ballest
06.11.06, 06:43
"Europoseł Sylwester Chruszcz (LPR) toczy batalię o zmianę nazw polskich
miejscowości na drogowskazach w Niemczech. Chce, by np. w miejscu „Warschau”
pojawiło się „Warszawa”, a zamiast „Stettin” – „Szczecin”.
– Niemieckie nazwy polskich miast to na drogowskazach u naszych zachodnich
sąsiadów powszechność – mówi Życiu Warszawy europoseł Sylwester Chruszcz. –
Dzięki moim interwencjom, zmieniono już kilka z nich. Nie tknięto, niestety,
tych najważniejszych, np. przed Berlinem i w okolicach lotniska we
Frankfurcie – dodaje.
Wrocław, a nie Breslau
Dlaczego toczy batalię o zmianę pisowni nazw?
– Bo obecne wprowadzają w błąd. Nie każdy, kto jedzie do Polski np. z Włoch
bądź Francji, musi wiedzieć, że „Breslau” to „Wrocław,” a „Warschau”
to „Warszawa” – uważa polityk. I dodaje, że oprócz pobudek praktycznych
przyświecają mu również względy patriotyczne.
– Do parlamentu sąsiadującego z Polską landu Meklemburgia-Pomorze Przednie
wchodzą neonaziści z NPD, a pani Erika Steinbach organizuje obrazoburcze
wystawy mające antypolski charakter. Jeśli dodatkowo widzę na drogowskazach
poniemieckie nazwy, to gotuje się we mnie krew – oburza się.
Pierwsze wysiłki w sprawie zmiany nazw na drogowskazach podjął na początku
2005 roku. Z zapytaniem w kwestii regulacji prawnych dotyczących oznakowań
dróg zwrócił się wtedy do Komisji Europejskiej. Odpowiedziano mu, że kwestia
drogowskazów poruszona jest w konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym i o
znakach i sygnałach drogowych z 1968 r. Konwencja zaleca, by nazwy
miejscowości zapisywać w języku kraju lub jego części, gdzie leży dana
miejscowość...."
No za ryl chruszczu, wykopuj znaki i postow nowe, ale nie zabij mi tym rylem
Zyda.
Lepi zeby se wzion polski gupek za polskie znaki drogowe, bo Braid do Glywic
nie trefiou, bo uon ich tysz do dzisiej nie kapnou!
Poloki by yno rozkazywac chcieli przez to ich tyn gazociag tak boli.