się właśnie zaczęła. Już po powitaniach, uśmiechach i opowiadaniu
sobie wrażeń z wakacji. I jest masakra ! Wczoraj odrabianie lekcji
16-20, przy czym samej roboty jest na godzinę, a reszta to
rozpraszanie się, dłubanie w nosie, histeria, kwękanie jakim to jest
się zmęczonym i poprawianie tego, co się przed chwilą odpieprzyło.
Przyznam, że to było jak obuchem w łeb. Wracasz z pracy i nie ma
czasu na
nic totalnie, bo odrabiasz lekcje, a potem
pilnujesz, żeby się jeszcze spakowało

A teraz poproszę o pocieszenie

, bo tak będzie pewnie przez kilka
tygodni