Dodaj do ulubionych

Gliwickie diabełki znów tańczą

01.07.10, 13:52


"Po 9 miesiącach ustawiono naprawione po dewastacji
gliwickie „Tańczące fauny”. Przypomnijmy, że we wrześniu ubiegłego
roku nieznani do dziś sprawcy uszkodzili rzeźbę stojącą przed UM
Gliwice chcąc ją ukraść. Zabytek został zdeponowany w GZUT i poddany
renowacji. Tam też, prawdopodobnie, ok. roku 1928 został odlany wg
rzeźby modelowej Hansa Dammana. Stanowi jeden z symboli dzisiejszych
Gliwic. Pod fontanną z rzeźbą faunów od „zawsze” fotografowali się
goście odwiedzający nasze miasto. Rzeźbie towarzyszy ciekawa
historyjka - w zamyśle twórcy symbolizować podobno miała trzech
przedsiębiorców, którzy w nieudanym interesie z budowa hotelu „Haus
Oberschlesien” (obecny budynek UM Gliwice) utracili wszystkie
pieniądze. W wodzie fontanny szukają swoich marek do dziś. Inna
opowiastka mówi, że fauny symbolizują burmistrzów trójkąta miast
Gliwice – Bytom – Zabrze, mającego stanowić pierwsza dużą
górnośląską metropolię.
Odnowiona rzeźba pokryta jest specjalną warstwą patyny, stąd jej
tymczasowy kolor, który po miesiącu wróci do dawnej barwy. Pamiętać
należy, że żeliwne diabelskie postacie stoją bezustannie w strugach
wody fontanny, stąd też użyty materiał konserwujący musi być
najwyższej jakości.
Tymczasem jednak zielona aranżacja diabełków odrobinę dezorientuje
gliwiczan i stanowi jednocześnie atrakcję, gdyż tylko teraz można
się sfotografować pod zielonymi tańczącymi faunami. Takie już nigdy
nie będą.
Marian Jabłoński"
Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband Plac Mickiewicza 01.07.10, 13:54


      "Trwający właśnie remont Placu Mickiewicza jest dobrym momentem na
      przywołanie wyjątkowo dramatycznej historii tego miejsca. Sięgnijmy
      zatem do drugiej połowy XIX wieku, kiedy Gliwice weszły w epokę
      gwałtownego rozwoju przemysłowego. Bogacący się gliwiczanie chcieli
      żyć na miarę Europy, chcieli teatru, muzyki, kultury. Już w latach
      70. XIX wieku, w miejscu Placu Mickiewicza, działały zatem teatralne
      ogrody letnie Burdy nazywane wówczas „Schuetzengarten”.

      W roku 1874 utworzono Zjednoczone Teatry Gliwic i Tarnowskich Gór,
      które dawały swe przedstawienia w salach „Schuetzengarten”. W roku
      1881 sezon teatralny w tym właśnie miejscu otworzył Thalia - Theater
      z Opola wystawiając kilka znanych operetek.
      Rok 1892 to okres remontu dotychczasowego obiektu przeprowadzony
      przez M. Friedlandera. Zmieniono wówczas nazwę na „Schuetzenhaus –
      Stadtgarten”, która funkcjonowała równolegle z nazwą „Theater und
      Koncerthaus”. To tutaj w roku 1896 odbyły się pierwsze pokazy
      wynalazku Edisona – kinematografu.
      Następnie cały teren wykupiło miasto Gliwice i po kolejnym remoncie
      otworzono tu w sierpniu 1918 roku duże kino o nazwie „Stadtische
      Lichtspiele”. Kino mogło pomieścić aż 570 widzów, więc było jednym z
      największych na Górnym Śląsku.
      Rok 1919 to kolejne przemiany – cały kompleks kinowy podzielono na
      dwie części: kino oraz restaurację z ogrodami o wspólnej
      nazwie „Stadtgarten”. Ówczesne kino miało nawet swój sześcioosobowy
      zespół muzyczny, zastępujący w niemych filmach dźwięk z ekranu.
      Istniała tu również mała sala kinowo - teatralna dla mniejszej
      ilości widzów. W marcu 1919 roku w salce tej jedno z katolickich
      towarzystw zorganizowało przedstawienie dla dzieci, które zakończyło
      się tragicznie. Od nagrzanej żarówki zapaliła się kotara i w
      mgnieniu oka ogień rozprzestrzenił się na całą salę. Przerażone
      dzieci tratując się nawzajem runęły do drzwi, które wówczas
      otwierały się do wewnątrz! Zatarasowane nie dały możliwości
      ucieczki. Od dymu i czadu udusiło się wtedy 76 dzieci, które
      pochowano na Cmentarzu Lipowym. Do dziś stoi tam piękna rzeźba
      Chrystusa tulącego do siebie maluchy. Tragicznie zmarłych pochowano
      we wspólnej mogile. Napis na pomniku głosił „Pozwólcie im przybyć do
      mnie”. Skuto go zaraz po wojnie w ramach odniemczania Gliwic.
      Wypadek w kinie spowodował utworzenie przepisu pożarowego – dla
      ułatwienia ucieczki drzwi od tej pory muszą się otwierać na zewnątrz
      obiektu.
      Kino popadło w kłopoty finansowe i po jego wydzierżawieniu przez
      miasto firmie „Deulig -Palast” z koncernu filmowego Ufa otrzymało
      nową nazwę „Deulig - Palast”.
      W roku 1930 kino przejęła firma Union - Grundstuck GmbH. Po jego
      remoncie, którego głównym celem było udźwiękowienie kina, dostało
      ono kolejną nazwę – „Capitol”.
      Ta nazwa wytrzymała aż do roku 1945, kiedy żołnierze radzieccy
      spalili doszczętnie cały kompleks kinowy „Capitolu”.
      Rok 1946 to kolejna czarna karta w dziejach dzisiejszego Placu
      Mickiewicza. Tutaj bowiem pochowano tymczasowo wszystkich żołnierzy
      radzieckich, którzy zginęli w 1945 roku w walkach na terenie miasta.
      Chowano ich wtedy gdziekolwiek i po ekshumacji zwieziono na teren
      placu. Dopiero w roku 1951 przeniesiono powtórnie zwłoki żołnierzy
      na cmentarz Radziecki przy ul. Sobieskiego. Łącznie przeniesiono
      wówczas 823 ciała. Rozmawiałem kiedyś z osobami, które pamiętały te
      wydarzenia – fetor w całej okolicy był nie do zniesienia.
      Plac nosił wówczas nazwę Obrońców Stalingradu (proszę nie mylić tej
      nazwy z placem Bohaterów Stalingradu - dzisiejszym Placem
      Piłsudskiego).
      Tuż przed 1 maja 1957 roku wmurowano na placu kamień węgielny pod
      budowę pomnika Adama Mickiewicza. Już 24 listopada pomnik projektu
      prof. Franciszka Strynkiewicza odlany w GZUT stanął na swoim
      miejscu. Od tej pory plac nosi nazwę Placu Adama Mickiewicza.
      Rok 1968 to czasy buntów studenckich i rozruchów na tle poezji
      Mickiewicza. Kto pamięta te lata wie, że poszło o
      przedstawienie „Dziadów” zdjęte z afisza przez gorliwych komunistów
      dbających o dobre imię Związku Radzieckiego. Manifestacja studencka
      rozpoczęła się właśnie od złożenia kwiatów pod pomnikiem wieszcza.
      Ostatnie lata to okres prawdziwego spokoju Placu Mickiewicza. Na
      specjalnych stołach szachiści odbywali swe turnieje szachowe, a
      okoliczni mieszkańcy tu właśnie załatwiali poranne potrzeby swoich
      piesków. Prawdziwa sielanka po burzliwych 140 latach istnienia
      placu.
      Marian Jabłoński"
      • szwager_z_laband ps 01.07.10, 13:55
        www.gliwicka.pl/pdf/a100630.pdf
        • berncik Re: ps 01.07.10, 15:36
          Fajno gazeta szwager,dzieki
          • szwager_z_laband Re: ps 02.07.10, 07:10
            tak pszi okazji

            gliwice.gazeta.pl/gazetagliwice/1,95519,8061546,Przewodnicy_zapraszaja_na_wieze__z_ktorej_widac_Sudety.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka