ballest
19.07.06, 14:25
Jak widzymy sezon uogurkowy juz downo uotwarty;)
"Czy mężczyzna jest w ogóle światu potrzebny?
Mężczyźni to dziwne stworzenia. Boją się dentysty, wypadania włosów i tego,
że ich telefon komórkowy nie będzie miał zasięgu. Co ciekawe, najmniej boją
się stanu, którego nieustannie doświadczają. Prostą drogą prowadzi on do
degradacji i zaniku.
Janusz Leon Wiśniewski
Tytułowe pytanie tylko z pozoru zawiera w sobie prowokację. Wydawałoby się,
że ludzkość, rozparta mniej lub bardziej wygodnie na dwóch biegunach płci,
już dawno zdefiniowała swoje role. Trochę niesprawiedliwie, bo w związku z
tym, że to mężczyźni pierwsi zabrali głos w tej sprawie, najdogodniejsze
pozycje zajęli właśnie oni. Mimo, że tak naprawdę niewiele mają do
powiedzenia. Cztery tysiące słów wypowiadanych dziennie przez statystycznego
mężczyznę, to bardzo mało w porównaniu z około trzydziestoma pięcioma
tysiącami słów wypowiadanych co dnia przez kobietę. Czy opiewaną od wieków
męską siłę można uznać za fakt, czy jedynie za prymitywny przejaw siły
perswazji? I czy istnieją dowody naukowe potwierdzające tezę, że tzw. słaba
płeć w rzeczywistości, czy też już na poziomie komórkowym, tak naprawdę jest
silniejsza?
Profesor Steve Jones, wykładowca genetyki na uniwersytecie w Londynie, w
książce "O pochodzeniu mężczyzny" przedstawił obraz tak szokujący, że gdyby
ruch feministyczny miał swój męski odpowiednik, to po przeczytaniu
wspomnianej pozycji jego członkowie powinni wstąpić na barykady. Chociaż ja
sam w poprzednich felietonach usprawiedliwiałem wiele zachowań dążeniem
człowieka do prokreacji, przekonałem się, że Jones posuwa się jeszcze dalej,
a nawet - moim zdaniem - za daleko. Uważa na przykład, że mężczyźni są niczym
innym, jak tylko bezwolnymi ofiarami popędu, pasożytami samic, dążącymi
jedynie do zachowania gatunku. Jones uważa także, że mężczyźni są na
wymarciu. Winę za wszystko ponosi chromosom Y.
Chromosom Y, gdy przyjrzeć mu się pod mikroskopem, wygląda jak skarłowaciały
okruch przy eleganckim ogromnym żeńskim chromosomie X z wyraźnie zaznaczoną
seksowną talią. X stoi dostojnie i stabilnie na dwóch nogach, podczas gdy Y
próbuje się utrzymać na jednej chybotliwej.
Y jest chromosomem śmietnikiem. Z pokolenia na pokolenie geny ulegają
mutacjom i do genotypu wkradają się błędy. Okazuje się, że ze wszystkich
chromosomów Y zgromadził najwięcej szkodliwych mutantów. W chromosomie Y jest
tylko jeden gen, który determinuje płeć dziecka. Uaktywnia się on pomiędzy
szóstym i siódmym tygodniem życia płodu i nazywa SRY (ang. Sex Determining
Region of Y). To wyłącznie on decyduje, że dziecko przyjmuje płeć męską. W
jądrze komórkowym przyszłego mężczyzny zamiast drugiego chromosomu X (kobiety
mają parę XX) jest krótki, odmienny chromosom Y. To karzełek, który stanowi
zaledwie 1/50 całego genomu. Brak mu siły i odporności, utracił także
zdolność regeneracji i w dodatku zmniejsza się cały czas z niebezpieczną
prędkością. Obecnie stanowi zaledwie 1/3 pierwotnego rozmiaru sprzed około
300 milionów lat. Bolesne wnioski nasuwają się same: to, na czym mężczyznom
zależy najbardziej, czyli przedłużanie gatunku, zwraca się przeciwko nim - w
wyniku postępującej ewolucji samce skazane są na wyginięcie. Kiedy wyginą? W
tym roku jeszcze nie! Profesor Bryan Stykes z Oksfordu, zajmujący się
badaniem DNA z próbek pobranych z prehistorycznych szkieletów, uważa, że
nastąpi to w całkiem bliskiej (na ewolucyjnej skali czasu) przyszłości - za
jakieś pięć tysięcy pokoleń, czyli za około sto dwadzieścia pięć tysięcy lat.
Ale mężczyźni ulegają degeneracji nie tylko z winy kurczącego się chromosomu
Y. I genetycy, i socjolodzy, i psycholodzy potwierdzają, że są oni w stanie
nieustannej degradacji i zaniku. Częściej chorują, gorzej się uczą i mają
poważne kłopoty z pojmowaniem tak zwanej moralności. Przeciętnie mężczyzna
żyje około sześć lat krócej niż kobieta. W Polsce wśród osób, które skończyły
65 lat, na 100 mężczyzn przypada ponad 160 kobiet. Panowie trzy razy częściej
zapadają na choroby serca, ponieważ w porównaniu z kobietami brak im ochrony
estrogenowej, która wspomaga serce poprzez zwiększone uwalnianie tlenku
azotu, związku odpowiedzialnego za rozszerzanie naczyń krwionośnych. A u
mężczyzn występowanie tlenku azotu jest bardzo pożądane, zwłaszcza gdy...
pożądają. To właśnie syntetyzowany w mózgu tlenek azotu inicjuje napływ i
zatrzymywanie krwi w ciele jamistym prącia podczas erekcji"
kobieta.onet.pl/1341614,felietony.html