Dodaj do ulubionych

nomady i zabory

18.06.06, 18:17
Najskuteczniejsza cywilna religia Europy


Kazimierz Kutz 16-06-2006 , ostatnia aktualizacja 16-06-2006 16:45



Nasza rzeczywistość, choć daje felietoniście wiele impulsów do pisania, jest
ostatnio w tak złej passie, że opadają ręce. Nawet moja śląska skłonność do
pesymizmu mówi mi, aby nie wycedzać jeno cierpkiego wina z życia, nie
ośmieszać marnoty polityków i nie nurzać się w brunatnych kolorach
giertychowskiego patriotyzmu. Bo ostatnio powysychały źródła małych i
większych radości naszego dnia codziennego. Polska przypomina wędrowne plemię
nomadów, które idzie od źródła do źródła poprzez Saharę, ale bywa, że w
napotkanej oazie zastaje wyschnięte źródło. Coś takiego stało się u nas.
Naszymi oazami są okazje do zbiorowych uniesień, np. wizyty papieży, wielkie
koncerty idoli popkultury, festyny Owsiaka, turnieje tańca idoli czy światowej
rangi zawody sportowe, w których uczestniczą Polacy. Skoczek narciarski,
pływaczka, siatkarki osiągają wymiary kultu religijnego, bo przynoszą ludziom
pociechę w koślawej rzeczywistości, łagodzą tandetność naszych polityków i
schładzają morze powszechnej obłudy i hipokryzji. A także biedy materialnej i
duchowej. Są to dawne ludowe odpusty monstrualnie nadmuchane i podnoszone
przez media do rangi sakralnej, i przynoszące ułudę święta więzi narodowej. Są
pięciominutowym orgazmem patriotycznych uniesień i spełniają pragnienie
poczucia się lepszym, zaspokajają głód sukcesu, sławy narodowej i uznania
międzynarodowego. Czynniki te sprawiają, że eskalacja medialna przy takich
okazjach przybiera wymiar gigantycznego zadęcia i osiąga pułap bliski
metafizycznego przeżycia religijnego. Staje się oczekiwaniem na cud. Tak było
i tym razem z mistrzostwami świata w piłce nożnej. Kiedy za pierwszym
podejściem Ekwador staranował ten balon powszechnego chciejstwa, wszyscy
czujemy się jak przekłute dętki. Ale - niezależnie od marności sztuki
piłkarskiej naszej reprezentacji - najwięksi znawcy piłki nożnej (dziennikarz)
i autorytety (byli piłkarze) wmawiali nam mizerotę piłkarzy z Ekwadoru. Ukuto
dwa koronne argumenty, które uśpiły całkowicie instynkty samozachowawcze
naszych piłkarzy, a kibicom zrobiono wodę z mózgu i jechali tysiącami do
Gelsenkirchen jak na jakąś średniowieczną wyprawę krzyżową. Owi fachowcy
usankcjonowali także powszechnie przyjęte przekonanie, że Urugwajczycy
potrafią grać tylko u siebie, na wysokości 3000 metrów nad poziomem morza, są
nieposkładani, by nie powiedzieć amatorscy w zestawieniu z europejskimi
zespołami. Można ich przekroczyć jak pijanego na drodze i dlatego będą grać
brutalnie (to jest teza druga), więc należy ich w pierwszych 15 minutach
sprowokować do agresji, sprawić, aby otrzymali czerwone kartki, i będzie po
ptokach. Na tym miała polegać taktyka naszej drużyny. Niestety, rzeczywistość
okazała się adekwatna do głupoty rodzimego chowu, choć złotouści pijarowcy z
PIS-u i tak zrzucą wszystko na barki obłej Platformy Obywatelskiej.

W środę zmierzymy się z reprezentacją Niemiec (i będzie to amen w pacierzu), w
której prym wiodą Mirosław Klose z Opola i Łukasz Podolski z Gliwic,
niewątpliwie potomkowie dziadków-wehrmachtowców z dawnego zaboru pruskiego. To
oni będą strzelać bramki naszemu Arturowi Borucowi. W niemieckiej lidze jest
pełno chłopców ze śląskimi papierami, w przeciwieństwie do naszej
reprezentacji, z której Ślązacy wyparowali doszczętnie.

Ale Niemcy to zupełnie inny świat. Choćby w katolickim Kościele, gdzie
wzajemna rywalizacja przekształciła się w zadziwiającą współpracę futbolu z
chrześcijaństwem. W 450 obcojęzycznych gminach otoczono opieką zagranicznych
kibiców i zarówno katolikom, jak i protestantom wolno w pomieszczeniach
kościelnych transmitować na żywo mundialowe mecze. Kościół będzie obecny w
każdym miejscu rozgrywek. W dniu otwarcia mistrzostw odbyła się w Monachium
msza ekumeniczna, celebrowana przez kardynała Karla Lehmana i biskupa
Wolfganga Hubera, przewodniczącego Rady Ewangelickiego Kościoła w Niemczech. A
w Berlinie rozegrali piłkarski mecz księża i imamowie, protestując w ten
sposób przeciwko niechęci wobec cudzoziemców. Kościoły ewangelickie w soboty i
niedziele od godz. 14 do 20 zamienią się w piłkarskie świątynie. W
ewangelickim kościele Sanki-Pauli, w portowej dzielnicy Hamburga, przed
ołtarzem zawisł ogromny ekran - zamiast śpiewów i modlitw będzie słychać
wrzask kibiców. Ale trudno dziwić się takim przeobrażeniom niemieckiego
Kościoła, jeśli już w 1978 roku biskup Monachium, dzisiejszy papież Benedykt
XVI, powiedział, że piłka nożna jest "próbą powrotu do raju ze zniewolonej
prozy dnia codziennego, jest podejmowaniem dobrowolnego trudu tego, co nie
jest konieczne i właśnie dlatego jest piękne".

Tymczasem u nas ledwo zipie marna piłka nożna, kwitnie "polityka historyczna"
braci Kaczyńskich, królują homofobia Romana Giertycha, nacjonalizm ks. Rydzyka
i rozpanoszenie lustracji w łonie katolickich księży. To jest idealny klimat
sprzyjający rodzeniu się upiorów.
Obserwuj wątek
    • ballest Re: nomady i zabory 18.06.06, 22:15
      "Coś takiego stało się u nas.
      Naszymi oazami są okazje do zbiorowych uniesień, np. wizyty papieży, wielkie
      koncerty idoli popkultury, festyny Owsiaka, turnieje tańca idoli czy światowej
      rangi zawody sportowe, w których uczestniczą Polacy. Skoczek narciarski,
      pływaczka, siatkarki osiągają wymiary kultu religijnego, bo przynoszą ludziom
      pociechę w koślawej rzeczywistości, łagodzą tandetność naszych polityków i
      schładzają morze powszechnej obłudy i hipokryzji. A także biedy materialnej i
      duchowej. Są to dawne ludowe odpusty monstrualnie nadmuchane i podnoszone
      przez media do rangi sakralnej, i przynoszące ułudę święta więzi narodowej. Są
      pięciominutowym orgazmem patriotycznych uniesień i spełniają pragnienie
      poczucia się lepszym, zaspokajają głód sukcesu, sławy narodowej i uznania
      międzynarodowego. "

      No widzisz Szwager, to uon pisze to samo co jou ;)
      • szwager_z_laband Re: nomady i zabory 18.06.06, 22:17
        :)

        no widzisz!
        • rico-chorzow Re: nomady i zabory 18.06.06, 22:29
          szwager_z_laband napisał:

          > :)
          >
          > no widzisz!

          Tak;))),wszyscy piszą co Ballest;))))
          • rita100 Re: nomady i zabory 18.06.06, 23:32
            Kutz , pisze prosto z mostu, to co inni baliby się napisać.
            Naród ma igrzyska, a polityka swoje
            • meg_s Re: 19.06.06, 00:22
              ".....w 1978 roku biskup Monachium, dzisiejszy papież Benedykt
              XVI, powiedział, że piłka nożna jest "próbą powrotu do raju ze zniewolonej
              prozy dnia codziennego, jest podejmowaniem dobrowolnego trudu tego, co nie
              jest konieczne i właśnie dlatego jest piękne"......

              jeśli faktycznie tak powiedział, to jest mi bardzo przykro - bo od wielu lat
              nie mogę wyjść ze zdumienia, jak ludzie skądinąd przy innych okazjach
              inteligentni, mogą tracić rozum z powodu 22 bubków uganiających się wte i wewte
              za piłką
              • ballest Re: 19.06.06, 09:16
                No wiesz, fussball to nie tylko religia dla wiekszej czesci prawie kazdego
                spoleczenstwa narodowego ( z wyjatkiem USA) malo tego dla wielu jest marihuana,
                ktora ich do niebios wprowadza.
                ;)
                • szwager_z_laband Re: 19.06.06, 21:11
                  a mie dzisiej fuzbal zakludziou 2w pierony" :))

                  nic trefic niy poradza:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka