Dodaj do ulubionych

ze korespondyncji

27.03.10, 10:04
"Prowadza strona o Stolorzowicach i mom tam pora rzeczy myśla, że
ciekawych. Szukoł zech coś o Laband i tak zech trefioł na ta strona.
Hohenlieben pisze o jednym ciekawym zdarzyniu i jo sie pozwoloł ja
na stronie o Stolorzowicach wykorzystać. A czymu? To trza
przeczytać: Mutter! Mutter!"

Achim

www.forumromanum.de/member/forum/forum.php?action=ubb_show&entryid=1075557361&mainid=1075557361&USER=user_239103
&threadid=2&page=2
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Re: ze korespondyncji 27.03.10, 10:05
      stolarzowice.info/index.php?
      option=com_content&view=article&id=129:mamo-mamo-co-tam-si-
      strasznego-wydarzyo&catid=53:1945&Itemid=114
      • szwager_z_laband ps 27.03.10, 18:18
        do tych co se niy dali rady tam wlys(sprobojcie ale dalyj bo som tam
        orginalne dokumynty!):

        "Mamo! Mamo! Co tam się strasznego wydarzyło!
        Mój ojciec Wiktor Janus Wrócił z Rosji w 1948 roku w stanie
        skrajnego wyczerpania też musiał się zgłosić przy kopalni "Centrum".
        Tam mama odwiedzała jego, a jej siostra Anna Kusch, swojego męża
        Roberta Robert Kusch zmarł w Rosji w lecie 1945 roku, a 19 listopada
        1945 roku został ten fakt odnotowany w spisie sporządzonym przez ks.
        Wyciska w Aneksie do Księgi Zgonów Parafii pw. Chrystusa Króla w
        Stolarzowicach w pozycji 348. Pewnego dnia okazało się, że już ich
        nie ma, bo część ludzi została wywieziona do Łabęd. W związku z tym
        mama z ciocią zdecydowały się zanieść paczki z jedzeniem tam
        właśnie. Poszły tam pieszo ze Stolarzowic. Na miejscu okazało się,
        że wokół obozu jest dużo kobiet, które przyszły zobaczyć swoich
        mężczyzn. Patrole rosyjskich żołnierzy chodziły przy ogrodzeniu z
        drutu kolczastego i nie dopuszczały nikogo, żeby podać paczkę z
        jedzeniem. Mężczyźni wychodzili przed baraki i obserwowali, czy
        wśród kobiet jest ktoś z ich bliskich. Czasem, kiedy żołnierze
        oddalali się kawałek lub odwracali się plecami, niektóre kobiety
        podbiegały do ogrodzenia i przerzucały paczki na drugą stronę.

        Ojciec i wujek zauważyli, że mama z ciocią stoją po drugiej stronie
        ogrodzenia i ich szukają. Zawołali po imieniu i zostali zauważeni.
        Obie siostry czekały na okazję, żeby dobiec do ogrodzenia z drutu.
        Kiedy strażnicy oddalili się trochę i byli odwróceni plecami, kilka
        kobiet a wśród nich mama i ciocia, wykorzystało okazję i odważyło
        się podbiec, żeby podać paczki. Zrobiły to szybko i równie szybko
        biegły z powrotem. Nagle mama usłyszała strzały i tuż obok niej
        jedna z kobiet upadła na ziemię. Żadna z pozostałych się nie
        zatrzymała, tylko biegły ile sił w nogach i jak najdalej od tego
        miejsca.

        Mama z ciocią były pod tak wielkim wrażeniem, że już więcej nie
        odważyły się wracać w to miejsce. Do domu wróciły w wielkim szoku.
        Zebrała się cała nasza rodzina. Ciocia nie była w stanie powiedzieć
        ani słowa. Od razu położyła się do łóżka i bez wychodzenia leżała w
        nim kilka dni. Mama opowiadała o całym wydarzeniu z wielkim
        przejęciem i łzami w oczach. Śniło się jej to później po nocach.
        Pierwsze słowa, które powiedziała, to: "Mamo! Mamo! Co tam się
        strasznego wydarzyło!"

        Wilfriede Wrobel (Janus), Stolarzowice

        Pod tym adresem pewne wydarzenie jest opisywane następująco:

        W obozie w Laband boł tyż mój ujek Edmund Jendrossek. Wszystkie
        chopy ze HohenliebenŁubie (za wyjontkiem powstńców, którzy
        wprowadzali władza polsko we Hohenlieben) musieli iść piechty w
        kolumnie do obozu w Laband. Ciotka po tym poszła do Laband z
        jedzeniem, a kilkadziesiont metrów przed obozym chopy ze obozu
        zaczli krzyczeć do ni, ażeby sie nie zbliżała do drutów kolczastych
        bo przedwczoraj tyż jedno kobieta chciała podejść pod obóz ze
        jedzeniem to strażnik nia zastrzeloł. Pytała sie gośno czy jest ujek
        Edmund, a chopy i pedzieli gośno, że niy ma Go bo zabrali go do
        wagonu i pojechoł z innymi do rusyje. Wyminiali tyż inne nazwiska co
        pojechali."






        • szwager_z_laband Re: ps/ps 27.03.10, 18:31
          stolarzowice.info/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=53&Itemid=114
    • szwager_z_laband posrednio ... 27.03.10, 19:15

      Ogłoszenia były porozwieszane wszędzie. Po polsku i niemiecku.
      Informowały, że wszyscy mężczyźni między 17 a 50 rokiem życia muszą
      się zgłosić koło kopalni "Centrum" w Bytomiu. Nikt nie wiedział po
      co. Tam na początku sprawdzali zdolność do pracy. Jeżeli ktoś był
      niezdolny, dostawał zaświadczenie i mógł wrócić do domu. Ale takie
      zaświadczenie dostawali tylko ci, którzy byli kalekami, inne choroby
      nie miały znaczenia. Prowizoryczny obóz dla mężczyzn znajdował się
      po prawej stronie drogi w kierunku kopalni, gdzie obecnie znajdują
      się bloki. Na terenie tego obozu były baraki, w których wcześniej
      przebywali radzieccy jeńcy wojenni zatrudnieni do pracy w
      kopalni "Centrum". Obóz był na bieżąco rozbudowywany, ponieważ
      jeńców nie było tam tylu, ilu zbierano mężczyzn z okolic Bytomia.
      Wzdłuż ogrodzenia na zewnątrz jak i wewnątrz obozu chodziły patrole
      radzieckich żołnierzy pilnujących tymczasowego obozu.

      Ojciec miał wtedy 34 lata więc jak inni mężczyźni zgłosił się w
      wyznaczonym miejscu. Przy kopalni "Centrum " był około dwóch
      tygodni. W tym czasie odwiedzaliśmy go razem z moją mamą albo
      jechałem do niego sam na rowerze, żeby mu zawieźć coś do jedzenia.
      Tam chowałem rower i chodziłem wzdłuż ogrodzenia obozu wypatrując
      ojca. Trzeba było bardzo uważać na radzieckich żołnierzy, bo nie
      pozwalali zbliżać się do tego ogrodzenia. Inni mężczyźni ze
      Stolarzowic i Górnik mnie znali i widząc, że jestem, informowali
      ojca i robili sztuczne zamieszanie, żeby można było szybko podać im
      jedzenie. Jednego dnia moja mama nie mogła jechać ze mną, więc
      napiekła placków i kazała mi na rowerze jechać do ojca. To był dla
      mnie pechowy dzień. Chciałem jechać na nowym rowerze, ale mi mama
      nie pozwoliła, więc musiałem na starym. Już mi się to nie podobało.
      No ale cóż, trzeba jechać. Już w lesie między Stolarzowicami a
      Dąbrową okazało się, że miała rację. Zatrzymał mnie patrol
      radzieckich żołnierzy. "Dawaj maszynku". No to dalej pieszo. Przy
      kopalni jak na złość jeden patrol za drugim. Tata już mnie zauważył.
      Mężczyźni powoli zaczęli zbliżać się do ogrodzenia. Żołnierze chyba
      zauważyli, że coś się będzie działo, bo kiedy ja znalazłem przy
      płocie oni nie wiadomo skąd też się tam znaleźli. Złapali mnie, ale
      udało mi się przerzucić paczkę z plackami na drugą stronę. Dostałem
      wtedy kilka razy kolbą karabinu a ojciec z drugiej strony tylko
      krzyczał: "Lothar! Lothar! Uciekaj!" Udało mi się wyrwać żołnierzom
      i w nogi. Po drugiej stronie mężczyźni tak szybko pozbierali
      rozrzucone placki, że zanim z tamtej strony dobiegli żołnierze, już
      nikogo przy płocie nie było.
      W tamtym czasie tata pracował na kopalni "Bytom". Razem z nim
      pracowali również radzieccy jeńcy wojenni. Mówiliśmy na
      nich "niewolniki". Mama, kiedy szykowała ojcu jedzenie do pracy,
      zawsze dawała mu więcej, żeby mógł się z nimi podzielić posiłkiem.
      Po około tygodniu pobytu w obozie koło kopalni ojciec dostał
      jednodniową przepustkę i przyszedł do domu nas odwiedzić. Wtedy
      wszyscy mu mówili, że go gdzieś ukryją, żeby tylko nie wracał z
      powrotem a został w domu. Ale on powiedział, że Rosjan się nie boi,
      bo sam im pomagał i na pewno też mu ktoś pomoże. A nie będzie
      narażał rodziny i nie pójdzie do więzienia. "Bo jestem uczciwym
      człowiekiem". I wrócił do obozu. Pewnego dnia nie mogłem znaleźć
      ojca i ktoś ze znajomych ze Stolarzowic powiedział mi, że ojca
      zabrano. Na drugi dzień pojechaliśmy razem z mamą, ale tam
      potwierdzono nam, że już go nie ma. Nikt jednak nie wiedział, gdzie
      wszystkich wywożą. Myśleliśmy, że na pewno gdzieś blisko do prac
      porządkowych, bo przecież brakowało ludzi do pracy.

      Z braku środków do życia mama musiała znaleźć jakąś pracę. Jakiś
      czas pracowała w Bytomiu na Rynku przy odbudowie kina "Gloria".
      Miałem jeszcze dwóch małych braci-bliźniaków. Pomagała nam również
      rodzina i znajomi. Nie mieliśmy żadnych informacji od ojca. W 1948
      roku przyszedł do nas nieznajomy mężczyzna. Okazało się, że jest z
      Rokitnicy i był razem z ojcem w Rosji. Opowiadał nam jak ciężkie
      warunki panowały w niewoli. Przed wyjazdem wymienili się adresami i
      umówili się, że kto będzie pierwszy w domu, ten przekaże informacje
      rodzinie. Wyjeżdżających ładowano do dwóch różnych pociągów, a
      ludzie mówili między sobą, że jeden jedzie do domu do Niemiec, a
      drugi w głąb Rosji, tylko nie wiadomo, który. My już nigdy nie
      dowiedzieliśmy się, co stało się z ojcem.

      Powstał wtedy problem. Czy mama jest dalej mężatką, czy wdową?
      Nawet w Gminie mówili, że na powrót ojca nie ma co liczyć. Żeby to
      załatwić, trzeba było znaleźć świadków, którzy mogą potwierdzić, że
      kiedyś tam widzieli ojca po raz ostatni. Kogo? A musiało być
      przynajmniej dwóch. Odbyła się rozprawa w sądzie i na
      podstawie "zeznań" "świadków" Sąd Grodzki w Bytomiu wydał
      postanowienie, na mocy którego sporządzono "Akt Zejścia". I tym
      sposobem w nieuczciwy sposób postanowiono o uczciwym człowieku.

      • ballest Re: posrednio ... 27.03.10, 20:57
        Nerwujam se , jak to czytom, bardzo fest se nerwujam
        https://stolarzowice.info/images/stories/articles/ausweis2.jpg
        • ballest Re: posrednio ... 27.03.10, 20:59
          https://stolarzowice.info/images/stories/articles/oswiadczenie.jpg
        • ballest Re: posrednio ... 27.03.10, 21:01
          Jest lepi jak link wrazam
          stolarzowice.info/images/stories/articles/ausweis1.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka