To tak z okazji premiery nowego Bonda

.
Ciekawa jestem, czy ktoś go jeszcze czyta. Czy raczej tylko ekranizacje się
już ogląda. Osobiście pisarstwo Fleminga to tak średnio do gustu mi przypadło.
czytałam bez specjalnego zaangażowania, bohater też taki jakoś mało wyrazisty.
A tu proszę, dobra ekranizacja i odpowiednio dobrany aktor potrafią robić cuda.
Znacznie bardziej podobają mi się książki o Bondzie pióra Johna Gardnera.
Nawet parę na allegro zakupiłam.