hanys_hans
30.05.07, 21:04
Gliwicka Rospuda
Od kilku miesięcy głośno w mediach o Dolinie Rospudy. Cała Polska dyskutuje,
czy wolno budować obwodnicę, która ma uchronić mieszkańców Augustowa przed
uciąŜliwością tranzytowego ruchu TIR-ów, kosztem zniszczenia dziewiczych
obszarów chronionej przyrody. Podobny problem występuje w Gliwicach. Jednak w
Gliwicach, zamiast obwodnicy ratującej miasto buduje się tranzytową drogę
ekspresową przez samo centrum! Mowa o gliwickim odcinku Drogowej Trasy
Średnicowej (DTŚ). Mowa o trasie, która inaczej niŜ w Augustowie, powstanie
zarówno ze szkodą dla mieszkańców jak i ze szkodą dla środowiska! DTŚ, zwana
drogowym kręgosłupem Śląska ma połączyć główne miasta konurbacji i jako
taka jest wyczekiwana przez mieszkańców regionu. Jednak, z trudnych do
wytłumaczenia powodów gliwiccy samorządowcy zadecydowali, Ŝe ta tranzytowa
droga o parametrach autostrady ma przebiegać przez sam środek naszego miasta.
Od lat, mieszkańcy i róŜne instytucje tłumaczą, Ŝe taki przebieg DTŚ zniszczy
zabytkowy układ urbanistyczny Gliwic, spowoduje uszczuplenie terenów zieleni
rekreacyjnej i wprowadzi ponadnormatywne zanieczyszczenia i hałas w gęsto
zamieszkałe kwartały miasta. Od lat, mieszkańcy apelują do władz miejskich o
budowę OBWODNICY, która pozwoliłaby zlikwidować cięŜki tranzyt kołowy, równie
uciąŜliwy w Gliwicach jak w Augustowie. Jak dotąd wszelkie apele pozostają bez
skutku - zamiast obwodnicy decydenci chcą nam zafundować jeszcze jedną drogę
tranzytową przecinającą miasto! Z uporem podobnym jak w Augustowie, gliwickie
władze miejskie starają się przeforsować szkodliwy wariant lokalizacji drogi.
Jako, Ŝe projekt ten od samego początku budził kontrowersje, władze skrzętnie
ukrywają plany przebiegu i parametry DTŚ oraz prognozy dotyczące oddziaływania
tej inwestycji na środowisko. Wymagane prawem procedury są realizowane w taki
sposób, aby mogła brać w nich udział jak najmniejsza ilość mieszkańców. Tam
gdzie nie udaje się przepchnąć „cichcem” kolejnych wymaganych procedurą
działań, tam stara się wszelkimi sposobami ograniczyć zaangaŜowanie
mieszkańców. Dobitnym przykładem takich działań było np. bezprawne
wprowadzenie przez Urząd Miejski obowiązku opłat skarbowych dla wniosków do
studium zagospodarowania przestrzennego składanych przez obywateli. Miał to
być sposób na „ukrócenie” niepokornych obywateli, którzy chcą realizować swoje
prawo do współuczestnictwa w procesie kształtowania swojego miasta!
Przedstawiciele władz miejskich nieustannie ignorują społeczną wolę dialogu.
Przykładowo, ustawowy obowiązek debaty publicznej nad planami zagospodarowania
przestrzennego miasta jest realizowany w sposób, który nosi znamiona fikcji:
do debaty ze społeczeństwem desygnowani są pozbawieni wszelkich plenipotencji
urzędnicy UM, nie zaś posiadający moce decyzyjne przedstawiciele władz
miejskich. Uwagi mieszkańców zostały wysłuchanie, nie zostały jednak nigdy
wzięte pod uwagę. Wobec takiej postawy władz miejskich, zmuszeni byliśmy,
wzorem obrońców Doliny Rospudy, złoŜyć w Parlamencie Europejskim petycję
odnośnie nieprawidłowości dotyczących gliwickiego odcinka DTŚ. Petycja została
przyjęta przez PE i czeka na swój finał. W Gliwicach, w odróŜnieniu od
Augustowa, orędownicy obwodnicy idą ramię w ramię z ekologami. Powód jest
prosty: Gliwicom, zamiast alternatywy - środowisko lub obwodnica, władze
miejskie proponują inne rozwiązanie. Rozwiązanie to brzmi: zamiast zbudować
obwodnicę wprowadzimy czteropasmową drogę tranzytową w centrum starego miasta.
Ofiarami tego przedsięwzięcia mają być zabytkowe kamienice, dwa centralne
parki miejskie oraz mieszkańcy miasta. Na pytanie dlaczego skazuje się miasto
na zagładę a mieszkańców na drastyczne pogorszenie komfortu Ŝycia, władza
ustami swojego rzecznika prasowego odpowiada „taka jest cena postępu” ... i
dalej zmierza do realizacji swoich planów. Szczególnie smutnym jest fakt, Ŝe z
takim zapałem władze miasta forsują realizację projektu, który jak sami
przyznają powstał jeszcze w latach „siermięŜnego socjalizmu”. Czy to
rzeczywiście najlepsze, dla europejskiego miasta XXI wieku, rozwiązanie aby
tak uparcie forsować projekty, które nie sprawdziły się nigdzie gdzie je
zastosowano? Czy zamiast uczyć się na błędach innych i czerpać wzory z
sprawdzonych rozwiązań europejskich musimy z takim uporem skazywać na zagładę
wszystko co najlepsze aby przekonać się na własnej skórze, Ŝe był to chybiony
pomysł?