ballest
14.07.06, 08:24
Juz od douwna na nia se spuscic nie idzie.
Poczytejcie czymu?
"Viadrina czeka na wsparcie Polski
Polski rząd nie chce w pełni wywiązać się z obietnic poprzedników i wspierać
Polsko-Niemiecką Fundację Naukową mającą powstać przy uniwersytecie Viadrina -
pisze niemiecka prasa
O powstaniu fundacji postanowiono równo rok temu we Frankfurcie nad Odrą
podczas pożegnalnego spotkania ustępującego prezydenta Aleksandra
Kwaśniewskiego i kanclerza Gerharda Schrödera. Politycy uzgodnili, że
niemiecko-polski uniwersytet Viadrina dostanie od Berlina zastrzyk 50 mln
euro, a Polska dołoży 5 mln. Pieniądze miały pójść na rozwój uniwersytetu.
Bundestag po prawnych przepychankach zgodził się na przekazanie przyrzeczonej
przez Schrödera sumy, choć nie bezpośrednio do kasy uczelni, lecz na konto
Polsko-Niemieckiej Fundacji Naukowej, która ma wspierać wspólne projekty
badawcze, ale także rozwój Viadriny. - Pieniądze już czekają w budżecie.
Trzeba tylko powołać fundację. Mam nadzieję że zdążymy z tym do końca roku -
mówi Florian Frank, rzecznik niemieckiego ministerstwa edukacji i badań
naukowych.
Tyle że strona polska nie chce wywiązać się z obietnicy. Polskie Ministerstwo
Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla fundacji chce przeznaczyć dopiero w
przyszłym roku milion złotych, czyli 250 tys. euro - jedną dwudziestą
obiecanej sumy. - Konsultujemy z Ministerstwem Finansów możliwość przekazania
kolejnego miliona euro w ciągu trzech lat - mówi rzecznik Ministerstwa Nauki
Paweł Mikusek. Jak się dowiedzieliśmy, w tym roku pieniędzy nie
zarezerwowano, bo w Niemczech o pieniądze dla Viadriny trwały przepychanki.
Sprawa rozgrzała niemiecką prasę ukazującą się we wschodniej Brandenburgii,
tym bardziej że w zeszły piątek przedstawiciele polskiego ministerstwa
twierdzili w rozmowie z niemieckimi dziennikarzami, że w resorcie nikt o
umowie, jaką podpisał Kwaśniewski i Schröder, oraz potrzebnych pieniądzach
nie słyszał. (Z tego twierdzenia ministerstwo wycofało się przedwczoraj).
"Niestety, wycofywanie się Polski z finansowania fundacji wpisuje się w
przekaz, jaki Warszawa wysyła do Niemiec. ( ) Zamiast pewnej perspektywy na
przyszłość mamy tylko znaki zapytania. Na ile poważnie traktują Polska i
Niemcy współpracę naukową?" - pyta "Märkische Oderzeitung".
Władze uniwersytetu nie chciały wczoraj komentować sytuacji. Nieoficjalnie
dowiedzieliśmy się, że na uczelni panuje nerwowość. Nikt bynajmniej nie łączy
polskich decyzji z antyniemieckimi wypowiedziami polskich polityków PiS, ale
jeśli strona polska nie potraktuje fundacji poważnie, to wówczas mogą wycofać
się z niej Niemcy.
A to fatalnie odbije się na Viadrinie. Uczelnia po wejściu Polski do UE nie
jest już jedynym uniwersytetem otwartym na studentów z Polski. Dziś Polacy
mogą studiować na dowolnej europejskiej uczelni. Dlatego Viadrina musi
rozszerzyć swoją ofertę i przekształcić się z polsko-niemieckiego
uniwersytetu w uczelnię europejską. Bez pieniędzy, które rok temu obiecał
polski prezydent i niemiecki kanclerz, tego się zrobić nie da.
- Ja polskich decyzji nie potrafię zrozumieć. Ten uniwersytet to symbol
polsko-niemieckiej współpracy i dobrych stosunków. To właśnie tutaj spotykali
się politycy rządzący obydwoma krajami. Niestety, pana Kaczyńskiego jeszcze u
nas nie było. Nie ma też za granicą Polski innej uczelni, gdzie uczyłoby się
tylu Polaków - mówi "Gazecie" jedna z Niemek związanych z uczelnią.
- Viadrina to bardzo udany projekt, który zmienił także oblicze Frankfurtu i
Słubic. Dobrze by było, gdyby politycy ochłonęli i nie niszczyli tego, co już
funkcjonuje i przynosi dobre owoce - uważa Dietrich Schröder,
dziennikarz "Märkische Oderzeitung"."