lsd73
09.10.08, 00:55
Kolonialna, z pretensjami do metropolitalnej, Casablanka, tętniący życiem i zapachami orientu tygiel afrykańsko-arabski – Marrakesz i co tylko przyjdzie do głowy z inspiracji z przewodnika i odkryć na miejscu…
Tak podróżuję - kupuję bilet, a potem wtapiam się w miejscową scenerię,jestem na ulicach, patrzę, rozmawiam z ludźmi, trochę zwiedzam, trochę wącham, fotografuję, jadam z miejscowymi, itd. Wszystko to za cenę, zdaje się, nieco wyższą (nie mam zbyt dobrej orientacji, ale tak mi się wydaje), niż skoszarowanie przez biuro turystyczne w hotelu przy plaży w analogicznej destynacji. Jeśli ktoś ma ochotę na taką formułę, to zapraszam - może lepiej dzielić wrażenia na bieżąco, niż je tylko opisywać…
Jadę w terminie 09.11.2008 – 22.11.2008
Zapraszam osoby 35 +- 5 (żeby było o czym gadać, nie gimnastykując się nadmiernie na pokonywanie barier generacyjnych )
Koszty: ok. 1.500 bilet lotniczy, ok. 3.500 lub 1.750 hotle (single/ double/ twin)
Nie mam doświadczenia w zapraszaniu towarzyszy podróży w takiej formie, więc jeśli coś jest nie tak, czegoś brakuje lub jest niejasne, to wybaczcie i, po prostu, piszcie/ pytajcie.
Pozdrawiam
Lucy
#lsd@op.pl (wysyłając e-mail proszę pominąć #)