Dodaj do ulubionych

Kalina/Ruch itd.

25.09.05, 18:12
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,2932515.html
Tam był sport:
Boisko na Kalinie i inne dawne obiekty piłkarskie Ruchu Chorzów

Piotr Zawadzki, pacz 23-09-2005 , ostatnia aktualizacja 23-09-2005 19:00

W 1933 roku Ruch Hajduki Wielkie sięgał tu po pierwsze w historii mistrzostwo
Polski, Na "hasioku" swoją grą czarowali kibiców Ernest Wilimowski, Gerard
Wodarz czy Teodor Peterek

Pierwszym miejscem, gdzie w Hajdukach Wielkich (dzisiejszy Chorzów Batory)
kopano piłkę, było najprawdopodobniej boisko na polanie na tzw. Kolonii
Johanka. Rozgrywał tam swoje mecze założony w 1908 roku niemiecki klub
Bismarckhutter Bullspiel Club. Dziś to nieużytki porośnięte chaszczami, z
jednej strony ogranicza je Huta Batory, a z drugiej zajezdnia tramwajowa.

Zanim Ruch w 1923 roku połączył się z niemieckim BBC, grał na tych samych
boiskach co jego starszy konkurent. Jednym z nich był tzw. Marktplatz, czyli
targowisko między ulicami Farną i Wrocławską.

Było to nieogrodzone klepisko, na którym w tygodniu stały kramy sklepikarzy.
Kibice oglądali mecz z pobliskich ulic. Podobno wiele osób skracało sobie
drogę przez boisko, nawet kiedy trwał akurat mecz!

W 1922 Ruch jako pierwszy śląski klub wystartował w finałach trzeciej edycji
mistrzostw Polski. Premierowy mecz rozegrał właśnie na placu targowym.
Spotkanie z Cracovią obejrzało wtedy ok. 800 widzów.

Podczas wojny na placu powstały schrony przeciwlotnicze, które później
zasypano. W 1963 roku przy Farnej wyrósł pierwszy budynek Chorzowskiej
Spółdzielni Mieszkaniowej. - Mieszkam w nim od samego początku. Gdyby tu
nadal było boisko, miałbym z okna świetny widok - śmieje się Henryk Komander,
chorzowski radny, z którym oglądaliśmy miejsca po dawnych boiskach Ruchu. -
Na placu nie było już wprawdzie kramów, ale kobiety ze wsi dalej handlowały
tu serem, jajami, śmietaną. Jak był odpust w parafii Wniebowzięcia
Najświętszej Marii Panny, to na placu stały karuzele - opowiada Komander,
którego bliscy - ojciec Alojzy i wujek Jan byli ligowym
graczami "niebieskich". Od kilkunastu lat na dawnym boisku jest niewielki
skwer.

Najważniejszym boiskiem Ruchu, zanim został wybudowany stadion na Cichej, był
jednak tzw. hasiok przy ulicy Kaliny. Nazwa wzięła się od hasi, czyli
popiołu, który dawał się we znaki zawodnikom i kibicom.

W październiku 1920 r. zarząd gminy Hajduki zezwolił Ruchowi korzystać z
należącego do BBC boiska na Kalinie, choć treningi i mniej ważne mecze miał
rozgrywać nadal na targowisku. Dopiero po wspomnianej już fuzji Ruch
formalnie przejął obiekt. Kibice stali tuż przy liniach bocznych, tylko dla
lepszych gości przywożono wózki transportowe, z których oglądali mecz.

Boisko w latach 1929-30 zostało wprawdzie przebudowane (powstała trybuna),
ale i tak odbiegało od ówczesnych standardów. Stąd Ruch ligowe mecze
rozgrywał także w Katowicach czy na boisku AKS-u na Górze Wyzwolenia. Jeszcze
w 1932 roku Warszawianka po przegranym 1:4 ligowym meczu na Kalinie
oficjalnie protestowała (bez skutku) "przeciwko grze na boisku pochyłem i
piaszczysto-żwirowem, co nie sprzyja równowadze sił". Piłkarze początkowo
przebierali się w pobliskiej szkole (obecnie Szkoła Podstawowa nr 34).

- Tuż przed wojną występowałem na Kalinie jako junior Pogoni Katowice przeciw
Ruchowi. Pamiętam, że grało się bardzo ciężko. Nie było trawy, tylko błoto.
Byliśmy umorusani od stóp do głów - wspomina Witold Doniec, po latach znany
sędzia... hokejowy.

Dopiero po zdobyciu pierwszego w historii klubu mistrzostwa Polski w 1933
roku gmina zadecydowała o budowie nowego stadionu przy obecnej ulicy Cichej.
Na klepisku przy ul. Kaliny rozgrywano mecze jeszcze po wojnie. W latach 50.
ludzie zaczęli stawiać tu altanki. Teraz znajduje się w tym miejscu
Pracowniczy Ogród Działkowy Kop. Polska.

- Po boisku został tylko barak, w którym była szatnia i pomieszczenie
klubowe - pokazuje radny Komander. Dziś jest tam świetlica działkowiczów.

- Starsi ludzie pamiętają, że zanim powstały ogródki działkowe był tu
stadion, na którym grał nasz Ruch. Wszyscy mówili o nim "hasiok". Ja mam 55
lat i coś jeszcze na ten temat wiem, ale dla młodzieży to już całkiem nowe
historie - mówi Jan Kajzer, działkowicz z ulicy Kaliny.



Korzystałem z książki "Ruch Chorzów" z serii "Kolekcja klubów" Andrzeja
Gowarzewskiego i Joachima Waloszka


Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: Kalina/Ruch itd. 25.09.05, 18:22
      jerona, na Johance mioech familia a na Kalinie dopiyro :)))

      pozdrowiom wszyskich ze tych dziur!!!
    • palec1 Re: Kalina/Ruch itd. 28.09.05, 03:40
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,2938852.html
      Działacze Ruchu Chorzów popierają pomysł "Gazety"

      not. tod 27-09-2005 , ostatnia aktualizacja 27-09-2005 17:25


      W sobotnim wydaniu "Gazety" zaproponowaliśmy, by pamiątkową tablicą uhonorować
      Kalinę - historyczne boisko Ruchu, na którym "niebiescy" zdobyli w 1933 roku
      pierwsze mistrzostwo Polski. W miejscu, gdzie kiedyś kopano piłkę, są teraz
      ogródki działkowe. Wciąż jednak stoi Szkoła Podstawowa nr 34, gdzie przed laty
      przebierali się przed meczami piłkarze Ruchu. Najlepiej byłoby, gdyby tablica
      zawisła właśnie na szkolnych murach. Pomysł poparli m.in. Marek Kopel,
      prezydent Chorzowa, oraz Henryk Wieczorek, przewodniczący Rady Miasta, który
      jednak zaznaczył, że z wnioskiem o uhonorowanie tego miejsca powinni wystąpić
      działacze Ruchu.

      Czy Ruch poprze inicjatywę "Gazety"?

      Krzysztof Ziętek, dyrektor klubu: - Oczywiście, że tak. Pomysł jest ciekawy i
      wart zrealizowania. W najbliższych dniach spotkamy się z przedstawicielami
      władz miasta i mam nadzieję, że razem sformułujemy niezbędny wniosek.

      • palec1 Re: Kalina/Ruch itd. 01.10.05, 19:15
        Tam był sport: Boisko na Kalinie i inne dawne obiekty piłkarskie Ruchu Chorzów
        Piotr Zawadzki, pacz 23-09-2005

        W 1933 roku Ruch Hajduki Wielkie sięgał tu po pierwsze w historii mistrzostwo
        Polski, Na "hasioku" swoją grą czarowali kibiców Ernest Wilimowski, Gerard
        Wodarz czy Teodor Peterek


        Pierwszym miejscem, gdzie w Hajdukach Wielkich (dzisiejszy Chorzów Batory)
        kopano piłkę, było najprawdopodobniej boisko na polanie na tzw. Kolonii
        Johanka. Rozgrywał tam swoje mecze założony w 1908 roku niemiecki klub
        Bismarckhutter Bullspiel Club. Dziś to nieużytki porośnięte chaszczami, z
        jednej strony ogranicza je Huta Batory, a z drugiej zajezdnia tramwajowa.

        Zanim Ruch w 1923 roku połączył się z niemieckim BBC, grał na tych samych
        boiskach co jego starszy konkurent. Jednym z nich był tzw. Marktplatz, czyli
        targowisko między ulicami Farną i Wrocławską.

        Było to nieogrodzone klepisko, na którym w tygodniu stały kramy sklepikarzy.
        Kibice oglądali mecz z pobliskich ulic. Podobno wiele osób skracało sobie drogę
        przez boisko, nawet kiedy trwał akurat mecz!

        W 1922 Ruch jako pierwszy śląski klub wystartował w finałach trzeciej edycji
        mistrzostw Polski. Premierowy mecz rozegrał właśnie na placu targowym.
        Spotkanie z Cracovią obejrzało wtedy ok. 800 widzów.

        Podczas wojny na placu powstały schrony przeciwlotnicze, które później
        zasypano. W 1963 roku przy Farnej wyrósł pierwszy budynek Chorzowskiej
        Spółdzielni Mieszkaniowej. - Mieszkam w nim od samego początku. Gdyby tu nadal
        było boisko, miałbym z okna świetny widok - śmieje się Henryk Komander,
        chorzowski radny, z którym oglądaliśmy miejsca po dawnych boiskach Ruchu. - Na
        placu nie było już wprawdzie kramów, ale kobiety ze wsi dalej handlowały tu
        serem, jajami, śmietaną. Jak był odpust w parafii Wniebowzięcia Najświętszej
        Marii Panny, to na placu stały karuzele - opowiada Komander, którego bliscy -
        ojciec Alojzy i wujek Jan byli ligowym graczami "niebieskich". Od kilkunastu
        lat na dawnym boisku jest niewielki skwer.

        Najważniejszym boiskiem Ruchu, zanim został wybudowany stadion na Cichej, był
        jednak tzw. hasiok przy ulicy Kaliny. Nazwa wzięła się od hasi, czyli popiołu,
        który dawał się we znaki zawodnikom i kibicom.

        W październiku 1920 r. zarząd gminy Hajduki zezwolił Ruchowi korzystać z
        należącego do BBC boiska na Kalinie, choć treningi i mniej ważne mecze miał
        rozgrywać nadal na targowisku. Dopiero po wspomnianej już fuzji Ruch formalnie
        przejął obiekt. Kibice stali tuż przy liniach bocznych, tylko dla lepszych
        gości przywożono wózki transportowe, z których oglądali mecz.

        Boisko w latach 1929-30 zostało wprawdzie przebudowane (powstała trybuna), ale
        i tak odbiegało od ówczesnych standardów. Stąd Ruch ligowe mecze rozgrywał
        także w Katowicach czy na boisku AKS-u na Górze Wyzwolenia. Jeszcze w 1932 roku
        Warszawianka po przegranym 1:4 ligowym meczu na Kalinie oficjalnie protestowała
        (bez skutku) "przeciwko grze na boisku pochyłem i piaszczysto-żwirowem, co nie
        sprzyja równowadze sił". Piłkarze początkowo przebierali się w pobliskiej
        szkole (obecnie Szkoła Podstawowa nr 34).

        - Tuż przed wojną występowałem na Kalinie jako junior Pogoni Katowice przeciw
        Ruchowi. Pamiętam, że grało się bardzo ciężko. Nie było trawy, tylko błoto.
        Byliśmy umorusani od stóp do głów - wspomina Witold Doniec, po latach znany
        sędzia... hokejowy.

        Dopiero po zdobyciu pierwszego w historii klubu mistrzostwa Polski w 1933 roku
        gmina zadecydowała o budowie nowego stadionu przy obecnej ulicy Cichej. Na
        klepisku przy ul. Kaliny rozgrywano mecze jeszcze po wojnie. W latach 50.
        ludzie zaczęli stawiać tu altanki. Teraz znajduje się w tym miejscu Pracowniczy
        Ogród Działkowy Kop. Polska.

        - Po boisku został tylko barak, w którym była szatnia i pomieszczenie klubowe -
        pokazuje radny Komander. Dziś jest tam świetlica działkowiczów.

        - Starsi ludzie pamiętają, że zanim powstały ogródki działkowe był tu stadion,
        na którym grał nasz Ruch. Wszyscy mówili o nim "hasiok". Ja mam 55 lat i coś
        jeszcze na ten temat wiem, ale dla młodzieży to już całkiem nowe historie -
        mówi Jan Kajzer, działkowicz z ulicy Kaliny.



        Postawią tablicę pamiątkową na Kalinie?
        - Zawsze warto pielęgnować tradycję. Miejsc, które sławiłyby Ruch, nigdy za
        dużo - podkreśla Henryk Wieczorek, przewodniczący Rady Miasta w Chorzowie, a
        przed laty trener "niebieskich".

        W sobotnim wydaniu "Gazety" zaproponowaliśmy, by pamiątkową tablicą uhonorować
        Kalinę - historyczne boisko Ruchu, na którym "niebiescy" zdobyli w 1933 roku
        pierwsze mistrzostwo Polski. Pomysł poparli m.in. Marek Kopel, prezydent
        Chorzowa, oraz działacze Ruchu.

        W miejscu, gdzie kiedyś kopano piłkę, są teraz ogródki działkowe. Wciąż jednak
        stoi Szkoła Podstawowa nr 34, gdzie przed laty przebierali się przed meczami
        piłkarze Ruchu. Najlepiej byłoby, gdyby tablica zawisła właśnie na szkolnych
        murach.

        Wojciech Todur: Co Pan sądzi o pomyśle „Gazety”?

        Henryk Wieczorek, przewodniczący Rady Miasta w Chorzowie: Zawsze warto
        pielęgnować tradycję. Miejsc, które sławiłyby Ruch, nigdy za dużo. Wokół nas
        coraz mniej ludzi, którzy pamiętają Kalinę.

        Zna Pan historię tego miejsca?

        - Tylko z opowiadań i książek. Skarbnicą wiedzy na temat Kaliny jest chorzowski
        radny Henryk Komander, którego ojciec grał tam jeszcze w piłkę. Dawno nie byłem
        na Kalinie. Powiem szczerze, nie jestem pewien, co się tam teraz znajduje.
        Sądzę, że wielu mieszkańców Chorzowa nie ma pojęcia, że Ruch zdobywał tam
        mistrzostwo Polski.

        Co dalej? Kiedy radni mogą zająć się pomysłem?

        - Najlepiej, gdyby to działacze Ruchu przygotowali wniosek wraz z
        uzasadnieniem. Jeżeli zgłoszą się z nim do mnie, pomogę przygotować projekt
        uchwały. Razem możemy się zastanowić, jaki tekst powinien znaleźć się na
        tablicy. Koszt? Miasto na pewno coś dołoży. Najbliższa sesja Rady Miejskiej
        odbędzie się w ostatni czwartek października. Nic nie stoi na przeszkodzie, by
        wtedy przegłosować wniosek. Ręczę, że żadnych zastrzeżeń nie będzie!


        Henryk Wieczorek ma 56 lat. W 1989 r. razem z Jerzym Wyrobkiem
        poprowadził „niebieskich” do mistrzostwa Polski. Później pracował jeszcze w
        Szombierkach Bytom, Olimpii Poznań i Uranii Ruda Śląska. W połowie lat 90.
        zrezygnował z pracy trenerskiej i został samorządowcem.

        Co o pomyśle "Gazety" sądzą chorzowianie?

        Marek Kopel

        prezydent Chorzowa

        Znam to miejsce. Przed laty było tam targowisko, teraz ogródki działkowe. Wiele
        też czytałem o historii boiska na Kalinie. Pomysł jest zacny i warty
        zrealizowania. Z inicjatywą uhonorowania tego miejsca powinni jednak wystąpić
        działacze Ruchu, to w końcu oni reprezentują klub, który jest spadkobiercą
        przedwojennych tradycji. Ręczę, że radni Chorzowa zaopiniują taki wniosek
        pozytywnie.



        Iwona Wajsprych

        dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 34 przy ul. Kaliny

        Dobrze znam historię tego miejsca. Jestem chorzowianką, mój ojciec był wielkim
        sympatykiem, a nawet działaczem Ruchu. Boisko było tuż obok szkoły, ale teraz
        nic już z niego nie zostało. Tablica pamiątkowa? Czemu nie? Mury szkoły
        wymagają co prawda remontu, o który prosimy od dawana, ale jeżeli obsypujący
        się tynk nie będzie przeszkadzał, to tablicę można powiesić choćby dziś. Warto,
        by najmłodsi chorzowianie wiedzieli, gdzie ich dziadkowie kopali piłkę.



        Mariusz Śrutwa

        kapitan Ruchu

        Ruch zdobył pierwsze mistrzostwo Polski na Kalinie, ale chyba bym tam nie
        trafił. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tam był. To superpomysł!
        Takie miejsca trzeba ocalić od zapomnienia. Lata płyną i tych, którzy pamiętają
        dawne czasy, jest coraz mniej. Taka tablica więcej znaczy niż poklepywanie się
        po plecach i wszystkie słowa, jakie padną przy okazji jubileuszu 85. urodzin
        Ruchu.



        Janusz Paterman

        członek Rady Nadzorczej SSA Ruch

        Pierwsze mistrzostwo Ruchu? Na Kresach?
    • palec1 Chorzów <---> GKS 14.10.05, 22:23
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,2969032.html
      Władze Chorzowa nie ukarały GKS-u Katowice

      mab 14-10-2005 , ostatnia aktualizacja 14-10-2005 21:06

      Władze Chorzowa zdecydowały, że zgoda na organizację imprez masowych na
      stadionie GKS-u Katowice nie zostanie cofnięta. Takie rozwiązanie sugerowała
      policja po wydarzeniach przed dwoma tygodniami w trakcie meczu GKS-u Katowice z
      GKS-em Tychy. Chorzowscy urzędnicy w piśmie do policji wskazują na starania o
      zwiększenie bezpieczeństwa na obiekcie, jakie podjęły w ostatnim czasie władze
      GKS-u oraz że klub został już ukarany przez Śląski Związek Piłki Nożnej.
    • fyrlok Re: Kalina/Ruch itd. 14.10.05, 23:35
      14. Oktober 2005 Druckversion | Versenden | Leserbrief


      POLENS WM-QUALIFIKATION

      Medizin für eine kranke Liga

      Von Olaf Sundermeyer, Warschau

      Die Freude in Polen über die WM-Qualifikation war groß. Doch die
      Turnierteilnahme kann über die Probleme des polnischen Fußballs nicht
      hinwegtäuschen. Denn die nationale Liga bietet mäßigen Sport, verkaufte Spiele
      und rechtsradikale Schläger.

      In einem Waldstück bei Kielce sollte der Deal über die Bühne gehen. Rund 200
      Kilometer von Warschau entfernt, wurde in diesem Sommer der größte Skandal in
      der Geschichte des polnischen Fußballs eingeläutet. Im Mittelpunkt:
      Schiedsrichter Antoni F. 100.000 Zloty (umgerechnet 25.000 Euro) in bar
      offerierte ein Mann dem Unparteiischen aus dem Kofferraum eines schwarzen
      Mercedes. Antoni F. hatte gerade zwei Spiele der ersten polnischen Liga
      ("Ekstraklasa") verkauft - dummerweise an einen Lockvogel der Polizei.



      AP
      Hooligans attackieren polnische Polizisten: Spieltag in Warschau
      Das war der Anfang. Seither pflügt die Ermittlungsmaschine der
      Staatsanwaltschaft durch die verfilzten Fußballfelder. "Endlich!", sagt Dariusz
      Tuzimek, Fußballexperte der größten und ältesten Sport-Zeitung "Przeglad
      Sportowy", "denn nun wurde der Verdacht bestätigt, der schon lange gegen einige
      Schiedsrichter existierte". Und Julia Pitera, die polnische Vorsitzende der
      Anti-Korruptions-Organisation Transparency International, will bereits vor vier
      Jahren konkrete Hinweise auf die Verschieberein in der Liga gehabt
      haben. "Jedes Kind in Polen weiß, dass der Fußball korrupt ist", sagt Redakteur
      Tuzimek. Die Spiele seien so einfach zu kaufen, wie die Eintrittskarten dafür.
      Besonders in der vergangenen Saison habe es verdächtig viele Fehlentscheidungen
      gegeben. Er hofft, dass nun der Anfang für eine Abrechnung gemacht ist.

      Der Schiedsrichter-Skandal ist nicht das Einzige, was das Image des polnischen
      Fußballs ramponiert. Viele Fans gelten als Halbstarke und rechte Schläger, nach
      den Spielen zieht diese Meute randalierend durch die Betonwüsten der öden
      polnischen Vorstädte. Vor ein paar Spieltagen verwüsteten Hooligans von
      Zaglebie Lubin ihre eigene Innenstadt - die brennenden Autos von Lubin waren
      Tagesthema in den polnischen Nachrichten. Auch in Posen, wo im Fanblock von
      Lech Posen die Radikalen das Sagen haben, ist Gewalt beinahe an der
      Tagesordnung: Hier schmückt sich schon der Nachwuchs, die so genannten Baby-
      Hooligans, mit rechten Parolen des Kalibers "Blood and Honor".

      Angst, farbige Spieler aufzustellen

      Sogar die Mannschaften werden von der rechtslastigen Anhängerschaft
      beeinflusst. Ein Trainer aus der ersten Liga, der ungenannt bleiben möchte,
      berichtet von der Angst, farbige Spieler aufzustellen: "Wenn ich das mache,
      habe ich die Fans gegen mich - und wer die Fans gegen sich hat, verliert seinen
      Job". Piotr Reiss, früher bei der Berliner Hertha, dem MSV Duisburg und in
      Fürth aktiv, ist Mannschaftskapitän in Posen und weiß die Anhänger von Lech auf
      seiner Seite, weil das Team auf Tabellenplatz zwei steht: "Aber manchmal machen
      sie mir Angst".

      In keinem anderen europäischen Land ist die Hooligan-Szene so von
      Rechtsradikalen dominiert, wie in Polen: Legia Warschau, Górnik Zabrze und
      Cracovia Krakau (zweite Liga), sind die Hooligan-Hochburgen. Die Stadien sind
      unwirtliche Orte, die von Frauen und Andersdenkenden gemieden werden. Selten
      kommen mehr als 3.000 Zuschauer zu den Spielen.

      Sportlich bewegt sich die "Ekstraklasa", deren Spiele nur Bezahlsender Canal
      Plus übertragen werden, auf dem Niveau der deutschen Regionalliga,
      wirtschaftlich sogar noch darunter. Der Etat eines Erstligisten beträgt
      durchschnittlich nur 12,9 Millionen Zloty (etwa 3,2 Millionen Euro). Viel Geld
      fließt also nicht im polnischen Fußball, da schauen sich die Beteiligten eben
      nach Zusatzverdienstmöglichkeiten um - so wie Schiedsrichter Antoni F.



      AFP
      Nationalspieler Frankowski (r.): Jubel über Tor in England
      Da kommt es gerade recht, dass wenigstens die Nationalmannschaft noch ein Stück
      heile Fußballwelt verkörpert. In der erfolgreichen Qualifikation für die WM
      sehen viele Beobachter den Impuls für einen Imagewandel im Fußball: "Die
      Nationalmannschaft ist unsere große Hoffnung", so Tuzimek. Und
      Fußballinteressierte wie die Krakauer Lehrerin Anja Janicki sagen: "Unsere
      Nationalelf ist doch etwas ganz anderes als der Ligafußball - bei der
      Qualifikation schaue ich mir jedes Spiel an". Und nächstes Jahr will sie am
      liebsten nach Deutschland zur WM fahren. Egal ob mit oder ohne Karte für ein
      Spiel.

      In Deutschland und England arbeiten auch die meisten Nationalspieler wie
      Torhüter Jerzy Dudek (FC Liverpool), Mittelfeldspieler Jacek Krzynowek (Bayer
      Leverkusen) oder Stürmer Eusebiusz Smolarek (Borussia Dortmund). Deren
      Heldentaten in der Fremde ("Tanz den Dudek" oder "Der Zauber des Ebi") landen
      bei sämtlichen polnischen Zeitungen auf den Seiten vor der Berichterstattung
      über die einheimische Liga.

      Selbst die Tore von den in Schlesien geborenen deutschen Stürmern Miroslav
      Klose und Lukas Podolski werden in Polen eingemeindet. Um vom internationalen
      Glanz etwas abzubekommen, will der Ligakrösus und Tabellenführer Wisla Krakau
      nun erstmalig einen ausländischen Trainer verpflichten: Matthias Sammer, Mario
      Basler und Klaus Toppmöller standen schon auf der Kandidatenliste.

      Der ganz große fußballerische Glanz soll im Jahr 2012 nach Polen kommen, dann
      will das Land die Europameisterschaft ausrichten. Sieben Stadien sollen neu
      gebaut oder aufwändig renoviert werden. Bis dahin muss der polnische Fußball
      aber die Baustellen Korruption und den Hooliganismus bearbeitet haben.




      ANZEIGE








      © SPIEGEL ONLINE 2005
      Alle Rechte vorbehalten
      Vervielfältigung nur mit Genehmigung der SPIEGELnet GmbH



      YAHOO! SUCHE IM WEB:








    • fyrlok Re: Kalina/Ruch itd. 18.10.05, 01:05
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,2971700.html

      Piłkarz Ruchu Chorzów zagrał w eliminacjach MŚ przeciwko wielu sławnym
      piłkarzom

      Rozmawiał Wojciech Todur 17-10-2005 , ostatnia aktualizacja 17-10-2005 15:55


      - Po meczu z Danią podszedłem do Sorena Larsena z Schalke, zgodził się na
      wymianę bez żadnych ceregieli. Posiadam też koszulkę Greka Angelosa
      Charisteasa. Mam nadzieję, że na tym nie zamknę swojej kolekcji. W lutym
      Kazachstan weźmie udział w silnie obsadzonym turnieju w Turcji. Już czekam na
      powołanie - mówi Kazach Aleksander Kuczma, obrońca "niebieskich"

      Ruch Chorzów to obecnie jedyny śląski klub, który może się pochwalić
      zawodnikiem grającym w eliminacjach mistrzostw świata. Aleksander Kuczma od
      kilku miesięcy jest podstawowym zawodnikiem reprezentacji Kazachstanu.

      W kończącym eliminacje meczu z Danią strzelił przed tygodniem swojego
      pierwszego gola dla drużyny narodowej. - Wykorzystałem błąd Tomassona.
      Przeciąłem podanie, uciekłem obrońcom, wyszedłem sam przed bramkarza i było po
      sprawie - uśmiecha się.

      Wojciech Todur: Pierwszy gol w reprezentacji to chyba wielka sprawa?

      Aleksander Kuczma: Pewnie! Jestem bardzo dumny. Rodzina jest dumna!

      Jak wiele brakuje reprezentacji Kazachstanu do najlepszych europejskich drużyn?

      - Dużo, bardzo dużo. Cały czas robimy jednak postępy, małe kroczki do przodu.
      Pierwszy mecz z Duńczykami przegraliśmy 0:3, teraz było już tylko 1:2. Trener
      bardzo nas chwalił. Mamy młody zespół. W składzie przeważają
      dwudziestokilkuletni piłkarze, którzy na co dzień grają w Kazachstanie.
      Doświadczenie to ja oraz kilku piłkarzy, którzy grają w Rosji.

      Tej jesieni zagrał Pan w meczach z Grecją, Gruzją, Albanią i Danią. Który rywal
      był najtrudniejszy?

      - Cieszyłem się szczególnie na mecz z Grecją, przecież to aktualni mistrzowie
      Europy. Teraz jednak myślę, że najbardziej wymagający byli Duńczycy. Bardzo
      twardzi ludzie, grali długą piłkę, nastawili się na walkę w powietrzu.

      Podróże z Chorzowa do Ałma Aty są chyba bardzo męczące?

      - Nie tyle męczące, co zajmują dużo czasu. Najpierw podróżuję do Warszawy,
      potem lecę do Frankfurtu, a dopiero z Niemiec do Kazachstanu. Do tego dochodzi
      pięć godzin różnicy czasu. Cała podróż zajmuje mi około dwóch dni.

      Czy dzięki grze w reprezentacji można się wzbogacić?

      - Jeżeli się wygrywa. My na razie głównie przegrywamy. Dostaliśmy premię za
      remis z Gruzją. Dużo! Ale nie powiem ile. Na pewno więcej niż za zwycięstwo w
      Ruchu.

      Wymienił się Pan koszulkami z jakimiś znanymi piłkarzami?

      - Pewnie, że tak. To przecież fajna pamiątka. Po meczu z Danią podszedłem do
      Sorena Larsena z Schalke 04, zgodził się na wymianę bez żadnych ceregieli.
      Posiadam też koszulkę Greka Angelosa Charisteasa. Mam nadzieję, że na tym nie
      zamknę swojej kolekcji. W lutym Kazachstan weźmie udział w silnie obsadzonym
      turnieju w Turcji. Już czekam na powołanie.

      W Ruchu nie może się Pan jednak przebić do podstawowego składu.

      - Sam nie wiem dlaczego. Jestem w formie, a nie łapię się nawet do 18-osobowej
      kadry. Gram z Danią o awans do mistrzostw świata, a za kilka dni wracam do
      Polski i występuję w A-klasowych rezerwach w meczu przeciwko drugiej drużynie
      Wawelu Wirek. Czy to nie dziwne? Jeżeli nic się nie zmieni, to zimą będę sobie
      musiał chyba poszukać nowego klubu.



      Aleksander Kuczma

      Ma 25 lat. Wychowanek FK Taraz, grał też w Kajrat Ałmaty, FC Rastatt, SG
      Sonnenhof i 1.FC Pforzheim.
    • amoremio Aaar-gen-tina! 08.11.05, 00:48
      Czy na Stadionie Śląskim piłkarska reprezentacja zagra z Argentyną?
      pzaw, mab 07-11-2005 , ostatnia aktualizacja 07-11-2005 17:54


      Wizja przyszłorocznego meczu z Argentyną - chociaż bardzo mglista - rozpaliła
      wyobraźnię kibiców.

      Na razie nie wiadomo nic pewnego na temat wiosennego terminarza reprezentacji
      Polski. W maju, w trakcie ostatnich przygotowań do MŚ, nasz zespół rozegra
      najprawdopodobniej trzy spotkania towarzyskie. Przynajmniej jedno z nich - w
      Polsce. Z kim i gdzie - nie wiadomo.

      W poniedziałkowej "Gazecie" prezes PZPN-u Michał Listkiewicz przyznał, że do
      związku wpłynęła wstępna oferta rozegrania meczu z Argentyną. Miałby on się
      odbyć w naszym kraju. Kibice, także na Śląsku, zapewne chętnie zobaczyliby w
      akcji takie gwiazdy, jak Juan Riquelme czy Hernan Crespo.

      - Mecz z Argentyną? Pierwsze słyszę. Nie spotkałam się z taką informacją.
      Wiadomości o planowanych meczach międzypaństwowych zwykle trafiają do naszego
      departamentu - dziwi się Mirosława Kulesza, dyrektorka Departamentu
      Zagranicznego PZPN.

      Z pewnością dobór wiosennych rywali zależeć będzie także od wyników losowania
      grup finałowych MŚ.

      Czy Stadion Śląski podjąłby się zorganizowania meczu z tak atrakcyjnym
      przeciwnikiem, jak np. Argentyna? - Też pytanie! Na pewno jesteśmy w stanie
      podołać takiemu wyzwaniu - obrusza się Jerzy Góra, dyrektor chorzowskiego
      obiektu. Zaraz jednak dodaje: - Nie chcę w ogóle komentować sprawy meczu z
      Argentyną, bo nikt oficjalnie o niej nie wspomniał.

      Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, bilety na mecz z Argentyną (albo podobnie
      klasowym zespołem) mogłyby kosztować 100-150 zł. - Nie mogę potwierdzić żadnych
      kwot, ponieważ nie mam pojęcia, jakie byłyby koszty zorganizowania takiego
      spotkania - ucina dyrektor Góra.

      Jeśli nawet nie z Argentyną, to z kimś będziemy musieli sprawdzić formę.
      Listkiewicz powiedział też "Gazecie", że przed wyjazdem kadry na mistrzostwa
      planuje mecz w Szczecinie, podczas którego kibice pożegnaliby kadrowiczów.
      Nieco wcześniej prezes PZPN-u obiecał publicznie, że wiosną reprezentacja zagra
      na nowym stadionie w Kielcach, który ma zostać oddany do użytku do końca marca
      przyszłego roku.

      - Stadion Śląski już kilka miesięcy temu złożył w PZPN-ie ofertę zorganizowania
      ostatniego przed wyjazdem na mistrzostwa meczu reprezentacji Polski. Do dziś
      nie otrzymaliśmy odpowiedzi - mówi dyrektor Stadionu Śląskiego. Po świetnie
      zorganizowanym wrześniowym meczu z Austrią na dyrekcję Śląskiego posypały się
      pochwały i nieformalne obietnice częstszego zaglądania tu reprezentacji.
      Tymczasem coraz częściej zagląda ona do... Ostrowca Świętokrzyskiego. W
      przyszłym tygodniu polska drużyna zagra tam już po raz trzeci od 2002 roku.

      W Warszawie obradowali wczoraj członkowie Prezydium Zarządu PZPN. - Sprawa
      meczu z Argentyną nie była w ogóle poruszana. Zajmowaliśmy się przede wszystkim
      organizacją zbliżającego się nadzwyczajnego zjazdu związku - wyjaśnia
      uczestniczący w spotkaniu szef Śląskiego ZPN-u Rudolf Bugdoł.



      Kempes na Śląskim

      Reprezentacja Argentyny zagrała na Stadionie Śląskim w 1976 roku. W towarzyskim
      meczu, obejrzanym przez 60 tys. kibiców, pokonała wtedy Polskę 2:1. Wśród
      Argentyńczyków grali zawodnicy, którzy dwa lata później sięgnęli po mistrzostwo
      świata, m.in. Mario Kempes, Osvaldo Ardiles, Leopoldo Luque i Alberto
      Tarantini. W kronikach polskiego futbolu mecz zapisał się m.in. dzięki bramce
      Kazimierza Kmiecika, strzelonej bezpośrednio z rzutu rożnego oraz debiutowi
      Zbigniewa Bońka.

      pzaw


      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35024,3004762.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka