Dziwne wrażenia - zielone światło

30.10.07, 08:51
Może tylko ja mam takie dziwne wrażenie odnośnie dojeżdżania do
sygnalizacji. Zaobserwowałam, że w nszym mieście, a może i nie tylko
jak zapala się zielone światło to samochody zamiast płynnie jechać
przez skrzyżowanie to zaczynają hamować. Już nie wspomnę o zbieraniu
się spod świateł. Jak się przykorkuje to jedzie się hopkami.
Podobnie jest jak zjeżdża się w Będzinie z Warpia i na dole są
światła. Z daleka widać , że jest zielone i zamiast przyśpieszyć to
jedzie łańcuszek i zaczyna hamować.

Natomiast na czwerwonym i pomarańczowym jest inaczej, wtedy każdy
ciśnie żeby zdążyć.
    • waniliowa1977 Re: Dziwne wrażenia - zielone światło 30.10.07, 09:20
      jak wracam z pracy z Katowic po 15, na światłach koło makro
      zauważyłam z koleżankami kilkakrotnie jak jest korek to na zielonym
      stoimy, na czerwonym jedziemy :-))))
      • le_szek Re: Dziwne wrażenia - zielone światło 30.10.07, 11:24
        Nie tylko na tych światłach tak jest, w naszym kraju to chyba norma (w
        Katowicach na każdych chyba światłach, gdzie zbierze się więcej niż 5-10
        samochodów to obserwuję).
        Nieraz wracam po południu lub wieczorem z Katowic, na skręcie w lewo koło reala
        jest to bardzo dobrze widoczne - częściowo przynajmniej wynika to z tego, że
        duża część kierowców rusza wtedy, kiedy samochód przed nimi jest 20 metrów dalej :-(
        • kelo Re: Dziwne wrażenia - zielone światło 31.10.07, 18:18
          le_szek napisał: kiedy samochód przed nimi jest 20 metrów dale
          > j :-(
          Takie dupki wkurzają mnie najbardziej. I jeszcze takie, które na mnie trąbią jak czekam na podporządkowanej. Znam możliwości swoje i swojego miśka, potrafię się zbierać szybciej nić beemy. Dziś koleś zatrąbił na skrzyżowaniu Kasprzaka i Piłsudskiego i do Gołonoga wjeżdżał 10 km/h. Buda była wysoko, więc nie widziałem jak machał łapkami, ale pewnie machał. A wracając do zielonego to zgodnie z obietnicą wydłużyli czas zielonego na Katowickiej w 11 listopada.
Pełna wersja