stszymon
27.11.05, 22:31
Poniższy tekst jest wynikiem mojej dłuższej refleksji nad siecią Internet.
W czasach gdy Internet był dla mnie wielkim marzeniem , medium te miałem za
coś wielkiego , ba nawet za jeden ze współczesnych cudów świata . Do czasu...
Pierwsze moje spotkanie z Internetem miało miejsce w kawiarence. Gdy pewnego
pięknego dnia otworzono w moim mieście pierwszą kawiarenkę poczułem się jakby
w mojej mieścinie wylądowało UFO. Zanim jednak otwarłem po raz pierwszy
przeglądarkę internetową w wspomnianej kawiarence wiele się o Internecie
naczytałem w prasie informatycznej. Nawet nie marzyłem o tym , że kiedyś
Internet zawędruję pod moją strzechę.
I stało się . Poszedłem do wspomnianej kawiarenki , zapłaciłem wtedy coś koło
10 zł i uruchomiłem przeglądarkę. Pierwszym słowem jakie wpisałem w
wyszukiwarce było słowo „queen”. Chwile później ukazała mi się piękna strona o
moim ulubionym zespole.
Byłem niezwykle podniecony i zadowolony . I tak niemal co tydzień wędrowałem
do pobliskiej kawiarenki by zdobywać informacje które mnie interesują . Do
dziś pamiętam ten piękny klimat tych sobotnich wieczorów.
Aż przyszedł ten zaczarowany moment , gdy panowie przyszli i umieścili w moim
domu gniazdko z lokalnej sieci. Na właściwe podłączenie musiałem jednak czekać
jeszcze długo.
Aż pewnego dnia idąc chodnikiem biegnącym wzdłuż mojego wieżowca usłyszałem
krzyk kolegi „ Szymek – mamy internet!”. Ten radosny okrzyk niczym uroczyste
„habemus papam” wywołało we mnie wielką euforie. Dym pewnie też był ale nie
wiem czy biały, bowiem musiało za mną się dymić , gdyż w kilka sekund
znalazłem się przed komputerem.
Kolega nie kłamał , zaprawdę Internet , cud nad cudem , „zamieszkał” w moim
domu.
Tej nocy wcale nie spałem , na szczęście rano do szkoły musiałem iść tylko po
świadectwo.
I tak zaczęło się moje niemal codzienne obcowanie z siecią . Z biegiem czasu
zauważałem jednak „moja narzeczona” nie jest już tak piękna jak podczas tych
randek w sobotnie wieczory w kawiarence. Pod stertami tapety zauważyłem
szpetne piegi...
Powoli zauważałem że zamiast stron o moich ukochanych motorach pojawiają się
obrzydliwe strony porno , że zamiast stosu informacji znajduję wypociny
jakiegoś zrozpaczonego intelektualisty.
Tym długim i nudnym ale chyba niezbędnym wstępem chciałbym rozpocząć dyskusje.
Zakupy w Internecie – dla mnie okazały się totalną klapą . Po doświadczeniach
kolegów , nigdy nie odważyłem się zakupić czegokolwiek poprzez sieć . Miałem
jednak nadzieje że producenci będą na swoich stronach rzetelnie informować o
produktach których kupno jest możliwe w zwykłym sposób. I tu się myliłem.
Zamiast szczegółowych informacji dostaję ogólniki. Często zdarza się ze
producent na swojej stronie nie umieszcza nawet zdjęcia danego produktu . Są
jednak wyjątki. Bardzo dobrze na tym tle prezentują się frimy pogrzebowe .
Ostatnio przypadkiem wpadłem na ofertę trumien. Obok ważnych informacji
pojawiła się możliwość obejrzenia realnego modelu każdej trumny ze wszystkich
stron.
Internet jako skarbnica wiedzy – tu również nie ma miejsca dla pochwał.
Szukając dobrej recenzji danej książki znajduje opis stworzony przez
„natchnionego” internaute. Po zapoznaniu się z treścią książki dochodzę do
wniosku że któryś z nas nie potrafi czytać.
Dziś jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy przez Internet jestem dużo bardziej
sceptyczny. Nawet na poważnych serwisach znajdują się rażące błędy w treści. A
więc moje poszukiwania ograniczają się do bibliografii dla danego problemu.
Treści wole odszukiwać w bibliotekach
Internet łączy z ludźmi – już od kilku lat nie było mnie na żadnym czacie.
Bardzo rzadko można tam spotkać kogoś wartościowego. Większość to kupa
krzykaczy i internetowych napinaczy z kompleksami.
Inna sprawa to coraz bardziej rosnąca komercjalizacja. Czasami nie można
normalnie przeczytać wiadomości na polskich portalach? Dlaczego? Bo skutecznie
utrudniają to reklamy.
Podsumowując moje rozważania, uważam ze Internet daleko odszedł od swoich
pierwotnych zamierzeń. Można z ręką na sercu powiedzieć za naszym wielkim
wieszczem ze ‘ ideał sięgnął bruku”. Kto jest temu winien? My jesteśmy temu
winni. Może warto się zastanowić czy nie jesteśmy przypadkiem internetowymi
śmieciarzami? Ja z wielkim bólem serca przyznaje się że tak właśnie jest.
Jestem śmieciarzem i wielkim szkodnikiem Internetu. .
Moim zdaniem nadchodzi zmierzch Internetu. W latach 80-tych i na początku
90-tych na całym świecie była moda na kasety i odtwarzacze wideo. Myślę ze z
Internetem nie będzie inaczej... bo już nic nowego nie da się wymyślić.