Dodaj do ulubionych

jeszcze cos o slonskyj godce

03.03.07, 11:55
"Trochę później, bo w 1866 roku konsystorz Wrocławia potwierdził w swoim
wykazie, że w parafiach ewangelickich w Siedlcach, Laskowicach Oławskich i
Minkowicach Oławskich odbywają się nabożeństwa polskie z różną
częstotliwością.
Baltazar Działas
Pisząc o dziejach podoławskiej wsi Siedlce nie można pominąć faktu, iż od
1813 roku nauczycielem w tamtejszej szkole był Baltazar Działas - autor “
Słownika gwary dolnośląskiej”, zwanego również “Słownikiem oławskim”. Ten
mało znany pisarz śląski przyszedł na świat w 1787 roku w podoławskich
Piekarach, jako młodszy syn zagrodnika, a zarazem rzeźnika z tej wsi.
Do 1801 roku uczęszczał tam do szkoły elementarnej, a następnie pod opieką
laskowickiego pastora Fryderyka Jerzego Baucha uczył się religii i
przygotowywał do konfirmacji, czyli przyjęcia do społeczności wiernych w
laskowickim zborze. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego, w 1809 roku
podjął pracę nauczyciela w nowo wybudowanej szkole w Ratowicach.

Najpewniej tam też przystąpił do trudnej i żmudnej pracy nad “ Słownikiem
gwary dolnośląskiej”, którą zlecił mu wybitny językoznawca, historyk i
bibliograf oraz dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie – Jerzy Samuel
Bandtkie (1768-1835). Podkreślić należy, iż ten znany profesor, zanim w 1811
roku na stałe osiadł w Krakowie, był przez sześć lat nauczycielem języka
polskiego we wrocławskim gimnazjum św. Elżbiety, a także przez siedem lat
rektorem szkoły św. Ducha we Wrocławiu. On to właśnie w swoich licznych
rozprawach i polemikach z historykami niemieckimi i czeskimi wykazywał
niezbite dowody na to, że Śląsk to odwieczna “polska ziemica”, ujawniając
przy tym świadectwa trwania ludu dolnośląskiego przy polskości, pomimo
usilnej akcji germanizacyjnej. Głośno i wyraźnie sprzeciwiał się stosowaniu
przez niektórych duchownych ewangelickich świadomej germanizacji - zarówno w
kościele, jak i w szkole - pod hasłem, że “tylko mowa niemiecka prowadzi do
prawdziwej kultury”.

Istotne, że w swej patriotycznej postawie nie starał się zwalczać
nacjonalizmu niemieckiego nacjonalizmem polskim. Był za to zdania, że kultura
polska śmiało może koegzystować z niemiecką, o ile wcześniej wyeliminuje się
zakorzenione od stuleci uprzedzenia, stereotypy i nienawiść, przeszkadzające
właściwemu rozwojowi Śląska. Poprawę tego stanu dostrzegał w możliwości
udostępnienia Niemcom korzystania z polskiego dorobku kulturalnego.

To język polski
W swojej pracy badawczej dążył do ukazania niezbitych dowodów na to, że mowa
polskich Ślązaków nie stanowi jakiegoś tam “samoistnego języka zwanego
Oderwendisch lub Bohemisch-Polnisch”, lecz jest ściśle powiązana z językiem
polskim. W przekonaniu tym utwierdzały krakowskiego naukowca osobiste
obserwacje poczynione przy okazji wizyt u swojego znajomego w Laskowicach
Fryderyka Jerzego Baucha, poprzez którego najpewniej poznał Baltazara
Działasa.
Pod wrażeniem kontaktów z tzw. Wasserpolakami zanotował w jednej ze swoich
prac : “Wszędzie rozumiałem ludzi, oni pojmowali mię bez żadnej trudności.
Zupełnie tak samo jak niemiecki Ślązak będzie rozumiał Saksończyka, Austriaka
lub Frankończyka, i na odwrót będzie przez nich rozumiany, tak też prawdziwy
Polak będzie rozumiany wszędy przez polskiego Ślązaka”.

Słownik oławski
Jednak dokonane spostrzeżenia nie były wystarczające. Powiązanie mowy
śląskiej z językiem polskim należało jeszcze przedstawić w sposób naukowy.
Zadania tego z inspiracji Jerzego Samuela Bandtkiego podjął się Baltazar
Działas - nauczyciel, którego właściwym językiem ojczystym była gwara wiejska
z Piekar. Jego codzienny kontakt z mową śląską mógł niewątpliwie pozwolić na
wychwycenie charakterystycznych cech i udowodnić zarazem powiązanie z
językiem polskim.
Przystępując jednak do pisania słownika gwary podoławskiej, Baltazar Działas
stanął przed niezwykle trudnym do wykonania zadaniem. Ten skromny wiejski
nauczyciel nie znał obu języków literackich - polskiego i niemieckiego, gdyż
po prostu nie miał ku temu nigdy odpowiedniej okazji. Nie miał też żadnego
przygotowania naukowego. Przyszłemu badaczowi gwary przyszedł z pomocą
inicjator pomysłu, pożyczając mu, najprawdopodobniej jako swoisty wzór do
pracy słownikarskiej, wydany we Wrocławiu w 1805 roku “Nowy słownik
kieszonkowy polsko-niemiecko-francuski”. "

Obserwuj wątek
    • szwager_z_laband ps 03.03.07, 11:59
      www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/historia/2003/33h1.htm
      • szwager_z_laband Re: ps 03.03.07, 12:02
        pl.wikipedia.org/wiki/Baltazar_Dzia%C5%82as
    • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 03.03.07, 12:10
      "Dolny Śląsk

      Pierwotną granicą zachodnią występowania dialektu śląskiego była linia rzeki
      Bóbr, gdzie graniczył on z dialektami Serbów Łużyckich, na północy region
      obecnej Zielonej Góry, na południu Sudety, gdzie graniczył z dialektami
      czeskimi. Wielowiekowa germanizacja spowodowała cofanie się zasięgu
      występowania tego dialektu do stanu obecnego, który zakreśla linia Syców-
      Prudnik-Głubczyce. Potwierdza to przekaz zawarty w słowniku opracowanym w roku
      1603 roku przez słoweńskiego uczonego Hieronymusa Megisera (1554-1619). Autor
      przekazał w nim gwarę ówczesnych mieszkańców okolic Krosna Odrzańskiego. Jest
      to gwara zachodniopolska nie znająca nosówek pozostająca pod silnym wpływem
      języka górnołużyckiego zawierająca cechy dialektów śląskich i wielkopolskich.

      Z kolei zachowane zabytki języka serbołużyckiego, którym mówiono wtedy pomiędzy
      Bobrem a Nysą Łużycką np. w okolicach Żar dokumentują silne wpływy dialektów
      śląskiego na południu i wielkopolskiego na północy oraz obu w pasie pośrednim.

      Po dawnym dialekcie dolnośląskim zachowały się reliktowe gwary Chwalimia koło
      Wolsztyna (Zielonogórskie) oraz tzw. gwara Chazaków Rawickich obejmująca dwie
      wsie koło Leszna (Brenno i Wijewo) oraz około 22 wsi koło Rawicza. Gwary te
      przetrwały dzięki osiedleniu w przeszłości ludności śląskiego pochodzenia na
      pograniczu wielkopolsko-śląskim. Obecnie znajdują się w stadium zanikania.

      Jeśli chodzi o dolnośląskie gwary okolic Wrocławia to przetrwały one do XIX
      stulecia, kiedy to Jerzy Samuel Bandtkie polski uczony działający w latach 1798-
      1811 we Wrocławiu, a następnie opiekujący się biblioteką Uniwersytetu
      Jagiellońskiego podjął starania o stworzenie ich słownika. Bandtkie w swoich
      pracach nad gwarami podwrocławskiej wsi dowiódł, że przynależą one do języka
      polskiego. Polski gospodarz z okolic Oławy Baltazar Działas(1787-1870)
      namówiony przez Bandtkiego stworzył tzw. "Słownik Oławski". Dzięki temu
      słownikowi wiemy, że gwara dolnośląska była mazurząca.

      "Śląski Polak mówi (...) - cz jak zwykłe -c, - sz jak - s, - ź i - ż jak
      czyste - z, - ą i - ę na końcu wyrazu jest czytane tak samo jak w środku (...) -
      ł nie jest zupełnie słyszalne, np. człowiek - cowiek, łaska - uaska, członek -
      conek, chwała - chwoa.

      Tak wyglądało to w zdaniach: "Przy wsyskim, co cynią, rozmyślay, co za koniec
      ta rzec weznie". "Kto chce mądrym być, musi się pilnie ucyć". "Maó i módy
      cowiek zwie się dziecie". "Módy gburski karlus" (młody kmiecy chłopak). "Suchey
      rodziców i naucicielów, bo oni są twoią piersą zwierzchnością".

      Podwrocławscy chłopi mówili też: wiecorzo (wieczerza), swacyna (podwieczorek),
      bacę (patrzę,uważam), biegas (włóczęga), zebrok (żebrak), iś (iść), chromotam
      (kuleję), cielemecki (głupek), zodziey (złodziej), ciepać (rzucać), sporny
      (uparty), desc (deszcz), dypidzban (pijak), cholibuta (chwalipięta, samochwał),
      sceście (szczęście), kobua (kobyła), haytuś (spacer), gody (Boże Narodzenie),
      copka (czapka), kornykiel (królik), chaupa (dom), smad (swąd), awisarz
      (gazeciarz, pisarz gazetowy), gorzouka (wódka), na przek (na ukos), kacmorz
      (karczmarz).

      Około roku 1826 stosunki etniczne pod Wrocławiem przedstawiały się następująco:
      W Laskowicach na 71 gospodarstw polskich przypadało 11 niemieckich, w Nowym
      Dworze na 38 polskich przypadały 4 niemieckie, w Piekarach na 40 polskich - 4
      niemieckie, w Dębinie na 42 gospodarstwa polskie - 7 niemieckich, w
      Chwałowicach na 36 polskich - 4 niemieckie, w Dziuplinie Dużej na 45 polskich -
      2 niemieckie, w Dziuplinie Małej na 11 polskich - 1 niemieckie, w Jelczu na 32
      polskie - 5 niemieckich, w Ratowicach na 58 polskich - 7 niemieckich, w
      Wojnowicach na 18 polskich - 1 niemieckie. Po polsku mówiono także w Kamieńcu
      Wrocławskim na samym przedmieściu Wrocławia oraz w Kątach Wrocławskich i
      Gniechowicach. Gwara dolnośląska w powiatach wrocławskim i oławskim (okolice
      Oławy, Jelcza-Laskowic, Piekar, Ratowic, Miłoszyc) przetrwała do lat 1866-1888
      ulegając następnie całkowitej germanizacji.Około roku 1900 jedynymi enklawami,
      gdzie 25-50% procent ludności posługiwało się językiem polskim były okolice
      Kątów Wrocławskich i Gniechowic.

      Inną enklawą utrzymywania się tej gwary były okolice Namysłowa, Sycowa oraz
      Międzyborza. Na obszarze tym polsko-śląski język pisany doszedł do
      wyrafinowanego poziomu już w XVII stuleciu, a to w znacznej mierze za sprawą
      chwilowego połączenia księstwa opolsko-raciborskiego z Koroną Polską przez
      Władysława IV Wazę (1646-1666). Uchroniło to ludność księstwa przed
      zniszczeniami schyłkowej fazy Wojny Trzydziestoletniej i umożliwiło rozwój
      kultury literackiej. W protestanckich gimnazjach w Byczynie, Wołczynie oraz
      Brzegu tworzyli tacy śląscy pisarze i poeci jak Jerzy Bock oraz Adam Gdacjusz.
      W XIX stuleciu dzięki wybitnym pastorom takim jak Robert Fiedler oraz Jerzy
      Badura (1845-1909) dialekt dolnośląski przetrwał w rejonie Sycowa i Międzyborza
      znacznie dłużej niż pod Wrocławiem. Z okolic Międzyborza pochodzi spisana około
      1864 roku pieśń ludowa w gwarze Dolnego Śląska, która stała się obecnie hymnem
      Wrocławia. Robert Fiedler (1810-1877) napisał w języku niemieckim pracę o
      polskich gwarach tamtych rejonów (1843), która podobnie jak opracowania
      Bandtkiego i "Słownik Oławski" pozwala nam wejrzeć w ów wymarły już dialekt. W
      latach 1845-1850 dzięki działalności Fiedlera nastąpił swoisty renesans
      dolnośląskiej polszczyzny na Śląsku Średnim, jednak około 1886 władze II Rzeszy
      Niemieckiej rozpoczęły wielką akcję germanizacyjną rozpoczynając od
      germanizowania polskich nazw miejscowych. Nabożeństwa polskie zostały
      ostatecznie zabronione przez władze niemieckie dopiero w 1919 roku. Warto
      odnotować, że sam proces germanizacji napotykał na silny opór miejscowej
      ludności co szczególnie zaznaczyło się na wsi podwrocławskiej w latach 1824-
      1826, kiedy ludność ta pod wodzą chłopa Jerzego Treski przeciwstawiła się
      germanizacyjnej polityce państwa pruskiego realizowanej przez kościół
      luterański. Innym przykładem podobnych zajść była wieś Miodary w okolicach
      Namysłowa, w której opór ludności przeciw wynaradawiającym rozporządzeniom
      władz złamało wojsko pruskie (1834).

      Należy pamiętać, że wymarły dolnośląski dialekt to język, którym posługiwali
      się Henryk Brodaty, Henryk Pobożny, Henryk Prawy, Henryk Głogowski, Bolko I
      Surowy świdnicki, Bolko II Mały oraz Jadwiga Śląska. Niektóre ze źródeł
      historycznych przypisują nawet róźnicom dialektologicznym pomiędzy rycerstwem
      śląskim a małopolskim spowodowanie klęski pod Legnicą w roku 1241. Niemcy
      określali polski dialekt Górnego Śląska jako 'wasserpolnisch'. Natomiast w
      stosunku do polskich dialektów Dolnego Śląska używali terminu 'oder-wendisch'
      lub 'bohemisch-polnisch'. Ponieważ Dolny Śląsk był w XIII stuleciu centrum
      polskich dążeń zjednoczeniowych dialekt dolnośląski miał szansę stać się
      językiem wiodącym spośród innych dialektów polskich i stać się dialektem
      podstawowym polskiego języka literackiego. Z powodu załamania się planów i
      hegemonii książąt wrocławskich tak się jednak nie stało.

      Z braku źródeł i przekazów pisanych nie potrafimy odtworzyć śląskich gwar
      słowiańskich, którymi posługiwali się górale sudeccy oraz karkonoscy. Gwary te
      musiały zaniknąć stosunkowo wcześnie najpóźniej do początków XVII stulecia.
      Znane są jedynie niektóre elementy ich folkloru jak np. Liczyrzepa-Karkonosz.

      Na podstawie przekazów źródłowych możemy częściowo odtworzyć proces cofania się
      dialektu śląskiego w wyniku germanizacji w ciągu wieków.

      W przededniu Wojny Trzydziestoletniej (1618 r.) granica dialektu przebiegała od
      granicy wielkopolsko-śląskiej do Odry w okolicach Głogowa. Następnie
      przebiegała wzdłuż linii Odry przekraczając ją nieznacznie w okolicach Legnicy.
      Na południe od Wrocławia przekraczał Odrę rozległy klin ludności mówiącej gwarą
      śląską siegający po Strzelin i dalej na południe aż po Ząbkowice.
      • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 03.03.07, 12:11
        W przededniu Wojny Trzydziestoletniej (1618 r.) granica dialektu przebiegała od
        granicy wielkopolsko-śląskiej do Odry w okolicach Głogowa. Następnie
        przebiegała wzdłuż linii Odry przekraczając ją nieznacznie w okolicach Legnicy.
        Na południe od Wrocławia przekraczał Odrę rozległy klin ludności mówiącej gwarą
        śląską siegający po Strzelin i dalej na południe aż po Ząbkowice.

        Dalej granica dialektu przebiegała wzdłuż linii Odry aż do ujścia Nysy
        Kłodzkiej. Na południu granicę stanowiła właśnie Nysa Kłodzka. W tym samym
        czasie źródła potwierdzaja istnienie w rejonie Krosna Odrzańskiego wyspy
        ludności posługującej sie gwarą śląską. W wyniku Wojny Trzydziestoletniej (1618-
        1648) Ślązakow mówiących gwarą przodków spotkały dotkliwe ciosy.

        Na Górnym Śląsku zniszczona została liczna jeszcze warstwa szlachty
        posługujacej się gwarą ślaską lub polskojęzycznej. Na Śląsku Dolnym śląską
        (mówiącą polskim dialektem śląskim) ludność protestancką spotkały
        prześladowania kontrreformacyjne Habsburgów.Warto zauważyć, że źródła
        niemieckie z roku 1641 mówią o osobnym cechu polskim w Kątach Wrocławskich,
        natomiast pod datą 1689 znajduje się wzmianka, że lud pomiędzy Kątami
        Wrocławskimi a Oławą mówi przeważnie po polsku. W przededniu podboju Śląska
        przez Prusy (1741 r.) zwarta linia dialektu śląskiego sięgała na prawym brzegu
        Odry po Milicz i Trzebnicę. Na lewym brzegu Odry sięgała po Strzelin. Następnie
        biegła wzdłuż linii Odry przekraczając ją na południu w rejonie Raciborza
        sięgając aż do Głubczyc. Postęp procesu germanizacyjnego był najbardziej
        widoczny w okolicach Wrocławia. W okresie od XVII do połowy XVIII wieku mówiono
        po polsku w 50 wsiach położonych w najbliższym sąsiedztwie miasta co jest
        udokumentowane dzięki wizytacjom duszpasterskim w tamtejszych parafiach. Na
        przełomie XVIII i XIX wieku liczba takich polskojęzycznych wsi spadła do kilku.
        W pierwszych dziesięcioleciach XIX stulecia zanikły na Dolnym Śląsku całe wyspy
        mowy polskiej. Był to efekt wykorzystania do polityki germanizacyjnej kościoła
        luterańskiego, którego głową był król Prus. Doktryna absolutnego posłuszeństwa
        wobec władz zwierzchnich występująca w luteraniźmie zmusiła pastorów do
        podporządkowania się germanizacyjnej polityce królewskiej i usuwania języka
        polskiego z nabożeństw. Natomiast wierni kościoła musieli w imię zasady
        posłuszeństwa zastosować się do poleceń duchownych nakazujących zamianę
        będącego w użyciu języka polskiego na niemiecki. Około roku 1885 po ponad
        stuleciu germanizacyjnej polityki pruskiej zasięg śląskiego dialektu przybrał
        obecną postać.


        Pieśń We Wrocławiu na rynecku zapisał w okolicy Międzyborza pow. Syców
        (województwo dolnośląskie) niejaki Bock i opublikował ją w roku 1864 w
        kalendarzu dla prowincji poznańskiej.

        Warto zauważyć, że gwara z tej pieśni (gwara okolic Międzyborza i Sycowa)
        różniła się od gwary podwrocławskiej (okolice Wrocławia, Oławy, Jelcza i
        Laskowic) opisanej przez Bandtkiego i Działasa. Obrazuje to jak zróżnicowany
        był dialekt (czy też dialekty) Dolnego Śląska.

        Na popularyzację gwar śląskich w Polsce duży wpływ miał i ma obecnie Jan Miodek
        opisujący je m.in. w miesięczniku Śląsk."

        • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 03.03.07, 12:16
          Hymn Wrocławia jako przykład wymarłego dialektu dolnośląskiego
          Pieśń We Wrocławiu na rynecku zapisał w okolicy Międzyborza pow. Syców
          (województwo dolnośląskie) niejaki Bock i opublikował ją w roku 1864 w
          kalendarzu dla prowincji poznańskiej.

          Warto zauważyć, że gwara z tej pieśni (gwara okolic Międzyborza i Sycowa)
          różniła się od gwary podwrocławskiej (okolice Wrocławia, Oławy, Jelcza i
          Laskowic) opisanej przez Brandkiego i Działasa. Obrazuje to jak zróżnicowany
          był dialekt (czy też dialekty) Dolnego Śląska.


          We Wrocławiu na rynecku stojóm wojocy,
          są tam łóni postrojyni wszyscy jednacy.
          Są tam łóni rozmajici rycerze i junocy,
          szykujóm sie na wojynka we dnie i w nocy.
          Hej cisawy mój kónicek bandzie bandzie r-zoł,
          a tobie moja dziewcyno bandzie, bandzie zol.
          Nie jedź, nie jedź Jasinku, da nie jedź na wojynka,
          bo na wojnie życie znojne i niyspokojne.
          Cekoj na mnie, moja Kasiu, cekoj przy moście,
          pośla ci jo krasne piórko rybką na poccie;
          Łoj niejedna rybecka już pod mostym przesła,
          nie widziałam, zeby któro piórecko niesła.
          Wrocławskie zygary smutno biją,
          Wrocławskie zygary smutno biją,
          bo mi łodmowiają, bo mi łodmowiają, moją miłą.
          Choć mi łodmowiają, nie smuca sie
          Choć mi łodmowiają, nie smuca sie
          jak przyjdzie godzina, jak przyjdzie godzina, łożynia sie.
          Łożyń sie chłopaku i proś łojca
          Łożyń sie chłopaku i proś łojca
          a sobie weź tako, a sobie weź tako, co ci równa.
          Sómsiadowa córka, jes mi równa,
          Sómsiadowa córka, jes mi równa,
          ale dla mej matki, ale dla mej matki, za uboga.
          Niech jest uboga, aleć chandoga,
          Niech jest uboga, aleć chandoga,
          łożyń się chłopoku, łożyń sie chłopoku, a proś łojca.
          • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 03.03.07, 12:21
            www.wroclaw.pl/m10691/
            • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 03.03.07, 12:22
              www.wroclaw.pl/zip/hejnal1.mp3
              • rita100 Re: jeszcze cos o slonskyj godce 03.03.07, 19:18
                schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=387
                We Wrocławiu na rynecku stojóm wojocy,
                są tam łóni postrojyni wszyscy jednacy.
                Są tam łóni rozmajici rycerze i junocy,
                szykujóm sie na wojynka we dnie i w nocy.
                Hej cisawy mój kónicek bandzie bandzie r-zoł,
                a tobie moja dziewcyno bandzie, bandzie zol.
                Nie jedź, nie jedź Jasinku, da nie jedź na wojynka,
                bo na wojnie życie znojne i niyspokojne.
                Cekoj na mnie, moja Kasiu, cekoj przy moście,
                pośla ci jo krasne piórko rybką na poccie;
                Łoj niejedna rybecka już pod mostym przesła,
                nie widziałam, zeby któro piórecko niesła.
                Wrocławskie zygary smutno biją,
                Wrocławskie zygary smutno biją,
                bo mi łodmowiają, bo mi łodmowiają, moją miłą.
                Choć mi łodmowiają, nie smuca sie
                Choć mi łodmowiają, nie smuca sie
                jak przyjdzie godzina, jak przyjdzie godzina, łożynia sie.
                Łożyń sie chłopaku i proś łojca
                Łożyń sie chłopaku i proś łojca
                a sobie weź tako, a sobie weź tako, co ci równa.
                Sómsiadowa córka, jes mi równa,
                Sómsiadowa córka, jes mi równa,
                ale dla mej matki, ale dla mej matki, za uboga.
                Niech jest uboga, aleć chandoga,
                Niech jest uboga, aleć chandoga,
                łożyń się chłopoku, łożyń sie chłopoku, a proś łojca.


                Popatrzcie , jak gwary są do siebie podobne.
                łożyń się chłopoku, łożyń sie chłopoku, a proś łojca.

            • rita100 Re: Wrocławski relaks 03.03.07, 19:21
              www.wroclaw.pl/m10691/
              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=387
              Włączcie sobie hymn i oglądajcie zdjęcia Wrocławia , ale harmonia.
              Laband , jak Ty to wynalazłeś ?
              • szwager_z_laband Re: Wrocławski relaks 03.03.07, 20:19
                prziznom sie ze po sladach Bartoszcze poszuech:)
                • szwager_z_laband ps 03.03.07, 20:45
                  na inkszym forum Bartoszcze dou take wszkryfniyncie(i po tym posznupouech
                  dalyj):

                  ""12 sierpnia 1824 roku plon swoich kilkuletnich badań wraz z “Nowym
                  słownikiem kieszonkowym” odesłał do Krakowa, do Jerzego Samuela Bandtkiego.
                  Dykcjonarz Baltazara Działasa, składający się z dwudziestu zapisanych kart,
                  szczęśliwie przetrwał do naszych czasów, troskliwie przechowywany w
                  Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Szkoda tylko, że interesujący rękopis,
                  jak dotąd po prawie 180 latach nie doczekał się szerszego opracowania i to w
                  dodatku w jednym z najstarszych i najpoważniejszych ośrodków badań
                  językowych, za jaki uchodzi Kraków. W każdym bądź razie Słownik gwary
                  Działasa, pomimo tego, iż nie został dokończony ma duże znaczenie naukowe,
                  gdyż w istocie dotyczy gwary z okolic Oławy, gdzie niezbadane dialekty
                  miejscowe po prostu wymarły. Dzięki niemu wiemy dziś, że gwara ta należała do
                  dialektów mazurzących. Istotne, iż Działasowi udało się wykazać
                  charakterystyczne cechy gwary : “Śląski Polak mówi (...) –cz jak zwykłe – c, -
                  sz jak – s, -ź i ż jak czyste – z, - ą i - ę na końcu wyrazu jest czytane
                  tak samo jak w środku (...), - ł nie jest zupełnie słyszalne, np. człowiek -
                  cowiek, łaska - uaska, chwała – chwoa”.

                  A tak przedstawiało się to w zdaniach :
                  “Przy wsyskim, co cynią, rozmyślay, co za koniec ta rzec weznie”.
                  “Kto chce mądrym być, musi się pilnie ucyć”.
                  “Maó i módy cowiek zwie się dziecie”.
                  “Módy gburski karlus”.

                  Wiadomo, że śląscy Polacy spod Oławy mówili też : wiecorzo (wieczerza),
                  swacyna (podwieczorek), bacę (patrzę,uważam), biegas (włóczęga), zebrok
                  (żebrak), iś (iść), chromotam (kuleję), cielemecki (głupek), zodziey
                  (złodziej), ciepać (rzucać), sporny (uparty), desc (deszcz), dypidzban
                  (pijak), cholibuta (chwalipięta, samochwał), sceście(szczęście), kobua
                  (kobyła), haytuś (spacer), gody (Boże Narodzenie), copka (czapka), kornykiel
                  (królik), chaupa (dom), smad (swąd), awisarz (gazeciarz, pisarz gazetowy),
                  gorzouka (wódka), na przek (na ukos), kacmorz (karczmarz)."

                  To fragment z tekstu:
                  www.gazeta.olawa.pl/archiwum/2000/historia/2003/36h1.htm
                  Wrzucam jako ciekawostkę, nie jako dowód:)"

                  • rita100 Re: ps 03.03.07, 21:10
                    To znaczy do kolekcji wrzucasz.

                    Ale jednak przy gwarze nie ma reguły. Sam zobacz jak gadka sloonska jest różna i
                    w każdej wsi inna. Ale , że we wrocławskim tak mówili to mnie zaskoczyłeś.
                    • szwager_z_laband Re: ps 03.03.07, 21:12
                      no ja, jo niyma zicher co do tego eli tyn tekst niy bou konsek inaczyj w
                      orginale szkryfniynty - na tyj zajcie je fotka orginalego tekstu, ale za mauo i
                      nic niy idzie przeczytac ...
                      • rita100 Re: ps 03.03.07, 21:29
                        No ale badacze maja wyzwanie do analizy.
                        Powinien być w szkołach taki przedmiot jak regionalizm , czyli nauka o swojej
                        małej ojczyźnie.
                        • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 06:43
                          to powiniyn byc jedyn z podstawowych fachow(przedmiotow w szkole), szacunku sie
                          uczy jak sie poznowo swoja geszichta - to je ciekawe spostrzezynie dlo mie.
                          • rita100 Re: ps 04.03.07, 11:14
                            i to w szkole podstawowej, jako dziecko , bo później to już głowę zaprzątają
                            inne mysli. A to co zostanie z lat dziecięcych wywrze wpływ na starsze lata.
                    • slonzok.jak.cza Re: ps 04.03.07, 11:36
                      rita100 napisała:

                      > To znaczy do kolekcji wrzucasz.
                      >
                      > Ale jednak przy gwarze nie ma reguły. Sam zobacz jak gadka sloonska jest różna
                      > i
                      > w każdej wsi inna. Ale , że we wrocławskim tak mówili to mnie zaskoczyłeś.


                      to je prowda ze tych dialektow u nas nie brachuje. Sam je link do ciekawy seity co i pokozane mocie kaj jako godka sie uzywo:

                      slunskoeka.pyrsk.com/ - to jest link glowny
                      a tu geszichta naszy goudki: slunskoeka.pyrsk.com/gysichta.html
                      • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 11:41
                        ja to je fajnie narychtowane, jednego ale szkoda - szkoda ze tak mauo je o
                        tych "Proslickich" - mom o tym wiynkszy fragmynt we jednyj ksionzce i bezto
                        wiym co godom jak godom "szkoda" :)
                    • bolek5 Re: ps 04.03.07, 19:18
                      Witam!

                      rita100 napisała:

                      > Ale , że we wrocławskim tak mówili to mnie zaskoczyłeś.

                      Niemiecki opis Osobowic (obecnie część Wrocławia) pochodzący z 1836
                      r.: "Wjeżdżając do Osobowic czujemy, że jesteśmy na polskiej stronie Śląska.
                      [...} Wieś ma jeszcze całkiem polski charakter, jaki przed paru dziesiątkami
                      lat cechował większość śląskich wsi". Cyt. za: Wojciech Chądzyński, "Wrocław,
                      jakiego nie znacie", Wrocław 2005, s. 15.
                      • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 19:34
                        Bolek, na poczontku XiX wieku podobno bouy we Beslau ulice i po polsku
                        szkryfniynte - wiysz cos na tyn temat?
                        • bolek5 Re: ps 04.03.07, 19:49
                          Witam!

                          szwager_z_laband napisał:

                          > Bolek, na poczontku XiX wieku podobno bouy we Beslau ulice i po polsku
                          > szkryfniynte - wiysz cos na tyn temat?


                          Niestety, nie. Pamiętam z "Mikrokosmosu", że prawobrzeżny Wrocław miał być
                          zdominowany przez Polaków, ale jakiego okresu historycznego to dotyczyło? Nie
                          pamiętam.
                          • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:22
                            w downych czasach naszo godka stykauo sie ze Godkom sorbow - co niy znaczy ze
                            niy bouo i niyma slonskyj godki na podstawach germanskich. Osobiscie uwazom ze
                            niy idzie tego rozdzielac - cza to uonczyc na zasadzie i podobiynstwie tak jak
                            to robim np Szwajcary
                            • ballest Re: ps 04.03.07, 20:26
                              Bolek, nie zapomnij, ze my z Polskom kulturom kontaktu nie mieli, a jak my
                              mieli to tylko z Krakowem a ten bou wtedy niemiecki!
                              • bolek5 Re: ps 04.03.07, 20:43
                                Witam!

                                ballest napisał:

                                > Bolek, nie zapomnij, ze my z Polskom kulturom kontaktu nie mieli, a jak my
                                > mieli to tylko z Krakowem a ten bou wtedy niemiecki!

                                Balciu, nie ma bardziej stereotypowych Polaków, niż Ślązacy ;) Czytam fora
                                śląskie od lat i widzę to jak na dłoni. Narzekactwo, martyrologia, poczucie
                                osaczenia przez potężnych wrogów i przypisywanie swoich porażek spiskowi
                                obcych, oczekiwanie, że przyjdzie ktoś i załatwi dla nas nasze sprawy. Wszystko
                                to są elementy polskiego negatywnego stereotypu etnicznego ;)))
                                • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:44
                                  cos w tym je, tego sie niy do ukryc - ale to je odnosnie Slonzokow wychowanych
                                  pod Polskom
                      • rita100 Re: ps 04.03.07, 19:46
                        Czyli możemy śmiało wnioskować , że miasta były niemieckie , ale wsie, wsie
                        typowo polskie.
                        • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 19:49
                          polske niy bouy nogdy - to ino podobiynstwo godek
                          • ballest Re: ps 04.03.07, 19:51
                            Niezapomnikmy, ze polonizacja Slonska zaczoua sie w 16 wieku, przedtem Slonsk
                            bou niemiecki.
                            Wtedy to polski Kler zaczon polonizowac Slonsk
                            • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 19:54
                              Ballest, godka podobno do polskyj boua we Slonsku zowdy - ale polskom jo by jyj
                              niy nazwou - a ze we ksionkach wydowanych i we Slonsku zaczuo sie polsko
                              geszichta ksionzek np drukowanych to Poloki tysz niy wiedzom.
                          • bolek5 Re: ps 04.03.07, 20:03
                            Witam!

                            szwager_z_laband napisał:

                            > polske niy bouy nogdy - to ino podobiynstwo godek

                            No właśnie. Zwolennicy śląskiej opcji narodowej twierdzą, że wszystko to, co
                            Niemcy na Śląsku określali jako polskie (język, zwyczaje itd.) należy
                            przypisywać Ślązakom. Miało by tak być ponieważ Niemcy nie uważali różnic
                            pomiędzy swoimi słowiańskimi sąsiadami za godne odnotowania i określali ich
                            wszystkich jednym terminem "Polacy". Podobnie czynią dzisiaj niektórzy z nas
                            określając Rosjan, Ukrainców, Białorusinów a nawet Bałtów jednym
                            terminem "Ruscy". Mógłbym się zgodzić z taką wersją, gdyby nie było dokumentów
                            posługujących się zarówno terminem "Polak" jak i "Ślązak". Istnienie tego
                            rodzaju źródeł dyskwalifikuje hipotezę, że Niemcy nie używali terminu "Ślązak",
                            bo nie odróżniali Ślązaka od Polaka. I otóż takie dokumenty istnieją. Np.
                            Księga Henrykowska używa terminu "Ślązak" raz - na określenie dwóch śląskich
                            rycerzy, którzy przyjęli służbę u księcia wielkopolskiego. Dla określenia
                            słowiańskiej ludności Śląska konsekwentnie używa się tam słowa "Polones" a ich
                            język określa się jako "polonorum".
                            • ballest Re: ps 04.03.07, 20:06
                              Bolek czytales Mikrokosmos to wiesz:
                              "Cytuje Daviesa- Mikrokosmos str.161:
                              „Z istotnym wyjatkiem waznych srodkow miejskich, wiekszosc niemiecka na Gornym
                              Slasku kurczyla sie na skutek polskie „rekolonizacji“.
                              Na przyklad niemiecka populacja Beuthen (Bytomia) pomiedzy rokiem 1350 a 1500
                              spadla do zaledwie 53%“
                              Zaznaczam, ze na Gornym Slasku mieszkalo wtedy duzo Czechow i Morawian !
                            • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:09
                              Bolko, Niymcy w tym wzglyndzie tysz zrobili duzo buiyndow - podobnie jak
                              Poloki - egzystowauo ale i dalyj egzystuje u Niymcow okreslynie Szlonzake i
                              pochodne(szkryfuech polskom skuadniom)
                              • bolek5 Re: ps 04.03.07, 20:18
                                Witam!

                                Żeby nie było niejasności. Ja nie twierdzę, że nie ma Ślązaków. Wydaje mi się
                                tylko, że nie jesteście tak starożytną grupą etniczną, jakbyście chcieli.
                                Szukacie korzeni w głębokim średniowieczu, ale raczej Wasza historia zaczyna
                                się najwcześniej na przełomie XIX i XX w. (Kożdoń itd.). To nie wstyd. Np.
                                Białorusini chyba nie są o wiele starsi. Generalnie narody we współczesnym
                                rozumieniu, to koncept dziewiętnastowieczny.
                                • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:20
                                  idzie sie na tyn temat kucic - nasze korzynie ale som jak naszo geszichta, tak
                                  ze pojyncie Siling tu je jaknajbardziyj tysz na miejscu:)

                                  • bolek5 Re: ps 04.03.07, 20:34
                                    Witam!

                                    szwager_z_laband napisał:

                                    > idzie sie na tyn temat kucic - nasze korzynie ale som jak naszo geszichta,
                                    tak
                                    > ze pojyncie Siling tu je jaknajbardziyj tysz na miejscu:)

                                    Ja już wielokrotnie porównywałem naród do drzewa. Zarówno naród jak i drzewo
                                    zaczynają swój rozwój w jakimś punkcie "zero". I jedno i drugie rośnie z tego
                                    punktu w dwie strony. Drzewo - w górę i w dół, naród - w przyszłość i w
                                    przeszłość. Opowieści o wczesnośredniowiecznych Ślązakach są częścią Waszej
                                    ideologii narodowej mniej więcej na tej samej zasadzie, na jakiej opowieści o
                                    prasłowiańskim Biskupinie były kiedyś częścią naszej. I tyle samo mają
                                    wspólnego z historyczną prawdą. Sorki
                                    • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:37
                                      Bolko, Chrobrego mapy siyngauy aze do Bambergu, niywia eli wiysz ale do dzisiej
                                      tam som slady suowianstwa, ale to niy znaczy ze Bamberg je Polski - tak samo
                                      nigdy niy pomysla o Glywicach jako o polskim miescie, a co dopiyro o Wroclawiu -
                                      tak to widza.
                                      • bolek5 Re: ps 04.03.07, 20:46
                                        Witam!

                                        szwager_z_laband napisał:

                                        > Bolko, Chrobrego mapy siyngauy aze do Bambergu, niywia eli wiysz ale do
                                        dzisiej
                                        >
                                        > tam som slady suowianstwa, ale to niy znaczy ze Bamberg je Polski - tak samo
                                        > nigdy niy pomysla o Glywicach jako o polskim miescie, a co dopiyro o
                                        Wroclawiu
                                        > -
                                        > tak to widza.

                                        Jak sam napisałeś - "idzie sie na tyn temat kucic". Ale dzisiaj już mi się nie
                                        chce ;)
                                        • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:47
                                          jo tysz musza poleku konczyc
                                          • bolek5 Re: ps 04.03.07, 20:49
                                            szwager_z_laband napisał:

                                            > jo tysz musza poleku konczyc

                                            No to do następnego razu ;)
                                            • szwager_z_laband Re: ps 04.03.07, 20:52
                                              pyrsk;)
    • slonzok.jak.cza Re: jeszcze cos o slonskyj godce 04.03.07, 11:40
      slunskoeka.pyrsk.com/farby.html - farby slonsky goudki
      • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 04.03.07, 11:43
        trocha sie chyba wzorowou na tym;)

        Cześć Pierony z polskiej strony !

        Dzisiej wysznupołech do Wos cosik starego i cosik nowego. Na poczontek możno
        zaczna od tego nowego.

        Jak pisze Prof. Dr. Juergen Udolph, nazwa „Schlesien - Śląsk” do dzisiej budzi
        dyskusje. Co sie rozłazi o pochodzynie i znaczynie tyj nazwy, to polsko
        ( „słowiańsko” ) teoria, kero godo, co słowo „śląsk” je od słowiańskego „ślęg”
        ( ślęgać, ślęganina ), a te przeca od wcześniyjszego „śląkwa”, niy cołkym
        przekonuje.

        Tyż niymiecko ( „germańsko” ) teoria, kero godo, co nazwa „Schlesien” pochodzi
        od nazwy plemiynia wspomnianego bez Ptolemeusza Σ ι λ ί γ γ α ι , niy
        przekonuje do końca. Ani nazwa plemiynia, ani góry

        ( Zobten, Sobótka, monte Silencii ), ani słowiańske słowo „ślęg” niy mogom być
        punktym wyjściowym do nazwy ślonska. Może niom być samo rzeka „Sclenza” ( potym
        pisano ślęża abo Lohe ), kero choć niy najwiynkszo we ślonsku, to razym ze
        swoim lewobrzeżnym dopływym Kleine Lohe ( Mała ślęża ), miyndzy Weistritz (
        Bystrzyca ) i Ohlau (Oława ), je 70 km dugim i ważnym dopływym Odry ( inaczyj
        Wódra abo Oder) na południe od Wrocławia. Jak to dalyj blank mondry
        Prof.Dr.Juergen Udolph pisze, kej wyprowadzymy nazwa ślęża / Lohe od formy
        wyjściowyj Silingiā i weznymy rdzyń i sufiks ( przyrostek ), a do tego
        porównomy z innymi nazwami we zakresie nazywnictwa rzek (zbiorników wodnych )
        od momyntu powstania staroeuropyjskyj hydronomii ( H. Krahe, W. P. Schmid ), to
        bydymy mieć problym pochodzynia nazwy naszego ślonska rozwionzany.

        Rdzyń - leży w indogermańskim sīl- , kery sie zachowoł np. we seolop >> See <<,
        sĭl >> spokojny odcinek rzeki << , abo szwec. dial. sel >> spokojnie płynonco
        woda w rzece << ( obejrz „Der Name Schlesien” - aut. Juergen Udolph ) .

        Sufiks - np. : Szeląg Wielki, niem. Schilling, kole Ostródy/Osterode we Prusach
        Wschodnich.

        Nazwy porównawcze - np. : Sihl - dopływ rzeki Limmat w Zurychu; Sile - rzeka w
        Wenecji; Le Syl – rzeka kole Lavau ( Dép. Loire ); Sillo - rzeka w Huelva (
        Andaluzja ← Wandaluzja - podobno od imiynia przybyłych tam Wandali ); Seliam -
        rzeka w Asturii; Silinka - obejrz Wołga - Oka; Silisia - dopływ Meduny i
        jeszcze cołko mocka inkszych.

        Tak tyż za autorym tego wywodu: „Pytanie, czy nazwa Schlesien ( Śląsk ) jest
        słowiańskego abo germańskego pochodzynia, rozwionzuje sie przy roztrzygniyńciu,
        co żodno z tych odpowiedzi niy bydzie do zaakceptowanio skiż tego, co u podstaw
        leżonco nazwa rzeki ślęża, powstała przed utworzyniym tych dwóch
        indogermańskich grup dialektowych. Niy je ona ani słowiańskego, ani germańskego
        pochodzynia, ino przinależy staroeuropyjskyj hydronomii. Tak duge wadzynie
        rozwionzało sie same. Nazwa tyj rzeki boła jeszcze zanim powstowały germańske i
        słowiańske szprachy i narody. żodno z tych grup niy miała wpływu na nadanie tyj
        nazwy. Gynał prawie : nazwa Schlesien ( śląsk ) pokazuje, co jyj czas powstania
        boł zanim porobioły sie różnice miyndzy słowianami a germanami . Dopiyro czas i
        historia doprowadzioły do dyferyncji ”. Tela o jeszcze jednyj teorii. A jak
        boło naprowda, to sie chyba już niy dowiymy. A tak se myśla, co te pieruchy,
        kere wieża Babel stowiali, keby wiedzieli co narobiom, to by se z tym pokój
        dali. Tera kożdy za kara musi po inkszymu godać. To boło te nowe, co blank
        starych czasów tykało. Tera cosik, możno niy tak blank starego, co juzaś nowych
        czasów tyko. W ksionżce „Górny śląsk” ( praca zbiorowo pod redakcjom miyndzy
        inkszymi K. Popiołka ) - Poznań - Instytut Zachodni 1959, stoi napisane konsek
        o godce ślonskyj.

        Dzieli sie ona na dialekty ( gwary ) . Jo je tu ino krótko wymiynia, a jak kto
        ta ksionżka dostanie to niych se jom dokładniyj przeczyto. Werci sie, chocioż
        som tam tyż fragmynty, kere ani niy wiym jak nazwać. Wiycie chyba, jako to w
        tych latach szkryklali. No to nazod do „ślonskego”. Dzieli sie on na ( tukej
        posyłom mapka z tyj ksionżki ):

        Kole Gliwic, pół. - zach. rybnickego ( gliwicko gwara ) - typowe je, co sie niy
        mazurzy i godo sie:

        rynce, zymby, piyńć, piyńś, piynta, itd.

        widza ta krowa

        mo piykno dziołcha

        już ta ławka zrobia

        starosta wito wojewody

        Malczyk widzioł Wycisły

        Szymura piz ( piznyu, piznoł ) Pisule ( abo Pisula ? )

        Kole Cieszyna i na południe od Pszczyny:

        ( konsek choby w czeskim )

        rżyka

        rżikać

        prsziszli

        prsziniyść

        Kole Potoku Czadeckego ( miyszany ślonski ze małopolskim ):

        mazurzy ( stucka, seł, duzo )

        ch → - k ( do nik, byłek )

        Kole Oszczadnicy , Jabłonkowa i Gorzelicy ( słow. Horelica ) :

        kresaczka ( siykierka ) , remenek ( rzemyk )

        miyszo - cz, - dż, - sz, - ż, - ć, - dź, - ś, - ź / koszczoła, dżiepro (
        dopiyro ), jakoszik /

        Kole Głubczyc:

        ptauk

        trauwa

        świynti

        niesam

        siedzóm

        kupióm

        Goloki (Golocy ), kole Prudnika:

        u je choby krótke u - nosowe np. ptöuk

        tröuwa

        miauso

        banau

        Kole Koźla ( Baioki ):

        ptáuk, a czasym - ptouk

        tráuwa

        dómb

        zómb

        pianta

        miąso

        jáu baną ( jo byda )

        Kole Niymodlina:

        mazurzy dwugłoskowe - áu, i łonczy sie z gwaroma okolic Koźla

        mo czysto ( wedug Poloków ) wymowa samogłosek nosowych ; ząb, dąb, ząby, gąba,
        kądy ( kędy )

        Kole Opola ( Krysioki ):

        ptouk

        dobrou rolou

        znous

        tyż mazurzy

        Kole Strzelec ( Kobylorze ):

        podobnie jak Krysioki ino niy mazurzy

        Narzecze namysłowske - kole Namysłowa, Brzegu(a) i Kluczborka:

        mazurzynie

        samogłoski nosowe choby u Krysioków i Kobylorzy

        downe -o- dugie rozwinoło sie do -óy- ( wóyz, góyra, dróyga )

        pkuyw ( = pchłów ), bóue

        bóuy, byduy ( kole Brzega ) - bydło

        Kole Kluczborka godo sie tyż - chodźta, robita (choby w Kieleckim )

        Kole Sycowa:

        mazurzynie

        mo konsek spólnego z narzeczym namysłowskim i gwarami wielkopolskimi

        nogóm, w bolóncom noga, kradnóm

        ale tyż; nogy, mogy, itp.

        Kole granicy granicy z Wielkopolskom ( Chazoki ) - resztki ślonkiego „narzecza”

        mazurzynie

        rouzech bóu

        lza ( łza )

        uozka ( łyżka )

        jegua ( igła )

        To by boło na tela, coch znaloz we ksionżce „ Górny Śląsk ”- praca zbiorowo pod
        redakcjom m.in. K.Popiołka.

        Som moga powiedzieć z doświadczynia, co np. sam, w Niymcach, kaj robia z
        richtik ślonzokami z różnych stron Ślonska, kere godajom naprawdy piyknie po
        ślonsku, to szkoda, co niy kożdy w doma ( i niy ino ) staro sie ta godka
        podczimywać. Ale jeszcze niy ma wszysko stracone.

        W niymieckich źródłach tyż idzie cosik znalyść. Tukej momy już ale do czyniynio
        niy ze godaniym ino ze szprechaniym. Idzie to podzielić tak:

        „Schlesische Mundarten”

        - Oberschlesisch - , kery sie godo fest twardo, konsek choby Hochdeutsch, ale w
        tonie jednorazowy.

        Naszo godka nazywajom „Wasserpolnisch”. Je to nazwa, kero niykere wywodzom
        od „verwässertes Polnisch” ( rozpływajoncy sie polski ). Niby polski uciyko
        choby woda na rzecz niymieckego. Inne juzaś godajom, co ta nazwa je od
        flisaków, kere rzekami przipływali na ślonsk ze Polski. Obie strony, polsko i
        niymiecko, godajom czynsto, iż tyn dialekt, już w samyj nazwie, je negatywnym
        określyniym ( Schimpfwort tak jak Wasserpolacken ) i czynsto tych, co go
        używajom tak traktujom ( to tak ino k´woli prowdy ).Dom sam konsek, kery sie
        kedyś trocha ironicznie dogadywało:

        „Jungla, nimm die Drungla ( po polsku drąg )
        schlag die Kubulla ( kobyła ),
        Daß sie besser tschungla ( ciągła ).“

        - Gebirgsschlesisch - sam konsek zdania:

        „Ich hott a Brota schunt gerucha“ ( dzisiej by boło „Ich hatte den Braten schon
        gerochen”
        • szwager_z_laband Re: jeszcze cos o slonskyj godce 04.03.07, 11:45
          a miauo to titel(nadany zresztom przez B.N./szefa Echa Slonska/ swojego
          czasu:) "Farby ślonskich jynzykow"
        • szwager_z_laband cd 04.03.07, 11:46
          Gebirgsschlesisch - sam konsek zdania:

          „Ich hott a Brota schunt gerucha“ ( dzisiej by boło „Ich hatte den Braten schon
          gerochen” ).

          W rzeczownikach i czasownikach tego dialektu som przemiynione „en” → „a”, np:

          Kirschen = Kerscha
          essen = assa
          , a sylaba zdrobniajonco „lein“ → w reszcie ślonska ( Schlesien ) „el” zmiynio
          sie sam na „la”, jak np:
          Bäumchen ( Bäumlein ) = Beemla
          Töpfchen = Tippla

          /źródło: ksionżka Klausa Ullmanna „Schlesien - Lexikon”, Bechtermünz Verlag/

          Gebirgsschlesisch godało sie kole Hirschberg ( Jelenia Góra ), w północnyj
          Bochymii, na wschód bez cołke Sudety aż do Leobschütz ( Głubczyce ), na północy
          Prawie aż pod Zobten ( Sobótka ).

          - Mundart des Brieg - Grotkauer Landes ( na wsch. od Wrocławia, aż do
          Namysłowa ). Tyn konsek tekstu oddaje fajnie sposób godki z okolic Strzelina (
          Strehlen ):

          „ Druckten een o underwags die Stieweln, do zug ma sich die Kloarscha hurtig
          oam Groabarande aus, hing se sich uf de Achsel oder oan a Stoab uf a Rücka, und
          nu gings borbs und gelenke wie a Firlafanz ufs Staadtla zu. Doas woar ´ n Lust,
          wenn man, und ma koam under da grußmächtiga Heffa Leute ! “

          / z ksionżki „Land aus Gottes Hand”, autor - Josef von Golitschek, Adam Kraft
          Verlag, Würzburg /

          - Glätzisch, inaczyj Gletzisch abo Glatzer Dialekt - fest zróżnicowany, prawie
          kożdo wieś miała coś „swojego”. Charakterystyczne jest zdanie „De aala Braatla
          haala a” ( Die alten Brettchen halten auch ). Na południu godało sie „Sonntich”
          ( Sonntag ), na północy juzaś „Sunntich”. Inkszy przikład to „Behma” ( na
          południu ) , „Bihma” ( na północy ) - idzie sam o „Böhm“ = Groschen .

          - Neiderländisch - ( na północ od Odry i Wrocławia ), miyndzy Zielonom Górom a
          Oleśnicom. Okolice Głogowa i Milicza. Arthur Schoke pisoł tak:

          „Der Graußknaicht“
          Eich bei a Graußknaicht vau alem Schlaag,
          Eich schoff und schuffte a ganze Taag.
          Eich huo kenn Sunntich is ganze Jauhr
          Froet ock meen Poer, ´s wirklich wauhr.

          - Kräuter Mundart ( Kräuter = Gemüsebauern ) - okolice kole Wrocławia. W tym
          dialekcie przedźwiyn - kiwała trocha godka osadników ze Frankonii i Turyngii.

          - Oberlausitzer Mundart - na wsch. od Legnicy, kole Zgorzelca i Bolesławca plus
          teryn górnyj Szprewy ( Spree ). Na terynach zachodnich kole Görlitz, Löbau,
          Bautzen, Zittau i trocha w Niederlausitz ( Dolne Łużyce ) zachowała sie ślonsko
          szpracha ( schlesische Sprache ) do dzisiej. Tam je tyż sorbsko godka.

          - Nordböhmisch - w okolicach Reichenberg ( Liberec ).

          Na koniec jeszcze cosik z humorym do tych, kere sie znajom na „roztomajtych”
          godkach:
          Antek : Bitte eine Fahrkarte dritter auf Kattowitz.
          Bahner : Das heißt nicht auf Kattowitz, sondern nach Kattowitz !
          Antek : Na , gutt , da geben Sie halt nach Kattowitz , dann lauf ich eben
          zurück .
          Bahner : ... und worüber wollen Sie fahren ?
          Antek : ... über die Feiertage !

          Pyrsk !


    • szwager_z_laband no to jeszcze cos o slonskyj godce 04.03.07, 15:34
      de.wikipedia.org/wiki/Lachische_Sprache
      • rita100 Re: no to jeszcze cos o slonskyj godce 04.03.07, 19:44
        slunskoeka.pyrsk.com/gysichta.html
        To mi sie podoba, wygląda to na podręcznik

        Ich bin
        Du bist
        Er ist
        Sie ist
        -----------
        ioch iest
        tyś iest (tyś ie)
        on iest (on ie)
        ona iest
        ----------
        iestem (iam iest)
        iesteś (tyś iest)
        iest
        ona iest
        ---------------
        joch jest
        tysch jest (tysche jä)
        unn jest (unn jä)
        una jest
        ----------

        podobne te gadki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka