1dycha
25.06.06, 19:20
cholera, nie wiem ile to tygodni pilnowania jedzenia, planowania czy
truskawki na kolację czy na śniadanie, liczenie węgli itp.; umawianie się na
lody bez-jedzenia-lodów; na imprezach jedyna-ta-co-nie-je-tortu; "nie, nie
zjem z tobą kolacji, bo jestem na diecie", "przykro mi, nie spróbuję ciasta,
wiem, że robiłaś je specjalnie dla mnie" itd...
I cholera po 8miu tygodniach jak mi odbiło to po całości; po jakimś
antydietowym weekendzie masakra: śledzie w oleju, lody waniliowe i browar.
Już się boję jakie jutro będę miała pomysły i czy w tym upale gdzieś mi się
cała motywacja nie rozmyła...
Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć po co mi to wszystko, na urlop na razie
się nie zanosi, a do pracy i tak muszę chodzić poubierana jak muzułmanka,
więc i tak nikt nie zauważy nawet jakbym z dnia na dzień schudła/przytyła
dychę...
Dobrze że jesteście, bo może mnie za uszy wyciągniecie z tego doła..