Dodaj do ulubionych

prac.przymus.

12.03.05, 01:48
Juz zawsze wiedzialem, ze 1939-1945 w Königshütte
pracowali wiezniowie, jency, pracownicy przymusowi.

Slyszalem np. opowiadania mojej omy, ze widziala
kolumne jencow francuzkich.

Wiekszosc byla uwieziona i przed wzrokiem mieszkancow
dobrze ukryta w zakladach (czesto pododdzialach Ausschwitz,
inny wariant: "wypozyczenie dojazdowe"), ale "normalni"
pracownicy musieli widziec (wiezniowie czesto odseperowani
w oddzielnych halach) i wiedziec. I opowiadac dalej.
I opowiadali - natürlich po cichu.

NOWE 1)
Ale niedawno gdzie w necie przeczytalem, ze byl taki moment
gdzies chyba 1944, ze na ludnosc, nie wiem, chyba cos 150.000,
przypadalo ok.25.000 wiezniow - i to mnie, ze tak powiem, obalilo
(b.zaskoczylo).

NOWE 2)
Podobno gdzies, albo w Chorzowie albo bardzo w okolicy (Schwientochlowitz?)
bylo raz szczeg. brutalnie: 500 chyba wschodnich/ros. wiezniow przydzielono
do pracy w hali przy truj.chemikaliach. Miejscowi robotnicy mieli przy takiej
robocie maski gazowe, a wiezniowie w tej hali nie mieli, bo.... zapomniano.
I grupa z dnia na dzien malala, a po ok.miesiacu wszyscy 500 mezczyzn juz nie
bylo.

Obserwuj wątek
    • yasmin_ch Re: prac.przymus. 12.03.05, 02:26
      ja tez slyszalam o wiezniach - ze w Swietochlowicach byl ponoc jakis oboz pracy?
      niestety w stu proc nie ejstem pewna tej informacji
      nie wiem w jakim konkretnie miejscu
      • amoremio Re: prac.przymus. 14.03.05, 20:26
        "Zgoda" ?
        Prawdopodobnie slyszalas o torturach i likwidacjach
        Slazakow przez nowych wladcow po 45 (krewny tam byl,
        wyszedl i krotko potem umarl - podobno stal tygodniami
        w lodowatem wodzie).
        Na ten temat w Chorzowie/Swiet. zawsze sie cicho gadalo.
        Temat byl ogolnie "znana tajemnica".

        Ale o ile wiem, to w tym miejscu(zakladzie) przedtem
        cierpieli inni - "przez niem./niem.-slaska reke".
        • yasmin_ch Re: prac.przymus. 18.03.05, 21:20
          a znasz jakies publikacje na ten temat?
          • rico-chorzow Re: prac.przymus. 20.03.05, 10:16
            yasmin_ch napisała:

            > a znasz jakies publikacje na ten temat?

            www.nowe-panstwo.pl/01_2002_miesiecznik/01_2002_swiadectwa.htm
          • rico-chorzow Re: prac.przymus. 20.03.05, 10:49
            yasmin_ch napisała:

            > a znasz jakies publikacje na ten temat?

            www.ipn.gov.pl/pub_swientchlowice.htm
            Może tam znajdziesz Tobie "blisko" znane nazwisko,ja znalazłem parę.
            • rico-chorzow Jeszcze raz 20.03.05, 10:54
              www.ipn.gov.pl/pub_swietochlowice.htm
              pisza,jak godom
              • drozdp KL Zgoda 20.03.05, 20:41
                Oboz na Zgodzie powstał jako zaplecze siły roboczej dla Zakładów Urządzen
                Technicznych Zgoda. Mieścił się przy obecnej ulicy Wojska Polskiego na terenie
                obecnych ogródków działkowych. Jedynym śladem jest, a właściwie była brama
                obozowa, która została w zeszłym miesiącu skradziona. Obóz był filią obozu w
                Oświęcimiu. Pracowało tam około 1500 więżniów. Warunki byłu nieco lepsze niz w
                Oswięcimiu ale i tak tragiczne. W pracy nadzorcy z SS dbali o to by kontakty z
                cywilnymi pracownikami odraniczone były do minimum. Cywilni pracownicy, pomomo
                grożacych suwowych kar, starali się pomagać jak mogli więzniom.
                Natychmiast po zajęciu Ślaka przez Armię Czerwoną na terenie Chorzowa i
                Świętochłowic przeprowadzane sa liczne łapanki wśród ślązaków. Poszukiwano
                współpracujących z Niemcami volksdojczów. W prakryce wystarczyło że ktoś na
                ulicy Wolności odezwał się po niemiecku, lub po śląsku, bo gorole tego i tak
                nie rozumieją a kierowany był do hali targowej w Świętochłowicach. Tam ślązacy
                byli w okrutny sposób katowani. Po paru dniach przeniesiono "internowanych" do
                dawnego obozu.
                Komendantem został Morel - 20 letni polak pochodzenia żydowskiego, przyjaciel
                gen Moczara, ojciec piosenkarki Renaty Morel. Obecnie w Izraelu.
                W obozie w nieludzki sposób torturowano ludzi i ich mordowano. Sam Morel
                podpisał około 500 aktów zgonu - są do dzisiaj w Urzędzie Stany Cywilnego w
                Świętochłowicach.
                Zameczonych ślązaków chowano na cmentarzu na Hugobergu, bez wpisywania do
                ksiądg cmentarnych.
                Na koniec opiszę podejście polaków do nas, a związane z tym obozem. Do szkoły
                przyszedł funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa i zapytał sie w klasie kto z
                chłopców należał do Hitler Jugend. Ci niczego nie podejrzewając wstali.
                Natychmiast przewieziono ich do obozu na Zgodzie. Tam kazano im maszczerować
                dokoła placu apelowego i śpiewać piosenki organizacyjne. Potem Morel w
                towarzystwie innych funkcjonariuszy zaczął ich torturować, jeszcze tego samego
                dnia nikt z nich nie żył.
                Oboz, po interwencji Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na jesieni 1945 roku
                zostaje zlikwidowany. Dokładna liczba ofiar nie jest znana. Ale ocenia się ją
                na bliską 2 tysiącom, i znacznie przewyższa liczbę ofiar w tym obozie w czasie
                kiedy był on filia obozu Oświęcimskiego.
                Morel przez krótki czas pracuje w Katowicach, potem zostaje komendantem obozu
                dla internowanych ukraińców i łemków w Jaworzu.
              • yasmin_ch Re: Jeszcze raz 21.03.05, 02:15
                tez sie nie otwiera ta strona, blad wyskakuje..
                mozesz jeszcze raz zobaczyc?
                dzieki za poprzedni link
                • rico-chorzow Re: Jeszcze raz 21.03.05, 21:01
                  yasmin_ch napisała:

                  > tez sie nie otwiera ta strona, blad wyskakuje..
                  > mozesz jeszcze raz zobaczyc?
                  > dzieki za poprzedni link

                  Witaj Yasmin,

                  próbuję jeszcze raz

                  www.ipn.gov.pl/pub_swietochlowice.html
                  • rico-chorzow Re: Jeszcze następny raz 21.03.05, 21:11
                    ipn-5.ipn.gov.pl/biuletyn/9/biuletyn9_11.html
                    • yasmin_ch Re: Jeszcze następny raz 23.03.05, 14:00
                      dziekuje Rico:-)
    • rico-chorzow No to dali 21.03.05, 21:37
      ipn-5.gov.pl/biuletyn/7/biuletyn7_5.html
      ipn-5.gov.pl/biuletyn/14/biuletyn03_13.html
    • palec1 Re: prac.przymus. 22.03.05, 23:13
      "Zgoda", to ciekawy - i smutny - temat.

      Ale pozbierajmy troche infosow nt. wiezniow w Chorzowie.
      I to obojetnie 1) jakiej "masci" 2) po ktorej "stronie".
      • ask77 Re: prac.przymus. 24.03.05, 07:56
        z opowiadań ciotki wiem, że w czasie wojny był obóz w starym Chorzowie w
        okolicach ul.Nowej.Osadzeni tam byli rosjanie.Okoliczne dzieci zbierajac mlecze
        dla królików dokarmiały przez ich przez siatkę.Ciocia opowiadała że pod koniec
        wojny kilku udało się uciec .Ale czy gdzieś pacowali nie wiem- dopytam się przy
        najbliższej okazji.
        W starycm chorzowie na cmentarzu jest kwatera czerwonoarmistów.Ale czy
        pochodzących z tego obozu? Kwatera trochę podupada, w dawnych czasach była
        bardzo zadbana i obstawiona we wszystkich świętych wartami harcerskimi.
        • rico-chorzow Re: prac.przymus. 24.03.05, 09:52
          ask77 napisała:

          > z opowiadań ciotki wiem, że w czasie wojny był obóz w starym Chorzowie w
          > okolicach ul.Nowej.Osadzeni tam byli rosjanie.Okoliczne dzieci zbierajac mlecze
          >
          > dla królików dokarmiały przez ich przez siatkę.Ciocia opowiadała że pod koniec
          > wojny kilku udało się uciec .Ale czy gdzieś pacowali nie wiem- dopytam się przy
          >
          > najbliższej okazji.
          > W starycm chorzowie na cmentarzu jest kwatera czerwonoarmistów.Ale czy
          > pochodzących z tego obozu? Kwatera trochę podupada, w dawnych czasach była
          > bardzo zadbana i obstawiona we wszystkich świętych wartami harcerskimi.


          Ci Rosjanie byli jeńcami wojennymi(nie znam liczebności),ich sytuacja była
          bardzo trudna,ponieważ racje żywności w obozie były głodowe,chociaż musieli
          ciężko pracować(14-16 godzin) w Azotach.Dokarmianie ich przez siatkę było
          zabronione i to pod ciężką karą (KZ),były jednak wypadki,gdzie wartownik z
          wehrmachtu się "odwracał" (znając osobiście podających) i nie utrudniał
          podawania żywności.Rosjanie z tego obozu pracowali także na polach chorzowskich
          gospodarzy,oczywiście nie otrzymywali zapłaty,ale byli przynajmniej syci i
          zabierali o ile to było możliwe,żywność do obozu,co też było zabronione.Ze
          zbliżaniem się frontu wschodniego sytuacja jeńców się
          pogorszyła(mlecze),kilkunastu zbiegło,niektórzy zostali rozstrzelani podczas
          ucieczki,jeden wrócił w randze kapitana armi radzieckiej.
        • eichendorff Re: prac.przymus. 24.03.05, 10:26
          ask77 napisała:

          > Okoliczne dzieci zbierajac mlecze dla królików dokarmiały przez ich przez
          > siatkę.

          Wybacznie ten makabryczny żart, ale to zabrzmiało jakby dzieci dokarmiały
          jeńców mleczami...
          • drozdp Re: prac.przymus. 24.03.05, 11:38
            W czasie II wojny światowej w kazdym śląskim mieście znajdowaly się niewielkie
            odbozy pracy, ktore stanowiły zaplecze dla licznych zakładow przemysłowych.
            Zazwyczaj był to barak ustuowany na terenie fabryki z jednym lub dwoma
            wachmanami. Tak też było w Chorzowie. Zogoda jest dlatego taka znana, bo był to
            obóz wydzielony i mial swoja kontynuację po wojnie. Wśród osób bezprawnie tam
            przetrzymywanych powazna grupe stanowili mieszkańcy Chorzowa, więc choć sam
            oboz na terenie miasta nie leżał to Chorzowa jak najbardziej go dotyczył.
            Czytałem wspomnienia jenca wloskiego. Ich obóz był w Katowicach - Bogucicach.
            Część z włoskich jeńców była motorniczymi w tramwajach. Ten, ktorego
            wspomnienia czytałem prowadził tramwaj w Chorzowie - obecną 12. Na Krajcoku
            miał znajomą do ktorej mogł chodzić po pracy. Jego podstawowym problemem był
            głód, zimno i nie zaspokojone potrzeby seksualne, które to problemy rozwiazała
            mu rzeczona sympatia z Krajcoka. Aż dziw bierze, że mając tyle swobody jeńcy ci
            nie pouciekali z obozu....
            • eichendorff Re: prac.przymus. 24.03.05, 12:04
              Jak to się wszystko wymieszało w czasie wojny?
              "Itas" z naszą dziouchom na Krajcoku, a mój dziadek, jako żołnierz Wermahtu
              stacjonujący w południowej Francji (Lazurowe Wybrzeże) i niemal całych Włoszech
              (aż do Calabrii - na samym cyplu "włoskiego buta" tuż przy Sycylii), znalazł
              sobie jakąś Włoszkę, o której jednak żadnych szczegółów (prócz imienia, którego
              już jednak nie pamiętam) rodzinie nie zdradził :-(
              Chyba nie chciał wzbudzać zazdrości u babci (choć nie miała do tego żadnych
              podstaw bo poznali się dopiero po jego powrocie w 1947 r.) :-)))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka