eugenia54
24.02.06, 16:18
W Nowym Jorku powstał pierwszy na świecie profesjonalny klub robótek
ręcznych dla mężczyzn
Godz. 20.30. 14. Ulicą w dzielnicy Greenwich Village w kierunku Knit New
York, sklepu z wełną, zmierza grupa mężczyzn. Uśmiechy na twarzy, w rękach
kolorowe torby. Za chwilę usiądą za stolikami. Wyjmą z toreb wełnę,
szydełka i druty. Kto zapomniał sprzętu, sklep z wełnianym akcesoriami
chętnie pomoże. Dochodzi godz. 21 - zaczyna się lekcja.
- Najpierw zrobimy łańcuszek długi na 20 oczek. Oczko w prawo, oczko w
lewo - tłumaczy Terry Urman, nauczycielka robótek ręcznych. Panowie w
skupieniu słuchają jej słów.
Wszystko zaczęło się w grudniu ub.r., kiedy to jeden z klientów rzucił niby
żartem: - Zawsze marzyłem, żeby nauczyć się robić na drutach. Jak sięgam
pamięcią, na drutach robiła moja babcia, później mama, teraz żona. Za rok
idę na emeryturę i wtedy dobrze byłoby, żebyśmy mieli wspólne hobby.
- To nasunęło mi pomysł, by otworzyć kurs robótek ręcznych dla mężczyzn -
mówi Miriam Maltagliati, właścicielka sklepu - Powiesiliśmy ogłoszenie. Na
początku panowie reagowali śmiechem. Potem pytali: - Czy już ktoś się
zapisał? Żaden nie chciał być pierwszy. W końcu skompletowaliśmy
dziesięcioosobową grupę. Teraz mamy już ich trzy i kolejnych chętnych.
Co pociąga panów w tych robótkach? - można przeczytać na stronie internetowej
sklepu (www.knit.newyork.com).
- To naprawdę klub w dobrym stylu. Oprócz robótek prowadzimy tu dysputy,
żartujemy. Wszystko przy dobrej kawie albo drinku. Naprawdę można się tu
zrelaksować - pisze Bob.
Najdłuższy szalik
Amerykanie Ameryki nie odkryli. W Niemczech od kilku miesięcy powstaje
mundialowy szalik - o długości 60 km, szerokości 25 cm - będzie miał barwy
narodowe Niemiec. Szyciem, szydełkowaniem i robieniem na drutach zajmuje się
350 grup z 60 miast, to blisko 2 tys. osób. Jest w wśród nich kilkunastu
mężczyzn.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3181092.html