amoremio
25.09.05, 18:12
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,2932515.html
Tam był sport:
Boisko na Kalinie i inne dawne obiekty piłkarskie Ruchu Chorzów
Piotr Zawadzki, pacz 23-09-2005 , ostatnia aktualizacja 23-09-2005 19:00
W 1933 roku Ruch Hajduki Wielkie sięgał tu po pierwsze w historii mistrzostwo
Polski, Na "hasioku" swoją grą czarowali kibiców Ernest Wilimowski, Gerard
Wodarz czy Teodor Peterek
Pierwszym miejscem, gdzie w Hajdukach Wielkich (dzisiejszy Chorzów Batory)
kopano piłkę, było najprawdopodobniej boisko na polanie na tzw. Kolonii
Johanka. Rozgrywał tam swoje mecze założony w 1908 roku niemiecki klub
Bismarckhutter Bullspiel Club. Dziś to nieużytki porośnięte chaszczami, z
jednej strony ogranicza je Huta Batory, a z drugiej zajezdnia tramwajowa.
Zanim Ruch w 1923 roku połączył się z niemieckim BBC, grał na tych samych
boiskach co jego starszy konkurent. Jednym z nich był tzw. Marktplatz, czyli
targowisko między ulicami Farną i Wrocławską.
Było to nieogrodzone klepisko, na którym w tygodniu stały kramy sklepikarzy.
Kibice oglądali mecz z pobliskich ulic. Podobno wiele osób skracało sobie
drogę przez boisko, nawet kiedy trwał akurat mecz!
W 1922 Ruch jako pierwszy śląski klub wystartował w finałach trzeciej edycji
mistrzostw Polski. Premierowy mecz rozegrał właśnie na placu targowym.
Spotkanie z Cracovią obejrzało wtedy ok. 800 widzów.
Podczas wojny na placu powstały schrony przeciwlotnicze, które później
zasypano. W 1963 roku przy Farnej wyrósł pierwszy budynek Chorzowskiej
Spółdzielni Mieszkaniowej. - Mieszkam w nim od samego początku. Gdyby tu
nadal było boisko, miałbym z okna świetny widok - śmieje się Henryk Komander,
chorzowski radny, z którym oglądaliśmy miejsca po dawnych boiskach Ruchu. -
Na placu nie było już wprawdzie kramów, ale kobiety ze wsi dalej handlowały
tu serem, jajami, śmietaną. Jak był odpust w parafii Wniebowzięcia
Najświętszej Marii Panny, to na placu stały karuzele - opowiada Komander,
którego bliscy - ojciec Alojzy i wujek Jan byli ligowym
graczami "niebieskich". Od kilkunastu lat na dawnym boisku jest niewielki
skwer.
Najważniejszym boiskiem Ruchu, zanim został wybudowany stadion na Cichej, był
jednak tzw. hasiok przy ulicy Kaliny. Nazwa wzięła się od hasi, czyli
popiołu, który dawał się we znaki zawodnikom i kibicom.
W październiku 1920 r. zarząd gminy Hajduki zezwolił Ruchowi korzystać z
należącego do BBC boiska na Kalinie, choć treningi i mniej ważne mecze miał
rozgrywać nadal na targowisku. Dopiero po wspomnianej już fuzji Ruch
formalnie przejął obiekt. Kibice stali tuż przy liniach bocznych, tylko dla
lepszych gości przywożono wózki transportowe, z których oglądali mecz.
Boisko w latach 1929-30 zostało wprawdzie przebudowane (powstała trybuna),
ale i tak odbiegało od ówczesnych standardów. Stąd Ruch ligowe mecze
rozgrywał także w Katowicach czy na boisku AKS-u na Górze Wyzwolenia. Jeszcze
w 1932 roku Warszawianka po przegranym 1:4 ligowym meczu na Kalinie
oficjalnie protestowała (bez skutku) "przeciwko grze na boisku pochyłem i
piaszczysto-żwirowem, co nie sprzyja równowadze sił". Piłkarze początkowo
przebierali się w pobliskiej szkole (obecnie Szkoła Podstawowa nr 34).
- Tuż przed wojną występowałem na Kalinie jako junior Pogoni Katowice przeciw
Ruchowi. Pamiętam, że grało się bardzo ciężko. Nie było trawy, tylko błoto.
Byliśmy umorusani od stóp do głów - wspomina Witold Doniec, po latach znany
sędzia... hokejowy.
Dopiero po zdobyciu pierwszego w historii klubu mistrzostwa Polski w 1933
roku gmina zadecydowała o budowie nowego stadionu przy obecnej ulicy Cichej.
Na klepisku przy ul. Kaliny rozgrywano mecze jeszcze po wojnie. W latach 50.
ludzie zaczęli stawiać tu altanki. Teraz znajduje się w tym miejscu
Pracowniczy Ogród Działkowy Kop. Polska.
- Po boisku został tylko barak, w którym była szatnia i pomieszczenie
klubowe - pokazuje radny Komander. Dziś jest tam świetlica działkowiczów.
- Starsi ludzie pamiętają, że zanim powstały ogródki działkowe był tu
stadion, na którym grał nasz Ruch. Wszyscy mówili o nim "hasiok". Ja mam 55
lat i coś jeszcze na ten temat wiem, ale dla młodzieży to już całkiem nowe
historie - mówi Jan Kajzer, działkowicz z ulicy Kaliny.
Korzystałem z książki "Ruch Chorzów" z serii "Kolekcja klubów" Andrzeja
Gowarzewskiego i Joachima Waloszka