Gość: krzcel
IP: *.telpol.net.pl / 172.16.6.*
22.04.03, 23:55
Zmuszono mnie do udzielenia bezpłatnej porady doyczące zakupu sprzętu.
Przyznaję,że będąc pod wpływem udzieliłem tej porady ( normalnie mówię, żeby
sobie poczytali testy w tej czy innej gazecie pod tytułem "Super ęxprt żnawca
guru computer i PC ")
Następnie Roys Roylce się spieprzył po tygodniu od zakupu a serwis tegoż
Roys Roylca (celowo nie podaję nazwy) powiedział, że wina leży po stronie
użytkownika i Fuck you (chodziło o ok. 8 tys pln).
Jako dowód dostarczyli opinię experta ( dr. informatyk + certyfikaty).
Zostałem obarczony winą za straty. I oczywiście miałem przekopane towarzysko.
W dodatku straciłem opinię nieomylnego lokalnego informatyka (z czego byłem
średnio zadowolony - molestowani experci wiedzą o czym mówię).
Napisałem list do siedziby WIELKIEJ FIRMY i wyobraźcie sobie, że polski
dealer który mnie ... dzwonił do mnie i błagał żebym przyjechał po odbiór
nowego (nowego a nie naprawionego !!!) sprzętu.
Ja nie wiem co mu powiedziała centrala.
Wiem tyle, że centrala nie wnikała w szczegóły usterki tylko łyknęła to co
napisałem łamaną a angielszczyzną (nie mogła bo zepsuty z mojej winy sprzęt
jest u mojego kolegi w domu).
Po co to piszę ?
1. Ku pokrzepieniu serc
2. Dobry opis awarii sprzętu powoduje, że producent wierzy bo dobrze wie co
spie...
3. Polski dealer zawsze Cie chce zrobić w Ch., zeby sie podlizać centrali i
nie oddać CIikasy
4. Centrala nie pieści sie z dealerem ( w d. go ma) i nie należy ich sie bać.
5. Idę spać bo śpiący jestem