Dodaj do ulubionych

last minute z Neckermannem

IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 02.08.01, 11:09
Czy nie czuliście sie czasem oszukanie przez biura podróży oferujące Wam
wyjazdy?
Niech poniższy opis będzie Was wszystkim za przestrogę, by nie korzystać w
usług biura neckermenn, bo w naszym uznaniu, tj. Agaty, Agnieszki, Kaśki,
Alexa, Daniela i Tomka, Neckermann jakgdyby nieco dyskryminuje polskich
turystów.

Last minute z Neckermannem

Wiedza na temat jakości usług świadczonych przez biura turystyczne bywa
niezbędna. Mając jakie takie doświadczenie w korzystaniu z usług last minute,
wybraliśmy tym razem biuro niemieckie, żyliśmy bowiem w przeświadczeniu, ze
niemieckie biuro gwarantuje przysłowiową niemiecką solidność. W tym mniemaniu
utwierdzały nas też panie z biura podróży Neckermann i jego przedstawiciela,
firmy Medtur, które z uśmiechami na twarzach tłumaczyły, że usług ich
macierzystego biura nawet nie ma co porównywać z usługami biur należących do
innych grup kapitałowych, w tym biur szwedzkich i angielskich, a już nie daj
Boże czeskich.

Już niedługo okazać się miało, iż miały rację.

Lecieliśmy na wyspę Kos. Wyspa ta leży tuż pod wydętym brzuchem Turcji
egejskiej i ma wszystko to, o czym może marzyć wczasowicz spragniony słońca,
wina, dobrego jedzenia i włóczęgi po zachwycającej, gościnnej greckiej
prowincji.

Lecąc na last minute mieliśmy gwarancję, że hotel, który otrzymamy, będzie się
mieścił w wypoczynkowej dzielnicy miasta Kos – Lambi i nie będzie kategorii
niższej niż NN, co w przekładzie na grecką kategoryzację oznaczało co najmniej
kategorię C (w skali od A do E), zaś z posiłków otrzymamy śniadania, przy czym
panie z biura utrzymywały, ze będzie to bufet.

Cena wylotu wynosiła po około 900 marek niemieckich na osobę przy wylocie z
Polski; takie same zaś wyloty z lotnisk niemieckich około 100 marek mniej.

Po przylocie otrzymaliśmy hotel... w innej dzielnicy, która właściwie była
dalekim położonym na odludziu przedmieściem. Pudełkowaty, wyzbyty z
jakiejkolwiek urody, hotel był położony około 1.5 kilometra od plaży,
najbliższego przystanku czy choćby sklepu. Hotel wznosił się na skarpie, zaś
my, jako turyści gorszej, bo polskiej kategorii, otrzymaliśmy pokoje z widokiem
właśnie na tę zachwaszczoną skarpę.

Pokój hotelowy, czy w ogóle można go opisać?

Przypominał on swoim wystrojem sen albańskiego architekta o socjalistycznym
luksusie. Miał może z 6 metrów kwadratowych, ale i tak nie narzekaliśmy, bo w
takich samych pokojach kwaterowali też po trzy osoby. Na ścianach pokoju dumnie
rozpinały się pajęczynki popękanego tynku, który leżał też na podłogach. W
pokoju znajdowały się dwa łóżka, jedna szklanka, jeden kontakt, jeden taboret i
jeden stolik nocny. Kolejną atrakcją hotelu, który nosił wdzięczną nazwę Koni
Doris, były śniadania. Nasze pierwsze składało się z mocno rozcieńczonej kawy,
ohydnego soku typu Tang, oraz dwóch kajzerek po nieudanej kuracji odmładzającej
z maleńkimi pudełeczkami dżemu. Jeden dżemik był truskawkowy, a drugi wiśniowy
i tak też pozostało przez dwa tygodnie. Śniadaliśmy razem z turystami
niemieckimi, którzy - jak się wywiedzieliśmy - jak jeden mąż pochodzili z
dawnego DDR i mało który z nich miał pracę. Niemniej jednak wszyscy oni mieli
pokoje z widokiem na dalekie morze, zaś tylko Polacy oglądali skarpę.
Obejrzawszy sobie hotel, postanowiliśmy uczynić skargę Neckermannowi, jako że
uważaliśmy że hotel ten w żaden, nawet bardzo pobieżny, sposób nie odpowiada
standardowi, do jakiego przyzwyczailiśmy się podczas wyjazdów last minute z
innymi biurami. Pani rezydentka nie umiała nam w żaden sposób uzasadnić,
dlaczego znaleźliśmy się w hotelu w innej, niż umówiona, części miasta Kos, i
czemu hotel ten nie ma żadnej kategoryzacji, ani niemieckiej ani greckiej.
Zaproponowała nam za to po 200 marek dopłaty od łba za przeniesienie nas do
hotelu kategorii NN w innej części miasta, za który przecież zapłaciliśmy
wykupując czarter. Cała nasza szóstka złożyła na ręce przedstawiciela
Neckermanna skargi, jednak nie doczekały się one rozpatrzenia. Rezydentka, jak
mogła, tak nas unikała przez cały pobyt schodząc nam z oczu. Specjalnie nawet
spóźniała się na obowiązkowe hotelowe dyżury, byle nas nie spotkać. uznaliśmy,
że dowodzi to wyjątkowego lekceważenia swoich klientów przez Neckermanna.
Szczytem zaś niekompetencji i buractwa ze strony pani rezydent była sytuacja,
kiedy to zachorowała jedna z naszych dziewczyn. Rezydentka nie zrobiła
absolutnie nic, by nam pomóc. Poinformowana o zachorowaniu oświadczyła, że
akurat już skończyła prace i nie będzie się nami zajmować, bo od tego są
dyżury, które odbywa w hotelu. Poradziliśmy sobie oczywiście sami, ale ciekawi
jesteśmy, co by się stało, gdyby choroba padła na kogoś nie znającego języka?
Uwag było bardzo wiele.

Jednak po to się wyjeżdża na wakacje, aby wypocząć, a nie wojować z
nierzetelnym biurem turystycznym.
Wypożyczyliśmy więc trzy skutery, aby jako tako docierać do cywilizacji i
ruszyliśmy na zwiedzanie Kos. ta cześć niniejszej relacji może mięć jednak
charakter wyłącznie przewodnikowi, wiec nie ma sensu jej przytaczać, Można
jedynie stwierdzić, że wyspa jest dokładnie tak piękna i atrakcyjna, jak pisze
się w folderach i to samo dotyczy wyspy Kalymnos i sąsiadujących z Kos wybrzeży
tureckich z miastem Bodrum.
Możemy zatem z przekonaniem polecić wakacje na wyspie Kos, natomiast nie możemy
polecić Neckermanna. Chyba że ktoś lubi się denerwować na wakacjach i czuć się
oszukany przez niemieckiego giganta, któremu zapłacił nie najmniejsze przecież
pieniądze.

Autor wspomnień:

Agatka i Alek, Agnieszka i Tomek, Kasia i Daniel
Obserwuj wątek
    • Gość: MAGDA Re: last minute z Neckermannem IP: 10.10.10.* / 213.231.14.* 02.08.01, 15:08
      To co opisaliście jest straszne. Myślałam, że Neckermann to dobra firma.
      Ja niestety (a może to dobrze) nie wyjeżdżam na wkacje z firmą Neckermann.
      Mam swoją ulubioną w Lublinie. Prowadzi ją przemiłe małżeństwo (Grażynka i
      Waldek), które wspólnie ze swoimi dziećmi bądź znajomymi było w wielu miejscach
      i osobiście sprawdziło standardy pobytu gwarantowane przez ich biuro
      turystyczne. A to dlatego, że ich biuro pośredniczy wielu znanym biurom
      podróży. Nie mają w swojej "kolekcji" Neckermanna bo jak sami mówią ceny są
      zawrotne. Z reguły trzeba posługiwać się DM zamiast zł co w konsekwencji zawsze
      jest niewygodne i droższe od innych ofert. to, że osobiście sprawdzili wiele
      miejsc daje im możliwość zaoferowania klientowi tego czego chce. Są klienci,
      którzy chcą tylko mieszkać w dużym, pięknym hotelu, lezeć przy basenie i opalać
      się, a są też tacy, którzy chcą pojechać aby poleżeć i pozwiedzać (nie
      wycieczką objazdową). Przy ich namowie razem z mężem byliśmy na przełomie
      wrzesnia i października ubiegłego roku w Grecji a konkretnie na Riwierze
      Olimpijskiej. Nie mieszkaliśmy ani w wielkim mieście ani w luksusowym hotelu.
      Mieszkaliśmy w przepięknej małej wiosce rybackiej - STOMIO, na zboczu gór Olimp
      w typowym piętrowym greckim domu. Było EXTRA!!!. Jeżeli chodzi o wyżywienie to
      my głównie wykupiliśmy obiado-kolacje, które zależały zresztą od naszego
      widzimisie czyli np.o 13.00, 14.00, 15.00 lub 18.00, 19.00, 20.00 a nawet
      24.00. Grecy są narodem niekonfliktowym i uprzejmym. Bardzo chętnie zapraszają
      i przyjmują gosci. Długo przesiadują wieczorami. Stąd tak późna pora obiado-
      kolacji, na którą poszliśmy bez problemu. Do plaży i morza, które oglądaliśmy z
      naszego tarasu było 5 minut. Po prostu trzeba było zejść z góry. Na dole były
      skwerek (nazwijmy to park) z ławeczkami i drzewkami oliwnymi, domy, sklepiki,
      piekarnia i tawerny. Mieszkalismy w bardzo ładnym, typowym greckim domu.
      Mieliśmy pokój z dużym tarasem i dwoma oknami (na różnych ścianach - a więc
      było dużo światła), kuchnię też z oknem, łazienkę no i przedpokój. Mieliśmy
      oczywiście żaluzje okienne chroniące nas od słońca (i nie tylko). Mieszkanie
      przerosło nasze oczekiwania. Myśleliśmy o czymś bardziej "przyziemnym", a to
      dlatego, że cena tych wczasów (pełne 14 dni nie licząć podróży) była niezwykle
      niska (LAST MINUTE). Jadąc tam nastawilismy się na niskie warunki mieszkaniowe,
      żywieniowe ale za to na duże atrakcje. Co do atrakcji to nie rozczarowaliśmy
      się, a nawet przerosły one nasze wyobrażenia. A mieszkanie, wyżywienie i opieka
      (zarówno ze strony rezydentów jak i pilotki wycieczki) mile nas zaskoczyły. Do
      dnia dzisiejszego oglądając zdjęcia z tego wyjazdu wspominamy, oprócz tego co
      zobaczyliśmy i gdzie dotarliśmy, między innymi pobyt w tym naszym domu, naszych
      rezydentów (również sympatyczne małżeństwo Grażynka i Adam) oraz pilotkę Anię.

      Napisałm ten list bo wyobraziłam sobie jak mogliście się czuć zastając na
      miejscu coś zupełnie innego niż Wam proponowano. jak można było liczyć na to iż
      poddacie się bez walki i nie będziecie interweniować. dziwi mnie postawa biura
      Neckermann. Jak już pisałam na wstępie ja myślałam, że to jedna z lepszych a
      może nawet najlepszych firm.
      • Gość: marko Re: last minute z Neckermannem IP: 195.116.218.* 03.08.01, 00:47
        Proszę dajcie namiar do tych Państwa z Lublina.Wybieramy się we wrześniu gdzieś
        na południe.Może to byłby strzał w"10".
        mój mail: mhesiak@bydnet.com.pl.
        pozdro. marko
        • Gość: Beck Re: last minute z Neckermannem IP: 194.216.169.* 03.08.01, 13:02
          Ja rowniez prosilbym o namiary na te biuro w Lublinie: bekannter@o2.pl
          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka