Dodaj do ulubionych

Upadek slaskosci

03.09.06, 23:18
Jak widze dyskusja o tzw. „Narodzie Slaskim“ nadal aktualna. Temat byl
walkowany co niemiara.
To moze pare konkluzji z mojej strony.

Narod Slaski jako taki nigdy nie istnial i nie istnieje, na wschod od Opola
ludnosc mowiaca dialektem slowianskim z mocnymi nalecialosciami niemickimi
miala w epoce budzenia sie nacjonalizmow raczej malo wykrystalizowana postawe
narodowa. Mowiac krotko, nie identyfikowala sie z nacjonalizmem niemieckim,
identyfikowala sia ale za to z Rzesza Niemieckim czy Krolestwem Pruskim.
Nawet po przegranej wojnie i zagladajacej w oczy biedzie opowiedziala sie w
wiekszosci za panstwem niemieckim, w sumie nawet dzisiaj mocno spolonizowani
jezykowo Slazacy alewaja (mowic powsciagliwie) panstwowosc polska.
Dzisiaj ci Slazacy tacy jak z przed 60 laty w swej masie nie istnieja, mocno
spolonizowani i mniej albo wiecej pomieszani stanowia dzisiaj mniejszosc, to
o czym pisala Sloneczko w ktoryms z watkow, ale to nie jest nowy narod, to
jest poczatek kompletnej polonizacji.
Tak juz kiedys pisalem nie ma slaskosci bez niemieckosci, ze BRD nas
sprzedala jest wiadome ale tylko bezkompromisowy powrot do niemckosci jest
wstanie zatrzymac proces polszczenia.

Dzis niestety jest tak, ze Polska jako panstwo nie daje mozliwosci rozwoju
mlodym Niemcom, ktorzy chca zachowac swoja tozsamosc. Dlatego tez wiekszosc
mlodych niemieckich Slazakow opuszcza Slask i osiedla sie na zachodzie
Niemiec.

Obserwuj wątek
    • sloneczko1 Re: Upadek slaskosci 03.09.06, 23:32
      niy yno Niymiec,w inkszych krajach tysz,i niy yno młodzież ślonsko ucieko
      stond,ale i polsko tak samo,jedna z moich koleżanek mo 4 dzieci,wszyscy uciykli
      do Anglii i Szkocji,na ulicy kaj miyszko moja "prziszło a
      niydoszło "synowo,prawie cało młodzież pojechała do Angli,i to som Polocy bo
      niy majom inkszych paszportow,a nasz Rzond myśli nad tym ,żeby nom przedużyć
      robota do 65 lot bo niy mo kto na nasza emerytura robić :(((((
      • pistulka2 Re: Upadek slaskosci 03.09.06, 23:35
        Mysle, ze tu niechodzi o sprawy materialne, oni wyjezdzaja bo nie chca byc
        Polakami.
        • sloneczko1 Re: Upadek slaskosci 03.09.06, 23:45
          napisałeś,że nie ma Narodu Ślaskiego--z tym się akurat z Tobą nie zgadzam,bo
          inaczej kim my by byliśmy?
          • sloneczko1 Re: Upadek slaskosci 03.09.06, 23:48
            mamy wszyscy te same albo podobne odczucia i myśli,więc jesteśmy narodem,a ,że
            nie każdy godo tak samo to jusz jest inksza inkszość
            • pistulka2 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 00:00
              to nie jest narod, a grupa.
              Odczucia sa przerozne, niemiecki Slazok czuje innaczej jak spolonizowany
              Slazok.
            • annak12 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 11:13
              sloneczko1 napisała:

              > mamy wszyscy te same albo podobne odczucia i myśli,więc jesteśmy narodem,a ,że
              >
              > nie każdy godo tak samo to jusz jest inksza inkszość

              Chyba nie głównie język,ale raczej chęć i możliwości stanowią o powstaniu i
              istnieniu narodu.
          • pistulka2 Re: Upadek slaskosci 03.09.06, 23:52
            Kto to jest my?

            • rico-chorzow Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 09:12
              pistulka2 napisał:

              > Kto to jest my?


              My - Slonsoki -.
              • dede99 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 10:15
                dokladnie to samo zauwazylem bedac ostatnio w Gliwicach.
                Polonizacja Slaska wkroczyla w ostatnia faze.
                Niestety taka jest prawda.
                Slask jest coraz mniej Slaski
                • sloneczko1 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 21:11
                  dede99 napisał:

                  > dokladnie to samo zauwazylem bedac ostatnio w Gliwicach.
                  > Polonizacja Slaska wkroczyla w ostatnia faze.
                  > Niestety taka jest prawda.
                  > Slask jest coraz mniej Slaski


                  mosz recht ,jak ślonzokow kiere znom gańba je po ślonsku pisać abo godać
                  • annak12 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 21:53
                    sloneczko1 napisała:
                    >
                    >
                    > mosz recht ,jak ślonzokow kiere znom gańba je po ślonsku pisać abo godać

                    Niejednego mówiącego już akcent wydał.tego chyba się nie da ukryć:))
                    • wesoly_hanys Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 22:05
                      annak12 napisała:

                      > sloneczko1 napisała:
                      > >
                      > >
                      > > mosz recht ,jak ślonzokow kiere znom gańba je po ślonsku pisać abo godać
                      >
                      > Niejednego mówiącego już akcent wydał.tego chyba się nie da ukryć:))


                      Wiynszosc Slonzokow godo po polsku bez akcentu.
                      U takiego Durczoka nie zauwazylem zadnego slonskiego akcentu:-)
                      • wesoly_hanys Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 22:06
                        Z kolei wielu goroli ma bardzo slonski akcent:-)
                        • sloneczko1 witomy Cie Wesoły Hanysie 04.09.06, 22:10
                          bo wielu z nos mo zdolności lingwistyczne,kisz tego umiom sie wszyndzie znyjść
                          • hanys_hans Re: witomy Cie Wesoły Hanysie 04.09.06, 22:25
                            sloneczko1 napisała:

                            > bo wielu z nos mo zdolności lingwistyczne,kisz tego umiom sie wszyndzie znyjść

                            Tyn Peregrinus mo na zicher tinitus!
                            • sloneczko1 Re: witomy Cie Wesoły Hanysie 04.09.06, 22:30
                              Hanysie_Hansie,muszymy tymu synkowi dać szansa,może mo wiyncyj nickow i niy
                              umiy sie zdecydować na jedyn:)
                      • hanys_hans Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 22:22
                        wesoly_hanys napisał:

                        > annak12 napisała:
                        >
                        > > sloneczko1 napisała:
                        > > >
                        > > >
                        > > > mosz recht ,jak ślonzokow kiere znom gańba je po ślonsku pisać abo
                        > godać
                        > >
                        > > Niejednego mówiącego już akcent wydał.tego chyba się nie da ukryć:))
                        >
                        >
                        > Wiynszosc Slonzokow godo po polsku bez akcentu.
                        > U takiego Durczoka nie zauwazylem zadnego slonskiego akcentu:-)

                        Te wesouy, je zes´ S´loonzok abo Peregrinus?
                      • annak12 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 22:29
                        wesoly_hanys napisał:


                        >
                        >
                        > Wiynszosc Slonzokow godo po polsku bez akcentu.
                        > U takiego Durczoka nie zauwazylem zadnego slonskiego akcentu:-)

                        Ale tym samym nie wyparł się swych korzeni,skoro sam dokładnie wiesz,że jest
                        Ślązakiem.Język nie jest głównym wykładnikiem do zaznaczania własnej
                        tożsamości,jest tylko jednym z wielu
                        • sloneczko1 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 22:31
                          annak12 napisała:

                          > wesoly_hanys napisał:
                          >
                          >
                          > >
                          > >
                          > > Wiynszosc Slonzokow godo po polsku bez akcentu.
                          > > U takiego Durczoka nie zauwazylem zadnego slonskiego akcentu:-)
                          >
                          > Ale tym samym nie wyparł się swych korzeni,skoro sam dokładnie wiesz,że jest
                          > Ślązakiem.Język nie jest głównym wykładnikiem do zaznaczania własnej
                          > tożsamości,jest tylko jednym z wielu

                          mosz ganz recht Anno:)
    • gorol9 Gorny Slonsk je GOROLSKI!!!!!! 04.09.06, 11:05
      Czy gipko wyciepac HANYSOW do Reichu!!!!!!!!!!
      • hanys_hans Re: Gorny Slonsk je GOROLSKI!!!!!! 04.09.06, 11:28
        gorol9 napisał:

        > Czy gipko wyciepac HANYSOW do Reichu!!!!!!!!!!


        Te, Peregrinus, dej se ino pozoor co sam szkryklosz!
    • szwager_z_laband Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 13:22
      Pistulka sam ino na tym forum znondziesz wiyncyj ludzi co sie okreslo jako
      narod slonski ...
      • rita100 Re: Upadek slaskosci 04.09.06, 23:58
        Pistulka, wszystko , pięknie i ładnie, ale czy uważasz, że mniejszośc niemiecka
        jest tylko pokrzywdzona ? Czy nie uważasz, że najbardziej pokrzywdzeni są sami
        Polacy, bo młodzież, nie wspomnę o emerytach kompletnie jest zagubiona w swoim
        państwie i nie ma gdzie wyjechać, bo nie ma drugiej matki jak Niemcy do ktorych
        młodzież mniejszości niemieskiej śląskiej może swobodnie pojechać i czuć się
        jak u siebie w domu. Czy Polacy nie cierpią bardziej przez swoje nieudolne
        władze, rządy myślące o własnych korytach. Czy nie byłoby lepiej dla nas
        wspólnie, na lepsze życie przynajmniej dorównujacej Niemcom. Czy przy takim
        zrównaniu stopy życiowej nie lepiej byłoby sie dogadać ? Czy głodny sytego
        zrozumie, a syty głodnego ?
        Czy myślisz, ze Polacy sie cieszą z konfliktu kartofelków z waszym rządem ?
        Większośc Polaków chce współpracy, chce wzorować sie na doskonałej gospodarce
        niemieckiej, a przede wszystkim chce żyć na waszej stopie życiowej.
        A ziemie swoją na której jesteś zrodzony trzeba kochac , kochac jak matke swą.
        • socer-schlesier Re: Upadek slaskosci 05.09.06, 00:40
          Rita w tej chwili zostawiłem mego syna w Rzeszowie.Aż w tak obcym dla niego miejscu został w tej chwili sam.Wybrał sobie taki kierunek że aż w tak całkowicie dla niego nieznane strony musiał wyjechać Jak piszesz młodzież mniejszojści niemieckiej śląskiej ma drugą matkę w Niemczech gdzie czuje się jak u siebie w domu.Masz rację.Znając jego psychikę obojętnie w jakiej niemieckiej uczelni by był czuł by się o wiele lepiej jak w tym Rzeszowie,czuł by się w Niemczech jak u siebie w drugim domu.
          • socer-schlesier Re: Upadek slaskosci 05.09.06, 00:46
            Od Krakowa do Tarnowa droga koszmar.
            140 km.- 3,5 godz.
            • szwager_z_laband Re: Upadek slaskosci 05.09.06, 11:57
              co to je za richtunk we Rzeszowie?
              • socer-schlesier Re: Upadek slaskosci 05.09.06, 12:55
                Wybroł sobie kierunek- Lotnictwo.
                • szwager_z_laband Re: Upadek slaskosci 05.09.06, 19:46
                  no to ciekawe, cza ale miec 100% zdrowia
                  • rita100 Re: Upadek slaskosci 05.09.06, 19:55
                    i pogratulować.
                    To rozwojowa dyscyplina :)i taka męska.
                    A droga faktycznie do Tranowa niebezpieczna i pełna przeszkód.

                    A co z tym upadkiem śląskośći ?
                    Chyba nie , skoro młodzież śląska będzie sobie furgać po niebie
        • pistulka2 Re: Upadek slaskosci 08.09.06, 00:26
          Rito sprawy materialne sa wazne ale nie najwazniejsze. Obwaiam sie, ze jezeli
          ta jedno strona bedzie syta to nie bedzie sie z nia wcale dalo romawiac.

          Wracajac do tematu, nie czujesz albo nie zauwazales tego upadku slaskosci?
          Podobnie jest w Prusach Wschodnich, kiedys na wakacjach szlo sobie pogadac w
          knajpie jak u siebie, a dzic co? Suwalki.
          Ziemia nie jest najwaziejsza, dopiero ludzie robia z niej to cos warte kochania!
          • rita100 Re: Upadek slaskosci 08.09.06, 20:18
            A może to kwestia czasu i wsydu korzeni swoich ? Może to już nie modne.
            Zresztą wiesz, dlaczego jest upadek Śląskości - po pierwsze , to sie kojarzy z
            bieda , z prostotą , a tego nik nie chce pokazywac , raczej kazdy chce być
            bizmesmenem, bizneswoomen, po prostu chce się wybic , a wybić się jako Ślązak
            jest nadzwyczaj trudno , o czym mówił Kutz. Trzeba się najpierw wyrzec
            śląskości by coś osiagnąć, a przynajmniej cos materialnego by wyzyć na tej
            ziemi.
            • hanys_hans Re: Upadek slaskosci 10.09.06, 09:14
              www.republikasilesia.com/Bruno/GSOS/NiemcyAutochtiniSlazacyPolacy.htm

              Górny Śląsk - Oberschlesien / Wyszukane aspekty (c) Bruno Nieszporek

              Niemcy, Autochtoni, Ślązacy, Polacy

              Wraz z wprowadzaną w Polsce demokratyzacją życia społecznego, niespodziewanie
              wypłynęła na powierzchnię grupa ludności śląskiej określająca się, jako
              przynależna do narodowości niemieckiej. Polscy politycy i publicyści długo nie
              godzili się z tym nieoczekiwanym problemem niemieckim i nazywali dalej tę grupę
              ludności rodzimej według starej zasady: "nie ma tego, czego być nie może, a co
              być może, decydujemy my", autochtonami. Można pogodzić się z tym "zaskakującym"
              powoływaniem się na pochodzenie niemieckie, skoro od lat twierdzono, że Polska
              na zawsze pozbyła się "problemu" niemieckiego? Aby móc zrozumieć zagadnienia
              związane z przynależnością narodową, konieczne jest przyjrzeć się bliżej
              uwarunkowaniom historycznym Górnego Śląska. Dalej należy wziąć pod uwagę to, że
              na Śląsku długo nie można było otwarcie powoływać się na wielowiekową śląską
              tradycję i o niej mówić. Tradycja ta dziś nie jest nawet wszystkim znana.
              Czasami czyta się, jakoby Śląsk nie miał własnej tradycji (np. Roch w
              "Weihnachtsmarkt", Jaskółka ze stycznia 1994), co nie tyle świadczy o jej
              rzeczywistym braku, lecz bardziej o jej niewspieraniu czy celowym usypianiu w
              czasach polskich. Dla śląskiego samookreślenia konieczne jest dzisiaj samemu
              odpowiedzieć na pytanie: co znaczy Górny Śląsk, śląska tradycja i kultura, oraz
              kim są Ślązacy. Poniższy tekst przybliża niektóre z wielu specyficznych realii
              Śląska.

              Górnoślązacy tworzą - pomimo wszystkich przeciwności losu - do dziś społeczność
              etniczną o silnym poczuciu odrębności i mocnych związkach z ziemią rodzinną.
              Wykazują oni dużą identyfikację z tradycjną, gwarą, zwyczajami, systemem
              wartości i religią. Cechuje ich między innymi przchylne nastawienie do kultury
              niemieckiej, z którą od wieków sami byli związani i którą współtworzyli (np.
              Joseph Freiherr von Eichendorff z okolic Raciborza, Gustav Freytag z Kluczborka,
              Horst Bieniek z Gliwic, itd.). Ostatnie dziesiątki lat związku państwowego z
              Polską, a w szczególności polityka polonizacji i masowego zasiedlania ludności
              polskiej na Śląsku, przyczyniły się w części do osłabienia świadomości śląskiej
              i przez to osiągnęte zostały zamierzone rezultaty. U innej części Ślązaków te
              poczynania doprowadziły jednak do wzmocnienia poczucia odrębności lub świadomość
              'niemieckiego pochodzenia'. Polskie poczynania po drugiej wojnie światowej miały
              na celu odsunięcie Ślązaków od życia publicznego i politycznego, w tym
              rozwiązano wszystkie tradycyjne śląskie chóry, związki towarzyskie, śląską
              regionalną prasę, odsunięto Ślązaków od centrum życia politycznego,
              ekonomicznego, kulturalnego i obsadzono te funkcje przedstawicielami polskiej
              ludności napływowej, której Śląsk z jego tradycjami był obcy i którzy nie
              akceptowali Śląska z jego historycznym obliczem. Te "polskie elity" dominują w
              życiu publicznym Śląska do dziś. Danuta Berlińska w wywiadzie z Adamem
              Krzemińskim w Polityce z dnia 3.3.1993, zatytułowanym "Nasi Niemcy" mówiąc o
              Ślązakach wskazuje na "relatywnie niski poziom wykształcenia tej grupy i
              praktycznie znikomą ilość tzw. inteligencji humanistycznej". Wytykanie dziś
              Ślązakom tego, że jakoby nie posiadali własnych grup "inteligenckich" jest w
              świetle przeprowadzonej polityki represji, równoznaczne z wytykaniem dziś
              widocznych blizn po poprzednio wyrządzonych krzywdach.

              Niech żaden dziś nie próbuje tych powojennych wydarzeń tłumaczyć komunizmem czy
              losem okupowanej Polski, powołując się przy tym na prawo do "odwetu" i zasadę
              śląskiej "winy zbiorowej". Ten kto to czyni, stawia siebie - świadomie lub
              nieświadomie - na równym poziomie moralnym z np. reżimem hitlerowskim. Czy
              Niemcy nie mogliby dziś też przy rozpatrywaniu odpowiedzialności za przestępstwa
              okresu drugiej wojny światowej, po prostu powoływać się na dyktaturę narodowych
              socjalistów? - czego jednak nie robią. Tu na Górnym Śląsku liczą się tylko
              skutki polskich działań, kierowanych przeciwko wszystkiemu co niepolskie a
              obejmujące zwalczanie śląskiej tożsamości. Ich przyczyny leżą w anachronicznie
              rozumianej formie polskiego patriotyzmu, nieczułości i braku tolerancji. W
              stosunku do tych poczynań w Polsce nie ukształtowano jeszcze należnego poczucia
              winy. Prowadzona otwarta i rzeczowa rozprawa z tymi skutkami polskich nadużyć
              powinna doprowadzić do oddania do ogólnej dyspozycji tych przywilejów
              społecznych, które do tej pory na Górnym Śląsku selektywnie przyznawano jedynie
              ludności polskiej. Rozprawa ta również sprzyjać będzie poprawie aprobaty i
              zrozumienia pracy Ruchu Autonomii nad ratowaniem całości spuścizny kulturowej
              Śląska. Dopiero po dokonaniu wyjaśnienia wszystkich aspektów śląskiego losu
              można (i należy) przejść przy kształtowaniu jego przyszłego oblicza do porządku
              dziennego, nie zapominając jednak o płynącej z historii nauce na przyszłość.

              Świadomość narodowa jest pojęciem o długoczasowym oddziaływaniu społecznym. W
              porównaniu: 70 lat istnienia Jugosławi nie wystarczyło - pomimo starań -, aby
              utworzyć naród jugosłowiański, również 150 lat polskiego rozbioru nie wymazało
              na terenach rozbiorowych dążenia do odrodzenia państwa polskiego (Śląsk nie
              należał do żadnych obszarów rozbiorowych!). Tu narzuca się pytanie, czy polska
              przynależność Śtąska wieku XII i XIII wystarczyła na wytworzenie świadomości
              polskiej, która miałaby przetrwać następujący 700-letni okres związku Śląska z
              Czechami, Austrią i Prusami? Tak sformuowane pytanie oddaje dobrze
              bezpodmiotowość polskiej debaty narodowej, prowadzonej na Górnym Śląsku na
              przestrzeni XX wieku. We wczesnym średniowieczu nie istniało pojęcie narodu w
              dzisiejszym znaczeniu. Budzenie się świadomości narodowej datuje się dopiero na
              początek wieku XIX. W tym jednak czasie cały Śląsk pruski wraz z jego częścią
              austriacką był już do stuleci pod dominacją kultury niemieckiej. Ludność terenów
              wschodnich Górnego Śląska nie odczuwała więzi wspólnoty do ludności,
              napływającej tu w poszukiwaniu pracy np. z Galicji, lub była nawet do niej
              niechętnie nastawiona, czego dowodzą wywodzące się z tamtych lat negatywnie
              zabarwione określenia jak np. "gorol" czy "chadziaj". Oddalam się od
              przejmowania tych zwrotów za własne, jednak sam fakt ich istnienia i używania
              jeszcze długo po wojnie, cechuje przynajmniej po części atmosferę lat, o których
              tu mowa.

              Na Śląsku, na tych tzw. "polskich ziemiach odzyskanych" władza polska jeszcze
              przed zwołaniem konferencji poczdamskiej rozpoczęła robić "etniczny porządek" z
              tą częścią ludności Śląska, która dla procesu tzw. 'repolonizacji' była
              stracona. Warunkiem koniecznym uniknięcia losu wygnania, było opowiedzenie się
              za opcją polską z wszystkimi z tym związanymi konsekwencjami. Danuta Berlińska w
              wyżej już cytowanym wywiadzie Polityki mówi: "Ślązacy jako ludność dwujęzyczna w
              1945 roku mieli wybór. Mogli się określić 'jestem Niemcem' i zostać wysiedleni,
              ale mogli też zadeklarować się w procesie weryfikacji, że są Polakami, i
              pozostać." Po tym Krzemiński zadaje Berlińskiej pytanie: "Czy to był kamuflaż,
              by zostać na ojcowiźnie?". Brak mi tu przyzwoitych słów, aby wystarczająco
              dosadnie wyjaśnić Krzemińskiemu różnicę pomiędzy "kamuflażem" a wygnaniem ze
              swoich ziem rodzinnych, połączonym z utratą dorobku, lokalnej tradycji, pewności
              jutra i nie wiedząc nawet za co. Dlaczego do dziś powszechnie w Polsce
              bagatelizuje się zbrodnię masowego wygnania ???

              Z drugiej strony w trakcie przeprowadzanej weryfikacji stronie polskiej
              rozchodziło się o uzyskanie danych liczbowych, wskazujących na duży udział
              ludności polskiej tych obszarów, aby móc udokumentować słuszność swoich roszczeń
              do terenów na wschód od linii Odra-Nysa Łużycka. To powodowało, że już słaba
              znajomość polskiego, wys
              • hanys_hans Re: Upadek slaskosci 10.09.06, 09:15
                To powodowało, że już słaba znajomość polskiego, wystarczała dla pozostania na
                Śląsku. Do tego doszła liczba około 100 tys. niemieckich fachowców przemysłowych
                potrzebnych do obsługi przejętego przemysłu, których pomimo odrzucenia
                weryfikacji pozostawiono na Śląsku. Wszyscy oni otrzymali w roku 1951, bez
                starania się o to, obywatelstwo polskie.

                Przy uzasadnianiu stanowiska "staropolskości" Śląska, przytacza się często
                występujące na Górnym Śląsku polskie nazwiska i gwarę śląską. Polskie nazwiska
                stanowią w tym mniemaniu dowód polskiego pochodzenia. Nie wspomina się przy tym
                o braku formy pisanej gwary śląskiej i o zapożyczeniu przy ich pisowni języka
                polskiego (czy niemiecka pisownia nazwisk szwajcarskich pozwala też na
                utożsamianie Szwajcarii z Niemcami?). Aby przyjrzeć się bliżej zagadnieniu gwary
                śląskiej należy najpierw uściślić samo pojęcie Śląska. W świetle historycznym
                Śląsk stanowi krainę, która ciągnie się od lewobrzeżnych okolic Nysy Łużyckiej
                wraz z miastem Görlitz (dzisiaj część Saksonii) i Zieloną Górą aż do terenów
                przemysłowych Górnego Śląska, wliczając Śląsk czeski. Z tym jest niezgodne
                polskie nazewnictwo terenów śląskich. Tak już od czasów międzywojennych pod
                pojęciem Śląska określano tylko tereny wschodnie okręgu przemysłowego Górnego
                Śląska, co znajduje odbicie w już wówczas propagowanym haśle "powrót Śląska do
                macierzy" (jaki powrót, jaki Śląsk, jaka macierz?). Tereny zachodnie Górnego
                Śląska nazywane są dzisiaj Śtąskiem Opolskim, tereny południowe Śląskiem
                Cieszyńskim, a część zachodnia Śląskiem Dolnym, reszta to Zielonogórskie (i
                wspomniana już część Saksonii i Śląsk czeski). W pojęciu polskim Ślązakami
                nazywa się jedynie ludność rodzimą Górnego Śląska, która posługuje się gwarą
                śtąską. Ci Ślonzoki zamieszkują jednak tylko wschodnie tereny Śląska. Gwara
                śląska nie wykształtowała swojej własnej pisowni i występuje w wielu wersjach
                lokalnych. Na przestrzeni wieków te starosłowiańskie dialekty śląskie zachowały
                się na skutek słabej komunikacji na rozproszonych terenach leśnych Górnego
                Śląska. Wykazuje ona podobieństwo do języka morawskiego, polskiego i czeskiego,
                oraz posiada dużo zapożyczonych określeń z języka niemieckiego. Dla polskiej
                ludności napływowej jest ona - szczególnie w jej starym wydaniu "generacji
                plebiscytowej" - niezrozumiała. Pomimo tego Polska uzasadniała roszczenia
                graniczne do Górnego Śląska jej słowiańską genezą. Według rozpowszechnianych w
                Polsce opinii, po wojnie pozostała na Górnym Śląsku ludność rodzima, wchodzi w
                skład polskiej ludności etnicznej. To samo rozpowszechnia się w Polsce o innych
                grupach ludności słowiańskiej, jak Kaszubi na Pomorzu, Mazurzy, Łużyczanie w
                Saksonii i grupy ukraińskie na wschodzie. Według tego, przed wybuchem drugiej
                wojny światowej na Śląsku niemieckim polska mniejszość narodowa liczyła 1.5 min.
                członków. Po zakończeniu wojny ludność ta w konsekwencji "wróciła do polskiej
                macierzy". Po wojnie argumentując podobnie, wiele polskich ugrupowań
                politycznych żądało przyłączenia także terenów łużyckich (na zachód od Nysy
                Łużyckiej, pomiędzy Cottbus a Bautzen) do Polski.

                W opinii niemieckiej stosunki etniczne na terenie Górnego Śląska, Mazur i
                częściowo Pomorza do czasów drugiej wojny światowej wyglądały inaczej. Przy ich
                analizie używa się określenia "płynnej narodowości" lub też "dualizmu
                narodowego". Według tego na terenie polsko-niemieckiego obszaru przygranicznego
                odbywał się aż do wieku XX proces asymilacji ludności słowiańskiej (na północy
                częściowo ludności nadbałtyckiej), który prowadził do wtapiania się jej do
                większej masy ludności niemieckiej tych terenów. Pojęcie "płynnej narodowości"
                oddaje niepewności identyfikacyjne tych grup, które istniały w obliczu
                przeciwieństw pomiędzy ich językowo-kulturową tradycją i wielowiekową
                przynależnością do zdominowanego przez Niemców społeczeństwa. Awans społeczny
                tej ludności rodzimej, która używała w ramach społeczności lokalnej gwary
                śląskiej, był jednoznaczny, z wcieleniem jej do obszaru kultury niemieckiej. O
                dużym stopniu identyfikowania się tej ludności z państwem Niemieckim dowodzi np.
                jej zachowanie wyborcze. Duża część ludności mówiącej gwarą śląską wypowiedziała
                się za opcją niemiecką. l tak Berlińska w wywiadzie dla "Polityki" wskazuje na
                to, że poza ludością niemiecką "w plebiscycie w 1921 roku 350 tysięcy
                polskojęzycznej ludności głosowało za Niemcami, a 480 tysięcy za Polską"
                (łącznie głosowało 59.4% Ślązaków za Niemcami). W plebiscycie przeprowadzonym w
                roku 1920 na południowej części Prus Wschodnich wypowiedziało się 97.8% za
                pozostaniem przy Niemczech, a na wschodniej części Prus Zachodnich (dzisiejsze
                okolice Kwidzynia koło Gdańska) wypowiedziało się 92.4% za Niemcami. Te wyniki
                plebiscytów tak interpretował H. Carr w wydanej w roku 1942 w Londynie książce
                "Conditions of peace":

                "Na podstawie przytoczonych liczb wydaje się za słuszne stwierdzić co następuje:
                Ludność niemieckojęzyczna z reguły chce pozostać obywatelami państwa
                niemieckiego. Temu przeciwnie faworyzuje tylko część ludności mówiącej po polsku
                przynależność do państwa polskiego ..."

                W tym znaczeniu mówiono o "polskich prusakach". Czy ta ludność z jej pruskim
                rozumieniem obowiązku, czuła się w obliczu różnorakich napięć równouprawniona z
                ludnością niemiecką nie jest tu powiedziane. Jednak oparcie się o posługiwanie
                się jednym z dialektów słowiańskich, nie wystarcza na utożsamienie tej ludności
                rodzimej Górnego Śląska z polską przynależnością narodową. Do tego niezbędna
                jest polska świadomość narodowa, której za zgodną opinią coraz to większej grupy
                polskich historyków, nie posiadała, pomimo starań przybywających na Śląsk z
                Galicji i prowincji poznańskiej od końca wieku XIX polskich działaczy narodowych.

                Dzisiaj powinno się z większym uznaniem wspominać respektowanie jeszcze w wieku
                XIX przez państwo i kościół pruski realiów językowych na Górnym Śląsku (wolne
                polskie szkolnictwo i polskie duszpasterstwo), które wprowadzone zostało po
                krótkim okresie Kulturkampfu w humanistycznie rozumianej opiece nad ludnością
                Górnego Śląska. Celem Kulturkampfu Bismarcka było osłabienie roli kościała w
                całym państwie niemieckim a nie - jak w Polsce się rozpowszechnia - zwalczanie
                ducha polskości na Górnym Śląsku, chociaż na skutek silnego związku Ślązaków z
                kościołem katolickim, tak w części tu oddziaływał. Skutki Kulturkampfu były
                jednak niczym w porównaniu ze skutkami powojennej polityki polonizacji tych
                terenów. Prusy przed rokiem 1914 beztrosko publikowały statystyki językowe,
                które później po roku 1918 wykorzystywano przez zwycięskich aliantów przy
                utożsamianiu cech językowych z polskością na Górnym Śląsku. Ciekawe jest przy
                tym to, że podobnego związku nie widziała Francja w stosunku do obszaru
                Alzacji-Lotaryngii. Francja utrzymywała, pomimo prawie 90% ludności
                niemieckojęzycznej zamieszkującej te tereny, że nie język, a około 200 letnia
                poprzednia przynależność do państwa francuskiego, uprawnia ją do ponownego
                przyłączenia Alzacji-Lotaryngii do swojego terytorium. Używanego dialektu
                językowego nie można również utożsamiać z poczuciem narodowym w przypadku
                konfliktu chorwacko-serbs-kiego. Język serbski różni się tylko znikomo od
                chorwackiego. Jednak na skutek wielowiekowego podziału politycznego i
                wyznaniowego Chorwacji i Serbii, nie można dzisiaj mówić -pomimo 70 letniego
                okresu współżycia w ramach państwa Jugosłowiańskiego - o przezwyciężeniu tych
                historycznie narośniętych różnic narodowych. Czechy też nie roszczą więcej
                pretencji do terenów słowackich. Za to Polska z całym przekonaniem słuszności
                jej narodowej interpretacji, przywłaszcza sobie prawo do utożsamiania licznych
                grup etnicznych z sobą.

                Przy formułowaniu polskich roszczeń historycznych do Śląska, celowo omija się
                zasadniczy fakt braku wielowiekowych związków politycznych i wspólnie przeżytej
                historii, które stanowią bazę budzenia i utrwalania świadomości narodowej. Tak
                np. dzisiejsze Niem
                • hanys_hans Re: Upadek slaskosci 10.09.06, 09:17
                  Przy formułowaniu polskich roszczeń historycznych do Śląska, celowo omija się
                  zasadniczy fakt braku wielowiekowych związków politycznych i wspólnie przeżytej
                  historii, które stanowią bazę budzenia i utrwalania świadomości narodowej. Tak
                  np. dzisiejsze Niemcy stanowią związek wielu plemion starogermańskich jak
                  Franken (Hesia), Alamannen (Badenia), Baiwaren (Bawaria), Sachsen (Saksonia),
                  Friesen (Dolna Saksonia, Szlezwig-Holsztyn), itd. Te i jeszcze inne plemiona
                  germańskie zjednoczone były od ponad tysiąca lat w ramach niemieckiej Świętej
                  Rzeszy Rzymskiej i wspólnie przechodziły dzieje historyczne i uczestniczyły w
                  wytwarzaniu niemieckiego obszaru kulturowego. Po rozwiązaniu za przyczyną
                  Napoleona w 1806 roku pierwszej Rzeszy Niemieckiej - Świętego Cesarstwa
                  Rzymskiego Narodu Niemieckiego, powstał od lat 30-stych XIX wieku silny ruchu
                  zjednoczeniowy Niemiec, co potwierdza - pomimo dużych różnic dialektów
                  językowych - obecność wykształtowanej świadomości ogólnoniemieckiej. Jakie
                  związki historyczne istniały pomiędzy Śląskiem a Polską? Z początkiem wieku XX
                  polskiej świadomości narodowej na Śląsku nie było. Pewne napięcia tub konflikty
                  występujące na Górnym Śląsku przed pierwszą wojną światową, na które dziś Polska
                  się powołuje, były między innymi spowodowane rozpowszechnionym wtedy w całej
                  Europie przesadnym podkreślaniem cech nacjonalistycznych (Matejko i Sienkiewicz
                  jest również synem tych nadużyć po stronie polskiej) i nie miały one na Śląsku
                  charakteru walki narodowej. Polskie cechy narodowe jak romantyzm, gloryfikowanie
                  bohaterstwa, życia na wsi, przeciwstawić tu trzeba śląskim cechom zapożyczonym
                  od Prus jak rzetelność, etos pracy, oszczędność, porządek.

                  Przy podkreślaniu mniemanego niezadowolenia na Śląsku z przynależności do
                  Niemiec, uwzględnić należy wpływ powstałej sytuacji międzynarodowej po
                  zakończeniu pierwszej wojny światowej na wzniecanie konfliktów na Górnym Śląsku.
                  Danuta Berlińska w wywiadzie Polityki przypomina, że "w powstaniach śląskich
                  brało udział od 8 do 10% miejscowych - po obu stronach, i też po obu stronach
                  walczyły oddziały z zewnątrz". Silne starania francuskie mające na celu
                  osłabienie ekonomiczne Niemiec l zatrucie stosunków państwowych pomiędzy
                  odrodzoną Polską a Republiką Wajmarską, połączone z włączeniem państwa Polskiego
                  do utworzonego po pierwszej wojnie światowej kordonu antyniemieckiego,
                  umożliwiły Polsce formułowanie żądań granicznych, sięgających poza jej granice
                  etniczne. To sprzyjało wzniecaniu wtedy jeszcze słabych konfliktów na terenie
                  Górnego Śląska. Przykładem tego, jak szybko można skłócić długo w zgodzie
                  współżyjącą ludność, jest Bośnia-Hercegowina. We wszystkich dzisiejszych
                  wypowiedziach ludności bezpośrednio dotkniętej wojną bałkańską przebija się
                  zaskoczenie i niezrozumienie, jak mogło dojść do wybuchu tak dużej nienawiści
                  etnicznej, skoro w minionym okresie - pomimo różnić - poszczególne grupy
                  narodowe żyły z sobą w zgodzie. Serbom udało się metodą prowokacji politycznej
                  wzniecić ten konflikt graniczny, czemu sprzyjało "niejasne" stanowisko mocarstw
                  zachodnich i równoczesny brak ostrego potępienia serbskiej agresji w połączeniu
                  z brakiem jednoznacznej i skutecznie prowadzonej polityki ochrony ludności
                  cywilnej (przypomnijmy sobie jak doszło do wojny bałkańskiej i co wtedy o niej
                  mówiano, pomimo już wcześnie wygłaszanych radykalnych serbskich żądań
                  granicznych). Dalszym godnym przytoczenia tu przykładem jest wzniecony przez
                  Francję po zakończeniu pierwszej wojny światowej ruch seperacyjny terenów
                  nadreńskich Niemiec. Francja od roku 1916 planowała oderwać wszystkie obszary
                  lewobrzeżne Renu od Niemiec i utworzyć z nich autonomiczną republikę, stojącą
                  pod wpływem Francji. Punktem kulminacyjnym tych starań było militarne zajęcie
                  Nadrenii w styczniu 1923 roku, połączone z utworzeniem nowej granicy celnej.
                  Niejasny statut polityczny Nadrenii sprzyjał powstawaniu zaburzeń społecznych.
                  Udzielanie wsparcia politycznego i materialnego dla osiągnięcia własnych celów,
                  z reguły prowadzi - bez względu na panujące stosunki etniczne lub poparcie
                  społeczne - do narastania napięć i konfliktów.

                  Wyrazem francuskiej kolaboracji z Hitlerem jest proklamowanie przez marszałka
                  Petaina w 1940 roku Państwa Francuskiego terenów nieokupowanych. Polska
                  "współpraca" grupy komunistów wokół Gomółki, a po wojnie rządu polskiego z
                  przestępczym ale zwycięskim reżimem stalinowskim, warunkowała polskie zmiany
                  graniczne roku 1945. Polska aneksja 104 tyś. km2 niemieckich terenów wschodnich,
                  w tym prawie całego niemieckiego Śląska, przyczyniła się - poza hitlerowską
                  polityką gwałtu na terenach okupowanej Polski - do całkowitego zatrucia
                  powojennych stosunków polsko-niemieckich. W przeciwieństwie do stosunków
                  niemiecko-francuskich, na przestrzeni kolejnych lat nie doszło do korektury
                  przebiagu granicy polsko-niemieckiej, lub przynajmniej kompromisowej regulacji i
                  osłabienia najbardziej bolesnych skutków polskiej polityki przemocy wobec byłej
                  ludności niemieckiej terenów na wschód od lini Odra-Nysa Łużycka ze Szczecinem.
                  Normalizacja stosunków niemiecko-francuskich, która miała miejsce na początku
                  lat 50-siątych, połączona była z ponownym przyłączeniem obszaru Sary do Niemiec
                  i tym samym przywróceniem przedwojennego biegu wspólnej granicy państwowej.
                  Polska kolaboracja z imperialistyczną władzą radziecką okazała się dla Polski
                  bardziej korzystna, jako że jej rezultat - zawładnięcie dobrze zagospodarowanych
                  i etnicznie oczyszczonych "zachodnich ziem odzyskanych", zostało w międzyczasie
                  w całym jej wymiarze gwałtu - i bez kompromisowej regulacji - usankcjonowane
                  przez stronę niemiecką. Nowonabyte tereny zachodnie o dobrej strukturze
                  gospodarczej, rekompensują z dużą nadwyżką utracone dla Polski ziemie wschodnie,
                  które cechował niski stopień rozwoju i niski odsetek ludności polskiej.
                  Sprzeciwiam się jednak tworzeniu bezpośredniego związku argumentacyjnego,
                  usprawiedliwiającego nabycie np. Wrocławia w zamian za stracony Lwów. Prawo
                  międzynarodowe, prawa człowieka, w tym elementarne prawo do ziemi ojczystej,
                  itd., nie jest równorzędne z tureckim targowiskiem, pomimo tego, że przy
                  regulacji kwestii niemieckich do niego było zredukowane.

                  Polska pozbawiła łącznie około 10 min. Niemców, w tym ludność wschodnich Niemiec
                  i całą grupę niemieckiej mniejszości narodowej przedwojennej Polski, swojej
                  ziemi rodzinnej. W oparciu o porozumienie polsko-radzieckie, z Polski dodatkowo
                  wysiedlono ponad 0.5 min. Ukraińców i Białorusinów, a do Polski ze wschodu
                  przesiedlono około 1.5 min. ludności polskiej, która przed wojną tworzyła polską
                  mniejszość narodową terenów na wschód od Buga. Z tych polskich repatriantów ze
                  wschodu tylko niecały milion osiedlił się na zajętych przez Polskę terenach
                  Niemiec. Przeprowadzenie tej polsko-radzieckiej akcji wymiany ludności z terenów
                  wschodnich, wywodziło się bezpośrednio z polityki kolaboracji władzy polskiej z
                  przestępczym reżimem stalinowskim i opierało się o bezsprzeczne korzyści, jakie
                  ta polityka dla Polski przyniosła. Postulowane już w Polsce w okresie
                  międzywojennym przejęcie terenów wschodnich Niemiec, które połączone zostało od
                  roku 1945 z wygnaniem niemieckiej ludności rodzimej tych terenów, na długo
                  uzależniły politycznie powojenną Polskę od wsparcia udzielanego jej przez
                  Związek Radziecki. Jak na skalę historyczną wczesne umożliwienie uwolnienia się
                  Polski od konieczności stalowej więzi z Rosją, zawdzięczać trzeba pokojowej
                  polityce Brandta, który w sprzeczności z interesem milionów Niemców, od roku
                  1970 zainicjował proces zrzeczenia się państwa zachodnioniemieckiego z roszczeń
                  prawnych do niemieckich terenów wschodnich, które wtedy - w świetle
                  obowiązującego prawa międzynarodowego - stały jedynie pod polską administracją
                  państwową.

                  Innym pytaniem, na które tu jednak nie będzie szukana odpowiedź, to zagadnienie
                  wpływu polskiego kościoła i duchowieństwa na dzisiejszy obraz stosunków
                  etnicznych Śląska.

                  • hanys_hans Re: Upadek slaskosci 10.09.06, 09:18
                    Czy Górny Śląsk i Ślązacy nie są ofiarami konstelacji politycznych Europy XX
                    wieku? Mam nadzieję, że ten temat stanie się jeszcze obiektem badań i analiz w
                    przyszłości. W obliczu tych uwarunkowań i faktów historycznych trzeba zastanowić
                    się, czy Ruch Autonomii Śląska nie powinien wprowadzić do swojego programu
                    społeczno-politycznego postulatów uzyskania większego równouprawnienia Górnego
                    Śląska z wprowadzeniem w przyszłej polskiej formie państwowej więcej elementów
                    samodzielności politycznej, w oparciu o równouprawnionenie stron. W życiu
                    społecznym Górnego Śląska należy wytrwale brać udział w odnawianiu niekiedy już
                    zasypanych tradycji i wielowiekowej spuścizny kulturowej tego regionu. Zachęcam
                    wszystkich do aktywnej pracy na rzecz popularyzacji celów Ruchu Autonomii i
                    starania się o zdobywanie szerokiego poparcia społecznego w imieniu wspólnej
                    śląskiej sprawy.

                    - 1994 -

                    www.republikasilesia.com/Bruno/GSOS/NiemcyAutochtiniSlazacyPolacy.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka