Dodaj do ulubionych

Masakra pt. "Witaj Szkoło"

15.09.09, 11:23
się właśnie zaczęła. Już po powitaniach, uśmiechach i opowiadaniu
sobie wrażeń z wakacji. I jest masakra ! Wczoraj odrabianie lekcji
16-20, przy czym samej roboty jest na godzinę, a reszta to
rozpraszanie się, dłubanie w nosie, histeria, kwękanie jakim to jest
się zmęczonym i poprawianie tego, co się przed chwilą odpieprzyło.
Przyznam, że to było jak obuchem w łeb. Wracasz z pracy i nie ma
czasu na nic totalnie, bo odrabiasz lekcje, a potem
pilnujesz, żeby się jeszcze spakowało big_grin
A teraz poproszę o pocieszenie smile, bo tak będzie pewnie przez kilka
tygodni smile
Obserwuj wątek
    • iva2 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 11:35
      ja ze swoim rozbrykanym siedmiolatkiem umówiłam się, że na odrobienie lekcji ma
      godzinę, potem pakuje zeszyty w takim stanie w jakim ukończył. Póki co na mojego
      działa. czasu wtedy zostaje, żeby jeszcze trochę się powygłupiać.
    • default Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 12:22
      Ale po co to robisz ? Kręcisz sobie i dziecku bicz, nie wolno tak
      postępować, to dziecko ma odrabiać lekcje i spakować się do szkoły,
      a nie Ty, w doddatku siedzisz nad nią jak kat (tak wynika z Twojego
      postu) i znęcasz się. Obrzydzasz jej naukę już od samego startu.
      Okropne. Jesteś potworem. No chyba że ten post to żart.
      W życiu nie siedziałam z moim dzieckiem więcej niż 5- 10 minut
      dziennie czy co drugi dzień przy lekcjach, głownie celem
      towarzyskiej pogawędki o tym jak poradziła sobie z odrabianiem, co
      było w szkole i czy coś może chce zapytać. Chwała Bogu i podstawówkę
      i dalsze etapy edukacji szczęśliwie zakończyła.
      • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 13:58
        > Ale po co to robisz ? Kręcisz sobie i dziecku bicz, nie wolno tak
        > postępować, to dziecko ma odrabiać lekcje i spakować się do szkoły,
        > a nie Ty, w doddatku siedzisz nad nią jak kat (tak wynika z Twojego
        > postu) i znęcasz się. Obrzydzasz jej naukę już od samego startu.
        > Okropne. Jesteś potworem. No chyba że ten post to żart.
        > W życiu nie siedziałam z moim dzieckiem więcej niż 5- 10 minut
        > dziennie czy co drugi dzień przy lekcjach, głownie celem
        > towarzyskiej pogawędki o tym jak poradziła sobie z odrabianiem, co
        > było w szkole i czy coś może chce zapytać. Chwała Bogu i podstawówkę
        > i dalsze etapy edukacji szczęśliwie zakończyła.


        Dziecko idąc do Ikl nie umie jeszcze samodzielnie się uczyć wink Po miłym pobycie
        w zerówce przedszkolnej, gdzie Pani rozdawała książki i kredki, pilnowała i
        podpowiadała - nagle musi samo zanotować co jest zadane, samo to wykonać i samo
        zapakować stos zeszytów .... Wydaje mi się, że jak na takiego Malucha to
        stanowczo za duże wymagania. Pomoc Rodzica jest tu niezbędna. Pomoc - nie
        wyręczenie. Początkowa organizacja czasu (teraz robimy lekcje, a teraz czas na
        przyjemności). Przynajmniej na początku. Jedne dzieci "łapią" to w locie ...
        innym zabiera to sporo czasu.
        Ja z Dużym pierwszy semestr przysiedziałam cały .... też się wiercił, skubał
        ołówek .. zagadywał. Potem krok po kroczku odchodziłam na bok ... Młoda ma już
        inny charakter i jak tylko znajdzie się w domu to do lekcji pędzi.
        Ja osobiście wolę dyskretnie sprawdzić czy na życzenie odpytać niż potem płakać
        nad świadectwem (lub co gorsza karać za złe wyniki w nauce).
        • lisdene Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 14:16
          Do Pam:

          są rózne dzieci i każde z nich wymaga indywidualnego podejścia. Nie
          wyobrażam sobie abym swojego 7 latka zostawiła samopas, razem
          czytamy - tzn. on mi czyta czytanki, a ja słucham, sprawdzam co ma
          zadane i mu tłumaczę co ma zrobić, jesli czegoś nie rozumie to
          jeszzcze raz tłumaczę. Zadaję mu dodatkowo ćwiczenie pisania
          literek, wycinanie lub malowaanie, jak wszystko zrobi to ma czas na
          zabawę. Tak samo było z moją nauką i moich braci w I klasie, przy
          tym wyjaśniam moja mama była nuczycielką, więc metodykę nauczania
          miała opanowaną.
          Jedyny problem jaki widzę w nauce w poruszonym temacie, to za długi
          czas na naukę i siedzenie dziecku na karku. Wg mnie należy zadać
          dziecku, co ma zrobić, poczekać aż zrobi samemu robiąc co innego, a
          na koniec sprawdzić.
          Mój syn sam się pakuje, ja mu wcześniej tylko mówię, jakie ma
          lekcje, na koniec razem sprawdzamy.



          pam_71 napisała:

          > > Ale po co to robisz ? Kręcisz sobie i dziecku bicz, nie
          wolno tak
          > > postępować, to dziecko ma odrabiać lekcje i spakować się do
          szkoły,
          > > a nie Ty, w doddatku siedzisz nad nią jak kat (tak wynika z
          Twojego
          > > postu) i znęcasz się. Obrzydzasz jej naukę już od samego startu.
          > > Okropne. Jesteś potworem. No chyba że ten post to żart.
          > > W życiu nie siedziałam z moim dzieckiem więcej niż 5- 10 minut
          > > dziennie czy co drugi dzień przy lekcjach, głownie celem
          > > towarzyskiej pogawędki o tym jak poradziła sobie z odrabianiem,
          co
          > > było w szkole i czy coś może chce zapytać. Chwała Bogu i
          podstawówkę
          > > i dalsze etapy edukacji szczęśliwie zakończyła.

          >
          > Dziecko idąc do Ikl nie umie jeszcze samodzielnie się uczyć wink Po
          miłym pobyci
          > e
          > w zerówce przedszkolnej, gdzie Pani rozdawała książki i kredki,
          pilnowała i
          > podpowiadała - nagle musi samo zanotować co jest zadane, samo to
          wykonać i samo
          > zapakować stos zeszytów .... Wydaje mi się, że jak na takiego
          Malucha to
          > stanowczo za duże wymagania. Pomoc Rodzica jest tu niezbędna.
          Pomoc - nie
          > wyręczenie. Początkowa organizacja czasu (teraz robimy lekcje, a
          teraz czas na
          > przyjemności). Przynajmniej na początku. Jedne dzieci "łapią" to w
          locie ...
          > innym zabiera to sporo czasu.
          > Ja z Dużym pierwszy semestr przysiedziałam cały .... też się
          wiercił, skubał
          > ołówek .. zagadywał. Potem krok po kroczku odchodziłam na bok ...
          Młoda ma już
          > inny charakter i jak tylko znajdzie się w domu to do lekcji pędzi.
          > Ja osobiście wolę dyskretnie sprawdzić czy na życzenie odpytać niż
          potem płakać
          > nad świadectwem (lub co gorsza karać za złe wyniki w nauce).
          • yula Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 14:36
            Sama napisałaś są różne dzieci, u mnie jak będzie przez przypadek więcej zadane
            to może wyglądać jak w tym poście. Mały pisze ołówkiem i co jest źle zrobione
            jest wycierane i powtórka, chyba że widzę że sie stara i lepiej mu po prostu nie
            wychodzi. W ten sposób nie raz jedna linijka jest robiona po 4-5 razy. Mam
            nadzieje że w końcu sie nauczy że warto od początku sie starać. To nasze
            początki w szkole.
            --
            Julia,Maksiu i Tatiankasmile
            • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 20:22
              co jest źle zrobione
              > jest wycierane i powtórka, chyba że widzę że sie stara i lepiej mu
              po prostu ni
              > e
              > wychodzi. W ten sposób nie raz jedna linijka jest robiona po 4-5
              razy.

              Na razie twój syn uczy się dwóch rzeczy:
              1.że odrabianie lekcji to jakiś hardkor
              2.strasznie trudno jest zadowolić mamę
              • yula Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 08:39
                nie, uczy sie że warto od razu zrobić porządnie, jak nie będę go pilnować to nie
                będzie sie przykładać. W szkole jeszcze ocen nie mają, a nawet jak będą mieć to
                nie wiem czy nimi sie przejmie. Ma mocno obniżoną motorykę małą i musi nad nią
                popracować. Lepiej teraz niż kiedy będą prace domowe z prawdziwego zdarzenia. A
                jak zadowolić mamę to on dobrze wie, tylko prac manualnych bardzo nie lubi.
                --
                Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 09:32
                  Ale jest dużo przyjemniejszych ćwiczeń na motorykę małą niż 4-5
                  krotne ścieranie pracy domowej. Nie dość, że zapewne obrzydzasz mu
                  odrabianie prac domowych, to jeszcze zeszyt z reguły wygląda po tym
                  jak papier toaletowy... Na motorykę mała można pisać, rysować,
                  malować, lepić, ciąć nożyczkami, drzeć - mnóstwo rzeczy można robić.
                  Można sklejać i malować modele samolotów chociażby.
                  • yula Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 10:19
                    Uwierz mi że w ciągu jego 6-ciu lat próbowałam wszystkiegosmile To jest taki typ że
                    jak nie wychodzi to od razu rzuca i nie chce robić, rysować nie będzie ale
                    jeżeli już to na odwal sie, plastelina, ciastolina, modelina to wejście do ręki
                    wystarcza, koniec. Na modele za bardzo niezdarny nie udaje mu sie więc nie chce.
                    Ostatnio w szkole tnie nożyczkami dodatkowe kartki z zadaniami, pani pozwala do
                    właśnie ćwiczenie dla palców, w domu też staramy sie coś wycinać jak ma ochotę i
                    jest pod niebiosa chwalony za wysiłek, nie rezultat. Mamie wystarczy jak widzi
                    że sie starasmile Muszę go troche terroryzować tymi szlaczkami bo z własnej woli to
                    i do 17-ki sie nie nauczy, woli komputer od kredki w ręku.
                    --
                    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
                    • mujer82 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 11:57
                      yula napisała:

                      > Uwierz mi że w ciągu jego 6-ciu lat próbowałam wszystkiegosmile To jest taki typ ż
                      > e
                      > jak nie wychodzi to od razu rzuca i nie chce robić, rysować nie będzie ale
                      > jeżeli już to na odwal sie, plastelina, ciastolina, modelina to wejście do ręki
                      > wystarcza, koniec. Na modele za bardzo niezdarny nie udaje mu sie więc nie chce
                      > .
                      > Ostatnio w szkole tnie nożyczkami dodatkowe kartki z zadaniami, pani pozwala do
                      > właśnie ćwiczenie dla palców, w domu też staramy sie coś wycinać jak ma ochotę
                      > i
                      > jest pod niebiosa chwalony za wysiłek, nie rezultat. Mamie wystarczy jak widzi
                      > że sie starasmile Muszę go troche terroryzować tymi szlaczkami bo z własnej woli t
                      > o
                      > i do 17-ki sie nie nauczy, woli komputer od kredki w ręku.

                      Gdybym miała taki problem a moje dziecko lubiłoby komputer kupiłabym mu tablet
                      graficzny. Bo nauka grafiki komputerowej mogłaby mu się spodobać.No i w
                      przyszłości można w przemyśle gier komputerowych mieć całkiem fajną pracę.
                      Mnie niepokoi to,że próbujesz robić coś na siłę i wbrew naturalnym uzdolnieniom
                      dziecka. A to się nigdy dobrze nie kończy.Zastanów się jak do rozwiązania i
                      zaangażowania się dziecka w naukę wykorzystać to do czego dziecko samo ciągnie-
                      bo to świadczy o jego naturalnych predyspozycjach i może być podstawą silnej
                      motywacji osiągnięć.
        • big.ot To jest wpajanie dziecku jak się NIE uczyć 18.09.09, 08:31
          pam_71 napisała:

          > Dziecko idąc do Ikl nie umie jeszcze samodzielnie się uczyć wink Po miłym pobyci
          > e
          > w zerówce przedszkolnej, gdzie Pani rozdawała książki i kredki, pilnowała i
          > podpowiadała - nagle musi samo zanotować co jest zadane, samo to wykonać i samo
          > zapakować stos zeszytów .... Wydaje mi się, że jak na takiego Malucha to
          > stanowczo za duże wymagania. Pomoc Rodzica jest tu niezbędna

          Tyle, że ta pomoc powinna polegać na tym, żeby pokazać dziecku JAK się uczyć i JAK sobie organizować czas nauki, a nie stać nad nim jak strażnik obozowy. Zamiast pokazać dziecku, że można wszystko zrobić w dwie godziny, rodzic pokazuje że robi się to w 4 godziny.

          Nie dziwię się że po 4 godzinach ślęczenia nad książkami rodzic i dzieciak są zmęczeni
          • agni71 Re: mamy - nauczycielki 17.09.09, 09:49
            A moja mama była nauczycielka, do tego polonistką, i jakos nie
            przypominam sobie wspólnego odrabiania lekcji, chyba, że ewidentnie
            pojawil sie jakis problem, ale to w starszych klasach.
            Ojciec tez byl nauczycielem i tez ze mna nie siedział przy lekcjach -
            więc to nie jest regułą.
            W chwili obecnej - moja rola przy odrabianiu lekcji córki, to
            sprawdzenie, co i jak zrobiła, ew. na poczatku dopytanie, co w ogóle
            jest do zrobienia.

            Zreszztą, u nas jest często tak, że ona chce zaraz po powrocie ze
            szkoły odrabiać, a ja jej sugeruje najpierw odpoczynek smile
          • mujer82 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 12:02
            pam_71 napisała:

            > Bo jak widzą mamy tę samą metodologię i mamy - nauczycielki ;-p Coś w tym jest
            > wink
            > Zaraz nam zarzucą monitorowanie dziecka i nadopiekuńczość (tudzież brak
            > samodzielności u dziecka) ...
            Nie wiem co rozumiesz przez monitorowanie dziecka. Dla mnie to "monitorować"
            można akcję serca czy ruch w mieście ale nie własne dziecko.Natomiast widzę w
            waszych postach nadopiekuńczość, śrubowanie wymagań, nadmierny rygoryzm i
            niepotrzebne przemienianie nauki w mękę,którą nie musi być.Dziecko uczy się
            najlepiej przez swoją naturalną ciekawość świata i przez zabawę.Ale widać do
            polskich matek jeszcze to nie dotarło.
            • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 12:42
              Do polskich matek dotarło wink
              Do ministra edukacji jakoś nie za bardzo wink

              U mnie obecnie "monitorowanie" = sprawdzanie lekcji + pomoc na żądanie. Dzieci
              w II i IV .
              Tak jestem zagrożona "byciem nadopiekuńczą" (uwarunkowania genetyczne) ...
              walczę z tym ;-p
    • default Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 15:19
      Ja się zgadzam, że dziecko w I klasie nie umie się jeszcze samo
      uczyć, ale m.in. po to idzie do szkoły, żeby tego nawyku uczenia
      nabyć. I jeśli ktoś katuje dziecko siedząc mu nad głową i sztorcując
      od 16 do 20 (!!!) to wszelką chęć i przyjemność uczenia w nim
      zabija, a nie rozwija. Zgadzam się, że są różne dzieci, niektóre
      może zbyt żywe, nadpobudliwe, nie umiejące się skupić i trzeba mieć
      na nie oko, ale bez przesady! W końcu co też takiego może mieć do
      odrobienia w I klasie, to chyba raczej zabawa nauką niż prawdziwa
      nauka, na wielogodzinne zakuwanie to jeszcze przyjdzie czas w
      gimnazjum czy liceum, o studiach nie wspominając smile
      A może ja po prostu miałam jakieś dziwne dziecko i stąd moje
      odmienne zdanie. Ja mojego nie pilnowałam w lekcjach praktycznie
      wcale, no chyba że samo przyszło z prośbą o pomoc.
        • bi_scotti Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 15:39
          A corka Ci pomaga bilans w pracy robic?
          Tata ma swoja prace w pracy, corka ma swoja prace w szkole. Jak Ona
          zawali, to Ona bedzie odrabiac/odpowiadac. W zyciu nie spedzilam
          nawet 5 minut kontrolujac odrabianie lekcji. Jedynie jak bylo zadane
          cwiczenie czytania na glos to uprzejmie sluchalam.
          Wiadomo, jak ma pytanie, czegos nie rozumie to mozna sprobowac
          wytlumaczyc ale tylko pod warunkiem, ze sie faktycznie przedmiot zna
          (ja bym nic nie mogla wytlumaczyc np. z chemii czy regul gry w
          baseball). A jak sie nie zna albo sie czlowiekowi nie chce to sie
          delikwentowi podsuwa Internet, telefon do kolegi, opcje spytania w
          szkole jeszcze raz. Ja juz swoja szkole skonczylam, drugi raz nie
          musze!
        • tata.kasi Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 16:03
          Córka jest w 5 klasie, ma kłopoty z koncentracją, bywa rozkojarzona,
          ale równoczesnie jest na tyle bystra, żeby próbowac "odwalać" byle
          jak prace domowe. Po prostu zapomniała jak się samemu pracuje nad
          materiałem z klasy. Szkoda, bo po koniec 4 klasy było juz całkiem
          nieźle, ale z drugiej strony nawyki nie są jeszcze utrwalone.
          Materiału w 5 klasie jest dużo i jest już trudny, większość zadań
          jest na sprawdzenie przyswajania i rozumienia tekstu. Pytania są
          sformuowane podchwytliwie. Jest to program dla myślących i wymaga
          wysiłku, a jej się zwyczajnie nie chce - co sie dziwić? Ciepło za
          oknem, są ciekawsze rzeczy do zrobienia.
          Co do zostawiania samemu i ma robić, to nie robi tego porządnie,
          tylko na odwal się. Wolę sprawdzić, niż żeby dostawała złe oceny.
          A przede wszystkim, trzeba ją nauczyć rzetelności w tym, co robi.
          Żadna z tych lekcji nie przekracza jej możliwości umysłowych, ale
          sama konieczność zabrania sie za robotę budzi niechęć i coś w
          rodzaju otępienia. Jest cieżko, bo skończył się okres ochronny po
          wakacjach, i tyle.
          Damy radę wink
          • scher Moim zdaniem robisz źle 15.09.09, 19:00
            Trzeba określić konsekwencje nieodrobionych albo niestarannie odrobionych lekcji i zdjąć sobie ten problem z głowy, tylko kontrolować rezultaty, wprowadzając w życie w razie potrzeby (a raczej w tym przypadku będzie potrzeba) zapowiedziane konsekwencje. Odpowiedzialność za lekcje trzeba koniecznie przerzucić na dziecko! Dokładnie opisane, co i jak w tym zakresie zrobić, masz tutaj:
            www.gwp.pl/product/256.html
            Poświęcono temu cały rozdział.

            Na razie z twoich postów wynika mi obraz ojca nadopiekuńczego i zbyt pobłażliwego, sorry.

            --
            Ne puero gladium!
            • mruwa9 Re: Moim zdaniem robisz źle 15.09.09, 19:10
              scher, a powiedz, jakie konsekwencje nieodrobionych lekcji poniesie
              dziecko, jesli w jego szkole nie ma ocen, nie ma mozliwosci powtorki
              roku, jesli dziecko odrobi lekcje, bedzie ok, jesli nie, nauczyciel
              wzruszy ramionami, stwierdzi, ze trudno i przejdzie nad tym do
              porzadku dziennego. Wychodzi na to, ze jedynymi osobami, ktorym moze
              zalezec na odrabianiu zadan sa rodzice, bo dziecku w takim ukladzie
              tez splywa, a jedyna konsekwencja moze byc szlaban na komputer?
              • scher Re: Moim zdaniem robisz źle 15.09.09, 20:02
                Wiesz, nie powiem konkretnie, jakie kary ja bym zastosował w przypadku nieodrobionych lekcji, bo ja mam ten komfort, że rzadko muszę dzieci karcić, najczęściej wystarczy rozmowa, dezaprobata, bardziej stanowczy ton, spojrzenie... Moje dzieci wiedzą, że mogę ukarać - i na ogół sama ta świadomość skutkuje. Nigdy jeszcze nie musiałem ukarać za lekcje.
                Ale gdyby była taka potrzeba, na pewno bym coś skutecznego wymyślił.

                Mnie nie interesuje, czy szkoła jest może mało wymagająca oraz zbyt liberalna. Nie potrzebuję autorytetu szkoły, żeby wychowywać moje dzieci. Choćby dziecko miało się (na początku) uczyć wyłącznie dla mnie, niezagrożone żadną kara szkolną, to jestem w stanie to wyegzekwować.

                --
                Ne puero gladium!
                • mruwa9 Re: Moim zdaniem robisz źle 15.09.09, 20:07
                  scher napisał:
                  Choćby dziecko m
                  > iało się (na początku) uczyć wyłącznie dla mnie, niezagrożone
                  żadną kara szkoln
                  > ą, to jestem w stanie to wyegzekwować.
                  >

                  My tez jestesmy to w stanie wyegzekwowac, tylko jakim kosztem sad
                  I jak tu czytam, ze zostawic dziecko samo,tylko sprawdzac rezultaty,
                  to sie trzese..
            • sun_of_the_beach Re: Moim zdaniem robisz źle 15.09.09, 23:07
              Oczom własnym nie wierzę - scher poleca ksiązkę wydawnictwa, które ma wnazwie słowo (tfu!) "psychologiczne". Człowieku, to co piszesz, jest tak odhumanizowane, że - choc jest w tym jakaś racja - aż oczy bolą to czytac. Górą ojcowie opiekuńczy i wyrozumiali!
            • tata.kasi Re: Moim zdaniem robisz źle 16.09.09, 13:57
              > Trzeba określić konsekwencje nieodrobionych albo niestarannie
              > odrobionych lekcj i i zdjąć sobie ten problem z głowy, tylko
              > kontrolować rezultaty, wprowadzając w życie w razie potrzeby (a
              > raczej w tym przypadku będzie potrzeba) zapowiedzia
              > ne konsekwencje. Odpowiedzialność za lekcje trzeba koniecznie
              > przerzucić na dzi
              > ecko!

              To chyba z jakiegoś przestarzałego podręcznika zarzadzania zaspołami
              ludzkimi w biznesie? big_grin Tak mi jakoś zajechało delegowaniem
              obowiązków i weryfikowaniem ich wykonania oraz wymuszeniem kijem i
              marchewką. smile
          • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 20:45
            Będziesz miał te afery, póki nie przerzucisz odpowiedzialnośći na
            córkę - odpowiedzialności za JEJ prace domowe. Na razie dajesz się
            szantażować ewentualnymi gorszymi ocenami... Skąd pewność, że jeśli
            zrobi trochę na odwal, to dostanie gorszą ocenę? Może te masakryczne
            4 godziny w żaden sposób nie przekładają się na podwyższenie ocen -
            albo przekładają się tak niewiele, że nie jest to warte ani jej ani
            twoich nerwów?
            Skoro piszesz, że nie są to lekcje wykraczające poza jej poziom
            umysłowy, to daj jej myśleć i samej przebijać się przez podchwytliwe
            pytania. Zaraz jest szósta klasa i pierwsze egzaminy - a przecież
            nie będziesz siedział z nią na sprawdzianie i robił z nią tych
            podchwytliwych zadań, albowiem CKE nie przewiduje tego typu pomocy
            naukowych.
            • woman-in-love Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 22:27
              zgadzam się - masakra. Przerośnięty program, niedołęstwo metodyczne nauczycieli.
              W dobrych szkołach (zwłaszcza na zachodzie) nie dopuszcza się do zwalania pracy
              na dom. trzeba do maksimum wykorzystywać czas na lekcjach, a jako była
              nauczycielka wiem, że jest on w 3/4 marnowany. Niech rodzice zasuwają przy
              lekcjach. Dziwi mnie, że rodzice nie wywierają presji o zmianę tej degrengolady.
              --
              Poczytaj o Rodzicielstwie Bliskości
                • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 01:11
                  Zaraz ktoś ci napisze, że widocznie nie jest to dobra szkoła. Cóż,
                  cała ta metoda jest z założenia do d..., jeśli za brak pracy domowej
                  nie dostaje się jedynek od nauczyciela, osobnik zaś uczący się nie
                  jest zbyt chętny do odrabiania lekcji- ale i wtedy przecież swoją
                  rolę przy odrabianiu lekcji można ograniczyć do sprawdzenia, czy
                  praca jest jako tako odrobiona, nie zaś do siedzenia komuś na
                  głowie...
                  • mruwa9 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 07:45
                    ..ale to nie dotyczy pojedynczej, konkretnej szkoly, ale calego
                    systemu szkolnictwa. Od zerowki niemal oczekuje sie od dziecka
                    samodyscypliny, odpowiedzialnosci i wewnetrznej motywacji do nauki,
                    a z zewnatrz- brak ocen czy mozliwosci weryfikacji pracy ucznia.
                    Pierwszy egzamin weryfikujacy wiedze ucznia jest pod koniec 5.
                    klasy, a i on nie wplywa na promocje lub brak promocji do kolejnej
                    klasy, daje tylko urzednikom wglad w to, jak stacza sie poziom
                    szkolnictwa. Jesli dziecko chce, to pracuje ( a pokaz mi ucznia
                    wczesnej podstawowki, ktory sam z siebie jest na tyle odpowiedzialny
                    i patrzacy przyszlosciowo, zeby miec wewnetrzna motywacje do nauki),
                    jesli nie chce lub ma problemy z koncentracja uwagi, moze siedziec i
                    dlubac w pepku calymi dniami i nikt mu nic nie powie.I wowczas,
                    jesli rodzicom zalezy, sami musza z dzieckiem przerabiac niemal caly
                    program szkolny w domu. Bo szkola moze calkiem legalnie NIE UCZYC,
                    zwlaszcza w pierwszych latach podstawowki i przy braku ocen nie ma
                    bata ani sily, zeby wplynac na zmuszenie jej do tego (oczywiscie,
                    program jest realizowany, ale to, czy konkretni uczniowie cos z
                    tego wyniosa, nalezy do nich samych).
              • tata.kasi Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 14:11
                Nie uważam, żeby program i metodyka były złe. Są teraz lepsze niż za
                czasów, kiedy ja chodziłem do szkoły. Mniej akademicki styl typu
                pamięciówki, a wiecej myślenia, analizowania, rozumienia tekstu i
                kojarzenia faktów.
                Mam wrazenie, że program szkolny teraz ma odsiewać ludzi zdolnych i
                inteligentnych, którzy nadają się do rozwoju, a reszta do
                przyuczenia zawodu.
                Moim zdaniem teraz większy nacisk jest położony na pobudzenie
                indywidualnych zdolności intelektualnych niż na wykazanie się wiedzą.
                • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 14:28
                  Ta ... i dlatego w IVkl. uczą budowy mikroskopu na pamięć .. ech.
                  A może to nasza podstawówka jakąś inną podstawę programową ma :-p
                  Ja nad moim 10latkiem już nie wiszę ... sprawdzam, pomagam na życzenie. W
                  niedzielę namawiałam Go (chyba z 3razy) aby sobie przygotował plan do ustnej
                  wypowiedzi o wakacjach(zad dom). Nie chciało mu się ... trudno. Konsekwencji nie
                  było - oceny też nie. Nie opowiedział nawet połowy bo zabrakło czasu na lekcji wink
                  • tata.kasi Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 14:46
                    Nie tyle uczą budowy mikroskopu na pamieć, tylko szybkiego nauczenia
                    się budowy mikroskopu. Na tym polega różnica, że teraz trzeba
                    przyswajać szybko. A własciwie, to dlaczego 10-latek ma nie wiedzieć
                    z czego zbudowany jest mikroskop i jak działa? smile
                    To się wydaje dziwne, ale to jest program dla zdolnych ludzi.
                    Inaczej tego nie potrafię sobie wytłumaczyć, bo obiektywnie 10-
                    latkowi wiedza o budowie mikroskopu nie jest potrzebna. Ale głód i
                    pragnienie zrozumienia już tak. Ba, 99,999999% populacji nie jest
                    wiedza o budowie mikroskopu do niczego potrzebna big_grin.
                    Dlatego kiedyś pisałem na f-m, że w tym wieku kupuje się dziecku w
                    prezencie książki ze zdjeciami i ilustracjami o tym jaki nasz świat
                    jest i dlaczego, żeby stworzyć ogólną atmosferę rozbudzania
                    ciekawości w dziecku.
                    To nie jest do końca tak, że prace domowe to problem dziecka, że ma
                    sobie poradzić i już. Chociażby dlatego, że przyjaciele moich
                    przyjaciół są moimi przyjaciółmi, a ich problemy moimi problemami smile.
                    • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 15:05
                      > To nie jest do końca tak, że prace domowe to problem dziecka, że ma
                      > sobie poradzić i już. Chociażby dlatego, że przyjaciele moich
                      > przyjaciół są moimi przyjaciółmi, a ich problemy moimi problemami smile.


                      Oczywiście, że nie jest to tylko problem dziecka. Na pewno nie w pierwszych
                      klasach podstawówki ... ale kiedyś to dziecko trzeba odpępkować - choćby
                      dlatego, że na wyższym poziomie edukacji nasza wiedza już nie wystarczy (na
                      pewno nie ze wszystkich przedmiotów) i co wtedy ? Najważniejsze to dziecko
                      nauczyć uczenia się wink Sumienności, codziennego wysiłku ... ale codzienne
                      wiszenie nad głową ;-/ Moja Mama tak nade mną "wisiała" przez całą podstawówkę
                      ... miałam paski i byłam najlepsza w klasie. W LO ciągle pod dyskretną kontrolą
                      (bo pracowała w tej samej szkole ;-o) - wyniki już gorsze, ale nadal czołówka.
                      Dopiero na studiach zaczęłam pracować "na własny rachunek" i tak jak
                      chciałam/umiałam. Efekt to zawalony II rok i poprawki/warunki które ciągnęły się
                      za mną jak "smród po gaciach" ;-p Studia skończyłam i to w terminie, ale niesmak
                      pozostał - bo gdy "bata" nad głową w postaci Mamy zabrakło to się zawaliło ... hihi
                      Odpuść jej trochę wink
                    • the_ukrainian Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 15:57
                      > Na tym polega różnica, że teraz trzeba przyswajać szybko.

                      No i nie każdy daje radę przez to. Jedni potrafią przyswajać szybko,
                      innym zajmuje to więcej czasu i co zrobić skoro dziecko nie nadąża?
                      Dobrze że uczysz ją jak robić żeby nadążała tylko musisz brać
                      poprawkę na to że być może nie jest w stanie choć Tobie jako ojcu
                      ciężko się z tym pogodzić. Nie mówię że tak jest w przypadku Twojej
                      córki. Tak było w moim przypadku.
                    • malenstwo123 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 15:59
                      a co jest do uczenia w budowie mikroskopu?

                      jak ktoś choć raz miał do czynienia to opowie z głowy, że śruba
                      mikro i makro, stolik, statyw, kondensor, tubus, okular, obiektyw,
                      czasem rewolwer, szkiełko, lusterko lub lampka.

                      sory ale budowy mikroskopu uczyłam się w 4 kl na biologii a raczej
                      pani nam pokazała jak z niego korzystać...

                      To tak jak ktoś widział rower to opowie jak jest zbudowany (dwa
                      koła, opony, szprychy, siodełko, bagażnik, rama, błotniki, dzwonek,
                      światełka, przerzutki itp, itd...)- nikt nie wymaga od Twojej córki
                      budowy mikroskopu elektronowego tylko świetlnego...

                      Teraz doczytałam, że Twoja córka nie jest w 1 klasie. Człowieku
                      wyluzuj, daj jej żyć. Ona jest już dużym dzieckiem i zdecydowanie
                      sama powinna zająć się szkołą. Lektury też jej czytasz do poduszki
                      bo sama się na nich nie umie skoncentrować???

                      A co takiego jest do odrabiania przez 4 godz dziennie w podstawówce?
                      Ja W L.O mniej czasu poświęcałam a chodziłam do dość wymagającego i
                      renomowanego...

                      mylisz się więcej niż myślisz ludzi korzysta z mikroskopu- a wiedza
                      jak jest on zbudowany bardziej przyda się 10 latce niż może Tobie.

                      Nie wiesz kim zostanie Twoja córka ale z tego co widzę nie ma szansy
                      na to aby została kimkolwiek bo rodzice ją wyręczą ze wszystkim-
                      może zajdzie młodo w ciąże i będziecie męczyć swojego wnuka bo córka
                      szkoły nie skończy... sory za tą uwagę ale mnie rozbroiło, że córka
                      ma 10 lat! straszne...
                    • jacksparrow1 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 16:34
                      A własciwie, to dlaczego 10-latek ma nie wiedzieć
                      z czego zbudowany jest mikroskop i jak działa?
                      Wiesz co?JA nie rozumiem po kiego dzieciak ma sie uczyc wszystkiego
                      na pamiec z budowy mikroskopu.Mowisz dla zdolnych ludzi?Well, moja
                      aktualnie 12latka obsluguje mikroskop od dobrych 4 lat.Ba wie jak sie
                      poslugiwac co do czego sluzy zarowno w jej prostym mikroskopie co ma
                      na swoim biurku jak i wypasionym do robienia specjalnych zdjec.Wie co
                      lepiej zobaczyc pod jednym a co pod drugim.Zna roznice miedzy tymi
                      mikroskopami.Wiedza dokladna o kazdym elemencie mikroskopu jest jej
                      zbedna.
                      Wytlumacz mi jak wykucie na pamiec wszystkich elementow mikroskopu ma
                      dziecku wyjasnic jak to cudo dziala.Wystarczy wiedza ogolna i juz.
                      • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 08:04
                        Ten nieszczęsny mikroskop był u nas wink Syn 10-lat , IVkl.
                        Trzy lekcje przyrody w tygodniu, w tym tylko jedna w pracowni przyrodniczej.
                        Czyli tylko 1 w tygodniu (!!!) szansa na zobaczenie owego cudu (jakim jest
                        mikroskop ;-p) w akcji ... na zasadzie podchodzi uczeń do stolika Pani ...
                        Budowa mikroskopu na pamięć - oczywiście na ocenę.
                        Pani nie jest zła - nie mam do niej pretensji wink Urozmaica jak może - było już
                        wyjście do pobliskiego lasu na "obserwacje przyrodnicze". Robi kobieta co może
                        ... ale jak każda publiczna szkoła - pieniędzy nie ma na nic sad
                        Obaliliśmy komunizm (no właściwie nasi Rodzice), wzięliśmy sprawy w swoje ręce
                        .. podobno chcieć to móc wink A w szkole jak było ZZZ tak i jest ZZZ ... a mnie
                        się nóż w kieszeni otwiera ..
                        1, 2, 3 .... zawału to wszakże nie warte wink
                    • smerfeta7 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 22.09.09, 23:24
                      tata.kasi napisał:
                      > Dlatego kiedyś pisałem na f-m, że w tym wieku kupuje się dziecku w
                      > prezencie książki ze zdjeciami i ilustracjami o tym jaki nasz
                      świat
                      > jest i dlaczego, żeby stworzyć ogólną atmosferę rozbudzania
                      > ciekawości w dziecku.

                      No widzisz jak różne sa dzieci. Moja corka rozbudzała swoją wiedzę
                      nie z książki, a na warsztatach i przy okazji zycia codziennego.
                      Kiedy pierwszy raz zobaczyło skrzydło much pod mikroskopem, to
                      ogladała bez konca raz przez mikroskop i ponownie bez niego. Byla
                      tak zaciekawiona, że zaczęła zadawać pytanie dlaczego tak sie
                      dzieje. I jak myslisz czy kupilam jej najpierw książkę czy mikroskop?
                      Oczywiście mikroskop, interesowało ja wszystko co w nim sie
                      znajdowało, kazda część w nim zawarta, była bardzo ciekawa. Dopiero
                      wtedy wziełam ja do ksiegarni i kupiłam książke, w ktorej sama
                      szukała sobie informacji, a ja tylko wyjasnialam jej to co chciała
                      wiedzieć. Moja corka rozwijala swoją wiedzę w świecie, który ja
                      otaczał, a książka slużyła jej tylko do uzupelnienia tego, czego nie
                      wiedziała, a chciala wiedzieć.
                      Zbierała wszelkie pyłki, krople kawy ze szklanki i oglądala, nawet
                      kroplę swojej krwi, gdzie potem stwierdziła, że juz wie skąd lekarze
                      wiedzą ile ma krwinek bialych i czerwonych, a miala wtedy 5 lat.
                      Rozbudzanie ciekawości dziecka to wszystkie zmysły poruszone, i
                      dobra zabawa. Książka to tylko uzupelnienie wiedzy, ktorą sie
                      poszerza z wiekiem.
                      Dzisiaj moja corka mówi mi, że jest szczęsliwa, że spotkala pana
                      profesora na swojej drodze, że ja naucza, najpierw poprzez
                      tworzenie, pozniej sama uzupelnia swoją wiedzę z książek i wyciąga
                      samodzielnie wnioski swoimi slowami, ktore w nastepnym etapie sa
                      zastępowane fachowym slownictwem.
                      Choc jej wiedza czasami przekracza mozliwości nasze i kończy sie na
                      remoncie sufitu w domu, to myslisz, że ona sie martwi, nie!!
                      zastanawia się dlaczego tak sie stało, a mialo być inaczej i ma
                      następny powod do rozbudzania ciekawoścismile)
                  • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 15:06
                    W niektórych zaś szkołąch w klasie V dzieci uczą się o budowie
                    maszyn dziewiarskich, osnowach, wątkach itp. Nic oczywiście nie
                    robią na krosienkach, bo po co? Za łatwo byłoby zapamiętać, jak
                    powstają tkaniny...
                  • mujer82 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 12:43
                    pam_71 napisała:

                    > Ta ... i dlatego w IVkl. uczą budowy mikroskopu na pamięć .. ech.
                    > A może to nasza podstawówka jakąś inną podstawę programową ma :-p
                    > Ja nad moim 10latkiem już nie wiszę ... sprawdzam, pomagam na życzenie. W
                    > niedzielę namawiałam Go (chyba z 3razy) aby sobie przygotował plan do ustnej
                    > wypowiedzi o wakacjach(zad dom). Nie chciało mu się ... trudno. Konsekwencji ni
                    > e
                    > było - oceny też nie. Nie opowiedział nawet połowy bo zabrakło czasu na lekcji
                    > wink
                    Mnie też uczyli budowy mikroskopu.Nie musiałam kuć na pamięć bo po dziadku
                    miałam mikroskop i mogłam go osobiście rozebrać na części i obejrzeć każdą z
                    bliska.Dzieci nie muszą kuć. Można im coś pokazać na żywo.Tylko,że wymaga to
                    chęci i pomysłowości dorosłych.Zawsze można zabrać dziecko na np. Festiwal nauki
                    albo do muzeum i coś pokazać a nie czekać aż szkoła wbije wszystko młotkiem do
                    głowy. Można mu tez kupić mikroskop albo album typu świat pod
                    mikroskopem.Przecież każdy problem naukowy może być fascynującą wyprawą w nieznane.
                    Mój tata np.robił ze mną domowej roboty teleskop, kręciliśmy do niego na
                    adapterze zwierciadło z żywicy, z papieru robiliśmy bryły przestrzenne i różne
                    modele różnych form węgla, o fullerenach wiedziałam wcześniej niż moja
                    nauczycielka chemii, o biologii zawsze wiedziałam sporo bo w weekendy zawsze
                    oglądaliśmy filmy przyrodnicze, poza tym dostawałam sporo książek na ten temat.
                    Tata na spacerze w lesie czy w parku opowiadał mi o różnych roślinach i
                    zwierzętach. Do snu czytał mi kiedyś "Bogowie, groby i uczeni" i inne książki z
                    serii Ceramowskiej więc o archeologii i historii starożytnej tej sporo
                    wiedziałam. No i w każdy weekend tata czytał mnie i mamie przy porannej kawie co
                    ciekawsze artykuły z pism "Wiedza i Życie" oraz "Świat Nauki". Obecnie nadal
                    czytam sporo o odkryciach naukowych, w kilku językach obcych, które znam. Tata
                    zaraził mnie ciekawością świata i umiejętnością zdobywania wiedzy na jego
                    temat.Da się? Da się.Tylko nie liczcie na to,że w tym wyręczy was szkoła.
                    Fascynację wiedzą naukową wynosi się z domu.
                    A językami obcymi zaraził mnie dziadek. Ilekroć go odwiedzałam brał mnie do
                    swojego pokoju, mówił w wielkiej tajemnicy "Chodź coś Ci pokażę" i czytał mi
                    bajki po angielsku, tłumaczył czasy,dał książkę z dużą ilością obrazków i
                    sensacyjnym komiksem.Pomagał ale nie robił tyrad.Tłumaczył słówka a ja czytałam
                    z wypiekami na twarzy.
                    • mruwa9 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 12:59
                      Jasne, ze sie da. Tylko, ze nie kazde dziecko ma szczescie dorastac
                      w tak wyksztalconej i swiadomej rodzinie, jak Twoja. Nie akzde
                      dziecko mieszka w Warszawie, zeby miec dostep do muzeow i festiwalu
                      nauki. Nie kazda rodzine stac na wycieczki, kursy jezykowe i kupno
                      teleskopu. Dzieci dorastaja w roznych rodzinach i w roznych
                      srodowiskach, czasem z zerowym lub minimalnym zainteresowaniem ze
                      strony doroslych, czasem rodzice bywaja polanalfabetami, majacymi
                      problem z przeczytaniem prostego tekstu ze zrozumieniem, wiec jak tu
                      oczekiwac od takich rodzicow, zeby czytali Cerama (i to po
                      angielsku wink dzieciom do poduszki?
                      Poza tym- juz pisalam: zawsze bylam typem pozeracza ksiazek (od
                      przedszkola), nigdy nikt nie pomagal mi w odrabianiu zadan, lubilam
                      i lubie czytac, uczyc sie ( nie w sensie wkuwania, choc z tym tez
                      problemu nie mialam, ale w sensie zrozumienia roznych problemow,
                      poznawania, rozszerzania wlasnych horyzontow w przeroznych
                      kierunkach, od muzyki do astronomii) a trafilam na nieslychany opor
                      materii w osobie mojego wlasnego dziecka, ktore uczyc sie nie chce,
                      bo nie, bo to nudne, czytac nie, pisac nie, wszystko na nie. Mimo
                      proby pobudzenia ciekawosci, rozbudzenia zainteresowan, material
                      jest wyjatkowo oporny, trudny do obrobki. I tu wszelkie dobre rady z
                      tego watku naprawde biora w leb.
                      • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 13:10
                        Mruwa9 .. jak ja Cię rozumiem wink Rodzice tacy porządni wink ...
                        A ja mam najprawdopodobniej Małą dyslektyczkę w domu .. Ja, która jeszcze
                        niedawno twierdziła, że te wszystkie dys-coś-tam to tylko wymysły leniwych
                        rodziców .... I jak tu nie wierzyć, że kara boska nie istnieje ;-p
                        Po trzykroć Fu**
                    • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 13:03
                      Majur82 .. ja nie chcę zwalić wszystkiego na szkołę. Młody ma swoje
                      zainteresowania i rozwinąć je może tylko poza szkołą ;-p
                      Miałam jednak złudne nadzieje, że szkoła dzisiaj jest już "inna". Że pokaże jak
                      zobaczyć coś ciekawego przez mikroskop (jak przygotować preparaty etc.) ... a w
                      praktyce wygląda to tak, że raz w tygodniu klasa wchodzi do sali przyrodniczej i
                      Pani ma wtedy okazję pokazać ów mikroskop ....
                      Dziś mam kupić mikroskop ... jutro pianino ... pojutrze rozmontować silnik z
                      samochodu ;-p Bo od szkoły nie mogę w zasadzie nic wymagać oprócz przedstawienia
                      suchej teorii z podręcznika.
                      Tyle zrozumiałam z twojej odp. Chyba coś nie tak wink
                    • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 13:16
                      Mujer, nie wiem, czy masz dzieci w szkole... Ale akurat w
                      teoretyczne odpytywanie, jak zbudowany jest mikroskop jestem w
                      stanie uwierzyć. smile)
                      Starsza córka w swoim czasie miała klasówki/kartkówki.odpytywania
                      z wychowania technicznego: z budowy maszyny dziewiarskiej, z
                      opisywania rodzajów tkanin, teorię robienia na drutach i szydełku,
                      tudzież teorię przyszywania guzików. Uprzedzam pytania: nie tkali
                      nic na żadnym krosienku, nic nie szyli, nie robili na drutach...
                      Czysta teoria z podręcznika.
          • the_ukrainian Szkoda dzieciaków 16.09.09, 11:00
            Mam przyjaciółkę w V klasie więc wiem jak jest. Dopieprzyli im tyle
            materiału że ona ma codziennie po 7 lekcji, jednego dnia 8 i wraca z
            tej szkoły juz totalnie wysrana. Dla jedenastolatki to jest za duże
            obciążenie i taka ilość lekcji i materiału to jest przegięcie pały.
            Baranów odpowiedzialnych za ten stan rzeczy należałoby wywieźć na
            furze z gnojem. Ty myślisz że Kasia będzie miała super koncentrację
            przez 7 lekcji a potem jeszcze w domu? Nie pomyślałeś że ona może po
            tylu lekcjach mieć zwyczajnie dosyć, być zmęczone i w jak zauważyłeś
            ciepły dzień iść na dwór, do koleżanek a nie siedzieć znowu nad
            lekcjami? Do dupy z taką nauką. Lepiej niech ma gorsze stopnie niż
            ma się tak męczyć. Pretensje o to powinieneś kierować do tych ćwoków
            z ministerstwa czy kuratorium co program układają w oderwaniu od
            rzeczywistości, a nie do córki. Ona nic tu nie zawiniła. Na 6 i 7
            lekcji każdy siedzi zrypany jak koń po westernie i tylko patrzy
            kiedy będzie koniec. Ja w V klasie pamiętam że miałem jednego dnia
            cztery lekcje, dwa dni po 5 i dwa po 6. Moja przyjaciółka nie wie
            już co to są 4 lekcje dziennie. Dzieciaki trzeba odciążać a nie
            jeszcze dodatkowo ganiać. Pomyśl człowieku o córce a nie tylko o tej
            pieprzonej nauce i stopniach. Ona jest ważniejsza i jej samopoczucie
            czy jakiś papierek z orzełkiem na koniec roku?
            • tata.kasi Re: Szkoda dzieciaków 16.09.09, 14:18
              Wszystko OK, zgadzam się, tylko, że inny świat nie będzie i nic
              innego jej nie czeka. O tyle myślę o córce, że chcę ją nauczyć tego,
              że to są proste rzeczy, jak się na nich skupi. Chcę ją nauczyć
              świadomego zarządzania własnym czasem i wykorzystywania swoich
              zdolności umysłowych do maksimum. Na razie walczymy z najbardziej
              uciążliwymi i najbardziej przeszkadzającymi sprawami: słaba
              koncentracja, łatwe zniechęcanie się i brak umiejętności
              weryfikowania tego, co zrobiła.
              Oceny o tyle sa ważne, że są obiektywną miarą skuteczności działań.
              Ale nie są oczywiście celem same w sobie.
              • morekac Re: Szkoda dzieciaków 16.09.09, 14:51
                że to są proste rzeczy, jak się na nich skupi

                Proste rzeczy dla dorosłego - z jego wielokrotnie większym
                doświadczeniem niż dziecka 11-letniego... Dla dziecka mogą być to
                rzeczy trudne - jak zadanie o cenach różnych rodzajów paliw w
                poszczególnych latach. Córkę (IVkl) spłoszyły obce jej doświadczeniu
                nazwy: LPG, ON, Pb95 - same obliczenia były banalne...
                Jeśli uważasz, że kłopoty z koncentracją to jakiś straszny problem -
                przejdźcie się do psychologa, nad czymś takim można popracować,
                niekoniecznie przy okazji odrabiania lekcji.
                A co do
                1.zniechęcania - ktoś stoi nad tobą i co chwila "tu źle, tu popraw,
                tu niestarannie, tu bym inaczej zrobił"... - czułbyś się
                zmotywowany?
                2.brak umiejętności weryfikowania tego, co zrobiła - po co ma
                weryfikować, jak ty jej sprawdzasz?

                • tata.kasi Re: Szkoda dzieciaków 16.09.09, 15:01
                  Wiem, zadania są bardzo zawile formuowane, ale cóż to już nie czasy,
                  że się jabłuszka i śliweczki liczy. To jest element trudności, nic
                  na to nie poradzę. Ale wiesz co....ja się nie dziwię, że już w 4-tej
                  klasie to wrzucają. Wiesz ile osób dorosłych ma objawy wtórnego
                  analfabetyzmu funkcjonalnego w stosunkowo młodym wieku.
                  Co innego na starość - tu zdolności spadają.
                  Tak, że to ma sens, żeby było na rodzajach paliwa,a nie na
                  jabłuszkach big_grin.
                  Tak, chcę iść do psychologa.
                  Ad. 1 - to nie ja tracę cierpliwość wink
                  Ad. 2 - nauczyć autoweryfikacji swoich działań, zawsze omawiamy co
                  jest nie tak i dlaczego.
                  • morekac Re: Szkoda dzieciaków 16.09.09, 15:50
                    To nie o to chodzi, że zawile sformułowane... chodzi o to, żeby
                    zrozumieć, że dla dziecka może być to trudne - w przeciwieństwie
                    do ciebie, obeznanego ze stacjami benzynowymi. Dziecko w IV klasie
                    nie używa na codzień określeń benzyna bezsiarkowa PB95, LPG, ON (do
                    tego tabelka niemal jak z gazet biznesowych)- nawet ci bardziej
                    zaawansowani paliwowo 10-latkowie użyją raczej słowa benzyna, olej
                    czy gaz. Większość dzieci po prostu wie, że na stacji tankuje się
                    paliwo/benzynę. Po prostu musiałam upewnić pannę, że na tym
                    samochody też jeżdżą wink i zadanie nabrało sensu...
                    Kiedy jeszcze siedziałam z dziećmi nad lekcjami, miałam w sobie
                    takie myśli "Jejku, jakie to proste... jakie łatwe... po kim się
                    takie ulęgło, że tego nie potrafi " - nic nie mówiłam, ale to jakoś
                    ze mnie chyba wychodziło. Z ciebie nie wychodzi po 4 godzinach taka
                    komunikacja niewerbalna, w sposób istotny zaprzeczająca słowom
                    pełnym cierpliwości?
                    Ad2 to czasem też pochwal, co jest dobrze...
              • the_ukrainian Re: Szkoda dzieciaków 16.09.09, 15:37
                Nie wszystko jest takie proste jak się wydaje. Ona nie musi mieć
                wszechstronnych uzdolnień i coś jej może iść bardziej opornie.
                Zwłaszcza jak ze szkoły wraca już zmęczona. Oczekujesz od niej że
                ona po 7 lekcjach zachowa świeżość umysłu jak na pierwszej czy
                drugiej lekcji? Koncentrację ona może mieć bardzo dobrą tylko na jak
                długo? To że podniesiesz bez problemu siatkę ziemniaków 10 kilo i
                tego nie odczujesz, nie oznacza jeszcze że utrzymasz te 10 kilo
                przez kilka godzin. Czy po 7 lekcjach nie należy jej się czas wolny
                aż do wieczora? Fajnie że uczysz zarządzania swoim czasem i
                wykorzystywania zdolności, ale musisz też zrozumieć ją i jej
                potrzeby chociażby nawet było to siedzenie na podwórku i pieprzenie
                głupot z koleżankami czy pojeżdżenie na rolkach wkoło bloku a pogoda
                ładna więc mnie to wcale nie dziwi że ona nie chce siedzieć nad
                lekcjami. Musisz pamiętać że nie jest cyborgiem tylko człowiekiem i
                może na przykład dziś mieć dobry dzień i zero problemów z pracą
                domową nawet i po 7 lekcjach a pojutrze może mieć kiepski dzień,
                otępienie i to co zajmuje jej godzinę, będzie się ciągło w
                nieskończoność. Programy nauczania są przeładowane i jeśli rodzice
                bedą wyciskać z dzieci ile wlezie żeby nadążyły, to te ćwoki z
                kuratorium uznają że można wycisnąć z nich jeszcze więcej i
                piątoklasiści zamiast 36 godzin, będą mieli tych godzin 40. No i z
                tymi ocenami to tak nie do końca. Może i są miarą skuteczności
                działań ale na pewno nie obiektywną. Nie może być obiektywna bo to
                za mała skala no i za dużo w tym czynnika ludzkiego, czyli uznania a
                także ewentualnych sympatii czy antypatii nauczyciela. Weź takie
                kryterium błędów ortograficznych przy ocenie wypracowania. Jak ktoś
                ma z tym problemy to choćby nie wiem jak dobre wypracowanie napisał,
                dostaje jedynkę. Albo za wypracowanie 5, a za ortografię 1, czyli
                średnia wynosi 3. I jaka to obiektywna ocena? Albo jedynka za zeszyt
                (który jest dla ucznia a nie nauczyciela) czy nieodpowiednie obuwie
                na zmianę.
              • fish_flesh_fowl Re: Szkoda dzieciaków 17.09.09, 13:22
                >zdolności umysłowych do maksimum. Na razie walczymy z najbardziej
                > uciążliwymi i najbardziej przeszkadzającymi sprawami: słaba
                > koncentracja, łatwe zniechęcanie się i brak umiejętności
                > weryfikowania tego, co zrobiła.

                Twoja córka jest teraz w takim wieku, więc to nic dziwnego... niewielką zdolność
                do koncentracji będzie miała prawdopodobnie aż do wejścia w okres dojrzewania -
                ale potem będzie już lepiejwink Z kolei Ty jesteś zapewne po trzydziestce, więc
                Twoja zdolność do koncentracji i odporność na zmęczenie jest szczytowa. Może
                dlatego wydaje Ci się, że córka ma z tym problem, podczas gdy to normalnesmile
          • q_fla Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 16:29
            Wolę sprawdzić, niż żeby dostawała złe oceny.
            > A przede wszystkim, trzeba ją nauczyć rzetelności w tym, co robi.
            > Żadna z tych lekcji nie przekracza jej możliwości umysłowych, ale
            > sama konieczność zabrania sie za robotę budzi niechęć i coś w
            > rodzaju otępienia.

            Do cholery, dla kogo ona się uczy?
            Wyraźnie dla ciebie.
            Też byłam w 5 klasie dzieckiem raczej nadpobudliwym i odrabiałam na
            odwal lekcje. Jak spieprzyłam sprawę, była to moja lufa. Bo ojciec
            zawsze mi powtarzał, że uczę się przede wszystkim dla siebie, nie
            dla niego, on jedynie prosił, żebym zdała do następnej klasy.
            Gdyby nade mną rodzic tak "wisiał" - prawie bym nic nie robiła.
            W szkole byłam średnia, potem już było lepiej. Studia skończone, mam
            się dobrze.
              • q_fla Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 18:35
                A nie, oboje cieszyli sie bardzo.
                Lufa była moja, bo najczęściej wynikała właśnie z mojego olewnictwa.
                Ale nikt nie robił z tego wielkiej tragedii, po prostu dla moich
                rodziców ważniejsza była m. in. moja dobra kondycja psychiczna i
                fizyczna, niz pasek na świadectwie. To po prostu nie był i dla nich
                i dla mnie priorytet. I chwała im za to!
                  • q_fla Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 20:35
                    Tak, w moim przekonaniu była to moja zasługa, choć nie powiem -
                    wtedy kiedy potrzebowałam ich (rodziców) pomocy - nigdy mi jej nie
                    odmawiali. I nie oczekiwali za to wdzięczności, np. w postaci
                    świadectwa z paskiem.
      • mruwa9 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 15.09.09, 15:52
        tak, masz dziwne dziecko wink
        Mnie nikt nigdy nie pomagal w lekcjach, nikt mnie nigdy do szkoly
        nie odprowadzal (poza dniem rozpcozecia roku szkolnego w 1 klasie
        podstawowki) i swietnie sobie radzilam. Moj piatoklasista ciagle
        wymaga naszego czynnego udzialu w nauce, nawet w czytaniu, co mnie
        doprowadza do szalu i migreny, ale facet ma okreslone problemy,
        dokladajac do tego niepolska szkole bez ocen (nie ma bata na tych,
        ktorzy uczyc sie nie chca, nie chca- to nie), nie widze innego
        wyjscia. Moze chlopak skonczy na golej podstawowce, ale gdybysmy go
        sami nie dopilnowali, to skonczylby podstawowke jako analfabeta.
      • yula Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 08:53
        Ja się zgadzam, że dziecko w I klasie nie umie się jeszcze samo
        > uczyć, ale m.in. po to idzie do szkoły, żeby tego nawyku uczenia
        > nabyć.

        Tiak, ja skończyłam szkołę średnią niemal na same 5-ki, ale uczyć sie nie
        nauczyłam. Szkoła wymaga odbębnięcia lekcji, jeżeli to komuś przychodzi bez
        wysiłku to sie nie nauczy uczyć. Więc chcę moje jednak tego nauczyć w domu. U
        nas początki edukacji więc mam nadzieje że po nabraniu większej sprawności
        manualnej przez synka nie będę musiała tak nad nim siedzieć i pilnować go, ale
        na razie muszę. Szczególnie że obecny program jest taki wymagający że pani nie
        zwraca uwagi że rozdawane ksera on tnie na kawałki zamiast robić zadania z nich,
        niech sobie ćwiczy rękę, tak samo wartościowe zajęcie jak te dodatkowe zadania.
        W jego przypadku chyba ważniejsze
        --
        Julia,Maksiu i Tatiankasmile
    • default Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 14:49
      Tak to sobie czytam wszystko i utwierdzam się w przekonaniu, że
      miałam naprawdę dziwne dziecko smile Albo może czasy były inne i inne
      podejście rodziców. Co prawda raz w życiu zareagowałam czynnie na
      porażkę szkolną mojego dziecka, było to w liceum, dziecko było
      zagrożone z matematyki, której dziedzicznie (po mamusi smile) nie
      przyjmowała do organizmu, wysłałam ją na "ferie z matematyką",
      kompetentna osoba (matematyk-pedagog) w trakcie górskich wycieczek i
      innych atrakcji wypoczynkowych umiejętnie otworzyła dziecku jakieś
      tam zatrzaśnięte klapki w mózgu i dziecko zdało matematykę
      śpiewająco. Ale żeby dzień w dzień siedzieć i dręczyć dzieciaka ????
      Niepojęte i okrutne dla mnie.
      • piastka Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 15:02
        Niestety - sporo jest dzieci z dysfunkcjami w uczeniu się - i tym
        trzeba baaardzo dużo pomagać. W ostatnim Newsweeku jest świetny
        artykuł na ten temat. Mój o wiele młodszy brat miał ogromne kłopoty
        w szkole z powodu swojej dysleksji, mimo stwierdzonego bardzo
        wysokiego IQ zakończył edukację na liceum. To były lata 80-te -
        niewiedza na temat dysleksji była ogromna - teraz znacznie więcej
        wiadomo, jak pomóc takim dzieciom. Ale jest to katorżnicza praca...
        Ja nie umiałam mu pomóc.

        Dlatego - proszę - nie osądzajcie innych według swoich pociech.

        Mam 3 dzieci - dwie starsze córki uczą się bardzo dobrze, ale też w
        IV i V klasie zdarzało mi się pomagać im przy niektórych zadaniach z
        matematyki i przygotowaniu do klasówek. To jest chyba ten czas,
        kiedy dziecko uczy się przyswajać większy materiał o pewnym stopniu
        trudności.
        • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 16.09.09, 15:59
          Moja starsza córka jest dyslektyczką - zgadazam się, że jest to
          ciężka praca, niemniej w wielu przypadkach nie upośledza to ucznia
          na tyle, aby nie mógł sam odrobić lekcji i przygotować się do
          sprawdzianu (pomijam konieczność wytłumaczenia czegoś od czasu do
          czasu). Znalazła swoją metodę na pisanie wypracowań i na naukę
          innych przedmiotów - oczywiście te polecane przeze mnie były
          zupełnie inne, tyle że w jej przypadku skuteczne okazały się jej
          metody...
      • zonka77 moje dziecko od 1 klasy 17.09.09, 08:50
        odrabia lekcje sama! Pomagam kiedy trzeba ale zrobić musi sama. Była bardzo
        roztrzepana i miała ogromne trudności ze skupianiem się. I była leniem
        niesamowitym - usiłowała robić wszystko na szybko i byle jak. Pierwsze pół roku
        szkoły było bardzo ciężkie, buntowała się bardzo. Ponieważ musiała poprawiać do
        skutku i przepisywać tyle razy aż napisała przyzwoicie (nie wymagałam super
        kaligrafii tylko najładniej jak była w stanie) Nauczyła się że nie ma sensu
        odwalać na odczep się bo i tak będzie musiała zrobić to porządnie. Nie pakuję
        jej - sprawdzam tylko wieczorem czy ma odrobione lekcjie i czy jest spakowana.
        Lekcje odrabia zaraz po szkole, nie może się bawić ani oglądać jeśli nie ma
        odrobionych lekcji. Może zjeść i odpocząć jeśli jest zmęczona, potem lekcje
        potem ćwiczymy na skrzypcach (wszystko razem nie więcej niż 1,5h) i potem może
        robić co chce. Nie użeram się, nie denerwuję. Po prostu spokojnie powtarzam -
        źle, nieładnie, popraw to kochanie bo potrafisz o wiele lepiej. Do skutku. teraz
        w 2 klasie od pierwszych zadań jest całkiem dobrze, myślę że załapała w zeszłym
        roku jak to ma wyglądać i woli się skupić i zrobić szybko. Wie że nie ma
        wyjścia. Wie że musi i koniec.
        --
        "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
        niemożliwe"
    • shamsa Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 13:32
      pare jedynek zrobi wiecej, niz ciuckanie sie z leniem godzinami. pogadac z
      pania, ze do tej pory dawala oceny za rzetelnosc i pilnosc rodzicom i wy
      chcecie, zeby od teraz corka zostala oceniana.

      im predzej tym lepiej, bo na egzaminy wstepne nie wpuszczaja rodzicow.

      poza tym, skoro jej sie nie chce to niech wyniki ma takie na ile jej sie chce, a
      nie na ile wam sie chce.
        • malenstwo123 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 14:42
          Znam takie egzemplarze co rodzice ich pilnowali, lekcje z nimi (za
          nich odrabiali)- wypracowania pisali, po podręczniki latali itd.
          Nic dobrego z nich nie wyrosło bo na 1 klasie odrabianie się nie
          skończyło i ciągnęło się całą podstawówkę. Potem dziecko sobie nie
          radziło (rodziców też program zaczął przerastać) to na korki... na
          studia się oczywiście nie dostali no chyba, że płatne...

          Ja nigdy przenigdy nie miałam pytania w domu czy lekcje odrobione
          (fakt z patologicznej rodziny się wywodzę-bo mieszkałam od 6 roku
          życia bez rodziców po opieką niewiele starszych sióstr). Plecaka też
          mi nikt nie sprawdzał. Czasem siostrę namówiłam by sprawdziła czy
          błędów ortograficznych nie mam w wypracowaniu ale to tylko wtedy gdy
          miała któraś chwilę wolnego i troche chęci.

          I co? miałam 5 i 6 na świadectwie i byłam wzorem do naśladowania
          choć oczywiście czasem zapomniałam coś odrobić to spisałam na
          parapecie na przerwie ale to był mój problem. A najlepsze, że czasem
          lepiej "spisałam" tzn dopisałam kila zdań po swojemu i za pracę
          domową tworzoną w 5 min dostawałam lepszą ocenę. Co najlepsze nikt
          mnie za kujona nie uważał bo kujonem nie byłam bo do systematycznych
          osób nie należałam nigdy hihi smile Koledzy traktowali mnie równo bo
          kombinowałam podobnie jak oni i jak miałam coś zrobione zawsze
          dawałam też spisać i na klasówkach podpowiadałam...

          Jedynki rzadko ale też się pojawiały ale to był mój i tylko mój
          problem smile np. jak nie przeczytałam nudnej lektury i byłąm wezwana
          pod tablicę do odp.

          I co nie wyszłam na ludzi??? W podstawówce najlepsza w szkole,
          olimpiada z biologii i chemii, bez egz do L.O a teraz skończyłam
          stomatologię też z b. dobrym wynikiem.

          Nie popełniaj błędów zbyt troskliwych rodziców moich kolegów bo
          dzieciak nie nauczy się uczyć nigdy. Szkoła jest dostosowana do
          wieku więc każdy dzieciak o ile nie jest upośledzony poradzić sobie
          musi. Program wcale nie jest przeładowany- dla mnie było go za mało
          i zawsze doczytywałam sobie we własnym zakresie jeśli coś mnie
          interesowało (gł. biologia).

          Jak dziecko pójdzie do pracy też będziesz mu pomagać?

          Stanowczo mówię NIE codziennemu pomaganiu w nauce! Szkoła to
          obowiązek dziecka! Jego jedynka jest jego problemem a nie problemem
          rodziców!

          Rodzice swoją szkołę już skończyli teraz czas na dziecko niech się
          wykaże!
    • samson.miodek Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 14:31
      No coz, mozna wyprostowac dziecie.Tylko ile ma lat?
      Po powrocie do domu zagonic dziecko do robienia zadania domowego.Dac
      czas w jakim ma byc wykonane.Jak cos jeczy ze zmeczone, ze to ze
      tamto.Odpuscic.Nie odrobi raz , drugi trzeci dostanie lufe jedna i
      druga, spietrzy mu sie na weekend i zmadrzeje jak nie bedzie mogl sie
      ruszyc nigdzie to powino dotrzec do lepetynki ze sie nie oplaca.
      • the_ukrainian Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 14:55
        Po pierwsze dom to nie wojsko więc z tym prostowaniem i zaganianiem
        nie przesadzaj. Jak chcesz prostować i zaganiać to prostuj banany do
        norm unijnych albo zaganiaj krówki do obory. Dziecko to nie banan
        ani nie krowa i trzeba tu postępować jak z dzieckiem. Ja bym zrobił
        tak że jak wychodzi ze szkoły np o 14.25 to ma się zameldować w domu
        na obiad i do 19 ma czas wolny a potem lekcje niech robi. Jak od
        razu po szkole weźmie się za lekcje to ma czas wolny do 21 albo
        można wtedy na basen wyskoczyć albo co jeszcze innego.
        • samson.miodek Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 16:46
          Z tego co przeczytalam wynika ze Kasia ma problem z
          koncentracja.NIestety w takich wypadkach odrobine jak to piszesz
          wojska sie przydaje.Bo zostawic dziecko samopas to beda
          problemy.Kasia jest w 5 klasie to juz nie powinno byc ciaglego
          siedzenia nad nia, ale zawezic czas do odrobienia zadania.1-1.5 bez
          gadania a jak nie zdazy bo glowa w chmurach - trudno.
          Skoro ladna pogoda itp itd to moze po powrocie ze szkoly wywalic
          dziecko na 1-2 na dwor zeby sie wybrykalo a potem kolo 6 niech
          siadzie i niech zacznie robic.Powinna 5klasistka zdazyc.
          I nie chrzan glupot ze nie nie mozna postepowac tak z dzieckiem.Mam
          dyslektyka w domu i jakbym nie stala nad nim to nic nie byloby
          zrobione.Pal szesc ze przyniesie info ze zadanie nie odrobione.Mi
          chodzi o zaleglosci ktore sie nawarstwia.Wiec czy mu sie to podoba
          czy nie czytac musi kazdego dnia, to co przyniesie ze szkoly tez musi
          byc zrobione.I jak nie mialam problemow z pierwszym dzieckiem -
          przychodzilo sporadycznie zapytac jak cos zrobic, tak z drugim mimo
          ze w 3 klasie to musze pomagac, i siedziec prawie z batem.Teraz to
          jednynie musze byc przy dzieciaku zeby kon trolowac co robi bo sie
          nauczyl ze sie nie oplaca przeciagac sprawy w nieskonczonosc.
          Z jednym sie zgodze siedzenie nad zadaniem od 16 do 20 to przesada bo
          po jakiejsc godzinie, poltoprej dzieciak przestaje myslec.
          • the_ukrainian Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 17:26
            Ja miałem problem bo nie potrafilem jednocześnie słuchać i notować.
            Jak zająłem się notowaniem to gubiłem wątek w wypowiedzi
            nauczyciela, jak chciałem dokończyć notatkę to okazywało się że nie
            wiem co tam było dalej więc miałem problemy z przedmiotów
            humanistycznych. Takie coś tkwi w mózgu i niektórych rzeczy nie
            przeskoczysz. Tak samo problem z koncentracją. Mózg byś chciała Kasi
            wymieniać czy doprowadzać ją codziennie do łez i rozpaczy? Ma
            problem z koncentracją i trzeba z nią pracować nad jego
            rozwiązaniem. Jeśli Kasia przy tym histeryzuje, płacze, wścieka się,
            odwala byle jak to znaczy że albo trzeba zmienić metody pracy albo
            zmienić osobę która jej pomaga. Zatrudnić na przykład jakiegoś
            studenta do pomocy czy kogoś z rodziny albo znajomego poprosić tak
            jak mnie nieraz proszą żebym pomógł z historii czy z matematyki.
            Dyscyplina wojskowa niekoniecznie musi pomóc i niekoniecznie jest
            wskazana. Może jej trzeba tłumaczyć nie po szkolnemu tylko tak
            bardziej na luzie, może po każdym wykonanym zadaniu trzeba się z nią
            powygłupiać parę minut, pogilgotać ją żeby się śmiała i chwilę jej
            umysł odpoczął przed następnym zadaniem. A może trzeba zrozumieć że
            na przykład Kasia nie lubi poezji i interpretacja wiersza to nie
            jest jej mocna strona i nigdy nie będzie i trzeba jej odpuścić ten
            temat, nawet kosztem gorszej oceny. To już rodzice Kasi powinni
            wiedzieć jak to zrobić.
            No i nigdy nie nauczyłem się podzielności uwagi. Albo słucham, albo
            notuję. Da się z tym żyć.
            • samson.miodek Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 22:12
              the-ukrainia, i tu sie z Toba zgodze.Trzeba znalezc najlepsza metode by
              pomoc dziecku.
              I wszystko jedno czy bedzie to "wojskowa" dyscyplina, czy przerwy na
              gilgotki.I masz racje rodzice powinni wiedziec najlepiej - w sumie to
              dzieciak juz 5 lat w szkole to jak ciagle ma takie problemy to powinni
              zasiegnac jakiejs porady.
              • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 08:28
                Samson - sorki że nie na temat, ale jak u was wyszła dysleksja i gdzie ją
                diagnozowaliście ? Jeśli masz czas wyślij mi info na maila gazetowego wink Jak
                wygląda praca z dyslektykiem .. ?!
                Dzięki
                Pozdr
                Pam
                • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 09:06
                  Nie na temat, ale chyba też mogę się wtrącić: dysleksja wychodzi
                  głównie przy kłopotach w czytaniu (dziecko wolno czyta, wręcz duka,
                  nie chce czytać, czytanie je męczy), dysortografia - przy okazji
                  robienia błędów ortograficznych - często straszliwych, i nie są to
                  tylko błędy ó/u, rz/ż, h/ch, ale też dziecko pisze np.: Tagże on
                  wzią sfoje japko. Słowem: trzeba przeczytać sobie na głos, aby
                  zrozumieć, co zostało napisane... Myli b/d i ogólnie podobne litery.
                  Dysgrafia - bazgrze tak, że aż oczy bolą, zeszyt nie przypomina
                  zeszytu, dziecko pisze wolno i szybko się przy tym męczy. Dodajcie
                  do tego kłopoty (czasem) z językami obcymi, stronami świata,
                  myleniem znaków na matematyce, rysowaniem na plastyce, niezdążaniem
                  z notatkami na lekcjach itp - i robi się kanał nie tylko na
                  polskim...
                  • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 09:31
                    dzięki wink
                    Kurcze ... Młoda jest teraz w II kl. Czyta nadal słabo (nie duka, ale do
                    płynności daleko) .. orty wszędzie - kłopoty z b/d, ę/em, ą/om, ś/si etc. Pisze
                    bardzo wolno, ale wyraźnie ...
                    W I kl myśleliśmy, że jak zacznie więcej czytać to i kłopoty z ortami ulecą ..
                    teraz maja już zadawane słówka (6 wyrazów z "ó") .. raz napisze dobrze, a trzy
                    razy źle. Spisać z tablicy jeszcze nadąża, ale co dalej ... zaczyna się powoli
                    zniechęcać uncertain
                    Gdzie ew. szukać pomocy ?
                    • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 09:57
                      Biegaj z nią do poradni - jak moja była w II klasie, też widziałam
                      straszne byki. Nauczycielka rzekła, że to nic takiego, wiele dzieci
                      w tym wieku robi błędy (20% dzieci w klasie miało dysleksję...),
                      koleżanka w pracy stwierdziła, że jej córka też takie błędy robi (i
                      jej córka też ma dysleksję)- słowem próbka była niereprezentatywna.
                      Zamiast w połowie II klasy, u psychologa wylądowaliśmy pod koniec
                      III - ale przez te 1,5 roku wiara dziecka we własne siły spadła do
                      zera (albo i poniżej).
                    • mujer82 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 13:16
                      pam_71 napisała:

                      > dzięki wink
                      > Kurcze ... Młoda jest teraz w II kl. Czyta nadal słabo (nie duka, ale do
                      > płynności daleko) .. orty wszędzie - kłopoty z b/d, ę/em, ą/om, ś/si etc. Pisze
                      > bardzo wolno, ale wyraźnie ...
                      > W I kl myśleliśmy, że jak zacznie więcej czytać to i kłopoty z ortami ulecą ..
                      > teraz maja już zadawane słówka (6 wyrazów z "ó") .. raz napisze dobrze, a trzy
                      > razy źle. Spisać z tablicy jeszcze nadąża, ale co dalej ... zaczyna się powoli
                      > zniechęcać uncertain
                      > Gdzie ew. szukać pomocy ?

                      Psycholog dziecięcy.
                      Na ortografię do nauki wyjątków polecam książkę "Ortografia na wesoło"-sama się
                      kiedyś z niej uczyłam.
                      Polecam też dawkowane małymi porcjami wyjaśnienie reguł pisowni różnych liter-
                      np. jak będzie wiedzieć,że "ż" wymienia się do "g" w niektórych wyrazach to też
                      będzie jej łatwiej pisać poprawnie bo będzie mieć regułę porządkującą zasady
                      pisowni. Niech dużo czyta, może razem z wami, dla przyjemności. Wtedy nawet nie
                      znając reguł będzie wiedzieć,że dany wyraz wygląda tak a nie inaczej.Ja jako
                      małe dziecko jeśli nie byłam czegoś pewna na dyktandzie często pisałam 2 wersje
                      wyrazu i wiedziałam,że np.pierwsza wygląda znajomo i jest dobrze a druga obco i
                      śmiesznie więc pewnie jest błędna.
                      Nigdy nie miałam z nauką języka problemów ale czytałam sama, od małego, bardzo
                      dużo.Moja mama do dziś wspomina jak chodziłam za nią po całych dniach z książką
                      Joanny Papuzińskiej "I gdzie ja się biedniutenki podzieję...? i czytałam jej na
                      głos tak długo aż zachrypłam.Jak byłam młodsza tata czytał mi do snu np. "Sceny
                      z życia smoków" a ja śledząc to co on czyta poznawałam nowe połączenia liter i
                      nowe wyrazy.Niektóre dzieci rozwijają się szybciej inne wolniej ale każdemu
                      pomaga stymulacja ze strony rodziców i innych osób dorosłych. Jest naukowe
                      udowodnione,że dzieci nie uczą się skutecznie od rówieśników ale od osób
                      dorosłych.Przy odrobinie zaangażowania i pobudzania ze strony rodzica dziecko z
                      czasem zrobi postępy.
                      • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 13:44
                        Niech dużo czyta, może razem z wami, dla przyjemności. Wtedy nawet
                        nie
                        > znając reguł będzie wiedzieć,że dany wyraz wygląda tak a nie
                        inaczej

                        Problem polega właśnie na tym, że jeśli młoda ma dysleksję (a kilka
                        rzeczy na to wskazuje - na razie młodą trzeba zdiagnozować), to to
                        nie do końca tak działa. Przede wszystkim czytanie bywa tak męczące,
                        że nawet najciekawsza książka nie jest czytana dla przyjemności. Co
                        nie znaczy, że nigdy ten stan nie nastąpi.
            • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 00:44
              Też podrzucę kilka pomysłów:
              1. po pierwsze zaakceptować, że dzieci się uczą. To co robią, nie
              musi być doskonałe i zapewne będzie miało wady - niektóre widoczne
              gołym okiem. Nie szkodzi - ważne że praca została wykonana
              samodzielnie. Niech dziecko poprawi błedy ortograficzne czy
              rachunkowe, wytłumaczcie to, czego nie rozumie, ale nie czepiajcie
              się niestaranności czy odwalania pracy - to, że praca jest napisana
              brzydko, nie oznacza, że autor odwalił pracę czy też nie starał się.
              To może być wręcz niesprawiedliwe. Chociaż oczywiście dorosły
              zrobiłby to dużo lepiej wink
              2.pójść jednak do psychologa: może Kasia ma problem z koncentracją,
              a może z tatą. W każdym przypadku Tata.Kasi powinien otrzymać radę,
              jak dalej postępować...
              3.na kłopoty z koncentracją może pomóc np system 15 minut pracy,
              kilka chwil odpoczynku - u nas się sprawdzało- inaczej uczennicy
              neurony się przegrzewały. To już trzeba testować z własnym
              egzemplarzem ucznia.
              4.kłopoty ze ładnym pismem - dużo zależy od tego jak dziecko siedzi,
              jak trzyma pióro/długopis i ... wielkości biurka. Niestety, przy
              standardowych biurkach uczniowskich dosyć trudno jest położyć przed
              sobą książkę i pisać ładnie w zeszycie - zwykle łokcie nie mieszczą
              się na blacie - a jest to jeden z warunków niemalże koniecznych
              czytelnego pisania...
              5. jeśli dziecko nieładnie pisze- ćwiczyć, tylko dlaczego robić to
              w trakcie odrabiania lekcji? Chyba po to, żeby dziecko
              znienawidziło odrabianie lekcji, a przy okazji rodzica. IMHO nie ma
              nic bardziej bezsensownego niż pisać, ścierać i znowu pisać (i tak
              kilka razy, bez większego efektu estetycznego). Kupcie dziecku
              zeszyty do nauki kaligrafii/rysowania (np Zwierzaki-figuraki) i
              ćwiczyć codziennie kilka minut po odrobieniu lekcji. Poza tym rękę
              wyrabia nie tylko pisanie, ale też mnóstwo przyjemniejszych
              czynności - w tym lepienie placków z błota ... Na koncentrację,
              kłopoty manualne pomagają ćwiczenia z zakresu kinezjologii. Przy
              okazji relaksują nie tylko ucznia.
    • sloooneczko Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 17:17
      moje dziecko ma dopierpo 14 miesięcy i mam nadzieję zmeini się coś w
      naszym szkolnictwie do tego czasuwinkale popieram kogoś kto zwrócił
      uwagę na to iż dzieciaki sa po szkole przemęczone często. Młody
      człowiek ma w sobie tyle energii, którą musi gdzieś wyładowac po
      kilkugodzinnym sztywnym siedzeniu w ławce i wysłuchiwaniu mniej lub
      bardziej interesujacych treści.Trzeba o tym pamiętac.
      Co do odrabiania za dziecko lekcji, bo tak to trzeba nazwac -
      robicie im krzywdę tak naprawdę.Kiedy trzeba wytlumaczyc- tlumaczyc,
      zalatwic korki. Musi samo chciec, miec ambicje cos osiągnac aby moc
      byc później się realizowac w dalszym życiu.Tak będzie pasywne,
      przyzwyczajone, ze to ktos za niego zrobi, pomysli.I nic tu sie
      zdadza piatki na swiadectwach i dyplomy magistrow bo sobie nie beda
      radzili z obowiazkami w pracy.

      --
      Co przyjdzie kaktusowi z tłumaczenia wszystkim, że w środku jest
      miękki..
      ___________________
      https://tiny.pl/3bqj
    • skutecznynastolatek Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 18:57
      A ja znalazłam sposób na ciekawą, kreatywną i przyjemna naukę!
      W zasadzie to bardziej różnorodne zajęcia i zdobywanie nowych umiejętności i
      perspektyw niz sucha nauka. Do tego ciągle poznaje nowe osoby. Środowisko jest
      naprawde kreatywne!

      Chodzi o to aby wiedzieć kim się jest, czego się chce, jakie się ma silne i
      jakie słabe strony oraz jak je rozwijać. Jakie są umiejętności i cechy które
      pomogą osiągać swoje cele? Jak współpracować z innymi?

      szkoła daje tylko wiedzę teoretyczną, a ta sama w sobie nei daje satysfakcji i
      gwarancji szczęścia.

      polecam blog www.skutecznynastolatek.wordpress.com
      to mój sposób big_grinDDDDD
    • int1 niestety dotyczy tez nas :/ 17.09.09, 19:49

      Niestety moje dziecko (3kl) ma problemy... Nie da rady zrobic lekcji
      samodzielnie czy dobrze się spakować. Sama nie miałam takich
      problemów- bez dużego nakładu pracy wychodziłam zawsze na +.

      Niestety słabsi ślęczą godzinami w domu / zaległości z lekcji,
      zadanie dom. z zintegrowanej, agielskiego, religii + zajęcia
      dodatkowe (korekcyjne, wyrównawcze). To bardzo zniecheca...
    • angrusz1 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 20:56

      Jak tu już zaznaczyli poprzednicy , taka walka będzie trwała dłużej
      ale jest szansa, że poprawa będzie trwała .
      Innej drogi nie ma .Trzeba wychowywać - bez stresów się nie
      obejdzie .

      Ja ,jako nauczyciel, staram się nie zadawać pracy domowej, bo i tak
      nie mam pewności , kto tę pracę odrobił .

      Trudno stawiać stopień : korepetytorowi, " mamusi " zapobiegliwej a
      nie uczniowi .

      Za to robię dość często kartkówki , by i mobilizować do ciągłej
      nauki , by mieć stopnie z szerszego materiału , by dać szansę na
      poprawę ( jeśli na jednej nie powiedzie się - z kartkówek nie ma
      poprawy , jest z klasówek ) , no i by zapobiec ściąganiu .
    • olala_29 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło"? 17.09.09, 21:31
      Nie rozumiem to Ty chodzisz do Szkoły??
      Moje dziecko samo pamięta o lekcjach a jak nie zdąży wieczorem to prosi żeby ją
      obudzić przed szkołą i kończy.

      Jak się jest nadopiekuńczym i całe życie wyręcza dzieciaka to rośnie niedojda,
      któremu mamusia musi spakować plecak ... na zajęcia na studiach

      nie wspólczuję
    • tarantinka Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 23:01
      sorry ale to jakiś koszmar, jak można siedzieć nad dzieckiem 4
      godziny i "odrabiać" lekcje, weż kobieto wyluzuj, sama mam dziecko,
      swiat się nie zawali jak krzywo napisze, zawali się dużo bardziej
      jak mu wmówisz że jest ostatnią niedojdą.
    • allija Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 17.09.09, 23:53
      Ze mna nikt nigdy żadnych lekcji nie odrabiał, matka wracała z pracy
      późnym wieczorem i tylko pytała "jak tam w szkole". Ja też nigdy ze
      swoimi dziećmi lekcji nie odrabiałam, w młodszych klasach tylko
      sprawdzałam czy odrobione i wszystko spakowane. I przyznam, nigdy
      nie rozumiałam tego nagminnego wspólnego, rodziców z dziećmi,
      odrabiania lekcji, przecież to niemozliwe zeby teraz dzieci były
      głupsze.
      • mruwa9 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 00:05
        "Blogoslawiona ciasnotra horyzontow. Tylko w malym swiecie jestesmy
        wielcy" (S.Mrozek)
        Ze mna tez nigdy nikt nie odrabial lekcji. Ani z nikim z mojego
        rodzenstwa. Ani z moim mezem. A trafilo nam sie dziecko, ktore bez
        pomocy ani rusz, choc jest w 5. klasie (pisalam o tym powyzej).
        Sa dzieci, wobec ktorych standardowe metody wychowawcze sa
        nieskuteczne i bez pomocy z zewnatrz dziecko ZMARNUJE swoj,
        nierzadko spory, potencjal intelektualny. Kto takiego dziecka nie
        spotkal, nie wie, o czym mowa. A jesli nie wie, niech tak latwo nie
        ocenia innych, bo to boli, a zycie nie zawsze jest takie proste i
        oczywiste.
        • allija Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 19.09.09, 02:28
          i właśnie dlatego uzyłam słowa "nagminnego", bo rozumiem, ze ktoś
          moze mieć dziecko z trudnosciami ale teraz większość rodziców /to
          wiedza z wywiadówek i od znajomych rodziców/ odrabia lekcje z
          dziećmi a przeciez nie jest mozliwe zeby wszystkie te dzieci były
          dysfunkcyjne
          • mruwa9 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 19.09.09, 09:18
            a skad wiesz, ze nagminnego? Czlowiek to istota leniwa, jeslui nie
            musi czegos robic, to nie robi. Rodzicow to tez dotyczy, nie sadze,
            zeby palali az takim zaangazowaniem do odrabiania lekcji dziecka.
            • allija Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 19.09.09, 23:38
              toz właśnie piszę, że wiedzę mam od koleżanek z pracy, z rozmów na
              wywiadówkach, także z forum. A że moje dzieciaki już po maturze to
              trochę szkół przerobiłam. Oczywiście, że rodzice nie pałają
              ale "muszą bo inaczej ich dziecko nic nie zrobi, nic nie umie, nic
              nie rozumie" i podobne tłumaczenia.
              • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 20.09.09, 01:00
                Może próbka była niereprezentatywna, może skleroza dopada po
                latach... Dawniej to ogólnie lepiej, panie, było. A najlepiej to
                było przed wojną(I, II) / za PRL-u /za Piłsudskiego/ prze
                rozbiorami/ za Piastów (niepotrzebne skreślić).
                Niektórzy rodzice i dawniej z dziećmi lekcje odrabiali - u mnie w
                rodzinie przykładem jest moja ciotka, z którą podobnież lekcje do
                matury trzeba było odrabiać - czyli proceder występował i 40 lat
                temu. Z moich szkolnych lat pamiętam opowieści, że program
                przeładowany, że rodzice muszą za dzieci lekcje odrabiać albo z nimi
                siedzieć itp. W szkole nikt się nie przyznawał, że starzy z nim
                siedzą, więc nie wiem, na ile to prawda.
                Teraz zaś jest internet i człowiek ma wrażenie, że odrabianie lekcji
                z dziećmi to proceder powszechny. A w dyskusji kilkanaście (a może
                tylko kilka) osób napisało, że odrabia z dziećmi lekcje, drugie tyle
                napisało, że dzieci odrabiają same.
          • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 19.09.09, 09:22
            Myślę, że dawniej też rodzice odrabiali lekcje wraz z dziećmi -
            tylko akurat nie ty chodziłaś na wywiadówki. Teksty o przeciążeniu
            programu i konieczności pomocy dzieciom w nauce krążą od lat
            trzydziestu (albo i dłużej...). BTW: są dzieci z dys-, które swoje
            lekcje odrabiają same.
      • smerfeta7 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 22.09.09, 22:57
        allija napisała:
        I przyznam, nigdy
        > nie rozumiałam tego nagminnego wspólnego, rodziców z dziećmi,
        > odrabiania lekcji, przecież to niemozliwe zeby teraz dzieci były
        > głupsze.

        To nie dzieci są głupsze, to rodzice pogłupieli. Dzieci są bystre,
        cwane i baaardzo inteligentne i potrafia wykorzystać głupotę
        rodzicow. To rodzicom zalezy na ocenach, stąd siedza godzinami nad
        lekcjami dzieci. To rodzice sami robią ze swoich dzieci, niezaradne
        istoty. Siedzenie godzinami z dzieckiem przy lekcjach, utwierdza je,
        ze samo nic nie potrafi zrobić. Dziecko traci wiare w siebie i nie
        ma nawet szansy popracować samodzielnie nad sobą, czegoś zmienić,
        czy poprostu samo puscić wodzy swojej fantazji w wypracowaniach, bo
        rodzic zaraz poprawia, że to nie tak.
        Nie dziwi cie fakt, że tacy rodzice, muszą wiecznie pomagać swoim
        dzieciom, nawet w dorosłym zyciu, bo same nie potrafią sobie
        zorganizowac zycia, wybrac w zyciu co dla nich było by najlepsze.
        Przecież nawet szkoly czy studia są wybierane przy pomocy rodzicow.
        zdaża się i to, że zony czy małżonkowie są wybierani pod gust
        rodzicasmile))
        Im silniejsze uzaleznienie dziecka od siebie tym dłuzsza pomoc
        rodzica w zyciu tego dziecka. Tylko co dalej, jak jego braknie???
        Te silniejsze dzieciaki, w okresie dojrzewania buntują się na swoj
        sposob, popelniając po drodze wiele bolesnych błędów, na ktorych się
        uczą żyć i to nie zawsze zgodnie z prawem. I to jest bolesne, do
        czego może doprowadzić kochający slepą milością rodzic.
        Ja wole, aby moje uczyło sie już samodzielności od najmlodszych lat,
        moze nawet czasami bolesnej, ale pod okiem rodzica, ktory pozwolu mu
        zrozumiec błędy na własnej skórze.
        • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 23.09.09, 09:16
          Smerfeta7 - ładnie piszesz, ale to jest wszystko perspektywa Rodzica mającego
          genialne dziecko. Gdy w domu masz przeciętniaka lub dziecko zagrożone dysleksją
          to pozostawienie Go samemu sobie jest sadyzmem, bo oprócz wielu jedynek jakie
          przyniesie to nadal nie będzie czytało ani poprawnie pisało. A jak nie przeczyta
          zadania z treścią to choćby był geniuszem z Matmy, to i tak nie rozwiąże ...
          niestety.
          Zgodzę się z Tobą, że przesadna i nieuzasadniona pomoc zabija samodzielność
          dziecka. Ja z Dużym siadałam do lekcji przez cały pierwszy semestr Ikl. Nie po
          to żeby Go wyręczać czy uzależnić od siebie, ale po to aby nauczyć Go i
          przyzwyczaić do odrabiania lekcji. Potem już nie wymagał wsparcia wink
          Młoda jest w II kl i codziennie czytamy/piszemy dyktanda. Nie chcę i chyba nie
          mogę zostawiać jej samej z problemem.
          Może trochę to nie do końca na temat, ale chciałam pokazać jaka mogła być geneza
          owego "wiszenia" nad dzieckiem Taty.kasi ... choć oczywiście nadmiernej
          nadopiekuńczości nie mogę wykluczyć wink
          Żeby to wszystko było takie czarno-białe wink
          • smerfeta7 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 23.09.09, 14:46
            pam_71 napisała:

            > Smerfeta7 - ładnie piszesz, ale to jest wszystko perspektywa
            Rodzica mającego
            > genialne dziecko. Gdy w domu masz przeciętniaka lub dziecko
            zagrożone dysleksją
            > to pozostawienie Go samemu sobie jest sadyzmem, bo oprócz wielu
            jedynek jakie
            > przyniesie to nadal nie będzie czytało ani poprawnie pisało. A jak
            nie przeczyt
            > a
            > zadania z treścią to choćby był geniuszem z Matmy, to i tak nie
            rozwiąże ...
            > niestety.

            Co całkiem inna sytuacja. Kiedy dziecko ma problem, to nalezy jemu
            pomóc i poswięcić wiele czasu i nie tylko na lekcje, ale także na
            dodatkowe zajęcia, terapię itd.. Wtedy kazdy wysiłek chocby w małym
            stopniu punktuje dla dziecka.
            Pozostawienie takiego dziecka, było by "zbrodnią" wobec niego.
            Napewno sama na siłę bym nic nie robiła, a zrobila bym wszystko dla
            niego zgodnie ze wskazówkami fachowców prowadzących dziecko.
            Myslę, że córeczka autora watku nie ma takich problemów, bo tatuś
            Kasi o nich nie pisze.

            > Zgodzę się z Tobą, że przesadna i nieuzasadniona pomoc zabija
            samodzielność
            > dziecka. Ja z Dużym siadałam do lekcji przez cały pierwszy semestr
            Ikl. Nie po
            > to żeby Go wyręczać czy uzależnić od siebie, ale po to aby nauczyć
            Go i
            > przyzwyczaić do odrabiania lekcji.
            Tu takze przyznam ci rację. Ty uczyłas dziecko samodzielności już od
            pierwszej klasy i zasad radzenia sobie. ja musialam tego uczyć corkę
            w wieku 4 lat, ponieważ juz czytała i liczyła do 20. Chciala naraz
            czytać i pisać, oraz bawić się, stąd ustalalam jej czas na wszystko,
            co wypunktowało szybką nauką na zegarkusmile Doskonale zaczela sobie
            rodzić z planowaniem. Wybierała co chce w danym czasie robić, czy
            czytać, czy iść na plac zabaw i bawić się z dziećmi. Zamieniała
            sobie czynności i nie było płaczu wieczorem, że chce czytać sobie
            sama bajkę. Przychodziła godzina, szla do łazienki wykapać się i bez
            problemów spać.



            >Potem już nie wymagał wsparcia wink

            Brawo!!!
            Wysiłek wypunktował szybko.

            > Młoda jest w II kl i codziennie czytamy/piszemy dyktanda. Nie chcę
            >i chyba nie mogę zostawiać jej samej z problemem.

            Jezeli nie ma innych problemów, poza "niechce mi się"
            Zostawila bym i pozwoliła ponosić konsekwencje swojego "nie chce mi
            się" szczególnie, że jest w 2 klasie, 1 nauczyciel i ma szansę
            szybko się nauczyć planowania. Parę minusów i uwagi w nauczaniu
            początkowym nie zaszkodzą, a wiele mogą nauczyć.

            > Może trochę to nie do końca na temat, ale chciałam pokazać jaka
            >mogła być geneza owego "wiszenia" nad dzieckiem Taty.kasi ... choć
            >oczywiście nadmiernej
            > nadopiekuńczości nie mogę wykluczyć wink
            > Żeby to wszystko było takie czarno-białe wink



            Nigdy nie jestsmile
            Wszystko nalezy dobrać odpowiednio do swojego dziecka. Przeciez to
            my rodzice, "najlepiej je znamy", i to jest nasz błąd, bo nauczyciel
            może także wiele wskazowek nam przekazać. W końcy nasze dzieci inne
            sa w domu, a jeszcze inne w szkole.
            Moja corka nie lubi prac plastycznych i jak ma cos zrobić, to
            niestety jest problem. Myślisz, że pomagam? Nie!!! i nigdy nie
            pomoge, jak zrobi tak będzie oceniona.
            Ostatnio zrobiła orła (godło) na papierze i wyklejała, Dla niej był
            sliczny, a moim zdaniem wyglądał jak "upadły anioł" z dziobem w dół.
            Zapytalam corki, dlaczego ten orzeł jest taki smutny. nic nie
            odpowiedziala. Wieczorem przyszla do mnie i powiedziała, że to
            smutny orzeł, bo jak fruwa i patrzy na wszystko co się dzieje, to
            nie może być wesoły. Zaniosła orla do szkoly i dostała + cieszyła
            się mowiąc, nawet udał mi sie ten orzełsmile) Widzisz jak bardzo ją
            cieszył jej sukces, skoro pani w szkole powiedziała, że bardzo ladny.
            W domu zrobila sama sobie 2 orła, ale ladniejszego i powiedziala, że
            ten to dopiero jest extrasmile)
            Jak widzisz, ja nie moge pomagać dziecku, bo nie będzie miało z
            czego się cieszyć i poprowić na lepsze.
            A tak ja mam spokoj, moje dziecko radość, co i mnie cieszy jej
            usmiech na buzi.
    • martadyna Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 05:54
      I juz prawie mamy Ameryke:
      -za duzo nauki
      -za trudne
      -biedne dziecko samo nie zrobi, nie potrafi, jeszcze jest za
      male.... I tym sposobem dobijecie do Amerykanskiego standardu, ze 13
      latek nie zrobi pracy domowej jak mama/tata/opiekunka mu nie
      powiedza co trzeba napisac i w ktorej linijce... Aha: no i jeszcze
      nastolatek nie bedzie robil kompletnie nic w domu (sztandarowe
      wynoszenie smieci tez odpada), bo przeciez on musi robic lekce, od
      16 do 20. Wiec taki "malec" kiedys sie nauczyl tego, ze caly czas po
      szkole ma na odrabianie lekcji, lepiej 3 godz. narzekac jaka to
      szkola jest straszna, i wkurzac mame niz odrobic te lekcje i miec
      czas na pomoc rodzicom...
      Dlaczego Polska i Polacy tak zachwycaja sie zachodnimi
      standardami???
      "Czego JAs sie nie nauczyl, tego Jan nie bedzie umial"
      • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 08:26
        Marta ...a czytałaś post autora wątku wink Tu chodzi o pomoc przy wyraźnym braku
        koncentracji u dziecka ...
        Ja nie mówię, że
        -za duzo nauki
        > -za trudne
        > -biedne dziecko samo nie zrobi, nie potrafi, jeszcze jest za
        > male....

        ale że głupotą wg mnie jest nauka w stylu ZZZ, w dodatku rzeczy względnie
        przydatnych jak np. budowa mikroskopu na pamięć, przy braku wykorzystania
        takowego sprzętu na lekcjach ... ot przykład jakich wiele w polskiej
        rzeczywistości szkolnej.
        Nie wiem jak jest na "Zachodzie". Nie byłam już ładnych parę lat. Jest tu w
        Polsce i pewne rzeczy mi się nie podobają. Uważam, że lepiej o tym mówić niż
        położyć uszy po sobie - bo tak już musi być i koniec.
    • tata.kasi Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 08:56
      Dziękuję za wiele ciekawych uwag !
      The_ukrainian - dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na element
      przemęczenia, kwestię zdolnosci osobistych i konieczność stworzenia
      przyjaznej atmosfery przy odrabianiu prac domowych i nauce w ogóle.
      Samson.miodek - tak, córka ma problem z koncentracją i to będzie
      badane przez psychologa, zgadzam się też, że współcześnie sami też
      mamy problemy ze skupianiem się, o czym wspomniała Piastka, choćby
      dlatego, że wciąz jesteśmy bombardowani nieistotnymi wiadomościami,
      które sa podane tak, aby skupić naszą uwagę, np. ofensywna reklama
      na gazecie big_grin.
      Morekac - dzięki za konkretne 5 punktów !
      Mruwa9, Olala_29...może nie napisałem tego wprost, ale ja nie
      odrabiam lekcji za córkę ! Nie wyręczam jej, ani również nie
      przejmuję od niej odpowiedzialności za odrobione lekcje.
      Nie jestem też zbytnio ambitny w zakresie jej wyników szkolnych i
      ocen. Nie jest to cel.
      Celem jest pokazanie jej, że jak sie skupi i chce, to portafi
      pokonywać trudności.
      Tak w oóle teraz myślę, ze mogła mieć wtedy jakiś gorszy dzień. Tyle
      to trwało, bo sama twierdziła, że nie rozumie, ale jak się jej
      próbowało tłumaczyć, to nie słuchała, tylko histeryzowała i kwękała,
      że jest zmęczona. Gdyby się nastawiła na zrozumienie i wykonanie
      zadań, trwałoby max 1h ze sprawdzaniem.
      Ja tylko sprawdzam wykonane prace domowe i jak jest gdzień błąd, to
      staram, abyśmy dociekali dlaczego jest źle i skąd się wzięło.
      Pod koniec 4-tej klasy takich problemów nie było, dlatego
      napisałem "Masakra", bo widać, że zapomniała nawyków, które wydawały
      mi się utrwalone.
      Już jest nieco lepiej smile. Jest zmęczona, owszem, ale wczoraj sama
      usiadła do lekcji prosząc, że mam tylko sprawdzać, na co skwapliwie
      przyznałem, że "nie bedę nad nią ślęczał". Odrabianie lekcji trwało
      2 h, w międzyczasie dwa razy prosiła o wytłumaczenie treści
      polecenia.
      Wcześniej rozmawialiśmy o lekcjach i nauce, namawiałem ją do
      skupiania się i sensownego gospodarowania czasem, mówiłem, że nie
      może narzekać na ilość lekcji, bo nie znmieni tego i jedyne sensowne
      wyjście, to starać się zrobić to dobrze i skutecznie kierując się
      inteligencją. Zwróciłęm też jej uwagę, że większość poleceń, jakie
      ma wykonać jest złożona, zawierają kilka informacji, które sa
      wzajemnie powiązane i isnieją między nimi reguły, które celowo nie
      są jasno sformuowane. Dlatego wymagają uwolnienia myśli, a nie
      mechanicznego wykonania punkt po punkcie. Uzgodniliśmy też, że
      będzie prace domowe wykonywać (lub zaczynać) na świetlicy, a ja
      potem będę sprawdzał i będziemy omawiali ich poprawność. Umówiliśmy
      się też, że przechodzimy na system "Odrabiamy lekcje zadane dziś, a
      nie tylko te na jutro". I zobaczymy smile
    • default Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 14:28
      Jak przeczytałam cały wątek to doszłam do wniosku, że: albo obecny
      program szkolny jest zbyt przeładowany, albo dzieci obecnie mamy
      jakieś ograniczone.
      I tak - z tego co pamiętam z lat swojej edukacji, a także edukacji
      swojego dziecka, to wcale lekko nie było i materiału do opanowania
      było mnóstwo. Lekcje odrabiało się codziennie bez przypominania, bo
      jakby było to wiadome i normalne, że taki mus. Jak ktoś się
      decydował nie odrobić, to miał świadomość konsekwencji (lufa,
      zaległości itd). To potem nadrabiał. Rodzice rozliczali przeważnie
      po wywiadówkach, na bieżąco raczej rzadko. I jakoś wszystko się
      udało, co Wy u Boga Ojca wyprawiacie teraz z tymi dziećmi ??? Jak
      patrzę czasem na program "Super-niania" to włos mi się na głowie
      jeży, do czego można doprowadzić! Nie można to dzieci tak zwyczajnie
      wychowywać zamiast wydziwiać jakieś cuda na kiju ???
      • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 14:41
        Nie można to dzieci tak zwyczajnie
        wychowywać zamiast wydziwiać jakieś cuda na kiju ???


        Czyli jak .. poczekać do wywiadówki, a jak przyniesie 1 to du.. skroić tak żeby
        przez tydzień siedzieć nie mogło ? Tak kiedyś się wychowywało wink
        • default Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 18.09.09, 14:56
          pam_71 napisała:

          > Nie można to dzieci tak zwyczajnie
          > wychowywać zamiast wydziwiać jakieś cuda na kiju ???

          >
          > Czyli jak .. poczekać do wywiadówki, a jak przyniesie 1 to du..
          skroić tak żeby przez tydzień siedzieć nie mogło ? Tak kiedyś się
          wychowywało wink

          No mnie tak nie wychowywano, ja mojego dziecka też tak nie
          wychowywałam, chociaż jak po wywiadówce okazywało się coś niemiłego,
          to zawsze rozmowa była (bez wrzasków, rzeczowa). Ale jak czytam - na
          forum chociażby) - ile to teraz jest dzieci "z dysfunkcją nauki",
          dysleksją, dysgrafią, dyskalkulią i co tam jeszcze się wymyśli, to
          się zastanawiam, jak te poprzednie pokolenia były w stanie przebrnąć
          przez kolejne szczeble nauczania, skoro wtedy nikt sobie tym głowy
          nie zawracał, a i siedzenie z dzieckiem dzień w dzień przy lekcjach
          raczej nie było praktykowane.


          • berdebul Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 19.09.09, 14:23
            Poprzednie pokolenie funkcjonowało, mam dysleksję, dysgrafię i dysortografię. Nikt ze mną lekcji nie odrabiał, chyba że poprosiłam o pomoc.
            Za to mój siostrzeniec, też najprawdopodobniej dyslektyk (jest za młody na postawienie diagnozy) lekcji już sam nie odrobi i potrzebuje obecności kogoś dorosłego. Wszystko zależy od dziecka, nie od tego czy ma dysleksję czy jej nie ma.
          • pam_71 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 10:40
            Ale jak czytam - na
            forum chociażby) - ile to teraz jest dzieci "z dysfunkcją nauki",
            dysleksją, dysgrafią, dyskalkulią i co tam jeszcze się wymyśli, to
            się zastanawiam, jak te poprzednie pokolenia były w stanie przebrnąć
            przez kolejne szczeble nauczania, skoro wtedy nikt sobie tym głowy
            nie zawracał, a i siedzenie z dzieckiem dzień w dzień przy lekcjach
            raczej nie było praktykowane.


            Przyznam, że ja też długo patrzyłam na "dysfunkcje nauki" jako na zasłonę dymną
            i wybieg leniwych rodziców dla swoich leniwych pociech. Do czasu, aż moja
            8-latka nie zaczęła pisać dyktand w stylu: "Dórza ksiąrzka o wrużkach" ... a
            ćwiczymy porządnie czytanie i pisanie. Teraz szukam pomocy psychologa - nie po
            to by dostać papierek i nim "pomachać" Nauczycielom, ale by ktoś mi pokazał jak
            efektywnie(nie zniechęcając Młodej) wyprowadzić ją na prostą wink
            W "naszych" czasach większość problemów z nauką rozwiązywał "autorytet ojca"
            czyli strach po prostu (niekoniecznie przed biciem - jest cała masa gorszych kar
            niż cielesne .... ).

            a i siedzenie z dzieckiem dzień w dzień przy lekcjach
            > raczej nie było praktykowane

            U mnie w domu było - jeszcze w IVkl, bo (o zgrozo!!) nie czytałam jeszcze dość
            płynnie sad

            Pozdr
    • smerfeta7 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 16:57
      tata.kasi mialam i mam okresowo takie sytuacje z dzieckiem. Wiesz co
      zrobilam? ustalilam czas na zrobienie wszystkich lekcji. Kiedy minął
      czas, mimo nie zrobienia, kazałam zamknąć książki i wsadzić do
      plecaka. Nie pozwolilam dalej ich kończyc. Rano w szkole
      porozmawialam z nauczycielka, że ustalilam nowe metody, które mam
      nadzieję zmobilizują córkę i poprosiłam, aby akurat jej sprawdziła
      zadanie domowe z wszystkiego. I tak było, oficjalnie pani wpisala
      minke i uwage do dzienniczka przy calej klasie. Było jej bardzo
      wstyd przed dziecmi.
      Kiedy przyszła ze szkoly, ponownie ustalony czas, ja robiłam calkiem
      coś innego, nie siedząc przy niej. Zmieścila sie w czasie i zrobiła
      sama. A jak czegoś nie rozumiała i przyszła do mnie to musiała
      czekać, aż ja znajdę czas dla niej, bo ja także byłam zajeta. Jeżeli
      zadanie było latwe i wystarczyło pomysleć, mowilam jej, idz
      przeczytaj dwa razy a zrozumiesz, bo jest łatwe. rzeczywiście
      rozwiązywała i zaczęła bardzo szybko myslec, bo jej czas sie
      kończył. Nie zdążyła, trudno, pakowała książki i koniec dyskusji.
      Rozliczenie w szkole u pani.
      Ja poswięcam jej czas, tylko przy wyjasnieniu rzeczywiście trudnych
      dla niej, nowych pojęć lub niezrozumialych dla niej.
      Ustal jej konkretne zasady odrabiania lekcji, ustal czas i nie siedz
      przy niej wogóle. czas mija, przychodzisz zamykasz książki i koniec
      zabawy. Dziecko to baaaardzo inteligentna istota, jak wyczuje
      słabośc rodzica, to odpowiednio wykorzystasmile)
      Uprzedz nauczyciela o swoim planie, dogadaj się z nim i poproś o
      pomoc, sadzę, że nie odmowi. A to bardzo jej pomoże nauczyć sie
      szybko zasad panujących w szkole. Dzisiaj wszyscy się trzęsą nad
      dziecmi, ja także, ale to jest zgubne dla nas rodzicow i przejmuje
      ich odpowiedzialnośc na siebie, łącznie za lekcje. dziecko należy
      uczyć odpowiedzialności i obowiązkowości za siebie od małego. Szkoła
      a szczególnie 1 klasa to sprawdzian dla rodzica, na ile nauczył
      dziecko tej odpowiedzialności i samodzielności. I warto to wziąc pod
      uwagę i zmienić jak najszybciej. Mała porażka w szkole hartuje,
      dziecko i szybko uczy.
      Może podziała i na twoje dziecko. Dzieci to tacy mali
      słodcy "teroryści"smile)
      • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 17:16
        Przy tej metodzie tata.kasi musiałby oblecieć pół grona
        pedagogicznego, córka w V klasie... I w sumie już trudno ustalić
        odgórnie czas odrabiania lekcji - raz tego czasu trzeba więcej, raz
        mniej, czasem są rzeczy naprawdę trudne dla dzieci... Ale pewnie w
        młodszych klasach można czasem polecić. Zwłaszcza rodzicom, którzy
        każą przepisywać zadania po 5 razy, bo "niestarannie".
        • smerfeta7 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 17:50
          Napewno masz racje. Ale nigdy nie jest za pózno i napewno sa
          przedmioty, ktore robi szybciej. Wystarczy popracowac nat tymi,
          ktore wolniej a i nauczycieli bylo by mniejsmile A wstyd przed klasa
          wiekszy niz w mlodszych klasach. Skoro tak nauczono dziecko odrabiać
          lekcje od klas poczatkowych, to dla dobra dalszej nauki, nigdy nie
          bedzie za pózno, szczegolnie, że to podstawówka. Co moga miec
          dodatkowo poza polskim i matematyka?? przyrodę, historię i
          informatykę. To tylko 3 nauczycieli i podstawowka. Nie jest jeszcze
          za póżnosmile)
          Pomysl, ile jeszcze lat wspólnego siedzenia ich czekasad(
          To pewnie, tato doczeka sie predzej renty niz studiow corkismile
          • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 19:05
            Jest jeszcze plastyka, muzyka, wt i wf, i język pewnie. W tym wieku
            to nieodrobione lekcje to może być wstyd przed klasą, a może być i
            honor...A przede wszystkim nauczyciele nie będą pamiętać, co to
            mieli zrobić... Niemniej nawet bez tego, nawet przy
            indywidulizowanym czasie odrabiania lekcji - kilka wpadek można
            zaliczyć i się nauczyć.
            Tylko że problemem części rodziców jest to, że dzieci robią
            lekcje "na odwal i niestarannie, i trzeba poprawić, i wolę zrobić,
            niż żeby złą ocenę dostało, i trzeba uczyć dokładności" - wszystko w
            czasie tego odrabiania lekcji. No to jak ma być krótko?
            • smerfeta7 Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 19:28
              morekac tak to jest, jak rodzice chodza do szkoły a dziecko, jest
              tylko ich reprezentantem w szkole. Dlatego rodzic martwi sie o swoja
              ocene i odrabia lekcje.
              A dziecko jest znudzone siedzeniem przy lekcjachsmile)
              Pare dwojek uczy wiele i nie tylko rodzica, który je dostał, ale i
              dziecko. A tak wlasciwie to komu dać jedynkę za tyle lat pracy
              wspolnie z dzieckiem??smile
              Ale nigdy nie jest za pózno na zmiane. Żal mi tego taty, ktory po
              powtornej nauce w podstawowce zamiast studiów dziecka dostanie rentę
              chorobowąsmile Ale dobrze, ze pyta, bedzie miał szanse przemyslec i
              wybrać to co dla niego najlepsze. Bo dziecko swoje dobra potrafi
              wybrać, jak czytam w watku autora.

              morekac napisała:

              > Tylko że problemem części rodziców jest to, że dzieci robią
              > lekcje "na odwal i niestarannie, i trzeba poprawić, i wolę zrobić,
              > niż żeby złą ocenę dostało, i trzeba uczyć dokładności" - wszystko
              w
              > czasie tego odrabiania lekcji. No to jak ma być krótko?

              I to jest pytanie do autora wątku, lub odpowiedz-przestań robić
              lekcje. Zostań rodzicem. Pozwol dziecku nauczyc sie
              odpowiedzialności za siebie, chocby dostalo na poczatek kilka
              jedynek. Co do oceny, to wcale nie swiadczy o uczniu i jego
              wiedzy. No ale dla rodzica jest wazniejsza niż samodzielność
              dziecka, odpowiedzialność za siebie itd..a to, że niewiedza dziecka,
              brak samodzielności i tak wyjdzie, to nie jest ważne.
              Dobrze, że autor watku, ma juz tego dosyć, widac dobro dziecka
              zaczyna sie usmiechac, stąd plus dla niego. Teraz wystarczy
              przemyslec co jest wazniejsze i działac. Trzymam kciuki za autora i
              jego inteligentne i bystre dziecko. Bo na tyle lat wrobić w lekcje
              rodziców nie kazdemu dziecku sie udaje.
      • morekac Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 21.09.09, 22:35
        Kiedy minął
        > czas, mimo nie zrobienia, kazałam zamknąć książki i wsadzić do
        > plecaka. Nie pozwolilam dalej ich kończyc.

        W sumie ta metoda ma pewne zalety - uczy pracy na czas - umiejętność bardzo
        istotna przy pisaniu tych wszystkich testów...
      • tata.kasi Re: Masakra pt. "Witaj Szkoło" 22.09.09, 08:43
        Ciekawy sposób, jeżeli sie sprawdził, to ma sens. Ja go nie bardzo
        widzę w zastosowaniu u siebie.
        - nie zawstydzam córki przed klasą, w ogóle staram się nie
        zawstydzać pzed nikim, bo to podważa jej zaufanie do mnie.
        - nauka, to robota na akord, że maszyna o 16-stej staj i ile
        wyrobisz, to twoje, a za resztę płacisz frycowe. Zakładam, że w
        stresie będzie może pozornie efektywniejsza, ale celem jest rozwój
        samodzielnego myślenia i stosowania zdobytej wiedzy.
        - jak będzie trudniej, to może bardziej przeżywac niepowodzenia, aż
        do paraliżu przed ważnymi egazminami. Długotrwałe działanie stresu
        skutkuje albo zachowaniami depresyjnymi, albo agresywnymi. Ja ich w
        domu nie potrzebuję.
        - sa ludzie, którzy myślą wolniej, tak, jakby swoim tempem, ale nie
        znaczy, że myślą źle, lub głupio. Jeszcze nie wiem jak pod tym
        wzgledem jest córka.
        - myśleniu twórczemu raczej sprzyja atmosfera luzu, ciepła,
        zaciekawienia, otwartej dyskusji, swobodnego kojarzenia. Wielu ludzi
        na najlepsze pomysły wpada w czasie wolnym od zajęć koniecznych lub
        przymusowych.
        - córka rozumie, że nie ma nieograniczonego czasu na prace domowe,
        bo traci swój wolny czas. Jak mi się wydaje dobrze to do niej
        zaczyna docierać.

        Do plusów Twojej metody można zaliczyć dobre przygotowanie do
        testowej weryfikacji wiedzy, ale mi nie tyle zależy, żeby była
        maszynką do zaliczania testów, co osobą pewną swojej wartości, ufną
        we własny rozum i nielękającą się nowości.