andrzejpatrick1973
08.08.12, 09:00
Chcialem przyblizyc dzisiejszym Slazakom (Niemcom ?) czasy minione widziane oczyma zwyklego czlowieka opisujacego miejscowosc Zalesie w poblizu Gory Sw Anny. Jest nim Franciszek Tiszbierek ktore swoje mlodziencze wspomnienia spisal na poczatku minionego wieku i dzieki rodzinie przetrwaly do naszych czasow . Wspomnienia zatytulowal "Losy i przygody moje. Napisano w czerwcu i lipcu Roku Pana 1910" ksiazke pod tym samym tytulem wydano w roku 2006 a sam rekopis jest do dzisiaj w posiadaniu rodziny autora. Zaczne od opisu miejscowosci Zalesie :
"Zalesie! Jakze to piekna nazwa ! Zalesiem nazywa sie ma wioska rodzinna i przeto o niej chce sie tu rozpisac. Wioska ta jak juz przedtem powiedzialem , lezy w posrodku pieknej okolicy Gornego Slaska. Jest ona rozrzucona w drodze wiodacej ze Strzelec Wielkich do Kozla, obaj dosc znaczny miasta . Ma 164 domy z 1510 mieszkancow, wszysci Polacy i nie znajdzie sie tu ani jeden Niemiec..."
wg spisu z roku 1910 w Salesche bylo 1584 mieszkancow z czego do uzywania j. niemieckiego przyznawalo sie tylko 49 , 5 osob bylo dwujezycznych . 1530 , prawie 97 % mieszkancow mowila po polsku !