o2.pl/przepisy/obiekt_int.php?id_p=17144
      tytuł jak to tytuł, miał być na "a", zeby wisiał z góry:D
      • kura17 szukam przepisu na piers indycza 04.11.08, 12:08
        macie jakis ciekawy przepis na upieczenie takiej duzej piersi z indyka (sztuka
        mies ;)
        w tygodniu biore do pracy obiad z domu, czesto wlsnie taka smazona piers, ale
        juz mi sie pomysly wyczerpuja i troche mi sie ta indyczka (dobrze ostanikowana!)
        nudzi ;)
        ostatnio robilam z suszonymi pomidorami i pieczarkami. moze byc.
        ale chce cos NOWEGO... :)
          • kura17 Re: szukam przepisu na piers indycza 06.11.08, 10:14
            wiesz co, nic ciekawego w sumie ;)

            nie mialam pomyslu, a mialam w lodoce pare starych pieczrek i pol sloika
            suszonych pomidorow w oleju.
            piers indyka natarlam sola ziolowa, papryka i pieprzem (ja jestem minimalistka
            przyprawowa ;). ona byla taka "rozlozysta", tzn dosc plaska, latwo bylo cos
            wlozyc do srodka i spiac w calosc wykalaczkami. ale jak jest "gruba", to mozna
            wyciac dziure i tak nadziac :)
            po prostu nalozylam do srodka pieczarki pokrojone w plasterki (przez mojego syna
            ;) oraz suszone pomidory. spielam wykalaczkami w rulonik. polalam dobrze tym
            olejem z pomidorow, on jest bardzo aromatyczny. dodalam troche zwyklego oleju i
            pieklam ok godziny w piekarniku.
            voila :) ot caly sekret :)
            smaczne!
    • sbarazzina TIRAMISU 04.11.08, 17:22
      Przepis dostalam wraz z prezentacja wykonania od znajomego Wlocha.

      1. Przygotowac napar kawy, dosyc mocny ale zeby nie byl za gorzki.
      Wystudzic a nastepnie dodac jakis alkohol - gin, wodke moze byc
      jakis likier - w sporej ilosci ale nie przesadzac. W kazdym razie ma
      byc czuc ten alkohol jak sie sprobuje kawe.
      Teoretycznie powinno byc Amaretto, ale akurat w tej kwestii Wlosi
      nie sa ortodoksyjni. W zaleznosci od domu, kazdy daje co innego. Ja
      bardzo lubie z wisniowka (o ile nie mam Amaretto) i generalnie im
      wiecej tym lepiej ;)

      2. Masa- na kazde 100g serka mascarpone jedno zoltko i jedna czubata
      lyzka cukru- jak robisz z opakowania 250 g to oczywiscie 3 zoltka i
      3 lyzki .
      Cukier z zoltkami utrzec mikserem na gladka mase, nastepnie dodac
      ser i delikatnie wymieszac na malych obrotach albo lyzka.
      Tutaj radze nie oszczedzac i kupic prawdziwy mascarpone. Nasz twarog
      to niestety nie to samo.

      3. Biszkopty moczyc w kawie z obu stron ale przez szybkie zanuzenie
      calego biszkopta - na raz - dwa. Ukladac w naczyniu. Na to masa, na
      to znowu biszkopty i znowu masa.


      4. Calosc na pare godzin do lodowki - jesli mozesz zrobic rano to
      zrob rano jesli podajesz wieczorem, jesli nie mozesz zrobic rano to
      zrob wieczorem dzien wczesniej. Calosc musi sie porzadnie schlodzic,
      ale dobrze, zeby bylo jak najswiezsze.
      Przed podaniem gore posypac kawa zmieszana ze slodkim kakao albo
      sama kawa, przez sitko!!!!!!!!!!

      i to wszystko:)
        • besame.mucho Re: TIRAMISU 04.11.08, 23:20
          Wielkie dzięki za przepis :). Nie taki zagmatwany, chyba wszystko
          załapałam. W razie potrzeby będę pytała.
          I już chyba wiem gdzie wcześniej robiłam błąd - nigdy nie skupiałam
          się na tym, żeby dodając ser mieszać już delikatnie, a nie mocno. A
          to faktycznie może popsuć - często robię sernik wiedeński, do
          którego całą masę można ucierać w dowolną stronę, dowolną ilość razy
          zmieniając kierunek i mocno. Ale po dodaniu piany z białek to już
          tylko jak najdelikatniej, inaczej wszystko siada.
          • marciasek Re: TIRAMISU 17.01.10, 15:38
            Moim zdaniem delikatne czy niedelikatne mieszanie mascarpone z żółtkami o ile
            nie dodało się do nich piany z białek nie ma żadnego znaczenia.
            Natomiast właśnie ja dodaję do wymieszanego z cukrem i żółtkami sera jeszcze
            pianę z białek - i to tez jest przepis oryginalny włoski. Po prostu każda
            Włoszka robi po swojemu. A do kawy dodaję czerwone słodkie wino - marsalę, a jak
            nie mam marsali biorę porto; z winem smakuje mi znacznie bardziej niż amaretto.
    • lawendowata Kurczak z sosem sojowym i warzywami 04.11.08, 21:18
      Besame mi przypomniała o prostym przepisie, który znam od koleżanki :)

      potrzebne:
      biust z kurczaka
      fasolka szparagowa zielona
      papryka
      rodzynki
      ryż
      sos sojowy ciemny

      kurczaka kroimy, dodajemy sos sojowy (na oko), mieszamy, zostawiamy niech
      naciągnie :P jak już wessa sos, smażymy, dodajemy pokrojoną fasolkę, paprykę,
      rodzynki, jak potrzebuje dolewamy sosu sojowego. Gotujemy ryż :) może coś tam
      więcej było w przepisie, ja czasem tak robię, prosto i jak dla mnie pysznie :P
      muszę kupić produkty i wypróbować tą chińszczynę bo mi ślinka cieknie...

      u mnie dziś znowu zupa z brukselką, do tego gyros z surówką z kapusty... na
      gotowanie mnie wzięło :)