Brunatno- Rozowi

29.03.09, 15:36
W pamiętnej komedii "Blues Brothers" fuehrer amerykańskich nazistów,
pikujący samochodem ku nieuchronnej śmierci, dowiaduje się od swego
najwierniejszego pretorianina: "Adolfie, zawsze ciebie kochałem!"
Aluzja do homoseksualnych skłonności faszystów mogłaby się wydawać
przykładem absurdalnego "angielskiego humoru" w stylu Monty Pythona.
Mogłaby – gdyby nie fakt, że zainspirowało ją życie. W 1977 r. grupa
umundurowanych członków American Nazi Party pod wodzą Franka Collina
przemaszerowała prowokacyjnie ulicami Skokie, żydowskiego
przedmieścia Chicago. Dwa lata później Collin został aresztowany za
utrzymywanie kontaktów seksualnych z chłopcami w wieku 10-14 lat i
skazany na siedem lat więzienia. Zapewne to przypadkowa zbieżność.
Czarne owce – naziści – zdarzają się nawet w najbardziej szacownych
środowiskach, takich jak geje. Ba, kiedy takich przypadków
odnajdujemy więcej! Kilka lat wcześniej Russell Veh, były członek
National Socialist White People’s Party, założył National Socialist
League – organizację o jawnie homoseksualnym charakterze.
Proklamowała ona swą "determinacją w poszukiwaniu seksualnej,
społecznej i politycznej wolności", członków werbowała nie tylko za
pośrednictwem własnej gazety "The N.S. Mobilizer" ale też
ogłoszeniami w gejowskim magazynie "The Advocate". W Niemczech w tym
samym czasie młodych fanów Hitlera zorganizował w Aktionsfront der
Nationalsozialisten (ANS) Michael Kuehnen – były oficer Bundeswehry,
homoseksualista. Zmarł w więzieniu na AIDS, przedtem jednak napisał
rzecz o więzi łączącej homoseksualizm i faszyzm. Jego zdaniem
faszyzm opiera się na miłości towarzyszy, których wzajemne stosunki
seksualne wzmacniają jedność grupy. Przywódcą brytyjskiego National
Front na początku lat 80 był Martin Guy Allan Webster –
homoseksualista, obsadzający ponoć partyjne stanowiska swymi
kochankami. Najsłynniejszym wszakże był przypadek Yukio Mishimy. Ten
neoklasycystyczny pisarz (zresztą jeden z najwybitniejszych twórców
japońskich) był zarazem fanatycznym nacjonalistą. Dawał temu wyraz
zarówno w swej twórczości, w sztukach takich jak "Dziesięciodniowa
chryzantema" czy "Mój przyjaciel Hitler", jak i w życiu publicznym,
zakładając paramilitarne Stowarzyszenie Tarcz (Tate-no-kai).
Angielska wersja nazwy – Shields Society – nieprzypadkowo niosła
skojarzenia z SS, co podkreślał sam Mishima. Pisał: "Moja lojalność
dla cesarza jest nieodwzajemnioną, samobójczą, surową miłością,
bardzo podobną do jakiejś formy terroryzmu". Przesłaniu temu był
wierny aż do ostatecznej konsekwencji – 25 listopada 1970 r. na
oczach kilku tysięcy żołnierzy popełnił tradycyjne seppuku
protestując przeciw poniżeniu monarchii. Zarazem Mishima był
narcyzem, uwielbiającym oglądać w lustrze swe ukształtowane na
siłowni ciało. Był sadomasochistą, portretującym się w pozie św.
Sebastiana. Pisał: "Mam obsesję mordu, chcę widzieć czerwoną krew.
Pisarz tworzy romanse, gdy ma niepowodzenia erotyczne. Ja zacząłem
pisać powieści, by nie skończyć jako skazany na karę śmierci". Był
gejem. John Nathan wspominał: "Największą jednak niespodziankę
sprawił swoim nieskrępowanym homoseksualizmem. Jak twierdzi Mogi,
regularnie sprowadzał do hotelu siedemnastoletnich chłopców, z tych,
co włóczą się po parkach". Nobuko Albery wyjaśniała skłonność
Mishimy do mężczyzn odwołując się do alegorii XVI-wiecznego
samuraja: "Kobieta prosiłaby go, by został w domu i umarł na macie
do spania, a to byłoby sprzeczne z jego Męską Drogą". ...Kto widział
choćby film "Zadanie specjalne" z Sylvestrem Stallone, zrozumie to
bez trudu. Duszna atmosfera "leather bars" ma wiele wspólnego z
atmosferą skinowskich koncertów: skórzane kurtki, stylizowane na
nazistowskie czapki, muskularne torsy, zapach potu, podskórna albo i
otwarta agresja, sadyzm i mizogynia... Izabela Filipiak opisywała
kiedyś w "bruLionie" Nowy Jork: "W tutejszym środowisku gay panuje
silny kult czysto męskich wyglądów, poglądów i zainteresowań.
Wcześniej było jeszcze mocniej, ideałem wielu był dobrze zbudowany
mężczyzna w skórzanej czapeczce i kamizelce założonej na gołe ciało.
Tym zniewieściałym, tym, którzy chcą być ‘jak kobiety’, nie powodzi
się w ruchu za dobrze. Czują się dyskryminowani". Ogłoszenia w
amerykańskim magazynie gejowskim "The Advocate" ukazują kulturę
gejów pełną przemocy i machismo, zafascynowaną parafaszystowskimi
akcesoriami, przesyconą rasistowskimi uprzedzeniami – geje szukają
białych partnerów (choć może wynikać to z faktu, że wśród
Afroamerykanów wyjątkowo silna jest homofobia)... Jeden z
najohydniejszych seryjnych zabójców w USA w ostatnich latach (który
gwałcił, mordował i zjadał swoje ofiary) był nie tylko
homoseksualistą ale i rasistą... W internecie ukazują się ogłoszenia
w stylu: "Only for Aryan White Gay interested in the SS, Nazi,
Skinhead Men’s movement"... Na 16. Annual Gay and Lesbian Film
Festival w San Francisco w lipcu 1992 r. prezentowany był
film “Daddy and the Muscle Academy" Iippio Pohjala, którego bohater
Tom jest homoseksualnym faszystą... Gejowskie pismo "Oriflamme"
propaguje powrót do feudalizmu... Może więc rację ma
antyfaszystowski kwartalnik “Nigdy Więcej", które związkom
homoseksualizmu z faszyzmem poświęciło jeden ze swych numerów?
Znajdujemy tu tezę, że faszyzm, z jego kultem męskości, z
nieustająca agresją, jest w gruncie rzeczy stłumionym
homoseksualizmem. Czytamy: "Dla człowieka niepewnego swej
seksualności eksponowanie homofobii, a czasem nawet stosowanie
przemocy wobec innych gejów odgrywa rolę samouspokojenia. To często
wygodna ucieczka przed pytaniem o to, kim naprawdę jest". Podawane
są przykłady: ludzie o niewyżytych homoseksualnych skłonnościach
lgną do grup młodych, krzepkich, spoufalonych ze sobą mężczyzn. Może
zażyłość w takich grupach w naturalny sposób prowadzi do
homoseksualizmu? Umberto Eco próbował wyjaśnić sodomię
templariuszy: "Pędzili życie marynarskie, całe miesiące na pustyni.
Przebywasz w domu diabła, nocą układasz się do snu z kimś, z kim
jadłeś z jednej misy, czujesz chłód, pragnienie, strach i chciałbyś
do mamy. Cóż robisz? – Męska miłość, legion tebański..."
Wspomniany "legion tebański", zwany też "świętym hufcem" opisał
Plutarch: miało go tworzyć 150 par męskich kochanków. I nie był to
perwersyjny wyjątek. W słynnej armii spartańskiej dwunastoletni
rekruci byli powierzani kochankom wybranym spośród najlepszych
dorosłych wojowników. Plutarch opisuje też kreteński rytuał, w
którym młodzi żołnierze byli przez dwa miesiące wykorzystywani
seksualnie przez kolegów zanim otrzymali oręż. Pete Carol w
książce "Liber Kaos" wyjaśniał: "Homoseksualizm nie jest ubocznym
efektem koszarowego życia wśród elitarnych samobójczych jednostek
uderzeniowych. To homoseksualizm w pierwszym rzędzie tworzy elitarne
samobójcze jednostki uderzeniowe". Pete Carol to autor związany
Paneuropejskim Bractwem Wiedzy BAELDER. Pod imieniem germańskiego
boga słońca kryje się okultystyczne stowarzyszenie, którego
członkostwo zarezerwowane jest dla mężczyzn. Wśród swych źródeł
inspiracji wymieniają tradycję "telemiczną, wiccańską,
szamanistyczną, odyniczną, sataniczną, faustiańską, runiczną,
hermetyczną, masońską, celtycką etc." ale spod tego ekumenizmu
wyziera satanizm. W artykule "Satanizm i rasa" głosili: "Satanizm
rozumie archetypiczny symbol Szatana jako archetyp ewolucyjnej
zmiany na lepsze". W dodatku ma on wyraźnie rasistowskie
zabarwienie – to rasa aryjska utożsamiana jest z "boską rasą
Lucyfera". Baelder stworzył własną historiozofię, którą
otwiera "złoty wiek": Lemuria, Thule, Atlantyda, arktyczna
Hyperborea (utożsamiana z Albionem), następnie historyczne ery
kamienia, brązu i żelaza, wreszcie czasy greckie i rzymskie. Potem
nadszedł upadek: chrześci
    • szwager_z_laband Re: Brunatno- Rozowi 29.03.09, 15:39
      dalyj tukej:

      fidelis.bloog.pl/kat,0,m,4,r,2008,index.html
    • sloneczko1 Re: Brunatno- Rozowi 29.03.09, 19:08
      może nadejdzie taki dziyń w kerym bydzie szło lyczyć już w łonie
      matki take choroby:)

      bo do mie to je choroba;)
Pełna wersja