sloneczko1
22.05.06, 08:21
Dzielnice czerwonych latarni w Polsce? Za tworzenie stref uciech wzięli się
politycy zarówno z prawa, jak i z lewa, choć z różnych powodów. Ci pierwsi
chcą zepchnąć seksbiznes na obrzeża miast, zaś ci drudzy liczą na to, że
czerwone dzielnice staną się atrakcjami turystycznymi, a być może nawet będą
pierwszym krokiem do zalegalizowania prostytucji.
Sprawa usytuowania sex shopów, agencji towarzyskich, barów topless, go go i
wszelkiej maści "salonów masażu egzotycznego" już raz była tematem burzy
politycznej w latach dziewięćdziesiątych. Wtedy - jak mówi "Dziennikowi"
poseł Tadeusz Cymański, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS - z
przyczyn ideologicznych w imię wolności gospodarczej przepis pozwalający
odbierać zezwolenia na działalność, która godzi w moralność, został zdjęty z
obrad.
Jak jednak pisze "Dziennik", dziś z inicjatywy - uwaga! - posła Jana Filipa
Libickiego z PiS z prostytucją ma się uporać odpowiednia ustawa. Pomysł
Libickiego - dodaje gazeta - może liczyć np. na poparcie radnych SLD z
Poznania. Podczas gdy jednak PiS stawia na ochronę moralności i wskazuje, że
na takie przybytki mogą się natknąć dzieci wychodzące ze szkoły, poznański
radny SLD Tadeusz Jarmołowicz widzi w seksdzielnicy koło napędowe turystyki.
Tak jak to jest w Amsterdamie czy Hamburgu.
Za Odrą prostytucja jest legalna i właśnie czeka na mundialowych klientów .
W Amsterdamie prostytucja rozkwitła jeszcze w XVII wieku, kiedy Niderlandy
wyrosły na morską potęgę, a miasto stało się najbogatszym na świecie portem.
Zainteresowaniem turystów tamtejsza dzielnica uciech zaczęła cieszyć się w XX
wieku.
W 2000 roku holenderski rząd zalegalizował prostytucję z myślą o łatwiejszym
opodatkowaniu i wprowadzeniu regulacji sanitarnych. Pomimo przepisów
zdrowotnych, niedawne badania wykazały jednak, że około 7 procent
holenderskich prostytutek choruje na AIDS lub jest nosicielkami HIV.
Nieprzymuszona prostytucja jest również legalna w Niemczech. Każda
prostytutka pod hasłem "usługi seksualne" może zarejestrować swoją firmę,
płacić podatki oraz wszystkie ubezpieczenia. Tym samym ma prawo do pomocy ze
strony państwa. Prostytutkom przysługują chorobowe, zasiłek w momencie utraty
pracy, a nawet odpisy od podatków. Wychodząc z założenia, że prostytucja jest
legalna, jeden z niemieckich urzędów pracy zaproponował nawet taką pracę...
pewnej bezrobotnej 25-latce.
Prostytucja czy sponsoring?
Studentki i studenci sprzedają się, żeby zarobić na książki, kosmetyki,
ciuchy. Słowo "prostytucja" nie przechodzi im jednak przez usta. Wolą używać
znacznie bardziej neutralnego terminu: sponsoring.
Tymczasem w Polsce - według wyliczeń "Wprost" - wskutek utrzymywania się
hipokryzji, że prostytucji w naszym kraju nie ma, 200 tys. pań do towarzystwa
zapewnia światu przestępczemu obroty w wysokości 20 mld zł rocznie! Oficjalne
stworzenie dzielnic czerwonych latarni w większych miastach skończyłoby
przynajmniej raz na zawsze z tą hipokryzją. A to już sporo.
Anna Banach