Dodaj do ulubionych

Drugie dziecko

22.04.06, 14:09
Moje drogie, nie mogę ostatnio pozbyć się myśli o drugim dziecku. Czy je
mieć, czy nie, a jeśli tak, to kiedy. Były na ten temat (burzliwe) dyskusje
na niemowlaku, które jeszcze bardziej mnie natchnęły do myślenia. Ja wiem, że
nie ma odpowiedzi na pytanie "czy mieć drugie dziecko" bo ta odpowiedź będzie
inna dla każdej pary rodziców. Ale chciałabym poprosić Was o refleksje - jako
mamy, które mają jedno/dwoje/więcej dzieci, które planują lub nie planują
następnych. Dlaczego chcecie/nie chcecie kolejnego dziecka? Jaka różnica
wieku wydaje się Wam najsensowniejsza (jeśli nie bierzemy pod uwagę takich
oczywistych warunków zewnętrznych jak pieniądze, praca, etc). Chwilami
przychodzi mi do głowy taka szalona myśl, żeby mieć drugie dziecko już teraz -
byłaby niewielka różnica wieku między dzieciakami, no i całą tę robotę
wczesnego dzieciństwa odwaliłabym "na raz". Nie jestem typem matki polki.
Początki macierzyństwa znosiłam z trudem, miałam ogromnego doła, mozolnie i z
trudem uczyłam się nowej roli. Ale nagroda za to jest wspaniała - i chociaż
ciągle walczę z brakiem snu i cierpliwości do mojego małego diabła
tasmańskiego - to mam właśnie takie zaskakujące refleksje. Napiszcie co Wy
myślicie w tej sprawie.
Obserwuj wątek
    • luleczka1 Re: Drugie dziecko 22.04.06, 15:02
      wszyscy pewnie na dworze-piekna pogodasmile)))a mój diabełek tasmański(he dobre)
      chory na zapalenia oskrzeli..różnica między moimi dziciakami to pełne 6 lat.i
      mimo ze jest fajnie, bo syn już duży,to trochę żałuję ze nie postaraliśmy się
      trochę szybciej o drugie dziecko. dla mnie idealną różnicą byłoby tak ze 3
      lata.mały ma teraz siedem, mała maiałaby 3w sumie już "odhodowana".ja też mam
      brata o 6 lat młodszego i mimo że nasze relacje są dobre to są dwa inne światy.
      nie martw się tak, ja przy pierworodnym też żle znosiłam adaptację do
      macierzyństwa. ale to tak sie dzieje dlatego że tak naprawdę zadna z nas nie
      wie na co się decyduje.pierwsze tygodnie i miesiące są trudne. no chyba że ma
      się dziecko które je i spi jak janioł.
      jeśli chodzi o moje zdanie to radziłabym drugie dziecko ale nie po tak długiej
      przerwie jak moja!!!
      • ezrapound luleczka 22.04.06, 16:38
        Zapalenie oskrzeli? Kurcze, to niefortunne. Życzę zdrowia.
        Mówisz, że 3 lata? Niektórzy twierdzą, że w tym wieku dziecko jest bardzo
        zazdrosne o "następcę". Ale pewnie nie ma żadnych regół.
    • alexsc Re: Drugie dziecko 22.04.06, 16:01
      hej, to ja też przyłączę się do dyskusjismile
      Otóż świadomie nie zdecydowałabym się na drugie dziecko. Dlaczego? bo: nie mam
      tyle czasu dla córeczki co miałam dla synka. ALeksander ma 22 miesiące,
      Wiktoria 2, on wymaga dużo uwagi troski i w ogóle ona także. I trudno mi
      pogodzić się z tym że Wiktorii poświęcam mniej czasu niż jemu gdy był w jej
      wieku! Niby mówi się że to za jednym "praniem pieluch" ale to nieprawda. Ja
      jestem bardziej zmęczona, nie mam dużo czasu. To oczywiście kwestia organizacji
      ale szczerze przyznaję, żę łatwo nie jest. Oczywiście nie żałuję że mam
      córeczkę! nie zrozum mnie źle, ale po prostu śwaidomie nie zaszłabym w drugą
      ciąże. Pewnie że mniejsza różnica wieku to może lepiej bo dziecko nie rozumie
      jeszcze za bardzo ale i tak jest zazdrosne. Staram się dzielić mój czas
      naprawdę jak tylko mogę, ale i tak czasem zdarza się ze żal mi jegnego bo nie
      poświęcam mu tyle czasu.
      • ezrapound alexsc 22.04.06, 16:39
        No, wyobrażam sobie jak Ci jest teraz ciężko. Ale wyobraź sobie co będziesz
        miała za dwa lata! Prawdziwy raj. Dwa odchowane dzieciaczki, które będą się
        razem bawiły!!! Ale rozumiem, że w tej chwili to jest trudne. Ja bym chyba nie
        podołała.
        • wiolkak Re: alexsc 22.04.06, 18:08
          Ezra, my właśnie zastanawiamy sie nad drugim dzieckiemi to właśnie z powodów,
          które opisałaśsmile
          po pierwsze boję się, że jeśli się nie zdecyduję teraz, póki jeszcze jestem w
          szokuwink to później zrobie sie za wygodna.
          Już mam spore opory i obawy - kaśka jest coraz fajniejsza, wszystko jakoś się
          unormowało, mam dosyć siedzenia w domu, a ona jest na tyle duża, ze śmiało może
          siedzieć z babcią, a dalej w przedszkolu. Strasznie się też boję, że nie bedę
          jej poświęcała tyle uwagi ile potrzebuje, nie będę miała czasu, stanę się
          jeszcze bardziej nerwowa.
          Boję się jak będzie wyglądało "dzielenie" miłości miedzy oboje dzieci, wiem że
          teoretycznie kocha się tak samo, ale...
          Znam wiele rodzin, w których jedno z dzieci jest faworyzowane i nie wierzę w
          ten równy podział. Boję się, że albo nie pokocham tego nowego tak jak Kaśki,
          albo przeleję całe uczucie na to malenstwo, bo bezbronne, a Kaśka np. rozrabia,
          a powinna już pewne rzeczy zrozumieć, itd., itp.
          Z drugiej strony bardzo chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, właśnie w
          zblizonym wieku, żeby Dziobas nie był sam na świecie jak ta sztacheta u płotawink
          Jak patrzę na te niesamowite zmiany jakie nastąpiły w jej rozwoju, to już mi
          żal, ze to mija i chce mieć jeszcze raz takie przygodywink
          • guruburu szybko :) 22.04.06, 19:11
            Jak by nas było stać to bym już zachodziła w ciążę wink (córka skończyła właśnie
            7 miesięcy) - bo podoba mi się mała różnica wieku. Nietstey obecna ciąża byłaby
            finansowym samobójstwem lub prawie. Ja jestem jedynaczką i nie chcę takiego
            losu dla mojej córki. też się boje, jak bede potrafila zajmowac sie dwójka
            dzieci na takim samym 'poziomie'. No wiec obym tylko mogla szybko pójsć do
            pracy, a jak już pójdę i będę miała kontrakt to zachodzę w ciążę wink
          • ezrapound Wiolka 22.04.06, 20:52
            No właśnie - ja też myślę sobie, że chciałabym te "przygody" powtórzyć. A wiem,
            że za dwadzieścia lat nie da rady ich powtórzyć. Albo wkrótce, albo nigdy...
    • mooh Re: Drugie dziecko 22.04.06, 20:24
      A ja nie wiem. Tak bardzo nie wiem, że się chyba nie wypowiem. Wątpilwości,
      które miałam zanim zaszłam w ciążę nie są już tak wielkie. Wtedy to było jak
      skok do bardzo głębokiej wody dla kogoś, kto nigdy nie skakał i wie, że z
      pływaniem średnio. Początki macierzyństwa też nie było najłatwiejsze. Finansowo
      samobójstwo by to może nie było. Kariery też bym nie poświęciła, bo takowej nie
      robię, ale dalej NIE WIEM...
      • sylwiawm Re: Drugie dziecko 22.04.06, 21:30
        Mi ostatnio pojawiają się takie myśli. Na razie to nic poważnego. Dopiero jak
        te myśli zamienią sie w pragnienie drugiego dziecka to fakt, że nie stać na
        drugie dziecko przestanie mieć znaczenie. Wtedy zdrowy rozsądek zaczyna mieć
        mniejsze znaczenie od tego pragnienia. Wiem, że teraz są takie czasy, że dla
        wielu to raczej luksus posiadanie drugiego dziecka, bo chcemy, aby miało
        wszystko, aby nas było stać choćby na te pieluchy, które są piekielnie drogie,
        nie mówiąc już o reszcie. To bardzo trudny wybór. Ja bym chciała mieć trójkę,
        ale w tych czasach to na takie rodziny już patrzy się inaczej. Jeszcze troche,
        albo może i już w naszym kraju będzie model rodziny 2+1. Nie mówię, aby
        rozmnażać się jak króliki, ale fajnie by było gdyby pieniądze nie decydowały o
        tym ile chcemy mieć dzieci.
        • pampeliszka Re: Drugie dziecko 23.04.06, 08:47
          A ja tez sama nie wiem. Z jednej strony przekonuje mnie model mojej siostry,
          gdzie starsza corka juz za rok spada na studia i beda ja widywac pewnie raz w
          miesiacu, za to druga jest jeszcze przed gimnazjum, wiec wciaz z nimi. Z drugiej
          strony, Malgol juz dobrze spi w nocy, nie jest jakos szczegolnie meczacy, zycie
          jest strasznie fajne, nie wiem, czy tak latwo sie mi bedzie od nowa zdecydowac
          na ciaze i te trudne poczatki (Wiolka, mam jak Ty). I fajnie byloby za jednym
          zamachem przez to przejsc, ale po co sie meczyc i robic to na sile, skoro
          chwilowo nie mam ochoty, do tego nie wiemy, czy zostaniemy w Czechach, czy
          wrocimy do Krakowa... Chyba wole poczekac ze 4 lata, zeby Malgol juz sam mogl
          sie soba zajac choc przez chwile, a nam sie sytuacja wyjasnila. Chcialabym miec
          drugie dziecko przed 35 rokiem zycia, zobaczymy, jak to wyjdzie.
          • miodzio_k Re: Drugie dziecko 23.04.06, 11:06
            ja też bym chciała drugiego dzieciaczka, ale targają mna te same uczucia co wami
            tzn. co z tą dzieloną miłością i dzielonym czasem. I jak popatrze na mojego
            Orzeszka to żal mi, że będę musiała zabrać jej czas by dać go maluszkowi. Ale
            też chcaiłąbym tą przygodę przeżyć na nowo. Ja jestem drugim dzieckiem moich
            rodziców. I choć mi poświecano mniej czasu niż siostrze - mama rozkręcała firmę
            więc zajmował się mną głównie tato i babcia - to właśnie moja siostra czasem ma
            "żzl" że to ja jestem ulubienicą, że ona zawsze czuła się opuszczona, że ona
            zawsze musiała wszystko sama. Ale to jej rodzice poświęcali czas przez całe 4
            lata non stop - mama nawet zabierała ją do WC bo on nigdzie sama nie zostala.
            Nie chcę aby takie uczucia wykiełkowałay w Orzeszku. Może dlatego moja siostra
            nie chce więcej dzieci, jedno jej wystarcza. A ja CHCĘ! Tylko trochę się boję!
        • ezrapound Sylwiam 23.04.06, 09:13
          Masz racje, nie powinno być tak, że względy finansowe uniemożliwiają posiadanie
          upragnionego dziecka. Ale tego pragnienia to Ci zazdroszczę - nie czułam go za
          pierwszym razem, nie poczuję i teraz. Chciałabym móc tak po prostu powiedzieć -
          "chcę mieć drugie dziecko" i koniec. Niestety instynkt macierzyński pojawia
          się u mnie dopiero PO urodzeniu dziecka (i to wcale nie natychmiast).
          • mooh Ezra 23.04.06, 09:33
            Mam tak samo. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez Zosi, ale początki nie
            były łatwe. Nie doznałam nagłego przypływu uczuć macierzyńskich, gdy
            przyniesiono mi dziecko. Ciąża była planowana, ale pierwsze tygodnie były
            koszmarne i to wcale nie z powodu samopoczucia fizycznego.
            • ezrapound mooh, 23.04.06, 10:38

              • ezrapound Re: mooh, 23.04.06, 10:41
                Kliknęło się i wysłałam puste. A więc czułyśmy się podobnie - dla mnie pierwsze
                dwa miesiące były właściwie koszmarem emocjonalnym. Nie cieszyłam się i czułam
                się winna z powodu tego braku radości. Kochałam to małe, bezbronne stworzonko,
                ale często chciałam od niej uciec na koniec świata. Myślę sobie tylko, że przy
                drugim dziecku byłoby już łatwiej. Po pierwsze - ten wielki przewrót -
                narodziny pierwszego dziecka - mam już za sobą. Po drugie wiem, że ten
                najtrudniejszy okres naprawdę szybko mija. Znamienne jest to, że przez pierwsze
                miesiące życia J wogóle wykluczałam możliwość posiadania następnego dziecka -
                teraz już nie wykluczam.
                • mmala6 Re: mooh, 23.04.06, 14:09
                  my postanowilismy, ze chcemy aby drugie dziecko urodzilo sie jak Matek bedzie
                  mial 3,5 - 4 latka.Roznica nie za mala i nie za duza.Mala roznica wieku nie
                  wchodzi w gre ze wzgledu na mnie, chce sie poswiecic calkowicie Mateuszowi i
                  miec przyjemnosc z macierzynstwa a nie 'szarpac' sie z jednym zabkujacym i
                  drugim z kolkami.Takze czysty egoizm oraz, nie ukrywam, kasa.Nie nalezymy do
                  ludzi oszczednych niestety i wydajemy wiecej niz maz zarabiawinknie bede tu
                  rzucac liczbami ale nas naprawde nie byloby stac na drugie dziecko.Wiec dajemy
                  sobie troche czasu na rozruch finansowy.
                  W przypadku gdy coreczka Ola (hehehe) pojawi sie gdy Matek bedzie mial 4 latka,
                  to dziada wysle do przedszkola a ja bede miala czas dla malejsmiletak to sobie
                  wykombinowalam.
                  Moja kuzynka ma syna, ktory ma 5lat i coreczke co ma 16 m-cy.Bardzo fajny uklad
                  bo synek jest bardzo samodzielny i nie wymaga calodobowej obslugi, chodzi do
                  przedszkola a kuzynka rozkoszuje sie spacerami z coreczka.
                  Ja tez tak chcesmile
                  Aha, to ze bedzie drugie dziecko nie podlega dyskusji.Ja mam brata i sobie
                  chwale (7 lat roznicy), moj maz jedynak i tym bardziej nie chce aby Mateusz
                  podzielil jego los.
                  No i z psychologicznego punktu widzenia uklad 2+2 ( lub 2+) jest zdrowszy i dla
                  dzieci i dla rodzicowsmile
                  • ezrapound Mmala!!! 23.04.06, 14:59
                    Wyjaśnij, proszę, dlaczego 2+2 jest lepszym rozwiązaniem z psychologicznego
                    punktu widzenia. To ciekawa kwestia.
                    Co do różnicy wieku 3-4 latka - nie obawiasz się, że starsze dziecko w tym
                    wieku może być bardzo zazdrosne o konkurencję? Myślisz, że dzieciaki z taką
                    różnicą wieku będą umiały potem bawić się ze sobą? Bo ostatnio ktoś mi mówił,
                    że to najgorszy układ z możliwych. Starsze kuma już na tyle dużo, że poczuje
                    się "zdetronizowane", a jest na tyle małe, że nie da się zaapelować do rozsądku
                    i uczuć wyższych. Czy jako psycholog myślisz, że może coś w tym być, czy bujda?
                    A brata masz starszego, czy młodszego?
                    • xemm1 Re: Ezra 23.04.06, 15:44
                      raczej nie zgodziłabym się z opinią, że różnica 3-4 lata to najgorszy układ,
                      otóż mam brata 4,5-lata starszego ode mnie i uwierz mi na każdym etapie naszego
                      życia zawsze jesteśmy razem smile Super się dogadujemy! A gdy się urodziłam, mój
                      brat był niesamowicie opiekuńczy i troszczył się o mnie, a nawet zmieniał mi
                      pieluchy!!!
                      Myślę, że to kwestia podejścia rodziców...
                      • pampeliszka Re: Ezra 23.04.06, 17:23
                        Ezra, podobno najbardziej egoistyczne stworzenie na swiecie to jest 2-letnie
                        dziecko...Tak twierdzil moj szwagier, po zajeciach z psychologii rozwojowej
                        zdaje sie. Sama mialam przyjemnosc obserwowac w Norwegii parę 2-latek+ 3 m-czna
                        dziewczynka, cos potwornego.
                        Jestem za wersja Mmali, tez mam nadzieje, ze tak u nas wyjdzie i ze zmieszcze
                        sie przed 35 rokiem. Z drugiej strony, moja mama urodzila mnie gdy miala 40 lat,
                        wiec sie nie bede az tak bardzo tym przejmowac.
                        • ezrapound Pam, 23.04.06, 19:24
                          a wiesz, że ja też jestem bardzo późnym dzieckiem? Ale dla mnie granica 35 jest
                          raczej nieprzekraczalna. Za dużo naczytałam się o częstotliwości występowania
                          wad genetycznych u dzieci urodzonych później i pewnie bardzo bym się
                          denerwowała (chociaż to nie jest do końca racjonalne - tak jakby wiek 34
                          gwarantował mi jakieś większe bezpieczeństwo). Poza tym, chociaż bardzo kocham
                          moją mamę, to różnica wieku między nami (prawie 40 lat) jest sporym problemem.
                          Nigdy nie umiałyśmy się przyjaźnić, chociaż chętnie sobie nawzajem pomagamy.
                          • mmala6 Re: Pam, 23.04.06, 22:01
                            co do roznicy wieku pomiedzy rodzenstwem, to tak jak dziewczyny napisaly,
                            kwestia podejscia rodzicow.Kazda roznica wieku ma swoje plusy i minusy, podobnie
                            jak w ogole posiadanie dwojki dzieci ma plusy i minusy, podobnie jak posiadanie
                            dziecka w ogolewink (przypominijcie mi jakies minusy...aaaa...brak wyspania siewink).
                            Moj brat jest o 7 lat mlodszy ode mnie i jak sie urodzil to bylam zazdrosna jak
                            diabli.Nie da sie tego uniknac, jest to normalny zdrowy samozachowawczy odruch
                            kazdego czlowieka, dziecka tym bardziej.Ale po to ma madrych wspierajacyh
                            rodzicow aby przez etap pojawienia sie nowego czlonka rodziny przeszlo
                            bezbolesnie.Mnie sie udalo, choc, poniewaz bylam duza, pamietam do dzis ze mama
                            scierala jablko dla mnie i dla brata, ze dawala mi jesc z butelki, hehewinkale i
                            przeszlo mi dosc szybko i potem bronilam brata wlasna klatawink

                            Model 2+2 lub wiecej jest lepszy dla dziecka poniewaz uwaga rodzica nie skupia
                            sie tylko na nim jednym.I o ile na poczatku jest to fajne to bardzo latwo
                            przedobrzyc (oczywiscie uogolniam, bo sa fantastycznie wychowan jedynacy)i
                            wychowac istote albo egosityczna nastawiana na branie albo jednostke
                            'uszkodzona' psychicznie przez nadmierne oczekiwania rodzicow.Jedynak staje sie
                            'koniem wyscigowym' (pojecie psychologiczne, nie smijecie sie)ktory ma spelniac
                            wszelkie nieosiagnieta marzenia rodzicow np mama marzyla aby byc baletnica, wiec
                            na sile wysyla corke na balet, tato ma firme i od wieku przedszkolnego
                            'skazuje' syna jedynaka, ze kiedys przejmie ow interes rodzinny.Przy jednym
                            dziecku mimowolnie uwaga, emocje, uczucia, pieniadze etc ogniskuja sie na nim
                            jednym a dziecko po prostu nie daje rady wszystkiemu podolac i udzwignac tego,
                            co rodzice sobie dla niego wymyslili.Wyrasta wiec na czlowieka niepewnego
                            siebie, bojacego sie marzyc i miec wlasne zdanie albo wprost przeciwnie odwraca
                            sie od rodzicow aby po swojemu budowac wlasne zycie.Poza tym rodzice bardzo
                            czesto oczekuja, ze dziecko sie nim zajmie na starosc.Jak jest jedno dziecko to
                            z gory wiadomo kto POWINIEN zajac sie rodzicem czy rodzicami za te 50lat.
                            Dlatego dla, nazwijmy to, rownowazni dobrze jest miec drugie dziecko.Dzieci ucza
                            sie dzielenia, dawania a nie tylko brania, wspolzycia w grupie, tolerancji, tego
                            ze czasem trzeba ustapic a czasem postawic na swoim, tego jak walczyc o swoje
                            prawa, wspolpracowac etc.To taka probka mini spoleczenstwa, ktora bardzo ulatwia
                            wkroczenie w prawdziwa grupe spoleczna jak np szkola.
                            No ten slodki ciezar milosci rodzicow dzieli sie na pol.
                            Sytuacja mojego meza jest klasycznym przykladem jak mozna schrzanic wychowanie
                            jedynaka.Wymyslili sobie, ze bedzie taki i taki, ze bedzie robil to co oni sobie
                            dla niego wymsylili, bo oni 'wiedza najlepiej co jest dla niego dobre', bo maja
                            go jedynego, w niego wlozyli wszelkie nadzieje i marzenia (czy raczej wymysly) i
                            jak on sie temu przeciwstawil to jest najgorszym synem na swiecie, bo 'my Tobie
                            wszystko dalismy, a Ty sie teraz tak odwdzieczasz'.Jestem pewna, ze gdyby moj
                            maz mial rodzenstwo jego rodzice nie traktowaliby go jak wlasnosci, ktora mozna
                            ustawiac dowolnie wg wlasnego widzimisie.A mojemu mezowi lepiej by sie zylo, bo
                            czasem czepialby by kogos innego poza nimwink
                            • tata_olka Re: Pam, 23.04.06, 22:16
                              Gratuluję ci mmala tego męża ...
                            • mooh Mmala 23.04.06, 22:18
                              To, co napisałaś o jedynakach i ich relacjach z rodzicami jest bardzo
                              prawdziwe. Jestem jedynaczką, którą tata się kompletnie nie interesował, za to
                              mama i jej dwie siostry wręcz za bardzo. Mam uraz do sytuacji, w których
                              opiekunowie próbują w jakiś sposob dziecko definiować. Ja była biedną,
                              nadwrażliwą, chorowitą mimozą. Moim zadaniem było zapewniać ujście niespożytym
                              instynktom opiekuńczym mojej mamy. Żeby nie dać się zwariwać, obrosłam w grubą
                              skorupę i zamknęłam sie we własnym świecie. Do tej pory muszę zdzierać z siebie
                              tę skorupę.
                              • kubona Re: Mmala 23.04.06, 22:28
                                a ja na pewno będę miała jeszcze dzieci. nie teraz, za rok lub dwa. róznica
                                wieku nie jest ważna znaczy nie zastanawiałam się nad tym nigdy. choć
                                najbardzie tochciałabym zalożć rodzinny dom dziecka, lub rodzinę
                                zastępczą.....i mieć tych dzieci do wolismile ale to w dalekiej przyszłości.
                                • tata_olka Re: Mmala 23.04.06, 22:37
                                  kubona, to mniej więcej tak jak ja
                                  • kubona Re: Mmala 23.04.06, 22:46
                                    ale na razie pracuję nad przekonaniem Mariusza do tego pomysłu, bo on pochodzi
                                    z innego świata niż ja.

                                    tato_olka, tak przy okazji, mam problem z programem
                                    do zgrywania zdjęć -dołaczonym do aparatu. wcześniej go instalowała, i było
                                    oki, teraz po formacie dysków nie mogę go uruchomić. czy jest taka opcja,że
                                    zablokowana jest jakaś funkcja w Xp? czy to co na płycie można zainstalowąc
                                    tylko raz? aaaa kodak easyShare
                              • mmala6 Re: Mmala 23.04.06, 22:31
                                no wlasnie.A czesto jest niestety tak, ze schematy sa powielane, bo po prostu
                                nie ma sie innego wzrorca.
                                Wierze, ze jestes tego swiadoma i z Klusia nie postapisz tak jak z Toba Twoja
                                mama, bo sama widzisz jakie sa tego skutki.Tak samo jak moj maz nie postapi z
                                Mateuszem tak jak jego ojciec z nim.
                                Oczywiscie moglas byc zbuntowana corka, ktora ucieka z domu, daje sobie w zyle
                                zeby zapomniec, ma dziecko z przygodym facetem i laduje w Domu Samotnej Matki.
                                • mooh Re: Mmala 23.04.06, 22:40
                                  mmala6 napisała:
                                  > Oczywiscie moglas byc zbuntowana corka, ktora ucieka z domu, daje sobie w zyle
                                  > zeby zapomniec, ma dziecko z przygodym facetem i laduje w Domu Samotnej Matki.

                                  Ależ, Mmala, aj JESTEM zbuntowaną córką, która - wyobraź sobie - lubi swojego
                                  męża, kocha go i bardzo szanuje, zamiast traktować jak piąte koło u wozu.
                                  Powinnam wynieść z domu przekonanie, że każdy facet to drań, powinnam zostać
                                  przez jakiegoś porzucona i dołączyć do grona cierpiętnic. A ja mam fajnego
                                  męża, którego jednak moja mam nie za bardzo akceptuje. Właściwie nic
                                  konkretnego nie może mu zarzucić, ale chyba nie podoba jej sie, że ten człowiek
                                  nie wpadł w jej matczyne ramiona z okrzykiem MAMO na ustach i nie dał z
                                  adoptować do nowej rodziny.
                                  • mmala6 Re: Mmala 23.04.06, 22:54
                                    To ze jestes taka a nie inna, zawdzieczas zapewne wielkiej ciezkiej pracy nad
                                    soba.Moj maz mial i ma podobnie.On nadal pracuje nad soba, choc widze ze ma dosc
                                    i czasem nie daje rady.Dobrze, ze ma zone psychologawink
                                    U nas sytuacja jest podobna, tyle ze ja jestem na miejscu Twojego meza.Niestey
                                    nie sprostalam oczekiwaniom rodzicow mojego meza.Na szczescie sprostalam
                                    oczekiwaniom meza, a moze on wybral mnie wlasnie dlatego ze jestem taka a nie
                                    inna, tzn taka, ktora nie spodobalaby sie jego rodzicom.Troche to zagmatwane ale
                                    czasem czlowiek nieswiadomie tak wlasnie sobie zycie uklada, zeby wszystkie
                                    puzzle do siebie pasowaly.
                                    • mooh Re: Mmala 23.04.06, 23:12
                                      Miałam ułatwione zadanie z poszukiwaniem mężczyzny, który nie zostanie
                                      zaakceptowany, ponieważ żaden mężczyzna nie miała szans na akceptację. Kryteria
                                      są niespełnialne. Musiałby być wysoki, ale niski; zimny, ale ciepły; szczupły,
                                      ale przy kości; musiałby być łagodnym brutalem; palącym, ale bez nałogów ...
                                      • mmala6 Re: Mmala 23.04.06, 23:19
                                        masz racje.Moj maz twierdzi, ze 'oni zawsze beda niezadowoleni' bo ja sie
                                        jeszcze na poczatku przejmowalam, chcialam zeby bylo dobrze ale i tak bylo zle.
                                        'Oni byliby zadowoleni jakbym siedzial u nich w tym malym niebieskim pokoiku,
                                        ktory, jak nie omieszkaja przy kazdej okazji wypomniec, specjalnie dla mnie
                                        wyremontowali.Mowiliby mi co mam robic, sprawdzali moja korespondencje i
                                        skrzynke odbiorcza w telefonie.Mama bylaby szczesliwa jakby sie rozwiodl bo
                                        mogalby powiedziec 'widzisz synu, masz tylko nas na swiecie a taki byles dla nas
                                        niedobry' a ojciec jakbym musial go blagac o pieniadze, bo wtedy mieliby nade
                                        mna kontrole, wladze i musialbym ich sluchac'.
                                        Nie, na pewno Matek bedzie mial rodzenstwo.Nie chce aby bylo nawet mikroskopijne
                                        ryzko,ze bedziemy podobnymi rodzicami.
                                        • mooh Re: Mmala 23.04.06, 23:24
                                          Mój mąż też sie na początku starał, ale szybko załapał, że tego konkursu nie
                                          można wygrać i odpuścił. To chyba moją mamę najbardziej mierzi.
                                          • mmala6 Re: Mmala 23.04.06, 23:27
                                            podobnie jak moja tesciowa."Ja jej (czyli mnie) serce na dloni a ona nie chce do
                                            mnie na tydzien przyjechac"i obraza majestatu.To bylo jak jeszcze byly JAKIES
                                            relacje.Teraz nie ma zadnych.
                                            • mooh Re: Mmala 23.04.06, 23:30
                                              Ja podziwiam mojego męża za cierpliwość, bo u nas , z racji wspólnego
                                              mieszkania, jakieś relacje być muszą. Czasem się tylko obawiam, że któregoś
                                              dnia mama palnie coś głupiego od niechcenia i wtedy się wyleje za kilka lat
                                              wstecz.
                                              • mmala6 Re: Mmala 23.04.06, 23:39
                                                a ja sie obawiam co bedzie za parenascie lat, jak ktores z tesciow zostanie
                                                samo, bedzie niedolezne i trzeba sie bedzie nim/nia zajmowac.
                                                • ezrapound Re: Mmala 24.04.06, 07:43
                                                  No, to wizję jedynactwa roztoczyłyście bardzo pesymistyczną. A ja powiem tak.
                                                  Mam dwie dużo starsze siostry. Między nimi jest niewielka różnica wieku, około
                                                  2 lat (ja przyszłam kilkanaście lat później i chowałam się, w zasadzie, jako
                                                  jedynaczka). Moje siostry przez całe dzieciństwo i młodość nienawidziły się
                                                  serdecznie. Dopiero w dorosłym życiu nauczyły się jakoś się dogadywać, ale
                                                  przyjaźń to to nie jest. Mój mąż ma starszą siostrę, którą kocha, za to ta
                                                  siostra uciekła przed nim (i całą swoją rodziną) na drugi koniec świata.
                                                  Posiadanie młodszego brata wspomina jako największy koszmar swojego dzieciństwa
                                                  i bardzo nie chciała więcej niż jednego dziecka (ułożyło się inaczej).

                                                  Mam dwie przyjaciółki: jedna z nich ma starszą siostrę, druga jest jedynaczką.
                                                  Ta, która ma siostrę, jest bluszczem, jej przyjaźń jest zachłanna i toksyczna.
                                                  Ma wobec świata postawę roszczeniową, uważa, że wszyscy mają obowiązek jej
                                                  pomagać. Ta, która jest jedynaczką, jest dojrzałą, dobrą osobą. Potrafi dawać,
                                                  ale nigdy się nie narzuca. Cieszy się z przyjaźni, ale jej nie wymaga, nie
                                                  spodziewa się, że będzie się na każde jej zawołanie, dlatego potrafi docenić
                                                  to, co się jej daje.

                                                  Mmala, w swoim wcześniejszym poście wspomniałaś też, że posiadanie więcej niż
                                                  jednego dziecka jest korzystne dla rodziców - mogłabyś napisać o tym coś
                                                  więcej? To mnie bardzo zaciekawiło. Tak, te wszystkie argumenty o egoistycznym
                                                  i skomplikowanym jedynaku (w przeciwieństwie do altruistycznie nastawionych
                                                  osób wychowujących się w większej rodzinie) są dość dobrze znane. Jednak, jak
                                                  sama przyznajesz, są to tylko pewne uogólnienia.

                                                  Co do złych stron posiadania dziecka wogóle - moim zdaniem jest ich mnóstwo -
                                                  niewyspanie, brak czasu, brak wolności. Zazdroszczę Ci, że o nich nie pamiętasz.

                                                  Ezra (Mama Królewny ur. 24 czerwca 2005)

                                                  Moja Krolewna ma…
                                                  • pampeliszka Re: Mmala 24.04.06, 07:56
                                                    Ale sie fajna dyskusja rozwinela.
                                                    Ja sama mam az 4 rodzenstwa, oni wszyscy rok, dwa obok siebie, a ja ponad 15 lat
                                                    pozniej.Ale to ja najlepiej sie dogaduje z druga z kolei siostra, odkad poszlam
                                                    na studia i troche doroslam. Dziecinstwo bylo boskie, bo wszyscy mnie
                                                    rozpieszczali, niemal jak jedynaczke, hehe.
                                                    Kiedy lezalam w ciazy z Malgosia i umarl moj tata, ja 400 km od rodzicow, nie
                                                    moglam jechac na pogrzeb, nie moglam mamie w zadem sposob pomoc, to wtedy zdalam
                                                    sobie sprawe z tego jakim blogoslawienstwem jest rodzenstwo, ktore sie wszystkim
                                                    zajelo i znalazlo jeszcze sile zeby i mnie wesprzec na odleglosc.Miedzy innymi
                                                    dlatego nie chce, zeby Malgos byla jedynaczka. Sama chcialabym miec 3 dzieci,
                                                    ale watpie, czy to sie uda.
                                                  • mooh Streotypy o jedynactwie 24.04.06, 09:05
                                                    uważam za bzdurne. Jako jedynaczka, żona jedynaka, przyjaciółka, koleżnaka i
                                                    znajoma wielu jedynaków, nie uważam, by egoizm występował w tej grupie w
                                                    większym nasileniu, niż wśród osób posiadających rodzeństwo. Mamy może nieco
                                                    silniejszą potrzebę posiadania własnej przestrzeni, nieco szerszy margines
                                                    prywatności, co niektórzy mogą odbierać jako niechęć do ludzi. Większość
                                                    jedynaków ma problem z asertywnością i walką o swoje. Ale nie jest to chyba
                                                    reguła.
                                                    Nie chciałam roztaczać jakiejś straszliwej wizji jedynactwa. Napisałam tylko o
                                                    własnych doświadczeniach, dla których fakt, że jestem jedynaczką ma pewne
                                                    znaczenie. Pewne - nie znaczy całkowicie negatywne. Paradoksalnie, całe
                                                    szczęście, że nie mam brata, bo byłby on bardzo nieszczęśłiwym człowiekiem.
                                                    Moja mama chciała mieć dziecko, pod warunkiem, że będzie to dziewczynka. I ma.
                                                    Ale gdyby los spłatał jej figla i dał syna, to biedny chłopak musiałby całym
                                                    życiem wynagradzać jej swój "feler". Nie wspomnę o układzie córka i syn. Trzeba
                                                    wielkiego charakteru, by wznieść się ponad animozje zasiane przez rodziców
                                                    faworyzujących jedno z rodzeństwa, kosztem drugiego.
                                                    Chciałabym, żeby Zosia miała rodzeństwo, żeby rozlać moją miłość na dwoje (lub
                                                    troje). Mnie miłość mamy i jej sióstr nieco przytłoczyła. Za dużo, jak na jedną
                                                    osobę. Myślę, że dla mojej mamy ten układ też nie jest zdrowy. Gdyby mi sie coś
                                                    stało, uznałaby, że nie ma po co żyć. Ciężko jest być jedynym celem w życiu
                                                    swoich rodziców.
                                                  • ezrapound Mooh, 24.04.06, 17:38
                                                    Teraz do mnie lepiej dotarło to, co napisałaś. Wygląda na to, że lepiej mieć
                                                    rodzeństwo. Ale zdecydować się na drugie dziecko tylko dlatego, że tak będzie
                                                    lepiej dla mojej córeczki? Jejku, tak bardzo chciałabym po prostu poczuć ten
                                                    zew.
                                                  • wiolkak Re: Mmala 24.04.06, 09:09
                                                    u mnie jest podobnie, moja mama mnie urodziła jak miała skonczone 40 lat,
                                                    rodzenstwo jest ode mnie starsze o 15 i 17 latsmile
                                                    jestem wiec taką pseudo jedynaczką, poniewaz jak sie urodziłam to oni byli już
                                                    w internatach, a w weekendy niechetnie się mną zajmowali ze zrozumiałych
                                                    względówwink
                                                    Mimo małej róznicy wieku, nigdy nie bylo miedzy nimi szczególnie bliskiej
                                                    więzi, w tej chwili lepiej żyją ze mna niż ze sobą.
                                                    Posiadanie rodzeństwa tak naprawdę okazało sie zbawieniem w momencie, kiedy
                                                    zmarli nasi rodzice, zamieszkalam z bratem i to z nim jestem bardzo zżyta, w
                                                    zasadzie wraz z żoną zastąpili mi matkę i ojca, a ich dzieci są dla mnie jak
                                                    prawdziwe rodzeństwo.
    • izka_74 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 09:59
      Między moimi chłopakami jest prawie 9 lat różnicy i - powiem szczerze - jestem
      tym zachwycona smile Nie wiem, jak się to dalej będzie układać, ale narazioe mogę
      dawać każdemu z nich to, czego najbardziej potrzebuje na swoim etapie rozwoju,
      nie ma zazdrości ani problemów z odrzuceniem. Już myślę o następnym dziecku za
      jakieś 5-6 lat, jak nas będzie stać smile
      A między mną a moim bratem było 3 lata różnicy i nigdy się za dobrze nie
      rozumieliśmy, raczej walczyliśmy całe dzieciństwo a jako taki kontakt
      nawiązaliśmy jako osoby dorosłe.
      Z kolei ma najbliższa przyjaciółka ma synka 2-letniego i niedawno urodziła
      drugiego i przeżywa nieustanny koszmar - rozmawiając z nią dziękuję
      najwyższemu, że mnie to nie spotkało smile
      • kangur4 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 13:29
        Kurczę, trochę mi niezręcznie, ale przyglądając się temu wątkowi cały czas
        zbierałam się do napisania postu o dużej różnicy wieku między rodzeństwem.
        A chciałam tą dużą różnicę wieku miażdżąco skrytykować.

        Izka, proszę, nie traktuj tego jako osobistej wycieczki, ale ja, jako starsza o
        10 lat siostra młodszego o 10 lat brata mam zgoła inne doświadczenia.

        Wiem, że wielu rodzicom takie rozwiązanie wydaje się idealne - starsze się
        samoobsługuje, wiele rzeczy mozna mu wytłumaczyć a nawet (albo i przede
        wszystkim)zaangażować do pomocy przy młodszym. Po prostu idylla.

        Niestety z punktu widzenia tego starszego, a szczególnie, jeśli jest to
        dziewczynka, sprawy nie wyglądają tak różowo.
        Moi rodzice nie są tradycjonalistami (pod żadnym względem), ale jakoś nie udało
        im się uniknąć stereotypowych zachowań. Ponieważ byłam dziewczynką, starszą,
        mądrzejszą, nadzwyczaj samodzielną i rozsądną (tak, tak, nawet jedynaki mogą
        być takie) moi rodzice z góry założyli, że pewne rzeczy po prostu rozumiem i
        przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza. Błąd.
        Pamiętam, że na początku byłam niezmiernie podekscytowana. Kiedy zbliżał się
        mamy poród, uroczyście uprałam wszystkie ubranka wszystkiech moich lalek,
        poprasowałam i schowałam głęboko do szafy - wiedziałam, że czas zabawy lalkami
        już się definitywnie skończył i że wkraczam w nowy etap życia. Niestety po
        jakims czasie rzeczywistośc zaczęła skrzeczeć.
        Byłam dużą dziewczynką i w przeciwieństwie do dwu, trzy czy czterolatków
        doskonale pamiętałam jak było przed narodzinami mojego brata. I po pierwszej
        euforii, która minęła, bardzo długo przystosowywałam się do nowej sytuacji. Nie
        ma o czym mówić - świat spadł mi na głowę. A najgorsze w tym wszystkim jest to,
        że taki dwu, trzy czy czterolatek może w zasadzie bezkarnie wyrazić swoją
        złość, zazdrość i frustrację. Dziesięciolatka, która ma choć trochę oleju w
        głowie - już nie. Wie, że nie wypada, wie już jak bardzo słowa potrafią ranić,
        więc milczy. A jeszcze u mnie zbiegło się to z okresem dojrzewania (byłam z
        tych szybkozakwitających). Naprawdę wspominam to fatalnie. A jak jeszcze dodam,
        że do narodzin brata byłam trochę córeczką tatusia... Ech, szkoda gadać.

        Kocham bardzo mojego brata, szczególnie, że jest bardzo fajnym młodym
        człowiekiem (dobrze go wychowałam, skubańca) ale cały czas nasz kontakt nie
        jest typowo bratersko-siostrzany. On raczej traktuje mnie jak zastępczą mamę.
        No, ostatnio trochę się polepszyło, bo mój brat wkroczył w świat dorosłych,
        zaczął pracowac, zarabiać nawet jakies pieniądze, więc dystans się zmniejsza.
        Ale cały czas myślę, że tego dystansu nie będzie dopiero wtedy, kiedy ja będę
        miała 40, a on 30 lat.

        Matylda też, siłą rzeczy będzie czyjąś starszą siostrą. Teraz mam idee fixe -
        nie dopuścić aby choć przez chwilę czuła się z tego powodu poszkodowana. I
        wiem, że to nie będzie takie proste, bo pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.

        • izka_74 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 13:38
          Kanur - znam ten ból, bo sama byłam starszą siostrą a z powodu głębokiej
          dysfunkcjonalności mojej rodziny musiałam bardzo szybko wydorośleć i to w
          całkiem poważnym zakresie. Na dodatek nikomu nie mogłam się pożalić i wyrosłam
          na klasycznego "bohatera rodziny". I różnica wieku nie miała tu nic do rzeczy,
          raczej inne okoliczności.
          Ponadto tutaj ma ogromne znaczenie różnica płci - chyba. U nas w domu Mati
          niewiele musi robić w związku z posiadaniem młodszego brata (poza tym ma kilka
          obowiązków domowych, ale miał je i przed narodzinami), nawet sam się wyrywa,
          aby robić więcej. Mamy dobry kontakt i zdaje się, że jakiejś traumy nie
          przeżywa. A że wkracza w wiek, gdy chce być bardziej samodzielny, to tym lepiej
          się składa, że zeszło z niego trochę naszej uwagi smile A dawać mu młodego do
          opieki na podwórko też nie zamierzam, może więc jakoś to przeżyje wink
          Generalnie chyba więc nie ma jednego najlepszego schematu, co nie zmienia
          faktu, że róznicy wieku mniejszej niż 3 lata bym nie chciała, z czystego
          egoizmu i troski o własne zdrowie psycho-fizyczne wink
          • mmala6 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 13:51
            nie ma zlotego schematu.Bo jak widzcie kazda z nas potrafi rzucac jak z rekawa
            przykladami plusow duzej roznicy wieku i minusow malej czy odwrotnie.Opierajac
            sie na wlasnych doswiadczeniach i przemyslaniach kazda decycyduje sama a potem
            jak juz drugi potomek jest na swiecie, to pozostaje 'tylko' zorganizowac
            wszystko od nowa i starac sie nie powielac bledow rodzicow, jezeli takowe byly i
            nas uwieralysmile
            • kangur4 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 14:10
              Masz rację Mmala, nie ma ideałów. I rację ma Izka, że u mnie różnica płci
              zagrała najistotniejszą rolę.

              Ja cały czas podtrzymuję gotowość zajścia w ciążę pod koniec tego roku -
              jeszcze tylko wakacje - potem znów z dwa lata nie będę mogła nurkować crying, a
              potem chyba jakoś zaczniemy...

              Aczkolwiek ostatnio wyrwało mi się, że powinniśmy sobie z mężem kupić rowery,
              bo M juz jest na tyle duża, że może jeździc na siodełku, a nasze nowe
              mieszkanie jest w przepięknej okolicy, idealnej na rowerowe wycieczki - Wisła,
              Powsin, Konstancin... No i ZONK... Nie będzie rowerów, nie będzie wycieczek,
              będą pieluchy i spacery z wózkiem i wierzgającą i parskającą jak źrebak
              trzylatką... Trochę mi żal...

              • mooh Re: Drugie dziecko 24.04.06, 14:19
                kangur4 napisała:

                > Nie będzie rowerów, nie będzie wycieczek, będą pieluchy i spacery z wózkiem i
                wierzgającą i parskającą jak źrebak trzylatką... Trochę mi żal...
                >
                > Jak patrzę na mojego pięknego górala z amortyzowanym widelcem, moje rękawice
                i kask, to aż mnie rwie. Na dodatek pogoda jak marzenie... Ale Klucha właśnie
                zapałała miłością do cyca i siłą rzeczy znowu jestem na smyczy.
    • kura17 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 14:48
      my raczej nie mozemy sobie pozwolic na zbyt duza roznice wieku...
      mojemu mezowi w tym roku stuknela 40-tka, ja za rok bede miec 35... i tak juz
      dosc pozno na dzieci, a chcialoby sie miec trojeczke...
      z drugiej strony chielibysmy, by kurczak mial troche czasu "tylko dla siebie"...
      myslelismy o roznicy wieku ok 3 lat, pewnie trzeba by zaczac sie starac pod
      koniec tego roku, bo w naszym wieku, to nie wiadomo, ile nam to zajmie...

      ``````````````````
      kurczak: 03.03.05
      • agga_27 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 16:15
        No to Kura będziemy sie starac o drugiego dzidziusia w tym samym czasie smile Choc
        mój mąz ostatnio stwierdził - podczas pewnego wiosennego spaceru gdzie Julka
        była wyjątkowo grzeczna- że jest juz gotowy na drugie dziecko. No cóż tylko, że
        ja jeszcze nie jestem, to zbyt mała różnica wieku, oczyma wyobraźni widziałam
        już siebie z dwójką rozwrzeszczanych dzieciaków na rękach (Julka non stop domaga
        się bycia u mnie na rękach), a jeszcze wczesniej z brzuchem i Julką na rękach.
        Co to, to nie! Idealna byłaby z mojego punktu widzenia różnica 2,5-3 lat, a więc
        tak mniej wiecej starania trzeba by zacząć pod koniec roku właśnie. W
        przeciwieństwie do Mmalej, ja wolałabym uniknąć sytuacji, kiedy starsze dziecko
        idzie do przedszkola kiedy rodzi się młodsze, starsze mogłoby poczuć się wtedy
        odrzucone. A tak Julka pójdzie do przedszkola gdy będzie miała 3,5 roku, więc
        zdąży posiedzieć w domu ze mną i drugim dzieciaczkiem. Tak to sobie perfidnie
        zaplanowałam, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. W każdym razie rodzeństwo dla
        Julki jest dla mnie sprawą oczywista, sama mam 4 rodzeństwa (dwóch starszych
        braci (o 6 lat i o 3 lata), młodszą o 2 lata siostrę i młodszego o 3 lata
        brata), i nie wyobrażam sobie, aby Julka mogła być jedynaczką.
        • ezrapound Płeć 24.04.06, 17:41
          To jest refleksja, która już wcześniej przyszła mi do głowy, a którą Wasze
          posty potwierdzają - układ starsza siostra - młodszy brat jest trudny. Pewnie
          lepiej, jeśli dziewczynka ma starszego brata. Ale przecież STARSZEGO brata jej
          nie urodzę!

          agga_27 - wyobrażam sobie, że super jest być jedną z pięciorga dzieciaków! Ale
          masz wspaniałą rodzinę. No ale czworo rodzeństwa dla mojej córeczki to jest
          opcja, która niestety nie wchodzi w gręsmile
          • wiolkak Re: Płeć 24.04.06, 18:59
            oj Ezra! zaraz tam nie urodzisz starszego, więcej optymizmu!
            obecnie jest modna taka filozofia życiowa, która mówi, ze można osiagnąć w
            życiu wszystko, trzeba tylko mocno w to wierzyc i chceć!wink))
            powiem Wam, ze swoja drogą, dopóki drugie dziecko jest w sferze gdybania, to
            chcę, ale jeśli zaczynam bardziej wnikać, to jakoś tego nie widzę w realuwink
            • ezrapound Wiolkak, 24.04.06, 19:03
              mam identycznie. Ale z pierwszym też tak miałam - gdybać, owszem, zdecydować
              się - trudniej. Na szczęście zaliczyliśmy wpadkę (chociaż ja głęboko wierzę, że
              podświadomie podjęłam decyzję i dlatego ta wpadka była możliwa)
              • wiolkak Re: Wiolkak, 25.04.06, 08:27
                u mnie to była bardzo świadoma i zaplanowana ciąża, przyznam jednak, że nie
                wynikała ona z miłości do dzieci, a z czysto pragmatycznych pobudek -
                wiek, "nacisk" męża, no i zmęczenie kilkunasto godzinną dziennie pracą
          • agga_27 Re: Płeć 24.04.06, 21:39
            Ezra, owszem bywało i bywa nadal wesołosmile Ja też nie planuję aż tak dużej
            rodziny, co w obecnych czasach jest nie lada wyczynem, ale dwójeczka na pewno, a
            trzecie może kiedyś, na razie za wcześnie by o tym mysleć, się zobaczy. Tak mi
            się teraz skojarzyło, że w tak dużej rodzinie jak nasza to najtrudniej było
            mojemu najstarszemu bratu, ja odkąd pamiętam zawsze miałam rodzeństwo i był to
            dla mnie stan naturalny, tak że o zazdrości nie było mowy. A starszy brat
            biedaczek nie raz musiał się nami opiekować, ostatnio (dopiero!) przyznał się
            nawet, że przywiązywał mnie do nogi od stołu, żebym mu nigdzie nie poraczkowała smile
            Ale rzeczywiscie układ: dwójka rodzeństwa starsza siostra - młodszy brat to dla
            dziewczynki nie najlepszy układ, zawsze się bowiem od córki oczekuje że zajmie
            się młodszym braciszkiem, bo gdyby było na odwrót, to rzadko kiedy rodzice
            wymagaja od syna by zajął sie młodszą siostrą. Mam koleżankę, która ma 4 lata
            młodszego brata i z dzieciństwa najbardziej pamięta jak kombinowała, co by tu
            zrobić, żeby uciec młodszemu bratu, którego rodzice kazali jej zawsze ze sobą
            zabierać. Ale teraz z kolei maja doskonałe relacje, przyjaźnią się i spędzaja ze
            soba mnóstwo czasu, nawet imprezy i wakacje organizuja zawsze wspólne.
        • mmala6 Re: Drugie dziecko 24.04.06, 18:58
          Aga, alez oczywiscie masz racje z przedszkolem!!jak moglas pomyslec ze w dniu
          narodzin drugiego dziecka wyslalabym Matka do przedszkola!!winkOczywiscie ze
          byloby to tak zorganizowane ze najpierw posiedzialby w domu z nami a potem
          poszedl do przedszkola.Albo najpierw poszedlby do predszkola a w miedzyczasie
          urodziloby sie drugie dziecko, tak aby nie bylo skojarzenia 'nowe dziecko=Matek
          do przedszkola'.
          No jakos tak w kazdym razie.
          • agga_27 Mmala 24.04.06, 21:25
            No rzeczywiście Cię nie zrozumiałam, a powinnam bo przecież ty jesteś psycholog,
            biję się w mleczne piersi zasłużenie!!! Czyli chodzi nam dokładnie o to samo z
            różnicą wieku.
    • myszka785 20 miesięcy!!! :) 25.04.06, 16:54
      taka będzie różnica wieku między moimi pociechami smile
      nie wiem jak dam sobie radę, ale wiem, że jakoś będzie...
      nie chciałabym różnicy wieku między dziećmi większej niż 3 lata...
      wydaje mi się, że lepiej kiedy różnica nie jest duża - moja mama tak twierdzi a
      wychowała nas czworo (rocznik:67-brat,69-siostra,71-brat,78-ja), pierwsza
      trójka co dwa lata i mówi, że dzieci wychowywały się "same", a jak pojawiłam
      się ja to już było rodzeństwo do pomocy... smile
      nie chciałabym różnicy 5 czy 7 lat bo musiałabym latać od zeszytów do
      pieluszek - wolę siedzieć w samych pieluchach a potem w zeszytach smile))
      pozdr!
      • pringleski Re: 20 miesięcy!!! :) 04.05.06, 19:07
        Między córą a synkiem jest duża różnica.Córa ma lat 11 a Szymuś 2
        miesiące.Dopiero teraz zdecydowaliśmy sie na drugie bo wspomnienia z pierwszego
        porodu przerażały mnie długo.do tego jeszcze stwierdziłam,że teraz jako 30
        letnia mama będe mądrzejszasmile.Mądrzejsza może nie jestem,ale na pewno
        cierpliwsza.Zresztą pomiędzy mną a rodzeństwem też jest duża różnica wieku.Brat
        jest starszy o 21 lat,siostra o 17 a druga siostra o 12 i było w porządku.Byłam
        taką pocieszką mamy na starsze latasmile.
    • nika1228 Re: Drugie dziecko 04.05.06, 20:41
      no to i ja napiszę coś mądrego (hihihi)
      Paula ma teraz lat osiem, jak się urodziła i długo, długo po tym niezwykłym
      zdarzeniu twierdziłam, że więcej dzieci mieć nie będę, ona była grzeczna,
      posłuszna nie sprawiała żadnych kłopotów ale ja nie czułam potrzeby posiadania -
      okropnie to brzmi- drugiego dziecka, aż do momentu kiedy Paula skończyła pięć
      lat, potem musiałam długo namawiać Małża do takiego kroku no i w końcu się
      udało, między moimi Córami jest prawie równo 7 lat różnicy, i wydaje mi sie że
      to całkiem dobra różnica przynajmneij w moim przypadku, Paula jest grzecznym
      dzieciakiem i bardzo kocha Olkę, bawi się z nią, popilnuje przez chwilkę jak ja
      muszę coś zrobić itp, itd .. tylko Młoda jest przeciwieństwem Pauli z oka jej
      spuścić nie można na 1 setną sekundy bo gwarantowane jest ze coś wywinie, albo
      wejdzie po schodach albo uwiesi się jak Małpka na krzesełku do karmienia albo
      wymyśli coś ciekawszego, w każdym razie jedno dziecko to za mało uważam i n ie
      wykluczam trzeciego smile)

      oooo ale sie rozpisałam, uuppsss
      • tropikalna A ja??? 05.05.06, 12:07
        Ja podobnie jak mooh sama nie wiem.
        Ze względu na to, że długo się staraliśmy o Zuzie teoretycznie powinniśmy już
        zaczynać. I właściwie chyba to robimy, bo zabezpieczeń nie stosujemy żadnych.
        I chwilami myślę że to chyba życie za mnie podejmie w tej sytuacji decyzję.
        Jestem pewna, że jeśli się dowiem że jestem w ciąży będę przeszczęśliwa.
        Nie znaczy to jednak że wątpliwości nie mam żadnych i nie zastanawiam się nad
        tym jak będzie, bo początki macierzyństwa jak prawie u Was wszystkich nie były
        najłatwiejsze, brak pokarmu i bezsenność 3 miesięczna, potem depresja.
        Ale teraz już wiem, co mnie czeka, jestem spokojniejsza i wiem na pewno że w
        ciąży pracować już nie będę tylko pójde na zwolnienie bo jestem przekonana, że
        stres i atmosfera w pracy zrobiły swoje i wpłynęły na dziecko.
        Właściwie moge śmiało napisać że dołączam do listy starających się...smile
    • leluchow1 Re: Drugie dziecko 08.05.06, 12:38
      U nas plany staraniowe są "przyszłoroczne" smile. Chcemy zeby różnica miedzy
      dziecmi była ok. 2,5 - 3 lat. Nie mozemy czekac dłużej bo chcemy trojeczke a ja
      chce byc mamą a nie babcią smile
      ania
    • joana.mz Re: Drugie dziecko 08.05.06, 14:41
      Bardzo się z Tobą identyfikuję, tzn z tym co piszesz. Też nie jestem
      typem "matki polki", mam dwumiesięczne maleństwo i kolejną w ciążę planujemy
      już zajść na początku przyszłego roku a może i wcześniej. Podobnie jak Ty
      myślę, że lepiej to "odwalić" za jednym razem. Podobno jak się wyjdzie z okresu
      pieluch to jużtrudno do tego wrócić. Drugie dziecko chcemy, bo po prostu
      uważamy, że tak będzie lepiej, mała będzie miała rodzeństwo, będzie "pełniejsza
      chata", myślieliśmy na początku o trójce, ale to się jeszcze zobaczy. Ja się
      nie realizuję spędzając czas z moim niemowlęciem, ale te parę miesięcy jestem w
      stanie całkowicie poświęcić każdemu dziecku, potem opiekunka, przedszkole itd a
      ja wracam do mojego dość intensywnego trybu życia.
      Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że w naszym społeczeństwie będzie coraz
      więcej jedynaków, bo coraz mniej par decyduje się na to drugie dziecko.

      pozdr
      • tu.acha Re: Drugie dziecko 08.05.06, 15:49
        Bardzo chciałabym drugie dziecko, najlepiej jak najszybciej, czuję straszne
        parcie. Chcielibyśmy zacząć starania w lecie, choć nie powiem, żebyśmy teraz
        jakoś specjalnie uważali. W ogóle to myśleliśmy o czwórce, ale zobaczymy jak
        poukłada nam się życie. W każdym razie dla mnie i dwójka to mało smile Mam potężny
        instynkt macierzyński, od momentu kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży
        miałam ogromne pokłady uczucia dla Okrucha, a kiedy ją zobaczyłam zmiękłam
        zupełnie, choć nie jestem nawiedzoną mateczką. Zresztą, wprawiam się teraz w
        opiece nad dwójką i jakoś ciągnę wózek smile

        Poza potrzebą kolejnej ciąży, zależy mi też, żeby między dziećmi była mała
        różnica wieku. Sama jestem starszą o 6 lat siostrą młodszego brata i nie jest
        to dla mnie opcja optymalna - ze względów opisanych już przez was wyżej. Kiedy
        się urodził byłam przeszczęśliwa, nie było z mojej strony żadnej zazdrości,
        potem było coraz gorzej i dopiero parę lat temu mocno się zżyliśmy. Ale młody
        wyrósł na bardzo niesamodzielnego kolesia, który sam z siebie nic nie zrobi, bo
        wszystko miał podstawiane pod nos. Moja mama strasznie dużo pracowała i część
        obowiązków spadła na mnie, ja byłam starsza i dziewczynka, więc miałam się
        braciszkiem opiekować. To się w pewnej formie do dzisiaj utrzymało. Lubię
        gnojka jak nie wiem, bo fajny z niego facet, ale wkurza mnie czasem potężnie, a
        i z bajek całkiem różnych jesteśmy - i różnica wieku jest jeszcze odczuwalna.
        A! On uważa, że taka relacja, jak między nami (6 lat różnicy wieku, starsza
        siostra) jest najlepsza, bo zna kilka takich przypadków smile Cóż, punkt widzenia
        zależy od punktu siedzenia... Natomiast mój facet ma siostrę młodszą o 2 lata i
        są świetnymi przyjaciółmi - wspólne imprezy, znajomi, klimaty. Fajnie.
        • anita.anita80 Re: Drugie dziecko 08.05.06, 16:22
          my tez zdecydowalismy sie wczesnie na drugie dziecko a r óznica miedzy dziecmi
          wynosi 25 miesiecy zawsze tak chcielismy iudało jak siedziec w pieluchach to za
          jednym zamachem pózniej moze bym sie nie zdecydowała a jakos nie wyobrazam
          sobie jedynaka w domu i dałam to co najcenniejsze mojej córce kogos bardzo
          bliskiego
          • ezrapound Podsumowanie 16.05.06, 21:31
            Wygląda na to, że nie było wogóle żadnych głosów na rzecz jednego dziecka - i
            skąd potem te wszystkie jedynaki? Hę?
            Chyba zdecyduję się na drugie dziecko. Jeszcze nie teraz, nie w ciągu
            najbliższych miesięcy, ale może za rok.
            • kpaxstar Re: Podsumowanie 17.05.06, 21:45
              I tak trzymajsmile Jedno dziecko to chyba ma smutno takie biedne samosmile)
              My zawsze chcieliśmy mieć dwójkę (mąż 3kęsmile z niewielką różnicą wieku. Sami też
              mamy rodzeństwo z różnicą rok i 10m-cy. A ostatnio coś mnie taka myśl coraz
              bardziej nachodzi, że możeby tak siostrzyczkę Szymusiowi...smile)
              • kasia011 Re: Podsumowanie 19.05.06, 11:33
                Ezra,
                nasze pierwsze dzieciatko urodzilo sie dokladnie rok wczesniej niz Twoje, za 5
                dni stukna Oli 23 miesiace, a na kanapie obok spi niespelna dwumiesieczna
                Maja smile
                Swiadomie z mezem zdecydowalismy sie na kolejne dziecko i oboje jestesmy bardzo
                szczesliwi mimo ze bardzo zmeczeni (maz jeszcze dodatkowo konczy teraz
                podyplomowe studia co tez jest niestety pracochlonne i wymaga duzo czasu o co
                przy takich dwoch bardzo trudno). Obie wymagaja duzo uwagi i czasu, ale smiech
                starszej i pierwsze usmiechy mlodszej rekompensuja cale zmeczenie i stres. I
                nie ukrywam, ze gdzies tam podswiadomie i niesmialo liczymy na wiecej hihihi
                Zycze trafnych decyzji...
                Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka