Dodaj do ulubionych

betonowe buciki na lekcjach wf

14.09.07, 23:07
wyobraźmy sobie szkołę w jakimś hipotetycznym kraju , w którym
uczniowie muszą na lekcjach wf ćwiczyć w betonowych bucikach .

wyobraźmy sobie z kolei , że kilku z tych uczniów emigrowało do
innych krajów i na lekcjach wf mogli oczywiście ćwiczyć bez
betonowych bucików .

oczywiście nie jest wykluczonym , że były uczeń takiej szkoły w
nowych warunkach może zostać dobrym atletą i jest ewidentnym , że
znajdując się w nowej szkole stwierdzi , że lekcje wf są znacznie
łatwiejsze niż w jego rodzimym kraju , wątpliwym i mało
prawdopodobnym natomiast jest , że osiągnie wiekszy sukces sportowy
na arenie światowej realizując edukację w swoim kraju , chociaż może
być lepszy lub gorszy w porównaniu do innych zawodników z własnego
kraju .

a teraz , czy trudno sobie wyobrazić , że polska edukacja , to nic
innego tylko coś na podobieństwo "betonowych bucików na lekcje wf" ?
ewidentnie widać efekty takiej eduakcji , zatem skąd brak w naszym
szukaniu przyczyn związku między fatalną gospodarką i polityką a
edukacją ? istnieje przecież dziedzina wiedzy ( dlaczego w Polsce
mało popularna , na to też niepotrafię odpowiedzieć ) która zajmuje
się badaniem spełnienia warunków koniecznych dla optymalnego
nauczania i już podstawowa wiedza zdobyta w cognitive science jest
w sprzeczności ze wszystkim co reprezentuje szkoła w Polsce .

nie dziwi nikogo fakt sprzeczności rzekomo większej popularności
liberalizmu a jednocześnie zupełnego braku idei liberalizmu w
oświacie i ewidentna kontynuacja centralistycznej i bardzo dalekiej
od uwzględniania indywidualnosci szkoły postkomunistycznej .
Obserwuj wątek
    • mefs Re: betonowe buciki na lekcjach wf 17.09.07, 14:27
      Masz racje... i co z tego?

      Wiekszosc licealistow chce przemknac sie przez LO i dostac papierek przy minimum
      pracy wlasnej ("po co czytac lektury?", "czy do rozwiazania zadania z fizyki
      musimy podstawiac wartosci do wzoru?"). Jakiekolwiek poswiecenie wlasnego czasu
      jest negowane, a koniecznosc pracy nad samym soba jest czysta herezja.

      Do tego dochodzi przemieszanie pojec i poprzez liberalizm rozumie sie socjalizm
      (socjalne panstwo utrzymujace wszystkich i wszystko, zero troski o wlasne
      utrzymanie). Posiadanie jakichkolwiek wartosci sprzecznych z socjal-liberalizmem
      jest gorsze od wszystkiego. Szczytem doskonalosci uczniowskiej jest sciagniecie
      tak, zeby nauczyciel nie widzial (a przynajmniej tak sie sciagajacemu wydaje)...
      etc, etc, etc

      Jednym slowem, ciagle sie mowi o tych betonowych butach, ale tylko mowi sie,
      gdyz te betonowe buty sa czyms rownie mitycznym jak 'druga Japonia'. Wszystko
      rozbija sie o podejscie uczniow, rodzicow i nauczycieli (rowniez) do edukacji
      jako takiej.
      Bedzie lepiej dopiero wowczas, kiedy szkola zacznie byc traktowana jako firma,
      ktora musi przynosic zyski osobom w niej pracujacym. Na razie to jest jeden
      wielki socjal. Nauczyciel reka nie kiwnie za takie pieniadze, dzieciak nie
      bedzie sie uczyc, bo to modne (nie wolno sie przyznac, ze sie cos rozumie i
      pojmuje, wstyd koszmarny), a rodzice beda nadal uwazali, ze jak dziecko chadza
      (chadza a nie chodzi) do szkol, to z niego Einstein wyrosnie (i naprawde nie
      moga pozniej pojac, dlaczego Einstej nie zdaje do nastepnej klasy, choc mial az
      50% obecnosci, a srednia z kilku przedmiotow jest w okolocach 1.0).

      Niby wszyscy to wszystko wiedza. Niby.
      • truten.zenobi Re: betonowe buciki na lekcjach wf 18.09.07, 10:39
        ja myślę że każdy dąży do minimum pracy własnej to się w businessie
        nazywa minimalizacja kosztów. problemem jest jednak minimalna
        efektywność. szkoła nie uczy żeby nauczyć, wymaga bzdurnego
        zakuwania nikomu niepotrzebnych informacji itp.
        tak więc nie można mieć pretensji do młodzieży że się dostosowują.

        do tego dodajmy że w tym kraju ceni się ciężką niekoniecznie
        komukolwiek potrzebną pracę....
        • mefs Re: betonowe buciki na lekcjach wf 18.09.07, 16:46
          Dazyc do minimum pracy wlasnej a unikac pracy to dwie rozne rzeczy. Poza tym, by
          "zrobic cos, a sie nie narobic" wymaga umiejetnosci myslenia i calkiem sporej
          wiedzy.

          Co do tej ciezkiej prayc na pokaz, to sie zgadzam
      • unsatisfied6 nadajemy chyba na trochę innych falach :) 20.09.07, 23:40
        mefs napisał:

        > Nauczyciel reka nie kiwnie za takie pieniadze, dzieciak nie
        > bedzie sie uczyc

        nauczyciel na wsi z kilkoma nadgodzinami , specjalizacją i
        kilkunastoletnim stażem zarabia do 4 tys złotych na rękę . relatywnie
        do innych pensji , duża armia nauczycieli zarabia w Polsce najwyższe
        chyba pensje w świecie ( mam na mysli krotności średnich ważonych
        pensji ) .

        czy naczyciel kiwnie , czy nie kiwnie palcem , przepisy są tak
        skonstruowane , że cokolwiek będzie mówił na lekcji ( może sobie np
        wykładać po chińsku biologię i sypać jedynkami za to , że uczeń nie
        powtórzy jego "wykładu" ) , żadna moc w Polsce nie jest w stanie
        powstrzymać go od tego rodzaju niezwykle szkodliwych praktyk - płacą
        mu zatem czesto nie po to żeby uczyć , ale wręcz przeciwnie .
        uważam , że cała dyskusja o szukaniu lepszych metod nauczania , to
        zwyczajna farsa , bo architektom tego systemu chodzi o coś wręcz
        przeciwnego . chodzi właśnie o to , by w oświacie pojawiali się
        "nauczyciele" , którzy sypną "wiedzą" ( faktycznie wykute na pałę
        i ze starego podręcznika wiadomości i nie ważne dla jakiej szkoły ,
        może to być np materiał dla maturzysty wykładany uczniowi pierwszej
        klasy gimnazjum ) i będą tą wiedzę od uczniów "egzekwować" i nikt nie
        jest w stanie ich od tego powstrzymać , bo takie praktyki wspaniale
        tworzą negatywną synergię u ucznia w jego procesie poznawania .
        • mefs Re: nadajemy chyba na trochę innych falach :) 21.09.07, 18:01
          unsatisfied6 napisał:

          od razu na innych falach... mamy inny punkt widzenia i tyle :)

          > nauczyciel na wsi z kilkoma nadgodzinami , specjalizacją i
          > kilkunastoletnim stażem zarabia do 4 tys złotych na rękę . relatywnie
          > do innych pensji , duża armia nauczycieli zarabia w Polsce najwyższe
          > chyba pensje w świecie ( mam na mysli krotności średnich ważonych
          > pensji ) .

          Wybacz, ale nie bede jechac na wies, nie bede brac nadgodzin, poza tym nie mam
          kilkunastu lat stazu. W ciagu miesiaca bede mial natomiast doktorat, a ze zycie
          jest takie a nie inne, to teraz siedze na pensji nauczyciela stazysty w LO...
          i... i w sumie chyba pani sprzataczka ma pensje wieksza ode mnie (nie przecze,
          wykonuje ciezka prace fizyczna). Aha, mam zamiar dalej sie doskonalic w tym, z
          czego sie doktoryzuje, zeby nie bylo, ze mam zamiar osiasc na laurach i
          (prawie)bezstresowo odwalac robote.

          Chodzi mi natomiast o cos innego. Zaden nauczyciel majac takie a nie inne
          pensje, nie bedzie siedzial na tylku w jednym tylko miejscu, tylko bedzie
          pozatrudniany w wielu. Zatem do momentu, kiedy nauczyciel nie przestanie byc
          finansowo ubezwlasnowolniony, nic sie nie zmieni (jeszcze jest papierologia i
          zbyt liczne klasy). Cos co jest teoretycznie logiczne dla wszystkich, ale w
          praktyce ciezkie do zrozumienia, bowiem w obiegowej opinii nauczyciel to
          silaczka, ktora ma pasc z glodu i chorob, ale zarabiac mniej wiecej tyle, co
          minimalna pensja

          > czy naczyciel kiwnie , czy nie kiwnie palcem , przepisy są tak
          > skonstruowane , że cokolwiek będzie mówił na lekcji ( może sobie np
          [cut]

          Fakt, sa nauczyciele i nauczyciele... ale jest rowniez cos takiego jak program.
          Jesli ktos jest elastyczny, to i nauczy czegos dzieciaki i skloni je do
          pisania/liczenia/etc.
          Jest tylko druga strona medalu - uczniowie. Oni naprawde czasami bardzo nie chca
          sie czegokolwiek nauczyc.
          • unsatisfied6 nadal nadajemy chyba na trochę innych falach :) 25.09.07, 18:34
            mefs napisał:

            > > czy naczyciel kiwnie , czy nie kiwnie palcem , przepisy są tak
            > > skonstruowane , że cokolwiek będzie mówił na lekcji ( może sobie
            np
            > [cut]
            >
            > Fakt, sa nauczyciele i nauczyciele... ale jest rowniez cos takiego
            jak program.
            > Jesli ktos jest elastyczny, to i nauczy czegos dzieciaki i skloni
            je do
            > pisania/liczenia/etc.
            > Jest tylko druga strona medalu - uczniowie. Oni naprawde czasami
            bardzo nie chc
            > a
            > sie czegokolwiek nauczyc.

            fakt istnienia takich uczniów , którzy nie chą się uczyć nie
            powinien chyba pojawić się w tej dyskusji :)

            wystarczy przyjrzeć się notatkom uczniów i można czasami znaleźć
            źródła z którego te teksty są dyktowane - to horror , że nikt nie
            może zastopować tak ewidentnie destrukcyjne dla umysłu praktyki
            nauczania .

            czy jesteś sobie w stanie wyobrazić kilka godzin w tygodniu na
            lekcjach wykładanych po chińsku , przy twoim braku znajomości
            języka ? tak to może czuć się uczeń , któremu wykłada się wiedzę
            przeznaczoną dla uczniów o kilka lat starszych , a takie bywają
            praktyki w szkole i tak bywa nawet ustalany program , gdy przykłdowo
            uczą się na fizyce o prędkości wektorowej , bywa że na pdst błędnie
            podanych informacji ( nawet w podręczniku ) . z tego między innymi
            powodu przeniosłem córki do innej szkoły , bo uważam to za olbrzymią
            stratę czasu i destruktywne działania na ucznia gdy musi wkuwać nie
            mające najmniejszego sensu bzdury .
    • truten.zenobi nie dostrzegasz oczywistego faktu!!! 18.09.07, 10:30
      w polce szkoła ma zapewnić wyborców takim partiom jak zchn/lrp
      pc/pis uw/sld uw/po.... ma zapewnić wyznawców KK, ma zapewnić gamoni
      niezdolnych do samoorganizacji i potulnych wobec władzy
      biurokratów...
      • mefs Re: nie dostrzegasz oczywistego faktu!!! 18.09.07, 16:47
        Niestety rownamy na Unii a nie do USA, czyli niech zyje socjal i nie jest
        wskazane myslec samodzielnie
      • unsatisfied6 zgadzam się w 100% 20.09.07, 23:16
        truten.zenobi napisał:
        > nie dostrzegasz oczywistego faktu!!!
        > w polce szkoła ma zapewnić wyborców takim partiom jak zchn/lrp
        > pc/pis uw/sld uw/po.... ma zapewnić wyznawców KK, ma zapewnić
        gamoni
        > niezdolnych do samoorganizacji i potulnych wobec władzy
        > biurokratów...
        >
        innymi słowy , chodzi o kształcenie potulnych wobec autorytetów
        wykształciuchów , obywateli Piszczyków podszytych wszelkimi
        rodzajami fobi i napompowanych "niby-wiedzą" , która w realizacji
        naszej gospodarki oznacza kompletną tandetę i zdanie się na
        "know-how" podmiotów zagranicznych .

        ileż to energii i środków wkłada się w naszym kraju na kształcenie
        armii "nauczycieli" , którzy już od samego przedszkola ( jesteśmy
        jedynym w świecie krajem z mgr nauczania przedszkolnego )
        indoktrynują i ustawicznie zakłucają taki proces kształcenia , który
        mógłby zmierzać w kierunku uzyskania przez ucznia stanu przepływu ,
        najefektywniejszego ze znanych ludzkości stanów pozykiwania wiedzy .
        ileż to zachodu wkładają tak silnie zindoktrynowani nauczyciele na
        tworznie mocnych synergii ujemnych poprzez wprowadzanie materiałów
        językiem daleko niedostosowanym do ucznia , a bywa że z masą błędów
        merytorycznych ( występowanie tych błędów jest mniej zresztą istotne
        przy kopletnym braku komunikacji między uczniem a nauczycielem ) .
        • matemily Człowieku, 21.09.07, 23:37
          mam wrażenie, że piszesz o szkole sprzed 20 – 30 lat. Chyba dawno
          nie widziałeś na żywo uczniów w szkole; zapewniam, że ciężko znaleźć
          potulnego wobec autorytetów. Chyba też zwyczajnie nie widziałeś jak
          uczy się nauczycieli i jak uczą nauczyciele, skoro piszesz takie
          dyrdymałki o indoktrynowaniu i zakłócaniu (zapamiętaj: przez "o z
          kreską") procesu przepływu wiedzy. Może po prostu udaj się do
          jakiejś szkoły i sobie pooglądaj i przepływ, i komunikację, i brak
          błędów merytorycznych, i co tam jeszcze sobie zażyczysz. Może
          zapytaj zwykłego ucznia, co spotyka nauczyciela, który źle uczy,
          albo wymaga od ucznia materiału spoza programu i stawia jedynki.
          A nauczyciel, który powiedział Ci, że zarabia 4 tysiące, ostro
          wpuścił cię w kanał. Sądzę, że znał Twoje poglądy na temat belfrów i
          postanowił Cię trochę wkurzyć. Żeby tyle zarobić trzeba pracować na
          dwa i pół etatu. To zabawa dla szaleńca i bez rodziny.
          Twoje opinie to dla mnie zbiór skarg osoby ciężko skrzywdzonej przez
          jakąś lichą szkołę. Mylę się?
          • unsatisfied6 mylisz się 25.09.07, 17:55
            matemily napisała:

            > mam wrażenie, że piszesz o szkole sprzed 20 – 30 lat.

            zdarzenie ze szkoły sprzed około tygodnia zainspirowało mnie do
            napisania tego postu

            > Chyba dawno nie widziałeś na żywo uczniów w szkole; zapewniam, że
            > ciężko znaleźć potulnego wobec autorytetów.

            mam dwoje uczniów w domu i znam wielu spoza własnego miejsca
            zamieszkania .

            > Chyba też zwyczajnie nie widziałeś jak
            > uczy się nauczycieli i jak uczą nauczyciele, skoro piszesz takie
            > dyrdymałki o indoktrynowaniu i zakłócaniu (zapamiętaj: przez "o z
            > kreską") procesu przepływu wiedzy.

            widziałem jak się uczy nauczycieli - sam się kształciłem na
            nauczyciela w USA . pisząc o przypływie miałem na myśli stan umysłu
            spowodowany prawidłowym procesem zdobywania wiedzy lub treningu , w
            którym to człowiek uzyskuje optymalne wyniki wykorzystania wiedzy
            lub nabytych umiejętności . ( z ortografi i gramatyki wiele lat temu
            miałem najwyższe oceny w pdst i ogólniaku . zdarza mi się teraz i
            wówczas , że gdy piszę i to niekoniczenie z powodu braku wiedzy , ale
            zwyczajnego pośpiechu , popełnię błąd - zgadzam się , że "zakłócać"
            pisze się przez "ó" , ale uważam , że nie ma powodu byś ty dawał
            mi w tym wątku lekcje z ortografi tylko z takiego powodu , że sam
            dobitnie nie masz najmniejszego pojęcia , czego ten wątek
            dotyczy ) .



            > Żeby tyle zarobić trzeba pracować na
            > dwa i pół etatu. To zabawa dla szaleńca i bez rodziny.
            > Twoje opinie to dla mnie zbiór skarg osoby ciężko skrzywdzonej
            przez
            > jakąś lichą szkołę. Mylę się?

            w mojej rodzinie prawie 90% członków są nauczycielami . czy byłem
            skrzywdony przez szkołę w Polsce ? chyba ciebie szkoła bardziej
            skrzywdziła , bo ja część edukacji przeszedłem w USA .

            pensja 2,5 tysiąca to dla każdego ze wspomnianych powyżej znanych mi
            i bliskich osób nie jest żadną atrakcyjną stawką . wielu z nich
            zarabia więcej , a najwięcej ci uczący na wsi .

            nawet w przypadku średniej 2,5 tysiąca , 2,5X 2,5=6,25 ,a nie
            cztery . biorę oczywiście pod uwagę pensję nauczycieli z klikuletnim
            stażem .
          • unsatisfied6 może ciebie wpuszczają w kanał ? 25.09.07, 18:04
            matemily napisała:

            > A nauczyciel, który powiedział Ci, że zarabia 4 tysiące, ostro
            > wpuścił cię w kanał.

            ja kilkanaście lat temu pracowałem w szkole i dostawałem 600 zł
            na rękę za pełny etat . oczywiście nie była to średnia zarobków ,
            ale dyrektor miał zawsze jakieś możliwości dopłcenia do pensji celem
            zdobycia nauczyciela . podjąłem się wówczas pracy w szkole nie tylko
            dlatego , że faktycznie lubię nauczać , ale dlatego że moja pensja
            jako inzynier w ABB wynosiła 250 zł - tzn ponad dwa razy mnie nie
            wspominając 18 godzinnego dnia pracy , wakacji i feri . moja żona
            pracująca jako kierownik apteki zarabiała również ponad dwa razy
            mniej .

            byli oczywiście io tacy którzy zarabiali więcej . nie dziwi cię
            to , że pensje w Polsce są utajnione ? w żadnym demokratycznym kraju
            tak nie jest , bo to jak widać stwarza dużę możliwości przeceniania
            jednych a niedoceniania i niedopłacania być może innym .
          • unsatisfied6 zaprzeczasz ewidentnym faktom 25.09.07, 18:17
            matemily napisała:

            > Chyba też zwyczajnie nie widziałeś jak uczy się nauczycieli i jak
            > uczą nauczyciele, skoro piszesz takie dyrdymałki o indoktrynowaniu
            > i zakłócaniu procesu przepływu wiedzy. Może po prostu udaj się do
            > jakiejś szkoły i sobie pooglądaj i przepływ, i komunikację, i brak
            > błędów merytorycznych, i co tam jeszcze sobie zażyczysz. Może
            > zapytaj zwykłego ucznia, co spotyka nauczyciela, który źle uczy,
            > albo wymaga od ucznia materiału spoza programu i stawia jedynki.

            masz kłopoty z rzetelną oceną faktów ? sam fakt niezrozumienia
            terminu "przepływ" świadczyć może na niekorzyść poznania metod
            skutecznego nauczania i kompletny brak wiedzy na temat dziedziny
            która się tym zajmuje .

            nauczyciel z powdu którego powstał ten wątek , dyktował uczniom
            szkoły gimnazjalnej ( pierwsza klasa ) ze stron starej książki z
            biologi dla aplikujących na studia medyczne / farmaceutyczne ( moja
            żona jest farmacuetką i dlatego mogła wskazać źródło z
            którego "korzysta" belfer , bo notatki córki były słowo w słowo
            zerżnięte z jej starego podręcznika )

            ja z drugiej strony przedtem zaobserwowałem masę idiotyzmów , które
            były aplikowane uczniom na lekcji fizyki , matematyki i języka
            angielskiego .
            • mefs Re: zaprzeczasz ewidentnym faktom 25.09.07, 19:14
              Wez kilka oddechow. W tym roku na pierwszych zajeciach z fizyki, jako prace
              domowa, kazalem wszystkim uczniom zrobic notatke na temat humanizmu, tj co to
              takiego humanizm - mialem juz serdecznie dosc jeczenia, ze humista jest
              stworzony do wyzszych celow (pisania "ktury" itp). Masz racje, a ze ktos
              zindoktrynowany ciebie nie rozumie... coz...
              • unsatisfied6 po II wojnie światowej 27.09.07, 10:25
                mefs napisał:

                > Wez kilka oddechow. W tym roku na pierwszych zajeciach z fizyki,
                jako prace
                > domowa, kazalem wszystkim uczniom zrobic notatke na temat
                humanizmu, tj co to
                > takiego humanizm - mialem juz serdecznie dosc jeczenia, ze humista
                jest
                > stworzony do wyzszych celow (pisania "ktury" itp). Masz racje, a
                ze ktos
                > zindoktrynowany ciebie nie rozumie... coz...

                po II wojnie światowej stworzono zapewne podział na humanistów i
                umysły ścisłe . przed II wojną światową wielu matematyków zajmowało
                się publicystyką i pisaniem , a przykładów "niehumanistycznych
                umysłów" w literaturze angielskiej jest bez liku . w USA mówi się
                o myśleniu analitycznym , krytycznym itp ale nie o "umyśle
                humanistycznym" i "umyśle ścisłym" . przypuszczam , że taki podział
                musiał powstać na potrzeby tworzenia literatury i kultury komuny ,
                bo moim zdaniem albo ktoś lepiej myśli , albo gorzej myśli , a i
                myślącego i głupiego da się odpowiednio wykształcić i wywindować do
                rangi filozofa - to zależy tylko o systemu i jego potrzeb tworzenia
                propagandy .

                patrząc na wielu "humanistów" w Polsce ( oczywiście nie zawsze ,
                bo zdarzają się liczne wyjątki ) , zastanawiam się często , skąd u
                wielu tak ewidentny brak empati , nie dostrzegając w tych
                egzemplarzach ani wyższej inteligencji kognitywnej ani współcześnie
                popularnej wyśzej od przeciętnej inteligencji emocjonalnej .

                wśród polityków , o ile mieli jakiekolwiek wykształcenie , to często
                była to ekonomia , która nic nie miała wspólnego z nauką i inne
                nauki "humanistyczne" , które w zasadzie były tylko kształceniem na
                potrzeby propagandowej tuby i nie miały nic wspólnego z naukami , o
                czym zresztą może świadczyć fakt , że nie dało się często odróżnić
                wiedzy i kwalifikacji mgr nauk "humanistcznych" studiów dziennych od
                absolwanta takiego samego kierunku studiów zaocznych , który
                przeznaczył mniej niż 10% wysiłku na "zdobycie wiedzy" .
                • danuta49 Za cara też byl podzial-szkoly realne i klasyczne! 27.09.07, 12:57
                  Te pierwsze - ścisle(przyrodnicze), a te drugie - humanistyczne.I
                  tak bylo we wszystkich zaborach.To dopiero od lat 70-tych zaczęto
                  glosić niemądry pogląd, że w szkole średniej wszyscy powinni się
                  uczyć mniej więcej tego samego, a jakakolwiek specjalizacja powinna
                  następować dopiero na studiach!
            • matemily a jednak srzywdzony przez system edukacji 27.09.07, 15:15
              Otóż mam pojęcie, czego ten wątek dotyczy. Mianowicie tego, że
              nauczyciele źle uczą, hodują ograniczoną ciemnotę, nie umieją
              komunikować się z uczniami, każą uczyć się na pamięć w gimnazjum z
              książek akademickich, potem odpytują, odstręczają uczniów od
              prawdziwego poznania (patrz „negatywne synergie”). Tego rodzaju
              szkolnych praktyk wyuczył ich szkodliwy system. Aha i jeszcze
              zarabiają 4 tysiące. Czy dobrze streściłam?
              Ponadto uważasz, że fakt, iż kształciłeś się na nauczyciela w USA,
              upoważnia cię do traktowania z góry tych, którzy uczyli się w
              Polsce. Powiem ci, że:
              1. Na zajęciach uniwersyteckich przygotowujących do pracy w
              szkole (metodyce, dydaktyce, pedagogice, psychologii) uczą tu
              świetni specjaliści i robią to rewelacyjnie.
              2. Jako tak dobrze wyedukowany człowiek powinieneś wiedzieć, że
              nie można wnioskować o złym nauczaniu na podstawie trzech
              nauczycieli twojej córki, skoro w Polsce są ich tysiące. A wśród
              tych tysięcy mnóstwo pracuje świetnie, twórczo i z radością.
              3. Gratuluję zarobków nauczycielom z Twojej rodziny! Ja pracuję
              kilkanaście lat i zarabiam 1550zł (netto) wraz z dodatkiem
              motywacyjnym (jednym z większych w szkole), stażowym i za
              wychowawstwo. Ponadto wiele prac wykonuję za darmo. Wszyscy
              nauczyciele, których znam (w różnych częściach Polski) mają mniej
              więcej tak jak ja.
              Pozwól jeszcze, że jako ta gorzej wyedukowana (bo w Polsce) oraz
              zidndoktrynowana i systematycznie indoktrynująca zapytam Cię
              dlaczego to źle, że nauczyciele wychowania przedszkolnego są
              magistrami oraz na czym konkretnie polegają błędy w kształceniu
              polskich nauczycieli?

              • unsatisfied6 a jednak nie wiesz , czego dotyczy wątek 27.09.07, 22:11
                matemily napisała:

                > a jednak srzywdzony przez system edukacji

                > Otóż mam pojęcie, czego ten wątek dotyczy.

                otóż oprócz tego co streściłaś w swoim poście , wątek przed wszyskim
                dotyczy kultury i szacunku do intelokutora , czego ci ewidentnie
                brak .

                twoje wypowiedzi mogą świadczyć o wielce niestosownym traktowaniu
                osób , które mają prawo do innego zdania ( żal mi twoich uczniów ,
                którzy mogliby mieć inne zdanie od twojego chociaż by z racji
                różnicy interesów , albo niezrozumienia tematu ) .

                niezależnie od wszelkiego rodzaju kompetencji ,
                które zdobyłaś jako nauczyciel , nie potrafisz dyskutować
                merytorycznie i nie obrażając kogoś , kto ma inne zdanie od ciebie ,
                a to świadczyć może o czymś , czego dofinicję wkułaś na pamięć , ale
                nie wiesz o czym to w praktyce jest - o twoim symptomie grupowego
                myślenia i synergi ujemnej wynikających z takich praktyk dyskusji z
                tobą . oprócz dziedzin , których moim zdaniem brak w edukacji
                nauczycieli ( cognitive scince ) , tobie przydałyby się podstawy
                argumentation theory ( niewielkie podstawy , bo za wiele może ci
                zaszkodzić po tak silnej indoktyrnacji ) , bo w dwóch swoich postach
                ( jedyne posty w tym wątku ) dajesz przykład na zaprzeczenie kultury
                dyskusji i ewentualnie wynikających z niej synergii w skuteczności
                działania jej podmiotów .
              • unsatisfied6 i jeszcze jedno 27.09.07, 22:22
                matemily napisała:

                > Pozwól jeszcze, że jako ta gorzej wyedukowana (bo w Polsce) oraz
                > zidndoktrynowana i systematycznie indoktrynująca zapytam Cię
                > dlaczego to źle, że nauczyciele wychowania przedszkolnego są
                > magistrami oraz na czym konkretnie polegają błędy w kształceniu
                > polskich nauczycieli?
                >

                poniższe nie dotyczy licznych wyjatków wśród nauczycieli , którzy
                naprawdę starają się trochę inaczej uczyć i ewentualnie dyskutować z
                rodzicami na temat swoich błędów .
                --------------------------------------------------------------------

                dlaczego , skoro ty i twoi koledzy i koleżanki świetnie uczycie , w
                Polsce mamy najmniejszą w świecie ilość patentów i o ile się nie
                mylę , znajdujemy się za Plestyną w kreatywnym myśleniu .

                myślisz , że jak zatrudnimy profesorów do nauczania w przedszkolu ,
                to zdecydowanie poprawi to nasze wyniki w pragmatycznym zastosowaniu
                wiedzy ?
                • mefs Re: i jeszcze jedno 28.09.07, 21:14
                  Chyba uzywasz zbyt wyszuknego jezyka. Kanal informacyjny jest zbyt waski i
                  nastapia zbyt liczne przeklamania.

                  Trafnie postawiles diagnoze.
    • elciam22 Re: betonowe buciki na lekcjach wf 27.09.07, 19:53
      Witam
      Moje pytanie odbiega od treści betonowych bucikach na lekcji w-F...Mam całkiem
      inne pytanie.
      Chciałam sie zapytać jak wygląda sytuacji z tym odejściem na przedwczesne
      emerytury przez nauczycieli pytam o to bo skączyłam własnie licencjat i nie mam
      pracy jeszcze do nie dawana miałam nadzieje na to że nauczycile którzy są już
      starsi pójda na emeryturę !!! z góry dziękuję za odpowiedz Ela pozdrawiam
      • mefs Re: betonowe buciki na lekcjach wf 28.09.07, 21:08
        A dlaczego chcesz usmiercac nauczycieli juz pracujacych? tj wysylac ich na
        emerytury? Mamy socjalistyczne prawo unijne, zatem musisz sie doksztalcac (to
        akurat jest dobre), czyli robic sobie magisterium plus inne kursy i zaczac
        szukac pracy.
        Siedzac i czekajac, z pewnoscia nikt tobie nic nie zaproponuje.
    • playadelsol betonowe buciki wyrabiają mięśnie nóg (i brzucha) 16.11.07, 23:19
      Uns6 w tradycyjnie kiepskiej formie - betonowe buciki, pomimo
      początkowych trudności prowadzą do niesłychanego rozrostu mięsni nóg
      (słyszałeś kiedys o trenigu izometrycznym i zdarzeniu które legło u
      jego podstaw?). Zatem wyobraź sobie uns6 jakie wspaniałe osiągnięcia
      sportowe czekają zawodnika, któy po 12 latach treningu zrzuca
      wreszcie betonowe buciki i z genialnie wyćwiczonymi i wreszcie
      wyswobodzonymi mięśniami bierze udział w zawodach.

      A analogię do edukacji podałeś sam. Ja dodam tylko, że głupi zawsze
      będzie głupi, a mądremu "betonowe buciki" wyjśc moga tylko na dobre.
      Wbrew pozorom to właśnie one najskuteczniej uczą
      samodzielnego "biegu"...
      • unsatisfied6 betonowe buciki ++:) 17.11.07, 11:45
        playadelsol napisała:

        > A analogię do edukacji podałeś sam. Ja dodam tylko, że głupi
        zawsze
        > będzie głupi, a mądremu "betonowe buciki" wyjśc moga tylko na
        dobre.
        > Wbrew pozorom to właśnie one najskuteczniej uczą
        > samodzielnego "biegu"...

        o ile te buciki pozwoli się biegaczowi zdjąć - na bieżni
        polskich realiów oświaty biegaczom nie wolno zdejmować betonowych
        bucików . dodatkowo mają betonowe maski na twarzach bez otworu na
        oczy i nie widzą nawet , w którą stronę biegną :) żeby było
        śmieszniej kierują się gwizdem prowadzącego a ten wskazuje im
        niewłaściwą drogę i dlatego co chwilę walą głowę w słupy i potykają
        się o inne przeszkody i dlatego sami sobie zaczynają stanowić
        przeszkody dla siebie w ich pogoni w niewłaściwym kierunku ku
        uciesze zapewne obesrwatworów tego biegu lunatyków .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka